Medicalpress
Dostęp do opieki szpitalnej w niektórych powiatach jest zagrożony – wynika z analizy Związku Powiatów Polskich. To efekt pogarszającej się kondycji finansowej wielu szpitali powiatowych, która w przypadku 50 z nich jest określana wręcz jako katastrofalna. W szpitalach powiatowych odbywa się ponad 60 proc. wszystkich hospitalizacji w Polsce. Dla pacjentów ich upadłość może więc oznaczać dłuższe kolejki i ograniczenie świadczeń, a w skrajnych przypadkach konieczność leczenia daleko od miejsca zamieszkania.
– Sytuacja finansowa szpitali powiatowych wygląda katastrofalnie. Około 50 jest zagrożonych upadłością. Dostawcy leków, sprzętu, materiałów nie traktują już nas poważnie, nie jesteśmy dla nich wiarygodnym partnerem. Załamanie łańcucha dostaw spowoduje niemożliwość świadczenia usług. To będzie pierwszy krok do upadłości szpitali. Nie będziemy mieli czym leczyć i zaopatrywać pacjentów – mówi agencji Newseria Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP).

Ubiegły tydzień upłynął pod znakiem czarnego protestu szpitali powiatowych. Wzięło w nim udział 160 placówek, w których zawisły czarne flagi, a personel pracował w czarnych strojach. W ten sposób zwrócono uwagę na problemy finansowe szpitali powiatowych.

Z raportu Związku Powiatów Polskich (ZPP) „Szpitale powiatowe w kryzysie – analiza sytuacji finansowej w 2025 roku” wynika, że szpitali powiatowych jest w Polsce 270. ZPP przyjrzał się kondycji 207 placówek, z których blisko 79 proc. wykazuje płynność bieżącą poniżej bezpiecznego progu. 60 proc. natomiast utraciło zdolność do regulowania krótkoterminowych zobowiązań. Na problemy finansowe wpływają rosnące koszty działalności, utrzymujące się niedofinansowanie, duże uzależnienie od środków z NFZ, brak planu restrukturyzacji czy ograniczenia finansowania nadwykonań. 

– Między 40 a 50 szpitali powiatowych w Polsce jest teraz tak mocno pod kreską, że bez pomocy ministerstwa będą w pierwszej grupie upadłości. Co prawda mówi się, że nie mogą upaść, ale przyjdą przedsiębiorcy i zażądają swoich płatności, a na to nie ma środków. Lekarze się zwolnią, pójdą do innych miejsc pracy – wyjaśnia Andrzej Płonka, prezes Związku Powiatów Polskich. – Ryzyko dla przedsiębiorców, którzy dostarczają leki i inne usługi, rośnie. Wiarygodność szpitala jest na tyle niestabilna, że zaczynają się oni coraz częściej uczciwie upominać o swoje pieniądze. I mają rację. Natomiast pojawia się kwestia, czy inne szpitale będą w stanie przejąć działalność upadającej placówki i zabezpieczyć pacjentów.

– Mam duże wątpliwości, czy jeżeli szpital zniknie z mapy powiatu, to pozostałe placówki i świadczeniodawcy w postaci podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, będą w stanie utrzymać poziom opieki medycznej dla pacjentów danego powiatu – ocenia Waldemar Malinowski.

W stanowisku z 16 kwietnia 2026 roku dotyczącym protestu szpitali powiatowych przeciwko ograniczeniu finansowania oraz pogarszającej się sytuacji systemowej OZPSP zaznaczył, że szczególnie groźne są nowe zapowiedzi NFZ dotyczące ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji oraz zmiany zasad rozliczania badań tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, gastroskopii i kolonoskopii. W ich opinii równie niepokojące są plany likwidacji bądź obniżenia współczynników korygujących, które stanowią istotne wsparcie finansowe dla szpitali I i II stopnia w podstawowym szpitalnym zabezpieczeniu, a ich utrata dodatkowo pogłębi niedofinansowanie szpitali powiatowych.

 Walczymy o zmiany systemowe, żeby system ochrony zdrowia uprościć i żeby był czytelniejszy. Rząd przez 26 lat spowodował, że system jest bardzo skomplikowany, bo regulacje dotyczą wszystkiego, w związku z tym jest też bardzo drogi – ocenia prezes OZPSP. – Przeregulowanie kosztuje, więc trzeba system uprościć, żeby mniej wydawać i żeby pacjent miał jasną drogę leczenia.

Z raportu ZPP wynika, że szpitale powiatowe są uzależnione od środków NFZ, które stanowią prawie 94 proc. ich przychodów. Brak dywersyfikacji źródeł finansowania czyni placówki podatnymi na decyzje płatnika publicznego oraz zmiany w taryfikacji świadczeń.

– To nie jest teraz priorytet, ale na pewno ważne jest określenie, co to jest szpital powiatowy. Trzeba stworzyć mapę, gdzie i jak mają działać. Powinny być finansowane nie przez Narodowy Fundusz Zdrowia, tylko tak jak wszystkie służby: Policja i Straż Pożarna – mówi prezes ZPP.

– Moim zdaniem przy kontynuacji obecnej polityki szpitale zaczną upadać. Mam zapowiedzi przynajmniej czterech–pięciu placówek, których upadłość jest raczej kwestią czasu. Stanie się to do wakacji. Między innymi słyszę o szpitalu w powiecie żywieckim, o Lesku, Lublińcu w województwie śląskim, Puławach. Mam nadzieję, że spotkania, których próby jeszcze są podejmowane, znowu doprowadzą do kroplówki, która pozwoli im trwać – uważa Andrzej Płonka.

W 2025 roku koszty działalności operacyjnej przekroczyły 30,8 mld zł i wyraźnie przewyższyły przychody, co doprowadziło do powstania trwałej luki finansowej i straty netto przekraczającej 1,26 mld zł. Prawie 91 proc. badanych placówek wykazało stratę operacyjną na działalności podstawowej. To pokazuje, że deficyt nie jest wyjątkiem, lecz dominującym modelem funkcjonowania.

– Do szpitali taka kroplówka finansowa trafiała dwa, czasami trzy razy do roku. Natomiast ona nie załatwiała wszystkiego – mówi prezes Związku Powiatów Polskich.

Ponad 60 proc. analizowanych szpitali w 2025 roku posiadało zobowiązania wymagalne, które w przypadku jednostek sektora finansów publicznych nie powinny występować. Łączna kwota zobowiązań to 1,48 mld zł. Największa część dotyczy dostawców, czyli blisko 1,28 mld zł.

Źródło: Newseria

Od 1 lipca 2026 r. wejdą w życie kolejne podwyżki wynagrodzeń w ochronie zdrowia, wynikające z ustawowej waloryzacji płac. Choć mechanizm finansowania obejmuje podmioty lecznicze, nie dotyczy on publicznej służby krwi. Regionalne Centra Krwi i Krwiolecznictwa staną przed koniecznością samodzielnego pokrycia kosztów wzrostu wynagrodzeń, które mogą sięgnąć nawet 3,5 mln zł rocznie.
Zgodnie z ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę objęte są mechanizmem waloryzacji wynagrodzeń. Powiązany jest on ze wzrostem przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. W podmiotach leczniczych wzrost finansowany jest poprzez coroczną waloryzację wycen świadczeń zdrowotnych. Mechanizm nie obejmuje jednak publicznej służby krwi, ponieważ jej działalność nie jest finansowana bezpośrednio poprzez realizację wyceny świadczeń.

Wzrost wynagrodzeń obejmuje zarówno kadrę medyczną, jak i personel niemedyczny, zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Zmiany wdrażane są w połowie roku. Obejmują personel pracujący w podmiotach leczniczych, a także w Regionalnych Centrach Krwi i Krwiolecznictwa (RCKiK). Zgodnie z danymi Narodowego Centrum Krwi, obecnie objętych przepisami ustawy jest 2 957 pracowników zatrudnionych w RCKiK.

Kolejna waloryzacja wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia nastąpi 1 lipca br. Według szacunków roczny koszt wzrostu płac w RCKiK wyniesie co najmniej 2,6 mln zł, do ok. 3,5 mln zł. Pierwszy wariant opiera się na scenariuszu minimalnym, w którym za punkt odniesienia przyjęto pierwszy decyl rozkładu wynagrodzeń. Zgodnie z nim RCKiK potrzebują ok. 2,6 mln zł, aby sfinansować zagwarantowane ustawowo podwyżki. Wariant bazowy wyliczono na podstawie mediany rozkładu. W tym przypadku dodatkowe obciążenie Centrów wyniesie ponad 3,5 mln zł.

Skutki wynikające z ustawy dla dyrektorów RCKiK oznaczają konieczność znalezienia dodatkowych środków na pokrycie wzrostu wynagrodzeń personelu. A jak wynika z danych Narodowego Centrum Krwi, wynik finansowy placówek od 2022 roku stale się pogarsza. Wyzwaniem pozostają również trudności z terminowym regulowaniem zobowiązań przez podmioty lecznicze na rzecz Regionalnych Centrów Krwi, spowodowane pogarszającą się sytuację finansową szpitali.

Najbliższe posiedzenie Podzespołu ds. Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa poświęcone sytuacji finansowej RCKiK odbędzie się w maju br.

Źródło: Komunikat Prasowy

Polska Federacja Szpitali (PFSz) proponuje konkretne, techniczne rozwiązania, oparte na zmianach legislacyjnych i najlepszych praktykach, by zredukować koszty funkcjonowania szpitali i zwiększyć ich odporność. Po pierwsze, pilne jest uruchomienie reform w obszarze utylizacji odpadów klinicznych. Obecne przepisy, oparte na regionalizacji, generują niepotrzebne koszty – opłaty za odbiór i utylizację mogą wzrosnąć nawet o 800%, sięgając 10 zł za kg. PFSz apeluje do Ministerstwa Zdrowia o zniesienie regionalizacji i dopuszczenie alternatywnych metod unieszkodliwiania odpadów medycznych – co mogłoby obniżyć wydatki szpitali o 20-30%.
Raport UOKiK wskazuje, że takie zmiany systemowe, w tym zaangażowanie samorządów w infrastrukturę, są niezbędne do redukcji kosztów i zwiększenia efektywności. Wprowadzenie nowej ustawy o odpadach klinicznych na 2025 r. pozwoliłoby na zrównoważone zarządzanie, minimalizując marnotrawstwo i obciążenie środowiska.
 
Po drugie, kluczowe jest wdrożenie Value Based Procurement (VBP) – modelu zakupów opartych na wartości, nie tylko na najniższej cenie. W polskim systemie opieki zdrowotnej VBP może zmniejszyć marnotrawstwo nawet o 15-20%, skupiając się na całkowitym koszcie opieki i rezultatach dla pacjentów. PFSz wydała GREENBOOK – przewodnik dla dyrektorów szpitali, ułatwiający implementację VBP, co spełnia wymogi zrównoważonego rozwoju. Legislacyjnie PFSz proponuje nowelizację ustawy o zamówieniach publicznych, by VBP stało się standardem w ochronie zdrowia – promując innowacyjne kontrakty i redukcję nieefektywnych wydatków.

Wreszcie, jako obszar podnoszący bezpieczeństwo, należy skupić się na cyberochronie szpitali – by obniżyć koszty i przestojów spowodowanych naruszeniami. W 2025 r. wykryto już niemal 1000 incydentów cyberataków na placówki medyczne, o 300 więcej niż rok wcześniej, z średnim kosztem naruszenia sięgającym 10 mln USD. Ataki paraliżują szpitale, powodując utratę danych i zakłócenia pracy, co zwiększa wydatki operacyjne. PFSz rekomenduje zmiany legislacyjne w ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, w tym obowiązkowe audyty i szkolenia dla personelu medycznego. Inwestycje w narzędzia jak firewall i szyfrowanie danych mogą obniżyć ryzyko o 50%, minimalizując przestojów i koszty prawne.

Propozycje oparte na analizach PFSz i współpracy z ekspertami mogą realnie wesprzeć system, redukując koszty o miliardy złotych rocznie. Zapraszam dyrektorów szpitali, decydentów i partnerów do dialogu. Wspólnie zbudujemy zrównoważony i bezpieczny system opieki zdrowotnej w Polsce – powiedział Michał Dybowski, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zrównoważonego Rozwoju Polskiej Federacji Szpitali, Forum Ekspertów Ad Rem.

Jako Dyrektor Departamentu Zrównoważonego Rozwoju i Bezpieczeństwa Polskiej Federacji Szpitali (PFSz), organizacji zrzeszającej łącznie ponad 500 placówek medycznych w Polsce, z zaniepokojeniem odnoszę się do artykułu w „Rzeczpospolitej” na temat deficytu Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Sytuacja finansowa systemu ochrony zdrowia, z prognozowanym brakiem nawet 20 mld zł w 2025 r., wymaga pilnych, technicznych i legislacyjnych interwencji, by uniknąć dalszego pogorszenia funkcjonowania szpitali. Artykuł słusznie podkreśla skalę problemu: oficjalne szacunki wskazują na deficyt NFZ w wysokości 14 mld zł w 2025 r. i aż 23 mld zł w 2026 r., mimo zwiększonej dotacji budżetowej do 27,3 mld zł. To chroniczne niedofinansowanie wynika z rosnących kosztów operacyjnych, inflacji medycznej oraz niższych wpływów ze składek zdrowotnych. W PFSz obserwujemy, że deficyt kumulacyjny na lata 2025-2027 może przekroczyć 150 mld zł, co bezpośrednio obciąża szpitale długami sięgającymi już 8,8 mld zł. Konsekwencje tego deficytu są alarmujące dla zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwa pacjentów. Szpitale zmagają się z dłuższymi kolejkami (najdłuższymi od 12 lat), wstrzymywaniem przyjęć i rosnącymi zobowiązaniami, co zagraża ciągłości świadczeń. W naszym departamencie analizujemy, jak te braki wpływają na bezpieczeństwo – od opóźnień w procedurach po zwiększone ryzyko błędów operacyjnych. Bez zmian systemowych, placówki mogą być zmuszone do cięć w inwestycjach, co pogorszy efektywność i jakość opieki – powiedział Michał Dybowski, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zrównoważonego Rozwoju Polskiej Federacji Szpitali, Forum Ekspertów Ad Rem.
źródło: PFSz
Narodowy Fundusz Zdrowia nie uregulował płatności za programy lekowe, w tym leczenie pacjentów onkologicznych. Zaległości dotyczą przede wszystkim trzeciego kwartału, jednak nie zapłacono zobowiązań również za świadczenia udzielone od kwietnia do czerwca. Tylko w programie lekowym leczenia raka płuca nie zapłacono ponad 146 mln zł. W przypadku raka piersi kwota przekracza 136 mln zł. Do ośrodków nie trafiły jednak również pieniądze za leczenie kardiologiczne czy psychiatryczne.
Dane zostały pozyskane w trybie dostępu do informacji publicznej. Zapytanie polegało na uzyskaniu informacji dotyczących wartości świadczeń sprawozdanych do rozliczenia oraz rozliczonych w poszczególnych kwartałach w kilkunastu programach lekowych. Informacje przekazane przez Narodowy Fundusz Zdrowia wskazują, że płatnik ma problemy z uregulowaniem zobowiązań w wielu dziedzinach medycyny – onkologii, kardiologii, psychiatrii czy neurologii.

W czerwcu Federacja Przedsiębiorców Polskich, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego-PZH oraz Instytut Finansów Publicznych opublikowały raport „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia. Perspektywa 2025-2027”[1]. Wynika z niego, że w przeciągu najbliższych trzech lat utrzymanie aktualnej dostępności systemu ochrony zdrowia wymaga dofinansowania NFZ kwotą 129,5 mld zł. Ta kwota może wzrosnąć do 158,9 mld zł

w przypadku obniżenia składki zdrowotnej oraz nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia. Przyczynami tego stanu rzeczy jest wyczerpanie rezerw finansowych gromadzonych w trakcie pandemii COVID-19 oraz zaciąganie zobowiązań wynikających ze sposobu realizacji ustawy, gwarantującej podwyżki pracownikom sektora ochrony zdrowia.

Kłopoty finansowe płatnika publicznego pojawiają się jednak już w tym roku. Według dostępnych informacji w tym roku na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej brakuje co najmniej siedem miliardów złotych. Według przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia zabezpieczono w planie finansowym NFZ oraz ustawie budżetowej środki niezbędne do zapłaty zobowiązań za trzeci kwartał[2]. Po opublikowaniu informacji ekspertów neurologicznych, że pacjenci nie będą kwalifikowani do leczenia z powodu braku odpowiednich środków[3], Ministerstwo Zdrowia skierowało dodatkowe 500 mln zł na ten cel[4].

Temat finansowania systemu ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. oraz braku odpowiednich środków w budżecie płatnika będzie poruszony podczas zaplanowanego na wtorek posiedzenia Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia.
 
[1] https://www.ifp.org.pl/luka-finansowa-w-budzecie-nfz-moze-zabraknac-159-mld-zl-w-perspektywie-najblizszych-trzech-lat/
[2] https://pulsmedycyny.pl/system-ochrony-zdrowia/finanse/wiceminister-zdrowia-nfz-bedzie-mial-pieniadze-na-zaplacenie-za-nadwykonania/
[3] https://gazetalekarska.pl/neurologia-nfz-nie-ma-pieniedzy-pacjenci-musza-poczekac/
[4]https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Konieczny-NFZ-otrzymal-dodatkowe-500-mln-zl-na-programy-lekowe-W-tym-na-leczenie-SM-i-SMA,264032,1.html
źródło: PublicPolicy
Minister Zdrowia wybrał najkorzystniejszy finansowo wariant rekomendacji AOTMiT, który oprócz wzrostu wynagrodzeń uwzględnia również koszty inflacji i wzrost wycen w obszarach ważnych dla szpitali powiatowych. Łącznie w ciągu roku do systemu ochrony zdrowia dodatkowo trafi ponad 15 mld zł. Narodowy Fundusz Zdrowia zmienił plan finansowy, aby zabezpieczyć środki na realizację podwyżek w tym roku.
Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) przedstawiła Ministrowi Zdrowia rekomendację w trzech wariantach w sprawie sposobu finansowania podwyżek wynagrodzeń minimalnych w ochronie zdrowia. Dokument jest dostępny w Biuletynie Informacji Publicznej AOTMiT.

Minister Zdrowia wybrał wariant wiążący się z najwyższymi nakładami finansowymi, uwzględnia on bowiem nie tylko wzrost minimalnego wynagrodzenia dla osób zatrudnionych na umowę o pracę, ale także koszt:
wzrostu płac dla osób zatrudnionych np. na kontraktach, inflacji, nadwykonań, wyższych wycen w internie, chirurgii i położnictwie, czyli obszarach szczególnie ważnych dla szpitali powiatowych.

Rekomendacje przygotowane w oparciu o dane z placówek medycznych
Agencja przygotowała rekomendacje na podstawie danych pozyskanych bezpośrednio z placówek medycznych, w tym ze szpitali. Ostatecznie dane przekazało niespełna 19% placówek medycznych mających kontrakt z NFZ, w tym 85% placówek należących do sieci szpitali.

Zmiana rozporządzenia MZ i zarządzeń Prezesa NFZ
Kolejnym etapem po ogłoszeniu rekomendacji przez AOTMiT są zmiany w prawie, które pozwolą na wejście w życie rozwiązań przyjętych w rekomendacji. Minister Zdrowia zmienia rozporządzenie w sprawie sposobu ustalania ryczałtu systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), a Prezes NFZ szereg zarządzeń dotyczących m.in.: leczenia szpitalnego, finansowania PSZ, podstawowej opieki zdrowotnej oraz nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.

NFZ zmienił także plan finansowy na 2023 rok. Fundusz na realizację rekomendacji AOTMiT zabezpieczył na drugą połowę bieżącego roku ponad 7,5 mld zł.

Od lipca aneksowanie umów z NFZ
Po dokonaniu niezbędnych zmian w prawie oddziały wojewódzkie NFZ przystąpią na początku lipca do aneksowania umów. Zmiany obejmą ponad 35 tys. umów, jest to więc ogromne przedsięwzięcie. Aneksy zostaną podpisane do połowy lipca.

W przypadku, gdy do wdrożenia rekomendacji nie są niezbędne zmiany w prawie, aneksowanie umów podjęto niezwłocznie po jej publikacji.

źródło: NFZ

Trzeba bić już na alarm, bo sytuacja szpitali powiatowych jest tragiczna – większe niż rok wcześniej straty w działalności i rosnące długi – tak mówili eksperci w czasie prezentacji raportu Związku Powiatów Polskich dotyczącego finansów szpitali powiatowych za 2022 rok. Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że analizuje sytuację.
W Polsce jest ok. 240 szpitali powiatowych. Pod kierunkiem prof. Eweliny Nojszewskiej ze Szkoły Głównej Handlowej został opracowany raport – diagnoza stanu finansowego szpitali prowadzonych przez powiaty i miasta na prawach powiatu.

Spośród analizowanych 211 jednostek aż 191 odnotowało w 2022 roku stratę na działalności podstawowej (w 2021 było ich 172), a 151 stratę netto (wobec 112 w 2021 roku). Przychody ze sprzedaży wzrosły nieznacznie ponad 1 mld zł, a koszty działalności podstawowej o 1,6 mld zł. O przeszło 2 mld złotych zwiększyły się zobowiązania.
Szpitale nie są w stanie uzyskać środków, które pozwoliłyby na prowadzenie bieżącej działalności, nie mówiąc już o odtwarzaniu majątku, który umożliwiłby udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej – podkreśliła Katarzyna Sekuła, specjalistka ds. Analiz w Biurze Związku Powiatów Polskich (ZPP) zwracając się m.in. do przedstawicieli rządu, NFZ, samorządów, dyrektorów i prezesów szpitali powiatowych i miejskich, którzy uczestniczyli w spotkaniu. 
Eksperci zwrócili uwagę na to, że kondycja finansowa szpitali już w 2021 roku była zła, a w 2022 roku znacznie się pogorszyła i tak naprawdę nawet wzrost wyniku nie pozwala często na przysypanie tego, co powstało w budżetach placówek.
Nie jesteśmy w punkcie zero. My jesteśmy w piwnicy, na poziomie parkingowym – zobrazowała sytuację finansową szpitali Bernadeta Skóbel, kierownik Działu Monitoringu Prawnego i Ekspertyzy w Biurze Związku Powiatów Polskich.
Diagnoza: co poszło nie tak?

Co za tą złą kondycją szpitali stoi? Podczas dyskusji wskazano m.in. na wzrost kosztów związany z inflacją, zmianę wyceny świadczeń, która nie pozwoliła na odpowiednie zabezpieczenie środków, by pokryć ustawowy wzrost wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia. W połowie zeszłego roku ustawowo zmieniono wysokość minimalnych wynagrodzeń pracowników wykonujących zawody medyczne oraz pracowników działalności podstawowej, innych niż pracownicy wykonujący zawody medyczne, zatrudnionych w podmiotach. W zależności od zaszeregowania do grupy pracowników minimalna podwyżka wahała się od 17 do 41 proc. Na ten cel wyasygnowano kwotę około 18 mld zł, w tym roku zapowiedziano, że będzie to 15 mld zł. Pomimo tego, zarządzający placówkami twierdzą, że to nie wystarczy.

Dodatkowo poprawie wyników szpitali nie pomaga fakt, że niedoszacowane są procedury, które realizowane są w ramach ryczałtu sieciowego (ryczałt PZS) dotyczące głównie chorób wewnętrznych, chirurgii ogólnej, ortopedii (urazy), pediatrii, ginekologii i położnictwa czy chorób zakaźnych.
Z tego (ostatniego– przypis red.) względu nawet te szpitale, które w ujęciu procentowym odnotowały relatywnie wysoki wzrost wartości kontaktu, odnotowały pogorszenie wyniku finansowego – zwracają uwagę eksperci w raporcie.
W wielu przypadkach szpitale rolują swój dług, czyli zaciągają kredyt, by spłacić bieżące zobowiązania, a większość kosztów (75 proc.) pochłaniają te związane z kosztami pracy, czyli  m.in. wynagrodzeń, ubezpieczeń społecznych.

Ciągłe niespodzianki

Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska zwróciła też uwagę na to, że szpitale  działają w niepewnej sytuacji prawnej.
Jesteśmy zaskakiwani wciąż nowymi rozwiązaniami albo ich brakiem lub spływają one do nas bardzo późno. Mamy koniec czerwca, a my nie wiemy jeszcze, jakie będziemy mieli umowy w naszych szpitalach 1 lipca (…) Zamiast coraz lepiej, jest coraz gorzej – oceniła wiceprezydent.
Zastanawiała się, czy w takim razie należy ogłosić „bankructwa” placówek medycznych. Problem w tym, że szpitale mogą wykonywać więcej świadczeń, ale nie mają odpowiednio wysokiego ryczałtu. W związku z tym, zamiast przeprowadzać na przykład więcej zabiegów, często zmuszone są je rozkładać w czasie, bo brakuje pieniędzy.

W Warszawie działa 9 szpitali miejskich w 11 lokalizacjach i ponad 100 zakładów lecznictwa otwartego. W zeszłym roku szpitale te odnotowały stratę w wysokości około 120 mln zł, w tym roku szacuje się ją na około 90 mln zł. Jak dodała wiceprezydent, ta kalkulacja nie obejmuje jeszcze kosztów podwyżek płac od 1 lipca. Jej zdaniem sytuacja jest „naprawdę dramatycznie trudna” i ratusz walczy o każdą złotówkę, ale nie chce dłużej zastępować Ministerstwa Zdrowia w opiece nad pacjentami.
Dlatego z wielką determinacją prosimy o to, abyśmy usiedli do poważnych, merytorycznych rozmów. Dyskutowali o tym, jak powinna wyglądać prawidłowo wycena świadczeń i strumień pieniędzy idący do szpitali – podsumowała.
Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski zapewnił, że resort analizuje przekazywane informacje dotyczące sytuacji finansowej szpitali i uwzględniane są one w rekomendacjach Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Błąd tkwi w systemie

Eksperci podkreślili, że powodem tak złej kondycji szpitali powiatowych w Polsce jest „błąd systemowy”. Podkreślali, że nie można siedzieć z założonymi rękami, bo szpitale lawinowo się zadłużają. W 2022 roku dług szpitali powiatowych wzrósł do 16 mld zł, podczas gdy jeszcze w 2019 około 60 proc. szpitali bilansowała się.
To przerażająca kwota. Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na regulację, która miała miejsce w lipcu 2022 roku, jeżeli chodzi o płace minimalne. Jest ona wadliwa. Wzrost tego zadłużenia do 16 mld zł, to właśnie jej efekt. Ani organy założycielskie ani same szpitale nie dadzą sobie rady aż z tak potwornym zadłużeniem – powiedział Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Prof. dr hab. Ewelina Nojszewska ze Szkoły Głównej Handlowej, współautorka raportu „Sytuacja finansowa szpitali powiatowych w świetle nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych”, wskazała na problem braku ciągłości przepływu środków finansowych w szpitalach, co skutkuje zatorami płatniczymi i opóźnieniami w płaceniu zobowiązań, a to powoduje naliczanie odsetek, które również trzeba uregulować. Ponadto zauważyła, że dopiero w grudniu 2022 roku zwiększono limit ryczałtu dla szpitali, które przekroczyły 100 proc. wykonania kontraktu.
Jeżeli to nie zostanie uwzględnione w przepisach prawnych, to cały czas szpitale będą narażone na dodatkowe straty finansowe – dodała.
Eksperci wskazali, że tak naprawdę potrzebna jest gruntowna zmiana, by powiaty nie musiały ciągle dokładać szpitalom pieniędzy. Ostrzegli też, że jeżeli ta sytuacja nie zostanie ustabilizowana, to będzie rzutować na finanse tych placówek w kolejnych latach.

 
źródło: Serwis Zdrowie