Medicalpress
Sobota, 23 marca była wyjątkowym dniem w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej UCK WUM. Jednego dnia, w ciągu niespełna 10 godzin, wykonano tam dwa przeszczepienia trzustki (w tym jedną – jednoczasowo z nerką). Pacjentki czują się coraz lepiej i chociaż obie są jeszcze w szpitalu, to w ciągu najbliższych kilku dni zostaną wypisane do domu. 
Operacje przeprowadzili prof. Wojciech Lisik i lek. Paweł Skrzypek wraz z zespołem transplantacyjnym.

– To był duży wysiłek organizacyjny. W tych dwóch weekendowych zabiegach brał udział niemal cały personel medyczny naszej Kliniki. Wcześniej zdarzały się takie okresy „zagęszczenia”, że w ciągu 10 dni mieliśmy 2-3 przeszczepienia trzustki. Jednak takiej sytuacji, żeby wykonać dwa przeszczepienia tego narządu w tym jedno przeszczepienie – jednoczasowo z nerką w ciągu kilku godzin jeszcze nie mieliśmy – mówi lek. Paweł Skrzypek. – Z drugiej strony do takich sytuacji powinniśmy być przyzwyczajeni. Nasza Klinika, jako jedyna w Polsce, w tym samym zespole medycznym wykonuje przeszczepienia wątrób, nerek i trzustek, nierzadko jako przeszczepienia wielonarządowe. Ale nigdy nie były to dwa przeszczepienia trzustki.   

Mogłoby się wydawać, że dwa przeszczepienia to niewiele, jednak ważny jest kontekst. W ciągu całego roku w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej UCK WUM wykonuje się 10-15 takich zabiegów. A w Polsce – nie więcej niż 30 rocznie. W sumie w naszym kraju mamy tylko 2 aktywne ośrodki zajmujące się transplantacją tego wymagającego narządu.

Wskazania do transplantacji 

– Przeszczepienie trzustki jest wskazane w wypadku najcięższych form cukrzycy typu 1, czasami również cukrzycy typu 2. Do zbiegu kwalifikowani są diabetycy z poważnymi powikłaniami cukrzycy, takimi jak: szybko postępująca retinopatia, szybko postępująca neuropatia obwodowa lub autonomioczna powodująca w konsekwencji hipoglikemie zagrażające życiu. Natomiast przeszczepienie trzustki z nerką proponujemy osobom, u których cukrzyca doprowadziła do schyłkowej niewydolności nerek. Wówczas jest to optymalna metoda leczenia, gdyż jednocześnie rozwiązujemy dwa problemy – dializ oraz konieczności przyjmowania insuliny – mówi lek. Paweł Skrzypek. I dodaje: Niestety, ciągle niewielu pacjentów do nas trafia. Diabetolodzy rzadko proponują tę metodę leczenia. Duża część osób dociera do nas, bo sami się dowiedzieli, usłyszeli, przeczytali w social mediach, że takie leczenie jest możliwe. Tymczasem w Polsce istnieje wcale niemała grupa pacjentów, która mogłaby z takiego leczenia odnieść z dużą korzyść.

Obie pacjentki, które przeszły zabiegi 23 marca, chorowały na cukrzycę typu 1. Pani Irina, której  przeszczepiono trzustkę wraz z nerką, chorowała na cukrzycę od 17 lat i przyznaje, że był to bardzo ciężki czas w jej życiu. Mimo, że przyjmowała insulinę i kontrolowała to, co jadła, choroba szybko zaczęła niszczyć nerki. Doszło do tego, że trzy lata temu konieczne było usunięcie jednej z nich, a ta która pozostała nie spełniała swojej roli. Dlatego zaproponowano pani Irinie oprócz przeszczepienia trzustki jednoczasowe przeszczepienie nerki.

 

Na czym polegały zabiegi

U obu naszych pacjentek proces przeszczepiania przebiegał bez większych problemów. Choć, jak przyznaje lek. Paweł Skrzypek, jest to zabieg trudny i czasochłonny.

– Trzustka wymaga bardzo dokładnego i precyzyjnego opracowania przed wszczepieniem. Każdy skrawek tego narządu musi być dokładnie sprawdzony i zabezpieczony. Trzeba wykonać bardzo precyzyjną rekonstrukcję układu tętniczego narządu, należy skrócić fragment dwunastnicy, który jest przeszczepiany razem z trzustką – i tak go przygotować, żeby można było wykonać zespolenie z jelitem biorcy. Zatem mały narząd, który ma 12-13 cm długości, zajmuje nas jeszcze przed samym procesem przeszczepienia na 2,5-3 godziny. Jeśli natomiast przeszczepiamy trzustkę jednoczasowo z nerką, to mamy dodatkowe wyzwanie organizacyjne. Trzeba zaangażować dodatkowy zespół chirurgiczny, który w trakcie kiedy przygotowujemy trzustkę, przeszczepia nerkę. Zatem przeszczepiamy najpierw nerkę potem trzustkę. Taka procedura zajmuje w sumie prawie 6 godzin.

Jak się czują pacjentki

Kilka dni po operacji na pytanie „jak się pani czuje?”, pani Irina odpowiada, że z każdym dniem coraz lepiej i cieszy się na perspektywę normalnego życia.  

– Obie pacjentki są w dobrym stanie psychicznym i klinicznym. Bezpośrednio po zabiegu przyjmowały doustnie płyny i preparaty białkowe, a kilka dni po operacji zaczęliśmy podawać im ”zwykłe” jedzenie. Wstrzymywaliśmy się z tym, bo obie panie miały wykonywane zespolenie na jelicie cienkim bardzo wysoko w przewodzie pokarmowym. Nie chcemy, aby pokarm uszkodził to zespolenie – to byłoby bardzo groźne powikłanie. 

Dzięki przeszczepieniu obie kobiety od samego zabiegu nie muszą przyjmować insuliny – trzustki podjęły działalność błyskawicznie po operacji. Są wyleczone z cukrzycy i będą mogły funkcjonować tak jak przeciętny człowiek, który nigdy nie miał cukrzycy – podsumowuje lek. Paweł Skrzypek.

Przeszczepienie trzustki jest jedyną przyczynową metodą leczenia cukrzycy insulinozależnej. Poziom glukozy we krwi normalizuje się praktycznie od razu. Czasem zdarza się, że przeszczepiony narząd produkuje wręcz za dużo insuliny, ale jest to przejściowe i po krótkim czasie obserwujemy prawidłową kontrolę glikemii.  

Jak długo może działać taka przeszczepiona trzustka? W dużej mierze zależy to od pacjenta i jego układu immunologicznego. Jeśli pacjent bierze zalecone leki, zgłasza się na kontrole, realizuje wszystkie zalecenia – to nawet 15-20 lat. 

Możliwe powikłania 

Oczywiście przeszczepienia trzustki wiążą się z ryzykiem wystąpienia powikłań. Na możliwość wystąpienia takowych wpływa zarówno sama złożoność zabiegu, charakter narządu oraz powikłania narządowe rozwijające się w wyniku cukrzycy. Dlatego do takiego leczenia nie kwalifikują się osoby, które są w bardzo ciężkim stanie ogólnym. Jeśli pacjent ma np. nasilone objawy ze strony układu krążenia, operacja mogłaby być dla niego zbyt dużym obciążeniem. I oczywiście nie jest to metoda dla  osób, u których cukrzyca nie jest bardzo nasilona, a ich komfort życia jest całkiem dobry, akceptowalny przez pacjenta.

– Jeśli chodzi o najcięższe powikłania jak np. zakrzepica narządu przeszczepionego – mogą się zdarzyć w ciągu pierwszych dni, tygodni po zabiegu. W naszej Klinice odsetek występowania zakrzepicy jest wyjątkowo niewielki, dlatego, że mamy dokładnie opracowany i przemyślany proces transplantologiczny, a do zabiegu kwalifikujemy dobrze przygotowanych pacjentów. Jak na razie jesteśmy wyjątkowo skuteczni, bo w ciągu ostatnich 8 lat zdarzył się nam tylko jeden taki przypadek – informuje lek. Paweł Skrzypek.

Życie po przeszczepieniu

O tym, jak zmieni się życie pacjentek operowanych 23 marca powiemy dopiero za kilka tygodni, jednak już sam fakt, że nie muszą przyjmować insuliny wprowadza rewolucję w ich życiu. Bardzo odczuwa to pani Ania, która niedawno odwiedziła Klinikę Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej UCK WUM z tortem, ozdobionym figurkami przedstawiającymi trzech operatorów – prof. Wojciecha Lisika, prof. Macieja Kosieradzkiego i lek. Pawła Skrzypka. 

Pani Ania choć jest dopiero kilka tygodni po przeszczepieniu już odczuwa ogromną zmianę. 

– Na cukrzycę chorowałam od 22 roku życia. Radziłam sobie z tym raz lepiej raz gorzej, bo nieodłącznym elementem cukrzycy jest depresja. Były więc wzloty i upadki. Jednak zdecydowanym zwrotem była pandemia. W 2020 r. bardzo ciężko przeszłam Covid-19. Wtedy właściwie wszystko już się posypało. Zaczęłam tracić wzrok, w coraz gorszym stanie były nerki, pojawiła się neuropatia – opowiada pani Ania. 

Poznała kobietę, która miała jako jedna z pierwszych w Polsce przeszczepioną trzustkę. To od niej dowiedziała się, że możliwe jest takie leczenia. Pani Ania poprosiła swojego diabetologa o skierowanie i trafiła do Poradni przy Klinice. Przeszła proces kwalifikacji i ostatecznie została zakwalifikowana do przeszczepienia trzustki, a po dwóch miesiącach pojawił się dawca i przeszła zabieg.

– Po tygodniu od operacji zostałam wypisana ze szpitala. Już dwie doby po operacji miałam wrażenie, jakby w moim organizmie zaczęła płynąc zupełnie inna energia. Przed transplantacją codziennie budziłam się z bólem całego ciała, co wiązałam z moją neuropatią. Teraz wreszcie nic mnie nie boli. Okulistka powiedziała, że prawdopodobnie uda się zatrzymać proces utraty wzroku. Wreszcie nie muszę sobie podawać insuliny! To jest zupełnie inna jakość życia. Gdybym jeszcze raz miała rozważać, czy poddaję się temu zabiegowi, czy nie – to jeszcze raz bym się na niego zdecydowała. 

źródło: WUM

W ramach akcji społeczno-edukacyjnej „Twoje Tak Ma Moc!” powstał poruszający spot mający na celu edukację i zmianę postrzegania transplantacji dziecięcych. Spot zatytułowany „Superbohaterowie”, stawia sobie za zadanie rozwianie mitów oraz odczarowanie tematu transplantacji narządów u dzieci. Zdobywanie wiedzy w kwestii tego procesu otwiera dialog i jest kluczowe we wsparciu rodzin dawców, które podejmują trudną decyzję o donacji narządów swoich dzieci oraz rodzin dzieci-biorców.

Spot opowiada historię z perspektywy dziewczynki, która otrzymała drugie życie dzięki decyzji rodziców chłopca – dawcy serca. Film nasycony emocjami oddaje autentyczne życiowe historie oraz przynosi nadzieję. Przedstawia wdzięczność dzieci wobec tych, którzy poświęcili organy swoich dzieci, podarowując życie innym. Intencją twórców spotu było ukazanie, że każdy akt donacji narządów jest aktem wyjątkowej odwagi i miłości wobec bliźniego.

„Superbohaterowie” to efekt pracy zespołu twórczego oraz wsparcia od rodziców i dzieci-biorców, którzy podzielili się swoimi doświadczeniami. Spot można zobaczyć na stronie internetowej (TwojeTakMaMoc.org) oraz w mediach społecznościowych. Do końca listopada emitowany będzie również w TVP oraz w stacjach Polskiego Radia.

„Twoje Tak Ma Moc!” to wieloetapowa akcja świadomościowa i edukacyjna poruszająca tematykę transplantacji dziecięcych. Pomysłodawcą i organizatorem akcji jest Fundacja BGK. Projekt prowadzony jest we współpracy ze Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.
Apelujemy o dzielenie się na social mediach tym spotem, aby przyczynić się do szerzenia tej ważnej wiadomości i inspirować innych do działania.

SPOT: https://go.wetransfer.com/t-AOC4QUbxe8

Źródło: Multimedialna Agencja Informacyjna infoWire.pl

W Katedrze i Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM wykonano pionierskie na skalę kraju przeszczepienie wątroby pobranej od dawcy zmarłego i podzielonej dla dwóch dorosłych biorców. To kolejny kamień milowy w programie transplantologii na WUM.

Operacja (ang. split liver transplantation) polegała na podziale narządu pobranego od zmarłego dawcy i przeszczepieniu prawej części wątroby dla jednego biorcy i lewej części wątroby dla drugiego biorcy. Stopień skomplikowania procedury odzwierciedla liczebność zaangażowanego zespołu: 15 chirurgów, dwóch anestezjologów, radiolog, pięć instrumentariuszek, cztery anestetyczki. To ponad 20 osób walczących o powodzenie skomplikowanego zabiegu. Na szczęście oba fragmenty wątroby podjęły funkcję po przeszczepieniu. Pacjenci są w dobrym stanie, bez powikłań pooperacyjnych.

Szansa na zwiększenie liczby przeszczepień

– Tego typu operacje umożliwiają zwiększenie liczby przeszczepień, co ma ogromne znaczenie z uwagi na niewystarczającą liczbę dostępnych narządów – wyjaśnia profesor Michał Grąt, najmłodszy kierownik kliniki chirurgicznej w kraju, którego zespół dokonał pionierskiej transplantacji. – Jest to również szansa na przeszczepienia wątroby dla chorych o niewielkiej masie ciała, dla których czas oczekiwania na operację i związane z nią ryzyko śmierci jest znaczące. W tym przypadku jedna wątroba pobrana od dawcy zmarłego może uratować życie dwóch osób.

Rozpoczęcie programu przeszczepiania podzielonych wątrób było ogromnym wyzwaniem medycznym i organizacyjnym, możliwym do podjęcia dzięki doświadczeniu zespołu Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM w zakresie operacji wątroby i dróg żółciowych. Prawidłowa funkcja przeszczepionych fragmentów wątroby jest zależna od wielu czynników, w tym wykonania skomplikowanych zespoleń naczyniowych zapewniających dobry dopływ i odpływ krwi.

Zespoły, które wykonały operacje

Wszczepienie lewych segmentów wątroby przeprowadził zespół w składzie: prof. Michał Grąt (operator), dr Maciej Krasnodębski (asysta) i dr Adam Bołtuć (asysta). Hepatektomię, czyli usunięcie chorego narządu biorcy wykonali: dr hab. Krzysztof Dudek (operator), dr Jan Stypułkowski (asysta) i dr Andryi Zhylko (asysta). Znieczulenie przeprowadziła dr Paula Dudek.  

Wszczepienie prawych segmentów wątroby wykonał zespół w składzie: dr Piotr Smoter (operator), dr Konrad Kobryń (asysta) dr Emilia Kruk (asysta). Hepatektomię wykonali dr Ireneusz Grzelak (operator), dr Marta Przybysz (asysta), dr Emilia Kruk (asysta). Znieczulenie przeprowadziła dr Jolanta Piwowarska.

Wątrobę, pobraną od dawcy zmarłego przez dr Rafała Stankiewicza (operator) i dr Mateusza Bartkowiaka (asysta), podzielił prof. Waldemar Patkowski w asyście dr Pawła Rykowskiego. W przeszczepienie zaangażowany był zespół pielęgniarski w składzie: mgr Anna Wąsik, lic. Katarzyna Wójcik, mgr Karolina Kiełek, mgr Marzena Kaczmarska, mgr Joanna Petryka (instrumentariuszki) oraz: mgr Joanna Kosińska, mgr Patrycja Figarska, mgr Agata Małek, lic. Weronika Karnkowska (anestetyczki).

Całą procedurę przeszczepienia koordynował mgr Krzysztof Zając. 
 

źródło: WUM

foto:WUM
W Katedrze i Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM wykonano pionierskie na skalę kraju przeszczepienie wątroby pobranej od dawcy zmarłego i podzielonej dla dwóch dorosłych biorców. To kolejny kamień milowy w programie transplantologii na WUM.

Operacja (ang. split liver transplantation) polegała na podziale narządu pobranego od zmarłego dawcy i przeszczepieniu prawej części wątroby dla jednego biorcy i lewej części wątroby dla drugiego biorcy. Stopień skomplikowania procedury odzwierciedla liczebność zaangażowanego zespołu: 15 chirurgów, dwóch anestezjologów, radiolog, pięć instrumentariuszek, cztery anestetyczki. To ponad 20 osób walczących o powodzenie skomplikowanego zabiegu. Na szczęście oba fragmenty wątroby podjęły funkcję po przeszczepieniu. Pacjenci są w dobrym stanie, bez powikłań pooperacyjnych.

Szansa na zwiększenie liczby przeszczepień

– Tego typu operacje umożliwiają zwiększenie liczby przeszczepień, co ma ogromne znaczenie z uwagi na niewystarczającą liczbę dostępnych narządów – wyjaśnia profesor Michał Grąt, najmłodszy kierownik kliniki chirurgicznej w kraju, którego zespół dokonał pionierskiej transplantacji. – Jest to również szansa na przeszczepienia wątroby dla chorych o niewielkiej masie ciała, dla których czas oczekiwania na operację i związane z nią ryzyko śmierci jest znaczące. W tym przypadku jedna wątroba pobrana od dawcy zmarłego może uratować życie dwóch osób.

Rozpoczęcie programu przeszczepiania podzielonych wątrób było ogromnym wyzwaniem medycznym i organizacyjnym, możliwym do podjęcia dzięki doświadczeniu zespołu Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM w zakresie operacji wątroby i dróg żółciowych. Prawidłowa funkcja przeszczepionych fragmentów wątroby jest zależna od wielu czynników, w tym wykonania skomplikowanych zespoleń naczyniowych zapewniających dobry dopływ i odpływ krwi.

Zespoły, które wykonały operacje

Wszczepienie lewych segmentów wątroby przeprowadził zespół w składzie: prof. Michał Grąt (operator), dr Maciej Krasnodębski (asysta) i dr Adam Bołtuć (asysta). Hepatektomię, czyli usunięcie chorego narządu biorcy wykonali: dr hab. Krzysztof Dudek (operator), dr Jan Stypułkowski (asysta) i dr Andryi Zhylko (asysta). Znieczulenie przeprowadziła dr Paula Dudek.  

Wszczepienie prawych segmentów wątroby wykonał zespół w składzie: dr Piotr Smoter (operator), dr Konrad Kobryń (asysta) dr Emilia Kruk (asysta). Hepatektomię wykonali dr Ireneusz Grzelak (operator), dr Marta Przybysz (asysta), dr Emilia Kruk (asysta). Znieczulenie przeprowadziła dr Jolanta Piwowarska.

Wątrobę, pobraną od dawcy zmarłego przez dr Rafała Stankiewicza (operator) i dr Mateusza Bartkowiaka (asysta), podzielił prof. Waldemar Patkowski w asyście dr Pawła Rykowskiego. W przeszczepienie zaangażowany był zespół pielęgniarski w składzie: mgr Anna Wąsik, lic. Katarzyna Wójcik, mgr Karolina Kiełek, mgr Marzena Kaczmarska, mgr Joanna Petryka (instrumentariuszki) oraz: mgr Joanna Kosińska, mgr Patrycja Figarska, mgr Agata Małek, lic. Weronika Karnkowska (anestetyczki).

Całą procedurę przeszczepienia koordynował mgr Krzysztof Zając. 
 

źródło: WUM

foto:WUM
Od 1 września 2022 pacjenci ze schyłkową niewydolnością nerek, oczekujący na transplantację, będą mogli otrzymać dostęp do innowacyjnej terapii umożliwiającej wyeliminowanie problemu braku zgodności immunologicznej dawca-biorca. Można powiedzieć, że terapia ta ma szansę odmienić ich życie, ponieważ umożliwia przeprowadzenie transplantacji nerki. To dobra informacja dla pacjentów, dla których niezwykle trudno jest znaleźć zgodny narząd ze względu na poziom niedopasowania immunologicznego. Innowacyjna terapia będzie finansowana ze środków Funduszu Medycznego.
Dializa czy przeszczep?
Schyłkowa niewydolność to ostatnie, piąte stadium przewlekłej niewydolności nerek. Dotyczy około 0,5 % wszystkich pacjentów z niewydolnością nerek. To choroba zagrażająca życiu, ponieważ dochodzi do całkowitej utraty funkcji nerek, a pacjenci wymagają leczenia nerkozastępczego: dializoterapii lub transplantacji. Leczeniem preferowanym, zarówno z medycznego jak i społecznego punktu widzenia, jest transplantacja. Przeszczepienie nerki u pacjentów z jej schyłkową niewydolnością zmniejsza ryzyko zgonu (o 24-84%), incydentów sercowo-naczyniowych i hospitalizacji oraz znacząco poprawia jakość ich życia. W przypadku dializoterapii pacjenci częściej przebywają w szpitalu, odczuwają ból podczas zabiegu  hemodializy. Ponadto istnieje zwiększone ryzyko zakażeń, częściej występują choroby sercowo-naczyniowe i powikłania zakrzepowe. Dializowani pacjenci są też bardziej narażeni na ryzyko zgonu, 10 lat przeżywa zaledwie 13% z nich (po przeszczepie nawet ponad 60%).  
 
Przeszczep nie dla każdego pacjenta
U części osób ze schyłkową niewydolnością nerek przeszczep jest bardzo utrudniony lub wręcz niemożliwy. Chodzi o tzw. pacjentów wysoko immunizowanych (uczulonych). W wyniku wcześniejszych przetoczeń preparatów krwi, transplantacji narządów lub przebytych ciąż powstają u nich przeciwciała skierowane przeciwko różnym antygenom zgodności tkankowej HLA (HLA, ang. human leukocyte antygen, ludzki antygen leukocytarny). Przeciwciała te są istotnym czynnikiem odpowiedzialnym za odrzucenie przeszczepionego narządu. Dla tych chorych niezwykle trudno jest znaleźć zgodnego, w zakresie układu HLA, dawcę narządu, co oznacza znaczące wydłużenie czasu oczekiwania na przeszczep. W Polsce, średni czas oczekiwania na transplantację dla wysoko immunizowanych pacjentów wynosił 2977 dni od rozpoczęcia dializ (dla porównania, dla całej populacji jest to 913 dni). W oczekiwaniu na możliwość transplantacji wielu wysoko immunizowanych pacjentów nie przeżywa lub doświadcza w tym czasie pogorszenia stanu zdrowia, co w dalszym etapie uniemożliwia wykonanie przeszczepienia. Według szacunków, obecnie na Krajowej Liście Oczekujących (KLO) znajduje się kilkudziesięciu wysoko immunizowanych pacjentów ze schyłkową niewydolnością nerek, czekających na przeszczepienie. Każdego roku przybywa od kilku do kilkunastu takich chorych.

Szansa dla wysoce immunizowanych chorych ze schyłkową niewydolnością nerek, oczekujących na przeszczep
Nowo finansowana terapia umożliwia wyeliminowanie problemu braku zgodności dawca-biorca w zakresie układu HLA u praktycznie wszystkich pacjentów, a co za tym idzie, pozwala na przeprowadzenie transplantacji nerki od zmarłego dawcy  u wysoko  immunizowanych biorców.

Do tej pory wysoko immunizowani pacjenci mieli trudności ze znalezieniem odpowiedniego dawcy nerki i wymagali leczenia dializami przez wiele lat, co znacząco pogarszało stan ich zdrowia i  obniżało jakość  życia. Jesteśmy bardzo zadowoleni z decyzji Ministerstwa Zdrowia o refundacji imlifidazy. To pozwoli nam na kwalifikację do przeszczepienia nerki wysoko uczulonych pacjentów, a transplantacja radykalnie poprawi jakość ich życia i pozwoli uwolnić się od uciążliwych dializ. Konieczny jest odpowiedni dobór pacjenta do odczulania imlifidazą, a w dłuższej perspektywie uważne monitorowanie czynności  przeszczepionej nerki. Cieszymy się, że nasi pacjenci  otrzymują szansę na nowe, lepsze życie.  – mówi prof. Magdalena Durlik, Kierownik Kliniki Medycyny Transplantacyjnej, Nefrologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

W 2021 roku terapia imlifidazą została wpisana na pierwszą listę technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności. Dzięki decyzji Ministerstwa Zdrowia, będzie refundowana w Polsce w ramach Funduszu Medycznego. Nowo utworzony program lekowy będzie realizowany przez kilka wyspecjalizowanych ośrodków transplantacyjnych w naszym kraju.

źrodło: komunikat
Od 1 września 2022 pacjenci ze schyłkową niewydolnością nerek, oczekujący na transplantację, będą mogli otrzymać dostęp do innowacyjnej terapii umożliwiającej wyeliminowanie problemu braku zgodności immunologicznej dawca-biorca. Można powiedzieć, że terapia ta ma szansę odmienić ich życie, ponieważ umożliwia przeprowadzenie transplantacji nerki. To dobra informacja dla pacjentów, dla których niezwykle trudno jest znaleźć zgodny narząd ze względu na poziom niedopasowania immunologicznego. Innowacyjna terapia będzie finansowana ze środków Funduszu Medycznego.
Dializa czy przeszczep?
Schyłkowa niewydolność to ostatnie, piąte stadium przewlekłej niewydolności nerek. Dotyczy około 0,5 % wszystkich pacjentów z niewydolnością nerek. To choroba zagrażająca życiu, ponieważ dochodzi do całkowitej utraty funkcji nerek, a pacjenci wymagają leczenia nerkozastępczego: dializoterapii lub transplantacji. Leczeniem preferowanym, zarówno z medycznego jak i społecznego punktu widzenia, jest transplantacja. Przeszczepienie nerki u pacjentów z jej schyłkową niewydolnością zmniejsza ryzyko zgonu (o 24-84%), incydentów sercowo-naczyniowych i hospitalizacji oraz znacząco poprawia jakość ich życia. W przypadku dializoterapii pacjenci częściej przebywają w szpitalu, odczuwają ból podczas zabiegu  hemodializy. Ponadto istnieje zwiększone ryzyko zakażeń, częściej występują choroby sercowo-naczyniowe i powikłania zakrzepowe. Dializowani pacjenci są też bardziej narażeni na ryzyko zgonu, 10 lat przeżywa zaledwie 13% z nich (po przeszczepie nawet ponad 60%).  
 
Przeszczep nie dla każdego pacjenta
U części osób ze schyłkową niewydolnością nerek przeszczep jest bardzo utrudniony lub wręcz niemożliwy. Chodzi o tzw. pacjentów wysoko immunizowanych (uczulonych). W wyniku wcześniejszych przetoczeń preparatów krwi, transplantacji narządów lub przebytych ciąż powstają u nich przeciwciała skierowane przeciwko różnym antygenom zgodności tkankowej HLA (HLA, ang. human leukocyte antygen, ludzki antygen leukocytarny). Przeciwciała te są istotnym czynnikiem odpowiedzialnym za odrzucenie przeszczepionego narządu. Dla tych chorych niezwykle trudno jest znaleźć zgodnego, w zakresie układu HLA, dawcę narządu, co oznacza znaczące wydłużenie czasu oczekiwania na przeszczep. W Polsce, średni czas oczekiwania na transplantację dla wysoko immunizowanych pacjentów wynosił 2977 dni od rozpoczęcia dializ (dla porównania, dla całej populacji jest to 913 dni). W oczekiwaniu na możliwość transplantacji wielu wysoko immunizowanych pacjentów nie przeżywa lub doświadcza w tym czasie pogorszenia stanu zdrowia, co w dalszym etapie uniemożliwia wykonanie przeszczepienia. Według szacunków, obecnie na Krajowej Liście Oczekujących (KLO) znajduje się kilkudziesięciu wysoko immunizowanych pacjentów ze schyłkową niewydolnością nerek, czekających na przeszczepienie. Każdego roku przybywa od kilku do kilkunastu takich chorych.

Szansa dla wysoce immunizowanych chorych ze schyłkową niewydolnością nerek, oczekujących na przeszczep
Nowo finansowana terapia umożliwia wyeliminowanie problemu braku zgodności dawca-biorca w zakresie układu HLA u praktycznie wszystkich pacjentów, a co za tym idzie, pozwala na przeprowadzenie transplantacji nerki od zmarłego dawcy  u wysoko  immunizowanych biorców.

Do tej pory wysoko immunizowani pacjenci mieli trudności ze znalezieniem odpowiedniego dawcy nerki i wymagali leczenia dializami przez wiele lat, co znacząco pogarszało stan ich zdrowia i  obniżało jakość  życia. Jesteśmy bardzo zadowoleni z decyzji Ministerstwa Zdrowia o refundacji imlifidazy. To pozwoli nam na kwalifikację do przeszczepienia nerki wysoko uczulonych pacjentów, a transplantacja radykalnie poprawi jakość ich życia i pozwoli uwolnić się od uciążliwych dializ. Konieczny jest odpowiedni dobór pacjenta do odczulania imlifidazą, a w dłuższej perspektywie uważne monitorowanie czynności  przeszczepionej nerki. Cieszymy się, że nasi pacjenci  otrzymują szansę na nowe, lepsze życie.  – mówi prof. Magdalena Durlik, Kierownik Kliniki Medycyny Transplantacyjnej, Nefrologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

W 2021 roku terapia imlifidazą została wpisana na pierwszą listę technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności. Dzięki decyzji Ministerstwa Zdrowia, będzie refundowana w Polsce w ramach Funduszu Medycznego. Nowo utworzony program lekowy będzie realizowany przez kilka wyspecjalizowanych ośrodków transplantacyjnych w naszym kraju.

źrodło: komunikat
Pomimo że w polskim rejestrze Dawców szpiku znajduje się już ponad 2 miliony osób, a 84 proc. Polaków1 deklaruje, że chętnie pomaga innym, znalezienie zgodnego Dawcy to wciąż wyzwanie, z którym codziennie mierzą się tysiące chorych na całym świecie. W Polsce nadal co piąty cierpiący na nowotwory krwi nie znajduje swojego „bliźniaka genetycznego”, a dla niektórych osób zmagających się z chorobą, przeszczep szpiku to jedyna szansą na dalsze, zdrowe życie. Fundacja DKMS w swojej najnowszej kampanii, postanowiła zapytać Polaków, dlaczego warto pomagać i jakie są ich powody niesienia dobra.

Wraz z ambasadorką akcji Alicją Bachledą-Curuś, Fundacja DKMS zachęca do dzielenia się swoją historią i inspirowania innych.

[1] Stosunek Polaków do pomagania innym – ogólnopolskie badanie, przeprowadzone na zlecenie Fundacji DKMS na przełomie kwietnia i maja 2021r. przez agencję badawczą Biostat.

Ratowanie życia innym? Przecież to proste!

Krew, szpik i komórki macierzyste to leki, których nie da się wyprodukować w warunkach laboratoryjnych. Są to produkty naszego organizmu, mające moc uzdrawiania – mogą ocalić ludzkie życie i dać chorym szansę na wygraną z nowotworem krwi. Pomimo prawie 2 mln potencjalnych dawców, zarejestrowanych w bazie Fundacji DKMS, Dawców nadal jest za mało, by pomóc wszystkim potrzebującym: prawdopodobieństwo znalezienia „bliźniaka genetycznego” wynosi w najlepszym przypadku 1 do 20 000.

Jak pokazuje badanie opinii Dawców Faktycznych, przeprowadzone na zlecenie Fundacji DKMS we wrześniu 2021r. przez IMAS International, osoby które już oddały krwiotwórcze komórki macierzyste bądź szpik, zapytane o to, dlaczego warto zostać, podkreślają przede wszystkim, że mogą dzięki temu uratować życie i zdrowie drugiej osoby (54 proc.). Co trzeci badany stwierdza, że to nic nie kosztuje, jest naprawdę proste i bezpieczne, a nieco ponad co piąty wskazuje na możliwość niesienia pomocy innym (21 proc.). 1 na 10 osób podaje uczucie radości jako powód, dla którego naprawdę warto się przystąpić do procedury i podarować pacjentowi szansę na życie.

Liczby, które napawają dumą

Bardzo istotnym wydarzeniem dla Fundacji DKMS było przekroczenie liczby 10 000 faktycznych Dawców, którzy już oddali dla swojego „bliźniaka genetycznego” krwiotwórcze komórki macierzyste lub szpik. Dawcy zapytani podczas badania o emocje, jakie towarzyszą im po zakończeniu donacji, wskazywali najczęściej nadzieję na to, że ich „bliźniak genetyczny” wyzdrowieje (84%) oraz radość z pomocy osobie potrzebującej (73%). Bezinteresowny czyn tych bohaterów, jak często nazywa się Dawców, to szansa dla chorych na drugie, wolne od choroby życie. To wszystko nie byłoby jednak możliwe bez pomocy wielu osób i instytucji, środowiska medycznego czy Wolontariuszy Fundacji DKMS. Ich ogrom pracy zasługuje na szczególne wyróżnienie. Tak naprawdę ta okrągła liczba jest okazją do świętowania dla każdego, kto przyczynia się do szerzenia idei dawstwa szpiku.

Kampania #10tysięcypowodów

10 tysięcy szans na życie to też 10 tysięcy różnych powodów, które decydują o rejestracji w bazie Dawców szpiku. Dla każdego z nas impuls do pozostania potencjalnym Dawcą może być zupełnie inny – choroba bliskiej osoby, historia Pacjenta, czy “zwykła-niezwykła” chęć niesienia pomocy. Fundacja DKMS w kampanii #10tysięcypowodów chce podziękować Dawcom faktycznym za ich wielkie serca i pokazać, że są jednym z #10tysięcypowodów, które uratowały czyjeś życie. W dedykowanym wideo pojawiają się zarówno Dawcy, jak i Biorcy Fundacji, którzy przedstawiają swoje wyjątkowe historie. Ten szczególny materiał inaugurujący akcję ma za zadanie przybliżyć odbiorcom szlachetną ideę dawstwa i pokazać, że każdy z nas może pomóc, a darowanie komuś szansy na życie bez nowotworu jest największym możliwym wyróżnieniem. W ramach kampanii powstał film, opowiadający wybrane historie bohaterów związanych z Fundacją DKMS:

 

– Moment przekroczenia przez naszą Fundację 10 tysięcy faktycznych Dawców szpiku i komórek krwiotwórczych jest dla nas szczególnym wydarzeniem. Dzięki temu widzimy wyraźnie, że nasza praca ma głęboki sens. Polacy mają ogromne serca, a pomaganie mają “w genach”. To 10 tysięcy podarowanych drugich szans na życie i powodów, dla których każdy z Dawców zdecydował się, by po prostu wesprzeć drugiego człowiekowi – mówi Magdalena Przysłupska, Rzecznik Prasowa Fundacji DKMS.

Galaktyka Ludzi Dobrej Woli Fundacji DKMS

Do kampanii #10tysięcypowodów zaproszeni są zarówno Dawcy Fundacji DKMS, którzy chcieliby z dumą zaprezentować swoją historię i podzielić się nią na swoich mediach społecznościowych, jak i wszyscy, którzy chcieliby podzielić się swoim osobistym powodem niesienia pomocy innym. Aby wziąć udział w akcji, wystarczy udostępnić swoje zdjęcie lub wideo z wpisanym na kartce powodem i oznaczyć je dedykowanym hasztagiem akcji #10tysięcypowodów. Główną ambasadorką tegorocznej kampanii jest polska aktorka i piosenkarka – Alicja Bachleda-Curuś, która z organizacją związana jest już od wielu lat i tak jak każdy Dawca, nieustannie zachęca do rejestracji w bazie Fundacji  DKMS. Więcej informacji o kampanii jest dostępnych na stronie: 
https://www.dkms.pl/10-tysiecy-dawcow-szpiku 

  1. Stosunek Polaków do pomagania innym – ogólnopolskie badanie, przeprowadzone na zlecenie Fundacji DKMS na przełomie kwietnia i maja 2021r. przez agencję badawczą Biostat

źródło: DKMS

Pomimo że w polskim rejestrze Dawców szpiku znajduje się już ponad 2 miliony osób, a 84 proc. Polaków1 deklaruje, że chętnie pomaga innym, znalezienie zgodnego Dawcy to wciąż wyzwanie, z którym codziennie mierzą się tysiące chorych na całym świecie. W Polsce nadal co piąty cierpiący na nowotwory krwi nie znajduje swojego „bliźniaka genetycznego”, a dla niektórych osób zmagających się z chorobą, przeszczep szpiku to jedyna szansą na dalsze, zdrowe życie. Fundacja DKMS w swojej najnowszej kampanii, postanowiła zapytać Polaków, dlaczego warto pomagać i jakie są ich powody niesienia dobra.

Wraz z ambasadorką akcji Alicją Bachledą-Curuś, Fundacja DKMS zachęca do dzielenia się swoją historią i inspirowania innych.

[1] Stosunek Polaków do pomagania innym – ogólnopolskie badanie, przeprowadzone na zlecenie Fundacji DKMS na przełomie kwietnia i maja 2021r. przez agencję badawczą Biostat.

Ratowanie życia innym? Przecież to proste!

Krew, szpik i komórki macierzyste to leki, których nie da się wyprodukować w warunkach laboratoryjnych. Są to produkty naszego organizmu, mające moc uzdrawiania – mogą ocalić ludzkie życie i dać chorym szansę na wygraną z nowotworem krwi. Pomimo prawie 2 mln potencjalnych dawców, zarejestrowanych w bazie Fundacji DKMS, Dawców nadal jest za mało, by pomóc wszystkim potrzebującym: prawdopodobieństwo znalezienia „bliźniaka genetycznego” wynosi w najlepszym przypadku 1 do 20 000.

Jak pokazuje badanie opinii Dawców Faktycznych, przeprowadzone na zlecenie Fundacji DKMS we wrześniu 2021r. przez IMAS International, osoby które już oddały krwiotwórcze komórki macierzyste bądź szpik, zapytane o to, dlaczego warto zostać, podkreślają przede wszystkim, że mogą dzięki temu uratować życie i zdrowie drugiej osoby (54 proc.). Co trzeci badany stwierdza, że to nic nie kosztuje, jest naprawdę proste i bezpieczne, a nieco ponad co piąty wskazuje na możliwość niesienia pomocy innym (21 proc.). 1 na 10 osób podaje uczucie radości jako powód, dla którego naprawdę warto się przystąpić do procedury i podarować pacjentowi szansę na życie.

Liczby, które napawają dumą

Bardzo istotnym wydarzeniem dla Fundacji DKMS było przekroczenie liczby 10 000 faktycznych Dawców, którzy już oddali dla swojego „bliźniaka genetycznego” krwiotwórcze komórki macierzyste lub szpik. Dawcy zapytani podczas badania o emocje, jakie towarzyszą im po zakończeniu donacji, wskazywali najczęściej nadzieję na to, że ich „bliźniak genetyczny” wyzdrowieje (84%) oraz radość z pomocy osobie potrzebującej (73%). Bezinteresowny czyn tych bohaterów, jak często nazywa się Dawców, to szansa dla chorych na drugie, wolne od choroby życie. To wszystko nie byłoby jednak możliwe bez pomocy wielu osób i instytucji, środowiska medycznego czy Wolontariuszy Fundacji DKMS. Ich ogrom pracy zasługuje na szczególne wyróżnienie. Tak naprawdę ta okrągła liczba jest okazją do świętowania dla każdego, kto przyczynia się do szerzenia idei dawstwa szpiku.

Kampania #10tysięcypowodów

10 tysięcy szans na życie to też 10 tysięcy różnych powodów, które decydują o rejestracji w bazie Dawców szpiku. Dla każdego z nas impuls do pozostania potencjalnym Dawcą może być zupełnie inny – choroba bliskiej osoby, historia Pacjenta, czy “zwykła-niezwykła” chęć niesienia pomocy. Fundacja DKMS w kampanii #10tysięcypowodów chce podziękować Dawcom faktycznym za ich wielkie serca i pokazać, że są jednym z #10tysięcypowodów, które uratowały czyjeś życie. W dedykowanym wideo pojawiają się zarówno Dawcy, jak i Biorcy Fundacji, którzy przedstawiają swoje wyjątkowe historie. Ten szczególny materiał inaugurujący akcję ma za zadanie przybliżyć odbiorcom szlachetną ideę dawstwa i pokazać, że każdy z nas może pomóc, a darowanie komuś szansy na życie bez nowotworu jest największym możliwym wyróżnieniem. W ramach kampanii powstał film, opowiadający wybrane historie bohaterów związanych z Fundacją DKMS:

 

– Moment przekroczenia przez naszą Fundację 10 tysięcy faktycznych Dawców szpiku i komórek krwiotwórczych jest dla nas szczególnym wydarzeniem. Dzięki temu widzimy wyraźnie, że nasza praca ma głęboki sens. Polacy mają ogromne serca, a pomaganie mają “w genach”. To 10 tysięcy podarowanych drugich szans na życie i powodów, dla których każdy z Dawców zdecydował się, by po prostu wesprzeć drugiego człowiekowi – mówi Magdalena Przysłupska, Rzecznik Prasowa Fundacji DKMS.

Galaktyka Ludzi Dobrej Woli Fundacji DKMS

Do kampanii #10tysięcypowodów zaproszeni są zarówno Dawcy Fundacji DKMS, którzy chcieliby z dumą zaprezentować swoją historię i podzielić się nią na swoich mediach społecznościowych, jak i wszyscy, którzy chcieliby podzielić się swoim osobistym powodem niesienia pomocy innym. Aby wziąć udział w akcji, wystarczy udostępnić swoje zdjęcie lub wideo z wpisanym na kartce powodem i oznaczyć je dedykowanym hasztagiem akcji #10tysięcypowodów. Główną ambasadorką tegorocznej kampanii jest polska aktorka i piosenkarka – Alicja Bachleda-Curuś, która z organizacją związana jest już od wielu lat i tak jak każdy Dawca, nieustannie zachęca do rejestracji w bazie Fundacji  DKMS. Więcej informacji o kampanii jest dostępnych na stronie: 
https://www.dkms.pl/10-tysiecy-dawcow-szpiku 

  1. Stosunek Polaków do pomagania innym – ogólnopolskie badanie, przeprowadzone na zlecenie Fundacji DKMS na przełomie kwietnia i maja 2021r. przez agencję badawczą Biostat

źródło: DKMS

Początek 2022 roku to dla Fundacji DKMS szczególny czas. Czas, w którym może z dumą ogłosić, że już 10 tysięcy faktycznych Dawców szpiku podarowało szansę na życie drugiemu człowiekowi, czekającemu na przeszczepienie szpiku. Na tę liczbę składa się również praca wielu zaangażowanych instytucji czy Wolontariuszy. Ta Galaktyka Ludzi Dobrej Woli, która z dobroci serca, bezinteresownie pomogła chorym, zasługuje, by powiedzieć o niej nieco więcej. Z tej okazji, Fundacja zebrała najbardziej interesujące dane w kontekście szlachetnego czynu, jakim jest dawstwo szpiku, by dalej szerzyć dobro i zachęcać do niego innych.
Polacy pokazują, że ich moc pomagania nie zna granic. Ponad 2 mln zarejestrowanych osób w polskim rejestrze Dawców szpiku najlepiej udowadnia, że jesteśmy wrażliwi na los drugiego człowieka. Dla Fundacji DKMS ogromnym powodem do dumy jest przekroczenie liczby 10 tysięcy faktycznych Dawców, którzy oddali dla swojego „bliźniaka genetycznego” krwiotwórcze komórki macierzyste lub szpik. Bezinteresowny czyn tych Bohaterów, jak często nazywa się Dawców, to szansa dla chorych na drugie, wolne od choroby życie. Ale to wszystko nie byłoby możliwe bez pomocy i zaangażowania wielu osób i instytucji, środowiska medycznego, czy Wolontariuszy Fundacji DKMS. Ich ogrom pracy zasługuje na szczególne wyróżnienie. Tak naprawdę ta okrągła liczba jest okazją do świętowania dla każdego, kto przyczynia się do szerzenia idei dawstwa.

– To dla nas wyjątkowo ważne wydarzenie. To 10 tysięcy szans na życie podarowanych przez naszych Dawców, Pacjentom, dla których przeczepienie szpiku było często jedyną nadzieją na odzyskanie zdrowia. Gdy zaczynaliśmy naszą działalność, w Polsce było zaledwie 47 tysięcy zarejestrowanych potencjalnych Dawców, a transplantacje szpiku od Dawców niespokrewnionych nie były częstą procedurą – zaledwie 21% materiału przeszczepowego dla polskich Pacjentów pochodziło od osób zamieszkałych w kraju. Obecnie aż 63% chorych osób otrzymuje pomoc od swojego „bliźniaka genetycznego” zarejestrowanego w Polsce. W Centralnym Rejestrze Niespokrewnionych Potencjalnych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej znajduje się już ponad 2 miliony osób, to daje naszemu krajowi 3. miejsce w Europie, a 5. na świecie pod względem liczby Dawców – mówi Ewa Magnucka-Bowkiewicz, Prezes Fundacji DKMS.

– W bazie fundacji DKMS zarejestrowanych jest blisko 1,8 osób a 4 Dawców każdego dnia pomaga swoim „bliźniakom genetycznym”. To efekt naszej 13-letniej pracy, systematycznej edukacji, ale także zaangażowania wielu podmiotów, instytucji i tysięcy wolontariuszy, dla których ta idea łączy się z misją ratowania ludzkiego życia. I za to w imieniu swoim i  pracowników fundacji, bardzo serdecznie dziękuję – dodaje Ewa Magnucka-Bowkiewicz.

Dobro liczone w latach

Znalezienie zgodnego “bliźniaka genetycznego” to nie lada wyzwanie, z którym codziennie mierzą się tysiące chorych na całym świecie, bo prawdopodobieństwo jego znalezienia wynosi w najlepszym wypadku 1 do 20 000. A przecież niemal każda zdrowa osoba w wieku pomiędzy 18 – 55 lat może przyczynić się do pomocy osobie dotkniętej nowotworem krwi i potrzebującej przeszczepienia szpiku. Wystarczy krótka, 10 minutowa rejestracja na stronie Fundacji DKMS, pobranie wymazu z wewnętrznej strony policzka i wypełnienie formularza. Ważne jest też, by decyzja o dołączeniu do grona Dawców była w pełni świadoma.

Za liczbą 10 tysięcy faktycznych Dawców fundacji kryją się nie tylko osobiste historie, ale też fakty i liczby. Dla przykładu najmłodszy Dawca fundacji miał dokładnie 18 lat i 3 miesiące, natomiast najstarszy – 60 lat i 10 miesięcy. Oznacza to, że różnica wieku między nimi to aż 42 lata i 6 miesięcy. Średni wiek Dawcy faktycznego wynosi natomiast 29 lat i 5 miesięcy.

Nowotwory krwi, takie jak białaczki, często nazywane są chorobami niezawinionymi i ich geneza nie jest do końca znana. Zachorować może każdy, bez względu na wiek czy tryb życia. Najstarszy Pacjent, który otrzymał szansę na życie od Dawcy z Fundacji DKMS miał 80 lat, a najmłodszy zaledwie miesiąc.

Choć kwestia płci nie ma większego znaczenia podczas rejestracji w bazie, bo każdy jest ważny, to faktem jest, że większością potencjalnych Dawców Fundacji są… kobiety. Stanowią one 62 proc. wszystkich zarejestrowanych potencjalnych Dawców szpiku, natomiast już same donacje najczęściej (75 proc.) odbywają się od mężczyzn, bo to właśnie oni z przyczyn medycznych są częściej wybierani do tej procedury. Niestety, aż 10 tysięcy Dawców rocznie jest wykluczanych z bazy Fundacji DKMS ze względu na wiek, przyczyny medyczne czy przeprowadzkę do innego kraju, dlatego tak istotne są nowe rejestracje i sukcesywnie poszerzanie bazy.

Przeszczepienie szpiku – skuteczne w leczeniu aż 200 chorób

Krwiotwórcze komórki macierzyste czy szpik kostny mają ogromną moc – dzięki transplantacji można wyleczyć aż 200 jednostek chorobowych, ale nie wszystkie z nich są nowotworami krwi. To terapia stosowana dodatkowo przy chorobach metabolicznych czy niedoborach odporności. Jest to więc kolejny powód, by dać chorym szansę na życie i na powrót do pełnego zdrowia. Tym bardziej, że jedynie 10% wszystkich donacji stanowią pobrania szpiku z talerza kości biodrowej, które wciąż budzą nieuzasadnione obawy i owiane są wieloma mitami. To procedura przeprowadzana w pełnym znieczuleniu, a dyskomfort jaki się z nią może wiązać to ból w miejscach wkłucia igły lub ewentualne skutki uboczne znieczulenia, które mijają po kilku dniach. Drugą metodą stosowaną w ok. 90% przypadków jest pobranie krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi obwodowej, co przypomina oddawanie płytek krwi.

Pomoc nie ma granic, czyli gdzie wędruje szpik

Do najciekawszych destynacji, do których trafiły komórki lub szpik polskich Bohaterów możemy zaliczyć np. Hong Kong, Jordania, Arabia Saudyjska, Malezja, Singapur, Urugwaj, Kolumbia, Macedonia, Kanada, czy Nowa Zelandia. Najczęstszymi kierunkami natomiast, oprócz samej Polski są: USA, Niemcy, Francja, Włochy, Wielka Brytania, Turcja, Holandia, Kanada i Hiszpania. Wszystkie produkty pobrań, tj. krwiotwórcze komórki macierzyste lub szpik mają równo 72 godziny na dotarcie do Pacjenta. Fundacja DKMS zajmuje się koordynowaniem transportu do kliniki Biorcy.

Dawstwo szpiku – ratunek dla milionów ludzi

Mimo, że idea dawstwa jest coraz bardziej popularna i w samej Polsce liczba Dawców w 2021 roku przekroczyła rekordowe 2 miliony, to nadal 2 na 10 Pacjentów nie znajduje zgodnego Dawcy. Dlatego tak ważne jest promowanie wśród społeczeństwa idei pomocy, która nic nie kosztuje, a może realnie wpłynąć na los Pacjentów dotkniętych nowotworami krwi. Cała procedura rejestracji to jedynie chwila, a w przypadku zgodności Dawcy i Biorcy pobranie krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi obwodowej, trwa około 4 godzin. Dawcy podczas procedury, badań mających na celu sprawdzenie czy ich stan zdrowia pozwala na bezpieczną donację i samego pobrania, są wspierani nie tylko przez personel medyczny, ale także koordynatorów Fundacji DKMS. Warto dodać, że Fundacja DKMS przez 10 lat monitoruje stan zdrowia Dawców po donacji umawiając ich na bezpłatne badania krwi oraz za pośrednictwem ankiet medycznych. To dodatkowo sprawia, że Dawcy zwracają większą uwagę na swoje własne zdrowie. Nic nie daje jednak takiej satysfakcji jak świadomość, że dzięki naszej donacji mogliśmy uratować komuś życie.

Więcej szczegółów dotyczącej przebiegu samej procedury dostępnych jest pod linkiem: Jak wygląda pobranie komórek macierzystych? | Fundacja DKMS

Podaruj komuś drugą szansę na życie

Dla każdego z nas powód, by pozostać Dawcą, Wolontariuszem czy osobą wspierającą działalność Fundacji DKMS jest inny. Może to być zarówno historia bliskiej osoby, wzruszająca i skłaniająca do refleksji kampania społeczna czy zwyczajna chęć niesienia pomocy. Choć motywacji może być naprawdę wiele, to jedno jest pewne: każdy powód jest dobry, by podarować komuś szansę na życie.

źródło: DKMS

Początek 2022 roku to dla Fundacji DKMS szczególny czas. Czas, w którym może z dumą ogłosić, że już 10 tysięcy faktycznych Dawców szpiku podarowało szansę na życie drugiemu człowiekowi, czekającemu na przeszczepienie szpiku. Na tę liczbę składa się również praca wielu zaangażowanych instytucji czy Wolontariuszy. Ta Galaktyka Ludzi Dobrej Woli, która z dobroci serca, bezinteresownie pomogła chorym, zasługuje, by powiedzieć o niej nieco więcej. Z tej okazji, Fundacja zebrała najbardziej interesujące dane w kontekście szlachetnego czynu, jakim jest dawstwo szpiku, by dalej szerzyć dobro i zachęcać do niego innych.
Polacy pokazują, że ich moc pomagania nie zna granic. Ponad 2 mln zarejestrowanych osób w polskim rejestrze Dawców szpiku najlepiej udowadnia, że jesteśmy wrażliwi na los drugiego człowieka. Dla Fundacji DKMS ogromnym powodem do dumy jest przekroczenie liczby 10 tysięcy faktycznych Dawców, którzy oddali dla swojego „bliźniaka genetycznego” krwiotwórcze komórki macierzyste lub szpik. Bezinteresowny czyn tych Bohaterów, jak często nazywa się Dawców, to szansa dla chorych na drugie, wolne od choroby życie. Ale to wszystko nie byłoby możliwe bez pomocy i zaangażowania wielu osób i instytucji, środowiska medycznego, czy Wolontariuszy Fundacji DKMS. Ich ogrom pracy zasługuje na szczególne wyróżnienie. Tak naprawdę ta okrągła liczba jest okazją do świętowania dla każdego, kto przyczynia się do szerzenia idei dawstwa.

– To dla nas wyjątkowo ważne wydarzenie. To 10 tysięcy szans na życie podarowanych przez naszych Dawców, Pacjentom, dla których przeczepienie szpiku było często jedyną nadzieją na odzyskanie zdrowia. Gdy zaczynaliśmy naszą działalność, w Polsce było zaledwie 47 tysięcy zarejestrowanych potencjalnych Dawców, a transplantacje szpiku od Dawców niespokrewnionych nie były częstą procedurą – zaledwie 21% materiału przeszczepowego dla polskich Pacjentów pochodziło od osób zamieszkałych w kraju. Obecnie aż 63% chorych osób otrzymuje pomoc od swojego „bliźniaka genetycznego” zarejestrowanego w Polsce. W Centralnym Rejestrze Niespokrewnionych Potencjalnych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej znajduje się już ponad 2 miliony osób, to daje naszemu krajowi 3. miejsce w Europie, a 5. na świecie pod względem liczby Dawców – mówi Ewa Magnucka-Bowkiewicz, Prezes Fundacji DKMS.

– W bazie fundacji DKMS zarejestrowanych jest blisko 1,8 osób a 4 Dawców każdego dnia pomaga swoim „bliźniakom genetycznym”. To efekt naszej 13-letniej pracy, systematycznej edukacji, ale także zaangażowania wielu podmiotów, instytucji i tysięcy wolontariuszy, dla których ta idea łączy się z misją ratowania ludzkiego życia. I za to w imieniu swoim i  pracowników fundacji, bardzo serdecznie dziękuję – dodaje Ewa Magnucka-Bowkiewicz.

Dobro liczone w latach

Znalezienie zgodnego “bliźniaka genetycznego” to nie lada wyzwanie, z którym codziennie mierzą się tysiące chorych na całym świecie, bo prawdopodobieństwo jego znalezienia wynosi w najlepszym wypadku 1 do 20 000. A przecież niemal każda zdrowa osoba w wieku pomiędzy 18 – 55 lat może przyczynić się do pomocy osobie dotkniętej nowotworem krwi i potrzebującej przeszczepienia szpiku. Wystarczy krótka, 10 minutowa rejestracja na stronie Fundacji DKMS, pobranie wymazu z wewnętrznej strony policzka i wypełnienie formularza. Ważne jest też, by decyzja o dołączeniu do grona Dawców była w pełni świadoma.

Za liczbą 10 tysięcy faktycznych Dawców fundacji kryją się nie tylko osobiste historie, ale też fakty i liczby. Dla przykładu najmłodszy Dawca fundacji miał dokładnie 18 lat i 3 miesiące, natomiast najstarszy – 60 lat i 10 miesięcy. Oznacza to, że różnica wieku między nimi to aż 42 lata i 6 miesięcy. Średni wiek Dawcy faktycznego wynosi natomiast 29 lat i 5 miesięcy.

Nowotwory krwi, takie jak białaczki, często nazywane są chorobami niezawinionymi i ich geneza nie jest do końca znana. Zachorować może każdy, bez względu na wiek czy tryb życia. Najstarszy Pacjent, który otrzymał szansę na życie od Dawcy z Fundacji DKMS miał 80 lat, a najmłodszy zaledwie miesiąc.

Choć kwestia płci nie ma większego znaczenia podczas rejestracji w bazie, bo każdy jest ważny, to faktem jest, że większością potencjalnych Dawców Fundacji są… kobiety. Stanowią one 62 proc. wszystkich zarejestrowanych potencjalnych Dawców szpiku, natomiast już same donacje najczęściej (75 proc.) odbywają się od mężczyzn, bo to właśnie oni z przyczyn medycznych są częściej wybierani do tej procedury. Niestety, aż 10 tysięcy Dawców rocznie jest wykluczanych z bazy Fundacji DKMS ze względu na wiek, przyczyny medyczne czy przeprowadzkę do innego kraju, dlatego tak istotne są nowe rejestracje i sukcesywnie poszerzanie bazy.

Przeszczepienie szpiku – skuteczne w leczeniu aż 200 chorób

Krwiotwórcze komórki macierzyste czy szpik kostny mają ogromną moc – dzięki transplantacji można wyleczyć aż 200 jednostek chorobowych, ale nie wszystkie z nich są nowotworami krwi. To terapia stosowana dodatkowo przy chorobach metabolicznych czy niedoborach odporności. Jest to więc kolejny powód, by dać chorym szansę na życie i na powrót do pełnego zdrowia. Tym bardziej, że jedynie 10% wszystkich donacji stanowią pobrania szpiku z talerza kości biodrowej, które wciąż budzą nieuzasadnione obawy i owiane są wieloma mitami. To procedura przeprowadzana w pełnym znieczuleniu, a dyskomfort jaki się z nią może wiązać to ból w miejscach wkłucia igły lub ewentualne skutki uboczne znieczulenia, które mijają po kilku dniach. Drugą metodą stosowaną w ok. 90% przypadków jest pobranie krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi obwodowej, co przypomina oddawanie płytek krwi.

Pomoc nie ma granic, czyli gdzie wędruje szpik

Do najciekawszych destynacji, do których trafiły komórki lub szpik polskich Bohaterów możemy zaliczyć np. Hong Kong, Jordania, Arabia Saudyjska, Malezja, Singapur, Urugwaj, Kolumbia, Macedonia, Kanada, czy Nowa Zelandia. Najczęstszymi kierunkami natomiast, oprócz samej Polski są: USA, Niemcy, Francja, Włochy, Wielka Brytania, Turcja, Holandia, Kanada i Hiszpania. Wszystkie produkty pobrań, tj. krwiotwórcze komórki macierzyste lub szpik mają równo 72 godziny na dotarcie do Pacjenta. Fundacja DKMS zajmuje się koordynowaniem transportu do kliniki Biorcy.

Dawstwo szpiku – ratunek dla milionów ludzi

Mimo, że idea dawstwa jest coraz bardziej popularna i w samej Polsce liczba Dawców w 2021 roku przekroczyła rekordowe 2 miliony, to nadal 2 na 10 Pacjentów nie znajduje zgodnego Dawcy. Dlatego tak ważne jest promowanie wśród społeczeństwa idei pomocy, która nic nie kosztuje, a może realnie wpłynąć na los Pacjentów dotkniętych nowotworami krwi. Cała procedura rejestracji to jedynie chwila, a w przypadku zgodności Dawcy i Biorcy pobranie krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi obwodowej, trwa około 4 godzin. Dawcy podczas procedury, badań mających na celu sprawdzenie czy ich stan zdrowia pozwala na bezpieczną donację i samego pobrania, są wspierani nie tylko przez personel medyczny, ale także koordynatorów Fundacji DKMS. Warto dodać, że Fundacja DKMS przez 10 lat monitoruje stan zdrowia Dawców po donacji umawiając ich na bezpłatne badania krwi oraz za pośrednictwem ankiet medycznych. To dodatkowo sprawia, że Dawcy zwracają większą uwagę na swoje własne zdrowie. Nic nie daje jednak takiej satysfakcji jak świadomość, że dzięki naszej donacji mogliśmy uratować komuś życie.

Więcej szczegółów dotyczącej przebiegu samej procedury dostępnych jest pod linkiem: Jak wygląda pobranie komórek macierzystych? | Fundacja DKMS

Podaruj komuś drugą szansę na życie

Dla każdego z nas powód, by pozostać Dawcą, Wolontariuszem czy osobą wspierającą działalność Fundacji DKMS jest inny. Może to być zarówno historia bliskiej osoby, wzruszająca i skłaniająca do refleksji kampania społeczna czy zwyczajna chęć niesienia pomocy. Choć motywacji może być naprawdę wiele, to jedno jest pewne: każdy powód jest dobry, by podarować komuś szansę na życie.

źródło: DKMS