Medicalpress
MEDmeetsTECH to cykliczna konferencja dla osób zawodowo związanych z branżą medtech – dojrzałych przedsiębiorstw i startupów, a także otoczenia biznesowego. Dla wszystkich tych, którym medtech jest bliski. Jeśli szukasz – inspiracji, trendów, case study oraz wartościowego networkingu – a także, chcesz zbudować bądź rozwijać swój projekt, poznać perspektywę pacjenta i lekarzy oraz zbudować relacje w środowisku – to #21 edycja MEDmeetsTECH jest dla Ciebie!
MEDmeetsTECH odsłania pierwsze karty związane z 21 edycją konferencji, która odbędzie się już 21 maja 2026 roku w Warszawie!
 
♥️ Konferencję otworzy sesja EHDS (Europejska przestrzeń danych dotycząca zdrowia), która zmienia sposób, w jaki korzystamy z danych medycznych w całej Unii Europejskiej – od leczenia pacjentów po rozwój innowacji. Prelegenci zaprezentują, co te zmiany oznaczają w praktyce dla systemu ochrony zdrowia, firm technologicznych i pacjentów. W sesji oraz panelu dyskusyjnym pod patronatem NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów wystąpią m.in.: Łukasz Sosnowski – Dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia, Gabriela Lenarczyk – radca prawny postdoctoral fellow na Wydziale Prawa Uniwersytetu Kopenhaskiego oraz Małgorzata Wywrot – Menadżer Programów Innowacji Zdrowotnych w NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów.

♠️ Longevity to jeden z najdynamiczniej rozwijających się obszarów współczesnej medycyny i technologii zdrowotnych. Podczas sesji MEDmeetsTECH poświęconej długowieczności pokazane zostanie, jak nauka, innowacje i nowe modele opieki mogą wspierać nie tylko wydłużanie życia, ale przede wszystkim jego jakość. W programie tej sesji zaplanowano cztery wykłady, dwa z nich zaprezentowano poniżej:
♦️ Human Experience staje się jednym z kluczowych filarów nowoczesnej ochrony zdrowia, łącząc perspektywę pacjenta, personelu medycznego i technologii. Podczas tej sesji zostanie pokazane, jak projektowanie doświadczeń użytkownika może realnie poprawiać jakość leczenia, komunikację i zaufanie w systemie opieki zdrowotnej. W sesji wystąpią m.in. Artur Białoszewski – z prezentacją “Human-centered design w e-zdrowiu: jak CaregIVR przekłada potrzeby opiekunów na scenariusze i protokoły VR” oraz Paulina Ignatowska-Zaremb – z wykładem „Szpitale dla dzieci to szpitale bez stresu”.

♣️ W kluczowej tego dnia sesji Keynote, będą miały miejsce 4 wykłady, jednym z nich będzie: „Risk management we wdrażaniu AI w ochronie zdrowia”, który zaprezentuje Marta Chalimoniuk-Nowak oraz Sebastian Burgemejster. Prelegenci zapraszają na swoją prezentację słowami: „Rozwijając AI w organizacji mamy presję na poprawę efektywności – na wszystkich stanowiskach, we wszystkich obszarach. Jednak już samo wdrożenie niesie za sobą szereg wyzwań technologicznych, w zakresie cyberbezpieczeństwa, ochrony prywatności. Nie zawsze pamiętamy jednak o tych z obszaru human & culture – kognitywnych, psychologicznych, a także w zakresie weryfikacji pracowników czy zarządzaniu wiedzą.”

MEDmeetsTECH to cykliczna konferencja dla osób zawodowo związanych z branżą medtech – dojrzałych przedsiębiorstw i startupów, a także otoczenia biznesowego. Dla wszystkich tych, którym medtech jest bliski. Jeśli szukasz – inspiracji, trendów, case study oraz wartościowego networkingu – a także, chcesz zbudować bądź rozwijać swój projekt, poznać perspektywę pacjenta i lekarzy oraz zbudować relacje w środowisku – to #21 edycja MEDmeetsTECH jest dla Ciebie!
 
Partnerami merytorycznymi konferencji zostali Medonet oraz NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów.
 
Rejestracja Early Birds dostępna jest tylko do 28 lutego na stronie internetowej wydarzenia. Organizator przyjmuje także zgłoszenia projektów w sesji startup do dnia 31 marca.

źródło: MedMeetsTech

Wyobraźmy sobie, że specjalista może udostępniać dokumentację obrazową tak łatwo, jak popularne serwisy pozwalają oglądać filmy i seriale. Teraz, dzięki platformie BRIGHTER od Graylight Imaging, przesyłanie danych diagnostycznych jest możliwe z każdego miejsca i o każdej porze. Co więcej – lekarze mogą organizować e-konsylia i wspólnie, w czasie rzeczywistym, analizować przypadki oraz wymieniać się komentarzami. A wszystko to w bezpiecznym środowisku, z inteligentnym wsparciem AI.
W świecie medycyny, w którym liczy się szybkość, precyzja i współpraca, BRIGHTER wprowadza rewolucję, łącząc wygodę streamingu, ze wsparciem sztucznej inteligencji. To nie tylko przeglądarka obrazów medycznych – to asystent, centrum współpracy i nowoczesny ekosystem diagnostyczny w jednym.
Doświadczenie w tworzeniu oprogramowania i algorytmów AI na potrzeby obrazowania medycznego, szeroka wiedza z zakresu sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego sprawiły, że zdecydowaliśmy się na stworzenie własnego produktu. Tak powstał BRIGHTER nowoczesna platforma radiologiczna do przeglądania i zaawansowanej analizy obrazów medycznych wspierana przez sztuczną inteligencję – mówi Ewa Kieczka, Chief Operating Officer Graylight Imaging.
 
Nowe podejście do problemów z sercem
Choroby serca wciąż pozostają jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny. W samej Unii Europejskiej żyje z nimi ponad 49 milionów osób. W całym regionie Europy liczba ta wzrasta do 85 milionów. Najczęstszą z tych chorób jest choroba wieńcowa (CAD). BRIGHTER jest odpowiedzią na to wyzwanie.

Platforma pozwala lekarzom wygodnie i bezpiecznie analizować obrazy w czasie rzeczywistym, z każdego miejsca na świecie – bez uciążliwego importowania plików na komputer lokalny, na którym pracuje lekarz. Wystarczy dostęp do Internetu, by rozpocząć pracę. Właśnie dlatego, że danych nie trzeba pobierać na dysk lokalny, są one bezpieczniejsze – nie opuszczają bowiem systemów w placówkach medycznych.
 
Czym jest BRIGHTER?
BRIGHTER może pełnić funkcję przeglądarki plików DICOM, które dla lekarza są dostępne po integracji ze szpitalną bazą PACS. Jest także narzędziem, do którego użytkownik może dołączyć dowolnie algorytmy AI wspierające diagnostykę obrazową. Tym samym kompletne środowisko pracy diagnostycznej, swego rodzaju ekosystem AI pomagający lekarzowi w pracy z obrazami medycznymi, z każdego miejsca na świecie.

BRIGHTER jako platforma radiologiczna dostępna jest w dwóch wersjach – w zależności od potrzeb jednostki medycznej: chmurowej, ale także on premise. Oznacza to, że umożliwia elastyczne podłączanie się do niej lekarzy specjalistów z komputerów, na których pracują w dowolnym miejscu.

Przypomnijmy, że wersja chmurowa pozwala na przeglądanie i analizowanie obrazów medycznych bezpośrednio w bezpiecznym środowisku chmurowym, przeznaczonym do przetwarzania danych wrażliwych z każdego miejsca na świecie. Natomiast w wariancie on premise oprogramowanie służące do przetwarzania i przeglądania obrazów medycznych jest zainstalowane i działa lokalnie w placówce medycznej.
 
BRIGHTER jako narzędzie modułowe
BRIGHTER jest rozwiązaniem modułowym. Co to znaczy? To otwarty system. Platforma, którą można rozwijać w zależności od potrzeb diagnostyki – dodając kolejne algorytmy.

Rdzeniem systemu jest nowoczesna przeglądarka obrazów medycznych w standardzie DICOM, stanowiąca fundament całego rozwiązania. To jednak algorytmy AI wspierają lekarzy w analizie i opisie badań obrazowych ułatwiając codzienną pracę.
Dziś BRIGHTER wspiera kardiologię i onkologię, a już wkrótce obejmie pozostałe obszary diagnostyczne.

We współpracy z naszymi Partnerami z sektora medycznego nieustannie rozwijamy nowe algorytmy, które już wkrótce wzbogacą BRIGHTER o kolejne, wyspecjalizowane moduły. To system, który nie stoi w miejscu – można go łatwo rozwijać i dostosowywać do nowych wyzwań diagnostycznychmówi dr inż. Jarosław Bułka, Chief Product Officer Graylight Imaging.
 
Nowy algorytm, nowe możliwości w kardiologii
Już dzisiaj, do platformy BRIGHTER można dołączyć Algorytm Calcium Score do zaawansowanej analizy i oceny blaszek uwapnionych w tętnicach wieńcowych. Algorytm opracował zespół ekspertów Graylight Imaging. Jakie jest jego zadanie? Automatycznie i precyzyjnie analizuje stopień zwapnienia tętnic wieńcowych – na podstawie tomografii komputerowej serca bez kontrastu. To jeden z najważniejszych wskaźników ryzyka chorób serca.

I co najważniejsze – AI nie zastępuje tu człowieka, ale go wspiera. Lekarz zyskuje narzędzie, które odciąża go z rutynowych zadań i pozwala skupić się na tym, co najważniejsze: diagnozie i pacjencie.

– W świecie, gdzie choroby serca wciąż stanowią jedno z największych zagrożeń dla zdrowia, Platforma Graylight Imaging pojawia się jako przełomowe rozwiązanie. To nie tylko oprogramowanie, to inteligentny partner dla kardiologów, który rewolucjonizuje sposób, w jaki diagnozujemy i leczymy schorzenia sercastwierdza prof. Maciej Banach, kardiolog, profesor nauk medycznych, Graylight Imaging.

Po zakończeniu procesu certyfikacji, algorytm będzie w pełni zgodny z obowiązującymi normami medycznymi, oferując placówkom diagnostycznym narzędzie spełniające najwyższe standardy jakości i bezpieczeństwa.
 
Algorytm do analizy obrazów Chest CT bez kontrastu – póki co, dostępny tylko do celów naukowych
Graylight Imaging opracowało jeszcze jeden algorytm – Chest CT. Obecnie jednak jest on dostępny tylko w wersji badawczej. Pozwala analizować stopień uwapnienia tętnic nawet w badaniach TK klatki piersiowej, które pierwotnie nie były do tego przeznaczone.
Dzięki temu można z jednego badania uzyskać więcej danych – bez potrzeby wykonywania kolejnego. To poszerza diagnostyczną wartość badań. W przyszłości algorytm będzie umożliwiał wczesne wykrywanie chorób kardiologicznych, bez robienia pacjentowi dodatkowych badań.
 
BRIGHTER to nie tylko technologia. To nowy sposób pracy
Graylight Imaging stawia na synergię: lekarz, AI i elastyczna platforma radiologiczna oznaczają wspólnie szybszą, zautomatyzowaną i precyzyjną diagnostykę. A wszystko z poziomu przeglądarki – jak w dobrze zaprojektowanej aplikacji streamingowej.

źródło: Brighter Medical Imaging Platform

Jak pokazują dane, w roku ubiegłym 15 proc. wszystkich cyberataków, do jakich doszło na świecie dotyczyło szpitali. – Przyczyną takiego stanu rzeczy jest przede wszystkim wartość sensytywnych danych przetwarzanych przez placówki ochrony zdrowia – mówi Patryk Kuchta, kierownik Działu Ochrony Danych i Cyberbezpieczeństwa Korporacyjnego w Medicover w Polsce.
Nie tak dawno opinię publiczną obiegła wiadomość o ataku cybernetycznym na szpital Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w Krakowie – doszło do zakłócenia w funkcjonowaniu systemów komputerowych, kluczowych nie tylko dla personelu, ale i administracji. Czasowo wstrzymano przyjmowanie pacjentów, a szpital przeszedł na funkcjonowanie z użyciem dokumentacji papierowej.

Cyberataki na szpitale to codzienność. Polska na podium 
Szpitale każdego dnia w jakiś sposób poddawane są przez hakerów próbie szczelności systemu m.in. odporności systemów logowań. Skąd takie zainteresowanie właśnie tymi placówkami?

Liczba ataków na sektor ochrony zdrowia stale rośnie, trend jest nie tylko krajowy, ale przede wszystkim globalny – wyjaśnia w rozmowie z Medicalpress Patryk Kuchta, kierownik Działu Ochrony Danych i Cyberbezpieczeństwa Korporacyjnego w Medicover w Polsce, i dodaje: – Zgodnie ze statystykami European Repository of Cyber Incidents, sektor zdrowia pozostawał najbardziej atakowanym w ubiegłym roku. W Polsce plasował się na 3 miejscu niechlubnego podium. Przyczyny takiego stanu rzeczy są przede wszystkim dwie: wartość sensytywnych danych przetwarzanych przez placówki ochrony zdrowia i spory dług technologiczny w sektorze względem innych regulowanych biznesów o podobnej krytyczności jak np. ubezpieczenia czy bankowość.

Hakerzy atakują szpitale, bo to prostszy zarobek
Jak wskazuje ekspert, zmienił się swoistego rodzaju etos hakerów, kiedyś atakowanie placówek szpitalnych było postrzegane w tym świadku, jako ogólnie niepożądane. Obecnie jest to względnie łatwy i na pewno prostszy zarobek niż atakowanie przedstawicieli innych wrażliwych sektorów. – Działalność cyberprzestępców w zdecydowanej większości przypadków podyktowana jest względami finansowymi, czyli konkretnie zarobkiem – podkreśla Patryk Kuchta. – Wykluczając motywy polityczne, to już nie są grupy zapaleńców robiących sobie żarty i sprawdzających umiejętności. Dzisiaj to bardzo często zorganizowane „przedsiębiorstwa” pracujące od 9 do 17, które dbają o swoją reputację, posiadają ludzi od „cusotmer experience” i chcą wyrobić swoje targety, zarabiając na okupach za odszyfrowanie danych, często szantażując ofiarę upublicznieniem dodatkowo wykradzionych danych – podsumowuje.

Polskie szpitale w obliczu ochrony przed cyberatakami
W opinii Patryka Kuchty, kierownika Działu Ochrony Danych i Cyberbezpieczeństwa Korporacyjnego w Medicover w Polsce, na pewno polskie placówki są coraz bardziej świadome zagrożenia, a przede wszystkim potrzeby działania w obszarze cyberbezpieczeństwa. Pokazują to też badania wykonywane i publikowane przez CSIRT CEZ. – Nie bez znaczenia na pewno pozostają echa ataków na ośrodki ochrony zdrowia w naszym kraju, w szczególności te, które stają się medialne – mówi Kuchta. – Cyberbezpieczeństwo w sektorze zdrowia w Polsce na pewno poprawia się również dzięki programom rządowym oferującym dofinansowania w tym zakresie. Problem jest jednak nadal poważny. Często zadłużone i niedofinansowane szpitale zmagają się z szeregiem problemów, nierzadko natury wręcz egzystencjonalnej, stąd cyberbezpieczeństwo, a i IT w ogóle, spychane są na drugi plan. Choć coraz więcej szpitali inwestuje w systemy cyberbezpieczeństwa jak i dedykowanych specjalistów, to jednak nadal w większości bezpieczeństwem informacji zajmuje się ten sam człowiek, który administruje siecią, składa komputery i wymienia tusz w drukarkach – w takim przypadku na dłuższą metę to niestety nie zadziała.

Czy szpital MSWiA zdał egzamin?
Ciężko oceniać działania szpitala MSWiA w Krakowie, ponieważ zagadnienie znane mi jest jedynie z doniesień medialnych. Na ten moment wiemy, że szpital zaatakowany został oprogramowaniem typu ransomware, oraz że prócz zaszyfrowania danych doszło także do ich wycieku – co jest bardzo częste w tego typu sytuacjach. Szpital na pewno trzeba pochwalić za szybką reakcję i zgłoszenie incydentu do odpowiednich służb, to z pewnością ułatwiło ustalenie prawidłowego działania, zabezpieczenia sieci oraz śladów, oraz co najważniejsze odtworzenia danych – tłumaczy Patryk Kuchta.

Polska jest pierwszym państwem, które posiada ISC w rozumieniu dyrektywy unijnej
Wielu ekspertów uważa, że Polska potrzebuje koordynacji i centrum zarządzania ryzykiem w obszarze zarządzania bezpieczeństwem danych. Jak mówi Patryk Kuchta, ze względu na krytyczny aspekt sektora ochrony zdrowia z perspektywy funkcjonowania Państwa i potrzeb obywateli, koordynacja istotnych incydentów na poziomie krajowym jest zdecydowanie kluczowa.

Stąd właśnie ustawa o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa i jej projektowana nowela wdrażająca wymogi unijnej dyrektywy NIS 2 zakładają właśnie taki wymóg to jest raportowania w określonym czasie określonych znaczących incydentów bezpieczeństwa w szpitalach – wskazuje. – Na ten moment jednak, dla wielu szpitali i innych placówek ochrony zdrowia taki wymóg nie istnieje – jest to efekt implementacji pierwszej wersji dyrektywy NIS w Polsce, zmieni się to dopiero, gdy zmienią się przepisy i ustawa o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa w nowej wersji obejmie znacznie większą część podmiotów medycznych w krajuNiemniej, już teraz każda placówka ochrony zdrowia może zgłosić incydent to CSIRT NASK i CSIRT CEZ, których specjaliści są w stanie pomóc skoordynować działania, zabezpieczyć dane, przeanalizować to co się stało i zaproponować działania następcze. Na tym polu w Polsce naprawdę nieźle funkcjonujemy. Co więcej, CSIRTy bardzo często dokonują skanowania podatności publicznie dostępnej adresacji szpitali (wykonując bezpłatny „mini audyt bezpieczeństwa”) i dzielą się jego wynikami z osobą kontaktową wskazaną w szpitalu, dla tych placówek, które nie mają środków na własne działania w tym zakresie, to na pewno duża pomoc w identyfikacji problemów i planowaniu ich naprawy.

Na czym się skoncentrować, aby podnieść bezpieczeństwo polskich szpitali?
Jeśli uznamy, że zbudowanie świadomości zarządu mamy za sobą (bo często to jest główny problem), to przede wszystkim na zatrudnieniu właściwego specjalisty, oraz wygospodarowaniu środków na podstawowe systemy cyberbezpieczeństwa – wskazuje Kuchta i wyjaśnia: – Tylko posiadanie dedykowanych kompetencji w tym zakresie może zapewnić szpitalowi prawidłową ocenę tego w jakie systemy powinno się zainwestować w pierwszej kolejności oraz ich późniejsze właściwe utrzymanie. Nie sztuką jest kupić kilka nowych FireWalli, licencje na system EDR, czy DLP, jeśli nikt później nie będzie tego ze zrozumieniem nadzorował.

W opinii eksperta, w budowaniu świadomości osób kierujących szpitalem na pewno pomoże implementacja dyrektywy NIS 2, która zakłada nie tylko obowiązkowe coroczne szkolenia kadry decyzyjnej, ale możliwość nakładania kar finansowych bezpośrednio na osoby zarządzające szpitalem.

MZ przyśpiesza transformację ochrony zdrowia
Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, resort zdrowia przeznaczy 4,3 mld zł na cyfryzację. Szpitale otrzymają pieniądze m. in. na cyberbezpieczeństwo. Chodzi tutaj o przedsięwzięcia, których celem jest zabezpieczenie przetwarzania elektronicznej dokumentacji medycznej, potwierdzone audytem bezpieczeństwa.  

 
źródło: Redakcja Medicalpress, autor: red. Katarzyna Redmerska

W 2025 roku MEDmeetsTECH obchodzi 10 urodziny, a 19. edycja konferencji odbędzie się już 13 maja 2025 roku (wtorek) w Warszawie! Tym razem konferencję otworzy sesja dot. badań klinicznych, a w drugiej tego dnia sesji – trendy – wybitni kardiolodzy: prof. Piotr Buszman oraz dr hab. Paweł Rubiś zaprezentują tematy związane z niewydolnością serca oraz przezskórnymi zastawkami aortalnymi.

Tym razem konferencję otworzy sesja dot. badań klinicznych, a wystąpi w niej prof. Hanna Szajewska, która zaprezentuje temat: „Medycyna oparta na danych naukowych. Czy sztuczna inteligencja zmieni zasady gry?”. W dalszej części tej sesji wystąpi także Karol Makowski oraz Urszula Skalska.
W drugiej tego dnia sesji – keynote: trendy – wybitni kardiolodzy: prof. Piotr Buszman oraz dr hab. Paweł Rubiś zaprezentują tematy związane z niewydolnością serca oraz przezskórnymi zastawkami aortalnymi.

Prof. Piotr Buszman zarówno w Centrum Badawczo-Rozwojowym AHP, jak i w fundacji rodzinnej uczestniczy w przedsięwzięciach wdrożenia nowych technologii z zakresu medtech w szeroko pojętej medycynie sercowo-naczyniowej. Prowadzone są tam badania nad technologiami, które są rozwijane, inkubowane, a następnie poszukiwane są źródła komercjalizacji. Obecnie prowadzone są prace nad kilkoma rozwiązaniami, takimi jak pierwszy polski stent bioresorbowalny nowej generacji, nowa polska zastawka polimerowa czy nad nowym laboratorium przyszłości oceniającym nowe technologie.

Jednym z głównym punktów tej sesji będzie także transatlantycka „debata” o robotyce, AI, uczeniu maszynowym i sieciach neuronowych w naukach medycznych. Szczegóły tego punktu programu zostaną zaprezentowane przez organizatora już w marcu.

W sesji trendy będzie miała również miejsce premiera raportu podsumowującego 3. edycję Mother and Child Startup Challenge: „Trendy szpitalnych innowacji. Porady dla innowatorów w oparciu o najnowszy Raport MCSC”.
W programie konferencji znalazła się także sesja rynkowy know-how, prezentacje zakwalifikowanych projektów startup oraz panel dyskusyjny we współpracy z NIL IN, którego szczegóły organizator przedstawi również w marcu br.

Jednym z głównym punktów programu konferencji będzie także debata z udziałem przedstawicieli Agencji Badań Medycznych, Centrum e-Zdrowia, Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, pt. „Rola współpracy instytucji publicznych we wdrażaniu innowacji w ochronie zdrowia”. Podczas debaty uczestnicy konferencji dowiedzą się jakie bariery utrudniają postęp innowacji w polskiej ochronie zdrowia oraz jak je przełamać. Dowiedzą się także co wnosi dobra współpraca instytucjonalna dla pacjentów, lekarzy i zarządzających ochroną zdrowia. W debacie swój udział potwierdzili: dr Małgorzata Olszewska – Dyrektor Centrum e-Zdrowia, Ireneusz Staroń – Wiceprezes ds. finansowania badań Agencji Badań Medycznych, dr hab. Anna Kowalczuk – Zastępca Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz dr n. med. Tomasz Maciejewski – Dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

Program wydarzenia oraz rejestracja Early Birds dostępna jest na nowej stronie internetowej wydarzenia.

Organizator przyjmuje także zgłoszenia projektów w sesji startup do dnia 31 marca.

źródło: MedMeetsTech

5 grudnia 2024 roku miała miejsce osiemnasta edycja kultowej już konferencji na styku medycyny i technologii – MEDmeetsTECH. Głównymi tematami konferencji były wyzwania stojące przed rynkiem badań klinicznych, wykorzystanie sztucznej inteligencji i rozszerzonej rzeczywistości w medycynie, a także urządzenia medyczne.
Konferencję otworzyła sesja trendy, w której uczestnicy zapoznali się z najnowszymi doniesieniami ze świata medtech. Podczas tej sesji swoją prezentacje wygłosiła również dr hab. n. ekon. Katarzyna Kolasa, prof. ALK, która podjęła się odpowiedzi na pytanie „Kiedy świat zdrowia będzie cyfrowy? – innowacja przez cyfryzację”. Wykład Pani Profesor pozwolił spojrzeć na medycynę i branżę medtech z punktu widzenia ekonomii.

Ponadto Łukasz Sosnowski Partner Operacyjny NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów waz z Michalem Chodorkiem oraz Janem Pachockim zaprezentowali: „Nowy Kodeksu Etyki Lekarskiej”, a w szczególności jego zapisy dotyczące telemedycyny i sztucznej inteligencji.

Wśród pozostałych wykładowców i panelistów znaleźli się m.in. Przemysław Tadla, Marta Chalimoniuk-Nowak, dr n. med. Dominik Stosik, dr n. med. Katarzyna Zych-Krekora, Bartłomiej Lubiatowski, lek. Łukasz Durajski oraz przedstawiciele Agencji Badań Medycznych, AstraZeneca, Comarch, Deloitte, Fundacji K.I.D.S., Medicalgorythmics, Medisensonic, a także Pure Clinical, Sano oraz WalkinVR.
Ponadto miały miejsce dwie niezwykle interesujące debaty: „Badania kliniczne  rynkowe potrzeby i operacyjne wyzwania”, zorganizowana wspólnie z MEDONET, którą poprowadziła Diana Żochowska oraz „AI i cyfryzacja w projektach badań klinicznych – możliwości i wyzwania” zorganizowana wspólnie z DC Software, moderowana przez Roberta Ługowskiego, CEO CliniNote.
 
Podczas debaty „Badania kliniczne – rynkowe potrzeby i operacyjne wyzwania” Ireneusz Staroń, wiceprezes ds. finansowania badań w Agencji Badań Medycznych (ABM), powiedział: „Szacujemy, że rocznie w Polsce około 25 tysięcy pacjentów bierze udział w badaniach klinicznych. Pacjenci doceniają przede wszystkim możliwość dostępu do najnowszych metod terapeutycznych”.
 
Polska wyróżnia się w Europie dzięki wysoko wykwalifikowanej kadrze medycznej oraz nowoczesnej infrastrukturze badawczej. Te atuty stwarzają możliwość realizacji innowacyjnych projektów klinicznych na dużą skalę. Jednak złożoność procedur prawnych i administracyjnych charakterystyczna dla Unii Europejskiej może znacząco utrudniać rozwój tego sektora. Eksperci podkreślili potrzebę uproszczenia procedur, standaryzacji procesów oraz pełnej digitalizacji dokumentacji. Brak jednolitego systemu elektronicznego opóźnia realizację badań i zwiększa ryzyko błędów, co stanowi istotną barierę dla sektora badań klinicznych w Polsce. Debata zwróciła uwagę na kluczowy problem sektora badań klinicznych – czas. Skomplikowane procedury administracyjne wydłużają procesy, co negatywnie wpływa na efektywność rynku. W Polsce liczba badań w latach 2018-2023 spadła tylko o 2% podczas, gdy dla wszystkich krajów EOG o 6%. Chiny podwoiły liczbę komercyjnych badań klinicznych od 2018 r. i obecnie stanowią 18% udziału w globalnych komercyjnych badaniach klinicznych.
 
Jednym z największych wyzwań dla rozwoju badań klinicznych jest niski poziom świadomości społecznej. Dane pokazują, że aż 70 proc. Polaków nie ma wiedzy na temat badań klinicznych, a jedynie 2 proc. społeczeństwa miało z nimi styczność. Zmiana tego stanu rzeczy wymaga zintegrowanych działań edukacyjnych skierowanych zarówno do pacjentów, jak i lekarzy. Lekarze POZ mogą odegrać kluczową rolę w rekrutacji i edukacji pacjentów, ale potrzebują odpowiednich narzędzi i informacji, aby skutecznie pełnić tę funkcję.
 
Podsumowując debatę, eksperci wskazali, że rozwój badań klinicznych w Polsce wymaga współpracy sektora medycznego, farmaceutycznego i publicznego. Kluczowe jest stworzenie krajowej strategii, która uprości procedury administracyjne, wesprze lekarzy i zwiększy świadomość społeczeństwa. Polska ma realną szansę stać się jednym z liderów w badaniach klinicznych, pod warunkiem, że uda się pokonać bariery administracyjne i edukacyjne. Współpraca międzysektorowa i zaangażowanie wszystkich interesariuszy mogą być kluczem do wykorzystania pełnego potencjału naszego kraju. „Największym wyzwaniem dla Europy, w tym Polski, jest harmonizacja procedur, która skróciłaby czas realizacji badań i zwiększyła naszą konkurencyjność. Polska, mimo trudności na rynku europejskim, ma realny potencjał, aby stać się liderem innowacji medycznych – podkreślił Ireneusz Staroń.
 
Nagrania z konferencji będą dostępne od czwartku 12 grudnia, a organizator już dziś zaprasza na kolejną, dziewiętnastą edycję MEDmeetsTECH która odbędzie się w dniu 13 maja 2025 roku w Warszawie.

źródło: MedMeetstech

Już za tydzień, 5 grudnia w Warszawie, odbędzie się kultowa już konferencja MEDmeetsTECH, łącząca medycynę i nowe technologie z biznesem, podczas której eksperci z różnych organizacji postarają się odpowiedzieć na wyzwania stojące przed rynkiem badań klinicznych. Podczas wydarzenia będą miały miejsce również tematyczne sesje dot. wykorzystania sztucznej inteligencji w medycynie, rozszerzonej rzeczywistości, a także urządzeń medycznych.
Organizator zaplanował rekordową ilość prezentacji – aż 18. Ponadto odbędą się dwa panele dyskusyjne dot. badań klinicznych w których wystąpi 12 ekspertów, a także 6 prezentacji startupów.

W sesji trendy prelegenci w szczególności skupią się na obszarze sztucznej inteligencji, cyfryzacji służby zdrowia, nowym transformacyjnym trendzie „Large Language Models”, a także poznają nowy kodeks etyki lekarskiej w kontekście wykorzystania telemedycyny oraz sztucznej inteligencji.

Wśród wykładowców i panelistów znaleźli się m.in. Marta Chalimoniuk-Nowak, dr n. med. Dominik Stosik, dr hab. n. ekon. Katarzyna Kolasa, dr n. med. Katarzyna Zych-Krekora, Bartłomiej Lubiatowski, lek. Łukasz Durajski oraz przedstawiciele Agencja Badań Medycznych, AstraZeneca, Comarch, Deloitte, Fundacji K.I.D.S., Medicalgorythmics, Medisensonic, Naczelnej Izby Lekarskiej, a także Pure Clinical, Sano oraz WalkinVR.

Wydarzenie zostało objęte patronatem honorowym przez Agencję Badań Medycznych oraz CEZ Centrum e-Zdrowia. Partnerem merytorycznym konferencji został Comarch, eOS (DC Software), Medonet oraz NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów.

Podczas całego dnia konferencji nie zabraknie także okazji do networkingu. Organizator wydarzenia – Janusz Kowalski zaprasza do zaplanowania z MEDmeetsTECH całego dnia. Konferencja rozpocznie się już o godzinie 8:30 śniadaniem w Centralnym Domu Technologii przy ul. Kruczej 50 w Warszawie.

Program wydarzenia oraz rejestracja dostępne są na stronie internetowej wydarzenia

źródło: MedMeetsTech
Wszystkie dane medyczne zebrane w jednym miejscu, bezpieczne i łatwo dostępne dla każdego lekarza w Unii Europejskiej oraz dla badaczy pracujących nad nowymi lekami i terapiami. Dzięki rozporządzeniu EHDS kraje UE mają oszczędzać ponad miliard euro rocznie, jednak wcześniej muszą zmierzyć się z wyzwaniami, jakie stawia przed nimi cyfryzacja. Na szczęście są już na to przewidziane zasoby.
 
  • Europejska przestrzeń danych dotyczących zdrowia (EHDS) to nowy standard dla gromadzenia danych – jak np. wyniki badań – w taki sposób, by placówki medyczne w całej UE miały do nich łatwy dostęp, a prywatność pacjentów była zabezpieczona.
  • Komisja Europejska szacuje, że wdrożenie EHDS pozwoli państwom członkowskim zyskać 11 mld euro w ciągu dekady dzięki bardziej efektywnemu zarządzaniu systemami ochrony zdrowia. Wskazuje też, z jakich funduszy unijnych można sfinansować potrzebne zmiany.
  • To jak długo będzie trwało faktyczne wdrożenie EHDS zależy od determinacji rządów państw członkowskich. W Polsce jest za to odpowiedzialny Departament Innowacji Ministerstwa Zdrowia.
  • Zwolennikami rozpoczęcia prac nad wdrożeniem EHDS w Polsce są eksperci z obszaru opieki zdrowotnej, organizacje pacjentów, naukowcy i firmy biotechnologiczne. Zachęcają, aby zawczasu zmierzyć zmierzyć się z wyzwaniami cyfryzacji zdrowia.
Ponad dekadę temu po zakończeniu testów prototypu Internetowego Konta Pacjenta koszt jego wdrożenia na skalę ogólnokrajową szacowano na 712 mln zł. Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, przez pierwsze cztery lata działania usługi skorzystało z niej już 17 mln Polek i Polaków, wystawiono z jego pomocą ponad 250 mln recept i blisko 119 mln skierowań, co przekłada się na ogromną oszczędność czasu i pracy. W okresie pandemii Covid-19 IKP przyczyniło się do ograniczenia zbędnych interakcji pacjentów i personelu utrudniając wirusowi rozprzestrzenianie się.

Cyfryzacja ochrony zdrowia ma wkrótce nabrać jeszcze większy, bo ogólnoeuropejski rozmach. Unijne rozporządzenie EHDS zostało w tym roku przyjęte przez Parlament Europejski i Radę UE. Wkrótce spodziewana jest jego publikacja w Dzienniku Urzędowym UE, a w ciągu 20 dni od tego wydarzenia zacznie ono obowiązywać w państwach członkowskich.

Jednak, aby EHDS zaczął faktycznie funkcjonować, zarówno w Polsce, jak i innych krajach muszą zostać przyjęte odpowiednie krajowe przepisy i zbudowane adekwatne struktury. Unia Europejska nie narzuca żadnych terminów zajęcia się tym tematem, ale eksperci EIT Health, europejskiej sieci innowatorów w dziedzinie zdrowia, wspieranej przez Europejski Instytut Innowacji i Technologii (EIT), organ Unii Europejskiej, wskazują, że ze względu na mnogość wyzwań, warto by polski rząd rozpoczął przygotowania już teraz.

ehds_12-11-2024-A.png

Rozporządzenie EHDS: zyski i koszty

Eksperci przyznają, że przy licznych zaletach EHDS jest kilka obszarów, gdzie cyfryzacja napotyka na spore wyzwania. “Lepsze wykorzystanie danych zdrowotnych dzięki EHDS może oznaczać bardziej sprawiedliwy dostęp do wysokiej jakości opieki zdrowotnej i innowacji terapeutycznych oraz poprawę wyników zdrowotnych w całej Unii Europejskiej. Jednak, aby to osiągnąć, konieczne będzie rozwiązanie problemów w różnych obszarach istotnych dla wdrażania EHDS” – oceniają autorzy raportu „Wprowadzanie Europejskiej przestrzeni danych zdrowotnych w Europie”, opracowanego przez EIT Health.

Komisja Europejska pracując nad nowymi regulacjami oszacowała , że wdrożenie EHDS pozwoli państwom członkowskim zyskać niemal 11 mld euro w ciągu dekady dzięki bardziej efektywnemu zarządzaniu systemami ochrony zdrowia. 5,5 mld euro zostanie zaoszczędzone dzięki lepszemu dostępowi i wymianie danych zdrowotnych w sektorze opieki zdrowotnej, a kolejne 5,4 mld euro dzięki lepszemu wykorzystaniu ich do badań, innowacji i kształtowania lepszej polityki zdrowotnej.

Komisja zdaje sobie też sprawę, że zanim pojawią się zyski, będą musiały nastąpić inwestycje. Dlatego wskazuje, z jakich funduszy mogą pochodzić środki na niezbędne zmiany. Wśród nich jest Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RFR), w ramach którego 12 miliardów euro ma być przeznaczone na cyfrowe zdrowie. Ponadto KE zapowiada wyasygnowanie dodatkowych 810 mln euro na wydatki związane konkretnie z EHDS.

 Praprzyczyna odwlekania innowacji w zdrowiu często bywa finansowa. Wiadomo, że pieniądze na innowacje trzeba wydać teraz, a korzyści spodziewamy się dopiero w przyszłości. Dlatego wdrażając EHDS – organizacyjnie wymagający projekt – lepiej projektować konieczne inwestycje już teraz i rozłożyć je na lata, żeby nie okazało się za kilka lata, że trzeba dużo wydawać, by nadganiać pozostałe kraje UE. Tym bardziej, że Polska ma potencjał na bycie jednym z liderów cyfryzacji w ochronie zdrowia – wyjaśnia Anna Gawrońska z EIT Health.

Pozafinansowe wyzwania w cyfryzacji opieki zdrowotnej

· Kompetencje cyfrowe kadr medycznych

Poza uruchomieniem infrastruktury IT gromadzącej dane zdrowotne, istotny jest również trening pracowników mających kontakt z danymi pacjentów, tak by trafiały one do systemów informatycznych w odpowiedniej formie, jak również pod kątem ich bezpieczeństwa.

· Interoperacyjność systemów

Każdy kraj ma własne rozwiązania cyfrowe w zakresie danych zdrowotnych, a nierzadko też wewnątrz krajów istnieją w tym obszarze różne standardy. Utrudnia to i wymianę danych i współpracę transgraniczną. Ulec zmianom będzie musiała struktura niektórych stosowanych obecnie dokumentów medycznych i zakres wprowadzanych do nich danych.

· Ochrona prywatności i danych osobowych

EHDS zakłada udostępnianie danych zdrowotnych, co rodzi pytania o ich bezpieczeństwo i naruszenia prywatności pacjentów – mimo że dane do celów badawczych i komercyjnych mają być zanonimizowane. Konieczne jest pogodzenie przepisów EHDS z RODO.

· Cyberbezpieczeństwo

Rosnąca cyfryzacja systemów zdrowotnych zwiększa ryzyko cyberataków. Przechowywanie i wymiana wrażliwych danych zdrowotnych w ramach EHDS wymaga zaawansowanych zabezpieczeń, aby chronić je przed nieautoryzowanym dostępem i atakami hakerskimi​.

· Zaufanie pacjentów

Aby EHDS działał efektywnie, pacjenci muszą być gotowi dzielić się swoimi danymi zdrowotnymi. Obawy o niewłaściwe wykorzystanie danych mogą powodować opór. Edukacja i kampanie informacyjne będą kluczowe, aby zwiększyć poparcie dla nowych rozwiązań.

Kwestia zaufania do rozwoju cyfryzacji opieki zdrowotnej pojawia się nie tylko w kontekście samych obywateli, ale także instytucji, które ich leczą. Jest ona o tyle istotna, że w procesie wdrażania EHDS mają uczestniczyć zarówno podmioty publiczne (szpitale, przychodnie), jak i prywatne. Może też mieć miejsce nierównomierne obciążenie kosztami tej transformacji poszczególnych instytucji i nierówny udział w zyskach. Kluczowe instytucje mogą okazać się hamulcowymi zmiany, jeśli z oceny kierujących nimi osób wynikać będzie, że obciążenia są większe od spodziewanych korzyści.

ehds_12-11-2024-B.png

– Spośród wyzwań związanych z cyfryzacją ochrony zdrowia, wyłania się jeszcze jedno, które powinno być dla nas wszystkich nadrzędne, czyli “nie zapomnieć o pacjencie”. Chociaż na horyzoncie zarysowują się potencjalne konflikty interesów, należy pamiętać, by rozstrzygać je nie tyle na korzyść którejś ze stron, a mieć na uwadze przede wszystkim lepsze leczenie pacjentów i utrzymanie ich w dobrym zdrowiu – podsumowuje Anna Gawrońska z EIT Health.

EIT Health jako europejska sieć wiodących innowatorów w dziedzinie zdrowia, zrzeszająca około 120 partnerów i wspierana przez Europejski Instytut Innowacji i Technologii (EIT), organ Unii Europejskiej, od początku aktywnie wspiera cele Europejskiej Przestrzeni Danych Zdrowotnych. Więcej na ten temat w raporcie “Implementing the European Health Data Space”.

źródło: EIT Health

Polska platforma e-zdrowia jest piątym najbardziej zaawansowanym systemem w UE – wskazuje unijny raport. Mimo że wiele cyfrowych usług w zakresie zdrowia już zostało wdrożone, wciąż są obszary, które wymagają dalszych nakładów i inwestycji. Należą do nich m.in. wdrażanie centralnej e-rejestracji, wykorzystanie danych medycznych i zapewnienie ich interoperacyjności. Teraz inwestycje mogą przyspieszyć dzięki dodatkowym miliardom złotych, które trafią z Krajowego Planu Odbudowy na e-zdrowie. Czas na ich wykorzystanie będzie jednak krótki, więc trzeba się do tego dobrze przygotować.
– W sferze e-zdrowia przewidzieliśmy inwestycje na kwotę około 4 mld zł. Mamy szereg konkretnych celów i działań, które będą realizowane. To między innymi wydatki związane z rozwojem nowych instrumentów, narzędzi diagnostycznych opartych na algorytmach sztucznej inteligencji, ale również wydatki na digitalizację dokumentacji i ucyfrowienie dokumentów, na zapewnienie cyberbezpieczeństwa. Ta gama jest bardzo szeroka i dużo środków na to przeznaczamy – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Pieniądze na wspomniane inwestycje mają pochodzić z Krajowego Planu Odbudowy, w którym łączne nakłady na ochronę zdrowia sięgają niemal 20 mld zł. Odblokowanie pieniędzy z KPO zbiega się w czasie z wdrażaniem założeń Europejskiej Unii Zdrowotnej, która ma zapewnić lepszy poziom ochrony zdrowia Europejczyków, większą gotowość UE i krajów członkowskich do zapobiegania ewentualnym pandemiom w przyszłości i do reagowania na nie, a także poprawę odporności europejskich systemów opieki zdrowotnej.

Instrumenty wsparcia będą więc w najbliższych latach przedmiotem wzmożonego zainteresowania ze strony podmiotów, zarówno dużych szpitali i grup medycznych, jak i mniejszych jednostek. W ocenie ekspertów kluczowe będzie teraz odpowiednie przygotowanie się do wnioskowania o wsparcie.

 Podmioty powinny przygotować inwentaryzacje, zastanowić się, czego potrzebują, co jest niezbędne, żeby procesy leczenia i procesy zarządzania były bardziej efektywne, powinny się rozejrzeć, kto jest w stanie dostarczyć tego rodzaju usługi. To istotne, bo będziemy mieli bardzo ograniczony czas na implementację. Pamiętajmy, że czerwiec 2026 roku to jest moment zakończenia inwestycji – uważa Michał Czarnuch, szef praktyki Life Science w kancelarii Rymarz Zdort Maruta. – Po stronie Ministerstwa Zdrowia jest bardzo duża rola edukacyjna. Im szybciej opublikujemy konkursy, tym lepiej. Po drugie, czas na złożenie wniosków powinien być stosunkowo długi i powinniśmy rozpocząć bardzo dużą kampanię edukacyjną.

W ocenie wiceminister zdrowia rozwiązania cyfrowe obecne w polskim systemie ochrony zdrowia są na dobrym poziomie.
– Często spotykamy się z innymi państwami członkowskimi, rozmawiamy o tym, więc możemy się chwalić i dzielić naszymi doświadczeniami, które były wdrażane w ostatnich latach. Oczywiście mamy też duże wyzwanie w postaci włączenia, ujednolicenia systemów dla wszystkich szpitali, szpitali powiatowych, tych mniejszych, żeby zapewnić wspólną przestrzeń danych cyfrowych. Myślę, że na to będziemy kłaść duży nacisk. Są też nowe technologie, wiele mówimy o sztucznej inteligencji, algorytmach. To szereg narzędzi, które zapewne nie zastąpią lekarzy, ale będą mogły być wykorzystywane jako wsparcie procesu diagnostycznego i jego przyspieszenia. To też jest obszar, który powinniśmy bardzo intensywnie eksplorować – przyznaje Katarzyna Kacperczyk.

Z raportu Komisji Europejskiej „Cyfrowa Dekada 2024: Badanie wskaźnika e-zdrowia” wynika, że wskaźnik „e-zdrowia”, czyli zbiorczy rezultat postępów w cyfryzacji ochrony zdrowia, wyniósł dla Polski 90 proc. Daje nam to piąte miejsce wśród 27 badanych krajów. Średnia dla wszystkich krajów wynosi 79 proc., a tylko Belgia osiągnęła 100 proc. W raporcie przeanalizowano postępy poszczególnych krajów we wdrażaniu rozwiązań e-zdrowia w czterech obszarach: wdrożeniu usług pozwalających na cyfrowy dostęp do danych o zdrowiu, rodzajach danych o zdrowiu dostępnych dla pacjentów, sposobie dostępu i wykorzystanych technologiach (uwierzytelnianie tożsamości, aplikacje mobilne) oraz zasięgu.

– Rozwój cyfrowych rozwiązań w zdrowiu w ostatnich latach nabrał tempa. Niektórzy mówią, że jest to następstwo pandemii COVID-19, ale myślę, że sytuacja na tyle dojrzała, że znaczna część środowiska była do tego przygotowana. Rozwiązania, które dotyczą Internetowego Konta Pacjenta, aplikacji IKP, e-skierowania, e-recepty, pokazują, że jesteśmy znacznie do przodu w porównaniu do części krajów europejskich. W zasadzie większość obywateli ma dostęp do danych, które są na tych kontach. Na pewno jest sporo jeszcze do zrobienia pod kątem np. e-rejestracji czy dostępu do diagnostyki laboratoryjnej czy diagnostyki obrazowej. Czyli możemy się cieszyć, że idziemy w dobrym kierunku, natomiast jest jeszcze trochę pól, w których możemy dokonać kolejnego dużego skoku, tylko musimy działać – wskazuje Michał Kępowicz, członek zarządu Philips Polska, członek zarządu Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED.

Z Internetowego Konta Pacjenta korzysta już ponad 18 mln użytkowników. Z kolei nabór wniosków do pilotażu centralnej e-rejestracji ruszył pod koniec sierpnia, a sam pilotaż ma potrwać do końca czerwca przyszłego roku. Program na razie jest ograniczony tylko do badań profilaktycznych – mammografii i cytologii oraz wizyt w poradniach kardiologicznych.

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło w czerwcu planowane wprowadzenie co najmniej dwóch usług wykorzystujących sztuczną inteligencję: jednej pomagającej analizować stan zdrowia pacjenta, a drugiej wspierającej podejmowanie decyzji diagnostycznych i klinicznych. Polscy liderzy ochrony zdrowia chętnie korzystają z technologii wykorzystujących AI. Zgodnie z opracowanym przez Philipsa raportem Future Health Index 2024 w wielu obszarach wdrażają je częściej niż ich globalni odpowiednicy, np. do monitorowanie pacjenta w szpitalu (58 proc. versus 43 proc. średnia światowa) czy zarządzanie lekami (57 proc. versus 37 proc. średnia światowa). Aby algorytmy AI sprawnie działały, potrzebna jest odpowiednia ilość wysokiej jakości danych.

– Bardzo ważnym zagadnieniem jest interoperacyjność, czyli to, żeby wszystkie dane, które posiadamy w systemie, migrowały w możliwie największej skali, oczywiście w sposób ukierunkowany i bezpieczny. Jest coraz lepiej pod kątem migracji danych wewnątrz jednostki, natomiast znacznie gorzej jest, jeśli chodzi o przesyłanie ich pomiędzy ośrodkami zdrowia. Obserwujemy również coraz większe zainteresowanie, jeśli chodzi o automatyzację procesów, które mogą być w szpitalach w wielu obszarach zrobotyzowane, zwłaszcza tych tzw. administracyjnych – wymienia Michał Kępowicz. – Ponadto coraz częściej sięgamy po takie rozwiązania jak Data Lake i Data Warehouse, czyli gigantyczne zasoby danych, które generowane są w ochronie zdrowia (m.in. przez cyfrowe wyroby medyczne). Szacuje się, że na świecie w 2025 roku będzie około 2 zetabajtów danych medycznych, czyli prawdziwy ocean nieprzetworzonych informacji. Na ich podstawie – po ustrukturyzowaniu i przeanalizowaniu – można uzyskiwać odpowiedzi na kluczowe pytania kliniczne i diagnostyczne dotyczące całych grup pacjentów, ale również pojedynczego człowieka.

Wszyscy badani przez Philipsa liderzy ochrony zdrowia stwierdzili, że ich organizacje doświadczają wyzwań związanych z integracją danych. W rezultacie pracownicy tracą cenny czas na dostęp do danych lub ich integrację. Zdaniem ankietowanych pomocne byłoby właśnie poprawienie interoperacyjności między różnymi platformami i placówkami medycznymi oraz większy dostęp pacjentów do własnych danych medycznych.

źródło: Newseria

Europejska przestrzeń danych dotycząca zdrowia (European Health Data Space – EHDS) zostanie przyjęta jako unijne rozporządzenie jesienią tego roku, a wkrótce potem wejdzie w życie. Z wprowadzeniem krajowych przepisów stosujących nowe zasady cyfryzacji ochrony zdrowia nie musimy się spieszyć. Ale im szybciej Polska wykorzysta je jako impuls do zmian, tym bardziej skorzystają na tym szpitale, lekarze, naukowcy i przede wszystkim pacjenci. 
  • Europejska przestrzeń danych dotyczących zdrowia (EHDS) to nowa koncepcja  dla gromadzenia danych, takich jak np. wyniki badań, w taki sposób, by placówki medyczne w całej UE miały do nich łatwy dostęp, a zarazem prywatność pacjentów była zabezpieczona.
  • Pierwotne wykorzystanie danych pozwoli lekarzom – zarówno w publicznych, jak i prywatnych ośrodkach – uzyskać pełniejszą informację na temat stanu zdrowia pacjentów i stawiać trafniejsze diagnozy.
  • Wtórne wykorzystanie zanonimizowanych danych dostarczy naukowcom nowego materiału do analiz, co ułatwi wynajdywanie nowych leków czy usprawnienie procedur medycznych.
  • To jak długo będzie trwało faktyczne wdrożenie EHDS zależy od determinacji rządów państw członkowskich. W Polsce jest za to odpowiedzialny Departament Innowacji Ministerstwa Zdrowia.
 
Od czterech lat polscy pacjenci mogą posługiwać się e-receptami. W czasie pandemii wykonano w Polsce 59 mln szczepień, na które zdecydowana większość osób zapisała się online przez Internetowe Konto Pacjenta. Oba te wydarzenia można uznać za kamienie milowe cyfryzacji polskiego systemu ochrony zdrowia, jednak nie jest to jeszcze zakończony proces.

Aby w pełni wykorzystać potencjał nowych technologii w medycynie i opiece zdrowotnej niezbędna jest lepsza integracja systemów przechowujących informacje o pacjentach. Ramy prawne dla niej są już gotowe – przez ponad dwa lata pracowano nad nimi na gruncie unijnym, a wiosną 2024 r. Parlament Europejski przyjął je jako rozporządzenie EHDS. W najbliższym czasie spodziewana jest jego publikacja w Dzienniku Urzędowym UE, a po 20 dniach zacznie ono obowiązywać w państwach członkowskich.

– Jakie będą tego konsekwencje dla Polski? Z początku – żadne. Aby EHDS zaczął obowiązywać muszą zostać przyjęte odpowiednie krajowe przepisy, a UE nie narzuca, podobnie jak w przypadku innych wspólnych regulacji, żadnych terminów zajęcia się tym tematem. Zamiast “kija” stawia na “marchewkę” i pozostawia rządom swobodę, by razem z biznesem, światem nauki i organizacjami społecznymi odkryły zalety, jakie przyniesie pełne uwspólnienie danych zdrowotnych – ocenia Joanna Broy z EIT Health, europejskiej sieci innowatorów w dziedzinie zdrowia, wspieranej przez Europejski Instytut Innowacji i Technologii (EIT), organ Unii Europejskiej.

Korzyści z wprowadzenia EHDS w Polsce

Wejście na kolejny poziom cyfryzacji ochrony zdrowia wiąże się z istotnymi kosztami zarówno finansowymi, jak i organizacyjnymi. Jednak zmiana systemu na bardziej wydajny oznacza zarówno niższe koszty opieki zdrowotnej (poprzez skuteczniejszą i co do zasady tańszą profilaktykę), jak i pozytywne struktrualne zmiany.

1. Lepszy dostęp pacjentów do informacji o ich zdrowiu

Chociaż funkcjonujące od 2018 r. Internetowe Konto Pacjenta już teraz pozwala bez wychodzenia z domu podejrzeć i posunąć naprzód wiele około-medycznych procesów, nadal do sporej części informacji dostęp wymaga osobnej wizyty lekarskiej. EHDS dąży do tego, by pacjenci mieli pełnię informacji o wszystkich procedurach leczniczych w jakich uczestniczą, bądź uczestniczyli w przeszłości.

2. Zebranie informacji o zdrowiu w jednym miejscu

Funkcjonowanie prywatnych placówek medycznych z własnymi bazami danych pacjenta to duże wyzwanie z punktu widzenia cyfryzacji. Dla pacjenta najkorzystniejszą sytuacją jest, gdy lekarze niezależnie od miejsca, w którym pracują, mają dostęp do historii choroby pacjenta i wyników jego badań, również wykonanych gdzie indziej. Ustanowienie unijnego standardu przechowywania i przetwarzania tych danych to duża szansa na uwspólnienie tego zasobu

3. Bezpieczeństwo danych zdrowotnych

EHDS to też okazja do podniesienia poziomu zabezpieczeń danych pacjentów i uszczelnienia procedur dotyczących troski o ich prywatność.

4. Transgraniczny przepływ informacji

Tworząc nowe regulacje wzięto pod uwagę jedną z podstaw Unii Europejskiej – swobodę przepływu osób pomiędzy państwami członkowskimi. Obywatele UE ubezpieczeni w swoich krajach mają prawo do opieki medycznej za granicą, a EHDS dąży do tego, by zajmujący się nimi lekarze zdobyli pełen dostęp do danych zdrowotnych bez względu na bariery językowe. Byłaby to istotna poprawa dla kilkuset tysięcy Polek i Polaków przebywających na emigracji w UE i kolejnych kilku milionów, które odwiedzają je turystycznie i mogą potrzebować nagłej pomocy medycznej.

5. Innowacyjne leki i terapie

Każde wprowadzenie na rynek farmaceutyczny nowej substancji czy wdrożenie nowej metody leczenia wymaga lat badań. W pracach nad innowacyjnymi terapiami bezcennym materiałem okazują się analizy tych już stosowanych, dokonywane w laboratoriach prywatnych firm, uczelni czy publicznych instytucji. Pełna cyfryzacja i dostępność do danych zdrowotnych – przy anonimizacji danych osobowych pacjentów i zachowaniu ich prywatności – pozwoliłaby instytutom badawczym dokładniej analizować skuteczność działań medycznych.

 Unia nie wyznaczyła państwom członkowskim żadnego konkretnego terminu wdrożenia EHDS, bo każdy kraj jest na nieco innym etapie rozwoju w cyfryzacji ochrony zdrowia i mierzy się z nieco innymi wyzwaniami. Są już kraje dość w tym procesie zaawansowane, jak Francja i Irlandia, na których Polska mogłaby się wzorować przygotowując własne krajowe regulacje. Są też polscy eksperci z obszaru innowacji zdrowotnych gotowi podzielić się z Ministerstwem Zdrowia swoją wiedzą. Rząd ma zasób, z którego może czerpać, więc liczymy na to, że prace przygotowawcze nad wdrożeniem EHDS ruszą niebawem pełną parą – podsumowuje Prof. dr hab. inż. Łukasz Albrecht, Prorektor ds. nauki  Politechniki  Łódzkiej, partnera EIT Health w Polsce. 


EIT Health jako europejska sieć wiodących innowatorów w dziedzinie zdrowia, zrzeszająca około 120 partnerów i wspierana przez Europejski Instytut Innowacji i Technologii (EIT), organ Unii Europejskiej, od początku aktywnie wspiera cele Europejskiej Przestrzeni Danych Zdrowotnych. Więcej na ten temat w raporcie “Implementing the European Health Data Space”.

źródło: EIT Health

Pandemia wywarła wielki wpływ na system opieki zdrowotnej, zmuszając dostawców usług medycznych do natychmiastowej digitalizacji. Wdrożenie najnowszych technologii i cyfryzacji procesów umożliwiających optymalizację oraz usprawnienie świadczonych usług spowodowało powstanie Pacjenta Phygitalowego, czyli łączącego fizyczne i cyfrowe aspekty dbania o zdrowie. Jak wynika z raportu Phygitalowy Pacjent przyszłości. W jaki sposób technologia cyfrowa ukształtuje pacjenta nowej generacji?, przygotowanego przez firmę Deloitte Digital, oczekuje on takiego samego poziomu obsługi we wszystkich dostępnych kanałach, które mają się wzajemnie uzupełniać.

Celem badania przeprowadzonego przez Deloitte Digital w pierwszym kwartale 2022 r. było rozpoznanie nawyków związanych z dbaniem o well-being i zdrowie oraz ocena możliwości wykorzystania narzędzi cyfrowych w tym obszarze. Miało ono też sprawdzić, czy nowoczesna technologia może ułatwić ludziom prowadzenie zdrowego trybu życia. W badaniu wzięli udział również polscy respondenci.

W oparciu o dwa wskaźniki – poziom digitalizacji i dbałości o zdrowie – eksperci Deloitte zdefiniowali dwa rodzaje pacjentów:
  • Pacjent Tradycyjny (średnio 49 proc. wśród badanych krajów, 43 proc. w Polsce) korzysta z maksymalnie czterech aplikacji mobilnych przeznaczonych do dbania o zdrowie, a dbając o nie wykonuje od czterech do ośmiu czynności.
  • Pacjent Phygitalowy (odpowiednio 15 proc. i 17 proc.) korzysta z min. pięciu zdrowotnych aplikacji mobilnych, a w trosce o swój dobrostan wykonuje od czterech do jedenastu czynności.
Pacjenci Tradycyjni stanowią największy segment rynkowy i są najbardziej reprezentatywnym punktem odniesienia dla większości pacjentów. Pacjenci Phygitalowi łączą dwie grupy osób – najbardziej dbających o zdrowie i zdigitalizowanych. Można oczekiwać, że stopniowe zmierzanie w kierunku zdrowszego i bardziej cyfrowego stylu życia zwiększy w przyszłości liczbę tych drugich.
 

– Co ciekawe, w badaniu nie zaobserwowaliśmy występowania istotnej relacji między poziomem digitalizacji danego kraju a udziałem Pacjentów Phygitalowych w jego populacji. Dowodzi to, że na chęć korzystania z takich rozwiązań wpływają także inne czynniki. Można zatem założyć, że do korzystania z nich można zachęcić i zmotywować nawet przedstawicieli starszych generacji. Polska z odsetkiem wynoszącym 17 proc. to kraj z trzecią największą liczbą Phygitalowych Pacjentów w zestawieniu, pomimo przynależności do państw o zaledwie średniej dojrzałości cyfrowej – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider Life Sciences & Health Care, Deloitte w Polsce

W ujęciu globalnym Pacjenci Phygitalowi to przede wszystkim kobiety (61 proc.), głównie z pokolenia millenialsów (45 proc.), pracujące w średnich i dużych firmach (44 proc.), lepiej zdiagnozowane pod kątem chorób przewlekłych (39 proc.).

Cyfryzacja napędza dbałość o zdrowie

Najważniejszym czynnikiem motywującym wszystkich pacjentów do dbania o zdrowie jest wygodny dostęp do specjalistów – tak deklaruje średnio 50 proc. badanych przez Deloitte. Jest to aspekt najważniejszy zarówno dla Pacjentów Phygitalowych (62 proc.), jak i Tradycyjnych (51 proc.).

Dla tych pierwszych jednak bardzo istotne są także zachęty technologiczne. Jednym z czynników najsilniej motywujących jest dostęp do wielu funkcjonalności w ramach jednej aplikacji (53 proc.), automatyczne przypomnienia o wizytach (46 proc.) czy możliwość udostępnienia lekarzowi informacji o zdrowiu pacjenta przez aplikację (46 proc.).
 

– Wyzwaniem dla firm zajmujących się opieką zdrowotną jest poparcie prozdrowotnych postaw pacjentów. Można wykorzystać do tego proste rozwiązania, ułatwiające dostęp do lekarzy specjalistów, a także bardziej zaawansowane narzędzia, wykraczające poza standardowe, codzienne potrzeby pacjenta. Mamy już przykłady platform cyfrowych przeznaczonych do dbania o siebie i zwiększających zaangażowanie użytkowników. Jesteśmy świadkami powstawania całych systemów cyfrowych, których celem jest oferowanie wartości dodanej, zintegrowanej obsługi i angażowanie użytkowników – podkreśla Paweł Kuśmierowski, partner associate, lider Life Sciences & Health Care Consulting, Deloitte w Polsce

Pandemia skłoniła do większej troski także o zdrowie psychiczne

Pandemia spowodowała nasilenie niepokoju i depresji na całym świecie, a główne jej przyczyny to izolacja społeczna, lęk przed zarażeniem, troska o zdrowie najbliższych, zgony w rodzinie lub problemy finansowe. Jednocześnie zauważono wzrost dbałości o zdrowie psychiczne, którego dowodem jest popularyzacja rozwiązań cyfrowych dotyczących uważności (mindfulness), pomagających użytkownikom zwalczyć stres i niepokój. Jak wynika z badania Deloitte, Pacjenci Phygitalowi zwracają większą uwagę na profilaktykę, bardziej dbają o swoją dietę, zdrowie fizyczne i psychiczne. Aż 48 proc. badanych z tej grupy pacjentów wskazuje ten ostatni aspekt jako istotny element swojej codziennej rutyny – jest to półtora razy wyższy odsetek niż w przypadku Pacjentów Tradycyjnych. Nowy typ pacjenta podejmuje też konkretne działania, które zapobiegają powstawaniu problemów psychicznych – utrzymuje głębsze relacje (94 proc.), wyznacza sobie czas na odpoczynek (73 proc.) i prowadzi życie wolne od stresów (48 proc.).
 

– Narzędzia cyfrowe, które mają ułatwiać utrzymanie dobrego samopoczucia psychicznego, nie są powszechnie stosowane przez tradycyjne placówki służby zdrowia. Mogą one jednak znacząc o przyczynić się do zyskania lojalności i przywiązania pacjentów. Rozwiązania te mogą obejmować zarówno ofertę dla indywidualnych pacjentów, jak i dla firm zmagających się z problemem wypalenia zawodowego pracowników. Oferując takie aplikacje firma może zachęcać pracowników do przyjęcia zdrowego stylu życia, a jednocześnie zapewnić im poczucie, że nie są odcięci od świata w warunkach pracy zdalnej – dodaje Krzysztof Wilk

Zaufanie do wykorzystania danych pacjentów

Pacjenci Phygitialowi znacznie chętniej udostępniają swoje dane medyczne poprzez aplikacje mobilne. Główną zachętą do takiego postępowania jest troska o swoje zdrowie, na drugim miejscu zaś znajdują się korzyści finansowe. Niezależnie od motywacji, za największą korzyść z takiego udostępnienia Pacjenci Phygitalowi uznali możliwość zmniejszenia ryzyka zapadnięcia na ciężką chorobę w przyszłości (54 proc.). Czynnik ten był wyraźnie mniej istotny dla przeciętnego Pacjenta Tradycyjnego (41 proc.). Pacjenci Phygitalowi mają również większe poczucie wkładu w rozwój nauk medycznych (istotność tego czynnika w tej grupie była o 21 p.p. wyższa niż wśród Pacjentów Tradycyjnych), co może dowodzić większej świadomości efektów tego rodzaju wsparcia. Istotne są dla nich również korzyści finansowe, takie jak zniżki na ubezpieczenie oferowane przez ubezpieczycieli prywatnych i publicznych (wskazało je odpowiednio 47 proc. i 34 proc. Respondentów Phygitalowych i 44 proc. i 32 proc. pacjentów Tradycyjnych).
 

– Przedstawiciele służby zdrowia cieszą się dużym zaufaniem wśród pacjentów pod względem udostępniania ich danych medycznych. Jest to solidny fundament, który w połączeniu z dostępnymi na rynku technologiami może umożliwić spełnianie, a nawet przekraczanie, oczekiwań najbardziej wymagających pacjentów. Ponieważ sektor opieki zdrowotnej dopiero stawia pierwsze kroki w tej dziedzinie, można spodziewać się wielu nowych możliwości wykorzystania danych w połączeniu z technologią. Wobec tego ten, kto podejmie działania już teraz, szybko uzyska przewagę konkurencyjną w niedalekiej przyszłości – mówi Jan Michalski, partner, lider Deloitte Digital CE

Więcej przewlekle chorych wśród Pacjentów Phygitalowych

Ponad połowa badanych Polaków cierpi na choroby przewlekłe, przy czym większy odsetek chorych wykryto w grupie pacjentów Phygitalowych, którzy są na ogół lepiej zdiagnozowani niż Tradycyjni. Po części może to wynikać z większej skłonności tych pierwszych do samodzielnego i stałego monitorowania swojego stanu zdrowia – wyraźnie chętniej (55 proc. vs 21 proc.) korzystają oni z aplikacji czy urządzeń umożliwiających monitoring lub leczenie chorób przewlekłych. Za największe utrudnienia w korzystaniu z rozwiązań cyfrowych uważają brak informacji o ich istnieniu (46 proc.), preferowanie kanałów tradycyjnych (26 proc.) i małą dostępność takich rozwiązań (22 proc.).
 

– Pacjenci Phygitalowi odnoszą korzyści z rozwiązań łączących leczenie, technologię i kontakty społeczne dla potrzeb usprawnienia procesu leczenia. Charakteryzują się wysoką samoświadomością i umiejętnością korzystania z narzędzi cyfrowych, chętniej testują nowe rozwiązania medyczne, co czyni z nich cennych klientów – nie tylko dla dostawców usług medycznych. To oni są docelowymi użytkownikami ekosystemów dbania o zdrowie i wellbeing, w których działają firmy lifestylowe, oferujące usługi medyczne, ubezpieczeniowe i technologiczne – zaznacza Paweł Kuśmierowski

O badaniu
Badanie Deloitte Digital zostało przeprowadzone w pierwszym kwartale 2022 r. metodą CAWI na reprezentatywnej próbie11 tys. dorosłych (w wieku 18-65 lat) użytkowników smartfonów z jedenastu europejskich krajów. Uczestnicy odpowiadali na pytania o aktualne wykorzystanie i preferencje dotyczące technologii medycznych, a także potrzeb, motywacji i utrudnień w procesie dbania o własne zdrowie.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.
 

źródło: Deloitte

Pandemia wywarła wielki wpływ na system opieki zdrowotnej, zmuszając dostawców usług medycznych do natychmiastowej digitalizacji. Wdrożenie najnowszych technologii i cyfryzacji procesów umożliwiających optymalizację oraz usprawnienie świadczonych usług spowodowało powstanie Pacjenta Phygitalowego, czyli łączącego fizyczne i cyfrowe aspekty dbania o zdrowie. Jak wynika z raportu Phygitalowy Pacjent przyszłości. W jaki sposób technologia cyfrowa ukształtuje pacjenta nowej generacji?, przygotowanego przez firmę Deloitte Digital, oczekuje on takiego samego poziomu obsługi we wszystkich dostępnych kanałach, które mają się wzajemnie uzupełniać.

Celem badania przeprowadzonego przez Deloitte Digital w pierwszym kwartale 2022 r. było rozpoznanie nawyków związanych z dbaniem o well-being i zdrowie oraz ocena możliwości wykorzystania narzędzi cyfrowych w tym obszarze. Miało ono też sprawdzić, czy nowoczesna technologia może ułatwić ludziom prowadzenie zdrowego trybu życia. W badaniu wzięli udział również polscy respondenci.

W oparciu o dwa wskaźniki – poziom digitalizacji i dbałości o zdrowie – eksperci Deloitte zdefiniowali dwa rodzaje pacjentów:
  • Pacjent Tradycyjny (średnio 49 proc. wśród badanych krajów, 43 proc. w Polsce) korzysta z maksymalnie czterech aplikacji mobilnych przeznaczonych do dbania o zdrowie, a dbając o nie wykonuje od czterech do ośmiu czynności.
  • Pacjent Phygitalowy (odpowiednio 15 proc. i 17 proc.) korzysta z min. pięciu zdrowotnych aplikacji mobilnych, a w trosce o swój dobrostan wykonuje od czterech do jedenastu czynności.
Pacjenci Tradycyjni stanowią największy segment rynkowy i są najbardziej reprezentatywnym punktem odniesienia dla większości pacjentów. Pacjenci Phygitalowi łączą dwie grupy osób – najbardziej dbających o zdrowie i zdigitalizowanych. Można oczekiwać, że stopniowe zmierzanie w kierunku zdrowszego i bardziej cyfrowego stylu życia zwiększy w przyszłości liczbę tych drugich.
 

– Co ciekawe, w badaniu nie zaobserwowaliśmy występowania istotnej relacji między poziomem digitalizacji danego kraju a udziałem Pacjentów Phygitalowych w jego populacji. Dowodzi to, że na chęć korzystania z takich rozwiązań wpływają także inne czynniki. Można zatem założyć, że do korzystania z nich można zachęcić i zmotywować nawet przedstawicieli starszych generacji. Polska z odsetkiem wynoszącym 17 proc. to kraj z trzecią największą liczbą Phygitalowych Pacjentów w zestawieniu, pomimo przynależności do państw o zaledwie średniej dojrzałości cyfrowej – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider Life Sciences & Health Care, Deloitte w Polsce

W ujęciu globalnym Pacjenci Phygitalowi to przede wszystkim kobiety (61 proc.), głównie z pokolenia millenialsów (45 proc.), pracujące w średnich i dużych firmach (44 proc.), lepiej zdiagnozowane pod kątem chorób przewlekłych (39 proc.).

Cyfryzacja napędza dbałość o zdrowie

Najważniejszym czynnikiem motywującym wszystkich pacjentów do dbania o zdrowie jest wygodny dostęp do specjalistów – tak deklaruje średnio 50 proc. badanych przez Deloitte. Jest to aspekt najważniejszy zarówno dla Pacjentów Phygitalowych (62 proc.), jak i Tradycyjnych (51 proc.).

Dla tych pierwszych jednak bardzo istotne są także zachęty technologiczne. Jednym z czynników najsilniej motywujących jest dostęp do wielu funkcjonalności w ramach jednej aplikacji (53 proc.), automatyczne przypomnienia o wizytach (46 proc.) czy możliwość udostępnienia lekarzowi informacji o zdrowiu pacjenta przez aplikację (46 proc.).
 

– Wyzwaniem dla firm zajmujących się opieką zdrowotną jest poparcie prozdrowotnych postaw pacjentów. Można wykorzystać do tego proste rozwiązania, ułatwiające dostęp do lekarzy specjalistów, a także bardziej zaawansowane narzędzia, wykraczające poza standardowe, codzienne potrzeby pacjenta. Mamy już przykłady platform cyfrowych przeznaczonych do dbania o siebie i zwiększających zaangażowanie użytkowników. Jesteśmy świadkami powstawania całych systemów cyfrowych, których celem jest oferowanie wartości dodanej, zintegrowanej obsługi i angażowanie użytkowników – podkreśla Paweł Kuśmierowski, partner associate, lider Life Sciences & Health Care Consulting, Deloitte w Polsce

Pandemia skłoniła do większej troski także o zdrowie psychiczne

Pandemia spowodowała nasilenie niepokoju i depresji na całym świecie, a główne jej przyczyny to izolacja społeczna, lęk przed zarażeniem, troska o zdrowie najbliższych, zgony w rodzinie lub problemy finansowe. Jednocześnie zauważono wzrost dbałości o zdrowie psychiczne, którego dowodem jest popularyzacja rozwiązań cyfrowych dotyczących uważności (mindfulness), pomagających użytkownikom zwalczyć stres i niepokój. Jak wynika z badania Deloitte, Pacjenci Phygitalowi zwracają większą uwagę na profilaktykę, bardziej dbają o swoją dietę, zdrowie fizyczne i psychiczne. Aż 48 proc. badanych z tej grupy pacjentów wskazuje ten ostatni aspekt jako istotny element swojej codziennej rutyny – jest to półtora razy wyższy odsetek niż w przypadku Pacjentów Tradycyjnych. Nowy typ pacjenta podejmuje też konkretne działania, które zapobiegają powstawaniu problemów psychicznych – utrzymuje głębsze relacje (94 proc.), wyznacza sobie czas na odpoczynek (73 proc.) i prowadzi życie wolne od stresów (48 proc.).
 

– Narzędzia cyfrowe, które mają ułatwiać utrzymanie dobrego samopoczucia psychicznego, nie są powszechnie stosowane przez tradycyjne placówki służby zdrowia. Mogą one jednak znacząc o przyczynić się do zyskania lojalności i przywiązania pacjentów. Rozwiązania te mogą obejmować zarówno ofertę dla indywidualnych pacjentów, jak i dla firm zmagających się z problemem wypalenia zawodowego pracowników. Oferując takie aplikacje firma może zachęcać pracowników do przyjęcia zdrowego stylu życia, a jednocześnie zapewnić im poczucie, że nie są odcięci od świata w warunkach pracy zdalnej – dodaje Krzysztof Wilk

Zaufanie do wykorzystania danych pacjentów

Pacjenci Phygitialowi znacznie chętniej udostępniają swoje dane medyczne poprzez aplikacje mobilne. Główną zachętą do takiego postępowania jest troska o swoje zdrowie, na drugim miejscu zaś znajdują się korzyści finansowe. Niezależnie od motywacji, za największą korzyść z takiego udostępnienia Pacjenci Phygitalowi uznali możliwość zmniejszenia ryzyka zapadnięcia na ciężką chorobę w przyszłości (54 proc.). Czynnik ten był wyraźnie mniej istotny dla przeciętnego Pacjenta Tradycyjnego (41 proc.). Pacjenci Phygitalowi mają również większe poczucie wkładu w rozwój nauk medycznych (istotność tego czynnika w tej grupie była o 21 p.p. wyższa niż wśród Pacjentów Tradycyjnych), co może dowodzić większej świadomości efektów tego rodzaju wsparcia. Istotne są dla nich również korzyści finansowe, takie jak zniżki na ubezpieczenie oferowane przez ubezpieczycieli prywatnych i publicznych (wskazało je odpowiednio 47 proc. i 34 proc. Respondentów Phygitalowych i 44 proc. i 32 proc. pacjentów Tradycyjnych).
 

– Przedstawiciele służby zdrowia cieszą się dużym zaufaniem wśród pacjentów pod względem udostępniania ich danych medycznych. Jest to solidny fundament, który w połączeniu z dostępnymi na rynku technologiami może umożliwić spełnianie, a nawet przekraczanie, oczekiwań najbardziej wymagających pacjentów. Ponieważ sektor opieki zdrowotnej dopiero stawia pierwsze kroki w tej dziedzinie, można spodziewać się wielu nowych możliwości wykorzystania danych w połączeniu z technologią. Wobec tego ten, kto podejmie działania już teraz, szybko uzyska przewagę konkurencyjną w niedalekiej przyszłości – mówi Jan Michalski, partner, lider Deloitte Digital CE

Więcej przewlekle chorych wśród Pacjentów Phygitalowych

Ponad połowa badanych Polaków cierpi na choroby przewlekłe, przy czym większy odsetek chorych wykryto w grupie pacjentów Phygitalowych, którzy są na ogół lepiej zdiagnozowani niż Tradycyjni. Po części może to wynikać z większej skłonności tych pierwszych do samodzielnego i stałego monitorowania swojego stanu zdrowia – wyraźnie chętniej (55 proc. vs 21 proc.) korzystają oni z aplikacji czy urządzeń umożliwiających monitoring lub leczenie chorób przewlekłych. Za największe utrudnienia w korzystaniu z rozwiązań cyfrowych uważają brak informacji o ich istnieniu (46 proc.), preferowanie kanałów tradycyjnych (26 proc.) i małą dostępność takich rozwiązań (22 proc.).
 

– Pacjenci Phygitalowi odnoszą korzyści z rozwiązań łączących leczenie, technologię i kontakty społeczne dla potrzeb usprawnienia procesu leczenia. Charakteryzują się wysoką samoświadomością i umiejętnością korzystania z narzędzi cyfrowych, chętniej testują nowe rozwiązania medyczne, co czyni z nich cennych klientów – nie tylko dla dostawców usług medycznych. To oni są docelowymi użytkownikami ekosystemów dbania o zdrowie i wellbeing, w których działają firmy lifestylowe, oferujące usługi medyczne, ubezpieczeniowe i technologiczne – zaznacza Paweł Kuśmierowski

O badaniu
Badanie Deloitte Digital zostało przeprowadzone w pierwszym kwartale 2022 r. metodą CAWI na reprezentatywnej próbie11 tys. dorosłych (w wieku 18-65 lat) użytkowników smartfonów z jedenastu europejskich krajów. Uczestnicy odpowiadali na pytania o aktualne wykorzystanie i preferencje dotyczące technologii medycznych, a także potrzeb, motywacji i utrudnień w procesie dbania o własne zdrowie.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.
 

źródło: Deloitte

W instytucjach unijnych trwają prace nad stworzeniem ram dla europejskiej przestrzeni danych zdrowotnych. Ma to być jednym z filarów budowania Europejskiej Unii Zdrowia. Wspólna przestrzeń informacyjna ma ułatwić leczenie osób przewlekle chorych, kiedy na przykład przeprowadzą się do innego kraju Wspólnoty. Dane miałyby też posłużyć jako narzędzie do nauki dla algorytmów, na których bazują inteligentne systemy diagnozowania. Już dziś takie aplikacje wspomagają pracę lekarzy i ograniczają konieczność stosowania inwazyjnych technik diagnostycznych.
– European Healthcare Data Space przede wszystkim pokazuje pewne myślenie o jednolitym rynku danych medycznych i możliwościach przesyłu tych danych pomiędzy krajami oraz wyposażenia pacjenta w narzędzia, które pomogą mu tę wystandaryzowaną dokumentację medyczną przemieszczać między jednym krajem a drugim – mówi agencji Newseria Innowacje Ligia Kornowska, dyrektor zarządzająca Polskiej Federacji Szpitali, liderka Koalicji AI w Zdrowiu.

Europejska przestrzeń danych dotyczących zdrowia (EHDS) została zainaugurowana przez Komisję Europejską w maju br. Ma to być podstawa budowania cyfrowej opieki zdrowotnej w UE. Główny cel tej inicjatywy to ułatwienie pacjentom dostępu do danych w formie elektronicznej – dzięki temu będą mogli je udostępniać w razie potrzeby pracownikom służby zdrowia w innych państwach członkowskich. Ma to tego służyć rozwijana infrastruktura cyfrowa MyHealth@EU.

Dane medyczne mogłyby jednak być wykorzystywane wtórnie dla celów badawczo-rozwojowych – badań naukowych, prac nad innowacjami, kształtowania polityk zdrowia publicznego. Zgodę na taki dostęp będzie wyrażać organ nadzorujący, który zostanie utworzony w każdym z państw członkowskich. Dane medyczne mogłyby służyć również jako baza do uczenia maszynowego. Dzięki temu aplikacje wykorzystujące sztuczną inteligencję w diagnozowaniu mogłyby działać jeszcze sprawniej.

– Bez danych medycznych nie ma nowoczesnej medycyny. Sztuczna inteligencja w medycynie to w zasadzie algorytm matematyczny, który potrzebuje danych medycznych, na których się uczy. Za pomocą danych medycznych jest nam w stanie pokazać pewne odpowiedzi czy sugerować diagnozę. To jest absolutnie kluczowe, żeby zapewnić ten dostęp dla rozwoju projektów badawczo-rozwojowych – wskazuje Ligia Kornowska.
Według Verified Market Research światowy rynek sztucznej inteligencji w procesie diagnozowania medycznego był w 2021 roku wyceniany na ponad 708 mln dol. Do 2030 roku przychody tego rynku zbliżą się do 10 mld dol. Średnioroczne tempo wzrostu utrzyma się na poziomie niemal 34 proc. Zdaniem autorów raportu w najbliższych latach wzrośnie skuteczność algorytmów w identyfikacji chorób. Czynnikiem napędzającym wzrost będzie popularyzacja diagnostyki opartej na sztucznej inteligencji w krajach rozwiniętych.

 Już teraz jeden algorytm potrafi zmniejszyć liczbę fałszywie ujemnych wyników w mammografii piersi o 9 proc. To potencjalnie oznacza kilkaset tysięcy uratowanych żyć czy żyć w zdrowiu. Mówimy tu tylko o jednym algorytmie, a tych w 2020 roku było ponad 450. Może być też tak, że algorytmy będą diagnozować w sposób, który jest obecnie nieosiągalny dla człowieka. Na przykład na podstawie badań nieinwazyjnych, jak np. badanie EKG, będą nam w stanie powiedzieć, czy pacjent ma niedokrwistość, co dotychczas nie było możliwe bez badania krwi – dodaje liderka Koalicji AI w Zdrowiu. – Oczywiście to wymaga kolejnych badań nad tą technologią, natomiast pokazuje również, jak bardzo rewolucyjne może być wykorzystanie sztucznej inteligencji w medycynie.

Naukowcy z Okayama University opracowali system sztucznej inteligencji pomagający lekarzom lepiej identyfikować potencjalnie nowotworowe zmiany w jelicie grubym u pacjentów z nieswoistymi zapaleniami jelit (IBD). Osoby z IBD mają zwiększone ryzyko rozwoju nowotworów, jednak przewlekle toczący się w jelicie stan zapalny uniemożliwia obserwację potencjalnych zmian rakowych podczas badania endoskopowego. Dotychczas jedynym rozwiązaniem była inwazyjna i ryzykowna biopsja. Zespół z Okayama University przeszkolił system sztucznej inteligencji przy użyciu 862 obrazów endoskopowych 99 zmian nowotworowych u osób z IBD. Po porównaniu diagnostyki AI i ekspertów okazało się, że system miał zdolność diagnostyczną na poziomie 74 proc.
System BrainScan.ai, stworzony przez jedną ze spółek należących do Koalicji AI w zdrowiu, wykorzystuje sztuczną inteligencję do automatycznego wykrywania 14 klas patologii w tomografii komputerowej mózgu. Z kolei stworzone przez Nivalit systemy Hybrid Intelligence wspierają predykcję zaostrzeń chorób obturacyjnych takich jak astma czy POChP. System Vivelio, oparty na tej samej technologii Graph AI, służy do oceny ryzyka samobójstwa.

Raport Polskiej Federacji Szpitali i Młodych Menedżerów Medycyny „2021 Top Disruptors in Healthcare. Przegląd innowacyjnych startupów medycznych w Polsce” wskazuje, że 45 proc. badanych start-upów (52 firmy) wskazuje AI/machine learning jako swój obszar działania. Rok wcześniej było ich znacznie mniej – 22. Jest to również dominujący obszar działalności start-upów, które wskazały, że znajdują się na etapie komercjalizacji, choć znikoma ich liczba skaluje już gotowe rozwiązanie (zaledwie dwa). Dane te świadczą o dynamicznym wzroście zainteresowania sztuczną inteligencją w zdrowiu.

Wykorzystanie danych i AI w medycynie było tematem debat w ramach Thursday Gathering, cyklicznych spotkań społeczności innowatorów. Odbywają się one w każdy czwartek od 17 w warszawskim Varso przy ulicy Chmielnej. Organizatorem eventów jest Fundacja Venture Café Warsaw.

źródło: Newseria

W instytucjach unijnych trwają prace nad stworzeniem ram dla europejskiej przestrzeni danych zdrowotnych. Ma to być jednym z filarów budowania Europejskiej Unii Zdrowia. Wspólna przestrzeń informacyjna ma ułatwić leczenie osób przewlekle chorych, kiedy na przykład przeprowadzą się do innego kraju Wspólnoty. Dane miałyby też posłużyć jako narzędzie do nauki dla algorytmów, na których bazują inteligentne systemy diagnozowania. Już dziś takie aplikacje wspomagają pracę lekarzy i ograniczają konieczność stosowania inwazyjnych technik diagnostycznych.
– European Healthcare Data Space przede wszystkim pokazuje pewne myślenie o jednolitym rynku danych medycznych i możliwościach przesyłu tych danych pomiędzy krajami oraz wyposażenia pacjenta w narzędzia, które pomogą mu tę wystandaryzowaną dokumentację medyczną przemieszczać między jednym krajem a drugim – mówi agencji Newseria Innowacje Ligia Kornowska, dyrektor zarządzająca Polskiej Federacji Szpitali, liderka Koalicji AI w Zdrowiu.

Europejska przestrzeń danych dotyczących zdrowia (EHDS) została zainaugurowana przez Komisję Europejską w maju br. Ma to być podstawa budowania cyfrowej opieki zdrowotnej w UE. Główny cel tej inicjatywy to ułatwienie pacjentom dostępu do danych w formie elektronicznej – dzięki temu będą mogli je udostępniać w razie potrzeby pracownikom służby zdrowia w innych państwach członkowskich. Ma to tego służyć rozwijana infrastruktura cyfrowa MyHealth@EU.

Dane medyczne mogłyby jednak być wykorzystywane wtórnie dla celów badawczo-rozwojowych – badań naukowych, prac nad innowacjami, kształtowania polityk zdrowia publicznego. Zgodę na taki dostęp będzie wyrażać organ nadzorujący, który zostanie utworzony w każdym z państw członkowskich. Dane medyczne mogłyby służyć również jako baza do uczenia maszynowego. Dzięki temu aplikacje wykorzystujące sztuczną inteligencję w diagnozowaniu mogłyby działać jeszcze sprawniej.

– Bez danych medycznych nie ma nowoczesnej medycyny. Sztuczna inteligencja w medycynie to w zasadzie algorytm matematyczny, który potrzebuje danych medycznych, na których się uczy. Za pomocą danych medycznych jest nam w stanie pokazać pewne odpowiedzi czy sugerować diagnozę. To jest absolutnie kluczowe, żeby zapewnić ten dostęp dla rozwoju projektów badawczo-rozwojowych – wskazuje Ligia Kornowska.
Według Verified Market Research światowy rynek sztucznej inteligencji w procesie diagnozowania medycznego był w 2021 roku wyceniany na ponad 708 mln dol. Do 2030 roku przychody tego rynku zbliżą się do 10 mld dol. Średnioroczne tempo wzrostu utrzyma się na poziomie niemal 34 proc. Zdaniem autorów raportu w najbliższych latach wzrośnie skuteczność algorytmów w identyfikacji chorób. Czynnikiem napędzającym wzrost będzie popularyzacja diagnostyki opartej na sztucznej inteligencji w krajach rozwiniętych.

 Już teraz jeden algorytm potrafi zmniejszyć liczbę fałszywie ujemnych wyników w mammografii piersi o 9 proc. To potencjalnie oznacza kilkaset tysięcy uratowanych żyć czy żyć w zdrowiu. Mówimy tu tylko o jednym algorytmie, a tych w 2020 roku było ponad 450. Może być też tak, że algorytmy będą diagnozować w sposób, który jest obecnie nieosiągalny dla człowieka. Na przykład na podstawie badań nieinwazyjnych, jak np. badanie EKG, będą nam w stanie powiedzieć, czy pacjent ma niedokrwistość, co dotychczas nie było możliwe bez badania krwi – dodaje liderka Koalicji AI w Zdrowiu. – Oczywiście to wymaga kolejnych badań nad tą technologią, natomiast pokazuje również, jak bardzo rewolucyjne może być wykorzystanie sztucznej inteligencji w medycynie.

Naukowcy z Okayama University opracowali system sztucznej inteligencji pomagający lekarzom lepiej identyfikować potencjalnie nowotworowe zmiany w jelicie grubym u pacjentów z nieswoistymi zapaleniami jelit (IBD). Osoby z IBD mają zwiększone ryzyko rozwoju nowotworów, jednak przewlekle toczący się w jelicie stan zapalny uniemożliwia obserwację potencjalnych zmian rakowych podczas badania endoskopowego. Dotychczas jedynym rozwiązaniem była inwazyjna i ryzykowna biopsja. Zespół z Okayama University przeszkolił system sztucznej inteligencji przy użyciu 862 obrazów endoskopowych 99 zmian nowotworowych u osób z IBD. Po porównaniu diagnostyki AI i ekspertów okazało się, że system miał zdolność diagnostyczną na poziomie 74 proc.
System BrainScan.ai, stworzony przez jedną ze spółek należących do Koalicji AI w zdrowiu, wykorzystuje sztuczną inteligencję do automatycznego wykrywania 14 klas patologii w tomografii komputerowej mózgu. Z kolei stworzone przez Nivalit systemy Hybrid Intelligence wspierają predykcję zaostrzeń chorób obturacyjnych takich jak astma czy POChP. System Vivelio, oparty na tej samej technologii Graph AI, służy do oceny ryzyka samobójstwa.

Raport Polskiej Federacji Szpitali i Młodych Menedżerów Medycyny „2021 Top Disruptors in Healthcare. Przegląd innowacyjnych startupów medycznych w Polsce” wskazuje, że 45 proc. badanych start-upów (52 firmy) wskazuje AI/machine learning jako swój obszar działania. Rok wcześniej było ich znacznie mniej – 22. Jest to również dominujący obszar działalności start-upów, które wskazały, że znajdują się na etapie komercjalizacji, choć znikoma ich liczba skaluje już gotowe rozwiązanie (zaledwie dwa). Dane te świadczą o dynamicznym wzroście zainteresowania sztuczną inteligencją w zdrowiu.

Wykorzystanie danych i AI w medycynie było tematem debat w ramach Thursday Gathering, cyklicznych spotkań społeczności innowatorów. Odbywają się one w każdy czwartek od 17 w warszawskim Varso przy ulicy Chmielnej. Organizatorem eventów jest Fundacja Venture Café Warsaw.

źródło: Newseria