Medicalpress
Ponad 150 organizacji reprezentujących pacjentów z chorobami onkologicznymi, kardiologicznymi, neurologicznymi, rzadkimi, przewlekłymi i wieloma innymi schorzeniami zaapelowało do Prezesa Rady Ministrów o pilne działania na rzecz stabilizacji systemu ochrony zdrowia. Sygnatariusze podkreślają, że problem wykracza poza kompetencje jednego resortu i powinien zostać potraktowany jako kwestia bezpieczeństwa państwa. Odpowiedzią Kancelarii Prezesa Rady Ministrów było przekazanie pisma do Ministerstwa Zdrowia, co przedstawiciele organizacji pacjentów przyjęli z rozczarowaniem.
Apel, podpisany przez 152 organizacje zrzeszone w Radzie Organizacji Pacjentów przy Rzeczniku Praw Pacjenta, nie odnosi się do pojedynczej decyzji administracyjnej ani konkretnej zmiany legislacyjnej. Jego autorzy zwracają uwagę na narastające poczucie niepewności wśród pacjentów dotyczące dostępu do diagnostyki, leczenia i finansowania świadczeń zdrowotnych.

Sygnatariusze wskazują, że zdrowie powinno zostać uznane za jeden z filarów bezpieczeństwa państwa – obok bezpieczeństwa energetycznego, ekonomicznego i społecznego. W ich ocenie obecna sytuacja finansowa systemu ochrony zdrowia wymaga decyzji strategicznych na poziomie całego rządu, a nie jedynie działań podejmowanych przez Ministerstwo Zdrowia.

Pacjenci: problem ma charakter systemowy

Autorzy apelu podkreślają, że nie oczekują prostych rozwiązań, ale długofalowej strategii. Ich zdaniem kolejne przesunięcia środków czy działania interwencyjne nie rozwiązują problemów narastających od lat. W dokumencie zwrócono uwagę na starzenie się społeczeństwa oraz stale rosnącą liczbę osób żyjących z chorobami przewlekłymi, co w kolejnych latach będzie zwiększać zapotrzebowanie na świadczenia zdrowotne.

Polska nadal wydaje na zdrowie mniej niż średnia OECD

W apelu przywołano również dane międzynarodowe. Według autorów dokumentu Polska nadal przeznacza na ochronę zdrowia mniej środków publicznych niż wynosi średnia państw OECD. Przytoczone dane wskazują, że w 2024 r. publiczne wydatki na zdrowie wyniosły w Polsce 6,3 proc. PKB wobec średniej OECD na poziomie 7,1 proc. Jeszcze większa różnica dotyczy profilaktyki – Polska przeznacza na ten cel 1,7 proc. wydatków zdrowotnych, podczas gdy średnia OECD wynosi 3,4 proc. Organizacje zwracają również uwagę na niższy niż średnia OECD udział kobiet objętych badaniami przesiewowymi raka piersi oraz utrzymujący się wysoki odsetek osób deklarujących niezaspokojone potrzeby zdrowotne.

Zdaniem sygnatariuszy konsekwencją są wydłużające się kolejki, opóźnienia diagnostyczne oraz ograniczony dostęp do świadczeń, które mogą przekładać się na pogorszenie wyników leczenia.

Pięć postulatów do rządu

Organizacje pacjentów sformułowały pięć głównych oczekiwań wobec rządu:

KPRM przekazała apel do Ministerstwa Zdrowia

Jak poinformowali przedstawiciele Prezydium Rady Organizacji Pacjentów, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przekazała apel do Ministerstwa Zdrowia.

Taka odpowiedź spotkała się z krytyczną oceną organizacji pacjentów.

Przyjmujemy tę informację z rozczarowaniem, ponieważ pismo było skierowane bezpośrednio do Premiera i dotyczy kwestii wykraczających poza kompetencje jednego resortu. Nasz apel odnosi się do strategicznego bezpieczeństwa zdrowotnego państwa i wymaga zaangażowania na najwyższym szczeblu decyzyjnym. Niestety, mamy poczucie, że głos pacjentów po raz kolejny nie spotkał się z należytą uwagą ze strony KPRM – podkreśla Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia i członkini Prezydium Rady Organizacji Pacjentów przy Rzeczniku Praw Pacjenta.

Organizacje deklarują gotowość do współpracy

Jednocześnie autorzy apelu zaznaczają, że nie chcą ograniczać się do krytyki. Deklarują gotowość do udziału w pracach nad reformą ochrony zdrowia oraz współpracy zarówno z Ministerstwem Zdrowia, jak i całym rządem przy wypracowywaniu rozwiązań systemowych. W końcowej części dokumentu podkreślają, że pacjenci nie oczekują przywilejów, lecz przewidywalności i pewności, że w chwili choroby państwo zapewni im niezbędne świadczenia zdrowotne.

Źródło: inf pras

W ciągu dziesięciu lat wydatki na ochronę zdrowia w Polsce wzrosły niemal trzykrotnie, jednak pacjenci nadal zmagają się z długimi kolejkami i ograniczonym dostępem do świadczeń. Autorzy raportu SGH Think Tank dla ochrony zdrowia przekonują, że dalsze zwiększanie nakładów nie wystarczy. Kluczowe staje się przesunięcie ciężaru systemu z leczenia skutków chorób na skuteczną profilaktykę i tworzenie warunków sprzyjających zdrowemu stylowi życia.
Wydatki na ochronę zdrowia w Polsce niemal się potroiły w ciągu dekady – z 107,6 mld zł w 2014 roku do 293,6 mld zł w 2024 roku, ale pacjenci wciąż zmagają się z długimi kolejkami i ograniczoną dostępnością świadczeń. Raport SGH Think Tank dla ochrony zdrowia „Nowa architektura finansowania ochrony zdrowia” wskazuje, że bez wzmocnienia profilaktyki i zmiany modelu finansowania dalszy wzrost nakładów nie przełoży się na poprawę efektów zdrowotnych ani ograniczenie chorób cywilizacyjnych.

Z opublikowanego w marcu br. raportu wynika, że całkowite wydatki na zdrowie w Polsce w 2024 roku stanowiły 8,1 proc. PKB. Poziom ten, pomimo wzrostu nominalnych nakładów, nadal pozostaje poniżej średniej w Unii Europejskiej i plasuje nasz kraj na jednym z końcowych miejsc unijnego zestawienia.

– Większość zasobów sektora skoncentrowana jest na medycynie naprawczej, czyli na chorobie, a sama definicja systemu ochrony zdrowia mówi, że głównym priorytetem powinno być zapobieganie chorobom, aby one nie obciążały zarówno obywatela w realizacji jego zadań, ambicji i celów, jak i systemu państwa poprzez zabezpieczenie zasobów, które będą musiały być zużyte do walki z chorobą podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego i dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, współautorka raportu.

Jak wynika z analizy przytoczonej w raporcie SGH Think Tank dla ochrony zdrowia, w 2022 roku w Polsce 88 tys. osób zmarło z przyczyn, którym można było zapobiec dzięki skutecznej profilaktyce, a kolejne 51 tys. z powodu chorób możliwych do uniknięcia przy odpowiedniej interwencji medycznej. Umieralność ta była wyższa niż średnia w krajach UE o 45 proc.

W raporcie wskazano, że działania zapobiegawcze są słabo finansowane i przegrywają z wydatkami na leczenie szpitalne i wysokospecjalistyczne. W dodatku ich efekty są odroczone w czasie i trudniejsze do bezpośredniego zmierzenia. Dotyczy to zarówno profilaktyki wtórnej, czyli badań przesiewowych, jak i pierwotnej, o której często zapominamy, a która obejmuje działania zapobiegające powstawaniu chorób, związane m.in. ze stylem życia, dietą czy warunkami środowiskowymi. Zdaniem ekspertki profilaktyka pierwotna musi znaleźć swoje właściwe miejsce w polityce państwa.

– Wymaga ona zbudowania zupełnie innego środowiska życia, w którym to, co otacza nas dookoła od pierwszych dni życia, będzie sprzyjało temu, że będziemy mogli żyć długo i w zdrowiu. Wymaga to bardzo wielu działań, tak naprawdę każdy resort ma coś do zrobienia, aby tworzyć prozdrowotne środowisko życia dla obywateli – ocenia dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Eksperci w raporcie podkreślają, że warunkiem skuteczności nowego podejścia jest podniesienie profilaktyki na poziom koordynacji rządowej. Natomiast zaangażowanie w tę politykę różnych ministerstw powodowałoby, że i jej finansowanie mogłoby pochodzić z ich budżetów.

– Dzisiaj powinniśmy spojrzeć na te elementy polityk państwa, które muszą podlec modyfikacji, aby Polak nie był stymulowany przez działania różnych branż, które skłaniają go do wyborów zagrażających zdrowiu. Przykładem jest chociażby szeroko rozumiana powszechna reklama wysokoprzetworzonej żywności i szeroki dostęp do takich produktów, niczym nieograniczony dla dzieci i młodzieży. W profilaktyce często mówimy o bardzo prostych interwencjach. Jedną z takich interwencji, która istotnie ogranicza rozwój otyłości wśród dzieci i młodzieży, jest powszechny szeroki dostęp do pitnej wody w każdej placówce edukacyjnej czy w każdym miejscu publicznym – wymienia dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego.

Jak podkreśla, to jedno z działań, które nie wymaga gigantycznych inwestycji, a które przysłuży się profilaktyce.

– Przykładem takiej interwencji jest zmiana podejścia do popularyzacji i promocji aktywności fizycznej. Ruch spontaniczny powinien być stałym elementem edukacji społeczeństwa – tłumaczy ekspertka. – Innym bardzo prostym przykładem jest wybieranie chodzenia po schodach zamiast wsiadania do windy, wiele możemy zrobić dla naszego zdrowia tu i teraz, nie czekając na regulacje systemowe. Jednak bez regulacji systemowych zbudowanie polityki państwa i środowiska życia sprzyjającego zdrowiu na pewno nie będzie możliwe.

Autorzy raportu proponują m.in. wyodrębnienie stabilnego strumienia środków na profilaktykę, powiązanego z długofalowymi celami zdrowotnymi oraz mierzalnymi efektami. Wśród rekomendacji pojawiają się także instrumenty fiskalne, takie jak podatki od produktów szkodliwych dla zdrowia, oraz mechanizmy zachęcające do wykonywania badań profilaktycznych.

– Podatki od grzechu mają zwiększać świadomość konsumenta na temat tego, co wkłada do koszyka. Nie ma wątpliwości, że dzisiaj zdrowa żywność jest istotnie droższa od żywności wysokoprzetworzonej, której wpływ na zdrowie jest bardzo negatywny. Poprzez instrumenty fiskalne państwo może zmienić relacje i zdemokratyzować dostępność do tej żywności, która jest pożądana w naszej codziennej diecie –
ocenia dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Od 1 stycznia 2021 roku w Polsce obowiązuje tzw. opłata cukrowa (zwana również podatkiem cukrowym). Raport Instytutu Sobieskiego „Cukier – nałóg Polaków” przywołuje dane Centrum Monitorowania Rynku, z których wynika, że wprowadzenie tej opłaty przyczyniło się do istotnego wzrostu cen słodkich napojów bezalkoholowych – w przypadku napojów gazowanych o około 36 proc., a wód smakowych o blisko 22 proc. Popyt na te produkty spadł początkowo o około 20 proc., ale potem konsumenci przyzwyczaili się do wyższych cen lub zmienili preferencje. Rzeczywiste wpływy z podatku cukrowego są znacząco niższe, niż przewidywano. Przeciętny Polak spożywa rocznie blisko 45 kg cukru, czyli ok. 125 g dziennie.

– Towarzyszyło nam absolutne przekonanie, że to jest dobry kierunek i mówiliśmy sobie wtedy wprost, że pieniądze z podatku cukrowego powinny być przeznaczone na profilaktykę, w tym na edukację konsumencką, aby kompensować negatywne następstwa nieprawidłowych nawyków żywieniowych Polaków. Niestety tak się nie stało, środki z opłaty cukrowej trafiły do ogólnego budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia i niestety nie realizują tych celów – mówi ekspertka.

Raport Warsaw Enterprise Institute na temat opłaty cukrowej „Troska o zdrowie czy skok na kasę” przypomina, że w Polsce 96,5 proc. przychodów z opłaty trafia do ogólnego budżetu. W dużej mierze nie finansują więc edukacji, profilaktyki oraz leczenia chorób wynikających z niewłaściwych wyborów żywieniowych, w tym otyłości i nadwagi, tylko trafiają na ogólne potrzeby NFZ.

– Od wdrożenia opłaty cukrowej minęło już kilka lat, a nadal działania w obszarze profilaktyki i leczenia otyłości są dalekie od tego, czego potrzebuje polskie społeczeństwo – podkreśla dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Z danych przytaczanych w raporcie SGH wynika, że nadwagę ma ponad 53 proc. Polaków, a otyłość dotyczy blisko 25 proc. populacji, przy czym problem coraz częściej występuje u dzieci. Na cukrzycę choruje ok. 5,6 proc. społeczeństwa.

W Polsce kontrowersyjne pozostaje ustawodawstwo w zakresie podatku VAT na wodę i napoje. Obecnie woda butelkowana objęta jest podstawową stawką wynoszącą 23 proc., podobnie jak napoje gazowane czy alkohol. Z kolei napoje z dodatkiem co najmniej 20 proc. soku korzystają z preferencyjnej stawki 5 proc.

 Jestem zwolenniczką wzrostu nakładów zarówno na profilaktykę, jak i na leczenie, pod warunkiem że zmieniamy zasady alokacji tych środków i sposób organizacji systemu ochrony zdrowia. Bez zreformowania samego systemu profilaktyki pierwotnej, profilaktyki wtórnej oraz ścieżki pacjenta w procesie diagnozy i leczenia kolejne wzrosty finansowania mogą niestety prowadzić do tego, że za dużo więcej pieniędzy uzyskamy dokładnie tę samą niesatysfakcjonującą Polaków opiekę zdrowotną – mówi współautorka raportu.

Źródło: Newseria

Już 16 czerwca w Warszawie odbędzie się III edycja Kongresu Zdrowie 360 – jednego z najważniejszych wydarzeń poświęconych zdrowiu publicznemu, organizacji systemu ochrony zdrowia oraz wpływowi zdrowia na rozwój społeczny i gospodarczy. Kongres organizowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców zgromadzi przedstawicieli administracji publicznej, środowiska medycznego, organizacji pacjenckich, ekspertów zdrowia publicznego, nauki oraz biznesu.
Tegoroczna edycja odbędzie się pod znakiem poszukiwania praktycznych rozwiązań dla najważniejszych wyzwań stojących przed polskim systemem ochrony zdrowia. Organizatorzy podkreślają, że Kongres Zdrowie 360 nie jest klasyczną konferencją ekspercką, ale platformą dialogu i współtworzenia rekomendacji, które następnie trafiają do decydentów odpowiedzialnych za kształt polityki zdrowotnej w Polsce.

Program wydarzenia obejmuje zagadnienia związane z profilaktyką zdrowotną, chorobami cywilizacyjnymi, finansowaniem ochrony zdrowia, medycyną pracy, zdrowiem publicznym, dostępem do nowoczesnych terapii oraz budowaniem odpornego i bezpiecznego systemu opieki zdrowotnej. Ważne miejsce zajmą również dyskusje dotyczące starzejącego się społeczeństwa, aktywności zawodowej osób po 50. roku życia oraz wyzwań związanych z utrzymaniem zdrowia pracowników w zmieniającej się rzeczywistości demograficznej.

Wśród tematów zaplanowanych debat znalazły się między innymi znaczenie profilaktyki zdrowotnej dla racjonalnego wydatkowania środków publicznych, wpływ chorób przewlekłych na rynek pracy, nowoczesne metody leczenia, zdrowie młodzieży i dorosłych oraz bezpieczeństwo zdrowotne państwa. Eksperci będą również rozmawiać o cyberbezpieczeństwie w ochronie zdrowia oraz sposobach budowania bardziej odpornego systemu opieki medycznej.

Nad merytorycznym poziomem wydarzenia czuwa Kapituła Kongresu skupiająca uznanych ekspertów reprezentujących różne dziedziny medycyny i zdrowia publicznego. Organizatorzy podkreślają, że wszystkie dyskusje prowadzone będą zgodnie z zasadami medycyny opartej na faktach (Evidence Based Medicine), a celem spotkania jest wypracowanie konkretnych rekomendacji możliwych do wdrożenia w praktyce.

Kongres Zdrowie 360 od początku koncentruje się na zdrowiu jako kapitale społecznym i gospodarczym. Szczególna uwaga poświęcana jest osobom aktywnym zawodowo oraz pacjentom z chorobami przewlekłymi, których skuteczne leczenie i utrzymanie aktywności zawodowej mają istotne znaczenie zarówno dla jakości życia, jak i dla funkcjonowania gospodarki.

Organizatorzy zapowiadają również wręczenie nagród „Niedźwiedzie Zdrowia”, przyznawanych osobom i instytucjom szczególnie zaangażowanym w rozwój ochrony zdrowia, edukację zdrowotną oraz promocję profilaktyki.

III edycja Kongresu Zdrowie 360 odbędzie się 16 czerwca 2026 roku w Warszawie i zgromadzi grono osób mających realny wpływ na kształtowanie polskiego systemu ochrony zdrowia. Wypracowane podczas wydarzenia rekomendacje mają stać się punktem wyjścia do dalszych działań i debat prowadzonych w ramach Forum Zdrowia ZPP.

Rejestracja: https://forms.gle/VLMKTk2RARe1pc8h8
Program i szczegóły wydarzenia: https://kongreszdrowie360.zpp.net.pl

Finansowanie świadczeń związanych z leczeniem chorób układu oddechowego może wzrosnąć o ponad 350 mln zł rocznie. Tak wynika z opublikowanego przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji raportu dotyczącego nowych taryf dla świadczeń pulmonologicznych. Projekt przewiduje nie tylko zmiany wycen, ale także istotną reorganizację sposobu udzielania świadczeń.
Według AOTMiT łączna wartość finansowania świadczeń objętych analizą wzrosłaby z 3,43 mld zł do 3,79 mld zł, czyli o 352,5 mln zł. Oznacza to wzrost nakładów o 10,3 proc. Zdecydowana większość dodatkowych środków miałaby trafić do lecznictwa szpitalnego, gdzie wzrost finansowania oszacowano na ponad 350 mln zł. W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej wzrost wyniósłby około 2,2 mln zł.

Największe zmiany finansowe dotyczą leczenia zapaleń płuc, astmy oskrzelowej oraz przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Wartość finansowania tej grupy świadczeń miałaby wzrosnąć o 208,4 mln zł, czyli niemal o 20 proc. Szczególnie duży wzrost przewidziano dla nowej grupy obejmującej leczenie ostrych infekcji dolnych dróg oddechowych i niepowikłanego zapalenia płuc. W tym przypadku AOTMiT szacuje wzrost finansowania o 149,2 mln zł, czyli o 67 proc. Z kolei dla grupy „POChP i inne obturacyjne choroby układu oddechowego” przewidziano zwiększenie finansowania o 52,6 mln zł, co odpowiada wzrostowi o 54,6 proc.

Raport zakłada również znaczące zmiany organizacyjne. Obecnie w katalogu znajduje się 34 grupy jednorodnych grup pacjentów (JGP), natomiast po zmianach byłoby ich 44. Nowe grupy mają lepiej odzwierciedlać rzeczywisty stopień skomplikowania leczenia i koszty opieki nad pacjentami.

Jednym z głównych założeń reformy jest ograniczenie niepotrzebnych hospitalizacji całodobowych. AOTMiT proponuje, aby część diagnostyki oraz procedur pulmonologicznych była wykonywana w trybie do 12 godzin lub w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Hospitalizacja całodobowa miałaby być zarezerwowana przede wszystkim dla pacjentów wymagających intensywnego leczenia, monitorowania lub postępowania w ostrej niewydolności oddechowej.

Istotne zmiany dotyczą również diagnostyki pulmonologicznej. Dotychczasowa grupa „Bronchoskopia” miałaby zostać zastąpiona dwiema nowymi grupami: „Inwazyjno-obrazowa diagnostyka pulmonologiczna” oraz „Kompleksowa diagnostyka pulmonologiczna”. Według autorów raportu ma to lepiej odzwierciedlać różnice w stopniu skomplikowania wykonywanych procedur.

Przebudowane mają zostać również zasady rozliczania leczenia zapaleń płuc. Obecne grupy zostaną zastąpione nowym podziałem uwzględniającym zarówno etiologię zakażenia, jak i stopień ciężkości przebiegu choroby.

AOTMiT podkreśla, że proponowane rozwiązania mają poprawić przejrzystość finansowania, lepiej dopasować taryfy do rzeczywistych kosztów leczenia oraz stworzyć warunki do rozwoju diagnostyki i leczenia realizowanych poza hospitalizacją całodobową. Analiza obejmuje 640 świadczeniodawców realizujących świadczenia pulmonologiczne w Polsce.

Uwagi do projektu taryf można zgłaszać do 12 czerwca 2026 r. Po zakończeniu konsultacji publicznych AOTMiT przedstawi ostateczne propozycje nowych taryf, które następnie mogą zostać wykorzystane przez Narodowy Fundusz Zdrowia przy aktualizacji wycen świadczeń pulmonologicznych.

Źródło: AOTMiT

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, komentując nieprawomocny wyrok w sprawie Pfizer Export stwierdziła: – Pieniądze, które będziemy musieli wydać na szczepionki przeznaczone do utylizacji mogłyby zostać przeznaczone dla pacjentów. 6 miliardów złotych to roczny koszt leków dla pacjentów onkologicznych, albo roczne utrzymanie ratownictwa medycznego i leków w chemioterapii, to także roczna opieka dla dzieci i młodzieży do 18 roku życia w ramach AOS, psychiatrii, rehabilitacji i stomatologii, 6 miliardów złotych to także roczny koszt kształcenia rezydentów.
 
1 kwietnia 2026 r. Francuskojęzyczny Sąd Pierwszej Instancji w Brukseli (Wydział Cywilny, IV Izba) wydał nieprawomocny wyrok w sprawie z powództwa spółki Pfizer Export przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej. Sprawa dotyczy umowy zawartej przez Komisję Europejską z Pfizerem w 2021 r. na dostawę szczepionek przeciwko COVID-19 i odstąpienia przez Polskę od tej umowy w 2022 r.

Minister zdrowia podkreśliła, że od wielu miesięcy trwają prace nad racjonalizacją wydatków w ochronie zdrowia:

– Dla nas to jest szczególnie bulwersujące. Nie kryje emocji z tego powodu, bo zdajemy sobie sprawę, że na zdrowie potrzebujemy znacznych środków finansowych. Dla mnie to nie są tylko cyferki, to są konkretne świadczenia i konkretna pomoc, która mogłaby trafić dzisiaj do pacjenta. Dlatego tak bardzo trudno jest mi się pogodzić, że potencjalnie możemy te środki przeznaczyć na 64 miliony dawek szczepionek, które nigdy nie będą służyły polskim pacjentom.

Do sytuacji odniósł się także minister finansów i gospodarki Andrzej Domański:

– Z panią minister zdrowia ciągle szukamy dodatkowych środków na zdrowie, tymczasem w wyniku nieudolności poprzedników ucieka nam 6 mld zł. Dołożymy wszelkich starań, aby ten koszt był możliwie jak najniższy dla polskich rodzin.

Konrad Korbiński, dyrektor generalny ministerstwa zdrowia, który koordynuje tę sprawę ze strony resortu tłumaczył, że umowę zawarto w 2021 r., kiedy było już zakontraktowanych blisko 109 mln dawek szczepionki, a w magazynach było 30 mln niewykorzystanych dawek.

– W tym momencie poprzedni rząd podjął decyzje o tym, żeby przystąpić do kolejnego zamówienia. Wolumen był olbrzymi – blisko 89 mln dawek łącznie na lata 2022-2024 – stwierdził.

– W raporcie za rok 2021 Najwyższa Izba Kontroli oceniała racjonalność decyzji ministerstwa zdrowia. Polska nie musiała przystępować do tej umowy. Dopiero po 11 dniach od upłynięcia terminu odstąpienia od umowy rząd skierował do Komisji Europejskiej pisma związane z koniecznością obniżenia wolumenu zamówienia w ramach trzeciego zobowiązania – dodał.

Treść wyroku wymaga szczegółowej analizy prawnej, w szczególności w zakresie sposobu wykonania orzeczenia oraz zakresu i harmonogramu ewentualnych dostaw szczepionek. Wątpliwości interpretacyjne dotyczą m.in. modelu rozliczeń finansowych oraz praktycznych aspektów realizacji obowiązku odbioru dawek.

Wyrok jest nieprawomocny. Polsce przysługuje środek odwoławczy w postaci apelacji. Postępowanie apelacyjne jest pełnoprawnym postępowaniem, w ramach którego możliwe jest podnoszenie zarówno dotychczasowych, jak i nowych argumentów prawnych i faktycznych. Po wydaniu orzeczenia przez sąd II instancji możliwe jest również wniesienie skargi kasacyjnej.

Oglądaj transmisję z konferencji

Źródło: MZ
Foto: MZ

Finanse NFZ, rosnące koszty systemu, restrukturyzacja szpitali oraz zmiany w ustawie podwyżkowej – to główne tematy kolejnego posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia. Dyskusja pokazała, że system stoi dziś w punkcie napięcia między ambitnym wzrostem nakładów a jeszcze szybszym wzrostem kosztów, a decyzje podejmowane w najbliższych miesiącach będą miały kluczowe znaczenie dla stabilności finansowej i organizacyjnej ochrony zdrowia.
18 lutego w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” odbyło się kolejne posiedzenie Zespołu Trójstronnego do Spraw Ochrony Zdrowia. Głównym tematami rozmów były kwestie finansowania ochrony zdrowia, racjonalizacji i konsolidacji w systemie oraz zmian w tzw. ustawie podwyżkowej.

W spotkaniu wzięli udział m.in. wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, przedstawiciele MF, MRiRW oraz NFZ – prezes Filip Nowak i wiceprezes Jakub Szulc, prezes AOTMiT Daniel Rutkowski, prezes KRUS Tomasz Ślusarczyk, a także strona związkowa i pracodawców.

Podczas posiedzenia Zespołu Trójstronnego omówiono kluczowe kwestie dotyczące finansowania ochrony zdrowia.

Przedstawiciele resortu zdrowia przekazali informacje nt. harmonogramu przekazywania dotacji dla NFZ z budżetu państwa w roku 2026. Z kolei przedstawiciel NFZ poinformował o rozliczaniu umów oraz świadczeń ponadlimitowych i ich dynamice (za rok 2025, w tym zobowiązań NFZ za ten rok).

– Fundusz dysponuje środkami, które pochodzą przede wszystkim ze składki zdrowotnej, a coraz częściej musi posiłkować się środkami z budżetu państwa. Cały czas płacimy jednak terminowo za wszystkie świadczenia objęte wartością umowy – podkreślił Filip Nowak, prezes NFZ.

W dyskusji przypomniano kwestię siedmiu obszarów (w tym ratownictwa medycznego) przeniesionych w końcówce poprzedniej kadencji parlamentu z finansowania budżetowego w zakres odpowiedzialności budżetu NFZ – co miało fundamentalny wpływ na finanse Funduszu.

Wiceprezes NFZ Jakub Szulc przypominał, że na przestrzeni ostatnich 15 lat finansowanie publicznego systemu ochrony zdrowia wzrosło z około 4,3% produktu krajowego brutto do ponad 6% PKB. Przedstawiciel Ministerstwa Finansów podkreślił, że ambitny wzrost nakładów na służbę zdrowia jest realizowany, jednak problemem z którym się mierzymy, jest jeszcze szybszy wzrost kosztów.

Podstawowym rozwiązaniem, którego efektem ma być optymalizacja i racjonalizacja (w tym oszczędności) udzielanych świadczeń, jest realizowana reforma sieci szpitalnej.

– Czeka nas restrukturyzacja podmiotów i procesy konsolidacyjne (dwa rozporządzenia już zostały opracowane). W grudniu został również przyjęty Krajowy Plan Transformacji, pracujemy także nad tym, jakie są potrzeby w danych województwach. Pierwszym obszarem będą tzw. szybkie interwencje, czyli kardiologia, neurologia (zawały, udary, ratownictwo), drugim oddziały porodowe, czy zabezpieczenie świadczeń ginekologicznych, a trzecim zabezpieczenie zdrowotne – relacjonowała wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Minister podkreślała wzrost zainteresowania procesami restrukturyzacyjnymi i konsolidacyjnymi w regionach, np. ze strony wojewodów i marszałków i zaplanowane liczne spotkania w tym zakresie. Najbliższe duże spotkanie z marszałkami województw odbędzie się 20 lutego.

Uczestnicy posiedzenia Zespołu Trójstronnego rozmawiali również na temat składkowego systemu finansowania ochrony zdrowia i jego wewnętrznego zróżnicowania. W imieniu ubezpieczonych w KRUS wypowiedział się jego prezes Tomasz Ślusarczyk. Dyskutowano na temat zasad naliczania i finansowania składek zdrowotnych, w tym kwestii osób objętych ubezpieczeniem a zwolnionych z opłacania składki lub objętych preferencyjnym naliczaniem składek.

Poruszono również kwestie związane z ustawą z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, w tym dotyczące kosztów wzrostu wynagrodzeń. Dyskusja o propozycjach zmian w ustawie o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników podmiotów leczniczych została jednak przełożona na drugą część posiedzenia Zespołu.

– Oznacza to w praktyce, że strona rządowa będzie miała zdecydowanie mniej czasu na przeprowadzenie zmian, natomiast dołożymy wszelkich starań by je wprowadzić – podkreśliła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Ministerstwo Zdrowia kierunkowo przedstawiło także opracowanie dotyczące kompetencji poszczególnych zawodów medycznych, wypracowane przez zespół ds. kompetencji zawodów medycznych. – Dotrzymaliśmy swoich zobowiązań i przygotowaliśmy cały materiał, dotyczący kompetencji pielęgniarskich i zmian, który został przesłany stronie społecznej – podsumowała minister.

Trójstronny Zespół ds. Ochrony Zdrowia spotka się ponownie 16 marca br.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia
Foto: Ministerstwo Zdrowia

Nowy standard żywienia pacjentów zapewnia dodatkowe finansowanie, które uzupełnia dotychczasowe środki przeznaczane na wyżywienie pacjentów. Tym samym zobowiązuje placówki medyczne do zapewnienia wyższej i jednolitej w skali całego kraju jakości posiłków. Standard wprowadzono rozporządzeniem Ministra Zdrowia jako rozwiązanie systemowe, które 1 stycznia 2026 roku zastąpiło program pilotażowy „Dobry posiłek w szpitalu”.
Pilotaż, który rozpoczął się w 2023 roku, pozwolił sprawdzić, jak proponowane dodatkowe rozwiązania w zakresie żywienia pacjentów funkcjonują w praktyce. W trakcie jego trwania oceniono realne potrzeby pacjentów oraz możliwości szpitali, i na tej podstawie przygotowano obowiązujące od 2026 roku rozwiązanie systemowe.

– Wprowadzony standard zwiększa dotychczasowe możliwości finansowe podmiotów i, dzięki jednolitym i trwałym rozwiązaniom, pozwala jeszcze lepiej zaopiekować się pacjentami. To narzędzie dla zarządzających szpitalami w całym kraju, które umożliwi im spełnienie nowych, podwyższonych standardów jakościowych. Ta zmiana będzie odczuwalna dla wszystkich pacjentów, niezależnie od miejsca leczenia – podkreśla wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.

Finansowanie nowego standardu

Wycena standardu żywienia została przygotowana na podstawie analiz rzeczywistych danych kosztowych przekazanych przez placówki medyczne, które brały udział w programie pilotażowym. Wynika z nich, że 93% placówek wydawało na pacjenta dodatkowo poniżej 25 złotych, a tylko 7% szpitali powyżej 25 złotych.

– Rozkład rzeczywistych kosztów był jednym z kluczowych argumentów przy ustalaniu wysokości dodatkowego finansowania w ramach standardu żywienia, który – w przeciwieństwie do pilotażu – został opracowany w oparciu o faktyczne dane, a nie wyłącznie założenia szacunkowe – mówi prezes AOTMiT, Daniel Rutkowski.

Nowy standard żywienia nie zastępuje dotychczasowego finansowania posiłków w szpitalach, lecz je uzupełnia. Podobnie jak w pilotażu, wprowadza on dodatkowe środki finansowe przeznaczone na poprawę jakości żywienia i zobowiązuje szpitale do spełniania podwyższonych wymogów jakościowych, obejmujących m.in. odpowiednią wartość odżywczą posiłków, ich różnorodność lepiej dostosowaną do potrzeb zdrowotnych pacjentów.

Zaktualizowana i uzupełniona analiza, oparta na danych NFZ za 2024 r., wskazała, że łączny koszt wdrożenia standardu żywienia w podmiotach leczniczych wyniesie ok. 895,8 mln zł rocznie. Dla porównania, koszt programu pilotażowego „Dobry posiłek w szpitalu” w 2024 r. wyniósł 888,5 mln zł (dane NFZ według stanu na 4 lipca 2025 r.).

W odróżnieniu do programu pilotażowego, nowy standard żywienia został trwale uwzględniony w wycenie świadczeń szpitalnych finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wynika to z faktu, że żywienie pacjentów stanowi integralną część udzielanego świadczenia zdrowotnego i jest elementem kosztów hospitalizacji, obok m.in. kosztów utrzymania infrastruktury.

– Doświadczenia z pilotażu pokazały, że przekazywanie środków odrębnym strumieniem, dedykowanym wyłącznie poprawie jakości żywienia, nie daje gwarancji realizacji usług o wymaganej jakości. Dlatego nowy standard został włączony w systemową wycenę hospitalizacji, zapewniając spójność organizacyjną i finansową świadczeń – mówi prezes NFZ, Filip Nowak.

Nowy standard żywienia pacjentów jest w okresie przejściowym – na dostosowanie się do nowych wymogów podmioty lecznicze mają czas do 31 sierpnia 2026 roku.

Po zakończeniu III kwartału Narodowy Fundusz Zdrowia zweryfikuje, na podstawie złożonych oświadczeń, od kiedy szpitale spełniają standard żywienia. Jeśli szpital nie spełnił wymogów wskazanych w standardzie żywienia, w określonym czasie, NFZ będzie mógł nałożyć współczynnik korygujący

– Takie rozwiązanie będzie motywować podmioty lecznicze do rzeczywistego i możliwie szybkiego wdrożenia nowych zasad – dodaje Filip Nowak.

Zgodnie z nowym standardem posiłki dla pacjentów będą zbilansowane pod względem wartości odżywczych, urozmaicone, dostosowane do stanu zdrowia i zalecone przez lekarza. Jadłospisy będą opracowywane przez dietetyków, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i normami żywienia. Szpitale zostały również zobowiązane do kontroli jakości posiłków oraz do publikowania aktualnych jadłospisów i informacji o posiłkach na swoich stronach internetowych.

Źródło: MZ

Nierówności w zdrowiu od lat stanowią jedno z największych wyzwań polskiego systemu ochrony zdrowia, wpływając na długość życia, dostęp do świadczeń i jakość opieki w zależności od miejsca zamieszkania czy statusu społecznego. Coraz częściej jednak pojawia się narracja, że to właśnie wieloletnie zróżnicowanie może stać się impulsem do głębokiej modernizacji systemu. Cyfryzacja, reforma jakości, nowe modele finansowania oraz zaawansowana analityka danych tworzą dziś zestaw narzędzi, który po raz pierwszy pozwala nie tylko diagnozować skalę nierówności, lecz także realnie nimi zarządzać. Zdaniem ekspertów to moment przełomowy, w którym polska ochrona zdrowia może szybciej niż kiedykolwiek wcześniej zbliżyć się do nowoczesnych i sprawiedliwych modeli europejskich.
Wieloletnie zróżnicowanie polskiego systemu ochrony zdrowia może dziś stać się jego największym atutem. Dzięki cyfryzacji, reformie jakości, nowym modelom finansowania i analityce danych Polska po raz pierwszy ma narzędzia, by systemowo ograniczać nierówności zdrowotne i „przeskoczyć” kilka etapów rozwoju – podobnie jak wcześniej Estonia czy Dania. To moment, w którym zamiast koncentrować się wyłącznie na deficytach, warto dostrzec realną szansę na zbudowanie jednego z najbardziej nowoczesnych modeli publicznej ochrony zdrowia w regionie.

Dzięki centralnym platformom danych, mapom potrzeb zdrowotnych, narzędziom analitycznym oraz jakościowym mechanizmom rozliczeń możliwe staje się kierowanie zasobów tam, gdzie potrzeby są największe, a nie tam, gdzie historycznie utrwalono finansowanie. To moment przełomowy: po raz pierwszy polska ochrona zdrowia dysponuje spójnym zestawem reform, technologii i instrumentów zarządczych, które pozwalają realnie zmniejszać różnice w dostępie do świadczeń i zbliżać się do nowoczesnych, sprawiedliwych modeli europejskich – szybciej i skuteczniej niż kiedykolwiek wcześniej.

– Nierówności w zdrowiu są wyzwaniem, ale nie wyrokiem. Dzięki reformie jakości, cyfryzacji i nowym narzędziom analitycznym możemy pierwszy raz zarządzać nimi w sposób systemowy. To moment, w którym polskie zdrowie ma realną szansę pójść w stronę nowoczesnych, sprawiedliwych modeli europejskich. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak silnego zestawu reform, technologii i instrumentów systemowych, które umożliwiają faktyczną poprawę. To ważne, by zamiast patrzeć na te dane jedynie przez pryzmat deficytów, zobaczyć również to, co dzisiaj w ochronie zdrowia zaczyna realnie działać. Jesteśmy w momencie, w którym te nierówności można realnie zmniejszyć – szybciej i skuteczniej niż kiedykolwiek wcześniej. I to jest największy pozytywny aspekt, który jako sektor powinniśmy dziś podkreślać – mówi Michał Dybowski, Prezes Healthcare Poland Foundation, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zrównoważonego Rozwoju Polskiej Federacji Szpitali, Forum Ekspertów Ad Rem.

Cyfryzacja i e-zdrowie otwierają dostęp do usług tam, gdzie nierówności były największe

Jeszcze kilka lat temu samo miejsce zamieszkania determinowało możliwość dostępu do specjalisty czy badań. Dziś – dzięki e-rejestracji, telekonsultacjom, zdalnemu monitorowaniu, nowym usługom P1 i otwierającym się piaskownicom regulacyjnym AI – część tych nierówności może zostać znacząco zredukowana. To nie teoria – to praktyka. Szpitale, które wdrożyły telemedycynę i zdalny triaż, skróciły czas oczekiwania nawet o 40% i wyrównały dostęp między pacjentami z obszarów wiejskich i miejskich.

Reforma jakości i finansowania pozwala kierować środki tam, gdzie potrzeby są największe

Wprowadzenie ustawy o jakości, map potrzeb zdrowotnych, systemów CSRD/ESG w ochronie zdrowia oraz jakościowych modeli finansowania daje szansę na bardziej sprawiedliwy podział zasobów, zamiast dotychczasowego finansowania historycznego. Po raz pierwszy można zobaczyć, w których regionach – i w jakich grupach społecznych – potrzeby zdrowotne są największe. To ogromny krok naprzód w kierunku wyrównywania różnic, o których mowa w artykule.

Kompetencje zdrowotne społeczeństwa można budować – i ten proces już się rozpoczął

To prawda, że edukacja zdrowotna w Polsce była przez dekady niedoszacowana. Ale dziś programy edukacyjne ministerstwa, działania organizacji branżowych oraz nowe narzędzia cyfrowe tworzą przestrzeń, w której rzeczywistość może się zmienić szybciej niż kiedyś. Healthcare Poland prowadzi m.in. projekty edukacyjne w zakresie zdrowia cyfrowego, profilaktyki, świadomego korzystania z systemu i nowych technologii – i widzimy, że zapotrzebowanie rośnie. To buduje nie tylko wiedzę, ale także poczucie sprawczości, które jest jednym z kluczowych czynników wyrównywania szans w zdrowiu.

Nierówności są mierzalne – a to oznacza, że można nimi zarządzać

Healthcare Poland i Polska Federacja Szpitali rozwijają Centrum Jakości, Audytu i Transformacji, które wspiera placówki w:

W styczniu 2026 roku urodziło się dziesięciotysięczne dziecko w ramach rządowego programu „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028”. To symboliczny moment dla inicjatywy, która po latach sporów politycznych i przerw w finansowaniu leczenia niepłodności przywróciła w Polsce systemowe wsparcie dla par starających się o dziecko.
Program ruszył 1 czerwca 2024 roku, a pierwsze dziecko urodziło się w styczniu 2025 roku. Od tego czasu na świat przyszło łącznie 10 055 dzieci, w tym 5 023 chłopców i 5 032 dziewczynki. Dane pokazują wyraźne zróżnicowanie regionalne. Najwięcej dzieci urodziło się w województwie mazowieckim, gdzie odnotowano 1 988 narodzin, następnie w małopolskim 1 218, pomorskim 1 213 oraz wielkopolskim 1 210. W realizację programu zaangażowanych jest 58 ośrodków medycznie wspomaganej prokreacji, a od jego startu uzyskano 23 691 ciąż klinicznych.

Za liczbami kryje się nie tylko sukces medyczny, ale również istotna decyzja systemowa. Program finansowany jest bezpośrednio z budżetu państwa, z części pozostającej w dyspozycji ministra zdrowia. Co roku na jego realizację przeznaczane jest nie mniej niż 500 mln zł, przy czym w 2025 roku wydatki wyniosły 600 mln zł. Zwiększenie finansowania o kolejne 100 mln zł zostało zaplanowane również w budżecie na 2026 rok. W kontekście napięć wokół finansów publicznych oraz konkurencyjnych potrzeb systemu ochrony zdrowia, utrzymanie i zwiększanie nakładów na program in vitro stanowi jednoznaczny sygnał priorytetu politycznego.

Znaczenie programu wykracza jednak poza same statystyki urodzeń. Jak podkreśliła Jolanta Sobierańska-Grenda, „Dzięki tej inicjatywie zapewniamy parom zmagającym się z niepłodnością równy dostęp do procedury in vitro. To również szansa na macierzyństwo i tacierzyństwo dla osób przed lub w trakcie leczenia onkologicznego. Ten projekt to realny wpływ na poprawę sytuacji demograficznej w Polsce, ale przede wszystkim szczęście dla dziesiątek tysięcy rodziców i całych ich rodzin”. Ten cytat dobrze oddaje podwójny wymiar programu, który z jednej strony odpowiada na wyzwania demograficzne, z drugiej dotyka bardzo indywidualnych historii zdrowotnych, często związanych z chorobą nowotworową i utratą płodności w wyniku leczenia.

Zakres programu jest szeroki i obejmuje pełne finansowanie procedur medycznie wspomaganej prokreacji. Refundowana jest zarówno kwalifikacja par i obowiązkowe badania, jak i wszystkie etapy procedury in vitro niezbędne do jej skutecznego i bezpiecznego przeprowadzenia. Program przewiduje do czterech cykli zapłodnienia z wykorzystaniem własnych komórek rozrodczych lub dawstwa nasienia, do dwóch cykli zapłodnienia z oocytami od dawczyń z możliwością zapłodnienia sześciu komórek w jednym cyklu oraz do sześciu cykli z dawstwem zarodków. Kryteria wiekowe i medyczne zostały precyzyjnie określone, obejmując także pacjentów onkologicznych, u których pobranie i przechowywanie gamet odbywa się przed lub w trakcie leczenia.

Choć osiągnięcie liczby dziesięciu tysięcy urodzeń ma wymiar symboliczny, rodzi również pytania o dalszą przyszłość programu. Rządowy projekt potrwa do 31 grudnia 2028 roku, co oznacza, że już dziś warto pytać nie tylko o jego kontynuację, ale także o trwałe wpisanie leczenia niepłodności do koszyka stabilnych, długofalowych polityk zdrowotnych państwa. Doświadczenia minionych lat pokazują, że zmiany polityczne mogą prowadzić do gwałtownych zwrotów w podejściu do finansowania in vitro, z konsekwencjami odczuwalnymi przez pacjentów przez wiele lat.

Dziesięć tysięcy urodzonych dzieci to realny, mierzalny efekt publicznego programu zdrowotnego. Jednocześnie to także test dla państwa, czy potrafi utrzymać konsekwencję w polityce zdrowotnej tam, gdzie jej rezultaty nie mieszczą się w jednej kadencji, lecz rozciągają się na całe dekady życia rodzin, które dzięki temu programowi mogły się rozpocząć.

Źródło: Ministarstwo Zdrowia

Narodowy Fundusz Zdrowia opublikował 19 stycznia 2026 r. zarządzenie nr 8/2026/DSOZ, które istotnie modyfikuje zasady zawierania i realizacji umów w podstawowej opiece zdrowotnej. Dokument wprowadza nowy sposób ustalania poziomu objęcia populacji opieką koordynowaną, kwartalne dodatki motywacyjne dla świadczeniodawców oraz ryczałty dla koordynatorów w pierwszych miesiącach realizacji programu. Zmiany dotyczą świadczeń rozliczanych od 1 stycznia 2026 r.
Nowe zarządzenie nr 8/2026/DSOZ modyfikuje regulacje obowiązujące od marca 2025 r. i, co istotne, ma zastosowanie do rozliczania świadczeń udzielanych już od 1 stycznia 2026 r. Choć formalnie wchodzi w życie dzień po podpisaniu, jego skutki finansowe będą liczone wstecz, co dla części placówek oznacza konieczność szybkiej adaptacji do nowych zasad.

Z uzasadnienia dokumentu wynika jasno, że zmiany nie są jednostronną decyzją płatnika. Zostały wypracowane w toku uzgodnień ze środowiskiem świadczeniodawców realizujących umowy w POZ. To ważny sygnał w kontekście wielokrotnie podnoszonych przez lekarzy rodzinnych i menedżerów ochrony zdrowia zarzutów o brak dialogu przy projektowaniu rozwiązań systemowych. Tym razem NFZ deklaruje, że celem modyfikacji jest doprecyzowanie i korekta zasad finansowania opieki koordynowanej, zwłaszcza w obszarze pracy koordynatorów oraz bodźców motywacyjnych.

Najbardziej widoczną zmianą jest wprowadzenie kwartalnej premii motywacyjnej. Jej wysokość ma być uzależniona od poziomu objęcia populacji świadczeniami realizowanymi w ramach budżetu powierzonego opieki koordynowanej. W praktyce oznacza to odejście od biernego rozliczania gotowości na rzecz premiowania realnego zaangażowania w obejmowanie pacjentów kompleksową opieką. Mechanizm ten ma zachęcać świadczeniodawców do aktywnego wdrażania modelu opieki koordynowanej i zwiększania jego dostępności, a nie jedynie formalnego spełniania warunków kontraktu.

Drugim istotnym elementem jest wprowadzenie ryczałtu dla koordynatora opieki w pierwszym półroczu realizacji świadczeń finansowanych z budżetu powierzonego. To odpowiedź na jeden z najczęściej zgłaszanych problemów we wdrażaniu opieki koordynowanej, czyli brak stabilności finansowej na etapie organizowania nowego modelu pracy. Ryczałt ma dać świadczeniodawcom czas i przestrzeń na zbudowanie zespołów, procedur i narzędzi bez presji natychmiastowego osiągania określonych wskaźników.

Zarządzenie zmienia także sposób naliczania stawki za realizację zadań wykonywanych przez koordynatora. NFZ zapowiada, że nowe zasady mają lepiej odzwierciedlać zakres i charakter obowiązków związanych z realizacją świadczeń w opiece koordynowanej. To ważna korekta w kontekście rosnącej roli koordynatora jako osoby łączącej lekarza POZ, specjalistów, diagnostykę i pacjenta, a nie jedynie funkcji administracyjnej.

W szerszym ujęciu nowe zarządzenie pokazuje, że NFZ coraz wyraźniej dostrzega, iż skuteczność opieki koordynowanej zależy nie tylko od zapisów ustawowych, ale od precyzyjnie zaprojektowanych bodźców finansowych. Premia motywacyjna i ryczałt startowy to próba odpowiedzi na realne bariery wdrożeniowe, które do tej pory spowalniały rozwój tego modelu w POZ.

Pozostaje pytanie, czy zaproponowane rozwiązania okażą się wystarczające, by opieka koordynowana przestała być projektem punktowym, a stała się standardem organizacyjnym w podstawowej opiece zdrowotnej. Odpowiedź na nie przyniosą najbliższe kwartały rozliczeń, już według nowych zasad.

Jak uzasadnia zmiany NFZ?

W uzasadnieniu podkreślono, że decyzje są wynikiem uzgodnień ze środowiskiem POZ i mają wzmocnić stabilność finansowania w opiece koordynowanej. Fundusz wskazuje trzy główne cele:

Przepisy obowiązują dla świadczeń realizowanych od 1 stycznia 2026 r., a zarządzenie weszło w życie dzień po podpisaniu.

Pełny dokument dostępny jest tu: 
https://baw.nfz.gov.pl/NFZ/document/43752/Zarzadzenie-8_2026_DSOZ

Źródło informacji: NFZ

Hematologia bardzo dynamicznie się rozwija, do refundacji wchodzą nowe leki, dzięki którym wiele chorób hematologicznych stało się przewlekłymi. Pacjentów jednak przybywa, dlatego niezbędne jest stworzenie sieci ośrodków hematologicznych i koordynowana opieka nad pacjentem – podkreślali eksperci podczas debaty „Zdrowie to inwestycja – nowe modele finansowania i partnerstwa” w trakcie Europejskiego Forum Pacjentów Hematoonkologicznych.
Hematoonkologia jest jedną z najszybciej rozwijających się obecnie dziedzin medycyny: dzięki pojawieniu się nowych terapii wiele chorób, które jeszcze kilka lat temu były chorobami śmiertelnymi, stało się przewlekłymi. Za rejestracją przez EMA (Europejską Agencję Leków) nowych terapii coraz bardziej nadąża polski system refundacyjny. – W ostatnich kilku latach ponad 90 nowych terapii hematologicznych znalazło się w refundacji. Jesteśmy w awangardzie w Europie, jeśli chodzi o dostęp do nowoczesnych  terapii – zaznaczała prof. Ewa Lech-Marańda, krajowa konsultant w dziedzinie hematologii.

Na 2026 rok jest kilka wyzwań refundacyjnych; w dużej części wynikają one z rejestracji nowych leków lub ze zmiany międzynarodowych standardów. – W leczeniu ostrej białaczki limfoblastycznej chcielibyśmy mieć możliwość dołączenia blinatumomabu już w pierwszej linii; wydłużyłoby to czas wolny od nawrotu choroby.  W przypadku chłoniaków z komórek płaszcza zmieniły się standardy leczenia w pierwszej linii: pojawiły się inhibitory kinazy Brutona, będziemy starać się, żeby były dostępne dla polskich pacjentów. Czekamy na możliwość stosowania terapii CAR-T w chłoniaku grudkowym; w szpiczaku toczą się procesy refundacyjne dwóch terapii CAR-T oraz belantamabu mafadotyny. Generalnie jednak nasze możliwości leczenia są bardzo dobre. Bardzo ważnym aspektem jest jednak konieczność zmian systemowych w opiece hematologicznej – dodawała prof. Ewa Lech-Marańda.

Liczba chorych przybywa, konieczna lepsza opieka

Liczba chorych z nowotworami hematologicznymi rośnie, czego powodem jest nie tylko większa zapadalność, ale przede wszystkim wydłużenie życia pacjentów – dzięki nowym terapiom. Pacjenci z chorobami agresywnymi żyją coraz dłużej, muszą jednak pozostawać pod kontrolą lekarzy, a niekiedy konieczne jest przewlekłe leczenie. Chociaż liczba hematologów rośnie (obecnie jest ich w całej Polsce ok. 660), to jednak żeby zaopiekować się pacjentami znajdującymi się na różnym etapie diagnozy i leczenia, potrzebne jest stworzenie bardzo dobrego systemu opieki.

Te wszystkie czynniki skłoniły nas do przygotowania projektu pilotażu Krajowej Sieci Hematologicznej, która zakłada współpracę między ośrodkami i przekierowywanie do ośrodków o różnym stopniu referencyjności, w zależności od potrzeb pacjenta. Jeśli niezbędne są bardziej specjalistyczne procedury, pacjent powinien być leczony w ośrodku referencyjnym; w przypadku konieczności przewlekłego leczenia może być przekierowany do ośrodka znajdującego się bliżej miejsca zamieszkania. Konieczna jest koordynacja: zarówno pacjenta, by miał zabezpieczone poszczególne etapy diagnozy i leczenia, jak koordynacja pionowa, czyli współpraca między ośrodkami – zaznaczała prof. Lech-Marańda.

W ramach pilotażu KSH mają zostać opracowane i wdrażane ścieżki diagnostyczno-terapeutyczne dla siedmiu nowotworów hematologicznych: ostrej białaczki szpikowej, ostrej białaczki limfoblastycznej, szpiczaka plazmocytowego, przewlekłej białaczki limfocytowej, chłoniaka rozlanego z dużych komórek B, chłoniaka grudkowego, chłoniaka Hodgkina. – Celem stworzenia Krajowej Sieci Hematologicznej jest to, żeby każdy pacjent w Polsce, niezależnie od miejsca zamieszkania, miał szansę na diagnostykę i leczenie na najwyższym poziomie. Chcemy też przygotować wytyczne dla lekarzy POZ dotyczące diagnostyki, wskazań skierowania pacjentów do poradni hematologicznej i do szpitala, jak również dać lekarzom POZ wskazówki, jak opiekować się przewlekle pacjentem hematoonkologicznym. Bardzo ważne jest też opracowanie wskaźników i mierników oceny jakości leczenia, by tę jakość stale poprawiać – mówiła prof. Ewa Lech-Marańda.

Jak usprawnić opiekę nad pacjentami

Hematolodzy zwracają uwagę na to, że wielu pacjentów jest niepotrzebnie jest kierowanych do poradni hematologicznych, podczas gdy mogliby być dobrze zaopiekowani przez lekarzy POZ. – Mam pacjentów, którzy czekali rok na poradę hematologiczną z powodu niedokrwistości, a nie mieli wykonanych podstawowych badań, które może dziś zlecić lekarz POZ, jak ferrytyna, witamina B12, kwas foliowy. Często pacjenci niepotrzebnie są kierowani do poradni hematologicznej, wydłużając kolejki i zapychając system. Uważamy też, że niektóre procedury, jak np. biopsja szpiku, mogłyby być wykonywane w AOS (ambulatoryjnej opiece specjalistycznej), żeby pacjent nie musiał być hospitalizowany w celu wykonania biopsji. Ale do tego konieczne są zmiany systemowe, bo np. nie da się rozliczyć badań genetycznych w AOS – zaznaczał prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego.

Problemem jest też niepotrzebne powtarzanie wizyt i badań. – Pacjent często jest odsyłany z jednej poradni hematologicznej do drugiej, bo w tej pierwszej nie ma dostępu do programów lekowych. Konieczne są zmiany systemowe, np. zwiększenie dostępności do programów lekowych w ramach AOS. Pracujemy nad projektem e-konsylium, które połączyłoby POZ z AOS, postulujemy też umożliwienie pojedynczej konsultacji hematologa z poziomu POZ. Druga rzecz to stworzenie e-konsylium między AOS a szpitalem oraz między szpitalami, by np. pacjent miał wykonane określone badania, zanim dostanie się na oddział hematologiczny. Dzięki takiemu uporządkowaniu systemu, ośrodki wysoko specjalistyczne będą mogły zajmować się wykonywaniem takich procedur, których nie można wykonać w innych miejsach, np. podawaniem CAR-T, przeszczepianiem szpiku, wykonywaniem skomplikowanych badań diagnostycznych – przekonywał prof. Giannopoulos.

Pilotaż to inwestycja, a nie koszty

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, nie ma wątpliwości, że pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej to konieczność i jednocześnie niezbędna inwestycja, zwłaszcza że jego koszt (ok. 60 mln zł rocznie) jest niewielkim procentem środków, które są wydawane na programy lekowe w hematoonkologii (ok. 2 mld zł rocznie).

W chorobach hematoonkologicznych, w odróżnieniu od onkologii, nie jest możliwa profilaktyka, nie ma badań przesiewowych. Również metody leczenia są bardziej ograniczone, dlatego musimy jak najlepiej wykorzystać wszystkie narzędzia, jakie mamy, dobrze zorganizować opiekę nad pacjentem, by jak najszybciej i najlepiej diagnozować i leczyć. Często wydajemy pieniądze nieefektywnie, ponieważ badania i porady są niepotrzebnie powielane. Dzięki usystematyzowaniu ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych możemy uchronić pacjenta i system przed realizacją nadmiarowych świadczeń. Dziś POZ działa w oderwaniu od AOS; AOS działa w oderwaniu od szpitalnictwa, musimy te ścieżki połączyć i przeprowadzić pacjenta szybciej i skuteczniej przez diagnostykę i leczenie – zaznaczała dr Gałązka-Sobotka.

Poprawa dostępu do leczenia

Maciej Miłkowski, dyrektor ds. finansowych Wojskowego Instytutu Medycznego, członek Rady Zdrowia przy Prezydencie RP i były wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową, zwracał uwagę na to, że chociaż w ostatnich latach udało się wiele leków w hematoonkologii wprowadzić do refundacji, to refundacja kolejnych terapii będzie dużym wyzwaniem ze względu na coraz wyższe koszty.  – Dlatego bardzo ważne jest monitorowanie efektów programów lekowych i pokazywanie tego, że skuteczne leczenie jest inwestycją, która się opłaca. Podobnie bardzo ważne jest monitorowanie pilotażu Krajowej Sieci Hematologicznej, ze względu na to, że liczba pacjentów hematologicznych będzie nadal rosła – mówił Maciej Miłkowski.

Zwracał uwagę również na to, że w przypadku niektórych programów lekowych szpitale mają problem z włączaniem nowych pacjentów. – Już wówczas, kiedy byłem wiceprezesem NFZ, zwracałem uwagę na to, że jeśli mamy program lekowy, to konieczne jest włączanie do niego wszystkich pacjentów, którzy się do niego kwalifikują. A szpital musi mieć za to zapłacone, bo hematoonkologia jest bardzo droga; szpital musi mieć płynność finansową – mówił Maciej Miłkowski. Zaznaczał też, że bardzo wiele terapii hematoonkologicznych udało się włączyć do refundacji w ostatnich latach w Polsce, ponieważ są to terapie bardzo efektywne. – Nikt nie kwestionuje tego, że przynoszą one skutki zdrowotne, jest to bardzo widoczne – dodawał Maciej Miłkowski.

Efektywność leczenia podkreślają hematolodzy. – Widzimy te efekty na co dzień u naszych pacjentów, jednak chcemy to też pokazać systemowo. Kończymy właśnie najnowszy raport na ten temat, wspólnie z Uczelnią Łazarskiego, we współpracy z NFZ. Niedługo tę skuteczność leczenia pokażemy na liczbach. Bardzo cieszymy się też, że pomimo zmian na stanowisku ministra odpowiedzialnego za politykę lekową, obszar refundacyjny w hematoonkologii nie stanął, na każdej liście refundacyjnej pokazują się nowe terapie – zaznaczył prof. Giannopoulos.

Konieczne większe pieniądze na ochronę zdrowia

Igor Grzesiak, wiceprezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, podkreślał, że konieczne jest przeznaczanie większych pieniędzy na efektywne funkcjonowanie ochrony zdrowia, a składka zdrowotna nie jest już wystarczająca. – Prowadzimy projekt „Zdrowie w Centrum”, chcemy zmienić postrzeganie zdrowia i pokazać, że warto w nie inwestować. Mamy ustawę gwarantującą przeznaczanie 7 proc. PKB na zdrowie, ale musimy odchodzić od brania pod uwagę PKB Polski sprzed 2 lat. Pieniądze przeznaczone na zdrowie to inwestycja, a nie koszt; to inwestycja w społeczeństwo, w kapitał ludzki, w kapitał polityczny. Musimy zmienić myślenie na ten temat – podkreślał Igor Grzesiak.

Źródło: Komunikat Prasowy

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o zwiększeniu subwencji na „utrzymanie i rozwój potencjału dydaktycznego oraz badawczego” dla uczelni medycznych nadzorowanych przez ministra zdrowia na 2025 rok. Łączna kwota jednorazowego wsparcia wynosi dokładnie 15 921 000 zł. Decyzja zapadła w momencie, gdy środowisko akademickie od miesięcy sygnalizuje rosnące koszty funkcjonowania uczelni, w tym przede wszystkim wydatki pozapłacowe, które coraz trudniej pokrywać z podstawowych subwencji.
Jak wyjaśnia resort, dodatkowe środki mają „częściowo zrekompensować wzrost wydatków pozapłacowych”. Jednocześnie ministerstwo jasno wskazuje mechanizm podziału pieniędzy, oparty na liczbie studentów studiów stacjonarnych, z wyłączeniem cudzoziemców, oraz na udziale studentów stacjonarnych w ogólnej liczbie studentów danej uczelni. Taki algorytm premiuje jednostki o wysokim udziale kształcenia finansowanego bezpośrednio z budżetu państwa, a więc te, które w większym stopniu realizują klasyczną misję publiczną szkolnictwa wyższego w ochronie zdrowia.

W praktyce oznacza to znaczące różnice w wysokości przyznanego wsparcia. Największe kwoty trafią do największych ośrodków akademickich. 

Kto ile otrzyma?

Choć dodatkowe środki bez wątpienia poprawią krótkoterminową płynność finansową uczelni, w komunikacie ministerstwa znalazło się jedno zdanie, które nadaje całej decyzji istotny kontekst. Resort wyraźnie podkreśla, że przyznane zwiększenia mają charakter jednorazowy i „nie zostaną uwzględnione w podstawie naliczenia subwencji na 2026 r.”. Oznacza to, że wsparcie nie zmienia strukturalnych podstaw finansowania uczelni medycznych i nie przekłada się na trwały wzrost ich budżetów.

W praktyce rodzi to pytania o długofalową strategię państwa wobec uczelni kształcących przyszłe kadry medyczne. Jednorazowy zastrzyk środków może pomóc w pokryciu rosnących kosztów energii, materiałów dydaktycznych czy utrzymania infrastruktury, ale nie rozwiązuje problemu systemowego niedoszacowania kosztów kształcenia w zawodach medycznych. Tym bardziej że to właśnie uczelnie medyczne stoją dziś przed dodatkowymi wyzwaniami związanymi z rozwojem nowoczesnej dydaktyki, symulacji medycznej i zaplecza badawczego, które są niezbędne dla jakości kształcenia lekarzy, pielęgniarek i innych zawodów medycznych.

Decyzja Ministerstwa Zdrowia pokazuje więc dwie rzeczy jednocześnie. Z jednej strony potwierdza świadomość rosnących kosztów funkcjonowania uczelni medycznych i potrzebę ich doraźnego wsparcia. Z drugiej strony jasno sygnalizuje, że w 2026 roku system finansowania wróci do dotychczasowych zasad, bez trwałego zwiększenia podstawy subwencji. Dla środowiska akademickiego oznacza to, że pytanie o stabilne i przewidywalne finansowanie kształcenia medycznego pozostaje otwarte.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Środowiska naukowe i kliniczne reprezentujące kluczowe dziedziny medycyny: kardiologię, onkologię, hematologię oraz onkologię i hematologię dziecięcą – wystosowały apel do Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy w związku z doniesieniami o możliwym istotnym ograniczeniu finansowania Agencji Badań Medycznych. Sygnatariusze listu podkreślają, że stabilne wsparcie badań klinicznych niekomercyjnych jest jednym z fundamentów rozwoju nowoczesnej medycyny w Polsce, realnie wpływającym na bezpieczeństwo zdrowotne państwa, dostęp pacjentów do innowacyjnych terapii oraz racjonalne wykorzystanie środków publicznych. Publikujemy pełną treść apelu, który, jak zaznaczają jego autorzy dotyczy nie tylko przyszłości badań medycznych, ale także długofalowej jakości opieki nad pacjentami.
Szanowna Pani
Jolanta Sobierańska-Grenda
Minister Zdrowia
 
Szanowna Pani Minister,

w imieniu środowisk naukowych i klinicznych reprezentujących kardiologię, onkologię, hematologię oraz onkologię i hematologię dziecięcą zwracamy się z wyrazami głębokiego zaniepokojenia informacjami dotyczącymi możliwego istotnego ograniczenia finansowania Agencji Badań Medycznych.

Agencja Badań Medycznych w ostatnich latach stała się kluczowym instrumentem rozwoju badań klinicznych niekomercyjnych w Polsce. Jej działalność realnie przełożyła się na poprawę dostępu pacjentów do nowoczesnych terapii, rozwój krajowych ośrodków klinicznych oraz wzmocnienie pozycji Polski w europejskiej przestrzeni badań medycznych. Jednocześnie projekty realizowane przy wsparciu ABM przyczyniają się do budowy trwałego potencjału naukowego i klinicznego, który ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego państwa.

Struktura dotychczasowego finansowania jednoznacznie wskazuje, że środki Agencji Badań Medycznych były kierowane przede wszystkim do obszarów o największym znaczeniu epidemiologicznym i społecznym, w tym kardiologii, onkologii oraz hematologii – dziedzin generujących największe obciążenie zdrowotne populacji, znaczną liczbę hospitalizacji oraz wysokie, długofalowe koszty pośrednie dla systemu ochrony zdrowia. Najwyższa alokacja środków została skierowana właśnie do tych obszarów, co należy ocenić jako działanie racjonalne i zgodne z rzeczywistymi potrzebami zdrowotnymi społeczeństwa. Finansowanie badań niekomercyjnych w tych dziedzinach umożliwia generowanie danych bezpośrednio przydatnych w praktyce klinicznej, w tym optymalizację istniejących strategii terapeutycznych, poprawę bezpieczeństwa leczenia oraz systematyczne podnoszenie jakości opieki nad pacjentami.

Warto podkreślić, że projekty badawcze finansowane przez Agencję Badań Medycznych obejmują także epidemiologię, prewencję, wczesne wykrywanie chorób oraz badania genetyczne. Wyniki tych badań pozwolą na optymalizację istniejących oraz zdefiniowanie nowych zasad i schematów profilaktyki w obszarze chorób układu krążenia i chorób nowotworowych, dostosowanych do specyfiki polskiej populacji. Są to obecnie jedne z kluczowych i priorytetowych kierunków badań, warunkujących realną poprawę stanu zdrowia społeczeństwa w perspektywie długoterminowej.

Szczególne znaczenie ma również wsparcie badań w onkologii i hematologii dziecięcej. W tej populacji badania niekomercyjne często stanowią jedyną możliwość oceny skuteczności i bezpieczeństwa nowych schematów leczenia, z uwzględnieniem długoterminowych następstw terapii u dzieci i młodzieży, co ma zasadnicze znaczenie zarówno dla przeżycia, jak i jakości życia pacjentów w wieku dorosłym.

Poza kluczowymi korzyściami naukowymi i klinicznymi, finansowanie badań klinicznych niekomercyjnych przynosi również wymierne efekty ekonomiczne. W krótszej perspektywie udział pacjentów w badaniach oznacza, że nie generują oni kosztów terapii finansowanych w ramach świadczeń gwarantowanych Narodowego Funduszu Zdrowia. W dłuższej perspektywie wyniki tych badań umożliwiają lepszą optymalizację stosowania nowoczesnych terapii, sprzyjając bardziej efektywnemu i racjonalnemu wykorzystaniu środków publicznych w systemie ochrony zdrowia.

Z dużym niepokojem odnotowaliśmy doniesienia medialne wskazujące na planowane zmniejszenie budżetu Agencji Badań Medycznych. Tego rodzaju decyzje mogą w krótkim czasie zahamować rozwój badań niekomercyjnych, osłabić potencjał polskich ośrodków klinicznych oraz doprowadzić do utraty wykwalifikowanych kadr medycznych i naukowych, których odbudowa będzie procesem długotrwałym i kosztownym.

Zwracamy się zatem z apelem o utrzymanie stabilnego i przewidywalnego finansowania Agencji Badań Medycznych oraz o podjęcie merytorycznego dialogu ze środowiskami naukowymi i klinicznymi przed ewentualnym wprowadzaniem zmian o tak istotnych konsekwencjach. Rozumiemy skalę wyzwań finansowych stojących przed systemem ochrony zdrowia, jednak jako środowiska bezpośrednio odpowiedzialne za leczenie pacjentów czujemy się zobowiązani zwrócić uwagę na długofalowe skutki ograniczenia finansowania badań niekomercyjnych.

Jako przedstawiciele towarzystw naukowych deklarujemy gotowość do współpracy i rozmów na rzecz dalszego rozwoju badań medycznych w Polsce, w sposób odpowiedzialny, transparentny i ukierunkowany na dobro pacjentów.

Z wyrazami szacunku,

Prof. dr hab. n. med. Marek Gierlotka
Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego

Dr hab. n. med. Tomasz Kubiatowski

Sekretarz Polskiego Towarzystwa Onkologicznego
Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos

Prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego

Prof. dr hab. n. med. Wojciech Młynarski Prezes
Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej

Źródło: PTO