Medicalpress
Pandemia znacznie utrudniła dostęp do badań profilaktycznych, ale nawet niezależnie od niej Polki rzadko się zgłaszały na mammografię, która pozwala wykryć raka piersi na bardzo wczesnym etapie. Odsetek zgłaszalności spadł z 39 proc. w 2019 do 34 proc. populacji pań w 2021 roku, i to mimo zaproszeń na bezpłatne badania i podróżujących po mniejszych miejscowościach mammobusów. Tymczasem statystyki są niepokojące – w 2020 roku na raka piersi zmarło średnio 41,8 na 100 tys. Polek i był to jeden z najgorszych wyników wśród badanych państw. Eksperci podkreślają, że warto na badania mammograficzne skierować młodsze panie.
Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem u kobiet w Polsce. Statystycznie wśród tysiąca przebadanych pań choroba zostanie wykryta u pięciu, a śmiertelność w jej wyniku jest coraz większa. Według statystyk Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w 2020 roku wskaźnik umieralności wynosił 41,8 na 100 tys. kobiet. Dla porównania w 2015 roku było to 31,1, a w 2000 roku – 30,2. Średnia w 2020 roku dla 27 państw UE wynosiła 34,1.

Tak wysoka śmiertelność wynika m.in. z niedostatecznej profilaktyki wśród pań. Standardowym badaniem jest mammografia, która pozwala wykryć zmiany nowotworowe na ich bardzo wczesnym etapie, zanim jeszcze da się je wyczuć palcami. Wchodzi też ona w zakres programu badań przesiewowych pod kątem raka piersi.

 Program badań przesiewowych kierowany jest do kobiet zdrowych. My w 99,9 proc. badamy kobiety zdrowe, żeby ewentualnie odnaleźć zmiany mające pewne cechy nowotworu, który można na wczesnym etapie wyeliminować bez radykalnego leczenia – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Stencel, prezes Geneva Trust Polska.

Dostęp do profilaktyki znacznie utrudniła pandemia, szczególnie na początku, kiedy wstrzymano badania. Na przestrzeni ostatnich miesięcy także wiele pań w obawie przed koronawirusem odwoływało umówioną mammografię lub też przekładało ją na dalszy termin. W efekcie mniej kobiet w skali całej populacji zgłasza się na profilaktyczne badania mammograficzne, a ze względu na przebieg nowotworu piersi może to mieć ogromne znaczenie dla rokowań pacjentek.

Zgodnie z założeniami programu badań przesiewowych na bezpłatną mammografię mogą się zgłaszać kobiety w wieku 50–69 lat, które nie miały zdiagnozowanego nowotworu piersi. Takie badanie jest wykonywane raz na dwa lata. W przypadku pań z grupy podwyższonego ryzyka eksperci zalecają, by było ono robione co rok. Kobiety mogą zgłosić się na nie same lub po otrzymaniu zaproszenia.

 Zauważamy, że diagnozujemy zmiany u coraz większego odsetka kobiet, które wchodzą do programu, a więc mają 50 lat i nigdy wcześniej nie miały badania mammograficznego. I te zmiany niestety są coraz większe, porównując zmiany, które wykrywaliśmy w poprzednich latach. Możemy podsumować to taką hipotezą, że kobiety zaczynają chorować już poniżej 50. roku życia, co powinno dać naszym decydentom do myślenia. Może trzeba zadecydować o tym, żeby do tego screeningu przychodziły jednak kobiety młodsze. My postulujemy, żeby w to włączyć już kobiety w wieku 47 lat – podkreśla Andrzej Stencel.

Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że choć większość nowotworów piersi wykrywana jest po 50. roku życia, to zachorowalność  zwiększyła się prawie dwukrotnie w ciągu ostatnich 30 lat.

– Zauważyliśmy też, że im dalej kobieta mieszka od placówki stacjonarnej, tym wykrywane guzy są większe. To oznacza, że jeżeli kobieta nie ma bezpośredniego dostępu do świadczeń zdrowotnych, to później trafia na badanie, a co za tym idzie, choroba jest bardziej zaawansowana w chwili diagnozy – mówi prezes Geneva Trust Polska.

Problemowi dostępności badań mają zaradzić mammobusy, które jeżdżą po Polsce, szczególnie po mniejszych miejscowościach. Pandemia nie zakłóciła ich pracy, tylko zmieniła jej organizację z uwagi na bezpieczeństwo pacjentek i personelu. Badanie mammograficzne trwa kilka minut, w ciągu następnych kilku dni gotowy jest wynik, który pacjentka może otrzymać listownie lub pobrać z portalu wyników.

 Nasze mammobusy mają dwa pomieszczenia, jedno to sekretariat, a drugie pomieszczenie zabiegowe, gdzie wykonuje się badanie. W ten sposób utrzymujemy reżim sanitarny. Kobiety, które przychodzą na badanie, w zasadzie się ze sobą nie spotykają. Oczywiście przestrzegamy również zaleceń dotyczących dezynfekcji rąk, noszenia maseczek – podsumowuje Andrzej Stencel.

Wczesne wykrycie raka piersi daje 90 proc. szans na przeżycie pięciu lat po diagnozie i całkowite wyleczenie, natomiast przy wykryciu choroby w drugim stadium rozwoju szanse te spadają do 70 proc. Niska zgłaszalność na badania będzie więc znajdować odzwierciedlenie w statystykach. Podczas gdy w poprzednich latach raka piersi wykrywano u 16–18 tys. kobiet rocznie, w 2020 roku taką diagnozę usłyszało 25 tys. Polek, a blisko 9 tys. z nich zmarło.

źródło: newseria

Pandemia znacznie utrudniła dostęp do badań profilaktycznych, ale nawet niezależnie od niej Polki rzadko się zgłaszały na mammografię, która pozwala wykryć raka piersi na bardzo wczesnym etapie. Odsetek zgłaszalności spadł z 39 proc. w 2019 do 34 proc. populacji pań w 2021 roku, i to mimo zaproszeń na bezpłatne badania i podróżujących po mniejszych miejscowościach mammobusów. Tymczasem statystyki są niepokojące – w 2020 roku na raka piersi zmarło średnio 41,8 na 100 tys. Polek i był to jeden z najgorszych wyników wśród badanych państw. Eksperci podkreślają, że warto na badania mammograficzne skierować młodsze panie.
Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem u kobiet w Polsce. Statystycznie wśród tysiąca przebadanych pań choroba zostanie wykryta u pięciu, a śmiertelność w jej wyniku jest coraz większa. Według statystyk Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w 2020 roku wskaźnik umieralności wynosił 41,8 na 100 tys. kobiet. Dla porównania w 2015 roku było to 31,1, a w 2000 roku – 30,2. Średnia w 2020 roku dla 27 państw UE wynosiła 34,1.

Tak wysoka śmiertelność wynika m.in. z niedostatecznej profilaktyki wśród pań. Standardowym badaniem jest mammografia, która pozwala wykryć zmiany nowotworowe na ich bardzo wczesnym etapie, zanim jeszcze da się je wyczuć palcami. Wchodzi też ona w zakres programu badań przesiewowych pod kątem raka piersi.

 Program badań przesiewowych kierowany jest do kobiet zdrowych. My w 99,9 proc. badamy kobiety zdrowe, żeby ewentualnie odnaleźć zmiany mające pewne cechy nowotworu, który można na wczesnym etapie wyeliminować bez radykalnego leczenia – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Stencel, prezes Geneva Trust Polska.

Dostęp do profilaktyki znacznie utrudniła pandemia, szczególnie na początku, kiedy wstrzymano badania. Na przestrzeni ostatnich miesięcy także wiele pań w obawie przed koronawirusem odwoływało umówioną mammografię lub też przekładało ją na dalszy termin. W efekcie mniej kobiet w skali całej populacji zgłasza się na profilaktyczne badania mammograficzne, a ze względu na przebieg nowotworu piersi może to mieć ogromne znaczenie dla rokowań pacjentek.

Zgodnie z założeniami programu badań przesiewowych na bezpłatną mammografię mogą się zgłaszać kobiety w wieku 50–69 lat, które nie miały zdiagnozowanego nowotworu piersi. Takie badanie jest wykonywane raz na dwa lata. W przypadku pań z grupy podwyższonego ryzyka eksperci zalecają, by było ono robione co rok. Kobiety mogą zgłosić się na nie same lub po otrzymaniu zaproszenia.

 Zauważamy, że diagnozujemy zmiany u coraz większego odsetka kobiet, które wchodzą do programu, a więc mają 50 lat i nigdy wcześniej nie miały badania mammograficznego. I te zmiany niestety są coraz większe, porównując zmiany, które wykrywaliśmy w poprzednich latach. Możemy podsumować to taką hipotezą, że kobiety zaczynają chorować już poniżej 50. roku życia, co powinno dać naszym decydentom do myślenia. Może trzeba zadecydować o tym, żeby do tego screeningu przychodziły jednak kobiety młodsze. My postulujemy, żeby w to włączyć już kobiety w wieku 47 lat – podkreśla Andrzej Stencel.

Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że choć większość nowotworów piersi wykrywana jest po 50. roku życia, to zachorowalność  zwiększyła się prawie dwukrotnie w ciągu ostatnich 30 lat.

– Zauważyliśmy też, że im dalej kobieta mieszka od placówki stacjonarnej, tym wykrywane guzy są większe. To oznacza, że jeżeli kobieta nie ma bezpośredniego dostępu do świadczeń zdrowotnych, to później trafia na badanie, a co za tym idzie, choroba jest bardziej zaawansowana w chwili diagnozy – mówi prezes Geneva Trust Polska.

Problemowi dostępności badań mają zaradzić mammobusy, które jeżdżą po Polsce, szczególnie po mniejszych miejscowościach. Pandemia nie zakłóciła ich pracy, tylko zmieniła jej organizację z uwagi na bezpieczeństwo pacjentek i personelu. Badanie mammograficzne trwa kilka minut, w ciągu następnych kilku dni gotowy jest wynik, który pacjentka może otrzymać listownie lub pobrać z portalu wyników.

 Nasze mammobusy mają dwa pomieszczenia, jedno to sekretariat, a drugie pomieszczenie zabiegowe, gdzie wykonuje się badanie. W ten sposób utrzymujemy reżim sanitarny. Kobiety, które przychodzą na badanie, w zasadzie się ze sobą nie spotykają. Oczywiście przestrzegamy również zaleceń dotyczących dezynfekcji rąk, noszenia maseczek – podsumowuje Andrzej Stencel.

Wczesne wykrycie raka piersi daje 90 proc. szans na przeżycie pięciu lat po diagnozie i całkowite wyleczenie, natomiast przy wykryciu choroby w drugim stadium rozwoju szanse te spadają do 70 proc. Niska zgłaszalność na badania będzie więc znajdować odzwierciedlenie w statystykach. Podczas gdy w poprzednich latach raka piersi wykrywano u 16–18 tys. kobiet rocznie, w 2020 roku taką diagnozę usłyszało 25 tys. Polek, a blisko 9 tys. z nich zmarło.

źródło: newseria

Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia w 2021 roku rak piersi stał się najczęściej diagnozowanym nowotworem na świecie, wyprzedzając raka płuc. Co roku chorobę tę rozpoznaje się u 12 proc. kobiet na świecie. W Polsce z rakiem piersi żyje ok. 140 tys. pacjentek, a corocznie diagnozowanych jest 20 tys. nowych przypadków. Decydujące znaczenie w kontekście profilaktyki i leczenia nowotworu piersi mają regularne badania, które zwiększają szansę na wczesne wykrycie i skuteczną terapię. Tymczasem Polki niechętnie wykonują badania profilaktyczne, w tym mammografię, mimo prowadzonych programów bezpłatnej diagnostyki.
W Polsce populacyjny program badań przesiewowych w kierunku raka piersi z wykorzystaniem mammografii został wprowadzony w 2006 roku. Uczestniczyć w nim mogą kobiety w wieku 50–69 lat, które w ciągu dwóch lat nie miały wykonywanej mammografii. Badanie jest bezpłatne, a jego regularne wykonywanie umożliwia wykrycie zmian nowotworowych już na bardzo wczesnym etapie zaawansowania, a to jest podstawą skutecznego leczenia.

 Badanie mammograficzne przesiewowe jest kierowane do zdrowych kobiet, która nie ma żadnych objawów, wyczuwalnych zmian, a mimo to ta choroba już może się w niej tlić. Rak piersi to podstępny nowotwór, który nie daje na początku żadnych sygnałów, nie boli, nie widać go, nie czuć, a mimo wszystko on się tam rozwija. Jeżeli w badaniu palpacyjnym kobieta wyczuje jakiś guzek w piersi, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, jeżeli to jest choroba, to już jest trochę późno. Dlatego właśnie robimy badania mammograficzne, żeby tę zmianę w piersi wychwycić zanim kobieta ją sama zdiagnozuje po to, żeby właśnie wyeliminować bardzo drastyczne leczenie – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Stencel, prezes Geneva Trust Polska, firmy, która jako jeden z wielu podmiotów w Polsce jest zaangażowany w wykonywanie badań mammograficznych w ramach programu profilaktyki raka piersi.

Badanie mammograficzne jest zalecane raz na dwa lata. To według ekspertów niezbędne minimum w profilaktyce raka piersi. Mimo prowadzonego programu bezpłatnych badań przesiewowych Polki niechętnie się na nie zgłaszają. W ubiegłym roku do programu prowadzonego przez Geneva Trust Polska zgłosiło się 35 proc. zaproszonych kobiet (stan na 1 października ub.r.), co oznacza, że z ponad 5 mln uprawnionych kobiet badanie wykonało niecałe 900 tys.

 Jest to wynik wielce niesatysfakcjonujący. Przykładowo w Wielkiej Brytanii, gdzie ten program również jest realizowany w podobnym zakresie jak w Polsce, czyli raz na dwa lata wśród kobiet w wieku 50–69 lat, ten odsetek zgłaszalności wynosi około 70 proc., więc jest dwukrotnie większy niż w Polsce – mówi Andrzej Stencel. 
Jak podkreśla, trudno oceniać, skąd tak duża różnica w wynikach. Jedną z przyczyn może być utrudniony dostęp do badań w miejscu zamieszkania pacjentki.

– Na ten brak dostępności mają wpływ kolejne elementy, czyli finanse oraz świadomość kobiet na temat profilaktyki i zdrowia, która również pozostawia wiele do życzenia – wymienia prezes Geneva Trust.
Jego zdaniem działania promocyjne i edukacyjne pojedynczych świadczeniodawców nie przynoszą właściwego rezultatu i powinno się wprowadzić centralne inicjatywy na szeroką skalę.

 Przede wszystkim rekomendujemy, aby scentralizować system seminariów czy szkoleń z wiedzy dla kobiet, które mają uczestniczyć w programie po to, żeby podnosić ich świadomość. Postulujemy również, żeby sam program też był centralnie zarządzany. Dzisiaj jest to zarządzanie poprzez decentralizację, czyli każdy oddział Narodowego Funduszu Zdrowia ma własne wewnętrzne wytyczne dotyczące jego realizacji. W tym upatrujemy również pewnego rodzaju problemu. Nie wszystkie oddziały jednakowo rozumieją, co to znaczy program profilaktyki chorób piersi. To bardzo skomplikowana materia i musi być ona nastawiona na długofalowe zarządzanie i decyzje podejmowane na lata, a nie wyłącznie na najbliższą przyszłość – ocenia ekspert.

Geneva Trust Polska przy realizacji programu badań przesiewowych korzysta ze wsparcia ze środków unijnych. Spółka pozyskała m.in. ponad 4,3 mln zł na zakup czterech mammobusów wyposażonych w zaawansowane mammografy cyfrowe. Takie mobilne punkty docierają do miejsc, które są białymi plamami na mapie diagnostyki, czyli tam, gdzie dostęp do badań jest wyjątkowo trudny, a zgłaszalność na badania najniższa. Kolejne środki zostały przeznaczone na zwiększanie zgłaszalności pań do badań, m.in. na wysyłkę zaproszeń czy organizację seminariów edukacyjnych z zakresu profilaktyki.

 Prowadząc seminaria edukacyjne, zauważyliśmy znaczący wzrost zgłaszalności na badania. Zasadnym byłoby zastanowienie się i wprowadzenie pewnego centralnie sterowanego systemu edukacyjnego dla kobiet, które mają wkraczać do programu profilaktyki chorób piersi lub generalnie do programów profilaktycznych. Ta edukacja miałaby polegać na tym, żeby zwiększać świadomość kobiet, edukować je co do zdrowego stylu życia i profilaktyki. Gdyby dodatkowo było to skoordynowane jeszcze z tym, że za tydzień czy dwa tygodnie po takim seminarium edukacyjnym w danej miejscowości byłaby możliwość wykonania badania, to wtedy wydaje nam się, że ta zgłaszalność byłaby o wiele większa – mówi Andrzej Stencel.

Kolejna rekomendacja ekspertów dotyczy zwiększania wyceny świadczenia.
– Dzisiaj w Polsce średnia cena za jedno badanie mammograficzne to jest 17 euro, w Białorusi – 14 euro, w Wielkiej Brytanii – 40 funtów, w Niemczech – od 25 do 43 euro. To etap podstawowy, czyli sfinansowanie podstawowego badania mammograficznego. Czy w Polsce jest to od 78 do 90 zł, bo tutaj też trzeba powiedzieć, że ta cena nie jest jednakowa dla wszystkich oddziałów. Są oddziały, które wyceniają jeden punkt badania mammograficznego na 7,97 zł, a są oddziały, które ten sam punkt za to samo badanie mammograficzne, wyceniają na 10 zł – mówi prezes Geneva Trust Polska.

źródło: newseria

Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia w 2021 roku rak piersi stał się najczęściej diagnozowanym nowotworem na świecie, wyprzedzając raka płuc. Co roku chorobę tę rozpoznaje się u 12 proc. kobiet na świecie. W Polsce z rakiem piersi żyje ok. 140 tys. pacjentek, a corocznie diagnozowanych jest 20 tys. nowych przypadków. Decydujące znaczenie w kontekście profilaktyki i leczenia nowotworu piersi mają regularne badania, które zwiększają szansę na wczesne wykrycie i skuteczną terapię. Tymczasem Polki niechętnie wykonują badania profilaktyczne, w tym mammografię, mimo prowadzonych programów bezpłatnej diagnostyki.
W Polsce populacyjny program badań przesiewowych w kierunku raka piersi z wykorzystaniem mammografii został wprowadzony w 2006 roku. Uczestniczyć w nim mogą kobiety w wieku 50–69 lat, które w ciągu dwóch lat nie miały wykonywanej mammografii. Badanie jest bezpłatne, a jego regularne wykonywanie umożliwia wykrycie zmian nowotworowych już na bardzo wczesnym etapie zaawansowania, a to jest podstawą skutecznego leczenia.

 Badanie mammograficzne przesiewowe jest kierowane do zdrowych kobiet, która nie ma żadnych objawów, wyczuwalnych zmian, a mimo to ta choroba już może się w niej tlić. Rak piersi to podstępny nowotwór, który nie daje na początku żadnych sygnałów, nie boli, nie widać go, nie czuć, a mimo wszystko on się tam rozwija. Jeżeli w badaniu palpacyjnym kobieta wyczuje jakiś guzek w piersi, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, jeżeli to jest choroba, to już jest trochę późno. Dlatego właśnie robimy badania mammograficzne, żeby tę zmianę w piersi wychwycić zanim kobieta ją sama zdiagnozuje po to, żeby właśnie wyeliminować bardzo drastyczne leczenie – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Stencel, prezes Geneva Trust Polska, firmy, która jako jeden z wielu podmiotów w Polsce jest zaangażowany w wykonywanie badań mammograficznych w ramach programu profilaktyki raka piersi.

Badanie mammograficzne jest zalecane raz na dwa lata. To według ekspertów niezbędne minimum w profilaktyce raka piersi. Mimo prowadzonego programu bezpłatnych badań przesiewowych Polki niechętnie się na nie zgłaszają. W ubiegłym roku do programu prowadzonego przez Geneva Trust Polska zgłosiło się 35 proc. zaproszonych kobiet (stan na 1 października ub.r.), co oznacza, że z ponad 5 mln uprawnionych kobiet badanie wykonało niecałe 900 tys.

 Jest to wynik wielce niesatysfakcjonujący. Przykładowo w Wielkiej Brytanii, gdzie ten program również jest realizowany w podobnym zakresie jak w Polsce, czyli raz na dwa lata wśród kobiet w wieku 50–69 lat, ten odsetek zgłaszalności wynosi około 70 proc., więc jest dwukrotnie większy niż w Polsce – mówi Andrzej Stencel. 
Jak podkreśla, trudno oceniać, skąd tak duża różnica w wynikach. Jedną z przyczyn może być utrudniony dostęp do badań w miejscu zamieszkania pacjentki.

– Na ten brak dostępności mają wpływ kolejne elementy, czyli finanse oraz świadomość kobiet na temat profilaktyki i zdrowia, która również pozostawia wiele do życzenia – wymienia prezes Geneva Trust.
Jego zdaniem działania promocyjne i edukacyjne pojedynczych świadczeniodawców nie przynoszą właściwego rezultatu i powinno się wprowadzić centralne inicjatywy na szeroką skalę.

 Przede wszystkim rekomendujemy, aby scentralizować system seminariów czy szkoleń z wiedzy dla kobiet, które mają uczestniczyć w programie po to, żeby podnosić ich świadomość. Postulujemy również, żeby sam program też był centralnie zarządzany. Dzisiaj jest to zarządzanie poprzez decentralizację, czyli każdy oddział Narodowego Funduszu Zdrowia ma własne wewnętrzne wytyczne dotyczące jego realizacji. W tym upatrujemy również pewnego rodzaju problemu. Nie wszystkie oddziały jednakowo rozumieją, co to znaczy program profilaktyki chorób piersi. To bardzo skomplikowana materia i musi być ona nastawiona na długofalowe zarządzanie i decyzje podejmowane na lata, a nie wyłącznie na najbliższą przyszłość – ocenia ekspert.

Geneva Trust Polska przy realizacji programu badań przesiewowych korzysta ze wsparcia ze środków unijnych. Spółka pozyskała m.in. ponad 4,3 mln zł na zakup czterech mammobusów wyposażonych w zaawansowane mammografy cyfrowe. Takie mobilne punkty docierają do miejsc, które są białymi plamami na mapie diagnostyki, czyli tam, gdzie dostęp do badań jest wyjątkowo trudny, a zgłaszalność na badania najniższa. Kolejne środki zostały przeznaczone na zwiększanie zgłaszalności pań do badań, m.in. na wysyłkę zaproszeń czy organizację seminariów edukacyjnych z zakresu profilaktyki.

 Prowadząc seminaria edukacyjne, zauważyliśmy znaczący wzrost zgłaszalności na badania. Zasadnym byłoby zastanowienie się i wprowadzenie pewnego centralnie sterowanego systemu edukacyjnego dla kobiet, które mają wkraczać do programu profilaktyki chorób piersi lub generalnie do programów profilaktycznych. Ta edukacja miałaby polegać na tym, żeby zwiększać świadomość kobiet, edukować je co do zdrowego stylu życia i profilaktyki. Gdyby dodatkowo było to skoordynowane jeszcze z tym, że za tydzień czy dwa tygodnie po takim seminarium edukacyjnym w danej miejscowości byłaby możliwość wykonania badania, to wtedy wydaje nam się, że ta zgłaszalność byłaby o wiele większa – mówi Andrzej Stencel.

Kolejna rekomendacja ekspertów dotyczy zwiększania wyceny świadczenia.
– Dzisiaj w Polsce średnia cena za jedno badanie mammograficzne to jest 17 euro, w Białorusi – 14 euro, w Wielkiej Brytanii – 40 funtów, w Niemczech – od 25 do 43 euro. To etap podstawowy, czyli sfinansowanie podstawowego badania mammograficznego. Czy w Polsce jest to od 78 do 90 zł, bo tutaj też trzeba powiedzieć, że ta cena nie jest jednakowa dla wszystkich oddziałów. Są oddziały, które wyceniają jeden punkt badania mammograficznego na 7,97 zł, a są oddziały, które ten sam punkt za to samo badanie mammograficzne, wyceniają na 10 zł – mówi prezes Geneva Trust Polska.

źródło: newseria