Medicalpress
Apteka nie powinna być jedynie miejscem realizacji recept, ale pełnoprawnym elementem systemu ochrony zdrowia – przekonywali uczestnicy konferencji poświęconej przyszłości opieki farmaceutycznej w Polsce. Organizacje pacjenckie, seniorskie i konsumenckie apelują o zmiany w Prawie farmaceutycznym, które zapewnią pacjentom dostęp do rzetelnej informacji o cenach i dostępności leków, umożliwią rozwój usług farmaceutycznych oraz lepiej wykorzystają kompetencje farmaceutów. W centrum proponowanych reform ma znaleźć się pacjent, jego bezpieczeństwo i realny dostęp do świadczeń zdrowotnych.
Podczas konferencji organizacje pozarządowe, reprezentujące środowiska: pacjenckie, seniorskie i konsumenckie, przedstawiły stanowisko w toczącej się debacie nt. zmian w Prawie farmaceutycznym. Chodzi o kwestie dotyczące dostępu pacjentów do informacji oraz świadczeń oferowanych przez apteki i farmaceutów. 

Wydarzenie było kolejnym krokiem po wspólnym apelu organizacji pacjenckich do minister zdrowia z 26 marca 2026 r. Punkt wyjścia stanowił ubiegłoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-200/24, który nakreślił ramy dopuszczalnej reklamy porównawczej w aptekach i którego pełna implementacja wymaga działania od polskiego ustawodawcy.

Wyrok TSUE przesądza, że państwa członkowskie nie mogą utrzymywać zakazów reklamy aptecznej niezgodnych z zasadą swobody przepływu towarów i usług. Dotychczasowy art. 94a Prawa farmaceutycznego wymaga nowelizacji – jest to obowiązek wynikający z prawa europejskiego. Uczestnicy konferencji z zadowoleniem przyjęli fakt, że Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt zmiany przepisów (UD291). Jednocześnie zgodnie ocenili, że dotychczas zaproponowane zmiany stanowią krok w dobrym kierunku, ale nie są wystarczające – zwłaszcza z perspektywy realnych potrzeb pacjentów oraz czekających Polskę wyzwań demograficznych.

Uczestnicy debaty podkreślili, że możliwość kupowania leków po niższych cenach dzięki dostępowi do wiarygodnej informacji o ofertach aptecznych nie oznacza wzrostu nakładów na leki ani ich nadmiernej konsumpcji. 

Zdaniem biorących udział w dyskusji ekspertów dziś problemem jest niekontrolowana polipragmazja (przyjmowanie zbyt wielu leków jednocześnie). Bariery w dostępie do informacji o dostępności leków w aptece, ich interakcjach z innymi lekami, czy oferowanych przez apteki innych świadczeniach, stają się problemem natury zdrowotnej oddziałującym szczególnie na mieszkańców mniejszych miejscowości. W ich sytuacji, poza placówką POZ, najczęściej mogą liczyć jedynie na aptekę oraz pracującego w niej farmaceutę lub farmaceutkę.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że nowelizacja art. 94a Pf powinna zostać wpisana w szerszy cel: uczynienia apteki pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia, czyli lokalnym centrum zdrowia oferującym szersze świadczenia niż tylko sprzedaż produktów leczniczych. Osiągnięcie tego celu wymaga nowelizacji prawa, które umożliwi rozszerzenie świadczeń oferowanych przez apteki o takie obszary jak:

„Od 17 lat – także poprzez program Ogólnopolskiej Karty Seniora i Głos Seniora – jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z setkami tysięcy seniorów w całej Polsce. Dlaczego umożliwiamy koncernom farmaceutycznym szeroką reklamę leków bez recepty, zabraniając jednocześnie aptekom honorować karty rabatowe, takie jak np. Ogólnopolska Karta Seniora?” – argumentował Łukasz Salwarowski.

Z kolei Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, podkreślił, że apteka istnieje po to, żeby służyć pacjentowi, a nie żeby być przedmiotem sporu o to, kto ma prawo nią zarządzać. Maćkowiak podkreślił, że hasło „apteka dla aptekarza” jest odwróceniem właściwej hierarchii – w centrum powinien stać pacjent, a nie interes właściciela. Jego zdaniem dopóki debata publiczna pozostaje zdominowana przez spory branżowe, głos pacjenta będzie systematycznie wypychany na margines.
Zwrócono również uwagę na zjawiska, które – jeśli nie zostaną odpowiednio zaadresowane przez politykę zdrowotną – przełożą się na trwałe pogorszenie dostępności do opieki zdrowotnej. Należą do nich:
Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, podkreślił: „Apel z 26 marca, pod którym podpisały się organizacje reprezentujące miliony polskich pacjentów, nie jest postulatem ideologicznym – to wezwanie do racjonalnej polityki opartej na interesie pacjenta i spójnym podejściu do całości zagadnień związanych z funkcjonowaniem aptek w Polsce. Pacjenta nie interesuje, kto jest właścicielem apteki – jego interesuje dostępność do apteki oraz zakres świadczeń, jakie może mu ta placówka zaoferować”.

Zbigniew Tomczak, przewodniczący Obywatelskiego Parlamentu Seniorów, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z chorobą Alzheimera, stwierdził: „Seniorzy to dziś ponad 10 milionów obywateli – największa grupa odbiorców świadczeń aptecznych w Polsce. A jednak w tej debacie ich głos jest najsłabiej słyszalny. Dominuje spór o własność aptek, o przepisy, o rynek. My mówimy o czymś innym: o człowieku, który stoi przy okienku aptecznym, często z listą kilkunastu leków w ręku, i nie wie, czy stać go na wszystkie, czy są tańsze zamienniki i czy w ogóle bezpiecznie jest je łączyć. Szczególnie niewidzialni są opiekunowie osób z chorobą Alzheimera: to oni zarządzają terapią, to oni stoją przy okienku aptecznym, bez możliwości wizyty farmaceuty u ich podopiecznego w domu. My prosimy tylko o jedno: żeby prawo wreszcie ich zobaczyło” – stwierdził Zbigniew Tomczak.

Anna Gryżewska, dyrektor Biura Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, zaznaczyła, że pacjent przewlekle chory, zmagający się do końca życia z postępująca chorobą (jaką jest np. stwardnienie rozsiane), ma prawo oczekiwać od systemu ochrony zdrowia bardziej elastycznego podejścia do jego potrzeb. „Apteka to często ostatnie miejsce w systemie ochrony zdrowia, w którym pacjent ma realny kontakt z profesjonalistą medycznym przed sięgnięciem po lek. Szczególnie u osób z wielochorobowością i dużą różnorodnością objawów, przyjmujących nierzadko kilka preparatów dziennie, rola rzetelnej opieki farmaceutycznej wyraźnie oddzielonej od działań marketingowych jest kluczowa dla bezpieczeństwa terapii. Debata o art. 94a Prawa farmaceutycznego to w istocie debata o tym, czy farmaceuta będzie miał wreszcie warunki, by wpisać się w rolę profesjonalnego doradcy, zarówno w aptece, jak i poza nią. Dla chorych na SM tych, którzy chorują długo i doświadczają niepełnosprawności istotny jest też kontakt z farmaceutą w domu poza apteką – co także jest podnoszone przez środowiska chorych jako ważny element – możliwy do wprowadzenia w Polsce” – wskazała Anna Gryżewska.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej, podsumowała: „Senior przyjmujący kilkanaście leków dziennie to codzienność zarówno w polskich aptekach, jak i w placówkach opieki długoterminowej. Właśnie w tej grupie pacjentów szczególnie widoczny jest niewykorzystany potencjał farmaceutów. Farmaceuta powinien mieć możliwość wykonywania przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, zarówno w aptece, jak i w miejscu zamieszkania lub przebywania seniora, ponieważ są one jednym z najskuteczniejszych narzędzi ograniczania niekontrolowanej polipragmazji, zmniejszania ryzyka interakcji lekowych oraz optymalizacji farmakoterapii” – mówiła prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Jej zdaniem rzetelna informacja nie prowadzi do nadmiernej konsumpcji leków. „Przeciwnie, dobrze poinformowany pacjent podejmuje bardziej racjonalne decyzje zdrowotne, np. zrezygnuje z drogiego, niepotrzebnego suplementu, a rozpocznie regularne stosowanie zleconego przez lekarza leku, z którego często zrezygnował ze względu na cenę. Dziś największym problemem jest brak systemowych narzędzi wspierających optymalną farmakoterapię. Dlatego rozwój opieki farmaceutycznej, w tym przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, powinien stać się jednym z priorytetów polityki zdrowotnej państwa.

Dzięki temu farmaceuci będą mogli w pełni wykorzystać swoje kompetencje, zwiększając bezpieczeństwo terapii i poprawiając jej skuteczność, a jednocześnie ograniczając koszty wynikające z nieoptymalnego leczenia” – wskazała prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Źródło: PAP MediaRoom

Dzięki nowej funkcjonalności systemu e-zdrowia, pacjenci zyskają większą swobodę w realizacji e-recept. Centrum e-Zdrowia uruchomiło nową funkcjonalność, która umożliwia kontynuowanie realizacji recepty w różnych aptekach. Oznacza to, że po wykupieniu pierwszej partii leków pacjent nie będzie musiał wracać do tej samej apteki, aby odebrać kolejne opakowania.
 
Nowe rozwiązanie będzie wdrażane stopniowo. Już teraz zapraszamy wszystkie apteki do składania wniosków o dostęp do nowej funkcjonalności. W pierwszej kolejności będzie ona uruchamiana w aptekach z Kalisza i Łodzi, a od 18 czerwca w aptekach na terenie całego kraju.

Koniec z koniecznością powrotu do tej samej apteki

Do tej pory pacjent, który rozpoczął realizację e-recepty obejmującej większą liczbę opakowań leku, musiał odbierać kolejne partie leków w tej samej aptece. Dotyczyło to przede wszystkim recept wystawianych na dłuższy okres leczenia – w zdecydowanej większości recept rocznych. Dzięki nowej funkcjonalności każde kolejne opakowania będzie można wykupić również w innej aptece, pod warunkiem że obie apteki korzystają z nowego rozwiązania.

Korzyści dla pacjentów

Najważniejszą korzyścią jest większa wygoda i oszczędność czasu. Pacjent nie będzie już związany z jedną apteką tylko dlatego, że właśnie tam rozpoczął realizację recepty. Jeśli zmieni miejsce pobytu, wyjedzie na urlop, będzie przebywał czasowo w innej miejscowości lub po prostu nie znajdzie potrzebnego leku w dotychczasowej aptece, będzie mógł kontynuować realizację recepty w innej placówce. Podobnie w sytuacji, jeśli apteka zostanie zamknięta np. z powodu remontu lub nie będzie miała możliwości zamówienia z danej hurtowni kolejnego opakowania leku. Pacjent nie będzie musiał wykupić całej recepty od razu i ponosić koszt wszystkich opakowań z danej pozycji.

Korzyści dla aptek

Nowa funkcjonalność przynosi również korzyści aptekom. Po jej uruchomieniu apteka:

Korzyści dla systemu ochrony zdrowia

Jak działa nowe rozwiązanie?

Po uruchomieniu funkcjonalności apteka widzi w systemie informacje o e-recepcie, której realizacja została rozpoczęta w innej aptece, która również korzysta z tego rozwiązania Dzięki temu farmaceuta może kontynuować realizację recepty i wydać pacjentowi kolejną część przepisanych leków zgodnie z obowiązującymi zasadami.

Nowe rozwiązanie to kolejny krok w rozwoju usług cyfrowych w ochronie zdrowia, który zwiększa wygodę pacjentów oraz ułatwia codzienną pracę farmaceutów.

Źródło: MZ

Osoby starsze należą do grup najbardziej narażonych na ciężki przebieg chorób zakaźnych, hospitalizacje i zgony z powodu infekcji. Eksperci oraz przedstawiciele Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” alarmują, że w obliczu starzenia się społeczeństwa konieczne jest zwiększenie dostępu do refundowanych szczepień ochronnych dla seniorów. Wyniki badania ankietowego pokazują, że choć starsi Polacy dostrzegają zagrożenie związane z zakażeniami pneumokokowymi, to poziom wyszczepialności pozostaje niski. Głównymi barierami są koszty szczepień, niedostateczna wiedza oraz obawy dotyczące działań niepożądanych.
Seniorzy są najbardziej narażoną na choroby zakaźne i infekcje grupą wiekową. Wynika to z naturalnego starzenia się układu odpornościowego i częstego występowania schorzeń współistniejących. Stąd potrzeba zapewnienia im szerokiego, refundowanego dostępu do szczepień o najszerszej ochronie. Na tę potrzebę, popartą wynikami badania ankietowego, zwraca uwagę Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” podkreślając, że szczepienia powinny stać się standardem opieki medycznej.

Seniorzy potrzebują szerszej ochrony. Eksperci apelują o powszechny dostęp do refundowanych szczepień

 
Z szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że do 2030 r. blisko 1/3 populacji Polski będzie miała powyżej 60. lat, a do roku 2050 odsetek ten wzrośnie nawet do 40 procent. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa rośnie również ryzyko ciężkich chorób zakaźnych, w tym inwazyjnej choroby pneumokokowej (IChP), która szczególnie zagraża seniorom.

Niepokojące statystyki zakażeń pneumokokowych

Właśnie z uwagi na obniżoną odporność i występowanie chorób współistniejących, osoby starsze są szczególnie narażone na ciężki przebieg zakażeń pneumokokowych, takich jak zapalenie płuc, sepsa czy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Ryzyko zachorowania na inwazyjną chorobę pneumokokową (IChP) gwałtownie wzrasta wraz z wiekiem (osoby 65+ z czynnikami ryzyka stanowią 39 proc. tej grupy wiekowej, ale to właśnie u nich odnotowuje się ponad połowę przypadków zapaleń płuc o dowolnej przyczynie).

Dodatkowo osoby starsze są najbardziej narażone na ciężki przebieg zakażenia, hospitalizacje i ryzyko zgonu – wskaźnik śmiertelności związanej z IChP w grupie osób po 65. roku życia wynosi niemal 50 proc. i jest najwyższy wśród wszystkich grup wiekowych. Dlatego tak ważna jest ochrona tej części populacji.

Pneumokoki są straszne, kojarzą się z zapaleniem płuc. Co roku z powodu zapalenia płuc umiera na świecie 2,5 mln osób, to najczęstsza infekcyjna przyczyna zgonów. Co drugi pacjent z zapaleniem płuc, który trafi do szpitala, umrze. I to już są dane przerażające – mówi dr Monika Wanke-Rytt, z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym na Wydziale Lekarskim Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, edukatorka w zakresie szczepień i profilaktyki zdrowotnej. – Szczepienia przeciwko pneumokokom, o czym mówi się coraz częściej, choć jeszcze nie w Polsce, są narzędziem spowalniającym proces antybiotykoodporności, która narasta i nigdy jej nie zatrzymamy. Dzięki szczepieniom możemy ograniczyć stosowanie antybiotyków.

Profilaktyka, która nie tylko ratuje, ale się zwraca

Choroba pneumokokowa to nie tylko problem zdrowotny dla pacjentów i ich rodzin, ale również poważne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki. Pozaszpitalne zapalenie płuc (PZP), którego istotną część stanowią zakażenia pneumokokowe, pozostaje jedną z głównych przyczyn hospitalizacji, absencji zawodowej i kosztów pośrednich, które według szacunków wynoszą prawie 50 mln zł rocznie.

Tymczasem szczepionki skoniugowane przeciw pneumokokom o wysokiej walentności nie tylko zapewniają seniorom najszerszą ochronę i redukują ryzyko ciężkich powikłań, ale znacznie zmniejszają także koszty leczenia. Przeprowadzone niedawno m. in. w Polsce badanie oceniające wpływ społeczno-ekonomiczny programów szczepień dla dorosłych (w tym szczepień przeciwko pneumokokom) wykazało, że mogą one przynieść społeczeństwu zwrot nawet 19-krotności początkowej inwestycji, przy uwzględnieniu korzyści wykraczających poza system ochrony zdrowia (w przypadku szczepień przeciw pneumokokom zwrot z inwestycji może osiągać nawet 33-krotność poniesionych kosztów).

Co wiemy o szczepieniach wśród seniorów?

W obliczu tych wyzwań cywilizacyjnych Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”, której misją jest m. in. troska o zdrowie i jakość życia osób starszych, przeprowadziła badanie ankietowe w celu lepszego poznania problemów i wyzwań związanych z chorobami, którym można skutecznie zapobiegać dzięki szczepieniom. Ankieta zatytułowana „Czy seniorzy mogą liczyć na skuteczną profilaktykę szczepienną?” została skierowana do szerokiego grona odbiorców – osób zaangażowanych w opiekę długoterminową, ekspertów zajmujących się zdrowiem seniorów i osób niesamodzielnych, a także kadry zarządzającej domami pomocy społecznej, zakładami opiekuńczo-leczniczymi i pielęgnacyjno-opiekuńczymi oraz innymi placówkami sprawującymi bezpośrednią opiekę nad osobami starszymi.

Jednym z kluczowych obszarów badania była ocena poziomu wiedzy i świadomości dotyczącej szczepień ochronnych oraz profilaktyki chorób zakaźnych – zarówno wśród seniorów, jak i osób odpowiedzialnych za organizację i realizację opieki. Chcieliśmy również zidentyfikować najważniejsze czynniki wpływające na poziom wyszczepialności osób starszych. Dlatego pytaliśmy między innymi o dostępność szczepień, bariery organizacyjne oraz koszty ponoszone przez pacjentów – mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Wysoka świadomość zagrożeń, niska realizacja szczepień

92 proc. ankietowanych przez Koalicję seniorów uważa zapalenie płuc za poważne zagrożenie, a niemal 80 proc. – że infekcja może trwale obniżyć ich samodzielność.  Choć niemal 3/4 respondentów wie, że pneumokoki mogą prowadzić do hospitalizacji i ciężkich powikłań, to jedynie 20 proc. było kiedykolwiek zaszczepionych przeciw pneumokokom. Największą barierę stanowią finanse – 88 proc. seniorów zaszczepiłoby się, gdyby szczepienie było bezpłatne. Ponad połowa badanych zwraca uwagę na koszt szczepień (57 proc.), który stanowi dla nich realną przeszkodę w podjęciu decyzji o zaszczepieniu. Podobnie wysoki odsetek osób jako powód niepodjęcia decyzji o szczepieniu podaje brak wystarczającej wiedzy (51 proc.) lub obawę przed działaniami niepożądanymi (57 proc.). Świadczy to o silnej potrzebie edukacji i konieczności podjęcia działań systemowych.

Szczepienia bliżej pacjenta

Ważnym elementem zwiększania wyszczepialności seniorów, który wybrzmiał wyraźnie z wyników badania ankietowego, było zwiększenie dostępu do szczepień w aptekach i miejscach pobytu dziennego.

Farmaceuci mają i chęci, i możliwości do wykonywania szczepień – deklaruje dr n. farm. Magdalena Stolarczyk, członkini Okręgowej Rady Aptekarskiej w Warszawie i Naczelnej Rady Aptekarskiej, ekspertka merytoryczna Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. – Mamy uprawnienia, oczywiście po odbyciu odpowiednich kursów, do kwalifikowania i wykonywania szczepień przeciwko 26 jednostkom chorobowym, w tym zakażeniom pneumokokowym.  Możemy też wystawiać recepty, także refundowane, co pozwala diametralnie skrócić ścieżkę pacjenta do zaszczepienia i odciążyć lekarzy i pielęgniarki.

Według ekspertów takie rozwiązanie realnie zwiększa dostępność profilaktyki i powinno być systemowo wzmacniane, zwłaszcza że, jak pokazała ankieta, zwracają na to uwagę zarówno seniorzy i ich opiekunowie, jak i kadra zarządzająca placówkami opieki długoterminowej.

Nasi respondenci chętnie skorzystaliby ze szczepień, gdyby bezpłatnie oferowały je apteki. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 68 proc. seniorów – wylicza Magdalena Osińska-Kurzywilk. – Z kolei kadra zarządzająca wskazuje, że kluczowym kierunkiem zmian powinno być wprowadzenie bezpłatnych szczepień w ich placówkach (84 proc. ankietowanych) przy jednoczesnym zapewnieniu wsparcia organizacyjnego, w tym mobilnych zespołów szczepiących, co mogłoby znacząco usprawnić realizację szczepień w placówkach o ograniczonych zasobach kadrowych – dodaje prezes Koalicji.

Czas na strategiczną decyzję dla zdrowia seniorów

Doświadczenia ostatnich lat potwierdziły, że odpowiednio prowadzona polityka szczepień stanowi jeden z kluczowych elementów budowania bezpieczeństwa zdrowotnego osób po 65. r.ż., szczególnie narażonych na zakażenia. Nowoczesne szczepionki skoniugowane przeciwko pneumokokom o wysokiej walentności są odpowiedzią na te potrzeby. Dają możliwość zabezpieczenia seniorów jedną dawką na wiele lat i zapewnić niemal 50-procentową skuteczność w zapobieganiu ich hospitalizacji.

Jak pokazują wyniki ankiety, seniorzy chcą się szczepić, a placówki chcą szczepić. Oba środowiska wskazują na te same warunki konieczne: refundację, jasne zasady i edukację.  Wysoka deklarowana gotowość (88 proc. seniorów, 93% placówek) świadczy o tym, że usunięcie barier finansowych i informacyjnych mogłoby znacząco zwiększyć poziom ochrony zdrowotnej osób starszych. Stąd apel Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” o podjęcie działań zmierzających do tego, by szczepienia przeciwko chorobom zakaźnym, w tym zakażeniom pneumokokowym, stały się standardem leczenia i filarem polityki zdrowotnej państwa. W starzejącym się społeczeństwie jest to nie tylko decyzja medyczna, ale strategiczna inwestycja w zdrowie publiczne i przyszłość Polski.

WYNIKI BADANIA: „CZY SENIORZY MOGĄ LICZYĆ NA SKUTECZNĄ PROFILAKTYKĘ SZCZEPIENNĄ?”

Źródło: inf pras

 
Polska stoi przed jednym z największych wyzwań zdrowotnych i społecznych najbliższych dekad. Z danych GUS wynika, że liczba osób po 60. roku życia będzie systematycznie rosła, zwiększając zapotrzebowanie na opiekę medyczną, rehabilitację i wsparcie społeczne. Tymczasem eksperci alarmują, że obecny system ochrony zdrowia nie jest przygotowany na skalę nadchodzących zmian. Podczas VI Kongresu „Pacjent w Centrum Uwagi” organizowanego przez DOZ S.A. zwracano uwagę na niedobór specjalistycznej opieki geriatrycznej, problem wielolekowości, brak koordynacji działań oraz konieczność inwestowania w profilaktykę i aktywne starzenie się społeczeństwa.
Z danych GUS wynika, że na koniec 2023 r. było już 9,9 mln osób 60+, a do 2060 r. może ich być 11,9 mln. To oznacza nie tylko więcej seniorów, ale też więcej chorób przewlekłych, leków i potrzeby rehabilitacji. Problem w tym, że geriatria nie wystarczy. W Polsce działa tylko 195 poradni geriatrycznych i 62 oddziały z ok. 1,2 tys. łóżek. Eksperci podkreślają więc, że potrzebny jest model współpracy wielu specjalistów, a nie leczenie seniora „na raty” w kolejnych gabinetach.

Starość zaczyna się „poza szpitalem”. Warszawa pokazuje kierunek

Starzenie nie zaczyna się w gabinecie, tylko na ulicy, przystanku i w mieszkaniu bez windy. Dlatego jako przykład działań samorządowych wskazywano Warszawę. Jarosław Jóźwiak, radny Warszawy i przewodniczący komisji zdrowia, mówił o transporcie, profilaktyce, szczepieniach i rozwiązaniach mieszkaniowych. Jak podkreślał, „miasto podchodzi do wsparcia seniorów w sposób integralny”.

Zwracał też uwagę, że dłuższe życie oznacza większe potrzeby. „Im lepiej, tym trudniej – mówił, dodając – Sztuka życia polega na tym, by w wieku 80-90 lat jeździć na rajdach i ćwiczyć na siłowni”. To pokazuje, że aktywna starość zależy nie tylko od chęci, ale też od warunków: dostępnej przestrzeni, usług, profilaktyki i wsparcia.

Brak informacji i koordynacji – bariera, która psuje nawet dobre rozwiązania

Nawet najlepsze lokalne programy nie wystarczą jednak, jeśli pacjent – szczególnie senior – nie wie, gdzie i po co ma się zgłosić. Uczestnicy kongresu podkreślali problem niedostatecznej informacji oraz brak spójnej koordynacji działań. Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja, oceniała, że „dużo mówimy i robimy, tylko brak koordynacji pomiędzy jednym a drugim”. Zwracała uwagę, że seniorzy często nie wiedzą, jakie mają uprawnienia i gdzie szukać pomocy. „Jak nie wiemy, to narzekamy. Jak wiemy, to możemy być aktywni” – mówiła.

Wątek aktywizacji seniorów powiązano z profilaktyką i zdrowiem publicznym. Łukasz Salwarowski podkreślał, że „człowiek nieaktywny, zamknięty w czterech ścianach, to człowiek chory”, a izolacja i bierność szybko przekładają się na pogorszenie stanu zdrowia – i w konsekwencji na koszty ponoszone zarówno przez system, jak i przez rodziny.

Wielolekowość: NFZ o skali problemu, apteki o możliwym rozwiązaniu

Jednym z największych wyzwań zdrowotnych seniorów jest wielolekowość. Z danych NFZ wynika, że „aż 1/3 Polaków po 65. roku życia przyjmuje co najmniej 5 leków dziennie”, co zwiększa ryzyko interakcji i powikłań.

Dlatego podczas kongresu dużo mówiono o roli farmaceutów, bo to właśnie apteka często jest dla seniora najłatwiej dostępnym miejscem kontaktu z systemem ochrony zdrowia. Zdaniem uczestników rozwój usług takich jak przeglądy lekowe czy edukacja pacjentów może poprawić bezpieczeństwo terapii. „Jeżeli w aptekach będą takie usługi, jak przegląd lekowy, będziemy mogli edukować pacjentów, jak zażywać leki (…) to system na tym zyska” – przekonywał Radosław Wesołek.

Profilaktyka i styl życia: starość zaczyna się dużo wcześniej niż w gabinecie

W dyskusji o systemie łatwo skupić się na brakach kadrowych i organizacyjnych, a zapomnieć, że część ryzyka można ograniczać, zanim pacjent trafi do przychodni. W tym kontekście wybrzmiała perspektywa prof. Michała Rabijewskiego, który podkreślał znaczenie codziennych nawyków – ruchu, diety i profilaktyki – nawet wtedy, gdy ktoś ma obciążenia rodzinne. Jak mówił: „W granicach 80, 90% tego, ile my będziemy żyli i w jakim zdrowiu będziemy żyli, tak naprawdę zależy od nas samych”. W praktyce oznacza to, że system powinien nie tylko leczyć skutki, ale także wspierać ludzi w utrzymaniu sprawności jak najdłużej – bo to jedna z najbardziej opłacalnych i zarazem najbardziej „ludzkich” dróg ochrony zdrowia.

Wnioski z kongresu DOZ: współpraca i koordynacja zamiast gaszenia pożarów

Z debaty podczas VI Kongresu „Pacjent w Centrum Uwagi” organizowanego przez DOZ S.A. wyłaniał się obraz systemu, który nie nadąża za rosnącą liczbą seniorów: opieka nad pacjentem wielochorobowym jest rozproszona, informacja nie zawsze dociera tam, gdzie powinna, a profilaktyka zbyt często ustępuje leczeniu skutków.

Uczestnicy podkreślali, że potrzebne są lepsza koordynacja, silniejsza profilaktyka i współpraca między zawodami medycznymi, by seniorzy szybciej otrzymywali wsparcie bliżej domu, a system mógł ograniczać możliwe do uniknięcia powikłania i hospitalizacje. W przeciwnym razie zamiast planu pozostanie reagowanie i „gaszenie pożarów”.

Źródło: PAP MediaRoom

Dostępność aptek w małych miejscowościach i na terenach wiejskich pozostaje jednym z kluczowych wyzwań systemu ochrony zdrowia. Tak zwane „białe plamy” na mapie farmaceutycznej oznaczają, że pacjenci muszą pokonywać wiele kilometrów, aby zrealizować receptę czy uzyskać poradę farmaceutyczną. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych przedstawiciele Naczelnej Izby Aptekarskiej (NIA) zaprezentowali propozycje zmian, które – jak podkreślają – mają realnie poprawić sytuację.
Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych przedstawiciele NIA przypomnieli, że celem ustawy „Apteka dla Aptekarza” było powstrzymanie monopolizacji rynku. – Chodziło o to, aby nie powstały dwie–trzy duże sieci, które mogłyby wpływać na politykę lekową państwa – podkreśliła mgr farm. Małgorzata Pietrzak, przewodnicząca Sądu Aptekarskiego NIA. Jej zdaniem kluczem jest tworzenie „map potrzeb aptecznych” w porozumieniu z samorządem i instytucjami państwowymi.

Europejskie wzorce i polska specyfika.

Mecenas Krzysztof Baka z Naczelnej Rady Aptekarskiej przypomniał, że zgodnie z polskim prawem aptekę może prowadzić wyłącznie farmaceuta lub spółka farmaceutów, a maksymalna liczba placówek na właściciela to cztery. Takie rozwiązanie obowiązuje również w wielu krajach europejskich, m.in. we Francji czy Hiszpanii. Tam, gdzie brakuje aptek, lokalne samorządy współfinansują ich działalność, dbając o profesjonalny charakter opieki.

„7 kroków do apteki” – konkretne rozwiązania

Najbardziej szczegółowe propozycje przedstawił mgr farm. Marcin Piątek, prezes Pomorsko-Kujawskiej OIA. Dokument „7 kroków do apteki” zawiera m.in. obniżenie opłaty za zezwolenie na prowadzenie apteki na terenach wiejskich z 23 tys. zł do 233 zł, uproszczenie wymogów lokalowych i tworzenie punktów opieki farmaceutycznej, obniżki podatków od nieruchomości, szybkie podpisywanie umów z NFZ w ciągu 48 godzin oraz współfinansowanie dyżurów aptek ze środków publicznych. To – jak podkreślają przedstawiciele NIA – rozwiązania sprawiedliwe i racjonalne, które mogą poprawić dostęp pacjentów do usług farmaceutycznych tam, gdzie są one dziś najbardziej potrzebne.

Profesjonalizm ponad zysk

NIA podkreśla, że celem zmian nie jest tworzenie kolejnych placówek sterowanych przez fundusze inwestycyjne, ale zagwarantowanie obywatelom dostępu do profesjonalnej opieki farmaceutycznej. – Farmaceuci są gotowi otwierać apteki w mniejszych miejscowościach, jeśli otrzymają gwarancje państwa, a nie wsparcie funduszy inwestycyjnych, których celem jest wyłącznie zysk – podsumowała Małgorzata Pietrzak.

Problem „białych plam” na mapie aptek to nie tylko kwestia dostępności leków, ale także równości w dostępie do opieki farmaceutycznej. Propozycje NIA pokazują, że rozwiązanie nie musi oznaczać deregulacji rynku, lecz mądre wsparcie dla farmaceutów chcących działać w mniejszych miejscowościach. Wdrażając „7 kroków do apteki”, państwo może zapewnić pacjentom nie tylko lepszy dostęp do leków, ale i profesjonalną opiekę farmaceutyczną, opartą na wiedzy, etyce i odpowiedzialności.

Źródło: NIA

Rola farmaceuty w systemie ochrony zdrowia stale rośnie, a poszpitalna opieka farmaceutyczna staje się jednym z kluczowych elementów wsparcia pacjentów po zakończonym leczeniu szpitalnym. Najnowsza publikacja Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego i Naczelnej Izby Aptekarskiej to ważny krok w stronę profesjonalizacji tego obszaru. Dokument zawiera zarówno podstawy prawne, jak i praktyczne schematy działania, które mogą usprawnić proces leczenia i poprawić jakość życia pacjentów.
Ukazała się publikacja, która może istotnie zmienić sposób postrzegania roli farmaceuty w polskim systemie ochrony zdrowia. „Wytyczne wykonywania świadczenia zdrowotnego – Poszpitalna Opieka Farmaceutyczna (POF)”, opracowane wspólnie przez Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne oraz Naczelną Izbę Aptekarską, mają stać się fundamentem dla rozwoju nowoczesnej opieki nad pacjentem po hospitalizacji.

Autorzy podkreślają, że dokument stanowi „ważny krok w kierunku dalszej profesjonalizacji zawodu farmaceuty oraz jego lepszej integracji z zespołami medycznymi”. Wytyczne wpisują się w działania zmierzające do poprawy zdrowia i jakości życia pacjentów poprzez multiprofesjonalną współpracę pracowników ochrony zdrowia.

W gronie twórców opracowania znaleźli się farmaceuci specjaliści, naukowcy i praktycy, którzy na co dzień pracują zarówno w aptekach ogólnodostępnych, jak i w szpitalach. Współautorką jest także wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, dr n. med. Alina Górecka. Całość poprzedza słowo wstępne prezesa NRA, dr. n. med. i n. o zdr. Marka Tomkowa, który zwraca uwagę na znaczenie poszpitalnej opieki farmaceutycznej w systemie ochrony zdrowia.

Wytyczne obejmują podstawy prawne realizacji świadczenia, zakres odpowiedzialności farmaceuty i prawa pacjenta, a także wskazują grupy wymagające szczególnego nadzoru. W dokumencie opisano schemat prowadzenia i dokumentowania świadczenia oraz oczekiwane efekty zdrowotne. Nie zabrakło również analizy wyzwań związanych z wdrożeniem nowych standardów.

Na końcu publikacji umieszczono zestaw materiałów, które mogą okazać się praktycznym narzędziem w codziennej pracy farmaceuty oraz przy budowaniu współpracy w ramach zespołów opieki koordynowanej. To właśnie w tym punkcie publikacja nabiera szczególnej wartości – łączy bowiem teorię z praktyką, wskazując realne możliwości poprawy jakości opieki nad pacjentem po wyjściu ze szpitala.

Dokument dostępny jest w całości na stronie Naczelnej Izby Aptekarskiej.

Źródło: NIL

Wakacje to czas odpoczynku, podróży i oderwania od codziennych obowiązków. Jednak – jak przypominają farmaceuci – urlop nie oznacza przerwy od dbania o zdrowie. Przerwanie terapii w czasie wakacji może mieć poważne konsekwencje – od wizyty na ostrym dyżurze po hospitalizację. Jak podkreślają eksperci, organizm nie lubi wakacji od leków, a nawet krótkie przerwy w terapii bywają niebezpieczne.
„Wakacje nie oznaczają jednak odpoczynku od obowiązku dbania o zdrowie” – mówi mgr farm. Bożena Szymańska, ekspert kampanii DOZkonała Lekcja Zdrowia.

Farmaceutka zwraca uwagę, że wielu pacjentów popełnia powtarzające się błędy – nie kończą terapii, zapominają o dawkach lub z własnej nieostrożności robią sobie przerwę od leków. To właśnie te zaniedbania skłoniły organizatorów do uruchomienia kampanii edukacyjnej, która w drugiej odsłonie akcentuje ryzyko związane z odstawianiem leków podczas urlopu.

Do akcji dołączył satyryk Henryk Sawka, którego rysunki z humorem i dowcipem przypominają, by nie zapominać o lekach i stosować je świadomie. Jeden z nich trafnie podsumowuje apel farmaceutów: „Nie wymieniamy się szczoteczkami do zębów, to lekami też nie powinniśmy!”.

Ekspertka ostrzega też przed poradami znajomych czy rodziny. „Takie zachowania są typowe, ale leki mogą wchodzić ze sobą w interakcje i to, co pomogło jednej osobie, nie musi działać na inną” – zaznacza.

Jeżeli w trakcie wyjazdu zabraknie leków, farmaceuta może wystawić receptę, o ile spełnione zostaną określone warunki, np. potwierdzenie danych w Internetowym Koncie Pacjenta.

„Konsekwencje niekontynuowania leczenia mogą być poważne” – ostrzega farmaceuta kliniczny Adrian Bryła. „Przerwa od niektórych leków może prowadzić do zmniejszenia ich stężenia i odnowienia objawów choroby, co może skończyć się nawet w szpitalu”.

Najbardziej narażeni są pacjenci z nadciśnieniem, cukrzycą, hipercholesterolemią czy chorobami serca. Nagłe skoki ciśnienia lub poziomu cukru mogą być groźne dla życia, a w czasie wakacji ryzyko dodatkowo rośnie. Tymczasem – jak pokazują dane – aż połowa pacjentów z nadciśnieniem przestaje przyjmować leki w pierwszym roku terapii, a 25 proc. nowo zdiagnozowanych w ogóle nie realizuje recepty.

Według WHO aż 50 proc. pacjentów nie stosuje się do zaleceń lekarskich. Przyczyny to m.in. przekonanie o braku potrzeby leczenia, obawy przed skutkami ubocznymi czy zwykłe zapominalstwo. To prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia, wzrostu kosztów leczenia, a często także do hospitalizacji.

Farmaceuci i lekarze podkreślają, że kluczowa jest edukacja, dobra komunikacja z pacjentem oraz ułatwienia w stosowaniu terapii. Pomóc mogą także nowoczesne rozwiązania – od telemedycyny, przez aplikacje przypominające o dawkowaniu, po integrację opieki nad pacjentami z chorobami przewlekłymi.

Wakacje mogą być czasem regeneracji, ale nie od leczenia. Świadomość, systematyczność i odpowiedzialne podejście do przyjmowania leków to inwestycja w zdrowie – tak samo ważna w lipcu nad morzem, jak i w listopadzie w domu.

Źródło:Komunikat Prasowy

Debata o szczepieniach w aptekach ponownie nabiera tempa. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt obwieszczenia w sprawie wykazu zalecanych szczepień ochronnych, które będzie można wykonać w aptekach, częściowo lub w całości finansowanych ze środków publicznych. Cel jest jasny: zwiększenie odporności populacyjnej, odciążenie placówek POZ i poprawa dostępności profilaktyki dla dorosłych pacjentów.

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) nie podważa znaczenia profilaktyki i korzyści płynących z szybszego dostępu do szczepień. Podkreśla jednak, że „szczepienia powinny być wykonywane wyłącznie w placówkach ochrony zdrowia”. Jak argumentują lekarze, tylko takie miejsca zapewniają pełne bezpieczeństwo pacjenta – zarówno pod względem wyposażenia i zaplecza medycznego, jak i zachowania intymności oraz ochrony danych osobowych.

Naczelna Rada Lekarska zwraca uwagę na istotny problem: farmaceuci kwalifikujący do szczepienia w aptekach nie mają dostępu do pełnej dokumentacji medycznej pacjenta. W przypadku osób z chorobami przewlekłymi – takimi jak cukrzyca, nowotwory, choroby autoimmunologiczne czy HIV/AIDS – brak tej wiedzy może zwiększać ryzyko wystąpienia powikłań. W opinii NRL w takich sytuacjach decyzję o podaniu szczepionki powinien podejmować lekarz, dysponujący pełnym obrazem stanu zdrowia chorego i wiedzą o prowadzonych terapiach.

Samorząd lekarski postuluje również, aby przed wprowadzeniem nowych rozwiązań dokonać przeglądu wytycznych i wymogów organizacyjnych dla aptek. Wskazuje także na konieczność działań edukacyjnych – pacjenci powinni być zachęcani do przekazywania pełnej dokumentacji medycznej przed szczepieniem, niezależnie od miejsca jego wykonania.

W tle pozostaje pytanie, które coraz częściej powraca w dyskusjach o systemie ochrony zdrowia: jak pogodzić potrzebę szybkiego dostępu do profilaktyki z gwarancją maksymalnego bezpieczeństwa pacjentów? W opinii Naczelnej Rady Lekarskiej odpowiedź powinna być jednoznaczna – priorytetem musi być ochrona przed skutkami zdarzeń niepożądanych.

Źródło: NIL

Na koniec I kwartału 2025 r. w Polsce funkcjonowało 12 380 aptek i punktów aptecznych – wskazuje IQVIA Poland. To o ponad 200 mniej niż rok wcześniej. A co więcej, w aż 503 gminach w naszym kraju nie ma ani jednej apteki, a w ponad 70 z nich mieszkańcy do najbliższej takiej placówki mają więcej niż 5 km. Jednak czy w dobie e-commerce, szybkich dostaw, teleporad i e-recept –odległość apteki od pacjenta ma rzeczywiście tak duże znaczenie? Jaką rolę odgrywają efektywne łańcuchy dostaw i wyspecjalizowany transport leków?
Od czasów pandemii COVID-19 Polacy zaufali konsultacjom lekarskim przez telefon. Według danych GUS w minionym roku blisko 25,4 mln porad w podstawowej i specjalistycznej opiece zdrowotnej odbyło się właśnie w formie teleporady. I choć to nieco mniej niż w 2023 r., widać, że ten model konsultacji jest przez wielu pacjentów preferowany. Coraz większą popularność zdobywają też wideoporady lekarskie i wszelkie formy zdalnych kontaktów z lekarzami. Natomiast wciąż w zdecydowanej większości przypadków nieuniknioną jest wizyta w aptece, by wykupić leki wskazane w e-recepcie.

A tymczasem w jednej na pięć polskich gminnie ma ani jednej apteki. Najnowsze dane IQVIA Poland wskazują, że jest ok. 12 380 aptek i punktów aptecznych, co stanowi spadek o 200 placówek wobec analogicznego okresu 2023 r. Co to oznacza? Jakie mogą być tego przyczyny i konsekwencje? Jak ma się do tego trendu starzejące się społeczeństwo, wykluczenie cyfrowe i komunikacyjne? Czy to wyzwanie dla wyspecjalizowanego w przewozie leków transportu?

8% mieszkańców nie ma w pobliżu apteki

Na jedną aptekę w Polsce przypada średnio 2680 mieszkańców, ale niektórzy muszą pokonać sporo ponad 5 km, by móc kupić leki. W niektórych rejonach dostępność apteki jest dużo mniejsza – tak dzieje się m.in.w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie ponad 8% mieszkańców nie ma w pobliżu takiej placówki. Nieco lepiej sytuacja wygląda na Podlasiu – 7%, ale też – w centralnej Polsce – w woj. łódzkim stosunkowo duży odsetek mieszkańców (4,9%) może nie mieć apteki w najbliższym sąsiedztwie.

Są regiony, w których dostępność aptek czy punktów aptecznych jest nieco mniejsza, jak właśnie przytoczone Warmia i Mazury. Jednak od razu należy zwrócić też uwagę, że rzadsze występowanie aptek jest skorelowane z mniejszym zaludnieniem na tych terenach. Choć z drugiej strony – ciekawym przykładem jest woj. łódzkie. Niemniej – w Polsce dostępność aptek jest na dobrym poziomie. Dla przykładu w Unii Europejskiej na jedną aptekę przypada aż 4350 osób, czyli ok. 1670 więcej pacjentów niż u nas. A to oznacza, że w Polsce powinniśmy doceniać m.in. mniejsze kolejki, większą personalizację obsługi i większy komfort zakupów – podkreśla mgr farm. Paulina Milcz, zastępczyni kierownika Hurtowni Farmaceutycznej Pharmalink – wyspecjalizowanego operatora logistycznego w branży farmaceutycznej.

Ekspertka zwraca też uwagę na rynek aptek online. W Polsce istnieje dość szeroki rynek e-aptek, w których można nabyć leki bez recepty, suplementy, artykuły higieny osobistej, produkty wellness czy wyroby medyczne. Dwa lata temu udział e-commerce w rynku aptecznym plasował się na poziomie 8%, na co wskazują dane IQVIA. I właśnie przy takim poziomie – w 2023 r. wartość sprzedaży w e-aptekach osiągnęła 1892 mld zł – w cenach detalicznych. W tym zakresie wyzwań jest jednak sporo – począwszy od aspektów legislacyjnych, społecznych po logistyczne.

Starzenie się społeczeństwa a spacer do apteki

Polska, podobnie jak inne europejskie kraje – boryka się z wyzwaniem intensywnie starzejącego się społeczeństwa. Natomiast dane wskazują, że to właśnie Polacy starzeją się najszybciej – według najświeższych danych Eurostatu, średnia wieku w naszym kraju wynosi obecnie 43 lata, co oznacza wzrost o 3,8 roku w porównaniu z sytuacją sprzed dekady.

Starsze społeczeństwo to także coraz większe zapotrzebowanie m.in. na specjalistyczną opiekę medyczną, ale też rosnące wyzwania mobilności. Spacer do apteki oddalonej o ponad 5 km może być dla wielu seniorów nie lada wyprawą. Nieszczególnym wsparciem będzie tutaj możliwość zakupu online, bo dane Eurostatu z 2023 r. wskazują, że blisko 56% osób w Polsce, czyli około 14,5 mln ludzi, nie posiada podstawowych umiejętności cyfrowych. W grupie wiekowej 55-74 lata taki niski poziom kompetencji cyfrowych dotyczy niemal 82% osób, czyli ok. 7,2 miliona seniorów. Zatem systematycznie może poszerzać się odsetek osób, które będą potrzebowały wsparcia osób trzecich w celu zakupu lekarstw – mówi Paulina Milcz z Pharmalink.

Zatem odległość ma znaczenie

W przypadku zmniejszania się liczby aptek i punktów aptecznych i wraz z rozszerzającą się grupą seniorów wyzwanie dotyczące dostępności aptek będzie się pojawiało – szacują eksperci Pharmalink. W tym zakresie na znaczeniu szczególnie zyskują skrupulatne planowanie, efektywne łańcuchy dostaw i sprawne, wyspecjalizowane dowozy leków.

Obszary mniej zaludnione, z trudniejszym dostępem do apteki, to miejsca wymagające szczególnej uwagi logistycznej. Na tych terenach kluczowe są działania wyprzedzające takie jak – mapowanie realnego zapotrzebowania, optymalizacja tras czy współpraca ze specjalistami od analityki – w tym trendów, sezonowości czy asortymentu farmaceutycznego. Natomiast w Polsce wciąż dostępność aptek jest na relatywnie wysokim poziomie, a wewnętrzne łańcuchy dostaw przebiegają bez zakłóceń –mówi Kacper Soszka, zastępca dyrektora logistyki z Pharmalink.

Perspektywiczne myślenie, wysoka dostępność aptek czy nowe rozwiązania technologiczne, transportowe to elementy składające się na bezpieczeństwo lekowe – zdrowotne Polaków. Tam, gdzie wiek czy odległość czy wykluczenie cyfrowe stają się przeszkodą, zwiększa się rola niezawodnej logistyki farmaceutycznej. Obecność wyspecjalizowanych transportów leków do oddalonych punktów aptecznych jest gwarantem poczucia bezpieczeństwa. Fizyczna bliskość apteki nadal ma znaczenie, ale to właśnie specjalistyczna logistyka sprawia, że lek trafia do pacjenta bezpiecznie i na czas – niezależnie od dystansu.

Od 1 października 2025 r. w życie wejdą nowe przepisy dotyczące systemu kaucyjnego w Polsce. Obowiązek przyjmowania zwrotnych opakowań po napojach obejmie większość sklepów detalicznych o powierzchni powyżej 100 m² – w tym również apteki. Choć w przypadku mniejszych placówek udział w systemie będzie dobrowolny, środowisko farmaceutyczne stanowczo sprzeciwia się obowiązkowi nakładanemu na większe apteki. Argumentują, że obowiązki te są sprzeczne z podstawową funkcją aptek jako placówek ochrony zdrowia, a także stwarzają poważne zagrożenie sanitarne.
– „Może ktoś tam z rządzących zapomniał, czym się zajmują apteki. Apteki już są ośrodkami zdrowia, nie tylko realizują recepty i nie tylko wydają produkty lecznicze” – przypomniał Łukasz Konka z Okręgowej Izby Aptekarskiej w Łodzi w materiale Faktów TVN. Podkreślił, że oprócz realizacji recept, w aptekach przeprowadza się szczepienia i sporządza leki recepturowe, które wymagają sterylnych warunków pracy.

Podobne obawy wyraziła farmaceutka Marta Hoszman-Kulisz: – „Takie leki wymagają sterylności, jałowości. Obecność odpadów stwarzałaby duże zagrożenie sanitarne”.

Z inicjatywy środowiska farmaceutów powstała także petycja, w której domagają się oni wyłączenia aptek z obowiązku uczestnictwa w systemie kaucyjnym. Jednak Ministerstwo Klimatu i Środowiska pozostaje nieugięte.

Ministerstwo: „Nie przewidujemy wyjątków”

– „Nie, nie mamy takich planów” – odpowiedziała Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska, pytana o możliwość wyłączenia aptek i suplementów diety z systemu kaucyjnego. Jak wyjaśniła, suplementy diety w Polsce mają bardzo szeroką definicję, a ich wykluczenie z systemu mogłoby doprowadzić do nadużyć. Istnieje obawa, że producenci celowo klasyfikowaliby swoje produkty jako suplementy, by uniknąć nowych obowiązków.

Zgodnie z rozporządzeniem, każda placówka objęta systemem kaucyjnym będzie musiała przyjmować opakowania zwrotne (puszki, plastikowe i szklane butelki), pobierać kaucję i prowadzić stosowną ewidencję. W praktyce oznacza to konieczność zapewnienia przestrzeni magazynowej, zatrudnienia dodatkowego personelu oraz wdrożenia rozwiązań IT. Zdaniem farmaceutów, apteki nie są przygotowane na takie zmiany – ani lokalowo, ani organizacyjnie.

Głos branży i ekspertów

– „System kaucyjny to świetny pomysł, ale nie wszędzie” – mówi dr hab. n. farm. Katarzyna Wietecha-Posłuszny z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – „Apteki są jednostkami ochrony zdrowia, w których obowiązują najwyższe standardy higieniczne. Pomysł łączenia przestrzeni obsługi pacjenta z magazynowaniem butelek po napojach przeczy zasadom dobrej praktyki farmaceutycznej”.

Do sprawy odniósł się także Związek Zawodowy Pracowników Farmacji. W opublikowanym oświadczeniu czytamy: „Domagamy się racjonalnego podejścia do wprowadzania przepisów. System kaucyjny w aptekach zagraża bezpieczeństwu sanitarno-epidemiologicznemu, godzi w wizerunek farmaceutów i tworzy dodatkowe bariery w dostępie do usług farmaceutycznych”.

System kaucyjny – o co chodzi?

System kaucyjny ma na celu zwiększenie poziomu recyklingu opakowań po napojach i ograniczenie ich obecności w środowisku. Nowe przepisy przewidują, że konsumenci będą płacić kaucję przy zakupie napoju w butelce plastikowej (do 3 l), szklanej (do 1,5 l) lub puszce aluminiowej (do 1 l). Po zwrocie opakowania – do dowolnego punktu zbiórki – otrzymają kaucję z powrotem. Wprowadzenie systemu to efekt unijnych regulacji, które Polska zobowiązała się wdrożyć najpóźniej do 2025 roku.

Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Klimatu i Środowiska, systemem objętych zostanie ponad 300 tysięcy punktów handlowych w Polsce. Jak podkreślają urzędnicy, objęcie nim również aptek wynika z konieczności utrzymania wysokiego poziomu dostępności miejsc odbioru opakowań – także w mniejszych miejscowościach, gdzie apteki często są jedynymi działającymi punktami handlowymi.

Pat w rozmowach

Farmaceuci zapowiadają dalsze protesty i działania informacyjne. – „Jeśli ministerstwo nie zmieni stanowiska, nie wykluczamy nawet ograniczenia działalności wybranych aptek w październiku – dla zapewnienia bezpieczeństwa sanitarnego i personelu” – mówi jeden z członków Okręgowej Izby Aptekarskiej w Poznaniu. Tymczasem Ministerstwo Klimatu wskazuje, że rozwiązania prawne zostały już uchwalone, a system musi ruszyć zgodnie z planem. Spór wydaje się zatem pogłębiać – między ekologiczną koniecznością a zdrowotną racjonalnością.

Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2024 roku liczba aptek ogólnodostępnych i punktów aptecznych w Polsce ponownie się zmniejszyła. Na każdą placówkę przypada dziś średnio ponad 3 tys. mieszkańców. Największe obciążenie placówki odnotowano w województwie pomorskim, a równocześnie spada liczba techników farmaceutycznych, mimo nieznacznego wzrostu liczby farmaceutów.
Na koniec 2024 roku w Polsce funkcjonowało 11 200 aptek ogólnodostępnych i 1 100 punktów aptecznych, co oznacza spadek odpowiednio o 2,1 % i 2,2 % w porównaniu do roku poprzedniego. To kontynuacja wieloletniego trendu zmniejszania dostępności stacjonarnych punktów sprzedaży leków.

Na jedną aptekę lub punkt apteczny przypada średnio 3 049 osób – o 53 więcej niż w 2023 roku. Największy wskaźnik obciążenia zanotowano w województwie pomorskim (3 506 osób), a najmniejsze w lubelskim (2 655 osób).

Coraz więcej placówek oferuje sprzedaż leków przez internet. W 2024 roku funkcjonowało 236 aptek i 8 punktów aptecznych realizujących sprzedaż wysyłkową, w porównaniu do 197 i 6 w roku wcześniej.

Łącznie w aptekach i punktach aptecznych pracowało około 56 tys. osób. W tej grupie 26 151 to farmaceuci – o 1,5 % więcej niż w 2023 roku – natomiast liczba techników farmaceutycznych wyniosła 29 800, co oznacza spadek o 6,3 % w skali roku. Kobiety stanowiły 83 % wszystkich farmaceutów i aż 95 % techników farmaceutycznych.

Najwięcej aptek działało w województwach mazowieckim (1 672 placówki), śląskim (1 352) i wielkopolskim (1 294), a najmniej w lubuskim (311). W woj. mazowieckim też zatrudniono najwięcej farmaceutów (4,1 tys.) i techników (4,0 tys.). GUS wskazuje, że dane za 2024 rok zostały opracowane w oparciu o rejestry GIF, NFZ, ZUS i KRUS, co zwiększa ich szczegółowość i wiarygodność.

Liczba aptek i punktów aptecznych w Polsce wciąż maleje, a jednocześnie rośnie liczba mieszkańców przypadająca na jedną placówkę. To może przekładać się na pogorszenie dostępności do leków, szczególnie w województwach bardziej obciążonych. Choć liczba farmaceutów rośnie, drastyczny spadek liczby techników farmaceutycznych rodzi pytania o jakość obsługi i stabilność kadrową branży. W dobie cyfrowych innowacji i rosnącej roli aptek online, trudno jednak przecenić znaczenie dostępu do tradycyjnych punktów aptecznych – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

Źródło: GUS

Główny Inspektor Farmaceutyczny od połowy 2024 roku podjął decyzję o cofnięciu zezwoleń na prowadzenie aptek dla ponad stu placówek, które w latach 2015–2018 sprzedawały leki do NZOZ‑ów posiadających hurtownie. Powód? Uznano, że „świadomie” uczestniczyły w odwróconym łańcuchu dystrybucji, co w nowych interpretacjach prawa może być kwalifikowane jako nielegalna sprzedaż hurtowa. W rzeczywistości w tamtym okresie takie transakcje były zgodne z obowiązującymi przepisami.
Farmaceuci zrzeszeni w Stowarzyszeniu „Apteka Zamknięta” domagają się rewizji podejścia państwowych instytucji. Jak mówią, dzisiaj obrywa się za działania sprzed lat, które nie były zakazane. Sprzedaż leków do przychodni była wówczas legalna i na potwierdzenie tego faktu wskazują liczne kontrole WIF, które nie wykazywały naruszeń ani nie wydawały zaleceń pokontrolnych. Szacują, że objęło to 60‑70% aptek w Polsce – czyli potencjalnie 7‑8 tysięcy placówek z około 13 tysięcy działających wtedy punktów.

GIF utrzymuje, że sprzedawane były gigantyczne ilości leków deficytowych, które nie mogły być użyte wyłącznie do świadczeń NZOZ‑ów. To – zdaniem inspekcji – podkreślało charakter hurtowy transakcji. Inspektorat podjął decyzje o cofnięciu zezwoleń w około 30 sprawach, a kolejne 60 spraw jest w toku.

Problematyczny okazuje się fakt, że GIF nie skorzystał z ustawowej możliwości zawieszenia wykonania decyzji do momentu wydania prawomocnego wyroku. W konsekwencji apteki są zamykane natychmiastowo, często przed rozstrzygnięciem sądowym. Aptekarze informują o ogromnych kosztach, zarówno finansowych, jak i organizacyjnych związanych z zamknięciem punktu w trybie natychmiastowym.

Niektóre sądy administracyjne uznały zarzuty GIF za niewystarczające, a w sprawach dotyczących cofnięcia zezwoleń stanęły po stronie aptekarzy. Sędziowie wskazali, że stwierdzenie utraty rękojmi nie może opierać się na faktach sprzed wielu lat, które nie były wcześniej kwestionowane.

Ten dramat dotyka nie tylko farmaceutów ale też pacjentów. Zamknięcie aptek może ograniczać dostępność leków, zwłaszcza w mniejszych miastach i na osiedlach. Apteki te często funkcjonowały jako lokalne, niezależne placówki, często bardziej dostępne dla seniorów i osób trudniej mobilnych. Zamknięcie punktu to też utylizacja leków, koszty pracowników, najmu, wypowiedzeń – straty rzędu dziesiątków lub setek tysięcy złotych.

Ta sytuacja wprowadza potężne napięcie na rynku farmaceutycznym. Aptekarze apelują o możliwość zawieszenia wykonywania decyzji GIF do czasu prawomocnego wyroku oraz o rewizję polityki interpretacji prawa obowiązującego w latach wcześniejszych. Straty są ogromne – dla przedsiębiorców, gmin, pacjentów, a także dla wizerunku aparatu państwowego. Apelują: błędy legislacyjne nie mogą teraz karać tych, którzy działali zgodnie z prawem tamtego czasu.

Zródło: MedicalPress/Aptekarski.com

Główny Inspektor Farmaceutyczny Łukasz Pietrzak oraz dyrektor Biura GIF Olga Sierpniowska wzięli udział w posiedzeniu sejmowej podkomisji ds. organizacji ochrony zdrowia, które odbyło się 9 lipca 2025 r. Jednym z kluczowych tematów debaty była aktualna sytuacja farmacji szpitalnej i klinicznej w Polsce, w tym wyzwania kadrowe, znaczenie racjonalnej antybiotykoterapii oraz potencjał usług farmaceutycznych w programach lekowych.
– Farmacja kliniczna to przede wszystkim optymalizacja farmakoterapii, nadzór nad racjonalnym stosowaniem leków, kontrola nad bezpieczeństwem farmakoterapii i zapobieganie problemom lekowym – mówił Główny Inspektor Farmaceutyczny Łukasz Pietrzak. – Przynosi ona spadek ponownych hospitalizacji, skrócenie hospitalizacji średnio o dwa dni, wzrost jakości farmakoterapii oraz obniżenie kosztów leczenia.

Jednocześnie zwrócił uwagę na poważny problem kadrowy – zbyt małą liczbę specjalistów, którzy mogliby świadczyć usługi farmacji klinicznej. – W tej chwili najbardziej potrzebujemy strategii dla farmacji na 10, 20 lat do przodu. (…) Jeśli nie opracujemy strategii obejmującej co najmniej dekadę – tak, by przyszli farmaceuci, wybierając ten kierunek, mieli jasno określoną ścieżkę zawodową – to wkrótce możemy mieć problem z obsadzeniem nawet aptek ogólnodostępnych – podkreślił szef Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej.

Głos zabrała także Olga Sierpniowska, wskazując na istotną rolę farmaceutów w polityce antybiotykowej i interdyscyplinarnej współpracy z lekarzami. – To się już dzieje. Farmaceuci wspierają lekarzy w sytuacjach, kiedy pacjent hospitalizowany z powodu choroby przewlekłej dodatkowo zmaga się z infekcją. Bardzo często są to pacjenci w ciężkim stanie – mówiła. Jak dodała, specjalista, który potrafi właściwie dobrać antybiotyk – uwzględniając nie tylko spektrum działania, ale także lokalizację infekcji – to ogromna wartość na oddziale.

– Mówimy tu nie tylko o oszczędnościach dla systemu czy szpitala, ale przede wszystkim o ratowaniu życia konkretnych pacjentów, którzy dzięki właściwemu leczeniu mają szansę wyjść ze szpitala o własnych siłach – zaznaczyła dyrektor Biura GIF. – I – co dla mnie szczególnie ważne – o ochronie antybiotyków: żeby nie doprowadzać do lekooporności i żebyśmy w przyszłości mieli czym się leczyć. My – i nasze dzieci.

W dyskusji pojawił się również wątek wykorzystania usług farmaceutycznych w programach lekowych. – Usługa „Lek specjalistyczny” daje realne możliwości wspierania pacjenta – poprzez monitoring oraz edukację zwiększającą adherencję – przypomniała Sierpniowska.

Na zakończenie Główny Inspektor Farmaceutyczny podkreślił wagę indywidualizacji terapii i nowoczesnych narzędzi diagnostycznych. – Bardzo ważne byłoby, żebyśmy zaczęli wykorzystywać potencjał badań farmakogenetycznych. Pozwalają one na wyrobienie paszportu farmakogenetycznego, który może później służyć jako podstawa do lepszego doboru dawek leków dla pacjenta.

Źródło: GIF