Medicalpress

W Polsce co roku wykrywa się kilka tysięcy zakażeń HCV – wirusem, który wywołuje wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C). Rzeczywista liczba chorych może sięgać nawet 130–140 tys. osób. Nawet 80 proc. zakażonych nie ma objawów i przez lata nie wie o chorobie. Kluczowe znaczenie ma testowanie na większą skalę. Przyczynia się do tego rządowy program profilaktyczny Moje Zdrowie, który obejmuje test w kierunku przeciwciał anty-HCV, podstawowe badanie diagnostyki przesiewowej WZW C.

– Od lat monitorujemy występowanie zakażeń HCV i zakładamy, że w tej chwili w Polsce jest około 130 tys. osób, które nie wiedzą o tym, że są zakażone –mówi agencji Newseria prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz Towarzystwa Hepatologicznego.

Zakażenie HCV w większości przypadków przebiega bezobjawowo lub skąpoobjawowo – nawet 80 proc. osób zakażonych nie dostrzega objawów choroby. Dane Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego pokazują, że rocznie rejestrowanych jest ok. 3–4 tys. przypadków WZW typu C. Jednocześnie szacunki epidemiologiczne wskazują, że liczba osób zakażonych jest wielokrotnie wyższa, niż wynika z oficjalnych statystyk. Duża część zakażeń pozostaje niewykryta, ponieważ pacjenci przez długi czas nie zgłaszają się do lekarza.

– Kiedy pojawiają się objawy, to jest już zaawansowana choroba, może marskość wątroby, a niewykluczone również, że rak wątroby. Wtedy zwykle zaczyna się objawami dyspeptycznymi, zaburzeniami psychicznymi. Mogą być również zażółcenia. W badaniach laboratoryjnych stwierdzamy podwyższenie aktywności enzymów wskaźnikowych, aminotransferaz. Obniża się stężenie albumin, pojawiają się obrzęki i wybroczyny na skórze – wymienia prof. Robert Flisiak. – Stadium zapalenia trzeba diagnozować wcześniej poprzez badania przesiewowe, bo właśnie w Polsce jest to niebezpieczeństwo, że diagnozujemy zbyt późno.

Do zakażenia dochodzi w wyniku kontaktu z zakażoną krwią – bezpośrednio lub pośrednio poprzez przedmioty, na których znajduje się nawet niewielka jej ilość. Warunkiem transmisji jest naruszenie ciągłości tkanek, np. w wyniku skaleczenia czy zabiegu, dlatego ryzyko może wystąpić zarówno w placówkach medycznych, jak i podczas zabiegów kosmetycznych.

Szacunki, które przytacza Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, wskazują, że do 40 proc. ostrych zakażeń może ustąpić samoistnie, jednak u pozostałych osób rozwija się przewlekła postać choroby, która często ujawnia się dopiero po wielu latach. U ok. 20 proc. przewlekle zakażonych dochodzi do marskości wątroby lub raka wątrobowokomórkowego, a zakażeniu mogą towarzyszyć także powikłania pozawątrobowe.

– Wczesna diagnostyka w kierunku zakażenia HCV jest konieczna do tego, abyśmy jak najszybciej zidentyfikowali problem i pacjent mógł otrzymać właściwe leczenie, abyśmy zapobiegli rozwojowi późnej konsekwencji choroby wątroby, również pozawątrobowych manifestacji. Jeżeli wyleczymy pacjenta na wczesnym etapie infekcji, mamy olbrzymią szansę, że pacjent wróci do normalnego życia i pełni zdrowia, jeżeli chodzi o wątrobę i wszystkie konsekwencje zakażenia HCV – ocenia prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, przewodniczący Polskiej Grupy Ekspertów HCV, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

W ostatnich latach zwiększa się dostęp do badań, m.in. dzięki programom profilaktycznym, które włączają testy w kierunku HCV do podstawowej opieki zdrowotnej. Działania te wpisują się w realizację globalnego celu WHO, jakim jest eliminacja wirusa jako zagrożenia zdrowia publicznego do 2030 roku.

– Program Moje Zdrowie to nowoczesny program profilaktyczny, kierowany do osób młodszych niż program Profilaktyka 40 Plus, bo już po 20. roku życia. Wśród badań znalazło się także badanie przesiewowe na anty-HCV. To bardzo ważne, gdyż zmieniała się też terapia wirusowego zapalenia wątroby, a jest to bardzo duży czynnik ryzyka zmian w wątrobie, także raka wątroby – podkreśla dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor, lekarz kardiolog, senator, wiceprzewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia.

– Po pierwszym roku funkcjonowania programu Moje Zdrowie widzimy wzrost liczby pacjentów. Wzrosty są kilkukrotne, aczkolwiek trzeba wyraźnie powiedzieć, że program nie załatwia sprawy, nie oznacza, że wyeliminujemy chorobę. Na pewno doceniamy możliwości testowania w gabinecie lekarza POZ – wskazuje prof. Krzysztof Tomasiewicz.

Z danych Centrum e-Zdrowia wynika, że w ciągu 10 miesięcy – od maja 2025 roku, kiedy program ruszył, do końca lutego br. – skorzystało z niego ponad 3 mln pacjentów. Rząd spodziewał się, że do końca 2025 roku zgłosi się ok. 600 tys. osób, a rzeczywista liczba pacjentów była czterokrotnie wyższa. Już po około 100 dniach działania liczba uczestników przekroczyła 1 mln. Dla porównania w podobnym okresie do programu Profilaktyka 40 Plus zgłosiło się ok. 390 tys. pacjentów.

Z perspektywy klinicznej oznacza to, że do specjalistów trafia coraz więcej pacjentów, w tym również osoby wcześniej bezobjawowe.

 Widzimy szeroki zakres pacjentów. Trafiają do nas zarówno ci, którzy na przykład mają objawy zaawansowanej choroby wątroby, do tej pory lekceważone przez pacjenta i czasami niestety przez lekarza. Wtedy jest ostatni moment, żebyśmy mogli tego pacjenta leczyć i uratować. Są również pacjenci, którzy do tej pory w ogóle nie myśleli o tym, że są zakażeni – mówi przewodniczący Polskiej Grupy Ekspertów HCV.

– Program Moje Zdrowie wymusza przetestowanie, a potem już w gabinecie lekarza specjalisty to podejrzenie jest weryfikowane poprzez wykonanie testu genetycznego potwierdzającego namnażanie się wirusów – tłumaczy prof. Robert Flisiak.

Zwiększenie liczby badań przekłada się na większą wykrywalność zakażeń, ale eksperci wskazują, że równie istotne jest to, co się dzieje dalej z pacjentem. W praktyce ścieżka diagnostyczna nadal jest wieloetapowa i wymaga kilku wizyt, co może wydłużać czas od pierwszego badania do rozpoczęcia leczenia.

– Jedną z podstawowych rzeczy, jaką proponujemy, jest zmiana testowania w laboratoriach. Obecnie najpierw wykonuje się badanie przeciwciał anty-HCV, pacjent z wynikiem wraca do lekarza POZ, który wystawia kolejne skierowanie już do lekarza specjalisty, który wykonuje badanie RNA. Znacznie skróciłaby się droga i nie uciekaliby nam pacjenci, gdyby to badanie było wykonane od razu, gdy wykazano obecność przeciwciał – mówi wiceprezes Towarzystwa Hepatologicznego.

Eksperci podkreślają jednocześnie, że kluczowe znaczenie ma nie tylko dostępność badań, ale również aktywne zachęcanie pacjentów do ich wykonywania. Z analiz AOTMiT wynika, że nawet pojedyncza interwencja edukacyjna prowadzona przez personel medyczny może zwiększyć udział pacjentów w badaniach w kierunku HCV niemal czterokrotnie.

 Nie chcemy przekonywać, że HCV jest największym problemem człowieka, ale chcemy, aby możliwość testowania pozwoliła na to, żeby wykryć zakażenie na bardzo wczesnym etapie – podkreśla prof. Krzysztof Tomasiewicz. – Stawiałbym na to, żeby lekarze nakłaniali pacjentów do testowania, i moim zdaniem to jest jedyna droga. Za każdym razem, kiedy lekarz ma kontakt z pacjentem, w jakiejkolwiek sytuacji, powinien mu zaoferować testowanie przeciwko wirusowi HCV.

O zmianach dotyczących wykrywania zakażeń wirusem HCV i możliwościach leczenia lekarze rozmawiali podczas konferencji Polish Liver Summit, która odbyła się w ubiegłym tygodniu w Warszawie.

Źródło: Newseria

5 kwietnia 2024 roku zainaugurowany został Pilotaż Planu Eliminacji HCV (ELIMINATE-HCV). Projekt realizowany jest przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych, w partnerstwie z firmami AbbVie i Abbott, w ramach Warsaw Health Innovation Hub – platformy współpracy podmiotów gospodarczych, publicznych i naukowych. Pilotaż ma na celu poprawę poziomu wykrywalności zakażeń wirusem HCV oraz wprowadzenie skutecznych rozwiązań organizacyjnych w obszarze diagnostyki i leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu C.
„W ramach pilotażu Planu Eliminacji HCV planujemy poddać diagnozie 25000 pacjentów w kierunku zakażenia wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV), a osoby z wynikiem pozytywnym poinstruować, gdzie mogą podjąć skuteczną terapię prowadzącą do całkowitego wyleczenia. Projekt realizujemy we współpracy z Centrum Medycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Wielospecjalistycznym Szpitalem Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu” – podkreślała Małgorzata Bogusz, prezes Instytutu Rozwoju Spraw Społecznych.

Wirusowe zapalenie wątroby typu C to choroba zakaźna, która często przebiega bezobjawowo i wykrywana jest przypadkowo na zaawansowanym etapie.

„Obecnie około 140000 Polaków jest zakażonych HCV, jednak większość z nich nie zdaje sobie z tego sprawy. Globalna strategia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotycząca wirusowego zapalenia wątroby, zatwierdzona przez wszystkie państwa członkowskie WHO, zakłada zmniejszenie liczby nowych zakażeń wirusowym zapaleniem wątroby o 90% w latach 2016-2030. Osiągnięcie tego celu w Polsce nie będzie możliwe bez wprowadzenia Narodowego Programu Badań Przesiewowych. Jeśli nic w tym kierunku nie zrobimy, to liczba zakażonych osób będzie utrzymywała się praktycznie cały czas na poziomie powyżej 100000 tysięcy, nawet w 2060 roku. Wdrożenie ogólnopolskiego programu screeningowego w kierunku HCV, pozwalającego na wczesne wykrycie wirusa i podjęcie leczenia, może praktycznie przyczynić się do wyeliminowania tych zakażeń w polskiej populacji – może nie do roku 2030, ale na przykład do roku 2035” – powiedział prof. dr hab. n. med. Robert Flisiak, prezes zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Skutki zdrowotne zakażenia HCV mogą być niezwykle poważne. Dlatego kluczowe są badania przesiewowe, które umożliwiają zidentyfikowanie zakażenia na wczesnym etapie, kiedy możliwe jest całkowite wyleczenie pacjenta.

„Efektem przewlekłego zakażenia HCV może być marskość wątroby lub rak wątrobowokomórkowy (HCC). Jednak jeśli u pacjenta odpowiednio wcześnie wykryjemy zakażenie, to dzięki skutecznym lekom możemy je wyleczyć i nie dopuścić do rozwoju tych chorób” – podkreślił prof. dr hab. n. med. Wojciech Lisik, prorektor ds. klinicznych i inwestycji WUM, konsultant krajowy w dziedzinie transplantologii klinicznej.

Pacjenci biorący udział w projekcie będą diagnozowani przy użyciu szybkich testów kasetkowych anty-HCV. Wyniki pilotażu zostaną opracowane i opublikowane w formie raportu, który może stanowić inspirację dla potencjalnej możliwości upowszechnienia przetestowanego rozwiązania w szerszej skali w kraju.

źrodło: PAP

W związku z obchodami Światowego Dnia WZW eksperci wskazują, że wirus zapalenia wątroby typu C (HCV), jest wciąż jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla zdrowia publicznego. Świadomość społeczeństwa na temat tego problemu  jest większa, niż kilka lat temu, ale  wciąż niewystarczająca. Co więcej, pomimo  pojawienia się badania anty-HCV w koszyku lekarza POZ, diagnostyka nadal nie jest wykonywana tak często, jak powinna być.
HCV jest nadal jedną z najczęstszych przyczyn przewlekłego zapalenia wątroby, marskości wątroby i raka wątrobowokomórkowego. Szacuje się, że na całym świecie 59 milionów ludzi żyje z przewlekłym zakażeniem HCV, a w Polsce problem dotyczy w przybliżeniu 140 tysięcy pacjentów[1]. Niestety, wielu z nich jest nieświadomych choroby, ponieważ u większości osób zakażenie jest przez wiele lat bezobjawowe . Jedynie badanie może wykazać obecność HCV w organizmie, a wczesne wykrycie i leczenie jest nie tylko kluczowe dla zapobiegania powikłaniom, ale też dla ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa.

Z okazji Światowego Dnia WZW Fundacja Gwiazda Nadziei publikuje aktualne dane z badania “Każdy z nas może mieć HCV”[2], dotyczące świadomości zakażeń HCV, które pokazuje, co obecnie wiemy na temat WZW C i jak często wykonujemy badania kontrolne.
 
Wysoki odsetek osób niezbadanych
Tegoroczny Światowy Dzień WZW jest wyjątkowy. Po wielu latach zabiegania o skuteczne wykrywanie i darmowe terapie mamy obecnie dostęp do bezpłatnych badań i do refundowanego, skutecznego leczenia. Powszechnie dostępne i refundowane są nowoczesne terapie, o wysokiej, blisko 100%, skuteczności, które pozwalają na pozbycie się wirusa z organizmu w zaledwie kilka tygodni. Ważne jest również to, że wiele krajów – także Polska – refunduje od wielu lat koszt tych terapii, co oznacza, że ​​pacjenci mają dostęp do leczenia bez konieczności ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Niestety, nie badamy się.
 
Fundacja Gwiazda Nadziei przytacza dane liczbowe z raportu kampanii “Każdy z nas może mieć HCV”, które wskazują, że jedynie co piąta ankietowana osoba (18%) miała wykonane badanie anty-HCV. To zatrważający wynik, który wskazuje na bagatelizowanie problemu. Brak badań diagnostycznych stanowi barierę dla wcześniejszego wykrycia zakażenia i rozpoczęcia odpowiedniego leczenia. Odpowiednio wczesne wykrycie zakażenia HCV może przynieść korzyści osobom zakażonym poprzez dostęp do skutecznego, bezpłatnego leczenia.

– W Polsce bijemy rekordy zachorowań na choroby wątroby. Bagatelizujemy problem, bo przecież ten narząd nie boli lub dolegliwości chorobowe nie są zbyt dokuczliwe. Nawet, jeśli czujemy się dobrze, to nie warto odwlekać decyzji o wykonaniu badania. Jeśli podejrzewamy, że mogło dojść do zakażenia lub jeśli nigdy się nie badaliśmy, to warto porozmawiać o tym ze swoim lekarzem. Jeśli badanie wykaże obecność HCV w naszym organizmie, to należy niezwłocznie podjąć leczenie. W dzisiejszych czasach istnieją nowoczesne terapie, które mogą skutecznie zwalczać HCV – prowadząc do wyleczenia. Ważne jednak, by działać jeszcze wtedy, kiedy wątroba nie została doszczętnie zniszczona. Im wcześniej pacjent rozpocznie się leczyć, tym większe są jego szanse na pełne wyleczenie i minimalizację uszkodzeń wątroby.
– zauważa prof. Jerzy Jaroszewicz, Prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego.
 
Zapytaj w POZ o badanie anty-HCV!
Należy pamiętać, że lekarz rodzinny ma możliwość wystawienia skierowania na badanie anty-HCV w trakcie rutynowej wizyty. To istotny krok w poprawie dostępności do badań diagnostycznych dotyczących zakażenia HCV. Pomimo wprowadzonych zmian ułatwiających dostęp do badania anty-HCV, większość z nas nadal nie ma pewności jak wykonać takie badanie. Wyniki sondażu nie pozostawiają złudzeń – blisko 4 na 10 ankietowanych nie wie, gdzie można wykonać badanie anty-HCV.

Uczestnicy badania pytani o to, gdzie można wykonać badanie anty-HCV, najczęściej wskazywali prywatną placówkę medyczną (38%). Co trzecia osoba uważa, że badanie można wykonać w poradni hepatologicznej, a jedynie niewiele ponad 30% wskazało na przychodnię POZ.

– Polska ma świetny program wykrywania i leczenia zakażenia HCV. Niestety, informacja o możliwościach terapeutycznych nie dotarła jeszcze do każdego z nas. Aby rozwiązać ten problem, istotne jest zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat możliwości wykonywania badań anty-HCV w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej. Kampanie informacyjne, edukacja pacjentów oraz współpraca między lekarzami rodzinnymi a społecznością są kluczowe w tym zakresie. Należy również zapewnić lekarzom rodzinnym odpowiednie zasoby i szkolenia, aby byli w stanie skutecznie diagnozować zakażenia HCV w ramach swojej praktyki.
– zachęca Prezes Fundacji Gwiazda Nadziei, Barbara Pepke.
 
Brak wiedzy na temat sposobów zakażenia
Fundacja Gwiazda Nadziei wskazuje również na problem braku wiedzy na temat dróg zakażeń. Badanie opinii wykazało, że wiele osób ma ograniczoną wiedzę na temat sposobów przenoszenia HCV. Według respondentów, najczęstszymi źródłami zakażenia są tatuaże/piercing (48%) oraz operacje i zabiegi medyczne (44%). Jednak ponad jedna trzecia osób nie jest świadoma innych dróg przenoszenia zakażenia HCV. Brak tej wiedzy zwiększa ryzyko nieświadomego narażenia na infekcję i długotrwałe skutki zdrowotne.

– Nasza Fundacja od ponad dekady działa na rzecz walki o dostęp do skutecznego wykrywania i leczenia zakażenia HCV. Teraz, gdy mamy jedno i drugie planujemy zawalczyć o pacjentów, aby zwiększać ich świadomość na temat dostępności badań anty-HCV, jak również zachęcić ich do badań w POZ.
– dodaje Barbara Pepke.

 
[1] źródło: http://www.pasl.pl/
[2] Badanie zrealizowane na zlecenie Fundacji Gwiazda Nadziei przez SW Research, N=1001, kwiecień 2023 r.
źródło: Gwiazda Nadziei
Z końcem roku warto przyjrzeć się bliżej swojej wątrobie i sprawdzić, czy nie zaraziliśmy się wirusem HCV. Trzeba przypomnieć, że od 1 lipca lekarz POZ może zlecić poszerzoną diagnostykę, w tym na obecność wirusa HCV w organizmie.
Mylące dolegliwości
Wirus HCV jest przenoszony przez krew, dlatego do zakażenia może dojść w czasie:
 
Choroba sama nie minie. Zakażony przez wiele lat nie odczuwa dolegliwości lub ma objawy niespecyficzne. Należą do nich np. zmęczenie i obniżony nastrój. Poza tym może występować żółtaczka (najczęstszy objaw ostrego zapalenia wątroby), uporczywe bóle mięśni i stawów, nieznaczne powiększenie wątroby czy śledziony. W późniejszym stadium choroby mogą pojawić się objawy sygnalizujące o marskości. Zwykle są to objawy pozawątrobowe, jak np. świąd, pajączki naczyniowe, niewydolność nerek, zapalenie ślinianek. Im wcześniej skonsultujemy z lekarzem nasze obawy, tym szybciej będzie można podjąć leczenie!
 
Nie trzeba szukać daleko
Jeszcze do niedawna bezpłatny test anty-HCV mógł zlecić jedynie lekarz chorób zakaźnych. W efekcie znaczna większość osób żyjących z wirusowym zapaleniem wątroby typu C (WZW C) nie była świadoma spustoszenia, jakie wirus sieje w organizmie i nie otrzymywała terapii.

Obecnie zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia, na podstawie zarządzenia prezesa NFZ, od 1 lipca lekarz rodzinny w przychodni POZ może zlecić nowe, darmowe badania. To m.in. badania biochemiczne i immunochemiczne: ferrytyna; witamina B12; kwas foliowy; anty-CCP; a także badania na przeciwciała HCV. Jeśli podejrzewamy, że mogło dojść do zakażenia HCV lub występują u nas niepokojące objawy, to koniecznie podzielmy się tą wiedzą z lekarzem.

– Warto się badać, a kiedy badania anty-HCV są tak blisko nas, nie warto czekać. Wielokrotnie wspominam, że wirus anty-HCV przez wiele lat nie daje żadnych objawów. HCV to cichy zabójca, który powoli niszczy naszą wątrobę. Jedynie terapia może pomóc w walce z tą trudną chorobą, jaką niewątpliwie jest WZW C.
– mówi Barbara Pepke, Prezes Fundacji Gwiazda Nadziei.
 
Bliski problem
HCV może dotyczyć każdego z nas. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że na świecie zakażonych HCV jest 130-150 mln osób[1]. Około 399 tys. z nich umiera każdego roku w wyniku powikłań spowodowanych przewlekłym zakażeniem, tj, marskość wątroby czy rak wątrobowokomórkowy. W Polsce zakażonych HCV jest 150 tys. osób, z czego 86 proc. o tym nie wie.

– Jestem przekonany, że możliwość wykonania badania anty-HCV na zlecenie lekarza POZ otworzy drogę do szerszej diagnostyki. Nie bójmy się zapytać o to badanie, nawet gdy nie jesteśmy pewni, czy i kiedy mogło dojść do zakażenia. Zakazić możemy się w codziennych sytuacjach – u kosmetyczki, fryzjera, w salonie tatuażu czy w trakcie zabiegów medycznych, gdzie dochodzi do przerwania ciągłości tkanek. Każdy z nas powinien przebadać się chociaż raz w życiu.
– dodaje Prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego Jerzy Jaroszewicz.
 
Nieleczone HCV może prowadzić do wielu poważnych powikłań. Jeśli nie podejmiemy leczenia w porę, to WZW C może być przyczyną marskości, raka czy niewydolności wątroby.

Jeśli masz podejrzenie, że mogłeś zostać zakażony HCV – koniecznie zapytaj o to lekarza POZ!
 
 
[1]https://www.gov.pl/web/gis/wirusowe-zapalenie-watroby-typu-c-wzw-c?fbclid=IwAR0EJybmofgdsRdWJKY4ckgIDtJ7w0IvRY0vA_DY5fOr2kdrjXjdW1-3RhI
źródło: Fundacja Gwiazda Nadziei
Z końcem roku warto przyjrzeć się bliżej swojej wątrobie i sprawdzić, czy nie zaraziliśmy się wirusem HCV. Trzeba przypomnieć, że od 1 lipca lekarz POZ może zlecić poszerzoną diagnostykę, w tym na obecność wirusa HCV w organizmie.
Mylące dolegliwości
Wirus HCV jest przenoszony przez krew, dlatego do zakażenia może dojść w czasie:
 
Choroba sama nie minie. Zakażony przez wiele lat nie odczuwa dolegliwości lub ma objawy niespecyficzne. Należą do nich np. zmęczenie i obniżony nastrój. Poza tym może występować żółtaczka (najczęstszy objaw ostrego zapalenia wątroby), uporczywe bóle mięśni i stawów, nieznaczne powiększenie wątroby czy śledziony. W późniejszym stadium choroby mogą pojawić się objawy sygnalizujące o marskości. Zwykle są to objawy pozawątrobowe, jak np. świąd, pajączki naczyniowe, niewydolność nerek, zapalenie ślinianek. Im wcześniej skonsultujemy z lekarzem nasze obawy, tym szybciej będzie można podjąć leczenie!
 
Nie trzeba szukać daleko
Jeszcze do niedawna bezpłatny test anty-HCV mógł zlecić jedynie lekarz chorób zakaźnych. W efekcie znaczna większość osób żyjących z wirusowym zapaleniem wątroby typu C (WZW C) nie była świadoma spustoszenia, jakie wirus sieje w organizmie i nie otrzymywała terapii.

Obecnie zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia, na podstawie zarządzenia prezesa NFZ, od 1 lipca lekarz rodzinny w przychodni POZ może zlecić nowe, darmowe badania. To m.in. badania biochemiczne i immunochemiczne: ferrytyna; witamina B12; kwas foliowy; anty-CCP; a także badania na przeciwciała HCV. Jeśli podejrzewamy, że mogło dojść do zakażenia HCV lub występują u nas niepokojące objawy, to koniecznie podzielmy się tą wiedzą z lekarzem.

– Warto się badać, a kiedy badania anty-HCV są tak blisko nas, nie warto czekać. Wielokrotnie wspominam, że wirus anty-HCV przez wiele lat nie daje żadnych objawów. HCV to cichy zabójca, który powoli niszczy naszą wątrobę. Jedynie terapia może pomóc w walce z tą trudną chorobą, jaką niewątpliwie jest WZW C.
– mówi Barbara Pepke, Prezes Fundacji Gwiazda Nadziei.
 
Bliski problem
HCV może dotyczyć każdego z nas. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że na świecie zakażonych HCV jest 130-150 mln osób[1]. Około 399 tys. z nich umiera każdego roku w wyniku powikłań spowodowanych przewlekłym zakażeniem, tj, marskość wątroby czy rak wątrobowokomórkowy. W Polsce zakażonych HCV jest 150 tys. osób, z czego 86 proc. o tym nie wie.

– Jestem przekonany, że możliwość wykonania badania anty-HCV na zlecenie lekarza POZ otworzy drogę do szerszej diagnostyki. Nie bójmy się zapytać o to badanie, nawet gdy nie jesteśmy pewni, czy i kiedy mogło dojść do zakażenia. Zakazić możemy się w codziennych sytuacjach – u kosmetyczki, fryzjera, w salonie tatuażu czy w trakcie zabiegów medycznych, gdzie dochodzi do przerwania ciągłości tkanek. Każdy z nas powinien przebadać się chociaż raz w życiu.
– dodaje Prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego Jerzy Jaroszewicz.
 
Nieleczone HCV może prowadzić do wielu poważnych powikłań. Jeśli nie podejmiemy leczenia w porę, to WZW C może być przyczyną marskości, raka czy niewydolności wątroby.

Jeśli masz podejrzenie, że mogłeś zostać zakażony HCV – koniecznie zapytaj o to lekarza POZ!
 
 
[1]https://www.gov.pl/web/gis/wirusowe-zapalenie-watroby-typu-c-wzw-c?fbclid=IwAR0EJybmofgdsRdWJKY4ckgIDtJ7w0IvRY0vA_DY5fOr2kdrjXjdW1-3RhI
źródło: Fundacja Gwiazda Nadziei
Choroby wątroby bywają pomijane w zdrowotnej debacie – tymczasem dotykają nawet 400 tys. Polaków [2], choć liczba ta wydaje się być niedoszacowana. Znaczna część chorych nie zdaje sobie sprawy z wagi problemu i zamiast profesjonalnego leczenia wybiera domowe sposoby czy suplementy diety. Do lekarza trafią, gdy ich wątroba będzie w opłakanym stanie. Właśnie ruszyła kampania edukacyjna „Weź wątrobę do lekarza”, która ma podnieść świadomość społeczną w obszarze zdrowia i chorób wątroby oraz konieczności ich leczenia przez lekarza.

Choroby wątroby bardziej śmiertelne niż rak piersi

Choroby wątroby są obecnie siódmą najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce, wyprzedzając tym samym bardziej znane schorzenia, takie jak rak piersi czy rak szyjki macicy. [1]. Szacuje się, że w Polsce na przewlekłe choroby wątroby choruje 308-422 tys. osób, natomiast każdego roku z ich powodu umiera ok 6-7 tys. osób [2]. Najczęstszymi przyczynami marskości wątroby jest spożywanie zbyt dużej ilości alkoholu, metaboliczna stłuszczeniowa choroba wątroby (MAFLD) i konsekwencje wirusowych zapaleń wątroby [5]. Jednak to nie w samej statystyce chorób hepatologicznych tkwi problem.

„Największy problem z chorobami wątroby jest taki, że po pierwsze ludzie są nieświadomi czynników ryzyka i je bagatelizują, a po drugie nie leczą się u lekarza. Przejadają się, piją za dużo alkoholu, mają nadwagę, latami biorą różne preparaty z apteki, zioła i suplementy, oczywiście bez konsultacji z lekarzem i wątroba w pewnym momencie odmawia takiej współpracy” – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii UMED, a jednocześnie ekspert kampanii.

Wątroba choruje, ale nie boli

Prof. Simon zwraca również uwagę, że częstość występowania chorób wątroby jest prawdopodobnie niedoszacowana, ponieważ prawie jedna trzecia pacjentów pozostaje przez długi okres rozwoju choroby bezobjawowa.

„Wątroba jest nieunerwiona, co oznacza, że nie boli. Ponadto chorująca wątroba często daje niecharakterystyczne objawy, jak pogorszenie ogólnego stanu zdrowia, przewlekłe zmęczenie czy zaburzenia metaboliczne, które można łatwo przypisać innym schorzeniom. Potrzeba czujnego i doświadczonego lekarza, który zleci badania i zdiagnozuje chorobę. Ale najpierw pacjent musi do tego lekarza pójść, dlatego edukacja społeczeństwa jest konieczna. Inaczej kolejka do transplantacji wątroby będzie się tylko wydłużać” – dodaje ekspert.

Wirusowe zapalenie wątroby – choroba XXI wieku

Jedną z najczęstszych chorób wątroby jest WZW, czyli wirusowe zapalenie wątroby. Światowa Organizacja Zdrowia uznała WZW za jedno z największych zagrożeń epidemiologicznych XXI wieku i poświęciła mu dzień 28 lipca. Wirusowe zapalenia wątroby to cała grupa chorób wywołanych przez różne wirusy, w wyniku których dochodzi do uszkodzenia organu.

„Zdecydowana większość zakażonych, 80-90% nie zdaje sobie z tego sprawy. A nieleczone zakażenie HCV (ang. hepatitis C virus, czyli WZW typu C) prowadzi do uszkodzenia, marskości, a niekiedy nawet raka wątroby” – mówi prof. Robert Flisiak, specjalista chorób zakaźnych, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz ekspert kampanii „Weź wątrobę do lekarza”.

Kluczowa w leczeniu wirusowych zapaleń wątroby jest diagnostyka. W tej kwestii nastąpił ostatnio prawdziwy przełom – od 1 lipca br. lekarz rodzinny może zlecić na koszt NFZ test przeciwciał anty-HCV, czyli badanie w kierunku zakażenia wirusem HCV.

„Każdy pacjent, który pójdzie teraz do lekarza rodzinnego powinien mieć wykonane przesiewowo badanie na HCV, bo każdy jest w grupie ryzyka. To olbrzymi krok naprzód. Pytanie czy zrobią go lekarze pierwszego kontaktu i pacjenci” – komentuje sytuację prof. Flisiak.

Kilka faktów o wątrobie

– Wątroba jest jedynym organem w ludzkim ciele, który potrafi się samodzielnie regenerować.

– Wątroba jest nieunerwiona i nie boli.

– Wątroba pełni ponad 500 funkcji, m.in. wytwarza żółć, metabolizuje leki, rozkłada alkohol, bierze udział w reakcjach immunologicznych, reguluje temperaturę ciała.

– Istnieje ponad 100 znanych chorób wątroby, tylko jedna z nich jest bezpośrednio powodowana przez alkohol.

– Niealkoholowa lub inaczej metaboliczna stłuszczeniowa choroba wątroby – związana z otyłością, nadwagą, często również brakiem aktywności fizycznej i złym odżywianiem – jest jedną z najczęściej występujących chorób wątroby.


O kampanii „Weź wątrobę do lekarza”

Kampania edukacyjna „Weź wątrobę do lekarza” skupia się na chorobach wątroby i ich profilaktyce. Jej celem jest zwiększenie świadomości społecznej w obszarze zdrowia i hepatologii oraz konieczności leczenia chorób wątroby u lekarza. Kampania podkreśla, że problemy z wątrobą wymagają konsultacji lekarskiej, badań oraz dopasowanej do potrzeb pacjenta terapii i nie mogą być leczone na własną rękę suplementami diety czy preparatami z apteki. Ma również uświadomić korelację między nadwagą i otyłością a chorobami wątroby. Projekt został objęty patronatem Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego. Organizatorem kampanii jest firma Bausch Health Poland.

Więcej informacji na stronie kampanii: 
www.watrobaulekarza.pl

[1] Raport PEX 2022, „Początek nowego trendu czy kontynuacja „upandemicznienia”? Podsumowanie 2021 i prognozy na 2022”

[2] „Zdrowa wątroba” Krajowy Program Prozdrowotny Kraków, 2018

[3] https://www.gov.pl/web/psse-wieliczka/swiatowy-dzien-wirusowego-zapalenia-watroby

[4] https://epibaza.pzh.gov.pl/story/informacja-o-zachorowaniach-na-wirusowe-zapalenie-w%C4%85troby-typu-b-wzw-b-i-zaka%C5%BCeniach-hbv

[5] S. K. Sarin, Rakhi Maiwall, World Gastroenterology Organisation, https://www.worldgastroenterology.org/publications

Źródło: Organizator kampanii „Weź wątrobę do lekarza”

Choroby wątroby bywają pomijane w zdrowotnej debacie – tymczasem dotykają nawet 400 tys. Polaków [2], choć liczba ta wydaje się być niedoszacowana. Znaczna część chorych nie zdaje sobie sprawy z wagi problemu i zamiast profesjonalnego leczenia wybiera domowe sposoby czy suplementy diety. Do lekarza trafią, gdy ich wątroba będzie w opłakanym stanie. Właśnie ruszyła kampania edukacyjna „Weź wątrobę do lekarza”, która ma podnieść świadomość społeczną w obszarze zdrowia i chorób wątroby oraz konieczności ich leczenia przez lekarza.

Choroby wątroby bardziej śmiertelne niż rak piersi

Choroby wątroby są obecnie siódmą najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce, wyprzedzając tym samym bardziej znane schorzenia, takie jak rak piersi czy rak szyjki macicy. [1]. Szacuje się, że w Polsce na przewlekłe choroby wątroby choruje 308-422 tys. osób, natomiast każdego roku z ich powodu umiera ok 6-7 tys. osób [2]. Najczęstszymi przyczynami marskości wątroby jest spożywanie zbyt dużej ilości alkoholu, metaboliczna stłuszczeniowa choroba wątroby (MAFLD) i konsekwencje wirusowych zapaleń wątroby [5]. Jednak to nie w samej statystyce chorób hepatologicznych tkwi problem.

„Największy problem z chorobami wątroby jest taki, że po pierwsze ludzie są nieświadomi czynników ryzyka i je bagatelizują, a po drugie nie leczą się u lekarza. Przejadają się, piją za dużo alkoholu, mają nadwagę, latami biorą różne preparaty z apteki, zioła i suplementy, oczywiście bez konsultacji z lekarzem i wątroba w pewnym momencie odmawia takiej współpracy” – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii UMED, a jednocześnie ekspert kampanii.

Wątroba choruje, ale nie boli

Prof. Simon zwraca również uwagę, że częstość występowania chorób wątroby jest prawdopodobnie niedoszacowana, ponieważ prawie jedna trzecia pacjentów pozostaje przez długi okres rozwoju choroby bezobjawowa.

„Wątroba jest nieunerwiona, co oznacza, że nie boli. Ponadto chorująca wątroba często daje niecharakterystyczne objawy, jak pogorszenie ogólnego stanu zdrowia, przewlekłe zmęczenie czy zaburzenia metaboliczne, które można łatwo przypisać innym schorzeniom. Potrzeba czujnego i doświadczonego lekarza, który zleci badania i zdiagnozuje chorobę. Ale najpierw pacjent musi do tego lekarza pójść, dlatego edukacja społeczeństwa jest konieczna. Inaczej kolejka do transplantacji wątroby będzie się tylko wydłużać” – dodaje ekspert.

Wirusowe zapalenie wątroby – choroba XXI wieku

Jedną z najczęstszych chorób wątroby jest WZW, czyli wirusowe zapalenie wątroby. Światowa Organizacja Zdrowia uznała WZW za jedno z największych zagrożeń epidemiologicznych XXI wieku i poświęciła mu dzień 28 lipca. Wirusowe zapalenia wątroby to cała grupa chorób wywołanych przez różne wirusy, w wyniku których dochodzi do uszkodzenia organu.

„Zdecydowana większość zakażonych, 80-90% nie zdaje sobie z tego sprawy. A nieleczone zakażenie HCV (ang. hepatitis C virus, czyli WZW typu C) prowadzi do uszkodzenia, marskości, a niekiedy nawet raka wątroby” – mówi prof. Robert Flisiak, specjalista chorób zakaźnych, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz ekspert kampanii „Weź wątrobę do lekarza”.

Kluczowa w leczeniu wirusowych zapaleń wątroby jest diagnostyka. W tej kwestii nastąpił ostatnio prawdziwy przełom – od 1 lipca br. lekarz rodzinny może zlecić na koszt NFZ test przeciwciał anty-HCV, czyli badanie w kierunku zakażenia wirusem HCV.

„Każdy pacjent, który pójdzie teraz do lekarza rodzinnego powinien mieć wykonane przesiewowo badanie na HCV, bo każdy jest w grupie ryzyka. To olbrzymi krok naprzód. Pytanie czy zrobią go lekarze pierwszego kontaktu i pacjenci” – komentuje sytuację prof. Flisiak.

Kilka faktów o wątrobie

– Wątroba jest jedynym organem w ludzkim ciele, który potrafi się samodzielnie regenerować.

– Wątroba jest nieunerwiona i nie boli.

– Wątroba pełni ponad 500 funkcji, m.in. wytwarza żółć, metabolizuje leki, rozkłada alkohol, bierze udział w reakcjach immunologicznych, reguluje temperaturę ciała.

– Istnieje ponad 100 znanych chorób wątroby, tylko jedna z nich jest bezpośrednio powodowana przez alkohol.

– Niealkoholowa lub inaczej metaboliczna stłuszczeniowa choroba wątroby – związana z otyłością, nadwagą, często również brakiem aktywności fizycznej i złym odżywianiem – jest jedną z najczęściej występujących chorób wątroby.


O kampanii „Weź wątrobę do lekarza”

Kampania edukacyjna „Weź wątrobę do lekarza” skupia się na chorobach wątroby i ich profilaktyce. Jej celem jest zwiększenie świadomości społecznej w obszarze zdrowia i hepatologii oraz konieczności leczenia chorób wątroby u lekarza. Kampania podkreśla, że problemy z wątrobą wymagają konsultacji lekarskiej, badań oraz dopasowanej do potrzeb pacjenta terapii i nie mogą być leczone na własną rękę suplementami diety czy preparatami z apteki. Ma również uświadomić korelację między nadwagą i otyłością a chorobami wątroby. Projekt został objęty patronatem Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego. Organizatorem kampanii jest firma Bausch Health Poland.

Więcej informacji na stronie kampanii: 
www.watrobaulekarza.pl

[1] Raport PEX 2022, „Początek nowego trendu czy kontynuacja „upandemicznienia”? Podsumowanie 2021 i prognozy na 2022”

[2] „Zdrowa wątroba” Krajowy Program Prozdrowotny Kraków, 2018

[3] https://www.gov.pl/web/psse-wieliczka/swiatowy-dzien-wirusowego-zapalenia-watroby

[4] https://epibaza.pzh.gov.pl/story/informacja-o-zachorowaniach-na-wirusowe-zapalenie-w%C4%85troby-typu-b-wzw-b-i-zaka%C5%BCeniach-hbv

[5] S. K. Sarin, Rakhi Maiwall, World Gastroenterology Organisation, https://www.worldgastroenterology.org/publications

Źródło: Organizator kampanii „Weź wątrobę do lekarza”

Wirusowe zapalenie wątroby typu C może dotyczyć każdego z nas. Tę zakaźną chorobę wywołuje wirus zapalenia wątroby typu C (HCV). Większość Polaków nie bada się w tym kierunku, a do zakażenia może dojść każdego dnia i w sytuacjach, które zazwyczaj nie wzbudzają w nas obaw, np. w salonie kosmetycznym lub u dentysty. Zagrożenie pojawia się wtedy, kiedy dochodzi do uszkodzenia skóry podczas niedbale wykonywanych zabiegów chirurgicznych lub przy użyciu źle wysterylizowanego sprzętu medycznego czy narzędzi kosmetycznych.
W Polsce żyje około 120 tysięcy osób nieświadomych zakażenia HCV. 

Zdarza się, że u osób zakażonych występują objawy nieswoiste dla choroby wątroby, np. długotrwałe zmęczenie, senność, apatia, stany depresyjne. Czasami pojawiają się bóle stawów, mięśni oraz zmiany skórne. Każdy kto miał kilka hospitalizacji, przechodził transfuzję krwi przed 1992 rokiem, korzysta z usług gabinetów kosmetycznych, stomatologicznych lub ma tatuaże – w szczególności te robione metodą domową przez niewykwalifikowaną osobę – powinien poddać się badaniu w kierunku HCV. 

Wirus ten nazywamy cichym zabójcą, bo potrafi nawet kilkadziesiąt lat pozostawać w ukryciu, skutecznie niszcząc w tym czasie wątrobę. Nawet w przypadku pojawienia się raka tego narządu, pierwsze objawy mogą wystąpić dopiero w zaawansowanym stadium choroby. Rocznie z powodu raka wątroby umiera dwa tysiące osób. Większość z tych nowotworów wywołanych jest przez HCV” – mówi Sebastian Gawlik, Fundacja Urszuli Jaworskiej.

To da się wyleczyć

Naukowcom nie udało się opracować szczepionki na HCV, jednak od kilku lat dostępne są leki, które skutecznie eliminują wirusa z organizmu w niemal 100% przypadków. Dzięki temu postępowi w medycynie, wirusowe zapalenie wątroby typu C jest pierwszą zakaźną, przewlekłą chorobą, która jest w pełni wyleczalna. W Polsce leczenie HCV jest świadczeniem gwarantowanym w programie lekowym Ministerstwa Zdrowia i każda osoba posiadająca ubezpieczenie zdrowotne ma do niego dostęp.

„Na szczęście od 1 lipca 2022 roku lekarz pierwszego kontaktu może zlecać badanie anty-HCV. Dzięki tej zmianie wiele osób ma szansę na wyleczenie i uniknięcie powikłań w postaci marskości, raka lub przeszczepu wątroby. Samo leczenie polega jedynie na przyjmowaniu doustnym tabletek przez 2-3 miesiące. W tym czasie pacjent może zachować swoją zawodową i codzienną aktywność. W wielu ośrodkach nie ma kolejek i paradoksalnie to leki czekają na pacjenta! Zatem kiedy jesteśmy u lekarza POZ, poprośmy o możliwość wykonania badania w kierunku HCV. I korzystajmy z wielu darmowych akcji testowania, które odbywają się w całej Polsce. Taki jest nasz apel” – mówi Urszula Jaworska, Fundacja Urszuli Jaworskiej.

28 lipca – Światowy Dzień WZW – Pobiegnij dla wątroby!

W ramach ogólnopolskiej kampanii społecznej Fundacji Urszuli Jaworskiej, w dniach 27-29 lipca 2022 roku można wziąć udział w wirtualnym biegu lub spacerze #CzasNasGoni. Zwycięzcy otrzymają puchar Ministra Zdrowia, który objął wydarzenie Patronatem Honorowym. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny i nie wymaga rejestracji. Wystarczy posiadać zweryfikowane konto na Facebooku lub Instagramie oraz wykonać aktywność fizyczną zgodnie z regulaminem wydarzenia, który dostępny jest na stronie kampanii: 
http://www.panwątroba.pl/.

Głównym celem akcji jest zwrócenie uwagi na problem wirusowego zapalenia wątroby typu C oraz promocja prozdrowotnych zachowań wspomagających pracę wątroby poprzez podjęcie aktywności fizycznej.

 

Źródło: Fundacja Urszuli Jaworskiej

Wirusowe zapalenie wątroby typu C może dotyczyć każdego z nas. Tę zakaźną chorobę wywołuje wirus zapalenia wątroby typu C (HCV). Większość Polaków nie bada się w tym kierunku, a do zakażenia może dojść każdego dnia i w sytuacjach, które zazwyczaj nie wzbudzają w nas obaw, np. w salonie kosmetycznym lub u dentysty. Zagrożenie pojawia się wtedy, kiedy dochodzi do uszkodzenia skóry podczas niedbale wykonywanych zabiegów chirurgicznych lub przy użyciu źle wysterylizowanego sprzętu medycznego czy narzędzi kosmetycznych.
W Polsce żyje około 120 tysięcy osób nieświadomych zakażenia HCV. 

Zdarza się, że u osób zakażonych występują objawy nieswoiste dla choroby wątroby, np. długotrwałe zmęczenie, senność, apatia, stany depresyjne. Czasami pojawiają się bóle stawów, mięśni oraz zmiany skórne. Każdy kto miał kilka hospitalizacji, przechodził transfuzję krwi przed 1992 rokiem, korzysta z usług gabinetów kosmetycznych, stomatologicznych lub ma tatuaże – w szczególności te robione metodą domową przez niewykwalifikowaną osobę – powinien poddać się badaniu w kierunku HCV. 

Wirus ten nazywamy cichym zabójcą, bo potrafi nawet kilkadziesiąt lat pozostawać w ukryciu, skutecznie niszcząc w tym czasie wątrobę. Nawet w przypadku pojawienia się raka tego narządu, pierwsze objawy mogą wystąpić dopiero w zaawansowanym stadium choroby. Rocznie z powodu raka wątroby umiera dwa tysiące osób. Większość z tych nowotworów wywołanych jest przez HCV” – mówi Sebastian Gawlik, Fundacja Urszuli Jaworskiej.

To da się wyleczyć

Naukowcom nie udało się opracować szczepionki na HCV, jednak od kilku lat dostępne są leki, które skutecznie eliminują wirusa z organizmu w niemal 100% przypadków. Dzięki temu postępowi w medycynie, wirusowe zapalenie wątroby typu C jest pierwszą zakaźną, przewlekłą chorobą, która jest w pełni wyleczalna. W Polsce leczenie HCV jest świadczeniem gwarantowanym w programie lekowym Ministerstwa Zdrowia i każda osoba posiadająca ubezpieczenie zdrowotne ma do niego dostęp.

„Na szczęście od 1 lipca 2022 roku lekarz pierwszego kontaktu może zlecać badanie anty-HCV. Dzięki tej zmianie wiele osób ma szansę na wyleczenie i uniknięcie powikłań w postaci marskości, raka lub przeszczepu wątroby. Samo leczenie polega jedynie na przyjmowaniu doustnym tabletek przez 2-3 miesiące. W tym czasie pacjent może zachować swoją zawodową i codzienną aktywność. W wielu ośrodkach nie ma kolejek i paradoksalnie to leki czekają na pacjenta! Zatem kiedy jesteśmy u lekarza POZ, poprośmy o możliwość wykonania badania w kierunku HCV. I korzystajmy z wielu darmowych akcji testowania, które odbywają się w całej Polsce. Taki jest nasz apel” – mówi Urszula Jaworska, Fundacja Urszuli Jaworskiej.

28 lipca – Światowy Dzień WZW – Pobiegnij dla wątroby!

W ramach ogólnopolskiej kampanii społecznej Fundacji Urszuli Jaworskiej, w dniach 27-29 lipca 2022 roku można wziąć udział w wirtualnym biegu lub spacerze #CzasNasGoni. Zwycięzcy otrzymają puchar Ministra Zdrowia, który objął wydarzenie Patronatem Honorowym. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny i nie wymaga rejestracji. Wystarczy posiadać zweryfikowane konto na Facebooku lub Instagramie oraz wykonać aktywność fizyczną zgodnie z regulaminem wydarzenia, który dostępny jest na stronie kampanii: 
http://www.panwątroba.pl/.

Głównym celem akcji jest zwrócenie uwagi na problem wirusowego zapalenia wątroby typu C oraz promocja prozdrowotnych zachowań wspomagających pracę wątroby poprzez podjęcie aktywności fizycznej.

 

Źródło: Fundacja Urszuli Jaworskiej

– Chorzy na raka wątrobowokomórkowego nie wiedzą, że od 1 maja br. nastąpił przełom w leczeniu tego nowotworu. Refundację otrzymały bardzo dobre, nowoczesne terapie – to immunoterapia, której działanie jest wręcz spektakularne – mówi Barbara Pepke z Koalicji Hepatologicznej. Co więcej, eksperci z Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej i Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii opublikowali nowe wytyczne postępowania w HCC, w których uwzględniają nową terapię skojarzoną jako standard leczenia w pierwszej linii. Od teraz, dzięki refundacji, polscy pacjenci nareszcie zyskują do niej dostęp. 

Rak wątrobowokomórkowy (HCC) to złośliwy nowotwór wątroby, który na świecie zajmuje szóste miejsce pod względem częstotliwości występowania. Co roku diagnozuje się go u ok. 750 tys. osób, choć ta liczba stale rośnie, zwłaszcza w krajach rozwiniętych. W Polsce natomiast HCC plasuje się w drugiej dziesiątce wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych, stanowiąc ok. 2 proc. z nich.

– W Polsce na raka wątrobowokomórkowego choruje mniej więcej 2 tys. osób rocznie – mówi dr Ewa Janczewska, specjalista chorób zakaźnych z Wydziału Nauk o Zdrowiu w Bytomiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. – Zdecydowanie częściej są to mężczyźni w wieku powyżej 50–60 lat. Choroby wątroby rozwijają się długo, więc ten proces wiodący do nowotworu zwykle ujawnia się właśnie w tym wieku.

W przypadku tego typu nowotworu problem stanowi jednak nie częstotliwość występowania, ale ograniczone możliwości leczenia i niekorzystne rokowania. Rak wątrobowokomórkowy charakteryzuje się dużą śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników pięcioletniego przeżycia w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Wynika to z faktu, że nowotwór rozwija się podstępnie, długo nie dając żadnych objawów klinicznych. Wielu pacjentów dowiaduje się o chorobie w późnym stadium rozwoju, co ogranicza ich możliwości terapii i pogarsza rokowania. Odsetek wykrywalności HCC na etapie, który umożliwia podjęcie radykalnego leczenia, wynosi jedynie ok. 40–50 proc.


– Leczenie HCC zależy w dużej mierze od tego, na jakim etapie ta choroba została wykryta. We wczesnych stadiach, kiedy mamy pojedyncze zmiany w wątrobie albo niewiele zmian o niewielkich wymiarach, możemy pacjenta zakwalifikować do transplantacji wątroby i to jest najskuteczniejsza metoda leczenia. W bardziej zaawansowanych stadiach, ale jeszcze ograniczonych do wątroby, stosujemy chemoembolizację. Natomiast u pacjentów w mocno zaawansowanym stadium, u których nie można zastosować leczenia zabiegowego, pozostaje nam terapia systemowa
 – wyjaśnia dr Ewa Janczewska.

Jak wskazuje, w Polsce przez lata dostępny był tylko jeden lek dla pacjentów z mocno zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym. Na dodatek w ograniczonym wskazaniu – można było go podać tylko pacjentom ze zmianami ograniczonymi do wątroby. Ci z przerzutami nie byli kwalifikowani do takiego leczenia, przez co byli skazani wyłącznie na leczenie paliatywne.

 Od maja tego roku sytuacja się zmieniła. Mamy nowe leki, jest to terapia przeciwciałami monoklonalnymi, zupełnie zmieniająca rokowanie tych pacjentów. Co więcej, dopuszczono do tej terapii również pacjentów z przerzutami pozawątrobowymi, więc to są dla nich bardzo dobre wieści – podkreśla  specjalista chorób zakaźnych z ŚUM.

Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej i Polskie Towarzystwo Gastroenterologii opublikowały niedawno zaktualizowane standardy diagnostyki i leczenia HCC, uwzględniające przełomowe zmiany, które nastąpiły w ostatnich latach. W przypadku nieresekcyjnego raka wątrobowokomórkowego obowiązującym w tej chwili standardem leczenia jest terapia skojarzona atezolizumab + bewacyzumab. Od 1 maja br. ta terapia jest też dostępna dla polskich pacjentów w ramach Programu Lekowego B.5.


– Chorzy z rakiem wątrobowokomórkowym mają już dostęp do przełomowej terapii, bardzo skutecznej, wyczekiwanej od co najmniej kilkunastu lat. Co więcej, dostęp do niej jest bardzo rozszerzony, prawie wszyscy będą leczeni –
 mówi Barbara Pepke, prezes zarządu Fundacji Gwiazda Nadziei, lider Koalicji Hepatologicznej.

 Do tego programu lekowego dołączono nową terapię skojarzoną przeciwciałami monoklonalnymi, która wykazuje większą skuteczność. Mamy dłuższe przeżycie całkowite, wydłużony czas do progresji choroby i znacznie lepszą jakość życia pacjenta w porównaniu z jedynym dostępnym dotąd lekiem – dodaje dr Ewa Janczewska.

HCC jest ostatnim etapem sekwencji zmian patologicznych w wątrobie: ostrego uszkodzenia, które prowadzi do zapalenia przewlekłego, a w konsekwencji do marskości, na której podłożu powstaje rak. Wbrew częstemu i mylnemu przekonaniu rzadko jest to skutek nadużywania alkoholu.


– Chory z rakiem wątrobowokomórkowym jest w Polsce mylnie postrzegany jako osoba, która musiała nadużywać alkoholu, mieć za sobą jakieś ryzykowne sytuacje. Tak nie jest, ale przez tę stygmatyzację chorzy się wycofują, mają opory, wręcz wstydzą się szukać dla siebie terapii 
– mówi Barbara Pepke. – Jednym z głównych czynników raka wątrobowokomórkowego, który odpowiada za 60 proc. przypadków, jest wirus HCV.

Na wirusowe zapalenie wątroby typu C (HCV) są skuteczne leki, które pozwalają wyleczyć z niego ok. 95 proc. chorych. Ważne jednak, żeby zrobić to szybko, bo jeżeli dojdzie do marskości wątroby, to nawet wyeliminowanie zakażenia może nie zapobiec rozwojowi nowotworu.

 HCC to rak, który rozwija się u chorych z zaawansowaną chorobą wątroby, najczęściej już z rozwiniętą marskością. W miarę włóknienia zmniejsza się ilość zdrowego miąższu, wątroba próbuje to nadrobić regeneracją i jeżeli w czasie tego procesu dojdzie do mutacji, mogą powstać komórki rakowe – mówi dr Ewa Janczewska.

Wielu pacjentów z HCC żyło przez lata, nie wiedząc, że są zakażeni wirusem zapalenia wątroby typu C, który doprowadził do marskości wątroby, a w efekcie – do rozwoju agresywnego nowotworu. Niestety zwykle jest on diagnozowany zbyt późno, dlatego lekarze apelują o regularne badania, wskazują też na profilaktykę w postaci szczepień na HBV, stosowanie leków przeciwwirusowych, leczenie mające na celu zahamowanie zapaleń wątroby i stały nadzór onkologiczny.


– 80 proc. osób zakażonych wirusem HCV nie jest tego świadomych. Badanie w tym kierunku powinniśmy wykonać przynajmniej raz w życiu i powtórzyć po każdym poważnym zabiegu związanym z naruszeniem ciągłości tkanki, czyli np. po wykonaniu tatuażu albo leczeniu u dentysty. Niestety w Polsce większość zakażonych, która żyje z wirusem HCV już wiele lat, to są osoby, które miały kontakt ze służbą zdrowia. Dlatego mylne jest zakładanie, że nas ten problem nie dotyczy, że my nie jesteśmy zakażeni. Trzeba to sprawdzić, przynajmniej raz w życiu –
 podkreśla prezes zarządu Fundacji Gwiazda Nadziei.

Badania w kierunku zakażenia wirusem HCV nie ma na razie w koszyku lekarza rodzinnego. Konsultowany jest jednak projekt rozporządzenia ministra zdrowia, który ma to zmienić.

 W fundacji spotykamy się z tragediami ludzi, którzy przez 20–30 lat żyli z wirusem HCV. Nie wiedzieli o tym, że żyją z zakażeniem, które zostało wykryte dopiero na etapie nowotworu wątroby. Ci ludzie mają żal do służby zdrowia, że przez tyle lat nikt im nie zrobił prostego, taniego badania – mówi Barbara Pepke

Dlatego nowe metody leczenia i propagowanie działań prewencyjnych mogą znacznie zmienić rokowania w chorobie HCC i polepszyć jakość życia pacjentów. Nowa, refundowana terapia to przełom w leczeniu raka wątrobowokomórkowego i nadzieja dla wielu chorych.

źródło: newseria

– Chorzy na raka wątrobowokomórkowego nie wiedzą, że od 1 maja br. nastąpił przełom w leczeniu tego nowotworu. Refundację otrzymały bardzo dobre, nowoczesne terapie – to immunoterapia, której działanie jest wręcz spektakularne – mówi Barbara Pepke z Koalicji Hepatologicznej. Co więcej, eksperci z Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej i Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii opublikowali nowe wytyczne postępowania w HCC, w których uwzględniają nową terapię skojarzoną jako standard leczenia w pierwszej linii. Od teraz, dzięki refundacji, polscy pacjenci nareszcie zyskują do niej dostęp. 

Rak wątrobowokomórkowy (HCC) to złośliwy nowotwór wątroby, który na świecie zajmuje szóste miejsce pod względem częstotliwości występowania. Co roku diagnozuje się go u ok. 750 tys. osób, choć ta liczba stale rośnie, zwłaszcza w krajach rozwiniętych. W Polsce natomiast HCC plasuje się w drugiej dziesiątce wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych, stanowiąc ok. 2 proc. z nich.

– W Polsce na raka wątrobowokomórkowego choruje mniej więcej 2 tys. osób rocznie – mówi dr Ewa Janczewska, specjalista chorób zakaźnych z Wydziału Nauk o Zdrowiu w Bytomiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. – Zdecydowanie częściej są to mężczyźni w wieku powyżej 50–60 lat. Choroby wątroby rozwijają się długo, więc ten proces wiodący do nowotworu zwykle ujawnia się właśnie w tym wieku.

W przypadku tego typu nowotworu problem stanowi jednak nie częstotliwość występowania, ale ograniczone możliwości leczenia i niekorzystne rokowania. Rak wątrobowokomórkowy charakteryzuje się dużą śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników pięcioletniego przeżycia w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Wynika to z faktu, że nowotwór rozwija się podstępnie, długo nie dając żadnych objawów klinicznych. Wielu pacjentów dowiaduje się o chorobie w późnym stadium rozwoju, co ogranicza ich możliwości terapii i pogarsza rokowania. Odsetek wykrywalności HCC na etapie, który umożliwia podjęcie radykalnego leczenia, wynosi jedynie ok. 40–50 proc.


– Leczenie HCC zależy w dużej mierze od tego, na jakim etapie ta choroba została wykryta. We wczesnych stadiach, kiedy mamy pojedyncze zmiany w wątrobie albo niewiele zmian o niewielkich wymiarach, możemy pacjenta zakwalifikować do transplantacji wątroby i to jest najskuteczniejsza metoda leczenia. W bardziej zaawansowanych stadiach, ale jeszcze ograniczonych do wątroby, stosujemy chemoembolizację. Natomiast u pacjentów w mocno zaawansowanym stadium, u których nie można zastosować leczenia zabiegowego, pozostaje nam terapia systemowa
 – wyjaśnia dr Ewa Janczewska.

Jak wskazuje, w Polsce przez lata dostępny był tylko jeden lek dla pacjentów z mocno zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym. Na dodatek w ograniczonym wskazaniu – można było go podać tylko pacjentom ze zmianami ograniczonymi do wątroby. Ci z przerzutami nie byli kwalifikowani do takiego leczenia, przez co byli skazani wyłącznie na leczenie paliatywne.

 Od maja tego roku sytuacja się zmieniła. Mamy nowe leki, jest to terapia przeciwciałami monoklonalnymi, zupełnie zmieniająca rokowanie tych pacjentów. Co więcej, dopuszczono do tej terapii również pacjentów z przerzutami pozawątrobowymi, więc to są dla nich bardzo dobre wieści – podkreśla  specjalista chorób zakaźnych z ŚUM.

Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej i Polskie Towarzystwo Gastroenterologii opublikowały niedawno zaktualizowane standardy diagnostyki i leczenia HCC, uwzględniające przełomowe zmiany, które nastąpiły w ostatnich latach. W przypadku nieresekcyjnego raka wątrobowokomórkowego obowiązującym w tej chwili standardem leczenia jest terapia skojarzona atezolizumab + bewacyzumab. Od 1 maja br. ta terapia jest też dostępna dla polskich pacjentów w ramach Programu Lekowego B.5.


– Chorzy z rakiem wątrobowokomórkowym mają już dostęp do przełomowej terapii, bardzo skutecznej, wyczekiwanej od co najmniej kilkunastu lat. Co więcej, dostęp do niej jest bardzo rozszerzony, prawie wszyscy będą leczeni –
 mówi Barbara Pepke, prezes zarządu Fundacji Gwiazda Nadziei, lider Koalicji Hepatologicznej.

 Do tego programu lekowego dołączono nową terapię skojarzoną przeciwciałami monoklonalnymi, która wykazuje większą skuteczność. Mamy dłuższe przeżycie całkowite, wydłużony czas do progresji choroby i znacznie lepszą jakość życia pacjenta w porównaniu z jedynym dostępnym dotąd lekiem – dodaje dr Ewa Janczewska.

HCC jest ostatnim etapem sekwencji zmian patologicznych w wątrobie: ostrego uszkodzenia, które prowadzi do zapalenia przewlekłego, a w konsekwencji do marskości, na której podłożu powstaje rak. Wbrew częstemu i mylnemu przekonaniu rzadko jest to skutek nadużywania alkoholu.


– Chory z rakiem wątrobowokomórkowym jest w Polsce mylnie postrzegany jako osoba, która musiała nadużywać alkoholu, mieć za sobą jakieś ryzykowne sytuacje. Tak nie jest, ale przez tę stygmatyzację chorzy się wycofują, mają opory, wręcz wstydzą się szukać dla siebie terapii 
– mówi Barbara Pepke. – Jednym z głównych czynników raka wątrobowokomórkowego, który odpowiada za 60 proc. przypadków, jest wirus HCV.

Na wirusowe zapalenie wątroby typu C (HCV) są skuteczne leki, które pozwalają wyleczyć z niego ok. 95 proc. chorych. Ważne jednak, żeby zrobić to szybko, bo jeżeli dojdzie do marskości wątroby, to nawet wyeliminowanie zakażenia może nie zapobiec rozwojowi nowotworu.

 HCC to rak, który rozwija się u chorych z zaawansowaną chorobą wątroby, najczęściej już z rozwiniętą marskością. W miarę włóknienia zmniejsza się ilość zdrowego miąższu, wątroba próbuje to nadrobić regeneracją i jeżeli w czasie tego procesu dojdzie do mutacji, mogą powstać komórki rakowe – mówi dr Ewa Janczewska.

Wielu pacjentów z HCC żyło przez lata, nie wiedząc, że są zakażeni wirusem zapalenia wątroby typu C, który doprowadził do marskości wątroby, a w efekcie – do rozwoju agresywnego nowotworu. Niestety zwykle jest on diagnozowany zbyt późno, dlatego lekarze apelują o regularne badania, wskazują też na profilaktykę w postaci szczepień na HBV, stosowanie leków przeciwwirusowych, leczenie mające na celu zahamowanie zapaleń wątroby i stały nadzór onkologiczny.


– 80 proc. osób zakażonych wirusem HCV nie jest tego świadomych. Badanie w tym kierunku powinniśmy wykonać przynajmniej raz w życiu i powtórzyć po każdym poważnym zabiegu związanym z naruszeniem ciągłości tkanki, czyli np. po wykonaniu tatuażu albo leczeniu u dentysty. Niestety w Polsce większość zakażonych, która żyje z wirusem HCV już wiele lat, to są osoby, które miały kontakt ze służbą zdrowia. Dlatego mylne jest zakładanie, że nas ten problem nie dotyczy, że my nie jesteśmy zakażeni. Trzeba to sprawdzić, przynajmniej raz w życiu –
 podkreśla prezes zarządu Fundacji Gwiazda Nadziei.

Badania w kierunku zakażenia wirusem HCV nie ma na razie w koszyku lekarza rodzinnego. Konsultowany jest jednak projekt rozporządzenia ministra zdrowia, który ma to zmienić.

 W fundacji spotykamy się z tragediami ludzi, którzy przez 20–30 lat żyli z wirusem HCV. Nie wiedzieli o tym, że żyją z zakażeniem, które zostało wykryte dopiero na etapie nowotworu wątroby. Ci ludzie mają żal do służby zdrowia, że przez tyle lat nikt im nie zrobił prostego, taniego badania – mówi Barbara Pepke

Dlatego nowe metody leczenia i propagowanie działań prewencyjnych mogą znacznie zmienić rokowania w chorobie HCC i polepszyć jakość życia pacjentów. Nowa, refundowana terapia to przełom w leczeniu raka wątrobowokomórkowego i nadzieja dla wielu chorych.

źródło: newseria

Polscy chorzy z zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym, najczęściej występującym pierwotnym nowotworem złośliwym wątroby, ze zniecierpliwieniem i olbrzymią nadzieją oczekują na dostęp do nowej immunoterapii skojarzonej. Śladem pacjentów z 10 krajów europejskich (Austrii, Belgii, Bułgarii, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Holandii, Niemiec i Szwecji) chcą korzystać ze zdobyczy współczesnej medycyny – mieć dostęp do optymalnej terapii, mogącej uratować ich życie.
Obecnie w Polsce refundowane jest leczenie pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym jedynie jednym lekiem ukierunkowanym molekularnie. Przez ponad 12 lat była to jedyna opcja leczenia. Aż wreszcie doczekaliśmy się leczenia skutecznego u większości chorych, a na dodatek u części z nich kończącego się całkowitą remisją choroby. To wielki sukces medycyny – mówi dr n. med. Leszek Kraj, specjalista onkologii klinicznej z Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Nowa immunoterapia skojarzona znalazła się na projekcie majowej listy leków refundowanych, więc wkrótce będzie dostępna również dla pacjentów w Polsce.
 
Nowa terapia jest niezwykle wyczekiwana przez polskich pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym. Każdego miesiąca do fundacji „Gwiazda Nadziei” zgłaszają się kolejni chorzy poszukający dla siebie ratunku. Zazwyczaj są to osoby zakażone wirusem zapalenia wątroby typu C w wyniku kontaktów ze służbą zdrowia. Niewykryty przez wiele lat wirus HCV spowodował u nich marskość wątroby, a w dalszej konsekwencji wywołał powstanie agresywnych zmian nowotworowych. Udostępniając im nową, skuteczną terapię przeciwnowotworową, chociaż częściowo rekompensujemy wieloletnie zaniedbania w diagnostyce zakażeń HCV oraz dajemy promyk nadziei na wyzdrowienie, którego tak bardzo pragną zauważa Barbara Pepke, prezes fundacji „Gwiazda Nadziei”.
 
Sytuacja pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym jest wyjątkowo trudna. Zakażenia wirusami, które w głównej mierze odpowiadają za zmiany nowotworowe, przez długie lata nie dają żadnych specyficznych objawów, a rak wątroby wykrywany jest zazwyczaj w późnym stadium rozwoju choroby, gdy nie ma już możliwości wdrożenia najbardziej skutecznego leczenia zabiegowego, takiego jak resekcja guza i transplantacja narządowa, czy też leczenia miejscowego przy wykorzystaniu zabiegów ablacyjnych. Dla większości chorych jedyną opcją terapeutyczną pozostaje więc leczenie systemowe, któremu poddawany jest cały organizm.

– Do niedawna byliśmy bezsilni w walce z zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym. W przypadku tego nowotworu klasyczna chemioterapia jest nieskuteczna. Do dyspozycji mamy więc leki celowane. Pierwszym takim lekiem o jednoznacznie udowodnionej skuteczności był inhibitor wielokinazowy, odkryty dopiero w 2008 r. Wydłużał on jednak mediany przeżycia jedynie o ok. 2 miesiące. Po ponad dekadzie stagnacji, ostatnie dwa lata zaowocowały kilkoma przełomami. Przede wszystkim w 2020 r. w I linii leczenia, gdzie nowym standardem stała się immunoterapia w połączeniu z leczeniem aniogennym dla osiągnięcia jeszcze wyższej skuteczności. Dzięki niej odnotowujemy wydłużenie median przeżycia o ponad 6 miesięcy. Co więcej u 10% chorych następuje całkowita remisja choroby, którą wcześniej mogliśmy zaobserwować niezwykle rzadko, a u 20% pacjentów następują częściowe remisje. Tak dobrych odpowiedzi nie obserwowaliśmy dotychczas w leczeniu systemowymwyjaśnia dr n. med. Leszek Kraj.

 
Spektakularne wyniki badania klinicznego fazy III Imbrave 150 sprawiły, że już w 2020 r. Komisja Europejska dopuściła nową immunoterapię w leczeniu dorosłych pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym rakiem wątrobowokomórkowym, którzy wcześniej nie otrzymywali leczenia systemowego. W ślad za rejestracją nastąpiła szybka zmiana wytycznych dot. leczenia. Dziś zarówno wytyczne Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO), jak i rekomendacje ekspertów pod redakcją m.in. konsultanta krajowego w dziedzinie onkologii klinicznej prof. dr hab. n. med. Macieja Krzakowskiego wskazują nową immunoterapię jako standard leczenia w pierwszej linii u osób z zaawansowanym HCC.
 
Skuteczne, zgodne ze standardami leczenie jest niezwykle potrzebne polskim pacjentom z rakiem wątrobowokomórkowym. Przez wiele lat pozostawał on białą plamą na mapie polskiej onkologii. Dodatkowo ograniczenia w dostępie do służby zdrowia w okresie pandemii COVID-19 sprawiły, że coraz więcej pacjentów jest diagnozowanych z nowotworem wątrobowokomórkowym w zaawansowanym już stadium. Marzy mi się dzień, kiedy żaden z pacjentów nie będzie dotknięty zaawansowanym nowotworem wątroby na podłożu wirusowego zapalenia wątroby typu B lub C. Nie mamy systemowego testowania na obecność tych wirusów a nieleczone zakażenia wciąż doprowadzają do rozwoju raka.  Cieszę się, że w końcu ci pacjenci otrzymają dostęp do skutecznej terapii, umożliwiającej podjęcie walki z nowotworemprzyznaje Barbara Pepke. Immunoterapia skojarzona jest dla tych chorych jedynym ratunkiem i nadzieją na reemisję choroby. Bardziej wyczekiwaną niż kiedykolwiek dotąd.
 
Rak wątrobowokomórkowy to bardzo szczególny i trudny w leczeniu rodzaj nowotworu, który co roku dotyka ok. 2 tys. osób w Polsce. Rozwija się w marskiej wątrobie, spowodowanej najczęściej przewlekłym wirusowym zapaleniem wątroby typu B (HBV) i typu C (HCV). Przez długi czas nie występują specyficzne objawy choroby, więc rak wykrywany jest najczęściej przypadkowo w późnym stadium rozwoju. Z tego powodu charakteryzuje się wysoką śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników przeżycia pięcioletniego w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Sytuację chorych mógłby poprawić dostęp do wczesnej diagnostyki i nowych terapii.

 źródło: Fundacja Gwiazda Nadziei
Polscy chorzy z zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym, najczęściej występującym pierwotnym nowotworem złośliwym wątroby, ze zniecierpliwieniem i olbrzymią nadzieją oczekują na dostęp do nowej immunoterapii skojarzonej. Śladem pacjentów z 10 krajów europejskich (Austrii, Belgii, Bułgarii, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Holandii, Niemiec i Szwecji) chcą korzystać ze zdobyczy współczesnej medycyny – mieć dostęp do optymalnej terapii, mogącej uratować ich życie.
Obecnie w Polsce refundowane jest leczenie pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym jedynie jednym lekiem ukierunkowanym molekularnie. Przez ponad 12 lat była to jedyna opcja leczenia. Aż wreszcie doczekaliśmy się leczenia skutecznego u większości chorych, a na dodatek u części z nich kończącego się całkowitą remisją choroby. To wielki sukces medycyny – mówi dr n. med. Leszek Kraj, specjalista onkologii klinicznej z Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Nowa immunoterapia skojarzona znalazła się na projekcie majowej listy leków refundowanych, więc wkrótce będzie dostępna również dla pacjentów w Polsce.
 
Nowa terapia jest niezwykle wyczekiwana przez polskich pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym. Każdego miesiąca do fundacji „Gwiazda Nadziei” zgłaszają się kolejni chorzy poszukający dla siebie ratunku. Zazwyczaj są to osoby zakażone wirusem zapalenia wątroby typu C w wyniku kontaktów ze służbą zdrowia. Niewykryty przez wiele lat wirus HCV spowodował u nich marskość wątroby, a w dalszej konsekwencji wywołał powstanie agresywnych zmian nowotworowych. Udostępniając im nową, skuteczną terapię przeciwnowotworową, chociaż częściowo rekompensujemy wieloletnie zaniedbania w diagnostyce zakażeń HCV oraz dajemy promyk nadziei na wyzdrowienie, którego tak bardzo pragną zauważa Barbara Pepke, prezes fundacji „Gwiazda Nadziei”.
 
Sytuacja pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym jest wyjątkowo trudna. Zakażenia wirusami, które w głównej mierze odpowiadają za zmiany nowotworowe, przez długie lata nie dają żadnych specyficznych objawów, a rak wątroby wykrywany jest zazwyczaj w późnym stadium rozwoju choroby, gdy nie ma już możliwości wdrożenia najbardziej skutecznego leczenia zabiegowego, takiego jak resekcja guza i transplantacja narządowa, czy też leczenia miejscowego przy wykorzystaniu zabiegów ablacyjnych. Dla większości chorych jedyną opcją terapeutyczną pozostaje więc leczenie systemowe, któremu poddawany jest cały organizm.

– Do niedawna byliśmy bezsilni w walce z zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym. W przypadku tego nowotworu klasyczna chemioterapia jest nieskuteczna. Do dyspozycji mamy więc leki celowane. Pierwszym takim lekiem o jednoznacznie udowodnionej skuteczności był inhibitor wielokinazowy, odkryty dopiero w 2008 r. Wydłużał on jednak mediany przeżycia jedynie o ok. 2 miesiące. Po ponad dekadzie stagnacji, ostatnie dwa lata zaowocowały kilkoma przełomami. Przede wszystkim w 2020 r. w I linii leczenia, gdzie nowym standardem stała się immunoterapia w połączeniu z leczeniem aniogennym dla osiągnięcia jeszcze wyższej skuteczności. Dzięki niej odnotowujemy wydłużenie median przeżycia o ponad 6 miesięcy. Co więcej u 10% chorych następuje całkowita remisja choroby, którą wcześniej mogliśmy zaobserwować niezwykle rzadko, a u 20% pacjentów następują częściowe remisje. Tak dobrych odpowiedzi nie obserwowaliśmy dotychczas w leczeniu systemowymwyjaśnia dr n. med. Leszek Kraj.

 
Spektakularne wyniki badania klinicznego fazy III Imbrave 150 sprawiły, że już w 2020 r. Komisja Europejska dopuściła nową immunoterapię w leczeniu dorosłych pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym rakiem wątrobowokomórkowym, którzy wcześniej nie otrzymywali leczenia systemowego. W ślad za rejestracją nastąpiła szybka zmiana wytycznych dot. leczenia. Dziś zarówno wytyczne Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO), jak i rekomendacje ekspertów pod redakcją m.in. konsultanta krajowego w dziedzinie onkologii klinicznej prof. dr hab. n. med. Macieja Krzakowskiego wskazują nową immunoterapię jako standard leczenia w pierwszej linii u osób z zaawansowanym HCC.
 
Skuteczne, zgodne ze standardami leczenie jest niezwykle potrzebne polskim pacjentom z rakiem wątrobowokomórkowym. Przez wiele lat pozostawał on białą plamą na mapie polskiej onkologii. Dodatkowo ograniczenia w dostępie do służby zdrowia w okresie pandemii COVID-19 sprawiły, że coraz więcej pacjentów jest diagnozowanych z nowotworem wątrobowokomórkowym w zaawansowanym już stadium. Marzy mi się dzień, kiedy żaden z pacjentów nie będzie dotknięty zaawansowanym nowotworem wątroby na podłożu wirusowego zapalenia wątroby typu B lub C. Nie mamy systemowego testowania na obecność tych wirusów a nieleczone zakażenia wciąż doprowadzają do rozwoju raka.  Cieszę się, że w końcu ci pacjenci otrzymają dostęp do skutecznej terapii, umożliwiającej podjęcie walki z nowotworemprzyznaje Barbara Pepke. Immunoterapia skojarzona jest dla tych chorych jedynym ratunkiem i nadzieją na reemisję choroby. Bardziej wyczekiwaną niż kiedykolwiek dotąd.
 
Rak wątrobowokomórkowy to bardzo szczególny i trudny w leczeniu rodzaj nowotworu, który co roku dotyka ok. 2 tys. osób w Polsce. Rozwija się w marskiej wątrobie, spowodowanej najczęściej przewlekłym wirusowym zapaleniem wątroby typu B (HBV) i typu C (HCV). Przez długi czas nie występują specyficzne objawy choroby, więc rak wykrywany jest najczęściej przypadkowo w późnym stadium rozwoju. Z tego powodu charakteryzuje się wysoką śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników przeżycia pięcioletniego w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Sytuację chorych mógłby poprawić dostęp do wczesnej diagnostyki i nowych terapii.

 źródło: Fundacja Gwiazda Nadziei