Medicalpress
Pacjentki nadal będą mogły skorzystać z konsultacji farmaceutycznych i uzyskać receptę na antykoncepcję awaryjną w aptekach uczestniczących w pilotażu. Minister Zdrowia zdecydował o przedłużeniu programu o kolejne dwa lata do 30 czerwca 2028 r. Jak podkreśla NFZ, dotychczasowe wyniki wskazują na duże zainteresowanie usługą i potwierdzają jej znaczenie dla zapewnienia szybkiego dostępu do świadczeń z zakresu zdrowia reprodukcyjnego.
Po 30 czerwca pacjentki nadal będą mogły korzystać z konsultacji farmaceutycznych oraz uzyskać receptę na antykoncepcję awaryjną w aptekach uczestniczących w programie pilotażowym. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 22 czerwca 2026 r. pilotaż usług farmaceutycznych w zakresie zdrowia reprodukcyjnego został przedłużony do 30 czerwca 2028 r.

Przedłużenie programu zapewni ciągłość udzielania świadczeń i utrzymanie szybkiego dostępu do konsultacji z farmaceutą w sytuacjach wymagających zastosowania antykoncepcji awaryjnej. Dzięki temu pacjentki nadal będą mogły skorzystać z porady farmaceuty oraz – po przeprowadzeniu wywiadu farmaceutycznego i ocenie zasadności terapii – uzyskać receptę farmaceutyczną na odpowiedni produkt leczniczy.

Dotychczasowe wyniki programu potwierdzają, że odpowiada on na potrzeby pacjentek. W okresie od 1 maja 2024 r. do 30 kwietnia 2025 r. farmaceuci przeprowadzili 24 487 konsultacji, w wyniku których wystawiono 22 601 recept farmaceutycznych na produkt leczniczy zawierający octan uliprystalu. Oznacza to, że ponad 92% konsultacji skutkowało możliwością uzyskania recepty. W pierwszym kwartale 2026 r. z pilotażu skorzystało kolejnych 6 825 pacjentek.

Apteki realizujące pilotaż na podstawie umów obowiązujących do 30 czerwca 2026 r. otrzymały od właściwych oddziałów wojewódzkich NFZ aneksy umożliwiające dalsze uczestnictwo w programie.

Udział aptek ogólnodostępnych w pilotażu jest dobrowolny, a usługa farmaceuty jest udzielana na podstawie odrębnej umowy apteki z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Informacje o przystąpieniu do programu oraz wykaz aktualnych naborów są dostępne na stronie Narodowego Funduszu Zdrowia w zakładce dotyczącej pilotażu usług farmaceutycznych w zakresie zdrowia reprodukcyjnego. Szczegółowych informacji udzielają również wydziały gospodarki lekami oddziałów wojewódzkich NFZ.

Program pilotażowy usług farmaceutycznych w zakresie zdrowia reprodukcyjnego będzie kontynuowany do połowy 2028 roku, co ma zapewnić pacjentkom nieprzerwany dostęp do konsultacji farmaceutycznych oraz recept na antykoncepcję awaryjną w aptekach uczestniczących w projekcie. Z danych NFZ wynika, że w ciągu pierwszego roku funkcjonowania programu przeprowadzono blisko 24,5 tys. konsultacji, z których ponad 92 proc. zakończyło się wystawieniem recepty farmaceutycznej. Udział aptek w pilotażu pozostaje dobrowolny i odbywa się na podstawie umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Źródło: MZ

Apteka nie powinna być jedynie miejscem realizacji recept, ale pełnoprawnym elementem systemu ochrony zdrowia – przekonywali uczestnicy konferencji poświęconej przyszłości opieki farmaceutycznej w Polsce. Organizacje pacjenckie, seniorskie i konsumenckie apelują o zmiany w Prawie farmaceutycznym, które zapewnią pacjentom dostęp do rzetelnej informacji o cenach i dostępności leków, umożliwią rozwój usług farmaceutycznych oraz lepiej wykorzystają kompetencje farmaceutów. W centrum proponowanych reform ma znaleźć się pacjent, jego bezpieczeństwo i realny dostęp do świadczeń zdrowotnych.
Podczas konferencji organizacje pozarządowe, reprezentujące środowiska: pacjenckie, seniorskie i konsumenckie, przedstawiły stanowisko w toczącej się debacie nt. zmian w Prawie farmaceutycznym. Chodzi o kwestie dotyczące dostępu pacjentów do informacji oraz świadczeń oferowanych przez apteki i farmaceutów. 

Wydarzenie było kolejnym krokiem po wspólnym apelu organizacji pacjenckich do minister zdrowia z 26 marca 2026 r. Punkt wyjścia stanowił ubiegłoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-200/24, który nakreślił ramy dopuszczalnej reklamy porównawczej w aptekach i którego pełna implementacja wymaga działania od polskiego ustawodawcy.

Wyrok TSUE przesądza, że państwa członkowskie nie mogą utrzymywać zakazów reklamy aptecznej niezgodnych z zasadą swobody przepływu towarów i usług. Dotychczasowy art. 94a Prawa farmaceutycznego wymaga nowelizacji – jest to obowiązek wynikający z prawa europejskiego. Uczestnicy konferencji z zadowoleniem przyjęli fakt, że Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt zmiany przepisów (UD291). Jednocześnie zgodnie ocenili, że dotychczas zaproponowane zmiany stanowią krok w dobrym kierunku, ale nie są wystarczające – zwłaszcza z perspektywy realnych potrzeb pacjentów oraz czekających Polskę wyzwań demograficznych.

Uczestnicy debaty podkreślili, że możliwość kupowania leków po niższych cenach dzięki dostępowi do wiarygodnej informacji o ofertach aptecznych nie oznacza wzrostu nakładów na leki ani ich nadmiernej konsumpcji. 

Zdaniem biorących udział w dyskusji ekspertów dziś problemem jest niekontrolowana polipragmazja (przyjmowanie zbyt wielu leków jednocześnie). Bariery w dostępie do informacji o dostępności leków w aptece, ich interakcjach z innymi lekami, czy oferowanych przez apteki innych świadczeniach, stają się problemem natury zdrowotnej oddziałującym szczególnie na mieszkańców mniejszych miejscowości. W ich sytuacji, poza placówką POZ, najczęściej mogą liczyć jedynie na aptekę oraz pracującego w niej farmaceutę lub farmaceutkę.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że nowelizacja art. 94a Pf powinna zostać wpisana w szerszy cel: uczynienia apteki pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia, czyli lokalnym centrum zdrowia oferującym szersze świadczenia niż tylko sprzedaż produktów leczniczych. Osiągnięcie tego celu wymaga nowelizacji prawa, które umożliwi rozszerzenie świadczeń oferowanych przez apteki o takie obszary jak:

„Od 17 lat – także poprzez program Ogólnopolskiej Karty Seniora i Głos Seniora – jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z setkami tysięcy seniorów w całej Polsce. Dlaczego umożliwiamy koncernom farmaceutycznym szeroką reklamę leków bez recepty, zabraniając jednocześnie aptekom honorować karty rabatowe, takie jak np. Ogólnopolska Karta Seniora?” – argumentował Łukasz Salwarowski.

Z kolei Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, podkreślił, że apteka istnieje po to, żeby służyć pacjentowi, a nie żeby być przedmiotem sporu o to, kto ma prawo nią zarządzać. Maćkowiak podkreślił, że hasło „apteka dla aptekarza” jest odwróceniem właściwej hierarchii – w centrum powinien stać pacjent, a nie interes właściciela. Jego zdaniem dopóki debata publiczna pozostaje zdominowana przez spory branżowe, głos pacjenta będzie systematycznie wypychany na margines.
Zwrócono również uwagę na zjawiska, które – jeśli nie zostaną odpowiednio zaadresowane przez politykę zdrowotną – przełożą się na trwałe pogorszenie dostępności do opieki zdrowotnej. Należą do nich:
Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, podkreślił: „Apel z 26 marca, pod którym podpisały się organizacje reprezentujące miliony polskich pacjentów, nie jest postulatem ideologicznym – to wezwanie do racjonalnej polityki opartej na interesie pacjenta i spójnym podejściu do całości zagadnień związanych z funkcjonowaniem aptek w Polsce. Pacjenta nie interesuje, kto jest właścicielem apteki – jego interesuje dostępność do apteki oraz zakres świadczeń, jakie może mu ta placówka zaoferować”.

Zbigniew Tomczak, przewodniczący Obywatelskiego Parlamentu Seniorów, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z chorobą Alzheimera, stwierdził: „Seniorzy to dziś ponad 10 milionów obywateli – największa grupa odbiorców świadczeń aptecznych w Polsce. A jednak w tej debacie ich głos jest najsłabiej słyszalny. Dominuje spór o własność aptek, o przepisy, o rynek. My mówimy o czymś innym: o człowieku, który stoi przy okienku aptecznym, często z listą kilkunastu leków w ręku, i nie wie, czy stać go na wszystkie, czy są tańsze zamienniki i czy w ogóle bezpiecznie jest je łączyć. Szczególnie niewidzialni są opiekunowie osób z chorobą Alzheimera: to oni zarządzają terapią, to oni stoją przy okienku aptecznym, bez możliwości wizyty farmaceuty u ich podopiecznego w domu. My prosimy tylko o jedno: żeby prawo wreszcie ich zobaczyło” – stwierdził Zbigniew Tomczak.

Anna Gryżewska, dyrektor Biura Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, zaznaczyła, że pacjent przewlekle chory, zmagający się do końca życia z postępująca chorobą (jaką jest np. stwardnienie rozsiane), ma prawo oczekiwać od systemu ochrony zdrowia bardziej elastycznego podejścia do jego potrzeb. „Apteka to często ostatnie miejsce w systemie ochrony zdrowia, w którym pacjent ma realny kontakt z profesjonalistą medycznym przed sięgnięciem po lek. Szczególnie u osób z wielochorobowością i dużą różnorodnością objawów, przyjmujących nierzadko kilka preparatów dziennie, rola rzetelnej opieki farmaceutycznej wyraźnie oddzielonej od działań marketingowych jest kluczowa dla bezpieczeństwa terapii. Debata o art. 94a Prawa farmaceutycznego to w istocie debata o tym, czy farmaceuta będzie miał wreszcie warunki, by wpisać się w rolę profesjonalnego doradcy, zarówno w aptece, jak i poza nią. Dla chorych na SM tych, którzy chorują długo i doświadczają niepełnosprawności istotny jest też kontakt z farmaceutą w domu poza apteką – co także jest podnoszone przez środowiska chorych jako ważny element – możliwy do wprowadzenia w Polsce” – wskazała Anna Gryżewska.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej, podsumowała: „Senior przyjmujący kilkanaście leków dziennie to codzienność zarówno w polskich aptekach, jak i w placówkach opieki długoterminowej. Właśnie w tej grupie pacjentów szczególnie widoczny jest niewykorzystany potencjał farmaceutów. Farmaceuta powinien mieć możliwość wykonywania przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, zarówno w aptece, jak i w miejscu zamieszkania lub przebywania seniora, ponieważ są one jednym z najskuteczniejszych narzędzi ograniczania niekontrolowanej polipragmazji, zmniejszania ryzyka interakcji lekowych oraz optymalizacji farmakoterapii” – mówiła prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Jej zdaniem rzetelna informacja nie prowadzi do nadmiernej konsumpcji leków. „Przeciwnie, dobrze poinformowany pacjent podejmuje bardziej racjonalne decyzje zdrowotne, np. zrezygnuje z drogiego, niepotrzebnego suplementu, a rozpocznie regularne stosowanie zleconego przez lekarza leku, z którego często zrezygnował ze względu na cenę. Dziś największym problemem jest brak systemowych narzędzi wspierających optymalną farmakoterapię. Dlatego rozwój opieki farmaceutycznej, w tym przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, powinien stać się jednym z priorytetów polityki zdrowotnej państwa.

Dzięki temu farmaceuci będą mogli w pełni wykorzystać swoje kompetencje, zwiększając bezpieczeństwo terapii i poprawiając jej skuteczność, a jednocześnie ograniczając koszty wynikające z nieoptymalnego leczenia” – wskazała prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Źródło: PAP MediaRoom

7 tysięcy recept farmaceutycznych wystawionych w jednej aptece. Blisko 200 recept jednego dnia – na jeden lek, dla jednego pacjenta. Państwowa Inspekcja Farmaceutyczna nie ma wątpliwości: dochodzi do poważnych nadużyć. GIF wydał oficjalny komunikat i zapowiada działania kontrolne.

Recepta farmaceutyczna to jedno z najdalej idących uprawnień w rękach farmaceuty. Zgodnie z prawem, może być wystawiona wyłącznie w sytuacji zagrożenia zdrowia pacjenta – i tylko wtedy, gdy nie ma możliwości uzyskania recepty od lekarza. Ale jak pokazują najnowsze dane, ten instrument bywa coraz częściej wykorzystywany nie jako wyjątek, ale jako stała praktyka – i to w liczbach, które trudno uzasadnić medycznie.

W opublikowanym 12 czerwca 2025 roku komunikacie, Główny Inspektor Farmaceutyczny Łukasz Pietrzak wprost alarmuje:

„W kontrolowanej aptece wystawiono 7000 recept farmaceutycznych na różne produkty lecznicze dla 997 pacjentów” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

To nie jedyny przypadek. Inspektorzy w terenie dokumentują coraz więcej sytuacji granicznych – jak ta, w której farmaceuta w ciągu doby wystawił niemal 200 recept na ten sam produkt leczniczy. W innej miejscowości liczba wystawionych recept kilkukrotnie przekroczyła… liczbę mieszkańców.

Farmaceuta to nie automat do recept

Uprawnienie farmaceuty do wystawienia recepty nie budzi wątpliwości – co więcej, jest ważnym elementem reagowania w sytuacjach nagłych. Ale jak przypomina GIF, to nie oznacza braku nadzoru. I nie zwalnia z odpowiedzialności:

„Niezależność zawodowa farmaceuty, o której mowa w art. 35 ustawy o zawodzie farmaceuty, nie stanowi podstawy do wyłączenia ani ograniczenia kompetencji kontrolnych organów administracji publicznej.”

Inspekcja farmaceutyczna podkreśla, że recepta farmaceutyczna to uprawnienie – nie obowiązek. A decyzja o jej wystawieniu powinna być poprzedzona rzetelną oceną sytuacji, dobrze udokumentowana i podjęta w oparciu o wiedzę medyczną, doświadczenie zawodowe oraz przepisy prawa.

„Farmaceuta powinien być wyczulony na sytuacje mogące stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia pacjenta, jak również na ryzyko pozamedycznego wykorzystania produktów leczniczych.”

Recepta na popyt – czyli jak leki „znikają” z rynku

W wielu ujawnionych przypadkach, farmaceuci wystawiali recepty niemal wyłącznie na produkty zagrożone brakiem dostępności – czyli takie, których dystrybucję kontroluje Ministerstwo Zdrowia i GIF. To może świadczyć nie o chęci pomocy pacjentowi, ale o próbie wyprowadzenia leków z legalnego łańcucha dostaw. W tle – nieuczciwa sprzedaż za granicę, zyskowny rynek równoległy lub czarnorynkowe wykorzystanie leków zawierających substancje psychotropowe.

„Odnotowano przypadki wykorzystywania recept farmaceutycznych do wyprowadzania produktów leczniczych z legalnego łańcucha dystrybucji – w tym także preparatów zawierających środki odurzające lub substancje psychotropowe” – zaznacza GIF.

Prawo i kara – co grozi aptekom?

W ocenie Głównego Inspektora Farmaceutycznego, nadużycia tego typu nie są chronione przepisami o niezależności zawodu farmaceuty. Co więcej – są już pierwsze rozstrzygnięcia sądów administracyjnych, które przyznają rację inspekcji:

„Wydawanie znacznej liczby recept farmaceutycznych z naruszeniem art. 96 ust. 4 ustawy Prawo farmaceutyczne stanowi naruszenie warunków zezwolenia skutkujące utratą rękojmi należytego prowadzenia apteki, co jest podstawą do cofnięcia zezwolenia.”

Innymi słowy: apteka, która nagminnie wystawia recepty farmaceutyczne bez podstawy medycznej, może zostać zamknięta.

Źródło: GIF

W Polsce wystawia się rocznie ponad 250 tys. recept na antykoncepcję awaryjną, ale wiedza na temat jej działania i bezpieczeństwa nadal pozostaje niewystarczająca. Eksperci kampanii „Poranek PO” alarmują: zbyt wiele mitów i brak edukacji mogą zniechęcać kobiety do korzystania z tej formy zabezpieczenia. Tymczasem nowy program pilotażowy umożliwia farmaceutom wystawianie recept, a materiały edukacyjne Poranka PO pomagają przełamywać tabu wokół tzw. „tabletki dzień po”.
Od 1 maja 2024 roku funkcjonuje w Polsce program pilotażowy, który umożliwia farmaceutom wystawianie recept na antykoncepcję awaryjną. Przystąpiło do niego ponad 1,3 tys. aptek.

– Dzięki pilotażowi zdrowia reprodukcyjnego, który funkcjonuje w aptekach, Polki miały szansę się dowiedzieć, że można korzystać z antykoncepcji awaryjnej i uzyskać poradę od farmaceuty. Świadomość rośnie, ale cały czas jest niewystarczająca. O ile kobiety w większości wiedzą już o możliwości zapobiegania niezaplanowanej ciąży po stosunku, to nadal są niewyedukowane na temat tego, kiedy można z niej skorzystać oraz jaki jest jej mechanizm działania. Jest wiele niezweryfikowanych mitów, które też czasami blokują kobiety przed sięgnięciem po tę formę antykoncepcji – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Olga Sierpniowska, współautorka wytycznych dla farmaceutów dotyczących antykoncepcji awaryjnej, edukatorka i ekspertka kampanii Poranek PO.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w Polsce rocznie wystawia się i realizuje między 250 a 300 tys. recept na antykoncepcję awaryjną. Najwięcej zrealizowanych recept przypada na kobiety w wieku 18–25 lat oraz 25–35 lat. W grupie poniżej 18. roku życia stanowią one jedynie około 1–2 proc. wszystkich recept. Celem kampanii Poranek PO jest podnoszenie świadomości na temat dostępnej antykoncepcji awaryjnej. W jej ramach powstały między innymi poradniki, ulotki czy podcasty, adresowane do określonych grup odbiorców: nastolatków, mężczyzn, pacjentek i wszystkich, którzy chcieliby pogłębić swoją wiedzę na ten temat. Inicjatorzy kampanii chcą przełamywać tabu związane z tematem stosowania antykoncepcji awaryjnej przez kobiety i odkłamywanie mitów, jakie wokół niej narosły.

– Absolutnym numerem jeden jest przekonanie, że antykoncepcja awaryjna powoduje przerwanie ciąży, że jest to środek poronny. Mechanizm działania „tabletki po” polega na tym, że hamuje lub blokuje ona owulację, czyli nie dochodzi do jajeczkowania. Mówiąc wprost: nie może dojść do zapłodnienia – wyjaśnia Olga Sierpniowska. – Powtarzanie tego mitu jest bardzo szkodliwe, dlatego że ze względów etycznych wiele osób uznaje to za barierę nie do pokonania. Drugi mit, też w moim przekonaniu blokujący kobiety przed sięgnięciem po tę metodę antykoncepcji, mówi o tym, że jest to bardzo silny środek hormonalny. Istnieje przekonanie, że „tabletka po” może negatywnie wpływać na gospodarkę hormonalną długoterminowo i obniżać płodność w przyszłości. Doustna antykoncepcja awaryjna nie ma takiego działania. Jest skuteczna tylko w tym cyklu, w którym została zastosowana, a płodność wraca bardzo szybko.

– Antykoncepcja ma służyć kobiecie, dając jej możliwość uniknięcia strachu przed niechcianą, w danym momencie niepożądaną, ciążą. Kobieta ma być bezpieczna, co oznacza, że jeśli zaplanuje sobie ciążę za dwa lata, to w nią będzie mogła zajść. Ale też antykoncepcja ma mieć dobre efekty pozaantykoncepcyjne – podkreśla prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta, specjalistka w dziedzinie ginekologia-położnictwo, seksuolożka, kierowniczka Katedry Zdrowia Kobiety Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. – Dla nas, ginekologów, antykoncepcja to jest jakby trzecia ręka: leczymy w ten sposób cysty, obfite krwawienia, bolesne miesiączki, jakieś drobne torbiele. Współczesna antykoncepcja to przede wszystkim antykoncepcja bezpieczna, taka, którą możemy stosować od pierwszej miesiączki do 50.–55. roku życia.

Inny powszechny mit to przekonanie, że antykoncepcja awaryjna jest szkodliwa dla zdrowia. Eksperci uspokajają, że po przyjęciu antykoncepcji awaryjnej, tak jak w przypadku każdego leku, działania niepożądane mogą, ale nie muszą wystąpić. Wszystkie zaobserwowane skutki uboczne są opisane w ulotce dla pacjenta, co jednak nie oznacza, że każdy z nich na pewno się pojawi.

– Mamy dzisiaj tabletki, które przesuwają cykl, czyli nie działają ani embriotoksycznie, ani teratogennie. Połknięta tabletka przesuwa nam cykl i w ogóle nie dopuszcza do zapłodnienia, bo zmienia się gra hormonalna. Czyli jest bezpieczna? Jest. Przebadana? Jest – podkreśla prof. Violetta Skrzypulec-Plinta.

– Na pewno trzeba edukować społeczeństwo w sposób zgodny z evidence-based medicine, czyli podawać wiarygodne fakty, podkreślać, że należy ufać ekspertom. Dobrze byłoby, żeby antykoncepcja awaryjna i w ogóle płodność, sfera seksualności przestały być tematem tabu w naszym społeczeństwie, żebyśmy zaczęli do tego podchodzić normalnie – dodaje Olga Sierpniowska.

Badanie przeprowadzone na panelu badawczym Ariadna z lutego br. wskazuje, że blisko 37 proc. Polaków uznaje temat seksu za wstydliwy, co powoduje, że rzadko rozmawiamy na ten temat, nawet o kluczowych kwestiach, takich jak koncepcja awaryjna, i nawet z partnerem/partnerką.

 Jeżeli zaczniemy to traktować normalnie, to pacjenci ośmielą się zadawać pytania, a jak będą zadawać pytania i będą uzyskiwać wiarygodne, rzetelne, przekazane prostym językiem odpowiedzi, to świadomość będzie rosła. Dlatego że wyedukowany pacjent, podejmujący świadome decyzje zdrowotne, przekaże tę wiedzę swoim bliskim, znajomym, będzie być może też lepiej przygotowany, żeby rozmawiać na ten temat ze swoimi dziećmi. Krok po kroku znormalizowanie tego, jako po prostu części naszego życia, jest bardzo ważne – ocenia ekspertka kampanii edukacyjnej Poranek PO

Jak wynika z przygotowanego przez Kantar w ubiegłym roku opracowania „Exploring Contraceptive Awareness”, 38 proc. Polek i Polaków nie ma wystarczającej wiedzy na temat antykoncepcji. To najwyższy wynik w Europie. Zaledwie co piąty respondent zna inne metody antykoncepcji niż prezerwatywy. 23 proc. Polaków wciąż postrzega antykoncepcję jako temat tabu. 57 proc. respondentów przyznało, że to internet jest głównym źródłem poszukiwania przez nich informacji o antykoncepcji, a tylko 21 proc. za takie źródło uznaje szkołę.

– Ostatnie badania pokazały, że nastolatki dowiadują się o sprawach związanych z seksem nie od rodziców, nie od nauczycieli, ale od rówieśników. Młodzież wchodzi w dorosłe życie w dużej mierze bez rzetelnej wiedzy i bez przygotowania do jej przyswajania. Sądzę, że to niestety przenosi się w przyszłości na kwestie planowania rodziny. Dużo ostatnio się mówiło o lekcjach o zdrowiu, o edukacji seksualnej, ale ten temat nie może się z różnych powodów przebić. Myślę, że krok po kroku być może uda się zbalansować to jednak w stronę zdroworozsądkowej, rzetelnej edukacji – ocenia Olga Sierpniowska.

Instytut Badań Edukacyjnych w 2015 roku przeprowadził badania, z których wynikało, że 87 proc. osiemnastolatków jest zdania, że zajęcia dotyczące rozwoju psychoseksualnego i seksualności człowieka powinny się odbywać w szkole. Takiej samej odpowiedzi udzieliło 88 proc. ankietowanych rodziców. Edukacja seksualna ma być istotnym komponentem podstawy programowej nowego przedmiotu szkolnego, jakim będzie edukacja zdrowotna. W nowym roku szkolnym zastąpi ona wygaszany przedmiot wychowanie do życia w rodzinie. Wbrew pierwotnym zapowiedziom nie będą to jednak zajęcia obowiązkowe, przez co odsetek uczestniczących w nich, pomimo kampanii promocyjnej, może w praktyce nie być zadowalający. Jak jednak przekonują eksperci, największą rolę w edukacji seksualnej powinna odgrywać nie szkoła, lecz rodzina.

– Szkoła powinna być tylko dopełnieniem tego, czego dziecko nauczyło się w domu. Ma uzupełnić to, czego nie przekazali rodzice, bo na przykład ze względów religijnych w domu nie mówiono o antykoncepcji – wskazuje prof. Violetta Skrzypulec-Plinta.

Opieka farmaceutyczna dla zdrowia kobiet, w tym antykoncepcja awaryjna i profilaktyka prekoncepcyjna, były jednym z tematów Forum Zdrowia Kobiet, które odbyło się 9 czerwca w Katowicach.

Źródło: www.newseria.pl

Zmieniona świadomość zdrowotna i łatwiejszy dostęp do informacji sprawiają, że Polacy coraz częściej podejmują decyzje o leczeniu drobnych dolegliwości bez konsultacji z lekarzem. Zjawisko samoleczenia może przynosić korzyści, o ile opiera się na rzetelnej wiedzy, sprawdzonych produktach i odpowiedzialności pacjenta. Z najnowszego badania PASMI wynika, że trend ten rośnie, ale niesie również pewne wyzwania dla systemu ochrony zdrowia i edukacji zdrowotnej społeczeństwa.
Polacy leczą się samodzielnie, ale często robią to bez wystarczającej wiedzy. Tylko 15 proc. pacjentów konsultuje się z farmaceutą Z badania PASMI – Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty – wynika, że samoleczenie staje się w Polsce coraz powszechniejsze. 

– Polacy najczęściej leczą się samodzielnie z powodu przeziębienia, bólu głowy czy gardła – mówi Ewa Jankowska, prezes PASMI. To najczęściej występujące i najmniej groźne dolegliwości, które rzeczywiście można bezpiecznie leczyć samodzielnie. Jednak problem pojawia się, gdy pacjent nie rozpoznaje powagi sytuacji lub łączy kilka preparatów w sposób niewłaściwy.

Coraz częściej pacjenci korzystają z internetu jako źródła wiedzy o leczeniu – niestety, nierzadko zamiast profesjonalnych serwisów medycznych sięgają po niesprawdzone fora czy media społecznościowe.

Z danych wynika także, że pacjenci nie czytają ulotek. Ponad połowa deklaruje, że robi to tylko wtedy, gdy nie wie, jak stosować lek. W rezultacie wzrasta ryzyko interakcji leków lub przedawkowania substancji aktywnych.

– Samoleczenie to nie tylko prawo pacjenta, ale i odpowiedzialność – podkreśla Ewa Jankowska. Dlatego tak ważne są działania edukacyjne, które uczą, jak bezpiecznie korzystać z leków dostępnych bez recepty.
PASMI apeluje również o wzmocnienie roli farmaceuty w systemie ochrony zdrowia. To on – jako osoba kompetentna i dostępna – może pomóc pacjentowi podjąć dobrą decyzję. Zdaniem ekspertów konieczne jest rozwijanie programów edukacyjnych dotyczących samoleczenia, obejmujących także kwestię czytania ulotek i zasad łączenia preparatów.

Raport IZWOZ „Rola samoleczenia w systemie opieki zorientowanym na wartość zdrowotną” podaje, że w Unii Europejskiej każdego roku występuje około 1,2 mld przypadków drobnych dolegliwości zdrowotnych, czyli ok. 3,3 mln dziennie. Szacunki przytaczane przez PASMI wskazują, że dzięki samoleczeniu udaje się uniknąć 120 mln konsultacji rocznie. W Polsce ok. 55 proc. lekkich dolegliwości występujących u pacjentów jest przez nich samodzielnie leczone. Plasuje to nas na pierwszym miejscu w UE pod względem popularności samoleczenia. Dla porównania w Portugalii, Hiszpanii czy Szwecji ten odsetek nie przekracza 20 proc.

– Głęboko wierzę, że umożliwienie obywatelom dbania o własne zdrowie to jeden z najskuteczniejszych i najbardziej zrównoważonych sposobów wzmocnienia naszych systemów opieki zdrowotnej. Dlatego trwająca rewizja unijnego prawodawstwa farmaceutycznego jest tak ważna. Jest to okazja do ukształtowania środowiska regulacyjnego, które wspiera zarówno innowacyjność, jak i dostęp – nie tylko w przypadku leków na receptę, ale także w przypadku leczenia bez recepty, które odgrywa kluczową rolę w codziennym zdrowiu – mówi Adam Jarubas, przewodniczący Komisji Zdrowia Publicznego (SANT) Parlamentu Europejskiego. 

– Samodzielne leczenie to nie tylko kwestia wygody pacjenta, ale przede wszystkim realne odciążenie systemu ochrony zdrowia – przekonuje Ewa Królikowska, członkini zarządu PASMI Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty i dyrektorka generalna Teva Pharmaceuticals Polska.

Wykorzystanie potencjału samoleczenia wymaga systemowej edukacji pacjentów, wspieranej przez profesjonalistów ochrony zdrowia – lekarzy, farmaceutów, pielęgniarki, którzy przekazują wiedzę na temat bezpieczeństwa tego procesu, w tym zasad doboru preparatów dostępnych bez recepty czy zasad zdrowego stylu życia.

Z raportu opublikowanego przez Global Self-Care Organization wynika, że samodzielne leczenie drobnych dolegliwości generuje oszczędności rzędu 40 mld euro rocznie, a ograniczenie wizyt u lekarzy pierwszego kontaktu nawet o 10–25 proc. mogłoby przynieść dodatkowe 17 mld euro oszczędności. Każde wydane 1 euro na samoleczenie generuje prawie 7 euro oszczędności dla systemu ochrony zdrowia.

– Jest wiele produktów, które pomagają nam poprawić swój stan zdrowia i powstrzymać jego pogarszanie się, co stanowi esencję profilaktyki. Drugim aspektem profilaktyki jest spojrzenie na nią z perspektywy wydatków na opiekę zdrowotną. Dzisiaj mamy więcej osób chorych w starzejącej się populacji, które potrzebują opieki, przy mniejszych zasobach niż kiedyś. Dzięki samoleczeniu możemy się zająć większą liczbą osób w systemie opieki zdrowotnej, co musimy wziąć pod uwagę w przyszłości wobec starzenia się społeczeństwa europejskiego i wyzwań z tym związanych w dążeniu do wydłużenia lat życia w zdrowiu – podkreśla Jurate Svarcaite.

Bagatelizowanie objawów chorobowych i niesięganie po fachową pomoc medyczną może prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia. Nie bez powodu zalecany czas trwania samodzielnego stosowania przez pacjentów leków OTC jest krótki, zazwyczaj kilkudniowy, nieprzekraczający 10 dni. Stąd kluczowe jest budowanie świadomości i wiedzy pacjentów. Eksperci podkreślają, że w tym procesie mogłoby pomóc wprowadzenia ulotek elektronicznych dla leków. Takie rozwiązania zawiera unijny pakiet farmaceutyczny, jednak decyzję o ich dopuszczeniu pozostawiono państwom członkowskim.

– Wsparcie dla prewencji zapewnia rozwój nowoczesnych narzędzi cyfrowych. Tu przykładem może być elektroniczna informacja produktowa, ale też różnego rodzaju aplikacje mobilne dla pacjentów. Innym dobrym przykładem jest szerokie wykorzystanie kodów QR właśnie w służbie pacjentom. Teva w 2024 roku – zarówno w Polsce, jak i w kilku innych krajach – wprowadziła już takie kody QR na swoje opakowania produktów, aby ułatwić pacjentom dostęp do rzetelnej informacji o leku i wspomóc ich w podejmowaniu samodzielnych decyzji zdrowotnych – wskazuje Ewa Królikowska.

Duże korzyści w kontekście samoopieki może przynieść sztuczna inteligencja, która umożliwia bardziej spersonalizowane podejście do profilaktyki i wczesnego wykrywania problemów zdrowotnych.

– Narzędzia takie jak elektroniczne informacje o produktach i platformy zdrowotne oparte na sztucznej inteligencji mogą pomóc ludziom podejmować świadome, odpowiedzialne decyzje dotyczące ich zdrowia – szczególnie młodszym pokoleniom, które już tworzą nowe trendy w zakresie samoopieki i dobrego samopoczucia. Musimy się upewnić, że wykorzystujemy postęp, zapewniając jednocześnie bezpieczeństwo obywateli europejskich na platformach cyfrowych – wskazuje Adam Jarubas.

O roli samoleczenia i leków OTC dyskutowano podczas 61. dorocznej konferencji AESGP „Prevention through Self-Care” w Warszawie, zorganizowanej przy współpracy z PASMI. Wśród zaproszonych gości są przedstawiciele instytucji europejskich – m.in. Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego – oraz krajowych instytucji zdrowia i liderzy branży farmaceutycznej. Organizatorzy podkreślają, że spotkanie stanowi okazję do wymiany doświadczeń i kształtowania przyszłej polityki zdrowotnej UE.

Zjawisko samoleczenia jest i będzie obecne – to naturalna część codziennej troski o zdrowie. Dlatego kluczowe jest, by pacjenci nie działali na oślep, lecz z odpowiedzialnością i wsparciem ekspertów – farmaceutów, lekarzy i sprawdzonych źródeł wiedzy. Samoleczenie może odciążyć system ochrony zdrowia, pod warunkiem że będzie mądrze realizowane.

Źródło: Newseria

Farmaceuci są gotowi i chcą odgrywać większą rolę w systemie opieki zdrowotnej, aktywnie wspierając pacjentów w profilaktyce chorób, edukacji zdrowotnej i leczeniu drobnych dolegliwości. Jak wynika z raportu pt. „Rola farmaceutów w walce z chorobami cywilizacyjnymi”, opracowanego przez IQVIA na zlecenie firmy Kenvue, rozwoju opieki farmaceutycznej oczekują nie tylko pracownicy aptek, ale przede wszystkim pacjenci. Z usług takich jak przeglądy lekowe, szybkie badania diagnostyczne, edukacja zdrowotna skorzystałoby aż 2/3 ankietowanych. Jak wygląda obecnie opieka farmaceutyczna w Polsce i co jest potrzebne, aby farmaceuci mogli skuteczniej realizować swoją misję?
Zmiany mające na celu wzmocnienie roli farmaceutów w systemie ochrony zdrowia zostały wprowadzone na mocy Ustawy z 10 grudnia 2020 r. o zawodzie farmaceuty, która weszła w życie 16 kwietnia 2021 r. Przepisy te uprawniają farmaceutów m. in. do dokonywania przeglądów lekowych wraz z oceną farmakoterapii, wykonywania określonych badań diagnostycznych i szczepień oraz wystawiania recept w ramach kontynuacji zlecenia lekarskiego.

Jak wynika z raportu „Rola farmaceutów w walce z chorobami cywilizacyjnymi”, farmaceuci pozytywnie oceniają dodatkowe uprawnienia i chcą z nich korzystać, ponieważ czują ogromną odpowiedzialność za zdrowie pacjentów (84 proc. badanych). Pracownicy aptek z optymizmem podchodzą do pomysłu szerszego wspierania innych zawodów medycznych w opiece nad pacjentem.

Aby realizować swoją misję, są gotowi angażować się działania profilaktyczne dotyczące chorób cywilizacyjnych, takich jak cukrzyca typu II, choroby układu krążenia, alergia, otyłość, nowotwory czy zaburzenia psychiczne. Deklarują przy tym chęć specjalizowania się w wybranych dziedzinach. Ponad połowa respondentów chciałaby poszerzyć swoją wiedzę o cukrzycy, a niewiele mniej – na temat otyłości. Kolejne preferowane przez farmaceutów obszary specjalizacji obejmują też alergie czy przeciwdziałanie uzależnieniu od papierosów.

– Farmaceuci mają do odegrania ważną rolę w systemie opieki zdrowia. Pokazali, co potrafią w czasie pandemii. Apteki były wówczas dla wielu pacjentów pierwszym punktem pomocy, oferującym wsparcie w leczeniu drobnych dolegliwości. Farmaceuci codziennie rekomendują produkty, które doraźnie poprawiają stan zdrowia pacjenta, spośród szerokiej gamy leków dostępnych bez recepty. I to właśnie przedstawia nasz raport. Farmaceuci są gotowi w większym stopniu zaangażować się w profilaktykę i edukację pacjentów. Znają się i cieszą dużym zaufaniem społecznym. Pokazujemy, że warto wykorzystywać ich potencjał jako pracowników służby zdrowia – skomentowała Katarzyna Branny, General Manager CEE Kenvue.

Do farmaceuty nie tylko po radę
Choć farmaceuci nie zastąpią lekarzy, mogą ich znacząco odciążyć. Z raportu „Rola farmaceutów w walce z chorobami cywilizacyjnymi” wynika, że przy typowych, znanych dolegliwościach aż 60 proc. ankietowanych pacjentów decyduje się na wizytę w aptece, a nie w gabinecie lekarskim. Na rekomendacji farmaceuty polega aż 43 proc. pacjentów, a kolejne 22 proc. – pomimo deklarowanej wiedzy na temat produktów – oczekuje od farmaceuty dodatkowych informacji i wsparcia w wyborze odpowiedniego leku bez recepty. Ponadto 2/3 ankietowanych chętnie wysłucha porady, na co powinni zwrócić uwagę podczas przyjmowania leków.

– Polscy pacjenci częściej mają kontakt z farmaceutą niż z lekarzem pierwszego kontaktu czy specjalistą. Dzieje się tak z oczywistych powodów. Konieczność zapisania się na wizytę, kolejki – czasami po prostu wygodniej i szybciej jest poprosić o poradę panią magister. Pacjenci mają coraz wyższe oczekiwania wobec farmaceutów i techników farmacji. Chcą profesjonalnych konsultacji, np. w sprawie pozbycia się objawów przeziębienia, alergicznego nieżytu nosa czy rzucenia palenia.
Wprowadzenie takiej opieki w aptekach byłoby z korzyścią dla nas wszystkich. To szansa na zmniejszenie obciążeń systemu opieki zdrowotnej – dodała Katarzyna Branny. Pacjenci wykazują duże zainteresowanie opieką farmaceutyczną. Co drugi badany chętnie skorzystałby z dodatkowych usług w aptece i zgodziłby się na udostępnienie farmaceucie wglądu w historię przyjmowanych leków. Pacjentów interesują sugestie dotyczące profilaktyki, a także wybrane badania diagnostyczne w aptekach – przykładowo pomiar stężenia glukozy we krwi czy poziomu cholesterolu LDL. Większość respondentów jest zdania, że opieka farmaceutyczna może usprawnić system ochrony zdrowia.

Jesteśmy na dobrej drodze…
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom pacjentów oraz samych farmaceutów, coraz więcej aptek angażuje się w programy pilotażowe z zakresu opieki farmaceutycznej.
– Obecnie obserwujemy przełom w rozwoju opieki farmaceutycznej w aptekach, zwłaszcza w temacie usług farmaceutycznych. Farmaceuci wykonują szczepienia, prowadzą konsultacje, biorą udział w pilotażach usług farmaceutycznych, jak testy diagnostyczne, czy usługi w zakresie rzucania palenia. Są specjalistami w dziedzinie farmakologii i terapii, a także posiadają niezbędną wiedzę i umiejętności, aby skutecznie wspierać pacjentów w walce z chorobami cywilizacyjnymi i na szczęście system opieki zdrowotnej w Polsce zaczyna coraz bardziej to dostrzegać – powiedziała Paulina Serwata, kierowniczka Działu Usług Farmaceutycznych w Dr. Max Polska.

Paulina Serwata opowiedziała również o projekcie realizowanym przez niektóre apteki.
– „Zmień myślenie, rzuć palenie!” to nazwa projektu, który od kilku miesięcy jest realizowany w wybranych aptekach uczestniczących w sieci franczyzowej Dr. Max. Założenia i materiały związane z projektem zostały skonsultowane z naukowcami Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum. Już dziś możemy powiedzieć, że pilotaż cieszy się dużym zainteresowaniem wśród pacjentów, którzy potrzebują wsparcia w odchodzeniu od nałogu. W ramach usługi pacjent ma możliwość spotkać się z farmaceutą w osobnym pomieszczeniu, co zapewnia zachowanie intymności i pozwala na swobodną rozmowę z pacjentem. Rzucanie palenia odgrywa kluczową rolę w zakresie profilaktyki raka płuca. Nie trzeba iść do lekarza, by podjąć pierwszy krok, czasem wystarczy skonsultować się z farmaceutą, który podpowie, w jaki sposób podjąć próbę
odejścia od nałogu i zadbać o swoje zdrowie.

… ale do celu jeszcze trochę brakuje
Aby misja farmaceutów zakończyła się sukcesem, konieczne są dalsze zmiany systemowe, które jasno określą rolę pracowników aptek w ochronie zdrowia, a także zapewnienie pacjentom odpowiednich warunków do korzystania z wybranych usług w ramach opieki farmaceutycznej.
Obecnie w wielu placówkach brakuje przestrzeni na swobodną rozmowę na temat niektórych dolegliwości. Problemy z erekcją, choroby i zaburzenia psychicznie, nietrzymanie moczu czy hemoroidy wciąż pozostają dla Polaków tematami tabu. Zapewnienie pacjentom skutecznego wsparcia w profilaktyce i leczeniu chorób cywilizacyjnych wymaga także dalszej edukacji profesjonalistów zdrowia. Firma Kenvue stawia przy tym na
innowacyjne rozwiązania. Oferowane przez nią szkolenia odbywają się między innymi przy pomocy gogli VR.
– Cyfryzacja przede wszystkim. To motto przyświeca naszym działaniom każdego dnia. Wykorzystując technologię VR, przenosimy farmaceutów do wirtualnej apteki, gdzie stają przed wyzwaniem udzielenia pomocy pacjentom z realnymi problemami zdrowotnymi. To jest przyszłość edukacji farmaceutycznej – bezpośrednie, interaktywne doświadczenie, które przekracza granice tradycyjnej nauki – podkreślił Paweł Bronikowski, Head od Pharma Poland, Kenvue. Dzięki aplikacji VR farmaceuta zyskuje wiedzę na temat dostępnych terapii OTC, działań niepożądanych, a także zapoznaje się z aktualnymi wytycznymi towarzystw medycznych czy
badaniami klinicznymi.
Z pełną treścią raportu pt. „Rola farmaceutów w walce z chorobami cywilizacyjnymi” można się zapoznać na stronie https://academyplus.pl/page/raport-rola-farmace.

źródło: Kenvue
Około miliona Polaków zaszczepiło się w tym sezonie przeciw grypie. Zwykle we wrześniu, u progu sezonu zachorowań, odsetek osób szczepiących się był znacznie wyższy. W tym roku pacjentów mogła zniechęcać ciepła pogoda, ale też wciąż długa ścieżka do uzyskania preparatu. Statystyki mogłoby poprawić ułatwienie i skrócenie procedur, możliwość przyjęcia szczepionki w każdej aptece czy możliwość kwalifikacji do szczepienia nie tylko przez lekarza, ale i pielęgniarkę. System jest stale usprawniany, ale eksperci apelują o kolejne zmiany i jak najszersze włączenie w cały proces szczepień farmaceutów, pielęgniarki i położne. Kluczowa jest jednak edukacja pacjentów.
– Największe słabości systemu szczepień w Polsce to przede wszystkim ciągle długa droga do bycia zaszczepionym, to znaczy brak dostępności miejsca, gdzie moglibyśmy zostać zakwalifikowani do szczepienia i szczepienie mogłoby zostać podane. W wielu wypadkach nie potrzeba żadnej recepty i żadnego skierowania, całej tej otoczki biurokratycznej. W przypadku grypy jest to szczególnie istotne – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Adam Antczak, przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

System nie ułatwia pacjentowi dostępu do szczepień mimo dobrego systemu finansowania, np. powszechnej refundacji szczepionki przeciw grypie czy bezpłatnym szczepionkom przeciw COVID-19. Przykładem sprawnego działania jest także wprowadzenie Narodowego Programu Szczepień przeciw HPV czy plany poszerzenia koszyka w aptekach o pneumokoki. Nowelizacja ustawy refundacyjnej w części dotyczącej szczepień weszła w życie 1 października, jednak w praktyce nowe regulacje będą obowiązywać od 1 listopada, czyli już w środku sezonu grypowego. Eksperci OPZCI podkreślają, że zmiany systemowe nie zostały wdrożone na czas, przez co wydłużona ścieżka do szczepień została utrzymana. W efekcie we wrześniu przeciw grypie zaszczepiła się jedynie połowa osób, które zazwyczaj szczepiły się w analogicznym sezonie. Z danych na 5 października wynika, że zrobiło to do tej pory 1 mln osób.

Zmiany dotyczą m.in. dalszej możliwości szczepień przeciwko COVID-19 w aptekach czy poszerzeniu wachlarza oferowanych przez farmaceutów szczepień. Zgodnie z obwieszczeniem ministra zdrowia zapadła decyzja o finansowaniu ze środków publicznych szczepień ochronnych przeprowadzanych w aptekach: przeciw COVID-19 po ukończeniu 18. roku życia (od 1 grudnia br.) oraz przeciw grypie i pnemoukokom dla osób 65+ (od 1 listopada br.).

 Ułatwienie procedur dotyczących szczepień niewątpliwie zwiększyłoby liczbę osób, które się szczepią. Pamiętajmy, że Polacy szczepią się dość niechętnie, zaufanie do szczepień jest niskie. Ale niska wyszczepialność jest spowodowana m.in. ograniczoną dostępnością do prostej procedury szczepieniowej: trzeba pójść do lekarza, zdobyć receptę, odbyć wizytę lekarską, czekać, następnie często kupić szczepionkę i jeszcze gdzieś pójść. Przeważnie nikt nie ma na to czasu – tłumaczy prof. Adam Antczak.

Zgodnie z informacjami Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny – Państwowego Instytutu Badawczego szczepionki przeciw grypie są bezpłatne dla dzieci od szóstego miesiąca do 18 lat, kobiet w ciąży oraz osób 65+. Z 50-proc. refundacją szczepionki są dostępne dla dorosłych od 18. do 64. roku życia i dorosłych  z grup ryzyka. Aby jednak otrzymać 50-proc. refundację lub uzyskać bezpłatną szczepionkę przeciw grypie, wymagana jest recepta wystawiona przez lekarza. Receptę na szczepionkę bez refundacji (pełnopłatną) może wystawić również farmaceuta.

 Mamy świetne dowody z wielu krajów europejskich, gdzie uwolnienie szczepień w aptekach sprawiło, że populacja zdecydowanie chętnie się szczepiła i to w różnych miejscach, także np. na poziomie POZ. Więc warto mnożyć tego typu miejsca, gdzie możemy się zaszczepić, a po drugie sprawiać, tutaj decyzje rządzących są szczególnie istotne i refundacyjne, by było jak najszersze pole refundacyjne dla szczepień, także refundacji na poziomie bezpłatności szczepień – przekonuje przewodniczący Rady Naukowej OPZCI.

Jak podaje Ogólnopolski Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych, ze szczepień w aptekach w dużej mierze korzystają osoby, które wcześniej nigdy się nie szczepiły. Z osób szczepiących się przeciw grypie 23 proc. wcześniej z tej możliwości profilaktyki nie korzystało. Co ważne 83 proc. spośród tego grona to osoby z grupy ryzyka ciężkiego zachorowania.

Jak poinformował na Twitterze OPZCI, wiceminister zdrowia Piotr Bromber potwierdził, że do grona wystawiających receptę na szczepienie przeciw grypie dołączą również pielęgniarki. Do tego potrzebna jest jednak jeszcze nowelizacja rozporządzenia.

 W mojej ocenie należałoby dostrzec może w większym zakresie grupę zawodową pielęgniarek i położnych, którą reprezentuję, żebyśmy dali większe możliwości chociażby w ordynowaniu szczepionek, które będą refundowane. Zdecydowanie ułatwiłoby to cały proces, od momentu przekazania takiej informacji pacjentowi o szczepieniu, ale pod warunkiem że damy możliwość wypisania recepty na tę szczepionkę – mówi Mariola Łodzińska, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. 

Pod względem wyszczepialności przeciwko grypie jesteśmy w ogonie Europy. W ubiegłym sezonie infekcyjnym szczepionkę przyjęło w Polsce ok. 20 proc. seniorów. W części krajów UE ten wskaźnik sięgał 70 proc. To efekt wprowadzanych ułatwień w dostępie do szczepionek, np. we Francji już od kilku lat przeciw grypie można się zaszczepić w każdej aptece. W Czechach pacjenci mają zaś szybki dostęp do innowacyjnych szczepionek.

– Od lat zabiegaliśmy o to, żeby pielęgniarka mogła kwalifikować do szczepienia przeciwko grypie i szczepić samodzielnie. Obecnie kwalifikuje do szczepień lekarz, natomiast samą czynność szczepienia wykonuje pielęgniarka. Mając tak dobrze wykształconą kadrę pielęgniarek i położnych, chcieliśmy, aby robiły to również one bez udziału lekarza – mówi Mariola Łodzińska. – W Danii właśnie z tego powodu została wyszczepiona przeciw HPV populacja młodzieży, ponieważ te szczepienia były przeprowadzane przez pielęgniarki w szkołach.

Od czerwca br. w Polsce ruszył program bezpłatnych szczepień przeciwko HPV dla nastolatków z roczników 2010 i 2011. Według danych resortu zdrowia ze szczepień skorzystało dotychczas 100 tys. nastolatków z 800 tys. uprawnionych. Tymczasem według WHO i Komisji Europejskiej poziom zaszczepienia populacji powinien wynieść 90 proc. do 2030 roku.

Łatwiejszy dostęp do szczepień pomógłby w realizacji części celów „Strategii dla szczepień 2030”. Zakłada ona położenie nacisku na profilaktykę pierwotną chorób zakaźnych oraz zapewnienie powszechnego i równego dostępu do szczepionek i szczepień na każdym poziomie opieki zdrowotnej. To szczególnie istotne w przypadku szczepień przeciw grypie czy COVID-19, zwłaszcza na początku sezonu infekcyjnego.

– Właściwie COVID-19 staje się w tej chwili problemem sezonowym, zatem szczepienie sezonowe powinno być wykonywane. A dlaczego warto wykonywać szczepienia ochronne przed sezonem grypowym, COVID-owym, RSV? Dlatego że szczepienia gwarantują nam co najmniej brak powikłań tych zakażeń – tłumaczy prof. Adam Antczak.

Konieczne są też kampanie społeczne, które będą zachęcać do szczepień.
 Aby uniknąć epidemii z poprzedniego sezonu, warto położyć nacisk na profilaktykę, przede wszystkim szczepienia, ale też środki ochrony osobistej, dbałość o higienę rąk. W mojej ocenie brakuje ogólnopolskiej kampanii informacyjnej, która będzie promowała szczepienia przeciwko grypie – zaznacza Mariola Łodzińska. – Z pewnością głosy antyszczepionkowców nie służą szczepieniom i oczywiście staramy się w jak największym stopniu je dementować. Staramy się również szkolić i przygotowywać pielęgniarki i położne zarówno do udzielania informacji pacjentom, jak i komunikacji z osobami, które podważają zasadność szczepień.

źródło: newseria

Od 1 września 2023 roku z bezpłatnej ochrony przeciw grypie może skorzystać większa grupa pacjentów. Przepisy rozszerzają bowiem listę osób, którym przysługują darmowe szczepienia o seniorów powyżej 65 roku życia oraz dzieci i młodzież do 18 r.ż.  Eksperci przypominają, że w szczególności osoby starsze – ze względu na starzejący się układ immunologiczny oraz współistniejące choroby przewlekłe – są w grupie ryzyka ciężkiego przebiegu infekcji oraz powikłań, a co za tym idzie zwiększonego ryzyka hospitalizacji i zgonu. Szczepienie przeciwko grypie nie tylko zmniejsza ryzyko zachorowania na tę chorobę wirusową, ale zmniejsza także ryzyko ciężkich powikłań m.in. chorób sercowo-naczyniowych, cukrzycy, przewlekłych chorób układu oddechowego. Z możliwości ochrony najlepiej skorzystać jeszcze przed sezonem zachorowań – czyli już w październiku. Dużym udogodnieniem jest to, że zaszczepić można się również w aptekach.
W ubiegłym sezonie grypowym w Polsce odnotowano ponad 6 milionów zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę – wynika z danych epidemiologicznych Narodowego Instytutu Zdrowia i Higieny – Państwowego Zakładu Higieny1. Jednak chorych było o wiele więcej, bo część osób nawet nie zgłosiła się do lekarza i leczyła się domowymi sposobami. Tymczasem nieleczona grypa, albo leczona niewłaściwie, może doprowadzić do bardzo groźnych powikłań, m.in. wtórnego zapalenia płuc, zaostrzenia chorób przewlekłych, zapalenie mięśnia sercowego, opon mózgowo-rdzeniowych lub mięśni.
 
Zakażenia dróg oddechowych to piąta przyczyna śmierci w Polsce
Jak podkreśla prof. hab. n. med. Adam Antczak pulmonolog kierownik Katedry Pulmonologii, Reumatologii i Immunologii Klinicznej, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych, zakażenia dróg oddechowych to piąta przyczyna śmierci w Polsce, której łatwo możemy zapobiec dzięki szczepieniom przeciwko grypie.

Pomimo szerokiego wdrożenia inicjatyw związanych ze szczepieniami ochronnymi przeciw grypie choroba ta pozostaje główną przyczyną zachorowań i śmierci wśród osób starszych. W przypadku grypy stosuje się szczepionki czterowalentne, czyli takie, które chronią nas przed czterema różnymi szczepami wirusa. Jeśli pomimo szczepienia dojdzie do zachorowania, infekcja będzie miała znacznie łagodniejszy przebieg, a ryzyko wystąpienia niebezpiecznych powikłań pogrypowych, w tym także śmierci stanie się o wiele niższe niż w przypadku osób niezaszczepionych.  tłumaczy prof. Adam Antczak.
 
Poza istotną liczbą zgonów związanych z chorobami układu oddechowego grypa stanowi dodatkowe obciążenie z uwagi na swoje szersze następstwa. Obejmują one zdarzenia sercowo-naczyniowe, zaostrzenie wcześniej istniejących chorób przewlekłych takich jak cukrzyca czy astma, wyższą podatność na wtórne zakażenia bakteryjne, pogorszenie funkcjonowania. Wszystkie te czynniki przyczyniają się do podwyższonego ryzyka hospitalizacji i śmierci.
 
Co roku z powodu powikłań grypy  umiera ok. 6 tys. osób po 65 roku życia. Jeśli zatem w minionym sezonie infekcyjnym mieliśmy blisko 6 mln zachorowań, to zgonów było niewątpliwie więcej, szczególnie gdybyśmy w tych statystykach uwzględnili następstwa sercowo-naczyniowe grypy. Wiemy, że ta choroba zwiększa ryzyko zawału serca (nawet 10 razy), udaru mózgu, zatorowości płucnej. Ta zależność jest bardzo dobrze udokumentowana. — mówi prof. Adam Antczak.
 
Tymczasem o 20 procent spadła liczba szczepień przeciwko grypie w sezonie 2022/2023 w stosunku do poprzedniego sezonu grypowego
Poprawa wyszczepialności przeciwko grypie widoczna była w czasie pandemii COVID-19, kiedy to zaszczepiło się prawie 7 proc. populacji, jednak już w ubiegłym sezonie (2022/2023) aż o 20 procent spadła liczba szczepień przeciwko grypie2.
 
Szczepienia przeciwko grypie stają się coraz bardziej dostępne – ważne, byśmy z nich korzystali
30 sierpnia br. w życie weszła ustawa o darmowych lekach dla seniorów. Dlatego osoby po 65 roku życia otrzymają szczepionki bezpłatnie.
 
Poszerzenie grupy osób, które będą mogły skorzystać z bezpłatnego szczepienia przeciwko grypie to bardzo dobra informacja. Wszczepialność wśród seniorów w Polsce jest wciąż za mała. Są w Europie kraje, gdzie szczepi się ponad 70 proc. osób będących w jesieni życia. Dla porównania u nas szczepi się około 20 procent. Mamy nadzieję, że dzięki nowej ustawie się to zmieni. Do tego powinniśmy dążyć. zwraca uwagę prof. Adam Antczak.

Eksperci podkreślają, że każdy sezon grypowy jest inny, nieprzewidywalny. Prof. Antczak zaleca osobom starszym i schorowanym szczepienia jeszcze przed rozpoczęciem sezonu grypowego, czyli we wrześniu, ale zaszczepić się można także w późniejszym terminie, pod warunkiem, że pacjent nie ma choroby przebiegającej z gorączką.

– Dodatkowym argumentem w podjęciu decyzji o szczepieniu przeciw grypie jest fakt, że zakażenie wirusem grypy może zwiększyć ryzyko ciężkiego przebiegu infekcji koronawirusem i odwrotnie – szczepienie przeciw COVID-19 nie zabezpiecza przed zachorowaniem na grypę3dodał prof. Antczak.
 
Szczepionki przeciwko grypie trafiły już od hurtowni i aptek i tu kolejne udogodnienie dla pacjentów, bo zaszczepić mogą nas również farmaceuci. To wygodne rozwiązanie, bo nie musimy szukać placówki ochrony zdrowia. Bez zbędnego oczekiwania, na szczepienie może zakwalifikować nas także farmaceuta.
 
 
  1. Meldunki epidemiologiczne „Zachorowania i podejrzenia zachorowań na grypę w Polsce” http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/grypa/index.htm (dostęp: 30.08.2023).
  2. Markiewicz, Liczba szczepień przeciw grypie spadła o 20 proc., https://cowzdrowiu.pl/aktualnosci/post/liczba-szczepien-przeciwko-grypie-spadla-o-20-proc (dostęp: 30.08.2023).
  3. Kurzyńska, Szczepienia przeciwko grypie stają się bardziej dostepne – ważne, by Polacy z nich korzystali, https://pulsmedycyny.pl/szczepienia-przeciwko-grypie-staja-sie-bardziej-dostepne-wazne-by-polacy-z-nich-korzystali-1191950 (dostęp: 30.08.2023).
  4. Dziś w życie wchodzi ustawa o darmowych lekach dla seniorów, https://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Dzis-w-zycie-wchodzi-ustawa-o-darmowych-lekach-dla-dzieci-i-seniorow,249252,2.html (dostęp: 30.08.2023).
źródło: compasspr
Szczepienia przeciw COVID-19 mają wrócić do aptek. Przegłosowana ostatecznie przez Sejm w ubiegłym tygodniu duża nowelizacja ustawy refundacyjnej przewiduje również rozszerzenie koszyka szczepień dostępnych w aptekach o inne zalecane szczepienia ochronne. Farmaceuci apelują o jak najszybsze wdrożenie szczepień w aptekach, bo – jak podkreślają – można w ten sposób poprawić wyszczepialność, która w Polsce pozostaje na bardzo niskim poziomie. Warunkiem jest jednak przyspieszenie odpowiednich szkoleń dla farmaceutów.
– Doświadczenia europejskie pokazują, że we wszystkich krajach, w których wprowadzono do aptek większą liczbę szczepień i gdzie poszerzono ten koszyk nie tylko o szczepienia przeciwko grypie czy COVID-19, ale dodano również szczepienia przeciwko pneumokokom, szczepienia boosterowe przeciwko błonicy czy krztuścowi, tam wyszczepialność maksymalnie wzrosła. Dlatego właśnie rozwiązania, które zostały przygotowane w dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej, powinny zostać w jak najszybszym czasie zaimplementowane do aptek, aby poprawić tę wyszczepialność, która na razie w naszym kraju jest na bardzo niskim poziomie – mówi agencji Newseria Biznes dr n. farm. Mikołaj Konstanty, prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej, członek Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

W Polsce szczepienia w aptekach są wykonywane od 2021 roku. Farmaceuci zaszczepili do tej pory przeciw COVID-19 ok. 5 proc. populacji, a przeciw grypie – ok. 8 proc. To znacznie mniej niż np. w Portugalii, gdzie w sezonie 2021/2022 farmaceuci w aptekach zaszczepili ok. 63 proc. mieszkańców. Obecnie szczepienia przeciw grypie w aptekach wciąż są dostępne. Z początkiem lipca farmaceuci stracili jednak prawo do wykonywania w aptekach szczepień przeciwko COVID-19. Wcześniejsza wersja przepisów wiązała te uprawnienia ze stanem epidemii lub zagrożenia epidemicznego, który został zniesiony 1 lipca. Przyjęta przez parlament nowelizacja ustawy refundacyjnej przywraca tę możliwość. Lekarze i farmaceuci apelują o jak najszybsze wdrożenie nowych przepisów przed szczytem sezonu zachorowań. Według prognoz ekspertów w tym sezonie infekcyjnym padną kolejne rekordy zachorowań. Z początkiem września rozpocznie się też sezon szczepień ochronnych, a nowela umożliwia też poszerzenie koszyka szczepień dostępnych w aptekach o kolejne, takie jak szczepienia przeciwko pneumokokom, błonicy, HPV czy krztuścowi. Kolejny krok to przygotowanie aktów wykonawczych, które pozwolą w praktyce na wprowadzenie tych rozwiązań przed sezonem infekcyjnym i określenie ścieżki wprowadzania nowych szczepień do aptek.

– Farmaceuci powinni przejść dodatkowe szkolenia – zauważa dr Mikołaj Konstanty. – Obecnie są przeszkoleni tylko w zakresie podawania szczepień ochronnych przeciwko grypie i COVID-19. Żebyśmy mogli rozszerzyć ten koszyk, tak jak przewiduje nowelizacja ustawy refundacyjnej – czyli mówimy tutaj właśnie o pneumokokach, błonicy czy krztuścowi – muszą ruszyć szkolenia w oparciu o legislację. Tutaj też czekamy, żeby te szkolenia zostały w miarę szybko wprowadzone.

Farmaceuci podkreślają, że dla pacjentów to wygodna forma, zachęcająca do przyjęcia szczepionki osoby, którym brak czasu na wizytę w przychodni. Dlatego właśnie rozszerzenie koszyka szczepień dostępnych w aptekach może poprawić wyszczepialność w polskim społeczeństwie.

 Jak na razie jest ona na bardzo niskim poziomie, wobec czego te działania powinny zostać podjęte szybko – podkreśla prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej. – W ostatnim sezonie wprowadzono co prawda szczepienia przeciw grypie do aptek, ale nie nadano im pewnego rytmu, był problem z dostępnością recept, ta ścieżka była wydłużona i dopiero na sam koniec udało się wprowadzić drobną zmianę. Teraz jesteśmy przed nowym sezonem i mamy informację, że szczepionki dla pacjentów będą refundowane, w związku z czym szybkie działania operacyjne powinny zwiększyć dostępność pacjentów do tych szczepień. Tutaj najlepszym rozwiązaniem jest właśnie wprowadzenie ich do aptek. Pacjent, który nie musi udawać się do lekarza po receptę, a zamiast tego może przyjść do apteki i uzyskać to szczepienie refundowane, na pewno szybciej podejmie tę decyzję.

Na razie, jak wynika ze zmian na lipcowej liście refundacyjnej, szczepionki przeciwko grypie są dostępne z 50-proc. refundacją, ale na razie nie dotyczy to recept farmaceutycznych.

Według danych Naczelnej Izby Aptekarskiej w Polsce jest ok. 9 tys. przeszkolonych farmaceutów, którzy są przygotowani do szczepień. Eksperci wskazują jednak, że można lepiej wykorzystać potencjał ok. 30 tys. farmaceutów i w ten sposób odciążyć personel lekarski. Jest też ok. 2 tys. aptecznych punktów szczepień, które w nadchodzącym sezonie infekcyjnym mogłyby wesprzeć w tym zakresie POZ.

– Mamy grupę zawodów medycznych, które do tej pory nie brały udziału w programach profilaktycznych. Cieszymy się, że Europa – ze względu na braki kadrowe – legislacyjnie nadaje tym grupom nowe kompetencje, dzięki czemu dostępność świadczeń wzrośnie. Obecność farmaceutów w systemie ochrony zdrowia odciąża lekarzy pierwszego kontaktu i nadaje szczepieniom pewien rytm, bo spora ich część wymaga powtórzeń, dawek dodatkowych. Jeśli pacjent nie musi się udawać do POZ, tylko może to rozwiązać w swojej okolicznej aptece – a trzeba zwrócić uwagę, że do polskich aptek trafia codziennie ok. 2 mln pacjentów – to potencjał jest bardzo duży – mówi Mikołaj Konstanty.

źródło: newseria

Do zbliżającego się wielkimi krokami sezonu infekcyjnego najlepiej przygotować się poprzez szczepienia. Niestety, w Polsce nie jest z nimi najlepiej, dlatego możliwość przyjęcia szczepionki w aptece to szansa na zwiększenie wyszczepialności – uważają eksperci Koalicji na rzecz szczepień w aptekach oraz Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.
Obecnie w aptekach można zaszczepić się na grypę, przypomniał podczas konferencji „Przygotowanie farmaceutów i aptek do rozpoczęcia sezonu szczepień – jak wykorzystać potencjał wynikający z nowelizacji ustawy refundacyjnej w sezonie 2023/2024” prof. Adam Antczak, przewodniczący Rady Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

To dobrze, bo sezon 2022/2023 okazał się rekordowy pod względem liczby zachorowań na grypę i zgonów przez nią wywołanych.

„Nic nie wskazuje na to, że nadchodzący sezon infekcyjny będzie lepszy, dlatego tak ważne jest, żeby zwiększać liczbę osób, które się zaczepią. Nie ma bowiem skuteczniejszego sposobu, aby uniknąć ciężkiego zachorowania. Dlatego rozszerzanie możliwości przyjęcia przez pacjentów szczepienia np. w aptekach jest kluczowa” – zaznaczył.

Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej zwrócił uwagę, że aktualnie w Sejmie procedowany jest projekt ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, który pozwoli na kontynuowanie od 1 października br. podawania w aptekach szczepień przeciw covid-19 i umożliwi także wprowadzenie innych szczepień np. przeciw pneumokokom (możliwość szczepienia przeciw covid-19 w aptekach zakończyła się w lipcu).

Jak wskazał dr Mikołaj Konstanty, prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej, doświadczenia z ubiegłego sezonu pokazały, że możliwość zaszczepienia w aptece poprawiają poziom wyszczepialności w naszym kraju.

„Apelujemy więc wspólnie z Ogólnopolskim Programem Zwalczania Chorób Infekcyjnych o jak najszybsze wprowadzenie nowych przepisów w życie, bo sezon chorobowy nieubłaganie się zbliża” – powiedział.

Według farmaceuty, ważnym aspektem, dla którego warto rozwijać szczepienia w aptekach jest fakt, iż skorzystały z nich osoby, które nigdy wcześniej się nie szczepiły, np. przeciw grypie.

„W zeszłym sezonie zaszczepiło się 23 proc. osób, które nigdy do tej pory nie poddawały się temu sposobowi profilaktyki. Co ciekawe, 83 proc. z nich to osoby z grupy ryzyka ciężkiego zachorowania” – podał Konstanty.

Tomków zwrócił też uwagę, na kwestie umocowania w nowej legislacji szczepień, które już są wykonywane w aptekach i finansowane w ramach refundacji. Wyjaśnił, że zgodnie z lipcową listą refundacyjną, wszystkie osoby powyżej 6. miesiąca życia będą mogły skorzystać z min. 50 proc. refundacji na szczepionkę przeciw grypie – chyba że receptę wypisze im farmaceuta – wtedy zapłacą pełną kwotę.

„Najlepszym rozwiązaniem byłoby uprawnienie farmaceutów do wystawiania recept refundowanych lub zniesienie obowiązku recepty” – wskazał.

Jak podkreślił dr Konstanty, prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej, farmaceuci są gotowi, by szczepić w aptekach nie tylko przeciw COVID-19 i grypie, ale także pneumokokom i innym chorobom, potrzebują tylko stosownych przepisów poszerzających koszyk tych świadczeń w aptekach. Dodał, że jest to zgodnie ze Strategią dla Szczepień 2030 ogłoszoną przez Ogólnopolski Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

Wyjaśnił, że nowe przepisy pozwalają nie tylko na kontynuację serwisu szczepień przeciw COVID-19 w aptekach po ustaniu stanu zagrożenia epidemicznego, ale pozwolą również na trwałe umocowanie w systemie szczepień przeciw grypie czy poszerzanie serwisu o kolejne preparaty takie jak m.in. szczepienia przeciwko pneumokokom czy krztuścowi.

Dr Konstanty przypomniał, że w Polsce szczepienia w aptekach wykonuje się od 2021 roku. Przeciw COVID-19 farmaceuci zaszczepili dotychczas 5 proc. populacji, natomiast przeciw grypie 8 proc., co jest drastycznie niższym wynikiem niż np. w Portugalii, gdzie w sezonie 2021/22 w aptekach zaszczepiono 63 proc. mieszkańców.

„Mimo stopniowego spadku dynamiki szczepień w ostatnim sezonie, zaangażowanie farmaceutów w walkę z wirusami pozostaje nadal na wysokim poziomie. W Polsce jest 2,5 tys. aptek, które są punktami szczepień. Mamy 9 tys. przeszkolonych farmaceutów, którzy są przygotowani do działania i czekają w aptekach na pierwszych pacjentów” – podkreślił.

O możliwościach odciążenia gabinetów podstawowej opieki medycznej mówił również dr Paweł Grzesiowski z Naczelnej Izby Lekarskiej. Jego zdaniem podawanie w aptekach szczepionek przeciw covid-19 oraz grypie również młodzieży może w istotny sposób poprawić poziom wyszczepienia. Ekspert wyraził wątpliwości co do podawania dzieciom w aptekach innych szczepień.

Natomiast Mariola Łodzińska, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych zwróciła uwagę, że pandemia covid-19 pomogła w rozszerzeniu kompetencji pielęgniarskich w zakresie kwalifikowania do szczepienia także przeciw grypie. Jej zdaniem można to wykorzystać, po rozszerzeniu o możliwość przepisywania przez pielęgniarki szczepionek refundowanych.

Źródło: PAP MediaRoomm MGR FARM

Wysokie temperatury i palące słońce mogą być niebezpieczne dla osób w każdym wieku, jednak upalne dni są szczególnym wyzwaniem dla osób powyżej 60. roku życia. Jak zadbać o zdrowie seniorów by mogli się oni cieszyć  wakacyjną pogodą? Jak uniknąć odwodnienia, jakie posiłki zaplanować i co zapakować ze sobą w podróż? Skorzystaj z praktycznych porad farmaceuty!
Upalna pogoda może być dla seniorów bardzo niebezpieczna, dlatego w letnie dni osobom starszym należy się szczególna uwaga. Nietrudno o odwodnienie organizmu, a przegrzanie może prowadzić do udaru cieplnego. Warto wdrożyć poniższe zasady, by móc czerpać radość z letnich dni – tłumaczy mgr farmacji Izabela Baj, dyrektor ds. opieki farmaceutycznej Gemini Polska.
 
Jak chronić się przed upałami? 
Wbrew powszechnej opinii, najwyższa temperatura w ciągu dnia występuje pomiędzy godziną 15:00 a 18:00. W tym czasie seniorzy powinni unikać wysiłku fizycznego, a najlepiej – zostać w domu. Warto zasłonić okna po nasłonecznionej stronie. Jeśli osoba starsza musi wyjść na zewnątrz, powinna ubrać lekkie i przewiewne ubranie. Konieczne są: nakrycie głowy (kapelusz z szerokim rondem lub czapka z daszkiem), okulary przeciwsłoneczne i krem z filtrem UV.

Jeśli wystąpią ból i zawroty głowy lub ogólny niepokój, senior powinien udać się w chłodne miejsce i napić się wody. Z kolei gorączka, większa częstotliwość bicia serca, przyśpieszony oddech i rozgrzana, czerwona skóra mogą być objawami udaru cieplnego. W takim przypadku, należy niezwłocznie wezwać pomoc dzwoniąc na numer alarmowy 112 – tłumaczy mgr farmacji Agnieszka Mikołajczak, specjalista ds. opieki farmaceutycznej Gemini Polska.

Dlaczego należy stosować krem z filtrem UV? 
Kremy z filtrem UV to podstawowa profilaktyka zapobiegająca rozwojowi raka skóry. Najlepiej wybrać krem z filtrem SPF 50 i ponawiać aplikację co 2-3 godziny. Najbardziej narażone miejsca to te niechronione ubraniem, czyli twarz, kark, uszy, ramiona i ręce.  Warto pamiętać, że promieniowanie UV przenika przez chmury, dlatego oparzenie słoneczne może pojawić się także w pochmurne dni. Dobrym wsparciem okazuje się odzież z filtrem UV, która jest coraz częściej dostępna w sklepach. Raz w roku warto zgłosić się do dermatologa, który skontroluje znamiona barwnikowe przy użyciu dermatoskopu.  

Jak uniknąć odwodnienia? 
Osoby starsze w słabszy sposób odczuwają pragnie, w związku z czym bardzo często dochodzi do zaburzeń gospodarki wodno-elektrolitowej. Aby uniknąć groźnego odwodnienia, należy pić wodę często, małymi łykami, nawet wtedy, gdy nie odczuwa się potrzeby sięgnięcia po napój.

Podczas upalnych dni konieczne jest uzupełnienie elektrolitów. Doustny płyn nawadniający można kupić w formie saszetek lub tabletek do rozpuszczenia. Do ich przygotowania należy użyć wody przegotowanej lub źródlanej butelkowanej, w ilości zaleconej przez producenta. Tylko wówczas powstaną oczekiwane stężenia soli – radzi mgr farmacji Agnieszka Mikołajczak, specjalista ds. opieki farmaceutycznej Gemini Polska.

Co jeść latem? 
Nierzadko seniorzy w okresie letnim odczuwają mniejszy apetyt. Warto przygotowywać lekkostrawne posiłki w małych porcjach i spożywać je 5-6 razy dziennie w regularnych odstępach. Najlepiej postawić na warzywa, nabiał oraz produkty zbożowe.  W trakcie upałów świetnie sprawdzą się chłodniki, które orzeźwią i dostarczą cennych wartości odżywczych.   Jeśli senior choruje na cukrzycę, dobrym wyborem będą owoce sezonowe o niskim indeksie glikemicznym, np. maliny, porzeczki czy brzoskwinie.

Co zabrać ze sobą w podróż? 
Wybierając się na wakacyjny wyjazd, senior powinien zabrać ze sobą zapas leków, listę obecnie przyjmowanych preparatów, dokumentację medyczną, niezbędne zaświadczenia od lekarza, książeczkę szczepień lub certyfikaty oraz mały żel antybakteryjny, bo choć obostrzenia przeciwko COVID-19 zostały zniesione, a ryzyko zarażenia jest małe, to wciąż istnieje – podsumowuje mgr farmacji Izabela Baj, dyrektor ds. opieki farmaceutycznej Gemini Polska.
 
źródło: Gemini Polska
Palenie papierosów prowadzi do rozwoju chorób cywilizacyjnych. Choroby układu krążenia, gdzie palenie papierosów jest jednym z głównych czynników ryzyka występowania, to najczęstsza przyczyna zgonów na całym świecie. Palenie tytoniu jest najważniejszą przyczyną zgonów polskich mężczyzn (26,6% wszystkich zgonów w 2019 r.) oraz drugą co do częstości przyczyną zgonów kobiet w Polsce (13,7% wszystkich zgonów w 2019 r.). Według szacunków palenie przyczynia się do ponad 80 tys. zgonów w Polsce, a corocznie palenie i spożywanie tytoniu prowadzi do utraty ponad 2 mln lat życia[3].
Dlatego też farmaceuci wciąż poszerzają wiedzę o wsparciu farmakologicznym rzucania palenia, np. o Nikotynowej Terapii Zastępczej. To właśnie NTZ pozwala stopniowo redukować dawkę nikotyny i zmniejszać zapotrzebowanie organizmu na tę substancję. Szeroka gama produktów zarówno o działaniu natychmiastowym (np. gumy, spray), jak i przedłużonym (np. plastry), minimalizuje objawy abstynencji.

Od teorii do praktyki: jak farmaceuci mogą pomóc pacjentom rzucić palenie?
Farmaceuci są często pierwszym punktem kontaktu dla wielu osób szukających porady zdrowotnej, dlatego odgrywają kluczową rolę w edukacji na temat palenia papierosów. Poprzez rozmowy z pacjentami, mogą pomóc w zrozumieniu ryzyka związanego z paleniem i motywować do zmiany stylu życia.

– Wiedza, empatia i indywidualne podejście stanowią fundamenty udanej terapii. Farmaceuci mogą prowadzić rozmowy, odpowiedzieć na pytania i wątpliwości, jak również motywować pacjentów do utrzymania zdrowego stylu życia. – podkreśla Pani Dorota Uliasz, prowadząca szkolenie, psycholog, doradca w branży medycznej.

Praktyka zamiast teorii!
W ramach szkolenia uczestnicy zapoznają się z praktycznymi poradami i strategiami, które można zastosować podczas rozmów z pacjentami uzależnionymi od nikotyny. Materiał zawiera scenki rodzajowe pokazujące, jak zachować się w kontakcie z pacjentem gotowym do rzucenia palenia oraz takim, który ze względu na stan zdrowia lub rodzaj przyjmowanych leków powinien natychmiast rzucić nałóg.

Działania edukacyjne na temat zagrożeń płynących z palenia papierosów są kluczowe dla poprawy zdrowia publicznego. Ważne jest, aby farmaceuci mieli dostęp do niezbędnych szkoleń i zasobów, które pozwolą im skutecznie przekazać te informacje. Jest to jeden z najważniejszych kroków, jakie możemy podjąć, aby zmniejszyć obciążenie chorobami cywilizacyjnymi i poprawić jakość życia wszystkich Polaków.

 
[1] Według badań CBOS i raportu WHO w Polsce regularne palenie tytoniu deklaruje co czwarty dorosły (prawie 8 mln Polaków).
[2] Z danych prezentowanych przez dra N.L. Benowitza z Uniwersytetu Kalifornii wynika, że jedynie 4% palaczy jest w stanie samodzielnie zerwać z nałogiem.
[3] Raport Polskiej Akademii Nauk „Redukcja palenia papierosów i używania e-papierosów, w szczególności wśród młodego pokolenia Polaków”, 2023 r.
źódło: InfoWire

Przedstawiciele rządu zapowiadają skierowanie w najbliższym czasie do prac parlamentarnych projektu ustawy nowelizującej program nieodpłatnego dostępu leków dla seniorów. Niestety, Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) zwraca uwagę, że sytuacja aptek ogólnodostępnych – od których zależy wydanie dodatkowych milionów opakowań leków – jest coraz gorsza. Marże apteczne dla leków refundowanych nie pokrywają kosztów ich dystrybucji – a więc apteki dopłacają do rządowych projektów z własnej kieszeni. Nieprzewidywalność sytuacji prawnej wzmacniają również zapowiedzi powrotu do prac nad nowelizacją ustawy Prawo Farmaceutyczne.

Od niemal dwóch lat trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy refundacyjnej. Ich elementem jest podniesienie marż aptecznych, które nie były waloryzowane przez ponad dekadę, od wejścia w życie tej regulacji. Są to zmiany wspierane i spodziewane przez środowisko farmaceutów, ponieważ obecny poziom marż nie pozwala na pokrycie kosztów dystrybucji leków refundowanych.
Ujemny poziom marż aptecznych sprawia, że z punktu widzenia aptek ogólnodostępnych program leków dla seniorów jest deficytowy. Należy jak najszybciej dokonać korekty w tym zakresie, zgodnie z ustaleniami podejmowanymi w ostatnich tygodniach w dialogu pomiędzy organizacjami pracodawców oraz Ministerstwem Zdrowia – mówi Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).
Według informacji przekazanych przez Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego założenia dla ustawy o rozszerzeniu grupy uprawnionych do otrzymania nieodpłatnych leków mają zostać przekazane w przyszłym miesiącu. Przedstawiciele resortu wskazują, że projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej może zostać przyjęty przez Radę Ministrów w nadchodzących tygodniach.

W ostatnich dniach przedstawiciele rządu wskazują również na plany nowelizacji ustawy Prawo Farmaceutyczne. Minister Adam Niedzielski podczas piątkowej konferencji prasowej poinformował, że zostały uzgodnione zmiany w części związanej z właścicielstwem aptek. Do dzisiaj jednak projekt nie został opublikowany, a doniesienia medialne wskazują na możliwość szybkiego przystąpienia do prac.
Kilka miesięcy temu strona społeczna Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia jednogłośnie apelowała o zapewnienie konsultacji publicznych projektów ustaw. Oczekujemy, że przejrzystość procesu legislacyjnego zostanie zachowana w przypadku projektów tak głęboko ingerujących w funkcjonowanie przedsiębiorstw. Liczymy na skierowanie projektu przepisów w tej sprawie w najbliższych dniach. Zdajemy sobie sprawę z kalendarza prac parlamentarnych, ale mamy jeszcze czas, aby zapewnić odpowiednią jakość stanowienia prawa – dodaje Arkadiusz Pączka.
źródło: Federacja Przedsiębiorców Polskich