Medicalpress
Zdaniem Prof. Piotra Rutkowskiego, Przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, rak płuca jest jednym z najbardziej jaskrawych przykładów, gdzie problemy systemowe w onkologii są szczególnie widoczne – mimo dostępnych narzędzi i wiedzy medycznej tempo poprawy jest dramatycznie wolne. Podstawowe wyzwania są wciąż te same: dominacja palenia tytoniu jako głównego czynnika ryzyka, rosnące znaczenie zanieczyszczenia powietrza, brak powszechnego i skutecznego screeningu oraz niewystarczająca organizacja i kompleksowość ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, która mogłaby znacznie skrócić czas od podejrzenia do leczenia.
Rak płuca pozostaje w Polsce największym wyzwaniem wśród wszystkich nowotworów – zarówno pod względem zachorowalności, jak i liczby zgonów. Choć ostatnie lata przyniosły rozwój nowych terapii oraz coraz szerszy dostęp do leczenia skojarzonego, w statystykach wciąż niewiele się zmienia. Wskaźniki pięcioletnich przeżyć zbliżają się do poziomu około 20% (ok. 18% u kobiet, ok. 15% u mężczyzn), co – jak zwracali uwagę eksperci – plasuje nas wśród państw o najgorszych wynikach w Unii Europejskiej. Każdego roku na raka płuca zachorowuje ponad 21 tysięcy, a umiera ponad 22 tysiące Polek i Polaków, a przewidywania epidemiologiczne nie są optymistyczne: liczby te będą nadal rosły.
 
Zdaniem prof. Piotra Rutkowskiego, Przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, rak płuca jest jednym z najbardziej jaskrawych przykładów, gdzie problemy systemowe w onkologii są szczególnie widoczne – mimo dostępnych narzędzi i wiedzy medycznej tempo poprawy jest dramatycznie wolne. Podstawowe wyzwania są wciąż te same: dominacja palenia tytoniu jako głównego czynnika ryzyka, rosnące znaczenie zanieczyszczenia powietrza, brak powszechnego i skutecznego screeningu oraz niewystarczająca organizacja i kompleksowość ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, która mogłaby znacznie skrócić czas od podejrzenia do leczenia.
 
Dlaczego wykrywamy raka płuca zbyt późno? Profilaktyka i NDTK
 
Późne rozpoznanie pozostaje kluczowym powodem utrzymujących się niskich wskaźników przeżycia w raku płuca w Polsce. Jak podkreślał prof. Witold Rzyman, Konsultant Krajowy w dziedzinie Chirurgii Klatki Piersiowej, mimo ogromnych postępów w farmakoterapii i technologiach medycznych statystyki poprawiają się minimalnie, ponieważ choroba wciąż rozpoznawana jest zbyt późno: – Ze 100 osób, które zachorowały w 2020 roku, w tej chwili żyje około 20. Osiemdziesiąt z nich zmarło, połowa w ciągu dwóch pierwszych lat. Dane populacyjne pozostają nieubłagane — około 55% pacjentów trafia do systemu w stadium IV, a kolejne 20–25% w stadium III. Jedynie około 15%-20% chorych kwalifikuje się do leczenia radykalnego.
 
Na tę sytuację nakładają się zmieniające się trendy epidemiologiczne. Zachorowalność wśród mężczyzn zaczyna się stabilizować, natomiast u kobiet rośnie, co — jak zauważyła dr Katarzyna Stencel, Kierownik Oddziału Onkologii Klinicznej Wielkopolskiego Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii — jest konsekwencją dynamicznej ewolucji rynku produktów nikotynowych: – Komercja idzie naprzód – już nie tylko papierosy, ale piękne, kolorowe urządzenia w eleganckich etui. Długofalowe skutki tej konsumpcji poznamy dopiero za jakiś czas, ale pacjentów nam raczej nie ubędzie. Coraz większą rolę odgrywa również zanieczyszczenie powietrza, będące dziś drugim najważniejszym czynnikiem ryzyka raka płuca, zwłaszcza u osób niepalących.
 
Eksperci byli zgodni: bez populacyjnego programu niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) nie uda się odwrócić trendu późnych rozpoznań. Doświadczenia Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Korei Południowej, ale także polskiego pilotażu, pokazują, że regularne badania przesiewowe pozwalają wykrywać raka w jego najwcześniejszych, bezobjawowych stadiach, kiedy leczenie ma największą skuteczność. NDTK charakteryzuje się bardzo wysoką efektywnością — wykrywalność zmian nowotworowych na poziomie około 3% jest trzykrotnie wyższa niż w przypadku mammografii, jednej z najlepiej ugruntowanych metod screeningu.
 
Polski pilotaż NDTK potwierdził te obserwacje. Dane z Dolnośląskiego Centrum Onkologii pokazały, że dzięki niskodawkowej tomografii odsetek pacjentów kwalifikujących się do leczenia operacyjnego wzrósł z około 15% do 20–25%. To wyraźna zmiana w kierunku wcześniejszych stadiów choroby, w których możliwe jest leczenie radykalne. Kluczową kwestią jest także właściwa częstotliwość badań. Jak zaznaczył prof. Rzyman: – Co 12 miesięcy – to jedyne właściwe rozwiązanie. Inne modele to eksperymenty prowadzone w wybranych ośrodkach, ale nie standard populacyjny.
 
Od strony systemowej program NDTK jest już na bardzo zaawansowanym etapie wdrożenia. Karta świadczenia gwarantowanego przeszła wszystkie konsultacje i została zaakceptowana przez NFZ, AOTMiT oraz Ministerstwo Zdrowia. 9 grudnia resort zdrowia skierował projekt rozporządzenia do konsultacji społecznychJesteśmy właściwie na prostej do wdrożenia programu – podkreślił prof. Rzyman.
 
Lung Cancer Units – organizacja, która może zmienić wszystko
 
Zgodnie z dokumentami przygotowywanymi w Ministerstwie Zdrowia, docelowa sieć Lung Cancer Units miałaby objąć około dziewiętnastu wyspecjalizowanych ośrodków. W ocenie ekspertów to dopiero punkt wyjścia – liczba ta powinna w przyszłości wzrosnąć, tak aby pacjenci w różnych regionach kraju mieli porównywalny dostęp do diagnostyki i leczenia. Kluczowe nie jest jednak to, ile ośrodków powstanie, lecz jakie standardy będą musiały spełniać. LCU mają być jednostkami gwarantującymi wysoki wolumen procedur, pełne zaplecze diagnostyczne, dostęp do nowoczesnych terapii oraz sprawnie działające konsylia wielodyscyplinarne. Jak podkreślono, ośrodek wykonujący „dwie czy pięć torakotomii rocznie” nie może zapewnić jakości odpowiadającej współczesnym wymaganiom onkologii.
 
Największym oczekiwaniem związanym z LCU jest radykalne skrócenie ścieżki diagnostycznej. Dziś w wielu miejscach proces ten trwa nawet sześć miesięcy, a jedynie nieliczne ośrodki są w stanie zamknąć go w około trzech miesiącach. Model LCU zakłada, że czas od podejrzenia choroby do rozpoczęcia leczenia powinien wynosić maksymalnie sześć tygodni. Taka organizacja oznacza nie tylko szybsze rozpoznanie, lecz także ujednolicenie jakości diagnostyki, sprawny przepływ materiału i wyników oraz stałą współpracę specjalistów, co bezpośrednio przekłada się na trafniejsze decyzje terapeutyczne.
 
Warunkiem powodzenia całego projektu jest jednak systemowe raportowanie jakości i czasu wykonywania procedur. Bez rzetelnych danych nie da się ani monitorować pracy ośrodków, ani identyfikować obszarów wymagających poprawy. Prof. Witold Rzyman podsumował to jednoznacznie: – Bardzo dobra baza danych jest warunkiem sine qua non. Bez niej nie stworzymy skutecznych lung cancer unitów.
 
LCU mają więc przełożyć nowoczesną medycynę na praktykę: zapewnić szybkie i kompletne rozpoznanie, jednoznaczną odpowiedzialność za proces leczenia i realne wyrównywanie różnic regionalnych. W opinii ekspertów ich wdrożenie może być najbardziej systemową zmianą w polskiej onkologii od lat – pod warunkiem, że za koncepcją pójdą jasne standardy, finansowanie i wymóg raportowania wyników.
 
Patomorfologia i diagnostyka molekularna — fundament, który wciąż się kruszy
 
Mimo ogromnego postępu technologicznego i szerokiej dostępności nowoczesnych terapii, patomorfologia i diagnostyka molekularna pozostają jednym z największych hamulców leczenia raka płuca w Polsce. W opinii prof. Renaty Langfort kluczowym problemem jest zatrzymanie procesu akredytacji zakładów patomorfologii. Pilotaż, wprowadzony dwa lata temu, realnie poprawił standardy: wymuszał prawidłowe procedury utrwalania materiału, stosowanie odpowiedniej formaliny, kontrolę czasu od pobrania do obróbki oraz wykonywanie badań predykcyjnych w sposób umożliwiający uzyskanie tzw. wyniku kompleksowego. Dziś jednak certyfikaty wygasają, a kontynuacji programu wciąż nie ma.
 
Jak podkreśliła Prof. Renata Langfort, Kierownik Zakładu Patomorfologii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie – Akredytacja patomorfologii jest absolutnie niezbędna. Jej podstawowym założeniem było to, aby pacjent otrzymywał tak zwany wynik kompleksowy – żeby wychodząc ze szpitala miał wykonane wszystkie konieczne badania, istotne do rozpoczęcia leczenia. Wstrzymanie akredytacji wiąże się z tym, że badania patomorfologiczne przestają być finansowane, a zakłady, które nie otrzymały środków, nie wykonują pełnej diagnostyki predykcyjnej.
 
W efekcie wiele ośrodków wykonuje jedynie podstawowe testy, bo pełna diagnostyka – IHC, FISH, NGS, PD-L1 – nie jest finansowana w placówkach bez akredytacji. Szpitale, które nie prowadzą leczenia raka płuca, nie widzą powodu, by inwestować w kosztowne badania, co powoduje wielotygodniowe opóźnienia i konieczność kierowania pacjentów do kolejnych laboratoriów. Logistyka dodatkowo komplikuje sytuację: materiał pobierany w jednym miejscu trafia do oceny histopatologicznej w innym, a następnie do badań molekularnych jeszcze gdzie indziej. Każdy transfer wydłuża czas i zwiększa ryzyko utraty cennej tkanki. Prof. Langfort ujęła to jednoznacznie – Zaczyna się błędne koło i wędrowanie materiału. To powoduje straty czasu, a często brakuje wystarczającej ilości materiału, by wykonać NGS.
 
Niedobór materiału to jedno z najpoważniejszych wyzwań diagnostycznych w raku płuca. Dlatego standardem światowym – i rekomendacją Polskiej Grupy Raka Płuca – jak podkreślał Prof. Dariusz M. Kowalski, Sekretarz generalny PGRP – jest panel NGS jako badanie pierwszego wyboru. Testy pojedyncze (EGFR, ALK, ROS1, BRAF, MET, RET) powinny być stosowane jedynie w szczególnych sytuacjach. Coraz większe znaczenie zyskuje również płynna biopsja (ctDNA), zwłaszcza gdy materiału tkankowego jest niewystarczająco dużo lub u pacjenta dochodzi do progresji choroby. Jej szerokie zastosowanie wymaga jednak pełnej dostępności laboratoriów wykonujących analizę krążącego DNA.
 
Istotnym narzędziem, które może skrócić ścieżkę diagnostyczną o wiele tygodni, jest tzw. zgoda warunkowa na wykonanie badań molekularnych – podpisywana przez pacjenta jeszcze przed pobraniem materiału. Prof. Piotr Rutkowski zaznaczył – To kwestia organizacyjna szpitala, nie NFZ. To skraca proces diagnostyczny o tygodnie. Mimo to w wielu ośrodkach zgoda ta nadal nie jest stosowana, co oznacza konieczność ponownych wizyt, opóźnienia i dodatkowe obciążenie dla pacjentów.
 
Konsekwencje braków w diagnostyce widać w danych populacyjnych. Według dokumentu „Misja Rak Płuca 2025” w Polsce brakuje rocznie 4–8 tysięcy badań NGS, co oznacza, że nawet jedna czwarta pacjentów nigdy nie otrzymuje leczenia celowanego – mimo że mogłoby ono znacząco poprawić rokowanie.
 
Chirurgia raka płuca – ogromny potencjał minimalnie inwazyjnych technik, niewykorzystana robotyka
 
Chirurgia pozostaje kluczowym elementem leczenia radykalnego, a w ostatnich latach w Polsce nastąpił znaczący postęp w zakresie technik małoinwazyjnych. Coraz szersze zastosowanie znajduje wideotorakoskopia (VATS), która w wielu ośrodkach stała się standardem postępowania. Jak wskazywał prof. Witold Rzyman, – Ponad 55% zabiegów w 2024 roku wykonano metodą wideotorakoskopową. Najlepsze ośrodki osiągają 85%.
 
Ten poziom zbliża Polskę do najbardziej rozwiniętych systemów ochrony zdrowia w Europie, a korzyści dla pacjentów są jednoznaczne: mniejszy uraz operacyjny, krótsza hospitalizacja, szybsza możliwość wdrożenia leczenia uzupełniającego oraz mniejsze ryzyko powikłań.
Równolegle rozwija się chirurgia robotowa, która w wielu krajach stała się już standardem w torakochirurgii. W Polsce jednak jej zastosowanie jest ograniczone barierami systemowymi. Choć technologia jest dostępna, operacje robotyczne wykonuje zaledwie kilka ośrodków, i to najczęściej dzięki środkom własnym lub dlatego, że roboty są wykorzystywane także w innych specjalnościach.
 
W szczegółowej analizie problemu prof. Rzyman zauważył – Mamy w tej chwili pięć ośrodków, które wykonują operacje robotyczne, pomimo tego, że jest to procedura, która nie jest refundowana. To jest procedura droższa, ale też niewątpliwie jest to procedura przyszłości. Wniosek, który był złożony w AOTMiT, był dwustopniowo oceniany – był oceniany pozytywnie najpierw przez Radę Przejrzystości, następnie, nie wiadomo czemu, była druga ocena, która wypadła negatywnie, w tym sensie, że nie była rekomendowana. Zarządzeniem prezesa ostatecznie robotyka nie jest skierowana do refundowania.
 
Ośrodki torakochirurgiczne, nawet te o najwyższych kompetencjach i dużym doświadczeniu, nie mogą uzyskać finansowania na zakup robotów, ponieważ nie mają możliwości rozliczania procedur w ramach systemu publicznego. Eksperci podkreślali, że jest to przykład bariery systemowej, trudnej do uzasadnienia w sytuacji, gdy robotyka dynamicznie rozwija się w chirurgii ogólnej, urologii czy ginekologii, podczas gdy torakotomia – jedna z najbardziej inwazyjnych operacji wykonywanych w onkologii – nadal nie może korzystać z nowoczesnych, minimalnie inwazyjnych narzędzi najwyższej generacji.
 
Leczenie okołooperacyjne i radykalne – ogromny postęp naukowy, który wymaga perfekcyjnej organizacji
 
Ostatnia dekada przyniosła prawdziwy przełom w leczeniu niedrobnokomórkowego raka płuca we wczesnych i miejscowo zaawansowanych stadiach. Polska dysponuje dziś szerokim dostępem do terapii okołooperacyjnych. Nowoczesne leczenie neoadjuwantowe (stosowane przed operacją, aby zmniejszyć masę guza i poprawić skuteczność zabiegu) oraz adjuwantowe (podawane po operacji, by zmniejszyć ryzyko nawrotu) stało się elementem codziennej praktyki klinicznej, a immunoterapia i terapie celowane zmieniły rokowania chorych, dla których jeszcze kilka lat temu możliwość trwałego wyleczenia była niewielka.
 
W praktyce klinicznej dostępne są obecnie liczne opcje terapeutyczne: neoadjuwantowa immunochemioterapia z niwolumabem, pembrolizumab stosowany w schemacie okołooperacyjnym, adjuwantowy atezolizumab lub pembrolizumab, a także ozymertynib jako leczenie uzupełniające u chorych z mutacją EGFR. Jak wskazywał dr Mateusz Polaczek, Kierownik III Kliniki Chorób Płuc i Onkologii, Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, wprowadzenie tych terapii nie tylko poprawiło efekty leczenia, ale również wymusiło podniesienie jakości diagnostyki. – Leczenie okołooperacyjne niejako wymusza pełną diagnostykę przedoperacyjną. Zwiększamy odsetek chorych, u których przed podjęciem decyzji terapeutycznej zostanie wykonana pełna ocena zaawansowania. Coraz więcej pacjentów ma PET, ma zweryfikowany stopień zaawansowania przedoperacyjnie – zarówno we wnęce, jak i w śródpiersiu. Krótko mówiąc: cały zestaw badań diagnostycznych i lepszego przygotowania do operacji jest dziś po prostu konieczny, bo chory ma realną szansę na leczenie okołooperacyjne.
 
Efekt kliniczny terapii okołooperacyjnych jest widoczny szczególnie w trzecim stopniu zaawansowania, gdzie jeszcze niedawno odsetek nawrotów sięgał około 70%. Dziś, dzięki immunoterapii i leczeniu celowanemu, w wybranych podgrupach chorych można osiągać nawet 70% trwałych wyleczeń. Tak duża zmiana rokowań w raku płuca jest zjawiskiem bez precedensu.
 
Równie istotnym elementem współczesnego leczenia radykalnego stała się jednoczasowa radiochemioterapia i konsolidacja durwalumabem. Prof. Dariusz M. Kowalski tłumaczył, że program lekowy całkowicie zmienił praktykę kliniczną – Przed erą tak zwanego durwalumabu, kiedy program lekowy umożliwił zastosowanie leczenia konsolidującego durwalumabem w populacji chorych otrzymujących leczenie radykalne z udziałem radioterapii i chemioterapii, chorzy kwalifikowani do leczenia jednoczasowego, które jest leczeniem optymalnym w Polsce, stanowili około 10%. Program lekowy wymógł konieczność stosowania leczenia jednoczasowego, po to aby móc zastosować durwalumab, i doprowadziło to do tego, że w chwili obecnej, jeżeli mamy chorego z rakiem niedrobnokomórkowym płuca w trzecim stopniu zaawansowania kwalifikującego się do leczenia radykalnego metodą radiochemioterapii, to prawie 40% chorych – czyli czterokrotnie więcej niż przedtem – otrzymuje takie leczenie.
 
To przykład, jak właściwie skonstruowany program lekowy może poprawić jakość leczenia nie tylko poprzez refundację nowej terapii, lecz także przez wymuszenie optymalnej organizacji postępowania.
 
Rokowanie pacjenta zależy nadal od kodu pocztowego
 
Dostęp do nowoczesnych terapii w raku płuca zależy dziś przede wszystkim od jakości organizacji opieki, a jednym z najważniejszych elementów tej organizacji są zespoły wielodyscyplinarne. Właściwie funkcjonujące MDT wciąż nie są standardem w całym kraju, co przekłada się na duże różnice w diagnostyce, kwalifikacji do leczenia i wynikach terapii. Jak podkreślała dr Katarzyna Stencel – Nie wyobrażam sobie nie usiąść do jednego stołu z pulmonologiem, torakochirurgiem i radioterapeutą. Konsultacje kaskadowe nie są dopuszczalne.
 
Brak takiej współpracy w wielu ośrodkach sprawia, że nawet szeroka dostępność nowoczesnych terapii nie przekłada się na ich wykorzystanie w praktyce. Prof. Dariusz M. Kowalski podkreślił, że – Dziś trafiają do nas pacjenci po jednej, dwóch, trzech nieskutecznych liniach leczenia, często bez diagnostyki molekularnej.
 
Mimo że w teorii Polska zapewnia szeroki dostęp do innowacyjnego leczenia niedrobnokomórkowego raka płuca, w praktyce korzystają z niego głównie chorzy leczeni w dużych, wyspecjalizowanych ośrodkach. To właśnie tam funkcjonują aktywne programy lekowe, pełna diagnostyka molekularna, doświadczone zespoły MDT oraz wypracowane ścieżki diagnostyczne. W mniejszych szpitalach wiele z tych elementów wciąż nie jest dostępnych, co automatycznie powoduje, że chorzy nie kwalifikują się do terapii celowanych czy immunoterapii. Dr Stencel obrazowała tę nierówność jednoznacznie: „Cały czas powtarzamy: świetne ośrodki, świetne leczenie. Ale mówimy o dużych ośrodkach. W innych częściach kraju nadal pacjent nie ma takiego dostępu. Rokowanie pacjenta zależy od kodu pocztowego.
 
Konsekwencje tej dysproporcji są widoczne każdego dnia. Prof. Kowalski wskazał, że spośród pierwszorazowych chorych zgłaszających się do ośrodka wysokospecjalistycznego trzech na pięciu pacjentów przyjeżdża w stanie sprawności WHO 3, po wcześniejszym, nieskutecznym leczeniu systemowym i bez wykonanych badań molekularnych. Tacy chorzy często nie kwalifikują się już do żadnego leczenia przyczynowego. To problem nie medyczny, lecz organizacyjny – wynikający z braku koordynacji, fragmentaryzacji opieki i różnic regionalnych, które prowadzą do realnego „onkologicznego wykluczenia”.
 
Na te nierówności nakłada się także luka terapeutyczna. Choć Polska jest jednym z liderów regionu w refundacji immunoterapii i nowoczesnych leków na NDRP, kilka kluczowych terapii wciąż pozostaje poza zasięgiem chorych. Dotyczy to m.in. inhibitorów BRAF plus MEK, leków ukierunkowanych na insercję w egzonie 20 genu EGFR, terapii celowanych na mutację MET exon 14 skipping oraz inhibitorów RET. W wielu krajach Europy Zachodniej leki te są standardem pierwszej linii.  Dr Stencel podkreślała – Świat leczy w pierwszej linii tym leczeniem celowanym. My wciąż czekamy nawet na refundację w drugiej linii.
 
Brak dostępu do tych terapii oznacza, że chorzy z rzadkimi mutacjami genetycznymi mają realną szansę na leczenie jedynie wtedy, gdy trafią do dużego ośrodka prowadzącego badania kliniczne – a to niewielka część populacji.
 
Istotnym wyzwaniem pozostaje również rak drobnokomórkowy płuca, który mimo postępu w NDRP nadal jest nowotworem o bardzo złym rokowaniu. Eksperci wskazywali, że terapie konsolidujące, stosowane już w wielu krajach, mogłyby wydłużyć życie pacjentów nawet o kilkanaście miesięcy. W raku drobnokomórkowym brakuje nam leczenia konsolidującego. To diametralnie zmienia rokowanie – prawie dwa lata dodatkowego życia. – mówiła dr Stencel. W przeciwieństwie do wielu innych innowacji, wprowadzenie takiego leczenia nie wymagałoby przebudowy organizacji systemu – wystarczyłaby decyzja refundacyjna.

Perspektywa na 2026 rok

ońcówka 2025 roku przyniosła pierwsze długo wyczekiwane sygnały systemowych zmian, o które środowisko ekspertów zabiega od wielu lat. 9 grudnia Ministerstwo Zdrowia skierowało do konsultacji publicznych projekt rozporządzenia w sprawie programu przesiewowego z zastosowaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK). To krok o fundamentalnym znaczeniu — screening oparty na NDTK jest najskuteczniejszym narzędziem wczesnego wykrywania raka płuca, a jego populacyjne wdrożenie może już w pierwszych latach istotnie zwiększyć odsetek rozpoznań w I i II stadium choroby. To właśnie te stadia dają pacjentom największą szansę na trwałe wyleczenie.

Równolegle Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że jeszcze w grudniu lub na początku stycznia do konsultacji trafi rozporządzenie dotyczące organizacji Lung Cancer Units — ośrodków wyspecjalizowanych, które mają zapewniać pełną diagnostykę, szybkie konsylia i kompleksowe prowadzenie pacjenta. Oznacza to, że po raz pierwszy od lat oba kluczowe elementy systemu — wczesne wykrywanie poprzez NDTK oraz wysokiej jakości, zintegrowana opieka w ramach LCU — mogą zostać wprowadzone niemal równolegle.

Jeżeli proces legislacyjny zostanie przeprowadzony zgodnie z zapowiedziami, a zmiany zostaną właściwie wdrożone w terenie, rok 2026 może stać się momentem przełomowym: rokiem realnej poprawy ścieżki diagnostycznej, większej liczby pacjentów kwalifikowanych do leczenia radykalnego i stopniowego wyrównywania dramatycznych różnic regionalnych. To, co od lat było postulatem ekspertów, organizacji pacjentów i środowiska klinicznego, zaczyna przybierać formę konkretnych działań regulacyjnych i systemowych.

Zmiany te — jak podkreślali uczestnicy debaty — nie wymagają przełomowych technologii ani ogromnych nakładów finansowych. Wymagają odważnych decyzji, dobrej organizacji i konsekwentnego wdrażania rozwiązań, które w wielu krajach Europy od dawna stanowią standard nowoczesnej opieki nad chorymi na raka płuca. Jeśli te kroki zostaną skutecznie zrealizowane, rok 2026 może stać się pierwszym rokiem, w którym krzywa przeżyć zacznie realnie rosnąć.

Artykuł oparty na wypowiedziach ekspertów z debaty online PTO & Medicalpress, 9 grudnia 2025 r.

 źródło: PTO/Medicalpress
 
Polska Grupa Raka Płuca wraz z Sygnatariuszami Misji Rak Płuca zaprezentowała zaktualizowaną edycję dokumentu kierunkowego „Misja Rak Płuca 2024–2034”, który stanowi kompleksową i opartą na danych mapę drogową niezbędnych zmian systemowych w obszarze nowotworów płuca. Opracowanie podsumowuje postęp ostatnich 12 miesięcy, wskazuje największe bariery organizacyjne i kliniczne oraz prezentuje kluczowe rekomendacje zmian potrzebne do wdrożenia bez zbędnej zwłoki.
Rak płuca pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów nowotworowych w Polsce – w 2023 r. odnotowano 21 045 nowych zachorowań oraz 22 155 zgonów. Prognozy na 2040 r. są jeszcze bardziej niepokojące: liczba zachorowań może wzrosnąć do 36 700 rocznie, a zgonów do 31 600. Tylko około 20% pacjentów otrzymuje diagnozę w stadium miejscowym, umożliwiającym leczenie radykalne, a pięcioletnie przeżycie pozostaje jednym z najniższych w Unii Europejskiej (zbliża się do 20%; w chorobie uogólnionej zaledwie 5%). Co ważne, aż 22% zgonów ma miejsce u osób przed ukończeniem 65 r.ż.

– Zbliżamy się nieubłaganie do 200 tysięcy nowych zachorowań na nowotwory rocznie w Polsce. W przypadku raka płuca mamy ponad 20 tysięcy nowych zachorowań i ponad 22 tysiące zgonów. Prognozy na rok 2040 mówią już o ponad 36 tysiącach nowych zachorowań i ponad 30 tysiącach zgonów z powodu raka płuca w Polsce. powiedział prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka PłucaZarówno współczynniki zachorowalności, jak i umieralności na raka płuca w Polsce są zdecydowanie gorsze w porównaniu z krajami Unii Europejskiej. Cały czas mamy duży problem z pięcioletnim wskaźnikiem przeżyć, zwłaszcza u chorych z zaawansowanym procesem nowotworowym. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że rośnie dramatycznie liczba świadczeń udzielanych pacjentom z rakiem płuca w Polsce, szczególnie widoczna jest dynamika u kobiet – aż o 13% w ostatnich 2 latach wzrosła liczba leczonych kobiet, a o 23% liczba świadczeń udzielanych paniom.

Dokument kierunkowy Misja Rak Płuca wskazuje, że pomimo wielu pozytywnych zmian — wzrostu liczby badań molekularnych, rozwoju technik małoinwazyjnej torakochirurgii, znaczącego poszerzenia programu lekowego B.6 — kluczowe elementy systemu nadal nie funkcjonują w sposób zapewniający pacjentom szybkie i skuteczne leczenie.

Wczesna diagnoza jako strategiczny cel: program przesiewowy NDTK nadal niewdrożony

Jednym z głównych wniosków raportu jest konieczność niezwłocznego wdrożenia ogólnopolskiego programu badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowejtomografii komputerowej (NDTK) jako świadczenia gwarantowanego. Pilotaż udowodnił swoją skuteczność — tylko w 2024 r. wykonano 16 028 badań NDTK — jednak planowane wdrożenie przesunięto na 2026 r.  Zastosowanie niskodawkowej tomografii komputerowej zmniejsza w perspektywie pięciu lat śmiertelność z powodu raka płuca o około 30%. Pacjenci na wczesnym etapie choroby są praktycznie bezobjawowi, dlatego to badanie jest kluczowe do wykrycia nowotworów klatki piersiowej wtedy, gdy możemy je skutecznie leczyć. – podkreślił prof. Cezary Piwkowski, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów.Przy diagnozie w niskim stopniu zaawansowania praktycznie wszyscy pacjenci mogą skorzystać z małoinwazyjnych technik operacyjnych i rzadziej wymagają leczenia skojarzonego. To właśnie w tej grupie chorych efekty leczenia chirurgicznego są najlepsze.

W tym miejscu warto przypomnieć, że za rozwój nawet 90% nowotworów płuca odpowiada palenie tytoniu. Dym papierosowy zawiera ponad 7000 substancji chemicznych, z których co najmniej 70 ma udowodnione działanie rakotwórcze. W konsekwencji wysokiego odsetka palących Polaków (ok. 27%) umieralność z powodu nowotworów płuca wśród mężczyzn wciąż należy do najwyższych w Europie, a w ostatnich latach obserwuje się dynamiczny wzrost zachorowań i zgonów wśród kobiet. Ograniczenie palenia jest kluczowym elementem walki z rakiem płuca. Jestem przekonany, że gdyby wszyscy przestali palić choćby dziś, to za 20 lat być może nie byłoby potrzeby organizować konferencji Polskiej Grupy Raka Płuca. – zaznaczył Prof. Tadeusz Orłowski, Wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Program wczesnego wykrywania raka płuca NDTK jest przede wszystkim skierowany do wieloletnich palaczy i dzięki bardzo precyzyjnej technologii pozwala na wykrycie najmniejszych zmian, niewidocznych w innych badaniach, dzięki czemu możliwe jest zwiększenie odsetka rozpoznań we wczesnych stadiach choroby, poprawę pięcioletnich przeżyć, obniżenie umieralności oraz kosztów leczenia. To, czego nie udało nam się osiągnąć, to wprowadzenie procedury skriningu raka płuca do koszyka świadczeń. Myślę, że powinno to nastąpić w przyszłym roku. – dodał Prof. Orłowski.

Tylko powszechny program przesiewowy (w przypadku raka płuca dedykowany grupom ryzyka), podobnie jak ma to miejsce w przypadku raka piersi (mammografia), czy raku szyjki macicy (cytologia), dostępny w całym kraju, może przełożyć się na zmianę struktury diagnoz na wczesnym etapie i wzrost odsetka wyleczeń całkowitych. Brak pełnej implementacji oznacza, że dostęp do badań jest nadal nierówny i bardzo ograniczony, a część pacjentów z grup wysokiego ryzyka w ogóle nie jest informowana o takiej możliwości. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia, włączenie programu do koszyka świadczeń gwarantowanych przesunięto z 2025 na 2026 r.

Diagnostyka predykcyjna — obszar największego postępu i największych nierówności

Diagnostyka molekularna raka płuca stała się w ostatnich latach jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się elementów ścieżki onkologicznej. Nowoczesne leczenie — immunoterapia, terapie celowane, okołooperacyjne — nie może być wdrożone bez precyzyjnej i kompleksowej diagnostyki predykcyjnej: molekularnej i pogłębionej patomorfologicznej. To ostatecznie wyniki badań molekularnych orazimmunohistochemicznych, warunkujących dobór odpowiedniego leczenia dla konkretnego pacjenta. Pacjent chory na raka płuca nadal średnio oczekuje około 40–45 dni na wynik tych badań, ale w praktyce jest to znacznie dłużej, a nowotwór nie poczeka. Jeżeli od rozpoznania do rozpoczęcia leczenia mija tak dużo czasu, to leczymy pacjentów w bardziej zaawansowanym stadium choroby, co obniża skuteczność terapii. – mówiła dr hab. Beata Jagielska, Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – PIB.

Jak przyspieszyć ścieżkę badań predykcyjnych? Najprostszym rozwiązaniem byłoby obowiązkowe stosowanie jednoczasowego, warunkowego skierowania na badania molekularne i pogłębione patomorfologiczne, wystawianego przez lekarza prowadzącego od razu ze skierowaniem na badania patomorfologiczne. Patomorfolog mający w ręku także skierowanie na badanie molekularne w uzasadnionych przypadkach, mógłby zlecić bez zbędnej zwłoki dalszą diagnostykę. Nie ma żadnych przeciwwskazań, aby skierowanie było jedno, kompleksowe, z adnotacją, że w przypadku danego rozpoznania potrzebne jest niezwłoczne wykonanie badań genetycznych. To jest możliwe i dzieje się już w wielu ośrodkach. – dodała dr hab. Jagielska.

W 2024 r. wykonano ponad 10,5 tys. badań molekularnych, co oznacza wzrost o 49% w ciągu ostatnich dwóch lat. Coraz częściej stosowane są panele wielogenowe i profilowanie następnej generacji NGS (tzw. małe panele). Nadal jednak nie są one standardowo wykonywane, a szacowana luka w liczbie badań wynosi między 4-8 tysięcy rocznie. Wciąż wiele ośrodków wykonuje diagnostykę kaskadowo, weryfikując kolejno obecność lub brak mutacji krok po kroku. A czas ucieka.

– NGS jest dziś złotym standardem diagnostyki genetycznej. Tymczasem wciąż zbyt często wykorzystuje się proste testy jednogenowe, które wymagają wielu etapów i wielu próbek. W trakcie takiej diagnostyki materiał może się po prostu skończyć, a pacjent traci szansę na pełną ocenę biomarkerówdr Andrzej Tysarowski, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej.

Organizacja, jakość i kompleksowość diagnostyki są równie ważne jak same narzędzia. Nadal nie wznowiono akredytacji Jednostek Diagnostyki Patomorfologicznej, przez co część zakładów, mimo kompetencji, nie może rozliczać kluczowych procedur — jak oznaczenie PD-L1 — co prowadzi do wydłużenia ścieżki i konieczności przesyłania materiału między ośrodkami.

– Mamy rok 2025, a w Polsce mniej więcej połowa chorych, którzy powinni mieć wykonane badania identyfikujące cel terapeutyczny, faktycznie ma je faktycznie wykonane. To boli. Wynika to z wielu względów: z jednej strony kwestii organizacyjnych, z drugiej — niedostatecznego poziomu wiedzy u części osób. Problemem jest rozproszenie ośrodków, które udzielają świadczeń oraz brak finansowania szerokich paneli diagnostyki molekularnej. – podkreślił prof. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej.

– To są pacjenci, którzy wymagają bardzo dokładnej i często skomplikowanej, czasochłonnej diagnostyki. Element czasu jest kluczowy — musimy wykonać wiele badań, nie tylko histopatologicznych i genetycznych, ale też czynnościowych i oceniających kliniczny stopień zaawansowania. I rzeczywiście, nie wszędzie ta ścieżka jest jeszcze optymalnie wytyczona. Nie wiem, czy u nas jest idealna, ale dążymy do tego. Faktem jest jednak, że w wielu miejscach nadal nie wygląda to tak, jak powinno. Otwartym pytaniem pozostaje, czy każdy ośrodek powinien tych chorych leczyć. – dodał Prof. Cezary Piwkowski.

Ważnym kierunkiem rozwoju w diagnostyce jest również płynna biopsja (ctDNA) — technika pozwalająca na analizę krążącego DNA nowotworowego z krwi. Ma ona kluczowe znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy brakuje tkanki z biopsji (co dotyczy nawet 30% pacjentów z rakiem płuca) lub gdy potrzebne jest monitorowanie molekularnych mechanizmów oporności. Badania wielogenowe ctDNA nie są jednak refundowane ani w trybie szpitalnym ani w ambulatorium.

Najbardziej zaawansowaną formą diagnostyki jest kompleksowe profilowanie genomowe CGP oparte na NGS — technologia, która jednocześnie analizuje setki genów i wykrywa wiele klas zmian molekularnych. W krajach stosujących CGP wzrasta liczba pacjentów kwalifikowanych do skutecznych terapii, a czas przeżycia istotnie się wydłuża. W Polsce mimo pozytywnych opinii ekspertów i AOTMiT badanie to wciąż nie jest elementem świadczeń gwarantowanych.

W raku płuca ocenia się już wiele markerów, w tym EGFR, ALK, ROS, KRAS, NTRK, MET, oraz BRAF, RET, FGFR, METex14, a także markery związane z odpowiedzią na immunoterapię. Do tego dochodzi farmakogenetyka oraz geny naprawy DNA, takie jak BRCA1, BRCA2, sygnatury genomowe czy TMB. To wszystko wymaga użycia najbardziej zaawansowanych testów, takich jak panele CGP, które nie są finansowane przez NFZ, a umożliwiają ocenę praktycznie wszystkich aspektów profilu genetycznego guza. Coraz częściej mówi się także o komponentach uwarunkowanych genetycznie, takich jak zaburzenia naprawy DNA czy HRD. Z rozmów z dyrektor Departamentu Lecznictwa MZ, która kończy wdrażanie HRD w raku jajnika, wiem, że planowana jest rozbudowa świadczeń w raku płuca — od badań CGP aż po płynną biopsję. To kluczowe, bo około 30% pacjentów ma materiał niewystarczający do diagnostyki genetycznej z tkanki. W tej grupie właśnie CGP wykonywane z płynnej biopsji mogłoby idealnie rozwiązać problem. – dodał dr Tysarowski.

Standardem aktualnie jest monitorowanie mutacji oporności w genie EGFR, zwłaszcza T790M, ale pojawia się też konieczność wykrywania mutacji nabytych w genach także w przypadku KRAS, ALK, ROS, MET czy NTRK. To wymaga monitorowania kilkunastu markerów genetycznych z płynnej biopsji.

Eksperci Misji Rak Płuca podkreślają, że diagnostyka predykcyjna to inwestycja, która zwraca się zarówno w wymiarze zdrowotnym, jak i ekonomicznym. Precyzyjne i szybkie rozpoznanie pozwala uniknąć nieskutecznych i kosztownych terapii, skraca czas leczenia, ogranicza liczbę hospitalizacji, przedwczesnych zgonów, zwolnień, rent i niezdolności do pracy oraz samodzielnego życia. Brak jednolitej, finansowanej ścieżki diagnostycznej pozostaje dziś jedną z największych barier poprawy wyników leczenia raka płuca w Polsce.

– Mimo wszystko jestem optymistą, bo wierzę, że dotrze wreszcie świadomość, iż powtarzanie badań — tomografia jedna, tomografia druga, patomorfologia bez diagnostyki molekularnej, potem poprawianie — to wszystko jest stratą czasu i pieniędzy. Mediana czasu od zgłoszenia się chorego z kaszlem do lekarza POZ do podjęcia decyzji terapeutycznej to około trzech miesięcy. Są pacjenci, którzy czekają pięć, sześć miesięcy. To jest wyrzucanie pieniędzy, a niewielkie inwestycje zwracają się wcale nie w tak odległym horyzoncie. – zaznaczył prof. Maciej Krzakowski.

– Dziś nie chodzi już wyłącznie o leczenie paliatywne. Coraz częściej mówimy o włączeniu leczenia opartego na biomarkerach do leczenia o założeniu radykalnym, tam, gdzie walczymy o wyleczenie. Dlatego apeluję do moich kolegów — pneumonologów i onkologów — aby badania (predykcyjne) robić na początku, na dzień dobry. Chirurg, który podejmuje ostateczną decyzję, musi wiedzieć, czy pacjent może być kandydatem do przedoperacyjnego lub pooperacyjnego leczenia. To musi odbywać się na podstawie planu od początku, a nie działania ‘z łapanki’ post factum. My powinniśmy wspierać torakochirurgów właśnie przez zapewnienie kompletnej diagnostyki na starcie. – zaapelował prof. Krzakowski.

Lung Cancer Units — filar nowoczesnej opieki wciąż na papierze

Jednym z kluczowych wniosków raportu Misji Rak Płuca jest fakt, że pomimo wieloletnich zapowiedzi, w Polsce nie wdrożono systemowego modelu Lung Cancer Units (LCU) — rozwiązania uznawanego na świecie za złoty standard kompleksowej opieki nad pacjentem z rakiem płuca. LCU to specjalistyczne ośrodki zapewniające spójną, interdyscyplinarną opiekę, w której każdy etap — od diagnostyki obrazowej i molekularnej, przez wybór terapii, leczenie chirurgiczne, systemowe lub radioterapię, aż po rehabilitację i wsparcie psychologiczne — jest planowany i omawiany w ramach stałych narad zespołów MDT. Tak zorganizowana ścieżka minimalizuje opóźnienia, umożliwia szybkie decyzje terapeutyczne i poprawia jakość leczenia. Unikalną rolę pełni w niej koordynator pacjenta onkologicznego, który prowadzi chorego przez wszystkie elementy opieki, zmniejszając ryzyko błędów i przerw w terapii.

Mimo że w kraju działają pojedyncze ośrodki certyfikowane według standardów międzynarodowych, model LCU nie ma podstaw prawnych, w przeciwieństwie do BreastCancer Units. Projekty rozporządzeń regulujących funkcjonowanie centrów kompetencji raka płuca są w resorcie zdrowia od 2024 r., jednak oczekiwane od kilkunastu lat wdrożenie wciąż nie nastąpiło. Eksperci podkreślają, że bez LCU nie da się osiągnąć realnej poprawy w przeżyciach chorych — to element, który musi zostać pilnie uruchomiony i trwale osadzony w systemie. Ostatnie wiadomości są takie, że resort nad tym pracuje, dzieli włos na czworo, zastanawia się nad kwestiami formalno-prawnymi. Mam wrażenie, że zajmuje się tym zbyt wielu interesariuszy. To obszar, którym powinni się zajmować przedstawiciele tych dyscyplin, które leczą chorych na ten nowotwór — torakochirurdzy i onkolodzy. – poinformował Prof. Krzakowski.

Nowoczesne leczenie — dynamiczny rozwój, niewykorzystany potencjał

 
Program lekowy B.6 był aktualizowany 7 razy w ciągu ostatnich 3 lat, a wydatki NFZ w 2024 r. osiągnęły 1,3 mld zł. Liczba pacjentów wzrosła z 3,3 tys. w 2019 r. do 12,2 tys. w 2024 r., a model leczenia wyraźnie przesuwa się w stronę hospitalizacji jednodniowych i leczenia ambulatoryjnego. Jednak:
immunoterapia i terapie celowane są w Polsce stosowane nawet 50–60% rzadziej niż zalecają europejskie wytyczne ESMO,
wielu pacjentów nie trafia do właściwego leczenia z powodu opóźnień diagnostycznych,
chirurgia robotowa RATS nadal nie została objęta refundacją, mimo pozytywnej rekomendacji AOTMiT.
 
– Leczenie szpitalne dominuje w opiece nad chorymi z rakiem płuca i generuje niemal 90% całkowitych kosztów. Ambulatoryjna opieka specjalistyczna stanowi zaledwie margines – trochę ponad 2% pacjentów z tym rozpoznaniem leczonych jest ambulatoryjnie, co z punktu widzenia systemu jest kompletnie niezrozumiałe. – wskazał prof. Rodryg Ramlau.

Jednym z przełomów była refundacja w 2025 roku leczenia okołooperacyjnego z zastosowaniem immunochemioterapii przedoperacyjnej oraz immunoterapii pooperacyjnej w przypadku operacyjnego niedrobnokomórkowego raka płuca. Takie postępowanie przyczynia się do zmniejszenia ryzyka nawrotów oraz poprawia przeżycie pacjentów z miejscowo zaawansowanym NDRP. W tym momencie połączenie optymalnego leczenia miejscowego — chirurgicznego — z najnowocześniejszą terapią systemową, czyli połączeniem chemii i immunoterapii, znacząco te wyniki poprawiło. – podkreślił prof. Cezary Piwkowski.W praktyce poszerza to dla torakochirurgii spektrum chorych, u których możemy mówić o kwalifikacji do leczenia z intencją wyleczenia. Wyniki są bardzo zachęcające — podanie przedoperacyjnego cyklu leczenia, połączenia chemii z immunoterapią, u ok. 25% chorych powoduje całkowitą odpowiedź patologiczną, czyli całkowity brak żywych komórek nowotworowych. To jest bardzo obiecujące.

– Ta grupa pacjentów jest szczególnie ważna w kontekście oceny w ramach zespołu wielodyscyplinarnego. To truizm, że każdy pacjent chory na raka płuca powinien być oceniany przez konsylium, ale właśnie ta grupa jest najtrudniejsza i wymaga bardzo doświadczonego zespołu — onkologa klinicznego, pulmonologa, torakochirurga oraz radioterapeuty – dodał.

Środowisko torakochirurgiczne w ciągu ostatnich kilkunastu lat doprowadziło do tego, że w skali kraju, czyli we wszystkich ośrodkach torakochirurgicznych, połowa operacji z powodu nowotworu płuca jest wykonywana metodą małoinwazyjną. To jest odsetek nieporównywalny z innymi gałęziami chirurgii onkologicznej. – Zastosowanie metody małoinwazyjnej zmniejsza śmiertelność o 20% w porównaniu z metodą klasyczną, czyli torakotomią. Krótszy pobyt w szpitalu, szybsza rekonwalescencja, szybszy powrót do zdrowia, lepsza tolerancja leczenia uzupełniającego — to są realne korzyści. Ten przeskok od metody klasycznej do wideotorakoskopii jest bardzo istotny. – mówił prof. Piwkowski.

– Przed nami jednak kolejny krok — robotyka. Wprowadzenie techniki robotycznej do tych zabiegów również postępuje, choć nie jest to progres tak spektakularny, między innymi ze względu na zdecydowanie wyższe koszty związane z zakupem robota chirurgicznego, który nadal jest bardzo drogą inwestycją. Jako środowisko torakochirurgów od kilku lat podejmujemy usilne starania, aby robotyka weszła do pakietu świadczeń gwarantowanych. – dodał.

Obecnie program lekowy zapewnia dostęp do wszystkich podstawowych wariantów leczenia ukierunkowanego molekularnie – najnowszej generacji leków od pierwszej do trzeciej linii. – To, czego brakuje, to warianty patogenne o niskiej częstości występowania. Najbardziej boli nas brak możliwości leczenia chorych z mutacją punktową V600E w genie BRAF — choć już w 2017 roku zarejestrowano dabrafenib z trametynibem, a niedawno kolejne terapie w tym wskazaniu np. enkorafenib z binimetynibem. Kolejny rzadki wariant, około 3%, to mutacja METex14. Tutaj również mamy dwa leki — kapmatynib i tepotynib. Brakuje nam również inhibitorów drobnocząsteczkowych dla chorych z rearanżacjami w genie RET – selperkatynibi pralsetynib. – wskazał prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca.

– Jeśli chodzi o najczęstsze warianty w genie EGFR, mamy inhibitory pierwszej, drugiej i trzeciej generacji, ale trudną sytuacją są insercje w eksonie 20 — w 90%, a nawet 95% są one mutacjami oporności. Tu nadal nie mamy refundacji leczenia ukierunkowanego molekularnie, choć lek jest znany i zarejestrowany – amiwantanab z chemioterapią. – dodał.

 
Wśród terapii immunokompetentnych, które przyniosły kolejne przełomy w leczeniu, także drobnokomórkowego raka płuca, jest durwalumab w terapii konsolidującej w populacji pacjentów z ograniczoną postacią DRP (stopień I-III), u których nie doszło do progresji choroby po chemioradioterapii opartej na pochodnych platyny. Badanie ADRIATIC wykazano, że leczenie konsolidujące durwalumabem po radykalnej radiochemioterapiiistotnie wydłużyło czas wolny od progresji oraz czas przeżycia całkowitego. Różnicą w medianach sięgała ponad 22 miesięcy na korzyść durwalumabu (vs. placebo). A w tym obszarze –  drobnokomórkowym raku płuca – na rejestrację czeka już kolejna immunoterapia.
 
Mapa drogowa zmian — kluczowe kierunki na kolejne lata

Aktualizacja dokumentu podkreśla, że poprawa rokowań chorych na raka płuca wymaga zintegrowanej, skoordynowanej ścieżki opieki, opartej na czterech strategicznych filarach: wczesnym wykrywaniu, diagnostyce predykcyjnej, nowoczesnym leczeniu i kompleksowej opiece wspierającej. Kluczowe kierunki działań obejmują m.in.:

 
wdrożenie NDTK jako gwarantowanego programu przesiewowego,
uruchomienie sieci Lung Cancer Units,
pełne finansowanie diagnostyki predykcyjnej (NGS, CGP, ctDNA, PD-L1),
obligatoryjne stosowanie jednoczasowego skierowania na diagnostykę patomorfologiczną i molekularną
refundację chirurgii robotowej RATS,
obligatoryjne MDT i koordynację opieki,
rozwój sieci poradni antynikotynowych,
finansowanie rehabilitacji onkologicznej, w tym prehablititacji.

W tym miejscu autorzy raportu przywołują ocenę międzynarodowego środowiska naukowego. Jak podkreśla
Matt Yeingst z Międzynarodowego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Płuca (IASLC) Misja Rak Płuca 2024–2034’ przygotowana przez Polską Grupę Raka Płuca w pełni uwzględnia te priorytety. Jej nacisk na rozwój badań przesiewowych NDTK, wzmocnienie diagnostyki molekularnej, wdrożenie multidyscyplinarnych LungCancer Units oraz poprawę koordynacji na całej ścieżce pacjenta jest ściśle zbieżny ze strategicznymi filarami IASLC. (…) Polska pełni dziś rolę lidera. Kraj poprawił dostęp do innowacyjnych terapii, wzmocnił kompetencje torakochirurgiczne i zwiększył wykorzystanie diagnostyki predykcyjnej. Kolejnym etapem — jasno określonym w niniejszym raporcie — jest integracja tych osiągnięć w spójny system zapewniający pacjentom jednolitą, sprawiedliwą i terminową opiekę.

Druga edycja dokumentu „Misja Rak Płuca 2024–2034” pokazuje jasno: Polska dysponuje wiedzą, ekspertami i rosnącym dostępem do nowoczesnych terapii, ale potrzebuje realnej integracji ścieżki opieki, aby przełożyć te zasoby na lepsze wyniki leczenia. Najważniejsze elementy – NDTK, diagnostyka predykcyjna, Lung Cancer Units i opieka wspierająca – tworzą wspólny system naczyń połączonych.

DOKUMENT KIERUNKOWY MISJA RAK PŁUCA 2025 

 
Relacja z konferencji:


Źródło: PGRP

Listopad przypomina, że potrafimy skutecznie leczyć raka płuca. Nowoczesne terapie są coraz bardziej dostępne. Aby nie tracić cennego czasu i szans pacjentów na wyleczenie lub dłuższe przeżycie, potrzebujemy ujednoliconego standardu postępowania, finansowania kompleksowych badań molekularnych i jednoczasowych skierowań na badania predykcyjne – apelują eksperci i pacjenci.  – Nie powinno być miejsca na marnotrawstwo czasu, pieniędzy i życia ludzi. Potrzebna jest optymalizacja ścieżki diagnostyki predykcyjnej, aby pacjent otrzymał leczenie bez zbędnej zwłoki – mówi Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.
Ostatnie dwie dekady to diametralna poprawa w zakresie przeżyć chorych na nowotwory płuca – o jakiej jeszcze na początku XX wieku nie marzyło się ani lekarzom, ani badaczom. Co ważne, dzięki innowacjom medycznym oraz dobrym decyzjom refundacyjnym pacjenci z niedrobnokomórkowym rakiem płuca mają obecnie w Polsce możliwość leczenia na europejskim poziomie w ramach programu lekowego B.6. Problemem pozostaje dostęp do szybkiej, kompletnej i zgodnej ze standardami diagnostyki predykcyjnej (badań molekularnych i immunohistochemicznych) – elementu niezbędnego do zakwalifikowania danego pacjenta do skutecznej terapii.      

Nie powinno być miejsca na marnotrawstwo czasu, pieniędzy i życia ludzi. Potrzebna jest optymalizacja ścieżki diagnostyki predykcyjnej, aby pacjent otrzymał leczenie bez zbędnej zwłoki – mówi Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Innowacje działają
– Ostatnie lata przyniosły pacjentom z niedrobnokomórkowym rakiem płuca diametralną zmianę w podejściu do leczenia w oparciu o spersonalizowaną terapię w zależności od zmian patogennych, które występują w komórkach nowotworowych. Kluczem do poprawy wyników leczenia są terapie ukierunkowane molekularnie i immunoterapia, stosowane także okołooperacyjnie. Ta zmiana realnie przekłada się na wydłużenie przeżycia i lepszą jakość życia chorych. – podkreśla prof. Ramlau.

Bezprecedensowy rozwój medycyny oraz decyzje refundacyjne Ministerstwa Zdrowia zmieniły obraz choroby oraz szanse pacjentów na długie przeżycie. Skuteczność nowoczesnego leczenia jest jednak warunkowana zastosowaniem właściwej terapii dopasowanej do cech charakterystycznych nowotworu. Te cechy to m.in. obecność ekspresji białka PD-L1 czy kluczowych biomarkerów tj. EGFR, KRAS, BRAF, ALK, ROS1, NTRK, RET, MET, HER2. 

Niedrobnokomórkowy rak płuca jest tak różnorodny, że można powiedzieć, że ma indywidualną „twarz” każdego pacjenta. Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia leczenia chorego bez pełnej wiedzy o biologii guza i molekularnym profilu nowotworu – o obecności konkretnych mutacji, rearanżacji genowych oraz poziomu ekspresji białek, które determinują skuteczność zastosowanej terapii. Tylko mając pełen obraz raka, na bazie badań obrazowych, histopatologicznych i predykcyjnych, możemy dobrać leczenie celowane lub immunoterapię w sposób rzeczywiście spersonalizowany, ograniczyć niepotrzebne “przeleczenie” chorego nieskutecznymi w jego przypadku terapiami, a tym samym zmaksymalizować szansę pacjenta na długie przeżycie – dodaje prof. Ramlau.

Diagnostyka jako „wąskie gardło” do poprawy

Jak oceniają eksperci Misji Rak Płuca, w tym organizacje pacjentów, zbyt wielu chorych trafia do leczenia bez pełnej diagnostyki predykcyjnej i wskazują na brak jednolitego, powszechnie stosowanego schematu ścieżki diagnostycznej w raku płuca. Według danych opublikowanych na stronach Centrum eZdrowia – w 2024 roku 10 521 pacjentów miało przeprowadzona badania molekularne (z ok. 22 tys. u których co roku diagnozuje się raka płuca). W okresie styczeń-sierpień roku 2025 przebadano 9 052 pacjentów. Diagnostyka molekularna jest rozliczana w ramach programów lekowych, tymczasem w opinii ekspertów badania molekularne i immunohistochemiczne powinny być wykonywane przed podjęciem decyzji o leczeniu.

Aktualne zalecenia ekspertów Misji Rak Płuca opublikowane we wrześniu 2025 r. jednoznacznie wskazują na konieczność ustandaryzowania tego procesu:
  1. ocena patomorfologiczna – potwierdza diagnozę i umożliwia określenie podtypu nowotworu raka płuca: drobnokomórkowy/niedrobnokomórkowy i dalej płasko/niepłaskonabłonkowy, nieokreślony (NOS) czy wielkokomórkowy.
  2. badanie predykcyjne: immunohistochemiczne oraz panel badań molekularnych wskazują konkretne cechy charakterystyczne danego nowotworu i pozwalają dobrać właściwą terapię. Wykorzystanie panelu badań molekularnych nowej generacji NGS/CGP, pozwala na jednorazową i jednoczesną ocenę występowania wszystkich mutacji i cech nowotworu, która mają wpływ na podjęcie decyzji o zastosowaniu najbardziej skutecznego leczenia.
  3. płynna biopsja/ctDNA niezbędna w razie niedoboru materiału tkankowego lub jego nieagnostycznego charakteru do przeprowadzenia badań molekularnych (problem ten dotyczy nawet 30% pacjentów z rakiem płuca).
– Za ponad 1/5 zgonów onkologicznych w Polsce odpowiada rak płuca, aby poprawić te statystyki potrzebujemy dostępu do pełnej diagnostyki – podkreśla Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY, sygnatariusz Misji Rak Płuca.

Kompleksowa diagnostyka molekularna to leczenie bez zbędnej zwłoki, które się opłaca
Badania molekularne w wielu ośrodkach realizowane są sekwencyjnie, czyli jedno po drugim, oceniając każdorazowo pojedynczą zmianę lub kilka zmian. Takie podejście zabiera cenny czas do rozpoczęcia leczenia, a nierzadko wywołuje sytuację, w której, zanim pacjent rozpocznie leczenie, brakuje materiału (tkanki nowotworowej) do dalszych badań. To z kolei powoduje konieczność przeprowadzenia kolejnej biopsji – co jest dodatkowym kosztem, obciążeniem dla pacjenta i stratą cennego czasu. A gdy czas upływa zdarza się, że pacjent progresuje i wówczas jego stan zdrowia może go zdyskwalifikować do otrzymania odpowiedniej terapii.

Stąd postulat realizacji badań z wykorzystaniem kompleksowego profilowania genomowego NGS CGP, które ocenia wszystkie mutacje w trakcie jednego badania. Dzięki jego zastosowaniu w ciągu 21 dni pacjent i lekarz mają w ręku pełne rozpoznanie. Stosowanie diagnostyki NGS CGP w określaniu rzadkich wariantów NDRP daje pełną wiedzę o charakterze nowotworu i pozwala precyzyjnie dobierać terapię już od I linii leczenia oraz zaplanować kolejne kroki.
Sekwencjonowanie nowej generacji to obecnie podstawowa metoda diagnostyki molekularnej ze względu na szybkość i możliwość oceny wszystkich wariantów patogennych związanych z kwalifikacją do aktywnego leczenia, jak również ze względu na małe ilości materiału biologicznego. W przypadku raka płuca nie możemy opierać się na badaniach wykonywanych pojedynczo, dlatego NGS powinno być standardem postępowania w całym kraju. – zaznacza prof. Rodryg Ramlau.

Każdy pacjent, u którego występują zaburzenia molekularne, a nie wykonano w jego przypadku pełnej diagnostyki predykcyjnej, otrzymuje terapię „w ciemno” – często mniej skuteczną lub całkowicie nieskuteczną wobec biologii nowotworu. To oznacza nie tylko dramat osobisty pacjenta i jego rodziny, ale także ogromne koszty dla systemu:
Z kolei kompleksowa i szybka diagnostyka (NGS/CGP, PD-L1, biopsja płynna) pozwala dobrać leczenie spersonalizowane (celowane, immunokompetentne) od razu na początku drogi – ograniczając liczbę hospitalizacji, przyspieszając dobór terapii i wydłużając przeżycie pacjentów. To inwestycja, która zwraca się zarówno w wymiarze zdrowotnym, jak i ekonomicznym. Każdy miesiąc zwłoki w diagnostyce kosztuje nie tylko życie pacjentów, ale też miliony złotych dla systemu – ponieważ leczenie w zaawansowanych stadiach choroby jest wielokrotnie droższe i mniej skuteczne niż terapie wdrożone na jak najwcześniejszym etapie.

Niedrobnokomórkowy rak płuca charakteryzuje się bardzo wysoką różnorodnością mutacji genetycznych, których obecność definiuje zastosowanie konkretnych terapii. Badania CGP NGS realizowane są już m.in. w krajach takich jak Austria, Węgry, Francja, Chorwacja, Dania, Portugalia, Francja czy Wielka Brytania.

Dla pacjenta czas oczekiwania na wynik badania molekularnego to często czas niepewności, strachu i pogarszającego się stanu zdrowia. Każdy dzień zwłoki oznacza ryzyko, że choroba będzie postępować, a leczenie, które mogłoby być skuteczne, nie zostanie już wdrożone. Dlatego tak ważne jest, by diagnostyka molekularna była prowadzona kompleksowo – w jednym etapie, z wykorzystaniem metod nowej generacji. To nie jest luksus, to konieczność. NGS daje pacjentowi realną szansę na szybsze rozpoczęcie właściwego leczenia i na dłuższe życie – mówi Aleksandra Wilk.

Eksperci Misji Rak Płuca apelują o wprowadzenie ogólnopolskiego, spójnego schematu diagnostyki niedrobnokomórkowego raka płuca, obowiązującego każdą placówkę zakwalifikowaną w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej do kategorii SOLO I, II lub III, która stawia diagnozę raka płuca (NDRP) oraz pełne finansowanie kompleksowych predykcyjnych badań molekularnych oraz immunohistochemicznych (w tym PD-L1), jako wyodrębnionego świadczenia.

Jednoczasowe skierowanie warunkowe – gotowe rozwiązanie do zaadaptowania
Kluczowym elementem usprawnienia procesu diagnostycznego obok szerokiego stosowania badań diagnostycznych jest jednoczasowe, warunkowe skierowanie na badania molekularne wystawiane razem ze skierowaniem na badania patomorfologiczne. Takie rozwiązanie znacznie skraca czas realizacji diagnostyki oraz ogranicza konieczność kolejnych wizyt, co jest szczególnie ważne ze względu na braki kadrowe jak i czas potrzebny do podjęcia decyzji o leczeniu. Dzięki jednoczesnemu skierowaniu na badanie patomorfologiczne i molekularne, lekarz onkolog i cały zespół wielodyscyplinarny, który prowadzi pacjenta, będzie miał pełen obraz choroby, co pozwoli optymalnie zaplanować leczenie i wykorzystać aktualne możliwości terapeutyczne.

– Leczenie raka płuca wymaga planowania i dobrej organizacji – musi być nastawione na człowieka, nie na procedurę. Jednoczasowe, warunkowe skierowanie na badania molekularne jest z powodzeniem stosowane w Narodowym Instytucie Onkologii – czas, aby stało się standardem w całym kraju – podkreśla prof. Rodryg Ramlau.

Co zyskuje pacjent, co zyskuje system?
Rak płuca odpowiada za 12% zachorowań onkologicznych i aż 22% zgonów nowotworowych. U ok. 85% chorych występuje niedrobnokomórkowy rak płuca (NDRP), gdzie badania molekularne i immunohistochemiczne są podstawą decyzji terapeutycznych. Jednak nadal tylko połowa pacjentów z tej grupy ma wykonywane badania molekularne zgodnie ze standardami. W konsekwencji niewielu z nich poddawanych jest optymalnej terapii.

Największy potencjał dla poprawy statystyk wskaźników przeżycia w Polsce tkwi w zwiększeniu odsetka wczesnych wykryć, m.in. dzięki wdrożeniu powszechnego programu przesiewowego w grupach ryzyka z zastosowaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) oraz zapewnieniu kompleksowej oceny biomarkerów i zmian molekularnych. Diagnostyka predykcyjna gwarantuje mniej „pustych” terapii, dzięki podawaniu wyłącznie leczenia o potwierdzonej skuteczności, które jest ukierunkowane na dane zmiany molekularne. To także krótszy czas do rozpoczęcia terapii, mniej ponownych biopsji, hospitalizacji i powikłań.

– Dzięki refundacjom innowacyjnych terapii pacjenci mogą żyć dłużej oraz w zdecydowanie lepszej jakości życia. Aby jednak mogli odnieść korzyść kliniczną musimy skupić się w pierwszej kolejności na dostępie do pełnej diagnostyki – by każdy chory miał szansę na najlepsze leczenie od pierwszej linii, w każdym miejscu w kraju – co jest zgodne z założeniami Narodowej Strategii Onkologicznie i Krajowej Sieci Onkologicznej. Jednolity schemat postępowania – dobre jakościowo pobranie materiału, jednoczasowe skierowanie warunkowe oraz wykonanie niezbędnych badań czynników predykcyjnych zdecydowanie skrócą ścieżkę pacjenta i zwiększą dostęp do skutecznych terapii – niezależnie od miejsca zamieszkania i miejsca leczenia pacjenta. – dodaje Aleksandra Wilk.

Kluczowe rozwiązania usprawniające proces diagnostyki raka płuca:
     
źródło: PGRP