Medicalpress
Podawanie dzieciom w ramach Programu Szczepień Ochronnych szczepionki przeciwko pneumokokom, która nie zabezpiecza przed najczęściej występującym w Polsce serotypem 19A; podawanie wcześniakom 5 dawek przeciwciał monoklonalnych przeciwko RSV, gdzie jedna dawka kosztuje ponad 4 tys. zł zamiast jednej w sezonie zakażeń, która kosztuje 2 tys. zł; brak ochrony przeciwko RSV dla wszystkich niemowląt w 1. roku życia, a w zamian ponoszenie kosztów leczenia szpitalnego i ambulatoryjnego oraz wieloletnich konsekwencji zakażenia w postaci np. astmy oskrzelowej czy powikłań neurologicznych; kłucie dziecka 3 razy na jednej wizycie zamiast jeden raz, żeby ochronić je przed błonicą, tężcem, krztuścem, polio, Haemophilus influenzae typu B i WZW typu B; brak ochrony przed drugą najbardziej zakaźną chorobą wśród dzieci – ospą wietrzną, brak ochrony przed kleszczowym zapaleniem mózgu i przed meningokokami, brak obowiązku szczepień przeciwko HPV… to absurdy w obszarze profilaktyki chorób zakaźnych u dzieci w Polsce.
Czas na decyzje już teraz – do końca października Główny Inspektor Sanitarny ma przedstawić Program Szczepień Ochronnych na 2026 rok. To dobry moment na zmiany, które wymagają od Ministerstwa Zdrowia wzięcia odpowiedzialności za zdrowie dzieci, bo dziś ta odpowiedzialność spoczywa na rodzicach, co pogłębia nierówności w zdrowiu – chronione przed chorobami w sposób odpowiedzialny są te dzieci, których rodziców na to stać. 70% rodziców kupuje szczepionki skojarzone, 30% rodziców kupuje szczepionkę przeciwko pneumokokom z serotypem 19A. Kiedy nasi decydenci przestaną mówić: „lepiej zapobiegać niż leczyć”, a zaczną wdrażać tę maksymę i inwestować w zdrowie, a nie w choroby?

Sezon zakażeń rozpoczął się we wrześniu. Wirus RS jest ogromnym zagrożeniem dla dzieci do 1. roku życia, a oddziały pediatryczne i neonatologiczne zaczynają się zapełniać dziećmi, u których ten wirus wywołuje ciężkie zakażenia dróg oddechowych. Szczyt zachorowań jeszcze przed nami. Rada Naukowa Koalicji na rzecz profilaktyki zakażeń RSV od prawie 3 lat mówi o konieczności ochrony wszystkich dzieci przed RSV. Prof. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego przypomniała podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka posłanki Aleksandry Leo, że RSV to pierwsza najczęstsza choroba zakaźna u dzieci. Niestety, dzieci nie mogą skorzystać z żadnej ochrony, bo nie ma dla nich szczepionki przeciwko RSV, która jest dostępna jedynie dla dorosłych, a przeciwciało monoklonalne, które zabezpiecza przed tym wirusem nie jest finansowane przez państwo dla wszystkich dzieci.

Z bezpłatnej ochrony przeciwko RSV korzystają w Polsce dzieci z wybranych grup ryzyka, ale to jedynie 1,5% populacji. Tymczasem 95% dzieci hospitalizowanych z powodu ciężkich zakażeń RSV to dzieci urodzone o czasie, wcześniej zdrowie, bez żadnych czynników ryzyka.

Mówiliśmy o tym wielokrotnie i wszyscy mamy świadomość, że ochrona całej populacji jest konieczna. Obecnie w Polsce kontynuowany jest program lekowy przeciwciałem monoklonalnym, które dzieciom z grup ryzyka trzeba podawać 5 razy w sezonie, mając świadomość, że dostępne jest jednodawkowe przeciwciało monoklonalne, które mogłoby je zabezpieczać na cały sezon. Inne kraje zdążyły je wprowadzić nie tylko w grupach ryzyka, ale również w całej populacji. My wciąż nie mamy decyzji dotyczącej ochrony wszystkich dzieci przeciwko RSV. Koszty związane z dużą zachorowalnością z powodu RSV – koszty hospitalizacji i absencji rodziców to są znaczne koszty i trzeba je wziąć pod uwagę, gdy mówimy o rozszerzeniu profilaktyki na całą populację – podkreślała prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, krajowa konsultantka w dziedzinie neonatologii.

Możemy policzyć koszty związane z hospitalizacją dzieci, ale przecież nie wszystkie trafiają do szpitala. Wiele z nich jest leczonych ambulatoryjnie.

Pediatrzy i neonatolodzy są zgodni – wprowadzenie populacyjnej ochrony przed RSV to korzyści, przede wszystkim medyczne, ale również finansowe. Prof. dr hab. n. med. Tomasz Szczapa, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego i prof. dr hab. n. med. Jan Mazela, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Perinatalnej podkreślali podczas posiedzenia, że sezon zakażeń już się zaczął. Od stycznia 2025 roku jest już ponad 90 tys. przypadków infekcji RSV, z czego 1/3 dotyczy dzieci poniżej 2. roku życia. Można im zapobiegać, a efekty populacyjnej ochrony są znakomite. W 30 krajach w Europie i na świecie, które wprowadziły jednodawkowe przeciwciało monoklonalne dla wszystkich niemowląt liczba infekcji i hospitalizacji spadła nawet o 95%.

Prof. dr hab. n. med. Aneta Nitsch-Osuch, kierownik Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM podkreśliła, że ochrona przeciwko RSV powinna być bezpłatnie dostępna dla wszystkich dzieci, bo tylko wtedy będzie zainteresowanie, aby z niej korzystać. Tak się stało w przypadku szczepionki przeciwko RSV dla kobiet w ciąży – odkąd jest refundowana, więcej kobiet decyduje się na szczepienie. 

Zniesienie bariery finansowej w przypadku szczepień przeciwko RSV dla kobiet w ciąży zwiększyło zainteresowanie szczepionką. Świadczą o tym liczby, z raportu o chorobach zakaźnych wynika, że w tym roku przeciwko RSV zaszczepiło się ok. 30 tys. kobiet w ciąży, w poprzednim roku było to ok. 1 tys. kobiet. To dowód na to, ze zniwelowanie bariery finansowej jest bardzo ważne – powiedziała prof. dr hab. n. med. Aneta Nitsch-Osuch.

Wielokrotnie spotykaliśmy się z decydentami i przedstawialiśmy nasze prośby i argumenty, niestety, niewiele z nich wynikało i wynika. Nadal stoimy w miejscu. Profilaktyka należy się wszystkim dzieciom, powinna być podawana w pierwszych dniach życia. Dlaczego nie możemy przekazać optymistycznych informacji rodzicom? – pytała prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka.

Elżbieta Brzozowska, wiceprezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka zaapelowała podczas posiedzenia do Ministerstwa Zdrowia w imieniu rodziców o zniwelowanie nierówności w zdrowiu przez udostępnienie finansowanej przez państwo optymalnej profilaktyki. Chodzi o profilaktykę zakażeń RSV i równy dostęp do niej dla wszystkich dzieci, ale również o dostęp do szczepionek skojarzonych oraz dostęp do optymalnej ochrony przeciwko pneumokokom.

Państwo wydaje pieniądze na szczepionkę, która nie działa, bo pokrywa jedynie 2% serotypów pneumokokowych występujących w Polsce. A jest już dostępna szczepionka 13-, 15- i 20-walentna. Do końca października GIS powinien złożyć kalendarz szczepień na 2026 roku. Apeluję, żeby podjąć decyzję i nie wydawać pieniędzy na to, co nie działa. Ma to znaczenie nie tylko medyczne, ale również w kontekście braku zaufania do szczepień – nie dawajmy argumentów przeciwnikom szczepień. Zapewnijmy całej populacji dostęp do szczepionki 13-walentnej, a wszystkim wcześniakom i dzieciom z wadami serca do szczepionki 20-walentnej, obie zawierają dominujący w Polsce serotyp 19A. – apelowała Elżbieta Brzozowska.

Prof. Teresa Jackowska podkreśliła, że zespół ekspertów ds. szczepień już na początku 2024 roku przekazał Ministerstwu Zdrowia rekomendację wprowadzenia szczepionki przeciwko pneumokokom, która daje szerszą ochronę niż obecnie dostępna w Programie Szczepień Ochronnych (PSO) szczepionka 10-walentna, jednak decyzji wciąż brak.

Odsetek serotypów w Polce, przed którymi zabezpiecza szczepionka 10-walentna obniżył się z poziomu 50% w 2016 roku do 2,3% w 2024 roku. Szczepionka spełniła swoją rolę, zadziałała, ale normalne jest, że po wprowadzeniu szczepionek następuje zamiana serotypów i tak się stało również w Polsce. Od 2021 roku najczęściej występującym serotypem jest 19A. Odpowiada za 30% zakażeń u dzieci do 5. roku życia. Drugi co do częstości jest serotyp 3. Dane epidemiologiczne powinny być podstawą przy podejmowaniu decyzji odnośnie szczepionek w Programie Szczepień Ochronnych – podkreśliła prof. dr hab. n. med. Anna Skoczyńska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Mikrobiologii Klinicznej Narodowego Instytutu Leków.

Prof. Anna Skoczyńska przedstawiła dane, z których wynika, że wprowadzenie do PSO szczepionki 13-walentnej obniżyłoby liczbę zakażeń wśród dzieci do 5. roku życia o 52%, wprowadzenie szczepionki 15-walentnej o 58%, a szczepionki 20-walentnej aż o 66%. Czy naprawdę polskie dzieci nie zasługują na optymalną ochronę przeciwko pneumokokom?

Prof. Ernest Kuchar, kierownik Oddziału Klinicznego Obserwacyjno – Izolacyjnego i Pediatrii WUM podkreślił, że serotypy, których nie ma w szczepionce zaczęły dominować, co widać na oddziałach.

Widzimy małych pacjentów z bardzo ciężkimi zakażeniami pneumokokowymi i okazuje się, że te zakażenia są powodowana przez serotyp 19A i 3. To jest spodziewane i nieuniknione, że nastąpiła zamiana serotypów. W USA przerabiano to dawno temu. Ale nie można na to zamykać oczu i trzeba wyciągać wnioski z doświadczeń innych krajów. Nie ma na co czekać, trzeba wprowadzić szczepionkę, która chroni przed serotypem 19A, jeśli tego nie zrobimy to znaczy, że zamykamy oczy na dane epidemiologiczne dostarczane Ministerstwu Zdrowia – powiedział prof. dr hab. n. med. Ernest Kuchar.

To, że jako kraj mamy szczepionkę 10-walentną przeciwko pneumokokom to już jest obciach. To było dobre rozwiązanie 8 lat temu. Ale dziś to już za mało, musimy sięgać po szczepionki, które pozwolą wyeliminować serotyp 19A. My mówimy o rozwiązaniach, które w dłuższej perspektywie czasu są korzystne dla budżetu państwa – dodał prof. dr hab. n med. Wojciech Feleszko z Kliniki Pneumonologii, Alergologii Wieku Dziecięcego i Pediatrii WUM.

W posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka wzięła udział Minister Izabela Kucharska, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego, która powiedziała, że w Ministerstwie Zdrowia odbyło się spotkanie, na którym rozmawiano o szczepionce przeciwko pneumokokom, która ma szerszą ochronę niż szczepionka obecnie dostępna w PSO.

W tej chwili jest przygotowywana analiza kosztów finansowych, a dane epidemiologiczne przedstawiane przez ekspertów zostały wysłuchane. Mamy wszyscy nadzieję, że zostaną wzięte pod uwagę przy konstruowaniu Programu Szczepień Ochronnych na 2026 rok – podkreśliła Izabela Kucharska.

Polskie Towarzystwo Pediatryczne rekomenduje, aby od 1 stycznia 2026 roku w przetargu znalazły się wyłącznie szczepionki zawierające serotyp 19A oraz aby wszystkie dzieci do 1. roku życia były chronione przed RSV jednodawkowym przeciwciałem monoklonalnym. Podobne zalecenia dotyczące profilaktyki zakażeń RSV wydało również Polskie Towarzystwo Wakcynologii. 
 
źródło: Koalicja dla wczesniaka
Debata o szczepieniach w aptekach ponownie nabiera tempa. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt obwieszczenia w sprawie wykazu zalecanych szczepień ochronnych, które będzie można wykonać w aptekach, częściowo lub w całości finansowanych ze środków publicznych. Cel jest jasny: zwiększenie odporności populacyjnej, odciążenie placówek POZ i poprawa dostępności profilaktyki dla dorosłych pacjentów.

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) nie podważa znaczenia profilaktyki i korzyści płynących z szybszego dostępu do szczepień. Podkreśla jednak, że „szczepienia powinny być wykonywane wyłącznie w placówkach ochrony zdrowia”. Jak argumentują lekarze, tylko takie miejsca zapewniają pełne bezpieczeństwo pacjenta – zarówno pod względem wyposażenia i zaplecza medycznego, jak i zachowania intymności oraz ochrony danych osobowych.

Naczelna Rada Lekarska zwraca uwagę na istotny problem: farmaceuci kwalifikujący do szczepienia w aptekach nie mają dostępu do pełnej dokumentacji medycznej pacjenta. W przypadku osób z chorobami przewlekłymi – takimi jak cukrzyca, nowotwory, choroby autoimmunologiczne czy HIV/AIDS – brak tej wiedzy może zwiększać ryzyko wystąpienia powikłań. W opinii NRL w takich sytuacjach decyzję o podaniu szczepionki powinien podejmować lekarz, dysponujący pełnym obrazem stanu zdrowia chorego i wiedzą o prowadzonych terapiach.

Samorząd lekarski postuluje również, aby przed wprowadzeniem nowych rozwiązań dokonać przeglądu wytycznych i wymogów organizacyjnych dla aptek. Wskazuje także na konieczność działań edukacyjnych – pacjenci powinni być zachęcani do przekazywania pełnej dokumentacji medycznej przed szczepieniem, niezależnie od miejsca jego wykonania.

W tle pozostaje pytanie, które coraz częściej powraca w dyskusjach o systemie ochrony zdrowia: jak pogodzić potrzebę szybkiego dostępu do profilaktyki z gwarancją maksymalnego bezpieczeństwa pacjentów? W opinii Naczelnej Rady Lekarskiej odpowiedź powinna być jednoznaczna – priorytetem musi być ochrona przed skutkami zdarzeń niepożądanych.

Źródło: NIL

Wirusowe zapalenie wątroby typu A, potocznie nazywane „chorobą brudnych rąk”, znów daje o sobie znać. Specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu ostrzegają: w sezonie urlopowym ryzyko zakażenia istotnie rośnie, a dane epidemiologiczne nie pozostawiają złudzeń – zachorowań jest coraz więcej.
Wzrost liczby przypadków HAV to problem, którego nie można lekceważyć. Jak podkreślają lekarze, infekcji sprzyjają podróże zagraniczne, częste zmiany miejsc pobytu, nieregularne posiłki, a także kontakt z nieodpowiednio przygotowaną żywnością. Zakażenie szerzy się drogą pokarmową i wystarczy zjeść skażony owoc lub nieumyć rąk przed posiłkiem, by narazić się na poważne konsekwencje zdrowotne.

Choroba zwykle zaczyna się niepozornie – przypomina grypę, z towarzyszącą jej gorączką, osłabieniem, bólami mięśni i stawów. Dopiero później mogą pojawić się bardziej charakterystyczne objawy: żółtaczka, bóle brzucha, ciemne zabarwienie moczu i odbarwiony stolec. W cięższych przypadkach konieczna jest hospitalizacja, a rekonwalescencja potrafi trwać tygodniami.

Eksperci z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego zwracają uwagę na jedyną skuteczną metodę ochrony – szczepienie. Choć w Polsce szczepienie przeciwko WZW A nie należy do kalendarza szczepień obowiązkowych, lekarze rekomendują je szczególnie osobom planującym zagraniczne podróże, a także dzieciom, osobom pracującym w gastronomii oraz pacjentom z chorobami przewlekłymi.

Nie mniejszą rolę odgrywa higiena. Mycie rąk przed jedzeniem i po skorzystaniu z toalety, picie wody z pewnych źródeł, unikanie surowych potraw w nieznanych miejscach – to podstawowe, a często lekceważone zasady.

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że liczba zachorowań na WZW typu A w Polsce od kilku lat stopniowo rośnie. Zjawisko to ma charakter sezonowy, ze szczytem przypadającym na okres letni i jesienny – dokładnie wtedy, gdy Polacy najchętniej podróżują.

Odpowiedzialne planowanie wyjazdu to dziś nie tylko wybór kierunku, ale i zapobieganie ryzyku zdrowotnemu. Lekarze apelują o rozwagę: w sezonie wakacyjnym warto pamiętać nie tylko o bagażu, ale i o szczepieniach oraz o najprostszych zasadach higieny.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Dwa wykryte przypadki przecinkowca cholery (Vibrio cholerae) w Polsce wzbudziły niepokój. Jak poinformował Główny Inspektor Sanitarny i Konsultant Krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych we wspólnym komunikacie opublikowanym 25 lipca, w obu przypadkach nie doszło do rozwoju pełnoobjawowej cholery. Zakażenia określono jako wibriozę – infekcję przewodu pokarmowego wywołaną przez przecinkowce, które nie wytwarzają toksyny cholerycznej.
Pierwszy przypadek dotyczył osoby mieszkającej w województwie zachodniopomorskim. „Stwierdzono wibriozę, czyli zakażenie przecinkowcem cholery nie produkującym toksyny” – poinformowano. Jak podkreślają autorzy komunikatu, u żadnej z osób objętych kwarantanną i nadzorem sanitarnym nie rozwinęły się objawy tej choroby, dlatego zakończono postępowanie sanitarne.

Drugi przypadek wykryto w województwie lubelskim. Również tutaj objawy były łagodne i wskazywały na wibriozę. „Do czasu zakończenia badań mikrobiologicznych, wdrożono prewencyjną 5-dniową kwarantannę domową dla osób z najbliższego kontaktu” – czytamy w komunikacie.

Wibrioza to choroba o mniejszym znaczeniu epidemicznym niż klasyczna cholera. Jej przebieg zazwyczaj ogranicza się do dolegliwości ze strony układu pokarmowego – bólu brzucha, wymiotów, biegunki, gorączki i osłabienia. Przenosi się głównie drogą pokarmową, przez skażoną wodę lub żywność. Okres inkubacji wynosi od 3 do 5 dni.

Latem ryzyko zakażenia rośnie, ponieważ wysokie temperatury sprzyjają namnażaniu się przecinkowców w środowisku. „W Polsce od wielu lat obserwuje się okresowo występowanie nietoksynotwórczych przecinkowców w zbiornikach wodnych, szczególnie w sezonie letnim” – przypomina Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski.

W tym momencie, według autorów komunikatu, nie ma podstaw do stwierdzenia zagrożenia epidemiologicznego dla społeczeństwa. Sytuacja jest stale monitorowana.

Wspólny komunikat podpisał również Konsultant Krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych, prof. dr hab. med. Miłosz Parczewski.

Źródło: GIS

Województwo zachodniopomorskie stało się niespodziewanym punktem na mapie sanitarnej Polski. W szpitalu w Stargardzie hospitalizowano pacjentkę z podejrzeniem cholery. Uwagę ekspertów zwraca jeden szczegół: kobieta – jak wynika z komunikatu – nie podróżowała za granicę.
Chorobę rozpoznano u pacjentki, która początkowo trafiła do szpitala powiatowego w Stargardzie z nasilonymi objawami infekcji przewodu pokarmowego. Następnie została przeniesiona do Oddziału Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie.

W dwóch badaniach molekularnych wykryto obecność przecinkowca cholery. Do pełnej diagnostyki konieczne jest jednak wykrycie toksyny bakteryjnej – te badania są jeszcze w toku. Stan pacjentki oceniany jest jako stabilny, a leczenie przynosi efekty.

„Państwowa Inspekcja Sanitarna uspokaja: pacjentka jest skutecznie izolowana, nie ma obecnie zagrożenia dla populacji” – poinformowano w oficjalnym komunikacie. Jak wyjaśniono, samo podejrzenie cholery wystarcza, by uruchomić pełną procedurę zabezpieczającą.

W ramach działań prewencyjnych wprowadzono szereg środków ostrożności. Chorą objęto izolacją szpitalną. Osoby z bliskiego kontaktu zostały skierowane na pięciodniową kwarantannę domową, a osoby z dalszego kontaktu objęto nadzorem epidemiologicznym. Równolegle prowadzone są badania środowiskowe w otoczeniu chorej.

Nie wprowadzono żadnych dodatkowych zaleceń dla ogółu społeczeństwa. W szpitalu w Stargardzie zalecono dezynfekcję oddziałów oraz czasowe wstrzymanie przyjęć i odwiedzin na oddziale chorób wewnętrznych.

Główny Inspektor Sanitarny, dr Paweł Grzesiowski oraz konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych prof. Miłosz Parczewski przypominają, że cholera to zakaźna choroba bakteryjna wywoływana przez przecinkowca cholery (Vibrio cholerae). Zachorowania epidemiczne wywołują głównie szczepy O1 i O139, które produkują toksynę choleryczną. Bakteria przenosi się drogą pokarmową — przez skażoną wodę i żywność.

Objawy mogą obejmować ostre bóle brzucha, wymioty, biegunkę, gorączkę i ogólne osłabienie. Okres wylęgania wynosi zwykle 3–5 dni. Na świecie rocznie dochodzi do około 1,3–4 milionów przypadków cholery, z czego od 21 do 143 tysięcy kończy się zgonem. Najwięcej zakażeń występuje w krajach rozwijających się. Ostatnie większe ogniska odnotowano na Haiti, w Ghanie, Meksyku i Jemenie. W Europie przypadki cholery należą do rzadkości i są zwykle związane z podróżami do rejonów tropikalnych. Obecna sytuacja w Polsce, choć nietypowa, nie stanowi – jak zapewniają służby – zagrożenia dla ogółu społeczeństwa. Trwa dochodzenie epidemiologiczne.

Źródło: GIF

Szczepienia ochronne pozostają jednym z najważniejszych narzędzi w walce z chorobami zakaźnymi – mimo spadku ich popularności, nadal skutecznie ratują zdrowie i życie. Podczas konferencji poświęconej najnowszemu raportowi „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025”, prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowa konsultant ds. epidemiologii, podkreśliła ich kluczową rolę w utrzymaniu bezpieczeństwa epidemiologicznego kraju.
Sytuacja epidemiologiczna w kraju zależy od wielu czynników, najważniejsze z nich to biologiczne, środowiskowe i społeczno-ekonomiczne. Wśród czynników biologicznych kluczowe są szczepienia ochronne, które, choć tracą na popularności, wciąż skutecznie chronią nas przed chorobami zakaźnymi, poprawiając długość i jakość życia – wskazała prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, zastępczyni kierownika Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH-PIB, i konsultant krajowy ds. epidemiologii podczas konferencji prezentującej raport pt.: „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025”.

Eksperci są zgodni – aby zapewnić zdrowie publiczne i odporność populacyjną, konieczne jest utrzymanie wysokiego poziomu wyszczepialności. Jak przypomina prof. Paradowska-Stankiewicz, szczepienia to nie tylko indywidualna ochrona, ale także fundament strategii zdrowia publicznego. W dobie rosnących wyzwań epidemiologicznych, inwestycja w profilaktykę szczepienną staje się kluczowa dla przyszłości systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Źródło: PAP MediaRoom

Foto: PAP MediaRoom
Niska świadomość społeczna, opóźniona diagnostyka, utrudniony dostęp do profilaktyki przedekspozycyjnej (PrEP) i brak spójnych danych epidemiologicznych – to kluczowe bariery w skutecznej walce z HIV/AIDS w Polsce. Podczas eksperckiego panelu „Profilaktyka skojarzona jako odpowiedź na współczesne wyzwania związane z HIV/AIDS w Polsce” eksperci wskazali, że konieczne są natychmiastowe działania edukacyjne, systemowe wsparcie i zniesienie barier finansowych, które ograniczają dostęp do nowoczesnych metod zapobiegania zakażeniom.
23 czerwca 2025 r. w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH odbył się panel ekspercki „Profilaktyka skojarzona jako odpowiedź na współczesne wyzwania związane z HIV/AIDS w Polsce” zorganizowany przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych. Uroczystego otwarcia dyskusji panelowej dokonał Jakub Gołąb – prezes Instytutu Rozwoju Spraw Społecznych

„W obliczu rosnącej liczby nowych zakażeń wirusem HIV, zarówno w Polsce, jak i na świecie, potrzeba prowadzenia skutecznych działań profilaktycznych staje się bardzo pilna. Potrzebujemy konkretnych działań dla pacjentów i skoordynowanej współpracy” – mówił Jakub Gołąb.

Następnie przemówienie wprowadzające do dyskusji wygłosił dr Bernard Waśko – dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH. Wyrażał nadzieję, że okrągły stół będzie początkiem procesu wdrażania dobrych rozwiązań dla pacjenta.

„W zdrowiu publicznym wyzwaniem są nie tylko choroby, zwłaszcza choroby cywilizacyjne, o których profilaktyce mówimy dużo. Wyzwaniem jest to, co się na świecie dzieje – klimat, katastrofy czy wojna. Te zmiany powodują duże migracje ludzi, a te migracje wpływają na zachowanie różnych chorób. Na takie wyzwania musimy znaleźć odpowiedź” – podkreślał dyrektor Waśko.

Dyskusję panelową poprowadziła Karolina Wasielewska z Instytutu Rozwoju Spraw Społecznych.
Udział w panelu wzięli najważniejsi polscy eksperci, m.in. prof. Miłosz Parczewski, konsultant krajowy w Dziedzinie Chorób Zakaźnych, który mówił o kontekście nowych zakażeń wirusem HIV:

„Epidemia zakażenia HIV w Europie jest epidemią rozwijającą się. Chodzi o Europę Wschodnią. Mamy ok. 3 mln osób żyjących z HIV w krajach Unii Europejskiej, ale istotnie więcej w Europie Wschodniej. Czyli mówimy o Rosji, o Ukrainie, Białorusi jako kluczowych regionach, w których żyje najwięcej osób z HIV w Europie” – sygnalizował prof. Parczewski.

W zakresie profilaktyki prof. Parczewski mówił o potrzebie testowania:

„Testowanie domowe, a także populacji kluczowych czy też nisko barierowych, nie tylko żyjących w dużych miastach, jest nam bardzo, bardzo potrzebne”.

W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że od maja 2025 r. test w kierunku HIV można wykonać w jednostkach Podstawowej Opieki Zdrowotnej, podczas gdy do tej pory bezpłatne i anonimowe testy były prowadzone tylko w 29 Punktach Konsultacyjno-Diagnostycznych na terenie całego kraju.

Prof. Parczewski zwrócił również uwagę, że w 2023 roku ok. 2,2 mln osób żyło z HIV w europejskim regionie WHO, a tylko u 110 tys. osób zostało wykryte zakażenie. Dodał, że Polska pozostaje krajem, w którym mamy ok. 20% osób żyjących z HIV nie jest zdiagnozowana.

Głos również zabrała Magdalena Ankiersztejn-Bartczak, prezeska zarządu Fundacji Edukacji Społecznej, która wraz z innymi ekspertami współtworzy wytyczne dla Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS. Mówiła o tym, jak trudne jest życie osób zakażonych wirusem HIV:

„Osoby żyjące z wirusem HIV doświadczają wykluczenia, stygmatyzacji i strachu. Pacjentowi bardzo trudno jest pójść do lekarza i powiedzieć: >>Dzień dobry, mam dwójkę dzieci i mam HIV<<. Taki pacjent nie ma wsparcia. Z problemem zostaje sam” – podkreślała. I dodała: „My się po prostu boimy usłyszeć diagnozę, a gdy już ją mamy, boimy się cokolwiek z tym zrobić. Następuje efekt zamrożenia”.

W Polsce narastającym problemem jest zbyt późne diagnozowanie. Jak zaznaczyła Magdalena Ankiersztajn-Bartczak, części osób z tego powodu nie udaje się uratować, ponieważ z chwilą potwierdzenia zakażenia są już w zaawansowanym stadium AIDS:

„W kraju, w którym są leki antyretrowirusowe za darmo i dla wszystkich, diagnoza jest stawiana za późno. Nie wiemy, ile osób nie dostaje w związku z tym leków antyretrowirusowych, mimo że program leczenia jest szeroko dostępny w ramach systemu opieki zdrowotnej”.

Również prof. Monika Bociąga-Jasik, prezeska Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS, podkreśliła, że osoby z pozytywnym wynikiem testu na HIV nie wahają się podjąć leczenia, a zatem problemem pozostają wszyscy ci, którzy nigdy nie sprawdzili, czy są zakażeni:

„Większość pacjentów, którzy są zdiagnozowani, jest bardzo zainteresowana rozpoczęciem terapii antyretrowirusowej. Chętnie i szybko podejmują leczenie. Bardziej istotne są dla mnie osoby, które mają świadomość tego, że powinny zrobić test w kierunku zakażenia HIV, a jednak go nie wykonują”.

Osób poddających się testom jest ciągle za mało także dlatego, że nie rekomendują im tego lekarze. W walce z HIV/AIDS kluczowa jest edukacja – i chodzi tu również o działania adresowane do pracowników ochrony zdrowia – zaznaczyła dr Barbara Daniluk-Kula, zastępczyni dyrektora Krajowego Centrum ds. AIDS:

„To nie jest tak, że odpowiada za to jeden resort. Musimy działać wspólnie, jako partnerzy. Mamy bardzo dużo informacji do przekazania, ale musimy je właściwie zaadresować. Edukacja powinna także docierać do lekarzy, którzy powinni zlecać testy”.

Z dr Kulą zgodził się prof. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, który podkreślił, że „kampanie edukacyjne są prowadzone, tylko one są mało widoczne”.

„W Polsce nie wypełniamy niczego oprócz trzeciorzędowej profilaktyki. Po prostu nie zostaliśmy wyedukowani i nie mamy świadomości tego, co rzeczywiście nam może uratować zdrowie. Profilaktyka jest ważniejsza od leczenia”.

Uczestnicy panelu zgodzili się, że najskuteczniejszą stosowaną obecnie metodą zapobiegania zakażeniom HIV jest profilaktyka przedekspozycyjna (PrEP), która w Polsce jest jednak słabo dostępna. Nie są prowadzone akcje edukacyjne w tym zakresie, w mediach brakuje publikacji na ten temat, a osoby korzystające z PrEP narażone są na spore wydatki: za miesięczną kurację płaci się średnio 160 zł, do tego dochodzi koszt każdorazowej wizyty u lekarza.

Dr Bartosz Szetela, specjalista w dziedzinie chorób zakaźnych z Klinki Chorób Zakaźnych, Chorób Wątroby i Nabytych Niedoborów Odpornościowych Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, mówi, że grupa użytkowników PrEP w Polsce jest słabo zbadana. Z danych z 2020 – 2021 r. , ostatnich, do jakich ma dostęp Polskie Towarzystwo Naukowe AIDS, wynika, że wówczas mogło takich osób w Polsce być 4400. Byli to przede wszystkim mężczyźni uprawiający seks z mężczyznami, co może być związane z faktem, że – jak zaznaczyła prowadząca dyskusję Karolina Wasielewska – informacje o PrEP można w Polsce znaleźć głównie w mediach czy na stronach internetowych adresowanych do osób LGBT+. Brakuje zatem szerszej akcji informacyjnej w tym zakresie i rozwiązań umożliwiających zwiększenie dostępu do profilaktyki przedekspozycyjnej.

Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka na Sejm RP, Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Zapobiegania Zakażeniom HIV i Zwalczania AIDS, zaznaczyła, że „temat HIV/AIDS istnieje w świadomości polityków i polityczek w Polsce”. Jednak w rozmowach o PrEP pada często nieprawdziwy argument, że ryzyko zakażenia HIV wiąże się ze stylem życia:

„Zazwyczaj rozmowy o pieniądzach czy o refundacji profilaktyki lub refundacji leków są najtrudniejsze. Jeżeli popatrzymy na koszty funkcjonowania opieki zdrowotnej w Polsce, to koszty refundacji leków dla różnych grup pacjenckich są znaczącą pozycją. >>To my powinniśmy wziąć odpowiedzialność za siebie<< – i to jest ta argumentacja, która bardzo często dotyczy profilaktyki określonej grupy chorób czy zagrożeń zdrowotnych” – mówiła posłanka Kucharska-Dziedzic.

W czasie dyskusji pojawił się również wątek wsparcia społeczności migranckich. Szereg działań, które można podjąć, aby ułatwić korzystanie z terapii HIV obcokrajowcom, przedstawił Rostyslaw Dzundza, współzałożyciel Stowarzyszenia Pozytywni Ukraińcy i Ukrainki w Niemczech. To m.in. pomoc w skorzystaniu z publicznej opieki zdrowotnej, usługi tłumaczeniowe, ale także działania na rzecz integracji, jak choćby mentoring:

„Pomagamy sobie nawzajem, ponieważ trafiamy na liczne bariery: przede wszystkim chodzi o język, ale też nierówny dostęp do profilaktyki” – mówił Rostyslaw Dzundza.

Ekspertki i eksperci uznali, że potrzeba intensywnych działań edukacyjnych w zakresie HIV/AIDS, ponieważ wiele osób nadal nie ma świadomości, że powinny wykonać test w kierunku HIV. Jak dotąd zrobiła to zaledwie 1/10 Polek i Polaków. Od maja istnieje możliwość wykonania testu także w jednostkach Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Od lat 90. funkcjonują Punkty Konsultacyjno-Diagnostyczne, gdzie anonimowo i bezpłatnie można się przetestować w kierunku HIV, jednak takich placówek jest w Polsce tylko 29. Kolejny wniosek ze spotkania dotyczy danych zbieranych przez NIZP-PZH, których raportowanie należy usystematyzować, ponieważ dziś pochodzą one z różnych źródeł i okresów, a więc nie dają pełnego obrazu epidemiologii HIV/AIDS. Realizowana w oparciu o nie polityka walki z tym zagrożeniem zdrowotnym nie może więc być w pełni skuteczna.

Według uczestników spotkania, należy także podjąć wysiłki na rzecz refundacji PrEP, ponieważ profilaktyka przedekspozycyjna to najskuteczniejsza obecnie metoda zapobiegania kolejnym zakażeniom HIV, a Polska pozostaje jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, gdzie jest ona trudno dostępna z uwagi na wysoki koszt takiej terapii oraz niski poziom wiedzy o jej istnieniu. Usunięcie barier ekonomicznych i społecznych w dostępie do PrEP powinno być zatem kluczowym zadaniem z obszaru profilaktyki HIV/AIDS.

Powyższe kwestie będą poruszane także na najbliższym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Zapobiegania Zakażeniom HIV i Zwalczania AIDS 8 lipca tego roku. W Polsce wciąż zbyt mało osób wykonuje testy w kierunku HIV, a osoby żyjące z wirusem doświadczają stygmatyzacji i braku wsparcia. Tymczasem profilaktyka – w tym PrEP – jest skuteczna i powinna być powszechnie dostępna. Eksperci zgodzili się, że kluczowe jest:

Uczestnicy panelu zwrócili uwagę, że bez usunięcia barier organizacyjnych i finansowych, Polska nie zrealizuje celów zdrowia publicznego w zakresie HIV/AIDS. Oczekuje się, że temat będzie kontynuowany na najbliższym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Zapobiegania Zakażeniom HIV i Zwalczania AIDS.

Źródło informacji: IRSS
Foto: IRSS, Łukasz Kamiński

 
Wirusy opryszczki pospolitej (HSV-1 i HSV-2) to jedne z najbardziej rozpowszechnionych patogenów na świecie. Szacuje się, że co piąta osoba w wieku 15–49 lat jest zakażona jednym z tych wirusów. Pomimo tak dużej skali problemu, zakażenia HSV wciąż pozostają niedoceniane zarówno w kontekście zdrowia publicznego, jak i obciążeń ekonomicznych.
Wirusy HSV powodują nie tylko opryszczkę wargową, ale także genitalną. Wirus pozostaje w organizmie już do końca życia i uaktywnia się w sprzyjających warunkach, czasami powodując poważne powikłania. Statystyki mówią, że zarazić się nim jest naprawdę łatwo.

Skala zakażeń HSV na świecie

Według danych opublikowanych w piśmie „Sexually Transmitted Infections”, w 2020 roku:​

To oznacza, że infekcja narządów płciowych jednym z wirusów opryszczki dotyczy 1 na 5 osób w tym przedziale wiekowym.

Konsekwencje zdrowotne i społeczne

Zakażenia HSV są często bezobjawowe, jednak mogą prowadzić do poważnych powikłań:​

Mimo to, nawet w krajach zasobnych w odpowiednie środki, praktycznie nie istnieją ukierunkowane programy zapobiegania i kontroli zakażeń HSV.

Obciążenia ekonomiczne

Analiza opublikowana w magazynie „BMC Global and Public Health” wykazała, że:
Eksperci podkreślają, że inwestowanie w działania zapobiegawcze i kontrolne względem zakażeń HSV ma potencjał nie tylko poprawić stan zdrowia populacji, ale także znacznie ograniczyć koszty ekonomiczne związane z tymi infekcjami.

Potrzeba nowych strategii

Obecne metody zapobiegania, takie jak prezerwatywy czy leczenie przeciwwirusowe, są niewystarczające do skutecznego ograniczenia transmisji wirusa.
Konieczne jest opracowanie szczepionek profilaktycznych oraz terapeutycznych przeciw HSV jako strategicznego podejścia do kontroli transmisji oraz zmniejszenia obciążeń zdrowotnych i ekonomicznych związanych z tymi zakażeniami.

Źródło: PAP MediaRoom

Od 1 kwietnia 2025 roku Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) prowadzi kompleksową kontrolę kart szczepień dzieci i młodzieży w Polsce. Celem jest uzyskanie dokładnych danych na temat realizacji obowiązkowego kalendarza szczepień oraz identyfikacja przypadków uchylania się od tego obowiązku. Rodzice, którzy nie dopełniają obowiązku szczepienia swoich dzieci, muszą liczyć się z możliwością wszczęcia postępowań administracyjnych i nałożenia kar finansowych.
Zakres i cel kontroli

Kontrola obejmuje dzieci od urodzenia do 19. roku życia i dotyczy szczepień przeciwko 13 chorobom zakaźnym objętym obowiązkiem szczepień w Polsce. Karty uodpornienia, będące indywidualną dokumentacją medyczną pacjenta, są weryfikowane pod kątem kompletności i aktualności wpisów. GIS dąży do uzyskania pełnego obrazu stanu zaszczepienia dzieci w kraju oraz zrozumienia przyczyn ewentualnych braków w szczepieniach.

Pierwsze efekty kontroli

Już na wczesnym etapie kontroli zauważalne są pozytywne zmiany. Rodzice, świadomi prowadzonych działań, częściej zgłaszają się do punktów szczepień w celu uzupełnienia zaległości. Ponadto, placówki medyczne intensyfikują przegląd dokumentacji i zgłaszają przypadki niezaszczepionych dzieci do Inspekcji Sanitarnej.

Konsekwencje dla rodziców

Rodzice, którzy bez uzasadnionych przyczyn medycznych uchylają się od obowiązku szczepienia swoich dzieci, mogą zostać objęci postępowaniami administracyjnymi, które mogą skutkować nałożeniem kar finansowych. GIS podkreśla, że celem kontroli nie jest karanie, lecz zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego społeczeństwa poprzez zwiększenie wyszczepialności.

Przyszłość systemu szczepień

Wyniki kontroli posłużą do stworzenia katalogu dzieci zaszczepionych i niezaszczepionych, co będzie podstawą do przejścia z papierowych kart szczepień na obowiązkowy elektroniczny system rejestrowania szczepień, planowany do wprowadzenia do końca 2025 roku. Nowy system ma na celu usprawnienie monitorowania realizacji obowiązkowych szczepień i szybsze reagowanie na ewentualne nieprawidłowości.

Źródło: PAP MediaRoom

 W Polsce pojawił się pierwszy od wielu lat przypadek ciężkiego zachorowania na błonicę u nieszczepionego dziecka – poinformował Paweł Grzesiowski podczas briefingu prasowego w Głównym Inspektoracie Sanitarnym. – Potwierdzone zachorowanie wystąpiło u 6-letniego niezaszczepionego dziecka, podczas pobytu w jednym z krajów afrykańskich. Dziecko powróciło do Polski drogą lotniczą 9.03.2025  z pierwszymi objawami choroby. Z powodu trudności w oddychaniu trafiło do szpitala, wymagało leczenia respiratorem w oddziale intensywnej terapii. Podano antytoksynę błoniczą, antybiotykoterapię, lecz mimo to aktualnie jego stan lekarze określają jako ciężki, ale stabilny.
– W dniu 17.03.2025 otrzymaliśmy zgłoszenie drugiego przypadku, osoby dorosłej z bliskiego kontaktu z chorym dzieckiem, u której wystąpiło zapalenie górnych dróg oddechowych o lżejszym przebiegu. Pacjent jest hospitalizowany, otrzymał surowicę przeciwbłoniczą oraz antybiotykoterapię – dodał dr Grzesiowski.

Działania podjęte w związku ze zdarzeniem

W związku z narażeniem wielu osób na kontakt z chorym na błonicę, która jest chorobą szczególnie niebezpieczną i wysoce zakaźną, wdrożono działania przeciwepidemiczne, obejmujące:

We współpracy ze Strażą Graniczną ustalono dane osób, które mogły mieć kontakt z chorym podczas lotu. Ze względu na międzynarodowy charakter zdarzenia, przekazano powiadomienie w Systemie Wczesnego Ostrzegania i Reagowania dla Chorób Zakaźnych oraz Krajowego Punktu Centralnego ds. Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych.

–  Apeluję do rodziców i opiekunów o odpowiedzialne podejście do szczepień ochronnych – podkreślił dr Grzesiowski. Błonica to choroba szczególnie niebezpieczna, o wysokiej śmiertelności i ryzyku powikłań, a przy tym wysoce zakaźna. Jeśli dzieci i młodzież są szczepione zgodnie z kalendarzem, to są przed nią chronione. Szczepienia przeciw błonicy są w Polsce stosowane od końca lat 50. XX w.

Więcej o błonicy

Ogniska zakażeń wirusem zapalenia wątroby typu A

Od końca 2024 roku obserwujemy zwiększoną aktywność wirusa WZW typu A (tzw. żółtaczki pokarmowej). Obecnie liczba zgłoszonych przypadków jest dwukrotnie wyższa niż przed rokiem. Aktualnie aktywne są dwa ogniska tej choroby – w  województwie lubuskim i podlaskim. 

– Jesteśmy na etapie wygaszania tych ognisk, ale choroba wylęga się nawet do 6-8 tygodni, a osoby chore, nie wiedząc o tym, mogą zarażać  – wyjaśnia Główny Inspektor Sanitarny. W miejscach występowania zakażeń wprowadzane są zaostrzone procedury sanitarno-higieniczne, zwłaszcza związane z dbałością o higienę w toaletach i miejscach, gdzie przygotowywana jest żywność. Oferujemy także bezpłatne szczepienia poekspozycyjne dla osób narażonych na zachorowanie.

Wirusowe zapalenie wątroby przenosi się przede wszystkim drogą fekalno-oralną – np. przez skażone ręce lub przedmioty, najczęściej po skorzystaniu z toalety. Przebieg kliniczny wirusowego zapalenia wątroby typu A zależy w dużym stopniu od wieku chorego, bo ciężkość przebiegu choroby wzrasta wraz z wiekiem. Przed zachorowaniem chroni szczepienie, które w Polsce jest w wykazie szczepień zalecanych.
Więcej o WZW A

Sezonowe infekcje dróg oddechowych

– Aktywność wirusa grypy stopniowo się zmniejsza – w ostatnim tygodniu odnotowano ok. 30% spadek liczby  zachorowań w porównaniu z pierwszym tygodniem marca. Lekarze zaraportowali w systemie e-zdrowie ok. 55 tys. przypadkow grypy i podejrzeń grypy w ostatnim tygodniu. Mniej jest także zgłoszeń zachorowań na RSV, nadal stabilnie niska jest aktywność COVID-19 – wskazał dr Grzesiowski. – Przypadków krztuśca wciąż jest znacznie więcej niż przed rokiem, ale wyraźnie mniej niż jesienią 2024 r.

Zapomniane choroby zakaźne powracają

Dzięki powszechnym szczepieniom wiele chorob zakaźnych zostało opanowanych. Jednak niektóre z zapomnianych chorób powracają, co budzi coraz większy niepokój wśród specjalistów zdrowia publicznego na całym świecie. Choroby, które wydawały się być pod kontrolą lub niemal całkowicie wyeliminowane, ponownie zagrażają zdrowiu, a nawet życiu, szczególnie dzieci ze względu na spadek akceptacji powszechnych szczepień.

Szczepienia są bezpieczne i skuteczne, a ich korzyści znacznie przewyższają potencjalne ryzyko. Tylko poprzez wysoki poziom zaszczepienia możemy chronić nasze dzieci i całe społeczeństwo przed powrotem groźnych chorób zakaźnych.

Dezinformacja i silne ruchy antyszczepionkowe, rozpowszechniając nieprawdziwe informacje o rzekomej szkodliwości szczepionek, przyczyniają się do obniżenia poziomu zaufania do szczepień, a tym samym do pogorszenia odporności populacyjnej. W rezultacie choroby, takie jak odra, krztusiec czy błonica mogą znów atakować.

– Część osób argumentuje swoją niechęć do szczepień przekonaniem, że niektóre choroby już nie występują lub występują w ograniczonym zakresie. To błędne myślenie, ponieważ to właśnie powszechne szczepienia doprowadziły do ograniczenia ich występowania. Rezygnacja ze szczepień stwarza warunki do ich powrotu, a co za tym idzie, naraża na niebezpieczeństwo całe społeczeństwo, a w szczególności te osoby, które z przyczyn medycznych nie mogą zostać zaszczepione – podkreśla Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski.

Globalizacja a choroby zakaźne

W dzisiejszym świecie, charakteryzującym się intensywną migracją ludności i łatwością podróżowania, choroby zakaźne mogą się szybko się rozprzestrzeniać. Nawet jeśli dana choroba nie występuje w naszym kraju, nie oznacza to, że jesteśmy bezpieczni. Wirusy i bakterie nie znają granic, a kontakt z osobą zakażoną w innym kraju może prowadzić do zachorowania i zagrożenia epidemiologicznego dla wielu osób.

źródło:GIS

Niezbędne są zmiany w profilaktyce chorób zakaźnych – wprowadzenie elektronicznej karty szczepień obowiązkowych, optymalnej ochrony przeciwko pneumokokom i meningokokom, rozszerzenie profilaktyki zakażeń RSV dla wszystkich dzieci, dostęp do szczepionek wysoko skojarzonych. To postulaty uczestników posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka pod przewodnictwem posłanki Aleksandry Leo – ekspertów medycznych, decydentów, przedstawicieli organizacji społecznych. Spotkanie było poświęcone profilaktyce chorób zakaźnych u dzieci.

Posiedzenie rozpoczęło się od podsumowania przez ministra Pawła Grzesiowskiego, Głównego Inspektora Sanitarnego prac, które zostały realizowane w obszarze szczepień ochronnych w 2024 roku i zaprezentowania planów GIS na 2025 rok. Plany dotyczą zmian w Programie Szczepień Ochronnych oraz w ustawie dotyczącej elektronicznej karty szczepień, systemu zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), egzekwowania szczepień obowiązkowych i dezinformacji na temat szczepień. Punktem wyjścia do tych zmian jest opublikowany niedawno raport NIK, który wskazał wiele nieprawidłowości związanych ze szczepieniami. Jak podkreślił szef GIS liczba niezaszczepionych dzieci w kilku województwach jest niebezpiecznie niska, co może mieć wpływ na ochronę populacyjną w przypadku niektórych chorób zakaźnych. Ważne, aby wiedzieć, ile osób i dlaczego nie szczepi swoich dzieci.

Minister Paweł Grzesiowski zapowiedział, że przy Głównym Inspektorze Sanitarnym powstanie grupa doradcza w sprawie kalendarza szczepień. Podobny zespół ds. szczepień istnieje przy Ministrze Zdrowia, jednak żadne rekomendacje ekspertów od 2019 roku nie zostały wdrożone przez MZ. Eksperci medyczni mają nadzieję, że głos zespołu przy GIS będzie brany pod uwagę przy decyzjach podejmowanych przez MZ. Prof. Ewa Helwich, krajowa konsultant w dziedzinie neonatologii powiedziała, że już w 2019 roku zespół ds. szczepień zalecał zmianę szczepionki przeciwko pneumokokom ze stosowanej do tej pory 10-walentnej na 13-walentną. Niestety do tej pory nic się nie zmieniło. Stanowisko ekspertów nie jest brane pod uwagę, a szczepionka przeciwko pneumokokom udostępniania dzieciom w ramach PSO nie zawiera serotypu 19A, który jest najczęstszą przyczyną inwazyjnej choroby pneumokokowej w Polsce, a zatem dzieci są szczepione, ale nie są chronione, chyba, że za realną ochronę zapłacą rodzice z własnej kieszeni.

Od kilku lat mamy polskie dane mówiące o tym, które szczepy są odpowiedzialne za zakażenia pneumokokowe. Zarówno u dzieci, jak i dorosłych przewagę w tych zakażeniach ma serotyp 19A. W lutym 2024 roku zespół ds. szczepień wydał najnowsze rekomendacje, w których wskazuje, że u dzieci powinna być stosowana szczepionka dająca najszerszą ochronę, przede wszystkim powinna zawierać serotyp 19A. My w tej chwili nie patrzymy na polskie dane epidemiologiczne, które są finansowane przez MZ i nie realizujemy prawidłowego Programu Szczepień Ochronnych zgodnie z rekomendacjami zespołu ds. szczepień i towarzystw naukowych. Mój apel do Pani Minister Zdrowia Izabeli Leszczyny, aby przyjrzała się rekomendacjom – podkreśliła prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

Dane epidemiologiczne powinny być brane pod uwagę również w przypadku ochrony przed meningokokami, aby szczepionka zabezpieczała dzieci przed serogrupą, która jest odpowiedzialna za zakażenia w Polsce. Meningokoki to groźne bakterie, które mogą wywołać ciężkie infekcje obejmujące zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, a nawet sepsę.

Profilaktyka zakażeń meningokokowych to kolejna cegiełka, którą trzeba byłoby dołożyć do Programu Szczepień Ochronnych, aby był on nowoczesny. Meningokoki powodują ciężkie zakażenia bakteryjne, które wywołują zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych czy posocznicę. Zdarza się, że przebieg tych zakażeń jest bardzo dramatyczny i w kilkanaście godzin dochodzi do zgonu dziecka. Szczepienia przeciwko meningokokom są w tej chwili zalecane, a więc rodzic musi kupić szczepionkę. Szczepienia przeciwko meningokokom powinny być dostępne dla najmłodszych dzieci, bo one głównie chorują, zwłaszcza te z grup ryzyka, np. dzieci urodzone przedwcześnie. Badania pokazują, że ryzyko zgonu u wcześniaków z powodu inwazyjnej choroby meningokokowej jest 3-4-krotnie większe niż u pozostałych dzieci  – podkreśliła dr n. med. Ilona Małecka, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Towarzystwa naukowe w Polsce rekomendują, aby szczepienia przeciwko meningokokom były bezpłatne dla grup ryzyka, a więc przede wszystkim dla dzieci urodzonych przedwcześnie i osób z obniżoną odpornością.

Eksperci medyczni uczestniczący w posiedzeniu poruszyli również temat szczepionek skojarzonych. Minister Paweł Grzesiowski z GIS powiedział, że 75% dzieci, które realizują obowiązkowy Program Szczepień Ochronnych jest szczepionych przy pomocy szczepionek wysoko skojarzonych, ale są one kupowane przez rodziców. Jak podkreślił dr hab. n. med. Wojciech Feleszko  z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego nie wszystkich na to stać.

Moi pacjenci mają to szczęście, że ich rodziców stać na to, aby kupić szczepionki skojarzone. Ale myślę też o 20-30% tych rodziców, którzy nie mogą sobie pozwolić na zakup takich szczepionek i jest to poważny społeczny argument za tym, żebyśmy pomyśleli o refundacji tych szczepień. Nasi pacjenci zasługują na to, aby mieli takie same świadczenia jak pacjenci w sąsiadujących z nami krajach – powiedział dr hab. n. med. Wojciech Feleszko.

Podczas posiedzenia szeroko omawiany być temat profilaktyki zakażeń wirusem RS. Eksperci podkreślili, że konieczne jest zabezpieczanie wszystkich noworodków i niemowląt przed tym wirusem, a nie tylko wąskiej grupy dzieci z grup ryzyka. W tej chwili ochronie podlega jedynie ok. 2% populacji, pozostałe 98% nie jest zabezpieczanych. Oddziały pediatryczne w sezonie zakażeń są wypełnione dziećmi z infekcjami RSV, które nie mają czynników ryzyka. To dzieci, które urodziły się o czasie, wcześniej były zdrowe. Jak podkreślił prof. dr hab. n. med. Tomasz Szczapa, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego wśród dzieci hospitalizowanych z powodu RSV nie ma wcześniaków. To właśnie dlatego, że one korzystają z ochrony, teraz należy ją zapewnić wszystkim dzieciom.

W moim oddziale w szpitalu w Poznaniu połowa dzieci leży z ciężką grypą, a połowa z ciężkimi infekcjami RSV. Te dzieci wymagają wysokoprzepływowej tlenoterapii i doszło do tego, że musimy podejmować bardzo trudne decyzje, które dziecko już sobie poradzi, a sprzęt będziemy mogli dać innemu dziecku, które jest w gorszym stanie. Zarówno grypa, jak i RSV mają dostępne metody profilaktyki. Gdyby rodzice chcieli korzystać ze szczepień przeciwko grypie, a my mielibyśmy możliwość zastosowania profilaktyki zakażeń RSV u wszystkich dzieci przy pomocy 1-dawkowego przeciwciała monoklonalnego, to mogłabym zaryzykować tezę, że mielibyśmy w tej chwili pusty oddział – powiedziała dr n. med. Ilona Małecka.

Ten, kto nie widział dziecka z ciężkim przebiegiem infekcji RSV, nie wie o czym mówimy. My pediatrzy widzimy dziecko z ogromną dusznością i niewydolnością oddechową, które zalewa się pienista wydzieliną i nie mamy leku, który możemy podać temu dziecku. Leczymy tylko objawowo. Dodatkowo nadużywamy antybiotyków. Dlatego polskie towarzystwa naukowe wyraźnie podkreślają konieczność wprowadzenia profilaktyki przeciwko RSV u wszystkich dzieci. Chodzi o profilaktykę bierną w postaci przeciwciała monoklonalnego i szczepienie kobiet w ciąży – dodała prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska.

Prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka przedstawiła raport dotyczący wirusa RS w Polsce opracowany przez Radę Naukową Koalicji na rzecz profilaktyki zakażeń RSV. Wynika z niego, że kraje, które wprowadziły powszechną ochronę przed wirusem RS już w pierwszym sezonie odnotowały znaczący spadek liczby infekcji i hospitalizacji. Obserwowana w Hiszpanii i we Francji skuteczność profilaktyki jednodawkowym przeciwciałem monoklonalnym wynosiła od 82% do 89% i sięgała 90% w przypadku redukcji ryzyka pobytów dzieci na oddziałach intensywnej terapii. To przekłada się na zmniejszenie kosztów związanych z hospitalizacją i leczeniem dzieci.

Eksperci podkreślili, że profilaktyka zakażeń wirusem RS powinna być dostępna w ramach Programu Szczepień Ochronnych, o czym mówią rekomendacje towarzystw naukowych – Polskiego Towarzystwa Wakcynologii i Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Przeciwciała monoklonalne zabezpieczające przed RSV zostały wpisane do PSO 2025 jako zalecane do zapobiegania ciężkim zakażeniom dolnych dróg oddechowych wywołanych RSV. Ale ważne, aby były w ramach PSO finansowane ze środków publicznych, bo tylko wtedy będzie mogła z nich skorzystać duża liczba dzieci, co zapewni ochronę populacyjną.

Prof. Marcin Czech podkreślił, że profilaktyka się opłaca, to jedne z najlepiej zainwestowanych pieniędzy, które przynoszą wielokrotnie większy zwrot. Pytanie czy Polska przeznacza na profilaktykę wystarczające środki finansowe. W UE na profilaktykę przeznacza się średnio 3% budżetów ochrony zdrowia. W Polsce jest to 0,7%, a na immunizację 0,45%, zostajemy więc znacznie w tyle w tym obszarze.

Podczas posiedzenia zostały omówione wady i zalety możliwych form finansowania profilaktyki RSV. Eksperci zgodnie zaprotestowali przeciwko programowi lekowemu, który byłby wysoce nieskuteczny w przypadku całej populacji dzieci, a hospitalizowanym noworodkom uniemożliwiłby podanie przeciwciał na oddziale.

Niestety, do tej pory Ministerstwo Zdrowia nie chciało rozmawiać o tym, które rozwiązanie będzie najlepsze dla polskich dzieci. Obecna na spotkaniu Pani Minister Urszula Demkow obiecała, że podejmie działania w tej sprawie. Choć Koalicja RSV działa od przeszło roku, dopiero min. Demkow podeszła do dialogu z ekspertami z szacunkiem i zapewniła, że nada bieg tematowi.

źródło: Fundacja Koalicja dla Wcześniaka

Układ odpornościowy dziecka rozwija się przez pierwszych kilka lat życia. Niektórzy twierdzą, że trwa to nawet do 12. roku życia. W tym czasie organizm dziecka rozwija się i „uczy”, jak sobie radzić z groźnymi bakteriami i wirusami. To oznacza, że przez pierwsze miesiące po urodzeniu noworodki i niemowlęta są bardzo narażone na infekcje, bo ich maleńki organizm jeszcze nie jest w stanie poradzić sobie z groźnymi bakteriami i wirusami. W jaki sposób można je wtedy ochronić?
W 3. trymestrze ciąży płód otrzymuje przeciwciała od matki, które po urodzeniu stanowią dla niego tarczę ochronną. Ważne, aby było ich jak najwięcej, by mogły chronić dziecko przed jak największą liczbą patogenów. Dlatego kobieta w ciąży powinna się szczepić, aby wytworzyć przeciwciała, które przekaże swojemu maleństwu. Przed jakimi chorobami można zabezpieczyć dziecko szczepiąc jego mamę w ciąży? Jak to się dzieje, że szczepiąc kobietę w ciąży chronimy dziecko? Ile czasu trwa ochrona? Czy szczepienia w ciąży są bezpieczne?

Na te pytania odpowiada prof. dr hab. n. med. Mirosław Wielgoś, krajowy konsultant w dziedzinie perinatologii.

Panie Profesorze, które choroby zakaźne są szczególnie niebezpiecznie dla dziecka, a przed którymi możemy zaszczepić kobietę w ciąży, aby chronić jej dziecko?
Prof. dr hab. n. med. Mirosław Wielgoś: Dziecko rodzi się z układem odpornościowym, który jeszcze nie umie sobie radzić z bakteriami i wirusami. Szczepienia, które pozwolą uczyć się tej obrony
są podawane dziecku dopiero od 6. tygodniu życia, oczywiście oprócz szczepienia przeciwko gruźlicy i WZW typu B, bo te są podawane w pierwszych dniach życia. A więc do czasu, gdy zaczniemy szczepić dziecko, każda infekcja jest dla niego niebezpieczna – szczególnie krztusiec, grypa, czy infekcje układu oddechowego. Przed niektórymi chorobami niebezpiecznymi dla dziecka możemy zaszczepić jego matkę jeszcze w trakcie ciąży, a przeciwciała przekazane przez matkę chronią dziecko po urodzeniu. Mówimy tu o grypie, COVID-19, krztuścu czy RSV.

Jak to się dzieje, że szczepiąc kobietę w ciąży chronimy dziecko?
M.W.: Szczepienie mobilizuje organizm do wytworzenia przeciwciał, które potem są gotowe do walki
z patogenem. Jeżeli zaszczepimy kobietę w ciąży, to przeciwciała przez nią wytworzone są przez łożysko przekazywane dziecku i w ten sposób dziecko jest chronione przez pierwsze miesiące życia przed tymi chorobami, na które zaszczepi się matka.

Dlaczego to ważne, aby zabezpieczyć dziecko poprzez przeciwciała wytworzone i przekazane przez matkę? Czy nie wystarczą szczepienia w ramach Programu Szczepień Ochronnych, które podaje się dziecku po urodzeniu?
M.W.: Szczepienia w ramach PSO rozpoczynają się w 6. tygodniu życia, oprócz szczepienia przeciwko gruźlicy i WZW typu B. Do czasu pierwszego szczepienia dziecko nie jest zabezpieczane przed groźnymi chorobami, takimi jak błonica, tężec, krztusiec, pneumokoki czy polio. Szczepionkę przeciwko grypie można podać dopiero w 6. miesiącu życia. To jest czas, kiedy układ odpornościowy dziecka dopiero się rozwija i uczy radzić sobie z infekcjami. Dziecko nie zabezpieczone w żaden sposób, jest więc bardzo narażone na zakażenia i ciężki przebieg infekcji. Jeżeli istnieje możliwość przekazania mu przeciwciał wytworzonych w ciąży przez matkę, to warto z tego skorzystać. Szczepienie matki w ciąży może zapewnić ochronę do czasu, gdy niemowlę osiągnie odpowiedni wiek, aby otrzymać własne szczepionki np. przeciwko krztuścowi, przeciwko grypie, czy COVID-19, a do tego czasu, kiedy infekcja mogłaby przebiegać najciężej, będzie chronione przez przeciwciała przekazane przez mamę.

Co z wirusem RS? Czy jest niebezpieczny dla dziecka?
M.W.: Wirus RS może być groźny dla każdego, kto ulegnie zakażeniu, ale jest szczególnie groźny dla najmniejszych dzieci, osób starszych po 60. roku życia i osób z obniżoną odpornością. To wirus nabłonka oddechowego, który może wywoływać ciężkie infekcji dolnych dróg oddechowych i doprowadzić do ich zniszczenia. Pamiętajmy, że mówimy o maleńkich dzieciach, których drogi oddechowe dopiero się w pełni kształtują. A więc infekcja, która sprawia, że są one dodatkowo zwężone poprzez wydzielinę powstałą w jej trakcie może być bardzo niebezpieczna dla dziecka.

Kiedy kobieta w ciąży powinna się zaszczepić przeciwko RSV, aby ochronić dziecko?
M.W.: Zaleca się wykonywać szczepienia w 3. trymestrze ciąży. Towarzystwa naukowe mówią o przedziale 32.-36. tydzień ciąży. Wtedy jest czas, aby przed porodem kobieta wytworzyła przeciwciała i zdążyła je przekazać dziecku. Potrzeba ok. 12 dni na wytworzenie przeciwciał po szczepieniu.

Jak długo trwa ochrona?
M.W.: Poziomy przeciwciał wytworzonych przez kobietę w wyniku szczepienia i przekazane dziecku utrzymują się przez ok. 6 miesięcy po urodzeniu i w tym czasie zapewniają ochronę. Oczywiście poziom przeciwciał spada z czasem, a wiec jest najwyższy zaraz po urodzeniu. Ale jest to czas, kiedy te przeciwciała są dziecku najbardziej potrzebne.

Jak szczepienie kobiet w ciąży wpływa na zmniejszenie liczby zakażeń i hospitalizacji z powodu RSV wśród najmniejszych dzieci?
M.W.: Wyniki badań potwierdzają skuteczność ochrony dziecka przed RSV po zaszczepieniu jego matki w ciąży. Pojedyncza dawka szczepionki podana kobiecie w ciąży, w porównaniu z placebo, zmniejsza ryzyko ciężkiego zakażenia dolnych dróg oddechowych o etiologii RSV u dziecka o ponad 80% w pierwszych 3 miesiącach życia oraz o prawie 70% w pierwszych 6 miesiącach życia.

Czy szczepienie w ciąży jest bezpieczne?
M.W.: Bezpieczeństwo szczepień dla kobiet w ciąży to priorytet przy ich konstruowaniu i wytwarzaniu. Wszystkie szczepionki, a dla kobiet w ciąży szczególnie, przechodzą szereg badań potwierdzających ich bezpieczeństwo. Nie wykazano negatywnego wpływu szczepień na rozwój płodowy dziecka, czy jego rozwój po urodzeniu.

Szczepienia przeciwko którym chorobom zakaźnym są dostępne w Polsce dla kobiet w ciąży?
M.W.: W tej chwili kobiety w ciąży mogą skorzystać z bezpłatnego szczepienia przeciwko krztuścowi, grypie i COVID-19. Szczepionka przeciwko RSV jest płatna, ale trwa proces refundacyjny, który mam nadzieję obniży cenę tej szczepionki. Niestety chęć kobiet w ciąży do szczepień jest niewielka, dlatego ta forma ochrony dziecka przed wirusem RS powinna być dodatkowa, obok dostępu do przeciwciał monoklonalnych, które dziecko może otrzymać po urodzeniu.
 
Co można zrobić, aby zwiększyć zainteresowanie przyszłych mam szczepieniami w ciąży?
M.W.: Wyzwań związanych ze szczepieniami kobiet w ciąży jest kilka. Przede wszystkim należy popracować nad postawą położników i położnych oraz lekarzy rodzinnych, aby oni byli przekonani do potrzeby szczepienia swoich pacjentek. Potrzebna jest też wiedza na temat skuteczności i bezpieczeństwa szczepień w ciąży, która będzie oparta na odpowiedniej wiedzy medycznej.

źródło: Koalicja dla Wcześniaka

Na podstawie oceny ryzyka opartej na danych epidemiologicznych, nie rekomenduje się obecnie masowych (populacyjnych) szczepień ochronnych dla wszystkich osób przebywających na terenach dotkniętych powodzią. Na podstawie analizy bieżącej sytuacji, obecnie rekomenduje się dobrowolne i bezpłatne szczepienia ochronne w wybranych grupach osób. – wskazują eksperci w stanowisku.

Autorzy stanowiska:

Prof. Miłosz Parczewski – Krajowy Konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych
Prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz – Krajowy Konsultant w dziedzinie epidemiologii
Dr n. med. Paweł Grzesiowski – Główny Inspektor Sanitarny

Zagrożenia epidemiczne na terenach dotkniętych powodzią są zależne od rozmiaru zniszczeń, czasu trwania powodzi oraz sytuacji epidemiologicznej w okresie przed powodzią.

W wyniku zalania różnych terenów i obiektów istnieje potencjalnie zwiększone ryzyko zachorowań na choroby przenoszone przez zanieczyszczoną wodę (np. enterotoksyczne Escherichia coli, Shigella, Salmonella, norowirusy, rotawirusy, enterowirusy, pasożyty jelitowe, a także znacznie rzadziej na wirusowe zapalenie wątroby typu A, leptospirozę, dur brzuszny).

Od początku 2024 r. sytuacja epidemiologiczna w regionach dotkniętych powodzią jest stabilnie dobra. Od początku 2024 r. na WZW A zachorowały w całym kraju 232 osoby, w tym w województwie opolskim – 8, dolnośląskim – 20. Zarejestrowano ogółem 7 zachorowań na dur brzuszny, w tym 3 w woj. dolnośląskim, ale wszystkie przypadki były związane z pobytem zagranicą. Na czerwonkę zachorowało 22 osoby, w tym 3 w woj. dolnośląskim oraz 1 osoba w woj. opolskim. Zgłoszono 6 zachorowań na tężec, w tym 2 zachorowania w woj. dolnośląskim.

Na podstawie oceny ryzyka opartej na danych epidemiologicznych, nie rekomenduje się obecnie masowych (populacyjnych) szczepień ochronnych dla wszystkich osób przebywających na terenach dotkniętych powodzią.

Na podstawie analizy bieżącej sytuacji, obecnie rekomenduje się dobrowolne i bezpłatne szczepienia ochronne w wybranych grupach osób, w następujących sytuacjach:

1. SZCZEPIENIA PRZECIW TĘŻCOWI

Sam kontakt z wodą powodziową nie jest wskazaniem do podania szczepionki przeciw tężcowi. W pierwszej kolejności, szczepienia przeciw tężcowi zaleca się po urazie i zanieczyszczeniu rany.

  1. Szczepienie poekspozycyjne – osoby, które uległy urazowi z naruszeniem ciągłości skóry powinny zgłosić się do lekarza i po indywidualnej ocenie, może być zastosowana profilaktyka czynna lub czynno-bierna w zależności od stopnia skażenia rany (schemat profilaktyki wg PSO):

Historia szczepień pacjenta

Ryzyko wystąpienia tężca

Niskie

Wysokie

Nieszczepieni lub niekompletnie szczepieni lub historia szczepień niepewna

Szczepionka tężcowo-błonicza albo tężcowa – następnie kontynuować kolejne dawki szczepienia podstawowego według schematu: 0; 1; 6 miesiąc

Szczepionka tężcowo-błonicza albo tężcowa i antytoksyna (LIT – swoista immunoglobulina 250/500 j.m.) – następnie kontynuować kolejne dawki szczepienia podstawowego według schematu: 0; 1; 6 miesiąc

Szczepienie podstawowe lub przypominające – ostatnia dawka więcej niż 10 lat temu

Szczepionka tężcowo-błonicza albo tężcowa – jedna przypominająca dawka albo szczepionka przeciw BŁONICY, TĘŻCOWI, KRZTUŚCOWI ze zmniejszoną zawartością komponentu krztuścowego zawierającą bezkomórkowy komponent krztuśca Tdap – jedna przypominająca dawka

Szczepionka tężcowo-błonicza albo tężcowa – jedna przypominająca dawka albo szczepionka przeciw BŁONICY, TĘŻCOWI, KRZTUŚCOWI ze zmniejszoną zawartością komponentu krztuścowego zawierającą bezkomórkowy komponent krztuśca Tdap – jedna przypominająca dawka i antytoksyna (LIT – swoista immunoglobulina 250/500 j.m.)

Szczepienie podstawowe lub przypominające – ostatnia dawka 5–10 lat temu

Szczepionka tężcowo-błonicza lub tężcowa – jedna przypominająca dawka

Szczepionka tężcowo-błonicza lub tężcowa – jedna przypominająca dawka

Szczepienie podstawowe lub przypominające – ostatnia dawka mniej niż 5 lat temu

Nie wymaga

Nie wymaga ewentualnie, gdy szczególnie wysokie ryzyko, należy rozważyć szczepienie szczepionką tężcowo-błoniczą lub tężcową – jedna przypominająca dawka

  1. Szczepienia poekspozycyjne są zalecane:

    • osobom dorosłym, które w ciągu ostatnich 5 lat nie otrzymały szczepienia przeciw tężcowi, uczestniczącym w czynnościach ratowniczych, porządkowych, które mają wysokie ryzyko urazu w kontakcie z wodą powodziową lub skażonymi odpadami powodziowymi (m.in. funkcjonariusze, pracownicy porządkowi, wolontariusze;

    • wszystkim osobom przebywającym na terenach dotkniętych powodzią, które nie otrzymały szczepienia przypominającego w ciągu ostatnich 10 lat albo nie były szczepione w ogóle.

2. SZCZEPIENIA PRZECIW WIRUSOWEMU ZAPALENIU WĄTROBY TYPU A

W związku z niską zachorowalnością przed powodzią na WZW A na terenach dotkniętych powodzią, obecnie nie ma racjonalnych podstaw do zalecenia masowych szczepień przeciw tym chorobom zakaźnym

  1. szczepienia przedekspozycyjne są zalecane osobom, które są narażone na długotrwałą ekspozycję na odpady popowodziowe, ścieki, oczyszczanie wody, przygotowywanie żywności na masową skalę, personel medyczny;

  2. szczepienia poekspozycyjne są zalecane osobom po kontakcie z osobą chorą lub jej wydalinami, wydzielinami, przedmiotami skażonymi.

3. SZCZEPIENIA PRZECIW DUROWI BRZUSZNEMU

W związku z niską zachorowalnością na dur brzuszny przed powodzią na terenach dotkniętych klęską żywiołową, obecnie nie ma racjonalnych podstaw do zalecenia masowych szczepień przeciw tej chorobie zakaźnej. Szczepienia przedekspozycyjne są zalecane osobom, które zawodowo są narażone na długotrwały kontakt ze skażonymi przedmiotami (w tym służby ratunkowe, strażacy, policja, WOT, wojsko, pracownicy przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych) oraz personel medyczny.

Powyższe stanowisko będzie aktualizowane, jeśli sytuacja epidemiologiczna na terenach dotkniętych powodzią ulegnie istotnej zmianie. 

stan na 22.09.2024

źródło: GIS