Medicalpress
W Polsce działa już 546 gmin bez ani jednej apteki, a od 2017 roku z rynku zniknęło 2247 placówek. Związek Aptek Franczyzowych podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. deregulacji rynku aptecznego przedstawił propozycje zmian, które mają poprawić dostęp pacjentów do leków. Wśród postulatów znalazły się m.in. możliwość przenoszenia aptek po utracie lokalu, dziedziczenia i sprzedaży placówek wraz z zezwoleniem oraz zmiana zasad konkurencji na rynku.
Sztandarowym przykładem wadliwości aktualnych przepisów jest obowiązujący zakaz przenoszenia aptek. Przeniesiona placówka traktowana jest jak zupełnie nowy podmiot, a nowa apteka nie może powstać, jeżeli w promieniu 500 metrów działa inna i to nawet jeśli chodzi o aptekę obecną w tym samym miejscu od 20 lat.

– Jeżeli apteka się spali, a farmaceuta znajdzie lokal 50 metrów dalej, to prawo powie mu: nie. Pacjenci tracą sprawdzoną placówkę nie z powodów ekonomicznych, tylko czysto formalnych. Nikt na tym nie zyskuje ani pacjent, ani farmaceuta, ani budżet państwa. Proponujemy ciągłość zezwolenia przy zmianie lokalu, jeżeli przeniesienie wynika z utraty tytułu prawnego do lokalu albo jego zniszczenia. To prosta zmiana, która znacząco pomoże zarówno pacjentom jak i farmaceutom – mówi Mariusz Kisiel, prezes Związku Aptek Franczyzowych.

Sukcesja: majątek życia wygasa razem z zezwoleniem

Drugim postulatem proponowanym przez Związek Aptek Franczyzowych jest odblokowanie sukcesji. Właściciel apteki indywidualnej nie może dziś sprzedać jej nikomu spoza wąskiego grona farmaceutów, a placówki nie można w praktyce przekazać dzieciom, jeżeli nie wybrały zawodu farmaceuty.

– Farmaceuta przed emeryturą, którego dzieci pracują w innych zawodach, ma dziś trzy opcje: sprzedać aptekę za ułamek wartości koledze farmaceucie, o ile takiego znajdzie i o ile tego kolegę stać, zamknąć ją, albo umrzeć z zezwoleniem w ręku. Majątek, wart czasami nawet kilka milionów złotych, budowany dekadami traci wartość, bo popyt został ustawowo zlikwidowany. To wywłaszczenie bez odszkodowania, tylko rozłożone w czasie. Chcemy realnej możliwości zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy ścisłym zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i pełnego nadzoru inspekcji. Bezpieczeństwo pacjenta zapewniają przepisy o wykonywaniu zawodu, nie struktura właścicielska – podkreśla Mariusz Kisiel.

Uczciwa konkurencja: egzekucja zamiast zakazów

Obecnie przedsiębiorcy apteczni podlegają dwóm wykluczającym się limitom antykoncentracyjnym, przy czym jeden z nich jest sztuczny. ZAF proponuje jasny i przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu, na wzór rozwiązań włoskich, gdzie po reformie z 2017 roku jeden właściciel może posiadać maksymalnie 20 procent aptek w prowincji. Według analiz Instytutu Finansów Publicznych taki próg oznaczałby w Polsce wzrost liczby aptek o około 660 placówek w perspektywie 15 lat, podczas gdy utrzymanie obecnych przepisów to dalszy spadek o około 750. Nie musimy wymyślać koła na nowo, w Europie te mechanizmy już działają, wymagają tylko odpowiedniego dostosowania do polskiego rynku.

Czego nie naprawi państwowe koło ratunkowe

W trakcie prac zespołu pojawiła się druga propozycja, zupełnie odmiennego projektu. Tak jak projekt ZAF był propozycją deregulacyjną, mającą na celu zwiększyć dostępność do aptek oraz konkurencyjność całego sektora i zabezpieczyć ceny przed nadmiernym wzrostem, tak projekt konkurencyjny zaprezentowany przez ZAPPA zawierał radykalne rozwiązania jeszcze bardziej ograniczające i tak mocno zablokowany już rynek apteczny. ZAPPA zaproponowała nałożenie na apteki nowego podatku w wysokości 2% od obrotu – co w krótkiej perspektywie czasu mogłoby doprowadzić do upadku kolejnych kilku tysięcy aptek. Przedstawiciele Izby Aptekarskiej wskazywali, że nawet 30% aptek miało problemy z rentownością w przeszłości – kolejny podatek to przysłowiowy gwóźdź do trumny. Im mniej aptek, tym niższa dostępność leków oraz wyższe ceny. Już teraz ceny leków nierefundowanych rosną kilka razy szybciej niż inflacja. Z tego powodu, jak pokazują najnowsze badania nawet połowa mieszkańców terenów, gdzie ubytek aptek jest najbardziej zauważalny rezygnuje z zakupu potrzebnych leków – coraz więcej ludzi na leki po prostu nie stać. Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich wskazało natomiast że w latach 2020-24 liczba niezrealizowanych pozycji recept wzrosła o 22 mln. Kolejnym pomysłem ZAPPA jest pewnego rodzaju nacjonalizacja rynku, czyli powołanie państwowego przedsiębiorstwa skupiającego upadające apteki. To bezprecedensowy pomysł, który cofałby rynek o kilkadziesiąt lat. Rynek apteczny stałby się niewydolny i niedofinansowany, tak jak państwowa służba zdrowia. Ta propozycja obrazuje jednak jak trudna jest obecna sytuacja farmaceutów i pacjentów.

– Regulacja, która wymaga państwowego koła ratunkowego, jest złą regulacją. Skoro proponuje się państwową spółkę do skupowania aptek i fundusz pożyczkowy za pół miliarda złotych z budżetu, to autorzy tych pomysłów sami przyznają, że rynek pod rządami obecnych przepisów nie utrzyma aptek tam, gdzie są potrzebne. Problem białych plam będzie rósł, brakuje aptek w małych gminach, zamykają się apteki całodobowe w wielkich miastach. Co znamienne, spółka Skarbu Państwa ma być zwolniona z ograniczeń, które obowiązują wszystkich pozostałych uczestników rynku. Nie stać nas na ratowanie skutków złego prawa publicznymi pieniędzmi. Nie stać nas także na to by nakładać kolejny podatek na apteki, których duża część jest dzisiaj nierentowna i pozbawiona możliwości pozyskania wsparcia inwestycyjnego z zewnątrz. Stać nas na dobre prawo i zdrową deregulacje – podsumowuje Mariusz Kisiel.

Postulaty przedsiębiorców aptecznych przedstawione przez ZAF w trakcie posiedzenia komisji sejmowej ds. regulacji rynku aptecznego:

  1. Ciągłość zezwolenia przy przeniesieniu apteki do innego lokalu, gdy przyczyną jest utrata tytułu prawnego lub zniszczenie lokalu.
  2. Możliwość zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i nadzoru inspekcji farmaceutycznej.
  3. Przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu na wzór włoski.
  4. Zwolnienie z opłaty administracyjnej za wydanie zezwolenia podmiotom, które chciałyby otworzyć placówkę apteczną w gminie, w której nie funkcjonuje żadna apteka
  5. Zachowanie ograniczeń geograficznych i demograficznych jako element mobilizujący powstawanie aptek w lokalizacjach, które tego najbardziej potrzebują
  6. Zlikwidowanie niekonstytucyjnych ograniczeń z 2023 roku, które wzmocniły rozpoczętą ustawą tzw. Apteką dla Aptekarza z 2017 degradację rynku aptecznego.
Źródło: inf pras
Od 12 lipca 2026 r. zacznie obowiązywać nowelizacja rozporządzenia Ministra Zdrowia dotyczącego przewozu przez granicę środków odurzających, substancji psychotropowych oraz prekursorów kategorii 1 na własne potrzeby lecznicze. Zmiana nie oznacza nowych obowiązków dla pacjentów, ale wprowadza nowy wzór dokumentu wydawanego przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego lub właściwego wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego w zależności od kierunku podróży.
Jak podkreśla Główny Inspektorat Farmaceutyczny, nowelizacja dotyczy wyłącznie wzoru dokumentu uprawniającego do przewozu leków zawierających środki odurzające lub substancje psychotropowe na własne potrzeby lecznicze. Dokumenty wydane przed 12 lipca pozostają ważne zgodnie z dotychczas obowiązującymi przepisami.

Nowe przepisy nie wprowadzają zakazu przewożenia takich leków ani nie zmieniają zasad uzyskiwania zgody. Ich celem jest uporządkowanie dokumentacji oraz dostosowanie wzoru do obowiązujących przepisów.

Kogo dotyczą przepisy?

Zmiany dotyczą osób podróżujących z lekami zawierającymi substancje kontrolowane, m.in. niektórymi lekami przeciwbólowymi opioidowymi, preparatami stosowanymi w psychiatrii, neurologii czy medyczną marihuaną – o ile zawierają substancje objęte przepisami o środkach odurzających lub substancjach psychotropowych. O tym, czy dany produkt podlega tym regulacjom, decyduje jego skład, a nie fakt, że jest wydawany na receptę.

GIF przypomina również, że procedura zależy od kierunku wyjazdu:

Wniosek warto złożyć z wyprzedzeniem

W związku z okresem wakacyjnym GIF apeluje do pacjentów, aby nie odkładali formalności na ostatnią chwilę. Liczba wniosków przed sezonem urlopowym znacząco wzrasta, dlatego urząd rekomenduje ich składanie co najmniej 15 dni przed planowaną podróżą. Należy uwzględnić nie tylko czas potrzebny na przeprowadzenie postępowania administracyjnego, ale również doręczenie dokumentów. Wnioski złożone tuż przed wyjazdem mogą nie zostać rozpatrzone na czas.

Dokument to element bezpiecznej podróży

Eksperci przypominają, że odpowiednie przygotowanie dokumentacji jest szczególnie ważne w przypadku osób przewlekle przyjmujących leki zawierające substancje kontrolowane. Brak wymaganego dokumentu podczas przekraczania granicy może prowadzić do problemów podczas kontroli celnych lub granicznych.

Dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić, czy stosowany lek podlega przepisom dotyczącym substancji kontrolowanych, a w razie wątpliwości skorzystać z informacji publikowanych przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny.

Źródło: GIF

Apteka nie powinna być jedynie miejscem realizacji recept, ale pełnoprawnym elementem systemu ochrony zdrowia – przekonywali uczestnicy konferencji poświęconej przyszłości opieki farmaceutycznej w Polsce. Organizacje pacjenckie, seniorskie i konsumenckie apelują o zmiany w Prawie farmaceutycznym, które zapewnią pacjentom dostęp do rzetelnej informacji o cenach i dostępności leków, umożliwią rozwój usług farmaceutycznych oraz lepiej wykorzystają kompetencje farmaceutów. W centrum proponowanych reform ma znaleźć się pacjent, jego bezpieczeństwo i realny dostęp do świadczeń zdrowotnych.
Podczas konferencji organizacje pozarządowe, reprezentujące środowiska: pacjenckie, seniorskie i konsumenckie, przedstawiły stanowisko w toczącej się debacie nt. zmian w Prawie farmaceutycznym. Chodzi o kwestie dotyczące dostępu pacjentów do informacji oraz świadczeń oferowanych przez apteki i farmaceutów. 

Wydarzenie było kolejnym krokiem po wspólnym apelu organizacji pacjenckich do minister zdrowia z 26 marca 2026 r. Punkt wyjścia stanowił ubiegłoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-200/24, który nakreślił ramy dopuszczalnej reklamy porównawczej w aptekach i którego pełna implementacja wymaga działania od polskiego ustawodawcy.

Wyrok TSUE przesądza, że państwa członkowskie nie mogą utrzymywać zakazów reklamy aptecznej niezgodnych z zasadą swobody przepływu towarów i usług. Dotychczasowy art. 94a Prawa farmaceutycznego wymaga nowelizacji – jest to obowiązek wynikający z prawa europejskiego. Uczestnicy konferencji z zadowoleniem przyjęli fakt, że Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt zmiany przepisów (UD291). Jednocześnie zgodnie ocenili, że dotychczas zaproponowane zmiany stanowią krok w dobrym kierunku, ale nie są wystarczające – zwłaszcza z perspektywy realnych potrzeb pacjentów oraz czekających Polskę wyzwań demograficznych.

Uczestnicy debaty podkreślili, że możliwość kupowania leków po niższych cenach dzięki dostępowi do wiarygodnej informacji o ofertach aptecznych nie oznacza wzrostu nakładów na leki ani ich nadmiernej konsumpcji. 

Zdaniem biorących udział w dyskusji ekspertów dziś problemem jest niekontrolowana polipragmazja (przyjmowanie zbyt wielu leków jednocześnie). Bariery w dostępie do informacji o dostępności leków w aptece, ich interakcjach z innymi lekami, czy oferowanych przez apteki innych świadczeniach, stają się problemem natury zdrowotnej oddziałującym szczególnie na mieszkańców mniejszych miejscowości. W ich sytuacji, poza placówką POZ, najczęściej mogą liczyć jedynie na aptekę oraz pracującego w niej farmaceutę lub farmaceutkę.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że nowelizacja art. 94a Pf powinna zostać wpisana w szerszy cel: uczynienia apteki pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia, czyli lokalnym centrum zdrowia oferującym szersze świadczenia niż tylko sprzedaż produktów leczniczych. Osiągnięcie tego celu wymaga nowelizacji prawa, które umożliwi rozszerzenie świadczeń oferowanych przez apteki o takie obszary jak:

„Od 17 lat – także poprzez program Ogólnopolskiej Karty Seniora i Głos Seniora – jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z setkami tysięcy seniorów w całej Polsce. Dlaczego umożliwiamy koncernom farmaceutycznym szeroką reklamę leków bez recepty, zabraniając jednocześnie aptekom honorować karty rabatowe, takie jak np. Ogólnopolska Karta Seniora?” – argumentował Łukasz Salwarowski.

Z kolei Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, podkreślił, że apteka istnieje po to, żeby służyć pacjentowi, a nie żeby być przedmiotem sporu o to, kto ma prawo nią zarządzać. Maćkowiak podkreślił, że hasło „apteka dla aptekarza” jest odwróceniem właściwej hierarchii – w centrum powinien stać pacjent, a nie interes właściciela. Jego zdaniem dopóki debata publiczna pozostaje zdominowana przez spory branżowe, głos pacjenta będzie systematycznie wypychany na margines.
Zwrócono również uwagę na zjawiska, które – jeśli nie zostaną odpowiednio zaadresowane przez politykę zdrowotną – przełożą się na trwałe pogorszenie dostępności do opieki zdrowotnej. Należą do nich:
Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, podkreślił: „Apel z 26 marca, pod którym podpisały się organizacje reprezentujące miliony polskich pacjentów, nie jest postulatem ideologicznym – to wezwanie do racjonalnej polityki opartej na interesie pacjenta i spójnym podejściu do całości zagadnień związanych z funkcjonowaniem aptek w Polsce. Pacjenta nie interesuje, kto jest właścicielem apteki – jego interesuje dostępność do apteki oraz zakres świadczeń, jakie może mu ta placówka zaoferować”.

Zbigniew Tomczak, przewodniczący Obywatelskiego Parlamentu Seniorów, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z chorobą Alzheimera, stwierdził: „Seniorzy to dziś ponad 10 milionów obywateli – największa grupa odbiorców świadczeń aptecznych w Polsce. A jednak w tej debacie ich głos jest najsłabiej słyszalny. Dominuje spór o własność aptek, o przepisy, o rynek. My mówimy o czymś innym: o człowieku, który stoi przy okienku aptecznym, często z listą kilkunastu leków w ręku, i nie wie, czy stać go na wszystkie, czy są tańsze zamienniki i czy w ogóle bezpiecznie jest je łączyć. Szczególnie niewidzialni są opiekunowie osób z chorobą Alzheimera: to oni zarządzają terapią, to oni stoją przy okienku aptecznym, bez możliwości wizyty farmaceuty u ich podopiecznego w domu. My prosimy tylko o jedno: żeby prawo wreszcie ich zobaczyło” – stwierdził Zbigniew Tomczak.

Anna Gryżewska, dyrektor Biura Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, zaznaczyła, że pacjent przewlekle chory, zmagający się do końca życia z postępująca chorobą (jaką jest np. stwardnienie rozsiane), ma prawo oczekiwać od systemu ochrony zdrowia bardziej elastycznego podejścia do jego potrzeb. „Apteka to często ostatnie miejsce w systemie ochrony zdrowia, w którym pacjent ma realny kontakt z profesjonalistą medycznym przed sięgnięciem po lek. Szczególnie u osób z wielochorobowością i dużą różnorodnością objawów, przyjmujących nierzadko kilka preparatów dziennie, rola rzetelnej opieki farmaceutycznej wyraźnie oddzielonej od działań marketingowych jest kluczowa dla bezpieczeństwa terapii. Debata o art. 94a Prawa farmaceutycznego to w istocie debata o tym, czy farmaceuta będzie miał wreszcie warunki, by wpisać się w rolę profesjonalnego doradcy, zarówno w aptece, jak i poza nią. Dla chorych na SM tych, którzy chorują długo i doświadczają niepełnosprawności istotny jest też kontakt z farmaceutą w domu poza apteką – co także jest podnoszone przez środowiska chorych jako ważny element – możliwy do wprowadzenia w Polsce” – wskazała Anna Gryżewska.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej, podsumowała: „Senior przyjmujący kilkanaście leków dziennie to codzienność zarówno w polskich aptekach, jak i w placówkach opieki długoterminowej. Właśnie w tej grupie pacjentów szczególnie widoczny jest niewykorzystany potencjał farmaceutów. Farmaceuta powinien mieć możliwość wykonywania przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, zarówno w aptece, jak i w miejscu zamieszkania lub przebywania seniora, ponieważ są one jednym z najskuteczniejszych narzędzi ograniczania niekontrolowanej polipragmazji, zmniejszania ryzyka interakcji lekowych oraz optymalizacji farmakoterapii” – mówiła prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Jej zdaniem rzetelna informacja nie prowadzi do nadmiernej konsumpcji leków. „Przeciwnie, dobrze poinformowany pacjent podejmuje bardziej racjonalne decyzje zdrowotne, np. zrezygnuje z drogiego, niepotrzebnego suplementu, a rozpocznie regularne stosowanie zleconego przez lekarza leku, z którego często zrezygnował ze względu na cenę. Dziś największym problemem jest brak systemowych narzędzi wspierających optymalną farmakoterapię. Dlatego rozwój opieki farmaceutycznej, w tym przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, powinien stać się jednym z priorytetów polityki zdrowotnej państwa.

Dzięki temu farmaceuci będą mogli w pełni wykorzystać swoje kompetencje, zwiększając bezpieczeństwo terapii i poprawiając jej skuteczność, a jednocześnie ograniczając koszty wynikające z nieoptymalnego leczenia” – wskazała prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Źródło: PAP MediaRoom

Dzięki nowej funkcjonalności systemu e-zdrowia, pacjenci zyskają większą swobodę w realizacji e-recept. Centrum e-Zdrowia uruchomiło nową funkcjonalność, która umożliwia kontynuowanie realizacji recepty w różnych aptekach. Oznacza to, że po wykupieniu pierwszej partii leków pacjent nie będzie musiał wracać do tej samej apteki, aby odebrać kolejne opakowania.
 
Nowe rozwiązanie będzie wdrażane stopniowo. Już teraz zapraszamy wszystkie apteki do składania wniosków o dostęp do nowej funkcjonalności. W pierwszej kolejności będzie ona uruchamiana w aptekach z Kalisza i Łodzi, a od 18 czerwca w aptekach na terenie całego kraju.

Koniec z koniecznością powrotu do tej samej apteki

Do tej pory pacjent, który rozpoczął realizację e-recepty obejmującej większą liczbę opakowań leku, musiał odbierać kolejne partie leków w tej samej aptece. Dotyczyło to przede wszystkim recept wystawianych na dłuższy okres leczenia – w zdecydowanej większości recept rocznych. Dzięki nowej funkcjonalności każde kolejne opakowania będzie można wykupić również w innej aptece, pod warunkiem że obie apteki korzystają z nowego rozwiązania.

Korzyści dla pacjentów

Najważniejszą korzyścią jest większa wygoda i oszczędność czasu. Pacjent nie będzie już związany z jedną apteką tylko dlatego, że właśnie tam rozpoczął realizację recepty. Jeśli zmieni miejsce pobytu, wyjedzie na urlop, będzie przebywał czasowo w innej miejscowości lub po prostu nie znajdzie potrzebnego leku w dotychczasowej aptece, będzie mógł kontynuować realizację recepty w innej placówce. Podobnie w sytuacji, jeśli apteka zostanie zamknięta np. z powodu remontu lub nie będzie miała możliwości zamówienia z danej hurtowni kolejnego opakowania leku. Pacjent nie będzie musiał wykupić całej recepty od razu i ponosić koszt wszystkich opakowań z danej pozycji.

Korzyści dla aptek

Nowa funkcjonalność przynosi również korzyści aptekom. Po jej uruchomieniu apteka:

Korzyści dla systemu ochrony zdrowia

Jak działa nowe rozwiązanie?

Po uruchomieniu funkcjonalności apteka widzi w systemie informacje o e-recepcie, której realizacja została rozpoczęta w innej aptece, która również korzysta z tego rozwiązania Dzięki temu farmaceuta może kontynuować realizację recepty i wydać pacjentowi kolejną część przepisanych leków zgodnie z obowiązującymi zasadami.

Nowe rozwiązanie to kolejny krok w rozwoju usług cyfrowych w ochronie zdrowia, który zwiększa wygodę pacjentów oraz ułatwia codzienną pracę farmaceutów.

Źródło: MZ

Jedyny lek, który może pomóc zachować zdrowie lub życie jest niedostępny – choć trudno to sobie wyobrazić, to właśnie z taką rzeczywistością mierzą się dziesiątki polskich pacjentów. Istnieje jednak ścieżka, która pozwala sprowadzić do kraju lek, który pomoże, nawet jeśli nie został dopuszczony do obrotu w Polsce. Mowa o procedurze importu docelowego, dzięki któremu do pacjentów trafiają produkty medyczne zatwierdzone w innych krajach, których nie sposób zastąpić innymi preparatami dostępnymi w Polsce.
– Dla części pacjentów import docelowy jest jedynym mechanizmem umożliwiającym dostęp do terapii o potencjale ratującym zdrowie lub życie – mówi Mateusz Wołkowicz, Manager ds. Rozwoju Biznesu na Rynkach Zagranicznych w Urtica, podkreślając możliwości, jakie daje procedura importu docelowego.

Innowacyjne, na choroby rzadkie, nie do zastąpienia…

Tej szczególnej procedurze podlegają leki, które nie mają w Polsce odpowiedników, nie mogą zostać zastąpione innymi preparatami i mają kluczowe znaczenie dla zachowania zdrowia oraz życia pacjentów. Jednocześnie nie były one objęte postępowaniami, w których Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych odmówił dopuszczenia do obrotu lub przedłużenia pozwolenia bądź cofnął pozwolenie na dopuszczenie do obrotu.

Zazwyczaj w ramach procedury importu docelowego można wyróżnić dwie główne grupy produktów leczniczych, w których mechanizm ten odgrywa szczególnie istotną rolę. Pierwszą stanowią innowacyjne leki onkologiczne, natomiast drugą – produkty stosowane w leczeniu chorób rzadkich. W obu przypadkach kluczowym czynnikiem jest fakt, że nie uzyskały one jeszcze pozwolenia na dopuszczenie do obrotu na terenie Unii Europejskiej i/lub Polski. Mechanizm importu docelowego stanowi odpowiedź systemu ochrony zdrowia na potrzebę zapewnienia pacjentom możliwie najszybszego dostępu do niezbędnej terapii – tłumaczy ekspert Urtica, który specjalizuje się w sprowadzaniu do Polski takich preparatów.

Jak uzyskać pozwolenie?

Uzyskanie zgody na import docelowy wiążę się ze ściśle określoną procedurą. Aby pacjent mógł w ogóle wykorzystać tę ścieżkę, niezbędna jest decyzja lekarza, bo to właśnie on decyduje o konieczności zastosowania danego leku, a także inicjuje całą procedurę poprzez wystawienie zapotrzebowania na sprowadzenie spoza granic Polski określonego leku. Takie zapotrzebowanie składane jest w Systemie Obsługi Importu Docelowego. Ostateczną zgodę na realizację zapotrzebowania wydaje Minister Zdrowia.

Pozytywna decyzja skutkuje możliwością złożenia zlecenia hurtowni farmaceutycznej, a następne już pozyskania przez nią leku i sprowadzenia go do kraju.

– Skuteczność pozyskiwania leków w ramach importu docelowego jest uzależniona od wielu czynników, takich jak szerokie możliwości operacyjne, rozbudowana sieć kontaktów biznesowych czy doskonała znajomość przepisów związanych z procedurą importu docelowego, wynikająca z wieloletniego doświadczenia w tym obszarze. W ramach udzielanego przez nas wsparcia świadczymy kompleksową usługę – od pozyskania produktu, po jego bezpośrednie dostarczenie do apteki lub szpitala – tak, aby możliwie najszybciej trafił do potrzebującego pacjenta. Mamy świadomość, jak kluczowe znaczenie w kontekście zdrowia i życia ma czas – wyjaśnia Mateusz Wołkowicz z Urtiki.

Wśród najpopularniejszych kierunków, z których sprowadzane są leki w ramach procedury importu docelowego znajdują się Stany Zjednoczone, Kanada czy Wielka Brytania.

Lek, na który czekają pacjenci

W ramach importu docelowego możliwe jest nie tylko pozyskanie leku dla konkretnego pacjenta, ale też sprawdzenie większej partii dla grupy pacjentów z tym samym schorzeniem, np. na potrzeby leczenia szpitalnego. Sam preparat nie jest refundowany, natomiast pacjenci mogą we własnym zakresie ubiegać się o takie wsparcie. Jak ujawniło niegdyś Ministerstwo Zdrowia – pozytywnie odpowiada na ok. 90% złożonych wniosków dot. refundacji leku. Warto mieć też świadomość, że proces uzyskania takiej refundacji może potrwać nawet ponad 30 dni.

Choroby, na które tego typu leki są importowane, to najczęściej preparaty okulistyczne czy też nowotworowe. Zdecydowana większość leków ma formę płynną lub sproszkowaną.

Specjalne warunki dla wyjątkowego leku

Leki same w sobie wymagają wyjątkowych warunków magazynowania i transportu, a te innowacyjne bardzo często podlegają jeszcze surowszym restrykcjom pod tym względem. Transport ze Stanów Zjednoczonych czy Japonii bywa prawdziwym wyzwaniem, natomiast doświadczenie i właściwe dostosowanie procedur na każdym etapie sprawia, że przedsięwzięcie kończy się sukcesem.

Konieczność zapewnienia bardzo niskiej temperatury, obowiązek monitorowania przesyłki na każdym etapie, presja czasu i wysoka cena transportowanego preparatu wymagają profesjonalizmu i dużej elastyczności w całym łańcuchu dostaw. Przy czym nie tylko transport międzykontynentalny czy międzykrajowy wiąże się z szeregiem procedur. Istotne jest także to, w jaki sposób lek będzie przechowywany i przetransportowany do miejsca docelowego w Polsce. Dlatego transportem do szpitala/apteki zajmują się wyspecjalizowani operatorzy logistyczni świadczący usługi dla rynku farmaceutycznego – zaznacza Daniel Charucki, kierownik transportu Pharmalink. – Tylko dzięki wieloletniemu doświadczeniu, profesjonalnej kadrze, odpowiednio dostosowanym samochodom i dobrze dopasowanemu systemowi wszystkie leki trafiają do chorych w optymalnym czasie i we właściwych warunkach – dodaje ekspert Pharmalink.

Logistyka farmaceutyków wymaga spełnienia restrykcyjnych wymogów prawnych i jakościowych, wynikających zarówno z obowiązujących regulacji, jak i z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa terapii. Kluczowe znaczenie mają ciągłość łańcucha dostaw, stały monitoring warunków transportu oraz precyzyjnie zdefiniowane procedury obowiązujące na każdym etapie procesu.

W ramach importu docelowego niezbędna jest ścisła współpraca różnych podmiotów odpowiedzialnych za poszczególne etapy procedury. Przykładem może być kooperacja firm Urtica i Pharmalink. I tak za pozyskanie produktów leczniczych od producentów lub certyfikowanych hurtowni oraz organizację transportu międzynarodowego zgodnie z obowiązującymi standardami odpowiada Urtica, natomiast logistyka na terenie kraju, z zachowaniem wymaganych restrykcyjnych warunków przechowywania i transportu realizowana jest przez Pharmalink. Tak zorganizowany proces pozwala na terminowe dostarczenie produktu leczniczego do pacjenta przy zachowaniu jego jakości, skuteczności i bezpieczeństwa.

Pharmalink – Wyspecjalizowany operator logistyczny dla farmacji

Pharmalink od ponad 15 lat jest wiodącym dostawcą rozwiązań logistycznych dla branży farmaceutycznej. Specjalizuje się w transporcie leków w warunkach pełnej kontroli temperatury. Świadczy kompleksowe usługi w zakresie zarządzania, obsługi magazynowej i dystrybucji leków dla branży farmaceutycznej zarówno dla rynku ludzkiego, jak i weterynaryjnego. Współpracuje z największymi koncernami farmaceutycznymi, hurtowniami farmaceutycznymi, szpitalami, aptekami oraz odbiorcami leczniczych preparatów weterynaryjnych. Oferowane przez Pharmalink usługi są w pełni zgodne z wymogami Prawa Farmaceutycznego i Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej. Gwarantuje to najwyższą jakość przechowywania, transportu i doręczenia leków – bezpiecznie i na czas. Nie bez przyczyny, misja firmy brzmi: „DOWOZIMY ZDROWIE”.

Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.pharmalink.pl

Źródło: Komuniakt Prasowy

Polityka lekowa jest jednym z fundamentów funkcjonowania współczesnego systemu ochrony zdrowia. Decyduje nie tylko o dostępności terapii dla pacjentów, ale także o bezpieczeństwie lekowym państwa, stabilności rynku farmaceutycznego oraz racjonalnym wykorzystaniu środków publicznych przeznaczonych na leczenie. W Polsce dyskusja na temat kierunków tej polityki trwa od lat, jednak – jak zwracają uwagę eksperci Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego – system wciąż nie doczekał się nowego, kompleksowego dokumentu strategicznego.
Odpowiedzią na tę lukę ma być opracowanie „Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego dla polityki lekowej państwa. Policy Brief”, przygotowane przez zespół ekspertów złożony z przedstawicieli środowiska akademickiego i praktyki farmaceutycznej. Dokument ma charakter propozycji kierunkowych i jest skierowany przede wszystkim do decydentów odpowiedzialnych za kształtowanie polityki zdrowotnej i farmaceutycznej państwa.

Autorzy podkreślają, że celem rekomendacji nie jest jedynie diagnoza obecnej sytuacji, lecz wskazanie konkretnych obszarów zmian, które mogłyby wzmocnić bezpieczeństwo lekowe i poprawić efektywność całego systemu.

Polityka lekowa to więcej niż refundacja

Ostatni kompleksowy dokument rządowy dotyczący polityki lekowej w Polsce obejmował lata 2018–2022. Od tego czasu system ochrony zdrowia funkcjonuje bez nowej, oficjalnej strategii państwa w tym obszarze.

Tymczasem, jak wskazują eksperci, polityka lekowa powinna obejmować znacznie więcej niż tylko kwestie refundacyjne. W ich ocenie w debacie publicznej pojęcie to bywa często redukowane do decyzji o finansowaniu nowych terapii, podczas gdy w rzeczywistości dotyczy ono całego systemu funkcjonowania rynku farmaceutycznego.

Polityka lekowa obejmuje bowiem zarówno produkcję leków i substancji czynnych, zasady ich dystrybucji i nadzoru nad rynkiem, jak i kwestie racjonalnego stosowania farmakoterapii oraz dostępu pacjentów do rzetelnej informacji o lekach.

Zdaniem autorów dokumentu brak kompleksowego podejścia sprawia, że działania państwa mają często charakter doraźny i stanowią odpowiedź na bieżące problemy rynku, zamiast wynikać z długoterminowej strategii.

 
Bezpieczeństwo lekowe jako element bezpieczeństwa państwa

Jednym z centralnych wątków rekomendacji jest kwestia bezpieczeństwa lekowego. Autorzy policy briefu podkreślają, że w ostatnich latach problem ten przestał być jedynie zagadnieniem gospodarczym czy zdrowotnym, a stał się również elementem bezpieczeństwa państwa.

Pandemia COVID-19 pokazała, jak bardzo systemy ochrony zdrowia są uzależnione od globalnych łańcuchów dostaw leków i substancji czynnych. Zakłócenia logistyczne, ograniczenia eksportowe czy problemy produkcyjne w jednym regionie świata mogą w krótkim czasie doprowadzić do braków leków w wielu krajach.

Eksperci przypominają, że obecnie znaczna część produkcji substancji czynnych wykorzystywanych w lekach odbywa się poza Europą. Największym producentem API są dziś Chiny, które odpowiadają za ponad 40 procent globalnej produkcji tych substancji.

Tak duża koncentracja produkcji w jednym regionie świata zwiększa ryzyko przerwania dostaw w sytuacjach kryzysowych. Dlatego, zdaniem autorów raportu, państwa europejskie powinny dążyć do wzmacniania własnych zdolności produkcyjnych i budowania większej niezależności farmaceutycznej.

 
Polska farmacja między potencjałem a zależnością od importu

Analiza przedstawiona w rekomendacjach wskazuje, że polski przemysł farmaceutyczny rozwija się, jednak jego pozycja w globalnym systemie produkcji leków pozostaje ograniczona.

Na krajowym rynku dominują przede wszystkim leki generyczne. W ujęciu wartościowym stanowią one około 59 procent sprzedaży, natomiast w ujęciu ilościowym ich udział jest jeszcze większy i sięga ponad trzech czwartych rynku aptecznego oraz niemal dziewięciu dziesiątych rynku szpitalnego.

Jednocześnie krajowi producenci dostarczają jedynie około jednej trzeciej leków dostępnych w Polsce. Oznacza to, że zdecydowana większość produktów leczniczych obecnych na rynku pochodzi z importu.

Struktura handlu zagranicznego pokazuje także wyraźną asymetrię. Polska eksportuje głównie leki generyczne oraz niektóre substancje czynne, natomiast import obejmuje przede wszystkim nowoczesne leki innowacyjne i biologiczne. W efekcie bilans handlowy w sektorze farmaceutycznym pozostaje ujemny – wartość importu leków przewyższa wartość eksportu.

Eksperci zwracają uwagę, że sytuacja ta ma znaczenie nie tylko ekonomiczne, ale również strategiczne. Wysoka zależność od importu zwiększa podatność systemu ochrony zdrowia na zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw.

 
Brak danych o rzeczywistej farmakoterapii pacjentów

Jednym z najbardziej krytycznych wniosków zawartych w rekomendacjach jest wskazanie na niedostatek danych dotyczących realnego stosowania leków w Polsce.

Zdaniem autorów państwo nie dysponuje kompleksowymi informacjami na temat całego rynku farmaceutycznego – zarówno w zakresie obrotu lekami refundowanymi, jak i pełnopłatnymi czy dostępnymi bez recepty. Dane te są rozproszone między różnymi instytucjami i często pochodzą z analiz prowadzonych przez podmioty komercyjne.

Brakuje również systemowych narzędzi umożliwiających ocenę całej farmakoterapii pacjenta. W praktyce oznacza to, że system ochrony zdrowia nie ma pełnego obrazu takich zjawisk jak:
W ocenie ekspertów szczególnie istotnym narzędziem mogłyby być przeglądy lekowe, czyli kompleksowa analiza wszystkich leków stosowanych przez pacjenta. Pozwala ona identyfikować potencjalne interakcje, błędy w terapii czy problemy z przestrzeganiem zaleceń.

W Polsce jednak tego typu świadczenia nie funkcjonują jeszcze powszechnie w systemie ochrony zdrowia, choć – zdaniem ekspertów – mogłyby znacząco poprawić bezpieczeństwo farmakoterapii.

Racjonalizacja farmakoterapii jako wyzwanie systemowe

Racjonalne stosowanie leków stanowi kolejny ważny obszar wskazany w rekomendacjach. Autorzy raportu podkreślają, że optymalizacja farmakoterapii powinna obejmować zarówno wybór właściwego leku, jak i jego prawidłowe stosowanie przez pacjenta.

W tym kontekście szczególną rolę mogliby odgrywać farmaceuci, którzy dzięki bezpośredniemu kontaktowi z pacjentem mogą wspierać proces monitorowania terapii, identyfikować potencjalne problemy lekowe oraz poprawiać bezpieczeństwo stosowania leków.

Rozwój opieki farmaceutycznej oraz włączenie farmaceutów w szerszy proces zarządzania farmakoterapią pacjentów to – zdaniem autorów dokumentu – jeden z kierunków, które powinny zostać uwzględnione w przyszłej polityce lekowej państwa.

 
Samoleczenie i reklama leków

Kolejnym obszarem wskazanym w rekomendacjach jest rosnąca rola samoleczenia. Sprzedaż leków dostępnych bez recepty od lat stanowi ważny segment rynku farmaceutycznego, a jednocześnie jest silnie wspierana przez działania marketingowe.

Autorzy dokumentu podkreślają, że dostępność leków OTC jest istotnym elementem systemu ochrony zdrowia, ponieważ umożliwia pacjentom samodzielne radzenie sobie z drobnymi dolegliwościami. Jednocześnie jednak nadmierna liberalizacja rynku oraz intensywna reklama mogą sprzyjać niewłaściwemu stosowaniu preparatów.

Dlatego jednym z elementów przyszłej polityki lekowej powinna być refleksja nad zasadami reklamy leków oraz nad sposobem przekazywania informacji o produktach leczniczych społeczeństwu.

 
W stronę bardziej strategicznej polityki lekowej

Autorzy rekomendacji podkreślają, że polityka lekowa powinna być oparta na jasno zdefiniowanych celach publicznych, z których najważniejszym jest ochrona zdrowia i życia obywateli.

Ich zdaniem Polska potrzebuje odejścia od modelu reaktywnego – polegającego na reagowaniu na bieżące problemy rynku farmaceutycznego – na rzecz strategii długoterminowej. Taka strategia powinna uwzględniać m.in.:
Autorzy dokumentu podkreślają, że nadrzędnym celem polityki lekowej powinno być zawsze zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli. Jak zaznaczają, część proponowanych rozwiązań może wydawać się bezkompromisowa i może budzić dyskusję. Ich zdaniem jednak właśnie taka debata jest potrzebna, jeśli polityka lekowa ma stać się jednym z kluczowych elementów długofalowej strategii zdrowotnej państwa.

Źródło: Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne, Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego dla polityki lekowej państwa. Policy Brief, Warszawa 2026.

Ministerstwo Zdrowia opublikowało kolejne obwieszczenie dotyczące wykazu produktów leczniczych zagrożonych brakiem dostępności. Lista liczy 282 pozycje i obejmuje nie tylko preparaty o znaczeniu specjalistycznym, ale także leki stosowane powszechnie, w tym insuliny, szczepionki, leki przeciwzakrzepowe, przeciwpadaczkowe czy stosowane w astmie i schizofrenii. To zestawienie nie jest jedynie dokumentem administracyjnym.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami „obowiązkiem wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych jest zgłaszanie do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego leków, których brakuje w 5 proc. aptek w danym województwie”. W dalszym kroku informacja trafia do ministra zdrowia, który publikuje wykaz. System więc działa. Pytanie brzmi, czy działa wystarczająco szybko i skutecznie z perspektywy pacjenta.

W praktyce lista nie oznacza jeszcze całkowitego braku dostępności. Jest raczej sygnałem ostrzegawczym, że w części regionów pojawiają się niedobory. Jednak dla wielu pacjentów ten sygnał przekłada się na konkretne doświadczenie. Poszukiwanie leku w kolejnych aptekach, konieczność zmiany terapii lub jej przerwania, a także rosnące poczucie niepewności.

System antywywozowy, który miał przeciwdziałać niekontrolowanemu eksportowi leków, bez wątpienia ograniczył skalę tego zjawiska. Jednocześnie jednak nie rozwiązał wszystkich problemów związanych z dostępnością. Niedobory wynikają także z czynników globalnych, takich jak zakłócenia w łańcuchach dostaw, ograniczenia produkcyjne czy rosnące zapotrzebowanie na określone grupy leków.

Pytanie, które pojawia się coraz częściej, nie dotyczy już samego monitorowania niedoborów. Dotyczy zdolności systemu do ich zapobiegania. Czy reagujemy wystarczająco wcześnie? Czy mechanizmy zabezpieczające są wystarczające? I wreszcie, czy pacjent może mieć pewność, że jego leczenie nie zostanie przerwane z powodów, na które nie ma wpływu?

Lista leków zagrożonych brakiem dostępności nie jest tylko zestawieniem nazw. To obraz systemu w momencie napięcia. I przypomnienie, że bezpieczeństwo lekowe to nie kwestia procedur, lecz podstawowego prawa pacjenta do leczenia.

Pełną listę można znaleźć: TU

Źródło: MZ

Od 8 kwietnia 2026 r. zacznie obowiązywać nowy wykaz produktów zagrożonych brakiem dostępności w Polsce. Opublikowana przez Ministerstwo Zdrowia lista obejmuje 282 produkty lecznicze, środki specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyroby medyczne, których dostępność w krajowej dystrybucji została uznana za zagrożoną. Wpisanie do wykazu oznacza objęcie tych preparatów szczególnym nadzorem nad obrotem, przede wszystkim w zakresie eksportu, co ma ograniczyć zjawisko tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji – sytuacji, w której leki kupowane w Polsce trafiają następnie na sprzedaż w innych krajach Unii Europejskiej. Jednocześnie sama obecność produktu na liście pokazuje, że jego dostępność w części aptek bywa już dziś ograniczona.

Czym jest lista leków zagrożonych brakiem dostępności

Wykaz leków zagrożonych brakiem dostępności jest jednym z narzędzi nadzoru nad rynkiem farmaceutycznym w Polsce. Jego publikacja wynika z przepisów Prawa farmaceutycznego – konkretnie art. 37av ustawy – i stanowi element systemu mającego chronić krajowy rynek przed niedoborami leków. Dokument jest ogłaszany w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia i aktualizowany w zależności od sytuacji w dystrybucji farmaceutyków.

Podstawą przygotowania wykazu są dane dotyczące realnej dostępności produktów w aptekach i hurtowniach farmaceutycznych. Informacje te pochodzą z systemu monitorowania obrotu lekami, który pozwala analizować zarówno poziom zapasów, jak i ewentualne zakłócenia w dostawach. Na listę trafiają te produkty lecznicze, których dostępność zaczyna być ograniczona lub których niedobory zostały już odnotowane w części placówek.

Wpisanie leku do wykazu nie oznacza automatycznie jego całkowitego braku w aptekach, ale wskazuje, że jego dostępność może być zagrożona. W takiej sytuacji wprowadzane są mechanizmy mające ograniczyć ryzyko dalszego odpływu produktów z rynku krajowego. Dotyczy to przede wszystkim eksportu leków – ich wywóz z Polski może zostać objęty dodatkowymi procedurami kontrolnymi, a w wielu przypadkach wymaga zgody Głównego Inspektora Farmaceutycznego.

Obwieszczenie opublikowane 31 marca 2026 r. obejmuje łącznie 282 produkty lecznicze, środki specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyroby medyczne, które – według danych systemowych – mogą być szczególnie narażone na niedobory w najbliższym okresie.

Analiza wykazu pokazuje jednocześnie, że problem dostępności nie dotyczy jednego obszaru terapii. Na liście znajdują się zarówno leki stosowane w chorobach przewlekłych, takich jak cukrzyca czy choroby układu oddechowego, jak i preparaty wykorzystywane w psychiatrii, neurologii, onkologii czy profilaktyce zakażeń. Skala i różnorodność wskazanych produktów pokazują, że wyzwania związane z dostępnością leków mają charakter systemowy i obejmują wiele segmentów rynku farmaceutycznego.

 
Diabetologia i leczenie metaboliczne

Największą grupę na liście stanowią insuliny i leki stosowane w cukrzycy oraz zaburzeniach metabolicznych. To terapie kluczowe dla pacjentów przewlekle chorych.

Na wykazie znajdują się m.in.:
Lista obejmuje również leki przeciwcukrzycowe nowej generacji, stosowane w terapii cukrzycy typu 2 i otyłości, m.in.:
Dla wielu pacjentów są to leki stosowane codziennie i często przez wiele lat, dlatego ich ograniczona dostępność może mieć bezpośredni wpływ na ciągłość terapii.

ADHD i psychiatria

Wyraźnie widoczna jest również duża liczba leków stosowanych w psychiatrii i neurologii.

Na liście znalazły się m.in.:

leki na ADHD
leki przeciwpsychotyczne i psychiatryczne
leki przeciwpadaczkowe
Niedobory w tych obszarach mogą być szczególnie problematyczne, ponieważ zmiana terapii psychiatrycznej często wymaga czasu i kontroli lekarza prowadzącego.

Onkologia i hematologia

W wykazie znajdują się także leki stosowane w terapii nowotworów lub leczeniu powikłań onkologicznych.

Przykłady z listy obejmują:
Obecność tych leków w wykazie pokazuje, że problem dostępności dotyczy nie tylko terapii przewlekłych, ale także leków stosowanych w leczeniu chorób nowotworowych.

Choroby układu oddechowego

Na liście znajdują się również liczne inhalatory i leki stosowane w leczeniu astmy oraz POChP.

Przykłady:
Dla pacjentów z chorobami obturacyjnymi płuc ciągłość stosowania tych leków jest kluczowa dla kontroli objawów.

Szczepionki i immunoglobuliny

W wykazie pojawiają się także preparaty stosowane w profilaktyce chorób zakaźnych oraz leczeniu immunologicznym.

Na liście znalazły się m.in.:
oraz liczne preparaty immunoglobulin, takie jak:
To preparaty wykorzystywane m.in. w leczeniu niedoborów odporności czy chorób autoimmunologicznych.

Leczenie bólu i opioidy

Istotną część wykazu stanowią także leki przeciwbólowe stosowane w leczeniu bólu przewlekłego, w tym opioidy.

Wśród nich znajdują się m.in.:
Dla pacjentów z chorobami nowotworowymi lub ciężkimi schorzeniami przewlekłymi dostępność tych preparatów ma kluczowe znaczenie dla kontroli bólu.

Preparaty żywieniowe i produkty dla dzieci

Lista obejmuje również produkty specjalnego przeznaczenia żywieniowego, stosowane m.in. w alergiach pokarmowych lub zaburzeniach metabolicznych.

Przykłady:
Są to preparaty mlekozastępcze stosowane u niemowląt i dzieci z alergią na białka mleka krowiego.

Co oznacza wpisanie leku na listę

Wpisanie produktu do wykazu nie oznacza automatycznie, że lek zniknie z aptek. Oznacza jednak, że:
Lista pełni więc przede wszystkim funkcję mechanizmu ochrony rynku krajowego.
Nie rozwiązuje jednak podstawowego problemu, jakim jest ograniczona podaż leków lub globalne zakłócenia w łańcuchach dostaw.

Pełny wykaz 282 produktów znajduje się w obwieszczeniu Ministra Zdrowia:
https://dziennikmz.mz.gov.pl/legalact/2026/23/

Źródło: obwieszczenie Ministra Zdrowia z 31 marca 2026 r. w sprawie wykazu produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych zagrożonych brakiem dostępności w Polsce.
Agencja Badań Medycznych przedstawiła Plan Działalności na 2026 rok – dokument, który wyznacza kierunek rozwoju polskiej nauki biomedycznej w oparciu o globalne standardy oraz oczekiwania systemu ochrony zdrowia. Nadchodzący rok przyniesie zarówno przełomowe konkursy, w tym pierwszy program na międzynarodowe niekomercyjne badania kliniczne prowadzone według jednolitego protokołu jak i głęboką cyfryzację procesów badawczych, rozwój kompetencji naukowców oraz umocnienie współpracy międzysektorowej. Plan podkreśla potrzebę skracania ścieżki wdrażania innowacji, zwiększenia liczby nowoczesnych terapii w polskich ośrodkach oraz podniesienia jakości badań klinicznych poprzez profesjonalizację kadr i modernizację infrastruktury danych.
Jak co roku, ABM ogłosi szereg konkursów wspierających rozwój terapii i procedur medycznych – od niekomercyjnych badań klinicznych, przez eksperymenty badawcze, po projekty nakierowane na opracowanie nowych postaci leków i rozszerzenie portfolio leków generycznych. Po raz pierwszy w historii Agencji ogłoszony zostanie konkurs na międzynarodowe niekomercyjne badania kliniczne prowadzone według jednolitego protokołu, w których polskie ośrodki wystąpią jako narodowi koordynatorzy (National Coordination Center). Konkurs otwiera drogę do udziału Polski w badaniach o globalnej skali i pozwala krajowym zespołom badawczym pracować ramię w ramię z najlepszymi instytucjami w Europie i na świecie. Kolejną nowość stanowić będzie konkurs „Powroty” będący wspólną inicjatywą z Narodową Agencją Wymiany Akademickiej (NAWA). Konkurs na realizację niekomercyjnych badań klinicznych lub eksperymentów medycznych skierowany będzie do powracających do Polski naukowców. Plan na rok 2026 zakłada przeprowadzenie drugiej edycji konkursu TRANSMED I, który wspiera rozwój innowacyjnych technologii – od biomarkerów i wyrobów diagnostycznych, po rozwiązania cyfrowe i technologie ATMP. Program ten ma przyspieszyć przechodzenie rozwiązań tworzonych w polskich laboratoriach do wczesnych faz badań klinicznych, zwiększając liczbę technologii gotowych do komercjalizacji lub dalszego rozwoju oraz umożliwić wprowadzenie nowych form podawania leków o podwyższonej użyteczności klinicznej, wzmacniając pozycję Polski w obszarze rozwoju farmaceutycznego.

W 2026 roku ABM inwestuje również w rozwój kompetencji badaczy. Kontynuowane będą zaawansowane programy szkoleniowe, w tym przygotowywany we współpracy z Harvard Medical School kurs P-CSRT, umożliwiający polskim naukowcom zdobywanie najlepszych praktyk w zakresie projektowania badań i publikowania wyników. Równolegle prowadzone będą szkolenia dla kadr ośrodków badawczych, Centrów Wsparcia Badań Klinicznych oraz młodych naukowców, obejmujące tematykę z zakresu przygotowywania dokumentacji rejestracyjnej zgodnej z wymogami EMA, zarządzania ryzykiem i wykorzystania nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Wszystkie te działania odpowiadają na wyzwania zidentyfikowane w europejskich analizach i raportach WHO dotyczących jakości badań klinicznych, przygotowania kadr i rosnącego zapotrzebowania na kompetencje cyfrowe. Ważnym elementem Planu jest cyfryzacja procesów związanych z badaniami klinicznymi. W ramach planowanej analizy systemowej Agencja podejmie działania mające na celu wskazanie najbardziej efektywnych rozwiązań komunikacyjnych z pacjentem, które zwiększają jakość procesu uzyskiwania świadomej zgody i poprawiają ochronę uczestników badań. W ramach działań nakierowanych na współpracę z sektorem prywatnym Warsaw Health Innovation Hub planuje realizację autorskich programów mentoringowych, stażowych i rozwojowych oraz cykl wydarzeń tematycznych, tworząc trwałą platformę dialogu międzysektorowego, wspierając rozwój kompetencji kadr medycznych i farmaceutycznych oraz wzmacniając innowacyjność polskiego sektora zdrowia.

W 2026 roku, we współpracy z URPL, ABM będzie rozwijać Narodowy System Zarządzania Danymi – nowoczesną platformę, która ma zrewolucjonizować sposób składania, oceny i monitorowania wniosków o prowadzenie badań klinicznych. Automatyzacja obiegu dokumentów, integracja z systemem CTIS oraz pełna transparentność procesu to rozwiązania, które skrócą czas uzyskiwania decyzji, podniosą jakość nadzoru i zwiększą atrakcyjność Polski jako miejsca prowadzenia badań.

Plan działalności ABM na rok 2026 to kompleksowa strategia, która łączy ambicje rozwijania krajowego potencjału badawczego z aktywnym uczestnictwem w europejskich inicjatywach naukowych. Jego realizacja ma zapewnić Polsce mocniejszą pozycję w globalnym systemie badań klinicznych, a pacjentom – szybszy dostęp do nowoczesnych, bezpiecznych i skutecznych rozwiązań medycznych

Plan Działalności ABM na 2026 r.
 
Źródło: ABM
Polski system leczenia rdzeniowego zaniku mięśni (SMA) jest od lat uznawany za jeden z najlepiej zorganizowanych w Europie – od powszechnych badań przesiewowych noworodków po nowoczesne terapie dostępne w programie lekowym. Teraz pojawia się kolejny krok, który może istotnie usprawnić codzienność pacjentów i ich rodzin, a jednocześnie odciążyć ośrodki kliniczne. Chodzi o wprowadzenie do programu leczenia SMA nowej postaci terapeutycznej: leku podawanego doustnie w formie tabletek.
Ta zmiana – jak podkreśla dr Artur Fałek, ekspert systemu ochrony zdrowia – nie tylko poprawi wygodę i logistykę leczenia, lecz także może przynieść wymierne oszczędności dla płatnika oraz zwiększyć możliwości całego systemu, w tym dostęp do terapii dla nowych pacjentów. Doustna forma leku, dłuższa trwałość i rzadsza konieczność wizyt w ośrodku to rozwiązania, które wpisują się w obecne potrzeby zarówno pacjentów, jak i samego programu.

Polska od kilku lat jest jednym z liderów w obszarze diagnostyki i leczenia rdzeniowego zaniku mięśni (SMA). Mamy zarówno szeroko zakrojony, ogólnopolski program badań przesiewowych noworodków, jak i nowoczesny program lekowy. Dzięki badaniom przesiewowym możliwe jest wykrycie SMA już w pierwszych dniach życia dziecka, co pozwala na rozpoczęcie leczenia jeszcze przed pojawieniem się objawów choroby.

„Leczenie SMA w Polsce jest bardzo dobrze zabezpieczone. Mamy dobrze funkcjonujący program lekowy i nie zastanawiamy się już, czy leczyć pacjentów, tylko w jaki sposób to robić tak, aby było najwygodniej i z najlepszym efektem dla pacjentów i dla systemu. Można powiedzieć, że rozwiązanie w Polsce jest modelowe. Teraz dochodzimy do etapu, w którym pojawiają się nowe technologie i oceniamy ich przydatność systemową” – podkreśla dr Artur Fałek.

Tabletki jako kolejny krok w rozwoju programu lekowego
Wprowadzenie do programu lekowego leku podawanego doustnie – w postaci tabletek – będzie kolejnym krokiem w usprawnianiu terapii SMA. Choć decyzja terapeutyczna zawsze pozostaje w rękach lekarza, nowa forma może istotnie ułatwić codzienne funkcjonowanie pacjentów i ich rodzin.
„Droga podawania leku jest ważna, ale w pierwszej kolejności decydujące są okoliczności kliniczne. To na ich podstawie lekarz dobiera terapię. Wprowadzenie leku doustnego w postaci tabletek, które – ze względu na swoje właściwości farmaceutyczne – mają dłuższą trwałość niż stosowany obecnie roztwór doustny, będzie oznaczać, że pacjent będzie mógł być zaopatrzony w lek na dłuższy czas, nawet na pół roku. Pacjenci nie będą musieli pojawiać się w ośrodku leczniczym tylko po to, żeby odebrać z apteki szpitalnej kolejną porcję leku, lecz będą mogli przyjeżdżać wtedy, kiedy wymaga tego terminarz kontroli. A w programie lekowym SMA obowiązkowe wizyty kontrolne są przewidziane co sześć miesięcy” – wyjaśnia dr Artur Fałek.

Korzyści dla systemu: oszczędności i mniejsze obciążenie ośrodków
Pozytywna rekomendacja Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji z października tego roku, dotycząca refundacji postaci tabletkowej, wskazuje na możliwość oszczędności dla płatnika.
„Jeżeli Agencja widzi takie oszczędności, to nie ma powodu, żeby podważać ich obliczenia. Leki w programie leczenia SMA nie są tanie, a budżet jest określony, więc jeśli pojawia się forma niosąca ze sobą szansę na oszczędności, tym większa jest możliwość włączania nowych programów, nowych leków i pacjentów. Pamiętajmy, że wciąż rodzą się dzieci z SMA, więc pacjentów w programie lekowym będzie przybywać. Oszczędności te wynikają z kilku przyczyn. Leczenie doustne – zwłaszcza w postaci tabletkowej – istotnie zmniejsza liczbę hospitalizacji wymaganych przy innych formach terapii. Koszt porady ambulatoryjnej, podczas której pacjent otrzymuje lek do stosowania w domu, jest dużo niższy niż koszt jednodniowej czy kilkudniowej hospitalizacji. Ponadto tabletkowa forma leku nie wymaga angażowania apteki szpitalnej” – mówi dr Fałek.
Jak wskazuje ekspert, tańsze leczenie daje szansę na zwiększenie możliwości finansowych NFZ, a przez to na łatwiejsze dobór terapii i włączanie do leczenia nowych pacjentów z SMA. Równie ważne jest to, że środki pozostawione w budżecie NFZ dają potencjalną możliwość uruchamiania kolejnych, innowacyjnych programów lekowych dla pacjentów z innymi chorobami niż SMA.

Decyzja należy do lekarza
Wprowadzenie leku modyfikującego przebieg SMA w postaci tabletkowej nie zmieni podstawowej zasady, zgodnie z którą wybór terapii pozostaje decyzją lekarza prowadzącego.
„Pacjenci, którzy byli na danych terapiach, będą je kontynuowali, o ile nie ma przeciwwskazań do ich stosowania. Ale pojawia się nowa, wygodna opcja, która może być powodem wybrania terapii doustnej” – dodaje dr Artur Fałek.
Nowa forma leku może więc poszerzyć wachlarz możliwości terapeutycznych, ułatwić logistykę leczenia i przynieść korzyści zarówno pacjentom, jak i całemu systemowi ochrony zdrowia.

Źródło: mat. pras.

W Kajetanach pod Warszawą otwarto Adamed Discovery – jedno z najnowocześniejszych w kraju Centrów Badawczo-Rozwojowych, w którym polscy naukowcy będą pracować nad terapiami przyszłości. To inwestycja, która ma zwiększyć tempo tworzenia oryginalnych leków onkologicznych, nowych rozwiązań w obszarze neuropsychiatrii oraz szczepionek opartych na technologii mRNA. Adamed, pionier badań nad lekami innowacyjnymi w Polsce, konsekwentnie rozwija własne projekty naukowe już od ponad dwóch dekad i deklaruje, że nowe centrum ma znacząco wzmocnić jego możliwości badawcze – od koncepcji molekuł aż po pierwsze badania kliniczne.
Nowe terapie dla największych wyzwań zdrowotnych

W nowym Centrum Badawczo-Rozwojowym multidyscyplinarny zespół Adamed Discovery tworzy innowacyjne cząsteczki, które w przyszłości mogą pomóc leczyć choroby wciąż pozbawione skutecznych terapii – w tym wiele typów nowotworów – jak również im zapobiegać poprzez zastosowanie technologii mRNA.
Zgodnie z naszą misją odpowiadamy na kluczowe wyzwania współczesnej medycyny. Dziś jednym z nich jest walka z nowotworami. To druga przyczyna zgonów w Polsce, rocznie umiera na nie 100 tysięcy Polaków, na świecie – 10 milionów osób. Każdego roku, wg Krajowego Rejestru Nowotworów, w Polsce przybywa ponad 180 tysięcy nowych przypadków, a wg OECD zachorowalność będzie rosła szybciej niż w Unii Europejskiej. Z chorobą nowotworową żyje ponad milion Polaków.
W związku ze starzeniem się społeczeństwa, występuje coraz więcej przypadków chorób neurodegeneracyjnych – już dziś, z demencją żyje około pół miliona Polaków, a do 2060 r. ta liczba ma się potroić. Dlatego inwestujemy w badania, które mogą realnie zmienić przyszłość leczenia tych schorzeń – powiedziała dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz, Przewodnicząca Rady Nadzorczej Adamed Pharma.

Przełomowe podejście „First in class”

– W Adamed Discovery kierujemy się podejściem first-in-class. Stawiamy na nowe, przełomowe rozwiązania terapeutyczne – powiedział dr Nicolas Beuzen, Dyrektor Rozwoju Leków Innowacyjnych i Strategicznych Partnerstw Adamed Discovery.
Adamed Discovery prowadzi obecnie pięć programów badawczych. Jeden z projektów onkologicznych, ONCO51, niedawno wszedł w I fazę badań klinicznych w Polsce, czyli pierwszego podania człowiekowi. Natomiast inna cząsteczka, opracowana przez naukowców Adamed, jest oceniana pod kątem bezpieczeństwa i skuteczności u pacjentów we współpracy z amerykańską firmą biotechnologiczną.
Nowe centrum w Kajetanach to ponad 3 500 m² powierzchni, z czego ponad połowę zajmują laboratoria. Wyposażyliśmy je w platformy oparte na automatyzacji i sztucznej inteligencji, co pozwala nam łączyć testowanie hipotez, identyfikację cząsteczek, prace laboratoryjne i rozwój przedkliniczny pod jednym dachem. To przyspiesza cały proces badawczy i zwiększa jego efektywność. Program ONCO51, który przeszedł drogę od pierwotnej koncepcji po pierwsze podanie leku pacjentom pokazuje, że potrafimy przekuwać odważne idee naukowe w terapie trafiające do kliniki – dodaje dr Nicolas Beuzen.

Pionier badań nad lekami oryginalnymi w Polsce

Adamed jako pierwsza firma w Polsce rozpoczął w 2001 roku badania nad lekami oryginalnymi. Jego naukowcy przecierali od podstaw ścieżki rozwoju nowych molekuł. W 2006 roku Adamed założył też jedno z pierwszych w kraju konsorcjów naukowo-przemysłowych z Uniwersytetem Jagiellońskim. Od ponad dwóch dekad firma rozwija własne projekty naukowe i współpracuje z wiodącymi ośrodkami akademickimi w Polsce.
Od ponad 20 lat budujemy most między światem nauki a biznesu. Stawiamy na multidyscyplinarne zespoły i łączymy ekspertów wielu dziedzin po to, by naukowcy i przedsiębiorcy lepiej się rozumieli. W ten sposób powstają projekty badawcze, które mają realną szansę doprowadzić do opracowania nowych, oryginalnych leków – powiedział dr Bartłomiej Żerek, Dyrektor Departamentu Innowacyjnego Adamed Discovery.
Od 2001 r. Adamed przeznaczył na badania i rozwój 2,4 mld zł, w tym 600 mln zł na rozwój nowych leków, z czego blisko 450 mln zł na projekty onkologiczne. Wartość inwestycji w Kajetanach to prawie 90 milionów złotych.
W uroczystości otwarcia wziął udział wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros, który tak skomentował nową inwestycję: – Otwarcie Centrum Badawczo-Rozwojowego Adamed Discovery to świetna wiadomość dla polskiej gospodarki. Adamed od 40 lat pokazuje, że wizja, konsekwencja i wiara w polski potencjał mają realną siłę. To dzięki takim firmom młodzi naukowcy mogą pracować na poziomie najlepszych europejskich ośrodków, a Polska buduje swoją suwerenność technologiczną i bezpieczeństwo lekowe. W czasach globalnych wyzwań właśnie takie projekty wzmacniają odporność państwa i tworzą przewagę, której dziś najbardziej potrzebujemy. Gratulacje dla całego zespołu Adamed. Tak wygląda nowoczesna, ambitna Polska!

Finansowanie kluczowe dla polskiej innowacyjności

Opracowanie nowego leku to niezwykle złożony, wieloletni i ryzykowny proces – na rynek trafia mniej niż 1% badanych cząsteczek.
Rozwój kliniczny leków oryginalnych wymaga dużych nakładów finansowych i gotowości do podejmowania ryzyka. Nasze zespoły mają ponad 20 lat doświadczenia i unikalne know-how. Mamy na koncie dwa projekty rozwijane we współpracy z międzynarodowymi partnerami oraz innowacyjną cząsteczkę, którą samodzielnie doprowadziliśmy do etapu pierwszych badań klinicznych u ludzi. Aby jednak dalej się rozwijać, potrzebujemy wsparcia w finansowaniu i komercjalizacji wyników badań. Polska ma talenty i potencjał, by stworzyć własny, innowacyjny lek. Jesteśmy zdeterminowani, by to zrobić. Przykład Danii, gdzie Ozempic stał się motorem wzrostu gospodarczego pokazuje, jaką moc może mieć innowacyjny lek – podkreśliła dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz.

Wzmocnienie pozycji Polski w rozwoju globalnej innowacji farmaceutycznej

Adamed to firma farmaceutyczna ze 100% polskim kapitałem i międzynarodowym zasięgiem. Dorobek naukowy firmy jest chroniony 256 patentami w Polsce i za granicą. Spółka ma osiem przedstawicielstw na świecie, a jej leki są dostępne w kilkudziesięciu krajach na sześciu kontynentach.
Otwarcie Adamed Discovery to kolejny krok w budowaniu pozycji Polski jako europejskiego centrum innowacji farmaceutycznych i rozwoju nowych terapii przyszłości.

Źródło: komunikat prasowy

Ataki hakerskie coraz częściej uderzają w sektor ochrony zdrowia – od aptek i hurtowni, po systemy szpitalne. Phishing, wyłudzenia danych logowania, ransomware blokujące dostęp do systemów czy próby manipulacji w obiegu leków stają się codziennością. – W obliczu rosnącej liczby cyberataków autentyczność leków i bezpieczeństwo pacjentów stały się priorytetem – podkreśla Krzysztof Skowerski, IT Manager w Altkom Software & Consulting oraz ekspert Fundacji KOWAL.
Farmacja, ze względu na skalę danych i strategiczne znaczenie rynku, stała się jednym z kluczowych celów hakerów. Z raportu Europejskiej Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA) za 2023 r. wynika, że aż 9 procent wszystkich ataków w UE skierowano właśnie w stronę przemysłu farmaceutycznego. Dominują incydenty ransomware (54% wszystkich przypadków), a niemal jedna trzecia to poważne naruszenia danych.

Równie niepokojąco wygląda sytuacja w Polsce. W 50 największych szpitalach publicznych ujawniono ponad 2200 wycieków danych logowania, w tym kilkadziesiąt sklasyfikowanych jako wysokiego lub krytycznego ryzyka. Jak wskazuje Threat Report ESET, w drugiej połowie 2024 roku liczba ataków ransomware w naszym kraju wzrosła aż o 36%, plasując Polskę na drugim miejscu w Europie pod względem częstotliwości tego rodzaju incydentów. Każda luka w systemach IT może w takich warunkach oznaczać realne zagrożenie dla zdrowia pacjentów.

Cyberbezpieczeństwo staje się kluczowym elementem systemów weryfikacji w farmacji. Luka w zabezpieczeniach może nie tylko skutkować utratą danych, ale również otworzyć furtkę dla sfałszowanych leków. Dlatego tak istotną rolę odgrywa europejski system EMVS i jego polska część – PLMVS, które umożliwiają sprawdzanie autentyczności leków w aptekach, hurtowniach czy szpitalach.

Na poziomie centralnym za bezpieczeństwo odpowiada Europejska Organizacja Weryfikacji Leków (EMVO), która chroni EU Hub – główną „bramę” przesyłania danych od producentów do krajowych systemów. EMVO regularnie wdraża aktualizacje i korzysta z zaawansowanych protokołów szyfrowania SSL oraz certyfikatów wzajemnej weryfikacji. Jednak ostateczna odpowiedzialność za ochronę systemów IT w placówkach medycznych spoczywa na ich administratorach i dostawcach technologii.

Fundacja KOWAL wprowadziła dodatkowe mechanizmy bezpieczeństwa w polskim systemie weryfikacji leków. – Dostęp do PLMVS jest możliwy tylko poprzez certyfikaty przypisane do konkretnych lokalizacji, a aplikacje muszą przejść testy jakości i bezpieczeństwa – wyjaśnia Krzysztof Skowerski. Dane przesyłane są wyłącznie w postaci zaszyfrowanej, a użytkownicy mają dostęp jedynie do własnych operacji. Co istotne, system nie przechowuje danych pacjentów ani recept, a import informacji o lekach odbywa się wyłącznie z europejskiego hubu EMVS. Takie podejście ma zapewnić nie tylko pełną kontrolę nad integralnością danych, lecz także zminimalizować ryzyko nieuprawnionych ingerencji.

Eksperci podkreślają, że nawet najlepsze systemy ochrony wymagają świadomych użytkowników. Edukacja pracowników aptek, szpitali i hurtowni w zakresie cyberbezpieczeństwa jest równie ważna, jak stosowanie zaawansowanych narzędzi IT. Tylko połączenie technologii i wiedzy daje gwarancję, że system weryfikacji leków będzie odporny na rosnące zagrożenia.

W dobie cyfryzacji zdrowia cyberbezpieczeństwo staje się fundamentem zaufania pacjentów do całego systemu. Fundacja KOWAL, rozwijając mechanizmy ochrony i prowadząc działania edukacyjne, podkreśla, że autentyczność leków nie kończy się na opakowaniu – dziś zaczyna się w cyberprzestrzeni.

Źródło: materiał prasowy

W erze łatwego dostępu do leków bez recepty (OTC), kiedy wiele preparatów jest dostępnych nie tylko w aptekach, ale także w sklepach i online, nasza odpowiedzialność jako pacjentów rośnie znacząco. Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) dostrzega to wyzwanie i dołącza do europejskiej kampanii edukacyjnej „Leki to nie słodycze” („Medicines Are Not Sweets”), której celem jest przypomnienie, że leki OTC to nie produkty „dla każdego” bez ograniczeń — ich użycie wymaga rozwagi, wiedzy i świadomości.
Leki OTC to skuteczne środki na drobne dolegliwości: ból, gorączkę, przeziębienie czy niestrawność. Jednak ich pozornie niewinny charakter często powoduje, że bywają używane bez zastanowienia, ignoruje się ulotki, dawki, czas stosowania, a nawet przeciwwskazania. GIF wskazuje, że niewłaściwe stosowanie może prowadzić do działań niepożądanych, uzależnień czy opóźnień w diagnozie poważniejszych chorób.

Polska jest jednym z najbardziej dynamicznych rynków OTC w Europie — zarówno pod względem wielkości, jak i rosnącej sprzedaży pozaaptecznej i internetowej. To sprawia, że edukacja pacjentów jest dziś kluczowa. GIF stawia na trzy proste, fundamentalne zasady – które mogą zmniejszyć ryzyko błędów i szkód wynikających z samoleczenia.

Trzy zasady bezpiecznego używania leków OTC

  1. Zawsze czytaj ulotkę – informacje o dawce, częstotliwości, przeciwwskazaniach, możliwych interakcjach.

  2. Przestrzegaj maksymalnego czasu stosowania – jeśli objawy nie ustępują, to znak, że trzeba skonsultować się ze specjalistą.

  3. Skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdy dolegliwości się utrzymują – leki OTC mogą maskować objawy poważniejszych chorób.

Kiedy i jak będzie prowadzona kampania

Ryzyka, jeśli lek OTC używany jest „jak słodycze”

„Leki to nie słodycze” to kampania, która przypomina o tym, że OTC to nie synonim całkowitego bezpieczeństwa. Choć leki dostępne bez recepty stanowią istotną pomoc w łagodzeniu codziennych dolegliwości, ich użycie musi być świadome. GIF wraz z partnerami z UE stawia na prosty, ale kluczowy przekaz: czytaj ulotkę • stosuj maksymalny czas • szukaj porady, gdy objawy się utrzymują. Edukacja pacjentów jest dziś równie istotna jak kontrole jakości produktów leczniczych czy nadzór nad aptekami. To od niej zależy, czy rynek OTC będzie narzędziem poprawiającym zdrowie, czy niesie ryzyko, które dotknie niejednego użytkownika leków.

Źródło: GIF