Medicalpress
Hematoonkologia jest dziś wskazywana jako jeden z najlepiej rozwiniętych obszarów pod względem dostępu do terapii refundowanych w Polsce, a nowoczesne leczenie wyraźnie poprawiło wyniki leczenia pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym – oceniali eksperci podczas kongresu Rzecznicy Zdrowia. Jednocześnie alarmowali, że obraz polskiej hematoonkologii, szeroko komentowany w mediach jako przykład refundacyjnego sukcesu, odnosił się przede wszystkim do sytuacji sprzed roku i efektów decyzji refundacyjnych z 2025 r. Jak zaznaczano podczas debaty, dziś system stoi przed kolejnymi wyzwaniami związanymi z dostępem do terapii po pierwszym nawrocie choroby.
Punktem wyjścia do dyskusji podczas panelu „Hematologia: koordynacja ścieżki pacjenta od diagnozy do terapii” był najnowszy raport Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczący leczenia szpiczaka plazmocytowego pt. „NFZ o zdrowiu. Szpiczak plazmocytowy – analiza programu lekowego”. Analiza, przygotowana we współpracy z ekspertami klinicznymi, pokazuje wyraźną poprawę wyników leczenia pacjentów w Polsce i zmniejszenie dystansu do krajów Europy Zachodniej.

Odważyłbym się nawet stwierdzić, że hematoonkologia to jest ekstraklasa refundacyjna w Polsce, jeśli chodzi o zabezpieczenie pacjentów w bardzo szerokie narzędzia pod postacią nowych terapii, które są dostępne – mówił Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia. Jak dodał, zmiana jest zauważana także poza Polską. – Sami konsultanci czy eksperci zaczepiają nas i mówią, że są teraz bardzo dumni, bo koledzy im zazdroszczą.

Jak wskazywali eksperci, pozytywny obraz hematoonkologii obecny w debacie publicznej jest niezaprzeczalny, jednak nie oddaje już w pełni aktualnej sytuacji pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym. Refundacyjny przełom z 2025 r. poprawił wyniki leczenia w pierwszej linii, ale jednocześnie uwidocznił nowe potrzeby terapeutyczne pacjentów po nawrocie choroby.

Decyzje refundacyjne ostatnich lat zmieniły perspektywę przeżycia chorych na szpiczaka plazmocytowego – podkreślił prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów. Jak jednak dodał – Czuję się odpowiedzialny za tę informację, którą rok temu przywiozłem z paneli europejskich, że tak dobrze jest w Polsce. To jest informacja z tamtego roku. Teraz są nadal potrzeby do refundacji i cieszę się, że są procesy w trakcie, które niewątpliwie wpłyną na dalszą poprawę przeżycia dla chorych na szpiczaka plazmocytowego.

Sukces pierwszej linii stworzył nowe wyzwania

Raport NFZ pokazuje, że poprawa wyników leczenia pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym stworzyła nowe wyzwania terapeutyczne. Najskuteczniejsze leki, które jeszcze kilka lat temu były stosowane głównie po nawrocie choroby, dziś coraz częściej trafiają już do pierwszej linii leczenia.

Świat idzie do przodu i zmienia się cały paradygmat terapii, bo po pierwsze intensyfikuje się linia pierwsza, która wykorzystuje te wszystkie terapie, które wcześniej stosowane były w linii drugiej, trzeciej i kolejnej. […]  Najlepsze leki, które dotychczas stosowaliśmy posegregowane na kolejne linie, teraz one wszystkie się spotykają w linii pierwszej i powstaje taka próżnia, bo dotychczas stosowane terapie w ramach linii drugiej są właściwie już nieadekwatne do sytuacji i ta linia druga jest zwyczajnie słaba – mówił prof. dr hab. n. med. Dominik Dytfeld, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego. Jak dodaje – W tym obszarze wydaje mi się, że szczególnie to widać, że odstajemy od tego, co oferuje rynek, czy zarejestrowane terapie. Wydaje mi się, że to jest ten obszar, w którym ta przestrzeń do nadrobienia, czy do wyrównania znowu z Europą jest najbardziej widoczna.

W efekcie, coraz trudniejsze jest skuteczne leczenie pacjentów po pierwszym nawrocie choroby, co potwierdza także Prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.

No i pojawia się największe wyzwanie i to również widać w tym naszym raporcie, że analizując terapie drugiej linii widzimy, że te terapie już teraz nie są optymalne. One po prostu są często terapiami, do których porównujemy leki, które były rejestrowane w ostatnich latach – mówił prof. Krzysztof Giannopoulos.

Dlatego eksperci apelowali o szybkie udostępnienie nowych terapii dla pacjentów po nawrocie szpiczaka plazmocytowego.

Potrzeba nowoczesnych terapii, które są z jednej strony bardzo skuteczne, z drugiej strony też bezpieczne i o tej potrzebie leczenia skuteczną, nowoczesną terapią w ramach linii drugiej teraz mówimy bardzo głośno. […] Tym lekiem, którego bardzo potrzeba, jest belantamab. Jest to lek, który jest zarejestrowany właśnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy, który jest adresowany szczególnie dla pacjentów leczonych z powodu wznowy choroby w ramach linii drugiej. Jest to cząsteczka, która ma unikalną strukturę, bo nie tylko spełnia definicję immunoterapii, bo atakuje konkretne antygeny obecne na komórce nowotworowej, ale również przez obecność toksyny komórkowej w zakresie tej cząsteczki zwiększa skuteczność tej terapii powiedział prof. Dytfeld.

O znaczeniu skutecznego zabezpieczenia leczenia po nawrocie mówił również przedstawiciel organizacji pacjentów. Dominik Romiński, prezes Stowarzyszenia Kierunek Zdrowie tłumaczył, że dla wielu chorych największym obciążeniem jest ciągła niepewność związana z nawrotowym charakterem choroby.

– Zabezpieczenie tego pierwszego nawrotu silnymi rozwiązaniami w drugiej linii leczenia powodowałoby, że już na etapie tak naprawdę leczenia myślę, że lekarze czy stowarzyszenie mogłoby się podzielić taką informacją – masz dobrą ścieżkę leczenia, faktycznie wystającą ponad standard na tle Europy i bardzo się cieszymy, że tak się dzieje. Liczymy, że to tempo zostanie utrzymane. Po nawrocie nadal będziesz miał, miała dostęp do leków, które są bardzo skuteczne. Stąd też myślę, że szpiczak w tym roku jest w kluczowym momencie – zaznaczył Dominik Romiński. Jak dodał – Na jednej z debat padło sformułowanie, że jeśli faktycznie szpiczak zostanie zaopiekowany zgodnie z wytycznymi tej listy TOP TEN Hemato, którą przygotowało PTHIT z panem profesorem, będzie można mówić
o funkcjonalnym wyleczeniu. Także jest to pewna nadzieja, jest to też ogromne zobowiązanie ze strony środowiska i mam nadzieję, że ona w tym roku faktycznie doczeka takiego przełomu, że będziemy mogli się z tych owoców cieszyć
– zaznaczył Dominik Romiński.

Coraz więcej pacjentów, coraz większe obciążenie systemu

Sukces nowoczesnych terapii oznacza coraz większe wyzwania organizacyjne dla systemu ochrony zdrowia. Pacjenci żyją dłużej, liczba chorych pozostających pod opieką hematologów rośnie,
a największe ośrodki są coraz bardziej przeciążone. Część pacjentów mogłaby być skutecznie prowadzona bliżej miejsca zamieszkania.

Duże, wysokospecjalistyczne ośrodki powinny koncentrować się przede wszystkim na najtrudniejszych przypadkach i najbardziej zaawansowanych terapiach – podkreślał prof. Dominik Dytfeld.

Odpowiedzią na te wyzwania ma być przygotowywany pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej. Celem projektu jest lepsza koordynacja leczenia, uporządkowanie współpracy między ośrodkami oraz szersze wykorzystanie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Źródło: inf pras

6 września na poznańskiej Malcie wystartuje V Rajd Po Zdrowie. Tegoroczna edycja ma rekordową skalę i zgromadziła już niemal 700 uczestników. – „Kolejny raz pokażemy, że niemożliwe nie istnieje” – podkreśla Łukasz Rokicki, prezes Fundacji Carita, organizującej wydarzenie. Prof. Dominik Dytfeld, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego, dodaje: – „Chciałbym, żeby Rajd Po Zdrowie trwał do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej”.
Jeszcze kilka lat temu nikt nie przypuszczał, że pacjenci hematologiczni będą mogli wsiąść na rower i pokonywać kilometry. Dziś to możliwe dzięki odpowiedniemu leczeniu i determinacji. Uczestnicy tegorocznego Rajdu będą mieli do wyboru trasę 5 km wokół Jeziora Maltańskiego lub 20 km przez Poznań. Jednym z pomysłodawców wydarzenia jest Grzegorz Rakowiecki, pacjent, który w 2018 roku przyjechał na chemioterapię rowerem z Borów Tucholskich. – „Tak od słowa do słowa i zapadła decyzja aby rozjechać szpiczaka” – wspomina.

Rajd Po Zdrowie jest czymś więcej niż tylko sportowym wyzwaniem. – „Chcemy dziś pokazać, że dzięki odpowiednio dobranym terapiom wielu pacjentów jest w stanie wrócić do normalnego życia, a nawet robić rzeczy, których nie robili przed chorobą” – mówi Łukasz Rokicki. Prof. Dytfeld dodaje: – „Pomysł rajdu zrodził się, żeby pokazać, że mimo choroby można uczestniczyć w normalnym życiu, tak jak osoby zdrowe. Jazda na rowerze to aktywność wymagająca dobrej kondycji i sprawności. Chcemy pokazać nowym pacjentom, społeczeństwu, ale także płatnikowi, że dobre leczenie szpiczaka ma sens, bo wtedy pacjent ma nie tylko szansę na długie życie, ale też na normalne funkcjonowanie”.

Rajd od lat konsoliduje społeczność chorych, ich rodzin i przyjaciół. – „Pamiętam, jak jeden z pacjentów po przejechaniu trasy powiedział: ‘Dałem radę!’. To pokazuje, jak dużo siły psychicznej daje udział w Rajdzie” – podkreśla prof. Dytfeld. W tym roku uczestnicy przejadą również w szczytnym celu – by wesprzeć leczenie Anny Leoniuk, wieloletniej wolontariuszki Fundacji Carita. – „Mam nadzieję, że dzięki temu będzie mogła mieć podaną terapię CAR-T, która jeszcze w Polsce nie jest refundowana” – mówi Łukasz Rokicki.

Rajd to także święto profilaktyki. Na miejscu znajdzie się Strefa Zdrowia z darmowymi badaniami i konsultacjami: od dermatoskopii po mammografię, badania osteoporozy, pomiary ciśnienia, glukozy czy naukę samobadania piersi. Będą konsultacje hematologiczne, szkolenia z pierwszej pomocy, atrakcje dla dzieci i możliwość zapisania się do bazy dawców szpiku. W stoisku NFZ będzie można wyrobić kartę EKUZ. – „Być może dzięki naszym badaniom uratujemy komuś życie” – zaznacza Rokicki.

Ambasadorami wydarzenia zostali m.in. Czesław Lang, Wojciech Fibak, Mariola Bojarska-Ferenc i Małgorzata Sobańska. – „Aktywność fizyczna pomaga w pokonywaniu problemów, ma bardzo dobry wpływ na psychikę i uczy wytrwałości” – mówi Sobańska.

Organizatorzy zachęcają, by dołączyć nawet w dniu wydarzenia. – „Nawet jeśli ktoś się jeszcze nie zapisał, może przyjść i wziąć udział. To nie tylko Rajd – to prawdziwe święto profilaktyki i zdrowego stylu życia” – podsumowuje Rokicki.