Medicalpress
Zakaźne choroby nie zniknęły – przeciwnie, znów pukają do naszych drzwi. Grypa, krztusiec, COVID-19 czy odra coraz częściej pojawiają się w statystykach zachorowań. Ich przebieg bywa poważny, zwłaszcza u osób starszych i z chorobami przewlekłymi. Tymczasem skuteczna profilaktyka wciąż pozostaje w zasięgu ręki – wystarczy się zaszczepić.
Program profilaktyczny Moje Zdrowie stanowi narzędzie wspierające pacjentów w podejmowaniu świadomych decyzji prozdrowotnych. Ułatwia dostęp do szczepień, przypomina o terminach i wskazuje konkretne możliwości działania. Warto z tego skorzystać, zanim pojawią się objawy choroby – bo wtedy często jest już za późno.

Dlaczego szczepienia są dziś kluczowe?

Przez lata, dzięki szczepieniom, medycyna skutecznie ograniczyła występowanie wielu chorób zakaźnych. Jednak odporność populacyjna nie jest stanem trwałym – wymaga systematycznego utrzymywania. Gdy poziom zaszczepienia w społeczeństwie spada, choroby wracają. Zakażenia, które wcześniej pojawiały się sporadycznie, dziś znów stają się realnym problemem zdrowotnym.

Szczepienia to nie tylko ochrona indywidualna. To także element solidarności społecznej. Chroniąc siebie, chronimy również osoby, które z różnych względów nie mogą przyjąć szczepionki – m.in. pacjentów onkologicznych, osoby po przeszczepach, chorych na choroby autoimmunologiczne czy zakażonych wirusem HIV. W ich przypadku nawet pozornie łagodna infekcja może prowadzić do ciężkich powikłań, a w skrajnych przypadkach – do zgonu.

Brak szczepień – realne ryzyko, które warto znać

Niepokojącym zjawiskiem jest rosnąca liczba osób, które rezygnują ze szczepień – z powodu dezinformacji, lęku lub przekonania, że choroby zakaźne „już nie występują”. Tymczasem rzeczywistość jest inna. Odra, która może prowadzić do zapalenia mózgu i trwałego uszkodzenia układu nerwowego, powróciła w Europie. Krztusiec – szczególnie niebezpieczny dla niemowląt – występuje coraz częściej u dorosłych, którzy nie przyjęli dawek przypominających. Zakażenia pneumokokowe czy grypa sezonowa, bagatelizowane przez wielu pacjentów, co roku prowadzą do hospitalizacji i zgonów, zwłaszcza u seniorów.

Szczepienia są jednym z nielicznych narzędzi w medycynie, które pozwalają uniknąć choroby zanim się ona pojawi. To nie tylko decyzja o ochronie zdrowia, ale często także o zachowaniu niezależności, uniknięciu długotrwałej rehabilitacji czy pobytu w szpitalu – mówi Joanna Szeląg lekarka rodzinna z Federacji Porozumienie Zielonogórskie

Jak skorzystać ze szczepień w ramach programu Moje Zdrowie?

Aby zrealizować szczepienia w ramach programu, wystarczy zgłosić się do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej, w której jesteśmy zapisani. Personel medyczny sprawdzi indywidualny kalendarz szczepień, zaproponuje konkretne dawki przypominające i pomoże w doborze szczepień.

W wielu przypadkach szczepienia realizowane są od ręki – w placówkach zrzeszonych w Federacji Porozumienie Zielonogórskie wystarczy jedno zgłoszenie, aby rozpocząć procedurę oraz skonsultować z lekarzem POZ wskazania i przeciwwskazania.

Dla kogo są szczepienia w ramach programu?

Program Moje Zdrowie obejmuje szeroki wachlarz szczepień rekomendowanych w różnych grupach:

W naszej przychodni codziennie rozmawiamy z pacjentami o szczepieniach – opowiada lek. Joanna Szeląg – Często okazuje się, że ktoś ostatni raz szczepił się przeciw tężcowi 20 lat temu albo nie wie, że jako senior przysługuje mu bezpłatna szczepionka przeciw  grypie czy wirusowi RSV

Świadoma decyzja, która naprawdę chroni

Szczepienia to nie moda, lecz sprawdzona forma ochrony zdrowia, której skuteczność potwierdzają dane epidemiologiczne. Dzięki nim zmniejszamy ryzyko ciężkiego przebiegu choroby, hospitalizacji, a w wielu przypadkach także długotrwałych powikłań. Warto o tym pamiętać i podejmować decyzje, które – choć pozornie proste – mogą mieć kluczowe znaczenie dla zdrowia i życia.

W codziennej praktyce widzę, jak wielu chorobom można zapobiec, działając zawczasu. Szczepienia to jedna z najskuteczniejszych form profilaktyki – prosta decyzja, która pozwala chronić zdrowie. Zdecydowanie zachęcam do szczepień, tym bardziej, że teraz w programie Moje Zdrowie można wykonać je nieodpłatnie – przekonuje ekspertka Federacji

Źródło: Komunikat Prasowy

Rusza kolejna tura bezpłątnych szczepień przeciw COVID-19. Szczepienia stanowią kontynuację szczepień wykonywanych w ramach Narodowego Programu Szczepień. Szczepienie jest jednorazowe niezależnie od wcześniej przyjętych dawek szczepionki. Zaleca się zachowanie odstępu co najmniej 3 miesięcy od ostatniej dawki szczepienia przeciw COVID-19.
Na podstawie rekomendacji Zespołu ds. Szczepień Ochronnych z 2 października 2024 r., zaleceń WHO, CDC, oraz Grupy zadaniowej ds. sytuacji nadzwyczajnych (ETF) działającej przy Europejskiej Agencji Leków (EMA), Minister Zdrowia informuje, że będzie możliwość skorzystania z bezpłatnych szczepień przeciw COVID-19. Szczepienia stanowią kontynuację szczepień wykonywanych w ramach Narodowego Programu Szczepień. Szczepionki są zakupione przez Ministra Zdrowia, a koszt usługi (kwalifikacji do szczepienia i jego wykonania) zostanie sfinansowany ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia.

Szczepienie jest jednorazowe niezależnie od wcześniej przyjętych dawek szczepionki. Zaleca się zachowanie odstępu co najmniej 3 miesięcy od ostatniej dawki szczepienia przeciw COVID-19.

W pierwszej kolejności szczepienia będą realizowane u osób w wieku 12 lat i starszych jednodawkową szczepionką Spikevax JN.1 0,5 ml. 

Szczepienia powinny być wykonywane u osób o największym ryzyku przebiegu ciężkiego COVID-19, do których należą osoby w wieku 60 lat i starsze, dzieci, młodzież i dorośli z chorobami współistniejącymi zwiększającymi ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19, tj. otyłością (BMI≥25), cukrzycą, przewlekłą chorobą płuc, przewlekłą chorobą nerek, chorobą układu sercowo-naczyniowego, zaburzeniami neurorozwojowymi, aktywną chorobą nowotworową,  chorobą immunosupresyjną lub leczeniem immunosupresyjnym.

Podanie sezonowe szczepionki przeciw COVID-19 wraz ze szczepionką przeciw grypie jest postępowaniem powszechnie zalecanym i bezpiecznym. Szczepionkę przeciw COVID-19 można podawać w dowolnym czasie przed podaniem lub po podaniu innych szczepionek, w tym „żywych”, inaktywowanych, a także szczepionek zalecanych kobietom w ciąży.

Informacja dla Pacjenta
1.    Szczepienia przeciw COVID-19 będą przeprowadzane na podstawie e-skierowania, które zostanie wystawione automatycznie i będzie dostępne na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP). W przypadku braku automatycznie wystawionego e-skierowania osoba uprawniona w punkcie szczepień może je samodzielnie wystawić oceniając wiek oraz odstęp od przyjęcia ostatniej dawki. Wystawianie skierowań rozpoczęło się 18 października br. 

2.    Szczepienia wykonywane są przez:
– przychodnie POZ,
– apteki ogólnodostępne
, które zawarły umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia na realizację szczepień zalecanych.
3.    Pacjenci mogą zapisać się na szczepienie za pośrednictwem IKP (w przypadku gdy punkt szczepień udostępni terminy w e-Rejestracji) lub bezpośrednio w punkcie szczepień.
4.    Wykaz punktów szczepień zostanie udostępniony na stronie pacjent.gov.pl
5.    Szczepienie wykonane szczepionką kupioną samodzielnie przez pacjenta (dopuszczoną do obrotu na terytorium RP):
– w aptece ogólnodostępnej podlega rozliczeniu przez NFZ na takich samych zasadach jak usługa wykonana szczepionką zakupioną przez Ministra Zdrowia, 
– w POZ koszt świadczenia jest wykonany w ramach stawki kapitacyjnej (przychodnia w której pacjent złożył deklarację) i nie podlega odrębnemu rozliczeniu przez NFZ.

Informacja dla punktów szczepień 
1.    Szczegółowe informacje dot. zasad realizacji szczepień zostały zawarte w dokumencie „Ogólne wytyczne Ministra Zdrowia dla świadczeniodawców dotyczące realizacji szczepień przeciw COVID-19 z wykorzystaniem szczepionek zakupionych przez ministra właściwego do spraw zdrowia.”
2.    Podmioty uprawnione do realizacji szczepień przeciw COVID-19 składają do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) zapotrzebowanie na szczepionki od dnia 22 października br.
3.    Podmiot dotychczas nie posiadający uprawnień do składania zamówień w systemie RARS PUE powinien wystosować prośbę o nadanie uprawnień na adres: szczepionkacovid@rars.gov.pl
4.    Do szczepionek mRNA Spikevax JN.1, dostarczanych do punktów szczepień dołączane są igły.
5.    Weryfikacja zużycia szczepionek następuje poprzez raportowanie ich podania do elektronicznej Karty Szczepień, a strat poprzez system PUE RARS.
6.    Szczepionki powinny być zamawiane zgodnie z bieżącymi potrzebami z uwzględnieniem wskazania ich nazwy i ilości dawek. Może być wprowadzony tygodniowy limit dostaw do punktu szczepień/podmiotu leczniczego w zależności od wielkości zamówienia.
7.    Sposób transportowania i przechowywania szczepionek w warunkach tzw. „zimnego łańcucha”, czyli w temperaturze między +2 a +8 stopni przebiega w oparciu o Charakterystykę Produktu Leczniczego oraz przyjęte wytyczne w sprawie przyjmowania i przechowywania szczepionek do szczepień przeciw COVID-19 https://www.gov.pl/web/gis/zasady-dystrybucji-szczepionek. 

Uwaga! 
1.    Do składania zapotrzebowania na szczepionki przeciw COVID-19 przeznaczonych do realizacji szczepień u kobiet w ciąży uprawnione są wyłącznie przychodnie POZ.
2.    Szpitale pozostają jednostkami uprawnionymi do składania zapotrzebowań na szczepionki przeciw COVID-19 do RARS w celu przeprowadzenia szczepień wśród własnych pracowników. Obowiązkowe jest raportowanie wykonanych szczepień do elektronicznej Karty Szczepień, a ewentualnych strat poprzez system PUE RARS. Wykonane szczepienia nie podlegają  rozliczeniu z NFZ.

źródło: MZ

Ubiegłoroczny sezon infekcji wirusowych, w porównaniu z poprzednimi, był wyjątkowo długi oraz intensywny. Wirusowe zapalenia gardła, krtani oraz zatok przynosowych wiodły prym w liczbie wizyt lekarskich w POZ w sezonie jesienno-zimowym.  Pacjenci z infekcjami dróg oddechowych zgłaszali się nawet w okresie późnej wiosny, czy początków lata, co w poprzednich sezonach było rzadkością. – podsumowuje Profesor Agnieszka Mastalerz – Migas, Konsultant Krajowa Medycyny Rodzinnej.  
Nowe narzędzia diagnostyczne w POZ wspierają zaufanie pacjentów do leczenia objawowego i przeciwzapalnego
 
Od lipca 2022 roku, po raz pierwszy w POZ, możliwe było bezpłatne wykonanie szybkich testów CRP dla pacjentów do ukończenia 6 roku życia oraz Strep-testów niezależnie od wieku. Od stycznia 2023 roku podjęto decyzję o finansowaniu tzw. testów combo, czyli testów antygenowych służących do diagnostyki COVID-19, grypy oraz wirusa RSV. Niewątpliwie narzędzia te ułatwiły codzienną pracę w podstawowej opiece zdrowotnej. Umożliwiły diagnostykę różnicową nie tylko pomiędzy infekcją bakteryjną a wirusową, ale także rozróżnienie COVID-19, grypy czy też RSV, których obraz kliniczny może być bardzo zbliżony.

„Ukazanie pacjentowi dodatniego wyniku testu po pierwsze wpływało pozytywnie na budowanie zaufania na linii pacjent-lekarz oraz stanowiło obiektywne potwierdzenie etiologii wirusowej schorzenia. Dzięki temu pacjenci wykazywali większą tolerancję dotyczącą czasu leczenia oraz zrozumienia swojej choroby. Wydaje się również, że określenie etiologii choroby utwierdzało w przekonaniu pacjenta o skuteczności i zasadności leczenia objawowego, a leczenie przyczynowe (leki przeciwwirusowe, antybiotykoterapia) zarezerwowano jedynie w razie określonych wskazań.– ocenia doktor Jacek Krajewski, Prezes Porozumienia Zielonogórskiego.
 
Leczenie objawowe wirusowego zapalenia gardła – aktualne wytyczne.[1]
 
Najczęstszymi drobnoustrojami wywołującymi ostre zapalenie gardła i  migdałków podniebiennych są wirusy.  Odpowiadają one za 90-95% przypadków tej choroby u dorosłych. Leczenie takich infekcji powinno być objawowe i przeciwzapalne. Nie ma podstaw do stosowania antybiotyków, które są skuteczne jedynie w przypadku infekcji bakteryjnych.

Zgodnie z wytycznymi w ostrym zapaleniu gardła i migdałków podniebiennych stosujemy leczenie objawowe:
Łagodzenie bólu gardła i stanu zapalnego miejscowo
Łagodzenie dolegliwości bólowych i gorączki
W przypadku braku skuteczności jednego z nich można je stosować naprzemiennie
 
Dodatkowo w leczeniu objawowym możemy zastosować:
Niezbędna edukacja, że antybiotyk nie „jest na wszystko”.
 
Eksperci/Lekarze zwracają uwagę, że w Polsce nadal pokutuje mit/stereotyp, że antybiotykiem można leczyć infekcje powszechnie nazywane przeziębieniem, które mają podłoże wirusowe Potwierdzają to wyniki badania świadomości przeprowadzone przez Ipsen na zlecenie Reckitt:
– co 4 badany niesłusznie/ błędnie uważa, że infekcje wywołaną wirusami należy leczyć antybiotykiem
– 35 % osób stosowało antybiotyk do leczenia infekcji infekcji gardła bez zalecenia lekarza.
 
 
Profesor Agnieszka Mastalerz – Migas podkreśla, że „antybiotyk przyjmowany przy infekcji wirusowej nie dość że nie zadziała, to wpłynie jedynie negatywnie na nasze  zdrowie, niszcząc florę bakteryjną.”

Reckitt jako właściciel marki najbardziej zaufanej[2] w obszarze leczenia górnych dróg oddechowych, której celem jest m.in. poprawa standardów samoleczenia oraz ochrona antybiotyków prowadzi działania edukacyjne skierowane zarówno do profesjonalistów medycznych, jak i pacjentów „Antybiotykooporność jest poważnym wyzwaniem globalnym, Polska znajduje się w negatywnej czołówce państw europejskich, gdzie antybiotyki są nadużywane, dlatego  edukację w tym zakresie uznajemy za kluczową/niezwykle istotną. W tym roku przygotowaliśmy koncepcję wizualną, która, mamy nadzieję, dotrze do wielu osób, zwracając ich uwagę na problem – mówi Inga Songin, Regional Marketing Director Reckitt.  
 
[1] Diagnostyka i leczenie wybranych infekcji oraz stanów zapalnych dróg oddechowych. Wytyczne dla lekarzy POZ – Andrzej M. Fal, Mateusz Babicki, Eliza Brożek-Mądry, Paweł Dobrzyński, Ewa Jaźwińska-Tarnawska, Piotr Karniej, Ernest Kuchar, Agnieszka Mastalerz-Migas, Piotr Rzymski, Anna Wiela-Hojeńska
[2] IPSOS, Strepsils Poland Brand Equity, 04.2022
źródło: enmedica
W odpowiedzi na bieżącą sytuację związaną z COVID-19, organizacje pacjentów oraz ekspertów o interdyscyplinarnym podejściu, działające w ramach Sojuszu na Rzecz Zwalczania Chorób Zakaźnych Układu Oddechowego, wydali najnowsze wytyczne i rekomendacje dotyczące systemu ochrony zdrowia. Publikacja ma zwrócić uwagę na kluczowe obszary zdrowia publicznego, które wymagają dalszych rozwiązań, zwłaszcza w kontekście osób z grup ryzyka, powikłań i ciężkiego przebiegu COVID-19. Wybrane wnioski zostały opublikowane w raporcie zatytułowanym „Polski pacjent z chorobą Covid-19. Aktualna sytuacja i prognozy na przyszłość,” i przedstawione podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

COVID-19 wciąż stanowi zagrożenie. Może się wydawać, że pandemia COVID-19 jest już za nami, ale systemy ochrony zdrowia pozostały z chorobą, której wpływ na zdrowie publiczne pozostaje znaczący. Statystyki dotyczące zachorowań i zgonów wciąż pozostają niedokładne, a COVID-19 jest nadal jedną z głównych przyczyn zgonów na całym świecie.

„O ile zagrożenie na poziomie globalnym się̨ zmniejszyło, to jednak na poziomie indywidualnym jest to problem zdrowotny o poważnych konsekwencjach. COVID-19 nadal z nami zostaje. A mówimy o chorobie, która do tej pory zabiła blisko 7 mln ludzi” – pisze ks. dr Arkadiusz Nowak, prezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

W związku z tym eksperci i pacjenci zwrócili uwagę na istotne, aktualne aspekty dotyczące COVID-19 i zaapelowali o wprowadzenie skutecznych, długofalowych rozwiązań w zarządzaniu tą chorobą, zwłaszcza w kontekście osób narażonych na wysokie ryzyko powikłań i śmierci z powodu infekcji wirusem Sars-Cov-2. Przypomnieli także o aktualnych zaleceniach.

„Zalecenia Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych (PTE- ILCHZ) dotyczące COVID19 pozostają̨ niezmienione od około roku. Nie było potrzeby ich zmieniać́, ponieważ̇ mamy do dyspozycji świetne narzędzia: bardzo dobre szczepionki (znacząco zmniejszają̨ śmiertelność, ryzyko powikłań i hospitalizacji) i bardzo dobre leki przeciwwirusowe. To, czym dysponujemy, jest wystarczająco skuteczne. Zalecamy diagnostykę̨ w każdym przypadku wystąpienia objawów wskazujących na infekcję górnych dróg oddechowych (gorączka, kaszel, duszność, bóle gardła), a najważniejsze, by ją zrobić szybko i od razu rozpocząć leczenie” – podkreśla prof. dr. hab. n. med. Jerzy Jaroszewicz, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych i Hepatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Kluczowe zabezpieczanie osób z grup wysokiego ryzyka.

„Pomimo najnowszych decyzji WHO dotyczących zniesienia globalnych restrykcji związanych z COVID-19 wirus wciąż̇ stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego i trzeba wyraźnie podkreślać, że choroba nadal istnieje i pozostaje śmiertelną, zwłaszcza dla pacjentów, którzy są̨ w grupie podwyższonego ryzyka, ponieważ towarzyszą im choroby przewlekłe, oddechowe, sercowo-naczyniowe, onkologiczne lub inne” – pisze Igor Grzesiak, wiceprezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

U każdego pacjenta z COVID-19 mogą̨ szybko nastąpić progresja choroby i ryzyko wystąpienia poważnych powikłań, jednak eksperci podkreślają, że choroby współistniejące, takie jak choroby układu sercowo-naczyniowego, cukrzyca, otyłość lub nowotwór, to niezależne czynniki ryzyka progresji do ciężkiego przebiegu COVID-19. Jednym z najsilniejszych czynników ryzyka ciężkiego przebiegu choroby jest wiek – około 50% przypadków hospitalizacji z powodu COVID-19 dotyczy osób w wieku powyżej 65 lat. Choroby przewlekłe dodatkowo zwiększające ryzyko hospitalizacji związanych z COVID-19 to miedzy innymi choroby układu sercowo-naczyniowego, przewlekła choroba układu oddechowego, otyłość, nadciśnienie, upośledzenie odporności, przewlekła choroba nerek, nowotwór złośliwy, choroby neurologiczne, cukrzyca, a także palenie papierosów oraz ciąża.

Szczepienia kluczowym narzędziem w walce z COVID-19. W publikacji eksperci przypominają, że w roku 2021 Polska doświadczyła wyjątkowo wysokiej śmiertelności z powodu COVID-19, która stanowiła aż 90% nadwyżki zgonów. To głównie wynik obciążenia społeczeństwa przewlekłymi chorobami, takimi jak nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca i przewlekłe choroby płuc. Badania wyraźnie pokazały, że umieralność z powodu COVID-19 jest wprost proporcjonalna do poziomu zaszczepienia społeczeństwa.

Wysoki poziom szczepień może obniżyć liczbę zgonów o około 30%. Dlatego według autorów raportu nadal należy zachęcać do szczepień aktualnymi, chroniącymi przed najnowszymi wariantami choroby szczepionkami i kontynuować starania w zakresie edukacji na ten temat. Istnieje także potrzeba lepszego i szybszego diagnozowania COVID-19 oraz wdrożenia skutecznego leczenia.

„Szczepienia nadal powinny być podstawowym środkiem zaradczym przeciwko COVID-19, dlatego wciąż są̨ konieczne działania edukacyjne skierowane zarówno do pacjentów, jak i środowiska medycznego. Droga pacjenta powinna być oparta na odpowiedzialności chorego, jego rodziny, każdego lekarza i pracownika medycznego. Ścieżka pacjenta powinna rozpoczynać się̨ od telefonu do lekarza rodzinnego. Czasem wystarczy teleporada, ale bardzo często u chorych z towarzyszącymi chorobami przewlekłymi teleporada to za mało. Trzeba do tego chorego dotrzeć́, trzeba tego chorego zaprosić́ do przychodni, wtedy też trzeba mieć odpowiednie narzędzia do zarzadzania tą chorobą w warunkach domowych – dr Michał Sutkowski członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, rzecznik prasowy Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce

Szczepienia nie wystarczą. Szczepionki przeciw COVID-19, które przyczyniły się do ratowania milionów istnień ludzkich, odgrywają kluczową rolę w walce z pandemią. Jednakże, długofalowe podejście do kontrolowania COVID-19 musi uwzględniać trio działań: diagnostykę, profilaktykę i leczenie.

Szczepienia niestety nie są tak samo skuteczne u wszystkich osób np. starszych, nie wszyscy także mogą się zaszczepić.

„Profilaktyka COVID-19 nie może się̨ ograniczać wyłącznie do szczepień. Szczepienia stanowią̨ jeden aspekt, ale aktywne leczenie przeciwwirusowe również odgrywa istotną rolę w grupach podwyższonego ryzyka. Stosowanie terapii przeciwwirusowej w przypadku zakażenia wirusem Sars-Cov-2 może zmniejszyć́ ryzyko wystąpienia incydentów sercowo-naczyniowych, zawałów serca, udarów mózgu i hospitalizacji w tej grupie pacjentów” – prof. dr hab. med. Krzysztof J. Filipiak, rektor UM MSC w Warszawie, specjalista kardiolog, specjalista chorób wewnętrznych, specjalista hipertensjolog, specjalista farmakologii klinicznej.

Aktualnie medycyna dysponuje skutecznym leczeniem przeciwko COVID-19, które opiera się na innowacyjnej metodzie blokowania namnażania się wirusa SARS-CoV-2. To wygodne, bezpieczne i skuteczne rozwiązanie w leczeniu COVID-19, zwalczające różne mutacje wirusa. Terapia jest przeznaczona dla osób dorosłych z łagodnym lub umiarkowanym przebiegiem choroby, u których istnieje ryzyko ciężkiego przebiegu lub hospitalizacji.

Ścieżka pacjenta z COVID-19. Wyzwaniem na jakie zwracają autorzy raportu jest również organizacja optymalnej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej pacjenta z COVID-19. Wzorcowa ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna pacjenta z COVID-19 została opracowana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) i jest narzędziem wspierającym pracowników ochrony zdrowia w wdrażaniu aktualnych zaleceń́ klinicznych i terapeutycznych, które należy uwzględnić́ w planie opieki nad chorymi z COVID-19. Lokalne ścieżki diagnostyczno-terapeutyczne powinny być́ oparte na wytycznych klinicznych towarzystw naukowych, które są̨ opracowywane na podstawie wiarygodnych dowodów naukowych i powinny być́ przestrzegane przez interdyscyplinarne zespoły opieki w celu zapewnienia skutecznej i bezpiecznej opieki nad pacjentem.

Wyzwaniem w przypadku COVID-19 jest bardzo krótkie okienko terapeutyczne ‒ leczenie przeciwwirusowe musi zostać zastosowane jak najwcześniej.

„Kluczowe jest szybkie zdiagnozowanie choroby, które jest warunkiem włączenia odpowiedniego leczenia przeciwwirusowego. Pozwoli to przenieść ciężar leczenia ze szpitali do podstawowej opieki zdrowotnej i domów. Niestety, w Polsce bagatelizuje się wykonywanie testów, a Polacy nie mają potrzeby testowania się nawet testami z apteki. Samo testowanie może odciążyć znacząco system ochrony zdrowia” – dr n. med. Jakub Gierczyński, MBA ekspert systemu ochrony zdrowia.

„Wczesne wykrywanie i leczenie COVID-19 są ważne, aby zapobiec poważnym powikłaniom. Już w ciągu 1 tygodnia od wystąpienia objawów może nastąpić progresja do ciężkiego przebiegu COVID-19. Objawy mogą się nasilić w ciągu kilku godzin od przyjęcia do szpitala. Identyfikacja pacjentów na wczesnym etapie ma zasadnicze znaczenie dla podejmowania decyzji dotyczących obserwacji, hospitalizacji i leczenia, dodaje także prof. dr hab. med. Joanna Zajkowska, Klinika Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. – W tej chwili mamy opcje terapeutyczne możliwe do zastosowania w leczeniu pacjentów z wysokim ryzykiem progresji do ciężkiego przebiegu COVID-19. Zarówno dostępność skutecznych szczepionek, jak i leczenia ambulatoryjnego mają istotny wpływ na możliwość ograniczenia transmisji wirusa, a tym samym zmniejszenie ryzyka ciężkiego przebiegu choroby, a nawet śmierci u pacjentów z grup ryzyka” – pisze prof. Joanna Zajkowska.

COVID-19 musi nadal pozostać priorytetem zdrowia publicznego. Pandemia COVID-19 przypomniała jak niebezpieczne mogą być choroby zakaźne. Mimo postępu medycyny, choroby zakaźne wciąż stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi na całym świecie. Dlatego ważne jest, aby nadal skupiać się na walce z COVID-19, w tym na rozwoju diagnostyki, efektywności szczepień i leczeniu tej choroby. Nadchodzące fale zachorowań są niestety nieuniknione. Dlatego ważne, aby nadal podejmować odpowiednie środki ostrożności i przestrzegać zaleceń służb zdrowia. Eksperci i pacjenci apelują w publikacji, że ten problem zdrowotny musi nadal pozostać priorytetem zdrowia publicznego.

„Musimy pamiętać, że nadal w różnych krajach, także w Polsce, występują zgony związane z COVID-19. Tymczasem w przestrzeni publicznej często słychać osoby powołujące się na słowa dyrektora generalnego WHO, który jakiś czas temu ogłosił, że COVID-19 nie stanowi już globalnego zagrożenia zdrowotnego. Zapominamy jednak o drugiej części tej wypowiedzi, w której Tedros Adhanom Ghebreyesus podkreślił, że >>najgorszą rzeczą, jaką jakikolwiek kraj może teraz zrobić, jest wykorzystanie tej wiadomości jako powodu do utraty czujności, demontażu systemów, które zbudował lub wysłania wiadomości swoim obywatelom, że nie ma się czym martwić<<. Niestety, ale mam wrażenie, że w Polsce ta czujność znacznie osłabła. Spada zainteresowanie szczepieniami, a lek przeciwko COVID-19 jest nieosiągalny. Co jest kuriozalne, bo jak mamy infekcje bakteryjną, to dostajemy antybiotyk. Gdy mam grypę, dostępny jest lek przeciwgrypowy. W przypadku COVID-19 jest inaczej” – mówi prof. Marcin Czech, prezes Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego,

„Pomimo tego że w Polsce od 1 lipca br. zostały zniesione ostatnie obostrzenia związane z zagrożeniem COVID-19, choroba nadal z nami pozostaje, ponadto wszystkie wirusy, w tym Sars-Cov-2,ewoluują i możliwe jest pojawienie się nowych wariantów, które mogą mieć wpływ na przebieg zachorowań na COVID-19. Dlatego obecnie istotnym wyzwaniem i koniecznością pozostaje wdrożenie działań systemowych, które pozwolą nam lepiej się przygotować do kolejnych fal choroby i ewentualnych pandemii innych chorób zakaźnych” – prof. dr hab. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Raport „Polski pacjent z chorobą COVID-19. Aktualna sytuacja i prognozy na przyszłość́” został opracowany przez ekspertów i liderów organizacji pacjentów działających w ramach Sojuszu na rzecz Zwalczania Chorób Zakaźnych Układu Oddechowego „Polska Zdrowo Oddycha”.

W skład Sojuszu wchodzą organizacje: Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Polskie Stowarzyszenie Diabetyków, Federacja Stowarzyszeń Amazonki, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce, Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę i Choroby Alergiczne i Przewlekłe Obturacyjne Choroby Płuc.

Pełny raport dostępny na stronie 
https://ippez.pl/raporty

Źródło informacji: IPPEZ

Szczepienia przeciw COVID-19 mają wrócić do aptek. Przegłosowana ostatecznie przez Sejm w ubiegłym tygodniu duża nowelizacja ustawy refundacyjnej przewiduje również rozszerzenie koszyka szczepień dostępnych w aptekach o inne zalecane szczepienia ochronne. Farmaceuci apelują o jak najszybsze wdrożenie szczepień w aptekach, bo – jak podkreślają – można w ten sposób poprawić wyszczepialność, która w Polsce pozostaje na bardzo niskim poziomie. Warunkiem jest jednak przyspieszenie odpowiednich szkoleń dla farmaceutów.
– Doświadczenia europejskie pokazują, że we wszystkich krajach, w których wprowadzono do aptek większą liczbę szczepień i gdzie poszerzono ten koszyk nie tylko o szczepienia przeciwko grypie czy COVID-19, ale dodano również szczepienia przeciwko pneumokokom, szczepienia boosterowe przeciwko błonicy czy krztuścowi, tam wyszczepialność maksymalnie wzrosła. Dlatego właśnie rozwiązania, które zostały przygotowane w dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej, powinny zostać w jak najszybszym czasie zaimplementowane do aptek, aby poprawić tę wyszczepialność, która na razie w naszym kraju jest na bardzo niskim poziomie – mówi agencji Newseria Biznes dr n. farm. Mikołaj Konstanty, prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej, członek Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

W Polsce szczepienia w aptekach są wykonywane od 2021 roku. Farmaceuci zaszczepili do tej pory przeciw COVID-19 ok. 5 proc. populacji, a przeciw grypie – ok. 8 proc. To znacznie mniej niż np. w Portugalii, gdzie w sezonie 2021/2022 farmaceuci w aptekach zaszczepili ok. 63 proc. mieszkańców. Obecnie szczepienia przeciw grypie w aptekach wciąż są dostępne. Z początkiem lipca farmaceuci stracili jednak prawo do wykonywania w aptekach szczepień przeciwko COVID-19. Wcześniejsza wersja przepisów wiązała te uprawnienia ze stanem epidemii lub zagrożenia epidemicznego, który został zniesiony 1 lipca. Przyjęta przez parlament nowelizacja ustawy refundacyjnej przywraca tę możliwość. Lekarze i farmaceuci apelują o jak najszybsze wdrożenie nowych przepisów przed szczytem sezonu zachorowań. Według prognoz ekspertów w tym sezonie infekcyjnym padną kolejne rekordy zachorowań. Z początkiem września rozpocznie się też sezon szczepień ochronnych, a nowela umożliwia też poszerzenie koszyka szczepień dostępnych w aptekach o kolejne, takie jak szczepienia przeciwko pneumokokom, błonicy, HPV czy krztuścowi. Kolejny krok to przygotowanie aktów wykonawczych, które pozwolą w praktyce na wprowadzenie tych rozwiązań przed sezonem infekcyjnym i określenie ścieżki wprowadzania nowych szczepień do aptek.

– Farmaceuci powinni przejść dodatkowe szkolenia – zauważa dr Mikołaj Konstanty. – Obecnie są przeszkoleni tylko w zakresie podawania szczepień ochronnych przeciwko grypie i COVID-19. Żebyśmy mogli rozszerzyć ten koszyk, tak jak przewiduje nowelizacja ustawy refundacyjnej – czyli mówimy tutaj właśnie o pneumokokach, błonicy czy krztuścowi – muszą ruszyć szkolenia w oparciu o legislację. Tutaj też czekamy, żeby te szkolenia zostały w miarę szybko wprowadzone.

Farmaceuci podkreślają, że dla pacjentów to wygodna forma, zachęcająca do przyjęcia szczepionki osoby, którym brak czasu na wizytę w przychodni. Dlatego właśnie rozszerzenie koszyka szczepień dostępnych w aptekach może poprawić wyszczepialność w polskim społeczeństwie.

 Jak na razie jest ona na bardzo niskim poziomie, wobec czego te działania powinny zostać podjęte szybko – podkreśla prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej. – W ostatnim sezonie wprowadzono co prawda szczepienia przeciw grypie do aptek, ale nie nadano im pewnego rytmu, był problem z dostępnością recept, ta ścieżka była wydłużona i dopiero na sam koniec udało się wprowadzić drobną zmianę. Teraz jesteśmy przed nowym sezonem i mamy informację, że szczepionki dla pacjentów będą refundowane, w związku z czym szybkie działania operacyjne powinny zwiększyć dostępność pacjentów do tych szczepień. Tutaj najlepszym rozwiązaniem jest właśnie wprowadzenie ich do aptek. Pacjent, który nie musi udawać się do lekarza po receptę, a zamiast tego może przyjść do apteki i uzyskać to szczepienie refundowane, na pewno szybciej podejmie tę decyzję.

Na razie, jak wynika ze zmian na lipcowej liście refundacyjnej, szczepionki przeciwko grypie są dostępne z 50-proc. refundacją, ale na razie nie dotyczy to recept farmaceutycznych.

Według danych Naczelnej Izby Aptekarskiej w Polsce jest ok. 9 tys. przeszkolonych farmaceutów, którzy są przygotowani do szczepień. Eksperci wskazują jednak, że można lepiej wykorzystać potencjał ok. 30 tys. farmaceutów i w ten sposób odciążyć personel lekarski. Jest też ok. 2 tys. aptecznych punktów szczepień, które w nadchodzącym sezonie infekcyjnym mogłyby wesprzeć w tym zakresie POZ.

– Mamy grupę zawodów medycznych, które do tej pory nie brały udziału w programach profilaktycznych. Cieszymy się, że Europa – ze względu na braki kadrowe – legislacyjnie nadaje tym grupom nowe kompetencje, dzięki czemu dostępność świadczeń wzrośnie. Obecność farmaceutów w systemie ochrony zdrowia odciąża lekarzy pierwszego kontaktu i nadaje szczepieniom pewien rytm, bo spora ich część wymaga powtórzeń, dawek dodatkowych. Jeśli pacjent nie musi się udawać do POZ, tylko może to rozwiązać w swojej okolicznej aptece – a trzeba zwrócić uwagę, że do polskich aptek trafia codziennie ok. 2 mln pacjentów – to potencjał jest bardzo duży – mówi Mikołaj Konstanty.

źródło: newseria

Jedynie grupy wysokiego ryzyka powinny stale otrzymywać dawki przypominające szczepionki przeciwko Covid-19, ponieważ silna odporność na poziomie populacji, wynikająca z przebytych infekcji i wykonanych do tej pory szczepień, oznacza, że dalsze stałe szczepienie całej populacji niewiele zmienia – wskazują najnowsze zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
Plan działania, opracowany przez Strategiczną Grupę Doradczą Ekspertów ds. Szczepień (SAGE) WHO, wskazuje, że każdy kraj musi wziąć pod uwagę własną sytuację epidemiologiczną. SAGE podkreśla, że ich zalecenia dotyczą planowania w perspektywie krótko- i średniookresowej i mogą ulec zmianie.

Do grupy „priorytetowej”, określonej przez WHO, która powinna otrzymać szczepionkę przypominającą, należą: 
Według zaleceń ta grupa o wysokim priorytecie powinna otrzymać dawkę przypominającą po upływie od 6 do 12 miesięcy od ostatniej dawki, przy czym te ramy czasowe zależą od takich czynników jak wiek i zaburzenia odporności.

Zdrowi dorośli (osoby poniżej 50-60 roku życia) oraz dzieci i młodzież ze współistniejącymi chorobami są uznawani za „średni priorytet”. Plan zaleca podanie jednej dawki przypominającej w tej grupie. Choć “dodatkowe dawki przypominające są bezpieczne dla tej grupy”, nie powinny być one rutynowo zalecane ze względu na stosunkowo niskie korzyści dla zdrowia publicznego, stwierdziła WHO.

Grupą o najniższym priorytecie są zdrowe dzieci i młodzież w wieku od 6 miesięcy do 17 lat. Chociaż dawki podstawowe i przypominające są bezpieczne i skuteczne u dzieci i młodzieży, to pozytywny wpływ tych szczepień na zdrowie populacji jest dużo mniejszy niż korzyści płynące ze szczepień chroniących przed takimi chorobami jak odra.

W niektórych krajach doszło do zakłóceń w programach szczepień dzieci i zmniejszenia liczby szczepień z powodu pandemii, jednak w Australii liczba ta pozostała wysoka.

Prof. Julie Leask, czołowa badaczka społecznych i behawioralnych aspektów szczepień i profilaktyki chorób zakaźnych w Australii, na spotkaniu naukowym dotyczącym szczepień w Seulu mówiła, że „zauważamy głęboko niepokojący spadek zasięgu szczepień dziecięcych spowodowany przez pandemię Covid”. – Kraje o niskich i średnich dochodach wykorzystały swoje zasoby do dostarczania szczepionek przeciw Covid kosztem programów szczepień dziecięcych – mówi prof. Leask.

Badaczka twierdzi, że globalnie odsetek dzieci, które otrzymały zero dawek z ich dziecięcego harmonogramu szczepień w 2021 r. wzrósł do 18%, czyli 18,2 miliona dzieci.

Według Leask, obecnie, z związku z wysokim poziomem odporności na Covid i wyraźniejszym obrazem tego, kto jest najbardziej zagrożony (osoby starsze i osoby z czynnikami ryzyka), wiele krajów musi na nowo ustalić priorytety zgodne z największymi potrzebami. Nie oznacza to jednak, że rezygnują całkowicie ze szczepień przeciwko COVID-19.

Minister zdrowia Australii, Mark Butler, ogłosił kolejne środki mające na celu ochronę osób najbardziej zagrożonych. Od 1 kwietnia ponad 160 tys. osób w wieku 60-69 lat ma bezpłatny dostęp do leczenia przeciwwirusowego Paxlovid w ramach rozszerzonych wytycznych kwalifikujących. Zmiana oznacza, że osoby w tej grupie wiekowej, u których występuje tylko jeden czynnik ryzyka ciężkiej choroby zamiast dwóch, uzyskają dostęp do leku, który pomaga zapobiegać postępowi ciężkiej choroby.

Plan WHO stwierdza również, że „ogólnie niskie, obciążenie ciężką postacią Covid-19 u niemowląt poniżej 6 miesięcy jest nadal wyższe niż u dzieci w wieku od 6 miesięcy do 5 lat”.

„Szczepienie osób w ciąży – w tym dodatkową dawką, jeśli od ostatniej dawki upłynęło więcej niż 6 miesięcy – chroni zarówno je, jak i płód, jednocześnie pomagając zmniejszyć prawdopodobieństwo hospitalizacji niemowląt z powodu Covid-19”.

Wytyczne Australian Technical Advisory Group on Immunisation (ATAGI), ostatnio zaktualizowane 8 lutego, podkreślają ochronę osób wrażliwych. Wzrost ochrony po dawce przypominającej jest najbardziej korzystny dla osób o wyższym ryzyku przebycia ciężkiej choroby.

Jedyną grupą, której ATAGI zaleca podanie dawki przypominającej – niezależnie od liczby otrzymanych wcześniej dawek – są wszyscy dorośli w wieku 65 lat i starsi oraz dorośli w wieku 18-64 lat, u których współistnieją choroby zwiększające ryzyko ciężkiego przejścia Covid.

Szczepionkę przypominającą należy podać 6 miesięcy po ostatniej dawce szczepionki lub 6 miesięcy po potwierdzonym zakażeniu wirusem Covid-19.

ATAGI podaje, że dorośli w wieku od 18 do 64 lat, u których nie występują czynniki ryzyka ciężkiego przebiegu Covid, oraz dzieci i młodzież w wieku od 5 do 17 lat, u których występują medyczne choroby współistniejące lub niepełnosprawność ze znacznymi potrzebami zdrowotnymi, mogą „rozważyć” otrzymanie dawki przypominającej. Jest to niezależne od liczby otrzymanych wcześniej dawek. W zaleceniach nie posunięto się do rutynowego zalecania dawki przypominającej w tych grupach i stwierdzono, że osoby z tych grup muszą przeprowadzić ocenę ryzyka i korzyści ze swoim podmiotem prowadzącym szczepienia.

ATAGI nie zaleca dawki przypominającej dzieciom i młodzieży w wieku poniżej 18 lat, u których nie występują żadne czynniki ryzyka.

Kierownik katedry epidemiologii na Uniwersytecie Deakin, prof. Catherine Bennett, powiedziała, że rada WHO jest zgodna z ATAGI. „Niezalecanie dawek przypominających dla młodych dorosłych nie jest uznaniem, że nie działają lub są zbyt ryzykowne, jak niektórzy próbują argumentować. To dowód, że zadziałały.”

Do tej pory w roku 2023 ponad milion Australijczyków otrzymało przypominającą dawkę, a około 7 na 10 z nich są w wieku 60 lat lub starsi – zaznacza Butler.

Od 31 marca rząd aktualizuje swoje raporty dotyczące przyjmowania szczepionek, aby zgłosić dane dotyczące tego, ilu dorosłych otrzymało dawkę przypominającą; ile osób otrzymało dawkę w ciągu ostatnich sześciu miesięcy; ile osób otrzymało dawkę więcej niż sześć miesięcy temu, a ile osób jest całkowicie nieszczepionych.

źródło:
Covid vaccine booster doses only needed for high-risk groups, WHO says | Health | The Guardian

Jedynie grupy wysokiego ryzyka powinny stale otrzymywać dawki przypominające szczepionki przeciwko Covid-19, ponieważ silna odporność na poziomie populacji, wynikająca z przebytych infekcji i wykonanych do tej pory szczepień, oznacza, że dalsze stałe szczepienie całej populacji niewiele zmienia – wskazują najnowsze zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
Plan działania, opracowany przez Strategiczną Grupę Doradczą Ekspertów ds. Szczepień (SAGE) WHO, wskazuje, że każdy kraj musi wziąć pod uwagę własną sytuację epidemiologiczną. SAGE podkreśla, że ich zalecenia dotyczą planowania w perspektywie krótko- i średniookresowej i mogą ulec zmianie.

Do grupy „priorytetowej”, określonej przez WHO, która powinna otrzymać szczepionkę przypominającą, należą: 
Według zaleceń ta grupa o wysokim priorytecie powinna otrzymać dawkę przypominającą po upływie od 6 do 12 miesięcy od ostatniej dawki, przy czym te ramy czasowe zależą od takich czynników jak wiek i zaburzenia odporności.

Zdrowi dorośli (osoby poniżej 50-60 roku życia) oraz dzieci i młodzież ze współistniejącymi chorobami są uznawani za „średni priorytet”. Plan zaleca podanie jednej dawki przypominającej w tej grupie. Choć “dodatkowe dawki przypominające są bezpieczne dla tej grupy”, nie powinny być one rutynowo zalecane ze względu na stosunkowo niskie korzyści dla zdrowia publicznego, stwierdziła WHO.

Grupą o najniższym priorytecie są zdrowe dzieci i młodzież w wieku od 6 miesięcy do 17 lat. Chociaż dawki podstawowe i przypominające są bezpieczne i skuteczne u dzieci i młodzieży, to pozytywny wpływ tych szczepień na zdrowie populacji jest dużo mniejszy niż korzyści płynące ze szczepień chroniących przed takimi chorobami jak odra.

W niektórych krajach doszło do zakłóceń w programach szczepień dzieci i zmniejszenia liczby szczepień z powodu pandemii, jednak w Australii liczba ta pozostała wysoka.

Prof. Julie Leask, czołowa badaczka społecznych i behawioralnych aspektów szczepień i profilaktyki chorób zakaźnych w Australii, na spotkaniu naukowym dotyczącym szczepień w Seulu mówiła, że „zauważamy głęboko niepokojący spadek zasięgu szczepień dziecięcych spowodowany przez pandemię Covid”. – Kraje o niskich i średnich dochodach wykorzystały swoje zasoby do dostarczania szczepionek przeciw Covid kosztem programów szczepień dziecięcych – mówi prof. Leask.

Badaczka twierdzi, że globalnie odsetek dzieci, które otrzymały zero dawek z ich dziecięcego harmonogramu szczepień w 2021 r. wzrósł do 18%, czyli 18,2 miliona dzieci.

Według Leask, obecnie, z związku z wysokim poziomem odporności na Covid i wyraźniejszym obrazem tego, kto jest najbardziej zagrożony (osoby starsze i osoby z czynnikami ryzyka), wiele krajów musi na nowo ustalić priorytety zgodne z największymi potrzebami. Nie oznacza to jednak, że rezygnują całkowicie ze szczepień przeciwko COVID-19.

Minister zdrowia Australii, Mark Butler, ogłosił kolejne środki mające na celu ochronę osób najbardziej zagrożonych. Od 1 kwietnia ponad 160 tys. osób w wieku 60-69 lat ma bezpłatny dostęp do leczenia przeciwwirusowego Paxlovid w ramach rozszerzonych wytycznych kwalifikujących. Zmiana oznacza, że osoby w tej grupie wiekowej, u których występuje tylko jeden czynnik ryzyka ciężkiej choroby zamiast dwóch, uzyskają dostęp do leku, który pomaga zapobiegać postępowi ciężkiej choroby.

Plan WHO stwierdza również, że „ogólnie niskie, obciążenie ciężką postacią Covid-19 u niemowląt poniżej 6 miesięcy jest nadal wyższe niż u dzieci w wieku od 6 miesięcy do 5 lat”.

„Szczepienie osób w ciąży – w tym dodatkową dawką, jeśli od ostatniej dawki upłynęło więcej niż 6 miesięcy – chroni zarówno je, jak i płód, jednocześnie pomagając zmniejszyć prawdopodobieństwo hospitalizacji niemowląt z powodu Covid-19”.

Wytyczne Australian Technical Advisory Group on Immunisation (ATAGI), ostatnio zaktualizowane 8 lutego, podkreślają ochronę osób wrażliwych. Wzrost ochrony po dawce przypominającej jest najbardziej korzystny dla osób o wyższym ryzyku przebycia ciężkiej choroby.

Jedyną grupą, której ATAGI zaleca podanie dawki przypominającej – niezależnie od liczby otrzymanych wcześniej dawek – są wszyscy dorośli w wieku 65 lat i starsi oraz dorośli w wieku 18-64 lat, u których współistnieją choroby zwiększające ryzyko ciężkiego przejścia Covid.

Szczepionkę przypominającą należy podać 6 miesięcy po ostatniej dawce szczepionki lub 6 miesięcy po potwierdzonym zakażeniu wirusem Covid-19.

ATAGI podaje, że dorośli w wieku od 18 do 64 lat, u których nie występują czynniki ryzyka ciężkiego przebiegu Covid, oraz dzieci i młodzież w wieku od 5 do 17 lat, u których występują medyczne choroby współistniejące lub niepełnosprawność ze znacznymi potrzebami zdrowotnymi, mogą „rozważyć” otrzymanie dawki przypominającej. Jest to niezależne od liczby otrzymanych wcześniej dawek. W zaleceniach nie posunięto się do rutynowego zalecania dawki przypominającej w tych grupach i stwierdzono, że osoby z tych grup muszą przeprowadzić ocenę ryzyka i korzyści ze swoim podmiotem prowadzącym szczepienia.

ATAGI nie zaleca dawki przypominającej dzieciom i młodzieży w wieku poniżej 18 lat, u których nie występują żadne czynniki ryzyka.

Kierownik katedry epidemiologii na Uniwersytecie Deakin, prof. Catherine Bennett, powiedziała, że rada WHO jest zgodna z ATAGI. „Niezalecanie dawek przypominających dla młodych dorosłych nie jest uznaniem, że nie działają lub są zbyt ryzykowne, jak niektórzy próbują argumentować. To dowód, że zadziałały.”

Do tej pory w roku 2023 ponad milion Australijczyków otrzymało przypominającą dawkę, a około 7 na 10 z nich są w wieku 60 lat lub starsi – zaznacza Butler.

Od 31 marca rząd aktualizuje swoje raporty dotyczące przyjmowania szczepionek, aby zgłosić dane dotyczące tego, ilu dorosłych otrzymało dawkę przypominającą; ile osób otrzymało dawkę w ciągu ostatnich sześciu miesięcy; ile osób otrzymało dawkę więcej niż sześć miesięcy temu, a ile osób jest całkowicie nieszczepionych.

źródło:
Covid vaccine booster doses only needed for high-risk groups, WHO says | Health | The Guardian

Minister zdrowia Adam Niedzielski przekazał dziś informację o tym, że resort podjął decyzję w sprawie kolejnej dawki szczepionki przeciwko COVID-19. — Rekomendujemy piątą dawkę szczepienia przeciw COVID-19 tym, którzy przyjęli jako czwartą dawkę szczepionkę jednowalentną, przekroczyli 60 lat lub mają „upośledzoną” odporność, lub pracują w podmiotach medycznych.
Obecna szczepionka jest biwalentna, czyli ukierunkowana na co najmniej dwa szczepy wirusa covidowego – mówił minister zdrowia. Podjęliśmy decyzję, że te osoby, które otrzymały jako IV dawkę szczepionkę jednowalentną, będą miały możliwość zaszczepienia się szczepionką najnowszą – podkreślił minister zdrowia.

Drugi warunek podjęcia szczepienia to wiek. — Kierujemy je do osób 60 plus, bo to jest grupa ryzyka, jeżeli chodzi o zachorowania na COVID-19 – dodał Adam Niedzielski. — Według naszej wiedzy ok. 1,8 mln spełnia te kryteria, czyli jest w wieku powyżej 60. roku życia i przyjęło jako czwartą dawkę jednowalentną.

Szczepienia piątą dawką będą mogli przyjąć także przedstawiciele personelu medycznego i osoby mające upośledzenia systemu immunologicznego.

Jak wyjaśnił minister zdrowia, e-skierowania na szczepienie będą dostępne w systemie od 15 kwietnia. To czy takie skierowanie zostało wystawione, będzie można sprawdzić m.in. za pośrednictwem Portalu Pacjenta pod adresem pacjent.gov.pl. Poprzez stronę będzie można także dokonać rezerwacji terminu szczepienia.

źródło: twitter @MZ_GOV_PL, PAP
Minister zdrowia Adam Niedzielski przekazał dziś informację o tym, że resort podjął decyzję w sprawie kolejnej dawki szczepionki przeciwko COVID-19. — Rekomendujemy piątą dawkę szczepienia przeciw COVID-19 tym, którzy przyjęli jako czwartą dawkę szczepionkę jednowalentną, przekroczyli 60 lat lub mają „upośledzoną” odporność, lub pracują w podmiotach medycznych.
Obecna szczepionka jest biwalentna, czyli ukierunkowana na co najmniej dwa szczepy wirusa covidowego – mówił minister zdrowia. Podjęliśmy decyzję, że te osoby, które otrzymały jako IV dawkę szczepionkę jednowalentną, będą miały możliwość zaszczepienia się szczepionką najnowszą – podkreślił minister zdrowia.

Drugi warunek podjęcia szczepienia to wiek. — Kierujemy je do osób 60 plus, bo to jest grupa ryzyka, jeżeli chodzi o zachorowania na COVID-19 – dodał Adam Niedzielski. — Według naszej wiedzy ok. 1,8 mln spełnia te kryteria, czyli jest w wieku powyżej 60. roku życia i przyjęło jako czwartą dawkę jednowalentną.

Szczepienia piątą dawką będą mogli przyjąć także przedstawiciele personelu medycznego i osoby mające upośledzenia systemu immunologicznego.

Jak wyjaśnił minister zdrowia, e-skierowania na szczepienie będą dostępne w systemie od 15 kwietnia. To czy takie skierowanie zostało wystawione, będzie można sprawdzić m.in. za pośrednictwem Portalu Pacjenta pod adresem pacjent.gov.pl. Poprzez stronę będzie można także dokonać rezerwacji terminu szczepienia.

źródło: twitter @MZ_GOV_PL, PAP
Jeśli rząd nie zadecyduje o przedłużeniu nakazu noszenia maseczek w podmiotach leczniczych i w aptekach po 31 marca b.r., przestanie on obowiązywać. Jednak, cytowani przez portal Prawo.pl, prawnicy podkreślają, że nie oznacza to, iż w Polsce przestanie obowiązywać stan zagrożenia epidemicznego.
To, że rząd może nie przedłużyć nakazu noszenia maseczek w placówkach służby zdrowia i w aptekach nie oznacza, że po 31 marca b.r. w Polsce zakończy się stan zagrożenia epidemicznego – przypomina serwis Prawo.pl.

Ten obowiązujący do 31 marca br. nakaz był już wielokrotnie przedłużany. Prawo.pl przypomina, że do odwołania samego stanu zagrożenia potrzebne jest osobne rozporządzenie, ponieważ, na co zwraca uwagę dr hab. nauk prawnych prof. Grzegorz Krawiec, stan zagrożenia epidemicznego wprowadzono innym rozporządzeniem niż obostrzenia: obowiązuje on od 16 maja 2022 r. do odwołania, na podstawie rozporządzenia Ministra Zdrowia.

„Formalne zniesienie stanu zagrożenia epidemicznego też będzie potrzebne, bo z tym faktem jest związanych wiele aspektów w tak zwanej specustawie covidowej” – mówi Mateusz Karciarz z kancelarii radców prawnych Jerzmanowski i Wspólnicy.

Zauważa w rozmowie z Prawo.pl, że powinno się to odbyć w taki sam sposób, jak w 2020 r., gdy rozporządzeniem z 20 marca nastąpiło przejście ze stanu zagrożenia epidemicznego na stan epidemii. Stan epidemii został odwołany w analogiczny sposób rozporządzeniem z 12 maja 2022 r., gdy nastąpiło przejście na obecny stan zagrożenia epidemicznego.

Prawo.pl zastanawia się, czy sytuacja, w której stan zagrożenia epidemicznego obowiązywałby po zniesieniu obostrzeń sanitarno-epidemiologicznych, jest prawidłowa pod względem prawnym. Zdaniem Mateusza Karciarza, jeśli wziąć pod uwagę istotę wprowadzania stanu epidemii/zagrożenia epidemicznego, uchylenie zakazów bez odwołania stanu epidemii należy uznawać za nieprawidłowe.

„Aczkolwiek formalnie to są dwa odrębne akty i jedynie odwołanie stanu zagrożenia epidemicznego, bez uchylenia tego drugiego rozporządzenia z obostrzeniami, spowodowałoby automatyczne nieobowiązywanie obostrzeń – w drugą stronę to tak nie działa” – podkreśla Karciarz.

Jego zdaniem uchylenie rozporządzenia z obostrzeniami powinno być podstawą do odwołania stanu zagrożenia epidemicznego.

„Jednakże jeśli to nie zostanie dokonane, to ten stan dalej będzie obowiązywać i będzie wpływać na stosowanie szeregu przepisów specustawy covidowej odnoszących się do tego stanu” – mówi Mateusz Karciarz.

Prawo.pl przypomina, że po zniesieniu epidemii większość zmian w prawie wynikających z konieczności przestawienia administracji i usług na możliwość działania w realiach pandemicznych nie straciło mocy, ponieważ regulacje te wprowadzano zwykle na okres obowiązywania epidemii oraz, stale obowiązującego, stanu zagrożenia epidemicznego.

Więcej informacji: 
https://www.prawo.pl/zdrowie/zniesienie-stanu-zagrozenia-epidemicznego-prawo,518836.html 

Źródło: PAP MediaRoom

Jeśli rząd nie zadecyduje o przedłużeniu nakazu noszenia maseczek w podmiotach leczniczych i w aptekach po 31 marca b.r., przestanie on obowiązywać. Jednak, cytowani przez portal Prawo.pl, prawnicy podkreślają, że nie oznacza to, iż w Polsce przestanie obowiązywać stan zagrożenia epidemicznego.
To, że rząd może nie przedłużyć nakazu noszenia maseczek w placówkach służby zdrowia i w aptekach nie oznacza, że po 31 marca b.r. w Polsce zakończy się stan zagrożenia epidemicznego – przypomina serwis Prawo.pl.

Ten obowiązujący do 31 marca br. nakaz był już wielokrotnie przedłużany. Prawo.pl przypomina, że do odwołania samego stanu zagrożenia potrzebne jest osobne rozporządzenie, ponieważ, na co zwraca uwagę dr hab. nauk prawnych prof. Grzegorz Krawiec, stan zagrożenia epidemicznego wprowadzono innym rozporządzeniem niż obostrzenia: obowiązuje on od 16 maja 2022 r. do odwołania, na podstawie rozporządzenia Ministra Zdrowia.

„Formalne zniesienie stanu zagrożenia epidemicznego też będzie potrzebne, bo z tym faktem jest związanych wiele aspektów w tak zwanej specustawie covidowej” – mówi Mateusz Karciarz z kancelarii radców prawnych Jerzmanowski i Wspólnicy.

Zauważa w rozmowie z Prawo.pl, że powinno się to odbyć w taki sam sposób, jak w 2020 r., gdy rozporządzeniem z 20 marca nastąpiło przejście ze stanu zagrożenia epidemicznego na stan epidemii. Stan epidemii został odwołany w analogiczny sposób rozporządzeniem z 12 maja 2022 r., gdy nastąpiło przejście na obecny stan zagrożenia epidemicznego.

Prawo.pl zastanawia się, czy sytuacja, w której stan zagrożenia epidemicznego obowiązywałby po zniesieniu obostrzeń sanitarno-epidemiologicznych, jest prawidłowa pod względem prawnym. Zdaniem Mateusza Karciarza, jeśli wziąć pod uwagę istotę wprowadzania stanu epidemii/zagrożenia epidemicznego, uchylenie zakazów bez odwołania stanu epidemii należy uznawać za nieprawidłowe.

„Aczkolwiek formalnie to są dwa odrębne akty i jedynie odwołanie stanu zagrożenia epidemicznego, bez uchylenia tego drugiego rozporządzenia z obostrzeniami, spowodowałoby automatyczne nieobowiązywanie obostrzeń – w drugą stronę to tak nie działa” – podkreśla Karciarz.

Jego zdaniem uchylenie rozporządzenia z obostrzeniami powinno być podstawą do odwołania stanu zagrożenia epidemicznego.

„Jednakże jeśli to nie zostanie dokonane, to ten stan dalej będzie obowiązywać i będzie wpływać na stosowanie szeregu przepisów specustawy covidowej odnoszących się do tego stanu” – mówi Mateusz Karciarz.

Prawo.pl przypomina, że po zniesieniu epidemii większość zmian w prawie wynikających z konieczności przestawienia administracji i usług na możliwość działania w realiach pandemicznych nie straciło mocy, ponieważ regulacje te wprowadzano zwykle na okres obowiązywania epidemii oraz, stale obowiązującego, stanu zagrożenia epidemicznego.

Więcej informacji: 
https://www.prawo.pl/zdrowie/zniesienie-stanu-zagrozenia-epidemicznego-prawo,518836.html 

Źródło: PAP MediaRoom

Jak twierdzą eksperci, COVID-19 stał się chorobą przede wszystkim osób z upośledzeniem odporności. Co więcej, pacjenci immunoniekompetentni są również szczególnie narażeni na ciężki przebieg innych chorób zakaźnych. Niezwykle istotne znaczenie ma dla nich dostęp do profilaktyki i właściwe postępowanie. O tym podczas warsztatów dla liderów i pracowników organizacji pacjentów zorganizowanych przez Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej opowiadali prof. dr hab. n. med. Iwona Hus oraz prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz.
Od wykrycia pierwszego przypadku zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w Polsce minęły już ponad 3 lata. Przez ten czas zarówno choroba wywoływana przez koronawirusa, jak też możliwości w zakresie profilaktyki i leczenia przeszły ogromne zmiany. Można również powiedzieć, że oswoiliśmy się już z COVID-19, co jednak nie oznacza, że choroba ta przestała być groźna. Jak podkreślają eksperci, obecnie największe zagrożenie stanowi dla pacjentów, którzy mają obniżony poziom odporności – np. pacjentów hematologicznych.
 
Od czego zależy ryzyko zakażeń u chorych na nowotwory? Między innymi od samej choroby. Zdecydowanie wybrane choroby hematologiczne będą czynnikiem obciążającym. Do tego dochodzą czynniki zależne od leczenia: czy stosujemy leczenie w mniejszym czy większym stopniu immunosupresyjne, ale też od dawek leków. Jeśli stosujemy np. chemioterapię w dużych dawkach, to na pewno będzie to większy problem. Leczenie immunosupresyjne, ponieważ mówimy też o transplantacjach, także narządowych, powoduje zwiększone narażenie na powikłania infekcyjne i tacy pacjenci należą do najsłabszych chorych – tłumaczyła prof. dr hab. n. med. Iwona Hus, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.
 
Teraz przyjmujemy mnóstwo pacjentów z COVID-19. Tylko wczoraj mieliśmy 20 przypadków ciężkich, wymagających hospitalizacji. Jeżeli danego dnia wypisujemy np. 6-7 pacjentów, w ciągu godziny znów oddział jest zapełniony. COVID-19 zupełnie zmienił swój oblicze. O ile wcześniej mówiliśmy, że przede wszystkim pacjenci otyli, z cukrzycą, z chorobami układu krążenia, chorobami nerek to grupy najbardziej narażone na ciężki przebieg choroby, o tyle teraz COVID-19 to jest choroba przede wszystkim osób z upośledzeniem odporności – powiedział prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
 
Podczas warsztatów eksperci mówili m.in. o tym, jak i przed jakimi chorobami powinni być chronieni pacjenci immunoniekompetentni. Podstawą w przypadku wielu chorób zakaźnych są szczepienia ochronne. Prof. Hus podkreśliła wręcz, że zaawansowany wiek czy obecność chorób przewlekłych, a także choroby hematologiczne to dodatkowe wskazanie do szczepienia. Niestety, często można spotkać się z odwrotnymi twierdzeniami.
 
Jednocześnie ekspertka podkreśliła, że nie zawsze szczepienia będą wystarczającym zabezpieczeniem. Przykładem są np. szczepienia przeciw COVID-19 u pacjentów hematoonkologicznych.
 
Choroby hematoonkologiczne zwiększają ryzyko zgonu w przypadku infekcji COVID-19. Mamy cięższy przebieg choroby, większą śmiertelność niż u osób zdrowych, a odpowiedź na szczepienie jest gorsza. Populacje zagrożone ciężkim przebiegiem COVID-19 z powodu braku odpowiedniej odpowiedzi na szczepienie to m.in. chorzy na przewlekłą białaczkę limfocytowa, szczególnie w trakcie aktywnego leczenia, chorzy leczeni terapiami skierowanymi przeciw limfocytowm B, chorzy na ostre białaczki w trakcie leczenia czy chorzy poddawani transplantacji komórek krwiotwórczych – wyliczała prof. Iwona Hus.
 
Eksperci wskazali, że w przypadku tych określonych grup chorych, u których ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 i związanej z tym hospitalizacji, a także ryzyko zgonu są najwyższe, należałoby, obok szczepień ochronnych, zastosować dodatkowe zabezpieczenie w postaci połączenia długo działających przeciwciał monoklonalnych tiksagewimabu i cilgawimabu.
 
Preparat gotowych przeciwciał pozwala nam na to, by dodatkowo zabezpieczyć pacjentów immunoniekompetentnych. Podanie gotowego przeciwciała może sprawić, że ono zwiąże się z wirusem, który dzięki temu nie będzie wnikał do komórki, czyli może go zneutralizować. Może to stanowić ochronę przed samym zakażeniem, ale może też zdarzyć się tak, że część wirusów przejdzie przez to sito, jednak wówczas przebieg choroby będzie dużo łagodniejszy. W chorobach zakaźnych funkcjonuje takie określenie, jak dawka zakażająca. Jeżeli tych wirusów będzie mniej niż wynosi ta dawka, to nasz organizm je zwalczy. Ten preparat w dużym stopniu pozwala na uniknięcie zakażenia albo przynajmniej uniknięcie ciężkiej postaci choroby – tłumaczył prof. Krzysztof Tomasiewicz.
 
Tytuł warsztatów zorganizowanych przez Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej brzmiał „Choroby zakaźne. Jak wzmocnić najsłabszych?”. Spotkanie było skierowane do liderów i pracowników organizacji pacjentów, zwłaszcza tych, którzy mają pod swoją opieką i wspierają pacjentów z upośledzeniem odporności. Jak podkreśla Anna Kupiecka – prezes Fundacji, edukacja w zakresie profilaktyki to jedna z głównych misji kierowanej przez nią organizacji.
 
Od początku powstania naszej Fundacji przywiązujemy ogromną rolę do działań o charakterze edukacyjnym oraz promowania profilaktyki zdrowotnej. Zrealizowaliśmy wiele kampanii skierowanych zarówno do pacjentów onkologicznych, hematoonkologicznych jak też ogółu społeczeństwa, by zwrócić uwagę, że profilaktyka powinna być naszą codziennością. Pacjenci z obniżonym poziomem odporności, szczególnie narażeni na ciężki przebieg chorób zakaźnych, wymagają indywidualnego podejścia w tym temacie. Dlatego zaprosiliśmy wybitnych ekspertów klinicznych i przedstawicieli organizacji pacjentów, by wspólnie porozmawiać o tym, co można zrobić, by to zagrożenie zminimalizować. Jestem przekonana, że wiedza, którą wynieśliśmy z tych warsztatów będzie przekazywana dalej do osób, których ta tematyka dotyczy bezpośrednio – podsumowuje Anna Kupiecka.
 
źrodło: Onkocafe
Jak twierdzą eksperci, COVID-19 stał się chorobą przede wszystkim osób z upośledzeniem odporności. Co więcej, pacjenci immunoniekompetentni są również szczególnie narażeni na ciężki przebieg innych chorób zakaźnych. Niezwykle istotne znaczenie ma dla nich dostęp do profilaktyki i właściwe postępowanie. O tym podczas warsztatów dla liderów i pracowników organizacji pacjentów zorganizowanych przez Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej opowiadali prof. dr hab. n. med. Iwona Hus oraz prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz.
Od wykrycia pierwszego przypadku zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w Polsce minęły już ponad 3 lata. Przez ten czas zarówno choroba wywoływana przez koronawirusa, jak też możliwości w zakresie profilaktyki i leczenia przeszły ogromne zmiany. Można również powiedzieć, że oswoiliśmy się już z COVID-19, co jednak nie oznacza, że choroba ta przestała być groźna. Jak podkreślają eksperci, obecnie największe zagrożenie stanowi dla pacjentów, którzy mają obniżony poziom odporności – np. pacjentów hematologicznych.
 
Od czego zależy ryzyko zakażeń u chorych na nowotwory? Między innymi od samej choroby. Zdecydowanie wybrane choroby hematologiczne będą czynnikiem obciążającym. Do tego dochodzą czynniki zależne od leczenia: czy stosujemy leczenie w mniejszym czy większym stopniu immunosupresyjne, ale też od dawek leków. Jeśli stosujemy np. chemioterapię w dużych dawkach, to na pewno będzie to większy problem. Leczenie immunosupresyjne, ponieważ mówimy też o transplantacjach, także narządowych, powoduje zwiększone narażenie na powikłania infekcyjne i tacy pacjenci należą do najsłabszych chorych – tłumaczyła prof. dr hab. n. med. Iwona Hus, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.
 
Teraz przyjmujemy mnóstwo pacjentów z COVID-19. Tylko wczoraj mieliśmy 20 przypadków ciężkich, wymagających hospitalizacji. Jeżeli danego dnia wypisujemy np. 6-7 pacjentów, w ciągu godziny znów oddział jest zapełniony. COVID-19 zupełnie zmienił swój oblicze. O ile wcześniej mówiliśmy, że przede wszystkim pacjenci otyli, z cukrzycą, z chorobami układu krążenia, chorobami nerek to grupy najbardziej narażone na ciężki przebieg choroby, o tyle teraz COVID-19 to jest choroba przede wszystkim osób z upośledzeniem odporności – powiedział prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
 
Podczas warsztatów eksperci mówili m.in. o tym, jak i przed jakimi chorobami powinni być chronieni pacjenci immunoniekompetentni. Podstawą w przypadku wielu chorób zakaźnych są szczepienia ochronne. Prof. Hus podkreśliła wręcz, że zaawansowany wiek czy obecność chorób przewlekłych, a także choroby hematologiczne to dodatkowe wskazanie do szczepienia. Niestety, często można spotkać się z odwrotnymi twierdzeniami.
 
Jednocześnie ekspertka podkreśliła, że nie zawsze szczepienia będą wystarczającym zabezpieczeniem. Przykładem są np. szczepienia przeciw COVID-19 u pacjentów hematoonkologicznych.
 
Choroby hematoonkologiczne zwiększają ryzyko zgonu w przypadku infekcji COVID-19. Mamy cięższy przebieg choroby, większą śmiertelność niż u osób zdrowych, a odpowiedź na szczepienie jest gorsza. Populacje zagrożone ciężkim przebiegiem COVID-19 z powodu braku odpowiedniej odpowiedzi na szczepienie to m.in. chorzy na przewlekłą białaczkę limfocytowa, szczególnie w trakcie aktywnego leczenia, chorzy leczeni terapiami skierowanymi przeciw limfocytowm B, chorzy na ostre białaczki w trakcie leczenia czy chorzy poddawani transplantacji komórek krwiotwórczych – wyliczała prof. Iwona Hus.
 
Eksperci wskazali, że w przypadku tych określonych grup chorych, u których ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 i związanej z tym hospitalizacji, a także ryzyko zgonu są najwyższe, należałoby, obok szczepień ochronnych, zastosować dodatkowe zabezpieczenie w postaci połączenia długo działających przeciwciał monoklonalnych tiksagewimabu i cilgawimabu.
 
Preparat gotowych przeciwciał pozwala nam na to, by dodatkowo zabezpieczyć pacjentów immunoniekompetentnych. Podanie gotowego przeciwciała może sprawić, że ono zwiąże się z wirusem, który dzięki temu nie będzie wnikał do komórki, czyli może go zneutralizować. Może to stanowić ochronę przed samym zakażeniem, ale może też zdarzyć się tak, że część wirusów przejdzie przez to sito, jednak wówczas przebieg choroby będzie dużo łagodniejszy. W chorobach zakaźnych funkcjonuje takie określenie, jak dawka zakażająca. Jeżeli tych wirusów będzie mniej niż wynosi ta dawka, to nasz organizm je zwalczy. Ten preparat w dużym stopniu pozwala na uniknięcie zakażenia albo przynajmniej uniknięcie ciężkiej postaci choroby – tłumaczył prof. Krzysztof Tomasiewicz.
 
Tytuł warsztatów zorganizowanych przez Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej brzmiał „Choroby zakaźne. Jak wzmocnić najsłabszych?”. Spotkanie było skierowane do liderów i pracowników organizacji pacjentów, zwłaszcza tych, którzy mają pod swoją opieką i wspierają pacjentów z upośledzeniem odporności. Jak podkreśla Anna Kupiecka – prezes Fundacji, edukacja w zakresie profilaktyki to jedna z głównych misji kierowanej przez nią organizacji.
 
Od początku powstania naszej Fundacji przywiązujemy ogromną rolę do działań o charakterze edukacyjnym oraz promowania profilaktyki zdrowotnej. Zrealizowaliśmy wiele kampanii skierowanych zarówno do pacjentów onkologicznych, hematoonkologicznych jak też ogółu społeczeństwa, by zwrócić uwagę, że profilaktyka powinna być naszą codziennością. Pacjenci z obniżonym poziomem odporności, szczególnie narażeni na ciężki przebieg chorób zakaźnych, wymagają indywidualnego podejścia w tym temacie. Dlatego zaprosiliśmy wybitnych ekspertów klinicznych i przedstawicieli organizacji pacjentów, by wspólnie porozmawiać o tym, co można zrobić, by to zagrożenie zminimalizować. Jestem przekonana, że wiedza, którą wynieśliśmy z tych warsztatów będzie przekazywana dalej do osób, których ta tematyka dotyczy bezpośrednio – podsumowuje Anna Kupiecka.
 
źrodło: Onkocafe