Medicalpress

Wraz z początkiem sezonu jesienno-zimowego w całej Polsce ruszyły bezpłatne szczepienia przeciw COVID-19 na sezon 2026/2027. Szczepienie jest dostępne dla osób od 12. roku życia, a szczególnie rekomendowane osobom w wieku 60 lat i starszym oraz osobom narażonym na zwiększone ryzyko ciężkiego przebiegu choroby. Szczepienie jest bezpłatne i nie wymaga e-skierowania. Osoby dorosłe mogą się zaszczepić w placówce podstawowej opieki zdrowotnej lub w aptece.

Obecnie w Polsce działa już ponad 2,8 tys. aptecznych punktów szczepień.

– Farmaceuci odgrywają kluczową rolę w ochronie pacjentów przed COVID-19 i nadal zależy nam na tym, aby dostęp do szczepień był jak najłatwiejszy. Wraz z początkiem sezonu infekcji dróg oddechowych szczególnie ważne jest, aby osoby narażone na zwiększone ryzyko ciężkiego przebiegu choroby zadbały o odpowiednią ochronę – mówi dr n. farm. Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Początek jesieni przyniósł ponowny wzrost aktywności koronawirusa w Polsce. Według Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS) na początku października wzrosła liczba przypadków COVID-19, szczególnie wśród dzieci i osób młodych.

Jednak liczba szczepień przeciw COVID-19 w Polsce pozostaje w tym sezonie na bardzo niskim poziomie. Do 11 października 2026 roku odnotowano zaledwie 67,5 tys. szczepień, czyli ponad dwukrotnie mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku i znacznie mniej niż szczepień przeciw grypie, których w obecnym sezonie wykonano już ponad 1,1 mln. Jednocześnie COVID-19 nadal jest przyczyną hospitalizacji, szczególnie wśród osób starszych i osób z chorobami współistniejącymi.

COVID-19 nadal może prowadzić do poważnych powikłań, szczególnie u osób starszych i osób z chorobami współistniejącymi. Zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia szczepienie jest rekomendowane osobom w wieku 60 lat i starszym, osobom z chorobami przewlekłymi lub obniżoną odpornością, kobietom w ciąży, mieszkańcom placówek opieki długoterminowej oraz pracownikom ochrony zdrowia.

Osoby, którym zaleca się szczepienia zarówno przeciw grypie, jak i COVID-19, mogą przyjąć je podczas jednej wizyty. Zgodnie z rekomendacjami ekspertów koadministracja obu szczepień jest zalecanym rozwiązaniem i pozwala ograniczyć liczbę wizyt potrzebnych do uzyskania ochrony przed obiema infekcjami.

– Osoby, u których jest to wskazane, mogą podczas jednej wizyty przyjąć szczepienie przeciw COVID-19 oraz przeciw grypie – jest to bezpieczny i wygodny sposób ochrony przed obiema infekcjami. Ponieważ e-skierowanie nie jest wymagane, zachęcam osoby z grup ryzyka, aby skontaktowały się z najbliższą apteką realizującą szczepienia, porozmawiały z farmaceutą o swoich potrzebach w zakresie profilaktyki i umówiły termin szczepienia – mówi dr n. farm. Mikołaj Konstanty.

Osoby, które mają wątpliwości dotyczące szczepienia przeciw COVID-19, mogą się skonsultować z farmaceutą lub innym pracownikiem ochrony zdrowia. Najbliższą aptekę wykonującą szczepienia można znaleźć na stronie pacjent.gov.pl/zaszczep-sie-w-aptece, a następnie skontaktować się z wybraną placówką w celu umówienia terminu. Część aptek umożliwia również rezerwację terminu online, m.in. za pośrednictwem serwisu GdziePoLek.pl. Warto również pomóc starszym członkom rodziny lub osobom wymagającym opieki w umówieniu się na szczepienie.

Źródło: Newseria

W sezonie 2026/2027 zapewniona zostanie możliwość skorzystania z bezpłatnych, zalecanych szczepień przeciw COVID-19 – poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Zdrowia. Resort przypomniał, że jednoczesne przyjęcie szczepionki przeciw COVID-19 i grypie jest bezpieczne.

Jak wskazali specjaliści, to nieprawda, że kobiety w ciąży nie powinny się szczepić, bo to może negatywnie wpłynąć na rozwój płodu albo grozi poronieniem. Zaprzeczają temu wieloletnie międzynarodowe badania naukowe. Jednoznacznie potwierdzają one, że podawanie kobietom ciężarnym szczepionek inaktywowanych (tzw. „zabitych”) jest w pełni bezpieczne zarówno dla matki, jak i dla rozwijającego się dziecka.

Szczepienia kobiet w ciąży preparatami inaktywowanymi zalecają Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników w porozumieniu z Polskim Towarzystwem Wakcynologii oraz Polskim Towarzystwem Lekarzy Medycyny Rodzinnej. Zalecenia te dotyczą szczepionek przeciwko grypie sezonowej, wirusowi układu oddechowego RS oraz krztuścowi i Covid-19.

Eksperci ostrzegają, że groźne jest zachorowanie podczas ciąży na poważną chorobę zakaźną, taką jak grypę czy RSV, a nie samo szczepienie. Infekcja tego rodzaju zagraża zarówno prawidłowemu rozwojowi płodu, jak i znacznie zwiększa ryzyko utraty ciąży. – Szczepienie przeciwko grypie o 40 proc. zmniejsza ryzyko hospitalizacji związanej z tą chorobą u kobiet w ciąży – zaznacza prof. Aneta Nitsch-Osuch, kierownik Zakładu Medycyny Społecznej Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Specjalistka przekonuje, że szczepienie w czasie ciąży chroni matkę, a przy okazji poprzez łożysko przekazuje dziecku bierną ochronę. Dzięki temu dziecko już w pierwszych miesiącach po narodzinach może być odporne na infekcje.

Z danych przedstawionych przez prof. Nitsch-Osuch podczas konferencji „Gotowi na sezon” wynika, że szczepienie przeciwko RSV o 81,8 proc. zmniejsza ryzyko rozwinięcia się ciężkiej choroby dolnych dróg oddechowych u niemowląt w pierwszych 90 dniach jego życia. Z kolei w przypadku zaszczepienia przeciwko krztuścowi, ryzyko tej choroby zmniejsza się u noworodka o 90 proc. również w pierwszych trzech miesiącach życia.

Specjaliści Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych zaznaczają, że szczepienia u kobiet w ciąży przeciwko grypie, wirusowi układu oddechowego RS oraz krztuścowi i Covid-19 są bezpłatne.

W przypadku grypy szczepienie można wykonać w dowolnym trymestrze ciąży. Podobnie można się zaszczepić przeciwko Covid-19, bardziej jednak preferowany jest drugi i trzeci trymestr ciąży. Pozostałe dwa szczepienia należy przeprowadzić w określonym czasie. Preparat przeciwko RSV należy podać między 24. i 36. tygodniem ciąży, a przeciwko krztuścowi – między 27. i 36. tygodniem ciąży.

– Zapewnia to bierną ochronę niemowlęcia przed ciężkim RSV od urodzenia do nawet około 6. miesiąca życia – twierdzi dr Ilona Małecka z Katedry i Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Dodaje, że w przypadku krztuśca szczepienie gwarantuje ochronę, kiedy zakażenie to jest dla noworodka szczególnie niebezpieczne, zanim jeszcze zostaną u niego rozpoczęte szczepienia.

Źródło: Nauka w Polsce

Minister Zdrowia opublikował 7 września komunikat nr 39 dotyczący realizacji szczepień przeciw COVID-19 w sezonie 2026/2027. Resort, opierając się m.in. na rekomendacjach Zespołu do spraw Szczepień Ochronnych, zaleceniach WHO na 2026 r. oraz stanowisku grupy zadaniowej ds. sytuacji nadzwyczajnych (ETF) przy Europejskiej Agencji Leków (EMA), poinformował o zapewnieniu możliwości skorzystania z bezpłatnych, zalecanych szczepień przeciw COVID-19.

Szczepionki finansuje i kupuje Minister Zdrowia, natomiast koszt kwalifikacji i wykonania szczepienia zostanie pokryty przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Spikevax XFG dla dorosłych i dzieci

W sezonie 2026/2027 szczepienia osób w wieku 12 lat i starszych będą wykonywane jednodawkową szczepionką Spikevax XFG w dawce 50 mikrogramów, w ampułko-strzykawce. Jedna dawka wynosi 0,5 ml.

W przypadku osób z ciężkim niedoborem odporności lekarz może zdecydować o podaniu dodatkowej dawki. Powinna ona zostać podana w odstępie co najmniej dwóch miesięcy od poprzedniej dawki.

Dla młodszych dzieci stosowana będzie pediatryczna dawka Spikevax XFG – 25 mikrogramów/0,25 ml.

Schemat wygląda następująco:

U dzieci z ciężkim niedoborem odporności lekarz może zdecydować o podaniu dodatkowej dawki lub dawek, odpowiednich dla wieku. W przypadku dzieci od 6 miesięcy do 4 lat, które wcześniej nie były szczepione, trzecia dawka może zostać podana po co najmniej 28 dniach od drugiej.

Kto powinien szczególnie rozważyć szczepienie?

Minister Zdrowia wskazuje przede wszystkim osoby najbardziej narażone na ciężki przebieg COVID-19. W tej grupie znajdują się osoby powyżej 60. roku życia, szczególnie po 75. roku życia, a także dzieci, młodzież i dorośli z chorobami współistniejącymi.

Chodzi m.in. o osoby z:

Szczepienie jest również szczególnie wskazane dla pensjonariuszy placówek opieki długoterminowej i ich opiekunów, kobiet w ciąży oraz pracowników ochrony zdrowia, którzy mają bezpośredni kontakt z pacjentami lub mieszkańcami placówek opieki długoterminowej.

COVID-19 i grypa podczas jednej wizyty

Ministerstwo podkreśla, że jednoczesne podanie szczepionki przeciw COVID-19 i szczepionki przeciw grypie jest bezpieczne i powszechnie zalecane.

Szczepionkę przeciw COVID-19 można również podać w dowolnym czasie przed innymi szczepieniami lub po nich – zarówno w przypadku szczepionek żywych, jak i inaktywowanych oraz szczepień zalecanych kobietom w ciąży.

Bez e-skierowania. Gdzie można się zaszczepić?

Pacjent nie potrzebuje e-skierowania. Na szczepienie należy zapisać się bezpośrednio w wybranym punkcie, w terminach wskazanych przez placówkę.

Szczepienia będą wykonywane w:

Na razie pacjenci zapisują się bezpośrednio w punktach szczepień. Ministerstwo zapowiedziało osobny komunikat dotyczący uruchomienia Centralnej e-Rejestracji i możliwości zapisywania się na szczepienie za pośrednictwem IKP i aplikacji mojeIKP.

Co w przypadku szczepionki kupionej przez pacjenta?

Jeżeli producent udostępni szczepionkę przeciw COVID-19 do sprzedaży w aptekach, pacjent będzie mógł kupić ją samodzielnie.

W przypadku osoby posiadającej prawo do świadczeń finansowanych ze środków publicznych szczepienie taką szczepionką również może zostać rozliczone przez NFZ. W aptece odbywa się to na takich samych zasadach jak usługa wykonana szczepionką zakupioną przez Ministra Zdrowia. W POZ szczepienie jest rozliczane w ramach stawki kapitacyjnej w przychodni, w której pacjent złożył deklarację.

Osoby, które nie mają prawa do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, nie mogą skorzystać z bezpłatnej szczepionki zapewnionej przez Ministra Zdrowia ani z finansowania przez NFZ usługi kwalifikacji i wykonania szczepienia. Jeżeli szczepionka będzie dostępna w sprzedaży aptecznej, mogą zaszczepić się odpłatnie, ponosząc koszt preparatu oraz kwalifikacji i podania.

Bez kwestionariusza, ale z obowiązkowym wpisem w e-Karcie Szczepień

W sezonie 2026/2027 nie będzie obowiązywał kwestionariusz wstępnego wywiadu przesiewowego przed szczepieniem przeciw COVID-19.

Jednocześnie kwalifikacja do szczepienia oraz informacja o jego wykonaniu muszą zostać odnotowane w e-Karcie Szczepień.

Kiedy szczepionki trafią do punktów?

Szczepionki są przechowywane w stanie zamrożenia przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych (RARS). Po rozmrożeniu trafiają do dystrybucji w warunkach zimnego łańcucha.

Punkty szczepień mogą składać zapotrzebowanie na szczepionki dla dorosłych od 11 września 2026 r., natomiast zamówienia na szczepionki dla dzieci będą możliwe od 29 września 2026 r. Zamówienia złożone w danym tygodniu są zamykane w każdy czwartek o godz. 12.

Termin rozpoczęcia szczepień w konkretnym punkcie będzie zależał od terminu odbioru szczepionek z właściwej powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej.

Po rozmrożeniu szczepionka ma 30-dniowy okres ważności. Punkty szczepień muszą przechowywać ją w temperaturze od +2°C do +8°C, zgodnie z zasadami zimnego łańcucha.

Szpitale i inne placówki zachowują możliwość zamawiania szczepionek

Szpitale, zakłady opiekuńczo-lecznicze, zakłady pielęgnacyjno-opiekuńcze, hospicja, zakłady karne oraz jednostki MON pozostają uprawnione do składania zapotrzebowania na szczepionki przeciw COVID-19 dla swoich pracowników i osób przebywających w tych placówkach.

Wykonane w tych jednostkach szczepienia muszą być raportowane do e-Karty Szczepień. W przeciwieństwie do szczepień realizowanych w POZ i aptekach nie podlegają one rozliczeniu z NFZ.

Źródło: MZ

AOTMiT w analizie z 2024 roku podał, że osoby po 65. roku życia stanowiły 90 proc. dorosłych hospitalizowanych z powodu RSV w Polsce.Z bezpłatnych szczepień przeciw RSV skorzystało dotychczas ok. 6,9 proc. osób 65+. Program działa od kwietnia 2025 roku, a planowane zmiany na liście bezpłatnych leków dla seniorów mogą objąć także to szczepienie. Eksperci przestrzegają, że u osób starszych RSV może prowadzić do hospitalizacji, zaostrzenia chorób przewlekłych i utraty wcześniejszej sprawności. Początek sezonu infekcyjnego to dobry moment na szczepienie, które można przyjąć razem ze szczepionką przeciw grypie. 

– Początek sezonu infekcyjnego, czyli wrzesień, październik, to moment, kiedy powinniśmy pomyśleć o szczepieniu na grypę, ale również można wtedy pacjenta zaszczepić na RSV. Liczba infekcji wzrasta, w związku z czym trzeba pacjenta zabezpieczyć, żeby w tym najgorszym okresie nie trafił na zakażenie, które może doprowadzić do zaostrzenia choroby kardiologicznej, takiej jak niewydolność serca czy choroba wieńcowa, albo zwiększyć liczbę napadów migotania przedsionków – mówi agencji Newseria prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Paweł Balsam, kierownik Oddziału Klinicznego Elektrokardiologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM.

Szczepienie przeciw RSV można przyjąć podczas tej samej wizyty co szczepienie przeciw grypie. Preparaty podaje się w dwa różne miejsca, bez konieczności zachowywania odstępu między szczepieniami.

– Koadministracja szczepień przeciwko RSV i grypie ma duże uzasadnienie, bo ułatwia logistycznie życie pacjenta. Nie musi dwa razy iść do apteki, wykupować szczepionki, nie musi dwa razy iść na szczepienie. Odbywa się to za jednym razem, oczywiście w oddzielne miejsca, i dzięki temu mamy zabezpieczone dwie jednostki chorobowe jednocześnie – mówi prof. Paweł Balsam.

W pierwszych 14 tygodniach 2026 roku w Polsce zarejestrowano 102,2 tys. zakażeń RSV. Rok wcześniej w tym samym okresie było ich 141,6 tys. GIS wskazuje, że rzeczywista liczba zachorowań może być wyższa ze względu na niepełne raportowanie.

RSV (respiratory syncytial virus), czyli syncytialny wirus oddechowy, wywołuje zakażenia dróg oddechowych u osób w każdym wieku, ale na ciężki przebieg szczególnie narażeni są seniorzy. Ryzyko rośnie wraz z wiekiem oraz w przypadku współistnienia chorób przewlekłych.

– Zakażenie wirusem RSV u osób po 65. roku życia wiąże się z dużo gorszym rokowaniem. Wynika to z obniżonej odporności, a dodatkowo bardzo często współistnieją u tych osób choroby sercowo-naczyniowe: nadciśnienie tętnicze, migotanie przedsionków, niewydolność serca czy choroba wieńcowa. Infekcja RSV sprzyja dekompensacji i zaostrzeniu tych chorób. Bardzo często pacjent po takiej infekcji nie wraca już do swojej wyjściowej wydolności fizycznej. Dlatego te infekcje u osób starszych przebiegają dużo gorzej i niestety mogą kończyć się nawet zgonem – wskazuje prof. Paweł Balsam.

AOTMiT w analizie z 2024 roku podał, że osoby po 65. roku życia stanowiły 90 proc. dorosłych hospitalizowanych z powodu RSV w Polsce.

– RSV to potencjalnie groźna infekcja układu oddechowego, która może znacznie pogorszyć stan ogólny pacjenta. Śmiertelność wewnątrzszpitalna wśród osób po 60. roku życia wynosi 6–8 proc., czyli nawet trochę więcej niż w przypadku grypy. O grypie wszystko wiemy, grypy się boimy, a RSV nie, bo kojarzy się z chorobą dziecięcą. Tak nie jest. Duża część osób w przebiegu tej infekcji doznaje znacznego pogorszenia stanu zdrowia i wymaga hospitalizacji – mówi prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM.

Szczepienie przeciw RSV zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu zakażenia i jego powikłań, które u osób starszych mogą zagrażać życiu. W poprzednim sezonie przeciw grypie zaszczepiło się 2,3 mln osób, a w grupie 65+ odsetek zaszczepionych wyniósł ok. 16 proc. Od kwietnia 2025 roku szczepienie przeciw RSV jest bezpłatne dla osób od 65. roku życia, ale dotychczas skorzystało z niego ok. 500 tys. osób, czyli niespełna 7 proc. tej populacji.

Dane z badań prowadzonych w innych krajach wskazują również na wpływ szczepień przeciw RSV na liczbę hospitalizacji z przyczyn oddechowych i sercowo-płucnych.

– Szczepienie przeciwko RSV powoduje, że wszystkich zdarzeń powodujących hospitalizację z powodu chorób układu oddechowego jest w tej wrażliwej populacji o 10 proc. mniej, a wszystkich zdarzeń dotyczących układu sercowo-płucnego – o 15 proc. mniej. To oznacza, że dzięki szczepieniu przeciwko RSV możemy mieć o 10 proc. mniej hospitalizacji z przyczyn zakażeń układu oddechowego i o jedną szóstą mniej z przyczyn sercowo-płucnych. To jest bardzo dużo – mówi prof. dr hab. n. med. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

W Szkocji w pierwszym sezonie szczepień przeciw RSV zaszczepiło się ok. 70 proc. uprawnionych seniorów, a liczba hospitalizacji związanych z RSV w tej grupie spadła o 62 proc. W sezonie 2025/2026 wyszczepialność nadal sięgała blisko 70 proc. Dane z Wielkiej Brytanii wskazują, że skuteczność szczepienia w zapobieganiu hospitalizacjom związanym z RSV u osób w wieku 75–79 lat wynosi ok. 75 proc.

Ministerstwo Zdrowia analizuje zmiany na liście bezpłatnych leków dla seniorów, które mogą objąć także szczepienie przeciw RSV.

– W przestrzeni medialnej pojawiły się informacje, że szczepienie przeciwko RSV, jednemu z najważniejszych patogenów układu oddechowego, groźnemu zwłaszcza dla osób starszych, ma być usunięte z listy 65+. Uważam, że to jest bardzo niepokojące – mówi prof. Ernest Kuchar. – To, co udało nam się dotychczas uzyskać, zawdzięczamy głównie temu, że szczepienia dla populacji 65+ są bezpłatne. Nowe szczepionki są drogie, podobnie jak nowe terapie, dlatego bariera cenowa jest chyba najważniejszą barierą, poza przekonaniem, w dostępie do szczepień. Bezpłatność była pierwszym krokiem, który był bardzo zachęcający.

Zasadność finansowania szczepień przeciw RSV oceniał AOTMiT. Agencja uznała je za uzasadnione w populacji osób 65+. W analizie opłacalności szczepień znaczenie mają nie tylko same zakażenia, ale również ich następstwa, w tym zaostrzenia chorób przewlekłych i związane z nimi hospitalizacje.

– Pieniędzy nigdy nie ma na wszystko i rząd powinien inwestować je w to, co z punktu widzenia zdrowia populacji jest najbardziej opłacalne. Dlatego powołano AOTMiT, która na zlecenie rządu przeprowadza takie analizy. To bardzo skomplikowany proces, bo szczepiąc przeciwko RSV, unikamy nie tylko samego zachorowania, ale też powikłań, które dla populacji senioralnej polegają przede wszystkim na rozchwianiu cukrzycy, zaostrzeniu POChP, choroby wieńcowej czy niewydolności krążenia. Trzeba też uwzględnić zgony, utratę jakości życia czy utratę samodzielności przez seniora – tłumaczy prof. Ernest Kuchar.

Szczepienia przeciw RSV można wykonać nie tylko w placówkach medycznych, ale również w aptekach. Od sierpnia 2025 roku farmaceuci mogą wystawiać recepty na szczepionki finansowane ze środków publicznych i podawać je na miejscu. Dotyczy to m.in. szczepień przeciw RSV i grypie. Zdaniem ekspertów przy niskiej wyszczepialności potrzebna jest także aktywna rekomendacja szczepień przez lekarzy.

– Jeśli pacjent zapyta, czy ma się zaszczepić, lekarz powinien powiedzieć „tak”, ale tak naprawdę kolejność powinna być częściej odwrotna. To lekarz powinien proaktywnie zapytać pacjenta, czy się szczepił, oceniając go pod kątem tego, co mu najbardziej grozi i co może go najbardziej zdekompensować w jego chorobach towarzyszących – mówi prof. Leszek Czupryniak. – Popełniamy wielki grzech zaniechania, nie rekomendując szczepionek tak często i tak wielu pacjentom, jak powinniśmy to robić.

Źródło: Newseria

Coraz więcej Polaków korzysta ze szczepień przeciw grypie, RSV czy półpaścowi. Eksperci podkreślają jednak, że poziom wyszczepialności dorosłych, szczególnie osób starszych, nadal jest niewystarczający. Zbliżający się sezon infekcyjny może być okazją nie tylko do szczepienia przeciw grypie, ale także do sprawdzenia szerszych potrzeb pacjenta w zakresie profilaktyki.

– Ostatni sezon infekcyjny był dość intensywny, jeśli chodzi o zachorowania dotyczące grypy. Zresztą w tym czasie jak zawsze jest ona najistotniejszym problemem zdrowotnym. Na drugim miejscu uplasowały się zakażenia RSV, które w dużej mierze dotyczyły dzieci do drugiego roku życia, ale nie możemy także zapominać, że duże obciążenie związane jest z osobami powyżej 65. roku życia. Jeśli chodzi o COVID-19, to w poprzednim sezonie sytuacja była umiarkowana, chociaż to nie oznacza, że nie obserwowaliśmy skoku zachorowań – mówi w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. z,Iwona Paradowska-Stankiewic konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii.

W sezonie 2025/2026 szczyt zachorowań na grypę przypadł na okres między 26 stycznia a 1 lutego 2026 roku, kiedy liczba przypadków na 100 tys. mieszkańców wyniosła 403,7. W przypadku RSV punkt kulminacyjny nastąpił między 9 a 15 marca 2026 roku (32,2). Tak wynika z raportu o chorobach zakaźnych, który powstał we współpracy Centrum e-Zdrowia (CeZ) z Głównym Inspektoratem Sanitarnym oraz Ministerstwem Zdrowia.

– To są główne problemy tzw. chorób infekcyjnych sezonowych, natomiast warto również podkreślić, że poza nimi istotne są także obciążenia występujące cały rok, dotyczące chociażby pneumokoków czy półpaśca. W związku z tym, że to jest całoroczny problem, liczba zachorowań jest bardzo różna. Tutaj duże obciążenie jest związane z osobami starszymi powyżej 65. roku życia – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Liczba osób zaszczepionych na grypę wzrasta. Według danych CeZ w sezonie infekcyjnym 2025/2026 wyniosła ona 2,297 mln, podczas gdy rok wcześniej było to 1,8 mln, a dwa lata wcześniej – 1,643 mln.

– W odniesieniu do szczepień w ostatnim okresie obserwujemy dosyć pozytywną sytuację, czyli zwiększenie zainteresowania szczepieniami. Myślę o tych, które nie są realizowane w ramach kalendarza szczepień, tylko dotyczą osób dorosłych, w tym starszych. Te statystyki były bardzo dobre, ponieważ w poprzednim sezonie w porównaniu z jeszcze poprzednim o 28 proc. osób więcej skorzystało ze szczepień przeciw grypie. Oczywiście nie jest to jeszcze liczba zadowalająca, ponieważ to dało odsetek 6,2 proc. w skali populacji, w przypadku osób starszych było to 16 proc. z haczykiem – wyjaśnia konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii. – Oczekiwania i udowodnione naukowo informacje mówią o tym, że w przypadku osób starszych stan zaszczepienia powinien się kształtować na poziomie 75 proc., a więc mamy jeszcze dużo do zrobienia – dodaje.

Z ostatnich dostępnych danych Eurostatu wynika, że w Unii Europejskiej w 2023 roku przeciwko grypie sezonowej zaszczepiło się 47,1 proc. osób w wieku 65 lat i starszych.

– W odniesieniu do RSV sytuacja jest również bardzo korzystna. Było duże zainteresowanie tymi szczepieniami, zwłaszcza wśród osób starszych. Jak pamiętamy, zostały one wprowadzone z refundacją dopiero w zeszłym roku, więc w tym sezonie spodziewamy się również dużego zainteresowania – podkreśla dr hab. n. med. i n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz. 

W przypadku szczepień przeciw RSV dostępne są dwa preparaty. Oba są bezpłatne dla osób w wieku 65 lat i starszych oraz objęte 50-proc. refundacją dla osób w wieku 60–64 lata. Na RSV w sezonie 2025/2026 zaszczepiło się nieco ponad 627 tys. Polaków, czyli o ponad pół miliona więcej niż rok wcześniej (71,9 tys.). Największe zainteresowanie wystąpiło w grupie wiekowej 70-74 (162,5 tys.).

– W przypadku półpaśca również jest większe zainteresowanie. Jeśli chodzi o pneumokoki, to tutaj pewnie czas pokaże, ale na pewno stan zaszczepienia powinien się poprawić, czyli zwiększy się zainteresowanie tymi szczepionkami wśród osób starszych – zaznacza konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii.

Po rozszerzeniu refundacji wyraźnie wzrosła również liczba szczepień przeciw półpaścowi. W 2025 roku zaszczepiło się ponad 177 tys. osób wobec niespełna 15 tys. rok wcześniej.

– Szczepienia są podstawą profilaktyki. To jest najbardziej kosztoefektywna i efektywna w sensie indywidualnym metoda profilaktyczna w całej medycynie. Mają one wartość nie tylko w sensie ochrony przed infekcją, ponieważ czasami nie chronią, ale chronią przed hospitalizacją, ciężkim przebiegiem. Czasami, jak ostatnio wiemy, również przed innymi konsekwencjami, nawet niezwiązanymi z samą infekcją, dlatego szczepienia powinniśmy promować u wszystkich, którzy są narażeni na ciężki przebieg choroby – uważa prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, większość szczepionek można podawać wspólnie. 

– Pewne zasady łączenia oczywiście obowiązują, natomiast szczepienia, które są dostępne w tej chwili, mogą być stosowane jednego dnia. Podawane są oczywiście w różne miejsca, chyba że jest to szczepionka skojarzona, czyli preparaty, które zawierają różne szczepionki – zaznacza prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Bardzo istotna jest rozmowa lekarza z pacjentem i rozwiewanie obaw, np. związanych z wystąpieniem niepożądanych odczynów poszczepiennych.

– Najważniejsze jest to, żeby porozmawiać z pacjentem, żeby nie sięgnął do internetu i nie spotkał się z fake newsami – podkreśla dr n. med. Justyna Tymińska z Wydziału Medycznego Uczelni Łazarskiego, członek zarządu Oddziału Mazowieckiego Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej.

Dorośli pacjenci mogą się zaszczepić w aptekach, które podpisały umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) przeciw 18 chorobom, w tym m.in. grypie, pneumokokom, półpaścowi czy też COVID-19. Szczepionki w aptekach są bezpłatne, częściowo refundowane (np. w 50 proc.) lub pełnopłatne, w zależności od rodzaju szczepionki i wieku pacjenta.

– Kiedyś pacjent musiał pójść do lekarza, dostać receptę, wrócić do apteki, wykupić szczepionkę, po czym znowu wrócić do lekarza lub pielęgniarki, żeby się zaszczepić, czyli mieliśmy trzy kroki. W tej chwili pacjent ma wszystko w jednym kroku, czyli przychodzi do apteki i ma w tym samym miejscu kwalifikację, wystawioną receptę ze zniżką i podanie szczepionki z całą przysługującą refundacją, więc prościej już się po prostu nie da – wyjaśnia dr n. med. i n. o zdr. Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Od 14 lutego 2025 roku zwiększono uprawnienia farmaceutów, którzy mogą wystawiać recepty na szczepienia zalecane i wykonywać je w aptekach. 

– Osiemnaście szczepień jest już w tej chwili refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Mówimy tu o kwalifikacji i samym podaniu szczepionki. Dodatkowo jest to 26 szczepień, które już można wykonać w aptece, od tych podstawowych, takich jak COVID-19, grypa czy szczepienie przeciwko RSV, po te, które są stosowane np. przeciwko chorobom egzotycznym. Jest to więc bardzo szeroka oferta i to wszystko jest dostępne dla pacjentów praktycznie od ręki. Te atuty przemawiają za tym, że pacjenci wybierają apteczne punkty szczepień – zaznacza dr n. med. i n. o zdr. Marek Tomków.

Obecnie w całej Polsce funkcjonuje 2440 aptecznych punktów szczepień, w których na przełomie 2025 i 2026 roku wykonano ok. 1,2 mln szczepień. Szacuje się, że codziennie w Polsce punkty apteczne odwiedza 2,5 mln osób.

Źródło: Newseria

Od września w aptekach będą dostępne szczepionki przeciwko grypie na sezon 2026/2027. Eksperci zauważają, że mamy szeroki system refundacji i coraz więcej miejsc, w których można się zaszczepić, jednak większa ich dostępność nie zawsze przekłada się na wysoki poziom wyszczepialności.

Jak poinformowano podczas konferencji prasowej Ogólnopolskiego Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych „Gotowi na sezon”, w sezonie 2025/2026 przeciwko grypie zaszczepiło się 2,3 mln Polaków – o ponad 0,5 mln więcej aniżeli w sezonie 2024/2025. To zaledwie 6 proc. naszej populacji, kilkakrotnie mniej niż w wielu krajach Unii Europejskiej.

Zbyt rzadko szczepią się u nas nawet seniorzy. W grupie osób po 65. roku życia odsetek zaszczepionych nie przekroczył w minionym sezonie 16 proc. – To stawia nasz kraj na jednym z ostatnich miejsc wśród państw OECD – zaznaczył przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych prof. Adam Antczak.

Wskazuje na to raport OECD opublikowany w 2025 r. Wynika z niego, że w Danii i Wielkiej Brytanii przeciwko grypie szczepi się 78 proc. seniorów, w Irlandii – 76 proc., a w Portugalii – 72 proc. Wyprzedzają nas Czechy (25 proc.), Rumunia (23 proc.), Węgry (20 proc.) i Słowenia (18 proc.).

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w każdym sezonie przeciwko grypie powinno zostać zaszczepionych co najmniej 75 proc. osób po 65. roku życia. Wtedy jest największa gwarancja, że seniorzy dzięki szczepieniom unikną ciężkiego przebiegu tej choroby oraz przedwczesnego zgonu. – Grypa toruje drogę innym infekcjom i może powodować groźne powikłania – ostrzegał prof. Antczak. Niektóre z nich – zaznaczył – mogą się ujawnić nawet po kilku latach w postaci zawału serca i udaru mózgu albo demencji.

Zdaniem ekspertów Ogólnopolskiego Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych konieczne jest dalsze zwiększenie wyszczepialności przeciwko grypie oraz innym zakażeniom układu oddechowego, takim jak RSV oraz pneumokoki. Przyznają oni, że ostatnio zwiększyła się dostępność szczepień przeciwko grypie, RSV oraz półpaścowi. Przyczyniła się do tego szersza refundacja szczepień i zwiększenie miejsc, w których można się zaszczepić, przede wszystkim w aptekach.

– Mamy dziś więcej narzędzi niż jeszcze kilka sezonów temu – refundację, szczepienia w aptekach, możliwość koadministracji (jednoczesnego wykonania kilku szczepień – PAP) i coraz szerszą ofertę profilaktyki. Teraz musimy zamienić dostępność w realną wyszczepialność. Pacjent powinien mieć prostą ścieżkę, jasną rekomendację i możliwość zaszczepienia się wtedy, kiedy już jest w kontakcie z systemem ochrony zdrowia – uważa prof. Adam Antczak.

Szczepionka przeciwko grypie jest bezpłatna dla seniorów od 65. roku życia oraz dla dzieci i młodzieży od 6. miesiąca do 17. roku życia. Dla osób w wieku 18-64 lat obowiązuje 50-proc. refundacja. Po 60. roku życia bardziej korzystna jest tzw. szczepionka wysokodawkowa (o zwiększonej zawartości antygenu), gdyż w większym stopniu zwiększa odporność przeciwko grypie. Jednak w tej grupie wiekowej szczepionka ta jest dostępna jedynie w ramach 50-proc. refundacji. Eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych uważają, że powinna być ona bezpłatna, podobnie jak szczepionka standardowa.

Ważne jest zwiększenie dostępności szczepień w aptekach oraz w ośrodkach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). – Pacjent w każdym miejscu powinien mieć możliwość skorzystania ze szczepień w szybki i łatwy sposób – przekonywał prof. Antczak.

W aptekach powstają nowe punkty szczepień (jest ich już 2,5 tys. w całym kraju) i można się w nich zaszczepić przeciwko grypie i innym chorobom zakaźnym podczas jednej wizyty. W POZ szczepienie zalecane wymaga dwukrotnego pobytu w placówce: po kwalifikacji i wystawieniu recepty trzeba się udać do apteki po szczepionkę, a potem powrócić na szczepienie.

– Tę procedurę w POZ trzeba uprościć w najbliższym sezonie grypowym – powiedział prof. Antczak. Wyraził nadzieję, że wkrótce to nastąpi. – Model ten zakłada dostępność zalecanej szczepionki w placówce POZ oraz stworzenie świadczenia dla ośrodków finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia – dodał. Zaznaczył, że nie wyklucza to utrzymania osobnej ścieżki refundacji aptecznej.

Źródło: Nauka w Polsce

Zawały serca i udary mózgu częściej się zdarzają u osób, które w ostatnim czasie przeszły zakażenie grypą – ostrzegli eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych. Zaznaczyli, że przed tego rodzaju powikłaniami chroni szczepionka przeciwko grypie.
Zdaniem specjalistów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych szczyt zachorowań na grypę bezpośrednio pokrywa się ze wzrostem liczby zgonów sercowo-naczyniowych oraz częstszymi hospitalizacjami z powodu zaostrzeń niewydolności serca. „Ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych istotnie wzrasta bezpośrednio po zakażeniu wirusem grypy” – zwrócili uwagę w informacji przekazanej PAP. W pierwszych dniach po zakażeniu ryzyko zawału serca rośnie 17-krotnie, a 10-krotnie w przypadku udaru mózgu.

Eksperci OPZChI przypomnieli, że szczepienie przeciw grypie gwarantuje łagodniejszy przebieg infekcji, chroniąc serce przed trwałym uszkodzeniem i groźnymi powikłaniami. Wyniki badań wykazały, że u pacjentów z niewydolnością serca zaszczepienie pozwala na redukcję ogólnego ryzyka zgonu o 21 proc. oraz zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych aż o 23 proc.

Również Polskie Towarzystwo Kardiologiczne zaapelowało o popularyzację szczepień przeciw grypie jako istotnego elementu profilaktyki sercowo-naczyniowej. Grypa to nie „zwykła sezonowa infekcja” z wysoką gorączką i kaszlem. Dla naszego organizmu jest ona wyzwaniem znacznie wykraczające poza układ oddechowy. Choroba ta zaostrza choroby przewlekłe, w tym schorzenia sercowo-naczyniowe, otwierając drogę zakażeniom wtórnym i drastycznie obniża wydolność organizmu.

„Mechanizmy powikłań obejmują m.in. destabilizację blaszki miażdżycowej wywołaną stanem zapalnym, niedotlenienie mięśnia sercowego ze względu na zwiększone zapotrzebowanie metaboliczne organizmu oraz bezpośrednie uszkodzenie i zapalenie mięśnia sercowego” – tłumaczył prof. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, cytowany w informacji prasowej.

Eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych powołali się na badania wykazujące, że wraz ze wzrostem zakażeń grypą, zwiększa się liczba hospitalizacji kardiologicznych. Jeśli w danym miesiącu liczba infekcji grypopodobnych rośnie zaledwie o 5 proc., to liczba hospitalizacji z powodu pogorszenia niewydolności serca zwiększa się aż o 24 proc.

Również zawał serca i udar częściej zdarzają się u osób, które w ostatnim czasie przeszły infekcję. Ok. 6-7 proc. pacjentów po udrze lub zawale przeszły co najmniej jeden epizod infekcji w ciągu poprzedzającego roku. Skutki grypy mogą zatem odezwać się ze zdwojoną siłą w najmniej oczekiwanym momencie – stwierdzili eksperci OPZChI.

Za szczepienia przeciwko grypie chroniącymi przed powikłaniami sercowo-naczyniowymi opowiedzieli się polscy kardiolodzy. W listopadzie 2025 r. na łamach „Polish Heart Medicine” opublikowali wspólne stanowisko w tej sprawie. Podkreślili w nim, że szczepienia przeciwko grypie zalecane są szczególnie pacjentom kardiologicznym. „W tej grupie dodatkowa korzyść tych szczepień jest szczególnie ważna, gdyż redukują one ryzyko incydentów kardiowaskularnych oraz zgonu” – przekonywali. Niestety – jak dodali – szczepienia przeciwko grypie w Polsce są wciąż na niskim poziomie.

Z badań wynika, że szczepienie przeciwko grypie obniża ryzyko głównych incydentów sercowo-naczyniowych o 36 proc., ryzyko udaru mózgu o 55 proc., a efekt zapobiegawczy utrzymuje się nawet przez 5 lat. U pacjentów z niewydolnością serca szczepienie pozwala o 23-proc. zmniejszyć ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych.

„Działanie profilaktyczne corocznych szczepień jest szczególnie istotne w grupach ryzyka, do których należą pacjenci kardiologiczni i osoby starsze. Niestety, ze względu na zjawisko starzenia się układu odpornościowego (immunosenescencji), standardowe szczepionki są mniej skuteczne w tej populacji. Zarówno pacjenci kardiologiczni, jak i osoby starsze należą do grupy najwyższego ryzyka, dlatego powinni być szczepieni w pierwszej kolejności z wykorzystaniem szczepionki wysokodawkowej, opracowanej specjalnie z myślą o ich potrzebach” – ocenił prof. Adam Antczak, przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

Szczepionka wysokodawkowa zawiera cztery razy więcej antygenu w porównaniu do standardowych preparatów, dzięki czemu zwykle w większym stopniu pobudza układ odpornościowy. Zalecana jest ona osobom w wieku co najmniej 60 lat, szczególnie narażonym na choroby sercowo-naczyniowe. Według ekspertów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych zapewnia ona o 24,2 proc. wyższą skuteczność w ochronie przed grypą u osób starszych, co przekłada się na zmniejszenie ryzyka hospitalizacji z powodu grypy i zapalenia płuc, a także z przyczyn sercowo-naczyniowych.

Szczyt zachorowań na grypę zwykle utrzymuje się do końca marca i początków kwietnia. Choroba ta występują jednak przez cały rok, również latem. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

W sezonie jesienno-zimowym 2025 2026 jedynie 22,3 proc. dorosłych Polaków przyjęło co najmniej jedno szczepienie ochronne. Aż 77,7 proc. nie poddało się żadnej formie profilaktyki szczepiennej. Takie dane przynosi raport „Polska na szczepieniach 2026” przygotowany przez Kliniki.pl na podstawie badania zrealizowanego metodą CAWI przez agencję SW Research na reprezentatywnej próbie dorosłych mieszkańców Polski.
Wyniki badania pokazują wyraźnie, że problem niskiej wyszczepialności wśród dorosłych ma charakter systemowy i nie dotyczy wyłącznie pojedynczych grup społecznych. Najczęściej deklarowanym szczepieniem było szczepienie przeciw grypie, które przyjęło 10,4 proc. respondentów. Szczepienie przeciw COVID 19 zadeklarowało 6,2 proc., przeciw wirusowi RSV 6,0 proc., a przeciw krztuścowi 4,9 proc.

Dane te pozostają spójne z informacjami publikowanymi przez Główny Inspektorat Sanitarny. Z danych dostępnych na portalu ezdrowie.gov.pl wynika, że wyszczepialność przeciw grypie w populacji ogólnej utrzymuje się na poziomie około 6 proc., co potwierdza utrzymujący się niski poziom zainteresowania szczepieniami sezonowymi.

Decyzja, nie bariera organizacyjna

Szczególnie istotne są powody rezygnacji ze szczepień wskazywane przez respondentów. Najczęściej nie były to czynniki organizacyjne ani finansowe, lecz decyzje oparte na przekonaniach i postrzeganiu potrzeby szczepienia.

W populacji ogólnej najczęściej wskazywano na przekonanie, że szczepienie nie było potrzebne, co zadeklarowało 25,2 proc. badanych. Brak zaufania do szczepionek wskazało 14,9 proc. respondentów. 12,0 proc. zadeklarowało brak zalecenia lekarza, a 8,9 proc. brak propozycji szczepienia. Obawy przed działaniami niepożądanymi zgłosiło 8,8 proc. badanych.

Znacznie rzadziej wskazywano na bariery praktyczne. Brak czasu deklarowało około 4 do 5 proc. respondentów, wysoki koszt około 2,5 proc., a problemy z dostępnością szczepień miały charakter marginalny.

Oznacza to, że kluczowym problemem nie jest infrastruktura ani organizacja systemu, lecz percepcja ryzyka, potrzeby i bezpieczeństwa szczepień.

Rodzice bardziej aktywni, ale też bardziej nieufni

Raport pokazuje także różnice między grupami społecznymi. Rodzice dzieci do 18. roku życia częściej niż ogół dorosłych podejmowali działania profilaktyczne, ale jednocześnie częściej deklarowali brak zaufania do szczepionek. W tej grupie 19,0 proc. wskazało brak zaufania wobec 14,9 proc. w populacji ogólnej.

Najczęstszym powodem nieszczepienia wśród rodziców pozostawało przekonanie o zbędności szczepienia, które zadeklarowało 23,3 proc. badanych z tej grupy.

Ta ambiwalencja pokazuje, że nawet osoby bardziej zaangażowane w kwestie zdrowotne nie są wolne od wątpliwości dotyczących profilaktyki.

Autorzy raportu podkreślają, że dominujące bariery mają charakter poznawczy i decyzyjny. Oznacza to, że wyzwaniem nie jest wyłącznie zapewnienie dostępu do szczepień, lecz odbudowa zaufania do profilaktyki oraz konsekwentna, jednoznaczna rekomendacja medyczna. Brak zalecenia lekarza wskazany przez 12 proc. respondentów pokazuje, jak duże znaczenie ma komunikacja w gabinecie lekarskim. Rekomendacja specjalisty pozostaje jednym z najsilniejszych czynników wpływających na decyzję o szczepieniu, a jej brak może być odbierany jako sygnał, że szczepienie nie jest konieczne.

W kontekście sezonowych wzrostów zachorowań na grypę, COVID 19 czy RSV oraz narastających ognisk krztuśca, niski poziom wyszczepialności w populacji dorosłych staje się istotnym problemem epidemiologicznym i systemowym.

Pełne wyniki raportu „Polska na szczepieniach 2026” dostępne są na stronie polskanaszczepieniach.pl

Źródło: Materiał Prasowy

Polska znajduje się jeszcze przed kulminacją sezonu grypowego. Jak wynika z informacji publikowanych przez Główny Inspektorat Sanitarny, szczyt zachorowań na grypę nastąpi w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Ostrzeżenie to potwierdził w rozmowie z PAP Paweł Grzesiowski, wskazując, że obecny wzrost liczby infekcji jest etapem poprzedzającym najwyższą falę sezonową.
Dane epidemiologiczne gromadzone przez sanepid pokazują, że liczba zgłaszanych przypadków grypy systematycznie rośnie. W ostatnich tygodniach tempo zachorowań wyraźnie przyspieszyło, co wpisuje się w typowy przebieg sezonu grypowego w Polsce. Specjaliści podkreślają, że obecna sytuacja nie powinna być interpretowana jako schyłek epidemii, lecz jako zapowiedź jej najbardziej intensywnej fazy.

W tym sezonie dominującym patogenem pozostaje wirus grypy typu A, w szczególności wariant A H3N2. GIS zwraca uwagę, że niskie temperatury nie hamują transmisji wirusa. Przeciwnie, sprzyjają jej warunki zimowe, gdy większa liczba osób przebywa w zamkniętych pomieszczeniach, w szkołach, zakładach pracy i środkach transportu publicznego.

Główny Inspektorat Sanitarny przypomina, że mimo postępu medycyny grypa nadal pozostaje chorobą, która może prowadzić do poważnych powikłań. Dotyczy to zwłaszcza osób starszych, pacjentów z chorobami przewlekłymi, kobiet w ciąży oraz dzieci. W tych grupach ryzyko ciężkiego przebiegu infekcji oraz hospitalizacji jest zdecydowanie wyższe.

W kontekście zbliżającego się szczytu zachorowań sanepid apeluje o przestrzeganie podstawowych zasad profilaktyki. Szczególne znaczenie mają szczepienia przeciwko grypie, które nadal można wykonać i które istotnie zmniejszają ryzyko ciężkiego przebiegu choroby. Równie ważne są proste działania codzienne, takie jak częste mycie rąk, unikanie kontaktu z osobami objawowymi oraz pozostanie w domu w przypadku wystąpienia gorączki, kaszlu czy bólu mięśni.

Eksperci podkreślają, że najbliższe dni będą kluczowe zarówno dla systemu ochrony zdrowia, jak i dla samych pacjentów. Wzrost liczby zakażeń może przełożyć się na większe obciążenie podstawowej opieki zdrowotnej, oddziałów szpitalnych oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych. Dlatego tak istotne jest, aby nie bagatelizować objawów i odpowiedzialnie reagować na sygnały płynące z organizmu.

Prognozy GIS nie pozostawiają wątpliwości. Szczyt zachorowań na grypę jest jeszcze przed nami, a najbliższe dwa tygodnie zdecydują o skali tegorocznej fali infekcji. To moment, w którym profilaktyka i indywidualna odpowiedzialność mogą realnie wpłynąć na ograniczenie liczby ciężkich przypadków i powikłań.

Źródło: GIS

Tej zimy pierwszy szczyt zachorowań na grypę w Polsce przypadł w grudniu. Od pierwszych dni stycznia liczba przypadków ponownie rośnie i już znacząco przekracza te grudniowe. Lekarze spodziewają się, że druga połowa lutego może przynieść gwałtowny wzrost infekcji dróg oddechowych. Dlatego przypominają o podstawowych zasadach profilaktyki: częstym myciu rąk i unikaniu kontaktów z chorymi. Apelują też o szczepienia, szczególnie osób starszych i przewlekle chorych. Na tę formę ochrony przed grypą wciąż decyduje się niewielki odsetek populacji.
– W tym roku występują głównie infekcje górnych dróg oddechowych: zapalenie zatok, grypa, COVID-19. Myślę, że szczyt zachorowań na grypę jest jeszcze przed nami. Były święta, było mniej kontaktów społecznych, teraz mamy ferie, więc być może druga połowa lutego będzie okresem, kiedy zachorowań będzie dużo więcej – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Piotr Grzyb, specjalista chorób wewnętrznych, nefrolog z enel-med.

Z danych udostępnionych przez Centrum e-Zdrowia wynika, że pierwszy wzrost zachorowań na grypę przypadł w tym sezonie na połowę grudnia. Notowano wtedy ok. 110 przypadków na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy w analogicznym okresie 2024 roku było ich niemal dwa razy więcej (208,7). Od 5 stycznia br. ponownie notowane są wzrosty zachorowań – w trzecim tygodniu tego miesiąca było to ok. 130 przypadków na 100 tys. mieszkańców, a w czwartym – już 270. Rok temu zachorowań było jeszcze więcej, ponad 360, co może oznaczać, że tegoroczny szczyt jeszcze przed nami.

– Objawy zachorowania na grypę są podobne. Najczęściej są to gorączka, bóle mięśniowe, silny ból gardła, kaszel, nocne poty, czasami towarzyszą temu objawy z przewodu pokarmowego, ale najczęściej są to objawy związane właśnie z układem oddechowym – wymienia lekarz.

Jak poinformował Główny Inspektorat Sanitarny, w sezonie 2025/2026 w Polsce i Europie dominuje nowy wariant K grupy A(H3N2), który odpowiadał za ok. połowę nowych zachorowań w grudniu. Szczep charakteryzuje się tym, że szybko się rozprzestrzenia. Niekoniecznie jednak zachorowanie wiąże się z cięższym przebiegiem. GIS podkreślił, że choroba zwykle ustępuje samoistnie po kilku dniach, maksymalnie po tygodniu. Kaszel, zmęczenie i uczucie rozbicia mogą się jednak utrzymywać nawet przez kilka tygodni. Choć grypa zwykle przebiega stosunkowo łagodnie, to może prowadzić do groźnych powikłań – m.in. zapalenia płuc, anginy paciorkowcowej czy zapalenia mięśnia sercowego. Na ciężki przebieg najbardziej narażone są osoby w wieku powyżej 65 lat i dzieci do piątego roku życia, a także kobiety w ciąży i osoby z chorobami przewlekłymi.

– Proszę wszystkich, żeby co roku się szczepili na grypę. To jest udowodniony sposób zapobiegania zachorowaniom, a w szczególności występowania powikłań. Jeżeli ktoś ma nadciśnienie, cukrzycę, otyłość, chorobę sercowo-naczyniową, czyli jest po zawale, przebył udar mózgu, ma przewlekłą chorobę nerek, to powinien się szczepić co roku – apeluje Piotr Grzyb.

W ramach profilaktyki lekarze zalecają też częste mycie rąk wodą i mydłem, a w przypadku gdy nie jest to możliwe – środkiem dezynfekującym na bazie alkoholu, unikanie bliskiego kontaktu z osobami chorymi, a w przypadku wystąpienia objawów grypowych pozostanie w domu.

– Trzeba dbać o swoje kontakty, czyli nie spotykać się z osobami, o których wiemy, że są chore. To jest też apel do pracodawców, żeby nie tolerowali pracowników, którzy przychodzą chorzy na grypę czy z infekcją układu oddechowego, bo oni są w stanie zakazić cały open space. Tak samo, jeśli czujemy się źle, mamy gorączkę, kaszel, nie odwiedzajmy seniorów czy osób chorych, bo będziemy je narażać na zachorowanie, nie tylko grypą, ale być może COVID-em, RSV czy innym wirusem, który powoduje infekcję dróg oddechowych – podkreśla lekarz. – Mam wrażenie, że wróciliśmy do czasów sprzed pandemii. W dalszym ciągu przychodzimy chorzy do pracy, nie myjemy rąk, w związku z czym jest większa liczba infekcji przewodu pokarmowego, których w trakcie pandemii nie było. Nadal jest kiepsko ze szczepieniami, szczególnie jeśli chodzi o grypę czy o COVID-19.

Szczepionkę przeciwko grypie przyjęło dotychczas ponad 2,24 mln osób. To ponad jedna trzecia więcej niż rok temu, ale wciąż tylko kilka procent Polaków. Z kolei przeciwko COVID-19 zaszczepiło się 568 tys. To o około 60 tys. więcej niż rok wcześniej, ale jednocześnie o ponad 200 tys. mniej niż przed dwoma laty. Lekarze obserwują też w społeczeństwie stopniowe odchodzenie od rygorów sanitarnych, które skutkowały ograniczeniem zakażeń w czasach pandemii.

Źródło: Newseria

Rok 2026 nie przyniesie jednej spektakularnej epidemii, ale może wystawić polski system zdrowia na próbę serii mniejszych, nakładających się zagrożeń. Grypa i RSV mogą mocniej uderzyć zimą, zmiany klimatu otwierają drzwi nowym chorobom, a dezinformacja medyczna staje się jednym z najistotniejszych problemów zdrowia publicznego. – Największym zagrożeniem nie jest dziś pojedynczy wirus, tylko brak czujności i chaos informacyjny – ocenia dr Andrzej Jarynowski z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Prognoza epidemiologiczna na 2026 rok powstała w kontekście szybko zmieniającego się świata: ocieplającego się klimatu, starzenia społeczeństwa, migracji oraz rosnącej mobilności ludzi i towarów. Jej celem nie jest straszenie, ale wskazanie trendów i zjawisk, które już teraz wpływają na zdrowie Polaków i w nadchodzącym roku mogą się nasilić.

Rok 2025 był dobrym przykładem tego, jak łatwo emocje biorą górę nad faktami. Zaczęło się od paniki wokół ludzkiego metapneumowirusa w Chinach, później pojawiały się kolejne alarmistyczne doniesienia – od „nowych śmiercionośnych wariantów grypy” po rzekomo potwierdzoną cholerę. Jednocześnie realne problemy, takie jak choroby zwierząt przy granicach Polski czy powrót dawno niewidzianych zakażeń, wymagały spokojnej, technicznej pracy służb.

– 2025 rok nauczył nas, że kryzys informacyjny potrafi być groźniejszy niż sam patogen – podkreśla dr Jarynowski. – Jeśli komunikaty są niespójne albo przesadzone, ludzie przestają ufać także tym prawdziwym.

Koronawirus pozostaje w obiegu, ale jego rola znacząco się zmieniła. Jesienna fala COVID-19 w 2025 roku była przewidywalna i szybko wygasła, a obecne warianty nie konkurują już z innymi infekcjami sezonowymi.

– COVID stał się jednym z wielu wirusów oddechowych krążących zimą. Wystarczą podstawowe zasady: higiena, wietrzenie i zostawanie w domu w czasie choroby – mówi epidemiolog. Zdecydowanie większy niepokój budzą doniesienia o kolejnych zawleczeniach MERS do Europy oraz rozwój badań nad modyfikowaniem wirusów. – Technologia, w tym sztuczna inteligencja, sprawia, że tworzenie nowych wariantów jest dziś łatwiejsze niż kiedykolwiek. To wymaga międzynarodowej kontroli i odpowiedzialności – zaznacza.

Najpoważniejszym testem dla zdrowia publicznego na początku 2026 roku będzie jednak sezon grypowy. Wszystko wskazuje na to, że fala zachorowań może być silniejsza niż przeciętnie, choć rozłożona nierównomiernie w czasie i przestrzeni.

– Nie zobaczymy jednego, ogólnopolskiego szczytu. Ludzie będą chorować w różnym czasie w różnych regionach, co w praktyce oznacza lokalne ryzyko braków leków – prognozuje dr Jarynowski. W opinii eksperta, szczególnie trudny może być przełom stycznia i lutego, kiedy wysoka absencja chorobowa obejmie zarówno szkoły, jak i miejsca pracy. Równolegle, albo zaraz po, może dojść do kulminacji zakażeń RSV, zwłaszcza wśród niemowląt.

W ostatnich latach liczba rozpoznań rośnie, częściowo dzięki lepszej diagnostyce.

– Mamy skuteczne narzędzie ochrony najmłodszych: darmowe szczepienia kobiet w ciąży, które przekazują dziecku przeciwciała. To bardzo opłacalne i bezpieczne rozwiązanie, a jednocześnie wciąż niedostatecznie promowane – podkreśla ekspert. Jego zdaniem początek 2026 roku to ostatni moment, by nadrobić zaniedbania z poprzedniego sezonu.

W regionie Europy Środkowej rośnie także liczba zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby typu A. Szczególnie dynamiczna sytuacja dotyczy Czech, co ma znaczenie dla Polaków podróżujących w okresie ferii.

– Ryzyko indywidualne pozostaje niskie, ale w zatłoczonych miejscach, takich jak schroniska czy punkty gastronomiczne, podstawowa higiena rąk robi ogromną różnicę – mówi dr Jarynowski. – Nie ma powodu, by rezygnować z wyjazdów, ale warto świadomie ograniczać ryzyko i rozważyć szczepienie przy częstych podróżach.

Coraz wyraźniej zaznacza się wpływ zmian klimatu na zdrowie. Dłuższy sezon aktywności kleszczy oznacza więcej przypadków boreliozy i kleszczowego zapalenia mózgu, a nowe gatunki kleszczy pojawiają się w miejscach, gdzie wcześniej ich nie było. W cieplejszych wodach rośnie ryzyko zakażeń bakteriami Vibrio, a stojąca, nagrzana woda sprzyja zakwitom toksycznych sinic.

– Choroby, które jeszcze niedawno kojarzyliśmy z południem Europy, stają się także naszym problemem – ocenia epidemiolog.

Niepokojący jest także stały wzrost chorób przenoszonych drogą płciową, widoczny nie tylko w dużych miastach, ale coraz częściej na prowincji. U nas do 2022 r. to był przede wszystkim problem Wrocławia, a obecnie zapadalność na kiły, rzeżączkę i HIV w ziemsko-miejskich powiatach naszego województwa podwyższyły się do poziomu stolicy Dolnego Śląska. Zdaniem dr. Jarynowskiego to efekt zmian społecznych i słabo funkcjonującej edukacji zdrowotnej. – Jeśli młodzi ludzie nie dostają rzetelnej wiedzy w szkole, trudno oczekiwać, że będą podejmować odpowiedzialne decyzje – mówi. Na tle wszystkich tych zagrożeń szczególnie wyróżnia się problem dezinformacji medycznej. Fałszywe alarmy, sensacyjne nagłówki i teorie spiskowe skutecznie podkopują zaufanie do ekspertów i instytucji.

– Możemy mieć najlepsze szczepionki i procedury, ale jeśli ludzie im nie wierzą, system przestaje działać – ocenia dr Jarynowski.

Prognoza na 2026 rok nie jest scenariuszem katastroficznym, lecz ostrzeżeniem. Polska ma doświadczenie, wyszkolone służby i coraz lepsze narzędzia analityczne. Kluczowe będzie jednak wzmocnienie edukacji zdrowotnej, spójna komunikacja i współpraca między instytucjami.

– To będzie rok wielu mniejszych wyzwań naraz. Od tego, jak na nie odpowiemy, zależy, czy przejdziemy go spokojnie, czy w permanentnym kryzysie – podsumowuje ekspert.

Prognozę przygotował dr Andrzej Jarynowski z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu we współpracy z Interdyscyplinarnym Zespołem Monitorowania Kryzysowego
i Epidemiologicznego. 

Źródło: Komunikat Prasowy

W sezonie grypowym 2025/26 Polska odnotowała liczbę szczepień, jakiej nie widziano od lat. Według najnowszych danych „Raportu o chorobach zakaźnych” do końca listopada zaszczepiło się ponad 2 mln Polaków. Ta liczba — dokładnie 2 000 744 osoby — przekroczyła o ponad 200 tysięcy wynik całego poprzedniego sezonu, a trend wydaje się być utrwalony.
Tak znaczący wzrost szczepień to znak, że rośnie świadomość znaczenia profilaktyki. Z analizy wynika, że wzrost odnotowano we wszystkich grupach wiekowych, co oznacza, że więcej ludzi — od seniorów po osoby aktywne zawodowo — dostrzega sens ochrony przed grypą.

Wydaje się, że kluczowe znaczenie ma zmiana w dostępności: szczepienia w aptekach i rozszerzona oferta punktów szczepień ułatwiają decyzję. W tym sezonie to właśnie apteki wskazywane są jako często wybierane miejsca immunizacji.

Dlaczego to ważne? Grypa to nie „zwykłe przeziębienie” — choroba może prowadzić do ciężkich powikłań, hospitalizacji, a w grupach wysokiego ryzyka również do śmierci.

Zwiększona wyszczepialność to realna szansa, by ograniczyć skalę fali zachorowań, zmniejszyć obciążenie dla systemu ochrony zdrowia i ochronić tych, dla których grypa może być szczególnie groźna.

Jednak sam wynik — choć imponujący — nie gwarantuje końca problemów. Wciąż wiele zależy od tego, czy wzrost zainteresowania szczepieniami utrzyma się, a także czy kampanie informacyjne i dostępność szczepionek będą podtrzymywane. Ważne jest zwłaszcza dotarcie do tych, którzy dotąd unikali szczepień — osób młodych, pracujących, lub obawiających się kosztów bądź niedogodności.
Równocześnie trzeba pamiętać, że sezon 2025/26 może przynieść nie tylko sukcesy. Wzrost liczby zaszczepionych powinien iść w parze z aktywnym monitorowaniem zachorowań i hospitalizacji — by zweryfikować, na ile szczepienia realnie ograniczają skutki epidemii. Jeśli teraz, przy gwałtownym wzroście wyszczepialności, przypadki grypy będą maleć — będzie to dowód, że profilaktyka zadziałała. Jeśli nie — polski system zdrowia musi przygotować się na cięższy sezon.

Ten rekord szczepień to bez wątpienia dobre wstępne świadectwo zmiany. Pokazuje, że Polacy zaczynają traktować grypę poważnie. Teraz wyzwanie polega na tym, by tę świadomość utrwalić — by szczepienia stały się normą, a nie wyjątkiem.

Źródło: DOZ

Okres jesienno-zimowy w naszej szerokości geograficznej nieodłącznie wiąże się ze wzrostem liczby zachorowań – nie tylko na przeziębienia i grypę, ale również na inne infekcje, w tym rotawirusowe. Przyczyn jest wiele: od zmian warunków środowiskowych, przez spadek aktywności fizycznej i zmiany w diecie, aż po naturalne mechanizmy biologiczne naszego układu odpornościowego.
Niskie temperatury i suche powietrze, szczególnie zimą, sprzyjają przetrwaniu i przenoszeniu wielu wirusów. Dlatego właśnie w tym okresie występuje najwyższe prawdopodobieństwo zakażeń. Dotyczy to również infekcji przewodu pokarmowego. Ogrzewane i rzadko wietrzone mieszkania wysuszają błony śluzowe dróg oddechowych, osłabiając ich funkcję oczyszczającą i zwiększając podatność na infekcje. Smog i zanieczyszczenia powietrza dodatkowo obciążają układ oddechowy.

– W okresie jesienno-zimowym mamy również do czynienia z mniejszą aktywnością na świeżym powietrzu oraz mniejszym spożyciem płynów, co dodatkowo wysusza błony śluzowe. Ponadto obserwujemy zmiany w codziennej diecie, które związane są z obniżoną dostępnością świeżych owoców i warzyw. Dodatkowo krótsze dni przyczyniają się znacząco do obniżenia syntezy witaminy D w skórze, co u dzieci i dorosłych może zwiększać podatność na infekcje – wyjaśnia prof. dr hab. n. farm. Paweł Ramos, Kierownik Zakładu Farmacji Aptecznej Wydziału Nauk Farmaceutycznych w Sosnowcu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jesień to także czas powrotu dzieci do żłobków i przedszkoli, co zwiększa ryzyko transmisji wirusów. Zimą częściej zaostrzają się choroby przewlekłe, takie jak atopowe zapalenie skóry (AZS), co wiąże się z suchym powietrzem i obecnością roztoczy.

– Należy pamiętać, że na prawidłowy stan i funkcjonowanie naszego układu odpornościowego wpływa racjonalne odżywienie. Niedożywienie, spowodowane niewystarczającym spożyciem witamin oraz mikroelementów głównie cynku i selenu, może upośledzać zdolność organizmu do wspierania wrodzonej odpowiedzi immunologicznej – dodaje ekspert.

Witaminy i mikroelementy wspierające odporność

Najczęściej wskazywaną witaminą jesieni i zimy jest witamina D. Odpowiada ona za modulację układu odpornościowego, wspiera funkcje błon śluzowych i procesy immunologiczne. Pobudza działanie makrofagów i monocytów, które pomagają zwalczać bakterie, a jednocześnie ogranicza nadmierną odpowiedź immunologiczną charakterystyczną dla chorób autoimmunologicznych. Suplementacja witaminy D jest zalecana niemal wszystkim – od niemowląt, przez osoby starsze, po kobiety w ciąży – zawsze po konsultacji lekarskiej.

W Polsce jednak tylko niewielki odsetek populacji ma wystarczający poziom tej witaminy. Eksperci ostrzegają przed nadmiernym jej przyjmowaniem: objawy przedawkowania mogą obejmować nudności, bóle głowy, zaburzenia rytmu serca, zaparcia lub biegunki, a także wysypkę. W trakcie suplementacji warto regularnie kontrolować poziom witaminy D w badaniach laboratoryjnych.

Kolejnym ważnym składnikiem jest witamina C – silny przeciwutleniacz, który neutralizuje wolne rodniki, wspiera działanie leukocytów i barier śluzowych. Może skracać czas trwania infekcji, jeśli jest stosowana w początkowej fazie choroby. Jej źródłem są świeże warzywa i owoce: papryka, natka pietruszki, owoce dzikiej róży, czarne porzeczki, kiwi czy truskawki. Ponieważ witamina C jest wrażliwa na temperaturę, najlepiej spożywać ją w postaci surowej.

Cynk z kolei jest kluczowym mikroelementem odpowiedzialnym za prawidłową pracę komórek odpornościowych i gojenie błon śluzowych. Wspiera organizm w walce z przeziębieniem, jeśli zostanie przyjęty w odpowiednim momencie. Eksperci przypominają jednak, że jego nadmiar (powyżej 40 mg na dobę) może prowadzić do niedoboru miedzi i żelaza, a w konsekwencji – do anemii.

Nie mniej istotne są witaminy A i E, które wspierają błony śluzowe, działają antyoksydacyjnie i wspomagają odporność. Witamina A, oprócz znaczenia immunologicznego, wpływa również na prawidłowe widzenie i stan skóry. Witamina E występuje m.in. w olejach roślinnych, orzechach i nasionach. Obie rozpuszczają się w tłuszczach, dlatego ich nadmierne spożycie wiąże się z ryzykiem kumulacji w organizmie, szczególnie u kobiet w ciąży.

Witaminy z grupy B, zwłaszcza B6, uczestniczą w produkcji hemoglobiny i przeciwciał, wspierając układ nerwowy i odpornościowy. Jednak długotrwałe przyjmowanie bardzo wysokich dawek może prowadzić do neuropatii i uszkodzenia nerwów.

Równie ważne są mikroelementy takie jak selen, żelazo i magnez. Niedobory tych pierwiastków obniżają odporność, a suplementację należy podejmować po potwierdzeniu ich braków w badaniach laboratoryjnych.

Probiotyki – naturalna tarcza ochronna

W ostatnich latach coraz więcej uwagi poświęca się mikrobiocie jelitowej, która jest jednym z kluczowych elementów odporności. Probiotyki wzmacniają barierę jelitową, modulują działanie komórek odpornościowych i pomagają w produkcji przeciwciał.

Eksperci przypominają, że skuteczność probiotyków zależy od szczepu bakterii oraz liczby jednostek tworzących kolonie (CFU). – Należy wybierać preparaty probiotyczne, które zawierają przebadane szczepy bakterii o udowodnionym naukowo działaniu – wskazano w opracowaniu. Do najlepiej przebadanych należą m.in. Lactobacillus rhamnosus GG, Lactobacillus acidophilus LC1 czy Lactobacillus casei Shirota.

Rozsądek i bezpieczeństwo w suplementacji

Pomimo szerokiej oferty suplementów, eksperci przypominają: żaden z nich nie zastąpi zdrowego stylu życia. – Nie powinniśmy nadużywać suplementów diety ze względu na kilka aspektów. Suplementy diety nie podlegają takim samym rygorystycznym wymogom dopuszczania do obrotu jak leki – podkreślają autorzy opracowania.

Warto wybierać produkty zarejestrowane jako leki OTC i kupować je wyłącznie w aptekach. Należy unikać niezweryfikowanych źródeł w internecie – wiele dostępnych tam preparatów może być sfałszowanych. Kobiety w ciąży, karmiące, dzieci i osoby z chorobami przewlekłymi powinny każdorazowo konsultować suplementację z lekarzem lub farmaceutą. Badania laboratoryjne, np. poziomu witaminy D, pozwalają dobrać odpowiednią, bezpieczną dawkę suplementu i uniknąć skutków przedawkowania.

Praktyczne wskazówki na zimę

Eksperci Śląskiego Uniwersytetu Medycznego przypominają kilka prostych zasad, które pomagają wzmocnić odporność w sezonie zwiększonej zachorowalności:

Podsumowując – sezon jesienno-zimowy to czas, w którym nasz organizm potrzebuje szczególnej troski. Odpowiednia dieta, sen, ruch, higiena, szczepienia oraz rozsądna suplementacja – zwłaszcza witaminy D, C, cynku i probiotyków – stanowią najlepszą ochronę przed infekcjami.

Źródło: Śląski Uniwersytet Medyczny