Medicalpress
Starzenie się społeczeństwa sprawia, że choroby neurologiczne stają się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych XXI wieku. Eksperci alarmują, że bez lepszej organizacji opieki, rozwoju profilaktyki i wdrożenia kompleksowych strategii liczba pacjentów z udarami, chorobami otępiennymi, chorobą Parkinsona czy migreną będzie dynamicznie rosła, generując ogromne koszty społeczne i ekonomiczne.
Już jedna na trzy osoby w krajach Unii Europejskiej cierpi na choroby mózgu. Udary mózgu, choroby otępienne i migreny są jednymi z najważniejszych wyzwań zdrowotnych dla współczesnej Europy, a liczba pacjentów nimi obarczonych będzie rosła w miarę starzenia się populacji Starego Kontynentu. O zadaniach, z jakimi muszą się w tej sytuacji zmierzyć środowisko kliniczne i decydenci, dyskutowali uczestnicy okrągłego stołu „Neurologia w Polsce w kontekście europejskiego planu zdrowia mózgu”, organizowanego przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych, Komitet Nauk Klinicznych Polskiej Akademii Nauk i Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Spotkanie, które odbyło się 22 czerwca br. w siedzibie Polskiej Akademii Nauk w Pałacu Staszica w Warszawie, otwiera cykl debat eksperckich organizowanych wspólnie przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych, Komitet Nauk Klinicznych Polskiej Akademii Nauk i Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego pod patronatem Rzecznika Praw Pacjenta, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, European Migraine & Headache Alliance (EMHA) i organizacji pacjentów Alzheimer Polska.

Po wdrożeniu europejskich planów w obszarze onkologii i chorób sercowo-naczyniowych Komisja Europejska analizuje możliwość stworzenia Europejskiego Planu Zdrowia Mózgu (European Brain Plan) – kompleksowej strategii odpowiadającej na wyzwania z zakresu zdrowia mózgu. W Polsce priorytet „Zdrowe serce, zdrowy mózg” został wskazany jako jeden z trzech najważniejszych dla Ministerstwa Zdrowia.

Przewodniczący Komisji Zdrowia SANT w Parlamencie Europejskim dr Adam Jarubas podkreślił, że szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen już w 2024 r. określiła neurologię jako europejski priorytet, do swojej misji włączył ją również komisarz ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt Olivér Várhelyi:

„Doświadczenie opracowania i realizacji kompleksowych planów w obszarze chorób onkologicznych i sercowo-naczyniowych jest dla organów unijnych w Brukseli inspiracją do stworzenia analogicznego schematu postępowania w obszarze neurologii. By dać pewien europejski kontekst: jedna na trzy osoby w Unii Europejskiej cierpi na choroby mózgu. Z nieco większym nasileniem te schorzenia występują w Europie Zachodniej. To może mieć związek z szerszym dostępem do diagnostyki, większą oczekiwaną długością życia czy bardziej zaawansowanym starzeniem się tych społeczeństw. Mówiąc o chorobach neurologicznych, mamy przede wszystkim na myśli demencję – w Europie problem ten dotyczy ponad 9 milionów osób, a prognozy wskazują, że do 2050 roku będzie ich ponad 14 milionów, czyli o ponad połowę więcej. Siedem milionów osób zmaga się z chorobą Alzheimera, a prognozy wskazują, że w najbliższych pięciu latach liczba ta może się podwoić. Podobnie jest w przypadku choroby Parkinsona, na którą w tej chwili cierpi 10 milionów ludzi na świecie, a do 2050 roku może ich być dwukrotnie więcej. 13 osób na 10 tysięcy mieszkańców Europy zmaga się ze stwardnieniem zanikowym bocznym i tu również możemy mówić o tendencji wzrostowej. Trzeba pamiętać, że poza dramatem chorych i ich bliskich, choroby neurologiczne, w tym choroby mózgu, wiążą się z wymiernymi kosztami społeczno-gospodarczymi. Koszty choroby Alzheimera w Unii Europejskiej szacowane są na ponad 250 mld euro rocznie, a demencji – ok. 300 mld euro rocznie”.

Krajowy konsultant w dziedzinie neurologii prof. Bartosz Karaszewski zaznaczył, że choroby neurologiczne od dawna powinny być priorytetem dla zdrowia publicznego z uwagi na najbardziej znaczące DALY (ang. Disability-Adjusted Life Years – utrata jednego roku życia w pełnym zdrowiu, jedna z miar obciążenia chorobami w populacji) oraz fakt, że generują dla systemu większe koszty, niż pozostałe choroby razem wzięte. Pierwsza trójka chorób, które w największym stopniu wpływają na neurologiczne DALY, to udar mózgu, choroba Alzheimera i inne z przebiegiem otępiennym oraz migrena. Konsultant krajowy nawoływał do lepszego wykorzystania zasobów, którymi system już dysponuje: „To są po prostu liczby. To jest po prostu matematyka. Bo jeżeli uwzględnimy nie tylko DALY, ale także długość życia w niepełnosprawności, stopień niepełnosprawności i zaangażowanie opiekunów, to neurologia i choroby mózgu są dyscypliną medycyny najbardziej obciążającą populację europejską”.

Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Alina Kułakowska podkreśliła, że największe wyzwania polskiej neurologii to rosnąca liczba pacjentów, niedobory kadr medycznych, niedoskonała organizacja opieki neurologicznej oraz brak działań profilaktycznych. Kluczowe jest więc utworzenie sieci neurologicznej z referencyjnością ośrodków, która zapewni rozwój skoordynowanej opieki: „Z punktu widzenia dobra pacjenta bardzo ważna jest interdyscyplinarność, ponieważ osobami z chorobami neurologicznymi opiekują się także psychiatrzy, geriatrzy czy interniści. Jednak to neurolog diagnozuje choroby i leczy najwięcej z nich. Neurolodzy realizują ponad 20 programów lekowych, ale problemem są niedoszacowane kontrakty. W tym roku znów możemy się spodziewać ogromnych nadwykonań. Cieszymy się zatem z sukcesów, jak rozwój diagnostyki i terapii. Jednak koszty leczenia spędzają nam sen z powiek, ponieważ chcielibyśmy, żeby pacjenci nie mieli problemu z dostępem do leczenia”.

Prezes-elekt Krajowej Rady ds. Neurologii przy Ministerstwie Zdrowia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz wyraziła uznanie dla Krajowego Programu Działań Wobec Chorób Otępiennych i podkreśliła potrzebę stworzenia ścieżki pacjenta z objawami otępienia. Kluczowa jest wczesna diagnostyka, ponieważ przełomowe nowe terapie dla takich pacjentów muszą być włączane na początkowym etapie choroby. To jednak nie jedyne wyzwania, na które zwraca uwagę Krajowa Rada ds. Neurologii – podkreśla jej przewodnicząca: „Priorytetem jest zapewnienie pacjentom z padaczką lekooporną dostępu do leczenia operacyjnego czy odpowiedni zakres świadczeń ambulatoryjnych dla pacjentów z chorobą Parkinsona. Istotny jest także problem tranzycji pacjentów z opieki pediatrycznej do tej dedykowanej osobom dorosłym; musimy mieć na uwadze, że do części programów lekowych włącza się pacjentów, kiedy są dziećmi, a później oni nadal potrzebują tego leczenia. Co do kierunków na 2026 rok, konieczne jest wdrażanie priorytetu >>zdrowe serce, zdrowy mózg<<, który jest dopiero na początku realizacji, oczywiście – sieć neurologiczna, ale także współpraca z Centrum e-Zdrowia pod kątem opracowania odpowiedniego zakresu danych. Chodzi o takie dane, które pozwolą stwierdzić, jak wprowadzane zmiany wpływają na system”.

yły wiceminister zdrowia, a obecnie wiceprzewodniczący Senackiej Komisji Zdrowia, z zawodu lekarz neurolog Wojciech Konieczny uważa, że ważna jest odpowiednia konstrukcja krajowej sieci neurologicznej:

„Neurologia jako dziedzina medycyny powinna mieć rzeczywiście priorytetowe znaczenie. To musi być jednoznacznie zaznaczone, inaczej neurologia może zostać wyparta przez inne dziedziny i sprowadzona do funkcji konsultacyjnej. W Ministerstwie Zdrowia obserwowałem inercję systemu: jeśli jakiś jego element nie zostanie prosto zdefiniowany, różne polityczne zawirowania mogą wynaturzyć to, co realnie powinniśmy zrobić”.

Edyta Ekwińska, wiceprezes organizacji pacjentów Alzheimer Polska, określiła jako swój główny cel wsparcie osób z chorobą Alzheimera w uzyskaniu możliwości korzystania z programów lekowych:

„Europejska Agencja Leków dopuściła nowe leki i rekomenduje zorganizowanie dostępu do nich na zasadach programu lekowego. Pacjenci czekają na skuteczne leczenie od 25 lat. Choć te programy mają ograniczony zasięg, bo obejmą od 5 do 10 proc. chorych, nawet to może mieć ogromne znaczenie dla utrzymania ich na rynku pracy”.

Prezes Fundacji Chorób Mózgu Wojciech Machajek położył nacisk na rolę opiekunów osób z chorobami neurodegeneracyjnymi: „Wobec braku rozwiązań usprawniających dostęp do systemowej opieki, wobec problemów z organizacją opieki wytchnieniowej, opiekunowie nie są po prostu elementem systemu – oni ten system podtrzymują”.

Zaznaczył też, że z ogłoszonego 10 lat temu Dekalogu Polskiej Neurologii udało się zrealizować tylko jeden punkt – uczynić neurologię specjalizacją priorytetową. Nadal jednak mamy do czynienia z problemami w programach lekowych, jak wstrzymanie nowych włączeń pacjentów, kolejki nawet do 2 lat oczekiwania na wizytę, pogłębiająca się dysproporcja między dostępem a realnym zapotrzebowaniem.

Instytut Rozwoju Spraw Społecznych to obywatelski think-tank, który jest miejscem pogłębionej debaty, opracowywania analiz, formułowania propozycji rozwiązań i wymiany poglądów między wieloma środowiskami. Jego misją jest analizowanie zjawisk ekonomiczno-społecznych przez pryzmat kwestii zdrowia i opieki zdrowotnej, które mają wpływ na każdą dziedzinę życia i aktywności gospodarczej.

Źródło: PAP MediaRoom

Późna diagnoza i brak informacji to jedne z największych wyzwań w chorobie Alzheimera. Bezpłatna infolinia Helpline (800 201 801) uruchomiona przez Rzecznika Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska zapewnia wsparcie osobom z zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzinom i opiekunom w całej Polsce. Ruszyła kampania mająca na celu dotarcie z informacją o infolinii do jak największej liczby osób. 
Aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera bez diagnozy Choroba Alzheimera i inne zaburzenia otępienne stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych XXI wieku. Starzenie się społeczeństwa, późna diagnoza oraz ogromne obciążenie spoczywające na rodzinach sprawiają, że coraz więcej osób potrzebuje szybkiego dostępu do rzetelnej informacji i profesjonalnego wsparcia.

Dane pokazują skalę problemu: aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera nie ma postawionej prawidłowej diagnozy, a w Polsce średni czas od pierwszego kontaktu z lekarzem POZ do rozpoznania choroby wynosi około 24 miesięcy. Jednocześnie choroba Alzheimera to „choroba całej rodziny” – około 92 proc. chorych pozostaje pod całodobową opieką bliskich, najczęściej w warunkach domowych, a w 44 proc. przypadków ciężar opieki spoczywa wyłącznie na jednej osobie.

Razem w chorobie Alzheimera

W odpowiedzi na potrzebę wsparcia dla osób chorujących na chorobę Alzheimera lub inne zaburzenia otępienne, ich rodzin i opiekunów uruchomiono ogólnopolską, bezpłatną infolinię Helpline (800 201 801).

Helpline oferuje poufne rozmowy z konsultantami, psychologami oraz innymi specjalistami, m.in. terapeutami zajęciowymi i prawnikami. Dzwoniący mogą uzyskać wsparcie emocjonalne, informacje dotyczące diagnozy i przebiegu choroby, pomoc w radzeniu sobie z trudnymi zachowaniami chorego oraz wskazówki dotyczące dostępnych form wsparcia w danym regionie. Integralnym elementem działań informacyjno-edukacyjnych jest spot poświęcony infolinii Helpline, który w przystępny sposób pokazuje codzienne doświadczenia osób chorujących i ich bliskich oraz przypomina, gdzie szukać pomocy.

Materiał został przygotowany przy użyciu technologii AI. Za koncepcję kreatywną i realizację kampanii odpowiada Fabryka Komunikacji Społecznej. – Infolinia to pomoc dla osób z chorobą Alzheimera i innymi zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzin i opiekunów. Chcemy, aby nasza inicjatywa wzbudziła wśród nas wszystkich życzliwość, empatię i zrozumienie – powiedział Jarosław Fiks, Dyrektor Generalny w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta, podczas spotkania w Centrum Prasowym PAP Polska Agencja Prasowa. Eksperci zwracają uwagę, że problem będzie narastał. Według danych WHO w 2016 roku na świecie żyło 47,5 mln osób z zaburzeniami otępiennymi, a do 2050 roku liczba ta wzrośnie do 135,5 mln.

W Polsce szacuje się, że do 2050 roku ponad milion Polek i Polaków będzie dotkniętych zaburzeniami otępiennymi, co oznacza ponad 3 proc. populacji kraju.

Infolinia Helpline jest bezpłatna i dostępna sześć dni w tygodniu: – poniedziałek–piątek: 10:00–21:00 – sobota: 10:00–16:00 Kontakt e-mail: alzheimer@rpp.gov.pl

Więcej informacji: www.alzheimer.rpp.gov.pl

Źródło: Komunikat Prasowy

Współczesny człowiek funkcjonuje w środowisku, do którego jego mózg nie był projektowany. Stały dostęp do informacji, nieustanne bodźce, brak ruchu i relacji, a także przewlekły stres tworzą warunki, w których układ nerwowy pracuje bez przerwy – bez czasu na regenerację. To właśnie ten kontekst coraz częściej wskazywany jest jako punkt wyjścia do rozmowy o zdrowiu mózgu.
Jak zauważa Izabella Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power z Fundacji dla Zdrowia Mózgu, „każdego dnia nasz mózg przetwarza ogromną ilość informacji – funkcjonuje w stanie ciągłej stymulacji i gotowości”, a konsekwencje tego przeciążenia są coraz bardziej widoczne – od „spadku koncentracji i zdolności do głębokiego myślenia” i „większej impulsywności”, po „trudności z zapamiętywaniem informacji (…) uzależnienie od technologii (…) zaburzenia lękowe”.

W jej ocenie nie jest to już problem pojedynczych osób, lecz zjawisko o charakterze społecznym. Jak podkreśla, „żyjemy w modelu ‘choroby trzech krzeseł’ – między biurkiem, samochodem i kanapą”, co oznacza, że „ograniczamy ruch, zwiększamy napięcie, przeciążamy układ nerwowy bodźcami i izolujemy się społecznie”.

Jednocześnie – mimo rosnącej świadomości – działania profilaktyczne nie nadążają za skalą wyzwań. Dessoulavy-Gładysz zwraca uwagę, że „tylko 35% Polaków zetknęło się z pojęciem higieny zdrowia mózgu (…) a 90% uważa, że profilaktyka jest równie ważna jak leczenie”, co pokazuje wyraźną lukę między świadomością a praktyką: społeczeństwo rozumie wagę problemu, ale wciąż nie ma narzędzi ani wiedzy, jak skutecznie działać.

Mózg bez wytchnienia

To przeciążenie ma bardzo konkretny wymiar biologiczny i psychiczny. Jak tłumaczy dr Maja Herman, psychiatra, edukatorka zdrowotna, psychoterapeutka i prezes Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, „mózg jest nam potrzebny po to, żebyśmy wszystkie bodźce, emocje i zdarzenia (…) potrafili przyjąć, skompensować i wypuścić”. Problem w tym, że – jak zaznacza – dziś ten mechanizm coraz częściej przestaje działać prawidłowo, bo „nie ma dziś więcej informacji niż kiedyś, mamy tylko większy dostęp do nich – 24 godziny na dobę”, co sprawia, że „nasz mózg nie ma wytchnienia, nie ma urlopu”.

W praktyce oznacza to chroniczne przeciążenie systemów regulacyjnych i rosnącą trudność w osiąganiu stanu odpoczynku. Jak przyznaje dr Herman, „uczę pacjentów… nic nie robienia. To jest bardzo trudne”, co dobrze oddaje skalę problemu. Jednocześnie zwraca uwagę na jeden z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów współczesności, podkreślając, że „multitasking to nie jest supermoc – to jeden z najbardziej szkodliwych mechanizmów dla naszego mózgu”, ponieważ „robienie wielu rzeczy naraz przeciąża go i pogarsza jego funkcjonowanie”.

Styl życia jako główne pole ryzyka

To, co dzieje się dziś z mózgiem, nie wynika wyłącznie z postępu technologicznego. Kluczową rolę odgrywa styl życia – a właściwie jego degradacja w wielu obszarach jednocześnie. Jak zwraca uwagę prof. Paweł Koczkodaj z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii, „trudno jest oddzielić profilaktykę w neurologii, psychiatrii i onkologii, ponieważ tych wspólnych czynników ryzyka jest naprawdę wiele”.

Ekspert przywołuje przy tym konkretne dane, które pokazują skalę problemu. „Około 17% dorosłej populacji nadal pali papierosy (…) a wśród młodzieży obserwujemy wzrost używania nowych wyrobów nikotynowych”, co – jak zaznacza – idzie w parze z wyraźnym spadkiem ekspozycji na kampanie antytytoniowe. Równie niepokojący obraz wyłania się w obszarze aktywności fizycznej – „brak aktywności deklaruje 70% mężczyzn i aż 84% kobiet, a w grupie powyżej 55. roku życia ponad 90% osób jest nieaktywnych fizycznie”. Do tego dochodzi wysoki poziom konsumpcji alkoholu: „spożycie alkoholu w Polsce wynosi około 9 litrów czystego alkoholu na osobę rocznie i nadal jest bardzo wysokie”.

Wnioski – jak podkreśla prof. Koczkodaj – są jednoznaczne: „sama wiedza nie wystarczy, aby zmienić zachowania zdrowotne. Musimy tworzyć środowisko, które sprzyja zdrowym wyborom”.

Ruch jako najprostsza interwencja

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera aktywność fizyczna – nie jako element stylu życia „dla wybranych”, ale jako jedno z najbardziej podstawowych narzędzi profilaktyki. Jak podkreśla dr Joanna Wojsiat, dr n. biologicznych z Instytutu Biologii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk, „aktywność fizyczna (…) jawi się jako jeden z fundamentów prewencji”, zarówno w kontekście chorób neurodegeneracyjnych, jak i zaburzeń psychicznych. Jednocześnie zaznacza, że „nie chodzi o sport wyczynowy (…) chodzi po prostu o aktywność, która jest przyjemnością, która staje się codziennością”.

Efekty tej aktywności są mierzalne nawet przy niewielkim wysiłku – jak wskazuje badaczka, „już 20 minut ruchu zdecydowanie poprawia nasze funkcje poznawcze (…) już 4 tysiące kroków opóźnia pojawianie się objawów choroby Alzheimera”. Ruch działa przy tym wielowymiarowo: wpływa na metabolizm, układ krążenia i mikrobiotę jelitową, a także bezpośrednio oddziałuje na mózg poprzez mechanizmy neuroplastyczności. „Uruchamia całą kaskadę związków biologicznie aktywnych (…) które z mięśni wędrują między innymi do mózgu i tam robią bardzo dużo dobrego” – wyjaśnia dr Wojsiat, podkreślając, że „nigdy nie jest za późno na ruch”, a korzyści mogą osiągać również osoby w podeszłym wieku.

Początek w dzieciństwie

Jednocześnie fundament zdrowia mózgu powstaje znacznie wcześniej – w pierwszych latach życia, a właściwie jeszcze przed narodzinami. Dr Łukasz Dębiński, pediatra z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, nie pozostawiał w tej sprawie wątpliwości, podkreślając, że „nie można mówić o profilaktyce bez uwzględnienia pediatrii i wieku dziecięcego”. Jak zaznaczał, kluczowe znaczenie ma „pierwsze tysiąc dni życia, obejmujące okres prenatalny oraz pierwsze dwa–trzy lata życia dziecka”, bo to właśnie wtedy mózg rozwija się najintensywniej.

Dr Dębiński przypominał, że w tym czasie mózg nie tylko gwałtownie rośnie, osiągając „ponad 90% swojej masy do szóstego roku życia”, ale przechodzi też fundamentalne procesy rozwojowe. „Dochodzi do mielinizacji, czyli pokrycia wypustek neuronów mieliną – to jak przejście z kabli miedzianych na światłowody. W tym samym czasie powstają nowe połączenia synaptyczne, a na końcu rozwija się kora przedczołowa, odpowiedzialna za planowanie, emocje wyższe i zdolność do podejmowania decyzji” – wyjaśniał.

Jak mówił, „rozwój mózgu należy rozpatrywać w trzech aspektach: potencjału poznawczego, społecznego i zdrowotnego”, bo większe zasoby poznawcze oznaczają nie tylko lepsze indywidualne funkcjonowanie dziecka, lecz także „większą innowacyjność i produktywność społeczeństwa, lepsze relacje społeczne oraz większą świadomość zdrowotną, co wprost wpływa na niższe koszty opieki zdrowotnej”.

Dlatego – jak zaznaczał dr Dębiński – o jakości rozwoju mózgu decydują czynniki pozornie podstawowe, ale w rzeczywistości fundamentalne: właściwe odżywianie, sen, bezpieczeństwo emocjonalne, stymulacja poznawcza i ruch. Równie jasno wskazywał jednak na zagrożenia. „Na rozwój mózgu negatywnie wpływają czynniki prenatalne, takie jak nikotyna, alkohol czy stres” – mówił, dodając, że duże stężenia kortyzolu u małych dzieci „zaburzają rozwój hipokampa, odpowiedzialnego za pamięć”. Do czynników ryzyka zaliczał także urazy, ciężkie infekcje oraz nadmierną ekspozycję na bodźce.

Dr Dębiński dodaje: „każde 30 minut dziennie spędzone przed ekranem przez dwuletnie dziecko zwiększa ryzyko zaburzeń sensorycznych o 10%”. 

Kryzys zdrowia psychicznego młodego pokolenia

Skutki zaniedbań profilaktycznych szczególnie wyraźnie widać w psychiatrii dzieci i młodzieży. Jak wskazuje dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, „kondycja psychiczna dzieci i młodzieży z każdym rokiem się pogarsza”, a w okresie od 2019 do końca 2025 roku „blisko czterokrotnie wzrosła liczba dzieci i młodzieży wymagających specjalistycznej opieki psychiatrycznej”.

Jednocześnie – jak podkreśla – rozbudowa systemu nie nadąża za rosnącymi potrzebami, ponieważ „koncentracja wyłącznie na medycynie naprawczej (…) nigdy nie przyniesie pełnego efektu”. W jej ocenie kluczowe znaczenie mają czynniki środowiskowe, takie jak „przemoc, brak umiejętności radzenia sobie z emocjami, deficyty odporności psychicznej”, czyli obszary, na które społeczeństwo ma realny wpływ.

Dlatego – jak zaznacza dr Lewandowska – „edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa”, a skuteczne działania muszą obejmować nie tylko dzieci i młodzież, lecz także dorosłych oraz całe otoczenie społeczne.

Jedna całość: mózg, psychika i ciało

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych zjawisk jest odejście od myślenia o zdrowiu w kategoriach odrębnych specjalizacji i coraz wyraźniejsze dostrzeganie jego całościowego charakteru. Jak podkreśla prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i kierownik Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, „człowiek jest całością. Nie można rozdzielać neurologii i psychiatrii (…) jeśli choruje człowiek, choruje mózg i choruje cały organizm”. Podobnie wskazuje prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwracając uwagę, że „neurologia i psychiatria (…) mają wspólne korzenie i coraz częściej potrzebę wspólnego działania”.

Z tej potrzeby – jak tłumaczy prof. Kułakowska – wyrosły konkretne inicjatywy środowiskowe, w tym powołanie Koalicji na Rzecz Zdrowia Mózgu oraz powrót do idei opracowania kompleksowego Brain Planu dla Polski. Jak zaznacza, „wypracowaliśmy siedem głównych założeń, które nazwaliśmy siedmioma filarami zdrowia mózgu”, stanowiących podstawę systemowego i długofalowego podejścia.

Siedem filarów zdrowia mózgu:
Model ten obejmuje uznanie zdrowia mózgu za priorytet polityki państwa, inwestycje w kapitał mózgu i edukację w całym cyklu życia, rozwój diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, wzmocnienie badań naukowych i innowacji, rozwój kompetencji kadry medycznej, budowę systemu wsparcia dla opiekunów i rodzin oraz monitoring i cyfrową transformację opieki. To podejście wpisuje się w szerszy kontekst europejski i coraz wyraźniej pokazuje, że zdrowie mózgu staje się jednym z kluczowych obszarów polityki zdrowotnej.

Wyzwanie europejskie i globalne

Skala problemu wykracza daleko poza poziom krajowy. Jak przypomina europoseł Adam Jarubas, „jedna na trzy osoby cierpi na choroby mózgu”, a prognozy wskazują na dalszy, dynamiczny wzrost liczby pacjentów – zarówno w przypadku chorób neurodegeneracyjnych, jak i innych zaburzeń neurologicznych.

Za tymi danymi idą ogromne konsekwencje ekonomiczne i społeczne. Jarubas zwraca uwagę, że „koszty choroby Alzheimera (…) około 250 miliardów euro (…) całkowity ciężar ekonomiczny zaburzeń neurologicznych (…) 368 miliardów euro rocznie”, co przekłada się nie tylko na obciążenie systemów ochrony zdrowia, ale także na funkcjonowanie całych społeczeństw. W jego ocenie „choroby neurologiczne stanowią jedno z najpilniejszych (…) wyzwań zdrowotnych, społecznych i gospodarczych Europy”, dlatego na poziomie Unii Europejskiej trwają prace nad Europejską Strategią Zdrowia Neurologicznego.

Jednym z jej kluczowych założeń ma być wyrównywanie dostępu do diagnostyki i leczenia. Jak podkreśla Jarubas, „zdrowie może zależeć od kodu DNA, ale nie powinno zależeć od kodu pocztowego”, co wprost odnosi się do wciąż widocznych nierówności między państwami i regionami.

Podobną perspektywę przedstawia Frédéric Destrebecq, dyrektor generalny European Brain Council, zwracając uwagę, że choroby mózgu to nie tylko problem systemowy, ale przede wszystkim „rzeczywiste obciążenie dla ludzi (…) rodzin oraz opiekunów”. Dlatego – jak podkreśla – rozwijana strategia musi mieć charakter holistyczny i obejmować zarówno diagnostykę i leczenie, jak i zdrowie psychiczne oraz działania społeczne.

Mózg jako miara jakości życia

Ostatecznie zdrowie mózgu nie jest wyłącznie kategorią medyczną, lecz fundamentem ludzkiego doświadczenia i jakości życia. Jak podkreśla prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, „mózg waży zaledwie półtora kilograma, a mieści całe ludzkie życie (…) pamięć, nadzieję, ale także choroby i cierpienie”, co pokazuje, jak głęboko kwestie biologiczne splatają się z tym, co najbardziej ludzkie.

Z tej perspektywy – jak zaznacza – odpowiedzialność za zdrowie mózgu wykracza poza system ochrony zdrowia, bo „troska o mózg nie zaczyna się w gabinecie lekarskim. Zaczyna się w rodzinie, w szkole, w relacjach społecznych”. W tym sensie zdrowie mózgu przestaje być wyłącznie elementem polityki zdrowotnej, a staje się jednym z podstawowych warunków jakości życia – zarówno jednostki, jak i całego społeczeństwa.

Artykuł opracowany na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas debaty „Profilaktyka – Polityka Zdrowotna – Przyszłość Pokoleń”, zorganizowanej z okazji Europejskiego Dnia Mózgu przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Centralnego Układu Nerwowego oraz Parlamentarny Zespół ds. Chorób Cywilizacyjnych, 24 marca 2026 r., Sejm RP.

Doustny semaglutyd, znany i szeroko stosowany w leczeniu cukrzycy typu 2 oraz otyłości, nie wykazał skuteczności w spowalnianiu postępu wczesnej objawowej choroby Alzheimera. Takie wnioski płyną z dwóch dużych, międzynarodowych badań klinicznych III fazy – evoke i evoke+ – opublikowanych na łamach „The Lancet”.
Badania te budziły duże nadzieje, ponieważ wcześniejsze obserwacje – zarówno eksperymentalne, jak i epidemiologiczne – sugerowały, że leki z grupy agonistów receptora GLP-1 mogą wpływać korzystnie na procesy zapalne, metaboliczne i naczyniowe związane z rozwojem otępienia. W populacjach pacjentów z cukrzycą typu 2 i otyłością obserwowano nawet niższe ryzyko rozwoju demencji u osób stosujących tę klasę leków. Mechanizmy te wiązano m.in. z działaniem przeciwzapalnym, wpływem na funkcjonowanie naczyń mózgowych oraz potencjalnym efektem neuroprotekcyjnym.

Duże badania, globalna populacja

Program badawczy evoke(+) objął łącznie 3808 pacjentów z wczesną postacią choroby Alzheimera – łagodnymi zaburzeniami poznawczymi (MCI) lub łagodnym otępieniem – potwierdzoną biomarkerami amyloidowymi. Uczestnicy mieli od 55 do 85 lat, a średni wiek wynosił nieco ponad 72 lata.

Badania prowadzono w 566 ośrodkach w 40 krajach, w modelu randomizowanym, podwójnie zaślepionym i kontrolowanym placebo. Pacjenci otrzymywali semaglutyd doustny w dawce do 14 mg na dobę lub placebo przez okres do trzech lat, przy czym główną analizę skuteczności przeprowadzono po 104 tygodniach. Konstrukcja badań – z potwierdzeniem choroby na poziomie biomarkerów – pozwalała ograniczyć ryzyko włączenia pacjentów z innymi typami otępienia, co było jednym z problemów wcześniejszych prób klinicznych.

Brak efektu klinicznego

Podstawowym punktem końcowym była zmiana wyniku w skali CDR-SB, która ocenia stopień nasilenia objawów otępienia i jest uznawana za jeden z kluczowych wskaźników progresji choroby Alzheimera.

W obu badaniach nie wykazano istotnych różnic pomiędzy grupą leczoną semaglutydem a placebo. W badaniu evoke średnia zmiana wyniku CDR-SB wyniosła 2,3 punktu zarówno w grupie semaglutydu, jak i placebo. W badaniu evoke+ wartości te były bardzo zbliżone – 2,2 punktu dla semaglutydu i 2,1 punktu dla placebo. Różnice pomiędzy grupami nie były istotne statystycznie.

Brak przewagi aktywnego leczenia potwierdzono również w analizach drugorzędowych, obejmujących m.in. funkcjonowanie w życiu codziennym, inne testy poznawcze oraz czas progresji choroby. Nie zaobserwowano także opóźnienia przejścia od łagodnych zaburzeń poznawczych do otępienia.

Zmiany w biomarkerach bez przełożenia na objawy

Jednym z najbardziej interesujących elementów badań były analizy biomarkerów. W podgrupie pacjentów, u których pobierano płyn mózgowo-rdzeniowy, zaobserwowano istotne zmniejszenie stężeń białek związanych z patologią choroby Alzheimera.

Dotyczyło to m.in. białka tau – jednego z kluczowych markerów procesu neurodegeneracyjnego. W przebiegu choroby Alzheimera ulega ono nieprawidłowym zmianom i gromadzi się w neuronach, przyczyniając się do ich uszkodzenia i obumierania. Oprócz tego odnotowano zmiany w markerach neurozapalnych, neurodegeneracyjnych oraz funkcji synaptycznych.

Semaglutyd wiązał się również z obniżeniem poziomu białka C-reaktywnego (hsCRP), co potwierdza jego działanie przeciwzapalne obserwowane wcześniej w innych wskazaniach.

Zmiany te nie przełożyły się jednak na spowolnienie pogorszenia funkcji poznawczych ani klinicznego przebiegu choroby. Autorzy podkreślają, że jest to przykład często obserwowanej rozbieżności pomiędzy efektami biologicznymi a realnym wpływem na stan pacjenta.

Dlaczego wyniki różnią się od wcześniejszych obserwacji?

Autorzy zwracają uwagę, że rozbieżność pomiędzy wynikami badań klinicznych a wcześniejszymi analizami obserwacyjnymi może wynikać z różnic w populacjach pacjentów oraz punktach końcowych.

W badaniach evoke(+) oceniano wpływ leczenia na progresję już rozwiniętej, objawowej choroby Alzheimera, potwierdzonej biomarkerami. Tymczasem wcześniejsze dane dotyczyły głównie zmniejszenia ryzyka wystąpienia demencji u pacjentów z cukrzycą lub otyłością, często na etapie przedobjawowym.

Nie można więc wykluczyć, że ewentualny potencjał tej grupy leków mógłby ujawniać się wcześniej, zanim dojdzie do utrwalonych zmian neurodegeneracyjnych. Autorzy wskazują również na złożoność samej choroby Alzheimera, w której nakładają się procesy zapalne, metaboliczne, naczyniowe i neurodegeneracyjne.

Wnioski

Wyniki badań evoke i evoke+ nie potwierdzają skuteczności doustnego semaglutydu w dawce 14 mg w spowalnianiu progresji wczesnej objawowej choroby Alzheimera. Jednocześnie dostarczają ważnych informacji na temat biologicznego działania leku i kierunków dalszych badań.

Mimo braku efektu klinicznego, obserwowane zmiany w biomarkerach oraz znany profil bezpieczeństwa wskazują, że rola agonistów GLP-1 w chorobach neurodegeneracyjnych może wymagać dalszych badań – szczególnie na wcześniejszych etapach choroby.

Źródło: Cummings JL i wsp., Efficacy and safety of oral semaglutide 14 mg (flexible dose) in early-stage symptomatic Alzheimer’s disease (evoke and evoke+): two phase 3, randomised, placebo-controlled trials, „The Lancet”, 2026
Europejski Dzień Mózgu, obchodzony 18 marca, ma zwrócić uwagę na znaczenie zdrowia mózgu oraz zadania stojące przed neurologią. O rosnącej skali chorób mózgu, roli neurologów, wyzwaniach dla polskiej i europejskiej neurologii, a także o tym, jak na co dzień chronić mózg, mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
Mózg jest najbardziej złożonym i jednocześnie jednym z najbardziej wrażliwych narządów w ludzkim organizmie. Odpowiada za pamięć, emocje, ruch, zdolność podejmowania decyzji i funkcjonowanie całego układu nerwowego. To właśnie od jego kondycji zależy nie tylko długość życia, ale także jego jakość. Wraz ze starzeniem się społeczeństw oraz zmianami stylu życia rośnie jednak liczba chorób mózgu, które coraz częściej stają się jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny i zdrowia publicznego. O rosnącej skali chorób mózgu, roli neurologów w systemie ochrony zdrowia, wyzwaniach stojących przed polską i europejską neurologią, a także o tym, jak na co dzień dbać o mózg, rozmawiamy z prof. dr hab. n. med. Aliną Kułakowską, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Pani Profesor, Europejski Dzień Mózgu to dobry moment do tego, żeby przypomnieć, czym zajmuje się neurologia.

Neurologia to jedna z najważniejszych dziedzin współczesnej medycyny. Neurolodzy diagnozują i leczą choroby mózgu oraz całego układu nerwowego: od udaru mózgu, padaczki i migreny, przez stwardnienie rozsiane, po chorobę Alzheimera i chorobę Parkinsona. Ponadto prawie połowa z ok. 10 tys. opisanych chorób rzadkich to także schorzenia neurologiczne. Neurologia to specjalizacja, która obejmuje zarówno stany nagłe, bezpośrednio zagrażające życiu, takie jak udar, jak i choroby przewlekłe, które wpływają na sprawność, pamięć, samodzielność i jakość życia pacjentów, a także ich bliskich, przez wiele lat.

Mózg jest centrum dowodzenia całego organizmu. Odpowiada za ruch, mowę, pamięć, emocje, koncentrację, sen i funkcjonowanie wszystkich innych narządów. Dlatego choroby neurologiczne mają tak ogromny wpływ nie tylko na zdrowie jednostki, ale też na życie rodzinne, społeczne i zawodowe pacjentów. I właśnie dlatego neurologia to fascynująca dziedzina medycyny.

Jak duża jest dziś skala problemu chorób mózgu?

Choroby mózgu to jedno z największych wyzwań zdrowotnych naszych czasów. Z opublikowanego w październiku 2025 roku raportu Światowej Organizacji Zdrowia „Global Status Report on Neurology” wynika, że na świecie żyje ponad 3 miliardy ludzi z chorobami neurologicznymi, a 11 milionów osób rocznie umiera z ich powodu. WHO alarmuje, że Europa należy do regionów o jednym z najwyższych obciążeń chorobami neurologicznymi, pomimo stosunkowo dobrze rozwiniętej infrastruktury medycznej. Choroby mózgu są jedną z dominujących przyczyn niepełnosprawności i zgonów, a koszt ich leczenia przekracza 1,7 biliona euro.

Jednym z najpoważniejszych problemów pozostaje udar mózgu. W Polsce każdego roku odnotowuje się około 90 tysięcy przypadków udaru, a aż 30 proc. udarów dotyczy osób poniżej 65. roku życia. To jedna z tych chorób mózgu, która często w dramatyczny sposób pokazuje, że schorzenia neurologiczne nie są wyłącznie problemem wieku podeszłego. Coraz częściej dotykają ludzi młodych –  aktywnych zawodowo, będących w pełni życia.

Co wpływa na wzrost liczby chorób mózgu?

Najważniejszym czynnikiem jest oczywiście starzenie się społeczeństwa, bo wraz z wiekiem rośnie ryzyko wielu chorób neurologicznych, zwłaszcza neurodegeneracyjnych i naczyniowych. Ale równie istotne są czynniki cywilizacyjne: przewlekły stres, brak ruchu, niewłaściwa dieta, otyłość, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu i zaburzenia snu. To właśnie dlatego tak ważna jest profilaktyka, o której jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne mówimy coraz więcej. W wielu przypadkach możemy realnie zmniejszyć ryzyko chorób mózgu poprzez nasze codzienne wybory i zdrowy styl życia.

No właśnie – co każdy z nas może zrobić, aby zachować zdrowie mózgu?

Bardzo dużo. O zdrowie mózgu trzeba dbać codziennie, przez całe życie, już od młodości czy nawet dzieciństwa. Podstawą jest kontrola czynników ryzyka naczyniowego, czyli badanie poziomu glukozy i cholesterolu, regularne mierzenie ciśnienia tętniczego oraz leczenie nadciśnienia, cukrzycy czy zaburzeń lipidowych. Ma to ogromne znaczenie zwłaszcza w zapobieganiu udarom i otępieniu naczyniowemu.

Równie ważna jest dieta. Mózgowi służy sposób żywienia oparty na warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych, rybach, orzechach i zdrowych tłuszczach, zwłaszcza kwasach omega-3. Warto ograniczać żywność wysoko przetworzoną, nadmiar cukru, soli i tłuszczów trans. Znaczenie ma także odpowiednie nawodnienie. Nie da się też przecenić roli ruchu. Regularna aktywność fizyczna poprawia ukrwienie mózgu, wspiera koncentrację, pamięć i nastrój, a także zmniejsza ryzyko udaru i chorób neurodegeneracyjnych.

Dla zdrowia mózgu bardzo ważny jest również sen – to w czasie snu zachodzą procesy regeneracyjne, porządkowanie informacji i usuwanie szkodliwych metabolitów. Niestety obecnie coraz więcej osób cierpi na bezsenność i jeśli problem ten jest długotrwały należy koniecznie zwrócić do po pomoc do lekarza. Bardzo niepokoi powszechny niedobór snu u nastolatków. Wyniki amerykańskich badań opublikowanych na początku marca tego roku w „JAMA” wskazują, że aż 77% nastolatków nie śpi wystarczająco długo, a co szczególnie alarmujące – systematycznie wzrasta liczba nastolatków śpiących mniej niż 5 godzin na dobę! Winne temu jest nadużywanie telefonów i social mediów, ale także obciążenie nauką i zajęciami pozalekcyjnymi oraz intensywne życie towarzyskie.

Kolejna rzecz, którą możemy zrobić dla swojego mózgu to aktywność intelektualna i społeczna. Czytanie, uczenie się nowych rzeczy, rozwijanie pasji, rozmowy z ludźmi, muzyka, ćwiczenie pamięci – to wszystko wspiera tzw. rezerwę poznawczą. Warto czasami zjeść coś, czego wcześniej nie próbowaliśmy czy pójść np. do szkoły czy pracy inną drogą niż zwykle. Mózg lubi nowości, wyzwania i aktywność.

A czego mózg nie lubi?

Na pewno palenia papierosów, także biernego, nadużywania alkoholu i innych używek. Szkodzi mu również przewlekły stres, brak snu, siedzący tryb życia i nieleczone choroby przewlekłe. Z pewnością mózgowi nie służy też stałe przeciążenie różnymi bodźcami. Dbanie o higienę mózgu jest dziś szczególnie ważne – dla dobra mózgu potrzebujemy zdrowego snu, regeneracji i równowagi, a nie funkcjonowania w ciągłym napięciu. Zdaję sobie sprawę jak trudne jest to wyzwanie w czasach, gdy tempo zmian jest coraz większe, natłok informacyjny otacza zewsząd i przytłacza, jednak tym bardziej musimy zadbać o siebie – zawczasu!

Czy profilaktyka rzeczywiście może zmniejszyć skalę chorób neurologicznych?

Zdecydowanie tak. Oczywiście nie wszystkim chorobom mózgu można zapobiec, ale w przypadku wielu z nich można istotnie obniżyć ryzyko zachorowania albo opóźnić czy spowolnić ich rozwój. Profilaktyka jest jednym z najskuteczniejszych i najtańszych narzędzi ochrony zdrowia mózgu.

Jakie są dziś największe wyzwania dla polskiej neurologii?

Jak już wspomniałam – neurologia to fascynująca dziedzina medycyny, niezwykle dynamicznie się rozwijająca, przynosząca rok rocznie przełomy w diagnostyce i leczeniu wielu chorób. Pamiętając, jak wielu osób dotykają choroby neurologiczne, to bardzo cieszy. Jednocześnie jednak stawia wyzwania przed systemem opieki zdrowotnej i nami neurologami – jak wykorzystać potencjał oferowany przez ten spektakularny postęp.

W Polsce potrzebujemy przede wszystkim lepszej organizacji opieki neurologicznej. Konieczne jest zbudowanie sieci neurologicznej i stworzenie referencyjności ośrodków, tak aby pacjent trafiał szybko do właściwego miejsca, z właściwą diagnostyką i planem leczenia. Neurologia jest bardzo szeroką dziedziną, zajmującą się wieloma różnymi chorobami, i oczywiste jest, że pacjent po udarze wymaga innej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej niż osoba ze stwardnieniem rozsianym, padaczką lekooporną, migreną przewlekłą czy chorobą Alzheimera.

Drugim wielkim wyzwaniem są kadry. Mimo że neurologia została uznana za specjalizację priorytetową, a liczba lekarzy chętnych do rezydentury wzrosła, nadal mamy poważny niedobór specjalistów. To problem, który będzie narastał wraz ze wzrostem liczby pacjentów.

Niewątpliwe należy też zadbać o stabilne i adekwatne do potrzeb finansowanie neurologii – obecnie w neurologii realizowane są aż 22 programy lekowe, w ramach których pacjenci mają dostęp do innowacyjnych, nowoczesnych i skutecznych terapii. Ale aby dostęp ten był faktyczny, a nie tylko na papierze, konieczne jest zagwarantowanie odpowiednich i przewidywalnych środków na realizację programów lekowych – zarówno na same leki, jak i na diagnostykę, monitorowanie terapii oraz pracę zespołów medycznych.

A jakie wyzwania stoją przed neurologią w Europie?

W swoim raporcie WHO zwróciła uwagę na różnice w dostępie do opieki neurologicznej między krajami Europy zachodniej a wschodniej. W krajach o niższych dochodach – takich jak Polska, Rumunia, Bułgaria czy Węgry – liczba neurologów przypadających na 100 tys. mieszkańców jest nawet 10–15 razy niższa niż w państwach Europy zachodniej, takich jak Niemcy, Francja czy Szwecja. Średnio w regionie europejskim na 100 tys. mieszkańców przypada około 7 neurologów, jednak w krajach Europy zachodniej wskaźnik ten przekracza 10, podczas gdy w niektórych państwach Europy wschodniej nie osiąga nawet 1 neurologa na 100 tys. osób. WHO zwraca również uwagę na nierówności w dostępie do leczenia udaru mózgu oraz rehabilitacji poudarowej w Europie. Jako przykład dobrze zorganizowanego systemu opieki raport wskazuje m.in. Francję i Niemcy, gdzie wdrożono rozwiązania zapewniające pacjentom po udarze szybki dostęp do specjalistycznego leczenia, opieki interdyscyplinarnej oraz rehabilitacji. W regionach Europy środkowo-wschodniej i południowej dostęp do takich ośrodków jest jednak znacznie bardziej ograniczony. W konsekwencji różnice w wynikach leczenia pacjentów po udarze między poszczególnymi krajami Europy mogą sięgać nawet kilkudziesięciu procent.

Problemem pozostają też brak narodowych strategii dla chorób neurologicznych i niedostateczne finansowanie. Jak podkreśla WHO, jedynie około 40 proc. państw europejskich posiada narodową strategię lub politykę zdrowotną dotyczącą chorób neurologicznych, a zaledwie jedna piąta krajów zapewnia na ten cel dedykowane finansowanie. Dodatkowo nie wszystkie państwa włączyły choroby neurologiczne do koszyka świadczeń gwarantowanych w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Reasumując, Europa ma bardzo dobre zasoby medyczne i naukowe, ale potrzebuje bardziej spójnej, długofalowej polityki dla zdrowia mózgu. Bez tego nierówności zdrowotne będą się pogłębiały.

Co powinno się zmienić, żeby lepiej odpowiadać na potrzeby pacjentów?

Potrzebujemy uznania chorób mózgu za strategiczny priorytet zdrowotny. Konieczne są inwestycje w neurologię, kadry, diagnostykę, rehabilitację i opiekę długoterminową. Potrzebna jest koordynowana opieka neurologiczna, szczególnie w udarach mózgu, bo to właśnie tam najszybciej widać, jak ogromne znaczenie ma czas, dobra organizacja i ciągłość leczenia. Kolejnym bardzo ważnym obszarem są choroby otępienne, a przede wszystkim choroba Alzheimera. Konieczne jest opracowanie i wdrożenie szybkiej ścieżki diagnostycznej otępień – co pozwoli na ich diagnozowanie i etiologizację na wczesnym etapie choroby, gdy jest największa szansa na skuteczną interwencję. Musimy także wzmacniać edukację zdrowotną i profilaktykę. Im lepiej społeczeństwo będzie rozumiało, jak dbać o mózg tym większa jest szansa, że przynajmniej część osób uniknie choroby, a im wcześniej pacjent rozpozna objawy alarmowe, tym większa jest szansa na skuteczniejsze leczenie. A to przełoży się na mniejsze konsekwencje społeczne chorób neurologicznych.

Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać z okazji Europejskiego Dnia Mózgu?

Europejski Dzień Mózgu powinien być nie tylko okazją do refleksji, ale przede wszystkim do działania. Mózg mamy jeden, a od jego zdrowia zależy jakość całego naszego życia. Dlatego warto dbać o niego każdego dnia: dobrze się odżywiać, ruszać się, wysypiać, unikać używek, leczyć choroby przewlekłe i nie lekceważyć niepokojących objawów. Neurolodzy diagnozują i leczą choroby mózgu, ale o zdrowie mózgu należy dbać od wczesnego dzieciństwa  – zależy ono od stylu życia i świadomości zdrowotnej. Im lepiej zadbamy o mózg dziś, tym większa szansa, że będzie nam dobrze służył przez długie lata.

Źródło: Komunikat Prasowy

Choroba Alzheimera kojarzy się przede wszystkim z zaburzeniami pamięci, orientacji i nieodwracalnymi zmianami neurodegeneracyjnymi w mózgu. Rzadko myślimy o niej w kontekście… szczoteczki do zębów. Tymczasem coraz więcej badań sugeruje, że procesy zapalne toczące się w jamie ustnej mogą mieć dużo większe znaczenie w kontekście ogólnego stanu zdrowia, a zwłaszcza zdrowia mózgu. 
Nowe badanie zespołu naukowców z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej im. Ludwika Hirszfelda Polskiej Akademii Nauk (IITD PAN) we Wrocławiu, Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (UMW) oraz Uniwersytetu Connecticut, USA (UConn) pokazuje, że stan tkanek przyzębia, obwodowa odpowiedź odpornościowa oraz funkcje poznawcze są ze sobą ściśle powiązane. To kolejny głos w rosnącej dyskusji na temat mouth–brain axis — osi jama ustna – mózg — analogicznej do dobrze znanej osi jelito–mózg.

Od zapalenia dziąseł do neurodegeneracji

Choroby zapalne przyzębia to jeden z najpowszechniejszych problemów zdrowia jamy ustnej na świecie. Najłagodniejsza forma — zapalenie dziąseł — dotyka nawet 90% dorosłej populacji i często bywa bagatelizowana. Jeśli jednak stan zapalny utrzymuje się długo przechodzi w postać przewlekłą i może prowadzić do rozwoju paradontozy, czyli choroby zapalnej o podłożu bakteryjnym, prowadzącej do trwałego uszkodzenia tkanek podtrzymujących zęby i w konsekwencji utraty zębów. Od dawna choroby zapalne przyzębia wiązane są z wieloma chorobami ogólnoustrojowymi takimi jak: choroby układu sercowo-naczyniowego, cukrzyca czy choroby płuc. Coraz więcej danych naukowych wskazuje jednak, że mogą one również wpływać na funkcjonowanie mózgu i przebieg choroby Alzheimera.

Co sprawdzili badacze?

W badaniu opublikowanym w 2025 roku w International Journal of Molecular Sciences wzięło udział 68 osób: 36 pacjentów ze zdiagnozowaną chorobą Alzheimera oraz stopniem jej zaawansowania oraz 32 osoby zdrowe poznawczo, w tej samej grupie wiekowej. Naukowcy poddali szczegółowej analizie stan higieny jamy ustnej, mierząc płytkę nazębną w przestrzeniach międzyzębowych, krwawienie dziąseł, głębokość kieszonek dziąsłowych oraz utratę przyczepu łącznotkankowego. Równocześnie oceniali funkcje poznawcze badanych za pomocą testów MMSE, MoCA oraz testu zegara. Analizie poddano także skład krwi i obwodowe markery odporności, badając reakcję komórek na lipopolisacharyd (LPS) pochodzący od bakterii Porphyromonas gingivalis, będącej główną przyczyną paradontozy. To właśnie ten ostatni element czyni badanie wyjątkowym, nie tylko opisuje korelacje między obiema chorobami, ale także pokazuje funkcjonalną dysregulację obwodowej odpowiedzi odpornościowej.

Paradoks odporności w chorobie Alzheimera

U osób z chorobą Alzheimera badacze zaobserwowali zmiany w profilu obwodowych komórek odpornościowych. Najważniejsza obserwacja to ta, że ogólna liczba białych krwinek jak i specyficzne subpopulacje leukocytów (limfocyty, monocyty) a także płytki krwi są istotnie zmniejszone w porównaniu z osobami zdrowymi poznawczo. Wykazano także obniżony marker SII (wskaźnik ogólnoustrojowego stanu zapalnego). Obserwacje te uznano za możliwą jedną z przyczyn osłabionej odpowiedzi odpornościowej na antygeny bakteryjne, co wskazuje na potencjalne niedobory immunologiczne w tej grupie chorych.

– U pacjentów z chorobą Alzheimera widzimy nie tyle nadmierny ogólnoustrojowy stan zapalny, ale pewne deficyty wynikające z osłabienia i wyczerpania układu odpornościowego – podkreśla dr Jacek Zborowski z Katedry i Zakładu Periodontologii i Patologii Jamy Ustnej UMW, współautor badania.

Kluczowym odkryciem było to, że obwodowe komórki odpornościowe pacjentów z chorobą Alzheimera w warunkach braku stymulacji wytwarzają znacznie mniej cytokin pro- i anty-zapalnych w porównaniu do komórek osób zdrowych. Jednak po kontakcie z antygenem bakteryjnym odpowiedź odpornościowa jest silniejsza niż u osób zdrowych. Zdaniem badacza wyczerpanie, czyli niska aktywność bazowa w zestawieniu z nadreaktywnością po stymulacji to obraz dysregulacji układu odpornościowego.

– Należy jednak podkreślić, że jest to bardziej złożony proces, w którym elementy przewlekłego zapalenia i zmian funkcjonalnych w obwodowych komórkach odpornościowych występują razem
i mogą pełnić różne role w patogenezie choroby Alzheimera – podkreśla kierownik projektu dr hab. Marta Sochocka z Zakładu Immunologii Chorób Zakaźnych i Laboratorium Wirusologii IITD PAN.

Dziąsła, stan higieny jamy ustnej i pamięć

Najbardziej interesujący klinicznie wynik dotyczy jednak związku między stanem tkanek przyzębia a funkcjami poznawczymi. Wraz ze wzrostem stopnia zaawansowania choroby Alzheimera rosły wskaźniki płytki nazębnej w przestrzeniach międzyzębowych (API) oraz krwawienia dziąseł (BOP). Co więcej, badacze wykazali, że im większy stan zapalny dziąseł (BOP), tym gorszy wynik testu MMSE, niezależnie od wieku i płci pacjenta.

– Nie chodzi tu o zaawansowaną paradontozę. Nasze dane sugerują, że nawet łagodny, przewlekły stan zapalny dziąseł może mieć znaczenie systemowe – zaznacza dr Zborowski.

Mechanizm od infekcji bakteryjnej i stanu zapalnego w jamie ustnej do mózgu

Zaproponowany przez naukowców mechanizm zakłada, że zaniedbana higiena jamy ustnej i stan zapalny tkanek przyzębia stanowią ciągłe obciążenie dla starzejącego się układu odpornościowego. Prowadzi to do dysfunkcji komórek odpornościowych, które wykazują cechy wyczerpania, a jednocześnie nadmiernie reagują na antygeny bakteryjne. Z wiekiem bariera krew–mózg staje się bardziej przepuszczalna, co umożliwia komórkom obwodowego układu odpornościowego ich aktywny udział w procesach immunologicznych w ośrodkowym układzie nerwowym. Dodatkowe sygnały i cząsteczki zapalne mogą wpływać na stan zapalny w mózgu (neuroinflammation).

Publikacja pokazuje także bardzo praktyczny problem: osoby z chorobą Alzheimera znacznie rzadziej dbają o higienę jamy ustnej. Rzadziej myją zęby dwa razy dziennie, niemal nie używają nici dentystycznej. To oznacza, że profilaktyka stomatologiczna nie może opierać się wyłącznie na edukacji pacjenta. Musi obejmować wsparcie opiekunów i być elementem systemowej opieki.

– Stan higieny jamy ustnej u pacjenta z zaburzeniami poznawczymi nie jest „dodatkiem”. To parametr ogólnoustrojowy, który może mieć znaczenie dla przebiegu choroby – podkreśla dr Zborowski.

Szczoteczka jako narzędzie profilaktyki Alzheimera

Autorzy nie ogłaszają nowej terapii choroby Alzheimera, ale ich dane wyraźnie sugerują, że jama ustna jest aktywnym elementem osi odporność–mózg i nawet łagodny stan zapalny dziąseł może wpływać na stan obwodowych komórek odpornościowych. Higiena jamy ustnej oraz zdrowe przyzębie powinny być traktowane jako element profilaktyki i opieki nad pacjentami z chorobą Alzheimera. W czasach, gdy skutecznych terapii przyczynowych wciąż brakuje priorytetem powinno być wdrożenie diagnostyki stanu zapalnego przyzębia wśród osób z zaburzeniami funkcji poznawczych oraz demencją, zwłaszcza typu alzheimerowskiego. Interwencje takie jak regularna higiena jamy ustnej mogą mieć nieoczekiwanie duże znaczenie, by uniknąć przyszłych konsekwencji dla zdrowia psychicznego. 

Materiał powstał na podstawie artykułu:

Oral and Periodontal Health Status, Peripheral Immune Dysregulation, and Cognitive Impairment in Alzheimer’s Disease: A Clinical and Immunological Study Frontiers in Public Health, Michał Ochnik, Jacek Zborowski, Jerzy Leszek, Adrianna Senczyszyn, Breno Satler Diniz, Aleksandra Sender-Janeczek, Egbert International Journal of Molecular Sciences
Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
Choroby mózgu, jak np. udar, choroba Alzheimera czy depresja, stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych, przewyższając łącznie koszty onkologii, diabetologii i reumatologii. Skutki chorób mózgu obejmują nie tylko system ochrony zdrowia, ale też rynek pracy, rodziny pacjentów i całe społeczeństwo – wskazali eksperci podczas konferencji na ten temat. Zaapelowali też o dodanie „brain planu” do priorytetów polityki zdrowotnej państwa.
Otwierając konferencję pt. „Zdrowie mózgu – nowy priorytet publiczny i cywilizacyjny”, zorganizowaną przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwróciła uwagę, że mózg jest najważniejszym ludzkim organem. „Jest naszym centralnym komputerem, on decyduje o tym, kim jesteśmy. Bez naszego mózgu nie bylibyśmy sobą i musimy o tym cały czas pamiętać, walcząc o zachowanie go w jak najlepszym zdrowiu” – podkreśliła. 

Prof. Kułakowska dodała, że zmienia się struktura naszego społeczeństwa, które się starzeje. Rośnie liczba seniorów oraz liczba pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi, jak demencja, choroba Alzheimera czy Parkinsona. 

„Rośnie liczba pacjentów z udarem mózgu czy chorobami neurozwyrodnieniowymi, to sprawia, że szczególnie my, neurolodzy, mamy coraz więcej pacjentów, a system coraz więcej wyzwań kadrowych, klinicznych i finansowych” – powiedziała.

Według prof. Kułakowskiej sukcesy w diagnostyce i terapii neurologicznej oraz psychiatrycznej stanowią także wyzwanie, ponieważ wymagają od specjalistów przyswojenia nowej wiedzy i skutecznego wdrażania jej w opiece nad pacjentami. 

„Do tego, żeby opieka była jak najbardziej kompleksowa i efektywna, potrzebne są szersza współpraca i działania systemowe, które spowodują dodanie do priorytetów zdrowotnych kwestii profilaktyki, leczenia i wsparcia systemowego osób z chorobami mózgu” – zaznaczyła prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. 

Jak przypomniała prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pierwsze próby stworzenia „Brain Planu dla Polski” miały miejsce w 2018-2019 roku. „Musimy do tego wrócić, ponieważ w naszym kraju nadal niedostatecznie zajmujemy się chorobami mózgu, które leczą zarówno neurolodzy, jak i psychiatrzy” – podkreśliła. 

Dodała, że liczba pacjentów z chorobami neurologicznymi i psychiatrycznymi gwałtownie rośnie, dlatego konieczne jest precyzyjne określenie zapotrzebowania na opiekę nad nimi.

„Potrzebujemy rozwoju skoordynowanej opieki nad osobami z chorobami mózgu, systemowego wsparcia dla ich opiekunów oraz wsparcia społecznego dla pacjentów cierpiących m.in. na depresję, epilepsję i inne zaburzenia. Potrzebujemy również szerokiej profilaktyki, zwłaszcza skierowanej do dzieci, które są najbardziej narażone na uzależnienia – jedną z najczęstszych przyczyn chorób mózgu. Konieczna jest także wieloetapowa edukacja na temat zdrowia mózgu i jego znaczenia dla dobrostanu oraz zdrowia publicznego” – powiedziała prof. Szulc. 

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego i dziekan Łazarski Executive Education, zwróciła uwagę, że schorzenia mózgu stają się ogromnym obciążeniem nie tylko dla systemu ochrony zdrowia, lecz także dla państw w wymiarze społecznym i gospodarczym. Jak wskazują badania Europejskiej Rady Mózgu, łączne koszty chorób mózgu przewyższają koszty kilku innych dużych grup chorób, w tym onkologii, diabetologii i reumatologii razem wziętych. 

„To wyzwanie mierzone nie tylko ludzkim zdrowiem i życiem, ale także bezpośrednimi kosztami systemu ochrony zdrowia oraz kosztami pośrednimi, wynikającymi z ogromnego wpływu choroby mózgu na absencję w pracy i spadek jej wydajności, mimo pozostawania w zatrudnieniu. Są to również koszty, które ponoszą bliscy pacjentów, bo to właśnie choroby mózgu najczęściej wymagają wsparcia ze strony drugiej osoby” – powiedziała.

Dr Gałązka-Sobotka zaprezentowała „7 filarów Zdrowia Mózgu” – kluczowego elementu Strategii Zdrowotnej Polska 2030. Pierwszym filarem jest uznanie zdrowia mózgu za priorytet w polityce państwa, które w ramach podejścia wielosektorowego powinno dążyć do ograniczania czynników ryzyka rozwoju chorób mózgu.

„Drugim filarem powinny być inwestycje w kapitał mózgu oraz edukację społeczną. Edukacja zdrowotna musi mieć charakter powszechny i obejmować wszystkie grupy wiekowe: od poczęcia po starość, tak by budować świadomość znaczenia zdrowia psychicznego i fizycznego, środowiska oraz relacji społecznych” – wskazała ekspertka. 

Dodała, że kolejnym niezbędnym elementem skutecznej profilaktyki i leczenia jest rozwój neuronauki, w tym badań nad neurodegeneracją i neuroprotekcją, a także terapii genowych oraz narzędzi cyfrowych wspierających prewencję i leczenie. 

„Piątym filarem jest rozwój kompetencji kadr medycznych, a szóstym – wsparcie dla opiekunów i rodzin pacjentów z chorobami mózgu. W tym obszarze niezbędna jest integracja opieki zdrowotnej i społecznej, rozwój opieki długoterminowej oraz systemowe wsparcie opiekunów” – wyjaśniła ekspertka. 

Dr. Gałązka-Sobotka podkreśliła, że siódmym filarem jest monitorowanie i ewaluacja. Wyjaśniła, że chodzi o utworzenie krajowych rejestrów chorób mózgu oraz corocznego „monitora zdrowia mózgu”, opartego na danych m.in. NFZ, ZUS i systemu edukacji, co pozwoli prowadzić politykę opartą na danych i stale doskonalić rozwiązania systemowe. Dr Jolanta Sobierańska-Grenda, minister Zdrowia, przypomniała, że w tym roku rząd przyjął dwa priorytety zdrowotne: zdrowe serce i zdrowy mózg, podkreślając, że problem wykracza poza same kwestie medyczne. 

„Ważne jest wieloaspektowe i międzyresortowe działanie, które wzmocni pozycję i skuteczność w neurologii oraz w psychiatrii” – wskazała. 

Według minister Sobierańskiej-Grendy ważne jest również postrzeganie zdrowia publicznego jako wartości. „Mamy wiele do nadrobienia w profilaktyce i chcemy tu sporo zrobić, m.in. we współpracy z resortem edukacji” – dodała. 

Taką chęć współpracy potwierdziła Paulina Piechna-Więckiewicz, wiceminister Edukacji Narodowej, która podkreśliła, że w edukacji zdrowotnej wprowadzonej w tym roku do szkół istotny jest duży komponent wiedzy o zdrowiu psychicznym. 

„Zabiegamy o wprowadzenie tego przedmiotu do szkół jako obowiązkowego, ale to nie jedyne nasze działania. W nowej podstawie programowej będziemy wdrażać również tematy związane ze zdrowymi nawykami, np. dbanie o sen, który ma kluczowe znaczenie dla zdrowia psychicznego i fizycznego” – zaznaczyła wiceminister. 

Ma to szczególne znaczenie w kontekście wyników badań społecznych przeprowadzonych przez Koalicję na rzecz zdrowia mózgu pod koniec 2024 r. Jak podkreśliła Izabela Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power – Fundacji dla Zdrowia Mózgu tylko 13 proc. ankietowanych osób wiedziało, co to znaczy higiena zdrowia mózgu, a pytani o konkretne działania, jakie należy podjąć, wymieniali głównie ćwiczenia umysłowe, zapominając o roli diety i snu. Widać, jak ważna jest edukacja całego społeczeństwa i w tym kierunku powinniśmy prowadzić działania, opierając się na doświadczeniach międzynarodowych.  

Dla dr Aleksandry Lewandowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, błędem jest to, że edukacja zdrowotna w szkołach nie jest obowiązkowym przedmiotem. „Tymczasem musimy wzmacniać kompetencje społecznie w obszarze zdrowia. Ponadto należy pamiętać, że dla mózgu niezwykle ważne są więzi i relacje społeczne” – wskazała.  

Prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, przewodnicząca Zarządu Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych, podkreśliła, że do piątego roku życia rozwija się 90 proc. możliwości naszego mózgu. Jej zdaniem należy chronić dzieci przed czynnikami negatywnie wpływającymi na rozwój mózgu. „Nagminne jest podawanie maluchom telefonu do ręki, żeby je wyciszyć, tymczasem niebieskie światło z ekranu negatywnie wpływa na produkcję melatoniny, zaburzając sen, który jest dla mózgu niezbędny” – tłumaczyła.

Prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska zaapelowała również o wykonywanie szczepień ochronnych u dzieci, podkreślając, że chronią one przed infekcjami, które mogą negatywnie wpływać na rozwój mózgu. 

Według prof. Jarosława Sławka, kierownika Oddziału Neurologii i Oddziału Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku, zarys polskiego brain planu powstał prawie dekadę temu, jednak świadomość dotycząca zdrowia mózgu wciąż jest „nędzna”. „Dziś przepalamy mnóstwo pieniędzy w niewydolnym systemie, płacimy wielokrotnie za te same procedury, bo brakuje koordynacji. Brain plan jako system diagnostyki i leczenia pacjentów jest konieczny, bo tracimy zbyt wiele środków, a efekty są niewielkie” – ocenił specjalista. 

Prof. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, zwrócił uwagę, że choroby neurologiczne są największym obciążeniem społeczno-zdrowotnym mieszkańców Polski, jeśli łącznie uwzględnić śmiertelność, długość życia z niepełnosprawnością i wielkość zaangażowania osób drugich (w tym instytucjonalną) w opiekę nad pacjentami. „Taka charakterystyka w największym stopniu jest ukształtowana przez udary mózgu i choroby neurodegeneracyjne, i to te choroby mają szczególnie znaczący wpływ na gospodarkę kraju” – zaznaczył. 

Dodał, że zapobieganie chorobom musi mieć wymiar interdyscyplinarny, nie tylko w kontekście wybranych dyscyplin medycyny klinicznej, ale także międzyresortowy posługując się przykładem znaczenia edukacji i stanu środowiska (zanieczyszczenia) w kształtowaniu systemu prewencji udarów mózgu.

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego i przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, podkreśliła potrzebę wykorzystywania nowych technologii nie tylko w edukacji i promowaniu profilaktyki zdrowia mózgu, ale także w diagnostyce i leczeniu. Zwróciła uwagę, że nowoczesne rozwiązania nie zastąpią lekarzy, ale mogą znacząco wspierać ich pracę. „Z nowych technologii trzeba korzystać tak, jak od lat korzystamy z odkrycia penicyliny” – zaznaczyła.  

Prof. Konrad Rejdak, past-prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz członek Rady Programowej Europejskiej Akademii Neurologii, podkreślił, że prace nad Polskim Planem Mózgu w pełni wpisują się w aktualne działania oraz strategiczne kierunki wyznaczane przez wiodące międzynarodowe organizacje i towarzystwa naukowe. Inicjatywa ta jest spójna z celami realizowanymi przez takie instytucje jak Europejska Akademia Neurologii, Europejska Rada Mózgu oraz Międzynarodowy Sojusz dla Zdrowia Mózgu, w których Polska odgrywa istotną rolę i posiada silną reprezentację ekspercką.

Jak zaznaczył prof. Rejdak, szczególnie istotne jest wypracowanie uniwersalnego i długofalowego planu, który opierałby się na wspólnych założeniach oraz sprawdzonych fundamentach naukowych, a jednocześnie uwzględniał specyfikę krajowych uwarunkowań systemowych, organizacyjnych i finansowych. Tylko takie podejście pozwoli na skuteczne wdrażanie rozwiązań poprawiających profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz opiekę nad pacjentami z chorobami mózgu, a także na lepszą koordynację działań pomiędzy środowiskiem naukowym, klinicznym i decydentami.

W ocenie profesora Polski Plan Mózgu może stać się ważnym elementem europejskiej i globalnej strategii na rzecz zdrowia mózgu, wzmacniając pozycję Polski jako aktywnego i odpowiedzialnego partnera w międzynarodowych inicjatywach zdrowotnych oraz badawczych.

Ponadto prof. Rejdak podkreślił, że zorganizowanie I Szczytu Zdrowia Mózgu w dniu 14 lutego 2025 roku w Warszawie było niezwykłą okazją oraz istotnym etapem rozpoczęcia szerokiej dyskusji z udziałem różnych interesariuszy działających w obszarze zdrowia mózgu, w tym – co szczególnie ważne – przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Wyraził również zadowolenie z faktu, że planowana jest organizacja corocznej konferencji, a kolejne wydarzenie zostało zaplanowane na 29 października 2026 roku.

Dr Piotr Winciunas z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, zauważył, że im nowocześniejsze i skuteczniejsze leczenie, tym mniejsze są wypłaty z ZUS z tytułu niezdolności do pracy. Jego zdaniem postęp medycyny pozwala optymalizować te świadczenia, ponieważ więcej osób może wrócić do aktywności zawodowej.  

Ekspert dodał, że w 2024 r. koszty absencji w pracy wyniosły w ZUS 57 mld zł, z czego 20 proc. stanowiły schorzenia psychiatryczne i neurologiczne. 

O przygotowanie i wprowadzenie w życie brain planu dla Polski apelowały przedstawicielki organizacji pacjenckich, wskazując na potrzebę rozwiązań systemowych dla samych pacjentów, ale też dla opiekunów osób z chorobami mózgu.  

„W naszej codziennej pracy widzimy, że największym problemem pacjentów z chorobami mózgu – zarówno neurologicznymi, jak i psychicznymi – jest to, że na pierwszy rzut oka nie widać, jak bardzo cierpią. A skoro nie widać, to ich potrzeby są często bagatelizowane: w rodzinach, w systemie opieki, w pracy. W Polsce opiekunowie ponoszą ogromną część kosztów chorób mózgu – finansowych, emocjonalnych i zawodowych. A formalnie często nie istnieją. Brakuje im podstawowego wsparcia, edukacji, miejsca, w którym mogą powiedzieć: >>już nie daję rady<<”- dodaje Urszula Szybowicz, prezes Fundacji Nie Widać Po Mnie oraz nowopowstałej Federacji dla Zdrowia Mózgu.

Na zakończenie konferencji dr Małgorzata Gałązka-Sobotka podkreśliła, że profilaktyka ratuje życie wielu ludzi i poprawia zdrowie populacji, jednak jej działania mają sens tylko wtedy, kiedy są rozpisane na lata i realizowane konsekwentnie. Zaapelowała do urzędników, aby zrezygnowali z inicjowania i realizacji licznych, drobnych i nieskutecznych projektów profilaktycznych i edukacyjnych, zastępując je systemem interwencji skoncentrowanych na konkretnych problemach i czynnikach ryzyka, dedykowanych szerokim grupom populacji. 

Źródło: PAP MediaRoom

21 września obchodzimy światowy dzień choroby alzheimera – jednej z najpoważniejszych chorób neurodegeneracyjnych, która stanowi ogromne wyzwanie zarówno dla systemu ochrony zdrowia, jak i dla rodzin pacjentów. W Polsce choroba ta dotyczy setek tysięcy osób i liczba chorych stale rośnie. Alzheimer nie tylko stopniowo odbiera samodzielność pacjentowi, ale także obciąża jego najbliższych, którzy muszą mierzyć się z codzienną opieką. Eksperci podkreślają, że w obliczu nadchodzącego „tsunami chorób otępiennych” konieczne są pilne zmiany systemowe, aby zapewnić chorym najlepszą możliwą pomoc.

W Polsce, według różnych szacunków, żyje od 600 do nawet ponad 700 tys. osób cierpiących na choroby otępienne. Ministerstwo Zdrowia prognozuje, że w 2038 r. choroby otępienne będą dotyczyć aż 1,2 mln Polaków! Dynamiczny wzrost liczby chorych wynika z przemian demograficznych i starzenia się społeczeństwa, w tym związanych z nim występowaniem chorób towarzyszących, ale też zanieczyszczenia środowiska, niezdrowej diety i braku aktywności fizycznej. Najczęstszą przyczyna otępienia  jest choroba Alzheimera, na którą cierpi około 360 tys. Polaków. Jest ona głównie diagnozowana u osób powyżej 65. roku życia, ale zapadają na nią również osoby znacznie młodsze, około 40. roku życia.

Choroba Alzheimera rozwija się podstępnie i długo może nie dawać żadnych wyraźnych objawów. Jej przyczyną jest gromadzenie się w mózgu nieprawidłowych białek, które prowadzą do utraty funkcji, a potem śmierci neuronów. Konsekwencją tego są zaburzenia tzw. wyższych czynności korowych, jak pamięć, orientacja, rozumienie, liczenie, mowa czy ocena sytuacji. Oprócz dysfunkcji poznawczych u osoby chorej dochodzi do zaburzeń zachowania, nastroju i osobowości. Pacjent zaczyna zapominać podstawowe słowa i rzeczy związane z czynnościami dnia codziennego, myli imiona, gubi się w znanych mu miejscach. Z czasem przestaje rozpoznawać bliskich, nie potrafi wykonać samodzielnie prostych czynności, nie panuje nad funkcjami fizjologicznymi. Zmiany w mózgu mogą zachodzić nawet przez kilka lat, zanim pojawią się pierwsze, bardzo dyskretne symptomy choroby. Znakami ostrzegawczymi są m.in.: zaburzenia językowe, zaburzenia pamięci, zmienny nastrój, zmiany osobowości, trudności w orientacji. Dostępne obecnie leczenie objawowe choroby Alzheimera jest tym skuteczniejsze, im wcześniej zostanie rozpoczęte, dlatego bardzo ważne jest szybkie reagowanie na te sygnały ostrzegawcze.

Musimy przygotować się na nadchodzące tsunami chorób neurozwyrodnieniowych i tak zorganizować system opieki i działań prewencyjnych, aby objął on całą populację już od najwcześniejszych lat życia. Edukacja zdrowotna i walka ze zdefiniowanymi już czynnikami ryzyka zachorowania na chorobę Alzheimera mogą znacząco zmniejszyć liczbę chorych w przyszłości. Inwestycje w profilaktykę choroby Alzheimera są dziś niezbędne, gdyż bez niej nie zatrzymamy lawinowo narastającej liczby chorych. Konieczne jest też zreformowanie systemu diagnozowania i leczenia choroby Alzheimera, bo choć obecnie dostępne terapie nie prowadzą do wyleczenia, to mogą złagodzić objawy i poprawić jakość życia chorych. Jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne jesteśmy otwarci na współpracę z decydentami, aby stworzyć dla pacjentów jak najlepsze rozwiązania systemowe – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Czas na zmiany systemowe

Eksperci są zgodni – aby skutecznie zmierzyć się z rosnącą liczbą chorych, potrzebne są zdecydowane działania:

Dla pacjentów ważna jest możliwość uzyskania wczesnej diagnozy, a następnie szybkie otrzymanie leczenia, które łagodzi objawy i spowalnia ich narastanie. Pacjenci i ich opiekunowie pilnie wymagają także zbudowania systemowego wsparcia, w tym formalnego i finansowego. W perspektywie są też nowe terapie, dające nadzieje na dalsze ograniczanie rozwoju choroby.  Z punktu widzenia neurologów istotne jest jak najszybsze wdrożenie ścieżki diagnostycznej od poziomu POZ do opieki wysoce specjalistycznej, tak aby jak najwięcej pacjentów i jak najszybciej mogło otrzymać właściwą pomoc i skorzystać z dostępnych opcji terapeutycznych. W bieżącym roku zostały sfinalizowane prace nad stworzeniem Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025-2030, o który od dawna postulowaliśmy. Jednak prowadzenie efektywnych działań w ramach tego programu wymaga ich finansowania. Odpowiednia alokacja środków na ten cel jest sprawą niezbędną i pilną. Systemowego wsparcia wymaga jak najszybciej zarzadzanie opieką neurologiczną nad seniorami, co wynika bezpośrednio ze starzenia się społeczeństwa i rosnącej liczby starszych pacjentów z chorobami neurologicznymi, także otępieniem. Skutecznym rozwiązaniem w przypadku tych chorych mogłaby być koordynacja opieki i sieciowanie jednostek neurologicznych – apeluje dr hab. n. med. Agnieszka Gorzkowska, prof. SUM, przewodnicząca Sekcji Alzheimerowskiej Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Neurologia wymaga priorytetowych inwestycji

Cieszy nas poprawa finansowania neurologii w szpitalach, jednak w kontekście potrzeb pacjentów z chorobami otępiennymi jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Przede wszystkim, potrzebne jest ustalenie jasnych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych oraz zwiększenie możliwości diagnostycznych w poradni (np. pakiet badań diagnostycznych dla osób z podejrzeniem otępienia, czy też badanie neuropsychologiczne). Być może takie rozwiązania znajdą się w propozycjach odwróconej piramidy świadczeń nad którą pracuje Ministerstwo Zdrowia. Oczywiście, czekamy na nowe innowacyjne terapie w chorobie Alzheimera. Mamy jednak świadomość, że będą one wymagały bardzo ostrożnej i precyzyjnej kwalifikacji pacjentów oraz ich ścisłego monitorowania – prawdopodobnie w ramach programu lekowego. Wdrożenie opracowanego Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025–2030 jest bardzo ważne, ponieważ może on wpłynąć na poprawę dostępności do diagnostyki i leczenia. Program zakłada również działania profilaktyczne m.in. promocję aktywnego stylu życia, czy szereg interwencji medycznych (leczenie nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, otyłości, hipercholesterolemii – zwłaszcza stężenia cholesterolu LDL), które mogą zmniejszyć ryzyko otępienia. Bardzo istotne jest zapewnienie wsparcia dla opiekunów (w tym dostępu do opieki wytchnieniowej czy pomocy psychologicznej) oraz działania edukacyjne skupione na zwiększaniu świadomości społecznej i na ograniczaniu stygmatyzacji i uprzedzeń wobec chorych i ich rodzin – stwierdza prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz, przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, Prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Światowy Dzień Choroby Alzheimera to nie tylko okazja do zwiększenia świadomości społecznej, ale także wezwanie do realnych działań – aby pacjenci i ich rodziny mogli liczyć na kompleksową pomoc, a neurologia w Polsce mogła rozwijać się na miarę wyzwań XXI wieku.

Choroba alzheimera staje się jednym z największych wyzwań zdrowotnych w starzejącym się społeczeństwie. Wdrożenie koordynowanej opieki, inwestycje w kadry neurologiczne, wsparcie dla opiekunów oraz dostęp do nowoczesnej diagnostyki i terapii to priorytety, które mogą poprawić jakość życia pacjentów i ich rodzin. Światowy dzień choroby alzheimera to nie tylko okazja do zwiększenia świadomości społecznej, ale także wezwanie do realnych działań systemowych, które pozwolą polskiej neurologii sprostać wyzwaniom przyszłości.

Źródło: Komunikat Prasowy

Choroba Alzheimera to jedno z największych wyzwań zdrowotnych i społecznych starzejącego się społeczeństwa. Z danych programu PolSenior2 wynika, że objawy otępienia dotykają już niemal co szóstą osobę po 60. roku życia, a częstość ich występowania rośnie wraz z wiekiem – w grupie 90+ przekracza połowę populacji. Podczas posiedzenia Komisji Polityki Senioralnej w Sejmie eksperci i przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia wskazali, że choć w leczeniu Alzheimera pojawił się przełom – w Europie dopuszczono pierwsze terapie mogące spowalniać rozwój choroby – to Polska pilnie potrzebuje systemu wczesnego wykrywania i narodowego planu alzheimerowskiego.
9 września w Sejmie odbyło się posiedzenie Komisji Polityki Senioralnej poświęcone chorobom neurodegeneracyjnym, które stanowią wyzwanie w starzejącym się społeczeństwie. Jak podało Ministerstwo Zdrowia, w resorcie toczą się prace nad nowymi rozwiązaniami skierowanymi do tej grupy pacjentów. Ważnym punktem dyskusji było omówienie sytuacji osób zmagających się z chorobą Alzheimera. Dzięki przełomowi dokonującemu się w dziedzinie, istnieje realna szansa na poprawę warunków i skuteczności leczenia w nadchodzących latach.

Co szósta osoba w wieku 60 lat i więcej prezentuje deficyt poznawczy w stopniu nasuwającym podejrzenie otępienia. Dane pochodzące z projektu PolSenior2 „Badanie poszczególnych obszarów stanu zdrowia osób starszych, w tym jakości życia związanej ze zdrowiem” wskazują, że 16,8 proc. osób w wieku 60 i więcej lat w Polsce prezentuje łagodne zaburzenia poznawcze. Objawy otępienia występują u 15,8 proc. osób w wieku 60 lat lub więcej, przy czym w większości przypadków jest to otępienie o nasileniu lekkim (11,6 proc.). Otępienie
o nasileniu umiarkowanym i ciężkim stanowi odpowiednio 2,8 proc. i 1,4 proc. przypadków. Wykazano wyraźne narastanie częstości podejrzenia otępienia od 12,2 proc. w najmłodszej grupie wieku (60– 64 lata), aż do ponad połowy populacji osób w wieku 90 i więcej lat.

Choroba Alzheimera stanowi coraz większe wyzwanie dla systemu opieki zdrowotnej oraz polityki społecznej – koszty leczenia i opieki nad chorym z otępieniem wzrastają bardzo wyraźnie wraz z postępem choroby, a wydatki te należą obecnie do największych, po wydatkach na nowotwory, choroby sercowo-naczyniowe oraz udary mózgu. Tematem tym zajęła się Komisja Polityki Senioralnej w trakcie zorganizowanego 9 września posiedzenia poświęconego chorobom neurodegeneracyjnym wśród seniorów, w tym chorobie Alzheimera. Podczas spotkania omówiono kwestie związane z diagnostyką, dostępnymi środkami terapeutycznymi i opieką – w tym także wytchnieniową. W sposób szczególny podkreślano znaczenie wykrywania chorób na jak najwcześniejszym etapie, gdyż dzięki szybkiemu rozpoczęciu leczenia postęp choroby może zostać wyhamowany.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o działaniach mających na celu zapewnienie wsparcia osobom zmagającym się z problemami neurodegeneracyjnymi. Są one ujęte w programach strategicznych o szerokim zakresie, czego przykładem jest „Polityka społeczna wobec osób starszych 2030. Bezpieczeństwo – Uczestnictwo – Solidarność”, przyjęta
i realizowana od 2018 r. Obecnie resort pracuje nad przygotowaniem dokumentu strategicznego „Krajowego Programu Działań Wobec Chorób Otępiennych”, który będzie dedykowany tej grupie pacjentów. Projekt znajduje się na etapie konsultacji społecznych.

Dokument przede wszystkim dotyczy podniesienia świadomości społecznej chorób neurodegeneracyjnych i Alzheimera. Celem jest profilaktyka tych chorób, czyli przekazanie informacji na temat przyczyn zachorowań i edukacja o przebiegu choroby oraz sposobach pracy z osobami nimi dotkniętymi – powiedziała Dagmara Korbasińska-Chwedczuk, Dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia.

Choroby neurodegeneracyjne stanowią wyzwanie zarówno dla systemu ochrony zdrowia, jak i dla pacjentów, ich rodzin i opiekunów. Jednak wiele wskazuje na to, że ostatnim roku
w dziedzinie dokonał się postęp, dzięki któremu sytuacja pacjentów ma szansę ulec poprawie.

Oczywiście pojawia się element wsparcia wczesnej diagnostyki. Jesteśmy w tej chwili w takiej sytuacji, że mamy w ciągu ostatniego roku postęp w zakresie leczenia chorób neurodegeneracyjnych, w tym choroby Alzheimera. Przez wiele lat mówiliśmy, że jest to choroba, co do której zarówno są problemy z wykryciem, jak i z pomocą terapeutyczną
w jej zakresie. W tej chwili mamy pierwsze doniesienie o skuteczności pewnych działań. To się łączy z kwestią leczenia, opieki i wsparcia dla osób chorych i wsparcia dla opiekunów. To, że mamy pewne przesłanki, że uda nam się farmakologicznie objąć opieką osobę, to nie znaczy, że nie będziemy mieć problemu wsparcia osób z tymi chorobami. Skuteczność leczenia zależy też od momentów wdrożenia leczenia i zaawansowania problemów
– dodała Dagmara Korbasińska-Chwedczuk.

Według informacji przekazanych przez Ministerstwo Zdrowia, Europejska Agencja Leków niedawno wyraziła zgodę na dopuszczenie do obrotu nowej terapii we wczesnej postaci Alzheimera, która może hamować rozwój choroby.

Czym jest choroba Alzheimera? Choroba Alzheimera dlatego jest najgorszą z chorób, bo polega na tym, że wyłącza się prawidłową część mózgu z jej funkcjonowania. (…) Naszym zadaniem jest zrobić tak, aby jak największa część mózgu nie została uszkodzona, a żeby to zrobić, musimy szybko chorobę rozpoznać – powiedziała prof. Alicja Chybicka, zastępca przewodniczącej Komisji Polityki Senioralnej.

Jak zauważył Zbigniew Tomczak z Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, sytuacja pacjentów w Polsce zmagających się z tą chorobą odbiega od standardów w innych krajach europejskich. Niezbędne jest podjęcie działań, które wyrównają dostęp do diagnostyki i leczenia. Jednym z nich jest utworzenie systemu wczesnego wykrywania schorzenia.

W Europie, w Unii Europejskiej, Polska została osamotniona, bo tylko w Polsce nie ma tak zwanego „Planu Alzheimerowskiego”. Inni już mają trzecie albo czwarte wydanie tego planu – powiedział Zbigniew Tomczak, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera. Jak dodał – Musimy mieć system wczesnego wykrywania tej choroby. Według raportu „Nature” w 2040 roku demencja w Polsce będzie drugą najczęstszą przyczyną zgonów, odpowiadając za 10,6 proc. zgonów ogółem. To tak, żebyśmy wiedzieli, gdzie i do czego dążymy. W związku z zatwierdzeniem przez EMA leku lecanemab w leczeniu wczesnej postaci choroby Alzheimera – powtarzam wczesnej postaci, musimy mieć system wczesnego wykrywania tej choroby. […] A dlaczego o tym mówię? Bo już dzisiaj powinniśmy przygotowywać system ochrony zdrowia do tego, żebyśmy mieli bazę danych pacjentów na bardzo wczesnym etapie choroby i z pewnym genem, dla których ten lek jest dedykowany.

W czerwcu 2025 r. opublikowano projekt uchwały Rady Ministrów w sprawie ,,Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025-2030” identyfikujący działania, które powinny zostać podjęte w najbliższych latach przez instytucje publiczne w celu wsparcia osób chorych i ich bliskich i poprawy jakości życia tych osób – jednym z głównych priorytetów jest wsparcie wczesnej diagnostyki, osób z podejrzeniem występowania zaburzeń otępiennych, w tym ewentualnego zaimplementowania do systemu nowych metod
i sposobów diagnostyki, wdrożenie narzędzi zwiększających wykrywalność zaburzeń otępiennych na wczesnym etapie oraz określenie ich etiologii.

Alzheimer nie jest już chorobą, wobec której medycyna pozostaje całkowicie bezradna – nowe terapie, zatwierdzone przez Europejską Agencję Leków, mogą zahamować rozwój choroby, ale tylko na jej wczesnym etapie. Dlatego kluczowe staje się stworzenie w Polsce systemu wczesnej diagnostyki i wdrożenie „Planu Alzheimerowskiego”, który wyrównałby standardy opieki do poziomu innych krajów UE. Eksperci podkreślają: szybkie rozpoznanie to szansa na skuteczniejsze leczenie, lepszą jakość życia pacjentów i wsparcie ich rodzin.

Źródło: Komunikat Prasowy

O potrzebie systemowych rozwiązań w leczeniu chorób otępiennych debatowano podczas wyjazdowego posiedzenia Komisji Polityki Senioralnej, które odbyło się 15 lipca w Ośrodku Alzheimerowskim w Ścinawie. Spotkanie poświęcono projektowi Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025–2030, który pozostaje w fazie konsultacji społecznych – uwagi można zgłaszać do 23 lipca.
Miejsce obrad nie było przypadkowe. Ośrodek Badawczo-Naukowo-Dydaktyczny Chorób Otępiennych w Ścinawie to pierwszy i wciąż jedyny w Polsce monoprofilowy podmiot leczniczy dedykowany pacjentom z otępieniem, przede wszystkim z chorobą Alzheimera. Placówka, należąca do Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, nie tylko prowadzi diagnostykę i leczenie, ale pełni też funkcję edukacyjną i badawczą.

Poza działalnością leczniczą, wykonujemy badania kliniczne, prowadzimy praktyki i staże studentów różnych specjalności w ramach zawartych umów z uczelniami, prowadzimy także warsztaty dla lekarzy rodzinnych, psychiatrów i neurologów z zakresu diagnostyki i leczenia otępień – mówił Dariusz Brzeziński, prezes Ośrodka. – Są to jednocześnie działania spójne z założeniami rządowego programu na rzecz leczenia chorób otępiennych, który jest właśnie procedowany.

Ośrodek działa od 2007 roku, a jego specjaliści posiadają – jak podkreślali uczestnicy spotkania – największe w Polsce doświadczenie w pracy z pacjentami z zaburzeniami otępiennymi. Z tego względu głos lekarzy ze Ścinawy był istotnym wkładem w kształtowanie nowej polityki zdrowotnej państwa w tym zakresie.

Systemowe bariery i lukratywne pomysły na reformę

Z perspektywy 18 lat funkcjonowania ośrodka można stwierdzić, że jego utworzenie było pozytywną inicjatywą, wypełniającą istotną lukę, szczególnie w lecznictwie zamkniętym, adresowanym pacjentom z otępieniem – podkreślił dr Paweł Tyfel, ordynator Oddziału Psychogeriatrycznego.

W jego ocenie pacjenci z otępieniem są często pozbawieni dostępu do odpowiednich form leczenia. Szpitale psychiatryczne nie są przygotowane do ich przyjmowania ze względu na bezpieczeństwo i brak możliwości stosowania działań pozafarmakologicznych, z kolei oddziały neurologiczne są przeciążone innymi przypadkami.

W Ścinawie opiekę nad pacjentami sprawują zespoły interdyscyplinarne, w których skład wchodzą lekarze różnych specjalności, neuropsychologowie, psycholodzy, pielęgniarki, terapeuci zajęciowi i rehabilitanci. To model oparty na kompleksowym podejściu do choroby, którego nadal brakuje w innych częściach kraju.

Wśród najpilniejszych problemów systemowych wymieniano:
Pierwsza wizyta w poradni neurologicznej lub psychogeriatrycznej zwykle trwa godzinę i to jest nadal mało, aby rozpoznać objawy i dokonać diagnozy – zaznaczył dr Tyfel.

Rola POZ w diagnozowaniu? Eksperci mają wątpliwości

Pomysł diagnozowania chorób otępiennych w podstawowej opiece zdrowotnej spotkał się z krytyką.

Pomijając już nawet trudny dostęp do lekarza POZ, to ma on zaledwie kilka minut na rozmowę z pacjentem, a w tym czasie nie sposób dokonać odpowiedniej diagnozy – argumentowała dr n. med. Izabela Winkel, dyrektor medyczna ośrodka. – Lekarze często nie mają też wystarczającego doświadczenia, a co gorsze – nie mają do kogo skierować pacjenta na dalszą diagnostykę.

Według niej diagnoza powinna być stawiana przez zespół specjalistów, a obecny system nie przewiduje m.in. testów przesiewowych, wyceny konsultacji z opiekunem pacjenta, ani przygotowania do wprowadzenia nowych leków spowalniających postęp choroby, takich jak lecanemab czy donanemab.

Diagnoza to proces, nie pojedyncza wizyta

O złożoności diagnozowania chorób otępiennych mówiła również Agnieszka Żelwetro, specjalistka psychologii klinicznej i neuropsycholog.
Zróżnicowanie wśród osób starszych jest znacznie większe niż w populacji młodszej, co sprawia, że określenie markerów poznawczych jest dużo bardziej wymagające – tłumaczyła. – Są też różne warianty choroby Alzheimera, w tym bez zaburzeń pamięci – trudniejsze do wychwycenia.

Jej zdaniem pełen profil neuropsychologiczny wymaga około 10 godzin badań, z uwzględnieniem wywiadu z opiekunami. W praktyce, jak wskazała, chodzi nie tylko o wykrywanie deficytów, ale też określenie funkcji zachowanych, które można wzmacniać w terapii.

Żelwetro zwróciła też uwagę na konieczność edukacji społecznej i zawodowej. – Prowadzimy szkolenia m.in. dla urzędników czy pracowników instytucji kultury, by przygotować ich do pracy z osobami z zaburzeniami otępiennymi – opowiadała. – Ważne jest obalanie mitów i stereotypów, które często prowadzą do stygmatyzacji. Osoby z otępieniem nadal zasługują na zachowanie godności i szacunku.
Konsultacje trwają do 23 lipca

W posiedzeniu Komisji wzięli udział przedstawiciele środowiska akademickiego, samorządu województwa i resortu zdrowia, w tym m.in. posłanka prof. Alicja Chybicka, prof. Małgorzata Sobieszczańska, prof. Błażej Misiak i prezes Fundacji Alzheimerowskiej – Ryszard Plichta.
Ministerstwo Zdrowia prowadzi obecnie konsultacje społeczne projektu Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025–2030. Zgłoszenia można przesyłać do 23 lipca 2025 r. za pośrednictwem strony internetowej resortu.

Źródło: informacja prasowa UMW

Ministerstwo Zdrowia uruchomiło właśnie konsultacje publiczne projektu Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025–2030, który ma szansę stać się pierwszym w Polsce dokumentem systemowo odpowiadającym na potrzeby tej rosnącej grupy pacjentów i ich opiekunów. Uwagi do projektu można zgłaszać do 23 lipca br.
W Polsce na choroby otępienne cierpi już ponad pół miliona osób. W ciągu najbliższych 25 lat liczba ta może się niemal potroić – i to nie tylko z powodu starzenia się społeczeństwa, ale także dzięki lepszej diagnozie i wydłużającej się długości życia. Otępienie – najczęściej w przebiegu choroby Alzheimera – staje się jednym z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych XXI wieku. Równocześnie nadal pozostaje tematem tabu, a osoby dotknięte chorobą i ich bliscy często pozostawieni są sami sobie.

Statystyki są alarmujące. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia z 2022 roku, ponad 350 tys. osób w Polsce miało zdiagnozowaną chorobę Alzheimera lub schorzenia pokrewne, a tylko w tym jednym roku odnotowano ponad 107 tys. nowych przypadków. Dodatkowo, dane z projektu PolSenior2 pokazują, że objawy otępienia występują u co szóstej osoby powyżej 60. roku życia. Największe ryzyko dotyczy kobiet i osób najstarszych – w grupie 90+ dotyczy to już ponad połowy populacji.

Wbrew stereotypom, otępienie nie dotyka wyłącznie seniorów. Diagnozowane są też osoby młodsze, aktywne zawodowo, często długo ukrywające objawy przed otoczeniem z powodu wstydu, lęku lub braku wiedzy.

– Pomimo rosnącej skali problemu, osoby z otępieniem wciąż spotykają się z niezrozumieniem, a nawet społeczną izolacją – podkreślono w uzasadnieniu do projektu uchwały Rady Ministrów. – Wiele osób rezygnuje z diagnozy w obawie przed stygmatyzacją, a pierwsze objawy często są bagatelizowane jako „zwykłe roztargnienie” czy „starcza skleroza”.

Dokument potrzebny od lat
Na potrzebę stworzenia takiego programu od dawna wskazywali eksperci, organizacje pacjenckie, opiekunowie oraz Najwyższa Izba Kontroli. Polska – w przeciwieństwie do wielu krajów UE – nie miała dotąd publicznej polityki dotyczącej chorób otępiennych. Tymczasem WHO już w 2017 roku zaleciła wszystkim krajom członkowskim opracowanie strategii odpowiedzi na demencję do 2025 roku.

Teraz Polska może dołączyć do grona państw, które nie tylko dostrzegły wagę problemu, ale też przygotowały konkretne plany działania.
 
Projekt Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych opiera się na siedmiu filarach:
  1. Podnoszenie świadomości społecznej – walka ze stygmatyzacją i edukacja społeczeństwa;

  2. Zmniejszanie ryzyka zachorowania – promocja aktywności fizycznej i intelektualnej, działania profilaktyczne;

  3. Wsparcie wczesnej diagnostyki – wdrażanie narzędzi zwiększających wykrywalność otępienia;

  4. Leczenie, opieka i wsparcie dla chorych – rozwój opieki dziennej i domowej, ochrona praw pacjentów;

  5. Wsparcie dla opiekunów – m.in. wprowadzenie opieki wytchnieniowej i szkoleń dla opiekunów nieformalnych;

  6. Budowanie systemów gromadzenia danych – lepsze monitorowanie zjawiska w skali kraju;

  7. Badania naukowe i innowacje – rozwój terapii i technologii wspierających osoby z demencją.

To dokument kompleksowy, uwzględniający zarówno aspekt medyczny, jak i społeczny, a także konieczność współpracy między Ministerstwem Zdrowia a resortami rodziny, edukacji, cyfryzacji, samorządami i organizacjami społecznymi.

„To już się dzieje, ale w rozproszeniu”
Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, wiele działań już dziś jest podejmowanych – zarówno lokalnie, jak i przez NGO – ale brakuje im wspólnego mianownika, koordynacji i systemowego wsparcia. Krajowy Program ma to zmienić.

Jego celem nie jest tworzenie od zera całego systemu, ale uporządkowanie i rozwinięcie już istniejących działań, wypracowanie standardów, wzmocnienie międzysektorowej współpracy i lepsze wykorzystanie dostępnych środków finansowych.
– Do udziału w konsultacjach zapraszamy wszystkie osoby zainteresowane: pacjentów, bliskich, organizacje społeczne, naukowców, lekarzy, samorządy i instytucje systemu ochrony zdrowia – apeluje resort zdrowia.
Uwagi można przesyłać do 23 lipca 2025 r. poprzez ePUAP, system e-Doręczeń lub e-mail: dep-rz@mz.gov.pl. Formularz konsultacyjny oraz projekt programu są dostępne na stronie Ministerstwa Zdrowia.

Źródło: MZ