Medicalpress
Połączenie dwóch szpitali klinicznych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu ma stworzyć jeden z najsilniejszych ośrodków akademickich w kraju. Ministerstwo Zdrowia zapowiada wsparcie takich procesów z Funduszu Medycznego, na który przeznaczono ponad miliard złotych. Celem jest poprawa dostępności świadczeń, lepsza koordynacja leczenia oraz efektywniejsze wykorzystanie infrastruktury i kadry medycznej.
Konsolidacja szpitali coraz wyraźniej staje się jednym z elementów strategii Ministerstwa Zdrowia dotyczącej modernizacji systemu ochrony zdrowia. Resort chce wspierać tworzenie większych, wielospecjalistycznych ośrodków, które będą w stanie zapewnić pacjentom bardziej kompleksową opiekę, a jednocześnie efektywniej wykorzystywać zasoby kadrowe i infrastrukturę.

Jednym z pierwszych projektów wpisujących się w ten kierunek jest plan połączenia Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Temat był jednym z głównych punktów wizyty minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy w Poznaniu, podczas której spotkała się z władzami uczelni i szpitali klinicznych.

Rektor Uniwersytetu Medycznego, prof. dr hab. Zbigniew Krasiński, przekazał minister zdrowia wniosek dotyczący konsolidacji obu placówek, przygotowany na podstawie uchwały Senatu uczelni. Rozmowy dotyczyły również możliwości uzyskania wsparcia finansowego z Funduszu Medycznego, który ma stać się jednym z głównych źródeł finansowania tego typu przedsięwzięć.

Połączenie potencjału obu szpitali ma przynieść korzyści zarówno pacjentom, jak i środowisku akademickiemu. Resort zdrowia wskazuje, że większy, wielospecjalistyczny ośrodek będzie mógł zapewnić bardziej kompleksową opiekę, lepszą koordynację leczenia oraz łatwiejszy dostęp do wysokospecjalistycznych świadczeń. Z perspektywy uczelni konsolidacja oznacza także stworzenie lepszych warunków do prowadzenia działalności naukowej, dydaktycznej i rozwoju nowoczesnych metod leczenia.

W trakcie wizyty minister zdrowia odwiedziła również budowę Centralnego Zintegrowanego Szpitala Klinicznego – jednej z największych inwestycji medycznych realizowanych obecnie w Polsce. W najbliższym czasie do użytku mają zostać oddane kolejne trzy moduły kompleksu. Nowy szpital będzie dysponował nowoczesnymi blokami operacyjnymi, pracowniami kardiologii inwazyjnej oraz bazą kliniczną przeznaczoną zarówno do leczenia pacjentów, jak i kształcenia przyszłych lekarzy oraz prowadzenia badań naukowych.

Realizacja podobnych projektów ma być wspierana przez Fundusz Medyczny. Od 1 lipca Ministerstwo Zdrowia prowadzi nabór do konkursu, w ramach którego na procesy konsolidacyjne przeznaczono ponad 1 mld zł. Środki mają pomóc w tworzeniu silniejszych organizacyjnie podmiotów leczniczych, zdolnych do zapewnienia bardziej kompleksowej opieki i lepszego wykorzystania dostępnych zasobów. O dofinansowanie mogą ubiegać się podmioty lecznicze, które podejmą formalną decyzję o połączeniu, skutkującą przejęciem praw i obowiązków, nie później niż do 31 marca 2027 roku.

Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że konsolidacja nie jest celem samym w sobie. Ma być narzędziem służącym poprawie jakości leczenia, zwiększeniu dostępności wysokospecjalistycznych świadczeń oraz stworzeniu stabilniejszych organizacyjnie szpitali, które będą mogły skuteczniej odpowiadać na rosnące potrzeby zdrowotne społeczeństwa.

Źródło: MZ
Foto: MZ

Polska przestaje być wyłącznie odbiorcą terapii CAR-T wytwarzanych za granicą i zaczyna budować własne zaplecze technologiczne. To zmiana o znaczeniu większym niż pojedynczy sukces laboratoryjny, bo dotyczy nie tylko prestiżu naukowego, lecz także przyszłych kosztów leczenia, bezpieczeństwa lekowego i realnej dostępności terapii dla pacjentów. Jednocześnie wraz z rozwojem projektów badawczych coraz wyraźniej widać systemowe pytania: jak przejść od badań do rutynowego leczenia, jak zabezpieczyć pacjentów uczestniczących w eksperymentalnych terapiach oraz jak utrzymać infrastrukturę, która dopiero powstaje w polskich ośrodkach.
Produkty lecznicze terapii zaawansowanej – obejmujące terapie genowe, komórkowe i tkankowe – należą dziś do najbardziej dynamicznie rozwijających się obszarów medycyny. Ich znaczenie szczególnie wyraźnie widać w onkologii oraz chorobach rzadkich, czyli w dziedzinach, w których klasyczne metody leczenia często osiągają granice skuteczności. Terapie te projektowane są z myślą o sytuacjach, w których potrzeby kliniczne pozostają niezaspokojone, a dostępne leczenie nie pozwala na trwałą kontrolę choroby.

Jedną z najbardziej zaawansowanych technologii w tej grupie jest immunoterapia CAR-T, polegająca na wykorzystaniu genetycznie zmodyfikowanych limfocytów T pacjenta. Komórki układu odpornościowego są pobierane od chorego, następnie w laboratorium wyposażane w receptor rozpoznający antygen na powierzchni komórek nowotworowych, a później ponownie podawane pacjentowi. W praktyce oznacza to stworzenie spersonalizowanego leku biologicznego wytwarzanego z komórek konkretnej osoby.

Jak wskazywała Katarzyna Galas z Ministerstwa Zdrowia, rozwój takich technologii jest dziś wspierany zarówno poprzez niekomercyjne badania kliniczne, jak i projekty komercyjne finansowane przez Agencję Badań Medycznych. Obejmują one nie tylko onkologię, lecz także inne obszary medycyny, w tym choroby rzadkie i schorzenia zapalne.

Wśród projektów onkologicznych szczególne znaczenie ma badanie CARMEN, dotyczące zastosowania limfocytów CAR-T anty-CD19 u pacjentów z nawrotowymi i opornymi chłoniakami nieziarniczymi z limfocytów B. W ramach tego projektu podano pierwsze w Polsce niekomercyjnie wytworzone komórki CAR-T, przygotowane lokalnie w krajowej infrastrukturze laboratoryjnej. Sam proces produkcji komórek trwał około dwóch tygodni, a cała procedura – od pobrania komórek od pacjenta do ich ponownego podania – około trzech tygodni.

Jeszcze kilka lat temu taka procedura była logistycznie i finansowo uzależniona od zagranicznych laboratoriów. Materiał biologiczny wysyłano do wyspecjalizowanych ośrodków w Stanach Zjednoczonych lub Europie Zachodniej, gdzie przygotowywano produkt leczniczy. Koszt terapii sięgał wówczas nawet ponad milion złotych za jednego pacjenta. Rozwój krajowych kompetencji produkcyjnych oznacza potencjalną zmianę tej sytuacji – zarówno pod względem dostępności leczenia, jak i bezpieczeństwa technologicznego państwa.

Jak zwracał uwagę prof. Artur Kowalik ze Świętokrzyskiego Centrum Onkologii, w praktyce oznacza to funkcjonowanie dwóch równoległych modeli terapii CAR-T. W przypadku produktów komercyjnych proces modyfikacji komórek odbywa się w laboratoriach firm farmaceutycznych, najczęściej poza Polską, natomiast projekty finansowane przez Agencję Badań Medycznych rozwijają akademickie technologie terapii komórkowych, które dopiero budują krajowe kompetencje w tym obszarze.

Według danych przedstawionych przez Ireneusza Staronia z Agencji Badań Medycznych, obecnie finansowanych jest sześć projektów rozwijających technologię CAR-T, o łącznej wartości około 276 mln zł. Cztery z nich obejmują badania kliniczne z udziałem pacjentów, a dwa realizowane są ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Projekty dotyczą m.in. leczenia nawrotowego lub opornego szpiczaka plazmocytowego, ostrej białaczki limfoblastycznej czy nowych strategii immunoterapii nowotworów układu krwiotwórczego.

Jednocześnie w trakcie realizacji projektów pojawił się problem, który ma znaczenie nie tylko systemowe, ale także etyczne. Jak zauważył Staroń, pacjent uczestniczący w badaniu klinicznym nie zawsze ma później możliwość powrotu do standardowego programu lekowego, jeśli eksperymentalna terapia okaże się nieskuteczna.

Pacjenci, którzy biorą udział w tych eksperymentalnych terapiach, nie mogą później – w przypadku braku efektywności – wrócić do programu lekowego” – wskazywał.

Z punktu widzenia systemu ochrony zdrowia CAR-T nie jest już wyłącznie eksperymentem. Terapia ta została objęta refundacją w Polsce po raz pierwszy w 2021 roku. Obecnie w programach lekowych finansowane są trzy produkty CAR-T stosowane w leczeniu wybranych nowotworów hematologicznych, przede wszystkim chłoniaków B-komórkowych oraz ostrej białaczki limfoblastycznej.

Jak wyjaśniała Martyna Kosmal z Ministerstwa Zdrowia, liczba pacjentów korzystających z tej terapii systematycznie rośnie. W 2023 roku leczenie otrzymało 91 pacjentów, w 2024 roku już 138, a w kolejnych miesiącach liczba ta przekroczyła 150 chorych. Wydatki publiczne na refundację terapii CAR-T sięgnęły już blisko 200 mln zł rocznie.

Jednocześnie CAR-T pozostaje terapią stosowaną w bardzo wąskich wskazaniach i najczęściej w sytuacji, gdy inne metody leczenia zostały już wyczerpane. Wynika to zarówno z ograniczeń rejestracyjnych, jak i z faktu, że leczenie musi być prowadzone w wyspecjalizowanych ośrodkach posiadających odpowiednią certyfikację oraz doświadczenie w terapii komórkowej.

Rozwój terapii zaawansowanych wykracza jednak poza onkologię. Technologie genowe i komórkowe coraz częściej pojawiają się także w kontekście chorób rzadkich, które – choć pojedynczo występują rzadko – łącznie dotyczą nawet 6–8 proc. populacji. W Polsce oznacza to kilka milionów pacjentów.

W odpowiedzi na rosnące znaczenie takich terapii wprowadzono nowe instrumenty finansowe. Jednym z nich jest subfundusz w ramach Funduszu Medycznego przeznaczony na leczenie chorób rzadkich u dzieci. Jego roczny budżet ma wynosić około 250 mln zł i obejmować finansowanie terapii zaawansowanych, które dotychczas nie były dostępne w systemie refundacyjnym.

Mechanizm ten ma umożliwić zastosowanie jednorazowych terapii genowych lub komórkowych w sytuacji, gdy wyczerpano wszystkie inne możliwości leczenia. Warunkiem jest m.in. pozytywna opinia konsultanta krajowego lub wojewódzkiego, potwierdzenie braku alternatywnych metod terapii oraz dopuszczenie produktu leczniczego do obrotu.

Jednak rozwój terapii komórkowych to nie tylko kwestia badań i refundacji. Wymaga on także budowy i utrzymania wysoko specjalistycznej infrastruktury laboratoryjnej spełniającej standardy dobrej praktyki wytwarzania (GMP). Utrzymanie takich laboratoriów jest kosztowne, a stabilność ich funkcjonowania zależy od ciągłości finansowania.

Na ten problem zwracali uwagę eksperci zajmujący się bezpośrednio wytwarzaniem terapii komórkowych w polskich ośrodkach. Jak podkreślała dr Justyna Marynowska z Narodowego Instytutu Onkologii, krajowa produkcja terapii komórkowych może być nawet od pięciu do dziesięciu razy tańsza niż zakup komercyjnych produktów od globalnych firm farmaceutycznych. Jednocześnie utrzymanie infrastruktury laboratoryjnej wymaga stałych inwestycji, których nie da się zapewnić wyłącznie poprzez pojedyncze granty badawcze.

Podobne wątpliwości dotyczą także przyszłości projektów po zakończeniu finansowania. Badania kliniczne mogą trwać kilka lat, ale infrastruktura i zespoły naukowe muszą funkcjonować znacznie dłużej, jeśli mają stać się trwałym elementem systemu ochrony zdrowia.

Rozwój terapii CAR-T pokazuje więc jednocześnie potencjał i ograniczenia polskiego systemu ochrony zdrowia. Z jednej strony powstają laboratoria, projekty badawcze i zespoły kliniczne zdolne do rozwijania najbardziej zaawansowanych technologii medycznych. Z drugiej – wciąż otwarte pozostają pytania o ciągłość finansowania, regulacje prawne oraz miejsce tych terapii w systemie refundacji.

To właśnie od odpowiedzi na te pytania będzie zależało, czy Polska pozostanie wyłącznie uczestnikiem globalnego wyścigu technologicznego, czy też stanie się jednym z krajów zdolnych do tworzenia i wdrażania własnych terapii zaawansowanych.

Artykuł powstał na podstawie zapisu posiedzenia Podkomisji stałej do spraw onkologii z 26.02.2026 r.

Postęp w onkologii coraz rzadziej sprowadza się do jednej „przełomowej” cząsteczki, która zmienia rokowania całej populacji chorych. Częściej to precyzyjne dopasowywanie terapii do biologii nowotworu i planowanie leczenia w sekwencjach, w których każdy kolejny etap ma sens tylko wtedy, gdy jest zastosowany we właściwym momencie. W takim modelu rośnie znaczenie diagnostyki molekularnej, ale rośnie też ryzyko, że system nie nadąży za tempem medycyny: badania można wykonać, wynik można zinterpretować, lek może być zarejestrowany – a przewidywalna ścieżka finansowania nadal nie jest oczywista.
Ten problem wyraźnie wybrzmiał podczas debaty „Onkologia w Polsce – między postępem a nierównościami w dostępie do terapii” w ramach konferencji “Wyzwania Zdrowotne 2026”. Dr n. med. Leszek Kraj z Kliniki Onkologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zwracał uwagę, że w nowotworach dróg żółciowych w ostatnim czasie pojawiły się nowe możliwości terapeutyczne, także w pierwszej linii leczenia. Równocześnie podkreślał, że w tej chorobie – podobnie jak w wielu innych nowotworach – badania molekularne są już wykonywane i powinny stanowić punkt wyjścia do planowania terapii. „Dziś mając pacjenta z rakiem jelita grubego nie podejmuję praktycznie żadnej decyzji terapeutycznej bez badania molekularnego” – zaznaczał, wskazując, że taka logika powinna obowiązywać również w raku dróg żółciowych.

W raku dróg żółciowych szczególne znaczenie kliniczne mają mutacje IDH1 oraz fuzje i rearanżacje FGFR2. Dla tych zaburzeń dostępne są zarejestrowane terapie ukierunkowane molekularnie, m.in. iwosidenib w przypadku mutacji IDH1 oraz pemigatynib w przypadku fuzji FGFR. Zgodnie z aktualnymi zaleceniami leczenie to powinno mieć określone miejsce w kolejnych liniach terapii u odpowiednio wyselekcjonowanych pacjentów. Obecnie jednak terapie te nie są w Polsce objęte refundacją w ramach programu lekowego.

W takich sytuacjach możliwe jest skorzystanie z procedury RDTL – Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych. To mechanizm, który pozwala na finansowanie terapii lekiem nieobjętym refundacją w danym wskazaniu, w sytuacji gdy pacjent wykorzystał już dostępne metody leczenia finansowane ze środków publicznych. RDTL jest w Polsce świadczeniem gwarantowanym i podlega ściśle określonej procedurze. Wniosek przygotowuje lekarz wraz ze świadczeniodawcą, następnie jest on opiniowany przez konsultanta wojewódzkiego lub krajowego, a decyzję o pokryciu kosztów terapii podejmuje właściwy oddział wojewódzki NFZ. Zgoda udzielana jest na określony czas – zazwyczaj do trzech miesięcy lub trzech cykli leczenia – z możliwością kontynuacji po spełnieniu wymaganych warunków.

W praktyce znaczenie RDTL wzmacnia jeszcze jeden element: finansowanie w tej procedurze jest realizowane w ramach Funduszu Medycznego. Fundusz Medyczny jest państwowym funduszem celowym, którego dysponentem jest Minister Zdrowia – to dodatkowy, wydzielony strumień środków publicznych przeznaczony m.in. na wsparcie dostępu do innowacyjnych świadczeń i technologii. RDTL jest wskazywany przez NFZ jako świadczenie gwarantowane finansowane w ramach tego funduszu, a jednocześnie nie wszystkie typy szpitali mogą występować o zgodę na pokrycie kosztów leku w tej procedurze (w praktyce dotyczy to określonych kategorii placówek, m.in. szpitali onkologicznych i szpitali III stopnia). To jeden z powodów, dla których w dyskusjach o RDTL powraca temat regionalności i różnic między ośrodkami.

Jedną z najczęściej wskazywanych przez klinicystów ułomności procedury RDTL jest warunek wykorzystania wszystkich dostępnych i finansowanych ze środków publicznych opcji terapeutycznych przed złożeniem wniosku o ratunkowy dostęp. Dr Kraj podkreślał, że w przypadku pacjentów z fuzją FGFR wytyczne jasno określają miejsce terapii celowanej – pemigatynib powinien być stosowany w drugiej linii leczenia. Tymczasem procedura RDTL wymaga wcześniejszego zastosowania dostępnych w danym wskazaniu terapii refundowanych, w tym chemioterapii, nawet jeśli ich wartość kliniczna w konkretnej sytuacji jest ograniczona.

W praktyce oznacza to, że leczenie ukierunkowane molekularnie bywa przesuwane na etap późniejszy, niż wynikałoby to z aktualnej wiedzy medycznej. A im dalsza linia leczenia, tym mniejsza skuteczność terapii i większe ryzyko pogorszenia stanu ogólnego chorego. W efekcie część pacjentów może nie osiągnąć momentu, w którym terapia celowana mogłaby zostać zastosowana zgodnie z jej optymalnym miejscem w sekwencji leczenia.

Dr Leszek Kraj zwracał uwagę, że RDTL w jego ocenie powinien mieć charakter rozwiązania czasowego. Jego największą słabością jest to, że wymaga formalnego wykorzystania wszystkich dostępnych opcji terapeutycznych, zanim pacjent uzyska dostęp do danej terapii. Jako przykład wskazywał pemigatynib u chorych z fuzją FGFR – w wytycznych rekomendowany jako leczenie drugiej linii. Tymczasem w praktyce, aby spełnić warunek „wyczerpania możliwości terapeutycznych”, konieczne bywa wcześniejsze przejście przez chemioterapię, nawet jeśli z punktu widzenia aktualnej wiedzy medycznej nie jest to optymalne rozwiązanie.

Dr hab. n. med. Jakub Kucharz prof. NIO-PIB, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego NIO-PIB w Warszawie, zwracał uwagę, że z punktu widzenia lekarza praktyka oznacza to konieczność stosowania terapii, które nie są optymalne na danym etapie choroby. 

„My wiedząc, że terapia powinna być zastosowana w drugiej linii, jesteśmy zmuszeni zastosować mniej efektywne terapie, co do których wiemy, że są obarczone toksycznością, a niekoniecznie efektywnością (…) Im dalej w leczeniu i kolejne linie, tym te terapie są mniej efektywne”.

Drugim ograniczeniem wskazywanym przez lekarzy jest nieprzewidywalność decyzji podejmowanych w ramach procedury RDTL. Nawet wnioski oparte na jednoznacznych przesłankach klinicznych nie zawsze kończą się zgodą na finansowanie terapii. W praktyce oznacza to, że lekarz nie ma pełnej pewności, czy pacjent, który spełnia kryteria medyczne zastosowania danej cząsteczki, uzyska do niej dostęp w trybie ratunkowym.

Na ten aspekt zwracał uwagę prof. Jakub Kucharz, podkreślając, że ostateczna decyzja nie zapada na poziomie ośrodka prowadzącego leczenie.

„Decyzja o zrefundowaniu danej terapii, dla danego chorego, jest podejmowana przez wojewódzki oddział NFZ-u. Niejednokrotnie, kiedy pisaliśmy wnioski o bardzo silnym uzasadnieniu merytorycznym, otrzymywaliśmy odmowę z NFZ-u, w której zawarto, iż RDTL nie służy do najlepszego leczenia pacjenta (…) tylko możemy go zastosować, kiedy wyczerpiemy wszystkie opcje terapeutyczne, które są zarejestrowane”.

Dodatkowym obciążeniem jest czasochłonność całej procedury, wymagającej przygotowania obszernej dokumentacji i przejścia przez kolejne etapy opiniowania. Z tego względu klinicyści podkreślają, że w przypadku terapii zarejestrowanych docelowym i bardziej przewidywalnym rozwiązaniem powinny być programy lekowe – z jasno określonymi kryteriami włączenia i wyłączenia – ponieważ to one w większym stopniu zapewniają równość dostępu pacjentów w skali kraju.

Sytuacja, w której terapia jest dostępna klinicznie, ale jej finansowanie wymaga zastosowania trybu ratunkowego, nie dotyczy wyłącznie nowotworów rzadkich. Jednym z takich obszarów jest leczenie radioligandowe w zaawansowanym raku gruczołu krokowego.

Terapia radioligandowa polega na połączeniu radioizotopu z cząsteczką wiążącą się z receptorem obecnym na komórkach nowotworowych. W raku prostaty celem jest antygen błonowy swoisty dla prostaty (PSMA). Po podaniu preparatu radioznaczona cząsteczka łączy się z komórkami nowotworowymi, a emitowane promieniowanie działa bezpośrednio w obrębie ognisk choroby. Warunkiem kwalifikacji do leczenia jest potwierdzenie tzw. choroby PSMA-dodatniej w badaniu obrazowym, czyli wykazanie, że zmiany nowotworowe wychwytują radioligand.

Jest to metoda przeznaczona dla chorych na określonym etapie zaawansowania, po wykorzystaniu innych dostępnych linii terapii. Prof. Jakub Kucharz zwracał uwagę, że leczenie radioligandowe powinno być elementem przemyślanej sekwencji terapeutycznej. W przypadku radioizotopów emitujących promieniowanie beta należy uwzględnić ryzyko powikłań szpikowych, które mogą ograniczyć możliwość zastosowania kolejnych linii leczenia, w tym chemioterapii. Z tego względu decyzja o jego wdrożeniu wymaga uwzględnienia całej strategii leczenia pacjenta.

W Narodowym Instytucie Onkologii część pacjentów otrzymywała leczenie radioligandowe w ramach procedury RDTL, co pokazuje, że mechanizm ratunkowy może być wykorzystywany do finansowania tej technologii u chorych, którzy wyczerpali standardowe opcje terapeutyczne.

Perspektywę pacjencką do dyskusji wniosła Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej. Zwracała uwagę, że problemem nie jest sama obecność mechanizmu RDTL, lecz jego nierównomierna dostępność. Pacjent często nie wie, do którego ośrodka powinien się zgłosić, aby procedura została przeprowadzona sprawnie i konsekwentnie. W zaawansowanym raku prostaty – podkreślała – czas podejmowania decyzji terapeutycznej ma bezpośrednie przełożenie na jakość życia chorego, funkcjonowanie jego rodziny oraz koszty pośrednie ponoszone przez państwo. Nierówności pojawiają się wówczas, gdy o tempie i możliwościach leczenia decyduje bardziej geografia i organizacyjna sprawność placówki niż przesłanki kliniczne.

Do krytycznych uwag lekarzy odniósł się podczas debaty dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia, Mateusz Oczkowski. Wskazywał, że mechanizmy wczesnego dostępu do terapii funkcjonują w większości krajów europejskich i nie są rozwiązaniem specyficznym dla Polski. Podkreślał, że w przeważającej części państw wniosek o takie leczenie składa lekarz lub ośrodek, a systemy te – podobnie jak w Polsce – obwarowane są określonymi warunkami i ograniczeniami.

Zwracał przy tym uwagę, że dyskusja o RDTL nie powinna ograniczać się wyłącznie do refundacji standardowej, ponieważ w Polsce funkcjonuje kilka alternatywnych ścieżek finansowania terapii. Oprócz samego RDTL obejmują one m.in. import docelowy, badania niekomercyjne finansowane przez Agencję Badań Medycznych oraz dodatkowe środki uruchamiane w ramach Funduszu Medycznego. Łącznie – jak wskazywał – mowa o kilku miliardach złotych przeznaczanych na alternatywne źródła finansowania poza klasycznymi programami lekowymi.

W tej perspektywie RDTL jest jednym z elementów szerszego systemu, który ma umożliwiać dostęp do terapii przed pełną refundacją, przy jednoczesnym zachowaniu kontroli nad wydatkowaniem środków publicznych.

W nowotworach, w których diagnostyka molekularna identyfikuje wąskie populacje chorych z konkretnymi celami terapeutycznymi, mechanizm finansowania musi działać nie tylko jako rozwiązanie awaryjne, lecz jako przewidywalna ścieżka pozwalająca wykorzystać wynik badania w momencie, gdy ma to największy sens kliniczny.

Dyskusja o RDTL i programach lekowych podczas panelu nie była sporem o sam dostęp do innowacji, lecz o sposób ich wdrażania. Dr Leszek Kraj zwracał uwagę, że w wielu przypadkach mówimy o leczeniu paliatywnym, które wydłuża medianę przeżycia o kilka miesięcy. Z perspektywy systemu nie zawsze są to terapie spektakularne.

„Z perspektywy pojedynczego chorego, który tą konkretną mutację ma, zarejestrowany lek – to jest terapia przełomowa”.

Współczesna onkologia rzadko opiera się na jednym leku zmieniającym los całych populacji. Częściej są to kolejne, precyzyjnie dobrane elementy terapii, włączane we właściwym momencie sekwencji leczenia. Postęp polega na dokładaniu kolejnych „cegiełek”, które w ujęciu długofalowym przekładają się na realną poprawę przeżycia i jakości życia chorych.

Źródło: Opracowanie redakcja Medicalpress na podstawie panelu na konferencji „Wyzwania Zdrowotne 2026” 

Ostra porfiria wątrobowa należy do najrzadszych i najbardziej dramatycznych chorób metabolicznych — z napadami, które potrafią w ciągu kilku godzin doprowadzić pacjenta do skrajnego bólu, niewydolności mięśni czy zaburzeń świadomości. Jeszcze kilka lat temu możliwości terapeutyczne były skrajnie ograniczone. Sytuację zmieniło dopiero nowatorskie leczenie refundowane od 2022 roku w ramach Funduszu Medycznego. Dla 27 chorych, którzy je obecnie otrzymują, terapia ta oznacza realną kontrolę choroby, koniec nieustannych hospitalizacji i szansę na normalne funkcjonowanie.
Teraz — zgodnie z zasadami Funduszu — program powinien przejść do standardowej refundacji. Od decyzji Ministerstwa Zdrowia zależy, czy także nowo diagnozowani pacjenci będą mieli dostęp do przełomowego leczenia, które zmieniło naturalny przebieg choroby. Stawką jest bezpieczeństwo i przyszłość chorych z AHP — a to jedna z grup najbardziej wrażliwych w całym systemie ochrony zdrowia.

Napady porfirii to jeden z najbardziej dramatycznych epizodów, jakie może przeżyć pacjent: bardzo silny ból brzucha, wzrost ciśnienia tętniczego, tachykardia, nudności, wymioty, objawy neurologiczne, takie jak osłabienie siły mięśniowej, a w ciężkich przypadkach porażenie mięśni oddechowych, drgawki, zaburzenia świadomości, a nawet śpiączka. Ostra porfiria wątrobowa to choroba wynikająca z zaburzeń pracy enzymów odpowiedzialnych za metabolizm hemu. W jej przebiegu dochodzi do nagromadzenia toksycznych prekursorów porfiryn, które mogą wywoływać gwałtowne napady obejmujące wiele układów organizmu. Objawy są niespecyficzne i różnorodne, przez co choroba bywa latami nierozpoznana. Każdy napad wymaga pilnej hospitalizacji, a pacjentom podaje się m.in. glukozę i leczenie przerywające atak.

Refundowana terapia – przełom w leczeniu

Od 1 stycznia 2022 r. pacjenci z nawracającą ostrą porfirią wątrobową mogą być leczeni w programie lekowym B.128.FM, w ramach którego otrzymują lek zapobiegający kolejnym zaostrzeniom choroby. Terapia ta – giwosyran sodowy – była pierwszym lekiem, który uzyskał refundację w procedurze Funduszu Medycznego jako technologia o wysokim poziomie innowacyjności (TLI). Aktualnie program lekowy prowadzony jest w czterech ośrodkach w Polsce, a leczenie giwosyranem otrzymuje 27 pacjentów. Po czterech latach funkcjonowania programu lekowego, zgodnie z zasadami Funduszu Medycznego, powinien on przejść do standardowej refundacji. Jest to jedyna możliwość, aby pacjenci mieli dostęp do tej terapii.
Warto podkreślić, że terapia ta została pozytywnie oceniona przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). We wrześniu tego roku Prezes AOTMiT wydał rekomendację uzasadniającą dalszą refundację giwosyranu. Analitycy Agencji wskazali, że leczenie udowodniło swoją wartość kliniczną, i podkreślali wysoką jakość kwalifikacji i opieki nad pacjentami, kontrolowaną przez Zespół Koordynacyjny ds. Leczenia AHP.
Dlatego pacjenci i eksperci z nadzieją czekają na rozstrzygnięcia Ministerstwa Zdrowia.

Nieleczona porfiria to życie w cieniu bólu

O tym, jak wygląda codzienność chorych na ostrą porfirię wątrobową i jak ogromną różnicę wnosi nowoczesne leczenie, mówi pani Ewelina Musiałowicz, u której choroba ujawniła się po zabiegu chirurgicznym, który  przeszła.
„Po kilku dniach od zabiegu, wykonywanego w narkozie, zaczął boleć mnie brzuch. W następnych dniach ból był coraz silniejszy, doszły wymioty, kołatanie serca i ogólne osłabienie. Zgłosiłam się do lekarza, przeszłam serię badań, ale ich wyniki niczego nie wyjaśniły. A ja czułam się coraz gorzej – miałam już problemy z oddychaniem, zaburzenia połykania oraz niedowład rąk i nóg, który postępował. Byłam tym przerażona” – wspomina pacjentka.
Z powodu szybko narastających objawów pani Ewelina została przyjęta na oddział neurologiczny w szpitalu, gdzie lekarze neurolodzy, przy pomocy hematologów, postawili diagnozę ostrej porfirii wątrobowej: „Poczułam ogromną ulgę, że udało się stwierdzić, co mi jest. Od momentu pojawienia się objawów do postawienia diagnozy minęło 2,5 miesiąca. Po diagnozie otrzymałam odpowiednie innowacyjne leczenie, rozpoczęłam też rehabilitację i zaczęłam pomału wracać do zdrowia.  Od lekarzy dostałam też jasne zalecenia, czego unikać, jakie leki są dla mnie bezpieczne, jak reagować w przypadku wystąpienia objawów. Dzięki skutecznej terapii odzyskałam poczucie kontroli nad swoim życiem”.
Jej historia jest przykładem tego, jak istotne jest szybkie i właściwe leczenie, i że brak dostępu do terapii oznaczałby dla pacjentów życie w nieustannym strachu, bólu i niepewności.

Leczenie chorób ultra rzadkich okiem eksperta

Ostra porfiria wątrobowa to, zgodnie z definicją, choroba ultra rzadka –  choruje mniej niż 1 osoba na 50 tys. mieszkańców. „Sytuacja pacjentów z chorobami rzadkimi i ultra rzadkimi w Polsce sukcesywnie się poprawia w ostatnich latach. Optymalizację opieki możemy odnotować w sześciu kluczowych obszarach, zdefiniowanych w Planie dla Chorób Rzadkich na lata 2024-2025 (który będzie przedłużony do 2026 roku). Są to: ośrodki eksperckie chorób rzadkich (OECR), dostęp do diagnostyki, refundacja leków, rejestry, karta pacjenta z chorobą rzadką i platforma informacyjna. Przykładem poprawy sytuacji pacjentów z chorobami ultra rzadkimi w Polsce jest opieka nad pacjentami z ostrą porfirią wątrobową. Od 1 stycznia 2022 r.  w ramach programu lekowego B.128.FM. „Leczenie chorych na ostrą porfirię wątrobową (AHP) u dorosłych i młodzieży w wieku od 12 lat” jest refundowany giwosyran sodowy. Lek ten był pierwszą technologią lekową o wysokim poziomie innowacyjności (TLI) zrefundowaną w ramach Funduszu Medycznego w Polsce, którego celem jest zapewnienie dodatkowych źródeł finansowania dla leków stosowanych w chorobach rzadkich. Program lekowy B.128.FM realizują cztery specjalistyczne ośrodki kliniczne,  a według Map Potrzeb Zdrowotnych w 2024 r. w programie tym było leczonych 23 pacjentów” – mówi dr n. med. Jakub Gierczyński, ekspert systemu ochrony zdrowia.
29 września 2025 r. Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydał pozytywną rekomendację uzasadniającą dalszą refundację giwosyranu w ramach programu lekowego B.128.FM. „Rekomendację Prezesa AOTMiT uzasadniał raport z oceny efektywności oraz jakości leczenia technologią lekową o wysokim poziomie innowacyjności, objętej refundacją w ramach Funduszu Medycznego dotyczący giwosyranu we wskazaniu zgodnym z zapisami programu lekowego B.128.FM. Argumentem za dalszą refundacją giwosyraniu w ramach programu lekowego – oprócz udowodnionej wartości klinicznej leku – jest również działanie Zespołu Koordynacyjnego ds. Leczenia Chorych na Ostrą Porfirię Wątrobową. Klinicyści specjalizujący się w diagnostyce i terapii tej choroby gwarantują właściwą kwalifikację pacjentów do programu lekowego, udokumentowaną protokołami z prac zespołu, ewaluację efektów zdrowotnych leczonych pacjentów oraz wsparcie merytoryczne dla ośrodków realizujących program lekowy” -zaznacza ekspert.
W Audycie Pacjenckim Krajowego Forum na Rzecz Terapii Chorób Rzadkich ORPHAN w 2025 r. stwierdzono, że chorzy na choroby rzadkie w Polsce oczekują dostępu do diagnostyki i terapii oraz kompleksowej opieki. Audyt prowadzony jest rok do roku i pozwala mierzyć postęp w zaspokajaniu potrzeb pacjentów z chorobami rzadkimi. „Terapia giwosyranem ostrej porfirii wątrobowej jest przykładem optymalizacji opieki nad pacjentami z ultra rzadkimi chorobami w Polsce. Dzięki funkcjonowaniu programu lekowego B.128.FM nieliczni chorzy mogą być skutecznie leczeni, a eksperckie ośrodki kliniczne prowadzić specjalistyczny proces diagnostyki i kwalifikacji do terapii tych chorych” – podkreśla dr Jakub Gierczyński.

Dlaczego utrzymanie refundacji jest konieczne?

Kontynuacja refundacji leku stosowanego w ostrej porfirii wątrobowej gwarantuje wszystkim pacjentom równy dostęp do nowoczesnego leczenia, które realnie ratuje zdrowie i życie. W przypadku tak dramatycznie przebiegającej choroby brak leczenia oznacza nawracające, wyniszczające ataki bólu, liczne hospitalizacje, ryzyko trwałych powikłań neurologicznych oraz utratę możliwości normalnego funkcjonowania i pracy. Terapia pozwala uniknąć tych konsekwencji choroby, często pozwalając chorym na powrót do aktywności zawodowej i społecznej. Utrzymanie refundacji tej terapii (i przekształcenie jej w refundację standardową) to nie tylko kwestia formalna. To decyzja, od której zależy przyszłość pacjentów z jedną z najrzadszych i najbardziej dramatycznych chorób.
Lubelska onkologia czeka na milowy krok w rozwoju. W ciągu najbliższych czterech lat Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej przejdzie kompleksową modernizację, której wartość sięgnie niemal 300 milionów złotych. Powstanie zupełnie nowy ośrodek diagnostyczno-profilaktyczny, a szpitalna infrastruktura zostanie gruntownie zmodernizowana.
Decyzję o przyznaniu środków ogłosiło Ministerstwo Zdrowia, które rozstrzygnęło konkurs na wybór najlepszych projektów strategicznych w dziedzinie onkologii. Wśród wyróżnionych znalazł się projekt „Budowa ośrodka diagnostyczno-profilaktycznego i modernizacja infrastruktury Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej w Lublinie w celu poprawy dostępu i podniesienia jakości diagnostyki i leczenia onkologicznego w Województwie Lubelskim”. Oceny ekspertów były jednoznaczne – wniosek COZL uzyskał bardzo wysokie noty i otrzymał pełną wnioskowaną kwotę 254,5 mln złotych z Funduszu Medycznego. Dodatkowe niemal 45 mln złotych pochodzi z budżetu Samorządu Województwa Lubelskiego.

„Ta strategiczna inwestycja pozwoli nam podnieść leczenie onkologiczne w COZL na jeszcze wyższy poziom. Jako wielospecjalistyczny i wysokospecjalistyczny ośrodek, będący jednocześnie Wojewódzkim Ośrodkiem Koordynującym w ramach ogólnopolskiego programu Specjalistycznych Ośrodków Leczenia Onkologicznego (SOLO III), COZL odgrywa kluczową rolę w systemie opieki zdrowotnej regionu. Dzięki temu dofinansowaniu mieszkańcy Lubelszczyzny otrzymają dostęp do najnowocześniejszej diagnostyki i terapii, na miarę najlepszych europejskich standardów” – podkreśla Marszałek Województwa Lubelskiego Jarosław Stawiarski.

Nowy ośrodek diagnostyczno-profilaktyczny ma mieć cztery kondygnacje i jedną podziemną. Powstanie w nim kompleksowa przestrzeń diagnostyczna, wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt, a także strefa komfortu dla pacjentów i ich rodzin. Dla wielu chorych to nie tylko kwestia warunków, lecz przede wszystkim jakości opieki i skrócenia czasu oczekiwania na badania.

W ramach inwestycji Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej stanie się trzecim ośrodkiem w regionie posiadającym urządzenie PET-CT – połączenie pozytonowej tomografii emisyjnej (PET) i tomografii komputerowej (CT). To właśnie dzięki tej technologii możliwe jest precyzyjne lokalizowanie ognisk choroby nowotworowej i wdrażanie terapii celowanej. Jak podkreślają specjaliści, PET-CT to obecnie najbardziej zaawansowana metoda diagnostyczna w onkologii, pozwalająca nie tylko wykrywać zmiany, ale także oceniać skuteczność leczenia.

Poza PET-CT planowany jest zakup nowego aparatu RTG, dwóch aparatów USG, tomografu komputerowego, rezonansu magnetycznego i mammografu. Nowoczesne urządzenia mają znacząco zwiększyć potencjał Zakładu Diagnostyki Obrazowej COZL i skrócić kolejki oczekujących na badania.

Projekt zakłada również modernizację i doposażenie 27 poradni specjalistycznych działających w ramach Centrum. Ich nowa przestrzeń ma być zaprojektowana z myślą o pacjencie – zapewnić większy komfort, lepszą organizację ruchu i szybszy dostęp do świadczeń. To szczególnie istotne w kontekście długich czasów oczekiwania na pierwszorazową wizytę. Według danych COZL, w poradni endokrynologicznej, audiologicznej, foniatrycznej, gastroenterologicznej czy genetycznej hematologicznej średni czas oczekiwania przekracza 100 dni, a w poradni genetycznej sięga aż 359 dni.

„Ośrodek diagnostyczno-profilaktyczny to milowy krok w rozwoju lubelskiej onkologii. Jestem przekonany, że pozwoli to w sposób znaczący i zauważalny poprawić dostępność dla pacjentów do świadczeń profilaktyki i diagnostyki. Skróceniu ulegnie także czas oczekiwania na uzyskanie porady pierwszorazowej, a w rezultacie postawienia diagnozy. To istotne, bo zarówno w krótkiej, jak i w odległej perspektywie, przekłada się to na lepsze wyniki leczenia” – mówi Piotr Matej, p.o. dyrektora Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.

Inwestycja w COZL to nie tylko rozbudowa infrastruktury, ale przede wszystkim inwestycja w czas, który dla pacjentów onkologicznych bywa najcenniejszy. Szybsza diagnostyka i dostęp do nowoczesnych terapii mogą oznaczać więcej wyleczonych przypadków i mniej dramatycznych historii. Lubelskie staje się więc nie tylko regionem z nowoczesną bazą medyczną, ale także przykładem, jak skutecznie wykorzystać fundusze publiczne na realną poprawę jakości leczenia.

Źródło: Informacja Prasowa

W poniedziałek, 15 września, w Ministerstwie Zdrowia odbyła się konferencja prasowa, podczas której wiceminister Katarzyna Kacperczyk zaprezentowała główne założenia nowej listy leków refundowanych. Dokument zacznie obowiązywać od 1 października 2025 r. W spotkaniu z dziennikarzami uczestniczyli także przedstawiciele Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji, m.in. jego zastępca Mateusz Oczkowski. Zmiany mają poprawić dostęp do terapii dla pacjentów z chorobami przewlekłymi i nowotworowymi.

Rekordowa liczba nowych terapii i szerzenie refundacji. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że październikowa lista leków refundowanych, obowiązująca od 1 października 2025 r., będzie wyjątkowa nie tylko z powodu czasu publikacji – jak podkreślała wiceminister Katarzyna Kacperczyk, to ostatnia taka lista w 2025 roku, ale i ze względu na skalę zmian. Według oficjalnych danych, na nowej liście znajdzie się 50 nowych terapii, co stanowi rekordową ilość w historii refundacji w Polsce. Z tej puli – 22 terapie onkologiczne, 28 nieonkologicznych. Dodatkowo refundacją objętych zostanie aż 12 terapii dla chorób rzadkich i ultrarzadkich.

Nowa lista to wyraźny krok w stronę zwiększenia dostępności leczenia dla pacjentów zmagających się z najpoważniejszymi chorobami. Spośród nowo wprowadzonych terapii niemal połowa dotyczy onkologii, a pozostałe obejmują leczenie chorób przewlekłych, w tym tych rzadkich i ultrarzadkich. W sumie aż dwanaście terapii odnosi się do schorzeń, z którymi pacjenci przez lata pozostawali bez skutecznych opcji terapeutycznych. Wprowadzenie ich do refundacji otwiera nowy rozdział w walce o wyrównywanie szans w dostępie do opieki medycznej.

Jak podkreślała wiceminister Kacperczyk, wiele z nowych pozycji na liście to technologie lekowe o wysokim stopniu innowacyjności. Finansowane będą również z Funduszu Medycznego, co oznacza, że resort konsekwentnie realizuje strategię inwestowania w nowoczesne rozwiązania terapeutyczne. Co więcej, cztery leki onkologiczne trafią do grupy terapii o ugruntowanej skuteczności, a to w praktyce oznacza ich szerszą dostępność i bardziej powszechne stosowanie w systemie ochrony zdrowia.

Na szczególną uwagę zasługuje refundacja pierwszego w Polsce trójskładnikowego leku na endometriozę. To przełom nie tylko z perspektywy medycyny, lecz także polityki zdrowotnej państwa wobec kobiet, które od lat wskazywały na ogromne braki w systemowej opiece nad tą przewlekłą chorobą. Co ważne, lek będzie dostępny zarówno dla pacjentek po leczeniu chirurgicznym, jak i dla tych, które korzystają z terapii farmakologicznych. Zniesiono też wymóg potwierdzenia choroby wyłącznie metodą operacyjną – to znacząco poszerzy grono kobiet, które mogą skorzystać z refundacji. Decyzja ta wpisuje się w ogłoszony latem kompleksowy model leczenia endometriozy, obejmujący specjalistyczne ośrodki referencyjne i wieloaspektową opiekę.

Zmiany dotyczą także rozszerzenia wskazań dla leków już obecnych na liście. Dzięki temu dotychczas stosowane terapie będą mogły być dostępne dla szerszych grup pacjentów, co w praktyce przełoży się na większą skuteczność całego systemu. Wprowadzono również długo wyczekiwaną szczepionkę przeciwko wirusowi RSV dla osób starszych, co ma ogromne znaczenie w kontekście profilaktyki chorób zakaźnych w grupach szczególnego ryzyka.

Lista leków refundowanych to narzędzie, które bezpośrednio wpływa na życie setek tysięcy pacjentów. To właśnie dzięki niej wiele osób może sięgać po nowoczesne i skuteczne terapie, nie martwiąc się o barierę finansową. W praktyce oznacza to, że państwo przejmuje na siebie część kosztów zakupu leków, zapewniając równość w dostępie do leczenia. Aktualizowana co dwa miesiące lista odzwierciedla priorytety polityki zdrowotnej państwa – tym razem jednak nie jest to zwykła korekta, lecz zdecydowany sygnał, że Polska wkracza w nowy etap w polityce lekowej.

Dla pacjentów i ich rodzin to obietnica realnej poprawy jakości życia. Dla lekarzy – narzędzie, które pozwala stosować nowoczesne metody leczenia zgodnie z międzynarodowymi standardami. A dla systemu – wyzwanie, by utrzymać tempo tych zmian i zapewnić, że refundacja przełoży się na rzeczywiste korzyści zdrowotne. Wiceminister Kacperczyk podsumowała to krótko: „To lista historyczna”. I trudno znaleźć lepsze określenie.

– „Największa jednorazowa refundacja w formie obwieszczenia. I myślę, że takie są też moje założenia, że razem z Departamentem nie będziemy zwalniać tempa. Pacjenci czekają na zwiększenie dostępności leków i wdrażanie innowacyjnych terapii” – powiedziała wiceminister Kacperczyk.

TERAPIE W CHOROBACH KOBIECYCH:

1. Kisqali (rybocyklib) – Leczenie uzupełniające wczesnego HR-dodatniego, HER2-ujemnego raka piersi w skojarzeniu z inhibitorem aromatazy.
2. Phesgo (pertuzumab+trastuzumab) – Leczenie dorosłych pacjentów na HER2 dodatniego raka piersi w formie podań podskórnych.
3. Truqap (kapiwasertyb) – Leczenie II lub III linii w skojarzeniu z fulwestrantem, u dorosłych pacjentów na
miejscowo zaawansowanego lub przerzutowego raka piersi HER2-ujemnego
4. Trodelvy (sacytyzumab gowetikan) – Leczenie chorych z przerzutowym lub miejscowo zaawansowanym HER2-ujemnym rakiem piersi od III lub IV linii.
5. Eksemestan – Leczenie zaawansowanego raka piersi u kobiet w okresie naturalnego lub wywołanego leczeniem stanu po menopauzie, u których choroba uległa postępowi po zastosowaniu terapii antyestrogenowej.
6. Anastrozol – Leczenie zaawansowanego raka piersi u kobiet po menopauzie, u których stwierdzono w guzie obecność receptora estrogenowego
7. Letrozol – Leczenie zaawansowanego raka piersi u kobiet po menopauzie występującej fizjologicznie lub wywołanej sztucznie, u których wystąpił nawrót lub progresja procesu nowotworowego, a które były leczone lekami o działaniu antyestrogenowym.
8. Elahere (mirwetuksymab sorawtanzyna) – Leczenie dorosłych pacjentek z nabłonkowym rakiem jajnika, rakiem jajowodu lub pierwotnym rakiem otrzewnej z dodatnim receptorem folianowym alfa.
9. Keytruda (pembrolizumab) – Leczenie dorosłych pacjentek z pierwotnym, nowozdiagnozowanym, miejscowo zaawansowanym rakiem szyjki macicy
10. Keytruda (pembrolizumab) – Leczenie I linii dorosłych pacjentek na pierwotnie zaawansowanego lub nawrotowego raka endometrium.
11. Imfinzi (durwalumab) – monoterapia raka endometrium – Leczenie dorosłych pacjentek na pierwotnie zaawansowanego lub nawrotowego raka endometrium.
12. Imfinzi (durwalumab) + Lynparza (olaparyb) – terapia skojarzona raka endometrium – Leczenie dorosłych pacjentek na pierwotnie zaawansowanego lub nawrotowego raka endometrium.
13. Ryego (relugoliks+estradiol+octan noretysteronu) – Objawowe leczenie endometriozy u dorosłych kobiet w wieku rozrodczym, które wcześniej były leczone farmakologicznie lub chirurgicznie.

TERAPIE ONKOLOGICZNE

1. Tagrisso (ozymertynib) – Leczenie konsolidujące dorosłych pacjentów z miejscowo zaawansowanym, nieoperacyjnym niedrobnokomórkowym rakiem płuca.
2. Hycamtin (topotekan) – Leczenie dorosłych pacjentów z nawrotowym rakiem drobnokomórkowym płuca.
3. Fruzaqla (frukwintynib) – Leczenie chorych z zaawansowanym rakiem jelita grubego, po niepowodzeniu wcześniejszego leczenia przeciwnowotworowego.
4. Enhertu (trastuzumab deruteksan) – Leczenie pacjentów z HER2-dodatnim zaawansowanym gruczolakorakiem żołądka lub połączenia żołądkowo-przełykowego.
5. Opdivo+Yervoy (niwolumab+ipilimumab)) – Leczenie neoadjuwantowe dorosłych pacjentów z czerniakiem w stopniu zaawansowania III.
6. Xgeva (denosumab) – Rozszerzenie zakresu kodów ICD-10 guzów litych oraz przeniesienie do chemioterapii.
7. Erbitux (cetuximab)- Nowy zakres wskazań pozarejestracyjnych w terapii raka płaskonabłonkowego głowy i szyi.

TERAPIE PEDIATRYCZNE

1. Altuvoct (efanesoctocog alfa) – pierwszy czynnik krzepnięcia podawany raz na tydzień. Czynnik krzepnięcia VIII o ultraprzedłużonym działaniu.
2. Hemlibra (emicizumab) – zniesienie kryterium wiekowego u dzieci. Rozszerzenie wskazań na pełną populację pediatryczną oraz o pacjentów z umiarkowaną postacią hemofilii A przy ciężkim fenotypie krwotocznym.
3. Finlee+Spexotras (dabrafenib+trametynib) – pierwsza celowana terapia na glejaka. Leczenie dzieci i młodzieży chorych na glejaka o niskim stopniu złośliwości (LGG), u pacjentów z mutacją BRAF V600E.
4. Finlee+Spexotras (dabrafenib+trametynib) – pierwsza celowana terapia na glejaka. Leczenie dzieci i młodzieży chorych na glejaka o wysokim stopniu złośliwości (HGG), u pacjentów z mutacją BRAF V600E.
5. Cibinqo (abrocytynib) – Rozszerzenie o pacjentów z ciężką postacią AZS w wieku od 12 r. ż

TERAPIE HEMATOLOGICZNE

1. Voydeya (danikopan) – pierwsza doustna terapia w leczeniu PNH. Leczenie dorosłych pacjentów z PNH danikopanem w skojarzeniu z rawulizumabem lub ekulizumabem.
2. Piasky (krowalimab) – Leczenie pacjentów z PNH w wieku od 12 roku życia wcześniej nieleczonych inhibitorami C5 (C5i) lub stabilnych, leczonych C5i co najmniej 6 miesięcy.
3. Omjjara (momelotynib) – Leczenie pacjentów z mielofibrozą pierwotną, w przebiegu czerwienicy prawdziwej lub w przebiegu nadpłytkowości samoistnej

TERAPIE W CHOROBACH CYWILIZACYJNYCH

1. Praluent (alirokumab) – znacząca redukcja wymagań przy kwalifikacji, dostęp dla nowej populacji. Leczenie dorosłych pacjentów z bardzo wysokim i ekstremalnym ryzykiem chorób układu sercowo-naczyniowego oraz dorosłych i pediatrycznych pacjentów z heterozygotyczną
hipercholesterolemią rodzinną.
2. Repatha (ewolokumab) – znacząca redukcja wymagań przy kwalifikacji, dostęp dla nowej populacji. Leczenie dorosłych pacjentów z bardzo wysokim i ekstremalnym ryzykiem chorób układu sercowo-naczyniowego oraz dorosłych pacjentów z
heterozygotyczną hipercholesterolemią rodzinną.
3. Leqvio (inklisiran) – znacząca redukcja wymagań przy kwalifikacji, dostęp dla nowej populacji. Leczenie dorosłych pacjentów z bardzo wysokim i ekstremalnym ryzykiem chorób układu sercowo-naczyniowego oraz dorosłych pacjentów z heterozygotyczną hipercholesterolemią
rodzinną.
4. Forxiga (dapagliflozyna) – Rozszerzenie wskazania refundacyjnego poprzez obniżenie wymaganego poziomu hemoglobiny glikowanej, wprowadzenie konieczności stosowania co najmniej jednego leku hipoglikemizującego.
5. Forxiga (dapagliflozyna) – Rozszerzenie wskazania refundacyjnego do pełnego zakresu frakcji wyrzutowej lewej komory serca (LVEF)

TERAPIE NEUROLOGICZNE

1. Qalsody(tofersen) – pierwsza terapia celowana w stwardnieniu zanikowym bocznym. Leczenie chorych na stwardnienie zanikowe boczne (ALS, SLA) związane z mutacją w genie dysmutazy ponadtlenkowej 1 (SOD1).
2. Buccolam (midazolam) – Przedłużone, ostre napady drgawkowe u dorosłych. Lek interwencyjny o podaniu
dopoliczkowym.

TERAPIE W CHOROBACH ZAPALNYCH

1. Remsima (infliksymab) – podskórna forma infliksymabu w 6 wskazaniach. Leczenie chorych z chorobą Leśniowskiego-Crohna, reuamtoidalnym zapaleniem stawów, łuszczycowym zapaleniem stawów, zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa, łuszczycą plackowatą, z ciężką lub umiarkowaną postacią WZJG infliksymabem w podskórnej postaci leku.
2. Fasenra (benralizumab) – Leczenie pacjentów od 18 r. ż. chorych na eozynofilową ziarniniakowatość z zapaleniem naczyń w nowej, dedykowanej części programu
3. Różne produkty handlowe (rutyksymab). Leczenie rytuksymabem pacjentów z chorobą śródmiąższową płuc.
4. Leczenie pacjentów z toczniem rumieniowatym układowym w wieku ≥ 18 lat oraz dzieci po okresie dojrzewania.
5. Różne produkty handlowe (tocilizumab) – Leczenie pacjentów z chorobą śródmiąższową płuc związaną z twardziną układową
(SSc-ILD)

SZCZEPIENIA I LEKI ODCZULAJĄCE

1. Oralair (wyciąg alergenów z pyłków traw). W objawowym leczeniu alergicznego nieżytu nosa.
2. Staloral 300 (mieszanki wyciągów alergenowych roztoczy kurzu domowego). Leczenie umiarkowanego do ciężkiego alergicznego nieżytu nosa spowodowanego kurzem domowym – rozszerzenie populacji o dzieci w wieku 5-11 lat.
3. Staloral 300 (mieszanki wyciągów alergenowych pyłków tymotki, brzozy i traw). Leczenie schorzeń alergicznych u dzieci od 5 r.ż. i młodzieży do 18 r.ż. spowodowanych pyłkami tymotki łąkowej, brzozy, traw
4. Acarizax (standaryzowany wyciąg alergenowy roztoczy kurzu domowego). Leczenie umiarkowanego do ciężkiego alergicznego nieżytu nosa spowodowanego kurzem domowym – rozszerzenie populacji o dzieci w wieku 5-11 lat.
5. Arexvy (szczepionka przeciw wirusowi RSV). Profilaktyka zakażeń RSV u pacjentów w wieku 60 lat i starszych

Projekt obwieszczenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, który wejdzie w życie 1 października 2025 r.

Źródło: MZ

Ponad 3 miliardy złotych – dokładnie 3 166 733 867 zł – trafi do 53 ośrodków psychiatrycznych w całej Polsce. Ministerstwo Zdrowia ogłosiło wyniki konkursu w ramach Funduszu Medycznego. To największa w historii polskiej psychiatrii inwestycja w infrastrukturę i – jak podkreślają eksperci – krok, który może zrewolucjonizować jakość opieki nad pacjentami zmagającymi się z kryzysem zdrowia psychicznego.
Decyzja zapadła 1 lipca 2025 r., a w jej wyniku dofinansowanie otrzymają 44 inwestycje o wartości do 50 mln zł oraz 9 inwestycji powyżej tej kwoty. Zakres wsparcia obejmuje zarówno duże miasta – takie jak Kraków, Warszawa czy Łódź – jak i mniejsze miejscowości: Chrzanów, Złotów, Łuków, Parczew, Sanok czy Zgorzelec. Resort zdrowia zaznacza, że inwestycje obejmą podmioty ze wszystkich województw, a zatem mają realnie wpływać na wyrównywanie dostępu do opieki psychiatrycznej w całym kraju.

„Kryzys zdrowia psychicznego dotyka wielu z nas: dzieci, młodzież i dorosłych. Dlatego rozwijamy psychiatrię środowiskową i będziemy tworzyć nowe centra zdrowia psychicznego. Ale inwestujemy także w infrastrukturę, ponieważ infrastruktura psychiatryczna była dotąd koszmarnie zaniedbana” – mówi minister zdrowia Izabela Leszczyna. Jej zdaniem skala potrzeb w tym obszarze nie pozostawiała złudzeń: czas nadrobić wieloletnie zapóźnienia systemowe.

Minister podkreśla również, że wsparcie zostało rozłożone w sposób zrównoważony, z myślą o pacjentach z różnych części Polski. „Wsparcie otrzymają podmioty ze wszystkich województw. W Polsce wschodniej dostaną pieniądze m.in. Łomża, Łuków, Parczew czy Sanok, w Polsce zachodniej m.in. – Szczecin, Zielona Góra, Legnica, Zgorzelec. Inwestujemy w duże ośrodki, takie jak Kraków, Warszawa czy Łódź, ale także w małe miejscowości jak Złotów czy Chrzanów” – zaznacza Leszczyna.

Środki mają zostać przeznaczone na budowę, modernizację lub doposażenie infrastruktury strategicznej w podmiotach wykonujących działalność leczniczą w zakresie stacjonarnych i całodobowych świadczeń psychiatrycznych i leczenia uzależnień – na podstawie umów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Oznacza to, że skorzystają z nich nie tylko istniejące już jednostki, lecz również nowe inicjatywy – w tym centra psychiatrii dzieci i młodzieży, które mają powstawać w ramach reformy opieki psychiatrycznej.

Co istotne, wsparciem objęte zostaną nie tylko ośrodki uniwersyteckie czy szpitale wojewódzkie, ale też mniejsze placówki powiatowe. Równolegle rozwijana będzie infrastruktura psychiatrii sądowej – jeden z najbardziej zaniedbanych segmentów systemu ochrony zdrowia psychicznego.

Minister zdrowia jasno wskazuje priorytety: „Chcemy, żeby nasi lekarze psychiatrzy, psycholodzy, psychoterapeuci pracowali w komfortowych warunkach, ale przede wszystkim chcemy, żeby pacjenci w kryzysie zdrowia psychicznego byli leczeni w jak najlepszych warunkach”.

Z pierwotnie planowanych 3 mld zł resort zdrowia ostatecznie zdecydował się zwiększyć pulę środków, by objąć dofinansowaniem wszystkie zakwalifikowane projekty. „Pierwotnie zaplanowana kwota alokacji na 3 mld zł została decyzją minister zdrowia zwiększona do 3 166 733 867 zł, co pozwoliło na objęcie pełnym wsparciem wszystkich projektów zakwalifikowanych do dofinansowania” – podaje komunikat Ministerstwa Zdrowia.

W obliczu rosnącej liczby osób wymagających specjalistycznej pomocy psychiatrycznej – zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci i młodzieży – ta inwestycja może okazać się punktem zwrotnym. Kluczowe pytanie brzmi: czy poza modernizacją infrastruktury uda się także przyspieszyć rozwój kadry, zapewnić odpowiednie finansowanie świadczeń i zadbać o kontynuację leczenia pacjentów po opuszczeniu szpitali? Odpowiedzi nie przyniesie ani jedna konferencja, ani nawet 3 miliardy złotych – ale bez tego kroku milowego trudno byłoby mówić o nadziei na prawdziwą reformę psychiatrii.

Źródło: MZ