Medicalpress

Guz mózgu – glejak pozostaje jednym z najtrudniejszych nowotworów do leczenia; jednak postęp neurochirurgii, radioterapii, diagnostyki molekularnej i leczenia systemowego sprawił, że część pacjentów żyje dziś znacznie dłużej niż jeszcze kilkanaście lat temu – powiedział PAP neurochirurg dr hab. Karol Wiśniewski.

 
Glejaki są nowotworami mózgu wywodzącymi się z komórek glejowych lub ich prekursorów w ośrodkowym układzie nerwowym. Ich leczenie jest zwykle wieloetapowe, ale podstawą postępowania jest połączenie leczenia chirurgicznego, radioterapii i chemioterapii.

– Operacja neurochirurgiczna jest zazwyczaj pierwszym etapem leczenia. Po operacji większość pacjentów z glejakami wysokiego stopnia złośliwości otrzymuje radioterapię skojarzoną z chemioterapią temozolomidem. Standard ten, określany jako schemat Stuppa, istotnie wydłuża całkowite przeżycie w porównaniu z samą radioterapią – wyjaśnił PAP dr hab. Karol Wiśniewski z Kliniki Neurochirurgii i Onkologii Układu Nerwowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Dodał, że w wybranych przypadkach stosuje się również: ponowne operacje, kolejne linie chemioterapii, leczenie wspomagające (sterydy przeciwobrzękowe, leki przeciwpadaczkowe) i terapie eksperymentalne w ramach badań klinicznych.

– Choć glejak pozostaje jednym z najtrudniejszych nowotworów do leczenia, postęp neurochirurgii, radioterapii, diagnostyki molekularnej i leczenia systemowego sprawił, że część pacjentów żyje dziś znacznie dłużej niż jeszcze kilkanaście lat temu – ocenił specjalista.

Rokowanie zależy przede wszystkim od typu glejaka i jego biologii molekularnej. W przypadku glejaka wielopostaciowego (glioblastoma), czyli najczęstszej i najbardziej agresywnej postaci choroby, mediana przeżycia wynosi około 14–21 miesięcy przy zastosowaniu współczesnego leczenia; około 25–30 proc. pacjentów żyje dwa lata od rozpoznania, około 5–10 proc. pacjentów przeżywa pięć lat – wymieniał prof. Wiśniewski.

Znacznie lepsze rokowanie mają niektóre glejaki o niższym stopniu złośliwości oraz guzy posiadające korzystne zmiany molekularne, takie jak mutacja IDH. W takich przypadkach przeżycie może wynosić wiele lat, a niekiedy przekraczać 10–15 lat, zaznaczył specjalista.

Zwrócił uwagę, że dzięki lepszemu poznaniu biologii glejaków możliwe stało się opracowywanie leków skierowanych przeciw konkretnym mutacjom genetycznym. Największe nadzieje budzą obecnie leki działające na guzy z mutacją IDH. W 2024 roku amerykańska FDA zatwierdziła worasidenib do leczenia wybranych pacjentów z glejakami o mutacji IDH, gdy wykazano, że istotnie opóźnia on progresję choroby.

Kolejny lek o nazwie toworafenib został zatwierdzony przez FDA w 2024 r. do leczenia nawrotowych lub opornych pediatrycznych glejaków niskiego stopnia z określonymi zmianami w genie BRAF. Jest on doustnym inhibitorem kinazy RAF i hamuje aktywację szlaku MAPK, odpowiedzialnego za wzrost i przeżycie komórek nowotworowych. Do leczenia rozlanego glejaka linii pośrodkowej z mutacją H3 K27M opracowany został dordawipron (ONC201). Jest to małocząsteczkowy lek przeciwnowotworowy, który hamuje wzrost komórek nowotworowych i stymuluje proces ich samobójczej śmierci (apoptozy). W 2025 roku lek został zatwierdzony przez FDA do leczenia dorosłych i dzieci z nawrotowym lub postępującym glejakiem linii pośrodkowej z mutacją H3 K27M. Tym samym stał się pierwszą terapią systemową przeznaczoną dla tej grupy chorych.

W leczeniu dzieci z glejakami niskiego stopnia zawierającymi mutację BRAF V600E stosuje się łącznie dwa leki ukierunkowane molekularnie: dabrafenib i trametynib. Pozwala to skuteczniej ograniczyć proliferację komórek nowotworowych oraz zmniejsza ryzyko rozwoju oporności na leczenie.

FDA zatwierdziła też bewazycumab (humanizowane przeciwciało monoklonalne skierowane przeciwko czynnikowi wzrostu śródbłonka naczyń – VEGF) do leczenia nawrotowego glejaka wielopostaciowego. Lek nie jest jednak uznawany za standard leczenia pierwszej linii i stosowany jest głównie w wybranych przypadkach nawrotu choroby.

Jak podkreślił prof. Wiśniewski, ze względu na pojawienie się nowych możliwości leczenia coraz większe znaczenie ma indywidualne dobieranie terapii na podstawie profilu molekularnego guza. Obecnie oznacza się m.in.: mutację IDH, metylację promotora MGMT, delecję 1p/19q, inne zmiany genetyczne wpływające na rokowanie i wybór leczenia.

– To właśnie medycyna precyzyjna jest dziś jednym z najważniejszych kierunków rozwoju neuroonkologii – ocenił ekspert.

Według specjalisty, chociaż immunoterapia zrewolucjonizowała leczenie wielu nowotworów, jednak w przypadku glejaka wyniki są dotychczas mniej spektakularne. Trwają badania nad: szczepionkami przeciwnowotworowymi, terapiami wykorzystującymi komórki odpornościowe, inhibitorami punktów kontroli immunologicznej (checkpoint inhibitors). Wyniki wczesnych badań nad niektórymi szczepionkami eksperymentalnymi były obiecujące, ale żadna nie stała się jeszcze standardem leczenia glejaka.

Jednym z najbardziej innowacyjnych kierunków są terapie CAR-T, polegające na genetycznej modyfikacji limfocytów pacjenta, aby potrafiły rozpoznawać komórki nowotworowe. Wczesne badania kliniczne wykazały przypadki znaczącego zmniejszenia masy guza, jednak metoda nadal pozostaje eksperymentalna, podkreślił neurochirurg.

– U części pacjentów z glioblastomą stosuje się urządzenie generujące niskonapięciowe pola elektryczne, które mają zaburzać podział komórek nowotworowych – powiedział prof. Wiśniewski. Metoda ta, określana jako Tumor Treating Fields (TTFields), została dopuszczona do stosowania klinicznego w niektórych krajach na podstawie wyników badania EF-14, w którym wykazano wydłużenie przeżycia całkowitego. Jednakże jej rzeczywista wartość kliniczna pozostaje przedmiotem dyskusji ze względu na brak zaślepienia badania, potencjalne źródła błędu systematycznego oraz ograniczoną liczbę niezależnych badań potwierdzających uzyskane wyniki. W konsekwencji TTFields nie jest powszechnie uznawane za standard leczenia na równi z chirurgią, radioterapią i chemioterapią temozolomidem.

– Chociaż nadal nie dysponujemy terapią pozwalającą rutynowo wyleczyć glejaka wielopostaciowego, to rozwój terapii celowanych, immunoterapii, CAR-T i medycyny precyzyjnej daje nadzieję na dalszą poprawę wyników leczenia w najbliższych latach – podsumował prof. Wiśniewski.

Prezeska Fundacji Glioma-Center im. Hani Magiery, Magdalena Magiera oceniła dla PAP, że wiedza jest jednym z najważniejszych narzędzi w walce z chorobą, również z glejakiem – pozwala szybciej reagować, podejmować świadome decyzje i daje pacjentom większe poczucie bezpieczeństwa.

– Glejak często nie daje jednoznacznych objawów, dlatego tak ważne jest, by nie ignorować sygnałów, które mogą sugerować chorobę. (…) Jeśli coś nas niepokoi – warto to po prostu skonsultować z lekarzem. Jako fundacja (…) prowadzimy kampanie edukacyjne dotyczące objawów, promujemy wiedzę o możliwościach diagnostycznych oraz przybliżamy najnowsze metody leczenia i osiągnięcia współczesnej medycyny – poinformowała Magiera.

Wyraziła nadzieję, że rzetelna informacja, szybka reakcja i dostęp do sprawdzonych źródeł wiedzy mogą realnie wpływać na poprawę rokowań oraz jakości życia chorych na glejaki. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Jednym z najpoważniejszych wyzwań w onkologii są guzy mózgu, których wykrycie dla pacjentów, jak też dla ich rodzin jest zwykle szokiem – alarmują eksperci z okazji przypadającego 8 czerwca Światowego Dnia Guzów Mózgu.
Dzień ten w 2000 r. zapoczątkowało Niemieckie Towarzystwo Pomocy Osobom z Guzem Mózgu (Deutsche Hirntumorhilfe) z siedzibą w Lipsku, by uświadomić, z jak dużymi problemami borykają się chorzy z guzami mózgu, a także ich rodziny. – Guz mózgu to nie tylko choroba pacjenta, choruje też cała rodzina, dlatego rozmowy o leczeniu prowadzone są często z chorym, jak i z jego najbliższą rodziną – wyjaśnił podczas spotkania z dziennikarzami dr hab. Tomasz Dziedzic z Kliniki Neurochirurgii i Neurochirurgii Dziecięcej Warszawskiego Uniwersytety Medycznego.

Guzy mózgu w porównaniu do innych nowotworów, takich jak rak płuca, piersi czy jelita grubego, występują rzadko. Na świecie co roku guzy centralnego układu nerwowego wykrywane są u około 330 tys. osób. W USA pierwotne guzy mózgu diagnozuje się rocznie u 84 tys. pacjentów, a ponad 700 tys. osób żyje z tą chorobą.

W Polsce co roku pierwotne guzy mózgu wykrywane są u około 2,5 tys. osób. Według Krajowego Rejestru Nowotworów w 2022 r. (najnowsze dane) odnotowano 2375 przypadków zachorowań na pierwotne nowotwory złośliwe mózgu. Najczęściej były to glejaki – w 2022 r. wykryto je u 1783 chorych.

Dla pacjentów z guzem mózgu wyzwaniem jest zarówno terapia, która może powodować poważne powikłania, jak też życie codzienne. – Nadal jestem aktywny zawodowo – powiedział Konrad Drozdowski, pacjent chorujący na glejaka i ambasador niedawno zainicjowanej kampanii edukacyjnej „Widzimy się jutro. Glejak. Choruję. Jestem…”. – Nie jeżdżę jednak samochodem ani motocyklem, jedynie rowerem.
Wciąż podróżuję, ale jedynie wtedy, gdy dojazd jest niezbyt długi i odległy. I nie może to być podróż samolotem – opisał.

Chorzy z guzem mózgu są przede wszystkim poddawani zabiegom neurochirurgicznym, jeśli tylko guz jest operacyjny i nie będzie się wiązał ze zbyt dużym okaleczeniem neurologicznym. Guza mózgu nie zawsze udaje się usunąć w całości. Stosowana jest też radioterapia oraz chemioterapia, a od niedawna również terapia celowana (we wczesnych postaciach glejaka).

Guzy mózgu nie zawsze są złośliwe. Niektóre postacie są łagodne, ale też mogą wymagać operacji neurochirurgicznej, szczególnie wtedy gdy się rozrastają i zaczynają naciskać na sąsiednie tkanki. Są to najczęściej oponiaki umiejscowione w oponach mózgowych, gruczolaki przysadki oraz nerwiaki rozwijające się z osłonek nerwów czaszkowych.

Największym wyzwaniem dla neurochirurgów nie są jednak guzy pierwotne, lecz te, które powstają z przerzutów do mózgowia i rdzenia kręgowego. Takie guzy wykrywane są ponad 10-krotnie częściej i występują u 25 proc. chorych leczonych z przyczyn nowotworowych. Zwykle dochodzi do nich na skutek rozwoju raka płuca, czerniaka, raka nerki oraz raka piersi. W przypadku czerniaka przerzuty do mózgowia oraz rdzenia kręgowego występują u 40-60 proc. chorych, a raka płuca – u 40 proc. W raku piersi przerzuty do ośrodkowego układu nerwowego zdarzają się u 30 proc. pacjentek. Z kolei w raku nerki dochodzi do nich u 24 proc. chorych.

Zachorowalność na guzy mózgu będzie rosnąć. Jest to związane z coraz częściej występującymi nowotworami złośliwymi, które mogą powodować przerzuty do mózgu. Ale zwiększa się też zachorowalność na pierwotne guzy mózgu. Według International Agency for Research on Cancer w Europie do 2045 r. należy się spodziewać przyrostu liczby tych zachorowań o 7 tys., czyli do 75,5 tys.

Źródło: Nauka w Polsce