Medicalpress
Finansowanie świadczeń związanych z leczeniem chorób układu oddechowego może wzrosnąć o ponad 350 mln zł rocznie. Tak wynika z opublikowanego przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji raportu dotyczącego nowych taryf dla świadczeń pulmonologicznych. Projekt przewiduje nie tylko zmiany wycen, ale także istotną reorganizację sposobu udzielania świadczeń.
Według AOTMiT łączna wartość finansowania świadczeń objętych analizą wzrosłaby z 3,43 mld zł do 3,79 mld zł, czyli o 352,5 mln zł. Oznacza to wzrost nakładów o 10,3 proc. Zdecydowana większość dodatkowych środków miałaby trafić do lecznictwa szpitalnego, gdzie wzrost finansowania oszacowano na ponad 350 mln zł. W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej wzrost wyniósłby około 2,2 mln zł.

Największe zmiany finansowe dotyczą leczenia zapaleń płuc, astmy oskrzelowej oraz przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Wartość finansowania tej grupy świadczeń miałaby wzrosnąć o 208,4 mln zł, czyli niemal o 20 proc. Szczególnie duży wzrost przewidziano dla nowej grupy obejmującej leczenie ostrych infekcji dolnych dróg oddechowych i niepowikłanego zapalenia płuc. W tym przypadku AOTMiT szacuje wzrost finansowania o 149,2 mln zł, czyli o 67 proc. Z kolei dla grupy „POChP i inne obturacyjne choroby układu oddechowego” przewidziano zwiększenie finansowania o 52,6 mln zł, co odpowiada wzrostowi o 54,6 proc.

Raport zakłada również znaczące zmiany organizacyjne. Obecnie w katalogu znajduje się 34 grupy jednorodnych grup pacjentów (JGP), natomiast po zmianach byłoby ich 44. Nowe grupy mają lepiej odzwierciedlać rzeczywisty stopień skomplikowania leczenia i koszty opieki nad pacjentami.

Jednym z głównych założeń reformy jest ograniczenie niepotrzebnych hospitalizacji całodobowych. AOTMiT proponuje, aby część diagnostyki oraz procedur pulmonologicznych była wykonywana w trybie do 12 godzin lub w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Hospitalizacja całodobowa miałaby być zarezerwowana przede wszystkim dla pacjentów wymagających intensywnego leczenia, monitorowania lub postępowania w ostrej niewydolności oddechowej.

Istotne zmiany dotyczą również diagnostyki pulmonologicznej. Dotychczasowa grupa „Bronchoskopia” miałaby zostać zastąpiona dwiema nowymi grupami: „Inwazyjno-obrazowa diagnostyka pulmonologiczna” oraz „Kompleksowa diagnostyka pulmonologiczna”. Według autorów raportu ma to lepiej odzwierciedlać różnice w stopniu skomplikowania wykonywanych procedur.

Przebudowane mają zostać również zasady rozliczania leczenia zapaleń płuc. Obecne grupy zostaną zastąpione nowym podziałem uwzględniającym zarówno etiologię zakażenia, jak i stopień ciężkości przebiegu choroby.

AOTMiT podkreśla, że proponowane rozwiązania mają poprawić przejrzystość finansowania, lepiej dopasować taryfy do rzeczywistych kosztów leczenia oraz stworzyć warunki do rozwoju diagnostyki i leczenia realizowanych poza hospitalizacją całodobową. Analiza obejmuje 640 świadczeniodawców realizujących świadczenia pulmonologiczne w Polsce.

Uwagi do projektu taryf można zgłaszać do 12 czerwca 2026 r. Po zakończeniu konsultacji publicznych AOTMiT przedstawi ostateczne propozycje nowych taryf, które następnie mogą zostać wykorzystane przez Narodowy Fundusz Zdrowia przy aktualizacji wycen świadczeń pulmonologicznych.

Źródło: AOTMiT

Nawracające infekcje dróg oddechowych, świszczący oddech i brak poprawy mimo leczenia. U 15-miesięcznego Sebastiana mieszkającego w Holandii objawy przez wiele miesięcy nie miały jednoznacznego wyjaśnienia. Dopiero szczegółowa diagnostyka wykazała rzadką wadę wrodzoną – ciężkie zwężenie tchawicy. Chłopiec został zoperowany w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu przez wielospecjalistyczny zespół, który przeprowadził jedną z najbardziej wymagających operacji w chirurgii dróg oddechowych dzieci.
Wrodzone zwężenie tchawicy należy do najrzadszych wad dróg oddechowych

Wrodzone zwężenie tchawicy jest rzadką wadą rozwojową, w której światło tchawicy jest znacznie mniejsze niż powinno. W najcięższych przypadkach utrudnia to prawidłowy przepływ powietrza i może prowadzić do nawracających infekcji układu oddechowego, duszności, świszczącego oddechu czy niewydolności oddechowej.

Rozpoznanie bywa trudne, ponieważ objawy mogą przypominać częściej występujące schorzenia, takie jak infekcje dróg oddechowych, astma czy nawracające zapalenia oskrzeli. U części dzieci wada ujawnia się już w pierwszych tygodniach życia, u innych diagnoza stawiana jest dopiero po wielu miesiącach poszukiwania przyczyny dolegliwości.

Tak było również w przypadku Sebastiana. Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się, gdy miał kilka miesięcy. Powtarzające się infekcje i utrzymujący się świszczący oddech nie ustępowały mimo leczenia. Przełom nastąpił podczas pobytu rodziny w Tajlandii, gdzie wykonane badania wykazały ciężkie zwężenie tchawicy.

– Badanie potwierdziło ciężkie zwężenie tchawicy na odcinku o długości około 3 centymetrów o średnicy około 2–3 milimetrów, zlokalizowane w wyjątkowo trudnym operacyjnie miejscu, w okolicy wnęki płuca – wspominała mama chłopca, Beata Palomares.

Operacja należąca do najbardziej wymagających w chirurgii dziecięcej

Po postawieniu diagnozy rodzice rozpoczęli poszukiwania ośrodka, który mógłby podjąć się leczenia. Ostatecznie trafili do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Zabieg przeprowadził interdyscyplinarny zespół pod kierunkiem prof. Dariusza Patkowskiego, kierownika Kliniki Chirurgii, Urologii, Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej USK we Wrocławiu.

– Sebastian trafił do nas z niezwykle rzadką i bardzo złożoną wadą tchawicy. Zwężenie było tak rozległe, że średnica dróg oddechowych na znacznym odcinku wynosiła zaledwie około dwóch milimetrów. To sytuacja, która w każdej chwili mogła doprowadzić do ciężkiej niewydolności oddechowej – powiedział prof. Dariusz Patkowski.

Jak podkreślił chirurg, tego typu operacje wymagają szczegółowego planowania i współpracy wielu specjalistów.

– To jedna z najbardziej wymagających operacji w chirurgii dróg oddechowych, ponieważ po rozpoczęciu rekonstrukcji nie ma możliwości wycofania się z podjętych działań – zabieg musi zakończyć się pełnym sukcesem – zaznaczył.

Przed operacją wykonano szczegółową diagnostykę obrazową i endoskopową, a do planowania wykorzystano modele symulacyjne pozwalające precyzyjnie odtworzyć anatomię pacjenta.

Krążenie pozaustrojowe pozwoliło bezpiecznie przeprowadzić zabieg

Kluczową rolę odegrała współpraca chirurgów dziecięcych i kardiochirurgów. Rekonstrukcję tchawicy przeprowadzono przy wykorzystaniu krążenia pozaustrojowego, które tymczasowo przejęło funkcję serca i płuc podczas najbardziej wymagających etapów operacji.
– Operacje rekonstrukcyjne tchawicy należą do najbardziej wymagających procedur wykonywanych u dzieci. Wymagają nie tylko najwyższych kompetencji chirurgicznych, ale również perfekcyjnej współpracy wielu zespołów medycznych – podkreślił dr Marek Kopala z Kliniki Kardiologii i Kardiochirurgii USK we Wrocławiu.

Specjaliści zwracają uwagę, że leczenie takich pacjentów nie kończy się wraz z opuszczeniem sali operacyjnej. Równie ważna jest wielotygodniowa opieka po zabiegu.

Sebastian przez ponad trzy tygodnie przebywał na Oddziale Klinicznym Anestezjologii i Intensywnej Terapii Dziecięcej. W tym czasie wymagał stałego monitorowania i leczenia powikłań związanych z ciężką operacją.

– W przypadku Sebastiana mierzyliśmy się również z powikłaniami, które mogą wystąpić po tak rozległych zabiegach, dlatego przez ponad trzy tygodnie pozostawał pod opieką specjalistów intensywnej terapii – powiedziała prof. Marzena Zielińska, kierująca oddziałem.

Coraz większe możliwości leczenia rzadkich wad dróg oddechowych

Specjaliści podkreślają, że rozwój chirurgii dziecięcej, technik obrazowania oraz współpracy wielodyscyplinarnej sprawia, że możliwe staje się leczenie przypadków, które jeszcze kilkanaście lat temu wiązały się z bardzo wysokim ryzykiem niepowodzenia.

Wrodzone zwężenie tchawicy pozostaje schorzeniem rzadkim, wymagającym leczenia w wysoko wyspecjalizowanych ośrodkach dysponujących doświadczeniem zarówno w chirurgii dróg oddechowych, jak i kardiochirurgii dziecięcej oraz intensywnej terapii.

Po kilku tygodniach hospitalizacji Sebastian został wypisany do domu. Jak relacjonują jego rodzice, odzyskał apetyt, chętnie spaceruje i stopniowo wraca do aktywności typowej dla swojego wieku. Najważniejsze jest jednak to, że może swobodnie oddychać – coś, co jeszcze kilka miesięcy temu nie było wcale pewne.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Niewiedza Polaków kosztuje blisko 16 mld zł rocznie – tyle, według szacunków International Respiratory Coalition, tracimy na „niewidzialnej epidemii” przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Eksperci i parlamentarzyści apelują w Sejmie o systemowe zmiany w pulmonologii.
W gmachu Sejmu RP 7 stycznia 2026 r. odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc połączone z debatą medyczną „POChP – niewidzialna epidemia XXI wieku. Stan obecny – elementy do poprawy”. Eksperci z Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc (PTChP) oraz Polskiej Koalicji ZDROWE PŁUCA zaprezentowali alarmujące dane dotyczące kosztów społecznych i barier w diagnostyce POChP w Polsce.

– Naszym celem jest, aby zdrowie płuc stało się realnym priorytetem państwa. Dialog z przedstawicielami systemu zdrowia pokazuje, że jest wola polityczna do wprowadzenia zmian, na które pacjenci z POChP czekają od lat – zaznaczyła poseł Henryka Krzywonos-Strycharska, przewodnicząca Zespołu, otwierając spotkanie z udziałem przedstawicieli MZ, NFZ, ZUS, AOTMiT, parlamentarzystów, środowiska medycznego, pacjentów i dziennikarzy.

80 proc. wszystkich zgonów na świecie z powodu chorób przewlekłych płuc jest spowodowana POChP. A koszty ekonomiczne tego schorzenia sięgają prawie 21 mld USD rocznie – przypomniała Tatiana Makarewicz, przedstawicielka biura WHO w Polsce.  Specjalistka przywołała rezolucję Światowej Organizacji Zdrowia uchwaloną w maju 2025, która wzywa państwa członkowskie do opracowania do zintegrowanych polityk zdrowia płuc poprzez współpracę międzysektorową całego rządu i całego społeczeństwa, obejmujących zarówno choroby zakaźne, jak i niezakaźne choroby płuc, poprzez współpracę wielosektorową i wielodyscyplinarną oraz poprzez włączenie podejść obejmujących cały rząd i całe społeczeństwo. Rezolucja ta zobowiązuje również Dyrektora Generalnego WHO do przygotowania do 2027 roku raportu z postępów we wdrażaniu tych zintegrowanych polityk.

Wszyscy płacimy za niewiedzę o POChP

Jednym z kluczowych problemów należących do bezwzględnej poprawy, jest niska świadomość społeczna o POChP, co ma bezpośrednie przełożenie na zjawisko określane mianem „niewidzialnej epidemii”.

– „Brak wiedzy o objawach powoduje, że choroba rozwija się latami w ukryciu, a mogłaby być wykrywana w grupach ryzyka, zanim pojawią się wyraźne symptomy. Nieleczona powoduje nieodwracalne zniszczenie płuc. POChP drastycznie zwiększa ryzyko groźnych powikłań takich jak zawały serca czy udary mózgu.” – tłumaczyła dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc, Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.

– „Pacjenci, ich rodziny i całe społeczeństwo ponoszą milionowe koszty pośrednie i bezpośrednie płacone za niską świadomość o POChP. Wszyscy płacimy za grzech niewiedzy o tej podstępnej, zabójczej chorobie.” – tłumaczyła konsultant. Niska świadomość przekłada się także na złe zarządzanie czynnikami ryzyka – chorzy rzadziej korzystają ze szczepień przeciwko infekcjom dróg oddechowych, które są kluczowe w zapobieganiu zaostrzeniom.

Najnowsze wyniki badania Kantar potwierdzają alarmująco niską wiedzę na temat POChP i badań spirometrycznych. – Tylko 25 proc. Polaków zna, przynajmniej ze słyszenia, zjawisko chorobowe jakim jest POChP. Niestety w grupach najbardziej narażonych ta widza jest zaledwie na poziomie 15 proc. Dodatkowo osoby z obszarów ryzyka zbyt rzadko  szukają informacji na temat choroby, rzadziej niż reszta populacji zgłaszają się do lekarza – wyjaśniła dr Małgorzata Farnik z Katedry i Kliniki Pneumonologii SUM w Katowicach.

– Badanie Kantar dokładnie identyfikuje grupy odbiorców, do których powinna być kierowana szeroka, ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna w Polsce poświęcona problemowi POChP  konkludowała dr Czajkowska-Malinowska.

Diagnoza dopiero w szpitalu – bariery w POZ

Co trzecia osoba chora na POChP dowiaduje się o swojej chorobie dopiero w momencie hospitalizacji spowodowanej gwałtownym zaostrzeniem stanu zdrowia, kiedy skutki nieleczenia są już nieodwracalne. Tacy pacjenci, często w wieku przedemerytalnym, wypadają z rynku pracy, a kiedy wymagają stałej opieki osób trzecich, wpływają na utratę zdrowia i aktywności zawodowej bliskich, którzy muszą się nimi opiekować. Wczesne wykrycie i zastosowanie właściwego leczenia oraz rehabilitacji, mogłyby przyczynić się do poprawy stanu zdrowia oraz jakości życia pacjentów z POChP.

Dr Monika Franczuk z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie przekazała, że spirometry są dostępne w POZ, ale to podstawowe badanie diagnostyczne nie jest wykonywane tak często, jak jest to konieczne na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej. Poprawy wymaga jakość wykonywania tych badań w gabinecie lekarza rodzinnego i jego ilość.

– „Z polskich raportów wynika, że wśród pacjentów z POChP tylko u ok. 60 proc. wykonano spirometrię, w tym tylko u ok. 27 proc. wykonano ją z próbą rozkurczową, niezbędną do ostatecznego potwierdzenia nieodwracalnego charakteru zaburzenia oddychania.” – tłumaczyła pulmonolog.

Gospodarcza cena niewidzialnej choroby

Zgodnie z najnowszym raportem International Respiratory Coalition (IRC) dla Polski, roczne koszty społeczne POChP wynoszą blisko 16 mld zł (3,6 mld euro). Jest to kwota niemal trzykrotnie wyższa niż w przypadku astmy, której koszty szacuje się na prawie 6 mld zł. Jak podkreślano podczas debaty wysokie koszty leczenia POChP wynikają z przeważających kosztów pośrednich: trwałej utraty zdolności do pracy osób w wieku przedemerytalnym, wysokiej częstotliwości najdroższych w pulmonologii hospitalizacji z powodu zaostrzeń, opieki najbliższych nad chorymi. Łączne koszty społeczne wszystkich chorób płuc w Polsce szacuje się obecnie na ponad 79 mld zł rocznie. Uczestnicy debaty podkreślali, że wczesna i trafna diagnoza oraz odpowiednia opieka i dostęp do skutecznego leczenia to nie tylko szansa dla pacjentów, ale i realne oszczędności dla budżetu państwa.

Katarzyna Kułaga, główny specjalista w Sekcji ds. Monitorowania Zmian w Departamencie Analiz i Strateg w NFZ zaktualizowała realizację programu profilaktyki chorób odtytoniowych w tym POChP.

Aktualnie tylko 37 świadczeniodawców go realizuje, gdzie w 2024 r. leczyło się w nim niespełna 4 tys. osób. Tutaj ważną rolę mogłaby odegrać opieka koordynowana w POZ i mamy też od niedawna program Moje Zdrowie, gdzie status odtytoniowy jest weryfikowany i gdzie edukacja antynikotynowa jest prowadzona na poziomie przynajmniej podstawowym – wyznała Katarzyna Kułaga, przypominając jednocześnie, że od 2022 r. w ramach opieki koordynowanej w POZ funkcjonuje ścieżka pulmonologiczna i ok. 1/3 gabinetów lekarzy rodzinnych ma tą ścieżkę zakontraktowaną. Jako priorytetowe działanie w ministerstwie zdrowia jest planowane objecie poradnictwa antynikotynowego w ramach Funduszu Medycznego.

Piotr Winciunas, koordynator ds. naukowych i współpracy ze środowiskiem medycznym, Naczelny Lekarz ZUS, zachęcał do korzystania z rehabilitacji leczniczej układu oddechowego, prowadzonej w ramach prewencji rentowej ZUS-u, która jest dostępna dla pacjentów przebywających w okresie aktywności zawodowej. – Podczas takiej rehabilitacji oprócz programu medycznego pacjenci są edukowani z zastosowania i obsługi np. inhalatorów – wyjaśniał.

Postulaty zmian i kierunki poprawy

Podczas debaty eksperci wskazali konkretne rozwiązania systemowe:

 Apel o większą świadomość, empatię i wspólne działanie na rzecz walki z POChP

Debatę medyczną zwieńczył wernisaż akcji edukacyjnej „POChP – niewidzialna epidemia XXI wieku”, którą uroczyście otworzył dr Aleksander Kania, wiceprezes PTChP, wiceprzewodniczący Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca.

Dzisiejsze wydarzenie to nie tylko prezentacja danych i faktów, lecz także apel o większą świadomość, empatię i wspólne działanie wobec jednego z najpoważniejszych współczesnych problemów zdrowotnych. Choroby układu oddechowego dotykają milionów ludzi na całym świecie – w Polsce szacuje się, że nawet 2 miliony osób żyją z POChP, z czego wiele nie ma postawionej diagnozy. To choroba, która nie tylko ogranicza oddech, ale również wpływa na codzienne życie, samodzielność i poczucie bezpieczeństwa pacjentów.

Niech ta ekspozycja będzie inspiracją do refleksji nad znaczeniem zdrowia oddechowego i potrzebą tworzenia systemu opieki, który zapewni każdemu pacjentowi dostęp do skutecznego leczenia i nowoczesnej rehabilitacji. Bo troska o zdrowe płuca – to troska o życie, o przyszłość nas wszystkich – podsumował przedstawiciel organizatorów debaty i towarzyszącej jej akcji edukacyjnej, dr Aleksander Kania.

Źródło: Komunikat Prasowy