Medicalpress
Fresenius Medical Care (FME), dostawca produktów i usług dla osób cierpiących na choroby nerek, udostępnił najnowsze dane na temat skali zastosowania hemodiafiltracji (HDF) w sieci ośrodków dializ prowadzonych przez Fresenius NephroCare Polska. Dane pokazują, że na koniec maja 31,4% pacjentów sieci korzystało z HDF, podczas gdy średnia w Polsce wynosi 12%. HDF to jedna z najbardziej zaawansowanych metod dializy, która oczyszcza krew z szerszego zakresu toksyn niż klasyczna hemodializa, a klinicznie potwierdzono, że chroni także układ sercowo-naczyniowy.
„HDF pozwala usuwać zarówno małe toksyny, jak również większe cząsteczki związane z przewlekłym stanem zapalnym i powikłaniami sercowo‑naczyniowymi. Zakres oczyszczania organizmu jest szerszy niż w przypadku standardowej hemodializy. Korzyści widać już w trakcie zabiegu – mniej spadków ciśnienia, skurczów i zmęczenia oraz większą stabilność hemodynamiczną. W dłuższej perspektywie HDF poprawia gospodarkę wapniowo-fosforanową i kontrolę niedokrwistości” – tłumaczy dr Wojciech Marcinkowski, Dyrektor Medyczny Fresenius NephroCare Polska.

Hemodiafiltracja (HDF) jest dostępna we wszystkich 69 ośrodkach dializ prowadzonych przez Fresenius NephroCare Polska. Firma stosuje HDF od blisko dwóch dekad, nieprzerwanie gromadząc doświadczenie kliniczne, rozwijając standardy kwalifikacji pacjentów oraz szkoląc zespoły medyczne.

Działanie HDF i wpływ na układ sercowo-naczyniowy

Dializa zastępuje podstawowe funkcje nerek w przypadku ich niewydolności. Podczas zabiegu z organizmu usuwane są toksyny oraz nadmiar płynów. Klasyczna hemodializa opiera się na dyfuzji i dobrze usuwa drobne cząsteczki, takie jak mocznik, kreatynina, potas i fosforany. Zabieg jest jednak mało skuteczny w usuwaniu większych cząsteczek.

Hemodiafiltracja łączy dwa mechanizmy oczyszczania krwi: dyfuzję i konwekcję. Dzięki temu umożliwia usuwanie nie tylko małych, ale także średnich cząsteczek toksyn mocznicowych związanych ze stanem zapalnym oraz powikłaniami sercowo-naczyniowymi. Substancje te mogą przyczyniać się do uszkodzenia śródbłonka naczyń i zwiększać ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych. Usuwając szerszy zakres toksyn, HDF może zatem pomóc w zmniejszeniu obciążenia układu sercowo-naczyniowego związanego z niewydolnością nerek.

Korzyści związane ze stosowaniem HDF są przedmiotem badań naukowych. Międzynarodowe badanie CONVINCE, opublikowane w 2023 roku na łamach „The New England Journal of Medicine”, wykazało redukcję ryzyka śmiertelności o 23% u pacjentów leczonych hemodiafiltracją wysokoprzepływową w porównaniu z klasyczną hemodializą. Dane kliniczne wskazują także na mniejszą częstość spadków ciśnienia podczas zabiegów oraz lepszą tolerancję dializy.

Poza parametrami klinicznymi badania wskazują również, że pacjenci dializowani metodą HDF mogą doświadczać lepszego samopoczucia po zabiegu, wyższego poziomu energii między sesjami dializacyjnymi oraz poprawy jakości snu. Poprawa stanu klinicznego chorych, w tym poprawa wyników biochemicznych i redukcja śmiertelności, została udowodniona przy zastosowaniu hemodiafiltracji wysokoprzepływowej z objętością konwekcji co najmniej 23 litrów na zabieg.

Bariery w zwiększeniu dostępności HDF w Polsce

Chociaż stosowanie HDF jest w Polsce refundowane od 2018 roku, dostęp do tej metody jest bardziej ograniczony niż w większości krajów europejskich. Kwalifikacja odbywa się wyłącznie indywidualnie na podstawie oceny ścisłych kryteriów klinicznych przez lekarza prowadzącego. Do wskazań należą m.in. niestabilność hemodynamiczna z udokumentowanymi spadkami ciśnienia, źle kontrolowane nadciśnienie tętnicze objętościowo-zależne, a także amyloidoza lub ciąża. Niektóre kryteria bywają trudne do zweryfikowania. Na przykład regularność przyjmowania leków opiera się głównie na deklaracjach pacjenta. Skuteczna hemodiafiltracja wymaga również spełnienia warunków technicznych, w tym sprawnego dostępu naczyniowego, dializatorów high-flux oraz zwykle przynajmniej 4-godzinnego trwania zabiegu.

W rezultacie odsetek pacjentów leczonych tą metodą w Polsce wynosi zaledwie 12%, co jest zdecydowanie poniżej średniej w innych krajach Europy (raport „Aktualny stan leczenia nerkozastępczego w Polsce – 2025”). W europejskiej sieci placówek Fresenius Medical Care odsetek pacjentów poddawanych hemodiafiltracji wynosi 73,4%. W niektórych krajach, takich jak Wielka Brytania, Irlandia, Rosja, Ukraina, Słowenia, Słowacja, Serbia, Czechy, Bośnia i Hercegowina, przekracza 90%.

„Kluczowe znaczenie dla rozwoju hemodiafiltracji w naszej sieci ma dostępność tej metody w codziennej pracy stacji dializ. Wszystkie nasze ośrodki posiadają niezbędną aparaturę oraz wdrożone procedury medyczne i organizacyjne. Szersze wykorzystanie hemodiafiltracji w Polsce zależy jednak nie tylko od dostępności sprzętu. Jako społeczność nefrologiczna domagamy się nie tylko wzrostu refundacji w celu wsparcia szybszego rozwoju tej metody, ale przede wszystkim zmian kryteriów kwalifikacji. W tych obszarach jest ciągle wiele do zrobienia” – podkreśla Jakub Janiak, Dyrektor Zarządzający Fresenius NephroCare Polska.

Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej firmy pod adresem www.freseniusmedicalcare.com

  
W Polsce Fresenius Medical Care pod marką Fresenius NephroCare Polska prowadzi obecnie 69 ośrodków dializ, w których leczy się prawie 6.000 pacjentów z przewlekłą chorobą nerek. Wszystkie stacje dializ są wyposażone w urządzenia do hemodializy, hemodiafiltracji, a specjalistyczną opiekę zapewnia zespół prawie 1.800 pracowników (lekarze – nefrolodzy, pielęgniarki dializacyjne, technicy).

Źródło: inf pras

Rosnąca liczba pacjentów wymagających dializoterapii oraz starzenie się pacjentów leczonych nerkozastępczo sprawia, że rośnie zapotrzebowanie na usługi pielęgniarskie. Odsetek pacjentów hemodializowanych wymagających pełnej opieki podczas pobytu w stacji dializ wzrósł z 3,2% w 2013 roku do 8,4% w 2024 roku (dane z rejestru FNC). Jednocześnie coraz trudniej pozyskać personel pielęgniarski. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom, firma Fresenius NephroCare Polska pod koniec 2024 roku rozpoczęła proces włączania opiekunów medycznych z kwalifikacjami MED.14 do zespołów stacji dializ.
Przewlekła choroba nerek może dotyczyć ponad 4,7 mln Polaków, z czego ok. 21 tysięcy wymaga regularnych dializ. Pacjenci dializowani są też coraz starsi – ponad 62% osób rozpoczynających leczenie nerkozastępcze ma 65 lat lub więcej. Oznacza to, że jest coraz więcej pacjentów dializowanych potrzebujących usług opiekuńczych i pielęgnacyjnych, które z powodzeniem może dostarczyć opiekun medyczny.

Równolegle narasta problem braku personelu pielęgniarskiego. Szacuje się, że już dziś ok. 1/3 pielęgniarek aktywnych zawodową (czyli ok. 100 tys.) osiągneła wiek emerytalny, a do 2030 roku liczba pielęgniarek i położnych zmniejszy się o ponad 26 tysięcy. W tym miejscu pojawia się więc potrzeba poszukiwania nowych rozwiązań organizacji pracy w stacjach dializ.
Jednym ze sposobów złagodzenia niedoboru pielęgniarek w stacjach dializ oraz utrzymania profesjonalnej opieki nad pacjentami hemodializowanymi może być włączenie do zespołów dializacyjnych opiekunów medycznych z kwalifikacjami MED.14.

Kim jest opiekun medyczny w stacji dializ?

Opiekun medyczny to osoba z odpowiednimi kompetencjami zawodowym, która ściśle współpracuje z pielęgniarką i przejmuje część zadań opiekuńczych i wspierających w opiece nad pacjentem hemodializowanym. Jego zadania są jasno określone przepisami prawa Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 22.04.2025 w sprawie szczegółowego wykazu czynności zawodowych osób wykonujących niektóre zawody medyczne. Przypisuje ono szczegółowe zadania dla opiekuna medycznego, co pozwala jasno określić zakres obowiązków i chroni placówkę przed powierzaniem pracownikom zadań, do których nie mają uprawnień.

Opiekunowie medyczni mogą przejąć od pielęgniarki dializacyjnej czynności zgodne z ich kompetencjami zawodowymi oraz wykonywać po przeszkoleniu określone czynności specyficzne dla stacji dializ takie jak: przygotowanie stanowiska do dializy, w tym instalacja na maszynie zestawu jednorazowego, przygotowanie pacjenta do dializy (kontrola wagi ciała, ciśnienia, temperatury ciała, wykonanie pomiaru BCM), opieka nad pacjentem po dializie, dezynfekcja maszyn do dializy.

„Przekazanie opiekunom medycznym określonych czynności specyficznych dla stacji dializ zmniejsza obciążenie pielęgniarek dializacyjnych i umożliwia im skoncentrowanie się na procedurach specjalistycznych i klinicznych”, wyjaśnia Małgorzata Liber, Menedżer Projektu.

Efekty projektu „Opiekun medyczny w stacji dializ”

W odpowiedzi na wyzwania rynkowe, w 2025 roku firma Fresenius NephroCare Polska włączyła opiekunów medycznych do zespołów stacji. W ramach projektu zatrudniono
31 opiekunów medycznych w 15 stacjach dializ. Projekt jest wspierany dedykowanymi szkoleniami dla opiekunów medycznych (m.in. z zakresu bezpieczeństwa pacjenta
w placówce medycznej, przygotowania stanowiska do dializy, ochrony dostępu naczyniowego oraz zapobiegania zakażeniom).

Jak podkreśla Jakub Janiak, Dyrektor Zarządzający Fresenius NephroCare Polska, „Włączenie opiekunów medycznych do zespołów stacji dializ jest odpowiedzią na zmiany demograficzne i wyzwania rynku ochrony zdrowia. Z perspektywy pracowników stacji dializ rozwiązanie to przynosi korzyści – opiekunowie medyczni wykonują szereg czynności opiekuńczych i pomocniczych, wzmacniając zdolność zespołu do świadczenia kompleksowych usług pacjentom dializowanym. Wyniki naszego pilotażu potwierdzają, że jest to kierunek, który warto rozwijać i systematycznie wzmacniać w kolejnych latach”.

Co dalej?

W 2026 roku Fresenius NephroCare Polska planuje kontynuację projektu w kolejnych ośrodkach dializ oraz dalsze działania, które pozwolą lepiej wykorzystywać wysokie kompetencje personelu medycznego w realizacji świadczeń medycznych.

Źródło: Komunikat Prasowy

W polskim systemie ochrony zdrowia dializoterapia jest jednym z tych obszarów, które na poziomie danych wydają się uporządkowane i stabilne. Liczba pacjentów, skala finansowania i dostępność świadczeń nie odbiegają od standardów krajów rozwiniętych. Jednocześnie w praktyce coraz wyraźniej widać, że formalna dostępność leczenia nie zawsze oznacza jego realną osiągalność – szczególnie w przypadku osób starszych, niesamodzielnych oraz mieszkańców domów pomocy społecznej. To właśnie na styku organizacji świadczeń, transportu i opieki długoterminowej ujawniają się napięcia, których nie widać w statystykach.
System w liczbach – stabilność i rosnąca skala

Z perspektywy instytucji publicznych obraz dializoterapii jest stosunkowo spójny. Jak wskazywał Dawid Stachurski, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia, „leczenie nerkozastępcze hemodializą i dializą otrzewnową w 2024 roku rozpoczęło około 5700 pacjentów. Pośród osób rozpoczynających leczenie przy pomocy dializoterapii zdecydowana większość stanowią pacjenci, którzy ukończyli 65. rok życia, to jest ponad 62% ogółu pacjentów”.

Łączna liczba chorych utrzymuje się na wysokim poziomie. „Na koniec 2024 roku dializowano łącznie 20 970 pacjentów, z czego ponad 20 tysięcy metodą hemodializy, a 772 metodą dializy otrzewnowej” – wskazał przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia, zaznaczając jednocześnie niewielki wzrost rok do roku.

Równolegle rosną wydatki publiczne. Jak podkreślał Tomasz Kołakowski z Narodowego Funduszu Zdrowia, „wydatki w ciągu ostatnich lat sukcesywnie rosną, proporcjonalnie mniej więcej do liczby osób dializowanych”. System finansowania obejmuje trzy główne zakresy świadczeń: dializoterapię otrzewnową oraz dwa warianty hemodializoterapii – standardową i z zapewnieniem dyżuru całodobowego.

Struktura wydatków jest przy tym wyraźnie nierównomierna. „Najmniejsze wydatki w 2025 roku były na dializoterapię otrzewnową, to było nieco ponad 90 milionów złotych. Na hemodializoterapię zwykłą to 1,137,5 miliona, natomiast na hemodializoterapię z zapewnieniem dyżuru blisko 800 milionów złotych. Łączne wydatki na dializy to ponad 2 miliardy w roku ubiegłym” – wyliczał Kołakowski.

Dominującą metodą leczenia pozostaje hemodializa, co ma bezpośrednie przełożenie na organizację opieki. „Średnia wieku pacjenta oscyluje między 51 a 52 lata dla dializy otrzewnowej, natomiast dla hemodializoterapii są to wyraźnie pacjenci starsi, około 65 lat. Generalnie dializoterapia otrzewnowa jest bardziej dedykowana pacjentom aktywnym zawodowo, natomiast zabiegi hemodializoterapii są dla pozostałej populacji” – wskazał przedstawiciel NFZ. Jednocześnie, jak dodał, „liczba stacji dializ oscyluje około 280 miejsc udzielania świadczeń”.

Ten obraz potwierdza, że system funkcjonuje w sposób przewidywalny i zabezpiecza leczenie dużej grupy pacjentów. Nie odpowiada jednak na pytanie, jak wygląda dostęp do świadczenia z perspektywy chorego.

Dostępność w praktyce – między kontraktem a dojazdem

Rzeczywisty dostęp do dializoterapii nie wynika wyłącznie z liczby placówek czy wysokości finansowania. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku pacjentów starszych, obciążonych wielochorobowością, mieszkających poza dużymi ośrodkami lub w domach pomocy społecznej.

W takich sytuacjach o możliwości leczenia decyduje nie tylko kontrakt z NFZ, ale także geografia i organizacja transportu. Pacjent, który trzy razy w tygodniu musi pokonać kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę, spędza często kilka dodatkowych godzin w drodze. Dla osób w podeszłym wieku lub w złym stanie ogólnym jest to istotne obciążenie.

Choć obowiązek zapewnienia transportu jest wpisany w świadczenie, jego standard i organizacja nie są szczegółowo uregulowane. W praktyce prowadzi to do dużego zróżnicowania jakości. W przypadku części pacjentów oznacza to wieloosobowe transporty, wydłużone trasy, oczekiwanie na innych chorych i brak dostosowania warunków przewozu do stanu zdrowia.

W tym kontekście coraz wyraźniej widać, że dostępność świadczeń nie może być oceniana wyłącznie ilościowo. Liczba stacji dializ czy zawartych kontraktów nie oddaje rzeczywistego dostępu do leczenia. Istotne znaczenie ma ich rozmieszczenie, czas dojazdu oraz profil pacjentów. Koncentracja świadczeń w dużych ośrodkach, choć uzasadniona ekonomicznie, może oznaczać dodatkowe obciążenia dla pacjentów z mniejszych miejscowości.

Domy pomocy społecznej – luka między systemami

Najbardziej złożona sytuacja dotyczy mieszkańców domów pomocy społecznej. Formalnie DPS nie jest podmiotem leczniczym i nie kontraktuje świadczeń zdrowotnych, a jego mieszkańcy korzystają z opieki zdrowotnej na zasadach ogólnych. W praktyce oznacza to funkcjonowanie na styku dwóch systemów – ochrony zdrowia i pomocy społecznej.

Mieszkaniec DPS pozostaje pacjentem systemu ochrony zdrowia, jednak organizacyjne konsekwencje leczenia, w tym transport, opieka po zabiegu i wsparcie w codziennym funkcjonowaniu, w dużej mierze spoczywają na placówce. W przypadku dializoterapii, wymagającej regularnych dojazdów, ten model szczególnie wyraźnie ujawnia swoje ograniczenia.

Odrębnym, ale powiązanym problemem pozostaje kwestia kadr medycznych. Domy pomocy społecznej od lat wskazują na trudności w zapewnieniu odpowiedniej liczby pielęgniarek, przy jednoczesnym wzroście potrzeb zdrowotnych mieszkańców. Jednocześnie obowiązujący model organizacyjny nie przewiduje ich finansowania w ramach systemu świadczeń zdrowotnych. W praktyce oznacza to utrzymywanie się luki pomiędzy potrzebami mieszkańców a możliwościami placówek.

W przypadku domów dla osób przewlekle psychicznie chorych problem ten ma dodatkowy wymiar. Obecność personelu medycznego jest istotna nie tylko z punktu widzenia opieki, ale także bezpieczeństwa i realizacji działań przewidzianych przepisami. W praktyce zabezpieczenie tych potrzeb opiera się często na rozwiązaniach zewnętrznych, które nie zawsze odpowiadają charakterowi całodobowej opieki.
Dializoterapia pokazuje, że samo zapewnienie świadczenia nie jest równoznaczne z zapewnieniem realnego dostępu do leczenia. Kluczowe znaczenie mają organizacja transportu, rozmieszczenie placówek oraz powiązanie systemu ochrony zdrowia z opieką społeczną. W kontekście starzejącej się populacji pacjentów staje się to jednym z istotnych wyzwań systemowych. 

Artykuł powstał na podstawie zapisu posiedzenia Podkomisji stałej do spraw rodziny (posiedzenie nr 11 z dnia 12 marca 2026 r.), poświęconego dializoterapii w Polsce – ze szczególnym uwzględnieniem osób starszych oraz mieszkańców domów pomocy społecznej, w kontekście niedofinansowania i nieaktualnej wyceny świadczeń.

12 marca na całym świecie obchodzony jest 20. Światowy Dzień Nerek. To święto ustanowione przez Międzynarodowe Towarzystwo Nefrologiczne i Międzynarodową Federację Fundacji Nerek, by zwiększać globalną świadomość na temat kluczowej roli, jaką nerki odgrywają dla ludzkiego zdrowia. Niestety, na choroby nerek zapada coraz więcej osób na całym świecie. Niechlubnie wśród nich króluje przewlekła choroba nerek (PChN). Dotyka już 850 milionów osób w skali globalnej, blisko 5 milionów z nich znajduje się w Polsce [1], pacjentów będzie przybywać, a system ich leczenia wymaga wielu usprawnień.
Nerki: mały wielki narząd
Tak niepozorne, a tak ważne! Cofając się do prehistorii – to nerki pozwoliły wyjść nam na ląd. Gdy życie zwierząt istniało tylko w oceanach, nerki kręgowców rozwinęły zdolność do zagęszczania moczu, co umożliwiło przetrwanie poza środowiskiem wodnym. Od tamtej pory nerki są jak biologiczna oczyszczalnia działająca 24/7. Dziennie u człowieka filtrują około 1800 litrów płynów, z czego to, co trzeba, wydalają w jedynie około 1-2 l moczu.

Ale nie tylko filtrują! Produkują hormony, regulują ciśnienie tętnicze, produkują erytropoetynę, która stymuluje wytwarzanie czerwonych krwinek, aktywują witaminę D, regulują równowagę metaboliczną organizmu. Mają wpływ na nastrój i koncentrację. Choć stanowią zaledwie 0,5% masy ciała, zużywają nawet 10% energii całego tlenu pobieranego przez organizm. A to dlatego, że pracują bez przerwy. Mają też ogromną rezerwę mocy. Można zupełnie normalnie funkcjonować tylko z jedną nerką (niektórzy nawet się tylko z jedną rodzą!). Problemy zaczynają się, gdy nerki utracą 70-80% swojej funkcji.

Z jakimi chorobami nefrologicznymi Polacy mierzą się najczęściej[2]?
„Ranking” zawiera poważne i bardzo poważne schorzenia. Niechlubne pierwsze miejsce dzierży tu przewlekła choroba nerek (PChN), która nie tylko zagraża życiu, ale także dotyczy blisko 5 mln osób w Polsce:

1. Przewlekła choroba nerek
Może się rozwijać przez wiele lat, a jej postęp długo może być niezauważony. Przebiega w 5 stadiach. W ostatnim wymaga leczenia nerkozastępczego. Dotyczy co 6. dorosłego Polaka. Rocznie z jej powodu umiera od 80 do 100 tys. Polaków.

2. Ostra niewydolność nerek
Nagła, lecz często odwracalna utrata funkcji nerek. Dotyczy nawet ~20% hospitalizowanych pacjentów i ponad połowy chorych na OIOM. Nie jest tak powszechna w populacji ogólnej jak PChN, ale jest bardzo częsta w praktyce szpitalnej i ma wysoką śmiertelność.

3. Kamica nerkowa
W wielu krajach rozwiniętych choruje na nią w ciągu życia ponad 10% populacji. Częstość rośnie wraz z dietą zachodnią, otyłością i odwodnieniem. To jedna z najczęstszych przyczyn bólu nerkowego i wizyt na SOR.

4. Choroba Bergera (nefropatia igA)
To przewlekła choroba immunologiczna, w której przeciwciała IgA odkładają się w kłębuszkach nerkowych, wywołując stan zapalny i uszkodzenie nerek. Jest to najczęstsza postać kłębuszkowego zapalenia nerek na świecie, dotykająca głównie młodych dorosłych (16-35 lat), często prowadząca do nadciśnienia, krwiomoczu i niewydolności nerek.

5. Infekcyjne choroby nerek
Powodowane przez bakterie, dotyczą układu moczowego i często „sięgają” aż do nerek. Stanowią istotny odsetek hospitalizacji nefrologicznych i powikłań zakażeń dróg moczowych.

Z jakimi problemami borykają się pacjenci najczęstszej choroby nerek w Polsce, tj. PChN?
Niestety problemy te są poważne, coraz bardziej alarmujące, a nefrologia od lat zdaje się nie przykuwać należytej uwagi decydentów. Oto lista największych bolączek pacjentów z przewlekłą chorobą nerek:

1. Dostępność kadr medycznych
Nefrologia jest najrzadziej wybieraną specjalizacją lekarską, brakuje też wykwalifikowanych kadr pielęgniarskich, bowiem w 2013 roku nefrologia przestała być specjalizacją dla tej grupy zawodowej.[3] Problem braku kadr jest szczególnie odczuwalny w Polsce powiatowej.
 
Rozwiązanie: podniesienie uprawień pielęgniarskich w leczeniu osób z PChN szczególnie w stacji dializ, co umożliwi uwolnienie czasu pracy nefrologa dotychczas wymaganego do „przebywania” w stacji dializ do zadaniowej realizacji świadczeń specjalistycznych takich, jak: zlecenie dializy, leczenie anemii nerkopochodnej, diagnostyka i leczenie chorób nerek w poradni nefrologicznej. Z kolei personel pielęgniarski stacji dializ mógłby dostać wsparcie od asystentów dializacyjnych. Dializoterapia to wysoce specjalistyczny zabieg, którego realizacja i nadzór leży w gestii personelu pielęgniarskiego i to ta grupa zawodowa może przejąć większą kliniczną odpowiedzialność, a wsparcie techniczne w fizycznej obsłudze realizacji zabiegu uzyskać od opiekunów medycznych po przeszkoleniu lub zmianie ich kompetencji na poziomie edukacji.

2. Problemy z wytwarzaniem dostępu naczyniowego
Aby rozpocząć leczenie dializami, pacjenci wymagają dostępu naczyniowego, umożliwiającego przetaczanie krwi do i z aparatu dializacyjnego. Złotym standardem pozostaje przetoka tętniczo-żylna, jednak w Polsce większość chorych zaczyna terapię od cewników naczyniowych. Wynika to z faktu, że zbyt mało ośrodków chirurgicznych wykonuje procedurę wytworzenia przetok i jest ona nieadekwatnie wyceniona, więc okupuje końce kolejek zabiegów. W efekcie opóźnienia w dostępie do optymalnego leczenia zwiększają ryzyko powikłań, takich jak infekcje czy zakrzepy, pogarszając rokowanie chorych.
 
Rozwiązanie: adekwatna wycena i przesunięcie realnych możliwości organizacji wytwarzania dostępów naczyniowych do stacji dializ oraz wyznaczenie standardów postępowania w tym zakresie.
 
3. Brak terminowej opieki wszystkich potrzebnych specjalistów
– Pacjenci z PChN to osoby z wielochorobowością. Większość z nich potrzebuje symultanicznej opieki: kardiologa, diabetologa, chirurga naczyniowego, dietetyka, psychiatry/psychologa, ortopedy. Tymczasem w stacji dializ te osoby nie mogą pracować, więc pacjenci, by skorzystać z ich pomocy, >>wpadają<< w zwykły system ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. – W praktyce oznacza to dłuższy czas oczekiwania na konsultacje, które są im potrzebne na porządku dziennym, często w trybie wyprzedzającym aktualne możliwości – tłumaczy dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog, transplantolog kliniczny, dyrektor medyczny DaVita Polska.
 
Rozwiązanie: poszerzenie wachlarza specjalizacji, które na co dzień mogą pracować z pacjentami w stacjach dializ i umożliwienie finansowania takiej organizacji opieki.

4. Zbyt długi czas wykonania badań do przeszczepienia nerki
Obecnie w Polsce przeprowadzenie badań i konsultacji trwa nawet 3 razy dłużej niż oczekiwanie na narząd (15 vs 6 miesięcy).[4] Przed transplantacją pacjenci muszą wykonać i skompletować wyniki kilkunastu badań i konsultacji. Robią to w zwykłym systemie, co często sprawia, że gdy ukończą ostatnie badania, te pierwsze przedawniają się.

Rozwiązanie: stworzenie szybkiej ścieżki postępowania na wzór tej działającej np. w przypadku pacjentów onkologicznych lub kardiologicznych.

5. Nieadekwatna wycena procedury dializoterapii
– Wycena dializoterapii w Polsce jest jedną z najniższych w Europie. I to nasz niechlubny wynik, który nie zmienia się od lat.[5] Brakuje dedykowanego podejścia do problemów pacjentów nefrologicznych, których liczba nieustannie rośnie. Stan ten się nie zmienia, gdyż PChN jest chorobą cywilizacyjną, pomimo coraz większej dostępności terapii spowalniajacych postęp przewlekłej choroby nerek – mówi Krzysztof Hurkacz, dyrektor generalny DaVita Polska.

Rozwiązanie: stworzenie przejrzystego i stale działającego systemu waloryzacji leczenia, który odpowie na wszystkie potrzeby pacjentów, a nie tylko na najbardziej podstawowe, tj. ratowanie życia.

– Profilaktyka i dobra organizacja leczenia osób już chorych – to powinny być dwa filary myślenia o nefrologii w Polsce. I o ile w przypadku prewencji w ostatnich latach poczyniono postęp (np. wprowadzenie Programu Profilaktyka 40+ i jego następcy z badaniami w kierunku zdrowia nerek, szersze zastosowanie flozyn w spowalnianiu postępu PChN, dodanie nefrologii do koszyka działań koordynowanych w POZ), o tyle podejście do leczenia osób potrzebujących terapii nerkozastępczej w zasadzie nie drgnęło. A wymagane zmiany nie wydają się trudne. Potrzebują tylko odpowiednich regulacji prawnych i przepisów, o całą resztę zadbają już podmioty realizując leczenie – komentują zgodnie Krzysztof Hurkacz, dyrektor generalny polskiego oddziału największego globalnego dostawcy usług dializacyjnych – DaVita i prof. Rajmund Michalski – prezes najstarszej i największej organizacji pacjentów nefrologicznych w Polsce – Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Moje Nerki (OSMN). 

DaVita i OSMN z okazji Światowego Dnia Nerek przygotowały szereg akcji edukacyjnych oraz profilaktycznych. 

Źródła:
[1] Jager K.J., et al. A single number for advocacy and communication-worldwide more than 850 million individuals have kidney diseases. Nephrol Dial Transplant. 2019;34(11):1803-1805 oraz https://www.gov.pl/web/krus/przewlekla-choroba-nerek-pchn–uwazaj-w-poczatkowej-fazie-nie-daje-objawow, dostęp: 10.03.2025
[2] Opracowanie własne DaVita na podstawie: wikipedia.com, mp.pl (Medycyna Praktyczna) oraz moje-nerki.pl, dostęp: 10.03.2026 r.
[3] I. Bączek, rynekzdrowia.pl, 02.05.2023, https://www.rynekzdrowia.pl/Polityka-zdrowotna/Dlugie-kolejki-do-nefrologa-Prof-Gellert-nie-chodzi-tylko-o-liczbe-specjalistow-ale-o-ich-zle-wykorzystanie,244957,14.html oraz Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 12 grudnia 2013 r. w sprawie wykazu dziedzin pielęgniarstwa oraz dziedzin mających zastosowanie w ochronie zdrowia, w których może być prowadzona specjalizacja i kursy kwalifikacyjne – https://www.dziennikustaw.gov.pl/D2013000156201.pdf
[4] Dane wewnętrzne DaVita
[5] Opracowanie własne na podstawie ogólnodostępnych źródeł informacji (strony odpowiedników Ministerstwa Zdrowia lub Narodowego Funduszu Zdrowia w innych krajach Europy).
Źródło informacji: DaVita

Przewlekła choroba nerek rozwija się po cichu. Przez lata nie daje wyraźnych objawów, a kiedy zostaje rozpoznana, bywa już zbyt późno, by odwrócić jej przebieg. Tymczasem w Polsce z chorobą może żyć nawet ponad 5 milionów osób – a zdecydowana większość z nich nie ma o tym pojęcia. Eksperci nie mają wątpliwości: system ochrony zdrowia wciąż wykrywa tę chorobę zbyt późno, a konsekwencje zdrowotne i finansowe będą w kolejnych latach tylko rosły.

Jak podkreślała prof. Magdalena Krajewska, konsultant krajowa w dziedzinie nefrologii, przewlekła choroba nerek „to stan, do którego dochodzi w przebiegu wielu chorób nerek, ale przede wszystkim w przebiegu chorób cywilizacyjnych – nadciśnienia, cukrzycy, otyłości – których będzie coraz więcej”. To właśnie dlatego mówimy dziś nie o wąskim problemie jednej specjalizacji, lecz o narastającym wyzwaniu zdrowia publicznego.

Dane przywoływane przez ekspertów wskazują, że właściwą diagnozę ma zaledwie około 5 proc. chorych. Oznacza to, że ogromna większość osób żyje z chorobą, nie mając świadomości jej istnienia – aż do momentu, gdy pojawiają się poważne powikłania.

Prognozy epidemiologiczne nie pozostawiają wątpliwości, że skala zjawiska będzie rosła wraz ze starzeniem się społeczeństwa. Jak wskazywała prof. Magdalena Krajewska, do 2034 roku liczba osób z przewlekłą chorobą nerek w Polsce może przekroczyć 5 milionów, a w populacji powyżej 60. roku życia schorzenie to dotyczy już niemal co piątej osoby. To oznacza, że system ochrony zdrowia będzie miał do czynienia nie z problemem marginalnym, lecz z jednym z najważniejszych przewlekłych obciążeń zdrowotnych najbliższych lat.

Nie chodzi jednak wyłącznie o samą niewydolność nerek. Choroba ta znacząco zwiększa ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych i bywa wskazywana jako jeden z najbardziej niedocenianych czynników ryzyka w medycynie. W praktyce oznacza to, że pacjent z obniżoną funkcją nerek może mieć gorsze rokowanie niż osoba z niektórymi nowotworami we wczesnym stadium. „Rozmawiamy o chorobie, która jest chorobą śmiertelną – to jest sprawa życia i śmierci” – podkreśla prof. Marcin Adamczak, prezes Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego. „Pacjent z eGFR około 30 (…) nie ma żadnych objawów poza nadciśnieniem tętniczym, a jego rokowanie co do przeżycia jest nawet dwa razy gorsze niż u chorego z nowotworem złośliwym bez przerzutów.”

Choroba, która przez lata nie daje objawów

Jednym z największych wyzwań w nefrologii pozostaje fakt, że przewlekła choroba nerek rozwija się długo bez wyraźnych symptomów. W początkowych stadiach pacjent może odczuwać jedynie niespecyficzne dolegliwości – zmęczenie, niewielkie obrzęki czy podwyższone ciśnienie tętnicze. Objawy te rzadko kojarzone są z chorobą nerek.

Choroba na początku jest chorobą bezobjawową albo skąpoobjawową” – tłumaczyła prof. Magdalena Krajewska.

Brak objawów nie oznacza jednak braku ryzyka, co potwierdzają także doświadczenia samych pacjentów. „Zachorowałam, gdy miałam 18 lat. Nie miałam objawów, a w dzień, w którym zachorowałam, następnego dnia musiałam mieć dializę.” – mówi Dorota Ligęza, wiceprezeska Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Moje Nerki. Zwraca przy tym uwagę, że choroby nerek mogą dotykać także bardzo młode osoby, dlatego jej zdaniem warto rozważyć wcześniejsze i bardziej systematyczne badania przesiewowe również wśród młodych ludzi.

Co istotne, brak objawów nie oznacza braku ryzyka. „Ryzyko chorób sercowo-naczyniowych zaczyna się już w momencie, kiedy objawy się jeszcze nie pojawiają, ale już mamy rozpoznanie przewlekłej choroby nerek” – podkreślała.

Z tego powodu kluczowe znaczenie ma diagnostyka laboratoryjna. Podstawowe badania pozwalające wykryć chorobę są stosunkowo proste: oznaczenie stężenia kreatyniny we krwi z wyliczeniem wskaźnika filtracji kłębuszkowej (eGFR), badanie ogólne moczu oraz oznaczenie stosunku albuminy do kreatyniny w moczu (ACR). To właśnie ten ostatni parametr – pozwalający wykryć niewielkie ilości białka w moczu – ma szczególne znaczenie dla wczesnego rozpoznania choroby.

Problem polega na tym, że w praktyce badanie to wykonywane jest zbyt rzadko. W wielu przypadkach przewlekła choroba nerek rozpoznawana jest dopiero w stadium trzecim lub czwartym, kiedy możliwości spowolnienia jej przebiegu są znacznie ograniczone.

System zaczyna reagować, ale wciąż zbyt późno

W debacie o przewlekłej chorobie nerek coraz wyraźniej wybrzmiewa przekonanie, że miejscem, w którym system powinien wychwytywać pacjenta najwcześniej, jest podstawowa opieka zdrowotna. To właśnie tam trafiają osoby z nadciśnieniem, cukrzycą, otyłością czy chorobami serca – a więc z najważniejszymi czynnikami ryzyka uszkodzenia nerek.

Jak mówiła Magdalena Kramska, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, „Cały sposób myślenia o ścieżce pacjenta w systemie należy niewątpliwie rozpocząć od podstawowej opieki zdrowotnej, bo tutaj tak naprawdę wszystko się zaczyna – a jeśli się nie zaczyna, to powinno się zaczynać”.

Zdaniem prof. Krajewskiej to właśnie brak charakterystycznych symptomów sprawia, że choroba wymyka się rutynowej czujności diagnostycznej i najczęściej rozpoznawana jest dopiero w stadiach zaawansowanych, „czyli 3b do 5, właściwie wtedy, kiedy już powinniśmy rozpoczynać dializoterapię”.

To właśnie POZ ma być tym miejscem, w którym system po raz pierwszy zbiera kluczowe informacje o pacjencie i decyduje o dalszej ścieżce diagnostycznej oraz terapeutycznej. Jak podkreślała przedstawicielka resortu, „to powinien być ten pierwszy moment, w którym system jest w stanie pozyskać kluczowe informacje o pacjencie, tak aby później móc skierować go na odpowiednie poziomy leczenia. Pewne rzeczy już się zadziały, a pewne rzeczy dopiero planujemy”.

W ostatnich latach w Polsce wprowadzono elementy opieki koordynowanej w POZ, obejmujące także obszar nefrologii. W ramach tej ścieżki możliwe jest wykonywanie podstawowych badań diagnostycznych, monitorowanie pacjentów oraz konsultacje z nefrologiem. Dane wskazują jednak, że skala korzystania z tej formy opieki jest wciąż niewystarczająca.

Jednym z najważniejszych zapowiadanych kierunków zmian jest rozszerzenie diagnostyki dostępnej na wczesnym etapie. Magdalena Kramska zapowiedziała, że „jednym z najistotniejszych planowanych działań jest badanie stężenia albuminy do kreatyniny. Docelowo ma ono zostać przesunięte ze ścieżki nefrologicznej w podstawowej opiece zdrowotnej do ścieżki diagnostycznej, co pozwoli nam odpowiednio wcześnie i w odpowiedniej skali wykrywać pierwsze sygnały oraz symptomy tej choroby u pacjentów, a później odpowiednio nimi się zajmować”.

To ważna deklaracja, bo właśnie oznaczenie ACR jest dziś uznawane za jedno z kluczowych badań w wykrywaniu przewlekłej choroby nerek na etapie, gdy pacjent nie ma jeszcze wyraźnych objawów. Bez niego znaczna część chorych pozostaje poza systemem aż do czasu zaawansowanego pogorszenia funkcji nerek.

To właśnie brak oznaczania albuminurii (ACR) sprawia, że znaczna część chorych pozostaje poza systemem. Jak wskazywała konsultant krajowa, dane pokazują, że „połowa pacjentów nam ucieknie, jeśli nie będą mieli oznaczonej albuminurii”. W tym sensie spór o zakres badań przesiewowych nie dotyczy detalu organizacyjnego, lecz tego, ilu pacjentów zostanie wykrytych zanim choroba wejdzie w etap zaawansowany.

Resort zdrowia wiąże ten wątek także z szerszym podejściem do profilaktyki chorób przewlekłych. Jak wskazywała Magdalena Kramska, problem zaczyna się często jeszcze przed samym rozpoznaniem przewlekłej choroby nerek, bo jego źródłem bywają nierozpoznane wcześniej nadciśnienie tętnicze i cukrzyca. W tym kontekście program „Moje Zdrowie” ma służyć temu, by pacjent wcześniej trafiał do systemu z podstawowymi informacjami o swoim stanie zdrowia, a sam system mógł lepiej pokierować dalszą diagnostyką.

Prof. Krajewska zwracała jednak uwagę, że obecny zakres programu nadal nie odpowiada w pełni na potrzeby nefrologii. „Mamy teraz ‘Moje Zdrowie’, bo ‘40 plus’ nie działał (…)” – mówiła, dodając, że w programie nadal nie przewidziano możliwości wykonania badania ACR, czyli oznaczenia albuminy do kreatyniny w moczu, które jest jednym z podstawowych badań pozwalających wykrywać przewlekłą chorobę nerek na wczesnym etapie. Kierunek zmian wydaje się więc dość jasno zarysowany: większy nacisk na POZ, wcześniejsze wykrywanie i rozszerzenie katalogu badań wykonywanych zanim pacjent trafi do specjalisty.

Nierówności dostępu i brak specjalistów

Wczesna diagnostyka to tylko pierwszy etap problemu. Równie poważnym wyzwaniem pozostaje dostęp do specjalistycznej opieki nefrologicznej.

Choć liczba poradni nefrologicznych w Polsce rośnie, ich rozmieszczenie jest nierównomierne. W niektórych regionach kraju dostęp do specjalisty jest stosunkowo łatwy, w innych czas oczekiwania na wizytę pozostaje bardzo długi. Prof. Krajewska zwracała uwagę, że dane NFZ pokazują nie tylko wydłużenie czasu oczekiwania na poradę nefrologiczną, ale też bardzo nierównomierny dostęp do oddziałów nefrologicznych. Jak mówiła, „połowa oddziałów nefrologicznych znajduje się w czterech województwach”, podczas gdy druga połowa musi zabezpieczyć całą resztę kraju. 

Równocześnie rośnie liczba pacjentów wymagających leczenia nerkozastępczego. W ostatnich latach zwiększyła się liczba stacji dializ, a także liczba osób dializowanych. Wydatki na dializoterapię pochłaniają ogromną część budżetu przeznaczonego na nefrologię – według szacunków nawet około 96 proc. wszystkich nakładów.

Paradoks polega na tym, że znaczna część tych kosztów wynika z późnego wykrywania choroby. Wczesne leczenie i odpowiednia profilaktyka mogłyby w wielu przypadkach spowolnić postęp choroby lub nawet zapobiec konieczności dializoterapii.

Równie poważnym problemem jest niedobór kadr. Prof. Magdalena Krajewska nie pozostawiała w tej sprawie wątpliwości: „Lekarzy nefrologów jest zdecydowanie za mało”. Na tę lukę kadrową nakładają się dodatkowo nierówności regionalne w dostępie do leczenia. Konsultant krajowa zwracała uwagę, że w przypadku leczenia nefropatii IgA różnice między województwami są trudne do racjonalnego uzasadnienia, a terminy konkursów i okresy ich zawierania wyraźnie się między sobą różnią. To jeden z tych obszarów, w których formalna dostępność terapii nie zawsze przekłada się na równy dostęp pacjenta do leczenia.

Podobną diagnozę stawiał prof. Marcin Adamczak, prezes Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego, zwracając uwagę na skalę dysproporcji w porównaniu z innymi krajami Europy. „Nie mam wątpliwości, że w Polsce jest zdecydowanie za mało nefrologów w porównaniu z innymi krajami europejskimi. W stosunku do takich krajów jak Grecja czy Węgry nefrologów mamy trzy–cztery razy mniej, a w porównaniu z Niemcami – około dwa razy mniej. To nie są różnice rzędu 20 czy 30 procent, tylko różnice całych rzędów wielkości, które w oczywisty sposób utrudniają wczesną diagnostykę i wczesne, celowane leczenie chorób nerek.”

Nowe możliwości leczenia

Postęp terapeutyczny w nefrologii w ostatnich latach jest wyraźny. Do praktyki klinicznej wprowadzono nowe grupy leków, w tym inhibitory SGLT2, czyli flozyny, które wykazują działanie nefroprotekcyjne i mogą spowalniać postęp choroby nerek.

Ten kierunek dostrzega również Ministerstwo Zdrowia. Jak podkreślała Magdalena Kramska, „to, co należy podkreślić, to zwiększająca się liczba wskazań i refundacji, jeżeli chodzi o flozyny, czyli substancje, które pozwalają skutecznie wpływać na leczenie przewlekłej choroby nerek. Tutaj również widać intensyfikację prac”.

Znaczenie nowoczesnego leczenia polega dziś nie tylko na wprowadzaniu kolejnych cząsteczek, ale też na wcześniejszym włączaniu terapii u pacjentów z grup ryzyka. Jak podkreślała prof. Krajewska, celem wczesnego rozpoznania jest nie tylko samo nazwanie problemu, ale możliwość realnego spowolnienia jego przebiegu. „Możemy spowodować, że przewlekła choroba nerek, która z zasady jest postępująca, będzie rozwijała się wolniej albo nawet – jeśli zaczniemy odpowiednio wcześnie – w niektórych patologiach jesteśmy w stanie zapobiec terapii nerkozastępczej” – mówiła. Im później choroba zostaje rozpoznana, tym mniejsze są możliwości realnego zahamowania jej progresji.

Coraz większą rolę odgrywa także kompleksowe podejście do leczenia, obejmujące kontrolę ciśnienia tętniczego, leczenie zaburzeń metabolicznych oraz terapię chorób współistniejących. W wielu przypadkach odpowiednio wczesne wdrożenie leczenia pozwala znacząco opóźnić moment konieczności dializoterapii.

Jednocześnie eksperci zwracają uwagę na problem wielolekowości. Pacjenci z przewlekłą chorobą nerek często cierpią na kilka chorób przewlekłych jednocześnie i przyjmują wiele leków. „Większość pacjentów z przewlekłą chorobą nerek to chorzy z wielochorobowością, czyli współwystępowaniem wielu schorzeń. Problem polega na tym, że przyjmują oni często wiele leków, a jeśli funkcja nerek jest już upośledzona, brak modyfikacji farmakoterapii może prowadzić do przyspieszenia pogorszenia funkcji nerek i nasilenia powikłań” – mówi dr hab. Jarosław Woroń, farmakolog kliniczny, ekspert w zakresie działań niepożądanych i interakcji lekowych.

Niewłaściwie dobrana farmakoterapia może przyspieszać pogorszenie funkcji nerek lub prowadzić do powikłań wymagających hospitalizacji. „Mamy dziś w Polsce do czynienia z tzw. hiperpolifarmakoterapią. Każde działanie niepożądane wynikające z niewłaściwego leczenia generuje ogromne koszty dla systemu ochrony zdrowia – szacuje się je na 6–8 tysięcy euro na jeden przypadek” – podkreśla specjalista.

W tym kontekście ekspert zwraca uwagę, że inwestycja w nowoczesne i właściwie dobrane leczenie może w dłuższej perspektywie ograniczać zarówno powikłania, jak i koszty systemowe. „Jeżeli nie wydamy pieniędzy na właściwą refundację i dostęp do skutecznych terapii, to system i tak wyda je później na leczenie powikłań.”

Przeszczepienie – najlepsza, ale wciąż niedostatecznie wykorzystywana metoda leczenia

Dla części pacjentów z zaawansowaną niewydolnością nerek najlepszą metodą leczenia pozostaje przeszczepienie narządu. W ostatnich latach liczba transplantacji nerek w Polsce zaczęła ponownie rosnąć. Jak wskazywała Magdalena Kramska, „w ostatnich latach obserwujemy zwiększającą się liczbę przeszczepień. W zeszłym roku, jeżeli chodzi o nerki, wykonano ich ponad 1200. To jest rzecz, która szczególnie cieszy”.

Jednocześnie resort nie ukrywa, że sam wzrost liczby przeszczepień nie rozwiązuje całego problemu. Mimo poprawy wyników wciąż istnieją bariery w kwalifikowaniu pacjentów do przeszczepienia. Proces kwalifikacji bywa długi i skomplikowany, a wielu pacjentów trafia na listę oczekujących zbyt późno. Z punktu widzenia zarówno pacjentów, jak i systemu ochrony zdrowia oznacza to konieczność dłuższego leczenia dializami, które są mniej korzystne dla zdrowia i jednocześnie znacznie droższe dla systemu.

To właśnie ten obszar ma być jednym z ważniejszych pól dalszych działań. Jak zapowiedziała Magdalena Kramska, „w tym roku chcielibyśmy skupić nasze działania systemowe w obszarze nerki na usprawnieniu procesu kwalifikacji do przeszczepienia. Wiemy od przedstawicieli pacjentów, że problemy z szybką ścieżką kwalifikacji do przeszczepienia nerki obiektywnie w systemie istnieją, dlatego chcielibyśmy zastanowić się, jak ten problem rozwiązać i zaproponować konkretne rozwiązania”.

W praktyce oznacza to, że obok profilaktyki i diagnostyki jednym z najważniejszych systemowych wyzwań pozostaje dziś uporządkowanie ścieżki prowadzącej pacjenta do przeszczepienia – tak, by nie trafiał do niej dopiero po długim okresie dializoterapii.

Choroba, która wymaga szerokiej koalicji

Coraz wyraźniej widać, że skuteczna walka z przewlekłą chorobą nerek nie może ograniczać się wyłącznie do działań nefrologów. Konieczna jest współpraca wielu środowisk: lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, specjalistów różnych dziedzin, diagnostów laboratoryjnych, organizacji pacjentów oraz instytucji odpowiedzialnych za finansowanie systemu ochrony zdrowia.

Kluczową rolę odgrywa także edukacja społeczeństwa. Wiele osób nie wykonuje podstawowych badań laboratoryjnych przez lata, ponieważ nie odczuwa żadnych dolegliwości. Tymczasem proste badania krwi i moczu mogą pozwolić na wykrycie choroby na etapie, gdy jej przebieg można jeszcze skutecznie spowolnić.

Dlatego coraz częściej pojawiają się postulaty wprowadzenia szerszych programów badań przesiewowych – zarówno w podstawowej opiece zdrowotnej, jak i w medycynie pracy czy w ramach badań profilaktycznych u młodych dorosłych.

„Około 4,7 miliona Polaków choruje na choroby nerek. Natomiast pacjent to jest ktoś, kto jest już zdiagnozowany i o tym wie – a to jest zaledwie około 5 procent” – mówi prof. Rajmund Michalski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Moje Nerki.

Jak dodaje, doświadczenia organizacji pacjenckich pokazują, że zainteresowanie badaniami profilaktycznymi jest bardzo duże. „Robimy co roku akcję edukacyjną w Krakowie, gdzie wykonujemy 1500 bezpłatnych badań kreatyniny. Zainteresowanie jest ogromne – zanim badania się rozpoczną, lista chętnych jest już właściwie pełna.”

Jeżeli system ochrony zdrowia nie zacznie wykrywać choroby wcześniej, liczba pacjentów wymagających dializ i przeszczepień będzie nadal rosnąć. A to oznacza nie tylko ogromne koszty dla systemu, lecz także poważne konsekwencje społeczne – utratę zdrowia, sprawności i możliwości pracy przez tysiące osób.

Artykuł powstał na podstawie zapisu posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Medycyny Bólu pt. „Pacjent z przewlekłą chorobą nerek w systemie opieki zdrowotnej. Stan obecny i rekomendacje zmian”, które odbyło się 9 marca 2026 r.
W dniach 24-26 kwietnia 2025 r. w Hotelu Novotel w Gdańsku odbędzie się VII Gdańska Konferencja Pielęgniarek Nefrologicznych – meeting post EDTNA/ERCA. Wydarzenie dedykowane jest pielęgniarkom oraz pielęgniarzom pracującym na oddziałach nefrologicznych oraz nefrologii dziecięcej.

Hasłem przewodnim Wydarzenia będzie „Odsłanianie przyszłości: sztuczna inteligencja i nowe terapie leczenia nerek”.

Celem Konferencji jest omówienie ustaleń powstałych podczas międzynarodowej konferencji EDTNA/ERCA, która odbyła się w Atenach w dniach 21-24 września 2024 r. oraz omówienie najważniejszych postępów w obszarze nefrologii i transplantologii w aspekcie klinicznym z uwzględnieniem opieki pielęgniarskiej.

Więcej informacji, w tym program Konferencji, dostępne są na stronie Wydarzenia:
https://pielegniarkinefrologiczne.pl/program/

Udział w Konferencji wymaga wcześniejszej rejestracji, której można dokonać poprzez formularz rejestracyjny dostępny na stronie:
https://pielegniarkinefrologiczne.pl/registration-fees-pl/

Wzajemne zależności pomiędzy jakością środowiska i związanymi z tym zmianami klimatycznymi, a chorobami (w tym nefrologicznymi) są coraz bardziej zauważalne i często dyskutowane. Dysponujemy coraz lepszymi narzędziami do takich badań, a tematyczna baza danych jest coraz bogatsza.
Szacuje się, że pod koniec XIX wieku liczba subbstancji chemicznych obecnych w środowisku wynosiła około 300 000. Obecnie, według danych zamieszczonych w bazie Chemical Abstract Service, liczba znanych substancji (w tym w większości wyprodukowanych przez ludzi) wynosi już ponad 125 000 000.

Wprawdzie na poziomie stężeń, które mogą nam bezpośrednio zagrażać jest to tylko około miliona substancji, jednak pamiętając o efekcie synergicznym, ich wpływ na nasze zdrowie jest ogromny.

Jedną z najbardziej powszechnych chorób cywilizacyjnych są choroby nerek, które są najczęściej bezobjawowe, a przyczyniają się do śmierci milionów ludzi. W przypadku schyłkowej niewydolności nerek konieczne jest leczenie nerkozastępcze. Hemodializy i dializy otrzewnowe z jednej strony ratują życie chorym, a z drugiej mają duży wpływ na zanieczyszczenie środowiska i ślad węglowy.

Wzajemne zależności pomiędzy jakością środowiska i związanymi z tym zmianami klimatycznymi, a chorobami (w tym nefrologicznymi) są coraz bardziej zauważalne i często dyskutowane. Dysponujemy coraz lepszymi narzędziami do takich badań, a tematyczna baza danych jest coraz bogatsza.

Więcej informacji i pełen artykuł prof. Rajmunda Michalskiego do pobrania tutaj:                              

Leczenie nerkozastępcze i zagrożenia środowiskowe

źródło: Forum Nefrologiczne – Edukacja

 

Od 9 do 11 osób w ciągu godziny – szacuje się, że tylu Polaków umiera przedwcześnie z powodu przewlekłej choroby nerek (PChN). Ogólnopolskie Stowarzyszenie Moje Nerki i DaVita Polska apelują o natychmiastowe zmiany w opiece nefrologicznej. Organizacje przygotowały listę pięciu zmian, które są konieczne w nefrologii i dializoterapii, by poprawić jakość leczenia pacjentów z przewlekłą chorobą nerek. Standard opieki koordynowanej w nefrologii mógłby pomóc uratować wiele ludzkich istnień.
Choroby nerek są drugim, po nadciśnieniu tętniczym, najczęstszym przewlekłym schorzeniem dotykającym dorosłych Polaków. Szacuje się, nawet 15 proc.[1] Polaków – 4,7 mln – może chorować na przewlekłą chorobę nerek (PChN).
 
Przewlekłą chorobę nerek wymienia się wśród chorób cywilizacyjnych XXI wieku, w gronie chorób sercowo-naczyniowych, nadciśnienia tętniczego, otyłości i cukrzycy. PChN – lub powikłania z nią związane – mogą odpowiadać nawet za 80–100 tys. przedwczesnych zgonów w Polsce rocznie. Na całym świecie z przewlekłą chorobą nerek żyje prawie 850 mln ludzi[2], a do 2040 roku PChN będzie piątą najczęstszą przyczyną zgonów na świecie[3].
 
Nerki muszą stać się priorytetem zdrowotnym
Skala nieświadomości co do chorób nerek jest wśród Polaków ogromna. Dlatego wraz z DaVita Polska, ogólnopolską siecią stacji dializ, która zabiega o podniesienie standardów leczenia pacjentów dializowanych, apelujemy do rządzących o wprowadzenie opieki skupionej wokół pacjenta i jego potrzeb. Nasza nefrologiczna piątka pokazuje, jak optymalnie wspierać w systemie osoby chorujące na nerki. Dajmy sobie i im szansę, by poprawić wskaźniki zachorowalności i umieralności, by zapewnić wysoką jakość leczenia osób z chorobami nerek. Nerki muszą stać się priorytetem zdrowotnym – mówi prof. Rajmund Michalski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Moje Nerki, który sam całe życie boryka się z tą chorobą, a obecnie jest 10,5 roku po przeszczepieniu nerki.
 
Zdaniem profesora Rajmunda Michalskiego pacjentów nefrologicznych dzielimy na trzy grupy. Pierwszą są osoby niezdiagnozowane i nieleczone, które nie wiedzą, że chorują (wspomniane 4,7 mln dorosłych Polaków). Drugą grupę stanowią pacjenci dializowani. Trzecią – pacjenci, którzy czekają na przeszczepienie nerki lub są po transplantacji tego narządu.
 
Dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog i transplantolog kliniczny, dyrektor medyczny DaVita Polska, precyzuje: Diagnostyka w kierunku chorób nerek, dializoterapia i transplantacja to trzy nierozerwalnie związane ze sobą elementy ścieżki leczenia pacjenta nefrologicznego. Każdy z tych elementów jest ważny, każdy jest niezbędny. Wszystkie trzy odpowiednio ułożone – tj. w standard nefrologicznej opieki koordynowanej – mogą być dużą szansą dla pacjentów z chorobami nerek, by poprawić jakość ich życia.
 
Piątka nefrologiczna to optymalne rozwiązanie propacjenckie
O konieczności wprowadzenia modelu opieki koordynowanej dla osób z chorobami nerek mówi się w Polsce od lat, lecz niewiele dzieje się w tym temacie. Jeszcze w 2019 roku, przed pandemią COVID-19, w każdym województwie był planowany pilotaż koordynowanej opieki nefrologicznej nad pacjentami z przewlekłą chorobą nerek. Niestety, mimo zapowiedzi decydentów, nie ruszył.
 
Projekt zmian w opiece nad pacjentami z chorobami nerek, przygotowany przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Moje Nerki i DaVita Polska, ma zapewnić pacjentowi innowacyjne i bezpieczne leczenie, o wysokiej skuteczności w zakresie jakości klinicznej i jak najbardziej racjonalnym wykorzystaniu wszystkich zasobów systemu ochrony zdrowia. Projekt składa się z pięciu punktów:
 
5 zmian, które konieczne są w nefrologii i dializoterapii
 
  1. Wprowadzenie opieki koordynowanej nad pacjentem z przewlekłą chorobą nerek (PChN):
    1. Usprawnienie opieki nad pacjentem we wczesnym i zaawansowanym stadium PChN – ośrodek nefrologiczny (stacja dializ wraz z poradnią nefrologiczną) organizujący i koordynujący leczenie pacjenta zgodnie z jego potrzebami i świadomym wyborem
    2. Objęcie pacjentów z PChN opieką innych specjalistów: kardiologów, diabetologów, dietetyków, psychiatrów/psychologów, chirurga naczyniowego, których wiedza specjalistyczna jest niezbędna do prawidłowego leczenia pacjentów z PChN
    3. Usprawnienie wytwarzania i utrzymania optymalnego dostępu naczyniowego do dializ
    4. Usprawnienie ścieżki badań przygotowujących do przeszczepienia nerki (zwiększenie liczby pacjentów na Krajowej Liście Oczekujących na przeszczepienie nerki)
    5. Szerszy dostęp do farmakoterapii, która jest ograniczona programami lekowymi nie wszędzie dostępnymi
  1. Zwiększenie wykrywalności chorób nerek i wzrost znaczenia profilaktyki i badań przesiewowych w kierunku chorób nerek w POZ
  1. Wzrost liczby nefrologów i pielęgniarek nefrologicznych – bardziej równomierny i sprawiedliwy dostęp do kadr medycznych
  1. Wprowadzenie oceny jakości systemu opieki nad pacjentem z PChN – wzrost liczby monitorowanych wskaźników jakościowych w leczeniu pacjentów nefrologicznych
  1. Stworzenie przejrzystego mechanizmu regularnie przystosowującego wycenę dializy do realiów ekonomicznych – z uwzględnieniem wszystkich potrzeb zdrowotnych pacjentów w Polsce
 
Pomyślmy o demografii
Przewlekła choroba nerek może rozwinąć się u każdego, jednak ryzyko zachorowania rośnie wraz z wiekiem. Grupą wiekową szczególnie narażoną na zachorowanie są osoby po 60.–65. roku życia.
 
Nie uciekniemy od faktu, że nasze społeczeństwo się starzeje. W ciągu ostatniej dekady przybyło blisko 2 miliony osób w grupie wiekowej 60–65+ (w 2010 roku seniorów było 6,45 mln, w 2021 roku już 8,53 mln)[4]. To oznacza, że przeszło co piąty mieszkaniec Polski ma teraz ponad 60 lat (seniorzy stanowią 22 proc. mieszkańców Polski). Według szacunków GUS w 2030 roku liczba dorosłych Polaków w wieku powyżej 60–65 lat wyniesie 10,8 mln. Seniorzy będą stanowić niemal jedną trzecią ogółu ludności Polski.
 
Dr Szymon Brzósko podkreśla: Starzenie się społeczeństwa w Polsce, spadek dzietności, rosnąca liczba osób z przewlekłymi chorobami, takimi jak cukrzyca, miażdżyca, niewydolność serca i nadciśnienie tętnicze, sprawiają, że zintegrowana opieka zdrowotna staje się koniecznością. Proponując rozwiązania z nefrologicznej piątki, chcemy pokazać, że jesteśmy w stanie poprawić jakość opieki nad pacjentami, którzy już chorują na nerki, a także zwiększyć jej jakość dla tych, którzy dopiero staną się pacjentami.
 
W mojej ocenie już nie ma na co czekać. Wystarczy zestawić ze sobą wspomniane statystyki zachorowalności na choroby nerek w Polsce ze starzejącym się społeczeństwem. Mimo że w Polsce w leczeniu nerek udało się już sporo osiągnąć, to nefrologia jest tym obszarem, który pilnie potrzebuje dalszych zmian. Pacjenci nefrologiczni zasługują na to, by zostać objęci koordynowaną opieką, jak to się dzieje w kardiologii, onkologii czy POZ – podsumowuje prof. Rajmund Michalski.
 
 
[1] 30,9 mln – liczba dorosłych Polaków (dane za 2021 rok); tabl. 20, str. 161, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/roczniki-statystyczne/roczniki-statystyczne/rocznik-demograficzny-2022,3,16.html?fbclid=IwAR2ii1aT6IViq5XW-s4LCmimS78AHvI1fR6pyUyyp5x64-kckmH-Dmh5J1A
[2] Jager K.J., et al. A single number for advocacy and communication-worldwide more than 850 million individuals have kidney diseases. Nephrol Dial Transplant. 2019;34(11):1803-1805
[3] Foreman K.J. et al. Forecasting life expectancy, years of life lost, and all-cause and cause-specific mortality for 250 causes of death: reference and alternative scenarios for 2016-40 for 195 countries and territories. Lancet. 2018; 392(10159):2052-90
[4] https://swiatlekarza.pl/niewydolnosc-serca-nerki-sa-kluczem/
źródło: DaVita

W Polsce z powodu przewlekłej choroby nerek (PChN) umiera od 80 do 100 tys. osób rocznie. Ta choroba nadal wykrywana jest zbyt późno, ponieważ rozwija się przez wiele lat nie dając często specyficznych objawów. Wczesna diagnostyka i wykonywane regularnie podstawowe badania, umożliwiają wykrycie PChN na wczesnym etapie i spowolnienie jej rozwoju.

Szacuje się, że prawie 4,7 mln Polaków nie wie, że ich nerki mogą działać nieprawidłowo. Pacjenci nadal zbyt późno trafiają do lekarza specjalisty. W schyłkowej fazie choroby, kiedy narząd przestaje pracować, pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego ratującego życie: przeszczepienia nerki lub dializoterapii. 
Przewlekła choroba nerek może przez wiele lat przebiegać bezobjawowo. Czynność nerek ulega systematycznemu pogorszeniu, o czym pacjent nie wie. Kiedy choroba zostaje rozpoznana, często przy okazji innych badań, na efektywne postępowanie terapeutyczne może być za późno. Bardzo ważne jest wykrycie PChN w jej wczesnym etapie, aby była szansa na zatrzymanie lub spowolnienie postępu choroby, zanim niekorzystne zmiany w nerkach staną się nieodwracalne – mówi dr n. med. Marta Serwańska-Świętek, nefrolog i transplantolog kliniczny, zastępca dyrektora medycznego DaVita Polska.
Wizyta w poradni nefrologicznej to ważny element profilaktyki chorób nerek 

Przewlekła choroba nerek (PChN) stała się jednym z najczęściej występujących schorzeń cywilizacyjnych. Szacuje się, że ok. 800 mln osób na świecie cierpi na choroby nerek, z czego w Polsce – co ósma. Nieleczone choroby nerek i układu moczowego niosą za sobą poważne konsekwencje.
Wizyta w poradni nefrologicznej, może wykluczyć bądź potwierdzić chorobę nerek na wczesnym jej etapie, kiedy podjęcie odpowiedniego leczenia może w znacznym stopniu spowolnić jej rozwój. 

Lekarze pracujący w poradniach nefrologicznych zajmują się diagnostyką i leczeniem najczęstszych chorób nerek: pierwotnych (kłębuszkowe zapalenia nerek), wtórnych (spowodowanych np. cukrzycą, nadciśnieniem tętniczym, układowymi chorobami tkanki łącznej np. toczniem trzewnym układowym), kamicy moczowej i innych. Na różnych etapach przewlekłej choroby nerek, stosowane są skuteczne metody terapii i spowalniania przebiegu. W schyłkowej fazie choroby pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego, czyli przeszczepienia organu lub dializoterapii
 
Aby zarejestrować się na wizytę do poradni pacjent musi mieć skierowanie od lekarza rodzinnego lub innego lekarza pracującego w jednostce ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS). W czasie pierwszej wizyty lekarz analizuje wyniki badań, szczególnie stężenie kreatyniny, mocznika, potasu, morfologię krwi obwodowej, badanie ogólne moczu a także wykaz wszystkich aktualnie przyjmowanych leków. Przydatne są także karty informacyjne z pobytów w szpitalach. Wskazane jest także posiadanie i prowadzenie dzienniczka pomiaru ciśnienia tętniczego i kontroli glikemii, jeżeli pacjent choruje na cukrzycę. 
 
Aby zdiagnozować chorobę nerek na wczesnym etapie i zastosować odpowiednie leczenie, nefrolodzy w pierwszej kolejności zlecają badania krwi i moczu, mogą zlecić dodatkowo także ultrasonografię lub tomografię komputerową.
Przewlekłą chorobę nerek można wykryć poprzez wykonanie badania ogólnego moczu oraz oznaczenie stężenia kreatyniny w surowicy krwi. Wykonanie tych badań zalecane jest osobom, które znajdują się w grupie ryzyka wystąpienia niewydolności nerek, np. są już leczeni z powodu innej przewlekłej choroby, lub mają dodatni wywiad rodzinny w kierunku chorób nerek. Nieprawidłowy wynik warto skonsultować z lekarzem rodzinnym lub specjalistą nefrologiem w celu ustalenia dalszego postępowania – mówi dr n. med. Marta Serwańska-Świętek.
Osoby szczególnie narażone na zachorowanie na choroby nerek to pacjenci z otyłością, nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą i innymi chorobami przewlekłymi. Wystąpienie PChN jest związane także z nadużywaniem szkodliwych leków i suplementów, paleniem papierosów i brakiem aktywności fizycznej.
 
Poradnie nefrologiczne to ważne ogniwo opieki koordynowanej nad pacjentami z chorobami nerek  
 
Nefrolodzy z poradni nefrologicznych są ważnym elementem w projektowanej koordynacji całego leczenia pacjenta z PChN. To oni przepisują leki, zalecają dietę i udzielają porad dotyczących prowadzenia odpowiedniego stylu życia oraz kontrolują objawy początkowej fazy choroby. Nefrolodzy zlecają szereg regularnych badań kontrolnych, między innymi badań krwi, moczu oraz badań obrazowych, w celu monitorowania stanu nerek i skuteczności leczenia. Korzystanie z poradni może wpłynąć na zwiększenie poziomu rozpoznawalności PChN na wczesnym jej etapie, a tym samym w efekcie przyczynić się do późniejszego zastosowania u tych osób leczenia nerkozastępczego. 
Obecnie, gdy osób z PChN przybywa, potrzebujemy wprowadzenia opieki koordynowanej, w której lekarz ośrodka nefrologicznego będzie organizował i koordynował leczenie pacjenta zgodnie z jego licznymi potrzebami zdrowotnymi i świadomym wyborem. Przyczyni się to do wcześniejszego wykrywania PChN, poprawienia jakości leczenia, a także usprawnienia i odciążenia całego systemu opieki nefrologicznej – mówi dr hab. n. med. Szymon Brzósko, dyrektor medyczny DaVita Polska.
Wprowadzenie systemu opieki koordynowanej w nefrologii może zapewnić pacjentowi sprawne i kompleksowe leczenie. Taki model zakłada skupienie na pacjencie i jego złożonych potrzebach zdrowotnych. Priorytetem jest ułożenie całego „łańcucha opieki” – dostęp do specjalistów i procedur medycznych – który przyniesie pacjentowi największy zysk zdrowotny przy jednocześnie jak najbardziej racjonalnym wykorzystaniu wszystkich zasobów systemu zdrowia. W modelu takim rolę koordynatora przyjmuje lekarz nefrolog z poradni lub stacji dializ, który najlepiej zna pacjenta i jego złożone potrzeby medyczne. Modele takie z powodzeniem od lat działają na Zachodzie, np. w Stanach Zjednoczonych. W Polsce od kilku lat trwają prace nad nim, niemniej do tej pory znacząc zmiany nie zostały wdrożone. 
 
 
źródło: DaVita Polska
W grudniu 2022 Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) przygotowała dla Ministerstwa Zdrowia propozycje zmian w modelu organizacji opieki ambulatoryjnej nad pacjentem z przewlekłą chorobą nerek (PChN), aby usprawnić i podnieść jakość leczenia na każdym etapie choroby. Zdaniem ekspertów DaVita zmiany zaproponowane przez AOTMiT są pierwszym i bardzo potrzebnym krokiem do lepszej koordynacji leczenia pacjentów nefrologicznych. Nadal usprawnienia wymaga etap opisujący dializoterapię.

Nowy model przedstawiony przez AOTMiT w grudniu 2022 nakreśla propozycje zmiany w modelu opieki nad pacjentem z PChN w zakresie wykrywalności, monitorowania choroby, wytwarzania dostępów naczyniowych, zabezpieczenia innych potrzeb medycznych pacjenta i przygotowania go do przeszczepienia nerki. Porusza również problem braków kadr medycznych oraz kosztów operacyjnych prowadzenia ośrodka nefrologicznego.

 Zmiany zaproponowane przez AOTMiT są bardzo potrzebnym krokiem do lepszej koordynacji leczenia chorych na PChN. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że jest to dopiero pierwszy krok w tym kierunku. W związku z pojawieniem się nowych możliwości farmakoterapii, szczególnego znaczenia nabiera, podniesiona w modelu AOTMiT, potrzeba wczesnej diagnozy, co umożliwi szybsze leczenie i realne klinicznie spowolnienie postępu choroby. To wielka korzyść dla samych chorych oraz dla płatnika publicznego, gdyż opóźni moment rozpoczęcia leczenia nerkozastępczego, czyli transplantacji nerki lub dializoterapii – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog, dyrektor medyczny DaVita Polska.

DaVita: Organizacja dializoterapii nadal wymaga usprawnienia
Wysokość podstawowej stawki za leczenie dializami nie zmieniła się znacząco w ciągu ostatnich 10 lat, pomimo inflacji oraz wzrostu kosztów energii, wody, paliwa i wynagrodzeń. Niedawno wprowadzone korekty nie pokrywają w pełni kosztów leczenia. Do sprawnego, ciągłego i jakościowego funkcjonowania systemu opieki nad pacjentem nefrologicznym w Polsce konieczna jest dalsza pilna indeksacja stawki za leczenie dializami oraz wprowadzenie mechanizmu, który regularnie będzie ją aktualizował w zależności od sytuacji ekonomiczno-gospodarczej.

– Proponowany model niestety nie wspomina i nie zabezpiecza stałego mechanizmu aktualizującego odpłatności za świadczenia dializoterapii w zależności od aktualnej sytuacji gospodarczej. To duża luka, bowiem stan, który mamy obecnie – zmiany z częstotliwością raz na 10 lat – nie pozwala zabezpieczyć wszystkich i stale rosnących potrzeb medycznych pacjentów, chorujących najczęściej na wiele schorzeń. Nie pozwala również pokrywać nieustannie rosnących kosztów operacyjnych prowadzenia ośrodków leczenia nerkozastępczego, zarówno szpitalnych, jak i ambulatoryjnych – mówi Krzysztof Hurkacz, dyrektor generalny DaVita.

Bez odpowiedniej indeksacji stawki za leczenie dializami świadczeniodawcy mogą zostać zmuszeni zamykać kolejne ośrodki (w 2022 zamknięto 7 stacji dializ). Już teraz znikają z mapy placówki, które nie są w stanie udźwignąć ciągle rosnących kosztów działalności i galopującej inflacji. Ponadto w ośrodkach w większych miejscowościach redukowane są liczby zmian.

 Dializy są zabiegiem ratującym życie pacjentów. W mojej ocenie to świadczenie powinno być tak wycenione, żeby pacjenci mieli maksymalne poczucie bezpieczeństwa. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której chorzy, szczególnie z mniejszych miejscowości, będą musieli jeździć co drugi dzień nawet sto i więcej kilometrów na leczenie, bo ich najbliższa stacja dializ, niedaleko domu lub pracy, zostanie zamknięta – wyjaśnia prof. Rajmund Michalski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Moje Nerki.

DaVita: Potrzebna jest koordynacja leczenia pacjenta z przewlekłą chorobą nerek
Cały system koordynowanej opieki nefrologicznej powinien być nastawiony na sprawność i wysoką jakość leczenia na każdym etapie choroby, niezależnie od miejsca udzielanych świadczeń: szpitala czy też ambulatoryjnej stacji dializ w małej lub większej miejscowości. Wprowadzenie opieki koordynowanej jest priorytetem, podobnie jak urealnienie wyceny niedoszacowanych procedur nefrologicznych1.

– System opieki koordynowanej powinien być realizowany zgodnie z zasadami medycyny opartej na wartości, nastawionej na jakość leczenia, uwzględniając perspektywę pacjenta przy optymalnych kosztach finansowych i kadrowych. Nowy model AOTMiT zdaje się lepiej odpowiadać na potrzeby chorych na etapie diagnozy, wczesnego leczenia i kwalifikacji do transplantacji. Dopracowania wymaga sam proces dializoterapii. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na fakt znacznych braków kadrowych na rynku pracy. Stabilni pacjenci z PChN mogą być bezpiecznie leczeni przez lekarzy rodzinnych w POZ, ale to nie wyczerpuje wszystkich potrzeb. W modelu powinny się znaleźć rozwiązania, które pozwolą odpowiedzieć na niepokojący fakt, że nefrologia jest najszybciej zanikającą specjalizacją w Polsce – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Dodatkowo dr hab. Szymon Brzósko zwraca uwagę na potrzebę holistycznego podejścia do leczenia pacjentów z PChN:

– Choroby sercowo-naczyniowe, powikłania cukrzycy, zróżnicowane potrzeby dietetyczne, farmakologiczne, problemy psychologiczne i adaptacyjne mają niebagatelny wpływ na leczenie chorego z PChN i jego samopoczucie, a obecnie opieka w tych obszarach jest rozproszona i nieefektywna lub nieobecna. Potrzeby pacjentów rosną wraz ze stopniem rozwoju choroby. Możliwość koordynacji procesu opieki i leczenia pacjentów w zaawansowanym stadium PChN i leczonych nerkozastępczo przez ośrodek dializ, mogłaby znacząco usprawnić realizację jego potrzeb zdrowotnych. Należy stworzyć systemowe rozwiązanie do realizacji tych zadań, w tym efektywniejszego wydawania środków finansowych – dodaje.

DaVita deklaruje dalsze pełne zaangażowanie w prace mające na celu wprowadzenie w Polsce jak najwyższych standardów leczenia dla osób z przewlekłą chorobą nerek i stworzenie modelu opieki w pełni koordynowanej.

O PChN i przebiegu leczenia chorego
Przewlekła choroba nerek jest jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego. Szczególnie narażone na niewydolność nerek są osoby z cukrzycą, pacjenci z nadciśnieniem tętniczym oraz chorujący na chorobę wieńcową2. Do dializ dożywa niecałe 3 proc. pacjentów, reszta umiera przedwcześnie3. Co więcej, według danych Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP) nefrologia jest najszybciej zanikającą specjalizacją w Polsce, z czym wiążą się problemy kadrowe: braki w kadrze lekarskiej i pielęgniarskiej4.

Obecnie po rozpoznaniu choroby pacjent leczony jest w poradni nefrologicznej. Gdy choroba zbliża się do 4. lub 5. etapu, oceniane są możliwości przeprowadzenia wyprzedzającego przeszczepienia nerki – zanim pacjent rozpocznie dializoterapię. Jeśli w danym momencie pacjent nie kwalifikuje się do transplantacji, na etapie schyłkowej niewydolności narządu rozpoczyna leczenie dializoterapią, która jest zabiegiem ratującym życie.

Dializoterapia prowadzona jest w Polsce w trybie ambulatoryjnym jako dializa otrzewnowa lub hemodializa (hemodialfitracja). W przypadku hemodialozoterapii (95% chorych), pacjent przyjeżdża do stacji dializ co drugi dzień, na trwający około 4 godzin zabieg, podczas którego jego organizm oczyszczany jest z toksyn i zbędnych produktów przemiany materii. Jednocześnie, w stacji dializ, w dużej mierze poza systemowymi rozwiązaniami, chory jest oceniany i kwalifikowany do przeszczepienia nerki.

PChN w liczbach
· W Polsce może być nawet 4,7 mln pacjentów cierpiących na przewlekłą chorobę nerek (PChN). Większość z nich nie jest świadoma swojego stanu5.
· Niewydolność nerek rozwija się powoli – przez 20–30 lat – i nawet w zaawansowanym stadium choroby może nie dawać wyraźnych objawów.
· PChN jest dziś uznawana za „cichą epidemię”, która w Polsce zbiera większe żniwo niż COVID-19.
· W Polsce z powodu PChN umiera 80 tys. osób rocznie6.
· Obecnie w Polsce dializowanych jest ponad 20 tys. osób7.

O DaVita 
DaVita sp. z o.o. jest oddziałem DaVita Inc., czołowego dostawcy usług dializacyjnych w Stanach Zjednoczonych, opiekującym się na macierzystym rynku ponad 205 tys. pacjentów. W Polsce DaVita jest drugą największą niepubliczną siecią stacji dializ, prowadzącą 63 placówki w dużych i mniejszych miejscowościach, w których leczy ponad 3500 pacjentów. Diagnostyka i konsultacje w kierunku chorób nerek oraz ich leczenie prowadzone są w 44 poradniach nefrologicznych DaVita w całym kraju. DaVita w Polsce zatrudnia ponad 1500 osób. Na całym świecie firma prowadzi prawie 3100 stacji dializ, z czego 91 proc. zlokalizowanych jest w USA. DaVita działa zgodnie z misją: budujemy wspólnotę, w której troszczymy się o siebie nawzajem oraz w której pacjent i jego potrzeby stoją zawsze na pierwszym miejscu. Od ponad 20 lat firma jest liderem pod względem jakości opieki klinicznej i innowacyjności w leczeniu pacjentów z przewlekłą chorobą nerek i schyłkową niewydolnością nerek. Więcej informacji o DaVita – www.DaVita.pl.

Źródła
[1]: https://www.termedia.pl/mz/Wprowadzenie-standardu-opieki-skoordynowanej-nad-pacjentem-nefrologicznym,49023.html
[2]: https://journals.viamedica.pl/arterial_hypertension/article/viewFile/12392/10230
[3]: https://politykazdrowotna.com/artykul/na-nerki-choruje-w-polsce/959077
[4]: https://pulsmedycyny.pl/prof-gellert-czeka-nas-tsunami-przewleklych-chorob-nerek-a-nefrologow-brakuje-1175491
[5]:https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Stacje-dializ-tna-koszty-juz-ograniczaja-prace-na-zmiany-Pacjenci-zaniepokojeni,235374,1.html
[6]:https://www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medyczne/Choroba-nerek-w-Polsce-Mniej-przeszczepow-przybywa-chorych-i-przedwczesnych-zgonow,230297,8.html
[7]: https://www.termedia.pl/lekarzspecjalista/Konieczne-jest-podwyzszenie-stawki-za-leczenie-dializami-,47380.html
źródło: DaVita
W grudniu 2022 Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) przygotowała dla Ministerstwa Zdrowia propozycje zmian w modelu organizacji opieki ambulatoryjnej nad pacjentem z przewlekłą chorobą nerek (PChN), aby usprawnić i podnieść jakość leczenia na każdym etapie choroby. Zdaniem ekspertów DaVita zmiany zaproponowane przez AOTMiT są pierwszym i bardzo potrzebnym krokiem do lepszej koordynacji leczenia pacjentów nefrologicznych. Nadal usprawnienia wymaga etap opisujący dializoterapię.

Nowy model przedstawiony przez AOTMiT w grudniu 2022 nakreśla propozycje zmiany w modelu opieki nad pacjentem z PChN w zakresie wykrywalności, monitorowania choroby, wytwarzania dostępów naczyniowych, zabezpieczenia innych potrzeb medycznych pacjenta i przygotowania go do przeszczepienia nerki. Porusza również problem braków kadr medycznych oraz kosztów operacyjnych prowadzenia ośrodka nefrologicznego.

 Zmiany zaproponowane przez AOTMiT są bardzo potrzebnym krokiem do lepszej koordynacji leczenia chorych na PChN. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że jest to dopiero pierwszy krok w tym kierunku. W związku z pojawieniem się nowych możliwości farmakoterapii, szczególnego znaczenia nabiera, podniesiona w modelu AOTMiT, potrzeba wczesnej diagnozy, co umożliwi szybsze leczenie i realne klinicznie spowolnienie postępu choroby. To wielka korzyść dla samych chorych oraz dla płatnika publicznego, gdyż opóźni moment rozpoczęcia leczenia nerkozastępczego, czyli transplantacji nerki lub dializoterapii – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog, dyrektor medyczny DaVita Polska.

DaVita: Organizacja dializoterapii nadal wymaga usprawnienia
Wysokość podstawowej stawki za leczenie dializami nie zmieniła się znacząco w ciągu ostatnich 10 lat, pomimo inflacji oraz wzrostu kosztów energii, wody, paliwa i wynagrodzeń. Niedawno wprowadzone korekty nie pokrywają w pełni kosztów leczenia. Do sprawnego, ciągłego i jakościowego funkcjonowania systemu opieki nad pacjentem nefrologicznym w Polsce konieczna jest dalsza pilna indeksacja stawki za leczenie dializami oraz wprowadzenie mechanizmu, który regularnie będzie ją aktualizował w zależności od sytuacji ekonomiczno-gospodarczej.

– Proponowany model niestety nie wspomina i nie zabezpiecza stałego mechanizmu aktualizującego odpłatności za świadczenia dializoterapii w zależności od aktualnej sytuacji gospodarczej. To duża luka, bowiem stan, który mamy obecnie – zmiany z częstotliwością raz na 10 lat – nie pozwala zabezpieczyć wszystkich i stale rosnących potrzeb medycznych pacjentów, chorujących najczęściej na wiele schorzeń. Nie pozwala również pokrywać nieustannie rosnących kosztów operacyjnych prowadzenia ośrodków leczenia nerkozastępczego, zarówno szpitalnych, jak i ambulatoryjnych – mówi Krzysztof Hurkacz, dyrektor generalny DaVita.

Bez odpowiedniej indeksacji stawki za leczenie dializami świadczeniodawcy mogą zostać zmuszeni zamykać kolejne ośrodki (w 2022 zamknięto 7 stacji dializ). Już teraz znikają z mapy placówki, które nie są w stanie udźwignąć ciągle rosnących kosztów działalności i galopującej inflacji. Ponadto w ośrodkach w większych miejscowościach redukowane są liczby zmian.

 Dializy są zabiegiem ratującym życie pacjentów. W mojej ocenie to świadczenie powinno być tak wycenione, żeby pacjenci mieli maksymalne poczucie bezpieczeństwa. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której chorzy, szczególnie z mniejszych miejscowości, będą musieli jeździć co drugi dzień nawet sto i więcej kilometrów na leczenie, bo ich najbliższa stacja dializ, niedaleko domu lub pracy, zostanie zamknięta – wyjaśnia prof. Rajmund Michalski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Moje Nerki.

DaVita: Potrzebna jest koordynacja leczenia pacjenta z przewlekłą chorobą nerek
Cały system koordynowanej opieki nefrologicznej powinien być nastawiony na sprawność i wysoką jakość leczenia na każdym etapie choroby, niezależnie od miejsca udzielanych świadczeń: szpitala czy też ambulatoryjnej stacji dializ w małej lub większej miejscowości. Wprowadzenie opieki koordynowanej jest priorytetem, podobnie jak urealnienie wyceny niedoszacowanych procedur nefrologicznych1.

– System opieki koordynowanej powinien być realizowany zgodnie z zasadami medycyny opartej na wartości, nastawionej na jakość leczenia, uwzględniając perspektywę pacjenta przy optymalnych kosztach finansowych i kadrowych. Nowy model AOTMiT zdaje się lepiej odpowiadać na potrzeby chorych na etapie diagnozy, wczesnego leczenia i kwalifikacji do transplantacji. Dopracowania wymaga sam proces dializoterapii. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na fakt znacznych braków kadrowych na rynku pracy. Stabilni pacjenci z PChN mogą być bezpiecznie leczeni przez lekarzy rodzinnych w POZ, ale to nie wyczerpuje wszystkich potrzeb. W modelu powinny się znaleźć rozwiązania, które pozwolą odpowiedzieć na niepokojący fakt, że nefrologia jest najszybciej zanikającą specjalizacją w Polsce – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Dodatkowo dr hab. Szymon Brzósko zwraca uwagę na potrzebę holistycznego podejścia do leczenia pacjentów z PChN:

– Choroby sercowo-naczyniowe, powikłania cukrzycy, zróżnicowane potrzeby dietetyczne, farmakologiczne, problemy psychologiczne i adaptacyjne mają niebagatelny wpływ na leczenie chorego z PChN i jego samopoczucie, a obecnie opieka w tych obszarach jest rozproszona i nieefektywna lub nieobecna. Potrzeby pacjentów rosną wraz ze stopniem rozwoju choroby. Możliwość koordynacji procesu opieki i leczenia pacjentów w zaawansowanym stadium PChN i leczonych nerkozastępczo przez ośrodek dializ, mogłaby znacząco usprawnić realizację jego potrzeb zdrowotnych. Należy stworzyć systemowe rozwiązanie do realizacji tych zadań, w tym efektywniejszego wydawania środków finansowych – dodaje.

DaVita deklaruje dalsze pełne zaangażowanie w prace mające na celu wprowadzenie w Polsce jak najwyższych standardów leczenia dla osób z przewlekłą chorobą nerek i stworzenie modelu opieki w pełni koordynowanej.

O PChN i przebiegu leczenia chorego
Przewlekła choroba nerek jest jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego. Szczególnie narażone na niewydolność nerek są osoby z cukrzycą, pacjenci z nadciśnieniem tętniczym oraz chorujący na chorobę wieńcową2. Do dializ dożywa niecałe 3 proc. pacjentów, reszta umiera przedwcześnie3. Co więcej, według danych Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP) nefrologia jest najszybciej zanikającą specjalizacją w Polsce, z czym wiążą się problemy kadrowe: braki w kadrze lekarskiej i pielęgniarskiej4.

Obecnie po rozpoznaniu choroby pacjent leczony jest w poradni nefrologicznej. Gdy choroba zbliża się do 4. lub 5. etapu, oceniane są możliwości przeprowadzenia wyprzedzającego przeszczepienia nerki – zanim pacjent rozpocznie dializoterapię. Jeśli w danym momencie pacjent nie kwalifikuje się do transplantacji, na etapie schyłkowej niewydolności narządu rozpoczyna leczenie dializoterapią, która jest zabiegiem ratującym życie.

Dializoterapia prowadzona jest w Polsce w trybie ambulatoryjnym jako dializa otrzewnowa lub hemodializa (hemodialfitracja). W przypadku hemodialozoterapii (95% chorych), pacjent przyjeżdża do stacji dializ co drugi dzień, na trwający około 4 godzin zabieg, podczas którego jego organizm oczyszczany jest z toksyn i zbędnych produktów przemiany materii. Jednocześnie, w stacji dializ, w dużej mierze poza systemowymi rozwiązaniami, chory jest oceniany i kwalifikowany do przeszczepienia nerki.

PChN w liczbach
· W Polsce może być nawet 4,7 mln pacjentów cierpiących na przewlekłą chorobę nerek (PChN). Większość z nich nie jest świadoma swojego stanu5.
· Niewydolność nerek rozwija się powoli – przez 20–30 lat – i nawet w zaawansowanym stadium choroby może nie dawać wyraźnych objawów.
· PChN jest dziś uznawana za „cichą epidemię”, która w Polsce zbiera większe żniwo niż COVID-19.
· W Polsce z powodu PChN umiera 80 tys. osób rocznie6.
· Obecnie w Polsce dializowanych jest ponad 20 tys. osób7.

O DaVita 
DaVita sp. z o.o. jest oddziałem DaVita Inc., czołowego dostawcy usług dializacyjnych w Stanach Zjednoczonych, opiekującym się na macierzystym rynku ponad 205 tys. pacjentów. W Polsce DaVita jest drugą największą niepubliczną siecią stacji dializ, prowadzącą 63 placówki w dużych i mniejszych miejscowościach, w których leczy ponad 3500 pacjentów. Diagnostyka i konsultacje w kierunku chorób nerek oraz ich leczenie prowadzone są w 44 poradniach nefrologicznych DaVita w całym kraju. DaVita w Polsce zatrudnia ponad 1500 osób. Na całym świecie firma prowadzi prawie 3100 stacji dializ, z czego 91 proc. zlokalizowanych jest w USA. DaVita działa zgodnie z misją: budujemy wspólnotę, w której troszczymy się o siebie nawzajem oraz w której pacjent i jego potrzeby stoją zawsze na pierwszym miejscu. Od ponad 20 lat firma jest liderem pod względem jakości opieki klinicznej i innowacyjności w leczeniu pacjentów z przewlekłą chorobą nerek i schyłkową niewydolnością nerek. Więcej informacji o DaVita – www.DaVita.pl.

Źródła
[1]: https://www.termedia.pl/mz/Wprowadzenie-standardu-opieki-skoordynowanej-nad-pacjentem-nefrologicznym,49023.html
[2]: https://journals.viamedica.pl/arterial_hypertension/article/viewFile/12392/10230
[3]: https://politykazdrowotna.com/artykul/na-nerki-choruje-w-polsce/959077
[4]: https://pulsmedycyny.pl/prof-gellert-czeka-nas-tsunami-przewleklych-chorob-nerek-a-nefrologow-brakuje-1175491
[5]:https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Stacje-dializ-tna-koszty-juz-ograniczaja-prace-na-zmiany-Pacjenci-zaniepokojeni,235374,1.html
[6]:https://www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medyczne/Choroba-nerek-w-Polsce-Mniej-przeszczepow-przybywa-chorych-i-przedwczesnych-zgonow,230297,8.html
[7]: https://www.termedia.pl/lekarzspecjalista/Konieczne-jest-podwyzszenie-stawki-za-leczenie-dializami-,47380.html
źródło: DaVita