Medicalpress
W ostatniej dekadzie postęp w kardiologii dziecięcej jest ogromny. Dziś już nie ma takiej wady serca, której nie można zoperować – podkreśliła dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej, podczas panelu ekspertów z okazji Światowego Dnia Serca. Dodała, że poprawiła się nie tylko przeżywalność pacjentów po operacjach kardiochirurgicznych, ale także jakość ich życia.

W Polsce choroby serca to wciąż jeden z głównych zabójców. Z powodu chorób serca i układu krążenia umiera ponad 45 proc. Polaków, głównie z winy nadciśnienia tętniczego, hipercholesterolemii, palenia papierosów, otyłości i cukrzycy. Na 11 mln Polaków cierpiących na nadciśnienie tętnicze połowa nie jest świadoma swojej choroby.

Uczestnicy „Panelu Ekspertów z okazji Światowego Dnia Serca” spotkali się w Centrum Prasowym PAP, żeby omówić problemy dotyczące profilaktyki i leczenia chorób kardiologicznych w Polsce. Eksperci – lekarze i przedstawiciele organizacji wspierających pacjentów – zgodzili się, że jednym z ważniejszych wyzwań, przed którymi stoi polska kardiologia, jest uświadamianie i zapobieganie chorobom serca.

„Musimy zacząć diagnostykę jak najwcześniej, bo wtedy tworzymy zdrowe społeczeństwo. Niestety, o prewencji tylko mówimy, ale w Polsce w tej sprawie niewiele się dzieje, przeznaczamy na nią tylko 2 proc. budżetu NFZ” – tłumaczył prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

Jego zdaniem nakłady na zapobieganie chorobom kardiologicznym w najbliższym czasie się nie zwiększą, ponieważ – jak powiedział – nie jest to w interesie polityków.

„Polityczne podejście zawsze jest takie, żeby mieć szybkie efekty. W przypadku prewencji, gdzie 85 proc. działań jest nastawione na edukację zdrowotną, efekty pojawiają się najczęściej dopiero po dziesięciu latach” – tłumaczył prof. Maciej Banach.

O otyłości dzieci jako przyczynie chorób mówił prof. Marek Gierlotka, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

„To duży problem, a za chwilę będzie jeszcze większy. Dlatego, oprócz działań systemowo-ekonomicznych, jak np. podatek cukrowy, potrzebne są akcje uświadamiające, jakie korzyści płyną z ruchu czy przestrzegania zdrowej diety” – powiedział prof. Marek Gierlotka.

Na problem otyłości dziecięcej zwróciła także uwagę dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.

„Mamy ponad trzydziestokrotny wzrost otyłości wśród dzieci, później przekłada się to na okres życia nastoletniego. A jest to kwestia zdrowia tych ludzi na całe życie. Potrzebne jest wypracowanie wśród nich pewnych nawyków prozdrowotnych, które będą ograniczały rozwój chorób układu krążenia w dorosłym życiu” – mówiła dr Maria Miszczak-Knecht.

Zdaniem prof. Przemysława Mitkowskiego, byłego prezesa Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, edukację prozdrowotną należy zaczynać już przedszkolu.

„Konieczne jest wprowadzenie odpowiednich lekcji na temat zdrowego trybu życia, bo to jest ten moment, który może mieć największy wpływ” – powiedział prof. Przemysław Mitkowski

Agnieszka Wołczenko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce, podkreśliła, że w polskim systemie opieki zdrowotnej brakuje koordynatorów – osób, które pomogą pacjentom przejść przez proces diagnostyczny.

„Powinna to być osoba, która pokaże pacjentom – szczególnie seniorom, z wielochorobowością – co i w jakiej kolejności należy zrobić, gdzie trzeba się udać. Często spotykam się z pacjentami, którzy czują się zagubieni” – tłumaczyła Agnieszka Wołczenko.Jej zdaniem pacjent, który szuka pomocy w systemie opieki zdrowotnej, powinien mieć „jasną ścieżkę”, czyli konkretne zadania do wykonania.

„Pacjent musi mieć świadomość, dlaczego takie badania robi, po co są zaordynowane leki. Powinien także zdawać sobie sprawę, że jego obowiązkiem jest stosowanie się do zaleceń lekarskich” – podkreśliła Agnieszka Wołczenko.

Prof. Robert Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, wskazał, że polska służba zdrowia funkcjonuje na zasadzie „górą szpitale, reszta nieważna”.

„Placówki podstawowej opieki zdrowotnej to miejsce wydawania zwolnień, skierowań i przepisywaniu leków. Mamy ambulatoryjną opiekę medyczną, ale ona jest bardzo słabo wykorzystana. Jest trochę ciałem obcym, które ma odciążać szpitalnictwo, a jednak go nie odciąża, ma także wspomagać merytorycznie podstawową opiekę medyczną, ale tego nie robi” – tłumaczył prof. Robert Gil. Według niego sytuację w polskiej służbie zdrowia może naprawić wdrożenie schematu odwróconej piramidy świadczeń.

„Chodzi o to, by na najniższym piętrze, czyli na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, można było funkcjonować, bez włączania pacjentów zdrowych do działań szpitalnych” – tłumaczył prof. Robert Gil.

źródło: PAP

9 milionów dorosłych Polaków pali papierosy, a aż 60 proc. z nich to osoby uzależnione. Coraz więcej osób sięga także po produkty alternatywne, które są szczególnie atrakcyjne dla młodzieży. W Światowy Dzień Bez Tytoniu eksperci apelują więc o wdrożenie w Polsce strategii zawartej w projekcie Tytoń-21, która zakłada podniesienie limitu wieku osób uprawnionych do zakupu produktów tytoniowych do 21 lat.

Choroby układu oddechowego to poważny problem i znaczące zagrożenie dla zdrowia publicznego. Są istotnym obciążeniem dla chorego, jego rodziny i systemu opieki zdrowotnej. Mimo to nie ma w Polsce kompleksowej strategii i systemowych rozwiązań w obszarze chorób płuc. Pandemia COVID-19 dodatkowo pogłębiła istniejące już wcześniej nierówności w zakresie zdrowia i opieki pulmonologicznej w naszym kraju, stąd pilna potrzeba zdecydowanych działań w tym zakresie. 
 
W Polsce pali ponad 9 mln dorosłych osób, a ponad 70 tysięcy z nich co roku przedwcześnie umiera z powodu chorób odtytoniowych. Papierosy są nie tylko główną przyczyną raka płuca, ale także czynnikiem ryzyka, m.in. przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) czy chorób śródmiąższowych jak np. idiopatycznego włóknienia płuc, a także wielu innych chorób, m.in.: choroby niedokrwiennej serca, zawału, miażdżycy kończyn dolnych, nadciśnienia tętniczego, tętniaka aorty, oraz wielu innych nowotworów, m.in. raka nerki, raka pęcherza moczowego, raka krtani, przełyku. 
 
Jak rzucić palenie?
 
Nikt nie twierdzi, że rzucanie palenia jest łatwe, choćby dlatego, że poradnictwo antynikotynowe jest w Polsce bardzo ograniczone. Brak jest w systemie finansowania świadczeń zdrowotnych jakiegokolwiek mechanizmu, który skłaniałby i motywował lekarzy do podejmowania działań profilaktycznych. 
Sposobów walki z paleniem jest wiele: zarówno walka z fizycznym uzależnieniem poprzez stosowanie leków lub nikotynową terapię zastępczą, czyli plastry, gumy do żucia, aerozole i inne środki, jak i terapia behawioralna obejmująca konsultacje psychologiczne. Problemem jest niestety ich dostępność – na terenie kraju działają cztery poradnie antynikotynowe oraz dostępne są teleporady poprzez ogólnopolską infolinię – to stanowczo za mało. Zależy nam aby dostępność pomocy w postaci porady lekarskiej zwiększyła się – powiedziała dr Maria Stańczyk, wiceprzewodnicząca Klubu Młodych Pneumonologów Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.
O planach Ministerstwa Zdrowia w tym zakresie opowiedział Dariusz Poznański, Dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia: „Zgodnie z Narodową Strategią Onkologiczną, ma powstać sieć antynikotynowych poradni profilaktycznych, która będzie angażować personel podstawowej opieki zdrowotnej. W tej chwili zainteresowanie poradami jest małe, szczególnie w młodszych populacjach. 
 
Palący problem młodzieży
Aż 37 proc. młodzieży przyznaje się do palenia, 9 proc. pali regularnie papierosy tradycyjne, a 10 proc. papierosy elektroniczne. Co istotne, dorośli palacze rekrutują z palących dzieci i nastolatków, przy czym palący rodzic sprzyja wczesnej inicjacji palenia wśród dzieci. Również bierne palenie ma niekorzystny wpływ na zdrowie człowieka, w szczególności dzieci przebywających w otoczeniu palaczy. Powoduje ono przedłużające się i nawracające infekcje dróg oddechowych oraz zapalenie ucha środkowego, częstsze przypadki astmy oraz wszelkie choroby obturacyjne, skłonność do wheezingu (świst wydechowy), a także negatywnie wpływa na układ krążenia – wyliczała prof. dr hab. Katarzyna Krenke, przedstawicielka Polskiego Towarzystwa Pneumonologii Dziecięcej.
Szczególnie atrakcyjną formą palenia dla młodzieży są produkty bezdymne, dostępne w wariantach smakowych – podgrzewacze tytoniu, e-papierosy i saszetki z nikotyną. Po te produkty młodzież sięga bardzo wcześnie i tym samym uzależnia się już w młodym wieku. 
Sektor wyrobów nowatorskich bardzo szybko rośnie, w ciągu dwóch lat ich sprzedaż wzrosła o ponad 2000%. I choć od lat 80. obserwowaliśmy malejący odsetek osób palących regularnie, to od momentu pojawienia się alternatywnych produktów w ofercie, ten spadek się zatrzymał i jesteśmy na stałym poziomie liczby palących. Aktualnie przygotowujemy projekt ustawy, która ma wdrażać dyrektywę unijną wprowadzającą zakaz aromatów charakterystycznych w wyrobach nowatorskich” – powiedział Dariusz Poznański, Dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia.
Ograniczenie młodym ludziom możliwości nabywania wyrobów tytoniowych to postulat zawarty w inicjatywie Tytoń-21. Polska Koalicja Zdrowe Płuca zadeklarowała złożenie petycji na ręce Ministerstwa Zdrowia, by podwyższyć limit wieku osób uprawnionych do kupowania produktów tytoniowych.  
Jest to o tyle ważne, że większość palaczy rozpoczyna palenie przed 18. rokiem życia – tłumaczyła dr Małgorzata Czajkowska – Malinowska, Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. Przypomniała też, że to właśnie Polska była pierwszym krajem na świecie, który wprowadzał ustawę antytytoniową. Pora na kolejny krok. Już cztery kraje w Europie wprowadziły tzw. projekt Tytoń-21, rekomendowany przez Komisję Europejskiego Towarzystwa Oddechowego, zakładający sprzedaż papierosów była możliwa dopiero od 21. roku życia. Czas, by Polska wprowadziła podobne regulacje. 
Palenie a środowisko

WHO podkreśla, że uprawa i produkcja tytoniu pogłębia światowy kryzys żywnościowy i nawołuje uprawiających tytoń do podjęcia alternatywnej zrównoważonej produkcji roślinnej. Rocznie uprawa tytoniu przyczynia się do wylesiania 200 tysięcy hektarów, a 3,5 miliona hektarów ziemi przekształca się co roku pod uprawę tytoniu. 
Działania przemysłu tytoniowego i używanie tytoniu przyczyniają się do poważnego zanieczyszczenia powietrza i degradacji środowiska naturalnego. Ilość tlenku węgla, którą produkują przedsiębiorstwa tytoniowe jak i palacze, równa się 1/5 ilości tlenku węgla emitowanego przez wszystkie linie lotnicze na świecie. Niedopałki papierosów są największym źródłem śmieci na świecie, a do produkcji bibułek i filtrów papierosowych, wykonanych z celulozy, masowo wycina się lasy – wyliczał dr Krzysztof Przewoźniak, reprezentujący Narodowy Instytut Onkologii – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie.
Światowy Dzień bez Tytoniu (ang: World No Tobacco Day) został ustanowiony przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Jest organizowany od 1988 roku i ma na celu zwrócenie uwagi na kwestię zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych skutków palenia oraz upowszechnianie wiedzy o chorobach wywołanych paleniem papierosów.  W Polsce obchody Światowego Dnia bez Tytoniu organizowane są od 1991 roku. Tegoroczne hasło przewodnie brzmi „Potrzebujemy żywności, nie tytoniu” i nawiązuje do globalnego kryzysu żywnościowego napędzanego konfliktami, zmianami klimatu i pandemią COVID-19. Tymczasem tytoń jest uprawiany w ponad 124 krajach, zajmując miliony hektarów żyznej ziemi, która mogłaby być wykorzystana do uprawy żywności i zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego na świecie. WHO wzywa rządy i decydentów do zaostrzenia przepisów, opracowania odpowiednich regulacji i strategii oraz umożliwienia rolnikom uprawiającym tytoń zmianę warunków rynkowych uprawy roślin spożywczych, które zapewnią im i ich rodzinom lepsze życie.
 
źródło: Koalicja Zdrowe Płuca

 

 

W obszarze niewydolności serca trwa nieustanny postęp diagnostyczny i terapeutyczny. Program tegorocznej Konferencji Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ANS PTK) uwzględnia szerokie spektrum zagadnień, od profilaktyki niewydolności serca do przeszczepu serca, jak również teleopiekę, opiekę koordynowaną w POZ oraz nowości z Kongresu HFA ESC, który odbył się w Pradze w maju 2023 roku. Doroczne spotkanie naukowe przedstawicieli różnych zawodów medycznych uczestniczących w diagnostyce i terapii niewydolności serca odbędzie się w dniach 16-17 czerwca w Łodzi.

Ostatni rok przyniósł przełomy kliniczne i nowe dobre wiadomości w obszarze systemowej diagnostyki i terapii niewydolności serca. Doniesienia zostaną przedstawione przez ekspertów z wiodących ośrodków kardiologicznych w Polsce. Atrakcyjny program naukowy tegorocznej Konferencji Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego obejmie zagadnienia takie jak: profilaktyka pierwotna i wtórna niewydolności serca, diagnostyka, farmakoterapia, leczenie inwazyjne przezskórne/chirurgiczne, elektroterapia, problematyka ostrej i zaawansowanej niewydolności serca, w tym mechanicznego wspomagania krążenia i transplantacji serca oraz teleopieka – mówi prof. dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek, kierownik Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i dodaje:
W sesji badań platformy naukowej PTK zaprezentowane zostaną badania: POL-HF oraz Myocarditis-PL. Przedstawimy również nowości z Kongresu HFA ESC, który odbył się w Pradze w dniach 20-23 maja 2023 roku. Mamy nadzieję, że nasza Konferencja będzie miejscem spotkania lekarzy (nie tylko kardiologów), pielęgniarek, fizjoterapeutów, psychologów – wszystkich, którzy uczestniczą w procesie diagnostyczno-terapeutycznym pacjenta z niewydolnością serca.
Tegoroczna Konferencja ANS PTK, podobnie jak w poprzednim roku, odbędzie się w Łodzi. 

Program, rejestracja i więcej informacji o wydarzeniu są dostępne pod adresem: 
https://konferencja.niewydolnosc-serca.pl

źródło: PTK

W polskim systemie refundacji od stycznia br. zaszły ważne zmiany dotyczące terapii CPAP w obturacyjnym bezdechu sennym (OBS). Jedną z nich jest to, że pacjenci uzyskali możliwość częstszego, bo co pół roku, ubiegania się o refundację maski niezbędnej do takiej terapii. To istotna zmiana dla osób cierpiących na OBS, których jest w Polsce nawet kilka milionów. Większość z nich pozostaje jednak niezdiagnozowana i nieświadoma groźnych konsekwencji nieleczonego bezdechu sennego. W dłuższej perspektywie brak leczenia może prowadzić m.in. do poważnych schorzeń kardiologicznych. 

Bezdech senny to jedno z najczęstszych schorzeń układu oddechowego, zaraz po astmie. Występuje średnio u ok. 4 proc. mężczyzn i 2 proc. kobiet. Charakteryzuje się powtarzającymi epizodami zamknięcia górnych dróg oddechowych na poziomie gardła, co powoduje różnorodne następstwa związane głównie z zaburzeniami snu, niedotlenieniem i hipoksemią – mówi agencji Newseria Biznes dr Grzegorz Knapiński, pulmonolog, internista w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Chęcinach.

Przerwy w oddychaniu to efekt zwężenia lub zamknięcia światła górnych dróg oddechowych, do którego dochodzi najczęściej w wyniku rozluźnienia i zwiotczenia mięśni gardła podczas snu. Gdy organizm odczuwa brak dopływu powietrza do płuc, zarządza gwałtowną „mobilizację”, która prowadzi do częściowego wybudzenia. Takie cykle zatrzymania i wznowienia oddychania, które mogą się powtarzać nawet kilkaset razy w ciągu nocy, prowadzą do niedotlenienia i mocno obciążają organizm. Częstym symptomem OBS jest również głośne chrapanie, uciążliwe z kolei dla partnerów i współdomowników osoby cierpiącej na to schorzenie. Noc źle przespana z powodu bezdechu sennego w dzień skutkuje zmęczeniem, rozdrażnieniem, problemami z koncentracją czy bólami głowy. Osoby cierpiące na to schorzenie często budzą się bardziej zmęczone, niż kiedy kładły się spać. 

Szacujemy, że w Polsce jest nawet 2,5 mln osób chorych na obturacyjny bezdech senny i aż 80 proc. z tych osób albo i więcej nie jest zdiagnozowanych, czasami nie jest w ogóle nawet świadomych tego problemu – mówi Michał Grzybowski, prezes Philips Polska, producenta urządzeń do terapii CPAP. – Nieleczony bezdech senny przyczynia się do rozwoju innych schorzeń, m.in. kardiologicznych, i wpływa niekorzystnie na pacjentów, którzy są obarczeni ryzykiem cukrzycowym.

Lekarze zwracają uwagę, że nie wolno bagatelizować nawet najmniejszych potencjalnych symptomów bezdechu sennego takich jak chrapanie czy odczuwanie niewielkiego zmęczenia w ciągu dnia. Procesy zachodzące w organizmie chorego mogą bowiem prowadzić do poważniejszych problemów ze zdrowiem, w tym np. zaburzeń rytmu serca czy nadciśnienia.

Te cyklicznie powtarzające się w nocy zaburzenia czy spłycenia oddechu powodują przede wszystkim to, że pacjent ma nieefektywny sen, często się wybudza, a to wpływa na układ sercowo-naczyniowy, powoduje napięcie układu współczulnego, co z kolei skutkuje wzrostem ciśnienia, zaburzeniami rytmu serca, zaburzeniami przewodzenia, bradykardią czy tachykardiami – wyjaśnia dr n. med. Karolina Simionescu, kardiolożka z Górnośląskiego Ośrodka Kardiologii.

U pacjentów ze schorzeniami kardiologicznymi takimi jak niewydolność serca czy choroba niedokrwienna serca bezdech senny będzie nasilać ich przebieg.

W ciężkiej postaci bezdechu sennego niejednokrotnie spotykamy się z bradykardią, do której dochodzi w czasie snu. Dlatego prawidłowe leczenie i rozpoznanie bezdechu sennego stwarza pacjentowi szansę na redukcję zaburzeń rytmu serca, kontrolę ciśnienia, ale może też ustrzec go przed niepotrzebnymi procedurami, takimi jak wszczepienie rozrusznika. My, lecząc pacjenta, niwelujemy bradykardię i nie mamy potrzeby wszczepienia tego rozrusznika – mówi dr n. med. Karolina Simionescu.

Jak podkreśla, bezdech senny można podejrzewać m.in. u pacjentów z nadciśnieniem, którego nie można kontrolować mimo podawania kilku leków. W grupie ryzyka występowania OBS są również osoby chore na cukrzycę, z dużym obwodem szyi czy też znaczną nadwagą lub otyłością.

Standardowa diagnostyka bezdechu sennego polega na badaniu polisomnograficznym, które wiąże się z całonocnym pobytem w placówce medycznej. Ze względu na ograniczoną liczbę tzw. laboratoriów snu, specjalizujących się w diagnostyce zaburzeń snu, pacjenci często muszą czekać na takie badanie miesiącami.

Coraz popularniejszą alternatywą jest jednak domowa diagnostyka bazująca na badaniach poligraficznych.

Pacjent może spać ze specjalnym urządzeniem we własnym łóżku, co oczywiście zwiększa komfort, ale również wiarygodność samego badania. Może założyć je samodzielnie, w razie potrzeby przy wsparciu personelu medycznego, który telefonicznie może udzielić mu wskazówek – mówi Michał Grzybowski.

Tak zwanym złotym standardem w leczeniu bezdechu sennego jest terapia CPAP. Jej pozytywne efekty często są zauważalne już na samym początku leczenia.

Generalnie ta terapia polega na wtłaczaniu powietrza w drogi oddechowe i ma na celu utrzymać drożność, spneumatyzować pewien odcinek gardła, na którym dochodzi do zamknięcia górnych dróg oddechowych, spowodować, że pacjent w nocy może swobodnie oddychać – mówi dr Grzegorz Knapiński.

Zestaw do terapii CPAP składa się z aparatu pompującego powietrze i maski mocowanej na nos i usta lub całą twarz, połączonych elastyczną rurką. Terapia z jego wykorzystaniem eliminuje występowanie epizodów bezdechu poprzez dostarczanie powietrza pod ciśnieniem, którego wartość jest ustalana przez lekarza indywidualnie dla każdego pacjenta w zależności od stopnia ciężkości choroby.

Po rozpoznaniu pacjenta należy zakwalifikować do leczenia CPAP, czyli następuje tzw. miareczkowanie. Zwykle w warunkach szpitalnych przyjmuje się pacjenta na dwie, trzy noce i w warunkach szpitalnych sprawdza się jego akceptację maski, jak sobie daje radę pacjent w nocy, czy on może spać w takiej maseczce, czy akceptuje tę terapię i czy jest ona skuteczna dla pacjenta – wyjaśnia pulmonolog. – Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi na tę terapię jest przygotowywana karta wypisowa i promesa.

CPAP jest sprawdzoną terapią bezdechu sennego, a urządzenia typu CPAP przeszły znaczną modyfikację. Kiedyś wyglądały jak dość duże respiratory, a teraz są znacznie mniejsze, lżejsze, w zasadzie są już urządzeniami przenośnymi, a dzięki algorytmom ta terapia jest łatwiejsza i przyjemniejsza dla pacjenta. Ewolucję przeszły też same maski. Teraz są one znacznie bardziej komfortowe, umożliwiają spanie prawie w każdej pozycji i łatwiej można dopasować je do kształtu twarzy pacjenta – wyjaśnia Michał Grzybowski. 

Znaczne usprawnienie i unowocześnienie terapii przynosi rozwój rozwiązań telemedycznych.

Pacjenci poddani terapii CPAP mogą teraz zdalnie przekazywać dane swojemu lekarzowi prowadzącemu i w zasadzie nie muszą w tym celu nic robić, ponieważ urządzenie robi to za nich. Dodatkowo sami mogą być zaangażowani w swój proces leczenia, mogą monitorować swój progres poprzez aplikacje dostarczane przez producentów sprzętu – mówi prezes Philips Polska.

Leczenie bezdechu sennego metodą CPAP podlega refundacji Narodowego Funduszu Zdrowia. Od stycznia tego roku zaszła w tym zakresie ważna dla pacjentów zmiana. Aparat i maska, która bezpośrednio przylega do twarzy i której żywotność jest dużo krótsza, zostały rozdzielone w procesie refundacji. Refundacja na aparat (w wysokości 2100 zł dla dziecka lub 1890 zł dla dorosłego, przy 10-proc. wkładzie własnym) jest przyznawana raz na pięć lat, natomiast w przypadku maski refundacja (w wysokości 200 zł lub 180 zł) przysługuje raz na sześć miesięcy, zgodnie z zaleceniami lekarzy. Przy czym po zlecenie refundacyjne pacjent niekoniecznie musi czekać w długiej kolejce do pulmonologa.

W tej chwili, po nowelizacji ustawy, receptę na refundację, czyli tzw. promesę, może wypisać sześciu lekarzy, czyli kardiolog, neurolog, laryngolog, internista, geriatra i pediatra – tłumaczy dr Grzegorz Knapiński. – Dodatkową nowością jest też to, że raz na pięć lat pojawiła się możliwość refundacji przeglądu, czyli serwisu urządzenia CPAP.

Rządy poszczególnych krajów coraz częściej widzą problemy, które są wywołane bezdechem sennym, i modyfikują swoje systemy refundacyjne. Wynika to ze względów zarówno zdrowotnych, jak i ekonomicznych. W Stanach Zjednoczonych w 2016 roku została przeprowadzona analiza, z której wynikało, że koszty nieleczonego bezdechu sennego w USA to około 150 mld dol. rocznie, z czego 100 mld można by zaoszczędzić, gdyby pacjenci byli poddawani tej terapii CPAP – podkreśla prezes Philips Polska. – Nieleczony bezdech senny niestety przyczynia się do rozwoju również innych schorzeń, tak że obciążenie systemu ochrony zdrowia wynikające z nieleczonego bezdechu sennego również jest znaczące.

źródło: newseria

Decyzje Ministerstwa Zdrowia w zakresie zwiększenia dostępności innowacyjnych terapii w niewydolności serca i przewlekłej chorobie nerek, powiększenie palety narzędzi diagnostycznych w ramach podstawowej opieki zdrowotnej o oznaczenie peptydów natriuretycznych i echokardiografię a także wdrażane pilotażowe programy koordynowanej opieki kardiologicznej oraz Krajowa Sieć Kardiologiczna realnie poprawiają sytuację pacjentów z niewydolnością serca w Polsce – ocenia prof. Małgorzata Lelonek, kierownik Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Komentarz eksperta

Ubiegły rok był bardzo dobry, jeśli chodzi o informacje dla pacjentów z niewydolnością serca w Polsce, jak i dla lekarzy, którzy sprawują opiekę nad tą grupą chorych. 

W maju 2022 roku Ministerstwo Zdrowia podjęło decyzję o refundacji flozyn w niewydolności serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca. Później nastąpiła rejestracja oraz refundacja dapagliflozyny dla pacjentów z przewlekłą chorobą nerek. To bardzo ważne, ponieważ istotna część pacjentów z niewydolnością serca ma współistniejącą chorobę nerek. Jeśli zatem nasz pacjent nie ma szansy na skorzystanie z refundacji flozyn we wskazaniu: niewydolność serca, ponieważ nie spełnia określonych kryteriów refundacyjnych, jako lekarze możemy zweryfikować parametry nerkowe pacjenta i sprawdzić, czy wyniki badań nie upoważniają nas do wypisania refundowanej recepty na flozynę we wskazaniu: przewlekła choroba nerek. Omawiana grupa leków wykazuje korzystne działanie w obydwu wymienionych schorzeniach, zatem efekt terapii będzie korzystny niezależnie od wskazania wypisanego na recepcie.

Kolejną dobrą wiadomością była rejestracja flozyn w niewydolności serca z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory serca. Warto podkreślić, że dysponujemy obecnie dwoma dużymi badaniami dla dapagliflozyny i empagliflozyny, które jako pierwsze potwierdziły poprawę rokowania dla pacjentów z tym fenotypem niewydolności serca. Obecnie trwają prace nad rozpatrzeniem refundacji flozyn dla pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową. Jako klinicyści mamy duże nadzieje, że ten rok będzie kolejnym, w którym nastąpi sukcesywna i znacząca poprawa możliwości zastosowania i dostępności innowacyjnych terapii dla pacjentów z niewydolnością serca. To bardzo ważne dla tej grupy chorych, która dotychczas nie miała leczenia przedłużającego życie.

Jeśli chodzi o system opieki nad pacjentami kardiologicznymi, w tym z niewydolnością serca, istotne było wdrożenie programu pilotażowego koordynowanej opieki kardiologicznej w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Jako Asocjacja Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego uważamy ten krok za niezwykle znaczący. 

Warto wiedzieć, że w Polsce pacjent z niewydolnością serca to najczęściej pacjent w starszym wieku, z wielochorobowością. Przy tym nierzadko zagubiony w systemie opieki zdrowotnej. Potwierdzeniem tego stanu jest chociażby brak wypracowanych schematów dla etapu kontynuacji opieki po wypisie pacjenta ze szpitala, do którego chory trafił z powodu zaostrzenia niewydolności serca. 

Dziś, w praktyce, pacjent, aby dostać się do kardiologa, musi odczekać określony czas z powodu kolejek do specjalistów. Tym samym w warunkach polskich kluczowy element opieki nad pacjentami z niewydolnością serca na etapie opieki poszpitalnej spoczywa na barkach lekarzy rodzinnych. Koordynacja opieki nad pacjentem, wdrożenie funkcji koordynatora opieki, ustalenie tak zwanego indywidualnego planu opieki, stają się niezwykle ważnymi elementami, które pozwolą pacjentowi sprawniej docierać do kolejnych etapów diagnozy i leczenia, dostać się do ośrodków referencyjnych, a co za tym idzie szybciej otrzymać właściwe, skuteczne leczenie. Istotne, że w założeniach programu pilotażowego uwzględniono także możliwość telekonsultacji pomiędzy lekarzami opiekującymi się pacjentem z niewydolnością serca: specjalistą medycyny rodzinnej oraz specjalistą kardiologiem. To bardzo pomocna i efektywna możliwość, kiedy istnieje potrzeba omówienia pewnych elementów pomiędzy specjalistami. 

Warto nadmienić, że koordynatorem opieki nad pacjentem z niewydolnością serca może być pielęgniarka, lekarz lub inny przeszkolony członek personelu medycznego. To funkcja, która opiera się na wzorcu sprawdzonym w Polsce w ramach opieki onkologicznej. Rola koordynatora polega między innymi na: ustalaniu terminów realizacji kolejnych etapów diagnostyki, terapii, rehabilitacji pacjenta i kontroli obiegu dokumentów związanych z tymi procesami (z uwzględnieniem pełnego obrazu klinicznego pacjenta, to jest aktualnie prowadzonych terapii z tytułu wszystkich zdiagnozowanych u pacjenta schorzeń), byciu łącznikiem kontaktowym pomiędzy pacjentem, jego bliskimi a lekarzem oraz, co nie najmniej istotne, byciu edukatorem pacjenta w zakresie możliwości zwiększenia efektywności prowadzonego leczenia, chociażby poprzez modyfikację stylu życia. 

Wracając do lekarzy pierwszego kontaktu, należy przypomnieć, jak bardzo istotna jest rola tych specjalistów w zakresie prewencji niewydolności serca. To pierwszy etap, kluczowy dla zapobiegania i/ lub odsuwania w czasie rozwijania się niewydolności serca. Bardzo istotne, że w październiku 2022 roku lekarze rodzinni uzyskali dostęp do nowych narzędzi, które umożliwiają diagnostykę niewydolności serca oraz zaostrzeń tego schorzenia. Z każdym miesiącem liczba placówek POZ przystępujących do tego programu sukcesywnie się zwiększa. 

Pierwszy ważny element w tym zakresie to możliwość wystawienia skierowania przez lekarzy rodzinnych na oznaczenie peptydów natriuretycznych – markerów hormonalnych, których stężenie w surowicy krwi może wprost wskazywać lub wykluczać niewydolność serca. Nie mniej istotne jest uzupełnienie badań o ocenę echokardiograficzną, które mogą być przeprowadzane w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. 

Wymienione narzędzia diagnostyczne umożliwiają lekarzom rodzinnym identyfikację pacjenta z niewydolnością serca na możliwie wczesnym etapie choroby i bezzwłoczne rozpoczęcie leczenia. 

Dysponując możliwościami zastosowania innowacyjnych terapii w niewydolności serca wiemy, że jesteśmy w stanie szybko (już w niespełna miesiąc od włączenia terapii), efektywnie i bezpiecznie nie tylko pomóc naszym pacjentom, ale także realnie pozytywnie wpływać na rokowania (ograniczać ryzyko hospitalizacji z powodu zaostrzeń niewydolności serca i ograniczać liczbę zgonów z powodu niewydolności serca).

W zakresie opieki koordynowanej, ważny jest pilotażowy program Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), wdrożony obecnie w siedmiu województwach. Program, podobnie jak pilotażowy program opieki nad pacjentami kardiologicznymi w ramach POZ, jest w pewnych aspektach inspirowany dobrymi wzorcami programu Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO). W obydwu przypadkach celem jest wprowadzenie pacjentów na szybką ścieżkę diagnostyczną i terapeutyczną oraz skierowanie pacjenta do ośrodka referencyjnego. W ramach KSK chory powinien trafić do specjalisty kardiologa w ciągu 30 dni, otrzymać w tym czasie diagnozę i koordynatora. Na kolejnych etapach pacjent ma trafiać na odpowiednie procedury – w ramach Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej (AOS) czy POZ a nie opieki szpitalnej. 

Warto podkreślić, że jednym z głównych celów właściwie każdej inicjatywy nakierowanej na poprawę opieki nad pacjentami z niewydolnością serca jest skrócenie czasu: do postawienia diagnozy, do konsultacji, do otrzymania optymalnej terapii. Nie bez powodu – czas w przypadku niewydolności serca to czynnik krytyczny. Omawiane schorzenie cechuje się stałą progresją. Możemy obecnie skutecznie hamować postęp niewydolności serca, jednak pod warunkiem, że leczenie zostanie wcześnie wdrożone. Dane dla Polski wskazują, że po drugiej hospitalizacji z powodu niewydolności serca, przebiegającej w trybie pilnego skierowania, wskaźnik 5-letniego przeżycia pacjentów wynosi zaledwie 25 proc., a medialna przeżycia tej grupy chorych wynosi jedynie półtora roku. 

Według danych Ministerstwa Zdrowia w 2021 roku liczba zgonów z powodu chorób układu krążenia ogółem wyniosła 180 tys., przy czym liczba zgonów z powodu niewydolności serca blisko 150 tys. Widać zatem, jak znaczący odsetek przyczyn zgonów z powodu chorób układu krążenia stanowi niewydolności serca. Omówione narzędzia, takie jak zwiększenie dostępności skutecznych terapii i poprawa koordynacji opieki w niewydolności serca to elementy, które bez wątpienia przyczynią się do poprawy sytuacji w tym obszarze kardiologii, a szerzej: całej opieki zdrowotnej, społecznej, sytuacji gospodarczej. Wraz z pacjentami oczekujemy kolejnych pozytywnych decyzji refundacyjnych dla nowych cząsteczek o udowodnionej skuteczności i bezpieczeństwie oraz zwiększania zakresów programów pilotażowych w niewydolności serca.

źródła: prof. Małgorzata Lelonek, Salus Public Relations

Decyzje Ministerstwa Zdrowia w zakresie zwiększenia dostępności innowacyjnych terapii w niewydolności serca i przewlekłej chorobie nerek, powiększenie palety narzędzi diagnostycznych w ramach podstawowej opieki zdrowotnej o oznaczenie peptydów natriuretycznych i echokardiografię a także wdrażane pilotażowe programy koordynowanej opieki kardiologicznej oraz Krajowa Sieć Kardiologiczna realnie poprawiają sytuację pacjentów z niewydolnością serca w Polsce – ocenia prof. Małgorzata Lelonek, kierownik Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Komentarz eksperta

Ubiegły rok był bardzo dobry, jeśli chodzi o informacje dla pacjentów z niewydolnością serca w Polsce, jak i dla lekarzy, którzy sprawują opiekę nad tą grupą chorych. 

W maju 2022 roku Ministerstwo Zdrowia podjęło decyzję o refundacji flozyn w niewydolności serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca. Później nastąpiła rejestracja oraz refundacja dapagliflozyny dla pacjentów z przewlekłą chorobą nerek. To bardzo ważne, ponieważ istotna część pacjentów z niewydolnością serca ma współistniejącą chorobę nerek. Jeśli zatem nasz pacjent nie ma szansy na skorzystanie z refundacji flozyn we wskazaniu: niewydolność serca, ponieważ nie spełnia określonych kryteriów refundacyjnych, jako lekarze możemy zweryfikować parametry nerkowe pacjenta i sprawdzić, czy wyniki badań nie upoważniają nas do wypisania refundowanej recepty na flozynę we wskazaniu: przewlekła choroba nerek. Omawiana grupa leków wykazuje korzystne działanie w obydwu wymienionych schorzeniach, zatem efekt terapii będzie korzystny niezależnie od wskazania wypisanego na recepcie.

Kolejną dobrą wiadomością była rejestracja flozyn w niewydolności serca z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory serca. Warto podkreślić, że dysponujemy obecnie dwoma dużymi badaniami dla dapagliflozyny i empagliflozyny, które jako pierwsze potwierdziły poprawę rokowania dla pacjentów z tym fenotypem niewydolności serca. Obecnie trwają prace nad rozpatrzeniem refundacji flozyn dla pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową. Jako klinicyści mamy duże nadzieje, że ten rok będzie kolejnym, w którym nastąpi sukcesywna i znacząca poprawa możliwości zastosowania i dostępności innowacyjnych terapii dla pacjentów z niewydolnością serca. To bardzo ważne dla tej grupy chorych, która dotychczas nie miała leczenia przedłużającego życie.

Jeśli chodzi o system opieki nad pacjentami kardiologicznymi, w tym z niewydolnością serca, istotne było wdrożenie programu pilotażowego koordynowanej opieki kardiologicznej w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Jako Asocjacja Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego uważamy ten krok za niezwykle znaczący. 

Warto wiedzieć, że w Polsce pacjent z niewydolnością serca to najczęściej pacjent w starszym wieku, z wielochorobowością. Przy tym nierzadko zagubiony w systemie opieki zdrowotnej. Potwierdzeniem tego stanu jest chociażby brak wypracowanych schematów dla etapu kontynuacji opieki po wypisie pacjenta ze szpitala, do którego chory trafił z powodu zaostrzenia niewydolności serca. 

Dziś, w praktyce, pacjent, aby dostać się do kardiologa, musi odczekać określony czas z powodu kolejek do specjalistów. Tym samym w warunkach polskich kluczowy element opieki nad pacjentami z niewydolnością serca na etapie opieki poszpitalnej spoczywa na barkach lekarzy rodzinnych. Koordynacja opieki nad pacjentem, wdrożenie funkcji koordynatora opieki, ustalenie tak zwanego indywidualnego planu opieki, stają się niezwykle ważnymi elementami, które pozwolą pacjentowi sprawniej docierać do kolejnych etapów diagnozy i leczenia, dostać się do ośrodków referencyjnych, a co za tym idzie szybciej otrzymać właściwe, skuteczne leczenie. Istotne, że w założeniach programu pilotażowego uwzględniono także możliwość telekonsultacji pomiędzy lekarzami opiekującymi się pacjentem z niewydolnością serca: specjalistą medycyny rodzinnej oraz specjalistą kardiologiem. To bardzo pomocna i efektywna możliwość, kiedy istnieje potrzeba omówienia pewnych elementów pomiędzy specjalistami. 

Warto nadmienić, że koordynatorem opieki nad pacjentem z niewydolnością serca może być pielęgniarka, lekarz lub inny przeszkolony członek personelu medycznego. To funkcja, która opiera się na wzorcu sprawdzonym w Polsce w ramach opieki onkologicznej. Rola koordynatora polega między innymi na: ustalaniu terminów realizacji kolejnych etapów diagnostyki, terapii, rehabilitacji pacjenta i kontroli obiegu dokumentów związanych z tymi procesami (z uwzględnieniem pełnego obrazu klinicznego pacjenta, to jest aktualnie prowadzonych terapii z tytułu wszystkich zdiagnozowanych u pacjenta schorzeń), byciu łącznikiem kontaktowym pomiędzy pacjentem, jego bliskimi a lekarzem oraz, co nie najmniej istotne, byciu edukatorem pacjenta w zakresie możliwości zwiększenia efektywności prowadzonego leczenia, chociażby poprzez modyfikację stylu życia. 

Wracając do lekarzy pierwszego kontaktu, należy przypomnieć, jak bardzo istotna jest rola tych specjalistów w zakresie prewencji niewydolności serca. To pierwszy etap, kluczowy dla zapobiegania i/ lub odsuwania w czasie rozwijania się niewydolności serca. Bardzo istotne, że w październiku 2022 roku lekarze rodzinni uzyskali dostęp do nowych narzędzi, które umożliwiają diagnostykę niewydolności serca oraz zaostrzeń tego schorzenia. Z każdym miesiącem liczba placówek POZ przystępujących do tego programu sukcesywnie się zwiększa. 

Pierwszy ważny element w tym zakresie to możliwość wystawienia skierowania przez lekarzy rodzinnych na oznaczenie peptydów natriuretycznych – markerów hormonalnych, których stężenie w surowicy krwi może wprost wskazywać lub wykluczać niewydolność serca. Nie mniej istotne jest uzupełnienie badań o ocenę echokardiograficzną, które mogą być przeprowadzane w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. 

Wymienione narzędzia diagnostyczne umożliwiają lekarzom rodzinnym identyfikację pacjenta z niewydolnością serca na możliwie wczesnym etapie choroby i bezzwłoczne rozpoczęcie leczenia. 

Dysponując możliwościami zastosowania innowacyjnych terapii w niewydolności serca wiemy, że jesteśmy w stanie szybko (już w niespełna miesiąc od włączenia terapii), efektywnie i bezpiecznie nie tylko pomóc naszym pacjentom, ale także realnie pozytywnie wpływać na rokowania (ograniczać ryzyko hospitalizacji z powodu zaostrzeń niewydolności serca i ograniczać liczbę zgonów z powodu niewydolności serca).

W zakresie opieki koordynowanej, ważny jest pilotażowy program Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), wdrożony obecnie w siedmiu województwach. Program, podobnie jak pilotażowy program opieki nad pacjentami kardiologicznymi w ramach POZ, jest w pewnych aspektach inspirowany dobrymi wzorcami programu Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO). W obydwu przypadkach celem jest wprowadzenie pacjentów na szybką ścieżkę diagnostyczną i terapeutyczną oraz skierowanie pacjenta do ośrodka referencyjnego. W ramach KSK chory powinien trafić do specjalisty kardiologa w ciągu 30 dni, otrzymać w tym czasie diagnozę i koordynatora. Na kolejnych etapach pacjent ma trafiać na odpowiednie procedury – w ramach Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej (AOS) czy POZ a nie opieki szpitalnej. 

Warto podkreślić, że jednym z głównych celów właściwie każdej inicjatywy nakierowanej na poprawę opieki nad pacjentami z niewydolnością serca jest skrócenie czasu: do postawienia diagnozy, do konsultacji, do otrzymania optymalnej terapii. Nie bez powodu – czas w przypadku niewydolności serca to czynnik krytyczny. Omawiane schorzenie cechuje się stałą progresją. Możemy obecnie skutecznie hamować postęp niewydolności serca, jednak pod warunkiem, że leczenie zostanie wcześnie wdrożone. Dane dla Polski wskazują, że po drugiej hospitalizacji z powodu niewydolności serca, przebiegającej w trybie pilnego skierowania, wskaźnik 5-letniego przeżycia pacjentów wynosi zaledwie 25 proc., a medialna przeżycia tej grupy chorych wynosi jedynie półtora roku. 

Według danych Ministerstwa Zdrowia w 2021 roku liczba zgonów z powodu chorób układu krążenia ogółem wyniosła 180 tys., przy czym liczba zgonów z powodu niewydolności serca blisko 150 tys. Widać zatem, jak znaczący odsetek przyczyn zgonów z powodu chorób układu krążenia stanowi niewydolności serca. Omówione narzędzia, takie jak zwiększenie dostępności skutecznych terapii i poprawa koordynacji opieki w niewydolności serca to elementy, które bez wątpienia przyczynią się do poprawy sytuacji w tym obszarze kardiologii, a szerzej: całej opieki zdrowotnej, społecznej, sytuacji gospodarczej. Wraz z pacjentami oczekujemy kolejnych pozytywnych decyzji refundacyjnych dla nowych cząsteczek o udowodnionej skuteczności i bezpieczeństwie oraz zwiększania zakresów programów pilotażowych w niewydolności serca.

źródła: prof. Małgorzata Lelonek, Salus Public Relations
W Polsce z niewydolnością serca żyje ok. 1,2 mln osób. Większość z nich do lekarza zgłasza się z już zaawansowaną postacią tej choroby, co powoduje przedwczesną śmiertelność. Dlatego z okazji obchodzonego w dniach 17–23 kwietnia Tygodnia dla Serca kampania „Za głosem serca” przypomina o objawach choroby. W jej ramach planowany jest także cykl spotkań edukacyjnych.
Choroby układu sercowo-naczyniowego są jednym z największych problemów zdrowotnych i główną przyczyna zgonów zarówno w Polsce, jak i całej Europie. Krańcowym stadium wielu z nich jest właśnie niewydolność serca – schorzenie, w którym serce nie jest w stanie przepompować ilości krwi wystarczającej do zaspokojenia potrzeb organizmu. W praktyce oznacza to problemy z krążeniem i niedotlenieniem z powodu mniejszej ilości tlenu dostarczanego do tkanek i narządów.

Najczęstsze objawy niewydolności serca to duszność, osłabienie i zwiększona męczliwość. Symptomy mogą nasilać się stopniowo, dlatego pacjenci czasem postrzegają je jako związane z wiekiem. Z czasem chorzy skarżą się na trudności w wykonywaniu najprostszych czynności życiowych. Dużym wyzwaniem bywają dla nich codzienne obowiązki, takie jak zrobienie prania czy zakupów. Kolejnym symptomem mogą być też obrzęki dolnych partii nóg czy kostek przyrost masy ciała w wyniku zatrzymywania płynów w organizmie oraz utrata apetytu, będąca wynikiem przewodnienia. Poza problemami zdrowia fizycznego mogą wystąpić również problemy zdrowia psychicznego, takie jak niestabilność emocjonalna, agresja, depresja, stany lękowe, strach i stres związany z koniecznością coraz częstszych hospitalizacji w zaostrzeniach choroby.

Eksperci zwracają uwagę na ogromną rolę profilaktyki i edukacji zdrowotnej, która może się przyczynić do poprawy sytuacji. Dlatego powstała kampania „Za głosem serca”, która łącząc siły organizacji pacjentów, ma na celu upowszechnienie wiedzy o niewydolności serca wśród społeczeństwa. W ramach kampanii prowadzone są działania medialne. Zaplanowano również bezpośrednie spotkania z pacjentami w różnych rejonach kraju. Z tego względu do partnerów kampanii dołączyła właśnie kolejna organizacja – Fundacja „Z sercem do Pacjenta” działająca pod patronatem American Heart of Poland.
– Wyszliśmy z inicjatywą spotkań w klubach seniora, w których będą mogli uczestniczyć seniorzy, ale nie tylko – mówi agencji Newseria Biznes Paweł Kaźmierczak, dyrektor medyczny i członek zarządu American Heart of Poland. – Na takie spotkania zapraszamy kilku specjalistów z różnych dziedzin medycyny, którzy są w stanie przedstawić tematy związane z profilaktyką pierwotną i wtórną chorób układu krążenia. Wydaje się, że właśnie taka forma bezpośredniego kontaktu – zwłaszcza dla osób w starszym wieku – jest dobrym rozwiązaniem.
Początkiem edukacji pacjenta często okazuje się moment diagnozy. Wiele osób zaczyna wówczas patrzeć na swoje życie przez pryzmat ograniczeń, które zostaną podyktowane chorobą. Wymusza ona również przyswojenie i wdrożenie w praktyce pewnych zachowań związanych z leczeniem i zmianą stylu życia, stosowaniem odpowiedniej diety i aktywności fizycznej, będących jednymi z fundamentów leczenia pacjentów z niewydolnością serca.

Praca nad zmianą nawyków nie jest jednak szybka ani łatwa, a wielu pacjentów ma problem ze znalezieniem rzetelnych źródeł informacji na temat swojej choroby i zaleceń, które jej dotyczą.
– Bardzo mocno uczulamy, żeby czerpać tę wiedzę z wiarygodnych źródeł. W internecie są strony dedykowane schorzeniom kardiologicznym, w tym niewydolności serca, prowadzone przez towarzystwa naukowe lub pod ich patronatem, stowarzyszenia pacjentów czy dedykowane kampaniom, w których udział biorą eksperci, jak np. strona kampanii „Za głosem serca” – mówi Agnieszka Wołczenko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń „EcoSerce”.
Kampania „Za głosem serca” jest inicjatywą organizacji pacjentów oraz ekspertów nauk o zdrowiu, którzy chcą wzmacniać kompetencje zdrowotne społeczeństwa oraz podnosić świadomość na temat chorób kardiologicznych, m.in. niewydolności serca. W ramach kampanii podejmowane są działania skierowane do społeczeństwa, pacjentów i ich bliskich. Obejmują one m.in.: cykl spotkań edukacyjnych propagujących wiedzę na temat choroby, materiały edukacyjne oraz aktywności w przestrzeni publicznej. W ramach kampanii siły połączyły: Ogólnopolskie Stowarzyszenie „EcoSerce”, Polskie Towarzystwo Osób z Niewydolnością Serca, Fundacja Obywatele Zdrowo Zaangażowani, Fundacja „Z sercem do Pacjenta”  oraz firma Boehringer Ingelheim.

źródło: Newseria
W Polsce z niewydolnością serca żyje ok. 1,2 mln osób. Większość z nich do lekarza zgłasza się z już zaawansowaną postacią tej choroby, co powoduje przedwczesną śmiertelność. Dlatego z okazji obchodzonego w dniach 17–23 kwietnia Tygodnia dla Serca kampania „Za głosem serca” przypomina o objawach choroby. W jej ramach planowany jest także cykl spotkań edukacyjnych.
Choroby układu sercowo-naczyniowego są jednym z największych problemów zdrowotnych i główną przyczyna zgonów zarówno w Polsce, jak i całej Europie. Krańcowym stadium wielu z nich jest właśnie niewydolność serca – schorzenie, w którym serce nie jest w stanie przepompować ilości krwi wystarczającej do zaspokojenia potrzeb organizmu. W praktyce oznacza to problemy z krążeniem i niedotlenieniem z powodu mniejszej ilości tlenu dostarczanego do tkanek i narządów.

Najczęstsze objawy niewydolności serca to duszność, osłabienie i zwiększona męczliwość. Symptomy mogą nasilać się stopniowo, dlatego pacjenci czasem postrzegają je jako związane z wiekiem. Z czasem chorzy skarżą się na trudności w wykonywaniu najprostszych czynności życiowych. Dużym wyzwaniem bywają dla nich codzienne obowiązki, takie jak zrobienie prania czy zakupów. Kolejnym symptomem mogą być też obrzęki dolnych partii nóg czy kostek przyrost masy ciała w wyniku zatrzymywania płynów w organizmie oraz utrata apetytu, będąca wynikiem przewodnienia. Poza problemami zdrowia fizycznego mogą wystąpić również problemy zdrowia psychicznego, takie jak niestabilność emocjonalna, agresja, depresja, stany lękowe, strach i stres związany z koniecznością coraz częstszych hospitalizacji w zaostrzeniach choroby.

Eksperci zwracają uwagę na ogromną rolę profilaktyki i edukacji zdrowotnej, która może się przyczynić do poprawy sytuacji. Dlatego powstała kampania „Za głosem serca”, która łącząc siły organizacji pacjentów, ma na celu upowszechnienie wiedzy o niewydolności serca wśród społeczeństwa. W ramach kampanii prowadzone są działania medialne. Zaplanowano również bezpośrednie spotkania z pacjentami w różnych rejonach kraju. Z tego względu do partnerów kampanii dołączyła właśnie kolejna organizacja – Fundacja „Z sercem do Pacjenta” działająca pod patronatem American Heart of Poland.
– Wyszliśmy z inicjatywą spotkań w klubach seniora, w których będą mogli uczestniczyć seniorzy, ale nie tylko – mówi agencji Newseria Biznes Paweł Kaźmierczak, dyrektor medyczny i członek zarządu American Heart of Poland. – Na takie spotkania zapraszamy kilku specjalistów z różnych dziedzin medycyny, którzy są w stanie przedstawić tematy związane z profilaktyką pierwotną i wtórną chorób układu krążenia. Wydaje się, że właśnie taka forma bezpośredniego kontaktu – zwłaszcza dla osób w starszym wieku – jest dobrym rozwiązaniem.
Początkiem edukacji pacjenta często okazuje się moment diagnozy. Wiele osób zaczyna wówczas patrzeć na swoje życie przez pryzmat ograniczeń, które zostaną podyktowane chorobą. Wymusza ona również przyswojenie i wdrożenie w praktyce pewnych zachowań związanych z leczeniem i zmianą stylu życia, stosowaniem odpowiedniej diety i aktywności fizycznej, będących jednymi z fundamentów leczenia pacjentów z niewydolnością serca.

Praca nad zmianą nawyków nie jest jednak szybka ani łatwa, a wielu pacjentów ma problem ze znalezieniem rzetelnych źródeł informacji na temat swojej choroby i zaleceń, które jej dotyczą.
– Bardzo mocno uczulamy, żeby czerpać tę wiedzę z wiarygodnych źródeł. W internecie są strony dedykowane schorzeniom kardiologicznym, w tym niewydolności serca, prowadzone przez towarzystwa naukowe lub pod ich patronatem, stowarzyszenia pacjentów czy dedykowane kampaniom, w których udział biorą eksperci, jak np. strona kampanii „Za głosem serca” – mówi Agnieszka Wołczenko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń „EcoSerce”.
Kampania „Za głosem serca” jest inicjatywą organizacji pacjentów oraz ekspertów nauk o zdrowiu, którzy chcą wzmacniać kompetencje zdrowotne społeczeństwa oraz podnosić świadomość na temat chorób kardiologicznych, m.in. niewydolności serca. W ramach kampanii podejmowane są działania skierowane do społeczeństwa, pacjentów i ich bliskich. Obejmują one m.in.: cykl spotkań edukacyjnych propagujących wiedzę na temat choroby, materiały edukacyjne oraz aktywności w przestrzeni publicznej. W ramach kampanii siły połączyły: Ogólnopolskie Stowarzyszenie „EcoSerce”, Polskie Towarzystwo Osób z Niewydolnością Serca, Fundacja Obywatele Zdrowo Zaangażowani, Fundacja „Z sercem do Pacjenta”  oraz firma Boehringer Ingelheim.

źródło: Newseria
Naukowcy z Bristolu i włoskiej MultiMedica Group zidentyfikowali gen, którego modyfikacja pozwoli spowolnić tempo starzenia się serca. Wyniki ich badań wskazują, że terapia genowa może przywrócić utraconą sprawność kardiomiocytów, co ma szczególne znaczenie dla pacjentów po zawałach czy z niewydolnością serca. Testy tej linii leczenia będą kontynuowane pod kątem zastosowania w zespole progerii Hutchinsona–Gilforda i cukrzycy. Naukowcy przypominają jednak, że aby utrzymać serce w dobrej kondycji, należy przede wszystkim utrzymywać aktywność fizyczną i zdrowy styl życia.
Istnieje wiele genów, które mogą chronić serce, ale w naszym badaniu skupiamy się na jednym konkretnym, w którym dochodzi do mutacji, czyli zmiany sekwencji tworzącej DNA, mogącej spowolnić tempo starzenia się serca. Występuje ona szczególnie u osób, które żyją bardzo długo, na przykład u stulatków. Uznaliśmy, że skoro gen ten jest przekazywany dzieciom z matki i ojca, to w naszym przypadku będziemy mogli wykorzystać tę mutację, aby przekazać ją osobom cierpiącym na choroby układu sercowo-naczyniowego – informuje w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje prof. Paolo Madeddu z Bristol Medical School na Uniwersytecie Bristolskim, specjalizujący się w eksperymentalnej medycynie sercowo-naczyniowej. – Początkowo zauważyliśmy to zjawisko w południowych Włoszech, a następnie potwierdziliśmy to w dwóch różnych populacjach – w Niemczech i Stanach Zjednoczonych.
Chodzi o gen BPIFB4 kodujący białko, które chroni serce, wytwarzając tlenek azotu. To lotny gaz, który stymuluje komórki śródbłonka do prawidłowego funkcjonowania. Odgrywa też ważną rolę w kurczliwości serca, aby mogło ono prawidłowo pracować jako pompa. Wraz z wiekiem organizm wytwarza coraz mniej tlenku azotu.

– Zaczęliśmy rozważać wykorzystanie tego genu i wprowadzenie go za pomocą wektora wirusowego w modelu zwierzęcym u osobnika, który przeszedł zawał serca. Udało nam się to zrobić. U zwierzęcia doszło do ekspresji genu i dokonaliśmy zaskakującej obserwacji, że w znacznie mniejszym stopniu odczuwało ono skutki zawału – mówi prof. Paolo Madeddu.

Naukowcy podczas badania echokardiograficznego zaobserwowali, że zmieniony gen pozwala sercu zwierzęcia bić mocniej i poprawia jego unaczynienie, zwiększając sprawność przepływu krwi przez naczynia krwionośne. 

– Zresztą nawet w przypadku braku zawału występowała tendencja do wolniejszego starzenia się serca. Z naszych obserwacji wynika, że stan serca poprawił się w stopniu odpowiadającym okresowi 10 lat u ludzi – wyjaśnia ekspert Bristol Medical School.

Trzyletnie badanie prowadzono również na ludzkich komórkach sercowych w warunkach laboratoryjnych we Włoszech. Naukowcy z MultiMedica Group podali gen do komórek serca starszych pacjentów z poważnymi schorzeniami kardiologicznymi, w tym osób po przeszczepach, a następnie porównali ich funkcje z funkcjami serca osób zdrowych. Okazało się, że komórki wróciły do prawidłowego funkcjonowania. Eksperci z obu instytucji uważają, że wyniki tych badań mogą napędzić rozwój terapii inspirowanych genetyką stulatków.

– Starzenie się serca jest procesem naturalnym, który przyspiesza, gdy dojdzie do zawału. Z pewnością ważne jest znalezienie sposobu na to, by starzeć się zdrowiej. Taki jest główny cel, do którego dążymy. Odwrócenie procesu starzenia również jest możliwe, ale myślę, że daleko nam jeszcze do tego. W naszym przypadku będziemy bardzo zadowoleni, jeśli uda się opóźnić proces starzenia i utrzymać serce w dobrym stanie, nawet jeśli nie przywrócimy mu od razu młodości – podkreśla naukowiec.

Lekarze przypominają jednak, że kluczowy dla utrzymania dobrej kondycji serca jest zdrowy styl życia. Bardzo ważne są ćwiczenia fizyczne, unikanie palenia i nadmiernego spożywania alkoholu, również czerwonego wina, które wykazuje korzystne działanie dla zdrowia serca, ale tylko wtedy, kiedy jest spożywane w niewielkich ilościach.

– Aktywność fizyczna odgrywa naprawdę kluczową rolę. Oczywiście trzeba też mieć dobre geny, ale na to nie mamy wpływu, za to codziennie możemy stawiać na ćwiczenia i zdrowy styl życia. Odpowiedni gen może pozwolić nam żyć zdrowiej, choć niekoniecznie dłużej. Ważne, aby starzenie się nie skazywało nas na niepełnosprawność, abyśmy mogli na długo zachować nasze zdrowie. To właśnie chcielibyśmy osiągnąć za pomocą tej terapii w przyszłości – wskazuje prof. Paolo Madeddu.

Zespół badaczy z Uniwersytetu Bristolskiego, dzięki wsparciu Medical Research Council, będzie mógł przetestować terapię genową w zespole progerii Hutchinsona–Gilforda. To choroba rzadka, która charakteryzuje się przyspieszonym procesem starzenia. Z kolei fundusze przekazane przez British Heart Foundation i Diabetes UK pozwolą przetestować terapię w mysim modelu cukrzycy i u myszy w starszym wieku. Naukowcy sprawdzą także, czy podanie białka chroniącego serce zadziała równie skutecznie jak podanie genu, które to białko koduje. Taka terapia byłaby bezpieczniejsza i bardziej efektywna kosztowo niż terapia genowa.

źródło: Newseria

Naukowcy z Bristolu i włoskiej MultiMedica Group zidentyfikowali gen, którego modyfikacja pozwoli spowolnić tempo starzenia się serca. Wyniki ich badań wskazują, że terapia genowa może przywrócić utraconą sprawność kardiomiocytów, co ma szczególne znaczenie dla pacjentów po zawałach czy z niewydolnością serca. Testy tej linii leczenia będą kontynuowane pod kątem zastosowania w zespole progerii Hutchinsona–Gilforda i cukrzycy. Naukowcy przypominają jednak, że aby utrzymać serce w dobrej kondycji, należy przede wszystkim utrzymywać aktywność fizyczną i zdrowy styl życia.
Istnieje wiele genów, które mogą chronić serce, ale w naszym badaniu skupiamy się na jednym konkretnym, w którym dochodzi do mutacji, czyli zmiany sekwencji tworzącej DNA, mogącej spowolnić tempo starzenia się serca. Występuje ona szczególnie u osób, które żyją bardzo długo, na przykład u stulatków. Uznaliśmy, że skoro gen ten jest przekazywany dzieciom z matki i ojca, to w naszym przypadku będziemy mogli wykorzystać tę mutację, aby przekazać ją osobom cierpiącym na choroby układu sercowo-naczyniowego – informuje w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje prof. Paolo Madeddu z Bristol Medical School na Uniwersytecie Bristolskim, specjalizujący się w eksperymentalnej medycynie sercowo-naczyniowej. – Początkowo zauważyliśmy to zjawisko w południowych Włoszech, a następnie potwierdziliśmy to w dwóch różnych populacjach – w Niemczech i Stanach Zjednoczonych.
Chodzi o gen BPIFB4 kodujący białko, które chroni serce, wytwarzając tlenek azotu. To lotny gaz, który stymuluje komórki śródbłonka do prawidłowego funkcjonowania. Odgrywa też ważną rolę w kurczliwości serca, aby mogło ono prawidłowo pracować jako pompa. Wraz z wiekiem organizm wytwarza coraz mniej tlenku azotu.

– Zaczęliśmy rozważać wykorzystanie tego genu i wprowadzenie go za pomocą wektora wirusowego w modelu zwierzęcym u osobnika, który przeszedł zawał serca. Udało nam się to zrobić. U zwierzęcia doszło do ekspresji genu i dokonaliśmy zaskakującej obserwacji, że w znacznie mniejszym stopniu odczuwało ono skutki zawału – mówi prof. Paolo Madeddu.

Naukowcy podczas badania echokardiograficznego zaobserwowali, że zmieniony gen pozwala sercu zwierzęcia bić mocniej i poprawia jego unaczynienie, zwiększając sprawność przepływu krwi przez naczynia krwionośne. 

– Zresztą nawet w przypadku braku zawału występowała tendencja do wolniejszego starzenia się serca. Z naszych obserwacji wynika, że stan serca poprawił się w stopniu odpowiadającym okresowi 10 lat u ludzi – wyjaśnia ekspert Bristol Medical School.

Trzyletnie badanie prowadzono również na ludzkich komórkach sercowych w warunkach laboratoryjnych we Włoszech. Naukowcy z MultiMedica Group podali gen do komórek serca starszych pacjentów z poważnymi schorzeniami kardiologicznymi, w tym osób po przeszczepach, a następnie porównali ich funkcje z funkcjami serca osób zdrowych. Okazało się, że komórki wróciły do prawidłowego funkcjonowania. Eksperci z obu instytucji uważają, że wyniki tych badań mogą napędzić rozwój terapii inspirowanych genetyką stulatków.

– Starzenie się serca jest procesem naturalnym, który przyspiesza, gdy dojdzie do zawału. Z pewnością ważne jest znalezienie sposobu na to, by starzeć się zdrowiej. Taki jest główny cel, do którego dążymy. Odwrócenie procesu starzenia również jest możliwe, ale myślę, że daleko nam jeszcze do tego. W naszym przypadku będziemy bardzo zadowoleni, jeśli uda się opóźnić proces starzenia i utrzymać serce w dobrym stanie, nawet jeśli nie przywrócimy mu od razu młodości – podkreśla naukowiec.

Lekarze przypominają jednak, że kluczowy dla utrzymania dobrej kondycji serca jest zdrowy styl życia. Bardzo ważne są ćwiczenia fizyczne, unikanie palenia i nadmiernego spożywania alkoholu, również czerwonego wina, które wykazuje korzystne działanie dla zdrowia serca, ale tylko wtedy, kiedy jest spożywane w niewielkich ilościach.

– Aktywność fizyczna odgrywa naprawdę kluczową rolę. Oczywiście trzeba też mieć dobre geny, ale na to nie mamy wpływu, za to codziennie możemy stawiać na ćwiczenia i zdrowy styl życia. Odpowiedni gen może pozwolić nam żyć zdrowiej, choć niekoniecznie dłużej. Ważne, aby starzenie się nie skazywało nas na niepełnosprawność, abyśmy mogli na długo zachować nasze zdrowie. To właśnie chcielibyśmy osiągnąć za pomocą tej terapii w przyszłości – wskazuje prof. Paolo Madeddu.

Zespół badaczy z Uniwersytetu Bristolskiego, dzięki wsparciu Medical Research Council, będzie mógł przetestować terapię genową w zespole progerii Hutchinsona–Gilforda. To choroba rzadka, która charakteryzuje się przyspieszonym procesem starzenia. Z kolei fundusze przekazane przez British Heart Foundation i Diabetes UK pozwolą przetestować terapię w mysim modelu cukrzycy i u myszy w starszym wieku. Naukowcy sprawdzą także, czy podanie białka chroniącego serce zadziała równie skutecznie jak podanie genu, które to białko koduje. Taka terapia byłaby bezpieczniejsza i bardziej efektywna kosztowo niż terapia genowa.

źródło: Newseria

W Polsce aktywnie pali papierosy ok. 8 mln osób. Wielu z nich podejmuje próby walki z nałogiem, często wielokrotne, jednak jak pokazują badania skutecznie rzuca palenie tylko 3% osób. Czy to brak silnej woli? Bagatelizowanie oczywistych negatywnych skutków palenia papierosów? Nie koniecznie. Palenie papierosów to silny nałóg, a zespół uzależnienia od tytoniu powinien być leczony jak każda inna choroba podkreślają eksperci.
Palenie zabija
Winowajcą są przede wszystkim substancje toksyczne i kancerogenne zawarte w dymie tytoniowym. Jednak nie wszyscy mamy świadomość, jak rozległe są konsekwencje palenia tytoniu dla zdrowia czynnych i biernych palaczy oraz efektywności leczenia większości chorób.

Szacuje się, że każdego roku z powodu chorób będących następstwem palenia tytoniu umiera w Polsce ok. 70 000. osób. U palaczy znacząco wrasta ryzyko zawału mięśnia sercowego, udaru oraz wystąpienia chorób onkologicznych, w tym przede wszystkim raka płuca, ale również raka pęcherza moczowego, krtani, nerki, żołądka czy trzustki.

Szczególnie wrażliwą grupą na konsekwencje palenie tytoniu są osoby, które już mają zdiagnozowane choroby onkologiczne lub kardiologiczne. – Efektywność leczenia onkologicznego zmniejsza się o ok. 15%, jeśli pacjent kontynuuje palenie. Powoduje ono także więcej skutków ubocznych i działań niepożądanych, trudności w gojeniu ran, zwiększenie odczynu popromiennego. – podkreśla onkolog, prof. Wojciech Rogowski.

Tymczasem, jak pokazują wyniki badania wśród pacjentów z rakiem płuca – tylko 4% pacjentom podczas procesu diagnostyki i leczenia zaproponowano pomoc w rzuceniu palenia[1]. – Badania jak i nasze doświadczenia wskazują, że brakuje jasnej ścieżki pacjenta z problemem uzależnienia od palenia tytoniu oraz rzetelnych informacji jak postępować. – zaznacza Szymon Chrostowski z Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Uzależnienie to choroba, którą trzeba leczyć
– Po zapaleniu papierosa bardzo szybko dochodzi do wyrzutu dopaminy w układzie nagrody w mózgu i równie szybko pojawia się mechanizm głodu nikotynowego. Dlatego pacjent powinien usłyszeć od lekarza, że cierpi na uzależnienie od palenia i mieć zaoferowaną pomoc, ponieważ sam bardzo często nie będzie w stanie rzucić palenia. – podkreśla psychiatra dr Piotr Wierzbiński. – Ważną rolę odgrywa aspekt motywacyjny w relacji lekarz – pacjent, to że lekarz wysłucha, będzie autorytetem, ale nie oceni postępowania pacjenta. Oceniamy natomiast stopień uzależnienia i motywacji do walki – do każdego pacjenta podchodzimy indywidualnie. – dodaje.

Uzależnienie od palenia tytoniu powinno być leczone jak inne choroby. Oprócz psychoterapii, w leczeniu stosuje się farmakoterapię, nikotynową terapię zastępczą, jak również metody redukcji szkód – W psychiatrii jesteśmy w stanie pomóc pacjentom uzależnionym od tytoniu zmniejszając poziom karcynogenów oddziałowując na pozanikotynowy mechanizm uzależnienia. Redukcja szkód ma wpływ na zmniejszenie śmiertelności pacjentów, którzy nie są w stanie samodzielnie podjąć decyzji o rzuceniu palenia.– mówi dr Wierzbiński.

Strategie redukcji szkód są stosowane od wielu lat w psychiatrii i terapii uzależnień od narkotyków oraz alkoholu. Obecnie Polskie Towarzystwo Psychiatryczne pracuje nad standardami postępowanie w przypadku uzależnienia od nikotyny.

Nadzieję, na skuteczniejszą walkę z konsekwencjami palenia tytoniu niosą doświadczenia innych krajów takich jak Wielka Brytania, Nowa Zelandia, czy Szwecja – W Szwecji dzięki intensywnym kampaniom, działaniom fiskalnym oraz promocji stosowania produktów zastępczych, m.in. snus’ów, liczba palących osób spadła o połowę, a w konsekwencji o 50% spadła liczba nowo diagnozowanych nowotworów płuca – podkreśla prof. Rogowski.
 
Zacznijmy od stworzenia u pacjenta ludzkiej potrzeby rzucenia palenia i pokażmy pełen wachlarz możliwości wsparcia w tym procesie – apelowali eksperci.

Pełna relacja z debaty
„Jak pomóc pacjentom w walce z uzależnieniem od palenia tytoniu
 
 
[1] Palenie a stygmatyzacja pacjentów z rakiem płuca: https://tosieleczy.pl/wp-content/uploads/2022/05/Raport-FWZ-TSL_stygmatyzacja-pacjentow-z-RP_310522.pdf

źródło: Medicalpress