Medicalpress
Szpiczak plazmocytowy coraz częściej staje się chorobą przewlekłą, ale często  bywa rozpoznawany za późno. Eksperci Narodowego Instytutu Onkologii zwracają uwagę nie tylko na znaczenie czujności onkologicznej, ale też na ogromny postęp, jaki dokonał się w leczeniu i monitorowaniu tej choroby. Dziś zmieniają się już nie tylko same terapie, ale również możliwości precyzyjnej oceny, jak głęboka jest odpowiedź na leczenie i jak skutecznie udało się opanować chorobę.
W  Narodowym  Instytucie Onkologii w Warszawie jednym z ważnych kroków w postępowaniu  w szpiczaku plazmocytowym  było wdrożenie nowoczesnej metody oceny skuteczności leczenia, tj. oznaczenie minimalnej choroby resztkowej za pomocą  cytometrii przepływowej. To narzędzie pozwala z bardzo dużą czułością wykrywać pojedyncze komórki nowotworowe i lepiej oceniać skuteczność terapii, a tym samym dokładniej prognozować dalszy przebieg choroby. W praktyce oznacza to dla pacjentów bardziej precyzyjne leczenie, lepsze monitorowanie efektów terapii i dostęp do standardów, które wyznaczają dziś kierunek rozwoju współczesnej hematoonkologii.

Szpiczak – po pierwsze czujność

Szpiczak plazmocytowy jest nowotworem układu krwiotwórczego i odpornościowego. Rozwija się z plazmocytów, czyli komórek odpornościowych produkujących immunoglobuliny, a więc białka odpowiedzialne za reakcje obronne organizmu. Najczęściej rozpoznawany jest u osób starszych, zwykle w szóstej i siódmej dekadzie życia, jednak lekarze coraz częściej obserwują zachorowania również u osób młodszych, nawet między 40. a 50. rokiem życia. To choroba, która nie zawsze daje jeden wyraźny sygnał alarmowy. Znacznie częściej rozwija się etapami, a jej objawy rozpraszają uwagę i prowadzą diagnostykę w różnych kierunkach.

 To właśnie czyni szpiczaka chorobą tak zdradliwą. Pacjent może przez długi czas funkcjonować z objawami, które osobno nie wydają się szczególnie alarmujące: narastającym zmęczeniem, niedokrwistością, pogarszającą się funkcją nerek, bólami kostnymi czy nawracającymi infekcjami. – mówi dr n. med. Agnieszka Druzd-Sitek z Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego NIO – Bywa, że pacjent trafia najpierw do reumatologa, ortopedy, nefrologa a nawet na oddział kardiologiczny, zanim ktoś połączy wszystkie elementy w jedną całość. U części chorych punktem zwrotnym okazuje się złamanie patologiczne, czyli złamanie kości osłabionej przez proces nowotworowy. U innych pierwszym tropem stają się nieprawidłowości laboratoryjne: anemia, białko w moczu, zaburzenia funkcji nerek. Zestawienie wszystkich elementów daje obraz, który powinien uruchomić właściwą diagnostykę – uzupełnia ekspertka. 

Z perspektywy społecznej i medycznej najważniejsze jest więc to, by nie oceniać objawów  oddzielnie . Eksperci Narodowego Instytutu Onkologii od lat podkreślają ten problem i angażują się w działania edukacyjne skierowane do lekarzy rodzinnych i specjalistów różnych dziedzin. To część szerszej zmiany myślenia: im wcześniej pojawi się podejrzenie choroby, tym większa szansa na szybkie włączenie skutecznego leczenia.

Szpiczak – po drugie postęp 

Czujność onkologiczna jest dziś szczególnie ważna, bo współczesna terapia szpiczaka plazmocytowego wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze dwie dekady temu, kiedy średni czas przeżycia wielu pacjentów wynosił wtedy zaledwie kilka lat od diagnozy.

 Jeszcze niedawno szpiczak był chorobą, w której nasze możliwości były nieporównywalnie mniejsze. Dziś dysponujemy szerokim wachlarzem terapii i możemy prowadzić chorych przez kolejne linie leczenia, wydłużając ich życie i poprawiając jego komfort. To jest jedna z największych zmian, jakie dokonały się we współczesnej hematoonkologii – zaznacza dr Agnieszka Druzd-Sitek.

 Do tego postępu doprowadziło kilka przełomów terapeutycznych. Klinika Nowotworów Układu Chłonnego NIO przeszła wszystkie etapy tej rewolucji — od czasów klasycznej chemioterapii, przez wdrażanie autotransplantacji komórek macierzystych, po udział w badaniach klinicznych nad lekami, które później zmieniały standard leczenia. Dziś pacjenci mają dostęp nie tylko do chemioterapii i autotransplantacji, ale także do nowoczesnych form immunoterapii, w tym przeciwciał monoklonalnych i bispecyficznych. W perspektywie pozostaje także terapia CAR-T, która w tym wskazaniu wciąż oczekuje na decyzje refundacyjne – kontynuuje prof. Joanna Romejko-Jarosińska.

Szpiczak– po trzecie jakość życia 

Nowoczesne leczenie nie oznacza dziś wyłącznie wydłużenia życia za wszelką cenę. Coraz ważniejsze staje się również to, jak pacjent żyje w trakcie terapii i po niej. W przypadku szpiczaka ma to szczególne znaczenie, ponieważ choroba dotyczy głównie osób starszych, a skuteczne leczenie pozwala im dłużej zachować samodzielność, sprawność i niezależność od opieki innych.

 Nie wolno myśleć o osobach starszych w taki sposób, że poprawa ich rokowania ma mniejsze znaczenie. To są ludzie, którzy mają swoje miejsce w rodzinie i w życiu społecznym. Im lepiej leczymy, tym dłużej zachowują samodzielność i tym większą mają szansę żyć nie tylko dłużej, ale po prostu lepiej – podkreśla prof. Joanna Romejko-Jarosińska.

Rola NIO w leczeniu szpiczaka

Narodowy Instytut Onkologii odgrywa w kontekście szpiczaka ważną rolę nie tylko jako ośrodek leczący, ale także jako centrum rozwijające i wdrażające nowoczesne standardy. W Klinice Nowotworów Układu Chłonnego co roku rozpoznaje się i prowadzi wielu pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym, a doświadczenie zespołu obejmuje zarówno codzienną praktykę kliniczną, jak i udział w badaniach, które realnie wpływały na sposób leczenia tej choroby.

Szczególne znaczenie ma tu udział Instytutu w badaniach klinicznych oraz w pracach Polskiej Grupy Szpiczakowej i Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego. To właśnie dzięki temu zespół pozostaje w stałym kontakcie z rozwojem światowej medycyny, a pacjenci mogą korzystać z terapii oraz narzędzi diagnostycznych, które jeszcze niedawno były dostępne tylko w najbardziej zaawansowanych ośrodkach na świecie.

 Siłą naszego ośrodka jest to, że łączymy codzienną opiekę nad pacjentem z aktywnym uczestnictwem w badaniach klinicznych i projektach naukowych. To nie jest tylko kwestia prestiżu. To oznacza realny wpływ na to, jak szybko nowe rozwiązania trafiają do praktyki i jak szerokie możliwości możemy zaoferować chorym – mówi prof. Joanna Romejko-Jarosińska.

O pozycji Instytutu decyduje także jego zaplecze diagnostyczne i wielodyscyplinarne. Szpiczak plazmocytowy jest chorobą, która bardzo często wymaga współpracy wielu specjalności: hematologii, transplantologii, radioterapii, ortopedii, neurochirurgii, patomorfologii, diagnostyki laboratoryjnej, cytogenetyki,  i zaawansowanej diagnostyki obrazowej. W przypadku zajęcia kości, guzów w obrębie kanału kręgowego, ryzyka ucisku rdzenia czy ciężkich zaburzeń metabolicznych liczy się możliwość natychmiastowej reakcji.

 To właśnie ten model kompleksowej opieki sprawia, że pacjent nie trafia do miejsca, które jedynie stawia rozpoznanie albo rozpoczyna terapię, lecz do ośrodka zdolnego przeprowadzić go przez cały proces leczenia. W praktyce oznacza to większe bezpieczeństwo, mniej opóźnień i większą ciągłość terapii – podsumowuje prof. Romejko Jarosińska.

Ekspertki zwracają uwagę na fakt, że istotnym krokiem w rozwoju Kliniki było również wdrożenie oznaczania  minimalnej choroby resztkowej metodą cytometrii przepływowej. To narzędzie pozwala z bardzo dużą czułością ocenić, jak głęboka jest odpowiedź na leczenie, a tym samym lepiej prognozować dalszy przebieg choroby i kwalifikować pacjentów do badań klinicznych. Dla ośrodka oznacza to wejście do grona placówek pracujących według najbardziej wymagających standardów europejskich.

 Współczesne leczenie szpiczaka nie kończy się na podaniu leku. Równie ważna staje się precyzyjna ocena tego, jak głęboko udało się opanować chorobę. Dlatego wdrożenie oceny minimalnej choroby resztkowej było dla nas tak ważnym krokiem — to rozwiązanie, które ma bezpośrednie przełożenie zarówno na codzienną praktykę, jak i na możliwość udziału w najbardziej zaawansowanych badaniach – mówi dr Agnieszka Druzd-Sitek.

Czujność i nadzieja 

Eksperci Narodowego Instytutu Onkologii chcą więc jasno przekazać, że z  jednej strony potrzebna jest większa czujność wobec objawów, które łatwo uznać za zwyczajne lub wynikające z wieku. Z drugiej — Warto mówić o szpiczaku nie tylko przez pryzmat zagrożenia, ale także przez pryzmat realnej nadziei. To choroba, w której współczesna medycyna zrobiła ogromny krok naprzód i świetnie sobie z nią radzi. Coraz częściej mamy do czynienia nie z krótką perspektywą, ale z długim, wieloletnim prowadzeniem chorego. To zmienia wszystko — i dla pacjenta, i dla jego bliskich, i dla lekarza – podsumowuje dr Agnieszka Druzd-Sitek.

Źródło: NIO

Rak nerki to nowotwór, który długo może nie dawać żadnych objawów — a mimo to każdego roku odbiera życie tysiącom osób. Z okazji Światowego Dnia Raka Nerki eksperci zrzeszeni w Polskiej Grupie Raka Nerki przypominają, jak kluczowa jest świadomość tej choroby, szybka diagnostyka i dostęp do nowoczesnych terapii. W materiale znajdziesz aktualne dane, obalenie popularnych mitów i komentarze specjalistów o tym, jak skutecznie leczyć – także w zaawansowanym stadium.
Rak nerki to jeden z bardziej podstępnych nowotworów – co roku w Polsce rozpoznaje się go u około 5 tys. osób, a aż połowa pacjentów w tym samym czasie z jego powodu umiera[1]. Najczęściej występuje on u mężczyzn po 45. oraz u kobiet między 55. a 74. rokiem życia1, a dominującą postacią choroby jest rak nerkowokomórkowy (RCC), odpowiadający za 90 proc. przypadków[2].

Nowotwór we wczesnym stadium zaawansowania choroby często przebiega bezobjawowo. Objawy rozsiewu zależą od wielkości i lokalizacji przerzutów. Choć na etapie uogólnienia procesu nowotworowego standardowa metoda leczenia onkologicznego, jaką jest chemioterapia nie przynosi wymiernych efektów, chorzy mogą korzystać z nowoczesnych terapii ukierunkowanych molekularnie i/lub immunoterapii – dostępnych w Polsce w ramach programu lekowego B.10.

Polscy pacjenci z rakiem nerki mają dostęp do szerokiego wachlarza nowoczesnych metod leczenia, w tym terapii ukierunkowanych molekularnie  i immunoterapii. Jednak nawet pomyślne zakończenie leczenia nie oznacza końca zmagania się z chorobą. Pacjenci wymagają bowiem regularnych kontroli – przez pierwsze trzy lata badania obrazowe wykonujemy co kilka miesięcy, a przez kolejne dwa lata raz w roku. Taki schemat pozwala na wczesne wykrycie ewentualnego nawrotu i szybkie wdrożenie ponownego leczenia. Fakt ten pokazuje, że choroba ta jest niezwykle podstępna, dlatego tak ważne jest to, aby pacjenci i ich bliscy mieli dostęp do sprawdzonych, rzetelnych informacji, które mogą być realnym wsparciem w podejmowaniu świadomych decyzji zdrowotnych tłumaczy dr hab. n. med. Jakub Żołnierek, specjalista w dziedzinie urologii i onkologii klinicznej, Prezes stowarzyszenia Polska Grupa Raka Nerki.

Rak nerki – co jest prawdą, a co mitem?

Budowanie świadomości na temat raka nerki to proces, który musi być systematycznie wspierany, zwłaszcza że, jak w przypadku wielu nowotworów, chorobie tej towarzyszy wiele błędnych przekonań. Do jednych z najczęściej powielanych należą:

Mit 1: rak nerki występuje tylko w obszarze jednego narządu
Wielu osobom wydaje się, że rak nerki może występować wyłącznie w nerkach. To mit. Gdy nowotwór się rozprzestrzenia, może zaatakować inne narządy, takie jak płuca, kości, mózg czy nadnercza. Dostępne dane wskazują, że blisko 30 proc. chorych ma objawowe przerzuty już w momencie rozpoznania[3]. W takim przypadku nadal mówi się o raku nerki, ponieważ nie zmienia on swojego biologicznego charakteru. Mimo że pojawia się w innych miejscach ciała, pozostaje tym samym nowotworem i jest traktowany jak rak nerki, a nie jak rak płuca czy mózgu. Warto jednak pamiętać, że w obrębie nerki mogą rozwijać się również inne nowotwory. Przykładem jest, chociażby rak miedniczki nerkowej, chłoniaki czy mięsaki.

Mit 2: zabieg chirurgiczny to jedyna skuteczna metoda leczenia
W przypadku raka nerki ograniczonego do narządu lub z niewielkim rozsiewem, podstawową metodą leczenia pozostaje zabieg chirurgiczny polegający na usunięciu guza pierwotnego i ewentualnych  – nielicznych przerzutów. Natomiast w bardziej zaawansowanych stadiach choroby – zwłaszcza w sytuacji  obecności licznych  przerzutów – leczenie operacyjne nie przynosi oczekiwanych rezultatów. W takich przypadkach kluczową rolę odgrywa farmakoterapia polegająca na zastosowaniu immunoterapii jako jedynej metody postepowania lub w skojarzeniu z lekami ukierunkowanymi molekularnie. Taka strategia intensywnego leczenia systemowego nie tylko daje szansę na uzyskanie kontroli nad chorobą, ale także ma potwierdzony istotny wpływ na wydłużenie czasu przeżycia chorych. W badaniach klinicznych CheckMate-214 i ChekMat 9ER wykazało, że korzyści z, odpowiednio, terapii skojarzonej niwolumab z ipilimumabem lub kabozantynibu z niwolumabem  utrzymują się nawet po kilku latach obserwacji, co czyni je jednymi z najważniejszych osiągnięć  w leczeniu zaawansowanego raka nerki[4].
W leczeniu zaawansowanego raka nerki dostępnych jest kilka skutecznych schematów immunoterapeutycznych, takich jak niwolumab w połączeniu z ipilimumabem, lenwatynib z pembrolizumabem czy kabozantynib z niwolumabem. W wybranych przypadkach warto rozważyć zastosowanie immunoterapii po wcześniejszym jej wykorzystaniu w połączeniu z leczeniem miejscowym, np.: radioterapią lub zabiegiem chirurgicznym. Kluczowe jest jednak indywidualne podejście do konkretnej sytuacji klinicznej chorego i odpowiednie zaplanowanie terapii dodaje dr hab. n. med. Jakub Żołnierek.

Mit 3: na raka nerki chorują wyłącznie osoby starsze lub prowadzące niezdrowy styl życia
Rak nerki nie występuje wyłącznie u osób starszych lub tych prowadzących niezdrowy tryb życia. Choć wiek, palenie tytoniu, otyłość i nadciśnienie zwiększają ryzyko zachorowania, nowotwór ten może wystąpić również u osób młodszych i dbających o swoje zdrowie. W Polsce rak nerki znajduje się na 9. miejscu wśród mężczyzn oraz 10. wśród kobiet na liście najczęściej występujących chorób onkologicznych[5]. Dlatego tak ważna jest świadomość konieczności regularnego wykonywania badań kontrolnych, takich jak ultrasonografia jamy brzusznej, zwłaszcza u osób po 50. roku życia, co pozwala na wczesne wykrycie zmian i zwiększa szanse na skuteczne leczenie.
Z okazji Światowego Dnia Raka Nerki warto przypomnieć, że nowotwór ten jest poważną chorobą, a jej wykrycie na wczesnym etapie rozwoju znacząco zwiększa szanse na skuteczne leczenie. Kluczową rolę odgrywa podnoszenie świadomości społecznej oraz edukacja w zakresie czynników ryzyka zachorowania, wczesnych objawów choroby  i profilaktyki – działania te od lat z zaangażowaniem realizuje Stowarzyszenie Polska Grupa Raka Nerki. Wiedza, czujność i regularne badania mogą uratować życie.
 
O stowarzyszeniu Polska Grupa Raka Nerki
PGRN jest stowarzyszeniem zrzeszającym klinicystów z dziedziny onkologii i urologii, którzy chcą leczyć swoich pacjentów zgodnie z najlepszymi i najnowszymi standardami i aktualną wiedzą medyczną.
Celem podejmowanych aktywności jest poprawa sytuacji tej grupy chorych poprzez edukację – zarówno pacjentów, jak i lekarzy, dotyczącą rekomendowanych w ramach polskich i zagranicznych wytycznych klinicznych ścieżek postępowania diagnostyczno-terapeutycznego. https://pgrn.pl/o-pgrn/
 
[1] Wynika z danych Stowarzyszenia Polska Grupa Raka Nerki. Źródło: https://pgrn.pl/dla-pacjenta/ [dostęp: czerwiec 2025]
[2] Wynika z danych Narodowego Centrum Nauki. Źródło: https://projekty.ncn.gov.pl/opisy/520585-pl.pdf [dostęp: czerwiec 2025]
[3] Atik F.A., Navia J.L., Krishnamurthi V. i wsp. Solitary massive right ventricular metastasis of renal cell carcinoma without inferior vena cava or right atrium involvement. J. Card. Surg. 2006; 21: 304–306
[4] Stryczyńska-Mirocha A, MirochaM. Zastosowanie ipilimumabu z niwolumabem w 1. linii leczenia rozsianego jasnokomórkowego raka nerki. Biuletyn PTO NOWOTWORY 2024; 9, supl. 2: 36–38.
[5] Źródło: https://www.termedia.pl/Journal/-3/pdf-8131-1 [dostęp: czerwiec 2025]