Medicalpress
Eksperci Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreślają pilną potrzebę poprawy diagnostyki i leczenia kardiomiopatii w Polsce. Złożony charakter tej grupy chorób oraz ograniczona dostępność badań przesiewowych sprawiają, że kardiomiopatie są wykrywane zbyt późno, co znacznie obniża skuteczność terapii i zwiększa śmiertelność wśród pacjentów.
Niepokojące dane
 
Kardiomiopatie obejmują szeroką grupę schorzeń serca, zarówno genetycznych, jak i nabytych, a ich podział opiera się na cechach fenotypowych. Klasyfikacja wyróżnia pięć głównych typów: kardiomiopatię rozstrzeniową, przerostową, restrykcyjną, arytmogenną kardiomiopatię prawej komory oraz nierozstrzeniową kardiomiopatię lewej komory. Każdy z tych typów charakteryzuje się różnorodnymi przyczynami i obrazami klinicznymi, co wpływa na ich rozpoznawalność i odpowiedź na leczenie.
 
Raport opracowany w ramach projektu „Mapy potrzeb zdrowotnych w zakresie kardiologii” pokazuje, że diagnoza kardiomiopatii w Polsce najczęściej odbywa się w warunkach szpitalnych – u 93,4% pacjentów. Co alarmujące, w 68,2% przypadków diagnoza stawiana jest w trybie pilnym, a jedynie 25,1% chorych trafia do szpitala w trybie planowym. Oznacza to, że kardiomiopatie są wykrywane dopiero na zaawansowanym etapie choroby, co znacząco utrudnia skuteczne leczenie – podkreśla prof. dr hab. n. med. Katarzyna Mizia – Stec, Kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Jeszcze większe obawy budzi dalszy los pacjentów po hospitalizacji. Dane wskazują, że wśród osób hospitalizowanych w trybie pilnym aż 23% umiera, a 28% nie pojawia się ponownie w systemie ochrony zdrowia z kodem odpowiadającym rozpoznaniu. W przypadku chorych diagnozowanych planowo, śmiertelność wynosi 18%, a aż 44% pacjentów nie kontynuuje leczenia w systemie ochrony zdrowia. Co więcej, jedynie 15,28% pacjentów po diagnozie trafia pod specjalistyczną opiekę kardiologiczną.
 
– Kardiomiopatie w dużej części przypadków mogą manifestować się w różnym wieku — potrzebna jest zatem odpowiednia opieka pediatryczna i opieka nad chorymi dorosłymi. W celu optymalizacji procesu leczenia, niezbędna jest zindywidualizowana i skoordynowana, a często również multidyscyplinarna opieka nad chorymi – dodaje prof. dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski, past prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Znaczenie badań genetycznych w kierunku leczenia dziedzicznych chorób układu krążenia – raport
 
Jak wynika z raportu „Znaczenie badań genetycznych w kierunku leczenia dziedzicznych chorób układu krążenia”, dostęp do badań genetycznych dla pacjentów z dziedzicznymi chorobami układu krążenia jest w Polsce niewystarczający. Refundacja badań przysługuje jedynie pacjentom ze skierowaniem od genetyka pracującego w poradni genetycznej, jednak w całym kraju działa jedynie 26 takich placówek, w których zatrudnionych jest zaledwie 150 specjalistów. Co więcej, większość z nich nie zajmuje się chorobami układu krążenia, co dodatkowo ogranicza dostępność diagnostyki dla pacjentów kardiologicznych.
 
Właściwa, czyli skuteczna diagnostyka wymaga kompleksowego podejścia, obejmującego ocenę objawów klinicznych, badania obrazowe, genetyczne oraz histologiczne. Pacjenci z kardiomiopatiami wymagają podjęcia ważnych decyzji terapeutycznych w trybie pilnym z uwagi na wysokie ryzyko nagłego zgonu sercowego lub szansę na wprowadzenie celowanego leczenia.  Niestety, w Polsce dostępność badań genetycznych, które odgrywają kluczową rolę w diagnostyce i monitorowaniu pacjentów oraz ich rodzin, jest nadal ograniczona, bowiem średni czas oczekiwania w poradni genetycznej wynosi około 1,5 roku do 2 lat, w trybie pilnym 6 do 12 miesięcy – wskazuje prof. dr hab. n. med. Elżbieta Katarzyna Biernacka, Kierownik Poradni Wad Wrodzonych Serca i Zaburzeń Rytmu o Podłożu Genetycznym, Klinika Wad Wrodzonych Serca, Narodowy Instytut Kardiologii Stefana Kardynała Wyszyńskiego-Państwowy Instytut Badawczy.

Prof. Biernacka dodaje, że  konieczne jest nadanie uprawnień do kierowania na refundowane badania genetyczne kardiologom z wyspecjalizowanych ośrodków, tak jak ma to miejsce w Hiszpanii czy we Włoszech.
 
Co dalej z leczeniem kardiomiopatii?
 
Eksperci podkreślają konieczność stworzenia w Polsce multidyscyplinarnych zespołów ds. kardiomiopatii, które – wzorem systemów działających we Francji, Włoszech czy Hiszpanii – zapewnią skoordynowaną i zindywidualizowaną opiekę nad pacjentami. Wczesna diagnoza i dostęp do nowoczesnych metod leczenia są kluczowe dla poprawy rokowań pacjentów oraz ograniczenia liczby zgonów.
 
Niezbędne jest zapewnienie lepszego i szybszego dostępu do badań przesiewowych i diagnostycznych oraz opracowanie modelu opieki, który umożliwi wcześniejsze wykrywanie kardiomiopatii i skuteczniejsze leczenie pacjentów. Wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań systemowych pomoże skrócić czas diagnozy i poprawić jakość terapii, co przełoży się na wyższe wskaźniki przeżywalności i lepszą jakość życia pacjentów. Będziemy intensyfikować działania mające na celu zwiększenie świadomości na temat potrzeb w zakresie leczenia kardiomiopatii – podsumowuje prof. dr hab. n. med. Robert J. Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Prezes PTK stanowczo podkreślił, że kluczowy jest dostęp do szybkiej diagnostyki oraz czerpanie ze światowych osiągnieć w zakresie innowacyjnego leczenia, również farmakologicznego.
 
Stanowisko ekspertów zostało opublikowane w Zeszytach Edukacyjnych Kardiologii Polskiej.

źródło: PTK

W kontekście zdrowia układu sercowo-naczyniowego działania prewencyjne należy traktować jako interwencję, która zmniejsza ryzyko wystąpienia oraz progresji choroby. Z drugiej strony, leczenie interwencyjne schorzeń kardiologicznych należy traktować jako prewencję niekorzystnych zdarzeń. Założenia koncepcji połączenia kardiologii prewencyjnej i interwencyjnej wyjaśnia dr hab. med. Michał Hawranek, kierownik Pracowni Hemodynamiki I Radiologii Zabiegowej w Śląskim Centrum Chorób Serca, członek Komitetu Organizacyjnego Konferencji Prevention & Intervention 2024.
Komentarz eksperta
 
Założeniem koncepcji Prevention & Intervention jest połączenie dwóch światów: kardiologii prewencyjnej i interwencyjnej. Kompetencje specjalistów z poszczególnych obszarów kardiologii stykają się przecież i uzupełniają na poszczególnych etapach terapii pacjentów kardiologicznych. Zrozumienie wzajemnych perspektyw i oczekiwań wszystkich zaangażowanych stron wydaje się szczególnie istotne dla efektywności prowadzonego procesu terapeutycznego.
 
W codziennej praktyce klinicznej naszym wspólnym celem jest poprawa jakości i długości życia pacjentów. Działania prewencyjne należy traktować jako interwencję, która zmniejsza ryzyko wystąpienia oraz progresji choroby. Z drugiej strony, leczenie interwencyjne schorzeń kardiologicznych należy traktować jako prewencję niekorzystnych zdarzeń. Po prostu: prewencja to (skuteczna!) interwencja a interwencja to efektywna prewencja.
 
Koncepcja „zdrowe serce przez całe życie”, stanowiąca temat przewodni tegorocznej, drugiej edycji konferencji Prevention & Intervention, która odbędzie się w dniach 11-13 października 2024 roku w Warszawie,  zakłada, że dbanie o zdrowie serca nie jest jednorazowym działaniem, ale procesem trwającym przez wszystkie etapy życia człowieka.
 
Od młodości do późnej starości serce wymaga stałej opieki, która obejmuje regularne monitorowanie stanu zdrowia, identyfikację czynników ryzyka oraz wdrażanie odpowiednich interwencji profilaktycznych i leczniczych. Oznacza to zrównoważony styl życia, zdrową dietę, aktywność fizyczną, kontrolę ciśnienia krwi, poziomu cholesterolu, cukru oraz unikanie używek, takich jak tytoń czy nadmiar alkoholu. Celem tak pojmowanej opieki jest zapobieganie rozwojowi chorób sercowo-naczyniowych i utrzymanie serca w dobrej kondycji na każdym etapie życia, a nie tylko reagowanie na pojawiające się problemy. Z drugiej strony, jeśli mimo wszystko pojawią się niepokojące objawy, jedynym uzupełnieniem prewencji jest wykonana w odpowiednim czasie interwencja.
 
Nowoczesne zarządzanie ryzykiem sercowo-naczyniowym polega na zindywidualizowanym podejściu do pacjenta, które uwzględnia jego historię zdrowotną, genetykę, styl życia i inne czynniki ryzyka. Dodatkowo, pozwala na stwierdzenie kiedy i jak wykonać wskazaną interwencję, obejmującą działania takie jak:
 
Podsumowując, współczesne zarządzanie ryzykiem sercowo-naczyniowym to połączenie nowoczesnych technologii diagnostycznych, precyzyjnych terapii farmakologicznych, interwencji przezskórnych i chirurgicznych oraz szeroko zakrojonej prewencji, której celem jest utrzymanie zdrowego serca przez całe życie.

źrodło: Prevention&Intervention
W dynamicznie zmieniającym się systemie opieki kardiologicznej istotną a często „niewidzialną” grupą demograficzną są młodzi dorośli żyjący z chorobami serca. Wbrew powszechnemu przekonaniu problemy kardiologiczne dotykają nie tylko osób starszych – na różne choroby serca i naczyń diagnozowanych jest coraz więcej młodych osób. Ten trend wymaga zmiany podejścia do sposobu świadczenia opieki, z naciskiem na unikalne potrzeby i wyzwania młodszej grupy chorych – uważa prof. Izabella Uchmanowicz z Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, członkini Komitetu Organizacyjnego konferencji Prevention & Intervention 2024.
Komentarz ekspertki

W dniach 11-13 października 2024 roku w Warszawie odbędzie się konferencja Prevention & Intervention 2024. Tematem przewodnim tegorocznej edycji inicjatywy jest zdrowe serce przez całe życie – od młodości do dojrzałości. Szczególna uwaga wykładowców i uczestników wydarzenia zostanie skierowana na młodych dorosłych ze schorzeniami serca i naczyń.

Kim są młodzi dorośli z chorobami sercowo-naczyniowymi? Są to osoby od późnej adolescencji do wczesnych lat czterdziestych. Ta grupa często zmaga się z wrodzonymi wadami serca, kardiomiopatiami czy wczesnym rozwojem choroby wieńcowej a także innymi schorzeniami. Diagnoza postawiona w kluczowych latach rozwoju – psychofizycznego, ale także osobistego, zawodowego i rodzinnego – stawia przed pacjentami specyficzne psychospołeczne i medyczne wyzwania, które zazwyczaj nie występują w starszych grupach pacjentów.

Unikalne wyzwania w zakresie opieki nad młodymi dorosłymi z chorobami serca:
  1. wpływ psychospołeczny: młodzi dorośli są na etapie budowania swojej kariery i założenia rodziny. Diagnoza choroby serca może znacząco wpłynąć na ich zdrowie psychiczne, prowadząc do poczucia izolacji, depresji i lęku o przyszłość.
  2. obciążenie finansowe: koszty medyczne mogą być szczególnie uciążliwe dla młodych dorosłych, którzy mogą nie posiadać jeszcze stabilizacji finansowej czy odpowiedniego ubezpieczenia, które mają już najczęściej osoby starsze.
  3. długoterminowe zarządzanie zdrowiem: młodsi pacjenci prawdopodobnie będą żyć ze swoją chorobą przez wiele lat, wymagając ciągłej i często intensywnej opieki medycznej, aby skutecznie zarządzać procesem leczenia i efektywnie hamować postęp choroby.
Dlaczego konieczna jest inna opieka?
Młodzi dorośli mogą wymagać innych dawek leków lub indywidualnych planów leczenia, które zaadresują zarówno bieżące, jak i długoterminowe aspekty zarządzania przewlekłą chorobą sercowo-naczyniową. Leczenie musi uwzględniać przykładowo wpływ prowadzonej terapii na płodność, planowanie rodziny oraz możliwość utrzymania aktywnego trybu życia – dla omawianej grupy wiekowej są to kwestie o znaczeniu kluczowym.

Ta grupa demograficzna znacznie korzysta na solidnych systemach wsparcia, w tym doradztwie i grupach wsparcia rówieśniczego, które adresują ich unikalne emocjonalne i praktyczne potrzeby.

Wydaje się oczywiste, że dostawcy usług zdrowotnych i decydenci muszą dostosować się do zmieniającej się demografii chorób sercowo-naczyniowych. Obejmuje to szkolenie klinicystów w zakresie specyficznych potrzeb młodszych pacjentów oraz integrację wsparcia psychologicznego i zarządzania stylem życia z programami opieki kardiologicznej.

Ponadto, podnoszenie świadomości w zakresie występowania i charakterystyki oraz wyzwań związanych z chorobami serca występującymi u młodych dorosłych jest kluczowe, aby zapewnić, że ta grupa pacjentów nie zostanie pominięta w systemie zasadniczo zaprojektowanym dla starszych osób.

Jednym z przykładowych wyzwań tego rodzaju są luki w systemie opieki kardiologicznej: dziś nierzadko pacjent, który od okresu dziecięcego był prowadzony przez ośrodek specjalizujący się w opiece nad dziećmi, po ukończeniu 18. roku życia trafia w przysłowiową próżnię – musi na nowo szukać ośrodka prowadzącego osoby dorosłe.

Nierzadko, jak wskazano, ośrodki dedykowane osobom dorosłym prowadzą przede wszystkim pacjentów w starszym i podeszłym wieku – bez odpowiedniego przygotowania wyzwania związane ze wspieraniem młodego pacjenta w zakresie przygotowania go do jego planów prokreacyjnych czy prowadzenia aktywności sportowych mogą być w takich centrach trudne do zaspokojenia.

 
źródło: Prevention&Intervention
11 kwietnia br. Parlamentarny Zespół ds. Kardiologii dyskutował na temat priorytetów dla tej dziedziny medycyny na najbliższe lata. W posiedzeniu udział wzięli wybitni specjaliści w dziedzinie chorób krążenia, m.in. dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii prof. Janina Stępińska, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Robert Gil i prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego prof. Maciej Banach. W pracach Zespołu ds. Kardiologii uczestniczyła też rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak.
W trakcie debaty skupiono się przede wszystkim na profilaktyce i prewencji chorób układu krążenia u dzieci. Jak poinformowała przewodnicząca Zespołu senator Agnieszka Gorgoń-Komor, Senat zamierza ogłosić rok 2025 rokiem profilaktyki zdrowotnej.

Dlatego obecne posiedzenie poświęcono wypracowaniu konkretnych konkluzji i rekomendacji dotyczących profilaktyki i prewencji tych chorób u najmłodszych. Podsumowując dyskusję, przypomniała m.in., że wielokrotnie padało podczas niej stwierdzenie, iż „cholesterol nie boli”, które w dowcipny sposób nawołuje niejako do podjęcia działań, o których mówili prelegenci.

Przewodnicząca Komisji Zdrowia senator Beata Libera-Małecka wskazała, że posiedzenie było w gruncie rzeczy konferencją naukową, która pokazała, jak wiele wyzwań stoi przed nami zarówno w kardiologii, jak i w całej medycynie. Zdaniem senator najmocniej wybrzmiały edukacja i profilaktyka. Można powiedzieć, że nie mamy już problemów z leczeniem, istnieje natomiast problem związany z profilaktyką zdrowotną.

Jak wskazała, mamy wiele programów medycznych i zdrowotnych, na czele z Narodowym Programem Zdrowia, na które idą ogromne pieniądze, a ich efekty, niestety, są zerowe. Podstawowe pytanie brzmi więc: w jak sposób zaprogramować ich skuteczność, stworzyć program, który będzie właściwie służył społeczeństwu i zdrowiu publicznemu.

„Mi się nie chce już czekać” – przekonywał prof. Maciej Banach, wskazując, że eksperci i lekarze określili już konieczne do podjęcia działania zapobiegające chorobom układu krążenia, wynikające z hipercholestorolomnii rodzinnej czy wielochorobowości. Potrzeba jednak konkretnych decyzji administracyjnych, także politycznych.  Z odkładaniem „wiedzy” na później nie zgodziła się też prof. Małgorzata Myśliwiec z Uniwersytetu Gdańskiego.

Według niej konieczne jest przeprowadzanie badań przesiewowych u dzieci, wprowadzenie uniwersalnego screeningu w czasie bilansu 6-latka, stworzenie poradni lipidowych dla dzieci w całej  Polsce, a także protokołu przekazania pacjenta pod opiekę dla dorosłych i odwrotnie.

Wszystkie badania dowodzą, że włączenie leczenia hipolipemizującego ok. 6–10. roku życia jest korzystne, zmniejsza ryzyko rozwoju miażdżycy, incydentów sercowo-naczyniowych już po 35. roku życia. Zastosowanie badania przesiewowego populacyjnego, a następnie kaskadowego wśród członków rodziny pozwoli zastosować prewencję u młodych dorosłych z FH.

Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Robert Gil zaprezentował dekalog polskiej kardiologii na lata 2023–2025. Najpilniejsze potrzeby z punktu widzenia polskich pacjentów, dotyczące profilaktyki, diagnostyki i leczenia przedstawiła prezes Stowarzyszenia EcoSerce Agnieszka Wołczenko.

Zapoznano się też z priorytetami Ministerstwa Zdrowia w dziedzinie kardiologii. Prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Kliniki Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Śląskim Sercu Chorób Serca, omówił wstępne dane z realizacji programu „Lipidogram dla pierwszaka”, który pokazał, że  wczesna diagnostyka jest szansą na skuteczniejsze leczenie.

O wyzwaniach w zakresie diagnostyki i leczenia hipercholesterolemii rodzinnej mówiła prof. Marlena Broncel, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Farmakologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Prof. Adam Witkowski, pełnomocnik ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej zaprezentował dotychczasowe osiągnięcia i plany dotyczące Krajowej Sieci Kardiologicznej. Dyrektor generalna FH Europe Foundation Magdalena Daccord omówiła przykłady dobrych praktyk w leczeniu hipercholesterolemii rodzinnej w Polsce na tle UE.

źródło:Senat RP

Naukowcy z Chin doszli do wniosku, że osoby, które rozmawiają przez telefon komórkowy przez co najmniej 30 min tygodniowo, są o 12 proc. bardziej narażone na nadciśnienie tętnicze niż te, które rozmawiają krócej. Najbardziej narażeni są ci, u których dodatkowo występuje obciążenie genetyczne. Jeśli wyniki tych badań się potwierdzą, odkrycie może mieć znaczenie w profilaktyce chorób naczyniowych.

Częste rozmawianie przez telefon komórkowy pogarsza kondycję psychiczną i wywołuje zaburzenia snu, co może prowadzić do uszkodzenia naczyń krwionośnych i podwyższonego ciśnienia krwi – wyjaśnia w komentarzu przesłanym agencji Newseria Innowacje prof. Xianhui Qin, kierownik badań ze szpitala Nanfang w Southern Medical University w Guangzhou. – Ponadto niektóre badania sugerują, że promieniowanie RF-EMF emitowane przez telefony komórkowe może mieć niekorzystne skutki na poziomie molekularnym i komórkowym, w tym uszkodzenia DNA, stres oksydacyjny i stany zapalne. Efekty te mogą się również przyczyniać do rozwoju nadciśnienia tętniczego. Mechanizmy biologiczne leżące u podstaw dodatniego związku między rozmowami przez telefon komórkowy a ryzykiem nadciśnienia tętniczego wymagają jednak dokładniejszego przeanalizowania.

Naukowcy, bazując na danych zebranych z kwestionariuszy i na informacjach z brytyjskiego Biobanku, przeanalizowali związek między używaniem telefonu komórkowego do rozmów a nowo rozpoznanym nadciśnieniem tętniczym. Brali pod uwagę takie parametry jak wiek, płeć, wskaźnik masy ciała, rasa, predyspozycje genetyczne do wystąpienia nadciśnienia, wykształcenie, palenie papierosów i poziom glukozy we krwi. W badaniu wzięło udział ponad 212 tys. osób w wieku od 37 do 73 lat, które nie chorowały na nadciśnienie tętnicze.

Podczas okresu obserwacji, którego mediana wynosiła 12 lat, u 7 proc. badanych rozwinęło się nadciśnienie. Użytkownicy telefonów komórkowych byli o 7 proc, bardziej narażeni na wystąpienie choroby niż osoby, które nie ich nie używały. Wykazano też związek między czasem spędzanym na rozmowach telefonicznych a ryzykiem pojawienia się nadciśnienia tętniczego. Ci, którzy korzystali z telefonu do wykonywania i odbierania połączeń przez minimum 6 godz. tygodniowo, byli o 25 proc. bardziej narażeni na wzrost ciśnienia krwi w porównaniu do tych użytkowników, którzy rozmawiali przez telefon do 5 min tygodniowo.

Analiza wykazała ponadto, że prawdopodobieństwo wystąpienia nadciśnienia tętniczego było największe u osób z wysokim ryzykiem genetycznym, które spędzały co najmniej 30 min w ciągu tygodnia, rozmawiając przez telefon komórkowy. Było ono o 33 proc. wyższe niż u osób z niskim ryzykiem genetycznym, które na rozmowach spędzały mniej niż 30 min tygodniowo. Wyniki były podobne dla kobiet i mężczyzn. Oprócz tego okazało się, że korzystanie z zestawu głośnomówiącego nie miało wpływu na prawdopodobieństwo wystąpienia nadciśnienia tętniczego.

Wyniki badań chińskich naukowców mogą mieć istotne znaczenie dla ograniczenia rozmów z telefonów komórkowych w celu profilaktyki nadciśnienia tętniczego. Jak podkreśla prof. Xianhui Qin, zanim jednak możliwe będzie sformułowanie jakichkolwiek zaleceń klinicznych, trzeba przeprowadzić dalsze badania.

Po pierwsze, koniecznie należy przeanalizować związek między rozmowami przez telefon komórkowy a ryzykiem wystąpienia innych chorób naczyniowych. Dla przykładu inne badanie wykazało, że dłuższe korzystanie z telefonu komórkowego w ciągu tygodnia, w celu wykonywania lub odbierania połączeń, było istotnie związane z wyższym ryzykiem wystąpienia nowego epizodu przewlekłej choroby nerek. Po drugie, konieczne są dodatkowe badania w celu zbadania mechanizmów leżących u podstaw związku między rozmowami przez telefon komórkowy a chorobami naczyniowymi – tłumaczy ekspert z Southern Medical University w Guangzhou.

Zdaniem naukowca przyszłe badania powinny się też skupić na zweryfikowaniu, czy ograniczenie rozmów przez telefon komórkowy pozwoliłoby zapobiec lub opóźnić wystąpienie nadciśnienia tętniczego w populacji wysokiego ryzyka.

Nadciśnienie tętnicze jest jednym z głównych, możliwych do uniknięcia czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych i przedwczesnej śmierci na całym świecie. Globalna, standaryzowana pod względem wieku częstość występowania nadciśnienia wynosiła w 2015 roku 24,1 proc. wśród mężczyzn i 20,1 proc. wśród kobiet. Stąd też istnieje pilna potrzeba określenia większej liczby modyfikowalnych czynników w celu poprawy pierwotnej profilaktyki nadciśnienia tętniczego i zmniejszenia związanego z nim poważnego obciążenia chorobami – ocenia prof. Xianhui Qin.

To nie pierwsze badania nad związkiem między korzystaniem z telefonów komórkowych a ryzykiem wzrostu ciśnienia krwi. Wyniki poprzednich badań były jednak niespójne, ponieważ brano w nich pod uwagę nie tylko rozmowy, ale też inne aktywności związane z używaniem telefonów komórkowych, takie jak gry, czat czy SMS-y. 

Nadciśnienie tętnicze jest głównym czynnikiem ryzyka zawału serca i udaru oraz główną przyczyną przedwczesnej śmierci. Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, na tę chorobę cierpi prawie 1,3 mld osób w wieku od 30 do 79 lat. Jednocześnie z danych Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego wynika, że w 2022 roku 3/4 światowej populacji w wieku minimum 10 lat posiada telefon komórkowy. Liczba użytkowników telefonów komórkowych jest większa niż użytkowników internetu.

źródło: newseria

Ministerstwo Zdrowia chce do końca roku 2024 wydłużyć program leczenia otyłości KOS-BAR, który przewiduje kompleksową terapię włącznie z operacją bariatryczną. Warto się tym programem zainteresować – przybywa dowodów naukowych, że interwencja chirurga-bariatry przynosi nie tylko zmniejszenie masy ciała. W pakiecie z takim leczeniem jest mniejsze ryzyko zawałów, cukrzycy czy nowotworów. Łatwiej nawet jest się ożenić albo wyjść za mąż.
22 maja to Europejski Dzień Walki z Otyłością. Warto zwrócić uwagę na tę datę, bo jak podaje Narodowy Fundusz Zdrowia, już 25 proc. mieszkańców Polski zmaga się z chorobą otyłościową. Prognozy nie są, przy tym optymistyczne – za 6 lat na otyłość ma cierpieć aż 30 proc. dorosłych mieszkańców Polski. O tym, jak ta przypadłość wyniszcza zdrowie, napisano już wiele.

Wymieniając najważniejsze zagrożenia, można wskazać na cukrzycę, nadciśnienie i inne choroby układu krążenia, problemy z pęcherzykiem żółciowym, bezdech senny, choroby kości, mięśni, stawów, stłuszczenie wątroby. Dla ochrony przed otyłością i powrotu do zdrowszej wagi wiele można zdziałać samemu, czy ze wsparciem lekarza, dietetyka i trenera, ale czasami się to nie udaje. W niektórych przypadkach specjaliści proponują bardziej radykalne rozwiązanie – tzw. operację bariatryczną. Warto wiedzieć o korzyściach i zagrożeniach, jakie wiążą się z tym zabiegiem, zwłaszcza że w 15 ośrodkach w Polsce jest teraz realizowany program, dzięki któremu można uzyskać bezpłatną długoterminową pomoc – przed i po zabiegu. Szczegóły można znaleźć na stronie:
https://www.gov.pl/web/zdrowie/program-kompleksowej-opieki-medycznej-dla-chorych-na-otylosc-olbrzymia-leczona-chirurgicznie

Operacja bariatryczna – co to jest?

Proponowana jest najczęściej osobom z ekstremalną otyłością lub jej trochę łagodniejszą formą, ale silnie już zagrożonym powikłaniami. Istnieje kilka rodzajów takiej operacji. Wykonuje się ją w znieczuleniu ogólnym, zwykle metodami laparoskopowymi. W uproszczeniu mówiąc, zmniejsza się żołądek, co znacząco redukuje ilość jedzenia, jaką można przyjąć w czasie jednego posiłku. Czasami, dodatkowo skraca się drogę jedzenia przechodzącego przez układ pokarmowy, co z kolei zmniejsza wchłanianie substancji odżywczych.

Korzyści jest wiele. Oprócz wyraźnego spadku wagi ciała, operacja skutkuje wydłużeniem życia oraz poprawą leczenia aż 40 różnych chorób związanych z otyłością (m.in. cukrzycy, nadciśnienia, obturacyjnego bezdechu sennego, astmy itd.). Niektóre z nich udaje się nawet wyleczyć.

Opublikowane na początku maja badanie wskazało np. na skuteczność już przy obecności niealkoholowej stłuszczeniowej choroby wątroby (NAFLD), które z czasem może prowadzić do zapalenia, a później marskości wątroby. Otyłość, a także cukrzyca i insulinooporność to główne czynniki ryzyka rozwoju schorzenia. Nie jest ono przy tym rzadkością.
„Globalna zachorowalność na NAFLD osiągnęła 25 proc. i według prognoz, do 2030 roku ma osiągnąć 33 proc. Ściśle wiąże się ona z otyłością i zespołem metabolicznym. Może prowadzić do licznych powikłań, takich jak marskość i rak wątroby. Co więcej, może prowadzić także do poważnych powikłań ze strony układu krążenia” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Niestety, nie ma leków działających na NAFLD. Stosuje się zmiany w stylu życia, w tym właśnie zmniejszenie wagi. W badaniu wzięło udział ponad 150 tys. osób, z których niecałe 5 tys. przebyło najpopularniejszą formę operacji.
„W obu grupach sprawdziliśmy ryzyko głównych zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak niewydolność serca, zawał, udar, konieczność przeprowadzenia operacji serca oraz śmierć” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Zabieg, jak podają naukowcy „znacząco obniżył zagrożenie najważniejszymi zdarzeniami sercowo-naczyniowymi i zgonem”.

W tym względzie skutki utrzymywały się przez czas obserwacji sięgający 7 lat.
„Wielowymiarowa natura NAFLD, z różnorodnymi komplikacjami sprawia, że leczenie jest złożone. Mamy nadzieję, że nasze wyniki doprowadzą do zwiększenia świadomości odnośnie korzyści płynących z operacji bariatrycznej i jej roli w pomocy pacjentom z NALFD i otyłością” – podkreśla dr Singh.
Dzięki bariatrii mniej nowotworów

Z otyłością wiąże się także podwyższone zagrożenie różnymi rodzajami raka. Tutaj też, według naukowych danych, operacja i rehabilitacja po niej może niemało zaoferować. Opublikowane w ubiegłym roku badanie przeprowadzone w Gundersen Lutheran Health System pokazało wyraźny spadek ryzyka zachorowań na różne typy nowotworów. Obejmujące okres 10 lat zagrożenie rozwojem piersi, u otyłych osób poddanych operacji spadło do z 2,7 do 1,4 proc., nowotworów ginekologicznych – z 2,6 do 0,4 proc., raka nerki – z 0,8 do 0,10 proc., mózgu – z 0,9 do 0,2 proc., płuca – z 0,6 do 0,2 proc. i tarczycy – z 0,7 do 0,1 proc.

Naukowcy odnieśli dane odnośnie prawie 2 tys. osób po operacji do danych na temat ponad 2 tys. ochotników niepoddanych zabiegowi, dobranych odpowiednio pod względem wieku, płci i BMI.
„Wiedzieliśmy, że operacja bariatryczna obniży ryzyko raka, na podstawie wcześniejszych badań, ale zaskoczył nas zakres redukcji ryzyka dla niektórych nowotworów. Korzyści w zakresie zmniejszenia ryzyka raka z pomocą operacji pomagającej obniżyć wagę nie mogą być ignorowane i powinno się je uwzględniać w przypadku pacjentów z otyłością i dużym zagrożeniem nowotworami” – mówi Jared R. Miller, autor badania.
Powołując się na statystyki Centers for Disease Control and Prevention, naukowcy przypominają, że np. w USA, rocznie, w związku z otyłością diagnozuje się ponad 650 tys. nowotworów. Powoduje ona bowiem – wyjaśniają eksperci – rakotwórcze, przewlekłe zapalenia i niebezpiecznie podnosi poziom insuliny.

Nie powinien więc dziwić wynik opublikowanego przed rokiem badania, które rozpoczęło się już w 1987 roku. Obejmujący ponad 5 tys. osób projekt badawczy przeprowadzony na Uniwersytecie w Göteborgu pokazał, że osoby po zabiegu bariatrycznym żyją średnio dłużej od osób leczonych z powodu otyłości innymi metodami, choć ponad 5 lat krócej od przeciętnego przedstawiciela ogólnej populacji.
„Teraz po raz pierwszy dysponujemy miarą tego, jak bardzo operacja bariatryczna zwiększa oczekiwaną długość życia pacjenta – mówi autorka badania, prof. Lena Carlsson Ekander. – Ważne jest jednak, aby zaznaczyć, że mówimy o wartościach średnich. Nie wszyscy pacjenci są tacy sami, więc nie można zakładać, że każdemu zabieg taki przedłuży życie o trzy lata” – dodaje.
Więcej ślubów i rozwodów

Niektóre skutki zabiegu mogą jednak szczególnie zaskakiwać. Jak bowiem pokazali naukowcy z University of Pittsburgh, po takiej operacji znacząco rośnie prawdopodobieństwo, że poddający się jej pacjent się rozwiedzie, albo – przeciwnie – wejdzie w związek małżeński. Zarówno ryzyko rozwodu jak i szanse na ślub rosną aż o 100 proc. Praca opublikowana w ubiegłym roku jest, jak twierdzą jej autorzy, pierwszą publikacją poświęconą temu zagadnieniu.
„Celem operacji bariatrycznej jest zwykle utrata wagi, ale ludzie mają różne motywy, aby to osiągnąć” – zwraca uwagę prof. Wendy King, autorka badania.
„Pacjenci opisują także chęć zawarcia romantycznego związku czy poprawy swojej relacji. Przed tym badaniem nie mieliśmy porównawczych danych odnośnie zmian w statusie małżeńskim po operacji bariatrycznej – czy pacjenci częściej się pobierają, rozwodzą, tworzą stabilne związki?” – dodaje.
Ona i jej zespół prześledzili losy prawie 1,5 tys. osób, które przeszły zabieg. Wiek pacjentów mieścił się w przedziale od 19 do 75 lat, przy czym prawie 80 proc. stanowiły kobiety. 62 proc. ochotników żyło w związku małżeńskim lub z partnerem. Na zmianę statusu miały jednocześnie wpływ różne czynniki. Np. na małżeństwo częściej decydowali się młodsi uczestnicy i żyjący w związku partnerskim. Naukowców jednak zaskoczyło, że ilość utraconej masy nie miała dużego wpływu na decyzję o ślubie. Znaczenie miała natomiast poprawa zdrowia. Z kolei w przypadku separacji i rozwodu spadek wagi odgrywał już istotną rolę.
„Sugeruje to, że zmiana stylu życia pacjentów po operacji spowodowała, że mniej pasowali już do swoich partnerów – mówi prof. King. – Ważne, aby przyszłe badania wskazały kierunek różnych, odkrytych przez na zależności miedzy operacją bariatryczną i relacjami. Dzięki temu lekarze będą mogli lepiej doradzać swoim pacjentom odnośnie oczekiwań przed i po operacji” – twierdzi ekspertka.
Druga strona medalu

Trzeba jednak pamiętać, że operacja bariatryczna to poważny zabieg i podobnie jak wiele innych procedur chirurgicznych wiąże się z różnymi, typowymi dla nich zagrożeniami – np. krwotokami, infekcjami i innymi powikłaniami. Mogą też jednak pojawić się długofalowe komplikacje. Specjaliści wymieniają w tym miejscu niedrożność jelit, tzw. zespół poposiłkowy, kamienie żółciowe, wypukliny, zbyt niski poziom glukozy we krwi i ogólne niedożywienie, wymioty, chorobę refluksową przełyku, konieczność wykonania ponownej operacji.

I co najistotniejsze – operacja to tylko jeden z wielu etapów skutecznego leczenia otyłości. Aby odniosła pożądany skutek, konieczne jest zarówno odpowiednie przygotowanie do niej, jak i odpowiednio długa rehabilitacja po, w trakcie której pacjent uczy się żyć na nowo. Z tych też względów fakt choroby otyłościowej to tylko jedno z kryteriów kwalifikujących do operacji bariatrycznej.

 
źródło: Serwis Zdrowie
Ministerstwo Zdrowia chce do końca roku 2024 wydłużyć program leczenia otyłości KOS-BAR, który przewiduje kompleksową terapię włącznie z operacją bariatryczną. Warto się tym programem zainteresować – przybywa dowodów naukowych, że interwencja chirurga-bariatry przynosi nie tylko zmniejszenie masy ciała. W pakiecie z takim leczeniem jest mniejsze ryzyko zawałów, cukrzycy czy nowotworów. Łatwiej nawet jest się ożenić albo wyjść za mąż.
22 maja to Europejski Dzień Walki z Otyłością. Warto zwrócić uwagę na tę datę, bo jak podaje Narodowy Fundusz Zdrowia, już 25 proc. mieszkańców Polski zmaga się z chorobą otyłościową. Prognozy nie są, przy tym optymistyczne – za 6 lat na otyłość ma cierpieć aż 30 proc. dorosłych mieszkańców Polski. O tym, jak ta przypadłość wyniszcza zdrowie, napisano już wiele.

Wymieniając najważniejsze zagrożenia, można wskazać na cukrzycę, nadciśnienie i inne choroby układu krążenia, problemy z pęcherzykiem żółciowym, bezdech senny, choroby kości, mięśni, stawów, stłuszczenie wątroby. Dla ochrony przed otyłością i powrotu do zdrowszej wagi wiele można zdziałać samemu, czy ze wsparciem lekarza, dietetyka i trenera, ale czasami się to nie udaje. W niektórych przypadkach specjaliści proponują bardziej radykalne rozwiązanie – tzw. operację bariatryczną. Warto wiedzieć o korzyściach i zagrożeniach, jakie wiążą się z tym zabiegiem, zwłaszcza że w 15 ośrodkach w Polsce jest teraz realizowany program, dzięki któremu można uzyskać bezpłatną długoterminową pomoc – przed i po zabiegu. Szczegóły można znaleźć na stronie:
https://www.gov.pl/web/zdrowie/program-kompleksowej-opieki-medycznej-dla-chorych-na-otylosc-olbrzymia-leczona-chirurgicznie

Operacja bariatryczna – co to jest?

Proponowana jest najczęściej osobom z ekstremalną otyłością lub jej trochę łagodniejszą formą, ale silnie już zagrożonym powikłaniami. Istnieje kilka rodzajów takiej operacji. Wykonuje się ją w znieczuleniu ogólnym, zwykle metodami laparoskopowymi. W uproszczeniu mówiąc, zmniejsza się żołądek, co znacząco redukuje ilość jedzenia, jaką można przyjąć w czasie jednego posiłku. Czasami, dodatkowo skraca się drogę jedzenia przechodzącego przez układ pokarmowy, co z kolei zmniejsza wchłanianie substancji odżywczych.

Korzyści jest wiele. Oprócz wyraźnego spadku wagi ciała, operacja skutkuje wydłużeniem życia oraz poprawą leczenia aż 40 różnych chorób związanych z otyłością (m.in. cukrzycy, nadciśnienia, obturacyjnego bezdechu sennego, astmy itd.). Niektóre z nich udaje się nawet wyleczyć.

Opublikowane na początku maja badanie wskazało np. na skuteczność już przy obecności niealkoholowej stłuszczeniowej choroby wątroby (NAFLD), które z czasem może prowadzić do zapalenia, a później marskości wątroby. Otyłość, a także cukrzyca i insulinooporność to główne czynniki ryzyka rozwoju schorzenia. Nie jest ono przy tym rzadkością.
„Globalna zachorowalność na NAFLD osiągnęła 25 proc. i według prognoz, do 2030 roku ma osiągnąć 33 proc. Ściśle wiąże się ona z otyłością i zespołem metabolicznym. Może prowadzić do licznych powikłań, takich jak marskość i rak wątroby. Co więcej, może prowadzić także do poważnych powikłań ze strony układu krążenia” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Niestety, nie ma leków działających na NAFLD. Stosuje się zmiany w stylu życia, w tym właśnie zmniejszenie wagi. W badaniu wzięło udział ponad 150 tys. osób, z których niecałe 5 tys. przebyło najpopularniejszą formę operacji.
„W obu grupach sprawdziliśmy ryzyko głównych zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak niewydolność serca, zawał, udar, konieczność przeprowadzenia operacji serca oraz śmierć” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Zabieg, jak podają naukowcy „znacząco obniżył zagrożenie najważniejszymi zdarzeniami sercowo-naczyniowymi i zgonem”.

W tym względzie skutki utrzymywały się przez czas obserwacji sięgający 7 lat.
„Wielowymiarowa natura NAFLD, z różnorodnymi komplikacjami sprawia, że leczenie jest złożone. Mamy nadzieję, że nasze wyniki doprowadzą do zwiększenia świadomości odnośnie korzyści płynących z operacji bariatrycznej i jej roli w pomocy pacjentom z NALFD i otyłością” – podkreśla dr Singh.
Dzięki bariatrii mniej nowotworów

Z otyłością wiąże się także podwyższone zagrożenie różnymi rodzajami raka. Tutaj też, według naukowych danych, operacja i rehabilitacja po niej może niemało zaoferować. Opublikowane w ubiegłym roku badanie przeprowadzone w Gundersen Lutheran Health System pokazało wyraźny spadek ryzyka zachorowań na różne typy nowotworów. Obejmujące okres 10 lat zagrożenie rozwojem piersi, u otyłych osób poddanych operacji spadło do z 2,7 do 1,4 proc., nowotworów ginekologicznych – z 2,6 do 0,4 proc., raka nerki – z 0,8 do 0,10 proc., mózgu – z 0,9 do 0,2 proc., płuca – z 0,6 do 0,2 proc. i tarczycy – z 0,7 do 0,1 proc.

Naukowcy odnieśli dane odnośnie prawie 2 tys. osób po operacji do danych na temat ponad 2 tys. ochotników niepoddanych zabiegowi, dobranych odpowiednio pod względem wieku, płci i BMI.
„Wiedzieliśmy, że operacja bariatryczna obniży ryzyko raka, na podstawie wcześniejszych badań, ale zaskoczył nas zakres redukcji ryzyka dla niektórych nowotworów. Korzyści w zakresie zmniejszenia ryzyka raka z pomocą operacji pomagającej obniżyć wagę nie mogą być ignorowane i powinno się je uwzględniać w przypadku pacjentów z otyłością i dużym zagrożeniem nowotworami” – mówi Jared R. Miller, autor badania.
Powołując się na statystyki Centers for Disease Control and Prevention, naukowcy przypominają, że np. w USA, rocznie, w związku z otyłością diagnozuje się ponad 650 tys. nowotworów. Powoduje ona bowiem – wyjaśniają eksperci – rakotwórcze, przewlekłe zapalenia i niebezpiecznie podnosi poziom insuliny.

Nie powinien więc dziwić wynik opublikowanego przed rokiem badania, które rozpoczęło się już w 1987 roku. Obejmujący ponad 5 tys. osób projekt badawczy przeprowadzony na Uniwersytecie w Göteborgu pokazał, że osoby po zabiegu bariatrycznym żyją średnio dłużej od osób leczonych z powodu otyłości innymi metodami, choć ponad 5 lat krócej od przeciętnego przedstawiciela ogólnej populacji.
„Teraz po raz pierwszy dysponujemy miarą tego, jak bardzo operacja bariatryczna zwiększa oczekiwaną długość życia pacjenta – mówi autorka badania, prof. Lena Carlsson Ekander. – Ważne jest jednak, aby zaznaczyć, że mówimy o wartościach średnich. Nie wszyscy pacjenci są tacy sami, więc nie można zakładać, że każdemu zabieg taki przedłuży życie o trzy lata” – dodaje.
Więcej ślubów i rozwodów

Niektóre skutki zabiegu mogą jednak szczególnie zaskakiwać. Jak bowiem pokazali naukowcy z University of Pittsburgh, po takiej operacji znacząco rośnie prawdopodobieństwo, że poddający się jej pacjent się rozwiedzie, albo – przeciwnie – wejdzie w związek małżeński. Zarówno ryzyko rozwodu jak i szanse na ślub rosną aż o 100 proc. Praca opublikowana w ubiegłym roku jest, jak twierdzą jej autorzy, pierwszą publikacją poświęconą temu zagadnieniu.
„Celem operacji bariatrycznej jest zwykle utrata wagi, ale ludzie mają różne motywy, aby to osiągnąć” – zwraca uwagę prof. Wendy King, autorka badania.
„Pacjenci opisują także chęć zawarcia romantycznego związku czy poprawy swojej relacji. Przed tym badaniem nie mieliśmy porównawczych danych odnośnie zmian w statusie małżeńskim po operacji bariatrycznej – czy pacjenci częściej się pobierają, rozwodzą, tworzą stabilne związki?” – dodaje.
Ona i jej zespół prześledzili losy prawie 1,5 tys. osób, które przeszły zabieg. Wiek pacjentów mieścił się w przedziale od 19 do 75 lat, przy czym prawie 80 proc. stanowiły kobiety. 62 proc. ochotników żyło w związku małżeńskim lub z partnerem. Na zmianę statusu miały jednocześnie wpływ różne czynniki. Np. na małżeństwo częściej decydowali się młodsi uczestnicy i żyjący w związku partnerskim. Naukowców jednak zaskoczyło, że ilość utraconej masy nie miała dużego wpływu na decyzję o ślubie. Znaczenie miała natomiast poprawa zdrowia. Z kolei w przypadku separacji i rozwodu spadek wagi odgrywał już istotną rolę.
„Sugeruje to, że zmiana stylu życia pacjentów po operacji spowodowała, że mniej pasowali już do swoich partnerów – mówi prof. King. – Ważne, aby przyszłe badania wskazały kierunek różnych, odkrytych przez na zależności miedzy operacją bariatryczną i relacjami. Dzięki temu lekarze będą mogli lepiej doradzać swoim pacjentom odnośnie oczekiwań przed i po operacji” – twierdzi ekspertka.
Druga strona medalu

Trzeba jednak pamiętać, że operacja bariatryczna to poważny zabieg i podobnie jak wiele innych procedur chirurgicznych wiąże się z różnymi, typowymi dla nich zagrożeniami – np. krwotokami, infekcjami i innymi powikłaniami. Mogą też jednak pojawić się długofalowe komplikacje. Specjaliści wymieniają w tym miejscu niedrożność jelit, tzw. zespół poposiłkowy, kamienie żółciowe, wypukliny, zbyt niski poziom glukozy we krwi i ogólne niedożywienie, wymioty, chorobę refluksową przełyku, konieczność wykonania ponownej operacji.

I co najistotniejsze – operacja to tylko jeden z wielu etapów skutecznego leczenia otyłości. Aby odniosła pożądany skutek, konieczne jest zarówno odpowiednie przygotowanie do niej, jak i odpowiednio długa rehabilitacja po, w trakcie której pacjent uczy się żyć na nowo. Z tych też względów fakt choroby otyłościowej to tylko jedno z kryteriów kwalifikujących do operacji bariatrycznej.

 
źródło: Serwis Zdrowie
Choroby układu krążenia są główną przyczyną zgonów na świecie. Można skutecznie przeciwdziałać ich rozwojowi przez odpowiednie zmiany w stylu życia i diecie. W licznych badaniach wykazano, że dieta bogata w błonnik, nienasycone kwasy tłuszczowe i przeciwutleniacze wspomaga zdrowie serca, podczas gdy wysokie spożycie cukrów prostych, przetworzonego mięsa i tłuszczów odzwierzęcych wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chorób układu krążenia.
Prawidłowej diecie sprzyja okres wiosenny i letni. Po okresie zimy, w którym królowały warzywa okopowe, na targowiskach i w sklepach pojawiają się pierwsze warzywa sezonowe. Są to nowalijki, czyli najbardziej wyczekiwane warzywa roku. W końcówce marca można już wypatrywać pierwszych krajowych rzodkiewek, chrupiących młodych marchewek czy pomidorów. Warzywa te uprawiane są pod osłonami ze względu na dużą zmienność pogody w tym okresie.

Nowalijki zawierają więcej wody w porównaniu do tych z późniejszych zbiorów. Nadaje im to przyjemny delikatny smak, ale nieco mniej intensywny niż warzywa zbierane w pełni sezonu. Ich krucha konsystencja zachęca do chrupania ich na surowo. Taką warzywną przekąskę, o ile nie została okraszona majonezem, dipem czy solą można jeść bez ograniczeń do syta. Warzywa są produktami niskoenergetycznymi, a jednocześnie zapewniającymi uczucie sytości przez zawartość błonnika. Pozwala to na skuteczną kontrolę masy ciała, która w nadmiarze jest czynnikiem ryzyka rozwoju chorób układu krążenia. Błonnik zaś ma właściwości obniżające poziom cholesterolu we krwi oraz obniża ciśnienie krwi. Warzywa tak surowe, jak i w postaci gotowanej czy pieczonej – zup czy lecza, pomagają w normalizacji gospodarki węglowodanowej. Prawidłowy poziom glikemii sprzyja zaś utrzymaniu układu krwionośnego w dobrej kondycji.

Myśląc o prewencji chorób układu krążenia, warto w codziennej diecie uwzględnić pomidory. Dzięki nowoczesnym metodom uprawy możliwa jest produkcja bardzo smacznych odmian tych warzyw. Czasy, w których dostępne na przedwiośniu pomidory były wodniste i bez smaku minęły bezpowrotnie. Obecnie wyselekcjonowane odmiany zachwycają aromatem, delikatnością skórki a formy koktajlowe mają jeszcze więcej biologicznie aktywnych związków. Co niezwykle istotne w aspekcie zdrowia serca – pomidory są źródłem potasu. Ten składnik mineralny pozwala na lepszą kontrolę ciśnienia tętniczego tak ważnego w prewencji choroby wieńcowej. Ponadto zawarty w nich likopen zmniejsza ryzyko wystąpienia ataku serca i udaru. Zwiększenie spożycia pomidorów i ich przetworów ma pozytywny wpływ na profil lipidowy we krwi, wartości ciśnienia i funkcję śródbłonka naczyń krwionośnych.

Co ciekawe, zawartość likopenu jest wyższa w przetworach pomidorowych takich jak pasty, przeciery i koncentraty. Wynika to z procesu technologicznego, podczas którego zawarty w nasionach likopen uwalnia się do produktu.

Moc Polskich Warzyw

„Moc Polskich Warzyw” to kampania, która powstała z inicjatywy Zrzeszenia Producentów Papryki Rzeczypospolitej Polskiej. Obok ZPPRP, które koordynuje program, udział w projekcie biorą również: Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw, Stowarzyszenie Producentów Pomidorów i Ogórków pod Osłonami, Stowarzyszenie Malinowy Król, Stowarzyszenie Branży Grzybów Uprawnych oraz Stowarzyszenie Czosnek Galicyjski. Kampania jest finansowana ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.

źródło: PAP

Choroby układu krążenia są główną przyczyną zgonów na świecie. Można skutecznie przeciwdziałać ich rozwojowi przez odpowiednie zmiany w stylu życia i diecie. W licznych badaniach wykazano, że dieta bogata w błonnik, nienasycone kwasy tłuszczowe i przeciwutleniacze wspomaga zdrowie serca, podczas gdy wysokie spożycie cukrów prostych, przetworzonego mięsa i tłuszczów odzwierzęcych wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chorób układu krążenia.
Prawidłowej diecie sprzyja okres wiosenny i letni. Po okresie zimy, w którym królowały warzywa okopowe, na targowiskach i w sklepach pojawiają się pierwsze warzywa sezonowe. Są to nowalijki, czyli najbardziej wyczekiwane warzywa roku. W końcówce marca można już wypatrywać pierwszych krajowych rzodkiewek, chrupiących młodych marchewek czy pomidorów. Warzywa te uprawiane są pod osłonami ze względu na dużą zmienność pogody w tym okresie.

Nowalijki zawierają więcej wody w porównaniu do tych z późniejszych zbiorów. Nadaje im to przyjemny delikatny smak, ale nieco mniej intensywny niż warzywa zbierane w pełni sezonu. Ich krucha konsystencja zachęca do chrupania ich na surowo. Taką warzywną przekąskę, o ile nie została okraszona majonezem, dipem czy solą można jeść bez ograniczeń do syta. Warzywa są produktami niskoenergetycznymi, a jednocześnie zapewniającymi uczucie sytości przez zawartość błonnika. Pozwala to na skuteczną kontrolę masy ciała, która w nadmiarze jest czynnikiem ryzyka rozwoju chorób układu krążenia. Błonnik zaś ma właściwości obniżające poziom cholesterolu we krwi oraz obniża ciśnienie krwi. Warzywa tak surowe, jak i w postaci gotowanej czy pieczonej – zup czy lecza, pomagają w normalizacji gospodarki węglowodanowej. Prawidłowy poziom glikemii sprzyja zaś utrzymaniu układu krwionośnego w dobrej kondycji.

Myśląc o prewencji chorób układu krążenia, warto w codziennej diecie uwzględnić pomidory. Dzięki nowoczesnym metodom uprawy możliwa jest produkcja bardzo smacznych odmian tych warzyw. Czasy, w których dostępne na przedwiośniu pomidory były wodniste i bez smaku minęły bezpowrotnie. Obecnie wyselekcjonowane odmiany zachwycają aromatem, delikatnością skórki a formy koktajlowe mają jeszcze więcej biologicznie aktywnych związków. Co niezwykle istotne w aspekcie zdrowia serca – pomidory są źródłem potasu. Ten składnik mineralny pozwala na lepszą kontrolę ciśnienia tętniczego tak ważnego w prewencji choroby wieńcowej. Ponadto zawarty w nich likopen zmniejsza ryzyko wystąpienia ataku serca i udaru. Zwiększenie spożycia pomidorów i ich przetworów ma pozytywny wpływ na profil lipidowy we krwi, wartości ciśnienia i funkcję śródbłonka naczyń krwionośnych.

Co ciekawe, zawartość likopenu jest wyższa w przetworach pomidorowych takich jak pasty, przeciery i koncentraty. Wynika to z procesu technologicznego, podczas którego zawarty w nasionach likopen uwalnia się do produktu.

Moc Polskich Warzyw

„Moc Polskich Warzyw” to kampania, która powstała z inicjatywy Zrzeszenia Producentów Papryki Rzeczypospolitej Polskiej. Obok ZPPRP, które koordynuje program, udział w projekcie biorą również: Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw, Stowarzyszenie Producentów Pomidorów i Ogórków pod Osłonami, Stowarzyszenie Malinowy Król, Stowarzyszenie Branży Grzybów Uprawnych oraz Stowarzyszenie Czosnek Galicyjski. Kampania jest finansowana ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.

źródło: PAP

Według nowego badania opublikowanego w czasopiśmie Journal of the American College of Cardiology, osoby dorosłe, które chorowały na raka, są bardziej narażone na choroby serca i układu krążenia niż ludzie w populacji ogólnej. Badania prowadzone przez naukowców z Johns Hopkins Medicine w Baltimore, wykazały, że osoby, które przeżyły raka, mają o 42% wyższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych niż osoby bez historii nowotworu.
Badanie objęło 12414 uczestników, z których 3250 miało historię raka. Stwierdzono w nim, że ozdrowieńcy, mają o 52% wyższe ryzyko wystąpienia niewydolności serca i o 22% wyższe ryzyko udaru w porównaniu z osobami bez historii nowotworu. Badanie nie wykazało natomiast zwiększonego ryzyka choroby wieńcowej u osób z historią raka w porównaniu z osobami bez takiej historii.

Nowotwór to szeroki termin obejmujący około 200 różnych typów chorób nowotworowych. Naukowcy odkryli, że ryzyko chorób sercowo-naczyniowych było wyższe u osób, które przeżyły niektóre rodzaje raka. Analizując te różne typy raka, naukowcy odkryli, że osoby, które przeżyły raka piersi, płuc i jelita grubego, a także nowotwory krwi, były bardziej narażone na choroby sercowo-naczyniowe. Natomiast osoby, które przeżyły raka prostaty, nie mają takiego zwiększonego ryzyka.

– Poważne postępy w leczeniu raka oznaczają, że pacjenci żyją coraz dłużej. Oznacza to, że musimy teraz zwracać uwagę na inne choroby przewlekłe, zwłaszcza choroby serca, u ozdrowieńców – mówiła dr Elizabeth Selvin, profesor epidemiologii w Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health.

Badanie nie miało celu poszukiwania konkretnych przyczyn tego zwiększonego ryzyka, ale istnieje kilka możliwości. Jedną z nich są specyficzne terapie stosowane w leczeniu niektórych nowotworów. Na przykład chemioterapie antracyklinowe są dobrze znane z tego, że zwiększają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Podobnie radioterapia klatki piersiowej zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, czasami wiele lat po leczeniu.

– Potrzebne są dalsze badania, aby lepiej zrozumieć, dlaczego osoby, które przeżyły raka, mają większe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i czy można to częściowo wyjaśnić negatywnymi skutkami niektórych terapii przeciwnowotworowych na serce. – mówiła Roberta Florido, MD, M.H.S., pierwsza autorka artykułu i adiunkt medycyny oraz dyrektor kardioonkologii na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa. – Mamy nadzieję, że nasze badania zwiększą świadomość ryzyka chorób serca u osób, które przeżyły raka, oraz że świadczeniodawcy aktywnie wzmacniają znaczenie profilaktyki. 

źródło: Forbes
Według nowego badania opublikowanego w czasopiśmie Journal of the American College of Cardiology, osoby dorosłe, które chorowały na raka, są bardziej narażone na choroby serca i układu krążenia niż ludzie w populacji ogólnej. Badania prowadzone przez naukowców z Johns Hopkins Medicine w Baltimore, wykazały, że osoby, które przeżyły raka, mają o 42% wyższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych niż osoby bez historii nowotworu.
Badanie objęło 12414 uczestników, z których 3250 miało historię raka. Stwierdzono w nim, że ozdrowieńcy, mają o 52% wyższe ryzyko wystąpienia niewydolności serca i o 22% wyższe ryzyko udaru w porównaniu z osobami bez historii nowotworu. Badanie nie wykazało natomiast zwiększonego ryzyka choroby wieńcowej u osób z historią raka w porównaniu z osobami bez takiej historii.

Nowotwór to szeroki termin obejmujący około 200 różnych typów chorób nowotworowych. Naukowcy odkryli, że ryzyko chorób sercowo-naczyniowych było wyższe u osób, które przeżyły niektóre rodzaje raka. Analizując te różne typy raka, naukowcy odkryli, że osoby, które przeżyły raka piersi, płuc i jelita grubego, a także nowotwory krwi, były bardziej narażone na choroby sercowo-naczyniowe. Natomiast osoby, które przeżyły raka prostaty, nie mają takiego zwiększonego ryzyka.

– Poważne postępy w leczeniu raka oznaczają, że pacjenci żyją coraz dłużej. Oznacza to, że musimy teraz zwracać uwagę na inne choroby przewlekłe, zwłaszcza choroby serca, u ozdrowieńców – mówiła dr Elizabeth Selvin, profesor epidemiologii w Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health.

Badanie nie miało celu poszukiwania konkretnych przyczyn tego zwiększonego ryzyka, ale istnieje kilka możliwości. Jedną z nich są specyficzne terapie stosowane w leczeniu niektórych nowotworów. Na przykład chemioterapie antracyklinowe są dobrze znane z tego, że zwiększają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Podobnie radioterapia klatki piersiowej zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, czasami wiele lat po leczeniu.

– Potrzebne są dalsze badania, aby lepiej zrozumieć, dlaczego osoby, które przeżyły raka, mają większe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i czy można to częściowo wyjaśnić negatywnymi skutkami niektórych terapii przeciwnowotworowych na serce. – mówiła Roberta Florido, MD, M.H.S., pierwsza autorka artykułu i adiunkt medycyny oraz dyrektor kardioonkologii na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa. – Mamy nadzieję, że nasze badania zwiększą świadomość ryzyka chorób serca u osób, które przeżyły raka, oraz że świadczeniodawcy aktywnie wzmacniają znaczenie profilaktyki. 

źródło: Forbes
Choroby układu krążenia, czyli serca i naczyń, są główną przyczyną zgonów w Polsce. Odpowiedzią na to wyzwanie ma być Narodowy Program Chorób Układu Krążenia – który czeka na wpis do prac rządu. Działania skoncentrowano na pięciu obszarach: inwestycji w pacjenta, inwestycji w kadry, inwestycji w edukację, profilaktykę i styl życia, inwestycji w naukę i innowację, inwestycji w system opieki kardiologicznej” – mówił wiceminister zdrowia Waldemar Kraska podczas ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.

Podkreślił, że nadrzędnym celem nadrzędnym programu jest obniżenie zachorowań i zgonów z powodu chorób układu krążenia i zbliżenie wskaźników dotyczących zgonów, długości życia do unijnych, jak również zmniejszenie różnic w regionach dotyczących zachorowań dzięki zwiększeniu dostępności do odpowiednich świadczeń zdrowotnych, większemu upowszechnieniu profilaktyki.

Rocznie na działania wynikające z założeń programu przeznaczone będzie 270 mln zł, ale wiceminister twierdzi, że ta kwota może jeszcze się zmienić.


Kolejki do kardiologa

Konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii prof. Tomasz Hryniewiecki, który jest również koordynatorem prac nad przygotowaniem tego programu na lata 2022-2032, podkreślił, że w Polsce mamy już europejską średnią, jeśli chodzi o liczbę kardiologów. Niestety to nie ma przełożenia na zmniejszenie kolejek do specjalistów. I temu też na służyć narodowy program.

„Mamy już średnią europejską, jeśli chodzi o liczbę specjalistów kardiologów, ale cóż z tego? Nie przekłada się to na zmniejszenie kolejek do kardiologów, do poradni specjalistycznej. Dlaczego tak się dzieje? Bo kardiolodzy w Polsce zajmują się kontynuacją leczenia, przepisywaniem kolejnych recept u pacjentów w stanie stabilnym, a powinni pełnić bardziej funkcję konsultantów, którzy stawiają pierwsze rozpoznanie, proponują leczenie, uczestniczą w najbardziej zaawansowanym i skomplikowanym leczeniu, ale potem już kierują pacjentów do niższych szczebli ochrony zdrowia, np. do lekarzy rodzinnych, gdzie ta opieka może być kontynuowana. Oczywiście jeśli może być bezpiecznie kontynuowana” – podkreślił prof. Hryniewiecki.

Zwrócił uwagę, że w ramach programu położono nacisk m.in. na poprawę jakości badań przesiewowych, koordynację opieki nad pacjentem kardiologicznym, modernizację infrastruktury i wyposażenie ośrodków zajmujących się diagnostyką i leczeniem tych schorzeń.

„Mamy wiele ośrodków na wysokim poziomie, ale sprzęt się starzeje i trzeba go zmodernizować” – dodał.

Jego zdaniem również jednym z istotnych działań jest poprawa świadomości dzieci i młodzieży w sprawie chorób układu krążenia.

„Nie myślimy o zdrowym trybie życia i to nie dotyczy tylko dorosłych” – powiedział.

Smutne statystyki

Polacy aż dwukrotnie częściej niż inni Europejczycy umierają na choroby niedokrwienne serca oraz udaru mózgu.

„Nadciśnienie tętnicze, palenie tytoniu zaburzenia lipidowe oraz otyłość i cukrzyca stanowią te główne czynniki (prowadzące do wyższej – red.) umieralności” – podkreślił Kraska.

W latach 2018-2019 było realizowanych 20 programów profilaktyki chorób układu sercowo-naczyniowego. Właśnie po to, aby wzmocnić działania profilaktyczne powstał Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2032.

„Chcemy, aby dostępność do profilaktyki była taka sama w całym kraju, jak w dużych miastach.  Program ma na celu zwiększenie częstości badań profilaktycznych przesiewowych. Z tym jest problem od lat. Chcemy poprawić opiekę nad pacjentem kardiologicznym na tzw. całej ścieżce, czyli żeby pacjent wiedział, jak ma się poruszać i do jakich specjalistów ma być skierowany”  – powiedział prof. Hryniewiecki.

Nowe technologie w medycynie

Kolejnym etapem jest modernizacja infrastruktury i wyposażenia podmiotów leczniczych zajmujących się diagnostyka i leczeniem pacjentów z chorobami układu krążenia.

„Mamy wiele ośrodków na bardzo wysokim poziomie, natomiast technologia idzie do przodu, sprzęt się starzeje i konieczne jest odtworzenie możliwości technicznych” – dodał.

Podkreślił, że konieczne jest także dostosowanie struktury kadry medycznej.

„A z tym mamy problem w całej ochronie zdrowia. Poza tym, żeby medycyna była na najwyższym poziomie konieczne są badania naukowe prowadzone z najlepszymi światowymi ośrodkami” – powiedział prof. Hryniewiecki.  

Wdrożone mają zostać regulacje prawne, które będą wspierać prawidłowe odżywianie i profilaktykę antytytoniową. Prof. Hryniewiecki zwrócił uwagę na istotę zwiększania udziału pacjentów z chorobami układu krążenia w badaniach klinicznych, poprawę organizacji systemu badań naukowych w kardiologii czy rozwiązania legislacyjne dotyczące prowadzenia badań genetycznych i biobankowania.

„Chcemy też zwiększyć dostępność terapii medycznych, farmakologicznych i sprzętowych refundowanych przez NFZ” – podkreślił.

Dodał, że sporo takich terapii, z których nie mogą na razie korzystać polscy pacjenci, a są one dostępne już w Europie.

Ważne są też inwestycje w system opieki kardiologicznej. Tutaj również niesłychanie istotne działania, które mają zmienić podejście do pacjent i postawić na skoordynowaną opiekę kardiologiczną. Po to żeby lepiej wykorzystać specjalistów a pacjenci mogli do nich trafiać.

„To już się toczy i jest zaproponowane w pilotażu Krajowej Sieci Kardiologicznej w woj. mazowieckim. Działania zostały zainicjowane wiosną ubiegłego rok. Obecnie już ponad 700 pacjentów zostało włączonych do programu” – dodał prof. Hryniewiecki.

Sensem tego programu jest zaproponowanie lekarzom POZ oddalonym od najlepszych ośrodków możliwości szybkiego – maksymalnie w ciągu miesiąca –  skonsultowania ze specjalistą, tak aby można było powiedzieć, czy pacjent wymaga dalszej diagnostyki, czy może być odesłany do lekarza kierującego.

Potrzebna edukacja i profilaktyka

Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski, zwrócił uwagę na zalecenia dotyczące profilaktyki chorób sercowo-naczyniowych.

„Polska jest w wśród państwa o wysokiej grupie ryzyka zachorowalności. W porównaniu z Europą mamy o 30 proc. wyższą zachorowalność i część z tych przypadków może być zakończona zgonem” – powiedział prof. Mitkowski.

Niestety – jak zaznaczył – wspomniane wcześniej programy kardiologiczne nie cieszą się popularnością wśród Polaków.

„20 programów profilaktycznych w 7 województwach objęło tylko 50 tys. osób czyli 0,14 proc. naszej populacji. Z programu 40+ skorzystało 300 tys. osób na 20 mln,  które miały zostać nim objęte. Musimy powiązać realizację programów profilaktycznych z dostępem do opieki medycznej” – dodał proc. Mitkowski.

Największym wyzwaniem – zdaniem prof. Mitkowskiego – jest odwrócenie trendu dotyczącego zachorowalności na choroby sercowo-naczyniowe. Ważne jest też wydłużenie życia bez ograniczenia sprawności, czyli wdrażanie nowych metod zarówno farmakologicznych, jak i diagnostycznych.

Prof. Mitkowski uważa, że sukces programu będzie szybciej osiągnięty jeśli w jego realizację włączonych zostanie więcej podmiotów, a Polskie Towarzystwo Kardiologiczne nie zostało uwzględnione.


Jakie programy profilaktyczne są dostępne?

Wśród dostępnych programów profilaktycznych warto zwrócić uwagę na sześć najważniejszych:


Program profilaktyki raka piersi (mammografia)

Program adresowany jest do kobiet w wieku 50-69 lat, które spełniają jedno z poniższych kryteriów:

Program profilaktyki raka szyjki macicy (cytologia)

Program adresowany jest do kobiet w wieku 25-59 lat:

Kobiety, które były leczone z powodu nowotworu złośliwego szyjki macicy, po zakończeniu kontroli onkologicznej (decyzję podejmuje lekarz prowadzący leczenie onkologiczne) ponownie zostają objęte skryningiem cytologicznym.


Program profilaktyki gruźlicy

Program adresowany jest do osób powyżej 18. roku życia, które nie miały w dotychczasowym wywiadzie rozpoznanej gruźlicy, a w szczególności:

Program badań prenatalnych

Program adresowany jest do kobiet w ciąży spełniających co najmniej jedno z poniższych kryteriów:

Program profilaktyki chorób układu krążenia

Program adresowany jest do osób które:

Program profilaktyki chorób odtytoniowych (w tym POChP)

Etap podstawowy adresowany jest do osób powyżej 18. roku życia palących papierosy, w tym – w zakresie diagnostyki POChP (przewlekłej obturacyjnej choroby płuc) – do kobiet i mężczyzn pomiędzy 40. a 65. rokiem życia,

Etap specjalistyczny adresowany jest do osób uzależnionych od palenia tytoniu, skierowanych z etapu podstawowego programu realizowanego przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej lub z oddziału szpitalnego oraz zgłaszających się bez skierowania.

 

Na podstawie: Posiedzenie Sejmowej Komisji Zdrowia z dnia 07.04.2022

Źródło: Katarzyna Walterska, PAP

Choroby układu krążenia, czyli serca i naczyń, są główną przyczyną zgonów w Polsce. Odpowiedzią na to wyzwanie ma być Narodowy Program Chorób Układu Krążenia – który czeka na wpis do prac rządu. Działania skoncentrowano na pięciu obszarach: inwestycji w pacjenta, inwestycji w kadry, inwestycji w edukację, profilaktykę i styl życia, inwestycji w naukę i innowację, inwestycji w system opieki kardiologicznej” – mówił wiceminister zdrowia Waldemar Kraska podczas ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.

Podkreślił, że nadrzędnym celem nadrzędnym programu jest obniżenie zachorowań i zgonów z powodu chorób układu krążenia i zbliżenie wskaźników dotyczących zgonów, długości życia do unijnych, jak również zmniejszenie różnic w regionach dotyczących zachorowań dzięki zwiększeniu dostępności do odpowiednich świadczeń zdrowotnych, większemu upowszechnieniu profilaktyki.

Rocznie na działania wynikające z założeń programu przeznaczone będzie 270 mln zł, ale wiceminister twierdzi, że ta kwota może jeszcze się zmienić.


Kolejki do kardiologa

Konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii prof. Tomasz Hryniewiecki, który jest również koordynatorem prac nad przygotowaniem tego programu na lata 2022-2032, podkreślił, że w Polsce mamy już europejską średnią, jeśli chodzi o liczbę kardiologów. Niestety to nie ma przełożenia na zmniejszenie kolejek do specjalistów. I temu też na służyć narodowy program.

„Mamy już średnią europejską, jeśli chodzi o liczbę specjalistów kardiologów, ale cóż z tego? Nie przekłada się to na zmniejszenie kolejek do kardiologów, do poradni specjalistycznej. Dlaczego tak się dzieje? Bo kardiolodzy w Polsce zajmują się kontynuacją leczenia, przepisywaniem kolejnych recept u pacjentów w stanie stabilnym, a powinni pełnić bardziej funkcję konsultantów, którzy stawiają pierwsze rozpoznanie, proponują leczenie, uczestniczą w najbardziej zaawansowanym i skomplikowanym leczeniu, ale potem już kierują pacjentów do niższych szczebli ochrony zdrowia, np. do lekarzy rodzinnych, gdzie ta opieka może być kontynuowana. Oczywiście jeśli może być bezpiecznie kontynuowana” – podkreślił prof. Hryniewiecki.

Zwrócił uwagę, że w ramach programu położono nacisk m.in. na poprawę jakości badań przesiewowych, koordynację opieki nad pacjentem kardiologicznym, modernizację infrastruktury i wyposażenie ośrodków zajmujących się diagnostyką i leczeniem tych schorzeń.

„Mamy wiele ośrodków na wysokim poziomie, ale sprzęt się starzeje i trzeba go zmodernizować” – dodał.

Jego zdaniem również jednym z istotnych działań jest poprawa świadomości dzieci i młodzieży w sprawie chorób układu krążenia.

„Nie myślimy o zdrowym trybie życia i to nie dotyczy tylko dorosłych” – powiedział.

Smutne statystyki

Polacy aż dwukrotnie częściej niż inni Europejczycy umierają na choroby niedokrwienne serca oraz udaru mózgu.

„Nadciśnienie tętnicze, palenie tytoniu zaburzenia lipidowe oraz otyłość i cukrzyca stanowią te główne czynniki (prowadzące do wyższej – red.) umieralności” – podkreślił Kraska.

W latach 2018-2019 było realizowanych 20 programów profilaktyki chorób układu sercowo-naczyniowego. Właśnie po to, aby wzmocnić działania profilaktyczne powstał Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2032.

„Chcemy, aby dostępność do profilaktyki była taka sama w całym kraju, jak w dużych miastach.  Program ma na celu zwiększenie częstości badań profilaktycznych przesiewowych. Z tym jest problem od lat. Chcemy poprawić opiekę nad pacjentem kardiologicznym na tzw. całej ścieżce, czyli żeby pacjent wiedział, jak ma się poruszać i do jakich specjalistów ma być skierowany”  – powiedział prof. Hryniewiecki.

Nowe technologie w medycynie

Kolejnym etapem jest modernizacja infrastruktury i wyposażenia podmiotów leczniczych zajmujących się diagnostyka i leczeniem pacjentów z chorobami układu krążenia.

„Mamy wiele ośrodków na bardzo wysokim poziomie, natomiast technologia idzie do przodu, sprzęt się starzeje i konieczne jest odtworzenie możliwości technicznych” – dodał.

Podkreślił, że konieczne jest także dostosowanie struktury kadry medycznej.

„A z tym mamy problem w całej ochronie zdrowia. Poza tym, żeby medycyna była na najwyższym poziomie konieczne są badania naukowe prowadzone z najlepszymi światowymi ośrodkami” – powiedział prof. Hryniewiecki.  

Wdrożone mają zostać regulacje prawne, które będą wspierać prawidłowe odżywianie i profilaktykę antytytoniową. Prof. Hryniewiecki zwrócił uwagę na istotę zwiększania udziału pacjentów z chorobami układu krążenia w badaniach klinicznych, poprawę organizacji systemu badań naukowych w kardiologii czy rozwiązania legislacyjne dotyczące prowadzenia badań genetycznych i biobankowania.

„Chcemy też zwiększyć dostępność terapii medycznych, farmakologicznych i sprzętowych refundowanych przez NFZ” – podkreślił.

Dodał, że sporo takich terapii, z których nie mogą na razie korzystać polscy pacjenci, a są one dostępne już w Europie.

Ważne są też inwestycje w system opieki kardiologicznej. Tutaj również niesłychanie istotne działania, które mają zmienić podejście do pacjent i postawić na skoordynowaną opiekę kardiologiczną. Po to żeby lepiej wykorzystać specjalistów a pacjenci mogli do nich trafiać.

„To już się toczy i jest zaproponowane w pilotażu Krajowej Sieci Kardiologicznej w woj. mazowieckim. Działania zostały zainicjowane wiosną ubiegłego rok. Obecnie już ponad 700 pacjentów zostało włączonych do programu” – dodał prof. Hryniewiecki.

Sensem tego programu jest zaproponowanie lekarzom POZ oddalonym od najlepszych ośrodków możliwości szybkiego – maksymalnie w ciągu miesiąca –  skonsultowania ze specjalistą, tak aby można było powiedzieć, czy pacjent wymaga dalszej diagnostyki, czy może być odesłany do lekarza kierującego.

Potrzebna edukacja i profilaktyka

Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski, zwrócił uwagę na zalecenia dotyczące profilaktyki chorób sercowo-naczyniowych.

„Polska jest w wśród państwa o wysokiej grupie ryzyka zachorowalności. W porównaniu z Europą mamy o 30 proc. wyższą zachorowalność i część z tych przypadków może być zakończona zgonem” – powiedział prof. Mitkowski.

Niestety – jak zaznaczył – wspomniane wcześniej programy kardiologiczne nie cieszą się popularnością wśród Polaków.

„20 programów profilaktycznych w 7 województwach objęło tylko 50 tys. osób czyli 0,14 proc. naszej populacji. Z programu 40+ skorzystało 300 tys. osób na 20 mln,  które miały zostać nim objęte. Musimy powiązać realizację programów profilaktycznych z dostępem do opieki medycznej” – dodał proc. Mitkowski.

Największym wyzwaniem – zdaniem prof. Mitkowskiego – jest odwrócenie trendu dotyczącego zachorowalności na choroby sercowo-naczyniowe. Ważne jest też wydłużenie życia bez ograniczenia sprawności, czyli wdrażanie nowych metod zarówno farmakologicznych, jak i diagnostycznych.

Prof. Mitkowski uważa, że sukces programu będzie szybciej osiągnięty jeśli w jego realizację włączonych zostanie więcej podmiotów, a Polskie Towarzystwo Kardiologiczne nie zostało uwzględnione.


Jakie programy profilaktyczne są dostępne?

Wśród dostępnych programów profilaktycznych warto zwrócić uwagę na sześć najważniejszych:


Program profilaktyki raka piersi (mammografia)

Program adresowany jest do kobiet w wieku 50-69 lat, które spełniają jedno z poniższych kryteriów:

Program profilaktyki raka szyjki macicy (cytologia)

Program adresowany jest do kobiet w wieku 25-59 lat:

Kobiety, które były leczone z powodu nowotworu złośliwego szyjki macicy, po zakończeniu kontroli onkologicznej (decyzję podejmuje lekarz prowadzący leczenie onkologiczne) ponownie zostają objęte skryningiem cytologicznym.


Program profilaktyki gruźlicy

Program adresowany jest do osób powyżej 18. roku życia, które nie miały w dotychczasowym wywiadzie rozpoznanej gruźlicy, a w szczególności:

Program badań prenatalnych

Program adresowany jest do kobiet w ciąży spełniających co najmniej jedno z poniższych kryteriów:

Program profilaktyki chorób układu krążenia

Program adresowany jest do osób które:

Program profilaktyki chorób odtytoniowych (w tym POChP)

Etap podstawowy adresowany jest do osób powyżej 18. roku życia palących papierosy, w tym – w zakresie diagnostyki POChP (przewlekłej obturacyjnej choroby płuc) – do kobiet i mężczyzn pomiędzy 40. a 65. rokiem życia,

Etap specjalistyczny adresowany jest do osób uzależnionych od palenia tytoniu, skierowanych z etapu podstawowego programu realizowanego przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej lub z oddziału szpitalnego oraz zgłaszających się bez skierowania.

 

Na podstawie: Posiedzenie Sejmowej Komisji Zdrowia z dnia 07.04.2022

Źródło: Katarzyna Walterska, PAP