Medicalpress
Rak żołądka w Polsce jest wykrywany zbyt późno, a leczenie pozostaje niespójne – wskazywali eksperci podczas debaty „Standardy i wyzwania: Nowoczesna ścieżka pacjenta z nowotworem przewodu pokarmowego” zorganizowanej przez Federację Przedsiębiorców Polskich. Ich zdaniem poprawa wyników leczenia wymaga przede wszystkim szybkiej diagnostyki, centralizacji opieki i lepszego dostępu do nowoczesnych terapii już od pierwszej linii leczenia. Efektem spotkania mają być rekomendacje zmian w opiece nad pacjentami z rakiem żołądka.
Rak żołądka ma bardzo wysoką śmiertelność. Liczba zgonów z jego powodu jest zbliżona do liczby nowych zachorowań – w 2023 r. odnotowano blisko 4,9 tys. przypadków i prawie 4,6 tys. zgonów. Ze względu na agresywny przebieg i niespecyficzne objawy choroba często jest rozpoznawana dopiero w stadium zaawansowanym lub rozsianym.

Rak żołądka jest nowotworem, gdzie zazwyczaj mówimy o agresywnym przebiegu. (…) Nieleczony (…) potrafi zrobić krzywdę na przestrzeni maksymalnie dwóch-trzech miesięcy – wyjaśniał dr n. med. Maciej Kawecki z Kliniki Onkologii i Radioterapii Narodowego Instytutu Onkologii.

Diagnostyka wciąż zbyt późna

Podstawowym badaniem, które umożliwia wczesne wykrycie raka żołądka, jest gastroskopia z badaniem histopatologicznym. Eksperci zwracali uwagę, że dostęp do niej jest wciąż niewystarczający, a czas oczekiwania na badanie zbyt długi. W efekcie wielu pacjentów trafia do specjalisty, kiedy możliwości leczenia są już bardzo ograniczone.

Konieczne jest budowanie takiej ogólnej świadomości i pacjenckiej, i lekarskiej, że z perspektywy onkologicznej nie ma jednej gastroskopii za dużo. Zawsze jest jedna gastroskopia za mało – tłumaczył dr n. med. Maciej Kawecki z Kliniki Onkologii i Radioterapii Narodowego Instytutu Onkologii.

Leczenie powinno być skoncentrowane w wyspecjalizowanych ośrodkach

Uczestnicy debaty podkreślali konieczność uporządkowania organizacji leczenia chirurgicznego. Zgodnie wskazywano, że zabiegi w raku żołądka powinny być wykonywane w wyspecjalizowanych ośrodkach referencyjnych, które dysponują odpowiednim doświadczeniem i zapleczem. Podkreślali, że wyniki leczenia w dużej mierze zależą od liczby wykonywanych procedur oraz doświadczenia zespołu.

Dziś zabiegi w Polsce są wykonywane w ponad 200 ośrodkach, z których większość nie osiąga minimalnego progu 30 operacji rocznie. W ocenie Joanny Frątczak-Kazany z Onkofundacji Alivia tak duże rozproszenie wpływa na jakość leczenia i utrudnia zapewnienie pacjentom dostępu do opieki zgodnej ze standardami.

Przy leczeniu chirurgicznym radykalnym skłaniałbym się mocno ku centralizacji, to muszą być ośrodki typu „high volume” – tłumaczył dr n. med. Maciej Kawecki.

Nowoczesne terapie wymagają szerszego dostępu

W ostatnich latach zwiększyły się możliwości leczenia raka żołądka. Coraz większą rolę odgrywają terapie celowane i immunoterapia, które – właściwie dobrane na podstawie biomarkerów – pozwalają lepiej dopasować leczenie do konkretnego pacjenta i poprawiać jego wyniki. Eksperci podkreślali jednak, że w Polsce dostęp do tych rozwiązań wciąż jest ograniczony, mimo że są one ujęte w najważniejszych wytycznych klinicznych i w wielu krajach są już standardem.  

Uczestnicy debaty wskazywali na potrzebę włączania nowoczesnych terapii możliwie wcześnie. Joanna Konarzewska-Król z Fundacji Onkologicznej Nadzieja mówiła o takiej potrzebie już od pierwszej linii leczenia, ponieważ organizm pacjenta ma wtedy największe szanse na skuteczną odpowiedź.

Eksperci zgodzili się też, że ograniczenia refundacyjne i systemowe przekładają się na praktykę diagnostyczną – jeśli terapia nie jest dostępna, oznaczanie biomarkera jest wykonywane rzadziej.

Zawsze będziemy oczekiwać takich terapii, które są w wytycznych. Powinniśmy leczyć pacjentów i informować o leczeniu zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. (…) Nowym celem molekularnym jest Klaudyna 18.2. (…) Rzeczywiście takie leki, przeciwciała monoklonalne przeciwko tej Klaudynie 18.2 są zarejestrowane, nazywa się to zolbetuksymab i (…) moglibyśmy dołączyć go do chemioterapii. Nie mamy takiej terapii dzisiaj dostępnej, w związku z tym nie oznaczamy też tej Klaudyny” – punktował podczas debaty dr n. med. Leszek Kraj z Kliniki Onkologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jakość życia jest równie ważna jak leczenie

Rak żołądka to nie tylko choroba onkologiczna, ale też poważne zaburzenie funkcjonowania całego organizmu. Pacjenci często zmagają się z niedożywieniem, utratą masy ciała i pogorszeniem ogólnego stanu zdrowia, a to wpływa na możliwości leczenia i rokowanie. Dlatego konieczne jest wzmacnianie opieki wspierającej – w tym dostępu do specjalistycznego wsparcia żywieniowego i opieki paliatywnej. Chodzi o to, by pacjenci w zaawansowanym stadium choroby mieli możliwie najwyższy komfort życia.

Wnioski z debaty podstawą dalszych działań

Federacja Przedsiębiorców Polskich zapowiada wykorzystanie wniosków z debaty jako podstawy dalszych działań na rzecz poprawy opieki nad pacjentami z rakiem żołądka. Zebrane postulaty posłużą do opracowania rekomendacji zmian w tym obszarze.

Źródło: Komunikat Prasowy

Postęp w leczeniu hemofilii w ostatnich latach stawia przed polskim systemem ochrony zdrowia nowe wyzwania – wskazywali eksperci podczas debaty „System leczenia hemofilii w Polsce – rekomendacje zmian” zorganizowanej przez Federację Przedsiębiorców Polskich. Ich zdaniem trzeba dostosować opiekę do europejskich standardów: zapewnić dorosłym pacjentom ciągłość leczenia i możliwość indywidualnego doboru terapii. Efektem spotkania mają być rekomendacje zmian w opiece nad pacjentami z hemofilią.
Hemofilia to rzadka, nieuleczalna choroba genetyczna. W Polsce choruje na nią ok 8 tysięcy osób. Leczenie odbywa się dwutorowo. Podstawą systemu jest Narodowy Program Leczenia Chorych na Hemofilię i Pokrewne Skazy Krwotoczne, który zapewnia pacjentom dostęp do profilaktycznego leczenia oraz specjalistycznej opieki. Uzupełnieniem jest program lekowy, umożliwiający korzystanie z nowoczesnych terapii dzieciom z hemofilią A i B. Profilaktyka polega na zapobieganiu samoistnym krwawieniom do stawów i mięśni. Jest finansowana ze środków publicznych od 2008 r. W ocenie ekspertów rozwój tego systemu stworzył stabilne podstawy do dalszego rozszerzania dostępu do nowoczesnych terapii.

Mamy straszliwe opóźnienie w stosunku do bogatych krajów Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych czy Japonii – mówi prof. dr hab. n. med. Jerzy Windyga, kierownik Kliniki Zaburzeń Hemostazy i Chorób Wewnętrznych w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii.Chciałbym, żeby decyzja o sposobie leczenia była wynikiem rozmowy lekarza z pacjentem bądź oczywiście z rodzicami, opiekunami prawnymi w przypadku dzieci, i wyborem między tak naprawdę kilkoma lekami, bo wtedy możemy wybrać to, co jest najlepsze dla pacjenta – dodał prof. Windyga.

Terapie podskórne zmieniają życie pacjentów

W Polsce profilaktyka w leczeniu hemofilii polega na dożylnym podawaniu pacjentom koncentratu brakującego czynnika krzepnięcia – najczęściej kilka razy w tygodniu. Wymaga to regularnych wkłuć, co bywa czasochłonne i trudne – szczególnie u dzieci i osób z uszkodzonymi żyłami. W praktyce jest to od 150 do 180 dożylnych podań rocznie.

– U części chorych to w ogóle nie jest wykonalne. Oni mają z czasem bardzo zniszczone żyły i ten dostęp jest bardzo ograniczony. (…) Bywa, że chory jest kłuty po kilkanaście razy, zanim uda się znaleźć odpowiednią żyłę – tłumaczył prof. dr. hab. n. med. Jacek Treliński z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

– Niestety mamy bardzo ograniczony dostęp do koncentratów czynników krzepnięcia o przedłużonym działaniu. To ma olbrzymie znaczenie, dlatego że te leki powodują, że pacjent w regularnej profilaktyce, czyli w regularnym podawaniu dożylnym tego leku, nie musi tych wstrzyknięć wykonywać tak bardzo dużo – dodał prof. Jerzy Windyga.

Terapie podskórne działają inaczej – wspierają naturalne mechanizmy krzepnięcia krwi. Lek jest podawany rzadziej i w prostszy sposób. Dzięki temu profilaktyka jest mniej inwazyjna i łatwiejsza do stosowania w codziennym życiu. Dla wielu pacjentów to mniej bólu i więcej niezależności. Eksperci podkreślali, że nowoczesne leczenie pozwala ograniczyć krwawienia, a u części pacjentów prawie całkowicie je wyeliminować. To z kolei chroni przed postępującymi uszkodzeniami narządu ruchu. Zdaniem uczestników debaty te terapie wyznaczają kolejny etap rozwoju leczenia hemofilii.

– Wyniki badań, jeśli chodzi o emicizumab, są rewelacyjne. Od 70 do 80 proc. chorych leczonych dłużej tym lekiem nie ma ani jednego krwawienia w ciągu roku, co było od wielu lat naszym marzeniem jako lekarzy (…). Ta profilaktyka jest skuteczniejsza od prawidłowo prowadzonej profilaktyki za pomocą czynników krzepnięcia – mówił prof. Treliński.

Nowoczesne leczenie poprawia jakość życia pacjentów. Wielu z nich może funkcjonować niemal jak osoby zdrowe.

Odkąd jestem w badaniu [klinicznym – przyp. red.], jestem zdrowym człowiekiem. Ja naprawdę robię wszystko. Tnę kosą trawę na działce, ścinam drzewa ręczną piłą, wykonuję forsujące fizyczne zadania, jakie zawsze chciałem robić jako młody chłopak. Zawsze to było dla mnie skrajnie przytłaczające psychicznie, że ja nie mogę robić pewnych rzeczy. Teraz (…) jestem w stanie zrobić wszystko i nie jest to opłacone żadnym wylewem – opowiadał Wiktor Wadowski, pacjent, który od 2016 r. leczy się podskórnym przeciwciałem monoklonalnym w badaniu klinicznym.

Od lipca 2024 r. do terapii podskórnej mają dostęp dzieci z ciężką postacią hemofilii A i B w programie lekowym. W przypadku dorosłych pacjentów możliwość jej zastosowania istnieje jedynie w trybie indywidualnej zgody i dotyczy tylko wyjątkowych, medycznie uzasadnionych sytuacji, m.in. przy bardzo utrudnionym dostępie do żył lub ciężkich chorobach współistniejących.

Brak ciągłości leczenia po osiągnięciu pełnoletności

Dorośli pacjenci nadal mają bardzo ograniczony dostęp do nowoczesnych leków o przedłużonym działaniu oraz terapii podskórnych. Uczestnicy debaty wskazywali, że – ze względu ich skuteczność oraz korzyści dla chorych i systemu ochrony zdrowia – jest to jedna z najważniejszych oczekiwanych zmian w leczeniu hemofilii w Polsce.

Jeżeli miałbym wybrać najważniejszy element, który powinniśmy przeforsować jak najszybciej, to jest przechodzenie pacjentów z programu dziecięcego do ośrodków dla dorosłych, żeby mieli kontynuację leczenia – stwierdził prof. Jerzy Windyga.

W tej chwili dzieci, które świetnie reagują na nowoczesne leki podskórne, tracą do nich prawo z chwilą osiągnięcia pełnoletności. Muszą wrócić do częstych wstrzykiwań dożylnych, a odstawienie skutecznego leku grozi powrotem częstych wylewów i postępującymi uszkodzeniami stawów. Zdaniem klinicystów jest to po prostu niewłaściwe.

Mój syn po przyjmowaniu dwóch, trzech miesięcy tego leku powiedział: „Mamo, ja jestem nieśmiertelny”. (…) On może iść na basen co tydzień, codziennie, co drugi dzień, tak jak potrzebuje, nie ma dolegliwości bólowych, nie wylewał do stawów. (…) Problem polega na tym, że gdy skończył 18 lat, a było to w listopadzie 2025 roku, stracił możliwość leczenia tym lekiem – opowiadała Anna Pękala-Wojciechowska, mama 18-letniego pacjenta. – Przeszedł ponownie na leczenie dożylne, co drugi dzień dostaje zastrzyk, a problem jest większy, ponieważ ma bardzo zniszczone naczynia (…). Jestem przerażona, bo wiem, że kolejne wylewy do tego stawu (staw biodrowy, do którego najczęściej występują wylewy u pacjenta – przyp. red.) spowodują, że po prostu ten staw nie będzie działał.

Większość dorosłych chorych, którzy nie mieli dostępu do profilaktyki w dzieciństwie (przed 2008 r.) ma zaawansowane zwyrodnienia stawów (głównie skokowych, kolanowych, biodrowych). Aby ratować ich sprawność, bardzo często są potrzebne endoprotezy.

To są praktycznie wszyscy pacjenci, którzy mają upośledzenie narządu ruchu. I szczerze mówiąc, nawet jeżeli to upośledzenie nie jest bardzo duże, to niestety z upływem lat zmiany zwyrodnieniowe się powiększają – mówił prof. Jerzy Windyga.

Choć terapia podskórna dla dorosłych pacjentów z hemofilią A uzyskała pozytywną rekomendację Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Ministerstwo Zdrowia wstrzymuje decyzję o jej refundacji. Magdalena Kramska, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia wyjaśniła, że resort pracuje nad kompleksowym podejściem do wprowadzania nowych terapii i analizuje rozwiązania systemowe w tym obszarze.

Obecni na spotkaniu eksperci zaprezentowali wyniki opracowań dotyczących organizacji i efektywności leczenia hemofilii w Polsce. Dr Michał Seweryn z EconMed Europe omówił raport „Systemowa analiza organizacji i funkcjonowania leczenia pacjentów z hemofilią wraz z implementacją”, natomiast Katarzyna Sejbuk z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego przedstawiła raport „Hemofilia. Stan obecny i kierunki rozwoju”. Podczas dyskusji podkreślano znaczenie kosztów społecznych – takich jak ograniczenie aktywności zawodowej wynikającej z niepełnosprawności – które powinny być uwzględniane przy podejmowaniu decyzji finansowych.

Wnioski z debaty podstawą dalszych działań

Federacja Przedsiębiorców Polskich wykorzysta wnioski z debaty jako podstawę dalszych działań na rzecz poprawy opieki nad pacjentami z hemofilią. Na podstawie potrzeb zgłoszonych podczas spotkania przez lekarzy i pacjentów zostaną opracowane rekomendacje zmian w tym obszarze.

Źródło: Komunikat Prasowy

W 2060 r. luka finansowa w ochronie zdrowia może sięgnąć 434 mld zł – wynika z raportu przygotowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Federację Przedsiębiorców Polskich. Eksperci wskazują, że bez zmiany sposobu finansowania system nie nadąży za potrzebami pacjentów. Potrzebujemy nowego modelu, a debatę publiczną i prace nad zmianami trzeba zacząć dzisiaj.
Raport „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia – wyzwania długoterminowe” zawiera analizę opartą o model stworzony przez Światową Organizacja Zdrowia. To pierwsze opracowanie, które pokazuje skalę finansowych wyzwań w zdrowiu – w szczególności do 2040 r. Autorzy wskazują, że w najbliższych 15 latach nierównowaga kosztów i przychodów będzie się pogłębiać, ponieważ potrzeby pacjentów będą dalej rosły oraz zacznie ubywać osób pracujących. To już trzeci raport na temat luki finansowej systemu ochrony zdrowia. Tym razem w dokumencie nacisk jest położony na skutki zmian demograficznych. Starzejące się społeczeństwo będzie w większym stopniu potrzebować opieki, a obecny system finansowania, oparty o składkę zdrowotną, nie jest odporny na odejście z rynku tak dużej liczby pracowników.

 Te prognozy to syreny alarmowe. Dziś system finansowania ochrony zdrowia działa z roku na rok, bez pewności, co przyniesie przyszłość. Analizy prowadzone przez European Observatory on Health Systems and Policies są jednoznaczne. Jeżeli nic się nie zmieni, coraz większy ciężar kosztów leczenia spadnie na obywateli państw UE. Najmocniej odczują to rodziny z najniższymi dochodami – te, które państwo powinno szczególnie wspierać. To nie jest raport o finansach, lecz o przyszłości zdrowia całego społeczeństwa – podkreślił dr Bernard Waśko, Dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Dwie prognozy, jedna rosnąca luka w zdrowiu

Autorzy raportu przedstawili dwa możliwe scenariusze rosnącego niedoboru finansów w systemie ochrony zdrowia.

Pierwszy – scenariusz bazowy – zakłada, że koszty leczenia będą rosły w takim tempie jak w ostatnich kilku latach. Jeśli nic się nie zmieni, luka wyniesie 171 mld zł w 2040 r., osiągając w 2060 r. 434 mld zł w cenach stałych, czyli 7,1% PKB. Drugi – scenariusz alternatywny – pokazuje, że luka może rosnąć wolniej, ale wymaga to zmniejszenia presji kosztowej w systemie. W tej wersji wyniesie 112 mld zł w 2040 r. i 315 mld zł w 2060 r. Różnice wynikają ze skutków nakładania się kilku czynników: tempa wzrostu kosztów leczenia, liczby osób potrzebujących opieki i wielkości wpływów z danin publicznych w kolejnych latach. Wskazana luka finansowa będzie musiała zostać częściowo skompensowana wydatkami prywatnymi (out-of-pocket) obywateli albo uzupełniona dodatkowymi środkami publicznymi, pochodzącymi spoza strumienia składkowego.

W poprzednich raportach liczyliśmy lukę w perspektywie kilku najbliższych lat i już wtedy było jasne, że bez zmian system będzie wymagał coraz większego dokładania środków z zewnątrz. Teraz po raz pierwszy patrzymy długoterminowo i widzimy, że to nie jest chwilowe tąpnięcie, ale trwały trend dotykający wiele krajów, wynikający z demografii, rosnących kosztów leczenia i wyczerpania rezerw. Im dłużej będziemy opierać się na doraźnych dotacjach zamiast na przejrzystych zasadach finansowania, tym większą lukę zostawimy kolejnym rządom i kolejnym pokoleniom pacjentów – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Demografia zmienia system ochrony zdrowia

Deficyt finansowy w ochronie zdrowia rośnie szybciej niż zakładano. To efekt nałożenia się kilku trendów: rosnących kosztów świadczeń, planowania budżetów w zbyt krótkiej perspektywie i coraz większej liczby pacjentów wymagających opieki.

Raport pokazuje, że w kolejnych dekadach liczba mieszkańców Polski będzie maleć – i to bardzo szybko. System najbardziej odczuje jednak zmianę w grupie osób pracujących, które finansują leczenie składkami zdrowotnymi. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego w ciągu 35 lat może ich być o 25–40 proc. mniej. To oznacza, że coraz mniej osób będzie finansować system, a coraz więcej będzie potrzebować leczenia.

Demografia to jedna z najsilniejszych zmiennych, która już dziś przebudowuje system ochrony zdrowia i w kolejnych latach będzie robić to coraz szybciej. Do 2060 r. mieszkańców Polski może być nawet o 7–8 mln mniej, a w ciągu jednej dekady struktura ich wieku zmieni się bardziej niż kiedyś zmieniała się w trzy. W związku z tym stoimy przed nieuniknionym wyrównaniem kosztów leczenia seniorów do poziomu obserwowanego w Europie Zachodniej, gdzie na opiekę nad osobami 75+ przeznacza się około 20 proc. PKB per capita wobec 12 proc. w Polsce. Jeśli teraz nie zaczniemy planować wydatków na leczenie w dłuższej perspektywie, te różnice zaczną wyznaczać dostęp pacjenta do opieki – tłumaczy dr Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego.

Rekomendacje ekspertów

Raport „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia – wyzwania długoterminowe” pokazuje, że obecnie ujawniające się problemy wymagają obok działań doraźnych stabilizujących system nowych rozwiązań ustawowych i długofalowych strategii. Wobec tych wyzwań autorzy opracowania rekomendują:

  1. Pilne wdrożenie rozwiązań ograniczających wzrost kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej ponad wartość inflacji w gospodarce, ze szczególnym uwzględnieniem czynników odpowiedzialnych za dynamiczny wzrost kosztów systemu ochrony zdrowia w latach 2023–2025.
  2. Ustawowe uregulowanie sposobu uzupełnienia przychodów w systemie ochrony zdrowia z innych źródeł niż związane z wykonywaniem pracy lub prowadzeniem działalności gospodarczej. Warto tu uwzględnić prognozy potrzeb zdrowotnych oparte na analizach rosnącego popytu na świadczenia opieki zdrowotnej, a nie relacji wydatków publicznych do PKB (ten wskaźnik okazał się zupełnie niemiarodajny i nieprzydatny w planowaniu wydatków).
  3. Rozszerzenie bazy podatkowej o opłaty związane z konsumpcją produktów o udowodnionym szkodliwym wpływie na zdrowie obywateli, ograniczając występowanie chorób cywilizacyjnych i koszty ich leczenia w przyszłości.
  4. Weryfikacja grup uprzywilejowanych lub zwolnionych z danin przeznaczonych na finansowanie systemu ochrony zdrowia.
  5. Opracowanie wieloletniej strategii finansowania systemu ochrony zdrowia, uwzględniającej długoterminowe trendy demograficzne: rosnący popyt na świadczenia zdrowotne oraz spadek liczby osób pracujących, które odprowadzają składki na ubezpieczenie zdrowotne (zgodnie z obecnie obowiązującymi regulacjami).
Powinniśmy zacząć rozmowę o systemowym marnotrawstwie części środków. Poważnym wyzwaniem jest nadmiar łóżek szpitalnych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, najwyższy wśród państw Unii Europejskiej obok Bułgarii i Rumunii. Utrzymywanie systemu bazując na kosztownym szpitalnym modelu opieki, pochłaniającym ponad połowę nakładów płatnika jest bardzo kosztowne. Musimy zacząć rozmawiać o powielaniu nieuzasadnionych porad specjalistycznych oraz innych obszarach, gdzie konieczna jest interwencja – dodaje Wojciech Wiśniewski, ekspert ds. ochrony zdrowia Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Do 2060 roku luka finansowa w ochronie zdrowia może wzrosnąć do rekordowych 434 mld zł – wynika z najnowszego raportu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i Federacji Przedsiębiorców Polskich. To pierwsza tak kompleksowa analiza, która pokazuje, jak starzenie się społeczeństwa, rosnące koszty leczenia i malejąca liczba pracujących wpłyną na przyszłość finansowania systemu zdrowotnego. Eksperci alarmują, że bez głębokich reform obecny model — oparty głównie na składce zdrowotnej — stanie się niewydolny, zmuszając pacjentów do coraz większych dopłat „z własnej kieszeni”. Raport wskazuje dwa możliwe scenariusze, ale każdy z nich prowadzi do narastającej luki finansowej, którą będzie trzeba uzupełniać nowymi podatkami, dodatkowymi źródłami finansowania lub zmianą modelu organizacji opieki. Autorzy podkreślają, że konieczne jest pilne rozpoczęcie debaty publicznej i opracowanie wieloletniej strategii finansowania zdrowia, zanim różnice między potrzebami pacjentów a możliwościami systemu staną się nie do pogodzenia.

 
Link do raportu
„Luka finansowa systemu ochrony zdrowia – wyzwania długoterminowe”

Źródło: Komunikat Prasowy

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) ostrzega, że w przyszłorocznym budżecie państwa na ochronę zdrowia zabraknie co najmniej 23 miliardów złotych. Choć projekt spełnia ustawowy wymóg przeznaczenia 6,8% PKB na zdrowie, rzeczywiste potrzeby finansowe systemu znacznie przewyższają gwarancje ustawowe. Z danych opublikowanych w najnowszej, 14. edycji Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia wynika, że koszty świadczeń rosną 2,5-krotnie szybciej niż inflacja, a sytuacja finansowa szpitali systematycznie się pogarsza. Zdaniem ekspertów, konieczne jest zwiększenie finansowania o ponad 45 mld zł, aby faktycznie osiągnąć w 2027 r. cel ustawowy 7% PKB na zdrowie.
Najnowsza, 14. edycja „Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia” Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) przedstawia porównanie planowanych poziomów publicznych nakładów na ochronę zdrowia z istniejącymi potrzebami i zobowiązaniami. Choć przedstawiony projekt budżetu państwa gwarantuje spełnienie ustawowego wymogu przeznaczenia 6,8% PKB na zdrowie (licząc bieżące wydatki względem PKB sprzed dwóch lat), potrzeby wydatkowe znacznie wyprzedzają istniejące gwarancje ustawowe. Planowany budżet NFZ na przyszły rok wynosi 217,4 mld zł, w tym 26 mld zł z dotacji podmiotowej z budżetu państwa. To kwota zdecydowanie zbyt mała, by wypełnić wszystkie zobowiązania wynikające z obecnego stanu prawnego. W 2026 r. NFZ będzie potrzebował co najmniej 240 mld zł.

Zgodnie z szacunkami FPP, planowane nakłady na ochronę zdrowia w przyszłym roku wyniosą 6,83% PKB, liczone zgodnie z metodologią ustawową, tj. wydatki z bieżącego roku odniesione do PKB sprzed dwóch lat. Porównując PKB i wydatki z tego samego roku, tak jak liczy się wydatki na potrzeby porównań międzynarodowych oraz krajowe nakłady na inne cele, np. obronność, wydatki na zdrowie wyniosą 5,97% PKB. Aby osiągnąć faktyczny poziom nakładów na zdrowie w 2027 r. równy ustawowemu celowi 7% PKB, konieczne będzie zapewnienie dodatkowego finansowania systemu na poziomie 45,1 mld zł.

„Projekt budżetu na kolejny rok w obszarze ochrony zdrowia realizuje >>plan minimum<<, czyli wypełnia zobowiązania wynikające z ustawy, ale nie uwzględnia rzeczywistej dynamiki kosztów w systemie. Oznacza to, że NFZ w dalszym ciągu będzie mierzył się z wyzwaniami płynnościowymi, dopóki w trybie doraźnym nie zostanie uruchomione dodatkowe finansowanie w ciągu roku. Sytuację będzie utrudniać jednak wyczerpanie dostępnych rezerw – w ciągu ostatnich dwóch lat stan funduszu zapasowego obniżył się z 26 mld zł do 2,2 mld zł, a wartość nieopłaconych przez NFZ świadczeń ponadumownych przesuniętych na kolejny rok urosła z 0,8 mld zł do 6,3 mld zł” – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Poza sytuacją płynnościową, wyzwaniem dla systemu ochrony zdrowia jest efektywność kosztowa. Jak wynika z analizy FPP przedstawionej w ramach „Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia”, w latach 2016-2024 poziom nominalnych wydatków na świadczenia opieki zdrowotnej w ramach NFZ zwiększył się o 160,3%, lecz liczba wykonywanych świadczeń jedynie o 9,8%.

„Wydajemy coraz więcej na leczenie, lecz nie dostajemy dużo więcej w zamian, przynajmniej w wymiarze ilościowym. Jednostkowy koszt pojedynczego świadczenia w NFZ przez ostatnie 9 lat urósł o 137%, podczas gdy poziom cen towarów i usług konsumpcyjnych podniósł się w tym samym czasie o 52,1%. Innymi słowy, poziom cen usług medycznych finansowanych przez NFZ rósł 2,5-krotnie szybciej niż inflacja. Bez wątpienia jednym z czynników dodatkowo napędzających koszty w ostatnich latach jest obowiązująca od 2022 r. nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego zasadniczego wynagrodzenia w ochronie zdrowia – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

W ramach „Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia” na bieżąco analizowana jest również sytuacja finansowa sektora podmiotów leczniczych, na które bezpośrednio oddziałuje stan finansów NFZ. Od początku 2024 r. można zaobserwować niepokojący wzrost zobowiązań wymagalnych SPZOZ – z 2,5 mld zł w 1 kw. 2024 r. do 3,4 mld zł w 1 kw. 2025 r., co oznacza wzrost 38,4% w ujęciu rok do roku. Jest to najszybszy systematyczny wzrost zobowiązań SPZOZ od wielu lat. Może to świadczyć o tym, że podmioty lecznicze coraz częściej reagują na opóźnienia w niektórych płatnościach ze strony NFZ na przedłużanie terminu zapłaty z tytułu realizowanych na ich rzecz dostaw lub usług.

Źródło: FPP

Foto: FPP
23 czerwca, w Dzień Ojca, obchodzimy Ogólnopolski Dzień Świadomości Raka Prostaty – nowotworu, który każdego roku diagnozuje się u blisko 20 tysięcy mężczyzn w Polsce. W wielu przypadkach wykrycie choroby następuje zbyt późno, by mówić o pełnym wyleczeniu. Tymczasem rak prostaty to nowotwór, który – odpowiednio wcześnie rozpoznany – może być skutecznie leczony, a pacjenci mogą żyć długo i w dobrej jakości.
Rak gruczołu krokowego to drugi najczęściej diagnozowany nowotwór złośliwy u mężczyzn w Polsce – po raku płuca. Choroba rozwija się zwykle powoli i przez długi czas może nie dawać żadnych objawów. To paradoksalnie zwiększa ryzyko – wielu mężczyzn trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy nowotwór jest już zaawansowany.

Proste badanie, które może uratować życie
Eksperci podkreślają, że mężczyźni po 45. roku życia powinni regularnie badać poziom PSA, a w przypadku obciążonego wywiadu rodzinnego – nawet wcześniej. Badanie per rectum, choć wciąż obarczone społecznym tabu, pozostaje ważnym elementem diagnostyki. Niestety, wielu mężczyzn unika kontaktu z lekarzem, obawiając się wstydu, bólu lub diagnozy. Tymczasem najskuteczniejszym sposobem walki z rakiem prostaty jest jego wczesne wykrycie, jeszcze zanim pojawią się objawy.

Znaczenie badania PSA
PSA (Prostate Specific Antigen) to enzym wytwarzany przez komórki gruczołu krokowego. Jego poziom we krwi rośnie z wiekiem, co nie zawsze świadczy o chorobie nowotworowej – może wynikać także z łagodnego przerostu prostaty, zapalenia czy infekcji dróg moczowych. Mimo to oznaczenie stężenia PSA jest jednym z podstawowych badań w kierunku raka prostaty i stanowi punkt wyjścia do dalszej diagnostyki.

Badanie PSA w programie „Moje Zdrowie”
Oznaczenie poziomu PSA można wykonać bezpłatnie w ramach programu „Moje Zdrowie – bilans zdrowia osoby dorosłej”. Program obejmuje mężczyzn po 50. roku życia. Aby skorzystać z badania, należy wypełnić ankietę profilaktyczną – dostępną online na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP), w aplikacji mojeIKP lub osobiście w placówce POZ. Po jej wypełnieniu i uzyskaniu skierowania można umówić się na wizytę w przychodni i wykonać niezbędne badania.

Poniżej przedstawiono także algorytm wczesnego wykrywania raka prostaty w oparciu o poziom PSA, opracowany przez Europejskie Towarzystwo Urologiczne, zgodnie ze stanowiskiem Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej i Polskiego Towarzystwa Urologicznego z 2024 roku.
Dzień Ojca – dobry moment na rozmowę o zdrowiu
23 czerwca, czyli Dzień Ojca, to doskonała okazja, by porozmawiać z bliskimi mężczyznami o zdrowiu i zachęcić ich do wykonania prostych, a mogących uratować życie badań. Czasem zwykła rozmowa – przy wspólnym posiłku, przez telefon, w drodze do pracy – może być impulsem do ważnej decyzji. Wczesna diagnostyka ratuje życie, a nowoczesna medycyna oferuje dziś skuteczne i coraz mniej inwazyjne metody leczenia raka prostaty.

Źródło:
Raport Fundacji „Wygrajmy Zdrowie” Sytuacja pacjenta z nowotworem prostaty w Polsce (2021)
Raport Federacji Przedsiębiorców Polskich Co należy zmienić w systemie opieki nad chorymi z nowotworem gruczołu krokowego w Polsce (2023)
Swoisty antygen sterczowy PSA – Moje Zdrowie (fot. Serwis mojezdrowiewpoz.pl)