Medicalpress
Utrata masy ciała to dopiero pierwszy etap leczenia otyłości. Znacznie trudniejsze bywa utrzymanie osiągniętych efektów i uniknięcie ponownego przyrostu kilogramów po zakończeniu intensywnej terapii. Dane zaprezentowane podczas Europejskiego Kongresu Otyłości (ECO 2026) sugerują, że część pacjentów może utrzymać znaczną redukcję masy ciała także po zmianie leczenia lub zmniejszeniu dawki leków inkretynowych.
Wyniki dwóch badań późnej fazy – SURMOUNT-MAINTAIN oraz ATTAIN-MAINTAIN – przedstawiono podczas kongresu w Stambule i jednocześnie opublikowano odpowiednio w czasopismach The Lancet oraz Nature Medicine. Analizy dotyczyły osób, które wcześniej schudły kilkanaście lub kilkadziesiąt kilogramów dzięki intensywnej terapii agonistami inkretynowymi.

Najtrudniejszy etap leczenia otyłości: utrzymać efekt

Otyłość jest chorobą przewlekłą, a jednym z największych wyzwań pozostaje utrzymanie redukcji masy ciała po zakończeniu intensywnej fazy leczenia. Przerwanie terapii lub jej nagłe ograniczenie często wiąże się z ponownym przyrostem masy ciała, określanym potocznie jako efekt jo-jo.

Nowe badania miały odpowiedzieć na praktyczne pytanie: co dzieje się z pacjentami, którzy już schudli znacząco dzięki terapii GLP-1 lub GIP/GLP-1? Czy konieczne jest dalsze stosowanie najwyższych dawek leków, czy możliwe jest przejście na leczenie podtrzymujące bez utraty osiągniętych efektów?

Niższa dawka zamiast pełnej? Dane o tirzepatydzie

W badaniu SURMOUNT-MAINTAIN oceniano osoby żyjące z otyłością lub nadwagą z chorobami współistniejącymi, które przez 60 tygodni otrzymywały tirzepatyd w maksymalnej tolerowanej dawce (10 lub 15 mg tygodniowo).

Po zakończeniu tej fazy pacjentów przydzielono do trzech grup: kontynuujących leczenie w pełnej dawce, przechodzących na dawkę 5 mg lub otrzymujących placebo przez kolejne 52 tygodnie.

Wyniki wskazują, że osoby kontynuujące terapię w maksymalnej dawce utrzymały praktycznie całą wcześniejszą utratę masy ciała. Pacjenci, którzy przeszli na niższą dawkę 5 mg, również zachowali znaczną część efektu – odzyskując średnio około 5,6 kg po roku leczenia podtrzymującego.

Dla porównania, uczestnicy rozpoczynali badanie przy średniej masie ciała przekraczającej 112 kg, a po pierwszych 60 tygodniach terapii ważyli średnio około 89 kg.

Badacze wskazują, że wyniki mogą sugerować możliwość stopniowego zmniejszania intensywności leczenia u części pacjentów, choć utrzymanie pełnego efektu nadal najlepiej obserwowano przy kontynuacji maksymalnych dawek.

Tabletka po zastrzykach? Nowe dane o leczeniu podtrzymującym

Drugie badanie – ATTAIN-MAINTAIN – dotyczyło osób, które wcześniej schudły dzięki iniekcyjnym terapiom inkretynowym i osiągnęły stabilizację masy ciała. Naukowcy oceniali, czy możliwe jest utrzymanie efektów po przejściu na doustny agonista receptora GLP-1 – orforglipron.

Pacjenci wcześniej leczeni semaglutydem (Wegovy) po przejściu na doustny orforglipron odzyskali średnio jedynie około 0,9 kg masy ciała w ciągu roku. U osób wcześniej stosujących tirzepatyd (Zepbound) średni przyrost masy ciała wyniósł około 5 kg.

Według autorów badania może to wskazywać, że u części chorych możliwe jest przejście z intensywnej terapii iniekcyjnej na leczenie doustne bez utraty większości wcześniejszych korzyści terapeutycznych.

Jednocześnie badacze podkreślają, że leczenie podtrzymujące nie oznacza zakończenia terapii – raczej jej modyfikację w długoterminowym zarządzaniu chorobą przewlekłą.

Czym jest orforglipron i dlaczego budzi zainteresowanie

Orforglipron to doustny agonista receptora GLP-1 opracowany przez Eli Lilly. W 2026 roku amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła lek do stosowania u dorosłych z otyłością lub nadwagą współistniejącą z chorobami związanymi z nadmierną masą ciała.

Lek przyjmowany jest raz dziennie i – w przeciwieństwie do części wcześniejszych doustnych terapii inkretynowych – może być stosowany bez ograniczeń dotyczących przyjmowania posiłków czy płynów.

Zatwierdzenie oparto m.in. na wynikach programu badań ATTAIN, w których wykazano istotną klinicznie redukcję masy ciała oraz poprawę części parametrów metabolicznych. W części analiz osoby stosujące najwyższe dawki traciły średnio około 10–12 proc. wyjściowej masy ciała.

Orforglipron badany jest również jako potencjalna terapia m.in. cukrzycy typu 2, nadciśnienia tętniczego, obturacyjnego bezdechu sennego, choroby tętnic obwodowych oraz innych schorzeń związanych z otyłością.

Autorzy badań prezentowanych podczas ECO 2026 podkreślają, że otyłość pozostaje chorobą wymagającą długoterminowego leczenia, a nowe wyniki należy interpretować jako możliwe strategie utrzymania efektów terapii, a nie sposób na całkowite zakończenie leczenia po osiągnięciu redukcji masy ciała.

Źródło: European Congress on Obesity (ECO) 2026; publikacje: The Lancet, Nature Medicine; materiały Eli Lilly dotyczące badań SURMOUNT-MAINTAIN i ATTAIN-MAINTAIN.
Niemal 28-procentowa redukcja masy ciała u części pacjentów, zachowanie funkcji mięśni mimo znacznej utraty kilogramów, potencjalne korzyści dla kobiet w okresie menopauzy oraz nowe dane dotyczące doustnej formy terapii – to część wyników zaprezentowanych podczas Europejskiego Kongresu Otyłości (ECO 2026), który odbywa się w dniach 12–15 maja w Stambule. W centrum uwagi znalazł się semaglutyd – agonista receptora GLP-1 stosowany w leczeniu otyłości.
Nowe analizy przedstawione przez Novo Nordisk obejmują zarówno wyniki badań klinicznych, jak i dane rzeczywiste (real-world evidence), pokazując nie tylko wpływ leczenia na redukcję masy ciała, ale również na skład ciała, sprawność fizyczną, zdrowie kobiet w okresie menopauzy oraz ryzyko wybranych chorób współistniejących.

Niemal 28 proc. redukcji masy ciała przy wyższej dawce

Jednym z najważniejszych doniesień kongresu były nowe analizy badania STEP UP, oceniającego skuteczność wyższej dawki semaglutydu – 7,2 mg – u osób żyjących z otyłością bez cukrzycy typu 2.

W trwającym 72 tygodnie badaniu uczestniczyło ponad 1400 dorosłych osób z BMI ≥30 kg/m². Uczestników losowo przydzielono do grup otrzymujących semaglutyd w dawce 7,2 mg, standardowej dawce 2,4 mg lub placebo, równolegle z interwencją dotyczącą stylu życia.

Jak wcześniej informowano, średnia redukcja masy ciała po 72 tygodniach wyniosła 20,7 proc. dla dawki 7,2 mg, 17,5 proc. dla dawki 2,4 mg oraz 2,4 proc. w grupie placebo. Dla przeciętnego uczestnika badania, ważącego około 113 kg przed rozpoczęciem terapii, oznaczało to utratę około 23 kg masy ciała.

Podczas ECO 2026 zaprezentowano jednak dodatkową analizę dotyczącą tzw. „wczesnych responderów”, czyli osób, które w ciągu pierwszych 24 tygodni leczenia straciły co najmniej 15 proc. masy ciała.

W grupie otrzymującej semaglutyd 7,2 mg takich pacjentów było 26,9 proc. i to właśnie oni osiągnęli największe efekty – średnio 27,7 proc. redukcji masy ciała po 72 tygodniach terapii. Dla porównania, w grupie dawki 2,4 mg wynik ten wyniósł 24,8 proc.

Jednocześnie analiza wskazuje, że również osoby, które nie uzyskały tak szybkiej odpowiedzi na leczenie, nadal osiągały klinicznie istotną utratę masy ciała – średnio 15,4 proc. przy dawce 7,2 mg.

„Otyłość jako choroba przewlekła wymaga długoterminowego, kompleksowego leczenia. Wczesna utrata masy ciała może wskazywać, kto prawdopodobnie osiągnie największe efekty terapii semaglutydem, ale ważne jest podkreślenie, że także osoby bez ‘wczesnej’ odpowiedzi nadal uzyskują znaczącą klinicznie redukcję masy ciała” – powiedział dr Dror Dicker z Uniwersytetu w Tel Awiwie (tłum. red.).

Utrata tkanki tłuszczowej przy zachowaniu funkcji mięśni

Jednym z częściej dyskutowanych tematów dotyczących leczenia agonistami GLP-1 pozostaje wpływ terapii na masę mięśniową. Obawy części pacjentów dotyczą tego, czy wraz z utratą kilogramów nie dochodzi do nadmiernej utraty mięśni.

Nowa analiza badania STEP UP, oparta na obrazowaniu MRI u podgrupy 55 uczestników, sugeruje, że większość utraty masy ciała podczas leczenia semaglutydem wynikała ze zmniejszenia ilości tkanki tłuszczowej.

Według przedstawionych danych około 84 proc. utraconej masy stanowiła redukcja tłuszczu, natomiast tłuszcz trzewny w obrębie jamy brzusznej zmniejszył się o ponad 30 proc. Jednocześnie masa mięśniowa zmniejszyła się jedynie o około 10 proc. względem wartości wyjściowych.

Badacze podkreślali również, że uczestnicy zachowali sprawność funkcjonalną mięśni. Oceniano ją m.in. przy pomocy testu wielokrotnego wstawania z krzesła w ciągu 30 sekund, który nie wykazał pogorszenia funkcji mięśniowej w porównaniu z placebo.

Autorzy analizy zwracają uwagę, że zarówno nadmiar tłuszczu trzewnego, jak i nacieczenie tłuszczowe mięśni są związane ze zwiększonym ryzykiem powikłań sercowo-metabolicznych.

Kobiety w menopauzie: skuteczność niezależnie od etapu życia

Kolejne prezentowane podczas ECO 2026 analizy dotyczyły kobiet żyjących z otyłością w różnych etapach życia reprodukcyjnego – od okresu przed menopauzą po postmenopauzę.

W analizie post hoc badania STEP UP oceniano skuteczność semaglutydu 7,2 mg w zależności od etapu menopauzalnego. Największą średnią redukcję masy ciała osiągnęły kobiety przed menopauzą – 22,6 proc. po 72 tygodniach terapii. U kobiet w okresie okołomenopauzalnym oraz po menopauzie wyniosła ona odpowiednio 19,7 proc. i 19,8 proc.

Znacząco zmniejszył się również obwód talii – wskaźnik pośrednio związany z ilością tłuszczu trzewnego i ryzykiem metabolicznym.

Badacze przedstawili także wyniki analiz badania SELECT, obejmującego osoby z nadwagą lub otyłością i współistniejącą chorobą sercowo-naczyniową bez cukrzycy. U kobiet w okresie okołomenopauzalnym i pomenopauzalnym obserwowano redukcję ryzyka incydentów sercowo-naczyniowych, takich jak zawał serca, udar mózgu czy zgon sercowo-naczyniowy.

Równolegle zaprezentowano dane rzeczywiste z amerykańskiego badania obejmującego ponad 34 tys. kobiet w okresie menopauzy. Kobiety stosujące semaglutyd miały niższe ryzyko migreny oraz depresji w porównaniu z osobami otrzymującymi wyłącznie hormonalną terapię menopauzalną. Autorzy zaznaczają jednak, że były to dane obserwacyjne, które pokazują zależności, ale nie pozwalają jednoznacznie potwierdzić związku przyczynowo-skutkowego.

Tabletka zamiast zastrzyku? Nowe dane o doustnym semaglutydzie

Podczas kongresu przedstawiono również nowe analizy badania OASIS 4 dotyczącego doustnej postaci semaglutydu w dawce 25 mg.

W badaniu osoby otrzymujące tabletkę osiągnęły średnio 17 proc. redukcji masy ciała po 64 tygodniach leczenia, wobec 2,7 proc. w grupie placebo.

Wśród tzw. wczesnych responderów – definiowanych jako osoby, które po 16 tygodniach terapii utraciły co najmniej 10 proc. masy ciała – średnia redukcja po zakończeniu badania wyniosła 21,6 proc. Jednocześnie niemal jedna trzecia uczestników leczonych doustnym semaglutydem spełniała kryteria wczesnej odpowiedzi na leczenie.

Osobna analiza wskazała również na poprawę sprawności fizycznej. Wśród osób z początkowo ograniczoną wydolnością ruchową niemal 8 na 10 uczestników osiągnęło klinicznie istotną poprawę funkcjonowania – obejmującą m.in. możliwość dłuższego stania, schylania się czy wykonywania codziennych czynności.

Doustna postać semaglutydu została już zatwierdzona przez amerykańską administrację FDA, natomiast obecnie oczekuje na decyzję Europejskiej Agencji Leków (EMA).

Źródło: materiały prezentowane podczas European Congress on Obesity (ECO) 2026, komunikaty firmy Novo Nordisk dotyczące badań STEP UP, SELECT i OASIS 4.
Otyłość od dawna postrzegana jest jako jeden z najważniejszych czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych i metabolicznych. Coraz więcej badań pokazuje jednak, że jej konsekwencje zdrowotne nie są identyczne u kobiet i mężczyzn. Nowe analizy zaprezentowane przed tegorocznym Europejskim Kongresem Otyłości (European Congress on Obesity, ECO), który odbędzie się w maju w Stambule, wskazują, że różnice między płciami dotyczą zarówno sposobu gromadzenia tkanki tłuszczowej, jak i profilu metabolicznego oraz zapalnego.
Wyniki badań sugerują, że mężczyźni z otyłością częściej rozwijają niebezpieczną tkankę tłuszczową zlokalizowaną w obrębie jamy brzusznej, natomiast u kobiet częściej obserwuje się podwyższony poziom cholesterolu oraz wskaźniki przewlekłego stanu zapalnego. Zdaniem autorów pracy może to w przyszłości prowadzić do bardziej spersonalizowanego podejścia do leczenia otyłości i zapobiegania jej powikłaniom.

Otyłość to niejednorodna choroba

Otyłość jest złożoną chorobą przewlekłą, w której uczestniczy wiele mechanizmów metabolicznych i zapalnych. Na jej przebieg wpływają m.in. sposób rozmieszczenia tkanki tłuszczowej, metabolizm wątrobowy oraz aktywność układu odpornościowego. Jak podkreśla dr Zeynep Pekel z Uniwersytetu Dokuz Eylul w tureckim Izmirze, która kierowała zespołem badawczym, „nasze wyniki pokazują interesujące różnice w sposobie, w jaki kobiety i mężczyźni reagują na otyłość. Wskazują również, jak ważne są badania uwzględniające płeć biologiczną”.
Zdaniem badaczki różnice te mogą mieć duże znaczenie kliniczne. Jak zaznacza, nie tylko wskazują one na odmienny przebieg otyłości u kobiet i mężczyzn, ale mogą też stanowić punkt wyjścia do opracowania terapii dostosowanych do płci.

Różne profile ryzyka

Badanie objęło ponad 1100 dorosłych pacjentów z otyłością leczonych w poradni otyłości przy Uniwersytecie Dokuz Eylul w latach 2024–2025. Analizie poddano dane 886 kobiet (średni wiek 45 lat) oraz 248 mężczyzn (średni wiek 41 lat). Naukowcy porównali m.in. parametry antropometryczne, profil lipidowy, wskaźniki funkcji wątroby i nerek oraz markery zapalne.
Wyniki pokazały, że mężczyźni mieli nieco wyższy średni wskaźnik BMI niż kobiety (37,5 vs 36 kg/m²), ale przede wszystkim znacznie większy obwód talii – średnio 120 cm w porównaniu z 108 cm u kobiet. Różnice te są istotne, ponieważ tłuszcz trzewny gromadzący się wokół narządów wewnętrznych jest silnie związany z ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych oraz cukrzycy typu 2.
U mężczyzn częściej obserwowano także podwyższone poziomy enzymów wątrobowych, takich jak ALT i GGT, które mogą świadczyć o uszkodzeniu wątroby, oraz wyższe stężenia trójglicerydów i kreatyniny.
Inaczej wyglądał natomiast profil ryzyka u kobiet. W tej grupie stwierdzono wyraźnie wyższe poziomy cholesterolu całkowitego oraz cholesterolu LDL, określanego jako tzw. „zły cholesterol”. Równocześnie częściej obserwowano podwyższone markery stanu zapalnego, takie jak białko C-reaktywne (CRP), odczyn opadania krwinek czerwonych czy zwiększoną liczbę płytek krwi.

Rola hormonów i układu odpornościowego

Zdaniem autorów badania obserwowane różnice mogą wynikać z biologicznych uwarunkowań związanych z płcią. Hormony płciowe wpływają na sposób magazynowania tłuszczu w organizmie oraz na reakcję układu odpornościowego.
Kobiety częściej gromadzą tkankę tłuszczową podskórnie, natomiast mężczyźni mają większą skłonność do odkładania tłuszczu wokół narządów wewnętrznych. Ten drugi typ tkanki tłuszczowej jest znacznie bardziej aktywny metabolicznie i silniej związany z powikłaniami metabolicznymi.
Jak wyjaśnia dr Pekel, hormony – zwłaszcza estrogeny – wpływają zarówno na sposób rozmieszczenia tłuszczu w organizmie, jak i na aktywność procesów zapalnych. Kobiety wykazują również silniejszą odpowiedź immunologiczną, co częściowo wiąże się z czynnikami genetycznymi, w tym z obecnością dwóch chromosomów X.

Skala problemu

Badanie wpisuje się w szerszy kontekst rosnącego znaczenia chorób metabolicznych na świecie. Według szacunków w 2023 roku około 1,54 miliarda dorosłych osób żyło z zespołem metabolicznym – zespołem czynników ryzyka obejmującym otyłość brzuszną, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lipidowe oraz podwyższony poziom glukozy we krwi.
Zespół metaboliczny znacząco zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych oraz cukrzycy typu 2, które należą dziś do głównych przyczyn zgonów na świecie.

W stronę bardziej spersonalizowanej terapii

Autorzy badania podkreślają, że uzyskane wyniki należy interpretować ostrożnie. Analiza miała charakter przekrojowy i nie pozwala na jednoznaczne ustalenie zależności przyczynowo-skutkowych. Dodatkowo większość uczestników badania stanowiły osoby pochodzenia tureckiego, co może ograniczać możliwość bezpośredniego przeniesienia wyników na inne populacje.
Mimo tych ograniczeń badanie dostarcza ważnych wskazówek dotyczących biologicznych mechanizmów otyłości. Jak podsumowuje dr Pekel, „to wciąż wczesny etap badań, ale nasze wyniki dostarczają ważnych informacji o tym, jak otyłość może wpływać na kobiety i mężczyzn w różny sposób. Kolejnym krokiem będzie potwierdzenie tych obserwacji w większych populacjach oraz lepsze zrozumienie mechanizmów biologicznych stojących za tymi różnicami”.
W dłuższej perspektywie takie podejście może pomóc w opracowaniu bardziej precyzyjnych strategii profilaktyki i leczenia otyłości – dostosowanych nie tylko do stylu życia pacjenta, lecz także do jego biologicznych uwarunkowań.

Źródło: European Association for the Study of Obesity