Medicalpress
Ponad 110 mln Europejczyków, czyli 20 proc. społeczeństwa, jest narażonych na długotrwały hałas transportowy pochodzący z dróg, kolei, a także ruchu lotniczego – wynika z raportu Europejskiej Agencji Środowiska (EEA). Z kolei dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wskazują, że w Polsce ponad 280 tys. osób w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców było narażonych na hałas, którego dopuszczalne poziomy zostały przekroczone. Eksperci alarmują, że problem narasta i może powodować poważne konsekwencje zdrowotne.
– Hałas w środowisku narasta, ponieważ bardzo szybko przybywa urządzeń, które go wytwarzają. Żyjemy w najgłośniejszych czasach w historii, ponieważ nigdy dotychczas ludzie nie mieli aż tak wielu urządzeń, maszyn i innych rzeczy służących rozrywce, które hałas generują. Niestety to ma bardzo konkretne przełożenie na to, jak ludzie się czują, jaką mają wydajność i możliwości w życiu. Jesteśmy bardziej zestresowani, ciągle niewyspani i nie mamy siły – mówi agencji Newseria Agnieszka Kantaruk, redaktor portalu edukacyjnego „Coraz głośniej”.

Problem narażania ludności na zbyt duży hałas został dostrzeżony już w 1995 roku, kiedy po raz pierwszy obchodzono Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem z inicjatywy amerykańskiej organizacji The Center for Hearing and Communication. W 2002 roku Unia Europejska wprowadziła uregulowania prawne do oceny i zarządzania poziomem hałasu w środowisku. Wykorzystuje się w nich wskaźnik hałasu w ciągu doby (LDWN), który mierzy drażniący hałas, jak również wskaźnik hałasu w porze nocnej (LN), który jest pomocny przy określaniu zakłóceń snu.  

Według szacunków EEA liczba osób w Unii Europejskiej odczuwających znaczną uciążliwość hałasu transportowego spadła zaledwie o 3 proc. między 2017 a 2022 rokiem. To tempo jest niewystarczające do osiągnięcia unijnego celu, jakim jest redukcja tej liczby o 30 proc. do 2030 roku.

Zgodnie z ustawą Prawo ochrony środowiska prezydenci miast powyżej 100 tys. mieszkańców są zobowiązani co pięć lat do przekazania Głównemu Inspektorowi Ochrony Środowiska strategicznych map hałasu. Są one opracowywane przez akustyków na podstawie jego długookresowych pomiarów. Przygotowany na podstawie map z 2021 roku raport GUS wskazuje, że w Polsce w 36 miastach powyżej 100 tys. mieszkańców na hałas dobowy mierzony wskaźnikiem LDWN narażonych było: w przypadku hałasu drogowego – 270 tys. osób, hałasu przemysłowego – 9,9 tys. osób, hałasu szynowego – 2,2 tys., a hałasu lotniczego – 2,5 tys. osób. Najwyższy udział takich osób w ogólnej liczbie ludności odnotowano w Gliwicach, Chorzowie i Szczecinie, natomiast najmniejszy stwierdzono w Toruniu, Dąbrowie Górniczej i Olsztynie.

 W tej chwili mamy 27 mln pojazdów w kraju, a jakiś czas temu były 3 mln, więc przyrost jest ogromny. Oczywiście to się nie zdarzyło z roku na rok, tylko na przestrzeni dekad, ale ci, którzy byli dziećmi 20 lat temu, żyli w zupełnie innym środowisku akustycznym niż dzieci, które żyją teraz. To się będzie przekładało na to, jak te dzieci się będą rozwijały. To zanieczyszczenie bardzo wiele nam odbiera – uważa Agnieszka Kantaruk.

 Najbardziej narażone na działanie hałasu są dzieci ze względu na etap ich rozwoju. Trudniej jest im się dostosować do sytuacji ciągłego hałasu, poza tym są one wystawione na hałas właściwie przez cały dzień, począwszy od szkoły czy przedszkola, gdzie na przerwach może on sięgać 100 decybeli. Już po wyjściu ze szkoły dziecko jest zmęczone, po południu i wieczorem zmęczenie będzie tylko narastać. W dodatku w pewnych sytuacjach również w nocy mogą mieć problem, ponieważ niektóre dźwięki nocne potrafią wybić ze snu i potem organizm ma problem, żeby znowu zasnąć. A wiadomo, że sen zdrowy i dający odpoczynek to jest sen ciągły, bez krótkich przebudzeń – wyjaśnia Grzegorz Bogusz, lekarz medycyny.

Z raportu EEA wynika, że zanieczyszczenie hałasem może powodować poważne problemy zdrowotne. Zwykle skutkuje ono rozdrażnieniem, zmęczeniem, narastającym stresem i zaburzeniami snu, ale długofalowe efekty są znacznie szersze. Może to bowiem prowadzić m.in. do chorób układu krążenia, chorób metabolicznych i zaburzeń psychicznych. Agencja szacuje, że na skutek długotrwałego narażenia na hałas transportowy liczba przedwczesnych zgonów sięga 66 tys.

– Wszyscy skupiają się właściwie na jednym aspekcie, czyli na ryzyku utraty słuchu. Natomiast hałas wpływa również na inne narządy. Mechanizm tego jest dość prosty i znany od dawna. W trakcie ewolucji naszego organizmu wykształciły się mechanizmy obronne, które były skierowane w tym kierunku, żeby reagować szybko i sprawnie na zagrożenie zewnętrzne, sygnalizowane przez gwałtowne hałasy, dźwięki, ryk dużego zwierzęcia, wybuchy wulkanów, okrzyki bojowe innego plemienia. Reakcją na takie zjawisko jest: walcz lub uciekaj. Sama fizjologia takiej reakcji polega na tym, że w naszym organizmie wydzielają się wtedy hydrokortyzon, adrenalina, następuje wzrost ciśnienia krwi, przyspieszenie akcji serca, wzmożenie napięcia mięśniowego. Wszystko to służy temu, żeby zacząć działać – wyjaśnia Grzegorz Bogusz. – Przy ciągłym natężeniu hałasu przestaje to być reakcją obronną, natomiast staje się reakcją chorobotwórczą. Jesteśmy cały czas zmęczeni, ponieważ organizm musi zużyć sporo zasobów, żeby utrzymać wszystkie układy w stanie napięcia, co oznacza, że po pewnym czasie zacznie ich brakować gdzie indziej i wtedy zaczynają się problemy.

Jak podkreślają eksperci, problem polega na tym, że choć istnieją w przepisach prawnych dopuszczalne poziomy hałasu w środowisku, to jednak często nie są one przestrzegane. Co więcej, nie wszystkie źródła są uwzględnione w normach. Z drugiej strony coraz więcej jest inicjatyw, które mają na celu ograniczenie zanieczyszczenia hałasem. Przykładem może być gmina Kościelisko, w której wdrożono uchwałę porządkującą kwestię hałasu i zniszczeń powodowanych przez quady, crossy i inne pojazdy terenowe. Pojawił się także pomysł, by osoby, które będą chciały prowadzić hałaśliwą działalność na terenach mieszkaniowych, musiały wystąpić o odpowiednią zgodę do władz. O ograniczenie hałasu w godzinach nocnych walczy też Kraków. Działania podejmują także mieszkańcy narażeni na hałasy.

 Z hałasem można walczyć i można to robić na różne sposoby. Podstawową rzeczą jest to, że warto walczyć razem. Tam, gdzie ludzie się zrzeszają, gdzie jest grupa, te sprawy są rozwiązywane znacznie szybciej i prościej niż wtedy, kiedy walczy pojedyncza osoba. Dlatego jeżeli tylko jest taka możliwość, to możemy opisać nasz problem na Mapie problemów z hałasem. To jest aplikacja, która służy właśnie do tego, żeby oznaczać problemy i znajdować innych, którzy też się z nimi borykają w tym samym miejscu – mówi redaktorka „Coraz głośniej”.

Jak podkreśla, pierwszym krokiem powinno być zgłoszenie problemu do sprawcy naruszeń albo do administracji budynku, spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej. Można się również zwrócić do władz dzielnicy lub gminy.

 Jeżeli to nie zadziała albo sprawa jest bardziej skomplikowana, bo bywa, że jest to poza kompetencjami wójta, burmistrza czy prezydenta miasta, są inne kompetentne organy, które mogą rozwiązać dany problem. Musimy przede wszystkim stwierdzić, gdzie się należy udać z danym problemem z hałasem, a następnie to zrobić. Jeżeli ta ścieżka okaże się nieskuteczna i organy, które są powołane do tego, aby chronić ludzi przed hałasem, nie zadziałają poprawnie, zawsze zostaje jeszcze ścieżka sprawy karnej, która jest prostszą wersją sprawy sądowej i ona jest bezpłatna. Jeżeli znowu ta forma nie zadziała, to na koniec pozostaje sprawa cywilna. W sądzie można dochodzić swojego prawa do spokoju i ciszy we własnych czterech ścianach – podkreśla Agnieszka Kantaruk.

Źródło: Newseria

Wcześniak słyszy świat inaczej. Dziecko urodzone przedwcześnie opuszcza środowisko o niemal stałym, filtrowanym widmie dźwięków, na który składa się rytm serca matki, jednostajny szum krwi oraz miękkie brzmienie głosu przenikającego przez płyn owodniowy. Jego intensywność jest przytłumiona w formie kojącej, przewidywalnej, niskoczęstotliwościowej. Po urodzeniu maluch trafia jednak do świata, w którym dźwięk już nie jest tłem, lecz siłą, która kształtuje jego biologię. Co wiemy na temat hałasu na intensywnej terapii noworodków, w którym każdy oddech, każdy ruch i każda decyzja mają znaczenie?
Wciąż zbyt mało mówi się o tym, jak duże znaczenie w życiu przedwcześnie urodzonego dziecka ma każdy decybel. Prawda jest taka, że w sali pełnej monitorów, respiratorów i pomp infuzyjnych zwyczajnie panuje hałas. A to on – obok niedojrzałych płuc i zbyt kruchego układu nerwowego – może zdecydować o tym, z jakim mózgiem, słuchem i potencjałem rozwojowym wcześniak wyjdzie ze szpitala.

Wcześniaki są szczególnie wrażliwe na dźwięki o wysokim natężeniu i zmiennym charakterze. Hałas wpływa na ich narząd słuchu i na całe funkcjonowanie organizmu – od oddychania po rytm snumówi Monika Sadłowska z Ecophon Saint-Gobain, od lat zajmująca się akustyką przestrzeni medycznych. Jej zdanie oddaje sedno problemu, który pozostaje w cieniu sprzętu, procedur i technologii.

Cisza w łonie matki chroni, hałas po urodzeniu zmienia wszystko

Środowisko, w którym powinno dojrzewać ucho dziecka, to świat płynu owodniowego, biologicznego wytłumienia i miękkich, przewidywalnych dźwięków. W badaniach określa się je jako środowisko o niewielkiej zmienności bodźców i dominacji niskich częstotliwości. To w takich warunkach dojrzewa narząd Cortiego, jeden z najbardziej delikatnych elementów ludzkiej anatomii.

Wcześniak trafia natomiast w przestrzeń akustyczną, która z perspektywy rozwojowej jest dla niego drastycznie obca. Eksperci opisują tę zmianę jako przejście z biologicznie znajomych dźwięków o niskim natężeniu do głośnego i nieprzewidywalnego środowiska szpitalnego, które nie tylko obciąża układ nerwowy, ale również modyfikuje tempo dojrzewania mózgu.

Charakterystyka dźwięku na oddziałach neonatologicznych jest specyficzna. Nie chodzi o jednostajny szum. W badaniach opisuje się ją jako środowisko o dużej zmienności, gdzie natężenie potrafi skakać w górę i w dół. W ułamkach sekund pojawiają się nagłe, ostre sygnały, a tło – choć stałe – bywa zbyt intensywne. To znacząco różni się od świata prenatalnego, w którym przewidywalność bodźca jest równie ważna, jak jego natężeniezaznacza Monika Sadłowska. – Wcześniaki reagują nie tylko na głośne dźwięki, ale przede wszystkim na te nagłe, przerywane, o charakterze alarmu. To one powodują skoki tętna, zaburzenia oddychania i zakłócenia snudodaje.

Co tak naprawdę słyszy wcześniak?

Źródła hałasu na oddziale są dobrze znane neonatologom, ale rzadko budzą zainteresowanie opinii publicznej. Starsze inkubatory osiągały wewnątrz 60–70 dB, co odpowiada głośności odkurzacza. Nowsze konstrukcje są cichsze – 45–50 dB, a w najlepszych modelach około 40 dB. Resuscytatory noworodkowe są praktycznie bezgłośne, respiratory generują jednostajny szum, natomiast rury doprowadzające gazy potrafią wytwarzać krótkie, nieregularne „bzyczenia”. Wentylacja nieinwazyjna przy wysokich przepływach osiąga około 50 dB, wentylacja inwazyjna bywa cichsza, ale to nie ona dominuje w profilu akustycznym oddziału.

Stresogenne są również alarmy pomp infuzyjnych – nagłe, przerywane, zaprojektowane tak, by zwracać uwagę dorosłych. Nie projektowano ich z myślą o układzie nerwowym 900-gramowego dziecka.

Poziomy hałasu w zamkniętym inkubatorze. Źródło: Lehman I, Królak-Olejnik B., „Dźwięk na oddziale intensywnej terapii i jego wieloaspektowy wpływ na rozwój noworodka”, Postępy Neonatologii, 2019;25(2)

Drugą warstwę hałasu tworzy sam człowiek. Pomiary poziomów hałasu wewnątrz inkubatora wykazują, że rozmowa przy inkubatorze to 55–67 dB, śmiech – do 85 dB, kaszel – 74 dB. Dynamiczne zamknięcie szuflady daje 89 dB, odłączanie gazów medycznych – 102 dB (Lehman I. i Królak-Olejnik B., Postępy Neonatologii, 2019). Te liczby rzadko robią wrażenie na dorosłych, którzy mogą bez trudu obniżyć swój własny próg wrażliwości. Ale dla wcześniaka każdy taki bodziec jest sygnałem alarmowym. W jego świecie dźwięk nie jest informacją – jest zakłóceniem.

Problem nie tylko w Polsce

Problem nie dotyczy wyłącznie polskich oddziałów. W kanadyjskim badaniu z 2022 roku poziom hałasu w oddziałach neonatologicznych wynosił średnio 58,2 dB w dzień, 53,6 dB wieczorem i 54,5 dB w nocy. Maksymalne wartości sięgały 83,5 dB, czyli tyle, ile ruchliwa ulica. Przez 90 procent czasu poziom dźwięku przekraczał rekomendowane 45 dB – wartość wskazaną przez Amerykańską Akademię Pediatrii jako granica bezpieczna dla rozwijającego się układu słuchu.

Najgłośniejsze momenty były zawsze związane z tymi samymi czynnikami: alarmami pomp, pracą respiratorów, wentylacją nieinwazyjną i ruchem personelu. Badacze zwracają uwagę na coś jeszcze – im więcej osób przebywało w sali, tym więcej było hałasu. To nie przypadek, lecz architektura akustyczna, która wzmacnia i odbija dźwięk, zamiast go tłumić.

Konsekwencje są jednak wielowymiarowe. Wcześniaki są nawet dziesięć razy bardziej narażone na uszkodzenie słuchu niż dzieci urodzone o czasie. Krytycznym progiem, po którego przekroczeniu rośnie ryzyko uszkodzenia komórek słuchowych, jest około 80 dB. Tymczasem przypadkowe zdarzenia na oddziale osiągają ten poziom bez wysiłku.

Jednocześnie hałas wpływa nie tylko na słuch. W obszernym artykule Lehman, Królak-Olejnik (2019) opisano zaburzenia mikrostruktury istoty białej, zmniejszoną objętość określonych obszarów mózgu i obniżone możliwości poznawcze w późniejszym wieku. Dzieci narażone na dźwięki powyżej 50 dB częściej mają zakłócony rytm snu, a sen jest dla wcześniaka procesem naprawczym i neuroregeneracyjnym. Rosną poziomy kortyzolu i glukozy, zwiększa się zapotrzebowanie na tlen, pojawiają się bezdechy. To wszystko dzieje się nie dlatego, że sprzęt jest głośny, ale dlatego, że dla ultra-wrażliwego organizmu każdy nagły sygnał jest zagrożeniem.

Dźwięk może również leczyć

Ekspozycja na głos matki, bicie jej serca, niskie częstotliwości znane z życia płodowego stabilizują parametry życiowe dziecka, poprawiają saturację, pogłębiają sen, wspierają przybieranie na wadze. W badaniach opisano, że te „znane dźwięki” mogą chronić przed negatywnymi skutkami środowiska zewnętrznego. – Nie wszystkie dźwięki są czymś, co trzeba wyeliminować. Mogą stać się częścią środowiska, które można świadomie ukształtować  – zaznacza Monika Sadłowska.

Najważniejszą interwencją okazuje się coś pozornie banalnego, czyli świadomość. – Kluczowe jest zrozumienie, jak hałas wpływa na rozwój wcześniaków. I równie ważne – odpowiednia akustyka pomieszczeń, materiały, które pochłaniają dźwięk i ograniczają jego odbiciadodaje ekspertka Ecophon Saint-Gobain. Jej słowa wskazują, że rozwiązania nie wymagają rewolucji technologicznej, lecz mądrego projektowania oddziałów.

W polskich zaleceniach neonatologicznych dopuszczalny poziom dźwięku określono na 40–45 dB w dzień i 35–40 dB w nocy. Istnieją również wymagania akustyczne co do projektowania nowych i modernizowanych oddziałów intensywnej terapii, które mówią o zapewnieniu odpowiednich materiałów wytłumiających dźwięk (norma PN-B-02151-4). To nie są zalecenia abstrakcyjne, lecz parametry, które mogą zdecydować o jakości rozwoju dziecka.

W Dniu Wcześniaka wiele mówi się o cudach medycyny i sile najmniejszych. Ale prawdziwym sprawdzianem troski jest to, czy potrafimy dostrzec elementy niewidzialne – takie jak dźwięk. Hałas nie jest tylko irytującym dodatkiem do technologicznej scenerii oddziałów. Jest jednym z czynników biologicznych, który może wspierać lub zakłócać rozwój. – Cisza, ta zaprojektowana, świadoma, mądra, staje się częścią terapii. Pytanie, które warto zadać 17 listopada, brzmi więc nie tylko: ile wcześniaków udało się uratować? Brzmi również: w jakim świecie dźwięku nauczyły się żyć? – podsumowuje ekspertka.

Żródło: Komunikat Prasowy

Seniorom regularnie mierzy się ciśnienie, poziom glukozy, podaje leki, pilnuje rehabilitacji. Ale mało kto sprawdza, w jakim hałasie żyją – a to właśnie on decyduje o ich poczuciu bezpieczeństwa, spokoju i chęci do rozmowy. Hałas, echo czy niewyraźne głosy opiekunów nie są drobiazgiem. To realne bariery, które mogą wywołać lęk, dezorientację i izolację. Według Światowej Organizacji Zdrowia hałas to druga – po smogu – najgroźniejsza przyczyna środowiskowa pogarszająca zdrowie Europejczyków. W Międzynarodowym Dniu Osób Starszych warto zapytać –  czy naprawdę dbamy o komfort naszych najstarszych obywateli, skoro wciąż pomijamy ciszę i akustykę?
Hałas to nie tło, to zagrożenie
Nie jest on tylko uciążliwością. Z badań Europejskiej Agencji Środowiska wynika, że zanieczyszczenie hałasem odpowiada rocznie za ponad 16 tysięcy przedwczesnych zgonów w krajach Unii Europejskiej. WHO wskazuje, że skutki nadmiernego hałasu obejmują nie tylko problemy ze słuchem, ale również podniesiony poziom stresu, zaburzenia snu, choroby układu krążenia, pogorszenie koncentracji i funkcji poznawczych.

Dla seniorów, którzy i tak zmagają się z ograniczeniami zdrowotnymi, jest to dodatkowe obciążenie. Zamiast wspierać rekonwalescencję i dobrostan, źle zaprojektowana przestrzeń dźwiękowa pogłębia problemy. Hałas, który dla młodszych osób jest neutralnym tłem, dla seniorów bywa nie do zniesienia.

60% seniorów ma poważne problemy ze słuchem
To nie jednostkowe przypadki, ale codzienność. Aż 6 na 10 osób po 70. roku życia cierpi na istotne problemy ze słuchem. Jednocześnie badania pokazują, że nawet łagodna utrata słuchu podwaja ryzyko rozwoju demencji, umiarkowana – potraja, a znaczna – zwiększa je aż pięciokrotnie. Niedosłuch to także przyczyna izolacji społecznej, szybszego zmęczenia i spadku poczucia własnej wartości.

Brak zrozumienia rozmówcy przez osoby starsze to nie tylko irytacja. To wykluczenie, a często nawet społeczna izolacjamówi Monika Sadłowska, ekspertka ds. akustyki z firmy Ecophon Saint-Gobain.U seniorów, szczególnie z demencją, problemem bywa nie sam słuch, lecz mózgowa interpretacja dźwięku. Szmery, zniekształcone głosy, hałas – wszystko to może wywołać lęk, dezorientację, a nawet agresjępodkreśla ekspertka.

Akustyka nie powinna być projektowana na końcu. To nie dekoracja. To fundament opieki. Dźwięk wpływa na neurobiologię, nastrój, sen, relacje. To fizjologia, nie fanaberiadodaje Sadłowska.

Architektura, która wspiera
W wielu placówkach troska o przestrzeń kończy się na estetyce – kolorach ścian, zasłonach, meblach. Tymczasem seniorzy nie potrzebują wnętrz rodem z katalogu. Potrzebują przestrzeni, w której mogą się poczuć bezpiecznie i zrozumieć otoczenie.

Jednym z pierwszych ośrodków w Polsce, które potraktowały problem akustyki poważnie, jest Gdańskie Centrum Opieki Wytchnieniowej.

Zadbaliśmy o wyciszone wnętrza, odpowiednią akustykę, światło dzienne i zielone otoczenie. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń jak najbliższą domowej – zrozumiałą, spokojną, bezpiecznąmówi architektka Agata Semka, odpowiedzialna za projekt wnętrz Centrum.

Opiekujemy się osobami z wielochorobowością, niepełnosprawnościami i demencją. Dla nich zmiana otoczenia to duży stres. Jednym z kluczowych rozwiązań były sufity dźwiękochłonne, które redukują hałas i eliminują pogłos. Dzięki nim, mimo przestronnych korytarzy i otwartych przestrzeni, w naszym ośrodku panuje spokójmówi Agnieszka Wirpszo, dyrektor Centrum Opieki Wytchnieniowej. – Dziś widzimy, jak ogromne ma to znaczenie dla osób z nadwrażliwością na bodźce dźwiękowe.

Cisza to prawo, nie luksus
Starzenie się nie jest wyjątkiem – to kierunek, w którym zmierzamy wszyscy. W świecie, gdzie opieka nad seniorami staje się jednym z największych wyzwań systemowych, nie możemy traktować akustyki jak detalu. To fundament jakości życia.

Przestrzeń, która koi zamiast przytłaczać, powinna być standardem w każdej placówce. Cisza wspiera zdrowie psychiczne i fizyczne, ułatwia komunikację i daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli naprawdę chcemy zadbać o seniorów, musimy nauczyć się nie tylko mówić do nich, ale też stworzyć warunki, w których będą mogli nas usłyszeć. Dosłownie.
źródło: komunikat prasowy

Na ulicy hałas komunikacyjny, roboty drogowe. W biurach dzwoniące telefony, głośne rozmowy, odgłos pracujących komputerów. Wreszcie dom. Powinien być oazą ciszy i spokoju, ale sąsiad z góry właśnie urządził imprezę, tuż po tym jak jego dzieci odbyły domowy turniej kręgli po odbijającej dodatkowo dźwięk posadzce. W dzisiejszym zgiełku i ciągłym natłoku bodźców, cisza staje się coraz bardziej deficytowym zasobem. To wszystko może i prowadzi do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Z jakich rozwiązań korzystać, by zatem uciec od hałasu?

25 kwietnia ponownie obchodzimy Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem. Z roku na rok temat coraz ważniejszy, bo i problem coraz bardziej palący. Po dwóch latach lockdownów i coraz częstszego modelu pracy zdalnej, kiedy to na nowo odkryliśmy korzyści płynące z ciszy, coraz trudniej nam tolerować jest hałas. A ten się nasila wraz z rozwojem technologii i jest coraz bardziej zagrażający zdrowiu. Ekspozycja na hałas o poziomie 85 dB jest bezpieczna, jeśli w ciągu całej doby nie będzie ona dłuższa niż osiem godzin. Ale już w przypadku 95 dB jest to tylko 48 minut, a przy 105 dB to zaledwie 288 sekund!

– Skutki hałasu znane są wszystkim: od napięcia stresowego, utrudnienia komunikacji słownej, ograniczonej zdolności koncentracji, kiepskiej jakości snu, utrudnionej nauki, pracy i odpoczynku, aż po przewlekłe stany m.in. nawet depresyjne, które mogą wiązać się z chronicznym zmęczeniem –
mówi Monika Sadłowska, ekspertka ds. akustyki firmy Ecophon, zajmująca się problemami hałasu w placówkach medycznych. – Stała ekspozycja na hałas może też prowadzić w skrajnych przypadkach do uszkodzenia słuchu, chorób serca, zaburzeń trawienia czy nawet oddychania – zaznacza ekspertka.

Nikogo nie trzeba przekonywać, że hałas ma istotny wkład we współczesne choroby cywilizacyjne, których leczenie generuje ogromne koszty dla systemów opieki zdrowotnej. Według WHO, w Europie Zachodniej każdego roku traci się równowartość miliona lat zdrowego życia, dlatego miasta coraz bardziej zwracają uwagę na rozwiązania ograniczające hałas. W supermarketach wprowadzane są specjalne godziny ciszy bez reklam i muzyki ze szczególną myślą o osobach wrażliwych na bodźce sensorycznene. Na dworcach stosuje się specjalne panele akustyczne, podobnie przy trasach szybkiego ruchu. Ale to nie wystarcza.

Jak uciec od hałasu?

Problem w tym, że dziś nie da się posiedzieć w ciszy nawet we własnym domu. Dawniej wystarczyło chociażby wyłączyć radio lub telewizor, aby odpocząć. Obecnie jest to niemal niemożliwe, bo hałas jest wszechobecny. Gdy dźwięk przekracza poziom 65 decybeli, zaczyna być nieznośny. Tymczasem nawet głośna rozmowa może osiągnąć poziom ok. 70 dB – czyli tyle, co hałas ruchu ulicznego. Z danych urzędu m.st. Warszawy wynika, że blisko 1/10 mieszkańców stolicy może być narażona na nadmierny hałas. By móc reagować, potrzebne są konkretne działania.

– Oprócz szerzenia wiedzy i podnoszenia świadomości zagrożenia hałasem, konieczne są działania prewencyjne. Jednym z nich jest stosowanie się do prawnego wymogu, jakim jest obowiązująca w Polsce od 2018 roku norma techniczna PN-B-02151-4:2015-06, która określa wymagania dotyczące warunków pogłosowych i zrozumiałości mowy w pomieszczeniach oraz wytyczne prowadzenia badań – tłumaczy z kolei Mikołaj Jarosz, architekt i prezes stowarzyszenia “Komfort Ciszy”. – Norma ta jest obowiązkowa do stosowania przy wznoszeniu nowych budynków, a także przy rozbudowie, przebudowie i modernizacji tych istniejących, choć nie zawsze jest ona niestety przestrzegana – dodaje.

Coraz więcej budynków zyskuje jednak prawidłową akustykę, dzięki czemu komfort ciszy powoli przestaje być traktowany jako zbędny luksus. Modernizację akustyczną przechodzą biurowce, szkoły, przedszkola, a nawet placówki medyczne, gdzie cisza wbrew pozorom ma kluczowe znaczenie dla szybkiego powrotu do zdrowia pacjentów i umożliwienia leczenia kolejnych.

Dzieci mają problem z agresją, nauczyciele nie chcą uczyć w szkołach

Jak dowodzą liczne badania, hałas to poważne zagrożenie dla wszystkich pokoleń, zwłaszcza tych najmłodszych. Choć podjęte są pewne kroki, takie jak na przykład wyłączenie dzwonków szkolnych, w placówkach oświatowych jest nadal za głośno.

– Negatywny skutek hałasu najgłośniej słychać w szkołach, gdzie głos nauczyciela musi „pokonać” ogólny hałas panujący w klasie lekcyjnej. A ten zwykle utrzymuje się na poziomie 70-75 dB – czyli poziomu hałasu na jaki jesteśmy narażeni przy ruchliwej śródmiejskiej ulicy. W korytarzach i stołówkach polskich szkół podstawowych mierzone równoważne poziomy dźwięku, zwykle przekraczają 85 dB, w skrajnych przypadkach dochodząc do 90 dB — czyli mniej więcej tyle, co pracujący młot pneumatyczny w odległości 10 m. To może i powinno budzić obawy o stan słuchu uczniów, jak i nauczycieli — podkreśla Mikołaj Jarosz.  

Według najnowszego badania Future Classroom Lab w Brukseli, które zostało przeprowadzone wśród blisko 2000 nauczycieli szkół średnich z 18 krajów europejskich, w tym z Polski, hałas wymieniany jest jako jeden z najbardziej uciążliwych źródeł dyskomfortu. Nauczyciele wskazują go jako jedną z przyczyn odejścia z zawodu.

– Hałas istotnie wpływa na wzrost agresji uczniów, co również nie sprzyja warunkom pracy ani nauki. Dobrym przykładem jest modernizacja warszawskiej szkoły podstawowej nr 340, gdzie problem ten był szczególnie zauważalny. To zaalarmowało rodziców, którzy oddolnie doprowadzili do modernizacji akustycznej budynku. Po instalacji dźwiękochłonnych sufitów podwieszanych i paneli ściennych, redukcja poziomu dźwięku w wytłumionych pomieszczeniach wynosiła ok. 8 dB. Dla ludzkiego ucha jest to o połowę niższy poziom głośności. Tak głębokie wyciszenie zawdzięczamy nie tylko właściwościom dźwiękochłonnym zastosowanych materiałów, ale także zmianom w zachowaniu użytkowników: bo teraz każdego można usłyszeć i zrozumieć bez konieczności podnoszenia głosu — podkreśla ekspert.

Dobre warunki akustyczne we wnętrzach stają się bezpiecznym azylem

Uciekając przed hałasem, ciszy szukamy najczęściej w budynkach – w domach, czy w miejscu pracy, co przekłada się na szacunki, że około 90 proc. naszego czasu spędzamy we wnętrzach.

– Nie ma jednego dobrego rozwiązania na hałas, ale podejmowanie wszelkich możliwych prób walki z nim jest dziś koniecznością tłumaczy Monika Bukowska z firmy Ecophon. – To, co można zrobić w praktycznie każdym wnętrzu, to zaaranżować je akustycznie – nawet w sposób bardzo designerski. Sufity i ściany, są elementem każdego pomieszczenia, a na rynku istnieje szereg rozwiązań dźwiękochłonnych np. wolnowiszące płyty akustyczne w różnych kształtach i kolorach, sufity modułowe, które można projektować w klasycznych układach, tworzyć własne układy mozaikowe, a także zabawić się z różnicą poziomów płyt. Akustyczne panele ścienne zaś będą doskonałym uzupełnieniem sufitów dźwiękochłonnych i znacznie poprawiają wyrazistość mowy, zmniejszają siłę dźwięku, ograniczą jego rozprzestrzenianie się i wyeliminują trzepoczące echo – dodaje Monika Bukowska.

Z tego typu rozwiązań korzysta coraz więcej firm i instytucji. Najnowsze trendy pokazują, że ludzie coraz chętniej projektują też odpowiednią akustykę w swoich domach. Świadomość zagrożeń, jakie niesie ze sobą hałas, sprawia, że pilnie ​​szukamy ciszy, która pozwala uspokoić umysł, zrelaksować się i odzyskać równowagę, tak niezbędną dla zdrowia, o które przecież dbamy wszyscy.

źródło: Ecophon

Wyobraź sobie cieknący kran… każdą spadającą z niego kroplę, która głośno roztrzaskuje się o powierzchnię zlewu. Do tego dochodzi szelest powiewającej na wietrze zasłony, stukot palca o kubek, delikatne przesuwanie stopy pod stołem, siorbanie herbaty, tykający zegar. Dla jednych zjawisko przyjemności sensorycznej dźwięków ASMR, dla drugich piekło. Do tej drugiej grupy zaliczają się między innymi osoby ze spektrum autyzmu (ASD).

2 kwietnia na całym świecie obchodzony jest Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Żeby uzmysłowić sobie, jak ciężko jest funkcjonować z nadwrażliwością sensoryczną, warto przypomnieć sobie hałas robót drogowych.

Naszym naturalnym odruchem jest wówczas ucieczka w cichsze miejsce. Dla osób ze spektrum zaś dźwięki typowe dla codziennych doświadczeń w mieszkaniach czy domach, stają się nieznośnym hałasem i prawdziwym wyzwaniem.

Podczas gdy większość z nas potrafi sobie z nimi poradzić lub je zignorować, osoby z autyzmem doświadczają świata w inny sposób, gdzie nawet najzwyklejsze odgłosy tła mogą stanowić trudność, z którą muszą się na co dzień zmagać i od których nie mogą uciec.

Projektowanie uwzględniające różne potrzeby

Choć nie ma dwóch osób autystycznych doświadczających swojego otoczenia w ten sam sposób, nadwrażliwi ludzie słyszą nawet te dźwięki, które dla innych są neutralne i ignorowane. Hałas więc często staje się przytłaczający.

Pomocne – nie tylko dla osób ze spektrum – może być odpowiednie projektowanie przestrzeni, uwzgledniające komfort akustyczny. Warto, aby zaprojektowana akustyka wnętrz, która zresztą określona jest normą budowlaną PN-B-02151-4 („norma pogłosowa”), uwzględniała również potrzeby osób z autyzmem, aby zapewnić im komfortowe i dostosowane środowisko życia.

–  Choć w Polsce temat projektowania sensorycznego dopiero się rozwija, kraje takie jak Wielka Brytania już opracowały normy dotyczące tworzenia przestrzeni, uwzględniając neuroróżnorodność (PAS 6463:2022 Design for the mind – Neurodiversity and the built environment – Guide) – zaznacza Monika Sadłowska, specjalista ds. akustyki w firmie Ecophon Saint-Gobain, która na co dzień zajmuje się adaptacjami akustycznymi pomieszczeń.

– Te wytyczne mają na celu stworzenie równych możliwości użytkowania przestrzeni dla wszystkich, niezależnie od profilu neurologicznego czy zdolności, zapewniając pełne uczestnictwo w życiu społecznym. Normy obejmują różnorodne aspekty, takie jak oświetlenie, wykończenie powierzchni, bezpieczeństwo, dostępność przestrzeni czy właściwą akustykę wnętrz – dodaje ekspertka.

Rola akustyki we wsparciu osób ze spektrum autyzmu

Dla osób z nadwrażliwością na dźwięki, wszechobecny hałas może skutkować zwiększonym stresem, niepokojem i ogólnym przeciążeniem sensorycznym.

–  Warto zauważyć, że to, co dla jednego jest tylko tłem, dla drugiego może być nie do zniesienia. Dlatego projektując przestrzenie, szczególnie dla osób z autyzmem, powinniśmy zapewnić odpowiednie strefy akustyczne – podkreśla Monika Sadłowska.

Ciche miejsca, gdzie można uciec od nadmiernego hałasu, są kluczowe. Niebagatelne znaczenia ma też możliwość regulacji hałasu, np. wentylatorów. Warto też zadbać o możliwość stosowania słuchawek redukujących hałas czy wybór ręczników do suszenia rąk zamiast głośnych suszarek.

Nie mniejszą wagę ma również wykończenie pomieszczeń. Akustyka wnętrza to kluczowy element, który ogranicza pogłos oraz umożliwia skupienie i orientację w przestrzeni bez dyskomfortu. Ułatwia też komunikację zarówno podczas mówienia, jak i słuchania.

W pomieszczeniach pogłosowych przeszkadzają nam nie tylko odbicia dźwięku i słaba zrozumiałość mowy. Ludzie często po prostu zachowują się w nich głośniej, zwłaszcza jeśli są to wnętrza publiczne, gdzie mamy wiele osób i różnorodne aktywności. Wtedy staramy się przekrzyczeć inne osoby. A w cichszym pomieszczeniu, zachowujemy się ciszej. Dlatego akustyka to temat bardzo złożony, a jej odpowiednie projektowanie jest bardzo ważne. Ma to ogromny wpływ pod kątem świadomości, że wśród nas przebywają osoby z różną wrażliwością na dźwięki – zaznacza ekspertka z firmy Ecophon Saint-Gobain.

Oczywiście trzeba także wziąć pod uwagę kompleksowy wpływ oświetlenia, hałasu i bodźców wizualnych generowanych przez wykończenie wnętrza, ponieważ te czynniki mogą nadmiernie pobudzać zmysły, prowadząc do uczucia niepokoju i przeciążenia sensorycznego.

Przebywanie w pomieszczeniu z dużą ilością szkła, które tworzy środowisko pogłosowe, może być tolerowane, jeśli używane jest w celu krótkiej dyskusji. Ale długotrwałe spotkanie w tym samym miejscu może być już uciążliwe i męczące – dodaje Sadłowska.

Projektowanie z uwzględnieniem różnorodności sensorycznej staje się coraz ważniejsze

Widząc, jak hałas i ilość bodźców dźwiękowych mogą wpływać na osoby z autyzmem, staje się jasne, że odpowiednia akustyka wnętrz ma kluczowe znaczenie dla poprawy ich jakości życia. Projektowanie przestrzeni, które uwzględniają różnorodność sensoryczną, staje się coraz ważniejsze, szczególnie w kontekście potrzeb osób ze spektrum ASD. Kompleksowy temat tworzenia cichych przestrzeni, kontroli hałasu i dbałości o akustykę wnętrz to nie tylko kwestia komfortu, ale także forma wsparcia dla jednostek z nadwrażliwością sensoryczną. Warto więc o nią zadbać, by dać równe szanse komfortu wszystkim użytkownikom przestrzeni.

źródło: Ecophon Saint-Gobain