Medicalpress
W związku z obchodami Światowego Dnia WZW eksperci wskazują, że wirus zapalenia wątroby typu C (HCV), jest wciąż jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla zdrowia publicznego. Świadomość społeczeństwa na temat tego problemu  jest większa, niż kilka lat temu, ale  wciąż niewystarczająca. Co więcej, pomimo  pojawienia się badania anty-HCV w koszyku lekarza POZ, diagnostyka nadal nie jest wykonywana tak często, jak powinna być.
HCV jest nadal jedną z najczęstszych przyczyn przewlekłego zapalenia wątroby, marskości wątroby i raka wątrobowokomórkowego. Szacuje się, że na całym świecie 59 milionów ludzi żyje z przewlekłym zakażeniem HCV, a w Polsce problem dotyczy w przybliżeniu 140 tysięcy pacjentów[1]. Niestety, wielu z nich jest nieświadomych choroby, ponieważ u większości osób zakażenie jest przez wiele lat bezobjawowe . Jedynie badanie może wykazać obecność HCV w organizmie, a wczesne wykrycie i leczenie jest nie tylko kluczowe dla zapobiegania powikłaniom, ale też dla ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa.

Z okazji Światowego Dnia WZW Fundacja Gwiazda Nadziei publikuje aktualne dane z badania “Każdy z nas może mieć HCV”[2], dotyczące świadomości zakażeń HCV, które pokazuje, co obecnie wiemy na temat WZW C i jak często wykonujemy badania kontrolne.
 
Wysoki odsetek osób niezbadanych
Tegoroczny Światowy Dzień WZW jest wyjątkowy. Po wielu latach zabiegania o skuteczne wykrywanie i darmowe terapie mamy obecnie dostęp do bezpłatnych badań i do refundowanego, skutecznego leczenia. Powszechnie dostępne i refundowane są nowoczesne terapie, o wysokiej, blisko 100%, skuteczności, które pozwalają na pozbycie się wirusa z organizmu w zaledwie kilka tygodni. Ważne jest również to, że wiele krajów – także Polska – refunduje od wielu lat koszt tych terapii, co oznacza, że ​​pacjenci mają dostęp do leczenia bez konieczności ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Niestety, nie badamy się.
 
Fundacja Gwiazda Nadziei przytacza dane liczbowe z raportu kampanii “Każdy z nas może mieć HCV”, które wskazują, że jedynie co piąta ankietowana osoba (18%) miała wykonane badanie anty-HCV. To zatrważający wynik, który wskazuje na bagatelizowanie problemu. Brak badań diagnostycznych stanowi barierę dla wcześniejszego wykrycia zakażenia i rozpoczęcia odpowiedniego leczenia. Odpowiednio wczesne wykrycie zakażenia HCV może przynieść korzyści osobom zakażonym poprzez dostęp do skutecznego, bezpłatnego leczenia.

– W Polsce bijemy rekordy zachorowań na choroby wątroby. Bagatelizujemy problem, bo przecież ten narząd nie boli lub dolegliwości chorobowe nie są zbyt dokuczliwe. Nawet, jeśli czujemy się dobrze, to nie warto odwlekać decyzji o wykonaniu badania. Jeśli podejrzewamy, że mogło dojść do zakażenia lub jeśli nigdy się nie badaliśmy, to warto porozmawiać o tym ze swoim lekarzem. Jeśli badanie wykaże obecność HCV w naszym organizmie, to należy niezwłocznie podjąć leczenie. W dzisiejszych czasach istnieją nowoczesne terapie, które mogą skutecznie zwalczać HCV – prowadząc do wyleczenia. Ważne jednak, by działać jeszcze wtedy, kiedy wątroba nie została doszczętnie zniszczona. Im wcześniej pacjent rozpocznie się leczyć, tym większe są jego szanse na pełne wyleczenie i minimalizację uszkodzeń wątroby.
– zauważa prof. Jerzy Jaroszewicz, Prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego.
 
Zapytaj w POZ o badanie anty-HCV!
Należy pamiętać, że lekarz rodzinny ma możliwość wystawienia skierowania na badanie anty-HCV w trakcie rutynowej wizyty. To istotny krok w poprawie dostępności do badań diagnostycznych dotyczących zakażenia HCV. Pomimo wprowadzonych zmian ułatwiających dostęp do badania anty-HCV, większość z nas nadal nie ma pewności jak wykonać takie badanie. Wyniki sondażu nie pozostawiają złudzeń – blisko 4 na 10 ankietowanych nie wie, gdzie można wykonać badanie anty-HCV.

Uczestnicy badania pytani o to, gdzie można wykonać badanie anty-HCV, najczęściej wskazywali prywatną placówkę medyczną (38%). Co trzecia osoba uważa, że badanie można wykonać w poradni hepatologicznej, a jedynie niewiele ponad 30% wskazało na przychodnię POZ.

– Polska ma świetny program wykrywania i leczenia zakażenia HCV. Niestety, informacja o możliwościach terapeutycznych nie dotarła jeszcze do każdego z nas. Aby rozwiązać ten problem, istotne jest zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat możliwości wykonywania badań anty-HCV w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej. Kampanie informacyjne, edukacja pacjentów oraz współpraca między lekarzami rodzinnymi a społecznością są kluczowe w tym zakresie. Należy również zapewnić lekarzom rodzinnym odpowiednie zasoby i szkolenia, aby byli w stanie skutecznie diagnozować zakażenia HCV w ramach swojej praktyki.
– zachęca Prezes Fundacji Gwiazda Nadziei, Barbara Pepke.
 
Brak wiedzy na temat sposobów zakażenia
Fundacja Gwiazda Nadziei wskazuje również na problem braku wiedzy na temat dróg zakażeń. Badanie opinii wykazało, że wiele osób ma ograniczoną wiedzę na temat sposobów przenoszenia HCV. Według respondentów, najczęstszymi źródłami zakażenia są tatuaże/piercing (48%) oraz operacje i zabiegi medyczne (44%). Jednak ponad jedna trzecia osób nie jest świadoma innych dróg przenoszenia zakażenia HCV. Brak tej wiedzy zwiększa ryzyko nieświadomego narażenia na infekcję i długotrwałe skutki zdrowotne.

– Nasza Fundacja od ponad dekady działa na rzecz walki o dostęp do skutecznego wykrywania i leczenia zakażenia HCV. Teraz, gdy mamy jedno i drugie planujemy zawalczyć o pacjentów, aby zwiększać ich świadomość na temat dostępności badań anty-HCV, jak również zachęcić ich do badań w POZ.
– dodaje Barbara Pepke.

 
[1] źródło: http://www.pasl.pl/
[2] Badanie zrealizowane na zlecenie Fundacji Gwiazda Nadziei przez SW Research, N=1001, kwiecień 2023 r.
źródło: Gwiazda Nadziei
Z końcem roku warto przyjrzeć się bliżej swojej wątrobie i sprawdzić, czy nie zaraziliśmy się wirusem HCV. Trzeba przypomnieć, że od 1 lipca lekarz POZ może zlecić poszerzoną diagnostykę, w tym na obecność wirusa HCV w organizmie.
Mylące dolegliwości
Wirus HCV jest przenoszony przez krew, dlatego do zakażenia może dojść w czasie:
 
Choroba sama nie minie. Zakażony przez wiele lat nie odczuwa dolegliwości lub ma objawy niespecyficzne. Należą do nich np. zmęczenie i obniżony nastrój. Poza tym może występować żółtaczka (najczęstszy objaw ostrego zapalenia wątroby), uporczywe bóle mięśni i stawów, nieznaczne powiększenie wątroby czy śledziony. W późniejszym stadium choroby mogą pojawić się objawy sygnalizujące o marskości. Zwykle są to objawy pozawątrobowe, jak np. świąd, pajączki naczyniowe, niewydolność nerek, zapalenie ślinianek. Im wcześniej skonsultujemy z lekarzem nasze obawy, tym szybciej będzie można podjąć leczenie!
 
Nie trzeba szukać daleko
Jeszcze do niedawna bezpłatny test anty-HCV mógł zlecić jedynie lekarz chorób zakaźnych. W efekcie znaczna większość osób żyjących z wirusowym zapaleniem wątroby typu C (WZW C) nie była świadoma spustoszenia, jakie wirus sieje w organizmie i nie otrzymywała terapii.

Obecnie zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia, na podstawie zarządzenia prezesa NFZ, od 1 lipca lekarz rodzinny w przychodni POZ może zlecić nowe, darmowe badania. To m.in. badania biochemiczne i immunochemiczne: ferrytyna; witamina B12; kwas foliowy; anty-CCP; a także badania na przeciwciała HCV. Jeśli podejrzewamy, że mogło dojść do zakażenia HCV lub występują u nas niepokojące objawy, to koniecznie podzielmy się tą wiedzą z lekarzem.

– Warto się badać, a kiedy badania anty-HCV są tak blisko nas, nie warto czekać. Wielokrotnie wspominam, że wirus anty-HCV przez wiele lat nie daje żadnych objawów. HCV to cichy zabójca, który powoli niszczy naszą wątrobę. Jedynie terapia może pomóc w walce z tą trudną chorobą, jaką niewątpliwie jest WZW C.
– mówi Barbara Pepke, Prezes Fundacji Gwiazda Nadziei.
 
Bliski problem
HCV może dotyczyć każdego z nas. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że na świecie zakażonych HCV jest 130-150 mln osób[1]. Około 399 tys. z nich umiera każdego roku w wyniku powikłań spowodowanych przewlekłym zakażeniem, tj, marskość wątroby czy rak wątrobowokomórkowy. W Polsce zakażonych HCV jest 150 tys. osób, z czego 86 proc. o tym nie wie.

– Jestem przekonany, że możliwość wykonania badania anty-HCV na zlecenie lekarza POZ otworzy drogę do szerszej diagnostyki. Nie bójmy się zapytać o to badanie, nawet gdy nie jesteśmy pewni, czy i kiedy mogło dojść do zakażenia. Zakazić możemy się w codziennych sytuacjach – u kosmetyczki, fryzjera, w salonie tatuażu czy w trakcie zabiegów medycznych, gdzie dochodzi do przerwania ciągłości tkanek. Każdy z nas powinien przebadać się chociaż raz w życiu.
– dodaje Prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego Jerzy Jaroszewicz.
 
Nieleczone HCV może prowadzić do wielu poważnych powikłań. Jeśli nie podejmiemy leczenia w porę, to WZW C może być przyczyną marskości, raka czy niewydolności wątroby.

Jeśli masz podejrzenie, że mogłeś zostać zakażony HCV – koniecznie zapytaj o to lekarza POZ!
 
 
[1]https://www.gov.pl/web/gis/wirusowe-zapalenie-watroby-typu-c-wzw-c?fbclid=IwAR0EJybmofgdsRdWJKY4ckgIDtJ7w0IvRY0vA_DY5fOr2kdrjXjdW1-3RhI
źródło: Fundacja Gwiazda Nadziei
Z końcem roku warto przyjrzeć się bliżej swojej wątrobie i sprawdzić, czy nie zaraziliśmy się wirusem HCV. Trzeba przypomnieć, że od 1 lipca lekarz POZ może zlecić poszerzoną diagnostykę, w tym na obecność wirusa HCV w organizmie.
Mylące dolegliwości
Wirus HCV jest przenoszony przez krew, dlatego do zakażenia może dojść w czasie:
 
Choroba sama nie minie. Zakażony przez wiele lat nie odczuwa dolegliwości lub ma objawy niespecyficzne. Należą do nich np. zmęczenie i obniżony nastrój. Poza tym może występować żółtaczka (najczęstszy objaw ostrego zapalenia wątroby), uporczywe bóle mięśni i stawów, nieznaczne powiększenie wątroby czy śledziony. W późniejszym stadium choroby mogą pojawić się objawy sygnalizujące o marskości. Zwykle są to objawy pozawątrobowe, jak np. świąd, pajączki naczyniowe, niewydolność nerek, zapalenie ślinianek. Im wcześniej skonsultujemy z lekarzem nasze obawy, tym szybciej będzie można podjąć leczenie!
 
Nie trzeba szukać daleko
Jeszcze do niedawna bezpłatny test anty-HCV mógł zlecić jedynie lekarz chorób zakaźnych. W efekcie znaczna większość osób żyjących z wirusowym zapaleniem wątroby typu C (WZW C) nie była świadoma spustoszenia, jakie wirus sieje w organizmie i nie otrzymywała terapii.

Obecnie zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia, na podstawie zarządzenia prezesa NFZ, od 1 lipca lekarz rodzinny w przychodni POZ może zlecić nowe, darmowe badania. To m.in. badania biochemiczne i immunochemiczne: ferrytyna; witamina B12; kwas foliowy; anty-CCP; a także badania na przeciwciała HCV. Jeśli podejrzewamy, że mogło dojść do zakażenia HCV lub występują u nas niepokojące objawy, to koniecznie podzielmy się tą wiedzą z lekarzem.

– Warto się badać, a kiedy badania anty-HCV są tak blisko nas, nie warto czekać. Wielokrotnie wspominam, że wirus anty-HCV przez wiele lat nie daje żadnych objawów. HCV to cichy zabójca, który powoli niszczy naszą wątrobę. Jedynie terapia może pomóc w walce z tą trudną chorobą, jaką niewątpliwie jest WZW C.
– mówi Barbara Pepke, Prezes Fundacji Gwiazda Nadziei.
 
Bliski problem
HCV może dotyczyć każdego z nas. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że na świecie zakażonych HCV jest 130-150 mln osób[1]. Około 399 tys. z nich umiera każdego roku w wyniku powikłań spowodowanych przewlekłym zakażeniem, tj, marskość wątroby czy rak wątrobowokomórkowy. W Polsce zakażonych HCV jest 150 tys. osób, z czego 86 proc. o tym nie wie.

– Jestem przekonany, że możliwość wykonania badania anty-HCV na zlecenie lekarza POZ otworzy drogę do szerszej diagnostyki. Nie bójmy się zapytać o to badanie, nawet gdy nie jesteśmy pewni, czy i kiedy mogło dojść do zakażenia. Zakazić możemy się w codziennych sytuacjach – u kosmetyczki, fryzjera, w salonie tatuażu czy w trakcie zabiegów medycznych, gdzie dochodzi do przerwania ciągłości tkanek. Każdy z nas powinien przebadać się chociaż raz w życiu.
– dodaje Prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego Jerzy Jaroszewicz.
 
Nieleczone HCV może prowadzić do wielu poważnych powikłań. Jeśli nie podejmiemy leczenia w porę, to WZW C może być przyczyną marskości, raka czy niewydolności wątroby.

Jeśli masz podejrzenie, że mogłeś zostać zakażony HCV – koniecznie zapytaj o to lekarza POZ!
 
 
[1]https://www.gov.pl/web/gis/wirusowe-zapalenie-watroby-typu-c-wzw-c?fbclid=IwAR0EJybmofgdsRdWJKY4ckgIDtJ7w0IvRY0vA_DY5fOr2kdrjXjdW1-3RhI
źródło: Fundacja Gwiazda Nadziei
– Chorzy na raka wątrobowokomórkowego nie wiedzą, że od 1 maja br. nastąpił przełom w leczeniu tego nowotworu. Refundację otrzymały bardzo dobre, nowoczesne terapie – to immunoterapia, której działanie jest wręcz spektakularne – mówi Barbara Pepke z Koalicji Hepatologicznej. Co więcej, eksperci z Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej i Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii opublikowali nowe wytyczne postępowania w HCC, w których uwzględniają nową terapię skojarzoną jako standard leczenia w pierwszej linii. Od teraz, dzięki refundacji, polscy pacjenci nareszcie zyskują do niej dostęp. 

Rak wątrobowokomórkowy (HCC) to złośliwy nowotwór wątroby, który na świecie zajmuje szóste miejsce pod względem częstotliwości występowania. Co roku diagnozuje się go u ok. 750 tys. osób, choć ta liczba stale rośnie, zwłaszcza w krajach rozwiniętych. W Polsce natomiast HCC plasuje się w drugiej dziesiątce wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych, stanowiąc ok. 2 proc. z nich.

– W Polsce na raka wątrobowokomórkowego choruje mniej więcej 2 tys. osób rocznie – mówi dr Ewa Janczewska, specjalista chorób zakaźnych z Wydziału Nauk o Zdrowiu w Bytomiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. – Zdecydowanie częściej są to mężczyźni w wieku powyżej 50–60 lat. Choroby wątroby rozwijają się długo, więc ten proces wiodący do nowotworu zwykle ujawnia się właśnie w tym wieku.

W przypadku tego typu nowotworu problem stanowi jednak nie częstotliwość występowania, ale ograniczone możliwości leczenia i niekorzystne rokowania. Rak wątrobowokomórkowy charakteryzuje się dużą śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników pięcioletniego przeżycia w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Wynika to z faktu, że nowotwór rozwija się podstępnie, długo nie dając żadnych objawów klinicznych. Wielu pacjentów dowiaduje się o chorobie w późnym stadium rozwoju, co ogranicza ich możliwości terapii i pogarsza rokowania. Odsetek wykrywalności HCC na etapie, który umożliwia podjęcie radykalnego leczenia, wynosi jedynie ok. 40–50 proc.


– Leczenie HCC zależy w dużej mierze od tego, na jakim etapie ta choroba została wykryta. We wczesnych stadiach, kiedy mamy pojedyncze zmiany w wątrobie albo niewiele zmian o niewielkich wymiarach, możemy pacjenta zakwalifikować do transplantacji wątroby i to jest najskuteczniejsza metoda leczenia. W bardziej zaawansowanych stadiach, ale jeszcze ograniczonych do wątroby, stosujemy chemoembolizację. Natomiast u pacjentów w mocno zaawansowanym stadium, u których nie można zastosować leczenia zabiegowego, pozostaje nam terapia systemowa
 – wyjaśnia dr Ewa Janczewska.

Jak wskazuje, w Polsce przez lata dostępny był tylko jeden lek dla pacjentów z mocno zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym. Na dodatek w ograniczonym wskazaniu – można było go podać tylko pacjentom ze zmianami ograniczonymi do wątroby. Ci z przerzutami nie byli kwalifikowani do takiego leczenia, przez co byli skazani wyłącznie na leczenie paliatywne.

 Od maja tego roku sytuacja się zmieniła. Mamy nowe leki, jest to terapia przeciwciałami monoklonalnymi, zupełnie zmieniająca rokowanie tych pacjentów. Co więcej, dopuszczono do tej terapii również pacjentów z przerzutami pozawątrobowymi, więc to są dla nich bardzo dobre wieści – podkreśla  specjalista chorób zakaźnych z ŚUM.

Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej i Polskie Towarzystwo Gastroenterologii opublikowały niedawno zaktualizowane standardy diagnostyki i leczenia HCC, uwzględniające przełomowe zmiany, które nastąpiły w ostatnich latach. W przypadku nieresekcyjnego raka wątrobowokomórkowego obowiązującym w tej chwili standardem leczenia jest terapia skojarzona atezolizumab + bewacyzumab. Od 1 maja br. ta terapia jest też dostępna dla polskich pacjentów w ramach Programu Lekowego B.5.


– Chorzy z rakiem wątrobowokomórkowym mają już dostęp do przełomowej terapii, bardzo skutecznej, wyczekiwanej od co najmniej kilkunastu lat. Co więcej, dostęp do niej jest bardzo rozszerzony, prawie wszyscy będą leczeni –
 mówi Barbara Pepke, prezes zarządu Fundacji Gwiazda Nadziei, lider Koalicji Hepatologicznej.

 Do tego programu lekowego dołączono nową terapię skojarzoną przeciwciałami monoklonalnymi, która wykazuje większą skuteczność. Mamy dłuższe przeżycie całkowite, wydłużony czas do progresji choroby i znacznie lepszą jakość życia pacjenta w porównaniu z jedynym dostępnym dotąd lekiem – dodaje dr Ewa Janczewska.

HCC jest ostatnim etapem sekwencji zmian patologicznych w wątrobie: ostrego uszkodzenia, które prowadzi do zapalenia przewlekłego, a w konsekwencji do marskości, na której podłożu powstaje rak. Wbrew częstemu i mylnemu przekonaniu rzadko jest to skutek nadużywania alkoholu.


– Chory z rakiem wątrobowokomórkowym jest w Polsce mylnie postrzegany jako osoba, która musiała nadużywać alkoholu, mieć za sobą jakieś ryzykowne sytuacje. Tak nie jest, ale przez tę stygmatyzację chorzy się wycofują, mają opory, wręcz wstydzą się szukać dla siebie terapii 
– mówi Barbara Pepke. – Jednym z głównych czynników raka wątrobowokomórkowego, który odpowiada za 60 proc. przypadków, jest wirus HCV.

Na wirusowe zapalenie wątroby typu C (HCV) są skuteczne leki, które pozwalają wyleczyć z niego ok. 95 proc. chorych. Ważne jednak, żeby zrobić to szybko, bo jeżeli dojdzie do marskości wątroby, to nawet wyeliminowanie zakażenia może nie zapobiec rozwojowi nowotworu.

 HCC to rak, który rozwija się u chorych z zaawansowaną chorobą wątroby, najczęściej już z rozwiniętą marskością. W miarę włóknienia zmniejsza się ilość zdrowego miąższu, wątroba próbuje to nadrobić regeneracją i jeżeli w czasie tego procesu dojdzie do mutacji, mogą powstać komórki rakowe – mówi dr Ewa Janczewska.

Wielu pacjentów z HCC żyło przez lata, nie wiedząc, że są zakażeni wirusem zapalenia wątroby typu C, który doprowadził do marskości wątroby, a w efekcie – do rozwoju agresywnego nowotworu. Niestety zwykle jest on diagnozowany zbyt późno, dlatego lekarze apelują o regularne badania, wskazują też na profilaktykę w postaci szczepień na HBV, stosowanie leków przeciwwirusowych, leczenie mające na celu zahamowanie zapaleń wątroby i stały nadzór onkologiczny.


– 80 proc. osób zakażonych wirusem HCV nie jest tego świadomych. Badanie w tym kierunku powinniśmy wykonać przynajmniej raz w życiu i powtórzyć po każdym poważnym zabiegu związanym z naruszeniem ciągłości tkanki, czyli np. po wykonaniu tatuażu albo leczeniu u dentysty. Niestety w Polsce większość zakażonych, która żyje z wirusem HCV już wiele lat, to są osoby, które miały kontakt ze służbą zdrowia. Dlatego mylne jest zakładanie, że nas ten problem nie dotyczy, że my nie jesteśmy zakażeni. Trzeba to sprawdzić, przynajmniej raz w życiu –
 podkreśla prezes zarządu Fundacji Gwiazda Nadziei.

Badania w kierunku zakażenia wirusem HCV nie ma na razie w koszyku lekarza rodzinnego. Konsultowany jest jednak projekt rozporządzenia ministra zdrowia, który ma to zmienić.

 W fundacji spotykamy się z tragediami ludzi, którzy przez 20–30 lat żyli z wirusem HCV. Nie wiedzieli o tym, że żyją z zakażeniem, które zostało wykryte dopiero na etapie nowotworu wątroby. Ci ludzie mają żal do służby zdrowia, że przez tyle lat nikt im nie zrobił prostego, taniego badania – mówi Barbara Pepke

Dlatego nowe metody leczenia i propagowanie działań prewencyjnych mogą znacznie zmienić rokowania w chorobie HCC i polepszyć jakość życia pacjentów. Nowa, refundowana terapia to przełom w leczeniu raka wątrobowokomórkowego i nadzieja dla wielu chorych.

źródło: newseria

– Chorzy na raka wątrobowokomórkowego nie wiedzą, że od 1 maja br. nastąpił przełom w leczeniu tego nowotworu. Refundację otrzymały bardzo dobre, nowoczesne terapie – to immunoterapia, której działanie jest wręcz spektakularne – mówi Barbara Pepke z Koalicji Hepatologicznej. Co więcej, eksperci z Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej i Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii opublikowali nowe wytyczne postępowania w HCC, w których uwzględniają nową terapię skojarzoną jako standard leczenia w pierwszej linii. Od teraz, dzięki refundacji, polscy pacjenci nareszcie zyskują do niej dostęp. 

Rak wątrobowokomórkowy (HCC) to złośliwy nowotwór wątroby, który na świecie zajmuje szóste miejsce pod względem częstotliwości występowania. Co roku diagnozuje się go u ok. 750 tys. osób, choć ta liczba stale rośnie, zwłaszcza w krajach rozwiniętych. W Polsce natomiast HCC plasuje się w drugiej dziesiątce wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych, stanowiąc ok. 2 proc. z nich.

– W Polsce na raka wątrobowokomórkowego choruje mniej więcej 2 tys. osób rocznie – mówi dr Ewa Janczewska, specjalista chorób zakaźnych z Wydziału Nauk o Zdrowiu w Bytomiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. – Zdecydowanie częściej są to mężczyźni w wieku powyżej 50–60 lat. Choroby wątroby rozwijają się długo, więc ten proces wiodący do nowotworu zwykle ujawnia się właśnie w tym wieku.

W przypadku tego typu nowotworu problem stanowi jednak nie częstotliwość występowania, ale ograniczone możliwości leczenia i niekorzystne rokowania. Rak wątrobowokomórkowy charakteryzuje się dużą śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników pięcioletniego przeżycia w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Wynika to z faktu, że nowotwór rozwija się podstępnie, długo nie dając żadnych objawów klinicznych. Wielu pacjentów dowiaduje się o chorobie w późnym stadium rozwoju, co ogranicza ich możliwości terapii i pogarsza rokowania. Odsetek wykrywalności HCC na etapie, który umożliwia podjęcie radykalnego leczenia, wynosi jedynie ok. 40–50 proc.


– Leczenie HCC zależy w dużej mierze od tego, na jakim etapie ta choroba została wykryta. We wczesnych stadiach, kiedy mamy pojedyncze zmiany w wątrobie albo niewiele zmian o niewielkich wymiarach, możemy pacjenta zakwalifikować do transplantacji wątroby i to jest najskuteczniejsza metoda leczenia. W bardziej zaawansowanych stadiach, ale jeszcze ograniczonych do wątroby, stosujemy chemoembolizację. Natomiast u pacjentów w mocno zaawansowanym stadium, u których nie można zastosować leczenia zabiegowego, pozostaje nam terapia systemowa
 – wyjaśnia dr Ewa Janczewska.

Jak wskazuje, w Polsce przez lata dostępny był tylko jeden lek dla pacjentów z mocno zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym. Na dodatek w ograniczonym wskazaniu – można było go podać tylko pacjentom ze zmianami ograniczonymi do wątroby. Ci z przerzutami nie byli kwalifikowani do takiego leczenia, przez co byli skazani wyłącznie na leczenie paliatywne.

 Od maja tego roku sytuacja się zmieniła. Mamy nowe leki, jest to terapia przeciwciałami monoklonalnymi, zupełnie zmieniająca rokowanie tych pacjentów. Co więcej, dopuszczono do tej terapii również pacjentów z przerzutami pozawątrobowymi, więc to są dla nich bardzo dobre wieści – podkreśla  specjalista chorób zakaźnych z ŚUM.

Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej i Polskie Towarzystwo Gastroenterologii opublikowały niedawno zaktualizowane standardy diagnostyki i leczenia HCC, uwzględniające przełomowe zmiany, które nastąpiły w ostatnich latach. W przypadku nieresekcyjnego raka wątrobowokomórkowego obowiązującym w tej chwili standardem leczenia jest terapia skojarzona atezolizumab + bewacyzumab. Od 1 maja br. ta terapia jest też dostępna dla polskich pacjentów w ramach Programu Lekowego B.5.


– Chorzy z rakiem wątrobowokomórkowym mają już dostęp do przełomowej terapii, bardzo skutecznej, wyczekiwanej od co najmniej kilkunastu lat. Co więcej, dostęp do niej jest bardzo rozszerzony, prawie wszyscy będą leczeni –
 mówi Barbara Pepke, prezes zarządu Fundacji Gwiazda Nadziei, lider Koalicji Hepatologicznej.

 Do tego programu lekowego dołączono nową terapię skojarzoną przeciwciałami monoklonalnymi, która wykazuje większą skuteczność. Mamy dłuższe przeżycie całkowite, wydłużony czas do progresji choroby i znacznie lepszą jakość życia pacjenta w porównaniu z jedynym dostępnym dotąd lekiem – dodaje dr Ewa Janczewska.

HCC jest ostatnim etapem sekwencji zmian patologicznych w wątrobie: ostrego uszkodzenia, które prowadzi do zapalenia przewlekłego, a w konsekwencji do marskości, na której podłożu powstaje rak. Wbrew częstemu i mylnemu przekonaniu rzadko jest to skutek nadużywania alkoholu.


– Chory z rakiem wątrobowokomórkowym jest w Polsce mylnie postrzegany jako osoba, która musiała nadużywać alkoholu, mieć za sobą jakieś ryzykowne sytuacje. Tak nie jest, ale przez tę stygmatyzację chorzy się wycofują, mają opory, wręcz wstydzą się szukać dla siebie terapii 
– mówi Barbara Pepke. – Jednym z głównych czynników raka wątrobowokomórkowego, który odpowiada za 60 proc. przypadków, jest wirus HCV.

Na wirusowe zapalenie wątroby typu C (HCV) są skuteczne leki, które pozwalają wyleczyć z niego ok. 95 proc. chorych. Ważne jednak, żeby zrobić to szybko, bo jeżeli dojdzie do marskości wątroby, to nawet wyeliminowanie zakażenia może nie zapobiec rozwojowi nowotworu.

 HCC to rak, który rozwija się u chorych z zaawansowaną chorobą wątroby, najczęściej już z rozwiniętą marskością. W miarę włóknienia zmniejsza się ilość zdrowego miąższu, wątroba próbuje to nadrobić regeneracją i jeżeli w czasie tego procesu dojdzie do mutacji, mogą powstać komórki rakowe – mówi dr Ewa Janczewska.

Wielu pacjentów z HCC żyło przez lata, nie wiedząc, że są zakażeni wirusem zapalenia wątroby typu C, który doprowadził do marskości wątroby, a w efekcie – do rozwoju agresywnego nowotworu. Niestety zwykle jest on diagnozowany zbyt późno, dlatego lekarze apelują o regularne badania, wskazują też na profilaktykę w postaci szczepień na HBV, stosowanie leków przeciwwirusowych, leczenie mające na celu zahamowanie zapaleń wątroby i stały nadzór onkologiczny.


– 80 proc. osób zakażonych wirusem HCV nie jest tego świadomych. Badanie w tym kierunku powinniśmy wykonać przynajmniej raz w życiu i powtórzyć po każdym poważnym zabiegu związanym z naruszeniem ciągłości tkanki, czyli np. po wykonaniu tatuażu albo leczeniu u dentysty. Niestety w Polsce większość zakażonych, która żyje z wirusem HCV już wiele lat, to są osoby, które miały kontakt ze służbą zdrowia. Dlatego mylne jest zakładanie, że nas ten problem nie dotyczy, że my nie jesteśmy zakażeni. Trzeba to sprawdzić, przynajmniej raz w życiu –
 podkreśla prezes zarządu Fundacji Gwiazda Nadziei.

Badania w kierunku zakażenia wirusem HCV nie ma na razie w koszyku lekarza rodzinnego. Konsultowany jest jednak projekt rozporządzenia ministra zdrowia, który ma to zmienić.

 W fundacji spotykamy się z tragediami ludzi, którzy przez 20–30 lat żyli z wirusem HCV. Nie wiedzieli o tym, że żyją z zakażeniem, które zostało wykryte dopiero na etapie nowotworu wątroby. Ci ludzie mają żal do służby zdrowia, że przez tyle lat nikt im nie zrobił prostego, taniego badania – mówi Barbara Pepke

Dlatego nowe metody leczenia i propagowanie działań prewencyjnych mogą znacznie zmienić rokowania w chorobie HCC i polepszyć jakość życia pacjentów. Nowa, refundowana terapia to przełom w leczeniu raka wątrobowokomórkowego i nadzieja dla wielu chorych.

źródło: newseria

Polscy chorzy z zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym, najczęściej występującym pierwotnym nowotworem złośliwym wątroby, ze zniecierpliwieniem i olbrzymią nadzieją oczekują na dostęp do nowej immunoterapii skojarzonej. Śladem pacjentów z 10 krajów europejskich (Austrii, Belgii, Bułgarii, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Holandii, Niemiec i Szwecji) chcą korzystać ze zdobyczy współczesnej medycyny – mieć dostęp do optymalnej terapii, mogącej uratować ich życie.
Obecnie w Polsce refundowane jest leczenie pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym jedynie jednym lekiem ukierunkowanym molekularnie. Przez ponad 12 lat była to jedyna opcja leczenia. Aż wreszcie doczekaliśmy się leczenia skutecznego u większości chorych, a na dodatek u części z nich kończącego się całkowitą remisją choroby. To wielki sukces medycyny – mówi dr n. med. Leszek Kraj, specjalista onkologii klinicznej z Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Nowa immunoterapia skojarzona znalazła się na projekcie majowej listy leków refundowanych, więc wkrótce będzie dostępna również dla pacjentów w Polsce.
 
Nowa terapia jest niezwykle wyczekiwana przez polskich pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym. Każdego miesiąca do fundacji „Gwiazda Nadziei” zgłaszają się kolejni chorzy poszukający dla siebie ratunku. Zazwyczaj są to osoby zakażone wirusem zapalenia wątroby typu C w wyniku kontaktów ze służbą zdrowia. Niewykryty przez wiele lat wirus HCV spowodował u nich marskość wątroby, a w dalszej konsekwencji wywołał powstanie agresywnych zmian nowotworowych. Udostępniając im nową, skuteczną terapię przeciwnowotworową, chociaż częściowo rekompensujemy wieloletnie zaniedbania w diagnostyce zakażeń HCV oraz dajemy promyk nadziei na wyzdrowienie, którego tak bardzo pragną zauważa Barbara Pepke, prezes fundacji „Gwiazda Nadziei”.
 
Sytuacja pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym jest wyjątkowo trudna. Zakażenia wirusami, które w głównej mierze odpowiadają za zmiany nowotworowe, przez długie lata nie dają żadnych specyficznych objawów, a rak wątroby wykrywany jest zazwyczaj w późnym stadium rozwoju choroby, gdy nie ma już możliwości wdrożenia najbardziej skutecznego leczenia zabiegowego, takiego jak resekcja guza i transplantacja narządowa, czy też leczenia miejscowego przy wykorzystaniu zabiegów ablacyjnych. Dla większości chorych jedyną opcją terapeutyczną pozostaje więc leczenie systemowe, któremu poddawany jest cały organizm.

– Do niedawna byliśmy bezsilni w walce z zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym. W przypadku tego nowotworu klasyczna chemioterapia jest nieskuteczna. Do dyspozycji mamy więc leki celowane. Pierwszym takim lekiem o jednoznacznie udowodnionej skuteczności był inhibitor wielokinazowy, odkryty dopiero w 2008 r. Wydłużał on jednak mediany przeżycia jedynie o ok. 2 miesiące. Po ponad dekadzie stagnacji, ostatnie dwa lata zaowocowały kilkoma przełomami. Przede wszystkim w 2020 r. w I linii leczenia, gdzie nowym standardem stała się immunoterapia w połączeniu z leczeniem aniogennym dla osiągnięcia jeszcze wyższej skuteczności. Dzięki niej odnotowujemy wydłużenie median przeżycia o ponad 6 miesięcy. Co więcej u 10% chorych następuje całkowita remisja choroby, którą wcześniej mogliśmy zaobserwować niezwykle rzadko, a u 20% pacjentów następują częściowe remisje. Tak dobrych odpowiedzi nie obserwowaliśmy dotychczas w leczeniu systemowymwyjaśnia dr n. med. Leszek Kraj.

 
Spektakularne wyniki badania klinicznego fazy III Imbrave 150 sprawiły, że już w 2020 r. Komisja Europejska dopuściła nową immunoterapię w leczeniu dorosłych pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym rakiem wątrobowokomórkowym, którzy wcześniej nie otrzymywali leczenia systemowego. W ślad za rejestracją nastąpiła szybka zmiana wytycznych dot. leczenia. Dziś zarówno wytyczne Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO), jak i rekomendacje ekspertów pod redakcją m.in. konsultanta krajowego w dziedzinie onkologii klinicznej prof. dr hab. n. med. Macieja Krzakowskiego wskazują nową immunoterapię jako standard leczenia w pierwszej linii u osób z zaawansowanym HCC.
 
Skuteczne, zgodne ze standardami leczenie jest niezwykle potrzebne polskim pacjentom z rakiem wątrobowokomórkowym. Przez wiele lat pozostawał on białą plamą na mapie polskiej onkologii. Dodatkowo ograniczenia w dostępie do służby zdrowia w okresie pandemii COVID-19 sprawiły, że coraz więcej pacjentów jest diagnozowanych z nowotworem wątrobowokomórkowym w zaawansowanym już stadium. Marzy mi się dzień, kiedy żaden z pacjentów nie będzie dotknięty zaawansowanym nowotworem wątroby na podłożu wirusowego zapalenia wątroby typu B lub C. Nie mamy systemowego testowania na obecność tych wirusów a nieleczone zakażenia wciąż doprowadzają do rozwoju raka.  Cieszę się, że w końcu ci pacjenci otrzymają dostęp do skutecznej terapii, umożliwiającej podjęcie walki z nowotworemprzyznaje Barbara Pepke. Immunoterapia skojarzona jest dla tych chorych jedynym ratunkiem i nadzieją na reemisję choroby. Bardziej wyczekiwaną niż kiedykolwiek dotąd.
 
Rak wątrobowokomórkowy to bardzo szczególny i trudny w leczeniu rodzaj nowotworu, który co roku dotyka ok. 2 tys. osób w Polsce. Rozwija się w marskiej wątrobie, spowodowanej najczęściej przewlekłym wirusowym zapaleniem wątroby typu B (HBV) i typu C (HCV). Przez długi czas nie występują specyficzne objawy choroby, więc rak wykrywany jest najczęściej przypadkowo w późnym stadium rozwoju. Z tego powodu charakteryzuje się wysoką śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników przeżycia pięcioletniego w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Sytuację chorych mógłby poprawić dostęp do wczesnej diagnostyki i nowych terapii.

 źródło: Fundacja Gwiazda Nadziei
Polscy chorzy z zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym, najczęściej występującym pierwotnym nowotworem złośliwym wątroby, ze zniecierpliwieniem i olbrzymią nadzieją oczekują na dostęp do nowej immunoterapii skojarzonej. Śladem pacjentów z 10 krajów europejskich (Austrii, Belgii, Bułgarii, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Holandii, Niemiec i Szwecji) chcą korzystać ze zdobyczy współczesnej medycyny – mieć dostęp do optymalnej terapii, mogącej uratować ich życie.
Obecnie w Polsce refundowane jest leczenie pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym jedynie jednym lekiem ukierunkowanym molekularnie. Przez ponad 12 lat była to jedyna opcja leczenia. Aż wreszcie doczekaliśmy się leczenia skutecznego u większości chorych, a na dodatek u części z nich kończącego się całkowitą remisją choroby. To wielki sukces medycyny – mówi dr n. med. Leszek Kraj, specjalista onkologii klinicznej z Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Nowa immunoterapia skojarzona znalazła się na projekcie majowej listy leków refundowanych, więc wkrótce będzie dostępna również dla pacjentów w Polsce.
 
Nowa terapia jest niezwykle wyczekiwana przez polskich pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym. Każdego miesiąca do fundacji „Gwiazda Nadziei” zgłaszają się kolejni chorzy poszukający dla siebie ratunku. Zazwyczaj są to osoby zakażone wirusem zapalenia wątroby typu C w wyniku kontaktów ze służbą zdrowia. Niewykryty przez wiele lat wirus HCV spowodował u nich marskość wątroby, a w dalszej konsekwencji wywołał powstanie agresywnych zmian nowotworowych. Udostępniając im nową, skuteczną terapię przeciwnowotworową, chociaż częściowo rekompensujemy wieloletnie zaniedbania w diagnostyce zakażeń HCV oraz dajemy promyk nadziei na wyzdrowienie, którego tak bardzo pragną zauważa Barbara Pepke, prezes fundacji „Gwiazda Nadziei”.
 
Sytuacja pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym jest wyjątkowo trudna. Zakażenia wirusami, które w głównej mierze odpowiadają za zmiany nowotworowe, przez długie lata nie dają żadnych specyficznych objawów, a rak wątroby wykrywany jest zazwyczaj w późnym stadium rozwoju choroby, gdy nie ma już możliwości wdrożenia najbardziej skutecznego leczenia zabiegowego, takiego jak resekcja guza i transplantacja narządowa, czy też leczenia miejscowego przy wykorzystaniu zabiegów ablacyjnych. Dla większości chorych jedyną opcją terapeutyczną pozostaje więc leczenie systemowe, któremu poddawany jest cały organizm.

– Do niedawna byliśmy bezsilni w walce z zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym. W przypadku tego nowotworu klasyczna chemioterapia jest nieskuteczna. Do dyspozycji mamy więc leki celowane. Pierwszym takim lekiem o jednoznacznie udowodnionej skuteczności był inhibitor wielokinazowy, odkryty dopiero w 2008 r. Wydłużał on jednak mediany przeżycia jedynie o ok. 2 miesiące. Po ponad dekadzie stagnacji, ostatnie dwa lata zaowocowały kilkoma przełomami. Przede wszystkim w 2020 r. w I linii leczenia, gdzie nowym standardem stała się immunoterapia w połączeniu z leczeniem aniogennym dla osiągnięcia jeszcze wyższej skuteczności. Dzięki niej odnotowujemy wydłużenie median przeżycia o ponad 6 miesięcy. Co więcej u 10% chorych następuje całkowita remisja choroby, którą wcześniej mogliśmy zaobserwować niezwykle rzadko, a u 20% pacjentów następują częściowe remisje. Tak dobrych odpowiedzi nie obserwowaliśmy dotychczas w leczeniu systemowymwyjaśnia dr n. med. Leszek Kraj.

 
Spektakularne wyniki badania klinicznego fazy III Imbrave 150 sprawiły, że już w 2020 r. Komisja Europejska dopuściła nową immunoterapię w leczeniu dorosłych pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym rakiem wątrobowokomórkowym, którzy wcześniej nie otrzymywali leczenia systemowego. W ślad za rejestracją nastąpiła szybka zmiana wytycznych dot. leczenia. Dziś zarówno wytyczne Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO), jak i rekomendacje ekspertów pod redakcją m.in. konsultanta krajowego w dziedzinie onkologii klinicznej prof. dr hab. n. med. Macieja Krzakowskiego wskazują nową immunoterapię jako standard leczenia w pierwszej linii u osób z zaawansowanym HCC.
 
Skuteczne, zgodne ze standardami leczenie jest niezwykle potrzebne polskim pacjentom z rakiem wątrobowokomórkowym. Przez wiele lat pozostawał on białą plamą na mapie polskiej onkologii. Dodatkowo ograniczenia w dostępie do służby zdrowia w okresie pandemii COVID-19 sprawiły, że coraz więcej pacjentów jest diagnozowanych z nowotworem wątrobowokomórkowym w zaawansowanym już stadium. Marzy mi się dzień, kiedy żaden z pacjentów nie będzie dotknięty zaawansowanym nowotworem wątroby na podłożu wirusowego zapalenia wątroby typu B lub C. Nie mamy systemowego testowania na obecność tych wirusów a nieleczone zakażenia wciąż doprowadzają do rozwoju raka.  Cieszę się, że w końcu ci pacjenci otrzymają dostęp do skutecznej terapii, umożliwiającej podjęcie walki z nowotworemprzyznaje Barbara Pepke. Immunoterapia skojarzona jest dla tych chorych jedynym ratunkiem i nadzieją na reemisję choroby. Bardziej wyczekiwaną niż kiedykolwiek dotąd.
 
Rak wątrobowokomórkowy to bardzo szczególny i trudny w leczeniu rodzaj nowotworu, który co roku dotyka ok. 2 tys. osób w Polsce. Rozwija się w marskiej wątrobie, spowodowanej najczęściej przewlekłym wirusowym zapaleniem wątroby typu B (HBV) i typu C (HCV). Przez długi czas nie występują specyficzne objawy choroby, więc rak wykrywany jest najczęściej przypadkowo w późnym stadium rozwoju. Z tego powodu charakteryzuje się wysoką śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników przeżycia pięcioletniego w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Sytuację chorych mógłby poprawić dostęp do wczesnej diagnostyki i nowych terapii.

 źródło: Fundacja Gwiazda Nadziei
12 lat – aż tyle zajęło wynalezienie nowej znacznie skuteczniejszej strategii leczenia zaawansowanego raka wątrobowokomórkowego (HCC). Terapia skojarzona z zastosowaniem dobrze znanych i z powodzeniem stosowanych w innych wskazaniach leków: bewacyzumabu i atezolizumabu uznana została za terapię przełomową. Po raz pierwszy w historii zaobserwowano u prawie 10% pacjentów całkowitą remisję nowotworu, a u pozostałych nastąpiło wydłużenie czasu przeżycia. Co rzadko się zdarza, Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej przyznało nowej terapii maksymalną liczbę punktów – 5 w skali NCBS, co oznacza, że powinna być niezwłocznie dostępna dla pacjentów.
Dziś terapia jest dostępna w większości krajów Unii Europejskiej i rekomendowana w pierwszej linii leczenia zarówno przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO), jak i polskich ekspertów klinicznych. Niestety nie uwzględnia jej opublikowana niedawno styczniowa lista refundacyjna i polscy pacjenci nadal dostępu do nowej terapii nie mają.

W Polsce mamy do czynienia z paradoksem, jeśli chodzi o pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym. Albo leczy się ich lekiem starej generacji, przynoszącym gorsze efekty, co jest niezgodne z aktualnymi wytycznymi zarówno światowymi jak i polskimi, albo nie leczy się ich wcale, gdyż nie kwalifikują się do programu lekowego – zwraca uwagę Barbara Pepke, prezes Fundacji Gwiazda Nadziei. Mimo zapewnień Ministerstwa Zdrowia, że onkologia jest jednym z priorytetów obecnie prowadzonej polityki zdrowotnej, rak wątrobowokomórkowy jest nadal białą plamą na mapie onkologicznej w Polsce. Łatanie dziury poprzez udostępnienie pacjentom przestarzałej terapii, podczas gdy wiemy, że istnieje skuteczniejsza jest po prostu igraniem z ludzkim życiem – dodaje Pepke.

 
Pacjenci z zaawansowanym nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym od lat znajdują się w szczególnie trudnym położeniu. Mimo, że HCC plasuje się dopiero w drugiej dziesiątce wśród wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych w Polsce, to ma wyjątkowo niekorzystne rokowania – charakteryzuje się dużą śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników przeżycia pięcioletniego w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Gdy w końcu po 12 latach oczekiwania na skuteczne leczenie w I linii, w 2020 roku pojawiła się przełomowa nowoczesna terapia skojarzona, polscy pacjenci wciąż mają dostęp jedynie do monoterapii. Nie rozumieją dlaczego mają być leczeni mniej skutecznie, niezgodnie ze współczesnymi europejskimi i światowymi wytycznymi oraz rekomendacjami polskich ekspertów, zaprezentowanymi podczas V Kongresu Onkologii Polskiej.
 
Pacjenci z rakiem wątrobowokomórkowym mówią o strachu, bezsilności i złości na system ochrony zdrowia, który pozostawił ich zdanych na samych siebie w walce ze śmiertelną chorobą. Czują złość, bo przez lata żyli nie wiedząc, że są zakażeni wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV), który doprowadził do marskości wątroby, a następnie do rozwoju agresywnego nowotworu. Gdyby wprowadzono systemowe testowanie na obecność tego wirusa, prawdopodobnie nie musieliby teraz toczyć nierównej walki z nowotworem, najczęściej wykrywanym w zaawansowanym już stadium. Śladem pacjentów z innych krajów chcą otrzymać dostęp do nowoczesnej terapii optymalnej, dającej im największe szanse na wyleczenie lub wydłużenie życia – mówi Barbara Pepke, prezes Fundacji „Gwiazda Nadziei”. 
 
Obecnie w Polsce pacjenci z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym bez przerzutów pozawątrobowych leczeni są suboptymalnie w pierwszej linii lekiem, który był standardem postępowania od 2008 r. Natomiast Ci, u których zdiagnozowano zmiany pozawątrobowe znajdują się w jeszcze gorszej sytuacji – nie mają dostępu do żadnej opcji leczenia. Mimo, że stan ogólny ich zdrowia pozwala na wdrożenie terapii, w programie lekowym nie przewidziano takiej możliwości. Zarówno jedni, jak i drudzy pragną korzystać ze zdobyczy medycyny. Są świadomi skuteczności nowych terapii i oczekują na szybkie zmiany w programie lekowym B.5: leczenie raka wątrobowokomórkowego.
 
Nawet, gdybym w końcu doczekał się i dopukał do programu refundacji, to i tak byłby to program refundacji lekami, które są terapiami niedoskonałymi – starymi terapiami. One już nie spowodują niczego więcej, niczego lepiej. Gdy natomiast czytałem nowsze opracowania, to w nich mówi się o skutecznych nowych terapiach, które są terapiami dającymi większą gwarancję, że się kogoś wyleczy – mówi Pan Marek, pacjent z zaawansowanym nowotworem wątrobowokomórkowym, który z powodu tzw. zmian pozawątrobowych nie został zakwalifikowany do programu lekowego.
 
Czuję się wyoutowany przez system. Całe życie pracowałem, płaciłem składki zdrowotne, a teraz gdy zachorowałem i potrzebuję pomocy to okazuje się, że nie mogę być leczony bo jedyna terapia, która mogłaby mi realnie pomóc, która jest na świecie już standardem, jest dla mnie niedostępna, gdyż nie jest refundowana. Panie Ministrze, my pacjenci z rakiem wątrobowokomórkowym, podobnie jak inni pacjenci onkologiczni chcemy żyć – dodaje Pan Marek.
 
Niestety program terapeutyczny leczenie raka wątrobowokomórkowego ma dosyć duże ograniczenia. Przede wszystkim ze względu na zawężone kryteria kwalifikacji i brak możliwości leczenia pacjentów ze zmianami pozawątrobowymi. A także na brak możliwości wyboru leku w pierwszej linii terapii, ponieważ są już zarejestrowane leki o wyższej skuteczności niż ten jedyny dostępny w programie lekowym. Nie są one niestety refundowane w Polsce – wyjaśnia dr hab. n. med. Ewa Janczewska, Specjalista chorób zakaźnych, hepatolog, Wydział Nauk o Zdrowiu SUM w Bytomiu/ID Clinic w Mysłowicach.

Nie ulega wątpliwości, że leczenie od samego początku skuteczniejszym lekiem nowej generacji jest dużo lepszym rozwiązaniem niż zastosowanie suboptymalnej terapii. Połączenie immunoterapii z leczeniem antyangiogennym po raz pierwszy w historii przyczyniło się do całkowitej remisji choroby u prawie 10% pacjentów, a u pozostałych pozwoliło na wydłużenie czasu przeżycia. Dlatego zarówno my – środowisko medyczne, jak i nasi pacjenci czekamy z niecierpliwością i nadzieją na decyzję Ministerstwa Zdrowia o objęciu refundacją nowego standardu leczenia pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym  –  dodaje dr hab. n. med. Ewa Janczewska.
 
Z nowej immunoterapii w ciągu roku mogłoby skorzystać 250-300 polskich pacjentów, więc walka toczy się o 250-300 ludzkich żyć. Mają oni nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia na kolejnej liście refundacyjnej uwzględni nowy standard leczenia w raku wątrobowokomórkowym, z którego korzystają już pacjenci m. in. w Austrii, Słowenii, Niemczech, Danii, czy Wielkiej Brytanii.

źródło: Gwiazda Nadziei

12 lat – aż tyle zajęło wynalezienie nowej znacznie skuteczniejszej strategii leczenia zaawansowanego raka wątrobowokomórkowego (HCC). Terapia skojarzona z zastosowaniem dobrze znanych i z powodzeniem stosowanych w innych wskazaniach leków: bewacyzumabu i atezolizumabu uznana została za terapię przełomową. Po raz pierwszy w historii zaobserwowano u prawie 10% pacjentów całkowitą remisję nowotworu, a u pozostałych nastąpiło wydłużenie czasu przeżycia. Co rzadko się zdarza, Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej przyznało nowej terapii maksymalną liczbę punktów – 5 w skali NCBS, co oznacza, że powinna być niezwłocznie dostępna dla pacjentów.
Dziś terapia jest dostępna w większości krajów Unii Europejskiej i rekomendowana w pierwszej linii leczenia zarówno przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO), jak i polskich ekspertów klinicznych. Niestety nie uwzględnia jej opublikowana niedawno styczniowa lista refundacyjna i polscy pacjenci nadal dostępu do nowej terapii nie mają.

W Polsce mamy do czynienia z paradoksem, jeśli chodzi o pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym. Albo leczy się ich lekiem starej generacji, przynoszącym gorsze efekty, co jest niezgodne z aktualnymi wytycznymi zarówno światowymi jak i polskimi, albo nie leczy się ich wcale, gdyż nie kwalifikują się do programu lekowego – zwraca uwagę Barbara Pepke, prezes Fundacji Gwiazda Nadziei. Mimo zapewnień Ministerstwa Zdrowia, że onkologia jest jednym z priorytetów obecnie prowadzonej polityki zdrowotnej, rak wątrobowokomórkowy jest nadal białą plamą na mapie onkologicznej w Polsce. Łatanie dziury poprzez udostępnienie pacjentom przestarzałej terapii, podczas gdy wiemy, że istnieje skuteczniejsza jest po prostu igraniem z ludzkim życiem – dodaje Pepke.

 
Pacjenci z zaawansowanym nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym od lat znajdują się w szczególnie trudnym położeniu. Mimo, że HCC plasuje się dopiero w drugiej dziesiątce wśród wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych w Polsce, to ma wyjątkowo niekorzystne rokowania – charakteryzuje się dużą śmiertelnością i jednym z najniższych wskaźników przeżycia pięcioletniego w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów. Gdy w końcu po 12 latach oczekiwania na skuteczne leczenie w I linii, w 2020 roku pojawiła się przełomowa nowoczesna terapia skojarzona, polscy pacjenci wciąż mają dostęp jedynie do monoterapii. Nie rozumieją dlaczego mają być leczeni mniej skutecznie, niezgodnie ze współczesnymi europejskimi i światowymi wytycznymi oraz rekomendacjami polskich ekspertów, zaprezentowanymi podczas V Kongresu Onkologii Polskiej.
 
Pacjenci z rakiem wątrobowokomórkowym mówią o strachu, bezsilności i złości na system ochrony zdrowia, który pozostawił ich zdanych na samych siebie w walce ze śmiertelną chorobą. Czują złość, bo przez lata żyli nie wiedząc, że są zakażeni wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV), który doprowadził do marskości wątroby, a następnie do rozwoju agresywnego nowotworu. Gdyby wprowadzono systemowe testowanie na obecność tego wirusa, prawdopodobnie nie musieliby teraz toczyć nierównej walki z nowotworem, najczęściej wykrywanym w zaawansowanym już stadium. Śladem pacjentów z innych krajów chcą otrzymać dostęp do nowoczesnej terapii optymalnej, dającej im największe szanse na wyleczenie lub wydłużenie życia – mówi Barbara Pepke, prezes Fundacji „Gwiazda Nadziei”. 
 
Obecnie w Polsce pacjenci z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym bez przerzutów pozawątrobowych leczeni są suboptymalnie w pierwszej linii lekiem, który był standardem postępowania od 2008 r. Natomiast Ci, u których zdiagnozowano zmiany pozawątrobowe znajdują się w jeszcze gorszej sytuacji – nie mają dostępu do żadnej opcji leczenia. Mimo, że stan ogólny ich zdrowia pozwala na wdrożenie terapii, w programie lekowym nie przewidziano takiej możliwości. Zarówno jedni, jak i drudzy pragną korzystać ze zdobyczy medycyny. Są świadomi skuteczności nowych terapii i oczekują na szybkie zmiany w programie lekowym B.5: leczenie raka wątrobowokomórkowego.
 
Nawet, gdybym w końcu doczekał się i dopukał do programu refundacji, to i tak byłby to program refundacji lekami, które są terapiami niedoskonałymi – starymi terapiami. One już nie spowodują niczego więcej, niczego lepiej. Gdy natomiast czytałem nowsze opracowania, to w nich mówi się o skutecznych nowych terapiach, które są terapiami dającymi większą gwarancję, że się kogoś wyleczy – mówi Pan Marek, pacjent z zaawansowanym nowotworem wątrobowokomórkowym, który z powodu tzw. zmian pozawątrobowych nie został zakwalifikowany do programu lekowego.
 
Czuję się wyoutowany przez system. Całe życie pracowałem, płaciłem składki zdrowotne, a teraz gdy zachorowałem i potrzebuję pomocy to okazuje się, że nie mogę być leczony bo jedyna terapia, która mogłaby mi realnie pomóc, która jest na świecie już standardem, jest dla mnie niedostępna, gdyż nie jest refundowana. Panie Ministrze, my pacjenci z rakiem wątrobowokomórkowym, podobnie jak inni pacjenci onkologiczni chcemy żyć – dodaje Pan Marek.
 
Niestety program terapeutyczny leczenie raka wątrobowokomórkowego ma dosyć duże ograniczenia. Przede wszystkim ze względu na zawężone kryteria kwalifikacji i brak możliwości leczenia pacjentów ze zmianami pozawątrobowymi. A także na brak możliwości wyboru leku w pierwszej linii terapii, ponieważ są już zarejestrowane leki o wyższej skuteczności niż ten jedyny dostępny w programie lekowym. Nie są one niestety refundowane w Polsce – wyjaśnia dr hab. n. med. Ewa Janczewska, Specjalista chorób zakaźnych, hepatolog, Wydział Nauk o Zdrowiu SUM w Bytomiu/ID Clinic w Mysłowicach.

Nie ulega wątpliwości, że leczenie od samego początku skuteczniejszym lekiem nowej generacji jest dużo lepszym rozwiązaniem niż zastosowanie suboptymalnej terapii. Połączenie immunoterapii z leczeniem antyangiogennym po raz pierwszy w historii przyczyniło się do całkowitej remisji choroby u prawie 10% pacjentów, a u pozostałych pozwoliło na wydłużenie czasu przeżycia. Dlatego zarówno my – środowisko medyczne, jak i nasi pacjenci czekamy z niecierpliwością i nadzieją na decyzję Ministerstwa Zdrowia o objęciu refundacją nowego standardu leczenia pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym  –  dodaje dr hab. n. med. Ewa Janczewska.
 
Z nowej immunoterapii w ciągu roku mogłoby skorzystać 250-300 polskich pacjentów, więc walka toczy się o 250-300 ludzkich żyć. Mają oni nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia na kolejnej liście refundacyjnej uwzględni nowy standard leczenia w raku wątrobowokomórkowym, z którego korzystają już pacjenci m. in. w Austrii, Słowenii, Niemczech, Danii, czy Wielkiej Brytanii.

źródło: Gwiazda Nadziei