Medicalpress

Środowiska pacjenckie oraz eksperci wyrażają zaniepokojenie zmianami wprowadzonymi przez Sejm do nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne znoszącej obowiązujący zakaz reklamy aptek. Zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 12 czerwca 2025 roku, Polska została zobligowana do zmiany prawa umożliwiającego aptekom informowanie o swojej działalności. W dniu 16 września br. organizacje społeczne, pacjenckie, seniorskie, konsumenckie oraz reprezentujące opiekunów osób niesamodzielnych, podpisały apel do parlamentarzystów, popierający rządową wersję projektu przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia i przyjętego w dniu 4 sierpnia 2026 r. przez Radę Ministrów.

W toku prac sejmowych do projektu wprowadzono jednak niepokojące zmiany. Najbardziej kontrowersyjne z nich dotyczą podniesienia maksymalnej kary za naruszenie przepisów dotyczących reklamy aptek z proponowanych pierwotnie przez rząd 100 tys. zł do 1 mln zł. Wprowadzono również zasadę, zgodnie z którą kara może być naliczana odrębnie dla każdej apteki.

Zdaniem Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” – Związek Stowarzyszeń, skutki tych zmian nie zostały należycie przeanalizowane, mimo że mogą one mieć istotny wpływ na dalsze funkcjonowanie rynku aptecznego i dostępność usług farmaceutycznych dla pacjentów.

Apel organizacji społecznych i brak odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia

Jak podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” – Jeszcze podczas prac Sejmowej Komisji Zdrowia Koalicja zwróciła się do parlamentarzystów o zadanie przedstawicielom resortu zdrowia pytania dotyczącego wpływu tak wysokiej kary na postępujący od wielu lat proces zamykania się aptek w Polsce i tym samym ograniczania dostępności do nich. Stanowiska Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie nie poznaliśmy do dzisiaj.

Koalicja podkreśla, że tak istotna zmiana regulacyjna powinna zostać poprzedzona oceną jej wpływu na dostępność aptek, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie proces zamykania placówek jest obserwowany od ponad 10 lat. Podobne stanowisko wyraża środowisko „Głosu Seniora” – inicjatora kampanii „STOP LIKWIDACJI APTEK”.

Kara niewspółmierna do skali działalności aptek

Według Łukasza Salwarowskiego, Prezesa Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora, istnieje realne ryzyko, że tak skonstruowane przepisy doprowadzą do przyspieszenia procesu zamykania aptek w Polsce.  – Kara do 1 mln złotych to nawet 30-40 proc. rocznych przychodów niewielkiej apteki. To właśnie takie placówki są najczęściej odwiedzanymi przez seniorów placówkami systemu ochrony zdrowia. Wiele z nich funkcjonuje w mniejszych miejscowościach, gdzie seniorzy stanowią już dominująca grupę mieszkańców. Tam zmiany wymyślane w Warszawie, gdzie aptek jest jeszcze wiele, mogą spowodować powstanie kolejnych białych plam, gdzie nie ma już ani apteki, ani nawet punktu aptecznego – i dodaje, pytając – Czy nasi parlamentarzyści zdają sobie sprawę ze skutków takich zmian?

Zdaniem Koalicji „Na pomoc niesamodzielnych” szczególnie zastanawiające jest porównanie proponowanych sankcji z karami nakładanymi za znacznie poważniejsze naruszenia rynku farmaceutycznego.

– Kara w wysokości 500 mln zł nałożona przez UOKiK na największą hurtownię farmaceutyczną w Polsce za zmowę cenową i sztuczne zawyżanie cen leków wydaje się ogromna, jednak w relacji do skali działalności tej firmy stanowił niespełna 4 proc. rocznych przychodów. Tymczasem kara do 1 mln zł dla pojedynczej apteki może oznaczać utratę nawet jednej trzeciej rocznych przychodów takiej placówki – zauważa Tomasz Michałek, Dyrektor Biura Zarządu Koalicji.

Ryzyko chaosu prawnego i wątpliwości konstytucyjnych

Koalicja zwraca również uwagę na możliwe wątpliwości konstytucyjne związane z nowymi regulacjami. Dotyczą one zarówno wysokości sankcji, jak i sposobu ich naliczania. W ocenie organizacji przepisy mogą budzić zastrzeżenia w kontekście zasady proporcjonalności kary, zakazu nadmiernej represyjności sankcji administracyjnych oraz zasady jedności czynu, szczególnie jeśli za jedno działanie sankcje mogłyby być nakładane na wiele aptek odrębnie.  – W rezultacie, zamiast uporządkować kwestie związane z reklamą i informacją apteczną po wyroku TSUE, nowe regulacje mogą doprowadzić do dalszego chaosu prawnego i pogłębić negatywne zjawiska już dziś wpływające na dostępność aptek, oferowane przez nich świadczenia oraz sytuację ekonomiczną placówek – dodaje Tomasz Michałek.

Pacjenci nadal nie mają dostępu do finansowanych przeglądów lekowych

Podczas debaty parlamentarnej wielokrotnie podkreślano rolę aptek w realizacji świadczeń zdrowotnych, w tym przeglądów lekowych. – Znamienne jest powoływanie się przez parlamentarzystów na bezpłatne przeglądy lekowe realizowane w aptekach, mimo że świadczenia te nadal nie są finansowane przez NFZ. Oznacza to, że jeśli gdziekolwiek są obecnie wykonywane, odbywa się to wyłącznie dzięki zaangażowaniu farmaceutów i na koszt właścicieli aptek – podkreśla prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, Prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej.

Zdaniem ekspertki przy tak restrykcyjnych sankcjach właściciele aptek mogą obawiać się informowania pacjentów o dostępnych działaniach prozdrowotnych, co utrudni rozwój opieki farmaceutycznej i jeszcze bardziej ograniczy wykorzystanie potencjału farmaceutów w systemie ochrony zdrowia.

Apteka to ważny element systemu ochrony zdrowia, szczególnie dla seniorów

Jeżeli konsekwencją nowych przepisów będzie dalsze zamykanie aptek, szczególnie w mniejszych miejscowościach, to najbardziej odczują to właśnie seniorzy. Dla wielu z nich apteka jest najbliższym i najłatwiej dostępnym miejscem kontaktu z systemem ochrony zdrowia. Potrzebne są regulacje, które z jednej strony będą chronić pacjentów przed nadużyciami, a z drugiej nie będą odstraszały aptek od informowania o usługach zdrowotnych i rozwijania opieki farmaceutycznej.

Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”:

– Koalicja od lat postrzega farmaceutów oraz apteki jako ważny element systemu ochrony zdrowia. To właśnie dlatego przyłączyliśmy się do inicjatywy Głosu Seniora „STOP LIKWIDACJI APTEK” i podpisaliśmy apel organizacji pacjenckich, seniorskich, konsumenckich oraz reprezentujących opiekunów, o sprawne procedowanie zmian znoszących całkowity zakaz reklamy aptek. Pacjenci, a w szczególności seniorzy, powinni mieć szerszy dostęp do informacji oraz świadczeń realizowanych w aptekach, a nie obawiać się, że kolejne placówki znikną z ich najbliższego otoczenia.

Łukasz Salwarowski, Prezes Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora:

– Od początku angażowaliśmy się w debatę dotyczącą zmian przepisów o reklamie aptek, ponieważ z perspektywy seniorów problemem nie była nadmierna informacja, lecz jej brak. Przez lata pacjenci często nie mogli dowiedzieć się, jakie usługi świadczy apteka, czy wykonuje bezpłatne badania, przeglądy lekowe, honoruje Ogólnopolską Kartę Seniora, prowadzi działania profilaktyczne lub oferuje rozwiązania ułatwiające dostęp osobom starszym i z niepełnosprawnościami. Dlatego poparliśmy rządowy projekt, który wykonywał wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE i przywracał pacjentom prawo do informacji, jednocześnie pozostawiając mechanizmy chroniące przed nieuczciwymi praktykami. To co „wypracowano” w Sejmie temu jednak nie służy.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, Prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej:

– Przy tak wysokich karach właściciele aptek mogą koncentrować się przede wszystkim na minimalizowaniu ryzyka prawnego. Zamiast rozwijać opiekę farmaceutyczną i informować pacjentów o dostępnych świadczeniach zdrowotnych, będą obawiali się, czy taka informacja nie zostanie uznana za naruszenie przepisów. Potrzebujemy rozwoju opieki farmaceutycznej, edukacji zdrowotnej i skutecznego informowania pacjentów o dostępnych świadczeniach. W przeciwnym razie utrwalimy obecny stan, w którym potencjał aptek pozostaje niewykorzystany.

Źródło: inf pras

Od 13 września 2026 r. Centrum e-Zdrowia uruchamia nowe reguły walidacji recept refundowanych. Zmiany oznaczają zwiększenie kontroli poprawności danych już na etapie wystawiania recepty, w szczególności w zakresie sposobu dawkowania oraz ilości przepisywanego produktu leczniczego.

Prawidłowe określenie dawkowania nie jest wyłącznie wymogiem technicznym systemu e-recepty. Jest elementem prawidłowo prowadzonej farmakoterapii, służy bezpieczeństwu pacjenta oraz pozwala na określenie ilości produktu leczniczego niezbędnej do zapewnienia ciągłości leczenia.

O czym należy pamiętać podczas wystawiania recepty?

1. Wprowadzaj kompletny i zrozumiały sposób dawkowania

Dawkowanie powinno jednoznacznie wskazywać pacjentowi sposób stosowania produktu leczniczego oraz umożliwiać prawidłowe określenie ilości leku potrzebnej na okres prowadzonej terapii.

W przypadku recept objętych nowymi regułami walidacji należy wprowadzać dawkowanie w wymaganej, ustrukturyzowanej postaci.

Brak wprowadzenia prawidłowych danych uniemożliwi wystawienie recepty dla pacjenta w systemie gabinetowym.

2. Zadbaj o zgodność informacji przekazywanych pacjentowi

Informacja przekazywana pacjentowi ustnie lub w dodatkowych materiałach powinna być zgodna z aktualnym sposobem dawkowania zapisanym na recepcie.

W przypadku zmiany schematu terapii należy zweryfikować, czy dawkowanie znajdujące się na recepcie odpowiada rzeczywistym zaleceniom terapeutycznym.

Dla osoby realizującej receptę podstawą określenia ilości wydawanego produktu jest informacja zawarta w dokumencie recepty.

3. Brak lub wadliwe dawkowanie może ograniczyć ilość leku wydanego pacjentowi

Brak wpisania sposobu dawkowania, wpisania go nieczytelnie, błędnie lub niespełniającego wymagań określonych przepisami, może skutkować ograniczeniem ilości produktu leczniczego możliwą do wydania w aptece dla pacjenta.

W takich przypadkach osoba realizująca receptę może wydać maksymalnie ilość odpowiadającą 4 najmniejszym opakowaniom danego produktu.

Powyższe działania mogą skutkować wydaniem pacjentowi ilości leku mniejszej niż zaplanowana przez osobę wystawiającą receptę i niewystarczającej do zapewnienia ciągłości terapii.

4. Szczególną uwagę należy zachować przy lekach psychotropowych i środkach odurzających

W przypadku produktów leczniczych zawierających środki odurzające lub substancje psychotropowe należy bezwzględnie przestrzegać szczególnych wymagań dotyczących sposobu dawkowania wynikających z właściwych przepisów.

Brak wymaganej informacji o sposobie dawkowania może skutkować brakiem możliwości realizacji recepty przez aptekę.

Problemy techniczne nie powinny pozbawiać pacjenta prawidłowo wystawionej recepty

Problemy techniczne związane z oprogramowaniem gabinetowym nie powinny prowadzić do przenoszenia ich konsekwencji na pacjenta, w szczególności poprzez nieuzasadnione odstąpienie od wystawienia recepty refundowanej.

W przypadku problemów z wykorzystywanym oprogramowaniem należy korzystać z dostępnych rozwiązań umożliwiających prawidłowe wystawienie recepty, w tym z systemu gabinet.gov.pl, a w przypadkach przewidzianych przepisami – z możliwości wystawienia recepty w postaci papierowej.

Jeżeli pacjent spełnia warunki refundacji danego produktu leczniczego, sam problem techniczny związany z wykorzystywanym oprogramowaniem nie powinien stanowić podstawy do pozbawienia pacjenta przysługującego mu poziomu refundacji.

Dawkowanie a Charakterystyka Produktu Leczniczego

Dawkowanie produktu leczniczego powinno wynikać z rzeczywistych potrzeb terapeutycznych pacjenta oraz uwzględniać jego bezpieczeństwo.

Przekroczenie dawkowania wskazanego w Charakterystyce Produktu Leczniczego nie oznacza automatycznie błędnego sposobu dawkowania. W uzasadnionych sytuacjach klinicznych osoba prowadząca leczenie może podjąć indywidualną decyzję terapeutyczną dotyczącą sposobu stosowania produktu leczniczego.

Decyzja taka powinna mieć uzasadnienie kliniczne i znajdować odpowiednie odzwierciedlenie w dokumentacji medycznej pacjenta.

Nieuzasadnione klinicznie i niebezpieczne dla pacjenta jest natomiast wpisywanie zawyżonego dawkowania w stosunku do aktualnych potrzeb wynikających z wybranej terapii, które wielokrotnie przekraczają dawkę dobową oraz dawkę śmiertelną danej substancji czynnej, którego jedynym celem jest zaopatrzenie pacjenta w zwiększoną ilość zapasu leku.

Kontrola ordynacji i refundacji

Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia mogą analizować prawidłowość ordynacji i refundacji produktów leczniczych.

Szczególnej analizy mogą wymagać przypadki, w których zadeklarowany na recepcie sposób dawkowania prowadzi do przepisania ilości produktu leczniczego niewspółmiernej do rzeczywistych potrzeb terapeutycznych pacjenta, w szczególności gdy wskazane dawkowanie znacząco przekracza wartości określone w Charakterystyce Produktu Leczniczego lub może budzić wątpliwości z punktu widzenia bezpieczeństwa farmakoterapii.

W takich przypadkach osoba wystawiająca receptę powinna być przygotowana podczas kontroli do wykazania medycznego uzasadnienia przyjętego sposobu leczenia na podstawie dokumentacji medycznej pacjenta.

Dawkowanie ma znaczenie

Prawidłowe dawkowanie to nie tylko wymóg systemu.

To przede wszystkim:

Źródło: MZ

Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło kolejny etap prac nad Polityką Lekową Państwa na lata 2026–2031. Nowy dokument ma wyznaczyć długofalowe kierunki dotyczące m.in. dostępu pacjentów do refundowanych terapii, bezpieczeństwa lekowego, programów lekowych i wydatków publicznych. Resort zapowiada również szersze wykorzystanie danych o rzeczywistych efektach leczenia, cyfryzacji i narzędzi AI oraz większą rolę farmaceutów, lekarzy i innych zawodów medycznych. O założeniach strategii dyskutowano podczas Okrągłego Stołu na Forum Ekonomicznym w Karpaczu.

„Zaczynamy rozmowę o przyszłości polskiej polityki lekowej. Stąd okrągły stół z udziałem ekspertów, przedstawicieli zawodów medycznych, samorządów gospodarczych oraz instytucji odpowiedzialnych za funkcjonowanie rynku leków. Chcemy spojrzeć dalej niż na kolejne obwieszczenie i kolejną listę refundacyjną. Porozmawiać o tym, jak powinien wyglądać polski system lekowy za 5, 10 i 15 lat” – podkreśla wiceminister Katarzyna Kacperczyk.

Polityka Lekowa Państwa na lata 2026-2031 będzie kontynuacją dokumentu realizowanego w latach 2018-2022. Wyznaczy najważniejsze kierunki rozwoju polityki lekowej w Polsce na kolejne pięć lat, odpowiadając na wyzwania związane z dostępnością terapii, bezpieczeństwem lekowym oraz efektywnym wykorzystaniem środków publicznych.

„Polityka lekowa to dziś jednocześnie polityka zdrowotna, gospodarcza i polityka bezpieczeństwa państwa. Programy lekowe otworzyły polskim pacjentom dostęp do wielu nowoczesnych terapii. Teraz czas na ich kolejny etap. Rozmawiamy o tym, jak je upraszczać, jak ograniczać zbędne obciążenia administracyjne i jak szerzej wykorzystywać dane do oceny rzeczywistych efektów leczenia. Nowoczesny program lekowy powinien być projektowany wokół pacjenta i efektu zdrowotnego, a nie wokół procedury” – dodaje wiceminister zdrowia.

Prace koncepcyjne nad nową strategią rozpoczęły się w październiku 2025 r. Ich celem jest identyfikacja najważniejszych problemów systemowych oraz wypracowanie długofalowych rozwiązań we współpracy z kluczowymi interesariuszami rynku ochrony zdrowia.

Szerokie konsultacje z ekspertami i instytucjami

Prace nad dokumentem prowadzone są w formule szerokiego dialogu z przedstawicielami administracji publicznej, instytucji systemu ochrony zdrowia oraz organizacji branżowych.

W październiku 2025 r. Ministerstwo Zdrowia zwróciło się do organizacji reprezentujących sektor farmaceutyczny, ekspertów oraz partnerów społecznych o wskazanie najważniejszych wyzwań i propozycji rozwiązań w ramach siedmiu celów strategicznych.

W kolejnych miesiącach przeanalizowano zgłoszone stanowiska, przeprowadzono spotkania z przedstawicielami innych resortów oraz podmiotów zaangażowanych w realizację polityki lekowej. Odbyły się także konsultacje z instytucjami nadzorowanymi przez Ministra Zdrowia oraz departamentami Ministerstwa Zdrowia.

W proces prac włączono również kluczowe instytucje publiczne, w tym Narodowy Fundusz Zdrowia, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Agencję Badań Medycznych, Centrum e-Zdrowia oraz Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

„Polityka lekowa wymaga zarówno silnych instytucji państwa, jak i bardzo dobrej współpracy między nimi. Zaproszone do procesu zostały instytucje dysponujące ogromną wiedzą i zasobami danych. Wyzwaniem na kolejne lata jest lepsze łączenie tych kompetencji i informacji. Państwo powinno nie tylko reagować na problemy rynku leków, ale także coraz wcześniej je przewidywać” – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Dane, analityka i zdolność do podejmowania strategicznych decyzji będą równie ważne jak same regulacje. Przyszłość polityki lekowej będzie również cyfrowa.

„Mamy dziś ogromne zasoby danych o refundacji, preskrypcji leków, realizacji recept, przebiegu terapii czy wykorzystaniu świadczeń. Kolejnym krokiem musi być ich lepsze łączenie i wykorzystywanie do podejmowania decyzji. Chcemy, aby cyfryzacja pozwalała szybciej oceniać skuteczność terapii w rzeczywistej praktyce, monitorować wydatki, identyfikować ryzyka niedostępności leków i lepiej planować potrzeby pacjentów. To także przestrzeń dla nowych narzędzi analitycznych i AI” – dodaje wiceminister.

Nowoczesna polityka lekowa musi opierać się na danych i rzeczywistych efektach leczenia, a nie wyłącznie na sprawozdawczości. Jej przyszłość to także większe wykorzystanie kompetencji zawodów medycznych, które stanowią jeden z najcenniejszych zasobów systemu ochrony zdrowia.

„Farmaceuci, lekarze, pielęgniarki i inni profesjonaliści medyczni powinni być aktywnymi uczestnikami polityki lekowej. Nowe zadania są szerokie: od profilaktyki i poprawy adherencji, przez opiekę farmaceutyczną, po monitorowanie bezpieczeństwa i efektów terapii” – podsumowuje Katarzyna Kacperczyk.

Kolejny etap prac

Nowa Polityka Lekowa Państwa będzie koncentrować się na siedmiu obszarach:

  1. zwiększaniu dostępności refundacyjnej i rynkowej leków dla pacjentów,
  2. optymalizacji wydatków płatnika publicznego,
  3. wzmacnianiu bezpieczeństwa lekowego Polski oraz rozwoju sektora farmaceutycznego,
  4. poprawie adherencji do leczenia i ograniczaniu marnowania środków publicznych,
  5. przeglądzie roli instytucji odpowiedzialnych za realizację polityki lekowej,
  6. redefinicji roli kadr medycznych w polityce lekowej państwa,
  7. wykorzystaniu nowoczesnych rozwiązań technologicznych wspierających system.

W Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji ustalono harmonogram dalszych prac merytorycznych oraz powołano zespoły odpowiedzialne za przygotowanie poszczególnych części dokumentu.

Zakończenie prac nad Polityką Lekową Państwa na lata 2026-2031 planowane jest w 2026 r.

Źródło: MZ

Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy wykaz produktów zagrożonych brakiem dostępności w Polsce. Na liście znalazły się 294 pozycje, w tym insuliny, leki stosowane w padaczce, astmie i POChP, psychiatrii czy onkologii. Samo umieszczenie produktu w wykazie nie oznacza jednak, że zniknął on z aptek. Lista jest przede wszystkim sygnałem, że jego dostępność wymaga szczególnego monitorowania i uruchamia mechanizmy mające chronić krajowe zapasy przed wywozem za granicę.

Nowe obwieszczenie ministra zdrowia zostało wydane 1 września 2026 r., a wykaz produktów zagrożonych brakiem dostępności ustalono na 9 września. Zastępuje on poprzednią listę z 8 lipca.

Lista liczy 294 pozycje. Już pierwsze strony dokumentu pokazują, jak różnorodnych grup terapeutycznych dotyczy problem. Znajdują się na niej m.in. insuliny, preparaty wziewne stosowane w chorobach układu oddechowego, leki przeciwpadaczkowe i stosowane w psychiatrii, ale także specjalistyczne środki żywieniowe i wyroby medyczne. Wśród wymienionych produktów są m.in. preparaty zawierające insulinę glargine, insulinę ludzką i insulinę glulizynową, walproinian sodu, salbutamol, formoterol czy ipratropium.

Na dalszych pozycjach znajdują się m.in. kolejne insuliny, karbamazepina, tamoksyfen, preparaty stosowane w leczeniu chorób obturacyjnych płuc, paliperydon i olanzapina stosowane w psychiatrii oraz filgrastym wykorzystywany m.in. u pacjentów onkologicznych.

Tak szeroki zakres może budzić niepokój pacjentów, ale nazwę wykazu trzeba interpretować ostrożnie. Obecność produktu na tzw. liście antywywozowej nie jest równoznaczna z informacją, że nie można go obecnie kupić w Polsce. Główny Inspektorat Farmaceutyczny podkreśla, że dostępność leków jest stale monitorowana na podstawie danych z różnych poziomów dystrybucji, w tym aptek, szpitali, hurtowni oraz informacji od podmiotów odpowiedzialnych. GIF publikuje ponadto cotygodniowe zestawienia dotyczące aktualnych i przewidywanych problemów z dostępnością konkretnych produktów.

Lista jest coraz dłuższa. W lutym 2026 r. obejmowała 273 pozycje, natomiast wykaz obowiązujący od początku czerwca liczył 286 pozycji. Wrześniowe obwieszczenie zawiera już 294. Sam wzrost liczby pozycji nie wystarcza jednak do stwierdzenia, że bezpieczeństwo lekowe w Polsce pogorszyło się w takim samym stopniu. Na wykaz wpływają bowiem zarówno bieżące problemy z dostawami, jak i sposób monitorowania rynku oraz konieczność zabezpieczenia konkretnych produktów przed odpływem z krajowego łańcucha dystrybucji.

Dla pacjenta najważniejsze jest nie samo pytanie, ile pozycji znajduje się na liście, ale czy problemy dotyczą właśnie jego terapii, czy dostępny jest odpowiednik oraz jak długo mogą potrwać ewentualne zakłócenia dostaw. Szczególnego znaczenia nabiera to w przypadku terapii przewlekłych, w których przerwanie leczenia lub niekontrolowana zmiana preparatu może mieć poważne konsekwencje. Dlatego pojawienie się leku w wykazie nie powinno być powodem do samodzielnego odstawienia terapii czy robienia zapasów, lecz sygnałem, że jego dostępność jest objęta szczególnym nadzorem.

Pełną listę można znaleźć: TU

Źródło: Dz.U. MZ

Coraz więcej Polaków korzysta ze szczepień przeciw grypie, RSV czy półpaścowi. Eksperci podkreślają jednak, że poziom wyszczepialności dorosłych, szczególnie osób starszych, nadal jest niewystarczający. Zbliżający się sezon infekcyjny może być okazją nie tylko do szczepienia przeciw grypie, ale także do sprawdzenia szerszych potrzeb pacjenta w zakresie profilaktyki.

– Ostatni sezon infekcyjny był dość intensywny, jeśli chodzi o zachorowania dotyczące grypy. Zresztą w tym czasie jak zawsze jest ona najistotniejszym problemem zdrowotnym. Na drugim miejscu uplasowały się zakażenia RSV, które w dużej mierze dotyczyły dzieci do drugiego roku życia, ale nie możemy także zapominać, że duże obciążenie związane jest z osobami powyżej 65. roku życia. Jeśli chodzi o COVID-19, to w poprzednim sezonie sytuacja była umiarkowana, chociaż to nie oznacza, że nie obserwowaliśmy skoku zachorowań – mówi w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. z,Iwona Paradowska-Stankiewic konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii.

W sezonie 2025/2026 szczyt zachorowań na grypę przypadł na okres między 26 stycznia a 1 lutego 2026 roku, kiedy liczba przypadków na 100 tys. mieszkańców wyniosła 403,7. W przypadku RSV punkt kulminacyjny nastąpił między 9 a 15 marca 2026 roku (32,2). Tak wynika z raportu o chorobach zakaźnych, który powstał we współpracy Centrum e-Zdrowia (CeZ) z Głównym Inspektoratem Sanitarnym oraz Ministerstwem Zdrowia.

– To są główne problemy tzw. chorób infekcyjnych sezonowych, natomiast warto również podkreślić, że poza nimi istotne są także obciążenia występujące cały rok, dotyczące chociażby pneumokoków czy półpaśca. W związku z tym, że to jest całoroczny problem, liczba zachorowań jest bardzo różna. Tutaj duże obciążenie jest związane z osobami starszymi powyżej 65. roku życia – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Liczba osób zaszczepionych na grypę wzrasta. Według danych CeZ w sezonie infekcyjnym 2025/2026 wyniosła ona 2,297 mln, podczas gdy rok wcześniej było to 1,8 mln, a dwa lata wcześniej – 1,643 mln.

– W odniesieniu do szczepień w ostatnim okresie obserwujemy dosyć pozytywną sytuację, czyli zwiększenie zainteresowania szczepieniami. Myślę o tych, które nie są realizowane w ramach kalendarza szczepień, tylko dotyczą osób dorosłych, w tym starszych. Te statystyki były bardzo dobre, ponieważ w poprzednim sezonie w porównaniu z jeszcze poprzednim o 28 proc. osób więcej skorzystało ze szczepień przeciw grypie. Oczywiście nie jest to jeszcze liczba zadowalająca, ponieważ to dało odsetek 6,2 proc. w skali populacji, w przypadku osób starszych było to 16 proc. z haczykiem – wyjaśnia konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii. – Oczekiwania i udowodnione naukowo informacje mówią o tym, że w przypadku osób starszych stan zaszczepienia powinien się kształtować na poziomie 75 proc., a więc mamy jeszcze dużo do zrobienia – dodaje.

Z ostatnich dostępnych danych Eurostatu wynika, że w Unii Europejskiej w 2023 roku przeciwko grypie sezonowej zaszczepiło się 47,1 proc. osób w wieku 65 lat i starszych.

– W odniesieniu do RSV sytuacja jest również bardzo korzystna. Było duże zainteresowanie tymi szczepieniami, zwłaszcza wśród osób starszych. Jak pamiętamy, zostały one wprowadzone z refundacją dopiero w zeszłym roku, więc w tym sezonie spodziewamy się również dużego zainteresowania – podkreśla dr hab. n. med. i n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz. 

W przypadku szczepień przeciw RSV dostępne są dwa preparaty. Oba są bezpłatne dla osób w wieku 65 lat i starszych oraz objęte 50-proc. refundacją dla osób w wieku 60–64 lata. Na RSV w sezonie 2025/2026 zaszczepiło się nieco ponad 627 tys. Polaków, czyli o ponad pół miliona więcej niż rok wcześniej (71,9 tys.). Największe zainteresowanie wystąpiło w grupie wiekowej 70-74 (162,5 tys.).

– W przypadku półpaśca również jest większe zainteresowanie. Jeśli chodzi o pneumokoki, to tutaj pewnie czas pokaże, ale na pewno stan zaszczepienia powinien się poprawić, czyli zwiększy się zainteresowanie tymi szczepionkami wśród osób starszych – zaznacza konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii.

Po rozszerzeniu refundacji wyraźnie wzrosła również liczba szczepień przeciw półpaścowi. W 2025 roku zaszczepiło się ponad 177 tys. osób wobec niespełna 15 tys. rok wcześniej.

– Szczepienia są podstawą profilaktyki. To jest najbardziej kosztoefektywna i efektywna w sensie indywidualnym metoda profilaktyczna w całej medycynie. Mają one wartość nie tylko w sensie ochrony przed infekcją, ponieważ czasami nie chronią, ale chronią przed hospitalizacją, ciężkim przebiegiem. Czasami, jak ostatnio wiemy, również przed innymi konsekwencjami, nawet niezwiązanymi z samą infekcją, dlatego szczepienia powinniśmy promować u wszystkich, którzy są narażeni na ciężki przebieg choroby – uważa prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, większość szczepionek można podawać wspólnie. 

– Pewne zasady łączenia oczywiście obowiązują, natomiast szczepienia, które są dostępne w tej chwili, mogą być stosowane jednego dnia. Podawane są oczywiście w różne miejsca, chyba że jest to szczepionka skojarzona, czyli preparaty, które zawierają różne szczepionki – zaznacza prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Bardzo istotna jest rozmowa lekarza z pacjentem i rozwiewanie obaw, np. związanych z wystąpieniem niepożądanych odczynów poszczepiennych.

– Najważniejsze jest to, żeby porozmawiać z pacjentem, żeby nie sięgnął do internetu i nie spotkał się z fake newsami – podkreśla dr n. med. Justyna Tymińska z Wydziału Medycznego Uczelni Łazarskiego, członek zarządu Oddziału Mazowieckiego Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej.

Dorośli pacjenci mogą się zaszczepić w aptekach, które podpisały umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) przeciw 18 chorobom, w tym m.in. grypie, pneumokokom, półpaścowi czy też COVID-19. Szczepionki w aptekach są bezpłatne, częściowo refundowane (np. w 50 proc.) lub pełnopłatne, w zależności od rodzaju szczepionki i wieku pacjenta.

– Kiedyś pacjent musiał pójść do lekarza, dostać receptę, wrócić do apteki, wykupić szczepionkę, po czym znowu wrócić do lekarza lub pielęgniarki, żeby się zaszczepić, czyli mieliśmy trzy kroki. W tej chwili pacjent ma wszystko w jednym kroku, czyli przychodzi do apteki i ma w tym samym miejscu kwalifikację, wystawioną receptę ze zniżką i podanie szczepionki z całą przysługującą refundacją, więc prościej już się po prostu nie da – wyjaśnia dr n. med. i n. o zdr. Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Od 14 lutego 2025 roku zwiększono uprawnienia farmaceutów, którzy mogą wystawiać recepty na szczepienia zalecane i wykonywać je w aptekach. 

– Osiemnaście szczepień jest już w tej chwili refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Mówimy tu o kwalifikacji i samym podaniu szczepionki. Dodatkowo jest to 26 szczepień, które już można wykonać w aptece, od tych podstawowych, takich jak COVID-19, grypa czy szczepienie przeciwko RSV, po te, które są stosowane np. przeciwko chorobom egzotycznym. Jest to więc bardzo szeroka oferta i to wszystko jest dostępne dla pacjentów praktycznie od ręki. Te atuty przemawiają za tym, że pacjenci wybierają apteczne punkty szczepień – zaznacza dr n. med. i n. o zdr. Marek Tomków.

Obecnie w całej Polsce funkcjonuje 2440 aptecznych punktów szczepień, w których na przełomie 2025 i 2026 roku wykonano ok. 1,2 mln szczepień. Szacuje się, że codziennie w Polsce punkty apteczne odwiedza 2,5 mln osób.

Źródło: Newseria

Od września w aptekach będą dostępne szczepionki przeciwko grypie na sezon 2026/2027. Eksperci zauważają, że mamy szeroki system refundacji i coraz więcej miejsc, w których można się zaszczepić, jednak większa ich dostępność nie zawsze przekłada się na wysoki poziom wyszczepialności.

Jak poinformowano podczas konferencji prasowej Ogólnopolskiego Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych „Gotowi na sezon”, w sezonie 2025/2026 przeciwko grypie zaszczepiło się 2,3 mln Polaków – o ponad 0,5 mln więcej aniżeli w sezonie 2024/2025. To zaledwie 6 proc. naszej populacji, kilkakrotnie mniej niż w wielu krajach Unii Europejskiej.

Zbyt rzadko szczepią się u nas nawet seniorzy. W grupie osób po 65. roku życia odsetek zaszczepionych nie przekroczył w minionym sezonie 16 proc. – To stawia nasz kraj na jednym z ostatnich miejsc wśród państw OECD – zaznaczył przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych prof. Adam Antczak.

Wskazuje na to raport OECD opublikowany w 2025 r. Wynika z niego, że w Danii i Wielkiej Brytanii przeciwko grypie szczepi się 78 proc. seniorów, w Irlandii – 76 proc., a w Portugalii – 72 proc. Wyprzedzają nas Czechy (25 proc.), Rumunia (23 proc.), Węgry (20 proc.) i Słowenia (18 proc.).

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w każdym sezonie przeciwko grypie powinno zostać zaszczepionych co najmniej 75 proc. osób po 65. roku życia. Wtedy jest największa gwarancja, że seniorzy dzięki szczepieniom unikną ciężkiego przebiegu tej choroby oraz przedwczesnego zgonu. – Grypa toruje drogę innym infekcjom i może powodować groźne powikłania – ostrzegał prof. Antczak. Niektóre z nich – zaznaczył – mogą się ujawnić nawet po kilku latach w postaci zawału serca i udaru mózgu albo demencji.

Zdaniem ekspertów Ogólnopolskiego Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych konieczne jest dalsze zwiększenie wyszczepialności przeciwko grypie oraz innym zakażeniom układu oddechowego, takim jak RSV oraz pneumokoki. Przyznają oni, że ostatnio zwiększyła się dostępność szczepień przeciwko grypie, RSV oraz półpaścowi. Przyczyniła się do tego szersza refundacja szczepień i zwiększenie miejsc, w których można się zaszczepić, przede wszystkim w aptekach.

– Mamy dziś więcej narzędzi niż jeszcze kilka sezonów temu – refundację, szczepienia w aptekach, możliwość koadministracji (jednoczesnego wykonania kilku szczepień – PAP) i coraz szerszą ofertę profilaktyki. Teraz musimy zamienić dostępność w realną wyszczepialność. Pacjent powinien mieć prostą ścieżkę, jasną rekomendację i możliwość zaszczepienia się wtedy, kiedy już jest w kontakcie z systemem ochrony zdrowia – uważa prof. Adam Antczak.

Szczepionka przeciwko grypie jest bezpłatna dla seniorów od 65. roku życia oraz dla dzieci i młodzieży od 6. miesiąca do 17. roku życia. Dla osób w wieku 18-64 lat obowiązuje 50-proc. refundacja. Po 60. roku życia bardziej korzystna jest tzw. szczepionka wysokodawkowa (o zwiększonej zawartości antygenu), gdyż w większym stopniu zwiększa odporność przeciwko grypie. Jednak w tej grupie wiekowej szczepionka ta jest dostępna jedynie w ramach 50-proc. refundacji. Eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych uważają, że powinna być ona bezpłatna, podobnie jak szczepionka standardowa.

Ważne jest zwiększenie dostępności szczepień w aptekach oraz w ośrodkach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). – Pacjent w każdym miejscu powinien mieć możliwość skorzystania ze szczepień w szybki i łatwy sposób – przekonywał prof. Antczak.

W aptekach powstają nowe punkty szczepień (jest ich już 2,5 tys. w całym kraju) i można się w nich zaszczepić przeciwko grypie i innym chorobom zakaźnym podczas jednej wizyty. W POZ szczepienie zalecane wymaga dwukrotnego pobytu w placówce: po kwalifikacji i wystawieniu recepty trzeba się udać do apteki po szczepionkę, a potem powrócić na szczepienie.

– Tę procedurę w POZ trzeba uprościć w najbliższym sezonie grypowym – powiedział prof. Antczak. Wyraził nadzieję, że wkrótce to nastąpi. – Model ten zakłada dostępność zalecanej szczepionki w placówce POZ oraz stworzenie świadczenia dla ośrodków finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia – dodał. Zaznaczył, że nie wyklucza to utrzymania osobnej ścieżki refundacji aptecznej.

Źródło: Nauka w Polsce

Reforma przepisów dotyczących recept może stać się czymś więcej niż legislacyjnym porządkowaniem zasad ich wystawiania. Dla pielęgniarek i położnych to okazja do dyskusji o tym, czy system ochrony zdrowia rzeczywiście wykorzystuje kompetencje, które przedstawiciele tych zawodów zdobywają w toku coraz bardziej zaawansowanego kształcenia. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych chce większej samodzielności w ordynowaniu i kontynuowaniu terapii. Ministerstwo Zdrowia część propozycji zaakceptowało, ale w jednej z najbardziej wrażliwych kwestii, dotyczącej leków bardzo silnie działających i niektórych substancji psychotropowych, granica ma pozostać nieprzekraczalna.

Dyskusja o przygotowywanej ustawie o receptach z pozoru dotyczy technicznych zasad wystawiania recept. W rzeczywistości dotyka jednak znacznie szerszego problemu: podziału kompetencji pomiędzy poszczególne zawody medyczne i odpowiedzi na pytanie, jak daleko powinna sięgać samodzielność pielęgniarek i położnych.

13 sierpnia przedstawiciele Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych spotkali się w Ministerstwie Zdrowia, gdzie omawiano projekt ustawy o receptach oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Resort przedstawił rozwiązania przygotowane po analizie uwag zgłoszonych podczas prekonsultacji. NRPiP reprezentowali dr n. med. Andrzej Tytuła, wiceprezes Rady, oraz dr n. med. i n. o zdr. Marek Przybył, członek NRPiP.

Stanowisko samorządu pielęgniarek i położnych jest czytelne. Skoro system kształci specjalistów i wyposaża ich w określone kompetencje kliniczne, powinien następnie stworzyć warunki do ich rzeczywistego wykorzystywania w opiece nad pacjentem. Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy większa samodzielność oznacza również przejęcie odpowiedzialności za decyzje dotyczące farmakoterapii.

Jednym z najdalej idących postulatów NRPiP było umożliwienie odpowiednio wykwalifikowanym pielęgniarkom i położnym samodzielnego ordynowania leków zawierających substancje bardzo silnie działające z wykazu A Farmakopei Polskiej oraz substancje psychotropowe należące do grup III-P i IV-P. Nie chodziłoby przy tym o przyznanie takich samych kompetencji całej grupie zawodowej. Zakres uprawnień miałby być uzależniony od wykształcenia, specjalizacji oraz przygotowania zawodowego konkretnej osoby.

Ministerstwo Zdrowia tego postulatu nie uwzględniło. Z informacji przekazanych podczas spotkania wynika również, że analogicznych uprawnień nie mają otrzymać farmaceuci. Ordynowanie wskazanych grup leków ma pozostać w kompetencji lekarzy.

To właśnie ten element projektu może wywoływać najważniejszą dyskusję. NRPiP zwraca uwagę przede wszystkim na opiekę paliatywną i długoterminową, czyli obszary, w których dostępność personelu medycznego i możliwość sprawnego reagowania na zmieniające się potrzeby chorego mają szczególne znaczenie. Z perspektywy Rady niewykorzystywanie kompetencji wysoko wykwalifikowanych pielęgniarek może ograniczać sprawność opieki. Z perspektywy ustawodawcy rozszerzenie możliwości ordynowania leków bardzo silnie działających i psychotropowych oznacza jednak również konieczność rozstrzygnięcia kwestii bezpieczeństwa, odpowiedzialności oraz precyzyjnego określenia kwalifikacji wymaganych do podejmowania takich decyzji.

Znacznie mniej kontrowersyjny, a potencjalnie bardzo istotny dla codziennego funkcjonowania systemu, jest postulat dotyczący recept kontynuowanych. NRPiP chciałaby, aby pielęgniarka lub położna mogła w określonych sytuacjach zmienić wielkość opakowania, postać farmaceutyczną lub liczbę opakowań leku, pod warunkiem zachowania tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego. Takie rozwiązanie przesuwałoby rolę przedstawicieli tych zawodów z prostego odtwarzania wcześniejszego schematu terapii w kierunku większej odpowiedzialności za jej praktyczną kontynuację.

Warunkiem bezpiecznego korzystania z takich kompetencji jest jednak dostęp do odpowiednich informacji o pacjencie. Dlatego NRPiP postuluje również zapewnienie pielęgniarkom i położnym dostępu do danych znajdujących się w systemie P1 i Internetowym Koncie Pacjenta w zakresie koniecznym do udzielania świadczeń, wystawiania recept i kontynuowania leczenia. Bez pełnej wiedzy o stosowanej farmakoterapii, innych rozpoznaniach czy wcześniejszych decyzjach terapeutycznych rozszerzanie samodzielności zawodowej mogłoby bowiem tworzyć nowe ryzyka zamiast usprawniać opiekę.

Rada zaproponowała również zmiany dotyczące dodatkowych uprawnień pacjentów do bezpłatnych leków i wyrobów medycznych. Chodzi między innymi o możliwość uwzględniania przez położne uprawnień pacjentów przed ukończeniem 18. roku życia i po 65. roku życia, a przez pielęgniarki uprawnień przysługujących kobietom w ciąży i połogu.

Część uwag samorządu została uwzględniona w dalszych pracach. Na obecnym etapie szczególnie ważne jest jednak rozróżnienie między propozycją a obowiązującym prawem. Rozwiązania omawiane w Ministerstwie Zdrowia są nadal przedmiotem prac legislacyjnych i nie oznaczają automatycznego rozszerzenia kompetencji pielęgniarek i położnych.

Jedna ze zmian postulowanych przez NRPiP wyszła już natomiast poza etap dyskusji. Od lipca funkcjonuje możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach, choć skorzystanie z niej zależy od obsługi tej funkcjonalności przez daną placówkę.

Spór wokół nowych przepisów pokazuje szerszy problem polskiego systemu ochrony zdrowia. Rozszerzanie kompetencji zawodów medycznych jest coraz częściej przedstawiane jako jeden ze sposobów poprawy dostępności świadczeń i lepszego wykorzystania ograniczonych zasobów kadrowych. Samo dopisanie kolejnych uprawnień do ustawy nie wystarczy jednak, jeśli nie będzie mu towarzyszył dostęp do informacji medycznej, jasno określona odpowiedzialność i dostosowanie kompetencji do rzeczywistych kwalifikacji.

Właśnie dlatego dyskusja o tym, kto może wystawić receptę, jest w istocie dyskusją o czymś znacznie większym. Chodzi o to, jak w systemie z rosnącymi potrzebami pacjentów podzielić zadania pomiędzy lekarzy, pielęgniarki, położne i farmaceutów, nie tworząc przy tym ani niepotrzebnych barier, ani zagrożeń dla bezpieczeństwa terapii. NRPiP zapowiada, że będzie dalej uczestniczyć w pracach nad projektem. Dopiero jego ostateczna wersja pokaże, jak daleko Ministerstwo Zdrowia jest gotowe przesunąć granice zawodowej samodzielności pielęgniarek i położnych.

Źródło: NIPIP

Ministerstwo Zdrowia kontynuuje prace nad jedną z najbardziej oczekiwanych zmian organizacyjnych w systemie ochrony zdrowia. Nowa ustawa o receptach ma uporządkować przepisy, które przez lata rozrastały się w kolejnych nowelizacjach i dziś są rozproszone w wielu aktach prawnych. Projekt ma ułatwić wystawianie i realizację recept oraz lepiej wykorzystać potencjał cyfrowych narzędzi, takich jak Internetowe Konto Pacjenta. Jednocześnie prace nad ustawą pokazują, że dyskusja nie dotyczy wyłącznie technicznych zmian w prawie. Równolegle trwa bowiem debata o tym, jak daleko powinny sięgać kompetencje farmaceutów, pielęgniarek i położnych oraz gdzie przebiega granica pomiędzy zwiększaniem dostępności świadczeń a bezpieczeństwem farmakoterapii.

W czwartek w Ministerstwie Zdrowia odbyło się kolejne spotkanie poświęcone projektowi ustawy o receptach oraz zmianom w innych ustawach. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele strony społecznej, w tym Naczelnej Izby Aptekarskiej oraz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Był to kolejny etap prac prowadzonych od wiosny, podczas których analizowane są uwagi zgłaszane przez poszczególne środowiska zawodowe.

Jednym z głównych celów przygotowywanych przepisów jest uproszczenie systemu. Obecnie zasady dotyczące wystawiania i realizacji recept znajdują się w wielu różnych ustawach i rozporządzeniach, co utrudnia ich praktyczne stosowanie zarówno lekarzom, farmaceutom, jak i pielęgniarkom. Resort chce stworzyć bardziej spójny model, który będzie łatwiejszy do stosowania przez wszystkich uczestników systemu.

Jednym z najbardziej interesujących elementów projektu pozostają recepty kontynuowane. To rozwiązanie, które mogłoby znacząco zmienić opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi. Zgodnie z projektem receptę kontynuującą terapię rozpoczętą wcześniej przez lekarza mogliby wystawiać również farmaceuci, pielęgniarki oraz położne, korzystając z informacji o dotychczasowym leczeniu dostępnych w Internetowym Koncie Pacjenta. Na obecnym etapie są to jednak nadal propozycje legislacyjne, a nie obowiązujące przepisy.

To właśnie wokół zakresu nowych uprawnień pojawiają się największe różnice stanowisk. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych od dawna postuluje dalsze rozszerzanie kompetencji zawodowych. Samorząd uważa, że odpowiednio wykwalifikowane pielęgniarki i położne powinny uzyskać możliwość samodzielnego ordynowania niektórych substancji bardzo silnie działających oraz wybranych leków psychotropowych. W ocenie Rady takie rozwiązanie miałoby szczególne znaczenie przede wszystkim w opiece paliatywnej i długoterminowej, gdzie szybki dostęp do leczenia przeciwbólowego czy objawowego często decyduje o komforcie pacjenta.

Przedstawiciele pielęgniarek zwracają również uwagę na konieczność zapewnienia pełniejszego dostępu do danych zgromadzonych w systemach P1 i Internetowym Koncie Pacjenta. Bez dostępu do aktualnej dokumentacji medycznej trudno bowiem mówić o bezpiecznym rozszerzaniu kompetencji zawodowych. W przypadku recept kontynuowanych NRPiP proponuje także możliwość zmiany wielkości opakowania, liczby opakowań czy postaci farmaceutycznej przy zachowaniu tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego.

Z relacji samorządu wynika jednak, że nie wszystkie postulaty znalazły uznanie resortu. Według informacji przekazanych podczas spotkania propozycja rozszerzenia możliwości ordynowania wskazanych grup leków nie została uwzględniona w obecnym kierunku prac. Co istotne, podobnych uprawnień nie mają otrzymać również farmaceuci. Kompetencje w zakresie ordynowania tych grup produktów leczniczych mają nadal pozostać po stronie lekarzy.

Naczelna Izba Aptekarska patrzy na projekt z nieco innej perspektywy. Dla farmaceutów najważniejsze wydaje się uporządkowanie przepisów oraz usunięcie niejasności prawnych, które od lat komplikują codzienną pracę aptek. Samorząd podkreśla również znaczenie rozwiązań cyfrowych, które mogłyby usprawnić realizację recept, jednocześnie zwracając uwagę, że nowe przepisy nie powinny generować kolejnych obowiązków administracyjnych dla aptek.

Prace nad ustawą pokazują szerszy kierunek zmian zachodzących w polskim systemie ochrony zdrowia. Coraz większa liczba świadczeń opiera się na współpracy wielu zawodów medycznych, a cyfrowa dokumentacja stopniowo staje się wspólnym źródłem informacji dla lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek i położnych. Rozszerzanie kompetencji poszczególnych grup zawodowych jest naturalnym elementem tego procesu, ale jednocześnie wymaga bardzo precyzyjnego określenia zakresu odpowiedzialności każdego z uczestników systemu.

Jednocześnie część zmian już została wdrożona. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych przypomina, że od 1 lipca działa możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach. Funkcjonalność jest dostępna w placówkach, których systemy informatyczne obsługują nowe rozwiązanie. To przykład, że cyfryzacja recept postępuje stopniowo, a kolejne etapy zmian są wprowadzane sukcesywnie.

Na razie trudno przesądzać, jaki ostateczny kształt przyjmie ustawa. Wiele propozycji pozostaje przedmiotem dalszych konsultacji, a zarówno Naczelna Izba Aptekarska, jak i Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych deklarują aktywny udział w kolejnych etapach prac. Można jednak przypuszczać, że nowa ustawa będzie miała znaczenie znacznie wykraczające poza same recepty. W praktyce stanie się kolejnym elementem definiującym podział kompetencji pomiędzy poszczególnymi zawodami medycznymi oraz sposób funkcjonowania nowoczesnej, cyfrowej opieki nad pacjentem.

Źródło: Naczelna Izba Aptekarska

11 sierpnia 2026 r. w Ministerstwie Zdrowia odbyło się historyczne spotkanie poświęcone przyszłości zawodu farmaceuty, perspektywom jego rozwoju oraz rozszerzaniu kompetencji zawodowych. Wydarzeniu przewodniczyła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. To przykład efektywnego dialogu ponad podziałami. Podczas spotkania prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków złożył na ręce wiceminister zdrowia projekt ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw, przygotowany wspólnie z reprezentantami środowiska farmaceutycznego. – To ważny moment nie tylko dla środowiska farmaceutycznego, ale także dla resortu. To wydarzenie jest dowodem na dialog, który promujemy w ministerstwie, i na otwartość na dobre, konstruktywne rozwiązania. Bardzo dziękuję wszystkim za zaangażowanie w wypracowanie wspólnego kierunku działań. To przełomowy dzień i początek intensywnej pracy nad zmianami – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Szersze kompetencje i nowe możliwości dla farmaceutów

Wśród założeń projektu znajdują się m.in. wdrażanie nowych świadczeń oraz uporządkowanie zasad udzielania świadczeń zdrowotnych w aptekach ogólnodostępnych, wprowadzenie indywidualnych i grupowych praktyk zawodowych farmaceutów, zapewnienie dostępu do dokumentacji medycznej w ramach udzielanych świadczeń, a także doprecyzowanie statusu usług farmacji klinicznej.

Złożenie dokumentu odbyło się również w symbolicznym dla farmaceutów momencie, dokładnie 35 lat po powstaniu samorządu aptekarskiego i 25 lat po wejściu w życie ustawy Prawo farmaceutyczne.

– To dla nas wydarzenie historyczne, ponieważ otwiera nowy rozdział w wykonywaniu zawodu farmaceuty. Mam nadzieję, że wspólnie z resortem piszemy dziś nowy rozdział tej historii, a przedłożony przez nas projekt zostanie przyjęty, przeanalizowany i skierowany do dalszych prac legislacyjnych. Liczymy również, że w odpowiedzi na zmiany zachodzące na rynku farmaceutycznym uda się wdrożyć nowe świadczenia i wyznaczyć nowe kierunki rozwoju tego zawodu – podkreśla Marek Tomków.

Projekt otwierający nowy etap rozwoju zawodu

Projekt jest także przykładem zjednoczenia środowiska i skutecznego prowadzenia dialogu ponad podziałami. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele środowiska farmaceutycznego, w tym konsultanci krajowi w dziedzinie farmacji, Naczelna Izba Aptekarska, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Agencja Badań Medycznych oraz przedstawiciele organizacji branżowych. Ministerstwo Zdrowia reprezentowali również przedstawiciele Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji oraz Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych.

Prace zostały zapoczątkowane w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji jako inicjatywa przeprowadzenia wewnętrznych prekonsultacji. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło jednocześnie perspektywę dalszych prac nad dwoma aktami prawnymi zawierającymi rozwiązania zmieniające model pracy farmaceuty, wspierające rozwój opieki farmaceutycznej oraz dalsze wzmacnianie kompetencji zawodowych: ustawą o receptach oraz ustawą o Indywidualnej Praktyce Zawodowej Farmaceuty.

Uczestnicy spotkania byli zgodni co do kierunku zmian i zadeklarowali jedność całego środowiska na rzecz wzmocnienia roli farmaceutów w polskim systemie ochrony zdrowia, wzorując się na rozwiązaniach funkcjonujących w innych krajach europejskich.

Źrodło: MZ

Foto: MZ

2 sierpnia 2026 r. wchodzimy w kolejny etap stosowania unijnych regulacji dotyczących sztucznej inteligencji. Dla sektora farmaceutycznego to ważny moment – nie dlatego, że od tego dnia wszystkie rozwiązania wykorzystujące AI staną się systemami wysokiego ryzyka, ale dlatego, że korzystanie ze sztucznej inteligencji coraz wyraźniej przestaje być wyłącznie kwestią technologii, a staje się również kwestią odpowiedzialności organizacyjnej. Przygotowanie do nowych regulacji wymaga od branży aptecznej zrozumienia gdzie i w jakim celu wykorzystują one AI, kto odpowiada za jej działanie oraz jakie informacje mogą trafiać do zewnętrznych narzędzi, a w konsekwencji natychmiastowego audytu i ścisłej współpracy z dostawcami oprogramowania.

Sztuczna inteligencja przestała być futurystyczną wizją w sektorze farmaceutycznym – staje się codziennym narzędziem wspierającym diagnostykę, weryfikację interakcji farmakologicznych, analizę i przechowywanie dokumentacji oraz danych czy automatyzację procesów administracyjnych, a w przyszłości zapewne obsługę pacjenta przy okienku w aptece. Według unijnego rozporządzenia AI Act, sektor farmaceutyczny i medyczny znajduje się w grupie szczególnego nadzoru, a wiele stosowanych w nim algorytmów kwalifikuje się do kategorii wysokiego ryzyka lub podlega bezwzględnym wymogom transparentności.

Jednym z najbardziej odczuwalnych wymogów, które wchodzą w życie, jest zasada przejrzystości i obowiązek informacyjny. Każdy pacjent korzystający z cyfrowych kanałów apteki, które wykorzystują systemy AI – czy to poprzez chatbota na stronie WWW, wirtualnego asystenta na infolinii, czy aplikację do rezerwacji leków – musi być od samego początku wyraźnie poinformowany, że wchodzi w interakcję z systemem sztucznej inteligencji, a nie z człowiekiem. Przejrzystość jest fundamentem budowania zaufania na rynku medycznym.

AI Act kładzie także nacisk na nadzór ludzki (Human-in-the-Loop) i odpowiedzialność farmaceuty. W przypadku aptek może dotyczyć to m.in. systemów wspierających analizę interakcji lekowych czy rekomendacji suplementacji – ostateczna decyzja farmaceutyczna zawsze musi jednak należeć do magistra farmacji. Systemy AI mogą działać wyłącznie jako „druga para oczu” lub wsparcie analityczne, jednak to farmaceuci muszą posiadać realną możliwość zweryfikowania, zmodyfikowania lub zignorowania sugestii wygenerowanej przez algorytm.

Kolejnym ważnym aspektem jest klasyfikacja ryzyka i bezpieczeństwo danych pacjenta. Większość specjalistycznych narzędzi AI używanych w ochronie zdrowia – zwłaszcza tych wbudowanych w oprogramowanie medyczne – podlega rygorystycznym procedurom oceny zgodności, tworzenia dokumentacji technicznej oraz rejestracji w unijnej bazie danych. Równolegle, podmioty przetwarzające dane zdrowotne pacjentów (dane wrażliwe w rozumieniu RODO) za pośrednictwem algorytmów AI muszą zagwarantować najwyższe standardy cyberbezpieczeństwa oraz stosować zaawansowane mechanizmy anonimizacji i pseudonimizacji.

Kluczowe jest także szkolenie z kompetencji cyfrowych. AI Act nakłada na podmioty stosujące sztuczną inteligencję obowiązek zapewnienia tzw. AI literacy – czyli odpowiednich kompetencji i wiedzy po stronie personelu. Osoby korzystające z niewątpliwych udogodnień systemów AI muszą wiedzieć, jak działają stosowane w ich pracy narzędzia, jakie mają ograniczenia (np. ryzyko halucynacji) oraz w jakich sytuacjach nie należy polegać na ich wskazaniach.

Jak apteki powinny przygotować się na zmiany? Każdy podmiot powinien podjąć 4 kluczowe kroki:

  1. Inwentaryzacja i audyt narzędzi AI – przegląd wszystkich wykorzystywanych systemów, od chatbotów, po algorytmy optymalizujące zatowarowanie i ceny.
  2. Weryfikacja umów z dostawcami IT – apteki muszą upewnić się, że dostawcy oprogramowania spełniają wymogi AI Act, dostarczają wymaganą dokumentację techniczną oraz gwarantują zgodność z przepisami RODO i właściwymi rozporządzeniami.
  3. Wdrożenie procedur i oznaczeń dla pacjentów – umieszczenie jasnych komunikatów informacyjnych we wszystkich kanałach cyfrowych, w których pacjent ma kontakt ze sztuczną inteligencją.
  4. Szkolenia zespołu – przeprowadzenie szkoleń z zakresu bezpiecznego i etycznego korzystania z AI, o ile systemy AI wykorzystywane są w codziennej pracy apteki, oraz ustalenie wewnętrznych procedur nadzoru ludzkiego.

AI Act niewątpliwie stanowi dla aptek szansę na uporządkowanie cyfrowej transformacji. Wydaje się, że w niedalekiej przyszłości sztuczna inteligencja może zacząć wspierać farmaceutów w części powtarzalnych zadań, usprawniać komunikację i procesy administracyjne, a tym samym pozwalać pracownikom skupić się na tym, co w aptece najważniejsze – kontakcie z pacjentem i profesjonalnej opiece farmaceutycznej.

Warunkiem jest jednak właściwe ustawienie relacji człowiek–technologia. AI powinna być narzędziem wspierającym farmaceutę, a nie zastępującym jego wiedzę, doświadczenie i odpowiedzialność.

Z perspektywy Związku Aptek Franczyzowych najważniejsze jest więc, aby sektor farmaceutyczny nie podchodził do AI Act wyłącznie jako do kolejnego obowiązku formalnego. Dobrze przygotowana organizacja powinna już teraz wiedzieć, gdzie wykorzystuje sztuczną inteligencję, jakie ryzyka się z tym wiążą i jak zapewnić pracownikom odpowiednie kompetencje.

2 sierpnia zaczyna się bardziej dojrzały etap dyskusji o AI w aptekach – etap, w którym obok pytania o to, co sztuczna inteligencja potrafi, musimy równie poważnie odpowiedzieć sobie na pytanie, jak odpowiedzialnie chcemy z niej korzystać.

Źródło: inf pras

Każdego roku mieszkańcy Europy samodzielnie leczą ok. 1,2 mld drobnych dolegliwości, stosując leki bez recepty, co przynosi blisko 36,7 mld euro oszczędności rocznie. Sam system ochrony zdrowia w UE oszczędza na tym 26,3 mld euro, a w Polsce – 1 mld zł. Starzenie się społeczeństwa i jego rosnące potrzeby zdrowotne sprawiają, że takie podejście będzie zyskiwać na znaczeniu, ale potrzeba do tego podnoszenia kompetencji zdrowotnych pacjentów – przypominają eksperci z okazji Międzynarodowego Dnia Samoleczenia.

– Odpowiedzialne samoleczenie to element każdego nowoczesnego systemu opieki zdrowotnej. Oznacza to, że pacjent samodzielnie podejmuje decyzje o leczeniu drobnych dolegliwości przy użyciu leków bez recepty (OTC) – mówi w rozmowie z agencją Newseria Ewa Jankowska, prezeska PASMI – Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty.

Samoleczenie jest elementem szerszej koncepcji samoopieki (self-care), którą Światowa Organizacja Zdrowia definiuje jako zdolność do zapobiegania chorobom, utrzymywania zdrowia oraz radzenia sobie z dolegliwościami. Według raportu Uczelni Łazarskiego „Rola samoleczenia w systemie opieki zorientowanym na wartość zdrowotną” w Unii Europejskiej każdego dnia ok. 3,3 mln drobnych dolegliwości zdrowotnych można leczyć przy użyciu leków OTC. To głównie infekcje wirusowe, ból gardła, kaszel, alergie, dolegliwości układu pokarmowego, bóle głowy czy niewielkie urazy. Bezpieczne samoleczenie dotyczy wyłącznie mniejszych dolegliwości, a w przypadku utrzymywania się lub nasilenia objawów konieczna jest konsultacja z lekarzem.

– Samoleczenie jest dzisiaj benefitem nie tylko dla pacjenta, ale również dla całego systemu opieki zdrowotnej – ocenia Łukasz Marynowski, country head Poland w Opella Healthcare, członek zarządu PASMI. – W obliczu starzejącego się społeczeństwa, rosnącej liczby pacjentów, ale też ograniczonych zasobów kadrowych to właśnie odpowiedzialne samoleczenie powinno być niezbędnym uzupełnieniem opieki medycznej. Pozwoli to efektywnie wykorzystać zasoby całego systemu ochrony zdrowia.

Według raportu AESGP Study „Self-Care in Europe: Economic and Social Impact on Individuals and Society” każde 1 euro wydane przez pacjenta na samoleczenie przynosi średnio 6,7 euro korzyści ekonomicznych – 4,6 euro dla systemu ochrony zdrowia oraz 2,1 euro dla gospodarki. Przytaczane w raporcie wyliczenia ekspertów szacują, że gdyby pacjenci zgłaszali się ze wszystkimi drobnymi dolegliwościami, w całej UE potrzebnych byłoby dodatkowo 120 tys. lekarzy pierwszego kontaktu lub obecna kadra musiałaby pracować dodatkowe 144 minuty dziennie. Większe wykorzystanie odpowiedzialnego samoleczenia mogłoby ograniczyć liczbę wizyt u lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej o kolejne 10–25 proc. i przynieść 17,6 mld euro oszczędności rocznie (12,5 mld dla systemu i 5,1 mld dla gospodarki).

W Polsce obecnie nieco ponad połowa drobnych dolegliwości leczona jest w ramach odpowiedzialnego samoleczenia, co pokazuje, że model ten odgrywa istotną rolę w funkcjonowaniu krajowego systemu ochrony zdrowia. Tak szerokie wykorzystanie samoleczenia wymaga jednak odpowiednich kompetencji zdrowotnych oraz świadomego i bezpiecznego stosowania produktów leczniczych dostępnych bez recepty.

– Kompetencje te buduje się poprzez uważne czytanie ulotek. Ważne również, aby w trakcie procesu samoleczenia obserwować reakcję organizmu i w przypadkach wątpliwych skonsultować się z farmaceutą i lekarzem – mówi Ewa Jankowska.

Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że kompetencje zdrowotne obejmują umiejętność wyszukiwania, rozumienia i wykorzystywania informacji dotyczących zdrowia przy podejmowaniu codziennych decyzji. Oznacza to m.in. umiejętność właściwego stosowania leków zgodnie z ulotką, rozpoznania objawów wymagających konsultacji z lekarzem oraz korzystania z wiedzy farmaceutów.

– Odpowiedzialne samoleczenie zaczyna się od rzetelnej i sprawdzonej wiedzy. Dzisiaj pacjenci mają bardzo szeroki dostęp do informacji i trudno jest dokonać wyboru pomiędzy faktem a niesprawdzoną poradą. Dlatego bardzo ważną rolę odgrywa środowisko medyczne – podkreśla Ewa Królikowska, dyrektor generalna Teva Pharmaceuticals Polska, członkini zarządu PASMI.

Jak wynika z przytoczonego w raporcie badania Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, 62,5 proc. pacjentów jako główne źródło wiedzy o stosowanych lekach wskazuje lekarza. Również farmaceuci odgrywają ważną rolę w budowaniu ich kompetencji zdrowotnych i wspieraniu w bezpiecznym zażywaniu leków bez recepty. Właśnie promowaniu takich postaw służy obchodzony 24 lipca Międzynarodowy Dzień Samoleczenia.

– W tym dniu przypominamy, jak ważne społecznie jest odpowiednie stosowanie leków bez recepty. Symbol 24/7 oznacza, że o zdrowie powinniśmy dbać odpowiedzialnie przez całą dobę, siedem dni w tygodniu – podkreśla Ewa Jankowska.

Źródło: Newseria

Apteka nie powinna być jedynie miejscem realizacji recept, ale pełnoprawnym elementem systemu ochrony zdrowia – przekonywali uczestnicy konferencji poświęconej przyszłości opieki farmaceutycznej w Polsce. Organizacje pacjenckie, seniorskie i konsumenckie apelują o zmiany w Prawie farmaceutycznym, które zapewnią pacjentom dostęp do rzetelnej informacji o cenach i dostępności leków, umożliwią rozwój usług farmaceutycznych oraz lepiej wykorzystają kompetencje farmaceutów. W centrum proponowanych reform ma znaleźć się pacjent, jego bezpieczeństwo i realny dostęp do świadczeń zdrowotnych.
Podczas konferencji organizacje pozarządowe, reprezentujące środowiska: pacjenckie, seniorskie i konsumenckie, przedstawiły stanowisko w toczącej się debacie nt. zmian w Prawie farmaceutycznym. Chodzi o kwestie dotyczące dostępu pacjentów do informacji oraz świadczeń oferowanych przez apteki i farmaceutów. 

Wydarzenie było kolejnym krokiem po wspólnym apelu organizacji pacjenckich do minister zdrowia z 26 marca 2026 r. Punkt wyjścia stanowił ubiegłoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-200/24, który nakreślił ramy dopuszczalnej reklamy porównawczej w aptekach i którego pełna implementacja wymaga działania od polskiego ustawodawcy.

Wyrok TSUE przesądza, że państwa członkowskie nie mogą utrzymywać zakazów reklamy aptecznej niezgodnych z zasadą swobody przepływu towarów i usług. Dotychczasowy art. 94a Prawa farmaceutycznego wymaga nowelizacji – jest to obowiązek wynikający z prawa europejskiego. Uczestnicy konferencji z zadowoleniem przyjęli fakt, że Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt zmiany przepisów (UD291). Jednocześnie zgodnie ocenili, że dotychczas zaproponowane zmiany stanowią krok w dobrym kierunku, ale nie są wystarczające – zwłaszcza z perspektywy realnych potrzeb pacjentów oraz czekających Polskę wyzwań demograficznych.

Uczestnicy debaty podkreślili, że możliwość kupowania leków po niższych cenach dzięki dostępowi do wiarygodnej informacji o ofertach aptecznych nie oznacza wzrostu nakładów na leki ani ich nadmiernej konsumpcji. 

Zdaniem biorących udział w dyskusji ekspertów dziś problemem jest niekontrolowana polipragmazja (przyjmowanie zbyt wielu leków jednocześnie). Bariery w dostępie do informacji o dostępności leków w aptece, ich interakcjach z innymi lekami, czy oferowanych przez apteki innych świadczeniach, stają się problemem natury zdrowotnej oddziałującym szczególnie na mieszkańców mniejszych miejscowości. W ich sytuacji, poza placówką POZ, najczęściej mogą liczyć jedynie na aptekę oraz pracującego w niej farmaceutę lub farmaceutkę.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że nowelizacja art. 94a Pf powinna zostać wpisana w szerszy cel: uczynienia apteki pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia, czyli lokalnym centrum zdrowia oferującym szersze świadczenia niż tylko sprzedaż produktów leczniczych. Osiągnięcie tego celu wymaga nowelizacji prawa, które umożliwi rozszerzenie świadczeń oferowanych przez apteki o takie obszary jak:

„Od 17 lat – także poprzez program Ogólnopolskiej Karty Seniora i Głos Seniora – jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z setkami tysięcy seniorów w całej Polsce. Dlaczego umożliwiamy koncernom farmaceutycznym szeroką reklamę leków bez recepty, zabraniając jednocześnie aptekom honorować karty rabatowe, takie jak np. Ogólnopolska Karta Seniora?” – argumentował Łukasz Salwarowski.

Z kolei Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, podkreślił, że apteka istnieje po to, żeby służyć pacjentowi, a nie żeby być przedmiotem sporu o to, kto ma prawo nią zarządzać. Maćkowiak podkreślił, że hasło „apteka dla aptekarza” jest odwróceniem właściwej hierarchii – w centrum powinien stać pacjent, a nie interes właściciela. Jego zdaniem dopóki debata publiczna pozostaje zdominowana przez spory branżowe, głos pacjenta będzie systematycznie wypychany na margines.
Zwrócono również uwagę na zjawiska, które – jeśli nie zostaną odpowiednio zaadresowane przez politykę zdrowotną – przełożą się na trwałe pogorszenie dostępności do opieki zdrowotnej. Należą do nich:
Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, podkreślił: „Apel z 26 marca, pod którym podpisały się organizacje reprezentujące miliony polskich pacjentów, nie jest postulatem ideologicznym – to wezwanie do racjonalnej polityki opartej na interesie pacjenta i spójnym podejściu do całości zagadnień związanych z funkcjonowaniem aptek w Polsce. Pacjenta nie interesuje, kto jest właścicielem apteki – jego interesuje dostępność do apteki oraz zakres świadczeń, jakie może mu ta placówka zaoferować”.

Zbigniew Tomczak, przewodniczący Obywatelskiego Parlamentu Seniorów, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z chorobą Alzheimera, stwierdził: „Seniorzy to dziś ponad 10 milionów obywateli – największa grupa odbiorców świadczeń aptecznych w Polsce. A jednak w tej debacie ich głos jest najsłabiej słyszalny. Dominuje spór o własność aptek, o przepisy, o rynek. My mówimy o czymś innym: o człowieku, który stoi przy okienku aptecznym, często z listą kilkunastu leków w ręku, i nie wie, czy stać go na wszystkie, czy są tańsze zamienniki i czy w ogóle bezpiecznie jest je łączyć. Szczególnie niewidzialni są opiekunowie osób z chorobą Alzheimera: to oni zarządzają terapią, to oni stoją przy okienku aptecznym, bez możliwości wizyty farmaceuty u ich podopiecznego w domu. My prosimy tylko o jedno: żeby prawo wreszcie ich zobaczyło” – stwierdził Zbigniew Tomczak.

Anna Gryżewska, dyrektor Biura Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, zaznaczyła, że pacjent przewlekle chory, zmagający się do końca życia z postępująca chorobą (jaką jest np. stwardnienie rozsiane), ma prawo oczekiwać od systemu ochrony zdrowia bardziej elastycznego podejścia do jego potrzeb. „Apteka to często ostatnie miejsce w systemie ochrony zdrowia, w którym pacjent ma realny kontakt z profesjonalistą medycznym przed sięgnięciem po lek. Szczególnie u osób z wielochorobowością i dużą różnorodnością objawów, przyjmujących nierzadko kilka preparatów dziennie, rola rzetelnej opieki farmaceutycznej wyraźnie oddzielonej od działań marketingowych jest kluczowa dla bezpieczeństwa terapii. Debata o art. 94a Prawa farmaceutycznego to w istocie debata o tym, czy farmaceuta będzie miał wreszcie warunki, by wpisać się w rolę profesjonalnego doradcy, zarówno w aptece, jak i poza nią. Dla chorych na SM tych, którzy chorują długo i doświadczają niepełnosprawności istotny jest też kontakt z farmaceutą w domu poza apteką – co także jest podnoszone przez środowiska chorych jako ważny element – możliwy do wprowadzenia w Polsce” – wskazała Anna Gryżewska.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej, podsumowała: „Senior przyjmujący kilkanaście leków dziennie to codzienność zarówno w polskich aptekach, jak i w placówkach opieki długoterminowej. Właśnie w tej grupie pacjentów szczególnie widoczny jest niewykorzystany potencjał farmaceutów. Farmaceuta powinien mieć możliwość wykonywania przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, zarówno w aptece, jak i w miejscu zamieszkania lub przebywania seniora, ponieważ są one jednym z najskuteczniejszych narzędzi ograniczania niekontrolowanej polipragmazji, zmniejszania ryzyka interakcji lekowych oraz optymalizacji farmakoterapii” – mówiła prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Jej zdaniem rzetelna informacja nie prowadzi do nadmiernej konsumpcji leków. „Przeciwnie, dobrze poinformowany pacjent podejmuje bardziej racjonalne decyzje zdrowotne, np. zrezygnuje z drogiego, niepotrzebnego suplementu, a rozpocznie regularne stosowanie zleconego przez lekarza leku, z którego często zrezygnował ze względu na cenę. Dziś największym problemem jest brak systemowych narzędzi wspierających optymalną farmakoterapię. Dlatego rozwój opieki farmaceutycznej, w tym przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, powinien stać się jednym z priorytetów polityki zdrowotnej państwa.

Dzięki temu farmaceuci będą mogli w pełni wykorzystać swoje kompetencje, zwiększając bezpieczeństwo terapii i poprawiając jej skuteczność, a jednocześnie ograniczając koszty wynikające z nieoptymalnego leczenia” – wskazała prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Źródło: PAP MediaRoom

Dzięki nowej funkcjonalności systemu e-zdrowia, pacjenci zyskają większą swobodę w realizacji e-recept. Centrum e-Zdrowia uruchomiło nową funkcjonalność, która umożliwia kontynuowanie realizacji recepty w różnych aptekach. Oznacza to, że po wykupieniu pierwszej partii leków pacjent nie będzie musiał wracać do tej samej apteki, aby odebrać kolejne opakowania.
 
Nowe rozwiązanie będzie wdrażane stopniowo. Już teraz zapraszamy wszystkie apteki do składania wniosków o dostęp do nowej funkcjonalności. W pierwszej kolejności będzie ona uruchamiana w aptekach z Kalisza i Łodzi, a od 18 czerwca w aptekach na terenie całego kraju.

Koniec z koniecznością powrotu do tej samej apteki

Do tej pory pacjent, który rozpoczął realizację e-recepty obejmującej większą liczbę opakowań leku, musiał odbierać kolejne partie leków w tej samej aptece. Dotyczyło to przede wszystkim recept wystawianych na dłuższy okres leczenia – w zdecydowanej większości recept rocznych. Dzięki nowej funkcjonalności każde kolejne opakowania będzie można wykupić również w innej aptece, pod warunkiem że obie apteki korzystają z nowego rozwiązania.

Korzyści dla pacjentów

Najważniejszą korzyścią jest większa wygoda i oszczędność czasu. Pacjent nie będzie już związany z jedną apteką tylko dlatego, że właśnie tam rozpoczął realizację recepty. Jeśli zmieni miejsce pobytu, wyjedzie na urlop, będzie przebywał czasowo w innej miejscowości lub po prostu nie znajdzie potrzebnego leku w dotychczasowej aptece, będzie mógł kontynuować realizację recepty w innej placówce. Podobnie w sytuacji, jeśli apteka zostanie zamknięta np. z powodu remontu lub nie będzie miała możliwości zamówienia z danej hurtowni kolejnego opakowania leku. Pacjent nie będzie musiał wykupić całej recepty od razu i ponosić koszt wszystkich opakowań z danej pozycji.

Korzyści dla aptek

Nowa funkcjonalność przynosi również korzyści aptekom. Po jej uruchomieniu apteka:

Korzyści dla systemu ochrony zdrowia

Jak działa nowe rozwiązanie?

Po uruchomieniu funkcjonalności apteka widzi w systemie informacje o e-recepcie, której realizacja została rozpoczęta w innej aptece, która również korzysta z tego rozwiązania Dzięki temu farmaceuta może kontynuować realizację recepty i wydać pacjentowi kolejną część przepisanych leków zgodnie z obowiązującymi zasadami.

Nowe rozwiązanie to kolejny krok w rozwoju usług cyfrowych w ochronie zdrowia, który zwiększa wygodę pacjentów oraz ułatwia codzienną pracę farmaceutów.

Źródło: MZ