Medicalpress
Otyłość to nie tylko kwestia stylu życia – to przewlekła, złożona choroba, która wymaga profesjonalnego podejścia, interdyscyplinarnej terapii i wsparcia. Mimo rosnącej świadomości społecznej, wielu dorosłych pacjentów nadal nie wie, jak i gdzie rozpocząć leczenie. W obliczu narastającej skali problemu i jego konsekwencji zdrowotnych, konieczne jest przypomnienie, że każdy pacjent ma prawo do skutecznego i godnego leczenia choroby otyłościowej. Poniżej prezentujemy kluczowe informacje na temat dostępnych metod terapeutycznych oraz możliwości wsparcia.
Otyłość to nie tylko kwestia wyglądu, to złożona, przewlekła choroba, która – jak każda inna – wymaga dokładnej diagnozy, podjęcia kompleksowej terapii oraz współpracy z lekarzem i innymi specjalistami. Niestety, pomimo rosnącej świadomości społecznej, wielu dorosłych pacjentów wciąż nie wie, gdzie szukać pomocy. Brakuje spójnych informacji o tym, jak wygląda proces diagnostyczny i jakie są dostępne opcje terapeutyczne.

To właśnie pierwszy krok – rozmowa z lekarzem – może pomóc choremu osiągnąć cele terapeutyczne, poprawiające jego jakość życia. Leczenie choroby otyłościowej powinno być prowadzone pod nadzorem odpowiednich specjalistów – lekarza, ale też np. dietetyka i psychologa – którzy będą regularnie monitorować postępy pacjenta i dostosowują terapię do jego indywidualnych potrzeb.

Otyłość to jedno z największych wyzwań zdrowotnych XXI wieku

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) już w 2030 roku na otyłość chorować będzie aż 18% dorosłych na całym świecie, co stanowi ponad 1 miliard osób [1]. Problem ten jest także bardzo poważny w Polsce. Otyłość w Polsce dotyczy 9 milionów dorosłych [2] i blisko 12 mln Polaków w wieku 20 lat i więcej ma nadwagę (BMI w zakresie 25,0-29,99) [3]. Oznacza to, że ponad 20 milionów Polaków ma nadmierną masę ciała [4].

To niepokojące statystyki, zwłaszcza że choroba otyłościowa prowadzi do ponad 200 różnych powikłań takich jak m.in. cukrzyca typu 2, choroby układu oddechowego czy niektóre rodzaje nowotworów. Obecnie najczęstszym powikłaniem są choroby układu sercowo-naczyniowego [5]. Wg danych GUS to właśnie choroby układu krążenia są najczęstszą przyczyną śmierci Polaków i stanowią 36% wszystkich zgonów a wśród pacjentów z otyłością aż 70% umiera właśnie z ich powodu [6].

Leczenie otyłości to znacznie więcej niż tylko tylko dieta i aktywność fizyczna

Często możemy zauważyć, że osoby chorujące na otyłość próbują samodzielnie wprowadzać działania mające na celu redukcję masy ciała. Niestety, w wielu przypadkach te próby nie przynoszą trwałych efektów lub okazują się nieskuteczne. Wynika to faktu, że otyłość – jako choroba przewlekła – wymaga diagnostyki i kompleksowego leczenia opartego na dowodach naukowych. To oznacza, że postępowanie terapeutyczne powinno opierać się na wynikach rzetelnych badań klinicznych, które jednoznacznie potwierdziły korzyści danej metody leczenia, takie jak poprawa stanu zdrowia i przebiegu chorób współistniejących z otyłością lub zapobieganie ich rozwojowi [7]. Redukcja masy ciała u chorych na otyłość spowodowana zmianą nawyków nie przekracza zwykle 3-5% wyjściowej masy ciała. Chociaż taka zmiana przekłada się na poprawę stanu zdrowia, jest niewystarczająca do osiągnięcia prawidłowej masy ciała i zminimalizowania negatywnych skutków otyłości [8].

Dlatego efektywne leczenie powikłanej nadwagi i otyłości powinno być kompleksowe i oparte na na 4 kluczowych elementach: zmianie nawyków żywieniowych, aktywności fizycznej, terapii behawioralnej, jeżeli tak zaleci lekarz, to farmakoterapii (leczenia za pomocą leków, które mają na celu poprawę zdrowia) i/lub, w uzasadnionych przypadkach, operacji bariatrycznej [9].

Najważniejszym celem leczenia chorych na otyłość nie jest jedynie redukcja masy ciała czy osiągnięcie określonego BMI, a przede wszystkim ochrona przed rozwojem powikłań związanych z nadmiarem tkanki tłuszczowej (powikłań otyłości), a w przypadku ich wystąpienia – złagodzenie ich przebiegu, poprawa stanu zdrowia, a nawet remisja.

Decydując się na farmakologiczne leczenie otyłości, pierwszym krokiem jest ocena stanu zdrowia pacjenta przez lekarza oraz wybór terapii, która będzie sprzyjać poprawie ogólnego stanu zdrowia, np. w kontekście rozpoznanych zaburzeń metabolicznych, redukcji czynników ryzyka sercowo-naczyniowego czy zmniejszenia ryzyka chorób wątroby.

Sukces terapii zależy nie tylko od pracy lekarzy, ale także od postawy samego pacjenta i jego gotowości do aktywnej współpracy.

Wielu chorych na otyłość wciąż waha się przed umówieniem wizyty u lekarza. Warto jednak pamiętać, że w przypadku choroby otyłościowej czas ma ogromne znaczenie, ponieważ szybkie wdrożenie odpowiednich działań daje większą szansę na uniknięcie powikłań. Pierwszym krokiem zazwyczaj jest rozmowa z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). To on może skierować pacjenta dalej, na przykład do poradni leczenia otyłości lub specjalistów. Podczas pierwszej wizyty lekarz może przeprowadzić szczegółowy wywiad, zlecić niezbędne badania i zaproponować pierwsze kroki terapeutyczne dostosowane do sytuacji danego pacjenta.

Ważnym elementem procesu leczenia jest otwarta i szczera rozmowa z lekarzem. Pamiętaj, że każdy i każda z nas ma prawo rozmawiać z lekarzem o swojej masie ciała i związanych z nią problemach. Chory powinien powiedzieć o swoich codziennych nawykach, trudnościach i emocjach – to pozwoli wspólnie wypracować realny i skuteczny plan działania. Przed wizytą warto także przygotować listę pytań oraz spisać dotychczasowe próby leczenia i nawyki żywieniowe. Nie należy obawiać się rozmowy o swoim stanie zdrowia ani unikać jej w obawie przed oceną. Lekarz jest specjalistą, którego rolą jest nie oceniać, lecz pomagać.

Karta Praw Chorego na Otyłość

Choroba otyłościowa wciąż wiąże się z wieloma stereotypami, stygmatyzacją i brakiem zrozumienia ze strony społeczeństwa. W trosce o dobro pacjentów powstała Karta Praw Chorego na Otyłość – dokument opracowany na podstawie obowiązujących przepisów prawa oraz Deklaracji Praw Pacjenta Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Karta ta przypomina, że każda osoba z chorobą otyłościową ma prawo do szacunku i godności, dostępu do rzetelnej i zrozumiałej informacji o możliwościach leczenia, do profesjonalnej opieki specjalistycznej oraz terapii wolnej od oceniania i stygmatyzacji. Dokument ten stanowi ważne wsparcie dla pacjentów, podkreślając, że otyłość jest chorobą wymagającą odpowiedniego traktowania – tak jak każda inna przewlekła jednostka chorobowa.

Edukacja na temat otyłości

Jednym z najważniejszych wyzwań w zrozumieniu choroby otyłościowej jest nie tylko dostępność kompleksowego leczenia, ale także brak wiedzy i świadomości na temat tego, czym właściwie jest ta choroba i jakie są jej konsekwencje. Dlatego niezwykle istotna jest szeroko zakrojona edukacja – skierowana zarówno do pacjentów, lekarzy, jak i całego społeczeństwa. Źródłem przydatnych informacji na temat otyłości, jej wpływu na zdrowie jest kampania edukacyjna „Porozmawiajmy szczerze o otyłości”, której organizatorem jest firma Novo Nordisk. Na stronie kampanii można znaleźć wiele praktycznych wskazówek: jak przygotować się do wizyty u lekarza, jakie pytania warto zadać podczas konsultacji czy artykuły pryzgotowane we współpracy z ekspertami. Dodatkowo, na stronie zamieszczono mapę i listę ośrodków, które deklarują, że posiadają wiedzę i doświadczenie w leczeniu otyłości, co może znacząco ułatwić chorym dostęp do potrzebnej pomocy.

Otyłość to poważna, przewlekła choroba, która – odpowiednio rozpoznana i leczona – może być skutecznie kontrolowana. Współczesna medycyna oferuje szeroki wachlarz narzędzi diagnostycznych i terapeutycznych, a każdy pacjent ma prawo do profesjonalnej opieki wolnej od oceniania i stygmatyzacji. Rozmowa z lekarzem, dostęp do rzetelnej informacji oraz kompleksowe leczenie to kluczowe kroki na drodze do poprawy zdrowia i jakości życia. Pamiętajmy – leczenie otyłości to nie kwestia estetyki, lecz zdrowia i godności pacjenta.

Materiał powstał w ramach kampanii „Porozmawiajmy szczerze o otyłości”, której celem jest podniesienie świadomości na temat choroby otyłościowej. Organizatorem kampanii jest firma Novo Nordisk Pharma sp. z o. o. (PL25PA00031).

[1] https://www.who.int/news-room/facts-in-pictures/detail/6-facts-on-obesity 

[2] Raport Naczelnej Izby Kontroli „Profilaktyka i leczenie otyłości u osób dorosłych”, 2023
[3] Oszacowanie na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego: Odsetek osób w wieku powyżej 15 lat według indeksu masy ciała (BMI) [opublikowano 29.06.2020] oraz Rocznik Demograficzny 2024 [opublikowano 26.11.2024].
[4] GUS/Ludność. Stan i struktura oraz ruch naturalny wprzekroju terytorialnym w 2024, stan na 30 czerwca 2024.
[5] Raport Otyłość. Skala zjawiska i konsekwencje, IZWOZ, 2024, s.12. Zalecenia kliniczne dotyczące postępowania u chorych na otyłość 2024. Stanowisko PTLO, s.21
[6] https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/statystyka-przyczyn-zgonow/umieralnosc-i-zgony-wedlug-przyczyn-w-2020-roku,10,1.html 
[7] Zalecenia kliniczne dotyczące postępowania u chorych na otyłość 2024. Stanowisko PTLO, s. 44
[8] Zalecenia kliniczne dotyczące postępowania u chorych na otyłość 2024. Stanowisko PTLO, s. 49
[9] Zalecenia kliniczne dotyczące postępowania u chorych na otyłość 2024. Stanowisko PTLO, s. 46
Źródło informacji: Novo Nordisk Pharma
 
Źródło informacji: Novo Nordisk Pharma
Według badań depresja dotyczy 23 proc. pacjentów dializowanych. Jej objawy niełatwo jest rozpoznać i różnicować z tymi występującymi podczas innych somatycznych chorób przewlekłych1. Pacjenci z chorobami nerek mają utrudniony dostęp do specjalistycznych świadczeń zdrowotnych. Specjalistyczna opieka psychologiczna powinna być elementem nefrologicznej opieki koordynowanej.
Depresja jest najczęstszym zaburzeniem psychicznym występującym u pacjentów chorujących na przewlekłą chorobę nerek leczonych dializami. Początek depresji może wystąpić przed lub w momencie rozpoczęcia dializ u około 40-45 proc. pacjentów2,3. W dzisiejszym systemie opieki pacjenci nefrologiczni mają utrudniony dostęp do potrzebnych świadczeń zdrowotnych, w tym do specjalistycznej opieki psychologicznej.
 
 Ważnym elementem leczenia chorych dializowanych powinna stać się również szeroko rozumiana opieka i wsparcie psychologiczne. Od lat postuluje o to środowisko nefrologiczne, m.in. składając projekt opieki koordynowanej do Ministerstwa Zdrowia. W praktyce klinicznej, zauważamy realny problem ze zdrowiem psychicznym osób dializowanych, co znajduje także odzwierciedlenie w badaniach – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog dyrektor medyczny DaVita Polska.

Badacze uważają, że nie ma pojedynczej przyczyny odpowiedzialnej za powstanie depresji, a choroba ta uwarunkowana jest różnymi czynnikami, które działają równocześnie. Jako główne przyczyny wymienia się konkretne wydarzenia w życiu pacjenta, w tym między innymi chorobę somatyczną nerek, która go dotknęła.

– Zdiagnozowanie przewlekłej choroby nerek (PChN) inicjuje wiele zmian w dotychczasowego stylu życia i rytmie dnia pacjenta. Osoba hemodializowana musi wygospodarować 4-6 godzin trzy razy w tygodniu, aby poddać się zabiegowi, który ratuje jej życie. Może to się wiązać z koniecznością rezygnacji lub zmiany pracy w dotychczasowym wymiarze lub formie. Często przewlekła choroba nerek, szczególnie jej schyłkowa postać, oznacza dla pacjenta również rezygnację z wcześniej uprawianej, ulubionej aktywności fizycznej czy konieczność przestrzegania specyficznej diety – dodaje dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2021 roku 5 proc. światowej populacji dorosłych choruje na depresję i 5,7 proc. osób starszych, po ukończeniu 60. roku życia4. To właśnie osoby w wieku emerytalnym najczęściej są pacjentami dializowanymi.

– Pacjenci dializowani mają zróżnicowane potrzeby i wymagają ponadstandardowej opieki. W dzisiejszym systemie w przypadku skorzystania z usług, które nie wchodzą ściśle w skład opieki nefrologicznej, pacjent ma ogromny problem z ich dostępnością. Rozwiązaniem, które sprawdza się w Stanach Zjednoczonych, jest prowadzenie opieki koordynowanej. Im choroba jest bardziej zaawansowana, tym pacjent więcej czasu spędza w stacji dializ, której personel medyczny doskonale go zna i wie, jakie leczenie jest najbardziej odpowiednie, jakiej pomocy wymaga. Idealnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, w której stacje dializ mogłyby koordynować proces leczenia i zabezpieczać szerzej potrzeby pacjentów dializowanych oraz tych z późnymi etapami PChN – mówi dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Pomimo postępu medycyny w wielu przypadkach depresja nie zostaje rozpoznana i odpowiednio leczona. Objawy depresji, takie jak przygnębienie, utrata apetytu, zmniejszona aktywność czy problemy ze snem bywają mylone z dolegliwościami związanymi z inną chorobą przewlekłą.

 Osobom, które dowiadują się o chorobie nerek, towarzyszą niepokój, strach, lęk. Objawy depresji, zaburzeń nastroju zawsze powinny budzić czujność i zainteresowanie otoczenia. Warto codziennie interesować się życiem pacjentów, dla których stacja dializ jest jak drugi dom. Depresja jest poważną chorobą, która wymaga leczenia u specjalisty, nie jedynie psychiatry, ale wymaga również wsparcia psychologa i osób z otoczenia chorego – dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Szacuje się, na depresję choruje 350 milionów ludzi na całym świecie, z czego 1,5 mln w Polsce. Depresja jest chorobą, którą można i trzeba leczyć. Skutki nieleczonej depresji są dalekosiężne i dotyczą zarówno sfery zdrowotnej, jak i szeroko rozumianego życia społecznego. Globalne koszty nieleczonej depresji liczone są w setkach tysięcy ludzkich istnień i miliardach dolarów rocznie. Najbardziej tragicznym skutkiem nieleczonej depresji są próby samobójcze. Co roku z tego powodu w Polsce życie odbiera sobie około 5 tysięcy osób5.

Przewlekła choroba nerek to obecnie jedno z najczęściej występujących schorzeń cywilizacyjnych. Na całym świecie choruje na nią już prawie 700 mln osób, a w Polsce szacunki mówią nawet o 4,7 mln osób. Choroba ma charakter postępujący – prowadzi do pogarszania się czynności nerek. Kiedy nerki przestają pracować, pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego: przeszczepienia nerki lub dializoterapii. Dializy są zabiegiem ratującym życie. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób.

 
Przypisy
[1] – Prevalence of depression in chronic kidney disease: systematic review and meta-analysis of observational studies, DOI: 10.1038/ki.2013.77.
​[2] – The prevalence and treatment of depression among patients starting dialysis, DOI: 10.1053/ajkd.2003.50029.
[3] – A Longitudinal Study on the Prevalence and Risk Factors for Depression and Anxiety, Quality of Life, and Clinical Outcomes in Incident Peritoneal Dialysis Patients, DOI: 10.3747/pdi.2017.00168.
[4] – Depression (who.int).
[5] – Samobójstwa w Polsce w perspektywie farmakoterapii depresji – Lekarz POZ – Termedia.

źródło: DaVita

Według badań depresja dotyczy 23 proc. pacjentów dializowanych. Jej objawy niełatwo jest rozpoznać i różnicować z tymi występującymi podczas innych somatycznych chorób przewlekłych1. Pacjenci z chorobami nerek mają utrudniony dostęp do specjalistycznych świadczeń zdrowotnych. Specjalistyczna opieka psychologiczna powinna być elementem nefrologicznej opieki koordynowanej.
Depresja jest najczęstszym zaburzeniem psychicznym występującym u pacjentów chorujących na przewlekłą chorobę nerek leczonych dializami. Początek depresji może wystąpić przed lub w momencie rozpoczęcia dializ u około 40-45 proc. pacjentów2,3. W dzisiejszym systemie opieki pacjenci nefrologiczni mają utrudniony dostęp do potrzebnych świadczeń zdrowotnych, w tym do specjalistycznej opieki psychologicznej.
 
 Ważnym elementem leczenia chorych dializowanych powinna stać się również szeroko rozumiana opieka i wsparcie psychologiczne. Od lat postuluje o to środowisko nefrologiczne, m.in. składając projekt opieki koordynowanej do Ministerstwa Zdrowia. W praktyce klinicznej, zauważamy realny problem ze zdrowiem psychicznym osób dializowanych, co znajduje także odzwierciedlenie w badaniach – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog dyrektor medyczny DaVita Polska.

Badacze uważają, że nie ma pojedynczej przyczyny odpowiedzialnej za powstanie depresji, a choroba ta uwarunkowana jest różnymi czynnikami, które działają równocześnie. Jako główne przyczyny wymienia się konkretne wydarzenia w życiu pacjenta, w tym między innymi chorobę somatyczną nerek, która go dotknęła.

– Zdiagnozowanie przewlekłej choroby nerek (PChN) inicjuje wiele zmian w dotychczasowego stylu życia i rytmie dnia pacjenta. Osoba hemodializowana musi wygospodarować 4-6 godzin trzy razy w tygodniu, aby poddać się zabiegowi, który ratuje jej życie. Może to się wiązać z koniecznością rezygnacji lub zmiany pracy w dotychczasowym wymiarze lub formie. Często przewlekła choroba nerek, szczególnie jej schyłkowa postać, oznacza dla pacjenta również rezygnację z wcześniej uprawianej, ulubionej aktywności fizycznej czy konieczność przestrzegania specyficznej diety – dodaje dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2021 roku 5 proc. światowej populacji dorosłych choruje na depresję i 5,7 proc. osób starszych, po ukończeniu 60. roku życia4. To właśnie osoby w wieku emerytalnym najczęściej są pacjentami dializowanymi.

– Pacjenci dializowani mają zróżnicowane potrzeby i wymagają ponadstandardowej opieki. W dzisiejszym systemie w przypadku skorzystania z usług, które nie wchodzą ściśle w skład opieki nefrologicznej, pacjent ma ogromny problem z ich dostępnością. Rozwiązaniem, które sprawdza się w Stanach Zjednoczonych, jest prowadzenie opieki koordynowanej. Im choroba jest bardziej zaawansowana, tym pacjent więcej czasu spędza w stacji dializ, której personel medyczny doskonale go zna i wie, jakie leczenie jest najbardziej odpowiednie, jakiej pomocy wymaga. Idealnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, w której stacje dializ mogłyby koordynować proces leczenia i zabezpieczać szerzej potrzeby pacjentów dializowanych oraz tych z późnymi etapami PChN – mówi dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Pomimo postępu medycyny w wielu przypadkach depresja nie zostaje rozpoznana i odpowiednio leczona. Objawy depresji, takie jak przygnębienie, utrata apetytu, zmniejszona aktywność czy problemy ze snem bywają mylone z dolegliwościami związanymi z inną chorobą przewlekłą.

 Osobom, które dowiadują się o chorobie nerek, towarzyszą niepokój, strach, lęk. Objawy depresji, zaburzeń nastroju zawsze powinny budzić czujność i zainteresowanie otoczenia. Warto codziennie interesować się życiem pacjentów, dla których stacja dializ jest jak drugi dom. Depresja jest poważną chorobą, która wymaga leczenia u specjalisty, nie jedynie psychiatry, ale wymaga również wsparcia psychologa i osób z otoczenia chorego – dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Szacuje się, na depresję choruje 350 milionów ludzi na całym świecie, z czego 1,5 mln w Polsce. Depresja jest chorobą, którą można i trzeba leczyć. Skutki nieleczonej depresji są dalekosiężne i dotyczą zarówno sfery zdrowotnej, jak i szeroko rozumianego życia społecznego. Globalne koszty nieleczonej depresji liczone są w setkach tysięcy ludzkich istnień i miliardach dolarów rocznie. Najbardziej tragicznym skutkiem nieleczonej depresji są próby samobójcze. Co roku z tego powodu w Polsce życie odbiera sobie około 5 tysięcy osób5.

Przewlekła choroba nerek to obecnie jedno z najczęściej występujących schorzeń cywilizacyjnych. Na całym świecie choruje na nią już prawie 700 mln osób, a w Polsce szacunki mówią nawet o 4,7 mln osób. Choroba ma charakter postępujący – prowadzi do pogarszania się czynności nerek. Kiedy nerki przestają pracować, pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego: przeszczepienia nerki lub dializoterapii. Dializy są zabiegiem ratującym życie. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób.

 
Przypisy
[1] – Prevalence of depression in chronic kidney disease: systematic review and meta-analysis of observational studies, DOI: 10.1038/ki.2013.77.
​[2] – The prevalence and treatment of depression among patients starting dialysis, DOI: 10.1053/ajkd.2003.50029.
[3] – A Longitudinal Study on the Prevalence and Risk Factors for Depression and Anxiety, Quality of Life, and Clinical Outcomes in Incident Peritoneal Dialysis Patients, DOI: 10.3747/pdi.2017.00168.
[4] – Depression (who.int).
[5] – Samobójstwa w Polsce w perspektywie farmakoterapii depresji – Lekarz POZ – Termedia.

źródło: DaVita

Sondaż Krajowego Centrum Promocji Zdrowia w Miejscu Pracy pokazał, że 9 proc. pracowników średnich i dużych zakładów pracy w Polsce deklaruje, że choruje przewlekle. – Choroba zmienia nasz system wartości. Ludzie zaczynają cenić inne rzeczy niż wcześniej. Dostrzegają, że to, co dotąd było dla nich ważne, nagle przestaje być istotne. I to może znacząco zmienić stosunek do pracy, ale choroba przewlekła nie powinna być powodem rezygnacji z aktywności zawodowej – mówi Anna Charko z Fundacji Ludzie i Medycyna.
– Choroba może wpłynąć na pracę w różny sposób. Ale jako psycholożka zdrowia obserwuję, że u większości pacjentów, z którymi pracuję, choroba zmienia stosunek do pracy. Osoby, które dotąd pracowały w jakiejś branży, nagle mówią: nie, ja tego już nie mogę dłużej robić. I to nie dlatego, że choroba jest obciążeniem, które im nie pozwala pracować, ale właśnie dlatego, że zmienia im się system wartości. Ludzie zamiast np. pracować w korporacji, angażują się w akcje społeczne, zakładają fundację. Naprawdę dostrzegam ten trend. To jest bardzo powszechne u wielu osób, z którymi pracuję – kontynuuje Anna Charko.

Podkreśla też, że choroba może wpływać na pracę i może zaburzać relacje z pracą. Wiele zależy od samej choroby, a także od chorego, od jego wieku i momentu diagnozy. Choroba to cała seria obciążeń, które można nazwać zarządzaniem czy też koniecznością zarządzania chorobą. To oznacza np. dużo więcej absencji w pracy spowodowanych wizytami u lekarza, czasu i energii poświęconych na zdobywanie informacji na temat choroby, na dokształcanie się.

– Choroba przewlekła to jest, przynajmniej na początku, dodatkowe pół etatu, na które trzeba znaleźć czas. To także obciążenia związane z samą istotą choroby, tzn. zmęczenie, pewne niepełnosprawności, trudność w koncentracji, krótsza uwaga, częsta konieczność korzystania z toalety. To wszystko może w bardzo znaczący sposób wpłynąć na jakość naszej pracy, na doświadczenie pracy. Ale choroba nie musi być powodem zmiany pracy. Wręcz odwrotnie, praca jest jednym z filarów zdrowia psychicznego – przekonuje prezes Fundacji Ludzie i Medycyna.

Przewlekła choroba bardzo często powoduje utratę poczucia sprawczości, pacjenci tracą zaufanie do własnego ciała, do tego, co mogą zrobić, tracą wiarę w przyszłość. Powątpiewają, że mogą utrzymać rodzinę i nadal są w stanie wypełniać swoje obowiązki rodzinne i zawodowe. Aktywność zawodowa, nawet w ograniczonym zakresie, pomaga radzić sobie dobrze z chorobą, także w wymiarze psychicznym, ale też w sensie logistycznym i organizacyjnym.

– Po diagnozie nie należy zmieniać pracy, ale zmienić coś w pracy. To znaczy można zmienić stanowisko, negocjować mniejszy wymiar etatu, przejść do innego działu albo pracować nad zmniejszeniem stresu w pracy lub modyfikacją naszego stosunku do stresu, naszej reakcji na stres – zaznacza Anna Charko.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego prawie połowa pracujących Polaków (46 proc.) odczuwa przewlekłe dolegliwości w pracy. Co szósta osoba obecnie lub kiedyś wykonująca pracę zarobkową uskarża się na odczuwanie spowodowanych lub pogłębionych przez nią problemów zdrowotnych. W 2019 roku, czyli jeszcze przed pandemią COVID-19, przynajmniej raz zaświadczenie lekarskie z tytułu choroby własnej zostało wystawione dla około 6,5 mln osób. Nieobecności w pracy były spowodowane przez: choroby układu kostno-stawowego, mięśniowego i tkanki łącznej (16 proc.), urazy, zatrucia i inne działania czynników zewnętrznych (14 proc.) oraz choroby układu oddechowego (12 proc.).

źródlo: newseria

Sondaż Krajowego Centrum Promocji Zdrowia w Miejscu Pracy pokazał, że 9 proc. pracowników średnich i dużych zakładów pracy w Polsce deklaruje, że choruje przewlekle. – Choroba zmienia nasz system wartości. Ludzie zaczynają cenić inne rzeczy niż wcześniej. Dostrzegają, że to, co dotąd było dla nich ważne, nagle przestaje być istotne. I to może znacząco zmienić stosunek do pracy, ale choroba przewlekła nie powinna być powodem rezygnacji z aktywności zawodowej – mówi Anna Charko z Fundacji Ludzie i Medycyna.
– Choroba może wpłynąć na pracę w różny sposób. Ale jako psycholożka zdrowia obserwuję, że u większości pacjentów, z którymi pracuję, choroba zmienia stosunek do pracy. Osoby, które dotąd pracowały w jakiejś branży, nagle mówią: nie, ja tego już nie mogę dłużej robić. I to nie dlatego, że choroba jest obciążeniem, które im nie pozwala pracować, ale właśnie dlatego, że zmienia im się system wartości. Ludzie zamiast np. pracować w korporacji, angażują się w akcje społeczne, zakładają fundację. Naprawdę dostrzegam ten trend. To jest bardzo powszechne u wielu osób, z którymi pracuję – kontynuuje Anna Charko.

Podkreśla też, że choroba może wpływać na pracę i może zaburzać relacje z pracą. Wiele zależy od samej choroby, a także od chorego, od jego wieku i momentu diagnozy. Choroba to cała seria obciążeń, które można nazwać zarządzaniem czy też koniecznością zarządzania chorobą. To oznacza np. dużo więcej absencji w pracy spowodowanych wizytami u lekarza, czasu i energii poświęconych na zdobywanie informacji na temat choroby, na dokształcanie się.

– Choroba przewlekła to jest, przynajmniej na początku, dodatkowe pół etatu, na które trzeba znaleźć czas. To także obciążenia związane z samą istotą choroby, tzn. zmęczenie, pewne niepełnosprawności, trudność w koncentracji, krótsza uwaga, częsta konieczność korzystania z toalety. To wszystko może w bardzo znaczący sposób wpłynąć na jakość naszej pracy, na doświadczenie pracy. Ale choroba nie musi być powodem zmiany pracy. Wręcz odwrotnie, praca jest jednym z filarów zdrowia psychicznego – przekonuje prezes Fundacji Ludzie i Medycyna.

Przewlekła choroba bardzo często powoduje utratę poczucia sprawczości, pacjenci tracą zaufanie do własnego ciała, do tego, co mogą zrobić, tracą wiarę w przyszłość. Powątpiewają, że mogą utrzymać rodzinę i nadal są w stanie wypełniać swoje obowiązki rodzinne i zawodowe. Aktywność zawodowa, nawet w ograniczonym zakresie, pomaga radzić sobie dobrze z chorobą, także w wymiarze psychicznym, ale też w sensie logistycznym i organizacyjnym.

– Po diagnozie nie należy zmieniać pracy, ale zmienić coś w pracy. To znaczy można zmienić stanowisko, negocjować mniejszy wymiar etatu, przejść do innego działu albo pracować nad zmniejszeniem stresu w pracy lub modyfikacją naszego stosunku do stresu, naszej reakcji na stres – zaznacza Anna Charko.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego prawie połowa pracujących Polaków (46 proc.) odczuwa przewlekłe dolegliwości w pracy. Co szósta osoba obecnie lub kiedyś wykonująca pracę zarobkową uskarża się na odczuwanie spowodowanych lub pogłębionych przez nią problemów zdrowotnych. W 2019 roku, czyli jeszcze przed pandemią COVID-19, przynajmniej raz zaświadczenie lekarskie z tytułu choroby własnej zostało wystawione dla około 6,5 mln osób. Nieobecności w pracy były spowodowane przez: choroby układu kostno-stawowego, mięśniowego i tkanki łącznej (16 proc.), urazy, zatrucia i inne działania czynników zewnętrznych (14 proc.) oraz choroby układu oddechowego (12 proc.).

źródlo: newseria