Medicalpress
Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do edukacji, ale tym razem nie ma zastąpić nauczyciela, lecz ułatwić mu pracę. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu we współpracy z Connect 4 Kids rozwija bezpłatnego Asystenta AI, który będzie opierał się wyłącznie na zweryfikowanej wiedzy ekspertów. Narzędzie ma pomóc w przygotowywaniu lekcji, odpowiadaniu na pytania uczniów oraz prowadzeniu zajęć z edukacji zdrowotnej zgodnie z aktualną wiedzą medyczną.
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu oraz Connect 4 Kids pracują nad bezpłatnym narzędziem dla nauczycieli edukacji zdrowotnej. Asystent AI, dostępny na platformie thekidly.com, będzie korzystał z treści publikacji „Edukacja zdrowotna. Podręcznik dla nauczycieli”, opracowanej przez ekspertów UMW. Narzędzie ma ułatwiać przygotowywanie zajęć, szybkie wyszukiwanie sprawdzonych informacji i odpowiadanie na pytania uczniów.

Projekt jest kontynuacją działań Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu na rzecz wsparcia nauczycieli realizujących nowy przedmiot w szkołach. Po przygotowaniu podręcznika UMW rozpoczął współpracę z Connect 4 Kids nad rozwiązaniem, które pomoże w praktycznym wykorzystywaniu eksperckiej wiedzy w codziennej pracy szkolnej.

Publikacja „Edukacja zdrowotna. Podręcznik dla nauczycieli” porządkuje zagadnienia z zakresu zdrowia fizycznego, psychicznego, społecznego i środowiskowego oraz pomaga prowadzić zajęcia w sposób odpowiedzialny, nowoczesny i oparty na dowodach naukowych. Jej treści będą stanowić podstawę działania Asystenta AI.

Nowe narzędzie ma wspierać nauczycieli w pracy z tematami dotyczącymi zdrowia: od wyszukiwania informacji, przez przygotowanie do lekcji, po prowadzenie rozmów z uczniami. W kolejnych etapach projekt będzie rozwijany o funkcje generowania scenariuszy zajęć, kart pracy oraz innych materiałów pomocniczych.

W praktyce szkolnej nauczyciele coraz częściej mierzą się z pytaniami i wątpliwościami uczniów, którzy czerpią informacje o zdrowiu z internetu i mediów społecznościowych. Asystent AI ma pomagać w ich porządkowaniu, korzystając wyłącznie z materiałów przygotowanych przez UMW. Odpowiedzi generowane przez narzędzie będą powiązane z publikacją, a system wskaże fragment, z którego pochodzi dana informacja. Dzięki temu nauczyciel otrzyma nie tylko syntetyczne wyjaśnienie, lecz także konkretny punkt odniesienia do dalszej rozmowy z uczniami.

– Asystent AI nie zastępuje nauczyciela, ale może wspierać go w przygotowaniu zajęć i w rozmowie z uczniami o zdrowiu. Dla nas ważne jest przede wszystkim to, by nowe technologie wzmacniały rolę nauczyciela, a nie ją marginalizowały. Edukacja zdrowotna wymaga zaufania, uważności i odpowiedzialności, a więc kompetencji, których nie da się sprowadzić do algorytmu. Sztuczna inteligencja może natomiast pomóc uporządkować wiedzę, oszczędzić czas i dać nauczycielowi większą pewność, że w trudnych tematach opiera się na rzetelnych podstawach – mówi Jakub Sojka, dyrektor Centrum Transferu Technologii UMW.

Rozwiązanie będzie rozwijane etapowo. Pierwszy działający prototyp planowany jest na koniec lipca. W sierpniu z narzędziem ma zapoznać się grupa nauczycieli, która przekaże twórcom informacje zwrotne. Uwagi praktyków zostaną wykorzystane przy dalszym dopracowywaniu platformy, tak aby odpowiadała na potrzeby szkół wraz z początkiem roku szkolnego.

Z Asystenta AI będzie można korzystać bezpłatnie na stronie thekidly.com, bez instalowania dodatkowej aplikacji. Narzędzie będzie dostępne zarówno dla nauczycieli, którzy chcą używać go indywidualnie, jak i dla całych placówek.

– Zależy nam na tym, aby nauczyciel otrzymywał odpowiedź opartą na sprawdzonym źródle, a nie przypadkowy wynik wygenerowany na podstawie nieznanych treści. Dlatego model będzie pracował na publikacji UMW i pomagał szybko odnaleźć informacje potrzebne podczas lekcji. Chcemy rozwijać to rozwiązanie wspólnie z nauczycielami, słuchając ich uwag i obserwując, które funkcje są dla nich najbardziej przydatne – podkreśla Rafał Gromek z Connect 4 Kids.

Inicjatywa ma charakter niekomercyjny. Connect 4 Kids odpowiada za zaprojektowanie, wdrożenie i utrzymanie Asystenta AI, natomiast Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu zapewnia podstawę merytoryczną oraz nadzór ekspercki nad zakresem wiedzy wykorzystywanej przez narzędzie.

Twórcy przewidzieli też mechanizmy ograniczające ryzyko generowania nieprecyzyjnych odpowiedzi przez sztuczną inteligencję. Jednym z nich jest rozwiązanie typu RAG, czyli mechanizm, w którym model tworzy odpowiedź na podstawie wyszukanych fragmentów wskazanego źródła. W praktyce oznacza to, że Asystent AI ma opierać się na treściach publikacji UMW, a nie na przypadkowych lub niezweryfikowanych materiałach.

Źródło: inf pras

Z okazji Dnia Dziecka warto spojrzeć nie tylko na marzenia najmłodszych, ale także na oczekiwania ich rodziców. Najnowsze wyniki „Rankingu Zawodów 2026” pokazują, że Polacy najchętniej widzieliby swoje dzieci w zawodzie lekarza. Choć nie jest on uznawany za najbardziej prestiżową profesję w kraju, łączy cechy szczególnie cenione przez rodziców: społeczne uznanie, stabilność zatrudnienia, poczucie bezpieczeństwa oraz możliwość pomagania innym. Badanie pokazuje również, jak zmieniają się wyobrażenia o zawodowej przyszłości młodego pokolenia i jakie wartości stoją dziś za rodzicielskimi wyborami.
Dzień Dziecka to zazwyczaj rodzinny czas pełen wspólnych zabaw, rozmów i aktywności. W przypadku starszych dzieci, być może przewinie się w ich trakcie temat zawodowej przyszłości. Dziecięce marzenia są różne i często zmienne, z kolei ambicje rodziców to rzecz bardziej stała, ale ulegająca jednak pewnym zmianom na przestrzeni czasu. Dlatego co roku w ramach badania przeprowadzonego do „Rankingu Zawodów” sprawdzamy również, na jakich stanowiskach Polacy najchętniej widzieliby swoje dzieci. Pytanie to zadajemy osobno w kontekście córek i synów, prosząc o wskazanie do trzech profesji.

Nie tylko prestiż

Upragniony zawód dla dziecka to niekoniecznie ten najbardziej prestiżowy — najczęściej wskazywany przez rodziców lekarz (23 i 24% wskazań odpowiednio dla synów i córek) znalazł się dopiero na 4. miejscu rankingu poważania. Najbardziej cenione profesje — takie jak ratownik medyczny, strażak czy pilot samolotu pasażerskiego — były znacznie rzadziej wybierane, możliwe, że ze względu na trudne i ryzykowne warunki pracy. Społeczne uznanie zdaje się być jednak decydujące w przypadku tej ostatniej, która jest jedną z najchętniej widzianych dla synów.

O tym, że bezpieczeństwo i stabilizacja są ważne dla rodziców, świadczy fakt, że większość wymarzonych zawodów dla dzieci kojarzonych jest ze spokojną pracą umysłową (informatyk/informatyczka, adwokat/adwokatka) i raczej stabilnym zatrudnieniem (farmaceutka, profesorka uniwersytetu). W czołówce znaleźli się też przedsiębiorcy/przedsiębiorczynie i dyrektorzy/dyrektorki w dużej firmie. Jedną z wymarzonych profesji dla córek jest też nadal księgowa.

Wyniki pokazują, że wyobrażenia rodziców o dobrej przyszłości zawodowej dziecka są dość pragmatyczne. Lekarz pozostaje symbolem zawodu pożądanego — niekoniecznie dlatego, że jest najwyżej oceniany w rankingu prestiżu, ale dlatego, że łączy społeczne uznanie, stabilność i poczucie sensu pracy. Widać jednak, że sam prestiż nie wystarcza. Profesje obciążone dużym ryzykiem, odpowiedzialnością lub trudnymi warunkami pracy nie przekładają się automatycznie na rodzicielskie marzenia o przyszłości dzieci. Drugi ważny wątek to utrzymywanie się preferencji dla zawodów kojarzonych z bezpieczeństwem, pracą umysłową i przewidywalną ścieżką kariery — takich jak informatyk, adwokat, farmaceuta czy profesor uniwersytetu. Jednocześnie wysoko pojawiają się przedsiębiorca i dyrektor, co pokazuje, że rodzice coraz częściej cenią nie tylko stabilizację, ale też samodzielność, sprawczość i potencjał ekonomicznego sukcesu. —  komentuje Piotr Zimolzak, wiceprezes SW Research.

Najmniej poważane najmniej popularne

Chociaż prestiż zawodu nie jest jedynym (ani nawet głównym) czynnikiem, który decyduje o tym, czy rodzice chętnie widzieliby w nim swoje dzieci, to większość najmniej pożądanych profesji nie jest zbyt popularnym wyborem w tym kontekście. Najmniej pożądanymi, zdaniem Polaków, zawodami dla dzieci są telemarketer/specjalista ds. sprzedaży zdalnej dla syna i kierowca komunikacji miejskiej dla córki. Dominują tutaj stanowiska typowo fizyczne: robotnik budowlany niewykwalifikowany, pracownik sprzątający czy taksówkarz/taksówkarka. Są to zawody, które (poza telemarketerem) plasują się gdzieś pośrodku tegorocznego rankingu zawodów.

Wspomniany telemarketer jest tu jednym z wyjątków — ta profesja nie tylko nie jest chętnie widziana przez rodziców, ale też „cieszy się” jednym z najniższych wskaźników społecznego poważania. Podobnie jak youtuber i influencer, które również były rzadko wskazywane przez rodziców jako wymarzone profesje dla swoich dzieci. W kategorii zawodów jednocześnie nisko poważanych społecznie i niezbyt popularnych wśród rodziców mieszczą się też stanowiska polityczne, takie jak poseł/posłanka czy radny/a gminny/a. Z kolei górnik/górniczka to profesja, która również nie jest zbyt chętnie widziana dla pociech, pomimo uzyskania wysokiej pozycji w rankingu społecznego uznania.

Ciekawie wygląda także lista zawodów najmniej pożądanych. W dużej mierze tworzą ją profesje kojarzone z pracą fizyczną, niższą stabilnością, mniejszą autonomią albo ograniczonym prestiżem społecznym. To pokazuje, że rodzice nie tylko wybierają dla dzieci zawody dające szansę na awans i bezpieczeństwo, ale też wyraźnie odrzucają te ścieżki, które postrzegają jako mniej rozwojowe, bardziej obciążające lub słabiej wynagradzane. — dodaje Piotr Zimolzak.

O jakich zawodach dla dzieci marzą matki, a o jakich ojcowie?

Wybory kobiet i mężczyzn co do wymarzonego zawodu dla dzieci są podobne, czasem jednak różnią się odsetkiem wskazań. I tak w przypadku synów matki częściej wskazywały profesję lekarza (26 vs 21%). Analogiczne różnice dotyczą informatyka/programisty czy przedsiębiorcy/właściciela dużej firmy (13 i 8%). Z kolei nieco więcej ojców widziałoby swoich synów jako pilotów samolotu pasażerskiego (13 vs 9%), ale też strażnika granicznego (6 vs 3%) — czyli profesję znajdującą się znacznie niżej na ogólnej liście najchętniej widzianych.

Jeżeli zaś chodzi o córki, różnice między wyborami rodziców są zauważalnie mniej wyraźne. Największa występuje w przypadku psychoterapeutki (4 pp.) — jako wymarzony dla pociechy płci żeńskiej ten zawód wskazuje 10% kobiet i 6% mężczyzn. Nieco niższa jest ona w przypadku przedsiębiorczyni/właścicielki dużej firmy. Matki nieco chętniej widzą też córki w profesjach takich jak ratowniczka medyczna, informatyczka/programistka, specjalistka ds. HR/kadrowych czy stewardessa. Wśród zawodów preferowanych przez mężczyzn dla pociech płci żeńskiej znalazły się niemal wszystkie stanowiska polityczne (ministra, radna gminna, posłanka na Sejm RP).

Badanie przeprowadzono w dniach 21-23.04.26 techniką CAWI przez instytut badawczy SW Research na reprezentatywnej próbie 1006 Polaków w wieku 16-80 lat.

Źródło: inf pras

Ponad 300 pacjentów, przedstawicieli organizacji pacjenckich, ekspertów, mediów oraz instytucji publicznych, w tym Narodowego Funduszu Zdrowia, wzięło udział w warsztatach edukacyjnych „Zdążyć przed zawałem”, które odbyły się w Częstochowie w ramach kampanii „Prosta droga do zawału” oraz inicjatywy „Otyłość CDN (Cardio-Diabeto-Nefrologia)”.
Warsztaty miały charakter edukacyjny i koncentrowały się na budowaniu świadomości zdrowotnej oraz profilaktyce chorób przewlekłych. Eksperci przypominali, że większość chorób odpowiadających dziś za przedwczesne zgony i niepełnosprawność rozwija się przez lata, często bez wyraźnych objawów, a ich wspólnym mianownikiem są modyfikowalne czynniki ryzyka. Podczas spotkań przedstawiono również założenia inicjatywy „10 Zdrowia”, pokazując uczestnikom, jak duży wpływ na zdrowie serca, nerek i metabolizmu mają codzienne decyzje dotyczące aktywności fizycznej, diety, kontroli masy ciała, rzucenia palenia czy regularnego wykonywania badań profilaktycznych. Podkreślano także, że w przypadku już rozpoznanych chorób ogromne znaczenie ma systematyczna kontrola stanu zdrowia i przestrzeganie zaleceń terapeutycznych.

Choroby przewlekłe wymagają kompleksowego podejścia

Choroby przewlekłe coraz rzadziej występują jako pojedyncze schorzenia. Pacjenci z niewydolnością serca często jednocześnie chorują na cukrzycę, przewlekłą chorobę nerek czy otyłość, a skuteczne leczenie wymaga kontroli wielu parametrów zdrowotnych, także metabolicznych i elektrolitowych. Zwracano również uwagę, że wielu pacjentów nadal nie ma świadomości, dlaczego regularna kontrola poziomu potasu jest tak ważna i jaki wpływ może mieć na bezpieczeństwo terapii oraz przebieg choroby.

Choroby kardiologiczne to dziś nie tylko problem samego serca. Coraz częściej mamy do czynienia z pacjentami z wielochorobowością, wymagającymi kompleksowego podejścia i stałego monitorowania terapii. W praktyce klinicznej ogromne znaczenie ma regularna kontrola parametrów laboratoryjnych, w tym elektrolitów. Zaburzenia poziomu potasu mogą wpływać zarówno na bezpieczeństwo pacjenta, jak i możliwości prowadzenia terapii poprawiającej rokowanie. Dlatego edukacja pacjentów w tym zakresie jest niezwykle potrzebna – podkreśla prof. Marcin Grabowski, Rzecznik Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Hiperkaliemia – problem, o którym pacjenci wciąż wiedzą za mało

Podczas warsztatów dużo miejsca poświęcono również hiperkaliemii, czyli podwyższonemu poziomowi potasu we krwi. Eksperci tłumaczyli, że problem ten często dotyczy pacjentów
z niewydolnością serca i przewlekłą chorobą nerek, szczególnie tych stosujących nowoczesne leczenie kardiologiczne i nefrologiczne. To właśnie dlatego regularne badania kontrolne mają istotne znaczenie dla bezpieczeństwa terapii.

Edukacja zdrowotna pozostaje jednym z najważniejszych elementów skutecznego leczenia chorób przewlekłych. Wielu pacjentów nie ma świadomości, że niewydolność serca bardzo często współistnieje z chorobami nerek czy zaburzeniami metabolicznymi. Tymczasem odpowiednia kontrola parametrów laboratoryjnych, w tym poziomu potasu, może mieć bezpośredni wpływ na przebieg leczenia i możliwość utrzymania terapii poprawiającej rokowanie pacjenta. Dlatego tak ważne jest budowanie świadomości i zachęcanie pacjentów do regularnych badańmówi Agnieszka Wołczenko, prezes Stowarzyszenia EcoSerce.

O znaczeniu kontroli potasu mówili również przedstawiciele organizacji pacjenckich działających na rzecz osób z przewlekłą chorobą nerek.

W leczeniu chorób nerek regularna kontrola poziomu potasu ma bardzo duże znaczenie. Pacjenci często nie odczuwają pierwszych objawów pogarszającej się funkcji nerek, dlatego tak ważna jest diagnostyka i systematyczne monitorowanie wyników badań. Odpowiednia kontrola potasu pozwala bezpieczniej prowadzić terapię i zmniejszać ryzyko powikłań, które mogą dotyczyć zarówno nerek, jak i układu sercowo-naczyniowegozaznacza Dorota Ligęza ze stowarzyszenia Moje Nerki.

Edukacja zdrowotna potrzebna bardziej niż kiedykolwiek

Organizatorzy podkreślają, że zainteresowanie wydarzeniem pokazuje, jak duża jest potrzeba prowadzenia otwartej i rzetelnej edukacji zdrowotnej skierowanej do pacjentów.

– Bardzo dziękuję wszystkim osobom, dzięki którym to wydarzenie mogło się odbyć. Dziękuję ekspertom, organizacjom pacjenckim, partnerom, sponsorom, obsłudze technicznej i wszystkim osobom zaangażowanym w przygotowanie warsztatów. Ogromnie cieszy nas tak liczna obecność uczestników oraz zainteresowanie tematyką profilaktyki i chorób przewlekłych. To pokazuje, że pacjenci potrzebują rzetelnej wiedzy i bezpośredniego kontaktu z ekspertami. Już dziś zapraszamy na kolejne wydarzenia edukacyjne – podsumowuje Agnieszka Wołczenko.

Źródło: inf pras

Fundacja Powszechnego Czytania zainaugurowała IV edycję ogólnopolskiej kampanii #TataTeżCzyta, która zachęca ojców i mężczyzn do wspólnego czytania z dziećmi. Tegoroczna odsłona odbywa się pod hasłem „bo czytanie rozwija mózg”, a jej ambasadorem został Zbigniew Boniek. Organizatorzy podkreślają, że wspólna lektura nie tylko wspiera rozwój poznawczy dzieci, ale także buduje relacje i wzmacnia rolę czytających męskich wzorców w rodzinie. Kampania potrwa do 23 czerwca.
W Muzeum Gazowni Warszawskiej odbyła się inauguracja IV edycji ogólnopolskiej kampanii proczytelniczej #TataTeżCzyta, organizowanej przez Fundację Powszechnego Czytania. Wydarzenie poprowadził Szymon Jachimek, a część naukową gościnnie przygotowali Adam Mirek oraz Dorota Ossowska z Fundacji Poznawczej. Podczas spotkania premierowo zaprezentowano spot tegorocznej odsłony kampanii, która ma potrwać do 23 czerwca.

Tegoroczne hasło brzmi: „bo czytanie rozwija mózg”. Kampania zachęca mężczyzn, przede wszystkim ojców, ale też wszystkich, którzy mogą stać się męskimi wzorcami do aktywnego włączania się we wspólną lekturę z dziećmi – i pokazuje, że czytanie w rodzinie buduje zarówno kompetencje poznawcze, jak i trwałe relacje. Partnerem strategicznym kampanii jest marka Lajkonik.

Nowy spot już dostępny – zobacz i udostępnij.

Podczas wydarzenia odbyła się premiera tegorocznego spotu z udziałem Zbigniewa Bońka, który wspiera inicjatywę. Były piłkarz i trener na planie w Big Book Cafe spotkał się z grupą dzieci, przy okazji dnia zdjęciowego nie zabrakło wspólnego czytania i rozmów. Spot zrealizowany został ponownie według koncepcji agencji kreatywnej Brain, wyprodukowany przez OTO.Film i Orka Film, w tegorocznej odsłonie wyreżyserowany przez Macieja Kowalczuka, będzie emitowany w telewizji, kinie oraz radiu.

Spot dostępny jest online: Oficjalny spot kampanii #TataTeżCzyta2026.

Różne środowiska, jeden przekaz

Tegoroczną edycję wspiera szerokie grono ambasadorów – i właśnie ta różnorodność jest sygnałem: czytanie nie jest dla wszystkich. Kampanię reprezentują m.in. Tomasz Majewski, Anna Dereszowska, Łukasz Orbitowski, Tomasz Rożek, Tomasz Smokowski, Wojciech i Marcin Mannowie, Łukasz Stanek oraz Michał Gulczyński. Sportowcy, ludzie kultury, naukowcy, ojcowie z mediów społecznościowych – każdy z nich, kobiety także, są doskonałymi przykładami i mówią do innej grupy odbiorców.

Dlaczego tata TEŻ czyta?

Kampania pokazuje jak, co i dlaczego warto czytać z dzieckiem. Zwraca też uwagę na konieczność budowania męskich czytających wzorców – bo zaangażowani ojcowie spędzają czas z dziećmi na różnych aktywnościach – uprawiają sport, bawią się, robią wiele ciekawych rzeczy, ale też czytają. Organizatorzy chcą, aby było to widoczne, a samo czytanie stawało się naturalnym elementem życia codziennego. Wczesne sięganie po książkę rozwija mózg, buduje relacje, kształtuje nawyki. Badania pokazują też, że ojcowie podczas wspólnego czytania znacznie częściej wychodzą poza tekst, odnoszą historię do doświadczeń dziecka, zadają pytania otwarte, inicjują dyskusję, kłócą się z bohaterami, improwizują, performują głosem, skłaniają dziecko do myślenia abstrakcyjnego i interpretacji[i]. Wprowadzają tym samym, własny, nieco inny styl – i dlatego właśnie ważne jest, aby to oboje rodzice czytali.

Kampania, którą już zna co siódmy Polak

#TataTeżCzyta odbywa się co roku, na przełomie maja i czerwca, kiedy obchodzimy Dzień Mamy, Dzień Dziecka i Dzień Ojca – doskonałe okazje, które warto wykorzystać do wręczania książkowych prezentów do wspólnego czytania i budowania domowych biblioteczek. Według badań, osoby ze średnim wykształceniem dorastające w domach, gdzie było minimum
80 książek, mają takie same kompetencje, jak absolwenci studiów wyższych z domów, gdzie książek było niewiele.

Dzięki trzem dotychczasowym edycjom kampania zbudowała już rozpoznawalność na poziomie 14% w skali całego kraju – to wynik, który plasuje ją wysoko wśród inicjatyw proczytelniczych w Polsce.

Dołącz – każdy głos się liczy

Kampania ma otwartą formułę – mogą dołączać do niej szkoły, biblioteki, księgarnie, rodzice, firmy. Chodzi o to, aby zaprosić wszystkich do tego, żeby w maju i czerwcu mówić w swoim otoczeniu głośno – że czytamy codziennie, bo naprawdę warto.

Podczas inauguracji wystartowało też wyzwanie online do bycia offline. Organizatorzy przygotowali gotowe grafiki do pobrania i wykorzystania w postach oraz stories z hasłem: „Nie ma mnie tu. Czytam [dziecku]. A Ty?” Paradoks jest zamierzony – social media jako narzędzie do zachęcenia innych, żeby na chwilę je odłożyli. Bo najlepsza odpowiedź na to pytanie brzmi: też czytam. I jest zdjęcie na dowód. Bezpłatne materiały i poradnik wraz z poleceniami książkowymi są dostępne na: www.tatatezczyta.pl

Źródło: Fundacja Powszechnego Czytania

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu (UMW) zorganizował specjalistyczny kurs dla lekarzy dentystów zakończony wydaniem mikropoświadczenia – jednego z pierwszych tego typu dokumentów w Polsce w tej grupie zawodowej. To ważny krok w kierunku nowoczesnego, cyfrowego i transparentnego potwierdzania kompetencji w kształceniu ustawicznym, a także impuls do szerszej dyskusji o roli mikropoświadczeń w doskonaleniu zawodów medycznych.
Kurs „Leczenie wad rozwojowych twarzoczaszki (opieka nad pacjentem z rozszczepem wargi, szczęki i podniebienia” został przygotowany z myślą o lekarzach dentystach oraz specjalistach pracujących z pacjentami z rozszczepem wargi i podniebienia. Program odpowiada na rosnącą potrzebę interdyscyplinarnego leczenia ortodontyczno-chirurgicznego, które wymaga dziś nie tylko aktualnej wiedzy klinicznej, ale także sprawnej współpracy zespołowej oraz wysokich kompetencji komunikacyjnych. Dlatego zajęcia łączyły teorię z praktyką kliniczną i umożliwiały uczestnikom zdobycie oraz uporządkowanie wiedzy w zakresie diagnostyki wad rozwojowych twarzoczaszki, planowania leczenia ortodontycznego w ujęciu interdyscyplinarnym, współpracy z chirurgiem szczękowo-twarzowym i innymi specjalistami, a także komunikacji z pacjentem i jego rodziną. Kurs prowadzono w małej, specjalistycznej grupie, co sprzyjało wymianie doświadczeń i pracy warsztatowej opartej na realnych przypadkach klinicznych.

Tym, co odróżnia kurs UMW od wielu innych ofert edukacyjnych, jest odejście od tradycyjnych certyfikatów uczestnictwa na rzecz rzetelnej weryfikacji efektów uczenia się. Mikropoświadczenie, w przeciwieństwie do zwykłego zaświadczenia, dokumentuje konkretne i zweryfikowane kompetencje zawodowe. Warunkiem jego uzyskania było pozytywne zaliczenie formalnego testu wiedzy, co sprawia, że dokument staje się realnym potwierdzeniem kwalifikacji, a nie jedynie dowodem obecności na sali wykładowej. Certyfikaty wydano w nowoczesnym systemie Odznaka+ (Open Badges), co umożliwia bezpieczne, cyfrowe udostępnianie osiągnięć edukacyjnych między innymi pracodawcom czy instytucjom finansującym świadczenia zdrowotne.

– Mikropoświadczenie jest elementem kształcenia ustawicznego, który dokumentuje nowo zdobyte, określone umiejętności kliniczne i może być łączone z innymi poświadczeniami uzyskanymi w ramach indywidualnej ścieżki rozwoju zawodowego – mówi Paulina Boroń-Kacperek, kierownik Centrum Kształcenia Podyplomowego UMW, które zorganizowało kurs w ramach projektu „Mikropoświadczenia – pilotaż nowego rozwiązania wspierającego uczenie się przez całe życie”, realizowanego przez Instytut Badań Edukacyjnych.

W krajach Unii Europejskiej mikropoświadczenia są intensywnie promowane jako narzędzie elastycznego kształcenia i rozwoju kompetencji, szczególnie w kontekście uczenia się przez całe życie. W zawodach regulowanych – takich jak lekarz i lekarz dentysta – nie zastąpią one ustawowych wymogów uzyskania kwalifikacji zawodowych, ale mogą stać się ważnym uzupełnieniem procesu dokształcania, pod warunkiem zachowania standardów jakości i bezpieczeństwa pacjenta. W praktyce mikropoświadczenia zwiększają przejrzystość kompetencji, ponieważ jasno pokazują, jakie umiejętności zostały zdobyte i zweryfikowane, wzmacniają zaufanie do jakości szkoleń dzięki sprawdzaniu efektów uczenia się, a jednocześnie ułatwiają potwierdzanie i udostępnianie kwalifikacji w formie cyfrowej. Dodatkowo pozwalają budować elastyczną, spójną ścieżkę rozwoju zawodowego, którą można stopniowo rozszerzać w odpowiedzi na realne potrzeby praktyki klinicznej.

– To wartościowe i weryfikowalne na rynku pracy potwierdzenie kompetencji, które ma szansę wesprzeć doskonalenie lekarzy i lekarzy dentystów. W Polsce temat mikropoświadczeń w medycynie wciąż jednak znajduje się na etapie koncepcyjnym. Luka pomiędzy dynamicznie rozwijającymi się narzędziami edukacyjnymi a sztywnymi ramami regulacyjnymi sprawia, że potrzebna jest nam spokojna, ekspercka rozmowa – dodaje Paulina Boroń-Kacperek.

Dalsza debata o tym, czy i w jaki sposób mikropoświadczenia powinny zostać formalnie włączone do systemu dokształcania w zawodach medycznych, odbędzie się podczas ogólnopolskiej konferencji „Mikropoświadczenia w obszarze kształcenia w zawodach medycznych”, która odbędzie się 13 marca w Centrum Naukowej Informacji Medycznej UMW. Wydarzenie organizują Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji – Narodowa Agencja Programu Erasmus+, Centrum Innowacji Erasmus+ InnHub oraz Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. W dyskusji udział wezmą przedstawiciele środowiska akademickiego, instytucji publicznych oraz samorządu lekarskiego, a spotkanie będzie przestrzenią wymiany doświadczeń z pilotażu, prezentacji dobrych praktyk oraz rozmowy o możliwościach systemowego wdrażania mikropoświadczeń przy zachowaniu nadrzędnego celu, jakim jest bezpieczeństwo pacjenta.

Do udziału zaproszeni są przedstawiciele władz i pracownicy uczelni medycznych, w tym reprezentanci wydziałów lekarskich i lekarsko-dentystycznych oraz jednostek administracji odpowiedzialnych za dokształcanie, a także przedstawiciele samorządów zawodowych i instytucji publicznych, nauczyciele akademiccy i szkoleniowcy, osoby odpowiedzialne za projekty międzynarodowe i współpracę zagraniczną oraz wszyscy zainteresowani nowoczesnymi formami potwierdzania kompetencji.

Udział w konferencji jest bezpłatny, a jedynym warunkiem jest wypełnienie formularza zgłoszeniowego na stronie wydarzenia.

Źródło: UMM

W Polsce coraz więcej dzieci i dorosłych funkcjonuje z diagnozą ADHD, ale system wciąż nie nadąża za tą zmianą. Rosnąca świadomość społeczna nie idzie w parze z uporządkowaniem standardów diagnostycznych, dostępem do leczenia ani realnym wsparciem w edukacji i na rynku pracy. W efekcie to, co powinno być procesem medycznym i społecznym opartym na wiedzy, bywa polem niepewności, improwizacji i – w skrajnych przypadkach – systemowych absurdów.

Z danych organizacji społecznych wynika, że skala zgłoszeń rośnie lawinowo. Jeszcze półtora roku temu do jednej z fundacji zajmujących się dorosłymi z ADHD zgłaszało się około 10 osób miesięcznie z prośbą o pomoc w diagnostyce. Dziś jest to nawet 90 osób miesięcznie. Ten wzrost nie musi oznaczać „mody na ADHD”. Oznacza raczej, że osoby, które przez lata funkcjonowały bez rozpoznania, zaczęły szukać odpowiedzi na swoje trudności.

Problem w tym, że system nie oferuje im jednolitej, przejrzystej ścieżki. W praktyce klinicznej obserwuje się ogromne różnice w sposobie diagnozowania. Zdarzają się rozpoznania stawiane podczas kilkunastominutowej wizyty, bez pogłębionego wywiadu rozwojowego, a z drugiej strony – przypadki wielomiesięcznych, kosztownych procesów diagnostycznych, w których nie uwzględnia się opinii psychologicznych wykonanych poza daną placówką. W tle pozostaje pytanie fundamentalne: czy w Polsce istnieje minimalny, powszechnie uznany standard diagnostyczny ADHD u dorosłych?

Środowisko eksperckie wskazuje, że rekomendacje zostały opracowane i opublikowane, m.in. przez ekspertów związanych z Polskim Towarzystwem Psychiatrycznym. Resort zdrowia podkreśla jednak, że minister nie może narzucać lekarzom merytorycznych standardów postępowania – może określać jedynie standardy organizacyjne, a za treść kliniczną odpowiadają towarzystwa naukowe i samodzielni lekarze. Ten spór o zakres odpowiedzialności przekłada się na realne doświadczenie pacjentów: brak jednolitego wdrożenia zaleceń powoduje, że jakość diagnostyki bywa nierówna, a pacjent nie ma narzędzi, by ocenić, czy proces został przeprowadzony zgodnie z aktualną wiedzą medyczną.

Równolegle trwa przebudowa psychiatrii środowiskowej. W obszarze dzieci i młodzieży wprowadzono trójstopniowy system referencyjny oraz standardy postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, opracowane m.in. przy wsparciu środków europejskich. W przypadku dorosłych system centrów zdrowia psychicznego wychodzi z pilotażu i ma objąć całą populację. To krok w dobrą stronę, ale nie rozwiązuje problemu dostępności farmakoterapii.

Dorosłe osoby z ADHD nie mają dziś zagwarantowanej refundacji leków. Koszt terapii może sięgać 300–350 zł miesięcznie. Dla osób, które częściej doświadczają trudności zawodowych, epizodów bezrobocia czy współwystępujących uzależnień, jest to bariera realna. Eksperci podkreślają, że sama psychoedukacja i wsparcie psychologiczne nie zawsze wystarczą, a brak leczenia farmakologicznego zwiększa ryzyko wtórnych problemów zdrowotnych i społecznych.

Szczególnie wyraźnie widać systemowe napięcia w edukacji. Formalnie ADHD nie jest chorobą przewlekłą, lecz zaburzeniem neurorozwojowym. W praktyce oznacza to, że uczniowie z tą diagnozą często nie otrzymują orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, a tym samym nie mają prawa do nauczyciela współorganizującego proces kształcenia. W szkołach integracyjnych wsparcie bywa dostępne „przy okazji”, w szkołach masowych – najczęściej nie ma go wcale.

Jeszcze ostrzej problem widać przy egzaminach zewnętrznych. Komunikaty Centralnej Komisji Egzaminacyjnej nie wymieniają ADHD wprost jako podstawy do określonych dostosowań. W praktyce oznacza to, że wnioski o wydłużenie czasu pracy czy organizację egzaminu w osobnej sali bywają odrzucane, jeśli nie towarzyszy im inne rozpoznanie, np. spektrum autyzmu. Rodzice i prawnicy mówią wprost o sytuacjach, w których uczniowie z prawidłowo postawioną diagnozą ADHD napotykają „ścianę proceduralną”, mimo bogatej dokumentacji medycznej.

To właśnie ten kontekst sprawia, że w przestrzeni publicznej pojawia się coraz ostrzejsza krytyka polityki edukacyjnej. W ostatnich tygodniach szeroko komentowano spór wokół wsparcia dla uczniów z ADHD, w którym Ministerstwo Edukacji Narodowej oskarżane jest o ignorowanie problemu i odsyłanie rodziców do rozwiązań, które nie mają zastosowania do tej grupy. Media pisały o „walce o grupę uczniów”, którym system nie chce przyznać odrębnych mechanizmów wsparcia. Wrażenie chaosu pogłębia fakt, że część rodziców – aby uzyskać realną pomoc – decyduje się na poszukiwanie dodatkowych rozpoznań, co z kolei rodzi oskarżenia o „naddiagnozowanie”.

Podczas ostatniej debaty parlamentarnej poświęconej sytuacji dzieci i dorosłych z ADHD zaproszono przedstawicieli kilku resortów: zdrowia, edukacji, pracy i polityki społecznej oraz Rzecznika Praw Dziecka. Ostatecznie obecny był jedynie przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia. Brak reprezentantów innych resortów nie był jedynie organizacyjnym szczegółem. Pokazał on, że ADHD wciąż nie jest traktowane jako zagadnienie międzyresortowe, mimo że dotyka systemu ochrony zdrowia, edukacji, rynku pracy i zabezpieczenia społecznego.

W dyskusji wybrzmiał jeszcze jeden istotny wątek: konsekwencje braku wsparcia. Osoby z nieleczonym ADHD są bardziej narażone na uzależnienia, trudności w utrzymaniu pracy, problemy finansowe. Eksperci z obszaru leczenia uzależnień postulują wprowadzenie jednolitych narzędzi przesiewowych w poradniach oraz szybkiej ścieżki konsultacji psychiatrycznej dla pacjentów z podejrzeniem współwystępującego ADHD. To przykład myślenia systemowego, w którym ADHD nie jest „dodatkiem”, lecz czynnikiem wpływającym na skuteczność całego leczenia.

Dziś w Polsce trwa więc swoisty test dojrzałości państwa wobec neuroróżnorodności. Czy ADHD pozostanie rozpoznaniem, które w praktyce daje niewiele poza nazwą? Czy stanie się podstawą do stworzenia spójnych standardów diagnostycznych, refundacji leczenia, realnych dostosowań edukacyjnych i wsparcia w pracy?

Bez współpracy resortów, jasnych procedur i uznania, że ADHD to nie chwilowa moda, lecz trwały element krajobrazu zdrowia publicznego, odpowiedź na te pytania pozostanie niejednoznaczna. A koszt braku decyzji – jak podkreślają eksperci – może okazać się wyższy niż koszt wprowadzenia systemowych rozwiązań.

Źródło: zapis posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. ADHD pt. „Obecna sytuacja dzieci oraz dorosłych z ADHD”

Po raz pierwszy w Polsce działania na rzecz zapobiegania zachowaniom samobójczym zostały ujęte w spójny, ogólnokrajowy program obejmujący edukację, prewencję, współpracę międzyresortową i wsparcie dla osób w kryzysie. Jak podkreślają eksperci, dobiegający końca Krajowy Program Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym nie tylko spełnił pokładane w nim nadzieje, ale stał się fundamentem dalszych działań – dlatego decyzją rządu został przedłużony do 2026 roku.
Wnioski te płyną z konferencji poświęconej podsumowaniu programu, zorganizowanej przez Biuro ds. Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym.

Od rozproszonych inicjatyw do systemu

Jednym z najczęściej podkreślanych osiągnięć programu jest stworzenie spójnego modelu działań, który zastąpił wcześniejsze, punktowe i nieskoordynowane inicjatywy.
– „Po raz pierwszy możemy mówić, że w Polsce mamy tak kompleksowy, wielowymiarowy program zapobiegania zachowaniom samobójczym. We wcześniejszych latach podejmowano różne działania, ale one były bardzo rozproszone” – podkreślała Anna Gil, kierownik Biura ds. Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym.
Jak zaznaczyła, obecne podsumowanie zamyka jeden etap, ale jednocześnie otwiera kolejny – związany z kontynuacją działań w ramach przedłużonego Narodowego Programu Zdrowia.
– „Spotkanie ma szczególny charakter, ponieważ zamyka ważny etap prac, ale jednocześnie otwiera kolejny, równie istotny dla bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego Polek i Polaków, ponieważ Narodowy Program Zdrowia, który pierwotnie był zaplanowany na pięć lat, został decyzją rządu wydłużony do roku 2026” – mówiła Anna Gil.

Szkoła jako kluczowe miejsce wczesnej interwencji

Eksperci są zgodni, że szkoła – obok rodziny – pozostaje jednym z najważniejszych miejsc wczesnego rozpoznawania kryzysu psychicznego u dzieci i młodzieży. To tam nauczyciele i specjaliści szkolni najczęściej jako pierwsi dostrzegają sygnały ostrzegawcze.
– „41 tysięcy nauczycieli i nauczycieli specjalistów w ramach tego programu zostało w tym roku przeszkolonych ze standardów zachowania wobec samobójstwa, które w grudniu zeszłego roku trafiły do szkół” – poinformowała Paulina Piechna-Więckiewicz, wiceministra edukacji.
Równolegle podkreślano znaczenie współpracy międzyresortowej. Do działań – obok Ministerstwa Zdrowia – włączyły się m.in. Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz MSWiA.
– „Istotą też jest to, że w te działania oprócz Ministerstwa Zdrowia włączyły się pozostałe resorty: Ministerstwo Edukacji Narodowej, MSWiA” – zaznaczyła Katarzyna Kęcka, wiceministra zdrowia.
Łącznie w ramach programu przeszkolono ponad 50 tysięcy osób z różnych grup zawodowych: nauczycieli, pedagogów specjalnych, pracowników socjalnych, duchownych, kuratorów sądowych, dziennikarzy oraz przedstawicieli służb mundurowych.

Pierwsze sygnały poprawy w danych

Choć eksperci podkreślają, że ocena skuteczności działań profilaktycznych wymaga czasu, dostępne dane zaczynają wskazywać na pozytywne trendy.
– „Mamy dane za 11 miesięcy bieżącego roku, które, wydaje się, wskazują na pewne światełko w tunelu, które pokazuje, że mamy mniej samobójstw niż w 2024 roku. W zeszłym roku po raz pierwszy od kilkunastu lat liczba samobójstw spadła poniżej 5 tysięcy w ciągu roku” – zwrócił uwagę insp. Robert Kumor, dyrektor Biura Prewencji Komendy Głównej Policji.
Jak podkreślił, wzrost świadomości społecznej – dotyczący rozpoznawania sygnałów kryzysu i wiedzy, gdzie szukać pomocy – może mieć realne przełożenie na te statystyki.

Młodzi mówią o kryzysie, nawet gdy dorośli milczą

Istotnym elementem konferencji były również wyniki badań Fundacji Dbam o Mój Z@sięg, przeprowadzonych wśród 1818 uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Pokazują one, że młodzi ludzie rozmawiają o kryzysach psychicznych częściej, niż często zakładają dorośli.
Ponad 40 proc. nastolatków deklarowało, że rozmawiało o myślach samobójczych lub próbie samobójczej kolegi lub koleżanki. W starszych klasach ponad 55 proc. badanych próbowało realnie wesprzeć rówieśnika w kryzysie.
Jednocześnie badanie ujawniło skalę problemu treści suicydalnych w środowisku cyfrowym. Aż 39 proc. uczniów klas siódmych szkół podstawowych oraz 55 proc. uczniów klas trzecich szkół ponadpodstawowych przyznało, że takie treści wyświetlają im się w internecie – mimo że zdecydowana większość deklaruje, iż sama ich nie wyszukuje.
– „Przerażający jest fakt, że te treści suicydalne związane z samookaleczeniami i zachowaniami samobójczymi, wyświetlają się, nawet jak dzieci ich nie szukają” – wskazywała dr Halszka Witkowska, wiceprezes Stowarzyszenia Polskie Towarzystwo Suicydologiczne.
Zdaniem ekspertki bezpieczeństwo cyfrowe dzieci i młodzieży musi stać się jednym z kluczowych obszarów dalszego rozwoju programu.

Program, który ma być rozwijany, a nie zamykany

Podsumowując dotychczasowe działania, dr Halszka Witkowska podkreśliła, że Krajowy Program Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym nie jest projektem „jednorazowym”, lecz procesem, który powinien ewoluować wraz z nowymi wyzwaniami.
– „Ten raport może pokazywać nam nowe kierunki, w których powinniśmy rozwijać Krajowy Program Zapobiegania Samobójstwom. Dzięki programowi możemy dotrzeć do ludzi z pierwszą pomocą emocjonalną, z informacją, gdzie uzyskać tę pomoc i przede wszystkim z tym przesłaniem, że samobójstwom można zapobiegać” – podsumowała.

Z raportem można zapoznać się tutaj: https://zwjr.pl/artykuly/raport-dobre-zle-wiadomosci-zycie-online-offline

Źródło: PAP MediaRoom / raport Fundacji Dbam o Mój Z@sięg

W środę 5 listopada w Warszawie zainaugurowano ogólnopolską kampanię edukacyjną „Słuchaj Swojego Pęcherza”, której celem jest zwiększenie świadomości na temat alarmujących objawów ze strony pęcherza moczowego oraz znaczenia czujności i wczesnej diagnostyki tego nowotworu. Inicjatywa realizowana przez Fundację To Się Leczy ma pomóc przełamać tabu wokół chorób układu moczowego i zachęcać Polaków, by uważniej wsłuchiwali się w sygnały wysyłane przez swoje ciało.

 
– Nie chcemy nikogo straszyć ani wzbudzać lęku. Chcemy oswoić temat tak codzienny, jak oddawanie moczu – nauczyć, że warto obserwować swoje ciało i nie „olewać” nietypowych objawów. Choć zmieniony kolor moczu czy krwiomocz, mogą z czasem zniknąć, to ich przyczyna pozostaje. Rak pęcherza to choroba, którą można skutecznie leczyć, jeśli zostanie wcześnie wykryta. Dlatego zachęcamy, by słuchać swojego organizmu, reagować na niepokojące sygnały i nie bać się wizyty u specjalisty – mówił Marek Kustosz, prezes Fundacji To Się Leczy.
 
Na stronie kampanii www.sluchajpecherza.pl znajduje się przewodnik po sygnałach i objawach ze strony układu moczowego, które powinny zwrócić naszą uwagę, quiz – sprawdź czy jesteś w grupie ryzyka z zaleceniami dalszego postępowania, filmy z ekspertami oraz praktyczne informacje o profilaktyce, diagnostyce i leczeniu raka pęcherza.
 
Sygnały, których nie można lekceważyć
Najbardziej charakterystycznym sygnałem jest krwiomocz – nawet pojedynczy epizod obecności krwi w moczu powinien skłonić do natychmiastowej wizyty u lekarza. Inne niepokojące sygnały to ból lub pieczenie przy oddawaniu moczu, nagłe parcia, częstomocz i ból w podbrzuszu. Niestety, wielu pacjentów tłumaczy te objawy infekcją lub „przemęczeniem”, co opóźnia diagnostykę.
 
–  Krew w moczu to sygnał alarmowy, nie przypadłość “po zjedzeniu buraczków”. Nawet jeśli ustąpi, nie wolno tego bagatelizować – trzeba pilnie zgłosić się do lekarza – podkreślał dr hab. n. med. Roman Sosnowski, urolog, Kierownik Kliniki Urologii i Onkologii Urologicznej Warmińsko-Mazurskiego Centrum Onkologii. – Warto też pamiętać, że jednym z głównych czynników ryzyka zachorowania na raka pęcherza jest palenie tytoniu. Nigdy nie jest za późno, aby rzucić palenie – to decyzja, która realnie zmniejsza ryzyko nowotworu i ratuje życie.
 
– Musimy sobie zdawać sprawę, że dym tytoniowy, który wdychamy paląc papierosy, to mieszanka wielu różnych kancerogenów, które trafiają do płuc, potem do krwiobiegu i w dalszej kolejności do nerek i moczu, który zalega w pęcherzu moczowym czekając na opróżnienie. Substancje toksyczne z dymu tytoniowego powodują zaburzenia DNA komórek, indukując powstanie raka pęcherza moczowego. – tłumaczył dr hab. n. med. Piotr Bryniarski, Kierownik Kliniki Urologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Polskie Towarzystwo Urologiczne.
 
Krwiomocz występuje u ponad 2/3 pacjentów jako:
●     krwiomocz makroskopowy – mocz ma wyraźnie czerwone lub brunatne zabarwienie, co jest łatwe do zauważenia gołym okiem,
●     krwinkomocz (krwiomocz mikroskopowy) – ilość krwi jest tak niewielka, że zmiany w moczu można wykryć jedynie w badaniu laboratoryjnym.
 
– Trzeba zachować czujność i reagować na każdy niepokojący sygnał ze strony organizmu. Nawet pozornie błaha zmiana w kolorze moczu, powinna skłonić nas do działania – wizyty u lekarza. To pierwszy, kluczowy krok, który może uratować zdrowie i życie. – dodał prof. Sosnowski.
 
– Kiedy pojawia się krew w moczu – krwiomocz, to trzeba od razu wykonać diagnostykę, sprawdzić jego przyczynę. Niestety, bardzo często ten objaw jest bagatelizowany przez pacjentów, którzy tłumaczą sobie, że to pewnie “tylko” zapalenie pęcherza albo jakaś infekcja. Tymczasem, zawsze w takich przypadkach w pierwszej kolejności powinniśmy wykluczyć nowotwór. Żółta lampka powinna się szczególnie zapalić, jeśli pacjent palił lub pali papierosy. – mówił dr hab. n. med. Piotr Bryniarski.
 
Eksperci zgodnie wskazują na kluczową rolę lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej w procesie wczesnego rozpoznania raka pęcherza. To właśnie lekarz POZ często jako pierwszy ma szansę wychwycić objawy alarmowe – zlecić podstawowe badanie moczu i skierować pacjenta do dalszej diagnostyki. podstawowa ocena moczu czy USG układu moczowo-płciowego powinno być pierwszym krokiem w diagnostyce niepokojących objawów.
 
– Jesteśmy z reguły pierwszą instytucją, do której zwraca się pacjent. Tworzymy z pacjentem wieloletnią więź, dlatego często jest im łatwiej się przed nami otworzyć. W każdym przypadku krwiomoczu musimy działać natychmiast, nie ma tu czasu do stracenia. Wykonujemy na początku bardzo proste, tanie, nieinwazyjne badanie ogólne moczu. Na podstawie jego wyników już możemy skierować pacjenta do specjalisty – urologa do poradni lub na oddział urologiczny. Tu liczy się czas.  – zaznaczył dr Janusz Krupa, lekarz rodzinny, Przychodnia “Orlik” w Warszawie.
 
Doktor Krupa zachęca też do świadomego zadbania o swoje zdrowie i udziału w programie profilaktyki Moje Zdrowie, gdzie wykonuje się m.in. badania moczu, a pacjent otrzymuje całościowe podsumowanie wyników i zalecenia.
 
Krwiomocz bywa jednorazowy, może też pojawiać się okresowo i samoistnie ustępować. Ponieważ zazwyczaj nie towarzyszą mu ból ani inne dolegliwości, jest często bagatelizowany. Tymczasem każdorazowe stwierdzenie krwi w moczu – widocznej lub wykrytej w badaniu (ogólne badanie moczu) – powinno być sygnałem do pilnej konsultacji lekarskiej i skierowania pacjenta do urologa.
 
Najważniejsze, by tej pierwszej ścieżki nie odwlekać – Krwiomocz pojawia się w przypadku ok. 15-20% diagnozowanych raków pęcherza. Zmiana koloru moczu jednak nie zawsze jest widoczna. Krwinkomocz to mocz, który ma barwę żółtą/słomkową, ale w badaniach laboratoryjnych (badanie ogólne moczu) diagnosta widzi większą niż prawidłowa ilość czerwonych krwinek. Może to być objaw raka pęcherza moczowego (ok. 5% przypadków). Krew w moczu nie zawsze oznacza nowotwór, ale zawsze powinno być to pierwszą rzeczą, którą trzeba wykluczyć. W porównaniu do infekcji i innych schorzeń rak pęcherza jest chorobą śmiertelną. – podkreślił dr hab. n. med. Piotr Bryniarski.
 
Rak pęcherza może manifestować się również innymi objawami, które łatwo pomylić z infekcją dróg moczowych czy kamicą. Należą do nich:
●      częstomocz,
●      nagłe, silne parcia na mocz,
●      uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza,
●      ból, pieczenie czy szczypanie podczas oddawania moczu,
●      nawracające infekcje pęcherza moczowego.
 
Warto pamiętać, że gdy zakażenie pęcherza jest leczone antybiotykami, objawy powinny ustąpić w ciągu około tygodnia. Jeśli infekcje nawracają lub leczenie nie przynosi poprawy, należy poszukać innej przyczyny – w tym wykluczyć raka pęcherza.
 
Prostym i skutecznym sposobem na wczesne wykrycie raka pęcherza jest regularne wykonywanie badania ogólnego moczu – najlepiej raz w roku, razem z morfologią krwi. Nawet niewielka ilość krwi w moczu, niewidoczna gołym okiem, wymaga dalszej diagnostyki. Do kolejnych kroków należy wykonanie badań obrazowych, takich jak USG układu moczowego czy tomografia komputerowa, a także badanie cystoskopowe, które pozwala obejrzeć wnętrze pęcherza i pobrać wycinki do badania histopatologicznego.
 
Rak pęcherza – częstszy niż myślisz
Rak pęcherza moczowego to czwarty najczęściej diagnozowany nowotworów wśród mężczyzn i drugi nowotwór urologiczny wśród kobiet. Co roku odnotowuje się ok. 7,5 tys. nowych przypadków, ale świadomość społeczna dotycząca tego nowotworu wciąż jest bardzo niska. Wielu pacjentów trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana, co znacząco ogranicza skuteczność leczenia.
 
– Wczesne wykrycie raka pęcherza znacząco zwiększa szanse na skuteczne leczenie. Dlatego każdy niepokojący objaw, zwłaszcza obecność krwi w moczu, wymaga pilnej diagnostyki. Szybka reakcja może uratować życie – mówił prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej. – Strach rodzi się z niewiedzy. Dlatego naszą rolą, ekspertów, organizacji, mediów, resortu zdrowia jest uświadamianie zagrożeń, ale jednocześnie możliwości profilaktyk, diagnostyki i leczenia – bo postęp jest ogromny. – dodał.
 
Listopad to miesiąc świadomości męskich nowotworów – to dobry moment, by przypomnieć, że rak pęcherza jest wciąż głównie domeną mężczyzn (panowie chorują nawet 3-4 razy częściej niż panie), choć niepokojąco rośnie liczba zachorowań u kobiet. Najważniejszym modyfikowalnym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie tytoniu. Substancje toksyczne z dymu papierosowego są wydalane z moczem i przez lata uszkadzają błonę śluzową pęcherza oraz innych odcinków urotelium (w tym miedniczek nerkowych i moczowodów). Ryzyko zwiększają także ekspozycje zawodowe na związki chemiczne (np. w przemyśle farbiarskim, gumowym, przy smarach), przewlekłe drażnienie pęcherza oraz nawracające zakażenia układu moczowego.
 
– Rokowanie chorego z rakiem pęcherza, jak w każdej chorobie nowotworowej, zależy od momentu, w którym zostanie postawiona diagnoza – przypominał prof. Jakub Kucharz, prof. NIO-PIB, Kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego NIO-PIB – Jeśli choroba jest ograniczona do pęcherza i nie nacieka jego ścian, rokowanie jest bardzo dobre. Leczenie polega wtedy na usunięciu zmiany podczas zabiegu przezcewkowego i ewentualnym leczeniu dopęcherzowym.
 
Historię swojej choroby przedstawił Pan Marian, który miał świadomość ryzyk związanych z męskimi nowotworami. Po ukończeniu 50 r. ż. regularnie badał się profilaktycznie u urologa. Przez wiele lat miał prawidłowe wyniki, ale momentem alarmowym była krew w moczu – Wyglądało to jakbym wysikał butelkę wina. – mówił. Pacjent na cito przeszedł pełną diagnostykę i był leczony zabiegowo i chemioterapią. To dzięki szybkiej reakcji Pana Mariana i lekarzy, może dalej cieszyć się życiem. Pozostaje pod kontrolą lekarza.
 
W bardziej zaawansowanych stadiach nowotworu, gdy guz nacieka mięśniówkę pęcherza, konieczne jest leczenie radykalne – najczęściej chirurgiczne, z usunięciem pęcherza (tzw. cystektomia). U części pacjentów stosuje się także chemioterapię przedoperacyjną lub immunoterapię pooperacyjną, która pobudza układ odpornościowy do walki z komórkami nowotworowymi. Mamy dziś coraz więcej możliwościod chemioterapii i immunoterapii po terapie ukierunkowane molekularnie (np. w zaburzeniach genu FGFR). U części pacjentów pozwala to uzyskać długie przeżycia, a choroba przyjmuje postać przewlekłą.
 
Nowotwór pęcherza wymaga leczenia interdyscyplinarnego i stałej kontroli, ponieważ ma skłonność do nawrotów. Dlatego tak ważne jest, by po zakończonej terapii pacjent pozostawał pod opieką specjalistów i regularnie wykonywał badania kontrolne.
 
Nie wstyd, lecz choroba – psychologiczny wymiar diagnozy
Podczas wydarzenia poruszono również aspekt psychologiczny choroby i wstydu związanego z jej objawami. – Cały czas rozmowy na temat naszego ciała, kwestii zdrowia intymnego, układu trawienno-wydalniczego i moczowego to temat tabu – główny powód, że się nie badamy, udajemy, że nie ma problemu. Dlatego musimy nauczyć się mówić o zdrowiu intymnym bez skrępowania. Rak pęcherza to nie wstydliwa dolegliwość, tylko choroba, którą można i trzeba leczyć – zaznaczyła Dorota Minta, psycholog i prezes Fundacji StomaLife.
 
Eksperci podkreślali, że choroba i leczenie – zwłaszcza w przypadku konieczności usunięcia pęcherza – znacząco wpływają na jakość życia pacjentów. Dlatego niezbędne jest kompleksowe wsparcie, obejmujące opiekę stomijną, psychologiczną i rehabilitację. Dobrze zaplanowane leczenie i wsparcie emocjonalne pomagają pacjentom odzyskać poczucie kontroli i wrócić do aktywności.
 
– Bardzo ważne jest to, jak przekażemy pacjentowi pierwszą informację o diagnozie, chorobie i możliwościach leczenia, bo ludzie zapamiętują najbardziej to co pierwsze i te bardziej negatywne przekazy, a utrwalone przekonania np. że choroba ma fatalne rokowanie, jest trudno potem odwrócić. – dodał prof. Kucharz.
 
Słuchać swojego pęcherza – krok po kroku do zdrowia
Symbolicznym momentem inauguracji kampanii było odsłonięcie muralu edukacyjnego przy ul. Koszykowej – przypominającego, że warto słuchać swojego ciała i reagować, gdy coś niepokoi. Uroczystego odsłonięcia dokonali przedstawiciele Fundacji To Się Leczy oraz Mateusz Kusznierewicz, który następnie poprowadził uczestników wydarzenia w Power Walku – symbolicznym spacerze zdrowia pod hasłem „Ruch to profilaktyka – krok po kroku do zdrowia”.
 
Zdrowie zaczyna się od uważności. Im więcej osób będzie mówić o sygnałach alarmowych raka pęcherza moczowego, tym więcej osób o tym usłyszy, dziś, jutro, za miesiąc. Swoje zasięgi i organizowane “power walki” chcę wykorzystać, aby dotrzeć z przekazem, co w takich przypadkach robić – mówił Mateusz Kusznierewicz, ambasador kampanii. – Osobiście bardzo dbam o zdrowie i aktywność fizyczną, co roku robię sobie w prezencie na urodziny przegląd zdrowia – badania profilaktyczne i zachęcam do tego innych.
 
– Wystarczy, że nie będziemy ignorować sygnałów naszego organizmu i będziemy reagować, to będzie już bardzo dużo. – dodał dr hab. Kucharz.
 
Z perspektywy praw pacjenta ważne jest, by nikt nie zostawał sam z niepokojącymi objawami ani wstydem. Pacjent ma prawo do szybkiej diagnostyki w ramach ścieżki DILO, do pełnej informacji, poszanowania intymności i godności podczas badań. – Zadaniem Rzecznika Praw Pacjenta jest także edukacja, w tym na temat podstawowego prawa jakim jest prawo do informacji, czyli prawo, aby dopytywać medyków i oczekiwać jasnej, zrozumiałej informacji. – mówiła Joanna Niewiadomska, Biuro Rzecznika Praw Pacjenta.
 
Te słowa doskonale oddają ideę kampanii – by nie bać się mówić o zdrowiu intymnym, korzystać z przysługujących praw i traktować profilaktykę jako naturalną część codziennej troski o siebie. „Słuchaj swojego pęcherza” to zaproszenie do uważności i działania – zanim niepokojące objawy staną się poważnym problemem.
 
 
O kampanii
Kampania „Słuchaj Swojego Pęcherza” jest realizowana przez Fundację To Się Leczy, która od lat prowadzi ogólnopolskie projekty edukacyjne i społeczne poświęcone profilaktyce chorób cywilizacyjnych i onkologicznych.
 
Partnerem głównym kampanii jest firma Merck, wspierająca działania na rzecz profilaktyki, wczesnej diagnostyki i zwiększenia świadomości zdrowotnej w zakresie chorób nowotworowych.
 
Patronat honorowy nad kampanią objęli: Polskie Towarzystwo Urologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej, Biuro Rzecznika Praw Pacjenta oraz Pracodawcy RP.
Wśród partnerów kampaniii znalałzy się: Fundacja StomaLife, Stowarzyszenie UroConti, Fundacja Wygrajmy Zdrowie, Karta Seniora oraz Apteki Gemini.
 
Kampanię wspierają także patroni medialni: Co w Zdrowiu, Głos Seniora, MedicalPress, Medonet, Medycyna Praktyczna, Puls Medycyny oraz Zwrotnik Raka.
 
Projekt obejmuje ogólnopolską kampanię medialną, działania edukacyjne, kampanię outdoorową, lokalne wydarzenia profilaktyczne oraz materiały informacyjne kierowane do pacjentów i personelu medycznego. Celem inicjatywy jest zwiększenie świadomości objawów raka pęcherza, promowanie wczesnej diagnostyki i przełamywanie tabu wokół zdrowia intymnego.
 
Więcej na:
www.sluchajpecherza.pl
Facebook
Instagram


źródło: Fundacja To Się Leczy

Aż ośmiu naukowców związanych na co dzień z  Narodowym Instytutem Onkologii znalazło się w prestiżowym Rankingu World’s TOP 2% Scientists, potwierdzając tym samym światowy poziom prowadzonych badań i nieoceniony wkład w rozwój światowej onkologii.
Ranking World’s TOP 2% Scientists to jedno z najbardziej uznanych na świecie zestawień, opracowywane przez ekspertów z Uniwersytetu Stanforda we współpracy z wydawnictwem Elsevier. Jego celem jest wyłonienie badaczy, których dorobek naukowy ma największy wpływ na rozwój globalnej nauki. Zestawienie obejmuje dwa zakresy ocen – całokształt kariery naukowej oraz dorobek z ostatniego roku kalendarzowego.

Ranking opiera się na analizie danych bibliometrycznych z bazy Scopus, uwzględniającej m.in. liczbę publikacji, cytowań, współautorstwa, pozycję autora w pracach naukowych oraz wskaźnik Hirscha. Przyjęta metodologia, uznawana za jedną z najbardziej precyzyjnych w świecie nauki, pozwala w sposób obiektywny ocenić wpływ poszczególnych badaczy na rozwój ich dziedzin.

Obecność w gronie 2% najczęściej cytowanych naukowców na świecie to nie tylko prestiżowe wyróżnienie, lecz także potwierdzenie, że praca badawcza ma rzeczywisty i trwały wpływ na postęp naukowy oraz rozwój innowacyjnych rozwiązań w skali globalnej.

Polscy onkolodzy w światowej czołówce

Warto podkreślić, że sześciu ekspertów znalazło się w prestiżowym zestawieniu po raz kolejny, potwierdzając tym samym swoją ugruntowaną pozycję w światowej czołówce badaczy. Wśród nich figurują:

W porównaniu do poprzedniego zestawienia, dwie osoby debiutują w rankingu, co podkreśla dynamiczny rozwój badań prowadzonych w Instytucie oraz rosnące znaczenie ich dorobku naukowego. Są to:
Wyróżnieni naukowcy Narodowego Instytutu Onkologii to osoby, które łączą niezwykłą pasję z zaangażowaniem w walkę z chorobami nowotworowymi. Ich dorobek naukowy obejmuje setki publikacji w renomowanych czasopismach, liczne wystąpienia na konferencjach międzynarodowych oraz kierowanie projektami badawczymi, które mają realny wpływ na rozwój współczesnej onkologii.  
Prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego (PTO) oraz Przewodniczący Rady Agencji Badań Medycznych (ABM), od lat aktywnie kształtuje kierunki rozwoju polityki zdrowotnej w Polsce. Jest uznanym autorytetem w dziedzinie chirurgii onkologicznej i terapii czerniaka oraz mięsaków. Dzięki jego zaangażowaniu i innowacyjnemu podejściu powstają nowoczesne strategie leczenia, które istotnie wpływają na poprawę wyników terapii pacjentów i wyznaczają nowe standardy w onkologii.

Prof. Michał F. Kamiński, kierownik Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii, to uznany autorytet w dziedzinie endoskopii i gastroenterologii onkologicznej. Współtwórca koncepcji obiektywnego pomiaru jakości kolonoskopii przyjętego przez międzynarodowe wytyczne na całym świecie. Główny autor międzynarodowych wytycznych dotyczących kolonoskopii przesiewowej, lider pierwszego na świecie randomizowanego badania oceniającego skuteczność kolonoskopii przesiewowej w aspekcie zachorowalności i umieralności na raka jelita grubego. Autor czołowych publikacji dostarczających dowodów na skuteczność endoskopowego leczenia nowotworów przewodu pokarmowego w czołowych czasopismach: New England of Medicine, JAMA, Annals of Internal Medicine, Lancet Gastroenterology and Hepatology.

Prof. Irmina Michałek, wybitna ekspertka w dziedzinie epidemiologii nowotworów, łączy bogate międzynarodowe doświadczenie naukowe z działalnością na rzecz rozwoju nowoczesnych rejestrów onkologicznych. Doświadczenie zawodowe zdobywała m.in. na Uniwersytecie Harvarda, w Światowej Organizacji Zdrowia oraz na Uniwersytecie Oksfordzkim. 

Prof. dr hab. n. med. Wojciech Jurczak jest hematologiem i kieruje Pododdziałem Leczenia Nowotworów Układu Chłonnego w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym Oddział w Krakowie. W lipcu 2025 roku został wybrany na członka zarządu EHA Guidelines Committee, odpowiadając za opracowywanie europejskich wytycznych leczenia nowotworów układu chłonnego, które w najbliższych latach zastąpią dotychczasowe standardy ESMO. Profesor Jurczak jest autorem i współautorem ponad 240 publikacji naukowych, w tym w prestiżowych czasopismach takich jak NEJM, The Lancet, Lancet Oncology, Journal of Clinical Oncology, Blood, Annals of Oncology czy HemaSphere. Jego badania miały istotny wpływ na rozwój terapii chłoniaków, w tym na rejestrację innowacyjnych leków, m.in. ibrutynibu, akalabrutynibu, zanubrutynibu, pirtobrutynibu, lenalidomid, tazemetostatu, belinostatu, wenetoklaksu, bisymilarów rytuksymabu, epkorytamabu, glofitamabu. Pod jego kierownictwem prowadzono setki badań klinicznych. Profesor pełni również funkcję konsultanta medycznego w Europejskiej Agencji Leków (EMA).  

Prof. dr hab. n. med. Anna Małgorzata Czarnecka jest lekarzem onkologiem klinicznym, biotechnologiem i badaczką o uznanym dorobku naukowym w dziedzinie onkologii molekularnej i medycyny translacyjnej. W NIO Kieruje Oddziałem Chemioterapii Dziennej. Tytuł profesora nauk medycznych i nauk o zdrowiu uzyskała w 2022 roku. Jest autorką lub współautorką ponad 230 publikacji naukowych. Jej badania obejmują m.in. nowotwory tkanek miękkich, kości i czerniaki, a także poszukiwanie biomarkerów predykcyjnych oraz rozwój terapii celowanych i immunoonkologicznych. Doświadczenie naukowe zdobywała w wiodących ośrodkach w Polsce i za granicą w USA, Włoszech Niemczech i Japonii.  Profesor Czarnecka była stypendystką prestiżowych programów naukowych, w tym Fulbright Junior Research Grant, Kosciuszko Foundation Scholarship, oraz Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Jej praca była wielokrotnie nagradzana – m.in. I nagrodą Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej (2023) oraz wyróżnieniami „Supertalenty w medycynie” i „Kryształki Z wierciadła” za osiągnięcia naukowe i humanistyczne podejście do pacjenta. W 2024 roku została także powołana przez Premiera RP do Zespołu ds. Nagród Prezesa Rady Ministrów, odpowiedzialnego za ocenę wniosków o nagrody dla wyróżniających się rozpraw doktorskich oraz osiągnięć naukowych.

Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Bujko jest wybitnym polskim onkologiem i radioterapeutą, specjalizującym się w leczeniu nowotworów odbytnicy. Jest jednym z twórców schematu krótkoterminowej radioterapii przedoperacyjnej z opóźnioną operacją (ang. Short-Course Radiation Therapy with Delayed Surgery, SCRT-delay), który zdobył uznanie w międzynarodowym środowisku onkologicznym i jest uwzględniany w międzynarodowych wytycznych dotyczących leczenia tego nowotworu. W 2021 roku prof. Bujko otrzymał prestiżową nagrodę Europejskiego Towarzystwa Radioterapii i Onkologii (ESTRO) za całokształt pracy i znaczący wkład w rozwój radioterapii. Jest jednym z dwóch radioterapeutów pracujących w Polsce, którzy zostali uhonorowani tym wyróżnieniem. 

Dr hab. Mateusz Spałek, zastępca kierownika Zakładu Radioterapii oraz Profesor Narodowego Instytutu Onkologii, to ceniony lekarz, naukowiec i nauczyciel akademicki, specjalizujący się w radioterapii onkologicznej. Jest współzałożycielem Sekcji Młodych Polskiego Towarzystwa Radioterapii Onkologicznej oraz a utorem wielu publikacji i innowacyjnych rozwiązań w zakresie nowoczesnych metod leczenia nowotworów. W 2025 roku prof. Spałek został powołany przez Radę Naukową Europejskiego Towarzystwa Radioterapii i Onkologii (ESTRO) na współprzewodniczącego europejskiego komitetu opracowującego wytyczne w dziedzinie onkologii i radioterapii. Sam jest współautorem licznych międzynarodowych i krajowych wytycznych oraz laureatem w kilkunastu konkursach.

Prof. dr hab. n. med. Sebastian Giebel jest wybitnym specjalistą w dziedzinie hematologii i transplantologii klinicznej. Od 2008 roku jest związany z Gliwickim oddziałem Instytutu, gdzie od 2011 roku pełni funkcję kierownika Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii. W latach 2015-2023 pełnił również obowiązki Zastępcy Dyrektora Oddziału ds. Klinicznych NIO w Gliwicach. Jest autorem i współautorem 316 publikacji naukowych, w tym europejskich rekomendacji dotyczących leczenia chorych na ostrą białaczkę limfoblastyczną oraz chorobę przeszczep-przeciwko-gospodarzowi. Jego prace są szeroko cytowane w literaturze fachowej. Prof. Giebel jest również prezesem Polskiej Grupy ds. Leczenia Białaczek u Dorosłych oraz wiceprezesem Polskiej Grupy Badawczej Chłoniaków. Kieruje sekcją ds. ostrej białaczki limfoblastycznej Europejskiego Towarzystwa Transplantacji Krwi i Szpiku. Specjalizuje się w leczeniu nowotworów układu krwiotwórczego, w tym w szczególności ostrych białaczek i chłoniaków. Jest również liderem w zakresie zastosowania nowoczesnych terapii, takich jak limfocyty T z chimerowym receptorem antygenowym (CAR-T), w leczeniu tych chorób.

Znaczenie wyróżnienia dla nauki i pacjentów

Obecność ekspertów Narodowego Instytutu Onkologii w gronie światowej czołówki badaczy potwierdza wysoką jakość prowadzonych badań oraz ich wkład w rozwój diagnostyki i terapii nowotworów. To prestiżowe wyróżnienie świadczy o globalnym znaczeniu codziennej pracy naukowców Instytutu, a ich osiągnięcia są efektem wieloletniego zaangażowania, interdyscyplinarnego podejścia i pasji. Wyróżnieni badacze stanowią wzór dla młodych naukowców, pokazując, że systematyczna praca, otwartość na współpracę i poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań prowadzą do realnych sukcesów w ochronie zdrowia. Ich działalność edukacyjna, m.in. w ramach inicjatyw takich jak Studenckie Onko Forum, umożliwia przyszłym lekarzom i naukowcom zdobycie praktycznych umiejętności, wymianę wiedzy i nawiązanie cennych kontaktów.

Gratulujemy naszym ekspertom i życzymy dalszych osiągnięć, które będą inspiracją dla kolejnych pokoleń badaczy i przyczynią się do przełomów w walce z nowotworami.

Więcej na:  https://top2percentscientists.com  

Źródło: NIO

– Profilaktyka to nie tylko badania – to także świadoma troska o siebie, o najbliższych i o jakość życia. Wczesne wykrycie zmian nowotworowych wielokrotnie zwiększa skuteczność leczenia, dlatego tak ważne jest, by regularnie się badać – mówi dr hab. n. med. Beata Jagielska Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – PIB.
W ramach obchodów Miesiąca Świadomości Raka Piersi Narodowy Instytut Onkologii – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie zaprasza na Dzień Drzwi Otwartych, który odbędzie się w sobotę, 18 października 2025 r., w godz. 9.00–14.00, w budynku Centrum Profilaktyki Nowotworów przy ul. W. K. Roentgena 5.

Celem wydarzenia jest promocja badań profilaktycznych i zwiększanie świadomości zdrowotnej kobiet i mężczyzn, zwłaszcza w zakresie wczesnego wykrywania nowotworów. Organizatorzy podkreślają, że październik to jedynie symboliczna okazja do rozmowy o profilaktyce – o zdrowiu warto pamiętać przez cały rok.

– Profilaktyka to nie tylko badania – to także świadoma troska o siebie, o najbliższych i o jakość życia. Wczesne wykrycie zmian nowotworowych wielokrotnie zwiększa skuteczność leczenia, dlatego tak ważne jest, by regularnie się badać – mówi dr hab. n. med. Beata Jagielska Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – PIB.

Podczas Dnia Drzwi Otwartych uczestnicy będą mogli bezpłatnie skorzystać z szerokiego zakresu badań i konsultacji, w tym:

– Zależy nam, by Dzień Drzwi Otwartych był nie tylko okazją do wykonania badań, ale również do rozmowy z ekspertami i zdobycia wiedzy, jak troszczyć się o zdrowie na co dzień. Profilaktyka to najlepszy sposób, by chronić siebie i swoich bliskich – podkreśla Monika Dzienyńska-Dyk, rzeczniczka prasowa NIO-PIB.

Na badania podczas dnia otwartego nie obowiązują wcześniejsze zapisy. Wystarczy przyjść z dowodem osobistym i posiadać aktualne ubezpieczenie zdrowotne.

Wydarzenie organizowane jest przy współpracy z Oddziałem Wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia w Warszawie oraz Wojewódzką Stacją Sanitarno- Epidemiologiczną w Warszawie (WSSE)
Narodowy Instytut Onkologii – PIB zachęca wszystkich mieszkańców Warszawy i okolic do udziału w wydarzeniu i przypomina: profilaktyka to inwestycja w zdrowie, spokój i przyszłość.

źródło: NIO-PIB
Fundacja „Z sercem do Pacjenta” zaprasza mieszkańców Śląska – i nie tylko – na wydarzenie, które łączy w sobie troskę o zdrowie, edukację i radość wspólnego spędzania czasu. Już 16 października (czwartek) w godz. 10:00-16:30 na Superauto.pl Stadionie Śląskim w Chorzowie odbędzie się trzecia edycja Centralnego Klubu Pacjenta. Wstęp jest bezpłatny (zapisy: www.zsercemdopacjenta.pl), a na uczestników czeka różnorodny program skierowany do osób w każdym wieku. Współorganizatorem tegorocznej edycji jest Marszałek Województwa Śląskiego, Wojciech Saługa.
Kilkadziesiąt badań i porad medycznych w jednym miejscu. Zapisz siebie i bliskich na: zsercemdopacjenta.pl

Na terenie Superauto.pl Stadionu Śląskiego powstanie przestrzeń zdrowia, w której będzie można skorzystać z szerokiej gamy badań profilaktycznych. W jednym dniu i w jednym miejscu będzie można wykonać m.in.: EKG serca i inne badania w kierunku zaburzeń kardiologicznych, mammografię, spirometrię, analizy znamion skórnych, badania słuchu i wzroku, diagnostykę wad postawy, a także badania krwi.

Badania uzupełnią rozmowy z ekspertami medycyny różnych specjalizacji – od kardiologów, okulistów, onkologów po diagnostów laboratoryjnych, dietetyków i specjalistów fizjoterapii.

Spotkania z ekspertami i inspirujące wykłady

Gościem specjalnym będzie profesor Andrzej Bochenek – wybitny kardiochirurg, który opowie, jak dbać o serce i profilaktykę chorób układu krążenia.
W strefach tematycznych, m.in. KOS-zawał, strefie Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, śląskiego sanepidu uczestnicy poznają sposoby dbania o zdrowie. Zostaną zaproszeni także do Strefy Wiedzy i Edukacji, gdzie edukatorzy podzielą się z pacjentami wiedzą z zakresu diabetologii, kardiologii i robotyki. Pacjenci będą mogli, m.in. wcielić się w rolę lekarza i spróbować swoich sił przy konsoli robota chirurgicznego.

Mądra Babcia i koncert złotych przebojów

O atmosferę pełną energii i uśmiechu zadba Mądra Babcia – najsłynniejsza babcia internetu, promująca zdrowy styl życia, która schudła 60 kg. Podzieli się swoimi doświadczeniami, a także codziennymi sposobami na to, jak długo zachować dobrą formę.

Na zakończenie dnia uczestnicy będą mogli wspólnie bawić się podczas koncertu największych złotych przebojów.

Wygraj pobyt w Uzdrowisku Ustroń

Dodatkową atrakcją będzie możliwość zdobycia vouchera na pobyt w Uzdrowisku Ustroń – nagrody, która umożliwi zwycięzcy relaks, regenerację i zadbanie o zdrowie w jednej z najpiękniejszych miejscowości uzdrowiskowych w Polsce. Regulamin konkursu dostępny na www.zsercemdopacjenta.pl.

Bez względu na wiek

Centralny Klub Pacjenta jest wydarzeniem otwartym – mogą w nim uczestniczyć zarówno seniorzy, jak i osoby młode, czy całe rodziny. Każdy znajdzie coś dla siebie: od badań i porad, przez wykłady, aż po aktywności sportowe i atrakcje muzyczne.

Jak dołączyć?
Wystarczy zarejestrować siebie i swoich bliskich na stronie zsercemdopacjenta.pl. Rejestracja jest szybka i prosta.
Partnerami strategicznymi Centralnego Klubu Pacjenta są: Grupa American Heart of Poland, Grupa Scanmed oraz Śląski Uniwersytet Medyczny.

Źródło: Fundacja „Z sercem do Pacjenta”
Eksperci od lat ostrzegają, że dzieci spędzają przed ekranami coraz więcej czasu. Podczas niedawnej międzynarodowej konferencji naukowej w Warszawie temat ten został nazwany wprost jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla zdrowia fizycznego, psychicznego i emocjonalnego młodego pokolenia. Nie chodzi już tylko o „uzależnienie od internetu”, ale o realne konsekwencje dla rozwoju mózgu, zdolności uczenia się i budowania relacji.
Jak podkreśla dr Bogusława Bukowska, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, nowe technologie są nieodłącznym elementem życia współczesnych dzieci, ale „poza niewątpliwymi korzyściami niosą one ze sobą również poważne ryzyka”. Nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych czy gier komputerowych sprzyja problemom psychicznym i somatycznym, a z czasem może prowadzić do uzależnienia.

Zjawisko to szczególnie dotyka najmłodszych. W wieku przedszkolnym mechanizmy samokontroli są jeszcze bardzo słabe, a mózg wyjątkowo podatny na działanie układu nagrody. Krótkotrwała przyjemność z polubienia czy zdobytego punktu w grze staje się silnym bodźcem, który uzależnia od stałej stymulacji. „Wirtualna rzeczywistość i media społecznościowe zaczynają dominować w życiu młodego człowieka, ograniczając jego wolność, niszcząc relacje, odbierając zdrowie psychiczne i fizyczne” – ostrzega dr Bukowska.

Badania pokazują, że skutki nadmiernego używania urządzeń mobilnych są wielowymiarowe. U dzieci pojawiają się problemy ze snem, rozdrażnienie, trudności z koncentracją, bóle głowy, a także objawy depresyjne i lękowe. Dochodzą konsekwencje społeczne – izolacja od rodziny i rówieśników, utrata umiejętności budowania relacji w świecie realnym – oraz edukacyjne, takie jak spadek wyników w nauce i rezygnacja z rozwijających aktywności. Najbardziej dramatyczne jest jednak to, że uzależnienia behawioralne odbierają dzieciństwo – czas, który powinien być pełen pasji i radości.

Dr Magdalena Rowicka z Akademii Pedagogiki Specjalnej przypomina, że już przedszkolaki spędzają przy ekranach więcej czasu, niż zalecają eksperci. Negatywne skutki obserwuje się nawet przy korzystaniu z części aplikacji reklamowanych jako edukacyjne, które w praktyce opierają się na szybkim systemie nagrody i utrwalają mechanizmy uzależniające. „Częste korzystanie jest powiązane z osłabieniem funkcji wykonawczych takich jak: pamięć, koncentracja czy hamowanie reakcji” – podkreśla badaczka.

Rodzice, jak pokazują analizy, odgrywają kluczową rolę. To od ich decyzji zależy, jak często dziecko ma dostęp do telefonu czy tabletu. Prof. Attila Szabo z Uniwersytetu w Budapeszcie zwrócił uwagę, że „najsilniejszym predyktorem długiego czasu ekranowego jest to, jak często rodzice sami podają urządzenia dzieciom”. To oni powinni więc wprowadzać rozsądne zasady korzystania z nowych technologii.

Problem nie kończy się jednak na dzieciach. Jak zauważył Maciej Barański z Uniwersytetu Wrocławskiego, wśród młodzieży nadmierne używanie internetu silnie wiąże się z poczuciem samotności – rodzinnej, społecznej czy romantycznej. Internet staje się przestrzenią kompensacji brakujących relacji, co tylko pogłębia izolację.

Eksperci są zgodni: potrzebna jest szeroka edukacja rodziców i opiekunów, wsparcie w radzeniu sobie ze stresem, a także większa odpowiedzialność przemysłu IT, który projektuje aplikacje i gry dla najmłodszych. W praktyce rozwiązania bywają proste – wspólne oglądanie treści, towarzyszenie dziecku w poznawaniu cyberświata, ustalanie jasnych zasad korzystania z urządzeń oraz stawianie na aktywność fizyczną i realne relacje.

Konferencja, której organizatorem było Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom wraz z Fundacją Res Humanae, objęta patronatem Ministra Zdrowia, pokazała, że nadmierne używanie smartfonów przez dzieci to problem globalny. Z perspektywy zdrowia publicznego staje się wyzwaniem równie istotnym jak inne uzależnienia – i wymaga zdecydowanych działań profilaktycznych.

Źródło: PAP MediaRoom

Automatyczny podajnik leków dla seniorów, nawigacja dla osób niewidomych i nowatorskie terapie – to tylko niektóre z projektów, które powstały w trakcie 11. obozu naukowego ADAMED SmartUP. 29 sierpnia br., podczas uroczystego finału, 23 uczestników obozu z Polski i Wietnamu zaprezentowało swoje prace. Autorzy i autorki najlepszych projektów otrzymają w grudniu granty na dalszy rozwój.
 
W tegorocznej edycji uczestnicy poszukiwali praktycznych rozwiązań dla problemów, z jakimi zmagają się osoby starsze i niepełnosprawne. Najpierw młodzi naukowcy spotkali się z seniorami z Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Pabianicach oraz niewidomymi przewodnikami z Niewidzialnej Wystawy. To właśnie rozmowy o realnych, codziennych wyzwaniach stały się inspiracją dla projektów, które przez dwa tygodnie powstawały w laboratoriach Politechniki Warszawskiej i pracowniach Uniwersytetu Warszawskiego. 

– Pomysł na ADAMED SmartUP pojawił się 10 lat temu, bo chcieliśmy dać uczestnikom przestrzeń, gdzie razem z równie utalentowanymi rówieśnikami mogą odkrywać swoją pasję do nauk ścisłych. Dziś młodzi ludzie mają coraz więcej szans na rozwój w kraju, lecz nie zawsze teoria łączy się z praktyką. Dlatego my pokazujemy im, jak wykorzystać wiedzę i umiejętności do rozwiązywania realnych problemów. Bo właśnie o to chodzi w nauce – by zmieniać świat na lepsze – mówi Michał Adamkiewicz, pomysłodawca i koordynator programu obozu ADAMED SmartUP.

Technologia w służbie człowiekowi

Podczas finału w siedzibie Adamed Pharma w Pieńkowie jury złożone z naukowczyń z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Politechniki Śląskiej oraz Współpracowników Adamed Pharma oceniało innowacyjność i potencjał biznesowy prac czterech zespołów: 

 
 
W tym roku nasz obóz naukowy miał nową formułę. Osoby uczestniczące nie tylko prowadziły badania i pracowały nad innowacyjnymi rozwiązaniami, ale także rozwijały takie kompetencje, jak empatia, uważne słuchanie czy praca zespołowa. Część projektów powstawała w dialogu z przyszłymi użytkownikami i użytkowniczkami – uczestnicy i uczestniczki zobaczyli, jak ważna jest współpraca nie tylko w zespole badawczym, ale także między naukowcami a społecznością, której mają służyć te rozwiązania – mówi dr Marta Buler, Koordynatorka programu ADAMED SmartUP. 

Coraz więcej dziewczyn w nauce

Tegoroczna edycja obozu była wyjątkowa – po raz pierwszy w historii to dziewczęta, a nie chłopcy, stanowiły większość uczestników. To znak, że młode naukowczynie i innowatorki coraz śmielej sięgają po nauki ścisłe i nowe technologie. 

Nauka nie ma płci. Cieszy nas, że coraz więcej dziewcząt decyduje się rozwijać w obszarach, które niedawno były zdominowane przez mężczyzn. To dowód, że młode kobiety są świetnymi liderkami i pionierkamimówi Katarzyna Dubno, Członek Zarządu Fundacji Adamed.

Co dalej? Granty dla najlepszych

Jury, złożone z kadry merytorycznej obozu oraz przedstawicieli Fundacji Adamed wybierze uczestników bądź uczestniczki, których wesprze w dalszej edukacji. Zgodnie z regulaminem programu – może być ich maksymalnie pięcioro. Laureaci otrzymają nagrody finansowe albo rzeczowe jako wsparcie w dalszym rozwoju naukowym. Ogłoszenie wyników w grudniu.

Źródło: Komunikat Prasowy