Medicalpress
Zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny (CRM) staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych współczesnej Europy, a skala problemu w Polsce rośnie z roku na rok. Wzajemne przenikanie się chorób metabolicznych, nerkowych i sercowo-naczyniowych sprawia, że miliony pacjentów trafiają do systemu opieki zdrowotnej z zaawansowanymi powikłaniami, których można byłoby uniknąć dzięki odpowiedniej profilaktyce i wczesnym badaniom diagnostycznym. Mimo dostępności nowoczesnych terapii – w tym flozyn, refundowanych i dostępnych nawet bezpłatnie dla osób powyżej 65. roku życia – nadal jedynie około 20 procent pacjentów, którzy powinni je otrzymywać, korzysta z tego leczenia.

Eksperci podkreślają, że poprawa sytuacji wymaga nie tylko rozszerzenia dostępu do prostych badań pozwalających wykryć powikłania na bardzo wczesnym etapie, ale również gruntownej zmiany świadomości – zarówno wśród pacjentów, jak i personelu medycznego. Choroby metaboliczne, cukrzyca, niewydolność serca i przewlekłe choroby nerek nie rozwijają się w izolacji. Tworzą błędne koło, które nieleczone prowadzi do przedwczesnych zgonów, udarów, zawałów i ciężkiej niewydolności narządowej.

W tym kontekście eksperci z zakresu diabetologii, kardiologii, nefrologii, medycyny rodzinnej i zdrowia publicznego wzywają do spójnego, kompleksowego podejścia do CRM, opartego na edukacji, standardach klinicznych i wykorzystaniu nowoczesnych terapii, których skuteczność została jednoznacznie potwierdzona w badaniach.

Groźne powikłania cukrzycy.

Cukrzyca w Polsce dotyczy ok. 3 mln osób, a wraz ze stanem przedcukrzycowym nawet 8 mln. Ministerstwo Zdrowia prognozuje 4,2 mln chorych do 2030 r., a zachorowania mogą objąć nawet co 10. Polaka. Cukrzyca często prowadzi do powikłań sercowych i nerkowych, przez co wielu pacjentów równocześnie wymaga opieki kardiologicznej i nefrologicznej, generując duże obciążenie zdrowotne i systemowe. Wzajemne nakładanie się zaburzeń metabolicznych, chorób serca i chorób nerek określane mianem zespołu sercowo – nerkowo – metabolicznego (ang. CRM) stanowi jedno z największych wyzwań zdrowotnych współczesnej Europy. Ich wpływ na zdrowie publiczne stale rośnie, co powinno skłaniać do zdecydowanych i pilnych działań. Kluczowe znaczenie ma wczesne wykrywanie nieprawidłowości, zwiększanie świadomości zarówno wśród pacjentów, jak i personelu medycznego, skuteczne hamowanie postępu choroby oraz wdrażanie efektywnego leczenia. Takie podejście daje szansę na ograniczenie powikłań, poprawę jakości życia i zapewnienie pacjentom możliwie najdłuższego, zdrowego życia. Prof. Karolina Kędzierska-Kapuza, z Centrum Diabetologicznego PIM MSWiA, wyjaśnia –  Najważniejsze, aby uświadomić sobie, że te schorzenia nie występują niezależnie, ale wpływają na siebie nawzajem, tworząc błędne koło. Przykładowo cukrzyca, która jest chorobą metaboliczną, powoduje szereg zaburzeń, które doprowadzają m.in. do nasilenia miażdżycy i uszkodzenia serca. Chore serce, które zmaga się z chorobą wieńcową czy niewydolnością, doprowadza do uszkodzenia nerek. Nerki gorzej pracują, gorzej filtrują toksyny z organizmu, a to powoduje, że podnosi się ciśnienie i z kolei to wtórnie obciąża mięsień sercowy. To wszystko zwiększa ryzyko zdrowotne i doprowadza pacjenta do przedwczesnej śmierci.

Dr Monika Zamarlik z Federacji Diabetyków wskazuje, że pacjenci cukrzycowi mają niestety bardzo małą świadomość powikłań tej choroby, innych niż problemy z oczami czy stopa cukrzycowa. Wiedzą, że powinni mieć dobre poziomy glikemii, nie do końca jednak zdają sobie sprawę z konsekwencji glikemii nieprawidłowej, takich jak problemy z nerkami i problemy sercowo-naczyniowe.

Takiego zdania jest również prof. Anna Jeznach-Steinhagen  z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, a przecież co trzeci pacjent, który ma cukrzycę typu 2, cierpi na chorobę sercowo-naczyniową i nadal większość pacjentów z tego powodu umiera. Te powikłania mogą się pojawić wcześniej, już nawet na etapie nadwagi i otyłości, tym bardziej że w Polsce mamy 18 milionów osób z nadwagą i oraz 8 do 11 milionów ze stanem przedcukrzycowym.

Proste badania, które pozwalają wcześniej wykryć powikłania.

Lekarze, zarówno POZ, jak i specjaliści, powinni dążyć do tego, aby powikłania wykrywać na bardzo wczesnym etapie. Jest to możliwe m.in. poprzez zbadanie u zdiagnozowanego pacjenta diabetologicznego markerów uszkodzenia nerek:

Warto, aby te badania wykonywać raz w roku, może je zlecić lekarz pierwszego kontaktu, o ile (w przypadku UACR) realizuje ścieżkę nefrologiczną w opiece koordynowanej – badanie powinno być dostępne w każdej placówce POZ. Podstawowa Opieka Zdrowotna w ostatnich latach otrzymała od decydentów sporo narzędzi do tego, aby odpowiadać na choroby cywilizacyjne. Można wymienić choćby opiekę koordynowaną czy programy profilaktyczne dla coraz młodszych grup wiekowych. Dr Aleksander Biesiada z Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej uważa –  przez bardzo długi czas budowaliśmy medycynę rodzinną w Polsce, pozbawiając ją różnych narzędzi, a to diagnostycznych, a to preskrypcyjnych i sprowadziliśmy ją przez to niestety do miejsca, które ma za zadanie tylko zreferować pacjenta i „wypchnąć” go dalej w głąb systemu. I teraz trzeba ten wizerunek zmienić, uświadomić np. na jakie badania może skierować lekarz POZ. Próbujemy to robić poprzez edukację, zarówno samych zespołów lekarskich czy pielęgniarskich, jak i pacjenta. Bez intensywnej roli podstawowej opieki zdrowotnej nie uda nam się takich schorzeń jak CRM wyhamować odpowiednio wcześnie.

Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji MY Pacjenci, na podstawie raportu „Pacjent z chorobą przewlekłą w systemie ochrony zdrowia”  wskazuje, że leczenie choroby przewlekłej u 43 proc. pacjentów prowadzone jest przez lekarza w poradni specjalistycznej. Podkreśla, że najważniejsza jest edukacja, ponieważ pacjenci czas nie traktują lekarza POZ jako specjalisty, ponadto nie wiedzą jakie badania taki lekarz może nam zlecić. Natomiast wskazują, że gdyby lekarz POZ miał szeroki wachlarz badań diagnostycznych, zdecydowaliby się na prowadzenie przewlekłej choroby u tego lekarza. Ponad połowa pacjentów uważa, że byłoby to bezpieczne i wygodne.

Niewydolność serca – chorujemy na cukrzycę, umieramy na serce.

Dr Filip Pawliczak, specjalista chorób wewnętrznych w trakcie specjalizacji z kardiologii, sekretarz Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi podkreśla, że niewydolność serca to choroba o wielu twarzach i bardzo poważnym rokowaniu, czasem gorszym niż w niektórych chorobach nowotworowych. Ta, która rozwija się w przebiegu zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego ma nawet w badaniach widoczną zachowaną funkcję skurczową lewej komory, czyli serce ma odpowiednią siłę do wypchnięcia krwi przez aortę do reszty ciała. Ekspert komentuje – Pacjenci tacy rozwijają już objawy niewydolności, mają ograniczenie tolerancji wysiłku. Dochodzi do przebiegu nadciśnienia, do usztywnienia ścian mięśnia lewej komory, do powiększenia lewego przedsionka i cała architektura serca na poziomie komórkowym ulega pewnej degradacji. Natomiast warto zwrócić uwagę, że zarówno pacjenci w stanie przedcukrzycowym, jak i z cukrzycą, mogą w przebiegu swojego życia rozwijać bardzo różne powikłania sercowo-naczyniowe, które nie zawsze prowadzą do takiej samej niewydolności serca. U niektórych rozwinie się migotanie przedsionków, u innych będzie to choroba wieńcowa i to może być powodem rozwoju niewydolności serca.

Prof. Agnieszka Pawlak z Kliniki Kardiologii PIM MSWiA dodaje, że dla kardiologa każdy pacjent cukrzycowy jest już na pierwszym etapie niewydolności serca, bo to pacjent z czynnikami ryzyka. I brak działania na tym etapie zbierze żniwo w postaci przedwczesnych zgonów, udarów i zawałów serca. Natomiast tu również jest do dyspozycji badanie diagnostyczne, marker uszkodzenia mięśnia sercowego – NT-proBNP, który wskazuje poziom wydzielanego przez komory serca konkretnego peptydu. Wysoki poziom NT-proBNP może świadczyć o zwiększonym obciążeniu serca.

Działania do wykonania, aby poprawić sytuację chorych na zespół sercowo- nerkowo-metaboliczny.

Eksperci wskazują na dwa aspekty, które mogłyby zdecydowanie poprawić sytuację pacjentów i personelu medycznego w kwestii zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego.

Pierwszym z nich jest odpowiednie leczenie,  w tym dostępnymi lekami z grupy flozyn, tym bardziej że można je stosować u pacjentów już na wczesnym etapie uszkodzenia nerek. Leczenie może odsunąć w czasie widmo schyłkowej niewydolności nerek czasami o dziesiątki lat. Flozyny znajdują swoje zastosowanie zarówno w leczeniu cukrzycy, jak i   chorób serca, chronią również nerki. Dostępne badania potwierdzają wysoki profil bezpieczeństwa flozyn oraz poprawę rokowania u pacjentów, zmniejszoną liczbę hospitalizacji czy poprawę jakości życia, rozumianą często jako możliwość wstania z łóżka czy przygotowania sobie posiłku. Prof. Anna Jeznach-Steinhagen podkreśla, że w przypadku pacjenta z bardzo wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym, leczenie flozynami jest pierwszym wyborem. Tymczasem w Polsce flozynami leczonych jest jedynie 20 proc. pacjentów, którzy powinni ją otrzymywać.

Drugi aspekt to tzw. brak łączenia kropek w przypadku zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego. Dotyczy to zarówno pacjentów, którzy nie mają świadomości powikłań nadwagi, otyłości czy w konsekwencji cukrzycy, jak i lekarzy, którzy nie patrzą na pacjenta całościowo. Dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor, Senator RP, podkreśla: Powinniśmy zmierzać do tego, aby traktować problem w sposób spójny, kompleksowy, a mamy do czynienia z taką fragmentaryzacją leczenia. Trzeba to wszystko tłumaczyć pacjentowi i stosować w leczeniu CRM standardy, wytyczne, oparte na badaniach klinicznych, metaanalizach, gdzie mamy ewidentną redukcję śmiertelności i wydłużenie życia.

Źródło: Komunikat Prasowy

„Nie dążymy już tylko do wyrównania metabolicznego cukrzycy, ale do zapewnienia pacjentowi takiego samego komfortu życia, jak u osób bez cukrzycy” – to jedno z najważniejszych przesłań ekspertów podczas debaty z okazji Światowego Dnia Cukrzycy, który obchodzono 4 listopada. Słowa te doskonale oddają kierunek zmian w podejściu do leczenia cukrzycy – z choroby ograniczającej codzienne funkcjonowanie, staje się ona schorzeniem, z którym można żyć aktywnie i zawodowo.

Tegoroczny Światowy Dzień Cukrzycy, obchodzony pod hasłem „Pracuję z cukrzycą”, zwraca uwagę na znaczenie aktywności zawodowej osób z tą chorobą. Jak podkreśla Polskie Towarzystwo Diabetologiczne, hasło można rozumieć dwojako – jako determinację w codziennym dbaniu o zdrowie („pracuję nad sobą”) oraz jako dowód, że cukrzyca nie musi wykluczać z życia zawodowego.

Postęp w terapii, coraz szerszy dostęp do nowoczesnych leków i technologii diabetologicznych sprawiają, że pacjenci mogą dziś skutecznie kontrolować chorobę i prowadzić aktywne, satysfakcjonujące życie. To pozytywne przesłanie ma również wymiar społeczny – ma przełamywać stereotypy i pokazywać, że osoby z cukrzycą mogą być pełnoprawnymi uczestnikami rynku pracy.

Nowoczesne leczenie – inwestycja, która się zwraca

W ostatnich latach w Polsce dokonał się ogromny postęp w leczeniu cukrzycy. Refundacją objęto kluczowe nowoczesne terapie, takie jak flozyny i agoniści receptora GLP-1, a także systemy ciągłego monitorowania stężenia glukozy (CGM).

Jak podkreślają eksperci, zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, leki te powinny być stosowane już na początku leczenia cukrzycy typu 2 – w połączeniu lub zamiast metforminy – ponieważ nie tylko skutecznie regulują poziom glukozy, ale też zmniejszają ryzyko sercowo-naczyniowe i chronią nerki.

Mimo postępu nadal istnieją ograniczenia. W Polsce refundacja pomp insulinowych jest pełna tylko do 26. roku życia, a pacjenci po tym wieku tracą dostęp do nowoczesnych systemów zautomatyzowanego podawania insuliny. Tymczasem raporty ZUS pokazują, że stosowanie systemów CGM zmniejsza o 20 proc. liczbę dni absencji chorobowej. Z ekonomicznego punktu widzenia rozszerzenie refundacji nowoczesnych terapii to inwestycja, która może się szybko zwrócić – aż 75 proc. kosztów leczenia cukrzycy pochłaniają powikłania choroby.

Praca jako element terapii i motywacja do dbania o zdrowie

Eksperci zwracają uwagę, że praca zawodowa to nie tylko źródło utrzymania, ale także ważny element terapii. Daje poczucie sensu, przynależności i sprawczości – czynniki niezbędne dla utrzymania zdrowia psychicznego i motywacji do leczenia. Osoby z cukrzycą często wykazują się większą samodyscypliną, odpowiedzialnością i konsekwencją – cechami cenionymi na rynku pracy.

Niestety, mimo postępu w leczeniu, nadal istnieją bariery i stereotypy. Jeszcze niedawno istniały listy zawodów niedostępnych dla diabetyków z powodu ryzyka hipoglikemii. Dziś, dzięki nowoczesnym technologiom, to ryzyko jest minimalne – jednak świadomość społeczna nie zawsze nadąża za medycyną. Dlatego tak ważna jest edukacja zarówno pracowników, jak i pracodawców – by zrozumieli, że cukrzyca nie jest przeszkodą w aktywności zawodowej.

Cukrzyca w Polsce – liczby, wyzwania i przyszłość

W Polsce z cukrzycą żyje dziś około 3 miliony osób, z czego ponad milion nie ma jeszcze postawionej diagnozy. Dominującym typem choroby jest cukrzyca typu 2 (ok. 90 proc. przypadków). Jeśli nie zostaną wdrożone skuteczne działania profilaktyczne, do 2035 r. liczba chorych może wzrosnąć o ponad 200 tys. rocznie. Według danych WHO, celem na rok 2030 jest diagnozowanie 80 proc. przypadków cukrzycy – w Polsce wciąż pozostajemy poniżej tego progu. Dlatego poza poprawą dostępu do nowoczesnych terapii konieczne są także programy przesiewowe i edukacyjne, zwiększające świadomość społeczną i wczesne wykrywanie choroby. Powikłania cukrzycy – takie jak neuropatia, retinopatia, nefropatia czy zespół stopy cukrzycowej – dotykają ponad połowę pacjentów. Wczesne rozpoznanie i skuteczna kontrola glikemii mogą temu zapobiec. Regularne badania, aktywność fizyczna i odpowiednia dieta to nadal fundament skutecznej profilaktyki.

Nowoczesne terapie, technologie monitorujące poziom glukozy i coraz większa świadomość społeczna sprawiają, że cukrzyca przestaje być chorobą wykluczającą. Praca zawodowa osób z cukrzycą nie tylko jest możliwa – może być również motorem skutecznej terapii i poprawy jakości życia.
Hasło tegorocznego Światowego Dnia Cukrzycy – „Pracuję z cukrzycą” – to nie tylko przesłanie, ale i apel: o równe szanse, edukację, dostęp do nowoczesnych terapii i zmianę myślenia o chorobie, z którą można żyć aktywnie i z satysfakcją.

Źródło: Komunikat Prasowy

– Od 1 lipca b.r. flozyny (empagliflozyny) będą refundowane w całym spektrum niewydolności serca. Oznacza to, że zarówno pacjenci ze zredukowaną frakcją wyrzutową lewej komory, ale też łagodnie upośledzoną oraz z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory będą mogli skorzystać z nowoczesnego leczenia empagliflozyną. To przełom, na który czekaliśmy – wszyscy pacjenci bez względu na frakcję wyrzutową będą mieli szanse na skuteczną terapię i zatrzymanie lub spowolnienie postępu choroby. – mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.
Skuteczna farmakoterapia, oparta o aktualne wytyczne krajowe i europejskie, jest jednym z kluczowych elementów zapewnienia stabilizacji stanu pacjenta oraz zabiegania zaostrzeniom i niepotrzebnym hospitalizacjom. Niewydolność serca (NS) jest ciężką, postępującą chorobą, z którą w Polsce żyje już ok 1,4 mln. osób, a nawet 140 000 rocznie umiera, jednak dzięki postępowi w medycynie można jej zapobiegać i skutecznie leczyć.

Bez względu na typ niewydolności serca, fundamentem leczenia jest terapia modyfikująca przebieg choroby. W przypadku pacjentów z obniżoną frakcją wyrzutową serca kluczowe znaczenie mają cztery grupy leków: beta-blokery, inhibitory konwertazy angiotensyny (ACE) lub leki z grupy ARNI, antagoniści receptora mineralokortykoidowego oraz flozyny. U chorych z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową – jedyną grupą leków, która wykazała skuteczność, są flozyny (dapagliflozyna i empagliflozyna). Dlatego pełna dostępność refundacyjna flozyn, niezależnie o typu NS, zapewnia klinicystom możliwości odpowiedniego doboru terapii do potrzeb pacjenta.
 
Ministerstwo Zdrowia zawarło długo oczekiwane poszerzenie wskazań do flozyn w najnowszym projekcie lipcowej listy refundacyjnej.Z rozszerzenia wskazań refundacyjnych dostępnych w aptece terapii nieonkologicznych skorzystają m.in. pacjenci z cukrzycą typu 2., przewlekłą niewydolnością serca i przewlekłą chorobą nerek. To ważne zmiany nie tylko dla setek tysięcy, ale może już nawet miliona osób. – mówił podczas konferencji prasowej resortu zdrowia, wiceminister Marek Kos.
 
Od lipca b.r. empagliflozyna będzie refundowana w nowych wskazaniach:
– Skuteczność leczenia zależy także od edukacji i sposobu prowadzenia pacjenta. – Musimy mówić pacjentowi nie tylko o objawach, ale też o celach terapii. Kontynuacja leczenia, które wiemy, że poprawia rokowanie, to kluczowy element skutecznej opieki nad pacjentem z niewydolnością serca – podkreśla prof. Pawlak.
 
Ponadto, zrozumienie istoty choroby, sposobu działania zastosowanych terapii oraz przede wszystkim umiejętność monitorowania progresji niewydolności serca, oceny swoich objawów np. przewodnienia i znajomości czynników, które mogą te objawy nasilać – wspierają skuteczność leczenia i zmniejszają ryzyko dekompensacji i hospitalizacji, które skracają życie.

 – Ważne jest, aby pacjenci czynnie uczestniczyli w procesie leczenia i mieli do tego potrzebne narzędzia. Mamy świadomość, że pobyt w szpitalu nie zaspokaja potrzeb edukacyjnych, głównie ze względu na to, że procesy dzieją się tam bardzo szybko, a pacjent jest w dużym stresie. Dlatego od 2024 roku prowadzimy Centrum Edukacji i Wparcia Pacjenta z Niewydolnością Serca KARDIOLINIAplatformę edukacyjną, która zapewnia przestrzeń dla Pacjentów i ich Bliskich/Opiekunów, gdzie w przypadku pytań, wątpliwości (np. po zakończonej hospitalizacji, z niedawno rozpoznaną niewydolnością serca) mogą porozmawiać z profesjonalistą – Edukatorem (certyfikowaną Pielęgniarką Niewydolności Serca). – dodaje prof. Agnieszka Pawlak.
 
 
 
 źródło: ANS PTK
2023 to niewątpliwie rok nowych możliwości dla pacjentów z niewydolnością serca. Aktualizacja wytycznych niewydolności serca z 2021 ogłoszona na konferencji ESC w 2023 r. w Amsterdamie wskazuje na zasadność stosowania flozyn w populacji pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową (HFpEF). Obecnie chorzy z HFpEF mają terapię, która po raz pierwszy wykazała poprawę ich rokowania i redukcję liczby hospitalizacji. To jest dobra wiadomość dla tej grupy pacjentów. – podkreśla prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Jak ocenia Pani Profesor mijający 2023 rok pod kątem niewydolności serca?

Prof. Agnieszka Pawlak: 2023 to niewątpliwie rok nowych możliwości dla pacjentów z niewydolnością serca. Aktualizacja wytycznych niewydolności serca z 2021 ogłoszona na konferencji ESC w 2023 r. w Amsterdamie wskazuje na zasadność stosowania flozyn w populacji pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową (HFpEF). Flozyny są to leki, które wcześniej były już szeroko stosowane u pacjentów z niewydolnością serca ze zredukowaną frakcją wyrzutową lewej komory (dapagliflozyna i empagliflozyna) celem redukcji hospitalizacji z powodu niewydolności serca, jak i zgonów z przyczyn sercowo naczyniowych. Obecnie chorzy z HFpEF mają terapię, która po raz pierwszy wykazała poprawę ich rokowania i redukcję liczby hospitalizacji. To jest dobra wiadomość dla tej grupy pacjentów.

W 2023 roku zdecydowanie częściej i z większym przekonaniem mówiliśmy o postępowaniu zapobiegającym rozwojowi niewydolności serca, w tym w ramach europejskich gremiów (Heart Failure Policy Network, Heart Failure Mission). Również wytyczne niewydolności serca z 2023 r. podkreślają zasadność postępowania prewencyjnego w niewydolności serca. To szczególnie istotne w sytuacji, kiedy obserwujemy narastającą liczbę chorych z niewydolnością serca i chcemy zatrzymać tę epidemię. Wytyczne europejskie wychodząc naprzeciw tym wyzwaniom, zalecają włączenie dapagliflozyny i empagliflozyny u pacjentów z cukrzycą i niewydolnością nerek, celem redukcji liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca i zgonów z przyczyn sercowo naczyniowych. Wytyczne rekomendują także finerenon w leczeniu pacjentów z cukrzycą i przewlekłą chorobą nerek w celu redukcji hospitalizacji z powodu niewydolności serca.

Kolejny krok milowy jaki się dokonał w tym roku, to refundacja telemonitoringu urządzeń wszczepialnych, który jest szczególnie ważny u pacjentów z niewydolnością serca, ponieważ to ci chorzy korzystają z kardiowerterów-defibrylatorów, czy stymulatorów resynchronizujących. Zastosowanie telemonitoringu pozwoli na lepszą opiekę i wychwycenie wcześniej nieprawidłowości, które pojawiają się u chorych z niewydolnością serca. Trwają także prace w ramach Krajowej Sieci Kardiologicznej dotyczące niewydolności serca. Pacjenci będą, miejmy nadzieję, szybciej wychwytywani w systemie dzięki czemu szybciej trafią do ośrodków specjalistycznych i będą objęci kompleksową opieką.

Jakie aspekty opieki nad pacjentem z niewydolnością serca wymagają jeszcze zaadresowania?
Prof. Agnieszka Pawlak: Po pierwsze, cieszymy się z tego, że możemy stosować już flozyny u pacjentów z niewydolnością  serca z zachowaną frakcją wrzutową lewej komory, ale szalenie istotne byłoby poszerzenie refundacji dla tej grupy, mając na uwadze, że jest to populacja również o złym rokowaniu. Nie wyobrażam sobie jako prezes Asocjacji Niewydolności Serca PTK, żebyśmy o takie rozwiązanie nie zabiegali, a decydenci nie mieli tego na uwadze. Flozyny dla chorych z HFpEF to jedyna dostępna terapia o udowodnionym działaniu.

Czekamy także, jako kardiolodzy, na refundację kamizelki defibrylującej. W tej kwestii toczą się już bardzo zaawansowane dyskusje i mam nadzieję, że ta terapia stanie się standardem i trafi do refundacji w najbliższym czasie. Niezwykle istotną sprawą, jest również poszerzenie diagnostyki niewydolności serca dla pacjentów z kardiomiopatiami o diagnostykę genetyczną. Nie bez przyczyny, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne ogłosiło nadchodzący rok, rokiem genetyki. Trzymamy mocno kciuki, ale też rękę na pulsie, by badania genetyczny były dostępne w refundacji. Już w tej chwili mamy bowiem terapie, które mogą być zastosowane zdecydowanie wcześniej u pacjentów, u których stwierdzamy nieprawidłowości genetyczne.

Jako Asocjacja Niewydolności Serca będziemy kładli ogromny nacisk na działania edukacyjne i prewencyjne, zarówno pacjentów jak i lekarzy. Z tego powodu chcemy powołać Centrum Wsparcia i Edukacji Pacjentów z Niewydolnością Serca, aby pacjenci mieli jak najlepsze zrozumienie swojej jednostki chorobowej, stosowanych terapii, monitoringu objawów oraz znajomości czynników, które mogą pogarszać albo rozwijać niewydolność serca. Równocześnie będziemy prowadzić cykle webinarów skierowanych do środowiska medycznego, lekarzy, pielęgniarek różnych specjalności, po to, aby szerzyć i utrwalać szybko narastającą wiedzę i aby była ona wykorzystywana u naszych pacjentów. To będzie z pewnością bardzo intensywny, pracowity rok.

Pani Profesor dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Marek Kustosz
 
Strona www ANS PTK: https://www.niewydolnosc-serca.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/AsocjacjaNiewydolnosciSercaPTK
Twitter: https://twitter.com/ANS_PTK
źródło: ANS PTK
– Już dziś mamy dla Państwa dobre wieści, potwierdzono bowiem, że dapagliflozyna stosowana w leczeniu niewydolności serca powróci na listę refundacyjną z dniem 1 stycznia 2024 roku, zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami. Dlatego pragniemy Państwa uspokoić. – informuje prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, Przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.

W związku z opublikowanym obwieszczeniem Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, z dnia 20 października 2023r., które weszło w życie 1 listopada 2023r.[1], dwa leki z grupy flozyn stosowane m.in. w leczeniu niewydolności serca, niewydolności nerek i cukrzycy, dapagliflozyna i kanagliflozyna przestały być objęte refundacją.

Zgodnie z zapowiedziami resortu zdrowia proces ten miał mieć charakter czasowy związany z normalnymi kwestiami proceduralnymi. Informacje te wzbudziły jednak obawy, szczególnie w środowisku pacjentów.

O komentarz do tej sytuacji poprosiliśmy prof. dr hab. n. med. Agnieszkę Pawlak, Przewodniczącą Asocjacji Niewydolności Serca PTK.

– Jak Państwo pamiętają, z dniem 1 listopada zostały usunięte z listy refundacyjnej dwie flozyny, dapagliflozyna i kanagliflozyna. Czas, kiedy miały być nieobecne w refundacji, to listopad i grudzień, a od 1 stycznia miały ponownie powrócić na listy refundacyjne. Celem uspokojenia Państwa, są to naturalne kwestie proceduralne, które dotyczą leku się na rynku. Jest to procedura, która odbywa się jednorazowo, w związku z czym nie powinniśmy mieć kolejnych takich sytuacji, przynajmniej z flozynami z tą flozyną, dapagliflozyną i kanagliflozyną, ale mam dla Państwa również bardzo dobrą wiadomość. Dzisiaj została właśnie potwierdzona informacja, że dapagliflozyna wraca na listę refundacyjną z dniem 1 stycznia 2024, zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami. I będą ją Państwo mieli w refundacji, jak wcześniej było to zaplanowane i ustalone. – podkreśliła prof. Agnieszka Pawlak.

 

[1] https://www.gov.pl/web/zdrowie/obwieszczenie-ministra-zdrowia-z-dnia-20-pazdziernika-2023-r-w-sprawie-wykazu-refundowanych-lekow-srodkow-spozywczych-specjalnego-przeznaczenia-zywieniowego-oraz-wyrobow-medycznych-na-1-listopada-2023-r

Od 1 listopada na liście leków refundowanych zabraknie 2 flozyn: dapagliflozyny i kanagliflozyny. Stowarzyszenia pacjentów i lekarzy apelują do Ministerstwa Zdrowia o ich powrót do refundacji od stycznia 2024 roku. Na nowej liście refundacyjnej zabraknie dapagliflozyny i kanagliflozyny, co oznacza, że leki te nie będą również dostępne na liście bezpłatnych leków dla seniorów 65 +.

Wykaz leków refundowanych uwzględniać będzie jedynie trzecią z flozyn – empagliflozynę, która nie jest rozwiązaniem uniwersalnym, mogącym zastąpić pozostałe inhibitory SGLT-2 – przykładowo dapagliflozyna była jedyną flozyną refundowaną dla pacjentów z przewlekłą chorobą nerek, która wpływała m.in. na odsunięcie w czasie dializoterapii.

Ta sytuacja bardzo zaniepokoiła organizacje pacjentów, które przy poparciu klinicystów skierowały do Ministerstwa Zdrowia apel o szybki powrót wskazanych leków do refundacji. Brak refundowanych leków może wpłynąć na przerwanie terapii przez uboższych pacjentów zwłaszcza emerytów, co wpłynie na pogorszenie ich stanu zdrowia.

„W przewlekłej chorobie nerek flozyny mają udowodnione działanie ochronne dla nerek. Ta choroba może rozwijać się długotrwale lub bardzo dynamicznie, dlatego tym bardziej nas martwi fakt, że pacjenci będą mieli utrudniony dostęp do leczenia. Obawiamy się, że część z nich po prostu zrezygnuje z leków, co przełoży się na progresję choroby i szybsze przejście na dializy.” – podkreśla Rajmund Michalski prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Moje Nerki.

Wykupienie recept do 31 października umożliwi zakup leków w dotychczasowej, obniżonej cenie.

„Polskie Towarzystwo Nefrologiczne rekomenduje zachowanie ciągłości terapii flozynami. Te leki stosowane u pacjentów z niewydolnością nerek, niewydolnością serca oraz cukrzycą chronią przed przedwczesnym zgonem” – mówi prof. dr hab. n. med. Magdalena Krajewska, prezes zarządu głównego PTN.

Demokratyczny dostęp do leczenia ratującego życie

Flozyny to leki nowej generacji, które na samym początku odniosły sukces w leczeniu cukrzycy typu 2. Obniżają one poziom cukru we krwi poprzez zwiększenie wydalania glukozy wraz z moczem (tzw. cukromocz). W późniejszych badaniach i obserwacjach wykazano ich skuteczność w kontrolowaniu ciśnienia tętniczego, zaburzeń lipidowych, w leczeniu przewlekłej choroby nerek oraz niewydolności serca. W warunkach polskich gwarantem dostępu do leków w obniżonej cenie jest jednak decyzja Ministerstwa Zdrowia o włączeniu substancji do wykazu leków refundowanych, a dostępność jednej ze wspomnianych flozyn – dapagliflozyny, jeszcze na stan przed 1 listopada obwarowana jest restrykcyjnymi kryteriami, o złagodzeniu których środowisko lekarzy i pacjentów apeluje od dłuższego czasu we wszystkich 3 wskazaniach.

„To dla mnie osobiście trudna sytuacja, bo jako pacjent z niewydolnością serca, nadal czekam na refundację flozyn w pełnym zakresie, czyli obejmującym również chorych z łagodnie obniżoną i zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory serca. Mam świadomość, że czas ucieka, czekanie osłabia pracę mojego serca. A takich jak ja pacjentów są tysiące. Dlatego apelujemy do Ministerstwa jako Porozumienie Organizacji Kardiologicznych o deklarację o powrocie flozyn na listę refundacyjną od 1 stycznia 2024 roku, uwzględniając jednocześnie pełne spektrum upośledzenia frakcji wyrzutowej lewej komory” – podkreśla Agnieszka Wołczenko – prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów „EcoSerce”.

Jak dostęp do leczenia flozynami komentuje Resort Zdrowia?

Podczas dyskusji o chorobach cywilizacyjnych na Forum Ekonomicznym w Karpaczu (wrzesień 2023) Minister Maciej Miłkowski wspomniał, że trwają prace nad poszerzeniem wskazań do stosowania flozyn w niewydolności serca, cukrzycy i przewlekłej chorobie nerek i jest nadzieja, że w rozszerzonych wskazaniach te leki znajdą się na listach od stycznia 2024 . Natomiast z komunikatu Ministerstwa Zdrowia przy projekcie listy listopadowej, dowiadujemy się, że trwające obecnie postępowania refundacyjne wobec powyższych terapii są aktualnie na zaawansowanym etapie procedowania.

„Jako Polskie Stowarzyszenie Diabetyków zwróciliśmy się do producenta leku z prośbą o informację dotyczącą kosztu zakupu opakowania w czasie przejściowym. Wiemy, że te osoby, które nie zdążą wykupić leku w ramach refundacji, będą miały gwarancję ceny maksymalnej na poziomie 54,00 zł za opakowanie leku (dapagliflozyna). My jednak liczymy także na dobrą wolę zarówno Ministerstwa Zdrowia, jak i producenta, aby z nowym rokiem bez przeszkód pacjent mógł być leczony nowoczesnymi flozynami w ramach refundacji” – informuje prezes PSD Anna Śliwińska. „Jako przedstawiciele trzech organizacji pacjentów, doceniamy fakt, że w ostatnim czasie choroby cywilizacyjne stały się priorytetem dla Ministerstwa Zdrowia tym bardziej wierzymy, że dobro pacjenta pozostanie wartością nadrzędną”.

Link do informacji diabetyk.org.pl.

[1] https://www.gov.pl/web/zdrowie/projekt-obwieszczenia-ministra-zdrowia-w-sprawie-wykazu-refundowanych-lekow-srodkow-spozywczych-specjalnego-przeznaczenia-zywieniowego-oraz-wyrobow-medycznych-ktory-wejdzie-w-zycie-1-listopada-2023-r 

[2] Eksperci na debacie Wprost o chorobach cywilizacyjnych: „Jest znaczna poprawa leczenia, pozostają wyzwania” – Zdrowie Wprost

Źródło informacji: Polskie Stowarzyszenie Diabetyków

Według danych z nowego raportu Porozumienia Organizacji Kardiologicznych – Razem dla Serca (POK) blisko połowa z 1,24 mln pacjentów z niewydolnością serca w Polsce to osoby z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory serca. O udostępnienie w Polsce w ramach refundacji zawartej w najnowszych wytycznych naukowych jedynej terapii zmieniającej rokowania pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną i łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca pacjenci i klinicyści zwrócili się do Ministerstwa Zdrowia.
Nowy Raport POK
Raport „Niewydolność serca z LVEF>40%, łagodnie obniżoną i zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory – co każdy powinien wiedzieć”[1] powstał z inicjatywy organizacji pacjentów działających w dziedzinie kardiologii, zrzeszonych w Porozumieniu Organizacji Kardiologicznych – Razem dla Serca. Opracowanie stanowi uzupełnienie i komentarz do Raportu „Niewydolność serca w Polsce. Realia, koszty, sugestie poprawy sytuacji”, który ukazał się w 2020 roku. Opracowanie powstało pod patronatem naukowym Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i zostało zaprezentowane podczas organizowanego przez towarzystwo V Forum Serce Pacjenta, które odbyło się 30 września 2023 roku.

LVEF>40% – zachowana i łagodnie obniżona frakcja wyrzutowa lewej komory serca
Najnowszy raport Porozumienia Organizacji Kardiologicznych dotyczy pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną i łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca (większą niż 40). Jak zaznaczają eksperci, to pod wieloma względami szczególna grupa pacjentów.

– Blisko połowa z 1,24 mln pacjentów z niewydolnością serca w Polsce to osoby z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory serca. Typowe dla tej grupy chorych są schorzenia współistniejące (średnio pacjent ma ich jednocześnie cztery) i często z tego wynikające trudności diagnostyczne, które powodują, że rzadziej niż w grupie pacjentów z niewydolnością serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca stawiane jest tu właściwe rozpoznanie. To przekłada się na brak właściwego leczenia – wyjaśnia dr hab. n. med. Marta Kałużna-Oleksy z I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu, prezes Polskiego Stowarzyszenia Osób z Niewydolnością Serca, autorka nowego raportu Porozumienia Organizacji Kardiologicznych.

Trudniejsza diagnostyka, gorsze rokowania
Obok wyzwań związanych z diagnostyką niewydolności serca z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca eksperci wskazują także na ograniczone – do niedawna – możliwości terapii tej grupy pacjentów.

– Jako klinicyści jeszcze do niedawna nie dysponowaliśmy narzędziami, które pozwoliłyby skutecznie leczyć pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca. Terapia skupiała się na schorzeniach towarzyszących. Omawiana grupa pacjentów ma dodatkowo średnio cztery współistniejące choroby sercowe i/lub pozasercowe, na przykład migotanie przedsionków, chorobę niedokrwienną serca, przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, cukrzycę czy przewlekłą chorobę nerek. Trudniejsza jest więc nie tylko diagnostyka niewydolności serca z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową, ale także gorsze rokowanie w tej grupie chorych – wskazuje prof. dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu, I Klinika Kardiologii Katedry Kardiologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, past prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Pierwsza terapia zmieniająca rokowania
Zdaniem specjalistów rozwój medycyny przynosi przełomowe szanse dla różnych grup pacjentów. Dla chorych na niewydolność serca z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca taką szansą okazała się terapia z zastosowaniem inhibitorów SGLT2 – flozyn.
– 2023 rok jest dla populacji z niewydolnością serca przełomowy. Zaprezentowane w sierpniu br. na Kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (European Society of Cardiology, ESC) wytyczne po raz pierwszy uwzględniły w zaleceniach terapię dedykowaną tej populacji chorych. W klasie pierwszej zaleceń z najwyższym poziomem wiarygodności danych znalazły się inhibitory SGLT2 (dapagliflozyna i empagliflozyna), na podstawie uzyskanych korzystnych wyników badań DELIVER i EMPEROR-Preserved. To terapie efektywnie wpływające na rokowanie, umożliwiające pacjentom z niewydolnością serca dłuższe i lepszej jakości życie. Dla nas, klinicystów, możliwość zastosowania skutecznej terapii w grupie chorych, dla której nie było dotąd dedykowanego leczenia jest ogromnym przełomem – podkreśla prof. dr hab. med. Małgorzata Lelonek FESC, FHFA, kierownik Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, ustępująca przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Apel do Ministerstwa Zdrowia
W nawiązaniu do aktualnych wytycznych naukowych dotyczących terapii pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory serca oraz wniosków z nowego raportu Porozumienia Organizacji Kardiologicznych pacjenci i klinicyści zwrócili się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o udostępnienie w ramach refundacji terapii flozynami dla tej grupy pacjentów.

– Jako pacjentka ze zdiagnozowaną niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory serca (około 50%) należę do grupy chorych na niewydolność serca, dla których nie było dotychczas żadnej dedykowanej terapii. Od niedawna jest potencjalnie dostępne dla mnie – i innych pacjentów z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca – skuteczne leczenie. Ufam w jego skuteczność, ponieważ potwierdzają ją wyniki randomizowanych badań klinicznych i zalecenia towarzystw naukowych. Mówię jednak o potencjalnej dostępności tej terapii, ponieważ w przypadku grupy pacjentów, którą sama reprezentuję, jest ona jak na razie nierefundowana. To sprawia, że dla wielu z nas, pacjentów z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca, jest to leczenie zbyt kosztowne, by móc z niego skorzystać. Jako Porozumienie Organizacji Kardiologicznych zwróciliśmy się więc do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o objęcie refundacją inhibitorów SGLT2 dla chorych niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową. Chcemy być jak najdłużej aktywni społecznie i zawodowo. Wiemy, że w ten sposób mamy szansę być potrzebni i pomocni nie tylko swoim najbliższym, ale także całemu społeczeństwu – mówi Agnieszka Wołczenko, Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce, Inicjatorka Porozumienia Organizacji Kardiologicznych – Razem dla Serca.

Eksperci podkreślają, że objęcie refundacją flozyn dla grypy pacjentów ze zdiagnozowaną niewydolnością serca z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca doskonale wpisałoby się w plan poprawy opieki nad chorymi z niewydolnością serca w Polsce, w tym jako kolejna pozytywna zmiana po sukcesywnie wdrażanych w ostatnich latach inicjatywach takich jak: Narodowy Program Chorób Układu Krążenia, program pilotażowy Krajowej Sieci Kardiologicznej i obejmowanie refundacją kolejnych zawartych w wytycznych naukowych terapii dedykowanych pacjentom ze schorzeniami układu krążenia.

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne alarmuje, że niewydolność serca stanowi poważny problem zdrowia publicznego w Polsce i przyczynia się do wyłączenia z życia społecznego oraz zawodowego a także przedwczesnej śmierci dziesiątek tysięcy chorych rocznie.
 
[1] https://nspacjenci.pl/raport-niewydolnosci-serca/

źródło: POK

W obszarze niewydolności serca w Polsce minione dwa lata przyniosły wiele dobrych wiadomości. Między innymi, refundacją we wskazaniu „niewydolność serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca” zostały objęte inhibitory SGLT2 – flozyny, które jako jedne z niewielu grup leków na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat realnie zmieniły przebieg i rokowanie w tym schorzeniu. Dodatkowo z końcem sierpnia flozyny zostały włączone na listę „S”, obejmującą darmowe leki dla osób powyżej 65. roku życia. To wspaniałe wiadomości, o przełomowym znaczeniu dla rokowania i jakości życia najliczniejszej populacji pacjentów z niewydolnością serca oraz zarządzania tym schorzeniem w ramach systemu opieki zdrowotnej.
W ostatnim czasie pojawiły się jednak niepokojące informacje o możliwej czasowej przerwie w refundacji dla jednego z leków z tej grupy, zaplanowanej na listopad i grudzień 2023 roku. To potencjalnie niebezpieczna sytuacja dla zdrowia pacjentów. Jako kardiolodzy zwracamy się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o zabezpieczenie dostępności terapii na dotychczasowych warunkach cenowych dla chorych w newralgicznym okresie, co pozwoli na kontynuację rozpoczętego przez pacjentów leczenia i zapobieganie ewentualnym zaostrzeniom (dekompresjom) spowodowanym przerwą w prowadzonym leczeniu i związanym z nimi groźnym konsekwencjom dla zdrowia i życia pacjentów.
 
Komentarz eksperta
prof. 
dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek FESC, FHFA
 
Jak potwierdzają dane zawarte w raporcie „Niewydolność serca w Polsce 2014-2021” opracowanym przez ekspertów Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ANS PTK) i analityków Ministerstwa Zdrowia (MZ), niewydolność serca to poważne i rosnące wyzwanie zdrowia publicznego w Polsce.
 
W 2019 roku łączny koszt leczenia niewydolności serca wyniósł ponad 1,6 mld złotych. Jak wynika z analizowanych w raporcie ANS i PTK danych, w ciągu zaledwie pięciu lat koszt leczenia szpitalnego tego schorzenia w roku kalendarzowym wzrósł o 116 proc.
 
W ostatnich latach wzrasta częstość występowania zaawansowanej niewydolności serca. Roczna liczba zgonów z powodu niewydolności serca przekracza obecnie 140 tys. Prognozy epidemiologiczne wskazują, że w latach 2022-2031 należy się spodziewać wzrostu zapadalności na niewydolność serca.
 
Najnowsze opracowanie oparte na danych Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia pozwoliło ekspertom zdefiniować wyzwania dla niewydolności serca w naszym kraju. Rekomendacje autorów są spójne z zaprezentowanymi w sierpniu 2023 roku na Kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznymi wytycznymi. Wiemy, co należy poprawić i wiemy, jakich powinniśmy użyć narzędzi, by to zrobić skutecznie. Jednym z filarów skutecznego leczenia niewydolności serca i zarządzania tą jednostką chorobową w ramach systemu opieki zdrowotnej jest wykorzystanie jak najbardziej efektywnych narzędzi, realnie zmieniających (hamujących) przebieg schorzenia, zapobiegających jego zaostrzeniom, poprawiających rokowania i jakość życia pacjentów. Przykładem takiego narzędzia, o udokumentowanych w randomizowanych badaniach klinicznych skuteczności i bezpieczeństwie są inhibitory SGLT2 – flozyny.
 
W obszarze niewydolności serca w Polsce minione dwa lata przyniosły wiele dobrych wiadomości. Jedną z nich była właśnie refundacja flozyn – w kardiologii we wskazaniu „niewydolność serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca”.
 
29 sierpnia 2023 roku Prezydent Andrzej Duda podpisał Ustawę o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. 30 sierpnia 2023 roku w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia została opublikowana lista bezpłatnych leków dla dzieci do 18 lat i seniorów powyżej 65 lat. Dla liście leków dla osób po 65. roku życia uwzględniono między innymi flozyny.
 
Asocjacja Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego uczestniczyła i wspierała starania o udostępnienie tej grupy leków w ramach listy 65+, ponieważ z punktu widzenia populacji pacjentów z niewydolnością serca szansa na bardziej dostępne leczenie tymi lekami to zmiana przełomowa – jedynie 9 proc. chorych na niewydolność serca w Polsce to osoby poniżej 60 roku życia, a średni wiek chorego na niewydolność serca wynosi w naszym kraju 75 lat. Możliwość zastosowania skutecznej terapii w kluczowej populacji chorych pozwala zatem osiągnąć wymierne efekty terapeutyczne w znaczącej skali. To doskonała wiadomość dla pacjentów, ich bliskich i wszystkich zaangażowanych w opiekę nad chorymi na niewydolność serca a także dla systemu opieki zdrowotnej, w ramach którego skuteczne zarzadzanie schorzeniem stało się odtąd możliwe i dostępne.
 
W ostatnim czasie pojawiły się jednak niepokojące informacje o możliwej czasowej przerwie w refundacji dla jednego z leków z tej grupy (dapagliflozyny), zaplanowanej na listopad i grudzień 2023 roku. To potencjalnie niebezpieczna sytuacja dla zdrowia pacjentów z cukrzycą, przewlekłą chorobą nerek oraz niewydolnością serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca, w których to schorzeniach terapia jest aktualnie refundowana. Jako kardiolodzy zwracamy się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o zabezpieczenie dostępności terapii na dotychczasowych warunkach cenowych dla chorych w newralgicznym okresie, co pozwoli na kontynuację rozpoczętego przez pacjentów leczenia i zapobieganie ewentualnym zaostrzeniom (dekompresjom) spowodowanym przerwą w prowadzonym leczeniu i związanym z nimi groźnym konsekwencjom dla zdrowia i życia pacjentów.
 
Liczymy i pozostajemy do dyspozycji Ministerstwa Zdrowia, by wypracować rozwiązania zabezpieczające pacjentom dostępność terapii refundowaną dapagliflozyną do końca roku oraz ścieżkę powrotu do refundacji i na listę „S” wymienionej terapii od stycznia 2024 roku​. Mamy nadzieję, że zgodnie ze zaktualizowanymi w sierpniu bieżącego roku wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego flozyny jako terapia istotnie zmieniająca przebieg i rokowania w niewydolności serca zostaną udostępnione pacjentom z niewydolnością serca z obniżoną, ale także zachowaną frakcją lewej komory serca. Efektywne leczenie każdej grupy chorych na niewydolność serca to opłacalna inwestycja – w dłuższe życie i lepszą jakość życia pacjentów oraz bardziej optymalne (oszczędniejsze) gospodarowanie środkami przeznaczanymi na leczenie tego schorzenia.

żródło: Salus PR

Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej dołączyło do sygnatariuszy wspierających Apel o włączenie na listę darmowych leków dla seniorów – flozyn (inhibitorów SGLT-2). Ogromne poparcie tej inicjatywy potwierdza potrzebę zmian, o które postulują organizacje pacjentów przy wsparciu towarzystw naukowych.
Zapowiadane obniżenie pułapu wiekowego dla listy darmowych leków dla seniorów do 65 lat oraz objęcie dzieci do lat 18 to wyzwania stojące przed systemem ochrony zdrowia. Polska jest na drugim miejscu pod względem odsetka pacjentów powyżej 65. roku życia, u których występują co najmniej dwie choroby przewlekłe, a co za tym idzie skraca się spodziewana długość życia pacjentów. Dlatego profilaktyka i włączenie odpowiedniego leczenia na wczesnym etapie choroby mogą przynieść realne korzyści dla pacjenta, ale także dla systemu.

„Pacjent senioralny wymaga holistycznego podejścia w leczeniu, to często osoby z cukrzycą, nadciśnieniem, otyłością, którzy są przewlekle chorzy. Dlatego tak ważna jest rola lekarzy rodzinnych, którzy znają swoich pacjentów, ich historię choroby, wiedzą, ile leków przyjmują i na jakie choroby. Według zapowiedzi rządu darmowe leki mają przysługiwać chorym po 65. roku życia. Bardzo nas cieszy ta zmiana z tego względu, że jako lekarze rodzinni wiemy, iż choroba wyłapana na wcześniejszym etapie i odpowiednio leczona przynosi realne korzyść dla naszych pacjentów. Specjaliści chcą stosować skuteczne i bezpieczne leczenie. Flozyny, jak wskazują badania naukowe, mogą realnie wpłynąć na optymalizację leczenia naszych pacjentów” – podkreśla prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej. 

Do tej pory inicjatywę włączenia flozyn do darmowych leków dostępnych dla seniorów poparły Polskie Towarzystwo Diabetologiczne (PTD), Polskie Towarzystwo Kardiologiczne (PTK), Polskie Towarzystwo Nefrologiczne (PTN) oraz Polskie Towarzystwo Chorób Cywilizacyjnych, co świadczy o konieczności nadania priorytetu temu działaniu i potrzebie reformy w leczeniu chorób cywilizacyjnych w Polsce. 

„Nie wystarczy mówić o optymalizacji leczenia nie podejmując działań w celu jej realizacji. Podejście do leczenia w Polsce zmienia się z roku na rok na lepsze – mamy nowoczesne terapie, które z powodzeniem stosowane są u osób z cukrzycą, a jednocześnie chronią serce i nerki. Nie ma ich jednak na liście >>S<< – z darmowym dostępem dla seniora – podkreśla Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków. – Codziennie spotykamy się z pacjentami i z naszych rozmów wyłania się potrzeba wsparcia w postaci zakupu czy udostępnienia skutecznego leczenia, na które polski senior nie może sobie pozwolić” – dodaje.

Galopujący problem 

Społeczeństwo się starzeje. Jak szacuje GUS „liczba ludności w wieku 60 lat i więcej w Polsce w roku 2030 ma wzrosnąć do poziomu 10,8 mln, a w 2050 r. wyniesie 13,7 mln. Osoby te będą stanowiły około 40 proc. ogółu ludności Polski [1]”. To ostatni moment, aby zadbać o obecnych i przyszłych seniorów. Oznacza to tworzenie takich rozwiązań, które będą pracowały z korzyścią społeczną teraz i w przyszłości.

Prognozy demograficzne wskazują równocześnie na konieczność zmierzenia się z problemem wielochorobowości. Dostrzegają to także lekarze i decydenci. Opieka nad pacjentem z wielochorobowością rodzi wiele wyzwań, takich jak przestrzeganie zaleceń terapeutycznych, możliwe interakcje między stosowanymi lekami czy też, niemniej ważne, ograniczenia finansowe, często uniemożliwiające wykupienie seniorom proponowanych i skutecznych terapii.

Mając na uwadze powyższe dane, kardiolodzy, nefrolodzy, diabetolodzy oraz lekarze medycyny rodzinnej widzą potrzebę wprowadzenia zmian, aby zminimalizować skutki wielochorobowości u pacjentów w podeszłym wieku. Jednymi z częściej występujących chorób przewlekłych w Polsce są przewlekła choroba nerek (4,5 mln chorych), cukrzyca (3 mln) i niewydolność serca (1,2 mln). Generują one ogromne koszty hospitalizacji, rzędu około 1,7 mld zł rocznie [2] (NS) oraz dializ w wysokości ponad 1,3 mld zł rocznie [3]. Co więcej, choroby te przyczyniają się do zgonów kardiologicznych, które od lat są główną przyczyną śmierci Polaków.

Zszywanie medycyny

Flozyny „zszywają medycynę” i są skutecznymi lekami, które hamują i ograniczają rozwój chorób współistniejących, tj. niewydolności serca, przewlekłej choroby nerek i cukrzycy. Te choroby tworzą „efekt domina”, który jest największym problemem w pokoleniu seniorów. Zdaniem ekspertów podstępna jest przede wszystkim przewlekła choroba nerek, bo przez lata nie daje objawów. Upośledzona funkcja organu „rozsadza” organizm od środka.

„Nasi pacjenci nie umierają na nerki – oni umierają na serce. Współwystępowanie 3 chorób to >>efekt spirali śmierci<<, który powoduje skrócenie życia naszych pacjentów. Edukacja chorych – kontrolowanie ilości przyjmowanych lekarstw, zamiana ich na bardziej optymalne terapie – to odpowiedzialna opieka, która powinna stać się dostępna dla pacjentów szczególnie po 65. roku życia – komentuje prof. Tomasz Hryszko z II Kliniki Nefrologii z Oddziałem Leczenia Nadciśnienia Tętniczego i Pododdziałem Dializoterapii UM w Białymstoku. – Oceną stanu zdrowia seniorów jest nie tylko długość ich życia, ale przede wszystkim jego jakość” – dodaje.

O tę jakość życia apelują organizacje pacjentów: Polskie Stowarzyszenie Diabetyków, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Moje Nerki oraz organizacje skupione w ramach Porozumienia Organizacji Kardiologicznych. Pełna treść apelu dostępna jest na stronie diabetyk.org.pl.

[1] GUS: Polska starzeje się coraz szybciej – EURACTIV.pl

[2] https://ptkardio.pl/wazne/raport_o_niewydolnosci_serca

[3] https://ezdrowie.gov.pl/portal/home/badania-i-dane/zdrowe-dane/raporty/przewlekla-choroba-nerek 

Źródło informacji: FleishmanHillard

Powikłania rozmaitych chorób cywilizacyjnych dotykają zwłaszcza osoby starsze, po 65. roku życia. Za pomocą nowoczesnych leków i szczepień można jednak skutecznie z nimi walczyć. Takie wnioski płyną z debaty „Zatrzymać efekt domina. Jak nie dopuścić do powikłań chorób cywilizacyjnych”, zorganizowanej przez „Puls medycyny” w Centrum Prasowym PAP.

 

Osoby starsze, po 65. roku życia są szczególnie dotknięte ryzykiem wystąpienia poważnej choroby. Często jedno schorzenie sprawia, że pojawiają się kolejne. Mamy wtedy do czynienia ze zjawiskiem tzw. wielochorobowości. Jest to duży i nadal rosnący problem polskiej populacji.

A na dodatek prognozy wskazują, że będzie to dynamicznie narastało w związku ze starzeniem się społeczeństwa. Powinniśmy przygotować cały system opieki zdrowotnej i społecznej na walkę z wielochorobowością – powiedział, otwierając debatę, prof. Piotr Jankowski, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii w Szpitalu Klinicznym im prof. Orłowskiego w Warszawie.
Według profesora Jankowskiego system opieki zdrowotnej powinien być zoptymalizowany w zakresie leczenia wielochorobowości. Zwłaszcza że opieka nad chorymi może stanowić spore obciążenie dla ich rodzin, a nie wszyscy są przygotowani na taki wysiłek.

Jak wynika z danych OECD za 2022 r., wśród krajów rozwiniętych Polska jest na niechlubnym drugim miejscu pod względem odsetka pacjentów powyżej 65. roku życia, u których występują co najmniej dwie choroby przewlekłe. Schorzenia sercowo-naczyniowe są wśród nich na czołowym miejscu. Wiele z tych chorób powoduje powikłania, np. związane z nerkami czy niewydolnością serca.
Profil pacjenta z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory bardzo pasuje do wielochorobowości. Bo jest to pacjent starszy, jego choroby współistniejące są zróżnicowane. Najczęściej są to: nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lipidowe, przewlekła choroba nerek, otyłość, cukrzyca czy POCHP – mówiła prof. Małgorzata Lelonek, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Jak podkreśliła, diagnostyka nie jest łatwa, bo objawy się na siebie nakładają. „Dlatego chory nie jest identyfikowany na czas jako chory z niewydolnością serca. I nie jest leczony – wskazała ekspertka.
W ostatnim czasie pojawiły się jednak leki, które pomagają w terapii niewydolności serca. „Mamy fantastyczną nową grupę leków, które działają wielokierunkowo. Myślę tu o flozynach. Zrewolucjonizowały nie tylko kardiologię, ale i leczenie chorych na nerki czy pacjentów diabetologicznych. Badania kliniczne potwierdzają ich efektywność. Redukują ryzyko hospitalizacji oraz zgonu z powodu sercowo-naczyniowego” – podkreśliła prof. Lelonek.

Z flozyn korzystają również nefrolodzy. „Dostaliśmy narzędzie, które nie tylko powstrzymuje postęp przewlekłej choroby nerek, ale i sprawia, że pacjenci żyją dłużej. Te leki to prawdziwy eliksir życia” – powiedział prof. Tomasz Hryszko, kierownik II Kliniki Nefrologii z Odziałem leczenia Nadciśnienia Tętniczego i Pododdziałem Dializoterapii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

W przypadku chorób nerek, jak i serca, flozyny są refundowane, dzięki temu duża grupa pacjentów może z nich skorzystać.
Czekamy jednak na wprowadzenie skoordynowanej opieki nefrologicznej lub zyskania przez lekarzy rodzinnych możliwości oznaczania albuminy. Ten parametr pozwala nam podjąć decyzje o podjęciu terapii nowymi lekami w ramach refundacji – tłumaczył prof. Hryszko.
Z kolei środowiska pacjenckie apelują, by flozyny trafiły na listę leków bezpłatnie wydawanych seniorom 75+, bo są to ludzie zagrożeni wielochorobowością, a dysponujący zazwyczaj ograniczonymi zasobami finansowymi.
Chcielibyśmy zwrócić uwagę, że osoby 75+ powinny mieć do nich lepszy dostęp. Starszym pacjentom trudno jest dostać się na dializę i mają różne choroby. Są biedni, ale chcą żyć. Przychodzą do nas i pytają, czy możemy pomóc im w zakupie tych leków. 50 zł na miesiąc to dla niektórych bardzo dużo pieniędzy – mówiła Dorota Ligęza, wiceprezeska Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Moje Nerki”.
Dużo zmienić w profilaktyce powikłań chorób cywilizacyjnych mogą również szczepienia, szczególnie jeśli chodzi o osoby starsze z wielochorobowością.
Pandemia SARS-CoV-2 uświadomiła wszystkim, że zakażenia są niebezpieczne, mimo że mamy antybiotyki czy leki przeciwwirusowe. Szczególnie dla grup ryzyka, bo u nich te zakażenia mogą przebiegać ciężej – przekonywał prof. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Wśród czynników zwiększających prawdopodobieństwo cięższego przebiegu zakażenia należy wymienić cukrzycę i otyłość, niewydolność serca czy POCHP. Część z wymienionych schorzeń można leczyć flozynami, ale szczepienia są równie ważne.

Jak wyjaśnia prof. Antczak, panel szczepień ochronnych u osób dorosłych obejmuje już 15 szczepień. Szczepionki np. przeciw grypie czy covid chronią przed ciężkimi zakażeniami.
Jeśli zastosujemy je u pacjentów z niewydolnością serca, będzie zdecydowanie mniej hospitalizacji, mniej zaostrzeń choroby. Co więcej, widzimy korzyści skumulowane. Jeśli ktoś regularnie szczepi się przeciw grypie, z roku na rok korzyść w postaci mniejszego ryzyka zaostrzenia, hospitalizacji czy zgonu się zwiększa. Warto to robić regularnie – podkreślił prof. Antczak.
Nowością w dziedzinie szczepień jest dopuszczony w tym roku preparat przeciw półpaścowi. Osoby z cukrzycą czy chorobami nerek są bardziej niż inne narażone na pojawienie się tego schorzenia. U małych dzieci wirus półpaśca wywołuje ospę wietrzną, natomiast u dorosłych może się uaktywnić ponownie, powodując liczne problemy neurologiczne w postaci zapalenia nerwów.
Kiedy po 50. roku życia nasz układ immunologiczny się starzeje, choroba się ujawnia. Oczywiście, wszystko zależy od tego, w jakiej lokalizacji. Jeżeli znajduje się ona w obszarze tułowia, dużego problemu nie ma” – tłumaczyła prof. Irena Walecka, kierownik Kliniki Dermatologii w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. Problemem jest ból półpaścowy, który jest odczuwany wiele tygodni po chorobie i najczęściej dotyczy osób powyżej 65. roku życia. „Nie mówiąc już o tym, że w przebiegu półpaśca można mieć zapalenie opon mózgowych, mózgu, rogówki czy nerwów czaszkowych. Lepiej jest więc się zaszczepić i tego uniknąć – powiedziała prof. Walecka.
Warto się szczepić, bo wirus powodujący ospę wietrzną i półpaśca jest w naszej populacji bardzo rozpowszechniony.
Problem dotyczy ponad 90 proc. społeczeństwa. Każda osoba, która miała okazję zachorować na ospę wietrzną, ma go w sobie i w sprzyjających okolicznościach może on ulec reaktywacji, dając półpaśca – powiedział dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Według dr hab. Dzieciątkowskiego przebieg choroby jest zazwyczaj łagodny, ale są wyjątki.
Zdarzyło mi się widzieć półpaśca nerwu trójdzielnego gałązki ocznej, co prowadziło do ślepoty, półpaśca uogólnionego u pacjentów leczonych terapią immunosupresyjną. Dlatego należałoby rozpocząć kampanię szczepień pacjentów pediatrycznych. Jeżeli dziecko zostanie zaszczepione przeciwko ospie wietrznej, nie zachoruje, nie będzie miało wirusa w sobie, nie będzie miało półpaśca – argumentował dr hab. Dzieciątkowski.
Na koniec dyskusji wszyscy prelegenci zgodzili się, że w kwestii zapobiegania powikłaniom chorób cywilizacyjnych najważniejsza jest edukacja społeczeństwa.

źródło: PAP MediaRoom
W związku z publikacją informacji o planie przyjęcia przez Radę Ministrów projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz zwiększenia dostępu do nieodpłatnych leków refundowanych, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń” EcoSerce” zwróciło się z apelem do Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego o rozszerzenie listy leków niewymagających od pacjentów dopłat o flozyny.
Katalog refundowanych produktów leczniczych wydawanych nieodpłatnie osobom powyżej 75. roku życia obejmuje obecnie 2046 leków. Na liście tej nie ma flozyn, które stosowane są m.in. w leczeniu przewlekłej choroby nerek, cukrzycy czy niewydolności serca. W Polsce mamy kolejno ok. 4,5 mln pacjentów z przewlekłą chorobą nerek, 3 mln cukrzyków, zaś 1,2 mln cierpi na niewydolność serca. Co więcej, jak podkreśla Agnieszka Wołczenko, Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce w piśmie skierowanym do Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego, w Polsce bardzo często schorzenia te współwystępują ze sobą. Współchorobowość oraz duża liczba pacjentów chorujących przewlekle sprawiają, że schorzenia te stanowią duże obciążenie budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia.

Tylko hospitalizacje z powodu niewydolności serca skutkują rocznymi wydatkami na poziomie 1,7 mld zł, a dializy – 1,3 mld zł rocznie. Choroby te generują też w dużym stopniu koszty pośrednie (przykładowo 4,4 mld zł niewydolność serca) oraz obniżają jakość życia chorych i ich opiekunów.” – czytamy w apelu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce.

Istnieje jednak grupa leków, które mogą być stosowane w leczeniu wszystkich trzech wspomnianych wyżej schorzeń. Chodzi o flozyny. Chociaż znajdują się one na liście leków refundowanych, obecnie polscy pacjenci muszą dopłacić do miesięcznej terapii ok. 50 zł. Przedstawicielka pacjentów w piśmie skierowanym do premiera zwraca uwagę, że dla wielu seniorów może być to koszt poważnie nadwyrężający domowy budżet. Rozwiązaniem ma być wprowadzenie flozyn na listę nieodpłatnych leków refundowanych.

„Mając na uwadze powyższe informacje i dobro pacjentów, a także możliwe korzyści dla systemu opieki zdrowotnej w Polsce, apelujemy o jak najpilniejsze włączenie flozyn na listę bezpłatnych leków dla seniorów. Podjęcie tych działań przyczyni się do ograniczenia kosztów bezpośrednich (zmniejszenie liczby hospitalizacji, dializ, przeszczepów nerek) czy pośrednich w trzech powszechnie występujących jednostkach chorobowych. Dla seniorów będzie to istotna ulga finansowa – z przeprowadzonego przez Koalicję „Na pomoc niesamodzielnym” badania opinii publicznej jednoznacznie wynika, że wydatki na leki obciążają budżet domowy prawie 95 proc. osób starszych. Badanie wykazało również, że aż 80 proc. seniorów zdarzyło się nie wykupić recept z uwagi na ceny leków.” – zwraca uwagę autorka pisma.

Argumentując zasadność włączenia flozyn do listy darmowych leków dla seniorów, sygnatariuszka apelu wylicza dodatkowe argumenty:
Organizacje pacjentów, a także eksperci reprezentujący środowisko lekarzy wspierających chorujących przewlekle, złożyli w kwietniu br. do Ministra Zdrowia apel o rozszerzenie listy leków 75+ o flozyny, który jak dotąd nie przyniósł oczekiwanego rozwiązania. Apel skierowany do Prezesa Rady Ministrów jest efektem podjęcia inicjatywy rozszerzenia grupy pacjentów uprawnionych do otrzymywania bezpłatnych leków o osoby w wieku 65 i więcej lat.

Zgodnie z deklaracjami premiera, zmiana ma zostać zaprojektowana w ten sposób, by była jak najbardziej korzystna dla obywateli. Zdaniem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce zniesienie dopłat pacjentów do flozyn pozwoli na poprawę losu wielu dziesiątek tysięcy chorych Polaków.

źródło: EcoSerce

Dr Marcin Wełnicki, prezes Sekcji Farmakoterapii Sercowo-Naczyniowej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego mówi o zastosowaniu analogów GLP-1 w terapii cukrzycy u pacjentów kardiologicznych. Zapraszamy do przeczytania i obejrzenia wywiadu, który powstał w trakcie 86. Wiosennej Konferencji PTK/XV Konferencji „Kardiologii Polskiej”.

 

O tym, że analogi GLP-1, to dobre leki przeciwhiperglikemiczne – wiemy doskonale. Warto zwrócić uwagę, że w 2023 r. opublikowano nowe wytyczne Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, które zaznaczają, iż w ramach terapii pierwszego rzutu u pacjentów z cukrzycą typu II  można rozważyć 3 cząsteczki – metforminę, którą znamy doskonale, analogi GLP-1 i flozyny. Zwróćcie Państwo uwagę, że te 3 cząsteczki zostały zrównane jako 3 potencjalne leki pierwszego wyboru. Nie musimy już zaczynać od metforminy – możemy od jednej z tych trzech.

Dlaczego z kardiologicznego punktu widzenia powinniśmy się zainteresować tymi cząsteczkami? Otóż już w wytycznych dotyczących prewencji stanów cukrzycowych i cukrzycy Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego zaznaczono, że w przypadku pacjenta z cukrzycą typu II i wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym oraz z niewydolnością serca bądź czynnikami ryzyka, powinniśmy rozważyć włączenie dwóch dodatkowych cząsteczek do leczenia cukrzycy typu II – analogów GLP-1 albo flozyn.

Za flozynami będzie przemawiać niewydolność nerek czy przewlekła choroba nerek oraz niewydolność serca, natomiast liczne obciążenia sercowo-naczyniowe – choroba wieńcowa, stan po zawale serca, stan po udarze mózgu, miażdżyca kończyn dolnych czy powikłania miażdżycowe – to jest to, co przemawia za włączeniem analogów GLP-1.

Wiemy z dużych badań dotyczących pierwotnie osób z cukrzycą, że te leki, nie tylko poprawiają wyrównanie glikemii, ale także poprawiają rokowanie sercowo-naczyniowe pacjentów kardiologiczno-diabetologicznych. W związku z czym, kardiolog mając pod swoją opieką pacjenta z cukrzycą niezależnie od hemoglobiny glikowanej, powinien rozważyć włączenie analogów GLP-1, a rozpoznając u swojego pacjenta kardiologicznego cukrzycę, powinien włączyć analogi GLP-1, jeżeli są wskazania kardiologiczne ku temu, nie tylko z punktu widzenia diabetologicznego.

Rozmawiała: Alicja Skrobucha, Maria Miłkowska

SKN Kardiologii przy I Katedrze i Klinice WUM


żródło: redakcja Medicalpress

Dr Marcin Wełnicki, prezes Sekcji Farmakoterapii Sercowo-Naczyniowej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego mówi o zastosowaniu analogów GLP-1 w terapii cukrzycy u pacjentów kardiologicznych. Zapraszamy do przeczytania i obejrzenia wywiadu, który powstał w trakcie 86. Wiosennej Konferencji PTK/XV Konferencji „Kardiologii Polskiej”.

 

O tym, że analogi GLP-1, to dobre leki przeciwhiperglikemiczne – wiemy doskonale. Warto zwrócić uwagę, że w 2023 r. opublikowano nowe wytyczne Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, które zaznaczają, iż w ramach terapii pierwszego rzutu u pacjentów z cukrzycą typu II  można rozważyć 3 cząsteczki – metforminę, którą znamy doskonale, analogi GLP-1 i flozyny. Zwróćcie Państwo uwagę, że te 3 cząsteczki zostały zrównane jako 3 potencjalne leki pierwszego wyboru. Nie musimy już zaczynać od metforminy – możemy od jednej z tych trzech.

Dlaczego z kardiologicznego punktu widzenia powinniśmy się zainteresować tymi cząsteczkami? Otóż już w wytycznych dotyczących prewencji stanów cukrzycowych i cukrzycy Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego zaznaczono, że w przypadku pacjenta z cukrzycą typu II i wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym oraz z niewydolnością serca bądź czynnikami ryzyka, powinniśmy rozważyć włączenie dwóch dodatkowych cząsteczek do leczenia cukrzycy typu II – analogów GLP-1 albo flozyn.

Za flozynami będzie przemawiać niewydolność nerek czy przewlekła choroba nerek oraz niewydolność serca, natomiast liczne obciążenia sercowo-naczyniowe – choroba wieńcowa, stan po zawale serca, stan po udarze mózgu, miażdżyca kończyn dolnych czy powikłania miażdżycowe – to jest to, co przemawia za włączeniem analogów GLP-1.

Wiemy z dużych badań dotyczących pierwotnie osób z cukrzycą, że te leki, nie tylko poprawiają wyrównanie glikemii, ale także poprawiają rokowanie sercowo-naczyniowe pacjentów kardiologiczno-diabetologicznych. W związku z czym, kardiolog mając pod swoją opieką pacjenta z cukrzycą niezależnie od hemoglobiny glikowanej, powinien rozważyć włączenie analogów GLP-1, a rozpoznając u swojego pacjenta kardiologicznego cukrzycę, powinien włączyć analogi GLP-1, jeżeli są wskazania kardiologiczne ku temu, nie tylko z punktu widzenia diabetologicznego.

Rozmawiała: Alicja Skrobucha, Maria Miłkowska

SKN Kardiologii przy I Katedrze i Klinice WUM


żródło: redakcja Medicalpress