Medicalpress
Nadciśnienie tętnicze coraz rzadziej jest postrzegane jako odrębna choroba. Jak podkreśla prof. Krzysztof Narkiewicz, nawet 90 proc. pacjentów z nadciśnieniem zmaga się jednocześnie z innymi czynnikami ryzyka, takimi jak otyłość, cukrzyca czy zaburzenia lipidowe. Eksperci wskazują, że skuteczne leczenie wymaga dziś spersonalizowanego podejścia, odpowiednio dobranej terapii skojarzonej oraz aktywnej współpracy lekarza z pacjentem.
Ponieważ o różnych powiązaniach czynników ryzyka wiemy coraz więcej, na nadciśnienie tętnicze patrzymy dziś zupełnie inaczej niż jeszcze do niedawna. Wiele mówimy o otyłości, cukrzycy, schorzeniach kardiometabolicznych, zaburzeniach lipidowych i chorobie wieńcowej. W terapii eliminujemy potencjalne interakcje pomiędzy lekami, uwzględniamy preferowane połączenia i cechy terapii, a kiedy to możliwe, wybieramy preparaty złożone w jednej tabletce. O trendach w leczeniu nadciśnienia tętniczego mówi prof. Krzysztof Narkiewicz.
 
Ekspert: Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz, Kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, gospodarz Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (ang. European Society of Hypertension, ESH) w 2026 roku, prezes ESH w latach 2009-2011.

Panie Profesorze, program tegorocznego Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, który odbył się w maju tego roku w Gdańsku, wyróżniał się niespotykaną wcześniej interdyscyplinarnością tematów. Skąd taka zmiana?

Rzeczywiście, jeszcze do niedawna w programie dorocznych spotkań naukowych naszego towarzystwa dominowało „czyste nadciśnienie”. Co więcej, nawet poprzednie zalecenia naukowe ESH w 2/3 przypadków były skoncentrowane na nadciśnieniu tętniczym – jedynie 1/3 dokumentów traktowała o sytuacjach szczególnych. Dzisiaj wiemy, że „sytuacją szczególną” jest samo nadciśnienie tętnicze. Jest tak dlatego, że nawet 90% pacjentów z nadciśnieniem tętniczym ma dodatkowe czynniki ryzyka czy inne współistniejące schorzenia. Coś takiego jak „czyste nadciśnienie”, czyli nadciśnienie bez innych obciążeń u danego pacjenta, w praktyce klinicznej występuje bardzo rzadko. Ponieważ o różnych zależnościach pomiędzy  czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego wiemy coraz więcej, na nadciśnienie tętnicze patrzymy dziś zupełnie inaczej niż jeszcze do niedawna. Tegoroczny Kongres ESH rzeczywiście mocno odzwierciedlał to interdyscyplinarne podejście. Wiele mówiliśmy o otyłości, cukrzycy, schorzeniach kardiometabolicznych.

Czy zmiana w podejściu do nadciśnienia tętniczego jest odzwierciedlana także w zaleceniach?

Trend holistycznego spojrzenia wytycznych naukowych na problem nadciśnienia tętniczego i schorzeń współistniejących jest coraz bardziej zauważalny. Muszę powiedzieć, że polskie zalecenia są w tym kontekście wyjątkowe. Dokument pt. „Wytyczne postępowania w nadciśnieniu tętniczym w Polsce 2024 – stanowisko Ekspertów Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego/Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego” to opracowanie, które przez międzynarodowe środowisko hipertensjologów jest uznawane za jedno z najnowocześniejszych na świecie. Zalecenia te są doceniane za uwzględnianie najnowszej wiedzy o złożoności sytuacji klinicznej pacjentów, ale także za przystępną formę, w tym czytelne, pomocne ryciny. Bez wątpienia możemy być dumni, że stworzyliśmy w Polsce opracowanie na najwyższym poziomie merytorycznym.

Czy pacjentów z różnorodnymi czynnikami ryzyka lub wieloma różnymi schorzeniami da się opisać w ramach bardziej ogólnej charakterystyki?

W zaleceniach skoncentrowaliśmy się na kontinuum kardiometabolicznym, gdzie wszystko zaczyna się od otyłości i drugim, wieńcowym, gdzie szczególną uwagę poświęcamy zmianom w naczyniach wieńcowych i zaburzeniom gospodarki lipidowej. Oczywiście, w każdym przypadku terapia pacjentów z obydwu grup powinna być maksymalnie spersonalizowana.

Schorzeniom kardiometabolicznym poświęcono podczas Kongresu wyjątkowo wiele sesji.

Tak, ponieważ to zagadnienie jest naprawdę niezmiernie ważne. Przypomnijmy: wszystko zaczyna się od nadwagi, otyłości, później pojawia się stan przedcukrzycowy. Rozwija się cukrzyca i jej powikłania: przewlekła choroba nerek, albuminuria, stopniowy przerost mięśnia lewej komory serca, zaburzenia rytmu serca (łącznie z migotaniem przedsionków grożącym udarem niedokrwiennym mózgu), a w końcu niewydolność serca. To wszystko jest ze sobą mocno powiązane, a terapia staje się złożona.

Czy są zasady wskazujące, jak łączyć ze sobą poszczególne leki, by terapia była bezpieczna i efektywna jednocześnie?

Z pewnością można powiedzieć, że wiemy o tym coraz więcej. Po pierwsze, jesteśmy bogatsi o doświadczenia z poprzednich lat. Wiemy na przykład, których leków należy unikać, żeby do minimum redukować ryzyko działań niepożądanych. Takim przykładem jest  simwastatyna  (lek z grupy statyn), która odeszła już do historii, ponieważ dawała znacznie więcej interakcji niż nowsze leki z tej grupy, takie jak atorwastatyna czy rozuwastatyna. Inny przykład, z grupy antagonistów wapnia – werapamil: wykazywał dużo interakcji i z tego powodu nie jest już stosowany. A zatem nauczyliśmy się, których leków jako takich należy unikać. Co więcej, wiemy także coraz więcej, których połączeń leków warto unikać. I, z drugiej strony, które leki możemy bezpiecznie i skutecznie łączyć lub – to nowość, jakie leki złożone możemy stosować, żeby działały wielokierunkowo.

Leki typu single pill  combination to ważny trend?

Od lat mówimy o tym, że żadna, nawet najwspanialsza terapia, nie będzie skuteczna, jeśli nie będzie stosowana przez pacjenta. Nowe leki, w tym właśnie typu single pill (znane również jako SPC (od ang. single-pill combination), czyli preparaty złożone w jednej tabletce), to nowoczesne leki łączące dwie lub więcej substancji czynnych w jednej dawce. Są obecnie standardem pierwszego wyboru w leczeniu wielu chorób przewlekłych, zwłaszcza nadciśnienia tętniczego i zaburzeń lipidowych. Tego typu preparaty istotnie wspomagają adherencję. Jeśli pacjent może przyjąć jedną tabletkę dziennie zamiast kilku o różnych porach dnia, z większym prawdopodobieństwem łatwiej mu będzie wdrożyć nawyk regularnego przyjmowania leku. A to wprost przekłada się na skuteczność terapii. W kontekście efektywności terapii nie mniej istotne są: komunikacja na linii pacjent-lekarz, motywacja specjalistów, ich otwartość, zaangażowana rozmowa z chorym. Ważne, byśmy budowali z naszymi pacjentami partnerskie relacje. To także temat szeroko dyskutowany na tegorocznym Kongresie ESH i jestem pewien, że w kolejnych latach poświęcać mu będziemy jeszcze więcej uwagi.

A wątek leków niewymagających metabolizmu wątrobowego?

To także zdecydowanie bardzo ważne zagadnienie. Wiemy, że z powodu narastającej epidemii otyłości bardzo wielu pacjentów ma na różnym etapie swojego życia ma zaburzenia czynności wątroby. Zastosowanie u tych pacjentów preparatu takiego jak lizynopryl – niewymagającego metabolizmu wątrobowego, czyli nie obciążającego dodatkowo tego narządu, zdecydowanie jest zasadne. Co więcej, w przypadku różnych terapii w tak złożonych przypadkach, jak nadciśnienie tętnicze współistniejące z różnymi istotnymi czynnikami ryzyka, musimy brać pod uwagę również takie kwestie, jak na przykład: czy dany lek wchłania się inaczej, jeśli jest przyjmowany z posiłkiem lub po nim? (idealnie, kiedy to nie ma istotnego znaczenia) lub czy dany preparat możemy zastosować w ostrej fazie zawału mięśnia sercowego? (idealnie, jeśli możemy). Dobrze, że dysponujemy dziś takimi możliwościami.

Rozmawiała Marta Sułkowska
Źródło: inf pras

Nadciśnienie tętnicze coraz częściej wymaga leczenia wykraczającego poza samą kontrolę ciśnienia. Podczas Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (ESH 2026) eksperci podkreślali, że skuteczna terapia pacjentów z chorobami współistniejącymi powinna być spersonalizowana, holistyczna i skoncentrowana na potrzebach chorego. Kluczowe znaczenie mają wczesna diagnostyka, zmiana stylu życia oraz odpowiednio dobrana farmakoterapia uwzględniająca cały profil ryzyka sercowo-naczyniowego.
W praktyce klinicznej nadciśnienie tętnicze rzadko występuje jako jedyne schorzenie dotykające pacjenta. Często towarzyszą mu zaburzenia gospodarki lipidowej, cukrzyca, ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych. W świetle wniosków z tegorocznego Kongresu ESH 2026, trendy w postępowaniu w leczeniu nadciśnienia tętniczego w złożonych scenariuszach klinicznych są jasne: terapia musi być „pacjentocentryczna”, holistyczna i spersonalizowana.

Nadciśnienie tętnicze i schorzenia towarzyszące

Podczas Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (ang. European Society of Hypertension, ESH), który odbył się w maju 2026 roku w Gdańsku, często przypominano, że nadciśnienie tętnicze niezwykle rzadko występuje jako pojedyncze, odizolowane zaburzenie. Zdecydowana większość przypadków to nadciśnienie pierwotne, które rozwija się jako jeden z symptomów szerszych problemów zdrowotnych pacjenta.

W ramach Kongresu ESH 2026 mówiono o tym szczegółowo między innymi w czasie dwóch mini-sympozjów współorganizowanych przez Gedeon Richter, dotyczących: zintegrowanej terapii u pacjentów z nadciśnieniem tętniczym, dyslipidemią i powikłaniami sercowo-naczyniowymi oraz strategii terapeutycznych w złożonych przypadkach klinicznych, W toku dyskusji specjaliści podkreślali, że nadciśnienie bardzo często stanowi element tak zwanego zespołu metabolicznego, w którym  współistnieje z takimi schorzeniami jak: otyłość, insulinooporność i cukrzyca, zaburzenia gospodarki lipidowej, miażdżyca, choroby nerek.

W świetle aktualnej wiedzy medycznej postępowanie w złożonych scenariuszach klinicznych, wymagających zastosowania wielu różnych metod terapeutycznych, zdaniem ekspertów musi spełniać trzy podstawowe kryteria: musi być „pacjentocentryczne”, holistyczne i spersonalizowane.

Profilaktyka i spersonalizowana terapia

Po pierwsze: profilaktyka i radar nastawiony na wczesne objawy. Podczas sesji pt. „Integrated Management of Hypertension, Dyslipidemia and Vascular Complications” prof. Thomas Weber (Austria) przypominał, że objawy nadciśnienia tętniczego i schorzeń kardiometabolicznych pojawiają się, kiedy choroba jest już rozwinięta. Celem powinna być skuteczna profilaktyka i możliwie najwcześniejsza diagnostyka zaburzeń. Regularne badania kontrolne i pomiary ciśnienia tętniczego pomogą wcześnie wykryć ewentualne nieprawidłowości – wtedy, kiedy modyfikacją stylu życia i ewentualnie minimalnie inwazyjnym postępowaniem terapeutycznym można zahamować postęp choroby.

Po drugie: terapia zawsze powinna rozpocząć się od redukcji modyfikowalnych czynników ryzyka, to jest zmiany stylu życia pacjenta. Takie działanie powinno zdaniem ekspertów stanowić integralną część procesu leczenia, a nie dodatek, opcję. W ramach wspomnianego panelu prof. Dagmara Hering (Polska) stwierdziła: plan leczenia każdorazowo zaczynam ze swoimi pacjentami od redukcji czynników ryzyka. Eliminacja soli w diecie, obniżenie nadmiernej masy ciała – to naprawdę podstawa. Skuteczne leczenie nadciśnienia tętniczego wymaga holistycznego podejścia skoncentrowanego na pacjencie, ze szczególnym uwzględnieniem kompleksowej ochrony układu sercowo-naczyniowego poprzez zmianę stylu życia, systematyczną kontrolę ciśnienia krwi i zarządzanie gospodarką lipidową organizmu. Od tego musimy zacząć.

Co w kwestii farmakoterapii? W złożonej terapii skojarzonej celem jest eliminowanie potencjalnych konfliktów pomiędzy lekami, uwzględnianie preferowanych połączeń poszczególnych terapii, a kiedy to możliwe, wybór preparatów złożonych w jednej tabletce.

Farmakoterapia – kluczowy właściwy dobór

Leki typu single pill (znane również jako SPC, ang. single-pill combination), czyli preparaty złożone w jednej tabletce), łączące dwie lub więcej substancji czynnych w jednej dawce, są obecnie standardem pierwszego wyboru w leczeniu wielu chorób przewlekłych, zwłaszcza nadciśnienia tętniczego i zaburzeń lipidowych. Specjaliści podkreślili, że czynnik, taki jak dawkowanie leku – konieczność przyjmowania jednej lub kilku tabletek leku dziennie – z punktu widzenia pacjenta może mieć istotne znaczenie, które potencjalnie może przełożyć się na adherencję. To w konsekwencji wpłynie na efektywność stosowanego leczenia.

Eksperci zaznaczyli także, że w doborze strategii terapeutycznej warto uwzględniać nie tylko dowody naukowe na bezpieczeństwo i skuteczność terapii we wskazaniu podstawowym, ale także dodatkowe korzyści, które niosą za sobą poszczególne rozwiązania terapeutyczne. Przykładowo, w grupie leków typu DOAC (bezpośrednich doustnych antykoagulantów), u pacjentów ze zwiększonym ryzykiem krwawienia z przewodu pokarmowego istnieje możliwość zastosowania terapii zapewnianiającej skuteczną ochronę przeciwzakrzepową przy najkorzystniejszym profilu bezpieczeństwa. Analiza dostępnych opcji i specyficznych potrzeb pacjenta pozwoli wybrać najkorzystniejsze rozwiązanie.

Kiedy strategia leczenia obejmuje wiele różnych leków, mogą pojawiać się obawy o ewentualne skutki uboczne stosowania tak skonstruowanej terapii. Podczas sesji pt. „Effective Treatment Strategies in Complex Clinical Scenarios: Stroke Prevention in Atrial Fibrillation with Hypertension and Diabetes” prof. Andrzej Januszewicz (Polska) zaznaczył: podstawą w takich przypadkach jest rzetelna edukacja zarówno specjalistów, jak i pacjentów, która znacząco redukuje obawy. Mówiąc najkrócej: właściwe stosowanie dobrze dobranej terapii skojarzonej jest bezpieczne.

Dobra współpraca z pacjentem

W dyskusji w ramach tego samego panelu prof. Bela Benczur (Węgry) zwrócił uwagę, że z punktu widzenia pacjenta istotne znaczenie ma oczywiście bezpieczeństwo i efektywność kliniczna różnych metod terapeutycznych, ale także i aspekt kosztowy terapii. Zdaniem specjalistów warto omawiać z pacjentem te kwestie otwarcie – wybór leku refundowanego lub po prostu tańszej opcji terapeutycznej może zapobiec przerywaniu leczenia z powodów finansowych i tym samym przyczynić się do bardziej systematycznego stosowania terapii przez chorego. Raz jeszcze przypomniano, że terapia nadciśnienia tętniczego, zwłaszcza w złożonych scenariuszach klinicznych, powinna uwzględniać indywidualne uwarunkowania każdego chorego i jego preferencje. W tym kontekście powinna być „pacjentocentryczna”, holistyczna i spersonalizowana.

Wnioski ekspertów zostały zarejestrowane podczas wystąpień odbywających się w ramach dwóch mini-sympozjów wspieranych przez Gedeon Richter: dotyczących zintegrowanej terapii u pacjentów z nadciśnieniem tętniczym, dyslipidemią i powikłaniami sercowo-naczyniowymi oraz strategii terapeutycznych w złożonych przypadkach klinicznych.

Razem dla postępu w leczeniu nadciśnienia – Gedeon Richter Platynowym Partnerem Kongresu ESH 2026

Artykuł powstał w ramach zaangażowania Gedeon Richter we współtworzenie Kongresu ESH 2026. Kardiologia i choroby kardiometaboliczne to ważne obszary specjalizacji firmy.

Gedeon Richter jest międzynarodową specjalistyczną firmą farmaceutyczną rozwijającą̨ swoją działalność́ na pięciu kontynentach. Firma pragnie zostać globalnym innowatorem w kilku kluczowych dziedzinach nauki, jednocześnie działając na rzecz zwiększenia dostępności leków na całym świecie. W 2025 roku kapitalizacja rynkowa Gedeon Richter wyniosła 4,8 mld EUR a sprzedaż 2,3 mld EUR.

Gedeon Richter prowadzi największe centrum badawczo-rozwojowe w Europie Środkowej, które przynosi przełomowe rozwiązania w neuropsychiatrii i opiece zdrowotnej kobiet. Obszar biotechnologiczny i portfolio leków generycznych firmy zwiększa dostępność terapii dla pacjentów. Gedeon Richter produkuje także substancje czynne m.in. na potrzeby produkcji własnych produktów.

Gedeon Richter od 70 lat poszerza swoje portfolio o szeroką gamę leków generycznych, odgrywając wiodącą rolę w tej dziedzinie w Europie Środkowo-Wschodniej i krajach WNP. Portfolio Gedeon Richter zapewnia szeroki dostęp do wysokiej jakości i przystępnych cenowo  leków, w tym tradycyjnych leków Gedeon Richter, produktów generycznych i innowacyjnych produktów na licencji, obejmujących głównie obszary terapeutyczne chorób kardiometabolicznych, ośrodkowego układu nerwowego i reumatologii. Oferta produktów Gedeon Richter dostępnych bez recepty (OTC)w niektórych krajach obejmuje leki przeciwbólowe czy leki przeciwwirusowe.

Więcej informacji: www.gedeonrichter.com, www.gedeonrichter.pl.

Źródło: inf pras

Współczesna dieta w krajach uprzemysłowionych coraz częściej opiera się na produktach, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu praktycznie nie istniały w codziennym jadłospisie. Gotowe dania, przekąski o długiej trwałości, napoje smakowe czy produkty instant są dziś powszechnie dostępne, tanie i wygodne w użyciu. W wielu gospodarstwach domowych stanowią one już znaczną część codziennych posiłków – od śniadania, przez przekąski w pracy lub w szkole, aż po szybkie kolacje przygotowywane po powrocie do domu.

Jednocześnie rośnie liczba badań wskazujących, że wysoki udział takich produktów w diecie może wiązać się ze zwiększonym ryzykiem wielu chorób przewlekłych. Zjawisko to coraz częściej analizowane jest nie tylko w kontekście indywidualnych wyborów żywieniowych, ale także jako element szerszych zmian w systemie produkcji żywności i stylu życia współczesnych społeczeństw.

Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem żywności i zdrowiem publicznym coraz częściej zwracają uwagę na kategorię produktów określanych jako żywność ultraprzetworzona (UPF – Ultra-Processed Food). Choć produkty te spełniają wszystkie obowiązujące normy bezpieczeństwa żywności, ich rosnąca obecność w diecie stała się przedmiotem intensywnej debaty naukowej dotyczącej potencjalnych długofalowych skutków zdrowotnych.

Od konserwowania żywności do jej technologicznej transformacji

Przetwarzanie żywności nie jest zjawiskiem nowym. W historii ludzkości odgrywało ono kluczową rolę w zapewnianiu bezpieczeństwa żywnościowego i możliwości jej przechowywania. Już od wieków stosowano takie metody jak gotowanie, pieczenie, fermentacja, suszenie czy marynowanie. Dzięki nim produkty spożywcze stawały się trwalsze, bezpieczniejsze mikrobiologicznie i łatwiejsze do transportu.

Współczesny przemysł spożywczy korzysta jednak z dużo bardziej zaawansowanych technologii. Do najczęściej stosowanych należą m.in. sterylizacja, liofilizacja, suszenie rozpyłowe, ekspandowanie i ekstruzja zbóż, enzymatyczna hydroliza białek, uwodornienie tłuszczów czy pakowanie w atmosferze modyfikowanej. Coraz częściej wykorzystywane są także nowoczesne techniki, takie jak technologia pulsujących pól elektrycznych (PEF).

Podstawowym celem przetwarzania żywności pozostaje zapewnienie bezpieczeństwa mikrobiologicznego i chemicznego produktów oraz poprawa ich strawności. W ostatnich dekadach coraz większą rolę zaczęły jednak odgrywać inne czynniki: atrakcyjność sensoryczna, wygoda konsumpcji oraz możliwość długiego przechowywania produktów.

W efekcie część produktów spożywczych przestała być jedynie przetworzoną formą surowców rolnych, a zaczęła stanowić technologicznie projektowane substytuty tradycyjnych potraw i posiłków.

Nie każda żywność przetworzona jest problemem

Warto podkreślić, że samo przetwarzanie żywności nie jest zjawiskiem negatywnym. Wręcz przeciwnie – od wieków stanowiło ono podstawę bezpieczeństwa żywnościowego. Suszenie mięsa, kiszenie kapusty, pieczenie chleba czy produkcja sera to także formy przetwarzania żywności. Dzięki nim produkty są bezpieczniejsze mikrobiologicznie, łatwiejsze do przechowywania i często lepiej przyswajalne.

Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy przemysł spożywczy zaczął tworzyć produkty, które nie są już przetworzoną formą surowca, lecz technologicznie zaprojektowaną mieszanką składników. W wielu przypadkach surowce rolnicze stanowią w nich jedynie punkt wyjścia dla złożonych procesów technologicznych, które zmieniają strukturę żywności i sposób jej oddziaływania na organizm.

To właśnie tę kategorię produktów badacze zaczęli określać mianem żywności ultraprzetworzonej.

Czym właściwie jest żywność ultraprzetworzona

Pojęcie żywności ultraprzetworzonej zostało zaproponowane ponad 15 lat temu przez zespół badaczy kierowany przez Carlosa Monteiro. Autorzy zaproponowali podział żywności na cztery grupy według stopnia przetworzenia. Klasyfikacja ta, znana jako system NOVA, obejmuje:
Do tej ostatniej kategorii zaliczane są produkty wytwarzane z wielu składników, często zawierające dodatki technologiczne, takie jak emulgatory, wzmacniacze smaku, barwniki czy stabilizatory, a także poddawane intensywnym procesom przemysłowym zmieniającym strukturę i właściwości żywności.

W praktyce oznacza to bardzo szeroką grupę produktów, które wielu konsumentów traktuje jako element codziennej diety. W badaniach epidemiologicznych do tej kategorii zaliczane są m.in. słodzone napoje gazowane i energetyczne, pakowane przekąski takie jak chipsy czy chrupki, słodkie płatki śniadaniowe, batoniki i wiele produktów cukierniczych, gotowe dania typu instant, przemysłowe burgery czy nuggetsy, aromatyzowane jogurty i desery mleczne, a także niektóre rodzaje pakowanego pieczywa o bardzo długiej trwałości.

Charakterystyczną cechą wielu takich produktów jest bardzo długa lista składników, w której obok podstawowych surowców znajdują się emulgatory, stabilizatory, wzmacniacze smaku, aromaty czy barwniki.

Projektowanie „idealnego smaku”

Jednym z najczęściej przywoływanych w literaturze pojęć związanych z żywnością ultraprzetworzoną jest tzw. hipersmakowitość. Produkty te są projektowane w taki sposób, aby maksymalnie stymulować receptory smaku i zwiększać atrakcyjność sensoryczną.

Osiąga się to poprzez odpowiednią kombinację tłuszczu, cukru, soli oraz aromatów. W praktyce oznacza to, że organizm otrzymuje bardzo intensywny bodziec smakowy, który nie zawsze odpowiada naturalnym proporcjom składników występujących w żywności nieprzetworzonej.
Niektórzy badacze zwracają uwagę, że taki sposób projektowania produktów może wpływać na mechanizmy regulujące apetyt i sprzyjać nadmiernemu spożyciu kalorii. W konsekwencji produkty te mogą być spożywane w większych ilościach niż tradycyjna żywność przygotowywana z podstawowych składników.

Rosnąca liczba badań o wpływie na zdrowie

W ostatnich latach pojawiła się duża liczba badań analizujących związek między spożyciem żywności ultraprzetworzonej a zdrowiem człowieka. Wyniki wielu z nich wskazują, że wysoki udział takich produktów w diecie może wiązać się z zaburzeniami różnych procesów biologicznych.

Badania epidemiologiczne wskazują m.in. na zależność pomiędzy wysokim spożyciem żywności ultraprzetworzonej a zmianami w stężeniach lipidów w surowicy krwi, zaburzeniami mikrobiomu jelitowego, nasileniem stanu zapalnego i stresu oksydacyjnego, dysfunkcją śródbłonka czy zaburzeniami gospodarki węglowodanowej.

Konsekwencją tych procesów mogą być m.in. otyłość, podwyższone ciśnienie tętnicze oraz zwiększone ryzyko chorób kardiometabolicznych.
W części badań obserwacyjnych wykazano również związek pomiędzy wysokim spożyciem żywności ultraprzetworzonej a większym ryzykiem rozwoju niektórych nowotworów, zwłaszcza raka jelita grubego i trzustki. W literaturze naukowej pojawiają się także doniesienia dotyczące możliwych powiązań z chorobami neurodegeneracyjnymi.

Coraz częściej analizowany jest również wpływ diety bogatej w produkty ultraprzetworzone na zdrowie kobiet w ciąży i rozwój dziecka. Niektóre badania sugerują, że taki sposób żywienia może wiązać się ze zwiększonym ryzykiem przedwczesnego porodu lub niskiej masy urodzeniowej dziecka.

Problem definicji i ograniczenia klasyfikacji

Jednocześnie część ekspertów zwraca uwagę na ograniczenia koncepcji żywności ultraprzetworzonej. Krytycy wskazują, że kryteria klasyfikacji w systemie NOVA nie zawsze są jednoznaczne, co może prowadzić do trudności w przypisywaniu konkretnych produktów do poszczególnych kategorii.

Problemem jest także fakt, że pojęcie żywności ultraprzetworzonej nie funkcjonuje w obowiązujących przepisach prawa dotyczących żywności. Oznacza to, że termin ten ma charakter naukowy i analityczny, a nie regulacyjny.

W praktyce wszystkie produkty określane jako ultraprzetworzone muszą spełniać wymagania bezpieczeństwa żywności określone w przepisach prawa. Dyskusja nie dotyczy więc ich bezpieczeństwa w sensie toksykologicznym czy mikrobiologicznym, lecz potencjalnych skutków zdrowotnych związanych z długotrwałym wzorcem żywieniowym.

Nowe wyzwanie dla zdrowia publicznego

Rosnące zainteresowanie tematem żywności ultraprzetworzonej wpisuje się w szerszą debatę o czynnikach środowiskowych wpływających na zdrowie populacji. W wielu krajach udział takich produktów w codziennej diecie przekracza już połowę całkowitego spożycia energii.

W tej sytuacji coraz częściej pojawia się pytanie, czy dotychczasowe podejście do oceny żywności – koncentrujące się głównie na składzie odżywczym produktów – jest wystarczające do oceny ich wpływu na zdrowie.

Coraz więcej ekspertów wskazuje, że stopień przetworzenia żywności może w przyszłości stać się jednym z istotnych elementów oceny jakości diety, obok wartości odżywczej, kaloryczności czy zawartości soli, cukru i tłuszczu.

Debata nad tym, czy i w jaki sposób uwzględniać ten aspekt w polityce zdrowia publicznego oraz edukacji żywieniowej, dopiero się jednak zaczyna. Dalsze badania są konieczne, aby lepiej zrozumieć mechanizmy biologiczne stojące za obserwowanymi zależnościami oraz określić, czy stopień przetworzenia żywności powinien być jednym z kryteriów wykorzystywanych w strategiach profilaktyki chorób cywilizacyjnych.

Źródło: opracowanie redakcyjne na podstawie ekspertyzy „Ekspertyza nt. żywności ultraprzetworzonej wraz z oceną potencjalnego niekorzystnego działania na zdrowie człowieka”, opublikowanej 30 marca 2026 r. przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – PIB.