Medicalpress
Choć większość Polaków zdaje sobie sprawę, że przewlekły kaszel może być objawem poważnej choroby, wielu najpierw próbuje leczyć go domowymi sposobami i odkłada konsultację lekarską. Tymczasem eksperci ostrzegają, że utrzymujący się kaszel może świadczyć o chorobach śródmiąższowych płuc, w tym idiopatycznym włóknieniu płuc, których wczesne rozpoznanie ma kluczowe znaczenie dla skuteczności leczenia i spowolnienia postępu choroby.
Wyniki badania „Portret kaszlącego Polaka” zrealizowanego w ramach kampanii „Płuca Polski. Od kaszlu do włóknienia” pokazują, że przewlekły kaszel nadal bywa bagatelizowany, a pacjenci często trafiają do diagnostyki dopiero wtedy, gdy pojawiają się duszność i problemy z codziennym funkcjonowaniem.

Mimo rosnącej świadomości zdrowotnej Polacy nadal zbyt długo zwlekają z reakcją na  przewlekły kaszel. Około 3/4 respondentów (76%) zgadza się, że może on być objawem poważnej choroby, jednak co dziesiąty respondent przyznaje, że udałby się do lekarza dopiero po około 4 lub 8 tygodniach od pojawienia się kaszlu. Najczęściej badani czekają tydzień (33%) lub 2–3 tygodnie (28%), zanim zgłoszą się do specjalisty.

Badanie pokazuje wyraźną rozbieżność między świadomością zagrożenia a rzeczywistymi zachowaniami zdrowotnymi. Aż 85% badanych uważa, że długo utrzymującego się kaszlu nie powinno się lekceważyć, jednak prawie 73% respondentów deklaruje, że w pierwszej kolejności próbuje domowych sposobów leczenia. Ponad połowa badanych (57%) zgłosiłaby się do lekarza dopiero wtedy, gdy kaszel zacząłby znacząco utrudniać codzienne życie.

Przewlekły kaszel to objaw, którego nie należy ignorować, szczególnie jeśli utrzymuje się przez wiele tygodni. Może on towarzyszyć nie tylko częstym infekcjom czy astmie, ale również poważnym chorobom płuc, w tym chorobom śródmiąższowym płuc. Problem polega na tym, że przewlekły kaszel jest przez wielu Polaków normalizowany i „oswajany”, zamiast traktowany jako sygnał alarmowy. W praktyce pulmonologicznej nadal obserwujemy pacjentów, którzy trafiają do specjalisty zbyt późno, kiedy choroba jest już zaawansowana. Tymczasem szybka diagnostyka daje szansę na wcześniejsze wdrożenie leczenia, które może spowolnić rozwój chorobyprzestrzega dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc.

Kaszel „do przeczekania”

Badanie pokazuje również, że Polacy mają bardzo ograniczoną wiedzę na temat samego przewlekłego kaszlu. Medycznie oznacza on kaszel utrzymujący się ponad 8 tygodni, jednak prawidłową odpowiedź wskazało jedynie 4% respondentów. Około połowa badanych uznaje za przewlekły kaszel objaw trwający tydzień (26%) lub dwa tygodnie (23%).

Do lekarza Polacy najczęściej zgłaszają się dopiero wtedy, gdy objawy zaczynają wpływać na codzienne funkcjonowanie. Najsilniejszym impulsem do konsultacji są trudności w oddychaniu i uczucie braku powietrza (34%), kaszel utrudniający sen lub codzienne aktywności (31%) oraz pojawienie się dodatkowych objawów, takich jak duszność czy ból w klatce piersiowej (28%). Jedynie 16% respondentów deklaruje, że udałoby się do lekarza z powodu utrzymującego się kaszlu mimo stosowania domowych metod leczenia.

Na opóźnianie diagnostyki wpływają także bariery systemowe. Ponad 1/3 badanych (36%) wskazuje długie kolejki do specjalistów, a 28% trudności z umówieniem wizyty w dogodnym terminie.

Choroby śródmiąższowe płuc – mało znane, poważne schorzenia

Choroby śródmiąższowe płuc (ILD, ang. interstitial lung diseases) to grupa ponad 200 schorzeń często związanych z uszkodzeniem i włóknieniem tkanki płuc. prowadzących do włóknienia tkanki płucnej. W efekcie płuca stopniowo tracą zdolność prawidłowej wymiany gazowej, a pacjenci coraz bardziej odczuwają duszność, przewlekły kaszel i obniżenie tolerancji wysiłku. Część ILD rozwija się w przebiegu chorób autoimmunologicznych lub w wyniku kontaktu z pyłami i substancjami toksycznymi, jednak w wielu przypadkach przyczyna pozostaje nieznana. Jedną z najcięższych postaci choroby jest idiopatyczne włóknienie płuc (IPF).

Szacuje się, że w Polsce z chorobami śródmiąższowymi płuc może żyć około 26 625 osób, jednak rzeczywista liczba pacjentów może być wyższa. Choroby te są trudne diagnostycznie, a ich objawy często przypominają inne schorzenia układu oddechowego lub niewydolność serca. Mimo powagi problemu świadomość społeczna dotycząca ILD pozostaje bardzo niska. O chorobach śródmiąższowych płuc słyszał jedynie co czwarty respondent (25%), a prawie 80% badanych deklaruje, że nigdy nie słyszało o idiopatycznym włóknieniu płuc (IPF). Co szczególnie niepokojące, tylko 30% respondentów wskazało choroby śródmiąższowe płuc jako możliwą przyczynę przewlekłego kaszlu. Nawet wśród osób deklarujących znajomość ILD wiedza o objawach pozostaje ograniczona – jedynie około 40% potrafiło wskazać typowe symptomy tych chorób, a 26% nie umiało wymienić żadnego objawu.

Włóknienie płuc to choroba, która wpływa na każdy aspekt życia pacjenta – od codziennego funkcjonowania po możliwość wykonywania najprostszych czynności. Wielu chorych przez długi czas bagatelizuje objawy lub słyszy, że przewlekły kaszel „sam przejdzie”. Dlatego tak ważna jest edukacja społeczna i budowanie świadomości, że utrzymujący się kaszel i duszność wymagają diagnostyki. Im szybciej pacjent trafi do specjalisty, tym większa szansa na spowolnienie postępu chorobypodkreśla Agnieszka Pilewska – Ślączko, Prezes Polskiego Towarzystwa Wspierania Chorych na Włóknienie Płuc.

O kampanii „Płuca Polski. Od kaszlu do włóknienia”

Kampania „Płuca Polski. Od kaszlu do włóknienia” od 2016 roku prowadzi działania edukacyjne dotyczące chorób płuc oraz znaczenia ich wczesnej diagnostyki. Tegoroczna odsłona kampanii poświęcona jest chorobom śródmiąższowym płuc (ILD), w tym idiopatycznemu włóknieniu płuc (IPF). Celem inicjatywy jest zwiększenie świadomości objawów takich jak przewlekły kaszel i duszność oraz zwrócenie uwagi na konieczność szybkiej diagnostyki chorób, które nadal pozostają mało rozpoznawalne społecznie. Wszystkie aktywności prowadzone są pod patronatem Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, Towarzystwa Wspierania Chorych na  Włóknienie Płuc, Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem” oraz Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska przy wsparciu Boehringer Ingelheim.

Źródło: inf pras

Pulmonologia przez lata pozostawała jedną z tych dziedzin medycyny, w których potrzeby pacjentów, możliwości kliniczne i realne finansowanie świadczeń nie zawsze spotykały się w jednym miejscu. Dotyczyło to zarówno diagnostyki raka płuca, jak i leczenia chorób układu oddechowego, w tym POChP, zapaleń płuc czy gruźlicy wielolekoopornej. Teraz pojawiają się konkretne daty, projekty rozwiązań i zmiany taryf, które mogą istotnie wpłynąć na organizację opieki nad pacjentami z chorobami płuc. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc omawiano m.in. wprowadzenie niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) do koszyka świadczeń gwarantowanych, prace nad Lung Cancer Units, nowe zasady finansowania świadczeń pulmonologicznych, elastyczny tryb diagnostyki do 12 godzin oraz kierunki działań w Roku POChP.
Jak przypominała dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc i przewodnicząca Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca, obecne zmiany są efektem dłuższego procesu. „Od pierwszego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Płuc w lutym 2024 roku konsekwentnie rozmawialiśmy o najważniejszych problemach pulmonologii – diagnostyce, leczeniu, niedocenionej specjalizacji, niskiej wycenie świadczeń i trudnej sytuacji finansowej oddziałów pulmonologicznych” – podkreślała.

NDTK od 1 października. Szansa na wcześniejsze wykrywanie raka płuca
Jedną z najważniejszych zapowiedzi jest uruchomienie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Zgodnie z deklaracją Ministerstwa Zdrowia pacjenci mają realnie korzystać z programu od 1 października 2026 roku.

„Jesteśmy na ostatniej prostej do wprowadzenia nowego świadczenia profilaktycznego, czyli badań przesiewowych w kierunku raka płuca. Projekt rozporządzenia został już uzgodniony ze wszystkimi resortami i czeka jedynie na zakończenie ostatnich procedur legislacyjnych. Założeniem Ministra Zdrowia jest, aby od 1 października 2026 roku pacjenci mogli realnie korzystać z programu badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej” – mówiła Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia.

Znaczenie tej decyzji podkreślał prof. Witold Rzyman, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej. „Badania przesiewowe w kierunku raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej mają szansę ruszyć w Polsce 1 października 2026 roku. To największy postęp, jaki możemy zanotować w leczeniu raka płuca od kilkudziesięciu lat, ale pod jednym warunkiem – program musi zostać wdrożony skutecznie. Skutecznie oznacza przede wszystkim wysoką jakość jego realizacji” – zaznaczał.

Rak płuca nadal jest jednym z najgorzej rokujących nowotworów, przede wszystkim dlatego, że zbyt często jest wykrywany późno. Prof. Rzyman wskazywał, że „obecnie pięcioletnie przeżycie chorych na raka płuca wynosi około 15 proc., a ponad połowa pacjentów umiera w ciągu dwóch pierwszych lat od rozpoznania. Dzieje się tak dlatego, że choroba najczęściej wykrywana jest bardzo późno – u około 55 proc. chorych rozpoznawana jest już w IV stadium zaawansowania. Ten obraz może zmienić jedynie skuteczna profilaktyka – zarówno pierwotna, jak i wtórna”.

NDTK ma odwrócić te proporcje. „W codziennej praktyce tylko około 26 proc. przypadków raka płuca wykrywanych jest w pierwszym i drugim stadium zaawansowania. Tymczasem w programach badań przesiewowych odsetek ten sięga 84 proc. To właśnie o tę zmianę walczymy, ponieważ wykrycie nowotworu na wczesnym etapie daje realną szansę na całkowite wyleczenie” – mówił prof. Rzyman.

Polska nie zaczyna jednak od zera. Pierwsze programy badań przesiewowych rozpoczęły się już w 2008 roku, a w ciągu kolejnych dziesięciu lat w czterech ośrodkach – w Szczecinie, Gdańsku, Poznaniu i Warszawie – przebadano ponad 70 tysięcy osób. To doświadczenie, jak wskazywał prof. Rzyman, doprowadziło do opracowania krajowego konsensusu, programu pilotażowego i obecnego rozwiązania ogólnopolskiego.

Program NDTK musi być dostępny, ale też dobrze kontrolowany

Samo wpisanie NDTK do koszyka świadczeń nie wystarczy. Eksperci podkreślali, że kluczowe będą jakość badań, właściwa kwalifikacja pacjentów, standaryzacja opisów i zaangażowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.

„Skuteczny program badań przesiewowych musi opierać się na czterech filarach. Pierwszym jest udział co najmniej połowy osób z grup ryzyka, co można osiągnąć przede wszystkim dzięki współpracy z lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej. Drugim jest system oceny jakości badań, trzecim standaryzacja opisów radiologicznych oraz całej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, a czwartym długofalowa, dobrze zaplanowana promocja programu. Tylko wtedy możemy osiągnąć efekty porównywalne z najlepszymi światowymi programami badań przesiewowych” – wskazywał prof. Rzyman.

Podobnie mówiła prof. Edyta Szurowska, konsultant krajowa w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej. W jej ocenie jednym z najważniejszych warunków powodzenia programu jest przygotowanie radiologów do właściwej oceny badań. „Polska jest pod tym względem dobrze przygotowana dzięki programowi pilotażowemu realizowanemu w latach 2020–2023 oraz zakończonemu niedawno europejskiemu projektowi SOLACE. Chodzi o to, aby radiolog potrafił właściwie zinterpretować wykryty guzek płuca i nie kierował pacjentów niepotrzebnie na kolejne badania, które generują koszty i są dodatkowym obciążeniem dla chorych” – wyjaśniała.

Wspólnie z NFZ opracowano ustrukturyzowany opis badania SIMP-Lung, który ma wspierać lekarzy w podejmowaniu decyzji o dalszym postępowaniu. Prof. Szurowska zwracała również uwagę na konieczność ograniczenia dawki promieniowania. „Jeżeli chcemy objąć programem nawet około miliona osób z grup ryzyka, musimy zadbać o bezpieczeństwo całej populacji uczestniczącej w badaniach” – podkreślała.

Wysoka jakość ma być wzmacniana przez audyty, szkolenia i narzędzia cyfrowe. „Będziemy szkolić nie tylko radiologów, ale także lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i pulmonologów, aby wiedzieli, kiedy kierować pacjentów na badania i jak interpretować ich wyniki. Równie ważna jest edukacja samych pacjentów – nasze doświadczenia z Gdańska pokazują, że dobrze prowadzona kampania informacyjna przekłada się na wysoką zgłaszalność do programu” – mówiła prof. Szurowska.

Resort zdrowia także wskazuje na jakość jako jeden z głównych warunków powodzenia programu. Jak mówiła Dominika Janiszewska-Kajka, „największym wyzwaniem po uruchomieniu programu będzie nie tylko jego wdrożenie, ale także zapewnienie odpowiedniej zgłaszalności oraz wysokiej jakości badań. Dlatego pracujemy nad mechanizmami oceny jakości, weryfikacją wyników oraz utworzeniem centralnego repozytorium badań we współpracy z Centrum e-Zdrowia. Chcemy, aby program był nie tylko dostępny, ale również skuteczny”.

Tomografia wykryje nie tylko raka płuca

Program NDTK może przynieść dodatkową korzyść: wcześniejsze wykrywanie innych chorób układu oddechowego. Radiolodzy, oceniając badania, mają zwracać uwagę nie tylko na guzki płuca, ale także na rozedmę czy zmiany śródmiąższowe.

„Program badań przesiewowych nie będzie służył wyłącznie wykrywaniu raka płuca. Podczas oceny tomografii będziemy zwracać uwagę również na rozedmę płuc, która może świadczyć o POChP, oraz na zmiany śródmiąższowe sugerujące śródmiąższowe choroby płuc. Uczestnicy programu otrzymają informację o konieczności dalszej diagnostyki także w tych kierunkach” – zapowiadała prof. Szurowska.

Dla pulmonologów to ważny element programu. Prof. Katarzyna Górska, przewodnicząca Sekcji Chorób Śródmiąższowych PTChP, podkreślała, że populacja objęta screeningiem raka płuca jest jednocześnie grupą ryzyka POChP i chorób śródmiąższowych płuc. „Wiek pacjentów i narażenie na dym tytoniowy są wspólnymi czynnikami ryzyka, a wiele z tych chorób rozpoznajemy dziś niestety zbyt późno, kiedy nasze możliwości terapeutyczne są już znacznie ograniczone” – mówiła.

Jak zaznaczała, europejskie i amerykańskie rekomendacje wskazują, że śródmiąższowe nieprawidłowości powinny znaleźć się w raporcie z badania przesiewowego. „Dzięki temu pacjent może zostać szybko skierowany do pulmonologa, który oceni, czy są to zmiany świadczące już o rozwijającym się włóknieniu płuc i czy wymagają dalszej diagnostyki lub leczenia” – wyjaśniała prof. Górska.

To istotne, ponieważ – jak wskazywała – około 50 proc. śródmiąższowych nieprawidłowości, które początkowo uznawane są za nieistotne klinicznie, w ciągu pięciu lat rozwija się w chorobę wymagającą leczenia. „Zbyt często trafiają do nas pacjenci z rozpoznaniem postawionym dopiero na etapie zaawansowanego włóknienia i niewydolności oddechowej, dlatego bardzo liczymy, że program badań przesiewowych pozwoli tę sytuację zmienić” – podkreślała.

Lung Cancer Units: projekt gotowy, konsultacje w najbliższych tygodniach

Drugim dużym obszarem zmian jest wdrożenie kompleksowej opieki nad pacjentami z nowotworami klatki piersiowej, czyli Lung Cancer Units. Projekt rozporządzenia jest już gotowy.

„Drugim dużym wyzwaniem jest wdrożenie kompleksowej opieki nad pacjentami z nowotworami klatki piersiowej, czyli Lung Cancer Units. Projekt rozporządzenia jest już gotowy i został omówiony ze środowiskiem ekspertów oraz zaakceptowany przez Krajową Radę Onkologii. Mamy nadzieję, że w najbliższych tygodniach zostanie skierowany do konsultacji publicznych, tak aby od 1 stycznia przyszłego roku nowe świadczenie mogło zostać wprowadzone do koszyka świadczeń gwarantowanych” – zapowiadała Dominika Janiszewska-Kajka.

Ośrodki pulmonologiczne podkreślają jednak, że wiele elementów kompleksowej opieki już dziś funkcjonuje w praktyce, choć bez formalnych ram Lung Cancer Units. Dr Marcin Grabicki z Kliniki Pulmonologii, Alergologii i Onkologii Pulmonologicznej w Poznaniu wskazywał, że diagnostyka raka płuca wymaga współpracy wielu specjalistów. „Kompleksowa diagnostyka raka płuca składa się z wielu elementów, a jednym z najważniejszych są badania obrazowe. Bez radiologów i wysokiej jakości diagnostyki obrazowej nie wyobrażamy sobie właściwego rozpoznawania raka płuca. Ich rola jest kluczowa nie tylko we wczesnym wykrywaniu nowotworu, ale również podczas wykonywania badań biopsyjnych, które są nieodzowne w dalszej diagnostyce” – mówił.

Kolejnym elementem są badania endoskopowe wykonywane przez pulmonologów i torakochirurgów. „W naszym ośrodku około 80 proc. takich badań wykonujemy ambulatoryjnie, dzięki czemu odciążamy łóżka szpitalne dla pacjentów wymagających hospitalizacji. Część pozostałych procedur realizujemy w trybie jednodniowym lub kilkugodzinnym, a pełna hospitalizacja jest zarezerwowana przede wszystkim dla najcięższych chorych” – wyjaśniał dr Grabicki.

Współczesna diagnostyka nie kończy się na samym potwierdzeniu nowotworu. „Obejmuje również badania genetyczne, badania laboratoryjne oraz ocenę czynności układu oddechowego, szczególnie u chorych kwalifikowanych do leczenia radykalnego. Musimy wiedzieć nie tylko, czy nowotwór można wyciąć, ale także czy pacjent jest w stanie bezpiecznie przejść leczenie operacyjne. Dzięki odpowiedniej organizacji większość tych etapów można przeprowadzić szybko i sprawnie, w dużej mierze w trybie ambulatoryjnym” – zaznaczał dr Grabicki.

W trakcie dyskusji podkreślano także, że rak płuca bardzo często nie jest jedynym problemem zdrowotnym pacjentów trafiających do ośrodków pulmonologicznych. Wielu chorych już wcześniej choruje na POChP, choroby śródmiąższowe płuc lub inne schorzenia układu oddechowego. U części pacjentów choroby współistniejące są wykrywane dopiero podczas diagnostyki raka płuca, w tym w ramach NDTK. Dlatego rola pulmonologów i torakochirurgów nie ogranicza się do rozpoznania nowotworu – obejmuje również całościową ocenę stanu układu oddechowego i planowanie dalszego postępowania.

Diagnostyka genetyczna, biopsja płynna i patomorfologia

W raku płuca dobrze zorganizowana diagnostyka musi obejmować nie tylko obrazowanie i pobranie materiału tkankowego, ale także badania patomorfologiczne i genetyczne. Jak zwracał uwagę dr hab. Szczepan Cofta, w Polsce nadal wymaga rozstrzygnięcia kwestia powiązania badań histopatologicznych z badaniami genetycznymi. „Wokół tego obszaru wciąż istnieją pewne napięcia organizacyjne, które wymagają refleksji i wypracowania spójnych rozwiązań, ponieważ oba elementy diagnostyki powinny być ze sobą ściśle powiązane” – mówił.

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało działania dotyczące biopsji płynnej. „W odpowiedzi na postulaty ekspertów klinicznych 19 czerwca skierowaliśmy do Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia pismo dotyczące umożliwienia rozliczania biopsji płynnej w raku płuca w trybie ambulatoryjnym. Był to jeden z najczęściej zgłaszanych postulatów środowiska, ponieważ pozwoli na znacznie bardziej elastyczną organizację diagnostyki i ułatwi dostęp pacjentów do nowoczesnych badań” – wskazywała Dominika Janiszewska-Kajka.

Kolejnym elementem jest utrzymanie ciągłości badań patomorfologicznych w certyfikowanych jednostkach. „Aby zachować ciągłość wykonywania badań patomorfologicznych w jednostkach posiadających certyfikaty jakości, Minister Zdrowia podjął działania dwutorowe. Z jednej strony procedowane są zmiany ustawowe dotyczące systemu akredytacji, z drugiej skierowano do Prezesa NFZ wniosek o wydłużenie obowiązywania obecnych certyfikatów do czasu zakończenia nowych procedur akredytacyjnych. Dzięki temu uda się uniknąć przerwy w wykonywaniu i rozliczaniu tych badań” – mówiła przedstawicielka MZ.

Resort odniósł się również do nowych badań genetycznych, w tym kompleksowego profilowania genomowego. „Nowe badania genetyczne, w tym kompleksowe profilowanie genomowe (CGP) oraz kolejne testy molekularne, pozostają jednym z najważniejszych postulatów środowiska. Zielone światło do ich wdrożenia jest, jednak są to świadczenia kosztowne i wymagają odpowiedniego zabezpieczenia finansowego. Dlatego planujemy ich wprowadzenie w przyszłym roku, po odpowiednim zaplanowaniu wydatków wspólnie z Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Finansów” – zapowiadała Dominika Janiszewska-Kajka.

12 godzin zamiast kilku dni. Nowy tryb diagnostyki

Zmiany w pulmonologii nie dotyczą wyłącznie raka płuca i NDTK. Ważnym elementem jest nowy, elastyczny tryb realizacji świadczeń do 12 godzin, który ma umożliwić szybszą diagnostykę bez konieczności klasycznej hospitalizacji.

Jak mówiła Joanna Miszczak z Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, „przeprowadzone zmiany uporządkowały katalog produktów rozliczeniowych, zwiększyły jednorodność kliniczną i kosztową grup oraz pozwoliły lepiej dopasować poziom finansowania do rzeczywistych potrzeb pacjentów. Po raz pierwszy w pulmonologii wprowadzono również tzw. elastyczny tryb realizacji świadczeń, czyli możliwość diagnostyki w reżimie szpitalnym do 12 godzin, co ma usprawnić organizację opieki i skrócić ścieżkę diagnostyczną pacjenta”.

Ten kierunek ma znaczenie praktyczne. W trakcie dyskusji wskazywano, że zamiast kilku dni hospitalizacji wiele procedur będzie można przeprowadzić podczas dwóch krótkich, kilkunastogodzinnych pobytów. Szacowano, że dzięki sprawniejszej organizacji możliwe będzie objęcie diagnostyką nawet o około 30 proc. większej liczby pacjentów. Warunkiem jest jednak odpowiednie finansowanie i brak barier limitowych.

Od 1 lipca, jak wskazywała Dominika Janiszewska-Kajka, wprowadzono nowe rozwiązania umożliwiające bardziej elastyczną organizację leczenia szpitalnego. „Cieszy nas, że część ośrodków już wcześniej wdrażała takie rozwiązania organizacyjne, pokazując, że dobrze funkcjonujące, referencyjne jednostki potrafią skutecznie organizować opiekę nad pacjentami jeszcze przed zmianami legislacyjnymi” – podkreślała.

W dyskusji pojawił się również wątek centralnej e-rejestracji. Zwracano uwagę, że w pulmonologii samo oznaczenie skierowania jako „pilne” lub „stabilne” nie zawsze wystarcza do właściwego zaplanowania diagnostyki, ponieważ do tych samych poradni trafiają pacjenci z bardzo różnymi problemami – od podejrzenia raka płuca, przez niewydolność oddechową, po podejrzenie gruźlicy. Przedstawiciel Centrum e-Zdrowia wyjaśnił, że obecnie centralna e-rejestracja obejmuje jedynie wybrane świadczenia, a kolejne zakresy będą wdrażane etapowo.

Ponad 352 mln zł więcej na świadczenia pulmonologiczne

Jednym z najbardziej konkretnych elementów zmian są nowe taryfy. Joanna Miszczak oceniła, że to jedna z największych zmian w finansowaniu świadczeń pulmonologicznych. „Zmiany, które wspólnie udało się wypracować z klinicystami, Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Zdrowia, są bardzo obszerne. Nie boję się powiedzieć, że to pewnego rodzaju rewolucja w finansowaniu świadczeń, przede wszystkim w leczeniu szpitalnym. Równolegle prowadziliśmy również prace dotyczące ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, tak aby cały system był przygotowany do kolejnych zmian” – mówiła.

Łączny wzrost finansowania ma wynieść ponad 352 mln zł, czyli ok. 10 proc. więcej nakładów płatnika publicznego na ten obszar. „Choć część grup została przeorganizowana i w niektórych przypadkach finansowanie uległo obniżeniu, to bilans całej reformy pozostaje zdecydowanie dodatni, ponieważ dodatkowe środki trafiły tam, gdzie były najbardziej potrzebne” – wyjaśniała przedstawicielka AOTMiT.

Największe zwiększenie finansowania dotyczy leczenia zapaleń płuc, dychawicy oskrzelowej oraz POChP. „W tym obszarze nakłady wzrosły o ponad 200 mln zł, czyli o ponad 20 proc. Znacząco zwiększono również finansowanie leczenia ostrych infekcji dolnych dróg oddechowych i niepowikłanych zapaleń płuc – o blisko 150 mln zł, czyli o 67 proc., a w przypadku diagnostyki i leczenia POChP wzrost wyniósł ponad 52 mln zł, co oznacza zwiększenie finansowania o 54 proc.” – wskazywała Joanna Miszczak.

Zmiany taryf zostały już zaakceptowane przez ministra zdrowia, choć – jak zaznaczono – trwają jeszcze formalne procedury przewidziane ustawą. AOTMiT zapowiada również monitorowanie efektów reformy. „Mamy świadomość, że przy tak dużej reformie nie da się przewidzieć wszystkich sytuacji. Dlatego będziemy monitorować funkcjonowanie nowych produktów rozliczeniowych i po okresie ich obowiązywania przeprowadzimy ponowną taryfikację. Jeżeli okaże się, że pewne obszary wymagają korekty lub nie zostały właściwie zaadresowane, będziemy je sukcesywnie poprawiać” – mówiła Miszczak.

NFZ: finansowanie ma lepiej odzwierciedlać rzeczywistą diagnostykę

Narodowy Fundusz Zdrowia wskazuje, że celem zmian było bardziej precyzyjne opisanie rzeczywiście wykonywanych świadczeń. Arkadiusz Wachnik, naczelnik Wydziału Inicjacji Zmian w NFZ, podkreślał, że rozwiązania zostały przygotowane we współpracy ze środowiskiem pulmonologicznym i torakochirurgicznym. „Bez wsparcia ekspertów wiele z tych rozwiązań byłoby znacznie słabszych albo w ogóle nie udałoby się ich wdrożyć. Bardzo doceniamy zaangażowanie środowiska i jego aktywny udział w przygotowywaniu nowych rozwiązań” – mówił.

Jednym z głównych obszarów była diagnostyka. „Szczególną uwagę poświęciliśmy bronchoskopii oraz diagnostyce chorób nowotworowych, ponieważ dotychczasowe rozwiązania nie odzwierciedlały właściwie rzeczywistego zakresu wykonywanych świadczeń. Dlatego zdecydowaliśmy się na stworzenie pięciu odrębnych grup diagnostycznych – od najprostszej bronchoskopii po kompleksową diagnostykę pulmonologiczną” – tłumaczył Wachnik.

Nowe grupy mają różnicować zarówno zakres procedur, jak i poziom finansowania. „W dotychczasowej grupie rozliczeniowej nie było wymaganych konkretnych procedur diagnostycznych, natomiast obecnie finansowanie będzie odpowiadało rzeczywiście wykonanym badaniom i skali prowadzonej diagnostyki u danego świadczeniodawcy” – wskazywał przedstawiciel NFZ.

Ważną zmianą jest również lepsze finansowanie leczenia zapaleń płuc, w tym u pacjentów z ciężko upośledzoną odpornością. NFZ deklaruje przy tym, że obecna zmiana nie kończy prac. „Chcemy, aby przegląd zasad finansowania poszczególnych dziedzin medycyny odbywał się regularnie – docelowo nawet co dwa lata. Naszym celem jest stworzenie procesu, który będzie powtarzalny i pozwoli szybciej reagować na potrzeby kliniczne, tak aby środowisko medyczne nie musiało czekać na kolejne zmiany przez wiele lat” – mówił Arkadiusz Wachnik.

W trakcie dyskusji zwracano uwagę, że powodzenie reformy będzie zależało nie tylko od nowych wycen świadczeń, ale również od odpowiedniego zwiększenia ryczałtów i limitów finansowania. W przeciwnym razie szpitale, mimo lepiej wycenionych procedur, mogą szybciej wyczerpywać dostępne środki i przyjmować mniej pacjentów. Ten problem ma szczególne znaczenie dla szpitali monospecjalistycznych, które nie mogą równoważyć kosztów świadczeniami z innych dziedzin.

Rok POChP i dług diagnostyczny po pandemii

Zmiany w pulmonologii wpisują się również w obchody Roku POChP. Jak przypominała dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, „Rok 2026 został ogłoszony Rokiem POChP przez Polskie Towarzystwo Chorób Płuc. Patronat nad tą inicjatywą objęli minister zdrowia, wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska, Światowa Organizacja Zdrowia oraz Główny Inspektor Sanitarny. Dla naszego środowiska jest to przede wszystkim czas przygotowania zaleceń, materiałów merytorycznych i działań edukacyjnych, które mają poprawić opiekę nad pacjentami z POChP”.

Dr Monika Franczuk z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, reprezentująca Polskie Towarzystwo Chorób Płuc i Koalicję Polskie Zdrowe Płuca, zwracała uwagę, że pandemia COVID-19 pozostawiła po sobie istotny dług zdrowotny. „Pandemia COVID-19 pokazała, jak ważną rolę odgrywa pulmonologia, ale jednocześnie pozostawiła po sobie ogromny dług diagnostyczny i zdrowotny. Wiele oddziałów zostało przekształconych w oddziały covidowe, a skutki tych decyzji odczuwamy do dziś. Nadal musimy nadrabiać opóźnienia w diagnostyce i leczeniu pacjentów z chorobami układu oddechowego” – podkreślała.

POChP pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań epidemiologicznych i organizacyjnych. „Dlatego zależy nam na optymalizacji ścieżki pacjenta, szerszym wdrożeniu opieki koordynowanej oraz większym zaangażowaniu lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy najczęściej jako pierwsi mają kontakt z chorymi. To właśnie na tym etapie można najwcześniej rozpoznać chorobę i rozpocząć skuteczne leczenie” – mówiła dr Franczuk.

Środowisko postuluje także szerszy dostęp do nowoczesnych terapii, w tym terapii trójlekowych i leczenia biologicznego dla odpowiednio kwalifikowanych pacjentów z ciężką postacią POChP. Jednocześnie, jak wskazywała dr Franczuk, konieczne jest docieranie do osób z grup ryzyka, które często nie mają świadomości choroby. „Wielu pacjentów zna jedynie objawy, takie jak duszność, ale nie wie, że przyczyną może być przewlekła obturacyjna choroba płuc” – zaznaczała.

Kluczowa pozostaje spirometria. „Jednym z najważniejszych elementów wczesnego wykrywania POChP jest wykonywanie dobrej jakości badań spirometrycznych. Nie chodzi o samo wykonanie badania, ale o jego jakość i prawidłową interpretację. Dlatego chcemy popularyzować spirometrię zarówno wśród lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, jak i w społeczeństwie” – podkreślała dr Franczuk. Podczas wydarzenia towarzyszącego posiedzeniu w Sejmie wykonano ponad 150 badań spirometrycznych, co – jak wskazywała – potwierdza potrzebę takich działań profilaktycznych.

Pulmonologia potrzebuje ciągłości zmian

Z wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, AOTMiT, NFZ i środowiska klinicznego wynika, że pulmonologia wchodzi w okres znaczących zmian, ale ich skuteczność będzie zależała od wykonania szczegółów: jakości programu NDTK, realnej zgłaszalności, organizacji opisów radiologicznych, powiązania diagnostyki histopatologicznej z genetyczną, finansowania biopsji płynnej, wdrożenia Lung Cancer Units, działania trybu 12-godzinnego oraz dopasowania nowych taryf do realnych potrzeb ośrodków.

Nowe rozwiązania nie są więc pojedynczą decyzją administracyjną, ale próbą przebudowy ścieżki pacjenta z chorobami płuc – od profilaktyki i wczesnego wykrywania, przez szybką diagnostykę, po leczenie i dalszą opiekę.

Źródło: opracowanie własne na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc, które odbyło się 1 lipca 2026 r. w Sejmie RP. Posiedzenie zostało zorganizowane przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Płuc we współpracy z Polskim Towarzystwem Chorób Płuc i Polską Koalicją Zdrowe Płuca.
Komitet ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi (CHMP) przy Europejskiej Agencji Leków pozytywnie ocenił stosowanie nerandomilastu u dorosłych pacjentów z idiopatycznym włóknieniem płuc (IPF) oraz postępującym włóknieniem płuc (PPF). Terapia miałaby być stosowana w leczeniu dwóch ciężkich, postępujących chorób prowadzących do nieodwracalnego bliznowacenia tkanki płucnej i stopniowej utraty wydolności oddechowej.
Pozytywna opinia CHMP jest etapem procesu rejestracyjnego w Unii Europejskiej. Ostateczną decyzję o dopuszczeniu leku do stosowania podejmie Komisja Europejska.

Włóknienie płuc – choroby prowadzące do stopniowej utraty wydolności oddechowej

Idiopatyczne włóknienie płuc (IPF) i postępujące włóknienie płuc (PPF) należą do grupy śródmiąższowych chorób płuc, w których dochodzi do postępującego bliznowacenia tkanki płucnej. Z czasem płuca tracą zdolność skutecznego transportowania tlenu do krwi, a uszkodzona tkanka nie odzyskuje swojej funkcji.

Objawy obu chorób często rozwijają się stopniowo i obejmują przede wszystkim duszność, przewlekły suchy kaszel, zmęczenie oraz ograniczenie tolerancji wysiłku. Chorzy często zauważają, że coraz trudniejsze stają się codzienne czynności, takie jak wejście po schodach, spacer czy wykonywanie prostych prac domowych.

Idiopatyczne włóknienie płuc najczęściej rozwija się po 50. roku życia, częściej u mężczyzn. Przyczyna choroby pozostaje nieznana. W przypadku PPF włóknienie może rozwijać się m.in. w przebiegu chorób autoimmunologicznych, takich jak reumatoidalne zapalenie stawów czy twardzina układowa, ale także po ekspozycji na niektóre czynniki środowiskowe lub bez uchwytnej przyczyny.

Szacuje się, że idiopatyczne i postępujące włóknienie płuc dotyka ponad 500 tys. osób w Unii Europejskiej.

Co to za lek?

Nerandomilast (JASCAYD) jest doustnym lekiem przyjmowanym dwa razy dziennie. Należy do grupy preferencyjnych inhibitorów PDE4B i działa przeciwzapalnie oraz przeciwzwłóknieniowo, czyli ma ograniczać procesy prowadzące do dalszego uszkadzania płuc.

Lek jest już dopuszczony do stosowania m.in. w Stanach Zjednoczonych, Japonii, Chinach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich w leczeniu idiopatycznego oraz postępującego włóknienia płuc.

Co pokazały badania?

Pozytywna opinia CHMP opiera się na wynikach programu badań klinicznych III fazy FIBRONEER, obejmującego dwa badania: FIBRONEER-IPF oraz FIBRONEER-ILD.

W obu badaniach oceniano skuteczność i bezpieczeństwo nerandomilastu u pacjentów z idiopatycznym lub postępującym włóknieniem płuc.
Wyniki wykazały, że leczenie wiązało się ze spowolnieniem pogarszania czynności płuc w porównaniu z placebo. Oceniano to na podstawie zmian natężonej pojemności życiowej płuc (FVC), czyli jednego z podstawowych parametrów pozwalających śledzić postęp choroby i wydolność oddechową pacjentów.

Nie osiągnięto jednak jednego z kluczowych drugorzędowych punktów końcowych badań. W analizach obserwowano natomiast liczbową redukcję śmiertelności w obu badaniach, która w jednym z nich osiągnęła znamienność statystyczną.

Jak podano, nerandomilast charakteryzował się korzystnym profilem bezpieczeństwa i tolerancji. Nie stwierdzono konieczności rutynowego monitorowania czynności wątroby, a w przypadku stosowania leku samodzielnie odsetek przerywania terapii był podobny do placebo.

Dlaczego część pacjentów przerywa obecne leczenie?

Leczenie włóknienia płuc pozostaje wyzwaniem także z powodu działań niepożądanych obecnie stosowanych terapii. Pacjenci często zgłaszają m.in. nudności, biegunkę czy nadwrażliwość na światło słoneczne, co wpływa na codzienne funkcjonowanie i może prowadzić do opóźniania rozpoczęcia terapii lub jej przerywania.

Według danych przytoczonych przez producenta w przypadku idiopatycznego włóknienia płuc około połowa pacjentów, którzy przerywają leczenie, robi to w ciągu pierwszych sześciu miesięcy terapii.

Co dalej?

Pozytywna opinia CHMP oznacza rekomendację dopuszczenia nerandomilastu do stosowania w Unii Europejskiej, jednak ostateczna decyzja należy do Komisji Europejskiej.

Jeśli terapia zostanie zatwierdzona, będzie kolejną opcją leczenia dla pacjentów z idiopatycznym i postępującym włóknieniem płuc – chorobami, które mimo dostępnych terapii nadal wiążą się z wysokim ryzykiem pogarszania funkcji płuc i przedwczesnego zgonu.

Źródło: komunikat firmy Boehringer Ingelheim, wyniki programu badań FIBRONEER
Przewlekła obturacyjna choroba płuc pozostaje jedną z najpoważniejszych chorób przewlekłych na świecie i trzecią przyczyną zgonów globalnie. Mimo stosowania nowoczesnych terapii wziewnych ponad połowa pacjentów nadal doświadcza zaostrzeń, które przyspieszają postęp choroby i zwiększają ryzyko hospitalizacji oraz zgonu. Nowe wyniki badań III fazy OBERON i TITANIA wskazują, że eksperymentalna terapia biologiczna – tozorakimab – może istotnie zmniejszać częstość takich epizodów u chorych z POChP.
Wyniki dwóch dużych badań klinicznych III fazy – OBERON i TITANIA – wskazują, że eksperymentalne przeciwciało monoklonalne tozorakimab może zmniejszać częstość zaostrzeń przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). W obu badaniach osiągnięto główny punkt końcowy, wykazując statystycznie istotną redukcję rocznej liczby umiarkowanych i ciężkich zaostrzeń choroby w porównaniu z placebo.

Tozorakimab jest biologiczną terapią skierowaną przeciwko interleukinie-33 (IL-33) – cząsteczce uczestniczącej w inicjowaniu i podtrzymywaniu procesów zapalnych w drogach oddechowych. Lek opracowywany przez AstraZeneca może stać się pierwszą terapią w swojej klasie terapeutycznej, jeśli jego skuteczność i bezpieczeństwo zostaną potwierdzone w dalszych analizach.

Wyniki dwóch badań III fazy

Badania OBERON i TITANIA miały identyczną konstrukcję – były to randomizowane, podwójnie zaślepione badania kontrolowane placebo, w których oceniano skuteczność i bezpieczeństwo tozorakimabu u dorosłych pacjentów z objawową POChP. Do obu badań włączono łącznie 2306 chorych, u których w ciągu roku poprzedzającego kwalifikację wystąpiły co najmniej dwa umiarkowane lub jedno ciężkie zaostrzenie choroby.

Wszyscy uczestnicy pozostawali wcześniej przez co najmniej trzy miesiące na standardowej terapii wziewnej. Następnie otrzymywali tozorakimab w dawce 300 mg co cztery tygodnie lub placebo – jako leczenie dodane do dotychczasowej terapii – przez okres 52 tygodni.

Analiza wykazała zmniejszenie rocznej liczby umiarkowanych i ciężkich zaostrzeń POChP w porównaniu z placebo. Efekt obserwowano zarówno w głównej analizowanej populacji byłych palaczy, jak i w całej badanej grupie obejmującej byłych oraz obecnych palaczy. Co istotne, korzyści z terapii były widoczne niezależnie od liczby eozynofili we krwi oraz stopnia upośledzenia czynności płuc.

Lek był ogólnie dobrze tolerowany, a jego profil bezpieczeństwa oceniono jako korzystny.

Jak podkreślił prof. Frank Sciurba z Uniwersytetu w Pittsburghu, główny badacz programu LUNA, wyniki sugerują, że blokowanie szlaku IL-33 może przynosić istotne klinicznie korzyści w szerokiej populacji pacjentów z POChP.

„POChP od dawna pozostaje chorobą trudną w leczeniu, o dużej heterogenności i znacznym niezaspokojonym zapotrzebowaniu terapeutycznym. Nawet połowa pacjentów na świecie pozostaje zagrożona zaostrzeniami, hospitalizacjami i powikłaniami sercowo-płucnymi” – wskazał badacz (tłum. red.).

Nowy mechanizm działania

Tozorakimab jest przeciwciałem monoklonalnym wiążącym interleukinę-33 – mediator zapalenia, który znajduje się na wczesnym etapie tzw. kaskady zapalnej. W praktyce oznacza to, że blokowanie tego sygnału może wpływać na kilka mechanizmów choroby jednocześnie.

Lek hamuje sygnalizację zarówno zredukowanej, jak i utlenionej formy IL-33. Dzięki temu może jednocześnie ograniczać przewlekły stan zapalny oraz zaburzenia związane z nadprodukcją śluzu w drogach oddechowych – dwa procesy odgrywające kluczową rolę w zaostrzeniach POChP i stopniowym pogarszaniu funkcji płuc.

Jak podkreśla dr Sharon Barr z firmy AstraZeneca, blokowanie IL-33 może oznaczać „fundamentalnie nowe podejście do terapii biologicznej w POChP”, różniące się od dotychczasowych strategii leczenia.

Choroba o ogromnej skali

Przewlekła obturacyjna choroba płuc należy do najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych współczesnego świata. Szacuje się, że dotyczy około 400 milionów osób i pozostaje jedną z głównych przyczyn zgonów globalnie.

W Polsce choruje prawdopodobnie około 2–3 milionów osób, jednak znacząca część przypadków pozostaje nierozpoznana. Objawy – takie jak duszność wysiłkowa, przewlekły kaszel czy odkrztuszanie wydzieliny – rozwijają się często powoli i przez wiele lat bywają bagatelizowane lub przypisywane paleniu tytoniu czy starzeniu się organizmu.

POChP ma charakter postępujący i wiąże się z przewlekłym stanem zapalnym dróg oddechowych prowadzącym do trwałego ograniczenia przepływu powietrza. Z czasem dochodzi do przebudowy oskrzeli i uszkodzenia pęcherzyków płucnych, co powoduje narastającą duszność, spadek wydolności wysiłkowej oraz pogorszenie jakości życia.

Najpoważniejszym problemem klinicznym są zaostrzenia choroby – nagłe epizody pogorszenia objawów wymagające intensyfikacji leczenia, a często także hospitalizacji. Każde takie zdarzenie przyspiesza progresję choroby i zwiększa ryzyko kolejnych epizodów oraz powikłań sercowo-naczyniowych. Mimo stosowania nowoczesnych terapii wziewnych ponad połowa pacjentów nadal doświadcza zaostrzeń.

Szerszy program badań

Badania OBERON i TITANIA są częścią programu klinicznego LUNA, obejmującego cztery badania III fazy. Kolejne dwa projekty – PROSPERO oraz MIRANDA – są obecnie w toku.

Badanie PROSPERO ma charakter długoterminowy i obejmuje pacjentów, którzy ukończyli wcześniejsze badania. Jego celem jest ocena wpływu terapii na częstość ciężkich zaostrzeń w okresie do 104 tygodni.

Z kolei w badaniu MIRANDA analizowany jest inny schemat dawkowania – podawanie leku co dwa tygodnie – również w połączeniu ze standardową terapią wziewną.

Tozorakimab jest także badany w innych wskazaniach, w tym w ciężkich wirusowych zakażeniach dolnych dróg oddechowych oraz w astmie. W Stanach Zjednoczonych terapia otrzymała status Fast Track od Amerykańskiej Agencjia Żywności i Leków (FDA) zarówno w POChP, jak i w leczeniu ciężkich wirusowych chorób dolnych dróg oddechowych.

Pełne wyniki badań OBERON i TITANIA mają zostać przedstawione podczas jednego z najbliższych kongresów naukowych.

Źródło: opracowanie redakcji na podstawie komunikatu prasowego AstraZeneca pt. “Tozorakimab met primary endpoint in OBERON and TITANIA Phase III trials in patients with COPD”, 27 marca 2026 r.

Przewlekła obturacyjna choroba płuc dotyczy w Polsce około dwóch milionów osób, a wielu pacjentów przez lata nie zdaje sobie sprawy z rozwijającej się choroby. Aby zwrócić uwagę na skalę problemu i znaczenie wczesnej diagnostyki, Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc ogłosił rok 2026 rokiem POChP. „Nie możemy dłużej pozwalać, by była to choroba przezroczysta” – podkreśliła dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska podczas konferencji „Profilaktyka chorób płuc” w Sejmie RP.
POChP jest trzecią najczęstszą przyczyną przedwczesnych zgonów na świecie. Pacjenci latami bagatelizują objawy, uznając je za zwykły „kaszel palacza”, podczas gdy ich płuca ulegają nieodwracalnemu zniszczeniu.

Wydarzenie zorganizowane przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Płuc oraz Parlamentarny Zespół ds. Chorób Cywilizacyjnych, we współpracy z PTChP i Polską Koalicją Zdrowe Płuca, miało na celu zwrócenie uwagi decydentów na systemowy wymiar problemu, jakim są choroby płuc.

Debatę otworzyła poseł Henryka Krzywonos-Strycharska, przewodnicząca Zespołu ds. Chorób Płuc, przypominając, że patronami konferencji są m.in: minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, wicemarszałek Sejmu RP Monika Wielichowska, Główny Inspektorat Sanitarny oraz dr Nino Berdzuli, dyrektor biura WHO w Polsce.

Profilaktyka i wczesne wykrywanie w centrum uwagi

„W odpowiedzi na ustanowiony przez Sejm Rok Profilaktyki Zdrowotnej PTChP – lider Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca – ogłasza rok 2026 rokiem przewlekłej obturacyjnej choroby płuc” – uroczyście zainaugurowała dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, szczególnie podkreślając nadrzędną wartość profilaktyki w utrzymaniu zdrowych płuc. „W obliczu doświadczeń popandemicznych nie możemy zapominać, że wzmacnianie profilaktyki, edukacja zdrowotna oraz zwiększanie świadomości społecznej na temat chorób płuc – to troska o fundament naszego życia i bezpieczeństwo zdrowotne całego społeczeństwa” – przekonywała, wskazując na konieczność wdrożenia czterech kluczowych „recept” na zdrowe płuca: na czyste powietrze, na ochronę przed zakażeniami, na „życie bez papierosa” oraz recepty na ruch.

O profilaktyce mówił też Tomasz Kuleta, naczelnik Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia. „Największą rzeczą, nad którą obecnie pracujemy i jesteśmy już na końcowym etapie, jest wprowadzenie niskodawkowej tomografii komputerowej jako programu profilaktycznego. Czyli będziemy mieli kolejny program profilaktyczny dedykowany dosyć szerokiemu spektrum pacjentów” – wskazał Tomasz Kuleta.

Zapowiedział, że program powinien wejść w życie 1 lipca 2026 roku.

Uczestnicy konferencji zgodzili się, że w Polsce brakuje skutecznej metody wykrywania POChP w populacjach wysokiego ryzyka.

Wczesna i trafna diagnoza jest utrudniona przez niedostateczne stosowanie niezbędnych narzędzi diagnostycznych. Mimo, że spirometria (podstawowe zalecane badanie diagnostyczne) jest dostępna, nie jest wykonywana tak często, jak to konieczne.

Eksperci stwierdzili, że czynniki ryzyka rozwoju POChP lub zaostrzenia jej przebiegu są źle zarządzane: refundacja wsparcia i terapii wspomagających rzucanie palenia jest bardzo ograniczona, a wskaźniki szczepień przeciwko infekcjom dróg oddechowych zaostrzającym POChP są również niskie.

W Polsce duża część populacji deklaruje narażenie na czynniki ryzyka rozwoju POChP – zgodnie z najnowszym badaniem Kantar dotyczy to 60 proc. ankietowanych. Do najczęściej wymienianych należą: zanieczyszczenia powietrza – 25 proc., palenie tytoniu – 24 proc., występowanie chorób układu oddechowego – 18 proc. ankietowanych.

Zgodnie z najnowszymi danymi International Respiratory Coalition (IRC) POChP generuje roczne koszty społeczne na poziomie prawie 16 mld zł (3,6 mld euro). Jest to kwota niemal trzykrotnie wyższa niż w przypadku astmy (5,7 mld zł). Tak wysoki koszt wynika z dominacji kosztów pośrednich, w tym: trwałej utraty zdolności do pracy osób w wieku przedemerytalnym, wysokiej częstotliwości hospitalizacji z powodu zaostrzeń (najwyższy koszt jednostkowy w pulmonologii), obciążenia opiekunów nieformalnych.

W Roku POChP – PTChP oraz Koalicja Zdrowe Płuca planują zintegrowane działania. Projekt koncentruje się na systemowej poprawie jakości opieki pulmonologicznej w Polsce. Do priorytetowych obszarów należą: wzmocnienie podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) i stworzenie efektywnych ścieżek skierowań do specjalistów, szkolenia kadr medycznych w zakresie technicznie poprawnej spirometrii, kampanie społeczne i edukacyjne dotyczące profilaktyki i diagnostyki.

Gruźlica wciąż pozostaje wyzwaniem zdrowia publicznego

Jednym z tematów konferencji była walka z gruźlicą (24 marca jest Światowym Dniem Walki z Gruźlicą). Uczestnicy podkreślili, że gruźlica przestaje być „chorobą historyczną” i stawia aktualne wyzwania – systemowe i społeczne.

„Dziś obchodzimy dzień walki z gruźlicą i wykorzystujemy go do tego, aby zwiększyć świadomość tej choroby, która jest jedną z najbardziej śmiertelnych chorób na świecie” – stwierdziła dr Nino Berdzuli.

Dodała – cytując dyrektora WHO Hansa Kluge – że gruźlica to nie tylko choroba płuc, ale także godności.

WHO we współpracy z PTChP prowadzi szerokie szkolenia dla kadr medycznych, m.in. dla lekarzy rodzinnych, w zakresie wczesnego rozpoznawania i diagnostyki gruźlicy.

Michał Ilnicki z Głównego Inspektoratu Sanitarnego podkreślił, że GIS skupia się na objęciu nadzorem osób narażonych na kontakt z osobami prątkującymi. „Najistotniejsze jest wczesne wykrycie zachorowania i jego skuteczne leczenie” – zaznaczył ekspert.

Zdaniem prof. Ewy Augustynowicz-Kopeć z Krajowego Referencyjnego Laboratorium Prątka, Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, priorytetem w walce z gruźlicą jest pokazanie, że nowoczesne metody molekularne pozwalają wykryć prątki już w kilka godzin, a nie tygodni, co jest szczególnie ważne przy gruźlicy lekoopornej, powstającej najczęściej w wyniku przerywania kuracji przez pacjentów lub niewłaściwego doboru dawek. Dlatego inwestycja w nowoczesne laboratoria to oszczędność na leczeniu. Innym wyzwaniem jest transmisja choroby, która ściśle wiąże się z warunkami społecznymi – m. in. stygmatyzacją i zaniedbaniem. „Ponad 1/3 wszystkich pacjentów w Polsce przerywa leczenie lub nie stosuje się do zaleconych dawek, co ma ogromne konsekwencje epidemiologiczne” – ubolewała Katarzyna Szapowal z organizacji „Lekarze bez granic”.

Na zakończenie spotkania wybrzmiała potrzeba większej współpracy między systemem ochrony zdrowia a wsparciem społecznym. Połączenie tych dwóch kompetencji, zdrowotnych i społecznych systemu państwa jest niezbędne, aby zapewnić pacjentom stabilne warunki bytowe na czas kuracji, co zapobiega transmisji choroby i lekooporności. „Nie wolno nam zapominać o otoczeniu pacjenta. Rodzina, bliscy, przyjaciele, którzy go wspierają, dają mu szansę na dłuższe i lepsze życie” – wskazała w podsumowaniu wydarzenia poseł Iwona Kozłowska, przewodnicząca Zespołu ds. Chorób Cywilizacyjnych.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Sześć milionów Polaków choruje na przewlekłe choroby płuc – powiedziała PAP dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska. Podkreśliła, że przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) jest niezależnym czynnikiem rozwoju raka płuc. Alarmem powinien być utrzymujący się wiele tygodni kaszel.
– Świadomość społeczna występowania chorób płuc jest bardzo niska. Zaledwie 25 proc. Polaków wie, czym jest przewlekła obturacyjna choroba płuc. O zawale, cukrzycy wie ponad 80 proc. – powiedziała PAP dr n. med. Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc.

Podkreśliła, że w Polsce mamy do czynienia z niemą epidemią chorób płuc. – Pacjenci mają duszność, która uniemożliwia im normalne funkcjonowanie. Zostają w domach, wykluczeni z życia zawodowego i społecznego, a także rodzinnego. Choroby płuc są czynnikiem rozwoju chorób sercowo-naczyniowych. Pacjenci umierają głównie z powodu zawału, udaru. Nie widzi się, że pod tym zawałem czy udarem kryje się nieleczona, przewlekła choroba – wskazała specjalistka.

Poinformowała, że w Polsce na choroby płuc choruje 6 milionów osób. Nie wlicza się w to wszelkich infekcji i zapalenia płuc. – Zapalenia płuc też są chorobą śmiertelną. Głównie umierają na nie osoby starsze. Choroba jest rozpoznawana i leczona za późno – przyznała Czajkowska-Malinowska. Podkreśliła, że Polska jest krajem o wysokiej umieralności na choroby infekcyjne.

Dodała jednak, że są narzędzia przeciwdziałania przewlekłym chorobom płuc. Konieczne są w jej ocenie edukacja i rzetelne informacje. – Jeżeli w mediach, w telewizji ludzie słyszą, że mają wziąć syrop na kaszel palacza, to trudno znaleźć na to słowa. Powinni usłyszeć, że gdy kaszlą, należy zgłosić się do lekarza. Tymczasem dopiero, gdy ktoś ma kłopot z wejściem na pierwsze piętro, przychodzi do lekarza. A to nie proces starzenia, ale choroba, która rozwijała się przez lata i nie była rozpoznana – wskazała ekspertka.

Wśród praktycznych rad wymieniła wczesne reagowanie na przewlekły kaszel. Gdy komuś utrzymuje się on powyżej ośmiu tygodni, a pali lub palił papierosy, to ekspertka radzi natychmiast udać się do lekarza, bo jest to alarm organizmu.- Pod tym kaszlem, który utrzymuje się od 6 do 8 tygodni, może kryć się rak płuc, może kryć się POChP, choroby śródmiąższowe płuc. Drugim objawem jest duszność, czyli trudności z wejściem po schodach czy podbiegnięciem do autobusu. Przewlekła obturacyjna choroba płuc jest niezależnym czynnikiem rozwoju raka płuca – wyjaśniła Czajkowska-Malinowska.

Podkreśliła, że bardzo niska świadomość dotyczy także spirometrii.

– Powinniśmy ją bardzo szeroko przeprowadzać. To tak podstawowe badanie w rozpoznawaniu chorób obturacyjnych jak pomiar ciśnienia tętniczego w rozpoznaniu nadciśnienia. A spirometria? Ciągle pozostaje badaniem, które jest niezrozumiałe i nie jest powszechnie uważane za podstawowe w procesie diagnostycznym – dodała.

Dr n. med. Czajkowska-Malinowska zachęciła do rzucenia palenia, chociaż ma świadomość, jak mocne jest to uzależnienie. – Tak silne jak od heroiny czy kokainy – podkreśliła. – Osoby silnie uzależnione od nikotyny potrzebują profesjonalnego wsparcia, ponieważ to uzależnienie psychiczne i biologiczne. Można zastosować leki, aby nie było objawów odstawienia nikotyny, które są bardzo przykre i utrudniają funkcjonowanie – stwierdziła ekspertka.

– Możemy w pierwszym okresie po rzuceniu palenia poprawić pojemność płuc. Gdy choroba się utrwali, to pewnych rzeczy już nie cofniemy. – Rzucenie palenia spowolni jednak postęp choroby, co jest bardzo istotne. Po odstawieniu papierosów objętość mierzona w badaniu spirometrycznym będzie spadała wolniej niż u osób palących. To są znaczne różnice. Rezygnacja z palenia ma sens nawet przy niewydolności oddychania. Jest o co powalczyć. Duszność jest strasznie trudnym objawem. Nikt zdrowy nie wyobraża sobie, czym jest duszność. Walczmy o każdy oddech – zaapelowała konsultant krajowa.

Tomasz Więcławski (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce
Niewiedza Polaków kosztuje blisko 16 mld zł rocznie – tyle, według szacunków International Respiratory Coalition, tracimy na „niewidzialnej epidemii” przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Eksperci i parlamentarzyści apelują w Sejmie o systemowe zmiany w pulmonologii.
W gmachu Sejmu RP 7 stycznia 2026 r. odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc połączone z debatą medyczną „POChP – niewidzialna epidemia XXI wieku. Stan obecny – elementy do poprawy”. Eksperci z Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc (PTChP) oraz Polskiej Koalicji ZDROWE PŁUCA zaprezentowali alarmujące dane dotyczące kosztów społecznych i barier w diagnostyce POChP w Polsce.

– Naszym celem jest, aby zdrowie płuc stało się realnym priorytetem państwa. Dialog z przedstawicielami systemu zdrowia pokazuje, że jest wola polityczna do wprowadzenia zmian, na które pacjenci z POChP czekają od lat – zaznaczyła poseł Henryka Krzywonos-Strycharska, przewodnicząca Zespołu, otwierając spotkanie z udziałem przedstawicieli MZ, NFZ, ZUS, AOTMiT, parlamentarzystów, środowiska medycznego, pacjentów i dziennikarzy.

80 proc. wszystkich zgonów na świecie z powodu chorób przewlekłych płuc jest spowodowana POChP. A koszty ekonomiczne tego schorzenia sięgają prawie 21 mld USD rocznie – przypomniała Tatiana Makarewicz, przedstawicielka biura WHO w Polsce.  Specjalistka przywołała rezolucję Światowej Organizacji Zdrowia uchwaloną w maju 2025, która wzywa państwa członkowskie do opracowania do zintegrowanych polityk zdrowia płuc poprzez współpracę międzysektorową całego rządu i całego społeczeństwa, obejmujących zarówno choroby zakaźne, jak i niezakaźne choroby płuc, poprzez współpracę wielosektorową i wielodyscyplinarną oraz poprzez włączenie podejść obejmujących cały rząd i całe społeczeństwo. Rezolucja ta zobowiązuje również Dyrektora Generalnego WHO do przygotowania do 2027 roku raportu z postępów we wdrażaniu tych zintegrowanych polityk.

Wszyscy płacimy za niewiedzę o POChP

Jednym z kluczowych problemów należących do bezwzględnej poprawy, jest niska świadomość społeczna o POChP, co ma bezpośrednie przełożenie na zjawisko określane mianem „niewidzialnej epidemii”.

– „Brak wiedzy o objawach powoduje, że choroba rozwija się latami w ukryciu, a mogłaby być wykrywana w grupach ryzyka, zanim pojawią się wyraźne symptomy. Nieleczona powoduje nieodwracalne zniszczenie płuc. POChP drastycznie zwiększa ryzyko groźnych powikłań takich jak zawały serca czy udary mózgu.” – tłumaczyła dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc, Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.

– „Pacjenci, ich rodziny i całe społeczeństwo ponoszą milionowe koszty pośrednie i bezpośrednie płacone za niską świadomość o POChP. Wszyscy płacimy za grzech niewiedzy o tej podstępnej, zabójczej chorobie.” – tłumaczyła konsultant. Niska świadomość przekłada się także na złe zarządzanie czynnikami ryzyka – chorzy rzadziej korzystają ze szczepień przeciwko infekcjom dróg oddechowych, które są kluczowe w zapobieganiu zaostrzeniom.

Najnowsze wyniki badania Kantar potwierdzają alarmująco niską wiedzę na temat POChP i badań spirometrycznych. – Tylko 25 proc. Polaków zna, przynajmniej ze słyszenia, zjawisko chorobowe jakim jest POChP. Niestety w grupach najbardziej narażonych ta widza jest zaledwie na poziomie 15 proc. Dodatkowo osoby z obszarów ryzyka zbyt rzadko  szukają informacji na temat choroby, rzadziej niż reszta populacji zgłaszają się do lekarza – wyjaśniła dr Małgorzata Farnik z Katedry i Kliniki Pneumonologii SUM w Katowicach.

– Badanie Kantar dokładnie identyfikuje grupy odbiorców, do których powinna być kierowana szeroka, ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna w Polsce poświęcona problemowi POChP  konkludowała dr Czajkowska-Malinowska.

Diagnoza dopiero w szpitalu – bariery w POZ

Co trzecia osoba chora na POChP dowiaduje się o swojej chorobie dopiero w momencie hospitalizacji spowodowanej gwałtownym zaostrzeniem stanu zdrowia, kiedy skutki nieleczenia są już nieodwracalne. Tacy pacjenci, często w wieku przedemerytalnym, wypadają z rynku pracy, a kiedy wymagają stałej opieki osób trzecich, wpływają na utratę zdrowia i aktywności zawodowej bliskich, którzy muszą się nimi opiekować. Wczesne wykrycie i zastosowanie właściwego leczenia oraz rehabilitacji, mogłyby przyczynić się do poprawy stanu zdrowia oraz jakości życia pacjentów z POChP.

Dr Monika Franczuk z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie przekazała, że spirometry są dostępne w POZ, ale to podstawowe badanie diagnostyczne nie jest wykonywane tak często, jak jest to konieczne na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej. Poprawy wymaga jakość wykonywania tych badań w gabinecie lekarza rodzinnego i jego ilość.

– „Z polskich raportów wynika, że wśród pacjentów z POChP tylko u ok. 60 proc. wykonano spirometrię, w tym tylko u ok. 27 proc. wykonano ją z próbą rozkurczową, niezbędną do ostatecznego potwierdzenia nieodwracalnego charakteru zaburzenia oddychania.” – tłumaczyła pulmonolog.

Gospodarcza cena niewidzialnej choroby

Zgodnie z najnowszym raportem International Respiratory Coalition (IRC) dla Polski, roczne koszty społeczne POChP wynoszą blisko 16 mld zł (3,6 mld euro). Jest to kwota niemal trzykrotnie wyższa niż w przypadku astmy, której koszty szacuje się na prawie 6 mld zł. Jak podkreślano podczas debaty wysokie koszty leczenia POChP wynikają z przeważających kosztów pośrednich: trwałej utraty zdolności do pracy osób w wieku przedemerytalnym, wysokiej częstotliwości najdroższych w pulmonologii hospitalizacji z powodu zaostrzeń, opieki najbliższych nad chorymi. Łączne koszty społeczne wszystkich chorób płuc w Polsce szacuje się obecnie na ponad 79 mld zł rocznie. Uczestnicy debaty podkreślali, że wczesna i trafna diagnoza oraz odpowiednia opieka i dostęp do skutecznego leczenia to nie tylko szansa dla pacjentów, ale i realne oszczędności dla budżetu państwa.

Katarzyna Kułaga, główny specjalista w Sekcji ds. Monitorowania Zmian w Departamencie Analiz i Strateg w NFZ zaktualizowała realizację programu profilaktyki chorób odtytoniowych w tym POChP.

Aktualnie tylko 37 świadczeniodawców go realizuje, gdzie w 2024 r. leczyło się w nim niespełna 4 tys. osób. Tutaj ważną rolę mogłaby odegrać opieka koordynowana w POZ i mamy też od niedawna program Moje Zdrowie, gdzie status odtytoniowy jest weryfikowany i gdzie edukacja antynikotynowa jest prowadzona na poziomie przynajmniej podstawowym – wyznała Katarzyna Kułaga, przypominając jednocześnie, że od 2022 r. w ramach opieki koordynowanej w POZ funkcjonuje ścieżka pulmonologiczna i ok. 1/3 gabinetów lekarzy rodzinnych ma tą ścieżkę zakontraktowaną. Jako priorytetowe działanie w ministerstwie zdrowia jest planowane objecie poradnictwa antynikotynowego w ramach Funduszu Medycznego.

Piotr Winciunas, koordynator ds. naukowych i współpracy ze środowiskiem medycznym, Naczelny Lekarz ZUS, zachęcał do korzystania z rehabilitacji leczniczej układu oddechowego, prowadzonej w ramach prewencji rentowej ZUS-u, która jest dostępna dla pacjentów przebywających w okresie aktywności zawodowej. – Podczas takiej rehabilitacji oprócz programu medycznego pacjenci są edukowani z zastosowania i obsługi np. inhalatorów – wyjaśniał.

Postulaty zmian i kierunki poprawy

Podczas debaty eksperci wskazali konkretne rozwiązania systemowe:

 Apel o większą świadomość, empatię i wspólne działanie na rzecz walki z POChP

Debatę medyczną zwieńczył wernisaż akcji edukacyjnej „POChP – niewidzialna epidemia XXI wieku”, którą uroczyście otworzył dr Aleksander Kania, wiceprezes PTChP, wiceprzewodniczący Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca.

Dzisiejsze wydarzenie to nie tylko prezentacja danych i faktów, lecz także apel o większą świadomość, empatię i wspólne działanie wobec jednego z najpoważniejszych współczesnych problemów zdrowotnych. Choroby układu oddechowego dotykają milionów ludzi na całym świecie – w Polsce szacuje się, że nawet 2 miliony osób żyją z POChP, z czego wiele nie ma postawionej diagnozy. To choroba, która nie tylko ogranicza oddech, ale również wpływa na codzienne życie, samodzielność i poczucie bezpieczeństwa pacjentów.

Niech ta ekspozycja będzie inspiracją do refleksji nad znaczeniem zdrowia oddechowego i potrzebą tworzenia systemu opieki, który zapewni każdemu pacjentowi dostęp do skutecznego leczenia i nowoczesnej rehabilitacji. Bo troska o zdrowe płuca – to troska o życie, o przyszłość nas wszystkich – podsumował przedstawiciel organizatorów debaty i towarzyszącej jej akcji edukacyjnej, dr Aleksander Kania.

Źródło: Komunikat Prasowy

Kaszel trwający ponad dwa tygodnie to nie zawsze objaw sezonowego przeziębienia. Może być sygnałem gruźlicy – choroby, która wciąż zbiera śmiertelne żniwo także w Polsce. 26 września 2025 r., dzień po Światowym Dniu Płuc, Biuro Krajowe WHO w Polsce wraz z Polskim Towarzystwem Chorób Płuc rozpoczęły kampanię społeczną „Zwykły kaszel, czy objaw gruźlicy? Sprawdź!”. Jej celem jest zwiększenie świadomości społecznej, przełamywanie mitów i zachęcanie do szybkiej diagnostyki, która ratuje życie.
Wielu osobom gruźlica kojarzy się z odległą przeszłością, jednak wciąż pozostaje poważnym zagrożeniem zdrowotnym, a liczba przypadków systematycznie rośnie. Według danych za 2023 rok na świecie odnotowano około 10,8 miliona zachorowań, z czego 6 milionów dotyczyło mężczyzn, 3,6 miliona kobiet, a 1,2 miliona dzieci. W samym tylko Europejskim Regionie WHO wykryto 225 tysięcy przypadków, natomiast w Polsce – 4436.

Pandemia COVID-19 znacząco osłabiła globalną walkę z gruźlicą. Przerwy w świadczeniach medycznych, utrudniony dostęp do testów oraz opóźnienia w diagnostyce sprawiły, że choroba mogła rozwijać się niezauważenie, powodując nadmierną liczbę zgonów. Sytuacja ta unaoczniła potrzebę ponownego inwestowania w systemy diagnostyczne, edukację zdrowotną, wczesne testowanie i przeciwdziałanie stygmatyzacji. Tylko zwiększanie świadomości społecznej może zapobiec temu, by gruźlica pozostała ukrytą epidemią w cieniu innych kryzysów zdrowotnych.

Choroba ta nie wybiera – dotyka osób w każdym wieku, zarówno mieszkańców miast, jak i wsi. Do najczęściej obserwowanych objawów należą: uporczywy kaszel trwający dłużej niż dwa tygodnie, gorączka, nocne poty, spadek masy ciała oraz przewlekłe zmęczenie. Symptomy te często bywają mylone ze zwykłymi infekcjami sezonowymi, co opóźnia diagnozę. Tymczasem wczesne wykrycie i szybkie leczenie pozwala osiągnąć bardzo dobre wyniki – w 2022 roku wyleczono aż 88% przypadków gruźlicy lekowrażliwej.

– W świecie pełnym podróży i zatłoczonych przestrzeni gruźlica może pojawić się w dowolnym miejscu i w dowolnym momencie – podkreśliła dr Nino Berdzuli, przedstawicielka WHO w Polsce. – Dlatego tak ważne jest szybkie reagowanie i wspólne działania na poziomie globalnym i lokalnym.

Również lekarze zwracają uwagę, że przedłużający się kaszel wymaga konsultacji. – Gruźlica jest dziś chorobą w pełni uleczalną, pod warunkiem wczesnego rozpoznania i właściwego leczenia – przypomina pulmonolog Ivanna Mazur.

Inicjatorzy kampanii apelują: zwycięstwo nad gruźlicą wymaga zaangażowania lekarzy, pacjentów i całych społeczności. Tylko szybka diagnostyka, właściwa edukacja i przełamywanie stereotypów pozwolą powstrzymać jej rozprzestrzenianie. Jeśli kaszel utrzymuje się ponad dwa tygodnie, nie zwlekaj z wizytą u lekarza. Wczesna diagnoza to szansa na pełne wyzdrowienie i ochrona najbliższych przed zakażeniem.

Choć gruźlica bywa uznawana za „chorobę przeszłości”, dane WHO pokazują, że wciąż stanowi realne zagrożenie – także w Polsce, gdzie w 2023 roku odnotowano ponad 4400 zachorowań. Kampania „Zwykły” kaszel czy objaw gruźlicy? Sprawdź!” ma przypominać, że każdy przedłużający się kaszel powinien być powodem do konsultacji z lekarzem. Wczesne wykrycie choroby i wdrożenie leczenia pozwalają na pełne wyleczenie i ochronę najbliższych przed zakażeniem. To wspólne zadanie pacjentów, lekarzy i całego społeczeństwa, aby gruźlica nie pozostała „ukrytą epidemią”.

Źródło: Komunikat Prasowy

Choroby płuc to jedno z największych wyzwań zdrowotnych współczesności. Mimo że dotykają milionów Polaków, często pozostają w cieniu innych priorytetów zdrowotnych. Tymczasem koszty społeczne i ekonomiczne chorób układu oddechowego w Polsce przekraczają już 79 miliardów złotych rocznie. Eksperci, pacjenci i organizacje apelują o opracowanie narodowej strategii pulmonologicznej oraz pilne rozszerzenie dostępu do nowoczesnej rehabilitacji oddechowej, która może poprawić jakość życia chorych i odciążyć system ochrony zdrowia.
Choroby układu oddechowego od lat pozostają w cieniu innych problemów zdrowotnych, mimo że dotykają milionów Polaków, ograniczają codzienne funkcjonowanie chorych i ich rodzin oraz generują gigantyczne koszty społeczne, które w Polsce przekraczają już 79 miliardów złotych rocznie. W przeddzień Światowego Dnia Płuc, obchodzonego 25 września, Polskie Towarzystwo Chorób Płuc oraz Koalicja ZDROWE PŁUCA zorganizowały konferencję prasową „Choroby płuc – niewidzialna epidemia XXI wieku. Manifest na rzecz Zdrowych Płuc – czas na strategię pulmonologiczną w Polsce”. Wydarzenie miało na celu podkreślenie skali wyzwań zdrowotnych związanych z chorobami płuc, konieczności rozszerzenia dostępu do nowoczesnej rehabilitacji pulmonologicznej, w tym innowacyjnych metod mechanicznego oczyszczania dróg oddechowych oraz pilnej potrzeby stworzenia narodowej strategii pulmonologicznej, która odciąży system opieki zdrowotnej, ale przede wszystkim pozwoli skuteczniej wspierać pacjentów, przywracając im nie tylko oddech, ale i godne życie.

Spotkanie rozpoczęło się wystąpieniem dr Nino Berdzuli, przedstawicielki WHO i dyrektora Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce, która podkreśliła międzynarodowy kontekst walki z chorobami płuc, wskazując na potrzebę globalnej współpracy w profilaktyce, terapii i rehabilitacji pulmonologicznej. Zwróciła uwagę na rosnące obciążenie systemów zdrowotnych spowodowane zmianami klimatycznymi, zanieczyszczeniem powietrza i paleniem tytoniu, apelując o wdrożenie strategii opartych na danych i innowacjach.

Choroby płuc, w tym przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP), rak płuca, astma, choroby śródmiąższowe i bezdech senny, stały się jedną z największych plag zdrowotnych współczesnego świata, klasyfikowaną w pierwszej piątce chorób cywilizacyjnych. Szacuje się, że w Polsce, na POChP choruje aż 2 miliony osób, choć formalnie zdiagnozowanych jest tylko 1,3 miliona – co oznacza, że setki tysięcy pozostają bez rozpoznania i właściwej opieki. Pandemia COVID-19 dodatkowo zaostrzyła kryzys, powodując długoterminowe uszkodzenia płuc u milionów osób i wywierając ogromną presję na systemy opieki zdrowotnej. Na świecie POChP jest trzecią przyczyną zgonów, a rak płuca pozostaje najgroźniejszym nowotworem, często określanym jako „cichy zabójca”, będąc pierwszą przyczyną zgonu wśród nowotworów. W naszym kraju choroby układu oddechowego nie tylko skracają życie, ale generują dotkliwe koszty społeczne i gospodarcze: obniżają wydajność pracy, obciążają rodziny pacjentów i pogłębiają nierówności społeczne, w tym różnice w oczekiwanej długości życia między ubogimi a zamożnymi. Jak podkreślono w manifeście International Respiratory Coalition (IRC) i Polskiej Koalicji ZDROWE PŁUCA, uroczyście ogłoszonym podczas konferencji prasowej, te problemy są w dużej mierze możliwe do uniknięcia, pod warunkiem skoordynowanych działań w zakresie profilaktyki, diagnostyki, leczenia i rehabilitacji pulmonologicznej.

„W Polsce mierzymy się z falą chorób płuc: POChP dotyka milionów osób, a skutki COVID-19 wciąż ujawniają się w postaci przewlekłych problemów oddechowych. To niewidzialna epidemia– objawy bywają bagatelizowane, ale konsekwencje są dramatyczne: od nagłych zaostrzeń wymagających hospitalizacji po trwałe obniżenie jakości życia. Rak płuca zabija po cichu, a zaostrzenia POChP zwiększają ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych, w tym zawału serca i udaru mózgu. Ryzyko to jest szczególnie wysokie w pierwszych tygodniach po zaostrzeniu, a w przypadku ciężkich zaostrzeń może wzrosnąć niemal dziesięciokrotnie. Co więcej, wśród populacji chorych na POChP obserwuje się znaczący odsetek zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych, obok zgonów związanych z chorobami układu oddechowego i rakiem płuca. Konsekwencje zaostrzeń POChP wykraczają więc poza płuca. Choroby płuc muszą stać się priorytetem zdrowotnym – ich lekceważenie prowadzi do niepotrzebnych tragedii. Pandemia pokazała, że zaniedbania w pulmonologii kosztują życie. Potrzebujemy natychmiastowej zmiany podejścia, zanim będzie za późno. Bez działań system ochrony zdrowia nie poradzi sobie z tym obciążeniem” ostrzega dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, koordynator Oddziału Chorób Płuc i Niewydolności Oddychania z Pododdziałem NWM i Pododdziałem Zaburzeń Oddychania w Czasie Snu, Kujawsko-Pomorskie Centrum Pulmonologii w Bydgoszczy.

Choroby płuc manifestują się szerokim spektrum objawów, od przewlekłego kaszlu i duszności po zmęczenie i zaburzenia snu, co często prowadzi do błędnych diagnoz i opóźnień w leczeniu. Wielochorobowość jest powszechna: POChP współwystępuje z schorzeniami sercowo-naczyniowymi, infekcjami czy bezdechem sennym, tworząc złożony obraz kliniczny, który wymaga holistycznego podejścia. Pacjenci doświadczają nie tylko fizycznych ograniczeń, ale także izolacji społecznej, utraty pracy i pogorszenia stanu psychicznego, co pogłębia spiralę choroby. Według manifestu IRC i Koalicji ZDROWE PŁUCA, kluczowe jest niwelowanie nierówności w dostępie do opieki, w tym geograficznych barier, oraz integracja opieki podstawowej ze specjalistyczną, by pacjenci otrzymywali pomoc we właściwym momencie.

„Pacjenci z chorobami płuc często opisują swoje życie jako walkę o każdy oddech, gdzie duszność staje się codziennym towarzyszem, uniemożliwiającym proste czynności jak spacer czy rozmowa. Wielochorobowość komplikuje wszystko – POChP nakłada się na bezdech senny czy infekcje, tworząc błędne koło, w którym jeden problem pogarsza drugi. Objawy takie jak przewlekły kaszel czy zmęczenie są alarmem, ale zbyt często ignorowanym, co prowadzi do późnej diagnostyki i nieodwracalnych zmian. Szybka ocena objawów może uratować życie, bo wczesne rozpoznanie przerywa ten cykl. Musimy edukować społeczeństwo, by nie bagatelizować tych sygnałów, i zapewniać dostęp do kompleksowej diagnostyki dla wszystkich, niezależnie od miejsca zamieszkania. Tylko wtedy pacjenci odzyskają kontrolę nad swoim życiem” – wyjaśnia dr n. med. Joanna Miłkowska-Dymanowska z Kliniki Pneumonologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Oddziału Klinicznego Pulmonologii i Alergologii z Pododdziałem Chorób Wewnętrznych, Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. N. Barlickiego w Łodzi.

Leczenie farmakologiczne chorób płuc opiera się na wykorzystaniu zarówno nowoczesnych leków, jak i narzędzi do ich skutecznego podawania. Właściwa terapia astmy i POChP wiąże się z koniecznością zastosowania inhalatorów, które umożliwiają bezpośrednie dostarczenie leków do układu oddechowego. Preparaty te nie tylko łagodzą objawy lecz zmniejszają częstotliwość zaostrzeń a nawet zapobiegają powikłaniom, takim jak incydenty sercowo-naczyniowe. Prawidłowa technika inhalacji jest kluczowa dla efektywności terapii, a nowe leki oferują celowane działanie, poprawiając komfort życia pacjentów. Manifest IRC i Koalicji ZDROWE PŁUCA podkreśla potrzebę poprawy dostępności do tych terapii, w tym poprzez wczesną diagnostykę i integrację modeli opieki, co pozwoli na wdrożenie leczenia we właściwym czasie i zmniejszenie obciążeń systemu zdrowotnego.

„W leczeniu POChP i innych schorzeń płuc farmakologia oferuje narzędzia, które nie tylko kontrolują objawy, ale realnie przedłużają życie, redukując ryzyko zaostrzeń o nawet 30-50%. Inhalatory muszą być używane poprawnie, bo błędy w technice niweczą ich potencjał – edukacja pacjentów jest tu niezbędna. Nowe leki celują w mechanizmy zapalenia, chroniąc także przed powikłaniami sercowo-naczyniowymi, które są częstą przyczyną zgonów. W Polsce potrzebujemy szerszego dostępu do tych innowacji, by każdy pacjent mógł skorzystać z personalizowanej terapii. Przyszłość to leki biologiczne i terapie celowane, które zmienią oblicze pulmonologii. Bez inwestycji w te obszary, stracimy szansę na poprawę prognostyk dla milionów”podkreśla dr n. med. Aleksander Kania, wiceprezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, z Kliniki Pulmonologii II Katedry Chorób Wewnętrznych, Collegium Medicum UJ w Krakowie, Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Rehabilitacja pulmonologiczna jest fundamentem kompleksowego leczenia chorób płuc, integralną częścią leczenia, będąc postępowaniem niefarmakologicznym zawierającym między innymi zaawansowane techniki oczyszczania dróg oddechowych. Szczególną rolę odgrywają nowoczesne urządzenia do drenażu autogenicznego, które skutecznie usuwają zalegającą wydzielinę, poprawiają wentylację płuc i zmniejszają ryzyko infekcji. W ramach ostatniego zamówienia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 62 szpitale w Polsce zostały wyposażone w urządzenia do terapii Simeox, co stanowi ważny krok w kierunku poprawy dostępności nowoczesnej rehabilitacji. Kluczowe jest wdrażanie rehabilitacji już od momentu diagnozy, zgodnie ze specyfiką przewlekłych chorób płuc. Takie podejście pozwala spowolnić postęp choroby i poprawić jakość życia pacjentów. Niestety, obecne przepisy, w tym rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu rehabilitacji leczniczej, uniemożliwiają stosowanie urządzeń do drenażu autogenicznego w trybie ambulatoryjnym. Problem ma charakter formalno-prawny, a nie wynika z ograniczeń infrastrukturalnych szpitali. Co więcej, w Polsce brakuje też rozwiązań systemowych umożlwiających prowadzenia rehabilitacji z użyciem urządzeń Simeox w warunkach domowych, co jest szczególnie dotkliwe w przypadku chorób przewlekłych z nawracającymi zaostrzeniami, takich jak POChP, mukowiscydoza czy rozstrzenie oskrzeli. Regularne oczyszczanie drzewa oskrzelowego przed podaniem leków znacząco zwiększa ich skuteczność, zmniejsza ryzyko infekcji i pozwala wydłużyć okresy między zaostrzeniami. Bez tego płuca pozostają obciążone nadmiarem wydzieliny, co przyspiesza rozwój choroby i prowadzi do częstszych hospitalizacji, obniżając jakość życia pacjentów. Manifest IRC i Koalicji ZDROWE PŁUCA podkreśla, że rehabilitacja ambulatoryjna i domowa to klucz do rozwiązania tego społeczno-systemowego problemu, a obecność urządzeń w szpitalach to dopiero początek – czas na kolejne kroki, takie jak zmiana przepisów i refundacja urządzeń do użytku domowego.

„Rehabilitacja pulmonologiczna to nie tylko wsparcie, ale konieczność w leczeniu chorób płuc, szczególnie tych z nadprodukcją wydzieliny, jak POChP, rozstrzenie oskrzeli czy mukowiscydoza. Urządzenia do drenażu autogenicznego Simeox, generujące delikatne wibracje, umożliwiają skuteczne oczyszczanie płuc, co przekłada się na lepszą wentylację i mniejsze ryzyko infekcji – badania pokazują poprawę funkcji płuc. Wdrożenie takich metod zaraz po diagnozie, nawet w stabilnym okresie choroby, może znacząco zmniejszyć częstotliwość zaostrzeń. Problemem w Polsce jest brak ambulatoryjnych świadczeń i możliwości stosowania tych urządzeń w domu, mimo że mogłyby one zrewolucjonizować życie pacjentów, zmniejszając konieczność hospitalizacji. To kwestia systemowa – mamy technologię, ale potrzebujemy przepisów, które pozwolą ją w pełni wykorzystać. Bez tego skazujemy pacjentów na życie w cieniu choroby”podkreśla dr n. med. Magdalena Klimczak, ordynator Oddziału Rehabilitacji Pulmonologicznej, Wojewódzkiego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej, Centrum Leczenia Chorób Płuc i Rehabilitacji w Łodzi.

Kulminacyjnym punktem konferencji było uroczyste ogłoszenie i odczytanie Manifestu International Respiratory Coalition (IRC) i Polskiej Koalicji ZDROWE PŁUCA. Dokument, opracowany przez pacjentów, lekarzy i ekspertów medycznych, wzywa do pilnych działań przeciwko chorobom układu oddechowego, które pochłaniają coraz więcej istnień i generują koszty przekraczające 79,1 mld zł w Polsce. Apeluje do decydentów, parlamentarzystów, samorządów i kluczowych liderów opinii o opracowanie narodowej strategii pulmonologicznej, obejmującej ambitne cele w czterech kluczowych obszarach: zapobieganie (m.in. walka z paleniem tytoniu, zanieczyszczeniem powietrza, szczepienia, uwzględnienie zmian klimatycznych), dostęp do leczenia we właściwym momencie (wczesna diagnostyka, integracja opieki, lepsza dostępność nowoczesnej rehabilitacji pulmonologicznej), niwelowanie nierówności (pacjent w centrum, eliminacja barier geograficznych) oraz rozwój badań i danych (innowacje, AI, rejestry danych do identyfikacji problemów). Manifest podkreśla, że wysiłki na rzecz przeciwdziałania chorobom płuc są niewystarczające, i dlatego wzywa społeczeństwo oraz media do wsparcia zmian. Zgromadzeni goście, dziennikarze, eksperci, przedstawiciele instytucji państwowych i środowiska pacjenckiego zostali zaproszeni do złożenia podpisów pod dokumentem – wśród sygnatariuszy znalazła się dr Nino Berdzuli z WHO.

„Manifest na rzecz Zdrowych Płuc to zbiorowy apel lekarzy i pacjentów o rewolucję w podejściu do pulmonologii w Polsce. Potrzebujemy narodowej strategii, która zintegruje profilaktykę, diagnostykę, leczenie i rehabilitację pulmonologiczną, wzorując się na strategiach kardiologicznej czy onkologicznej. Pulmonologia musi stać się jednym z priorytetów systemu ochrony zdrowia, bo leczenie płuc bezpośrednio wpływa na skuteczność terapii w innych obszarach terapeutycznych – np. na redukcję powikłań sercowo-naczyniowych – uzdrawiając płuca, ratujemy serce i mózg. Bez kompleksowej opieki, w tym pomocy w rzucaniu palenia i domowej rehabilitacji, miliony Polaków pozostaną bez wsparcia. Ten dokument to mapa drogowa do implementacji zmian: od wczesnych badań po innowacyjne terapie. Czas na działanie, by zatrzymać tę epidemię i poprawić zdrowie Polaków”apeluje dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska.

Światowy Dzień Płuc, obchodzony 25 września, stanowi idealną okazję do refleksji nad szerszą perspektywą leczenia chorób płuc i podjęcia konkretnych kroków. Polska Koalicja ZDROWE PŁUCA oraz IRC wzywają wszystkie środowiska gotowe działać na rzecz zmian do wsparcia Manifestu, podkreślając, że tylko skoordynowane, oparte na danych działania mogą odwrócić trend rosnącej śmiertelności i obciążeń społecznych. Konferencja pokazała, że zmiany są możliwe – teraz czas na wdrożenie ich w życie, by miliony Polaków mogły oddychać swobodnie.

W trakcie konferencji dr Nino Berdzuli, dyrektor Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce oraz dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, podpisały List Intencyjny o współpracy między organizacjami, który ma na celu zacieśnienie działań na rzecz zwalczania chorób płuc i poprawy opieki pulmonologicznej w Polsce.

Źródło: Komunikat Prasowy

W Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze otwarto nową pracownię bronchoskopii. To ważna inwestycja dla pacjentów z chorobami układu oddechowego, szczególnie w kontekście szybszej diagnostyki raka płuca. Realizacja była możliwa dzięki współpracy wielu środowisk – od samorządu, przez Fundację WOŚP, po zespół medyczny. Cytowane wypowiedzi pochodzą z materiału opublikowanego przez Gazetę Lubuską.
Oddział chorób płuc w zielonogórskim Szpitalu Uniwersyteckim ma powód do dumy – od 12 maja działa tu nowoczesna pracownia bronchoskopii. Dotąd oddział korzystał z zasobów Klinicznego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej, co wydłużało kolejki i opóźniało kluczowe badania diagnostyczne. Nowa infrastruktura znacząco skróci czas oczekiwania, co ma ogromne znaczenie m.in. w diagnostyce raka płuca – jednego z najczęściej występujących nowotworów w Polsce.
Na realizację inwestycji potrzeba było nie tylko odpowiednich pomieszczeń i remontu, ale też specjalistycznego sprzętu. Łączny koszt wyposażenia wyniósł ponad 1,8 mln zł – 1,5 mln zł przekazała Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a 330 tys. zł pochodziło z budżetu miasta.
– „Miasto odpowiedziało na nasze potrzeby i przeznaczyło na ten cel ponad 330 tys. zł. Za co bardzo dziękuję” – mówił prezes Szpitala Uniwersyteckiego, dr Marek Działoszyński. – „Teraz diagnostyka dotycząca chorób płuc znacznie przyspieszy. Dziękuję też zespołowi oddziału pod kierunkiem pani kierownik Hanny Łuczak-Aszkowskiej. Niemal co tydzień był ktoś u mnie, by mobilizować do złożenia wniosku w konkursie na sprzęt”.
Na liście sprzętów zakupionych z funduszy WOŚP znalazły się m.in. zestaw do wideobronchoskopii, aparat do endobronchosonografii (EBUS), urządzenia do kriochirurgii, myjnia endoskopowa i aparat USG. Zakupiono także wyposażenie niezbędne do badań przezskórnych.
– „To nowe otwarcie współpracy z zielonogórską lecznicą. Zdrowie zielonogórzan jest najważniejsze” – zaznaczył prezydent Zielonej Góry, Marcin Pabierowski, obecny na otwarciu pracowni.
Kierowniczka Klinicznego Oddziału Chorób Płuc, lek. Hanna Łuczak-Aszkowska, przypomniała, że pomysł stworzenia pracowni zrodził się po ogłoszeniu tematu zbiórki WOŚP: „Płuca po pandemii”.
– „Przystąpiliśmy do tej akcji, przeprowadzając badania spirometryczne i konsultacje medyczne, a potem napisaliśmy wniosek o wsparcie w zakupie sprzętu, który chcielibyśmy mieć w oddziale” – mówiła lekarka, dziękując całemu zespołowi, a szczególnie lekarzowi Jackowi Bachorskiemu i pielęgniarce oddziałowej Agnieszce Tyczyńskiej.
Nowa pracownia powstała przy funkcjonującym oddziale, co wymagało sprawnej organizacji i współpracy z wykonawcami. W budynku znalazły się gabinet zabiegowy, opisowy, zmywalnia i magazyn.
Otwarcie pracowni bronchoskopii ma szczególne znaczenie także z uwagi na rosnącą liczbę pacjentów. Po pandemii liczba hospitalizacji wzrosła z 1,4 tys. do 2,3 tys. rocznie. Oddział dysponuje obecnie 33 łóżkami, a obłożenie sięga nawet 102%.
– „To bardzo ważna inwestycja, bo pacjentów z problemami pulmonologicznymi wciąż przybywa. Nowa pracownia pozwoli na szybszą i skuteczniejszą diagnostykę, szczególnie w kontekście nowotworów płuc” – zaznaczył lek. Jacek Bachorski. – „Podziękowania należą się również Stowarzyszeniu Warto Jest Pomagać i Fundacji Pomagać Mądrze, a także dr. n. med. Bartoszowi Kudlińskiemu za osobisty wkład w powstanie pracowni”.
Nowa pracownia to dowód, że wspólne działania różnych instytucji i środowisk mogą przynieść realne efekty – z korzyścią dla pacjentów i całego systemu opieki zdrowotnej.

Na podstawie materiału Gazety Lubuskiej 
Fot. źródło Gazeta Lubuska