Medicalpress
Ból brzucha przed ważnym egzaminem, nudności w czasie silnego stresu czy nagłe problemy jelitowe po trudnych doświadczeniach życiowych – wielu ludzi traktuje takie objawy jako chwilową reakcję organizmu. Tymczasem coraz więcej dowodów potwierdza, że relacja między mózgiem a jelitami jest znacznie głębsza. Najnowsza publikacja współtworzona przez prof. Agatę Mulak z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wskazuje, że na zdrowie przewodu pokarmowego wpływają nie tylko geny, dieta czy bakterie jelitowe, ale również kultura, relacje społeczne, status ekonomiczny i sposób funkcjonowania w społeczeństwie.
Artykuł opublikowany w czasopiśmie American Gastroenterological Association Gastroenterology stanowi część aktualizacji Kryteriów Rzymskich V, najważniejszego międzynarodowego systemu klasyfikacji i diagnostyki zaburzeń interakcji jelitowo–mózgowych (Disorders of Gut–Brain Interaction, DGBI). To schorzenia, które jeszcze do niedawna określano jako czynnościowe zaburzenia przewodu pokarmowego, w tym m.in. zespół jelita nadwrażliwego.

Zaburzenia interakcji jelitowo–mózgowych

Zaburzenia interakcji jelitowo–mózgowych należą dziś do najczęstszych problemów gastroenterologicznych. Szacuje się, że mogą dotyczyć nawet 42% populacji ogólnej. Jednocześnie pozostają ogromnym wyzwaniem diagnostycznym i terapeutycznym.

Pacjenci często przez lata słyszą, że „wyniki są prawidłowe”, mimo że objawy, takie jak bóle brzucha, wzdęcie, biegunka, zaparcie czy nudności, utrudniają codzienne funkcjonowanie

– Zmiana spojrzenia na patogenezę i przebieg zaburzeń interakcji jelitowo–mózgowych jest efektem holistycznego podejścia do zdrowia i choroby, zgodnego z modelem biopsychospołecznym, uwzględniającym interakcje czynników biologicznych, psychologicznych oraz społeczno-kulturowych – wyjaśnia prof. Agata Mulak z Katedry i Kliniki Gastroenterologii, Hepatologii i Chorób Wewnętrznych UMW.

Nowe Kryteria Rzymskie podkreślają, że objawy nie są „wyłącznie psychiczne” ani „tylko jelitowe”. To efekt złożonych interakcji między układem nerwowym, odpornościowym, hormonalnym i mikrobiotą jelitową.

Oś jelito–mózg

W ostatnich latach naukowcy coraz częściej mówią o osi jelitowo–mózgowej, systemie dwukierunkowej komunikacji pomiędzy przewodem pokarmowym a mózgiem. Jelita nie są już postrzegane wyłącznie jako narząd trawienia, ale jako aktywny element regulujący funkcjonowanie całego organizmu.

W komunikacji tej uczestniczą nerwy, hormony, komórki odpornościowe oraz mikrobiota jelitowa, czyli miliardy mikroorganizmów zamieszkujących przewód pokarmowy. To właśnie dlatego przewlekły stres może wpływać nie tylko na samopoczucie psychiczne, ale również na pracę jelit.

– Przewlekły stres zaburza komunikację między mózgiem a przewodem pokarmowym, wpływając na motorykę jelit, nadwrażliwość trzewną, przepuszczalność bariery jelitowej oraz skład mikrobioty – tłumaczy prof. Mulak.

Badania pokazują, że długotrwałe napięcie psychiczne może zwiększać nadwrażliwość jelit, zmieniać skład bakterii jelitowych i nasilać procesy zapalne. To z kolei przekłada się na większe nasilenie objawów i pogorszenie jakości życia pacjentów.

Samotność, presja i czynniki społeczno-kulturowe także wpływają na jelita

Jednym z najważniejszych elementów nowej publikacji jest zwrócenie uwagi na rolę czynników społeczno-kulturowych. To obszar, który jeszcze kilka lat temu był w gastroenterologii traktowany marginalnie.

Tymczasem naukowcy coraz lepiej rozumieją, że zdrowie jelit może zależeć także od warunków życia, poziomu bezpieczeństwa ekonomicznego, jakości relacji społecznych czy norm kulturowych dotyczących wyrażania emocji i choroby. – Czynniki społeczno-kulturowe wywierają istotny wpływ na poziom stresu, styl życia oraz to, jak postrzegamy objawy i jak na nie reagujemy – podkreśla badaczka.

Znaczenie mogą mieć m.in. przeciążenie pracą, przewlekła niepewność finansowa, brak wsparcia społecznego czy doświadczenie wykluczenia. W niektórych kulturach otwarte mówienie o problemach jelitowych jest społecznie tabuizowane, co może opóźniać zgłaszanie się po pomoc medyczną.

– Normy kulturowe kształtują interpretację i ekspresję dolegliwości oraz korzystanie z pomocy medycznej, co bezpośrednio wpływa na przebieg tych schorzeń i skuteczność leczenia – dodaje prof. Mulak.

Coraz więcej dowodów sugeruje, że zaburzenia osi jelitowo–mózgowej mogą mieć znaczenie także poza gastroenterologią. Naukowcy analizują ich związki z chorobami metabolicznymi, autoimmunologicznymi, a nawet neurologicznymi i psychiatrycznymi.

Mikrobiota jelitowa może wpływać na funkcjonowanie układu odpornościowego, metabolizm oraz aktywność mózgu. Dlatego zaburzenia jej równowagi są dziś badane m.in. w kontekście depresji, chorób neurodegeneracyjnych czy otyłości.

Medycyna przyszłości będzie bardziej holistyczna

Nowe podejście zmienia również sposób leczenia pacjentów. Coraz większe znaczenie ma budowanie relacji lekarza z pacjentem i indywidualne dopasowanie terapii do potrzeb konkretnej osoby.

 
– Dobra komunikacja lekarza z pacjentem, oparta na aktywnym słuchaniu, empatii i zaufaniu, stanowi podstawę skutecznego leczenia – zaznacza prof. Agata Mulak.
Eksperci podkreślają, że skuteczna terapia nie powinna ograniczać się wyłącznie do leków. Coraz częściej obejmuje także modyfikację diety, poprawę jakości snu, aktywność fizyczną, techniki redukcji stresu oraz wsparcie psychologiczne.

– Holistyczne podejście nie tylko zmniejsza nasilenie objawów, lecz także poprawia jakość życia chorych. W przyszłości można spodziewać się coraz bardziej spersonalizowanych terapii uwzględniających zarówno biologiczne, jak i psychospołeczne aspekty zdrowia – podsumowuje badaczka.

Materiał powstał na podstawie artykułu: Sociocultural Aspects of the Pathophysiology, Clinical Presentation, and Management of Disorders of Gut–Brain Interaction, Reuben K. Wong, Xiucai Fang, Uday C. Ghoshal, Purna C. Kashyap, Agata Mulak, Yeong Yeh Lee, Ami D. Sperber, Gerald Holtmann, Gastroenterology 2026

Źródło: inf pras

Z okazji przypadającego 29 maja Światowego Dnia Układu Pokarmowego eksperci zwracają uwagę na rosnące znaczenie badań nad osią mikrobiota–jelita–mózg. Coraz więcej danych wskazuje, że mikroorganizmy zamieszkujące nasze jelita mogą wpływać nie tylko na procesy trawienne, ale również na funkcjonowanie układu nerwowego, odpornościowego czy samopoczucie psychiczne. Choć wiedza na temat mikrobioty dynamicznie się rozwija, wiele mechanizmów tej zależności pozostaje nadal przedmiotem badań.
Mikrobiota jelitowa – ekosystem ważny dla zdrowia

Mikrobiota jelitowa to złożony ekosystem mikroorganizmów zasiedlających przewód pokarmowy człowieka – przede wszystkim bakterii, ale również wirusów, grzybów i archeonów. Szacuje się, że w jelitach człowieka żyją biliony drobnoustrojów, które wspólnie tworzą środowisko istotne dla utrzymania równowagi organizmu. Ich skład zależy m.in. od diety, stylu życia, wieku czy stosowanych leków, zwłaszcza antybiotyków.

Jeszcze kilkanaście lat temu mikrobiota była kojarzona głównie z procesami trawiennymi. Dziś wiadomo, że jej znaczenie może być znacznie szersze. Rozwój nowoczesnych metod badawczych pozwolił naukowcom dokładniej analizować mikroorganizmy zasiedlające jelita oraz ich potencjalny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu.

Oś mikrobiota–jelita–mózg

Od kilku lat szczególne zainteresowanie naukowców budzi tzw. oś mikrobiota–jelita–mózg, czyli system wzajemnej komunikacji pomiędzy przewodem pokarmowym, mikrobiotą jelitową i ośrodkowym układem nerwowym. Komunikacja ta odbywa się m.in. za pośrednictwem sygnałów nerwowych, hormonalnych, metabolicznych oraz immunologicznych.

Z perspektywy współczesnej medycyny oś mikrobiota–jelita–mózg stanowi przykład niezwykle złożonej sieci interakcji biologicznych, w której mikroorganizmy jelitowe uczestniczą w regulacji wielu procesów fizjologicznych. Jelita, wyposażone we własny układ nerwowy i pozostające w stałej komunikacji z mózgiem, tworzą środowisko, w którym sygnały metaboliczne, immunologiczne i neuroprzekaźnikowe wzajemnie się przenikają. W rezultacie mikrobiota staje się istotnym elementem wpływającym na homeostazę organizmu. Pomimo znaczącego postępu w badaniach, nadal nie wszystkie mechanizmy tej osi zostały w pełni poznane, co czyni ją jednym z kluczowych kierunków dalszych badań biomedycznych – mówi prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Marek Waluga, Przewodniczący Rady Naukowej Biocodex Microbiota Foundation oraz Członek Zarządu Sekcji Neurogastroenterologii i Motoryki Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii. 

Jelita często określane są mianem „drugiego mózgu”, ponieważ posiadają rozbudowany układ nerwowy, zdolny do niezależnego przetwarzania informacji. Naukowcy analizują dziś, w jaki sposób mikrobiota może wpływać na komunikację między jelitami a mózgiem, a także jak czynniki takie jak stres, dieta, aktywność fizyczna czy jakość snu oddziałują na funkcjonowanie całej osi.

Nowe kierunki badań

Coraz częściej mówi się również o potencjalnej roli tzw. psychobiotyków, czyli wybranych szczepów mikroorganizmów badanych pod kątem wpływu na funkcjonowanie osi jelito–mózg. Eksperci podkreślają jednak, że ich działanie jest szczepozależne, a wyniki badań wymagają dalszego potwierdzenia.

Obecnie prowadzone są intensywne badania nad wpływem mikrobioty na zdrowie metaboliczne, odporność, funkcjonowanie układu nerwowego oraz rozwój różnych chorób przewlekłych. Coraz większe znaczenie przypisuje się także stylowi życia i codziennym nawykom, które mogą wpływać na różnorodność mikrobioty jelitowej.

Badania nad osią mikrobiota–jelita–mózg pokazują, jak bardzo złożone i wielokierunkowe są zależności pomiędzy mikrobiotą a organizmem człowieka. To obszar, który może w przyszłości odegrać istotną rolę w bardziej spersonalizowanym podejściu do zdrowia i profilaktyki. Dlatego tak ważna pozostaje edukacja społeczeństwa oraz popularyzacja wiedzy o mikrobiocie i jej znaczeniu dla organizmu – podkreśla dr n. med. i n. o zdr. Kinga Kazimierska-Gęca z Biocodex Microbiota Foundation.

Świadomość i edukacja

Eksperci zwracają uwagę, że mimo rosnącego zainteresowania mikrobiotą wiele pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi. Dalszy rozwój badań może w przyszłości przyczynić się do lepszego zrozumienia zależności między jelitami, mikrobiotą i mózgiem oraz opracowania nowych kierunków profilaktyki i terapii.

Światowy Dzień Układu Pokarmowego stanowi okazję do zwiększania świadomości na temat zdrowia jelit oraz roli mikrobioty w funkcjonowaniu całego organizmu. Eksperci podkreślają, że edukacja społeczeństwa i popularyzacja wiedzy naukowej są kluczowe dla lepszego zrozumienia znaczenia mikrobioty dla zdrowia człowieka.

Źródło: inf pras

Międzynarodowe badanie NordICC opublikowane w prestiżowym czasopiśmie „The Lancet” pokazuje, że zaproszenie na jednorazową kolonoskopię przesiewową może realnie zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jelita grubego. Po 13 latach obserwacji ryzyko zachorowania było niższe o 19 proc. w grupie osób zaproszonych na badanie. Autorzy podkreślają jednak, że skuteczność programów profilaktycznych zależy nie tylko od samego badania, ale również od zgłaszalności pacjentów i organizacji całego systemu przesiewowego.
Pierwszym autorem publikacji Long-term effects of colonoscopy screening on colorectal cancer incidence and mortality: a multicountry, population-based randomised controlled trial jest prof. dr hab. n. med. Michał F. Kamiński z Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego. Publikacja wnosi istotny głos do światowej dyskusji o profilaktyce nowotworów.

Badanie, które sprawdza realny efekt kolonoskopii

Badanie NordICC jest jednym z najważniejszych badań na świecie oceniających skuteczność kolonoskopii w profilaktyce raka jelita grubego. Jego celem było sprawdzenie, czy zaproszenie osób z populacji ogólnej na jednorazową kolonoskopię przesiewową zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jelita grubego oraz ryzyko zgonu z powodu tego nowotworu.

Rak jelita grubego należy do najczęstszych nowotworów na świecie. Każdego roku rozpoznaje się prawie 2 miliony nowych przypadków tej choroby, w tym około 20 tysięcy w Polsce. Badania przesiewowe mają na celu wykrycie nowotworu na wczesnym etapie albo zapobieżenie jego rozwojowi poprzez usunięcie zmian przedrakowych. Kolonoskopia zajmuje w tej profilaktyce szczególne miejsce

Kolonoskopia jest badaniem wyjątkowym, ponieważ może działać na dwóch poziomach. Pozwala wykryć raka jelita grubego, ale może też zapobiec jego rozwojowi, jeśli podczas badania usuniemy polipy, z których w przyszłości mógłby powstać nowotwór.

W badaniu NordICC uwzględniono 84 583 kobiety i mężczyzn w wieku 55–64 lat z Norwegii, Polski i Szwecji. Były to osoby z populacji ogólnej, wylosowane z rejestrów ludności. Uczestników podzielono losowo na dwie grupy. Osoby z pierwszej grupy otrzymały zaproszenie na jedną kolonoskopię przesiewową. Osoby z drugiej grupy nie otrzymały takiego zaproszenia i stanowiły grupę porównawczą. Następnie przez 13 lat badacze sprawdzali w krajowych rejestrach nowotworów i zgonów, u ilu osób z obu grup rozpoznano raka jelita grubego oraz ile osób zmarło z powodu tego nowotworu.

Oznacza to, że badanie nie polegało na wielokrotnym wykonywaniu kolonoskopii wszystkim uczestnikom. Sprawdzano przede wszystkim, jaki efekt w skali populacji daje zaproszenie na jednorazowe badanie przesiewowe. To ważne, ponieważ w prawdziwym programie profilaktycznym samo zaproszenie nie wystarcza — skuteczność programu zależy przede wszystkim od tego, ile osób rzeczywiście zgłosi się na badanie.

Na kolonoskopię zgłosiło się 42 proc. osób zaproszonych. Zgłaszalność różniła się między krajami: w Polsce badanie wykonało 33 proc. zaproszonych, w Szwecji 39,8 proc., a w Norwegii 60,7 proc. To istotne dane, ponieważ skuteczność programu przesiewowego zależy nie tylko od dostępności badania, ale także od tego, czy osoby zaproszone rzeczywiście z niego skorzystają.

NordICC pokazuje, że w profilaktyce nie wystarczy zaoferować skutecznego badania. Trzeba jeszcze tak zorganizować program, aby pacjenci rozumieli jego znaczenie i chcieli w nim uczestniczyć. Zgłaszalność jest jednym z kluczowych warunków skuteczności badań przesiewowych.

Wynik ważny w skali populacji światowej

Po 13 latach obserwacji rak jelita grubego został rozpoznany u 1,46 proc. osób z grupy zaproszonej na kolonoskopię oraz u 1,80 proc. osób z grupy, która nie otrzymała takiego zaproszenia. W liczbach bezwzględnych różnica wyniosła 0,34 punktu procentowego, czyli około 3–4 mniej przypadki raka jelita grubego na każde 1000 osób zaproszonych na badanie w ciągu 13 lat.

Na pierwszy rzut oka różnica między 1,46 proc. a 1,80 proc. może wydawać się niewielka. W profilaktyce populacyjnej ma ona jednak znaczenie. Jeśli program obejmuje dziesiątki lub setki tysięcy osób, kilka mniej zachorowań na każde 1000 zaproszonych przekłada się na realną liczbę unikniętych przypadków raka jelita grubego.

Te wyniki trzeba czytać w dwóch perspektywach. Dla pojedynczej osoby różnica procentowa może wydawać się niewielka. Ale w zdrowiu publicznym patrzymy na całe populacje. Przy tak częstym nowotworze, jakim jest rak jelita grubego, kilka mniej zachorowań na każde 1000 zaproszonych osób oznacza realną korzyść.

Należy podkreślić, że efekt był większy w grupie osób, które rzeczywiście wykonały kolonoskopię. W tej analizie ryzyko zachorowania było niższe o około 45 proc. w porównaniu z osobami niepoddanymi badaniu. To pokazuje, że samo zaproszenie do programu jest dopiero pierwszym krokiem. Dla skuteczności profilaktyki kluczowe znaczenie ma udział pacjentów w badaniu.

Badanie pokazało również, że korzyść była większa w przypadku nowotworów dalszej części jelita grubego, czyli m.in. esicy i odbytnicy, niż w przypadku nowotworów położonych w bliższej części jelita grubego. Zaobserwowano także różnice między kobietami i mężczyznami – redukcja ryzyka zachorowania była wyraźniejsza u mężczyzn.

Co wyniki mówią o śmiertelności

Badanie nie wykazało istotnego statystycznie zmniejszenia śmiertelności z powodu raka jelita grubego w całej grupie osób zaproszonych na kolonoskopię. Z powodu tego nowotworu zmarło 0,41 proc. osób w grupie zaproszonej na badanie i 0,47 proc. osób w grupie bez zaproszenia.

Autorzy zwracają uwagę, że śmiertelność z powodu raka jelita grubego w obu grupach była niższa, niż zakładano przy projektowaniu badania. Innymi słowy, ryzyko zgonu okazało się mniejsze niż przewidywano. Jeśli zgonów jest mniej, trudniej statystycznie wykazać dodatkowy wpływ badania przesiewowego na śmiertelność.

W badaniu wykazaliśmy istotne zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka jelita grubego. Nie wykazaliśmy natomiast istotnego zmniejszenia śmiertelności w całej grupie zaproszonej, ponieważ ryzyko zgonu z powodu tego nowotworu było niższe, niż zakładano na etapie projektowania badania. To ważna informacja przy planowaniu programów przesiewowych – mówi prof. Michał Kamiński

Dane ważne dla organizacji profilaktyki

Wyniki badania NordICC mają duże znaczenie dla organizacji profilaktyki raka jelita grubego. Pokazują, że jedna kolonoskopia może istotnie zmniejszyć ryzyko zachorowania, ale skuteczność badań przesiewowych zależy od wielu czynników: zgłaszalności, jakości wykonania badania, wieku i płci osób objętych programem, lokalizacji zmian nowotworowych oraz ogólnego ryzyka zachorowania i zgonu w danej populacji.

Publikacja w „The Lancet” dostarcza ważnych danych dla krajów prowadzących lub planujących programy badań przesiewowych. Może pomóc w odpowiedzi na pytania, kogo zapraszać na badania, w jakim wieku, jak zwiększać zgłaszalność i jak organizować profilaktykę, aby przynosiła jak największe korzyści zdrowotne.

„Dla nas najważniejsze jest to, aby wyniki badań przekładały się na lepszą organizację profilaktyki. Kolonoskopia może zapobiegać części zachorowań na raka jelita grubego, ale o skuteczności programu decyduje cały system: sposób zapraszania, jakość badania, informacja przekazywana pacjentom i ich gotowość do udziału w przesiewie” – prof. Michał Kamiński

Udział prof. Michała F. Kamińskiego jako pierwszego autora publikacji w jednym z najważniejszych czasopism medycznych świata jest znaczącym osiągnięciem polskiej nauki i potwierdzeniem międzynarodowej pozycji zespołów Narodowego Instytutu Onkologii zajmujących się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem raka jelita grubego.

Wyniki badania NordICC stanowią ważny głos w światowej dyskusji o profilaktyce raka jelita grubego i pokazują, że kolonoskopia może skutecznie ograniczać liczbę zachorowań w populacji. Eksperci zwracają uwagę, że kluczowe znaczenie ma nie tylko dostępność badań przesiewowych, ale także edukacja pacjentów, jakość wykonywanych badań oraz skuteczna organizacja programów profilaktycznych. Publikacja z udziałem polskich naukowców potwierdza również rosnącą rolę Narodowego Instytutu Onkologii w międzynarodowych badaniach nad profilaktyką nowotworów.

Link do artykułu w „The Lancet”: https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736%2826%2900508-8/fulltext

Źródło: NIO

Nieswoiste choroby zapalne jelit (NChZJ), które dotyczą głównie ludzi młodych, powinny być leczone skutecznie, niezależnie od miejsca zamieszkania pacjentów – przypominają eksperci z okazji Światowego Dnia Nieswoistych Chorób Zapalnych Jelit, który przypada 19 maja.
Jak podkreślają, w Polsce wciąż brakuje kompleksowej opieki nad tą grupą pacjentów oraz sieci specjalistycznych, referencyjnych ośrodków, które mogłyby ją świadczyć. W 2026 r. Światowy Dzień NChZJ jest obchodzony pod hasłem „NChZJ nie znają granic: Dostęp do opieki zdrowotnej” (z ang. „IBD Has No Borders: Access to Care”). Celem obchodów tego dnia jest zwrócenie uwagi na konieczność równego dostępu do diagnostyki, do specjalistów, a także do skutecznego i bezpiecznego leczenia dla wszystkich osób, które zmagają się z tymi schorzeniami.

„Lepsze życie i opieka nad chorymi na nieswoiste choroby zapalne jelit nie może zależeć od miejsca, gdzie mieszkamy. Chcemy zwrócić uwagę na problemy pacjentów z mniejszych miejscowości, gdzie często nie ma dobrych specjalistów oraz na to, że problem NChZJ nie jest tylko sprawą pacjenta i jego rodziny, ale także sprawą państwa” – skomentował cytowany w informacji prasowej przesłanej PAP Jacek Hołub, rzecznik prasowy Polskiego Towarzystwa Wspierania Osób z Nieswoistymi Zapaleniami Jelita „J-elita”, który sam choruje na chorobę Leśniowskiego-Crohna.

Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii prof. Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, przypomniała na spotkaniu prasowym zorganizowanym 15 maja br., że w Polsce ok. 100 tys. osób cierpi na NZChJ, do których zalicza się: chorobę Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Są to choroby autoimmunologiczne, będące efektem błędnego ataku układu odpornościowego na tkanki własnego organizmu.

Szczyt zachorowań obserwuje się w grupie wiekowej 15-40 lat. Z danych zebranych w polskim rejestrze choroby Leśniowskiego-Crohna wynika, że ponad 70 proc. pacjentów ma poniżej 35 lat, a 25 proc. stanowią dzieci. – Jeśli ci chorzy będą dobrze leczeni, będą mogli żyć normalnie, będą mogli funkcjonować w rodzinach, będą mogli pracować – wymieniała prof. Rydzewska.

NChZJ mają znaczący negatywny wpływ na życie pacjentów. Typowe objawy tych chorób to: częste biegunki (nawet kilkadziesiąt wizyt w toalecie w ciągu dnia), biegunki z krwią, częste bóle brzucha, chudnięcie, niedokrwistość. – Ale należą tu również objawy pozajelitowe: skórne, ze strony jamy ustnej, objawy okulistyczne, reumatologiczne – opisała prof. Rydzewska. Typowe jest też współwystępowanie innych chorób autoimmunologicznych, jak reumatoidalne zapalenie stawów, astma, łuszczyca. Dodała, że wielu pacjentów cierpi na zespół przewlekłego zmęczenia, który sprawia, że nie mogą chodzić do pracy, albo chodzą i nie pracują (tzw. prezenteizm).

Proces zapalny utrzymujący się w jelitach nieodwracalnie je niszczy: pojawiają się przetoki (również w okolicach intymnych), zwłóknienia, zwężenia. – My mamy pacjentów, którzy przeszli kilkanaście operacji z powodu nieswoistego zapalenia jelit. Także niestety czasami kończy się to po prostu zespołem krótkiego jelita i koniecznością żywienia pozajelitowego – podkreśliła prof. Rydzewska.

Ponieważ objawy NChZJ często są niespecyficzne, mogą być mylnie kojarzone ze stresem, zespołem jelita drażliwego, a nawet anoreksją. Mimo obietnic resortu zdrowia wciąż nierefundowane jest proste badanie diagnostyczne, tj. oznaczanie kalprotektyny w kale, które mogłyby przyspieszyć rozpoznanie, na co zwróciła uwagę prof. Rydzewska.

Brak skoordynowanego systemu, ograniczone zasoby kadrowe, sprzętowe, rozproszenie placówek medycznych, to znacznie utrudnia diagnostykę. Średnie opóźnienia diagnostyczne w NChZJ szacujemy na około 3,5 roku od objawów do diagnozy – powiedziała specjalistka.

W ocenie Marka Lichoty, prezesa stowarzyszenia Apetyt na Życie, który cierpi na chorobę Leśniowskiego-Crohna, zwłaszcza osoby mieszkające daleko od dużego ośrodka są „skazane na błąkanie się od lekarza do lekarza i mają problem, żeby trafić do odpowiedniego specjalisty”. W tym czasie choroba postępuje i niszczy jelita.

Prof. Rydzewska podkreśliła na spotkaniu, że obecnie celem leczenia NChZJ jest remisja choroby, która jest rozumiana obecnie nie tylko jako brak objawów, ale jako wygojenie błony śluzowej jelita. – To powinna być remisja tzw. endoskopowa, remisja histologiczna. Pacjent powinien mieć wygojone jelito, bo jak ma niewygojone, to np. czterokrotnie rośnie ryzyko, że w przyszłości zachoruje na raka jelita grubego, nie mówiąc już o tym, że rośnie ryzyko hospitalizacji, ryzyko interwencji chirurgicznych – wymieniała specjalistka.

Jak zaznaczyła, ociągnięcie tego celu jest możliwe, ale konieczny jest dobry dostęp do nowoczesnych leków biologicznych oraz stworzenie sieci ośrodków referencyjnych, które mogłyby oferować chorym na NChZj opiekę kompleksową.

Eksperci obecni na spotkaniu ocenili, że choć dostęp do terapii biologicznych dla pacjentów z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit się poprawił w ostatnich latach, to wciąż korzysta z nich – w ramach programu lekowego – jedynie 10 proc. chorych; częściej są to chorzy mieszkający w dużych miastach. Jak uznali, to nadal za mało, bo odsetek ten powinien wynosić 20 proc. lub więcej.

Kolejnym problemem jest brak refundacji leków z grupy selektywnych inhibitorów interleukiny 23 (IL-23). Blokują one interleukinę 23, czyli kluczową cząsteczkę „napędzającą” przewlekły stan zapalny w jelitach.

– Dzięki stosowaniu nowych leków pacjenci nie mają nie tylko biegunki, krwawień z odbytu czy bólów brzucha, ale też zmęczenia, zaburzeń snu czy zaburzeń lękowych, które towarzyszą chorobie – wymieniała prof. Rydzewska. Dodała, że są one na tyle skuteczne i bezpieczne, że wg nowych wytycznych amerykańskich, jeśli kobieta otrzymująca te leki zajdzie w ciążę, to nie powinno się przerywać terapii. – Dla nas to jest najwyższa gwarancja bezpieczeństwa – skomentowała specjalistka. Dodatkowym atutem leków z tej grupy jest to, że działają efektywnie nie tylko w jelitach, ale też w innych miejscach organizmu, w których toczy się proces zapalny.

Według prof. Rydzewskiej im większy dostęp do leków o różnych mechanizmach działania, tym większe szanse, że uda się pomóc większej grupie pacjentów. Najważniejsza jest personalizacja terapii, czyli dobranie leczenia na podstawie przebiegu choroby, jej charakterystyki, ale też na bazie oczekiwań pacjenta, bezpieczeństwa leczenia i innych czynników, oceniła prof. Rydzewska.

Uznała przy tym, że ogromną barierą na drodze do szybszej diagnostyki i skutecznego leczenia pacjentów z NChZJ jest fakt, iż pacjenci nie docierają do odpowiednich ośrodków, ponieważ jest ich zbyt mało i leczą zbyt wielu chorych.

„Nierzadko do naszej kliniki są przyjmowani pacjenci z poważnymi powikłaniami, którzy przez wiele lat byli leczeni w małych ośrodkach. Nie byli kierowani do ośrodków specjalistycznych” – tłumaczyła prof. Rydzewska, cytowana w informacji prasowej.

Dlatego wraz z innymi ekspertami z Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii specjalistka od kilku lat walczy o wprowadzenie modelu kompleksowej opieki nad chorymi z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit. Zakłada on powstanie sieci ośrodków referencyjnych, która objęłaby całą Polską, żeby pacjenci nie musieli dojeżdżać np. 350 km do placówki oferującej leczenie biologiczne. Chorzy mieliby w nich możliwość konsultacji nie tylko z gastroenterologiem, ale też z innymi specjalistami, m.in. z psychologiem, reumatologiem, dermatologiem, chirurgiem czy dietetykiem.

– To teoretycznie może wydawać się droższe, ale per saldo opłaci nie tylko pacjentowi, ale i społeczeństwu. My będziemy mniej płacić za takiego pacjenta, bo mamy dowody na to, że to jest pacjent, który ma mniej zwolnień lekarskich, mniej hospitalizacji, mniej interwencji chirurgicznych, nie będzie potem musiał być żywiony pozajelitowo – podsumowała ekspertka na spotkaniu. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Tysiąc zabiegów, jedna wspólna idea, leczyć skutecznie, ale jak najmniej inwazyjnie. W Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie wykonano tysięczną radykalną endoskopię w leczeniu nowotworów przewodu pokarmowego, potwierdzając rosnącą rolę tej metody w nowoczesnej onkologii. To nie tylko liczba, ale dowód zmiany podejścia do terapii – od rozległych operacji w kierunku leczenia precyzyjnego, dopasowanego do stadium choroby i potrzeb pacjenta. Warunkiem sukcesu pozostaje jednak jedno: wczesne rozpoznanie.
68 lat, kobieta, wczesny raka żołądka, kwalifikacja do leczenia operacyjnego. To nie statystyka, to człowiek z diagnozą nowotworu. Pacjentka oczekująca na najlepsze możliwe rozwiązanie w swoim rozpoznaniu. I właśnie takie  – najlepsze z możliwych – mogli zaproponować endoskopiści z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. 

Po raz tysięczny w warszawskim ośrodku endoskopia została wykorzystana w terapii onkologicznej w rozpoznaniu nowotworu przewodu pokarmowego. Siła tej metody nie bierze się z samego narzędzia, ale z całego ekosystemu onkologicznego, który stoi za decyzją terapeutyczną – mówią endoskopiści zabiegowi, podkreślając, że endoskopia, nie konkuruje z chirurgią, ale jest naturalnym dopełnieniem rozwijającej się prężnie onkologii i coraz szerszego wachlarza personalizowanych metod terapeutycznych. 

Ponad dekada rozwoju endoskopii w NIO 

Narodowy Instytut Onkologii osiągnął wysoki pułap kompetencji w endoskopii zabiegowej nie dzięki pojedynczym spektakularnym przypadkom, lecz dzięki konsekwentnie budowanemu doświadczeniu. Gdy w 2012 roku zaczynano rozwijać radykalne leczenie endoskopowe nowotworów przewodu pokarmowego w NIO, były to pojedyncze procedury rocznie. Dziś skala jest nieporównywalna. W 2025 roku w Klinice Gastroenterologii Onkologicznej wykonano 285 takich zabiegów, a początek 2026 roku wskazuje, że liczba ta znów zostanie przekroczona. Tysięczna operacja nie jest więc symbolem chwilowego sukcesu, ale potwierdzeniem trwałej zmiany w praktyce klinicznej.

Jednocześnie eksperci Instytutu bardzo wyraźnie podkreślają, że nie chodzi o prostą opowieść pt. „endoskopia zamiast chirurgii”. Takie ujęcie byłoby nie tylko uproszczeniem, ale także wypaczało sens nowoczesnego i skutecznego leczenia onkologicznego. Endoskopia nie konkuruje z chirurgią. Jest jej dopełnieniem i naturalnym efektem rozwoju medycyny, w której o wyborze metody decydują nie przyzwyczajenia, lecz stopień zaawansowania choroby, lokalizacja zmiany i bezpieczeństwo onkologiczne.

 To nie jest spór między dwiema technikami. Chirurgia i endoskopia mają różne miejsca w leczeniu. W chorobie zaawansowanej chirurgia pozostaje niezbędna, ale w chorobie ograniczonej do powierzchownych warstw przewodu pokarmowego leczenie endoskopowe powinno być dziś traktowane jako postępowanie pierwszego wyboru. To nie jest moda, tylko konsekwencja wiedzy i dowodów naukowych – mówi prof. Michał F. Kamiński, Kierownik Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej NIO. Profesor Kamiński zwraca także uwagę, że rozwój endoskopii w Narodowym Instytucie Onkologii nie polegał wyłącznie na wdrażaniu gotowych rozwiązań dostępnych na rynku.

 Przez lata nasz zespół pracował na granicy istniejących możliwości technicznych, adaptując do najbardziej złożonych procedur narzędzia projektowane pierwotnie do innych zastosowań. Wraz z narastającym doświadczeniem i rosnącą liczbą zaawansowanych zabiegów Instytut stał się nie tylko miejscem wykorzystującym nowoczesne technologie, ale także ośrodkiem współtworzącym ich rozwój. To właśnie praktyka kliniczna i potrzeby operatorów zaczęły wyznaczać kierunek zmian, na które odpowiadali producenci, projektując sprzęt lepiej dopasowany do realiów najbardziej wymagającej endoskopii onkologicznej – podsumowuje dr hab. n. med Nastazja Piolonis, profesor CMKP, endoskopistka zabiegowa z Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej NIO w Warszawie. 

Tysiąc endoskopii w NIO

Niespełna siedemdziesięcioletnia kobieta, która była operowana w Instytucie w połowie kwietnia metodą endoskopową, wyszła do domu dzień po operacji. Zmiana na żołądku została usunięta radykalnie, zabieg przebiegł bez powikłań, a wynik histopatologiczny potwierdził pełny efekt leczniczy, co oznacza, że pacjentka nie wymaga dalszej terapii onkologicznej i pozostaje pod nadzorem lekarzy. 

To podsumowanie wykracza jednak poza indywidualną historię chorej. Pokazuje, jak głęboko zmieniła się rola endoskopii w onkologii przewodu pokarmowego. Jeszcze kilkanaście lat temu była ona przede wszystkim narzędziem diagnostycznym. Dziś, w ściśle określonych wskazaniach, staje się metodą leczenia radykalnego, która pozwala usunąć nowotwór bez rozległej operacji, bez utraty narządu i bez obciążenia, jakie może nieść klasyczne leczenie chirurgiczne, które niezmiennie często pozostaje jedynym wyborem.

 Najważniejsza zmiana w rozwoju endoskopii polega na tym, że przestała ona służyć wyłącznie do rozpoznawania choroby. Od 2012 roku zaczęliśmy wykorzystywać ją po to, by usuwać nowotwory radykalnie. To był prawdziwy przełom, bo po raz pierwszy pojawiła się realna alternatywa dla dużej operacji u chorych z odpowiednio wcześnie wykrytą zmianą – mówi prof. Kamiński.

W nowotworach przewodu pokarmowego, zwłaszcza przełyku, żołądka i jelita grubego, wczesne wykrycie choroby może otworzyć drogę do terapii, która nie wymaga wykonywania rozległej resekcji. Dla pacjenta oznacza to krótszą hospitalizację, szybszy powrót do sprawności i mniejsze ryzyko trwałych następstw leczenia. W przypadku tysięcznej pacjentki NIO ten model zadziałał dokładnie tak, jak powinien. Wczesny rak żołądka został usunięty miejscowo, w sposób radykalny, bez konieczności kwalifikowania chorej do dalszego leczenia.

 Są pacjenci, którzy po dwóch godzinach pytają, czy na pewno mieli już zabieg. To właśnie pokazuje sens tej metody. Jeżeli nowotwór zostanie rozpoznany we właściwym momencie i prawidłowo zakwalifikowany, pacjent może zostać wyleczony bez ceny, jaką płaci się za rozległą chirurgię, która – i tu nic się nie zmienia – ratuje życia, jednak niosąc ze sobą bardziej odczuwalne skutki. Po zabiegu endoskopowym chory bardzo często wraca do codzienności nieporównywalnie szybciej, a funkcja narządu zostaje zachowana – dodaje ekspert. 

Endoskopia – praca zespołowa 

Ta zmiana ma ogromne znaczenie także z perspektywy współpracy wielu specjalistów. Skuteczna endoskopia onkologiczna nie polega w ocenie ekspertów wyłącznie na technicznym usunięciu zmiany. Wymaga precyzyjnej kwalifikacji chorego podczas wielospecjalistycznego konsylium, bardzo dobrej diagnostyki endoskopowej i radiologicznej, a następnie niezwykle dokładnej oceny histopatologicznej. To właśnie ten etap decyduje, czy leczenie można uznać za zakończone, czy pacjent powinien zostać skierowany do dalszej terapii. W przypadku tysięcznej pacjentki histopatologia przesądziła, że zabieg miał charakter definitywnie leczniczy.

W praktyce oznacza to, że leczenie endoskopowe nowotworów nie może być prowadzone w oderwaniu od pełnego zaplecza onkologicznego. Wysokiej klasy operator to za mało. Potrzebny jest cały system: patomorfolodzy, radiolodzy, chirurdzy, onkolodzy, zespół wielodyscyplinarny i doświadczenie w prowadzeniu pacjentów na każdym etapie.

 Siła tej metody nie bierze się z samego narzędzia, tylko z całego ekosystemu onkologicznego, który stoi za decyzją terapeutyczną. My nie usuwamy całego narządu ani węzłów chłonnych, więc musimy umieć niezwykle precyzyjnie odczytać ryzyko z tego, co widzimy przed zabiegiem i z tego, co potem pokazuje preparat. To właśnie dlatego Narodowy Instytut Onkologii jest naturalnym miejscem dla rozwoju takiej terapii, tu mamy pełne zaplecze specjalistyczne – zaznacza Nastazja Pilonis.

Światowej klasy eksperci z NIO 

Ranga Instytutu nie wynika jednak wyłącznie z liczby wykonywanych procedur. Klinika Gastroenterologii Onkologicznej jest dziś jednym z najważniejszych ośrodków kształcących w tym obszarze nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Zespół do niedawna kierowany przez prof. Jarosława Regułę, a obecnie przez prof. Michała F. Kamińskiego nie tylko wdrożył i rozwinął techniki zapoczątkowane wcześniej przede wszystkim w Japonii, ale także sam współtworzy nowe rozwiązania oraz szkoli specjalistów z kraju i z zagranicy. 

Do Warszawy przyjeżdżają lekarze z różnych państw, również z ośrodków zachodnioeuropejskich, aby uczyć się procedur wykonywanych w Narodowym Instytucie Onkologii. Eksperci Instytutu są też zapraszani za granicę, by operować i pokazywać techniki stosowane w najtrudniejszych przypadkach.

 Przeszliśmy drogę od etapu, w którym sami musieliśmy uczyć się podstaw tych procedur, do miejsca, w którym szkolimy innych i pokazujemy światu, jak leczyć najtrudniejsze przypadki. Przyjeżdżają do nas lekarze z zagranicy, a nasz zespół jest zapraszany do innych krajów, by wykonywać zabiegi i dzielić się doświadczeniem. To bardzo mocny sygnał, że polska onkologia nie tylko korzysta z globalnego postępu, ale współtworzy jego kierunek – mówi prof. Michał F. Kamiński. 

Współczesna onkologia coraz wyraźniej zmierza w stronę terapii precyzyjnych, oszczędzających i dopasowanych do biologii choroby. Endoskopia onkologiczna jest jednym z najlepszych przykładów tej zmiany, a tysięczna operacja endoskopowa w Narodowym Instytucie Onkologii nie jest więc pustym „jubileuszem”. To symbol zmiany, która już się dokonała. Endoskopia przestała być w onkologii przewodu pokarmowego narzędziem diagnostycznym i dodatkiem do klasycznej chirurgii. Stała się jednym z filarów leczenia tam, gdzie nowotwór zostaje wykryty odpowiednio wcześnie, a pacjent może skorzystać z terapii radykalnej bez ceny, jaką niesie rozległa operacja. Dla chorych oznacza to mniej inwazyjne leczenie, dla systemu – konieczność kierowania pacjentów do ośrodków, które potrafią zapewnić pełną, wielodyscyplinarną opiekę, a dla Instytutu – potwierdzenie, że jest miejscem, w którym przyszłość chirurgii onkologicznej dzieje się już dziś.

Źródło: NIO
Foto: NIO

Wiosna to dobry moment na „reset” organizmu – nie tylko poprzez dietę i aktywność fizyczną, ale także poprzez wsparcie mikrobioty jelitowej. Badania pokazują, że styl życia i sposób odżywiania mają kluczowy wpływ na jej skład, a tym samym na odporność, metabolizm i ogólny stan zdrowia.
Zimowe miesiące często oznaczają mniej ruchu, bardziej kaloryczną dietę oraz mniejszą ilość świeżych warzyw i owoców. Taki styl życia może prowadzić do zmian w składzie mikrobioty jelitowej. Wpływa na nią wiele czynników, jednak jednym z najważniejszych pozostaje sposób odżywiania. Badania pokazują, że nawet krótkotrwałe zmiany w diecie mogą znacząco oddziaływać na jej skład – zarówno pod względem różnorodności, jak i obecności konkretnych grup bakterii. Istotne jest przy tym nie tylko to, czy dieta opiera się na produktach roślinnych czy zwierzęcych, ale również, jakie składniki w niej dominują. Dieta bogata w tłuszcze i białko może prowadzić do zmniejszenia liczby korzystnych bakterii, w tym tych produkujących krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. Z kolei zwiększenie podaży błonnika i składników o działaniu prebiotycznym sprzyja odbudowie ich populacji i wspiera równowagę mikrobioty.

Badania pokazują również, że mikroorganizmy jelitowe odgrywają kluczową rolę w regulowaniu procesów metabolicznych i immunologicznych, a ich równowaga jest silnie powiązana z codziennymi wyborami żywieniowymi. Jednocześnie współczesny styl życia – w tym wysoki udział żywności przetworzonej – może zaburzać równowagę mikrobioty, co w dłuższej perspektywie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wielu chorób przewlekłych.

Wiosna – dobry moment na zmianę nawyków

Wiosna to naturalny moment na wprowadzenie zmian w stylu życia i swoisty „restart” codziennych nawyków. Wraz z rosnącą dostępnością świeżych produktów łatwiej wzbogacić dietę o składniki, które wspierają mikrobiotę jelitową i pomagają przywrócić jej równowagę po zimie. Jednym z kluczowych elementów jest odpowiednia podaż błonnika pokarmowego. Produkty pełnoziarniste, warzywa, owoce oraz rośliny strączkowe dostarczają substancji stanowiących pożywkę dla korzystnych bakterii jelitowych. W jelicie grubym błonnik ulega fermentacji, prowadząc do powstawania krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, które wspierają procesy metaboliczne oraz prawidłowe funkcjonowanie bariery jelitowej.

Na funkcjonowanie mikrobioty wpływają także inne elementy stylu życia, takie jak regularna aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu oraz ograniczenie wysoko przetworzonej żywności.

Sezonowa zmiana trybu życia może stanowić sprzyjający moment do modyfikacji codziennych nawyków zdrowotnych. Z perspektywy klinicznej obserwujemy, że nawet stopniowe, niewielkie interwencje dotyczące sposobu żywienia, aktywności fizycznej czy higieny snu mogą wspierać utrzymanie równowagi mikrobioty jelitowej. Kluczowe znaczenie ma tu regularne spożycie zróżnicowanych produktów roślinnych, stanowiących źródło błonnika pokarmowego oraz innych składników bioaktywnych, a także ograniczanie żywności wysokoprzetworzonej. Należy jednocześnie podkreślić, że modulacja składu i aktywności mikrobioty jest procesem długotrwałym i zależnym od wielu czynników środowiskowych oraz behawioralnych. Oczekiwane efekty wymagają systematyczności oraz konsekwentnego wdrażania prozdrowotnych zmian w stylu życia – komentuje dr n.med. Marcin Gabryel, specjalista w dziedzinie gastroenterologii, laureat Biocodex National Grant.

Mikrobiota to ważny element zdrowia

Rosnąca liczba badań pokazuje, że mikrobiota jelitowa jest ważnym elementem układanki w utrzymaniu zdrowia. Jej skład i funkcjonowanie mogą wpływać na procesy metaboliczne, odporność organizmu oraz regulację stanów zapalnych. Dlatego zagadnienie to zyskuje coraz większą uwagę zarówno w środowisku naukowym, jak i w działaniach z zakresu edukacji zdrowotnej.

Zainteresowanie mikrobiotą jelitową w ostatnich latach dynamicznie rośnie, a kolejne publikacje naukowe potwierdzają jej istotną rolę w funkcjonowaniu całego organizmu. Jednym z celów Biocodex Microbiota Foundation jest wspieranie rozwoju wiedzy w tym obszarze oraz jej upowszechnianie, tak aby zarówno lekarze, jak i pacjenci mieli dostęp do rzetelnych informacji na temat znaczenia mikrobioty dla zdrowia – podkreśla dr n. med. i n. o zdr. Kinga Kazimierska-Gęca z Biocodex Microbiota Foundation.

Wiosna może być więc dobrym momentem, aby wprowadzić drobne, ale konsekwentne zmiany w codziennym stylu życia: zwiększyć udział warzyw i produktów pełnoziarnistych w diecie, zadbać o ruch oraz regularny sen. To właśnie sezonowe, stopniowe „odświeżenie” nawyków może stanowić pierwszy krok w kierunku wspierania równowagi mikrobioty i ogólnego dobrostanu organizmu.

Źródło: Komunikat Prasowy

5 listopada br. w Sejmie odbyło się posiedzenie Podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia, podczas którego eksperci Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii przedstawili projekt modelu kompleksowej opieki nad pacjentem z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit (NChZJ). Jak podkreślają autorzy modelu, propozycja ma szansę poprawić sytuację tysięcy chorych, głównie osób młodych, które dzięki spersonalizowanej opiece będą mogły dłużej zachować sprawność oraz być aktywne zawodowo i społecznie. Koordynacja opieki pozwoli na bardziej efektywne wykorzystanie środków oraz ograniczenie kosztów ponoszonych przez system ochrony zdrowia i ubezpieczeń społecznych. Projekt zyskał poparcie środowiska pacjentów.
Przedstawiony przez ekspertów klinicznych model zakłada stworzenie sieci ośrodków referencyjnych, które będą prowadzić leczenie pacjentów z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit dopasowane do ich indywidualnych potrzeb. Ze względu na specyfikę tej grupy chorób, pacjenci doświadczają szerokiego spektrum objawów, których manifestacje wykraczają poza układ pokarmowy. Z tego względu chorzy wymagają wsparcia nie tylko gastroenterologów, ale również chirurgów, reumatologów, dermatologów, dietetyków czy psychologów.

Pacjenci wymagają wielospecjalistycznych konsultacji. W tej chwili to się praktycznie nie dzieje. Oni chodzą od poradni do poradni, jeśli nie zaopiekuje się nimi ktoś, kto sam będzie dzwonił i ustalał te konsultacje – powiedziała prof. dr hab. n. med. Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Chorób Wewnętrznych PIM MSWiA, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, członek zarządu Polskiego Klubu Trzustkowego.

Kluczowym elementem proponowanego rozwiązania jest koordynacja opieki. Dzięki wsparciu koordynatora pacjenci będą mieli zapewnione leczenie prowadzone według jasno określonej ścieżki terapeutycznej, a wszystkie niezbędne badania diagnostyczne i konsultacje specjalistyczne będą realizowane terminowo. Takie kompleksowe i uporządkowane podejście pozwoli na zwiększenie skuteczności, umożliwi szybszą reakcję w przypadku zaostrzeń choroby oraz znacząco poprawi komfort i jakość życia pacjentów.

Mamy wiele dostępnych leków w ramach programów lekowych i to jest bardzo dobre. Mamy ośrodki, które są w stanie leczyć na wysokim poziomie, ale poprzez brak koordynacji
i wielospecjalistycznego podejścia trochę marnują się te nasze środki i te nasze możliwości, bo to leczenie nie jest dostępne wszędzie
– zwrócił uwagę prof. dr hab. n. med. Jarosław Reguła, kierownik Kliniki

Gastroenterologii Onkologicznej, Narodowy Instytut Onkologii- PIB, oraz Kliniki Gastroenterologii, Hepatologii i Onkologii Klinicznej CMKP, konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii. – W odniesieniu do tej grupy pacjentów organizacja jest kluczowa – podkreślił.

Wprowadzenie nowego modelu kompleksowej opieki mogłoby znacząco poprawić dostęp do leczenia gastroenterologicznego, które w wielu regionach Polski wciąż pozostaje ograniczone. Mimo że coraz więcej nowoczesnych terapii jest refundowanych, programy lekowe obejmują jedynie wąską grupę pacjentów.

Dostępność leków jest coraz lepsza. Jesteśmy bardzo wdzięczni Ministerstwu Zdrowia
i konsultantowi krajowemu za wprowadzanie tych nowych cząsteczek do programów lekowych. Tylko, że w ramach programów lekowych w nieswoistych chorobach zapalnych jelit w tej chwili leczonych jest mniej niż 10% pacjentów
– zauważyła prof. dr hab. n. med. Grażyna Rydzewska.

Zdaniem ekspertów dobrze zorganizowana opieka mogłaby również stać się źródłem oszczędności dla systemu ochrony zdrowia i ubezpieczeń społecznych, m.in. poprzez zmniejszenie liczby hospitalizacji, absencji zawodowych i rent chorobowych w tej grupie pacjentów.

– [Obecnie – przyp. red.] wydatki ZUS są większe niż wydatki Ministerstwa Zdrowia i związane ze służbą zdrowia. Wykazaliśmy w tej grupie chorych korelację mówiącą o tym, że im lepiej leczymy pacjentów, dodając wydatków Ministerstwu Zdrowia, tym mniej, i to olbrzymie są te oszczędności, w bazach ZUS z powodu zwolnień, rent i nieobecności w pracy – wyjaśnił prof. dr hab. n. med. Jarosław Reguła.

W dyskusji głos zabrali również sami pacjenci. Dla chorych wprowadzenie modelu koordynowanej opieki stanowi szansę na realną poprawę dostępu do skutecznego leczenia.
Oczywiście w pełni popieramy wprowadzenie opieki koordynowanej, która jest zgodna
z danymi literaturowymi, czy też z wytycznymi wielu towarzystw międzynarodowych
– powiedział Ariel Liebert, Polskie Towarzystwo Wspierania Osób z Nieswoistymi Zapaleniami Jelita „J-elita”.

Jak wynika z informacji przedstawionych przez Ministerstwo Zdrowia, obecnie prace nad wprowadzeniem koordynacji opieki obejmującej pacjentów z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit nie są prowadzone, jednak resort zapewnił, że pozostaje otwarty współpracę.

Oczywiście jesteśmy gotowi do tego, żeby rozpocząć rozmowy z ekspertami i przedstawić informację kierownictwu – powiedziała Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwa Zdrowia.

Nieswoiste choroby zapalne jelit (NChZJ) to przewlekłe schorzenia o podłożu autoimmunologicznym, które zgodnie z aktualnym stanem wiedzy pozostają nieuleczalne. Charakteryzują się przebiegiem z okresami zaostrzeń i remisji, co w znaczący sposób wpływa na codzienne funkcjonowanie pacjentów, obniżając jakość życia i zwiększając ryzyko niepełnosprawności. Schorzenia te najczęściej dotykają młodych osób – szczyt zachorowań przypada między 15. a 40. rokiem życia. Dla wielu pacjentów oznacza to wchodzenie w dorosłość, stawianie pierwszych kroków zawodowych czy zakładanie rodziny w cieniu rozwijające się choroby. 

Źródło: Komunikat Prasowy

W Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie odbędzie się jedno z najważniejszych wydarzeń w świecie endoskopii – konferencja Warsaw Live Endoscopy 2025. Podczas spotkania uczestnicy będą mogli na żywo śledzić aż 35 zabiegów endoskopowych, w tym unikalną w skali świata operację POETRE, polegającą na odtworzeniu ciągłości przełyku po radiochemioterapii. Zabieg przeprowadzi zespół ekspertów pod kierownictwem prof. Michała F. Kamińskiego. To wyjątkowe wydarzenie będzie transmitowane globalnie do 60 tysięcy specjalistów poprzez platformę Endoscopy on Air.
Warsaw Live Endoscopy (WLE) w Narodowym Instytucie Onkologii (NIO) odbędzie się już po raz dziewiąty. To, co czyni wydarzenie unikalnym, to fakt, że podczas konferencji uczestnicy mają szansę śledzić przebieg zabiegów endoskopowych, które w czasie rzeczywistym odbywają się w pięciu salach operacyjnych NIO, a w tym roku, po raz pierwszy w historii, także w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, skąd transmitowanych będzie kilka zabiegów endoskopowych z zakresu bariatrii i chirurgii robotycznej. Nie dziwi więc fakt, że każdego roku stacjonarnie w konferencji udział bierze ponad 400 osób. 

 W tym roku ranga wydarzenia rośnie, bowiem angielskojęzyczna część wydarzenia odbywająca się w piątek od południa do wieczora transmitowana będzie na cały glob poprzez platformę Endoscopy on Air (https://endoscopyonair.com/event/warsaw-live-endoscopy/) do grupy 60 000 zarejestrowanych specjalistów  mówi prof. Michał F. Kamiński, jeden z pomysłodawców WLE i światowej klasy ekspert endoskopii.

Przygotowania do WLE trwają niemal cały rok, nie tylko ze względu na skrupulatne planowanie programu wykładów i operacji, ale także z uwagi na zaawansowane przygotowania techniczne, budowanie infrastruktury transmisyjnej, testy sprzętu, ćwiczenia w warunkach „na żywo” i niezliczone godziny koordynacji. Wszystko po to, by dać uczestnikom coś więcej niż tylko konferencję.

Pionierskie operacje

Z roku na rok skala przedsięwzięcia rośnie – zwiększa się liczba transmitowanych procedur, ich stopień zaawansowania oraz różnorodność technik prezentowanych w czasie rzeczywistym. Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że podczas WLE uczestnicy mają szansę zobaczyć pionierskie operacje lub takie, które wykonywane są w nielicznych ośrodkach na świecie. Jedną z nich będzie już w sobotę zabieg POETRE polegający na odtworzeniu ciągłości przełyku z powodu jego zarośnięcia po radiochemioterapii.

 Technika POETRE pozwala nam dosłownie „odtworzyć przełyk” w przypadkach, gdy jego światło było całkowicie zamknięte i pacjent skazany na gastrostomię. Dzięki endoskopowemu tunelowaniu możemy przywrócić drożność, a tym samym możliwość normalnego odżywiania się i znaczną poprawę jakości życia  mówi prof. Kamiński, który wykona zabieg u 60-letniego pacjenta chorującego na raka krtani.

Profesor Kamiński przeprowadzi także zabieg Endoskopowej Śródmięśniowej Dyssekcji (EID) wykonywany po to, aby minimalnie inwazyjnie leczyć raka dystalnej odbytnicy i pozwolić pacjentowi uniknąć stomii. To operacja, która jest także nowatorskim rozwiązaniem dającym pacjentom szansę na komfortowe życie po zakończeniu leczenia. To jednak, choć niezwykle ważne, zaledwie dwie z 35 zaplanowanych procedur, które uczestnicy zobaczą na żywo podczas dwóch dni konferencji.

Co jeszcze podczas WLE

Program tegorocznej edycji to, jak mówią organizatorzy, „mieszanka klasyki i nowości”. Obok dobrze znanych stałym uczestnikom wydarzenia pokazów endoskopii terapeutycznej będą oni mogli także wziąć udział w interaktywnych warsztatach dedykowanych zarówno lekarzom, jak i personelowi technicznemu. W tym roku zaproszenie do współpracy przyjęli eksperci z ośrodków w Hongkongu, Niemczech, Francji czy Holandii.

 Stworzyliśmy specjalne moduły tematyczne, które skupiają się na praktycznych aspektach codziennej pracy lekarzy i zespołów medycznych – od trudnych przypadków diagnostycznych po zaawansowane techniki resekcyjne i zarządzanie powikłaniami  wyjaśnia prof. Kamiński.  Dzięki takiemu podejściu program Warsaw Live Endoscopy 2025 nie tylko odpowiada na aktualne potrzeby kliniczne, lecz także realnie wspiera rozwój kompetencji całych zespołów medycznych. Równowaga między solidną, sprawdzoną praktyką a innowacją sprawia, że wydarzenie pozostaje wartościowe zarówno dla doświadczonych specjalistów, jak i tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją drogę zawodową w endoskopii.

 WLE to unikalne doświadczenie, które umiejscawia nasz Instytut w ścisłej światowej czołówce, jeśli chodzi o nowoczesną edukację medyczną oraz rozwój zaawansowanych technologii w leczeniu chorób przewodu pokarmowego. Cieszy nas ogromnie, że możemy nie tylko uczestniczyć w tym międzynarodowym dialogu, ale też aktywnie go współtworzyć. To źródło ogromnej satysfakcji, a zarazem impuls do dalszego rozwoju – zarówno dla zespołów medycznych, jak i dla naszej instytucji jako lidera w dziedzinie onkologii i innowacyjnych terapii  zaznacza dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor NIO-PIB.  Rozwój endoskopii zabiegowej w Narodowym Instytucie Onkologii to całkowicie nowa era zaawansowanych i jednocześnie niskoinwazyjnych zabiegów z wykorzystaniem najnowocześniejszych technik i technologii endoskopowych – podkreśla dyrektor NIO i dodaje: – W tym miejscu gratuluję panu prof. Jarosławowi Regule i prof. Michałowi Kamińskiemu, jak i całemu zespołowi Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej, istotnego wkładu w rozwój tej dziedziny, nie tylko w Polsce, ale – jak pokazuje WLE – także i za granicą.

NIO w europejskiej czołówce ośrodków endoskopowych

Narodowy Instytut Onkologii jest jednym z wiodących europejskich ośrodków endoskopowych, gdzie szkoli się kadra specjalistów z wielu krajów. Nasi specjaliści wykonują blisko 10 000 badań endoskopowych i ok. 1600 terapeutycznych endoskopii rocznie. Wiele z nich to procedury wysoce zaawansowane i szansa dla pacjentów na szybki powrót do sprawności, a także niespotykany dotąd w chirurgii onkologicznej komfort życia po operacji.

Warsaw Live Endoscopy to nie tylko konferencja, ale także światowa platforma wymiany wiedzy i doświadczeń w dziedzinie nowoczesnej endoskopii. Dzięki transmisjom na żywo uczestnicy mogą obserwować pionierskie zabiegi, które jeszcze do niedawna były wykonywane wyłącznie w nielicznych ośrodkach na świecie. Operacja POETRE, planowana w warszawskim Instytucie, to symbol nowej ery w leczeniu pacjentów onkologicznych – ery, w której nowoczesne technologie pozwalają znacząco poprawiać jakość życia chorych.

Źródło: NIO
Foto: NIO

Rak jelita grubego to jeden z najczęściej występujących nowotworów w Polsce. Każdego roku diagnozuje się go u tysięcy osób, a wiele przypadków wykrywanych jest dopiero w zaawansowanym stadium. Tymczasem skuteczna profilaktyka istnieje i pozwala uchronić pacjentów przed rozwojem choroby – jest nią kolonoskopia. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu rocznie wykonuje się ponad 2000 kolonoskopii przesiewowych. Wyniki są alarmujące: aż u co czwartego pacjenta wykrywane są zmiany przedrakowe, które w wielu przypadkach można usunąć od razu podczas badania. Jak podkreślają eksperci, wielu chorych nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, bo nie ma żadnych objawów. – „Być może właśnie to, że zdecydowali się na badanie profilaktyczne, uratowało im życie” – mówi dr Jarosław Wierzbicki, kierownik Działu Diagnostyki Endoskopowej USK we Wrocławiu.
Najskuteczniejsza metoda profilaktyki

Kolonoskopia to badanie, które pozwala wykryć i jednocześnie usunąć polipy – stany przedrakowe, które z czasem mogą przekształcić się w nowotwór. Procedura wykonywana jest w znieczuleniu dożylnym, w warunkach zapewniających pełną intymność. Pacjent otrzymuje jednorazowe spodenki, a komfort badania zwiększa sedacja, stosowana standardowo.
– „Badania wykonujemy w sedacji dożylnej (znieczuleniu). Wyjątek stanowią pacjenci, którzy wyraźnie proszą o badanie bez znieczulenia. Standardem jest jednak znieczulenie dożylne. Bardzo ważne jest zapewnienie komfortu pacjentowi, ponieważ badania te są często wykonywane wielokrotnie” – wyjaśnia dr Wierzbicki.
Kolonoskopia pozwala nie tylko na obejrzenie jelita kamerą, lecz także na pobranie wycinków do badania histopatologicznego i usunięcie zmian do 15 mm w trakcie jednej procedury. Większe polipy kierowane są do leczenia w warunkach szpitalnych.
Jak wygląda badanie?

Kolonoskop to cienki, elastyczny instrument długości do 160 cm i grubości ok. 11–12 mm. Na jego końcu znajduje się kamera, która umożliwia lekarzowi obejrzenie całego jelita. – „Na końcu kolonoskopu znajduje się kamera, która umożliwia nam obejrzenie wszystkich zmian po rozpompowaniu światła przewodu pokarmowego. Mamy też możliwość płukania w trakcie badania, pobierania wycinków szczypcami oraz wprowadzania narzędzi do usunięcia zmian w świetle jelita” – tłumaczy ekspert.
Badanie zazwyczaj pozwala dotrzeć do kątnicy, czyli końcowego odcinka jelita grubego. Choć kolonoskopia może być nieprzyjemna, znieczulenie i nowoczesne techniki, takie jak stosowanie dwutlenku węgla zamiast powietrza, znacząco zwiększają komfort pacjenta i zmniejszają uczucie wzdęcia po zakończeniu badania.
Kluczowe przygotowanie

O skuteczności kolonoskopii decyduje odpowiednie przygotowanie. Kilka dni przed badaniem pacjent stosuje lekkostrawną dietę, a dzień wcześniej przyjmuje specjalny płyn oczyszczający jelito. – „Przeciętnie przed badaniem trzeba wypić od 3 do 4 litrów płynu. Są stosowane różne środki, niektóre z nich są całkiem dobrze tolerowane, nie przypominają już wody z mydłem, są smakowe. Wystarczy wypić małą ilość płynu, popijając dużą ilością wody, i to jest łatwiejsze do zniesienia” – opisuje dr Wierzbicki.
Choć etap przygotowania bywa nieprzyjemny, to on w dużej mierze przesądza o tym, czy badanie będzie wiarygodne i czy uda się dokładnie obejrzeć jelito.
Kiedy warto się zbadać?

Bezpłatne badania przesiewowe kolonoskopowe dostępne są dla osób w wieku 50–65 lat oraz dla pacjentów po 40. roku życia z obciążeniami rodzinnymi. Warunkiem jest brak kolonoskopii w ciągu ostatnich 10 lat. Jednak zdaniem ekspertów, objawy takie jak krew utajona w stolcu czy jawne krwawienie z odbytu, powinny skłonić do zgłoszenia się na badanie niezależnie od wieku.
– „Na pewno wcześniej niż przewiduje to program przesiewowy powinny zgłaszać się na badanie osoby, u których pojawiają się niepokojące objawy, np. krew utajona w stolcu, a już szczególnie, jeśli obserwują ewidentnie jawne krwawienie z odbytu” – podkreśla dr Wierzbicki.
Co grozi, gdy się nie badamy?

Zlekceważenie profilaktyki może prowadzić do rozwoju raka jelita grubego – choroby groźnej i trudnej w leczeniu. – „W złym scenariuszu rozwojem raka jelita grubego, który jest jednym z najczęstszych i najgroźniejszych nowotworów. Konsekwencje mogą być różne: od leczenia operacyjnego, konieczności poddania się radio- lub chemioterapii, lub obu jednocześnie. Istnieje zagrożenie pojawienia się przerzutów i zagrożenie życia” – ostrzega ekspert.
Coraz większa świadomość

Choć świadomość społeczna rośnie, wielu pacjentów wciąż odkłada badanie w obawie przed dyskomfortem. Tymczasem w rzeczywistości procedura jest bezpieczna i szybka, a czas oczekiwania na badania przesiewowe zwykle nie przekracza miesiąca. – „Na badanie przesiewowe pacjenci czekają zazwyczaj nie dłużej niż miesiąc, choć zależy to od okresu. Zdarzają się momenty, gdy zgłasza się ich więcej i czas oczekiwania nieco się wydłuża, ale bywa też odwrotnie – w okresach wakacyjnych czy świątecznych badanie można wykonać szybciej” – wyjaśnia dr Wierzbicki.
Eksperci podkreślają, że kolonoskopia to narzędzie, które realnie ratuje życie. Wczesne wykrycie i usunięcie polipa eliminuje ryzyko rozwoju raka jelita grubego.

Kolonoskopia to najważniejsza inwestycja w zdrowie jelit – krótki dyskomfort związany z przygotowaniem i badaniem to cena, którą warto zapłacić za spokój na lata.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Październikowa lista refundacyjna Ministerstwa Zdrowia przynosi ważną zmianę dla pacjentów z chorobami przewlekłymi o podłożu zapalnym i autoimmunologicznym. Do refundacji wprowadzono infliksymab w nowoczesnej formie podskórnej. Dotychczas lek ten był dostępny jedynie w postaci dożylnej, wymagającej hospitalizacji lub wizyty w ośrodku infuzyjnym. Nowa opcja terapeutyczna może znacząco poprawić komfort pacjentów, a także odciążyć system ochrony zdrowia.
Infliksymab to lek biologiczny należący do grupy inhibitorów TNF-α. Od lat stosowany jest w terapii chorób o podłożu zapalnym, takich jak reumatoidalne zapalenie stawów, łuszczycowe zapalenie stawów, choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa czy łuszczyca plackowata. Skuteczność infliksymabu w tych wskazaniach jest dobrze udokumentowana, a w wielu przypadkach stanowi on podstawę leczenia biologicznego.

Nowością na liście refundacyjnej od 1 października 2025 roku jest podskórna forma leku (Remsima s.c.). Oznacza to, że pacjenci – po kwalifikacji lekarskiej – będą mogli przyjmować lek w sposób mniej uciążliwy, bez konieczności cyklicznych wizyt w szpitalu.

Wygoda dla pacjentów i odciążenie systemu

Dotychczas leczenie infliksymabem wiązało się z koniecznością odbywania wizyt w ośrodku infuzyjnym, co było czasochłonne i często stanowiło dodatkową barierę dla pacjentów z mniejszych miejscowości. Podskórna postać leku pozwala na większą elastyczność – w wielu przypadkach podanie może odbywać się samodzielnie w domu lub w warunkach ambulatoryjnych.

Zmiana ma również znaczenie systemowe. Mniejsza liczba wizyt infuzyjnych oznacza odciążenie personelu medycznego i infrastruktury szpitalnej, co pozwala lepiej wykorzystać zasoby ochrony zdrowia. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy kolejki do terapii biologicznych i presja na oddziały reumatologiczne czy gastroenterologiczne stale rosną.

Refundacja i kryteria dostępu

Resort zdrowia poinformował, że infliksymab podskórny zostanie objęty refundacją we wskazaniach, w których lek już był stosowany w postaci dożylnej – obejmie to m.in. reumatoidalne i łuszczycowe zapalenie stawów, choroby zapalne jelit, łuszczycę czy zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. Szczegółowe kryteria włączenia i sposób realizacji świadczeń zostaną doprecyzowane w programach lekowych. Pytania pozostają jednak otwarte: czy wszyscy pacjenci stosujący obecnie infliksymab dożylny będą mogli przejść na formę podskórną, czy będzie to rozwiązanie dostępne przede wszystkim dla nowych chorych?

Podskórna forma infliksymabu to przykład, jak farmakoterapia ewoluuje w stronę rozwiązań bardziej przyjaznych pacjentowi. Zmniejszenie konieczności hospitalizacji, ułatwienie dostępu i potencjalne zwiększenie przestrzegania zaleceń terapeutycznych to realne korzyści płynące z tej zmiany.

Jednocześnie eksperci podkreślają konieczność monitorowania skuteczności i bezpieczeństwa nowej formy podawania, aby w praktyce klinicznej potwierdzić jej równorzędność z dotychczasowym leczeniem dożylnym.

Źródło: MZ

Nowa jakość w diagnostyce i leczeniu chorób przełyku właśnie stała się faktem. W Klinice Gastroenterologii i Żywienia Dzieci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, kierowanej przez prof. Aleksandrę Banaszkiewicz, przeprowadzono po raz pierwszy w Polsce planimetrię impedancyjną przełyku (EndoFLIP). Zabieg wykonano 8 lipca 2025 roku u 14-letniego pacjenta, który już wcześniej był leczony endoskopowo i operacyjnie z powodu achalazji przełykowej.
To procedura o wyjątkowym znaczeniu klinicznym – szczególnie u dzieci. Umożliwia dokładną ocenę podatności ściany przełyku na rozciąganie oraz analizę jego motoryki. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod, takich jak manometria przełykowa, może być wykonana w znieczuleniu ogólnym, co rozwiązuje problem braku współpracy ze strony małych pacjentów.

U chłopca, u którego wykonano procedurę, objawy choroby – przede wszystkim utrudnione przełykanie – powróciły mimo przebytego leczenia operacyjnego achalazji przełykowej z jednoczesną operacją antyrefluksową. To właśnie w takich przypadkach planimetria pozwala odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy objawy wynikają z nawrotu choroby podstawowej, czy są efektem zabiegu fundoplikacji. Jak podkreślają specjaliści, dotąd takie różnicowanie było bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe.

Achalazja to przewlekła choroba przełyku, prowadząca do zaburzeń połykania wskutek braku rozkurczu dolnego zwieracza przełyku i upośledzenia jego perystaltyki. Pokarm zatrzymuje się w przełyku, nie przedostając się do żołądka. Leczenie operacyjne polega na wykonaniu miotomii, czyli rozcięcia zwieracza, oraz fundoplikacji – zabiegu antyrefluksowego, który ma zapobiec cofaniu się treści żołądkowej. Niestety, również po takim leczeniu mogą utrzymywać się objawy, które trudno jednoznacznie zinterpretować.

Planimetria impedancyjna przełyku dostarcza danych, które umożliwiają właściwą diagnozę i pozwalają uniknąć błędnych decyzji terapeutycznych. Może być stosowana nie tylko diagnostycznie – jako narzędzie różnicujące źródło dolegliwości – ale także śródoperacyjnie, oceniając skuteczność operacji w czasie rzeczywistym. W niektórych przypadkach może być wykorzystana jako samodzielna procedura terapeutyczna, np. w leczeniu zwężeń przełyku.

„Starania o sprowadzenie do Polski aparatury umożliwiającej przeprowadzenie planimetrii trwały już od kilku lat. I udało się” – podkreślają przedstawiciele WUM. Pionierską procedurę zrealizował zespół w składzie: dr hab. Marcin Banasiuk, dr hab. Marcin Dziekiewicz, piel. Beata Winnicka oraz anestezjolog dr Paulina Trojanek.

Choć badanie planimetryczne przełyku jest już stosowane w niektórych krajach, to w Polsce – a zwłaszcza w populacji dziecięcej – było dotąd niedostępne. Dzięki determinacji zespołu Kliniki Gastroenterologii i Żywienia Dzieci WUM oraz wprowadzeniu odpowiedniej aparatury, możliwe stało się wdrożenie tej innowacyjnej metody także u polskich pacjentów.

To nie tylko diagnostyczny przełom, ale i realna szansa na lepszą jakość życia dla dzieci z trudnymi do zdiagnozowania chorobami przełyku.

Źródło: WUM Fot. WUM

Minister Zdrowia Izabela Leszczyna powołała prof. Jarosława Regułę, kierownika Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii, na kolejną pięcioletnią kadencję na stanowisku konsultanta krajowego w dziedzinie gastroenterologii.
Prof. Jarosław Reguła jest uznanym autorytetem w dziedzinie gastroenterologii, szczególnie w zakresie wczesnego wykrywania i leczenia nowotworów przewodu pokarmowego. Otrzymał liczne nagrody, takie jak m.in. Nagroda Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz wyróżnienie Polskiego Towarzystwa Gastroenterologicznego za całokształt osiągnięć naukowych. Wyróżnia się również zaangażowaniem w szkolenie młodych lekarzy i działalność edukacyjną, co czyni go nie tylko wybitnym naukowcem, ale także mentorem dla kolejnych pokoleń specjalistów. Profesor może poszczycić się imponującym dorobkiem naukowym oraz wyjątkowym zaangażowaniem we współtworzenie i wdrażanie nowoczesnych standardów diagnostycznych. Nieustająco pracuje także na rzecz poprawy jakości profilaktyki raka jelita grubego. W swej codziennej praktyce klinicznej jest niezwykle empatyczny i oddany swoim pacjentom. Profesor zaufaniem na stanowisku konsultanta krajowego cieszy się od ponad dekady.

Pełnienie funkcji konsultanta jest nie tylko wyróżnieniem, uznaniem dla wiedzy, doświadczenia i autorytetu osoby wybranej do tej roli, ale także wielką odpowiedzialnością. Rola konsultantów w ochronie zdrowia jest jednym filarów, zapewniających najwyższą jakość opieki medycznej w Polsce. To oni stanowią fundament systemu doradztwa medycznego, zapewniając wsparcie merytoryczne dla decyzji strategicznych oraz opracowując wytyczne, które kierunkują praktykę kliniczną w całym kraju.

źródlo: NIO-PIB

Z ogromną radością zapraszamy do udziału w Konferencji Naukowej: Spotkania Gastroenterologiczno-Neurometaboliczne „Między mózgiem a wątrobą”, która odbędzie się w dniu 27.09.2024 r. w Hotelu Courtyard by Marriott Katowice City Center, w Katowicach. Tematyka konferencji będzie obejmowała zagadnienia z zakresu gastroenterologii, hepatologii, neurologii oraz chorób metabolicznych, z którymi w swojej praktyce styka się zarówno gastroenterolog, neurolog, ale też lekarz rodzinny i pediatra.
Szanowni Państwo,

z ogromną radością zapraszamy do udziału w Konferencji Naukowej: Spotkania Gastroenterologiczno-Neurometaboliczne „Między mózgiem a wątrobą”, która odbędzie się w dniu 27.09.2024 r. w Hotelu Courtyard by Marriott Katowice City Center, w Katowicach. Tematyka konferencji będzie obejmowała zagadnienia z zakresu gastroenterologii, hepatologii, neurologii oraz chorób metabolicznych, z którymi w swojej praktyce styka się zarówno gastroenterolog, neurolog, ale też lekarz rodzinny i pediatra. Spróbujemy odpowiedzieć na często zadawane pytania i rozwiać towarzyszące wątpliwości. W oparciu o najnowsze rekomendacje, doniesienia z literatury światowej oraz własne doświadczenia wykładowcy omówią patogenezę, diagnostykę, leczenie wybranych zagadnień z pogranicza hepatologii oraz neurologii. Do wygłoszenia wykładów zaprosiliśmy wybitnych ekspertów z kraju.
 
Jesteśmy pewni, że udział w tym wydarzeniu wzbogaci Państwa wiedzę, pozwoli na konfrontację własnych doświadczeń z przedstawionymi zagadnieniami, a także umożliwi nawiązanie nowych, cennych znajomości. 
 
W imieniu Komitetu Organizacyjnego
Dr hab. n. med. Sabina Więcek
Prof. dr hab. n. med. Justyna Paprocka
 
Więcej informacji na:
Neuro-Gastro (neurogastro.pl)

Wydarzenie zostało objęte patronatem medialnym Medicalpress.