Medicalpress
Współistnienie choroby nowotworowej nie jest wskazaniem do przedwczesnego rozwiązania ciąży – przekonuje onkolog, dr Anna Skrzypczyk-Ostaszewicz. Zaznacza, że w czasie ciąży można bezpiecznie prowadzić odpowiednie leczenie onkologiczne.
– Mam nadzieję, że większość specjalistów nie zatrważa się już, widząc kobietę z nowotworem i wie, jak z nią rozmawiać, a także jak ją diagnozować oraz leczyć – powiedziała dr Anna Skrzypczyk-Ostaszewicz z Mazowieckiego Szpitala Onkologicznego w Warszawie oraz z Hospicjum „Ewdomed” w Konstancinie–Jeziorna.

Specjalistka mówiła o tym podczas konferencji „Onkologia 2026 – Perspektywy”. Wyraziła nadzieję, że onkolodzy potrafią samodzielnie leczyć będącą w ciąży pacjentkę i nie muszą jej odsyłać kilkaset kilometrów do większego ośrodka onkologicznego.

Już przed 20 laty opublikowano pierwsze rekomendacje dotyczące diagnostyki i terapii kobiet z rakiem piersi, które oczekują dziecka. W 2010 r. te rekomendacje uaktualniono i rozszerzono na inne nowotwory. – Obecnie dostępne są liczne opracowania z doświadczeń w tym zakresie różnych ośrodków na całym świecie – dodała dr Skrzypczyk-Ostaszewicz.

Specjalistka zaznaczyła, że nowotwory w czasie ciąży rzadko się zdarzają, bo zaledwie u 50-100 kobiet na 100 tys. ciąż, ale wykrywa się je coraz częściej. Najczęściej wykrywany jest rak piersi. Występują także inne choroby nowotworowe, takie jak czerniak skóry oraz rak szyjki macicy. Najrzadziej zdarzają się chłoniaki i nowotwory tarczycy oraz nowotwory przewodu pokarmowego, płuc i ośrodkowego układu nerwowego.

Najważniejsze, że leczenie onkologiczne w czasie ciąży jest możliwe i bezpieczne, musi być jedynie odpowiednio dostosowane. – Jeśli chodzi o diagnostykę obrazową, to postępowanie jest podobne jak u kobiet nie będących w ciąży – zapewniła onkolog z Warszawy. Obowiązuje jedynie zasada o nazwie ALARA (as low as reasonably achievable), czyli zastosowanie w badaniach tak niskiej dawki, jak tylko jest to możliwe.

Wykonywane mogą być takie badania jak USG jamy brzusznej, RTG klatki piersiowej, a także rezonans magnetyczny, tomografia komputerowa oraz scyntygrafia kości. Warunkiem jest maksymalne ograniczenie narażenia pacjentki w ciąży na negatywne czynniki.

U pacjentek onkologicznych będących w ciąży mogą być wykonywane operacje. – Z anestezjologicznego punktu widzenia można je bezpiecznie przeprowadzić na każdym etapie ciąży – stwierdziła dr Skrzypczyk-Ostaszewicz. Trzeba tylko dobrać moment i zakres zabiegu z uwagi na bezpieczeństwo matki i dziecka. Należy zastosować metody oszczędzające, mniej inwazyjne.

Mitem jest dość powszechne wciąż przekonanie, że chemioterapia nie może być stosowana u kobiet w ciąży z powodu jej działań ubocznych. – W czasie ciąży jest możliwe zastosowanie leczenia cytostatycznego – zapewniła specjalistka. – To odmieniło losy ciężarnych z nowotworami i dało szansę nie tylko zachowania ciąży, ale i zastosowania najbardziej optymalnego leczenia matki.

Kobiety w ciąży na ogół dobrze znoszą chemioterapię. – Większość klasycznych cytostatyków może być podanych w czasie ciąży. Leczenie takie można rozpocząć po około 14. tygodniu ciąży, a najbardziej optymalne odstawienie cytostatyków powinno nastąpić pod koniec 34. tygodnia ciąży – tłumaczyła specjalistka. Dodała, że pacjentki w ciąży mogą również zażywać leki przeciwwymiotne oraz czynniki wzrostu granulocytów.

W czasie ciąży przeciwskazana jest natomiast hormonoterapia, gdyż może ona doprowadzić do powstania wad płodu, na przykład połowiczego niedorozwoju twarzy, dysplazji uszno-ocznej oraz zaburzeń w układzie płciowym. Są też wątpliwości co do stosowania przeciwciał monoklonalnych i wielu tzw. terapii celowanych. Podobnie jest z nowymi lekami, w tym także z nowymi cytostatykami.

– Im nowszy lek, tym mniej danych klinicznych i tym częściej obowiązuje podejście „unikać w czasie ciąży, jeśli istnieje alternatywa” – tłumaczyła dr Skrzypczyk-Ostaszewicz. Również radioterapię lepiej jest odroczyć na czas po porodzie, na przykład w raku piersi, choć nie jest wykluczone napromienianie we wczesnej ciąży.

Leczenie onkologiczne może być kontynuowane niemal natychmiast po porodzie, który się odbył siłami natury i najwcześniej po około tygodniu po cięciu cesarskim, jeśli tylko nie doszło do powikłań. Specjalistka zaznaczyła jednak, że nie należy celowo przedwcześnie doprowadzać do rozwiązania.

– Samo współistnienie choroby nowotworowej i ciąży nie jest wskazaniem do przedwczesnego jej rozwiązania i zastosowania cesarskiego cięcia – podkreśliła dr Skrzypczyk-Ostaszewicz. Przeciwskazane jest natomiast karmienie piersią podczas chemioterapii i hormonoterapii oraz w ciągu miesiąca po jej zakończeniu, z powodu przedostawania się tych leków do mleka matki.

Źródło: Nauka w Polsce

Współczesna onkologia coraz częściej polega nie na intensyfikowaniu leczenia, lecz na jego precyzyjnym dopasowaniu. W raku piersi szczególnie wyraźnie widać, że współczesna onkologia nie polega już wyłącznie na doborze schematu po rozpoznaniu, lecz na precyzyjnym oszacowaniu ryzyka nawrotu i realnej korzyści z chemioterapii u konkretnej osoby. To w tym miejscu pojawia się sens testów wielogenowych, rozumianych jako narzędzia, które pomagają uniknąć leczenia nadmiarowego i jednocześnie nie przegapić sytuacji, w której chemioterapia może być kluczowa.
„Jeżeli chodzi o możliwości leczenia, w chwili obecnej są one naprawdę dobre. Leczymy na światowym poziomie, co też widać po wynikach badań, które na szczęście się poprawiają. To, czego nam brakuje i co jest nieodzownym elementem nowoczesnej terapii, to testy wielogenowe, które mogą zaoszczędzić naszym chorym niepotrzebnego leczenia.” – mówiła dr Joanna Kufel-Grabowska, specjalistka onkologii klinicznej z Kliniki Onkologii i Radioterapii UCK Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Testy wielogenowe wykorzystywane w raku piersi dotyczą przede wszystkim oceny profilu ekspresji genów w materiale z guza i są projektowane po to, by wesprzeć decyzję o leczeniu uzupełniającym we wczesnym stadium choroby. W praktyce klinicznej problem nie polega na tym, że lekarze nie znają wskazań do chemioterapii, tylko na tym, że istnieje istotna grupa pacjentek, u których klasyczne parametry kliniczno patomorfologiczne nie pozwalają odpowiedzieć jednoznacznie, czy korzyść z cytostatyków przewyższy koszty biologiczne i życiowe. W takiej sytuacji test może przesunąć decyzję z poziomu domniemania na poziom bardziej obiektywnej stratyfikacji ryzyka. Dane z polskich ośrodków pokazały, że wynik testu potrafi realnie zmienić decyzje terapeutyczne w dużej części przypadków, a u znacznego odsetka pacjentek, którym pierwotnie rozważano chemioterapię, leczenie to okazuje się zbędne. 

„W badaniu PONDx, które było wykonywane w polskich szpitalach okazało się, że do zmiany decyzji po wykonaniu testu doszło w prawie 40% przypadków. Jedna trzecia chorych, które miały zalecane otrzymywanie chemioterapii w ogóle nie potrzebowała tego leczenia, a na pewno miałaby toksyczności z tym związane.”  – wskazała dr Joanna Kufel-Grabowska.

Jednocześnie testy działają w obie strony, bo zdarzają się sytuacje odwrotne, gdy wstępnie planowano mniej intensywne postępowanie, a wynik wskazuje na potrzebę eskalacji leczenia.

„Z drugiej strony test może w wielu sytuacjach chorym, którym nam wydawałoby się, że nie potrzebują chemioterapii, uratować życie, zalecając takie leczenie, które jest dla nich naprawdę niezbędne.” – uzupełniła ekspertka. 

Wartość tych badań nie sprowadza się do rachunku finansowego, choć ekonomia jest tu nieunikniona. 

„Koszt badania to obecnie prawie dziesięć tysięcy złotych. Raz w tygodniu uczestniczę w konsylium i nie ma takiej sytuacji, żeby choć raz w tygodniu którejś z naszych chorych nie zalecić wykonania testu, ponieważ z uwagi na wyniki, którymi dysponujemy, nie jesteśmy w stanie jednoznacznie powiedzieć, czy chora wymaga tego toksycznego leczenia.” – wyjaśniała dr Kufel-Grabowska.

Nierzadko chore odmawiają, nie mają takich możliwości finansowych, żeby test wykonać.” – dodaje ekspertka.

Koszt pojedynczego testu liczony jest dziś w tysiącach złotych, co w praktyce oznacza nierówny dostęp, zależny od możliwości pacjentki, a nie od wskazań medycznych. Tymczasem uniknięcie niepotrzebnej chemioterapii to nie tylko oszczędność wydatków na same leki czy procedury, ale także ograniczenie leczenia działań niepożądanych i kosztów pośrednich, które w codziennym życiu bywają równie dotkliwe jak toksyczność biologiczna. Wielomiesięczne leczenie systemowe oznacza przerwy w pracy, dojazdy do ośrodka, konieczność wsparcia ze strony bliskich, zwolnienia lekarskie oraz konsekwencje odległe, w tym powikłania kardiologiczne, nerkowe czy problemy z płodnością. Gdy chemioterapia nie przynosi spodziewanej korzyści, cała ta cena jest ponoszona bez medycznego uzasadnienia, a z perspektywy pacjentki staje się doświadczeniem, którego można było uniknąć bez uszczerbku dla rokowania. Dlatego w argumentacji za szerszym wdrożeniem testów wielogenowych coraz częściej mówi się o łącznym koszcie medycznym, społecznym i zawodowym, a nie tylko o cenie samego badania.

Dr Kufel-Grabowska przypomina, jakie są odległe skutki leczenia chemioterapią: „Z jednej strony podajemy chemioterapię, która ma pomóc, ale też, jak dobrze wiemy, może ona mieć odległe skutki. Jest to kardiotoksyczność, niewydolność nerek, niepłodność, brak możliwości posiadania potomstwa w przyszłości i naprawdę wiele, wiele innych, z którymi nasze pacjentki niestety muszą się mierzyć.”

Ekspertka dodaje: „Jest to także toksyczność finansowa. Przecież pół roku to brak możliwości pracy. Konieczność dojeżdżania niekiedy wiele kilometrów, konieczność zaangażowania osoby do pomocy, zwolnienia lekarskie (…)”.

„Raporty, czy to niemieckie, czy brytyjskie, pokazują oszczędności dotyczące chorej, u której nie podajemy chemioterapii, której nie potrzebuje. To są koszty na chorą około od 5 do 7 tysięcy funtów, co są niemałymi kosztami.” – poinformowała dr Kufel-Grabowska.

Żeby jednak sensownie rozmawiać o testach wielogenowych, trzeba oddzielić je od innych obszarów diagnostyki genetycznej w raku piersi, bo w praktyce te pojęcia bywają mieszane, a stoją za nimi różne cele kliniczne. Inna jest rola badań mutacji dziedzicznych, takich jak BRCA1 i BRCA2, które dotyczą predyspozycji rodzinnej i mają znaczenie zarówno prognostyczne, jak i terapeutyczne, zwłaszcza w kontekście leczenia ukierunkowanego. Inna jest rola badań zmian somatycznych w guzie, obejmujących między innymi markery wykorzystywane do kwalifikacji do wybranych terapii celowanych, a jeszcze inna jest rola testów ekspresyjnych, których zadaniem jest prognozowanie ryzyka nawrotu i ocena spodziewanej korzyści z chemioterapii w sytuacji, gdy choroba jest na etapie potencjalnie wyleczalnym. Rozróżnienie jest ważne także dlatego, że za poszczególnymi typami badań stoją odmienne ścieżki organizacyjne, inne wymagania jakościowe, inne modele finansowania i inne miejsca w ścieżce pacjenta.

„Testy wielogenowe, które z jednej strony są już dostępne na rynku od ponad 20 lat, natomiast rzeczywiście ten typ testów genetycznych nie jest do tej pory stosowany w Polsce powszechnie” – podkreśla dr n. med. Andrzej Tysarowski, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej, i dodaje: „Testy wielogenowe to oddzielna grupa badań, która ocenia tak zwany profil ekspresji nowotworu i na tej podstawie można podjąć dalsze decyzje dotyczące podawania chemioterapii, czy też przewidzieć nawrót choroby w okresie do dziesięciu lat.

W ostatnich latach w Polsce zaszły zmiany, które pokazały, że da się przyspieszyć dostęp do diagnostyki genetycznej, gdy staje się ona niezbędna do podjęcia decyzji terapeutycznej w określonym oknie czasowym. Przesunięcie części badań z wąskich gardeł poradnictwa genetycznego do lecznictwa szpitalnego poprawia tempo diagnostyki i daje szansę na lepsze dopasowanie leczenia. Równolegle rośnie znaczenie badań wykonywanych metodami wysokoprzepustowymi, takich jak sekwencjonowanie nowej generacji, które pozwala szerzej oceniać zmiany w genach istotnych klinicznie i lepiej wykrywać warianty, których proste testy przesiewowe mogą nie wychwycić. W tle pozostaje jednak duża luka dotycząca finansowania badań wykonywanych z krwi obwodowej, czyli tak zwanej płynnej biopsji, która w wielu sytuacjach jest najpraktyczniejszym sposobem oceny aktualnego profilu molekularnego choroby, szczególnie gdy materiał tkankowy jest ograniczony jakościowo lub ilościowo, a także wtedy, gdy potrzebna jest ocena zmian nabytych w trakcie leczenia.

Testy wielogenowe w raku piersi mają przy tym swoją specyfikę organizacyjną, bo część z nich jest oparta o centralne laboratoria poza Polską i wymaga sprawnego modelu logistycznego, obejmującego przygotowanie materiału, jego wysyłkę i szybki powrót wyniku do ośrodka prowadzącego. Taki model ma zaletę w postaci braku konieczności budowy od podstaw kosztownej infrastruktury, ale wymaga jasnych reguł finansowania, rozliczania i kwalifikacji pacjentek, a także pewności, że wynik będzie dostępny w czasie, który realnie wpływa na decyzję o leczeniu uzupełniającym. Z punktu widzenia systemu kluczowe jest także, by badanie było używane tam, gdzie rozstrzyga dylemat kliniczny, a nie jako rutynowy dodatek wykonywany bez wskazań, bo to nie sprzyja ani efektywności kosztowej, ani zaufaniu do narzędzia.

Obecnie testy wielogenowe ponownie trafiły do oceny AOTMiT. „Pierwsza ocena przez AOTMiT tych testów w latach 2020–2021 nie powiodła się ze względu na to, że oceniano skuteczność testów oceniających ekspresję w wielu nowotworach naraz. (…) Natomiast w raku piersi te dane są jednoznacznie potwierdzone i jeżeli chodzi o raka piersi mamy 100% pewność, że te testy są skuteczne. (…) Teraz ponowna ocena AOTMiT dotyczy tylko i wyłącznie raka piersi, więc liczymy na pozytywne opinie.” – poinformował dr Tysarowski.

W tym miejscu widać, jak bardzo diagnostyka staje się dziś elementem polityki zdrowotnej, a nie tylko technicznym etapem ścieżki pacjenta. Potrzebne są standardy jakości, przejrzyste zasady odpowiedzialności, kontrola laboratoriów oraz uporządkowanie tego, kto i na jakich zasadach może zlecać badania, zatwierdzać wyniki i interpretować warianty genetyczne. Błędy interpretacji mają realne konsekwencje kliniczne, bo mogą prowadzić do zaniechania właściwego leczenia albo do wdrażania interwencji bez podstaw. Dlatego dyskusja o testach wielogenowych w raku piersi nie jest tylko rozmową o dopisaniu kolejnego świadczenia do koszyka, ale o stworzeniu spójnej architektury, w której wynik badania ma określone miejsce, jasny cel i gwarantowaną jakość. Jeżeli do tego dołożyć jeszcze fakt, że wcześnie wykryty rak piersi w zdecydowanej większości przypadków jest chorobą wyleczalną, to rola narzędzi, które pomagają dobrać leczenie w sposób oszczędzający toksyczność bez utraty skuteczności, staje się jednym z najbardziej pragmatycznych elementów nowoczesnej onkologii.

„Myślę, że już nie walczymy z chorobą nowotworową, leczmy ją, leczmy ją nowocześnie, ale także używajmy nowoczesnych narzędzi, które pozwalają nam dawać to leczenie skrojone na miarę.” – podkreśliła dr Kufel-Grabowska.

Wypowiedzi pochodzą z zapisu konferencji „Nowotwory kobiet i mężczyzn: wyzwania profilaktyczne, diagnostyczne, i systemowe XXI wieku” z 24.02.2026 podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Mężczyzn
Jubileuszowa XXX Konferencja Naukowa „Postępy w Ginekologii Onkologicznej” odbędzie się 10-11 września 2026 roku w Bachleda Hotel Kasprowy w Zakopanem. Tegoroczna edycja ma szczególny charakter, ponieważ będzie jednocześnie świętem trzydziestu odsłon spotkania, które od lat stanowi jedno z ważnych forów wymiany wiedzy i doświadczeń w polskiej ginekologii onkologicznej. Organizatorzy podkreślają, że jubileusz ma być okazją nie tylko do prezentacji najnowszych osiągnięć, ale także do podsumowania dorobku minionych lat i rozmowy o kierunkach rozwoju tej dziedziny.
Konferencja adresowana jest do szerokiego grona specjalistów zaangażowanych w diagnostykę i leczenie nowotworów narządu rodnego. Zaproszenie kierowane jest do ginekologów, ginekologów onkologów, chemioterapeutów, radioterapeutów i radiologów, a także do pielęgniarek, pielęgniarzy, położnych i położników. W komunikacie organizatorzy zwracają uwagę, że w ginekologii onkologicznej szczególnie liczą się praca zespołowa oraz sprawna komunikacja pomiędzy członkami zespołu terapeutycznego, co przekłada się na lepsze efekty leczenia i wspiera rozwój całego środowiska.

Program jubileuszowej edycji ma pokazać pełne spektrum możliwości współczesnej ginekologii onkologicznej, od profilaktyki onkologicznej, przez diagnostykę obrazową i molekularną, po chirurgię oraz leczenie systemowe i radioterapię. Organizatorzy zaprosili ekspertów z wiodących ośrodków medycznych w kraju. W gronie prelegentów mają znaleźć się także doświadczeni operatorzy, chemioterapeuci i radioterapeuci, którzy podzielą się praktyką prowadzenia kompleksowego leczenia pacjentek w podejściu nowoczesnym i spersonalizowanym, integrując różne metody terapeutyczne.

Ważnym elementem tegorocznego spotkania jest wyraźny podział programu na działania praktyczne i sesje naukowe. Pierwszego dnia, 10 września, zaplanowano warsztaty praktyczne oraz sesję naukowo szkoleniową przeznaczoną dla pielęgniarek i położnych. Drugiego dnia, 11 września, odbędą się sesje naukowe dla lekarzy. Organizatorzy podkreślają, że sukces leczenia pacjentek w ginekologii onkologicznej w dużej mierze zależy od sprawnej współpracy całego zespołu, w którym kluczową rolę odgrywa zarówno personel lekarski, jak i pielęgniarski.

Osobny akcent w zaproszeniu dotyczy roli pielęgniarek, pielęgniarzy, położnych i położników. W komunikacie skierowanym do tej grupy zawodowej organizatorzy wskazują, że profesjonalizm, zaangażowanie i empatia personelu pielęgniarskiego mają nieoceniony wpływ na cały proces terapeutyczny, od diagnostyki, przez leczenie operacyjne i onkologiczne, po rekonwalescencję, rehabilitację i długofalowe wsparcie pacjentek oraz ich rodzin. Jubileuszowa konferencja ma być przestrzenią do wymiany doświadczeń, prezentacji dobrych praktyk i pogłębiania wiedzy wspierającej holistyczne podejście do opieki onkologicznej.

Sesję Naukowo Szkoleniową Pielęgniarek i Położnych zaplanowano na pierwszy dzień wydarzenia, 10 września, wstępnie od około godziny 15:00-16:00. Organizatorzy zachęcają także do udziału w sesjach naukowych odbywających się drugiego dnia konferencji, 11 września od około godziny 09:00. Podkreślono, że udział pielęgniarek i położnych jest bezpłatny, wymaga jednak wcześniejszej rejestracji.

Jubileuszowa edycja konferencji po raz kolejny odbędzie się w Zakopanem. Organizatorzy zwracają uwagę na walor miejsca i terminu. Wrzesień pod Tatrami ma sprzyjać zarówno skupieniu na programie naukowym, jak i mniej formalnym rozmowom oraz budowaniu współpracy między ośrodkami. Komfortowe warunki lokalowe i położenie centrum konferencyjnego mają zapewnić uczestnikom pełne uczestnictwo w programie, a wydarzenie ma być także okazją do odnowienia wieloletnich kontaktów koleżeńskich i nawiązania nowych relacji.

Do udziału w konferencji zachęcają przewodniczący Komitetu Naukowego prof. dr hab. n. med. Zbigniew Kojs oraz prof. dr hab. n. med. Hubert Wolski. Z kolei tematyka sesji pielęgniarsko położniczej przygotowywana jest przez prof. Iwonę Malinowską Lipień i prof. Dorotę Matuszyk z Instytutu Pielęgniarstwa i Położnictwa Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, prof. Huberta Wolskiego z Instytutu Medycznego Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Targu oraz prezesa Tadeusza Wadasa z Małopolskiej Izby Pielęgniarek i Położnych w Krakowie.

Rejestracja uczestników odbywa się poprzez stronę wydarzenia. Organizatorzy informują także o możliwości rezerwacji noclegu w preferencyjnych stawkach dla uczestników.

Biuro Organizacyjne Bachleda Kongresy Eventy Sp. z o. o. mieści się przy ul. Krupówki 29 w Zakopanem. Kontakt możliwy jest mailowo pod adresem biuro@grupabachleda.pl oraz telefonicznie pod numerem +48 882 830 792.

Źródło: Komunikat Prasowy

W Aptece Szpitalnej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku rozpoczął pracę drugi robot do przygotowywania leków cytotoksycznych. To kolejny krok w kierunku automatyzacji jednego z najbardziej wrażliwych i obciążających procesów w onkologii szpitalnej, gdzie precyzja, bezpieczeństwo i powtarzalność mają bezpośrednie przełożenie na zdrowie pacjentów oraz warunki pracy personelu.
Leki cytotoksyczne należą do najbardziej wymagających preparatów stosowanych w medycynie. Zawierają substancje o wysokiej toksyczności, które działają nie tylko na komórki nowotworowe, ale również na zdrowe tkanki. Każdy błąd w dawkowaniu, każdy kontakt personelu z preparatem, każda niekontrolowana ekspozycja stanowi realne zagrożenie. Dlatego proces ich przygotowywania od lat objęty jest rygorystycznymi procedurami, a jednocześnie coraz częściej staje się polem dla nowych technologii.

Pierwszy robot do sporządzania leków cytotoksycznych w UCK został uruchomiony ponad dwa lata temu. Teraz dołączył do niego mniejszy, w pełni zautomatyzowany system, który pracuje w środowisku o najwyższych wymaganiach czystości i kontroli. Nowe urządzenie wyposażono w trzy zaawansowane kamery oraz trzy stanowiska do napełniania. Może ono przygotować do 30 indywidualnych dawek leku na godzinę. Starszy robot osiąga wydajność nawet 70 dawek w tym samym czasie, jednak przedstawiciele szpitala podkreślają, że w tym obszarze szybkość nie jest jedynym ani najważniejszym parametrem.

Jak zaznacza mgr farm. Grzegorz Buńko z Apteki Szpitalnej UCK, kluczowe znaczenie ma dokładność i bezpieczeństwo całego procesu. „Dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji urządzenie precyzyjnie odmierza dawki leków i optymalizuje cały proces produkcji. Robot działa przy użyciu jednorazowych systemów zamkniętych, co zapewnia maksymalną ochronę zarówno dla personelu, jak i ochronę środowiska przed skażeniem” – podkreśla farmaceuta. Zastosowanie zamkniętych systemów oznacza ograniczenie kontaktu z substancjami niebezpiecznymi praktycznie do minimum, co w długiej perspektywie ma ogromne znaczenie dla zdrowia pracowników.

Automatyzacja zmienia również realia organizacyjne pracy apteki szpitalnej. Tradycyjne szkolenie farmaceutów do manualnego przygotowywania leków cytotoksycznych jest procesem długim i wymagającym, trwającym nawet pół roku. Obsługa robota znacząco skraca ten czas. Dzięki intuicyjnemu interfejsowi szkolenie może zostać zrealizowane w ciągu kilku godzin, co w warunkach narastających braków kadrowych ma niebagatelne znaczenie.

Na ten aspekt zwraca uwagę dr Wioletta Kaliszan, kierownik Apteki Szpitalnej UCK. „Automatyzacja procesu produkcji leków cytotoksycznych eliminuje konieczność ręcznego odmierzania dawek, co niesie za sobą istotne korzyści, takie jak: redukcja stresu związanego z ryzykiem popełnienia błędu, zmniejszenie obciążenia mięśniowo-szkieletowego, wynikające z pracy z wymuszoną pozycją ciała oraz zminimalizowanie narażenia na kontakt z substancjami niebezpiecznymi” – tłumaczy. W praktyce oznacza to nie tylko większe bezpieczeństwo, ale również poprawę komfortu pracy i mniejsze ryzyko wypalenia zawodowego wśród farmaceutów.

Uruchomienie drugiego robota nie jest jednorazową inwestycją, lecz elementem długofalowej strategii rozwoju apteki szpitalnej. Jak podkreśla dr Kaliszan, „marzeniem zespołu Apteki UCK jest, aby cały proces sporządzania tych leków odbywał się z wykorzystaniem najnowocześniejszych i najbezpieczniejszych rozwiązań. Dzięki zaangażowaniu i wsparciu Zarządu Szpitala to marzenie stopniowo staje się rzeczywistością”.

Na znaczenie tej inwestycji z perspektywy całej placówki zwraca uwagę również dyrekcja Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Jak mówi dyrektor naczelny UCK Jakub Kraszewski, „liczba pacjentów onkologicznych rośnie i należy wprowadzać rozwiązania, które efektywnie zwiększają możliwości pomocy, a przy tym zapewniają bezpieczeństwo naszemu personelowi”.

Historia gdańskiej apteki szpitalnej pokazuje, że automatyzacja w onkologii nie jest już wizją przyszłości, lecz odpowiedzią na konkretne problemy systemu. Rosnąca liczba pacjentów, niedobory kadrowe i coraz większa złożoność terapii sprawiają, że inwestycje w technologie wspierające personel przestają być luksusem, a stają się koniecznością. W tym kontekście drugi robot do przygotowywania leków cytotoksycznych jest nie tylko nowym urządzeniem, ale symbolem zmiany sposobu myślenia o bezpieczeństwie i jakości leczenia w nowoczesnym szpitalu.

Źródło: UCK

Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej i Polskie Towarzystwo Onkologiczne wyrażają zaniepokojenie w związku z opublikowanymi informacjami medialnymi promującymi stosowanie metody PIPAC (dootrzewnowa chemioterapia podciśnieniowa aerozolem), której skuteczność nie została jednoznacznie udowodniona w badaniach klinicznych.
Metoda PIPAC polega na podawaniu chemioterapii pod ciśnieniem bezpośrednio do jamy otrzewnej podczas zabiegu operacyjnego. PIPAC jako metoda eksperymentalna pozostaje w sferze badań od ponad 10 lat. Dotychczas przeprowadzono jedynie małe badania kliniczne fazy II, w których nie porównywano metody PIPAC do aktualnego standardu leczenia. W badaniach tych jedyne potencjalne sygnały skuteczności zaobserwowano w przypadku pacjentów z rozpoznaniem raka jajnika i żołądka. Dotychczas nie opublikowano wyników randomizowanych badań klinicznych wykazujących przewagę tej metody nad leczeniem systemowym (chemioterapią, immunoterapią czy terapiami celowanymi w zależności od rodzaju nowotworu).

Z uwagi na brak jednoznacznych dowodów naukowych z randomizowanych badań klinicznych terapia PIPAC pozostaje nadal metodą eksperymentalną, która powinna być stosowana wyłącznie w warunkach badań klinicznych po uzyskaniu zgody komisji bioetycznej i odpowiednich organów administracyjnych oraz przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa. Z tego też powodu metoda PIPAC nie jest rekomendowana przez polskie ani międzynarodowe towarzystwa onkologiczne w leczeniu jakiegokolwiek rodzaju nowotworu.

W związku z powyższym z niepokojem przyjęliśmy doniesienia medialne o wprowadzeniu zabiegów PIPAC do praktyki klinicznej, sugerujące możliwość ich wykonywania poza warunkami badania klinicznego lub eksperymentu medycznego. Przekazy te wprowadzają opinię publiczną w błąd sugerując, że jest to metoda o udowodnionej skuteczności oraz określonych wskazaniach do stosowania u pacjentów z masywnym rozsiewem nowotworowym do jamy brzusznej. Należy przy tym pamiętać, że takie informacje mogą wzbudzać u chorych poczucie fałszywej nadziei.

Chcemy z całą mocą podkreślić, że obowiązkiem wszystkich pracowników ochrony zdrowia jest prowadzenie leczenia onkologicznego według wytycznych krajowych i międzynarodowych towarzystw naukowych, które to wytyczne oparte są na dowodach naukowych. Stosowanie metod o nieudowodnionej skuteczności może działać na szkodę pacjenta.

Zwracamy się z prośbą do przedstawicieli mediów o rzetelne informowanie o eksperymentalnym charakterze metody PIPAC oraz ryzykach z nią związanych.
Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej i Polskie Towarzystwo Onkologiczne zawsze stoją na straży dobra pacjentów i rekomendują korzystanie z terapii opartych na dowodach naukowych, które zapewniają najwyższą jakość i bezpieczeństwo opieki onkologicznej.

 
Zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej
Zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologicznego
Rak jajnika pozostaje jednym z najbardziej wymagających nowotworów – trudnym w leczeniu, szczególnie w zaawansowanych stadiach, a często także lekoopornym. Teraz, dzięki decyzji Agencji Badań Medycznych, która ogłosiła wyniki konkursu na niekomercyjne badania kliniczne w onkologii, pojawiła się realna szansa na przełom.
Wśród projektów rekomendowanych do dofinansowania znalazło się niekomercyjne badanie kliniczne Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie: „Spersonalizowane leczenie zaawansowanego raka jajnika bez deficytu rekombinacji homologicznej z zastosowaniem immunoterapii limfocytami naciekającymi guz w połączeniu z chemioterapią pierwszej linii”. Projekt otrzymał finansowanie w wysokości 17 339 891,00 zł.

Badanie potrwa pięć lat i będzie realizowane we współpracy Kliniki Ginekologii Onkologicznej oraz Zakładu Medycyny Regeneracyjnej NIO. To interdyscyplinarne połączenie wiedzy klinicznej i kompetencji w zakresie terapii komórkowych i immunologii podkreśla ambicje Instytutu – nie tylko w zakresie leczenia nowotworów kobiecych, ale również w tworzeniu standardów terapii przyszłości.

„Projekt jest odpowiedzią na oczekiwania środowiska naukowo-klinicznego oraz pacjentek na innowacyjne badanie kliniczne dla chorych z rakiem jajnika z kumulacją niekorzystnych czynników kliniczno-patologiczno-molekularnych” – wyjaśnia dr n. med. Justyna Marynowska, kierownik Zakładu Medycyny Regeneracyjnej NIO.

Nowatorskie podejście zakłada zastosowanie immunoterapii z użyciem limfocytów naciekających guz (TILs) w połączeniu z chemioterapią. Terapia ma być skierowana do pacjentek z zaawansowaną postacią raka jajnika, u których standardowe metody leczenia nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.

Czym właściwie są TILs? To komórki odpornościowe, które naturalnie infiltrują tkankę nowotworową i rozpoznają komórki rakowe. W ramach terapii są one izolowane od pacjentki, namnażane i aktywowane pozaustrojowo, a następnie ponownie podawane – z zadaniem wzmocnienia reakcji immunologicznej. Połączenie z chemioterapią może zwiększyć skuteczność leczenia, a zarazem wydłużyć czas kontroli choroby. Jednak jak każda innowacyjna terapia, także i ta wymaga precyzyjnej oceny bezpieczeństwa.

„Wykorzystujemy potencjał organizmu w walce z nowotworem. To nowa szansa dla pacjentek z trudną, lekooporną postacią raka jajnika. Oznacza to, że sięgamy po najbardziej naturalną i spersonalizowaną broń – własne komórki odpornościowe pacjentki” – tłumaczy dr n. med. Anna Dańska-Bidzińska, zastępca kierownika Kliniki Ginekologii Onkologicznej NIO. „Zastosowanie terapii TILs już w pierwszej linii leczenia znacząco zmienia postępowanie w raku jajnika. Badanie to odpowiada potrzebom pacjentek z zaawansowanym, nieresekcyjnym rakiem jajnika, dla których możliwości terapeutyczne są dziś ograniczone” – dodaje.

To badanie to nie tylko eksperyment naukowy – to odpowiedź na bardzo konkretne potrzeby pacjentek. Dzięki wsparciu Agencji Badań Medycznych możliwe będzie stworzenie potencjalnie nowego standardu leczenia, tam gdzie do tej pory nadziei było niewiele. Polska onkologia stawia na terapie przyszłości – bardziej celowane, skuteczne i dostosowane do indywidualnych potrzeb chorych.

Źródło: www.nio.gov.pl

Rak pęcherza moczowego pozostaje jednym z najczęstszych nowotworów układu moczowego, a Polska niestety przoduje w Europie pod względem śmiertelności z jego powodu. Nowoczesne podejście do diagnostyki i leczenia, w tym wykorzystanie badań molekularnych, otwiera nowe możliwości dla pacjentów. Poniżej przedstawiamy najnowsze informacje na temat postępów w diagnostyce i terapii tego nowotworu.
Rak pęcherza moczowego często rozwija się bezobjawowo, a pierwszym, charakterystycznym sygnałem bywa krwiomocz – bezbolesny, pojawiający się nagle i równie nagle ustępujący. W Polsce co roku rozpoznaje się 8–8,5 tysiąca nowych przypadków tego nowotworu. W około 70–75% przypadków rak pęcherza ma postać nieinwazyjną, ograniczoną do nabłonka pęcherza, co pozwala na leczenie mało inwazyjne, takie jak przezcewkowa elektroresekcja guza (TURBT). Jednak wysoka skłonność do nawrotów – nawet u 70% pacjentów w ciągu 3 lat – stanowi poważne wyzwanie.

W przypadkach, gdy nowotwór nacieka warstwę mięśniową pęcherza, konieczne jest intensywne leczenie, w tym operacja oraz chemioterapia przedoperacyjna. Około 20% pacjentów otrzymuje diagnozę dopiero w stadium przerzutowym, gdzie szansą na przedłużenie życia pozostaje chemioterapia lub radioterapia.

Najsilniejszym czynnikiem ryzyka jest palenie tytoniu, ale również ekspozycja zawodowa na związki chemiczne czy przebyta radioterapia w obszarze miednicy zwiększają ryzyko zachorowania.

Kluczowym badaniem diagnostycznym jest cystoskopia, jednak w Polsce dostęp do bardziej komfortowej, giętkiej cystoskopii jest nadal ograniczony. W bardziej zaawansowanych przypadkach konieczna jest diagnostyka obrazowa oraz badania molekularne, które umożliwiają wykrycie nieprawidłowości genetycznych, m.in. mutacji w genie FGFR3.

Mutacje w genie FGFR3 są szczególnie częste i istotne klinicznie. Testy genetyczne są finansowane przez NFZ, co pozwala na ich szersze zastosowanie w praktyce klinicznej. Dla pacjentów z zaawansowanym rakiem pęcherza wykrycie zmian w genie FGFR3 otwiera możliwość zastosowania terapii celowanej, takiej jak erdafitynib – inhibitor FGFR, który blokuje przekaz sygnału do podziału komórek nowotworowych, zatrzymuje wzrost guza oraz powoduje apoptozę komórek nowotworowych.

Postęp w diagnostyce i leczeniu raka pęcherza moczowego, w tym wykorzystanie badań molekularnych i terapii celowanych, daje nadzieję na poprawę rokowań dla pacjentów. Ważne jest jednak zwiększenie świadomości zarówno wśród lekarzy, jak i pacjentów, na temat dostępnych możliwości diagnostycznych i terapeutycznych, aby skutecznie walczyć z tym nowotworem.

 
W Polsce trwa wdrażanie nowego podejścia do refundacji leków – opierającego się na analizie ich potwierdzonej skuteczności klinicznej. Po październikowej liście kardiologicznej, Ministerstwo Zdrowia opublikowało właśnie drugą listę leków o ugruntowanej skuteczności – tym razem dedykowaną onkologii. Nowe propozycje refundacyjne dotyczą 17 substancji czynnych wykorzystywanych w terapii nowotworów takich jak rak piersi, płuc, jelita grubego czy białaczki. Celem jest przyspieszenie ścieżki refundacyjnej i ułatwienie dostępu do sprawdzonych terapii.
Druga lista obejmuje 17 substancji czynnych – z czego 13 to leki stosowane w chemioterapii, a 4 dostępne będą w aptekach na receptę.

Zestawienie zostało przygotowane przez Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) na podstawie trzech kryteriów:

Wiceminister zdrowia Marek Kos podczas ogłoszenia listy podkreślił:

„Leki, które znalazły się na liście, zostały wybrane według kryteriów: efekt terapeutyczny, niezaspokojona potrzeba zdrowotna pacjentów i wpływ na budżet płatnika.”

Nowe terapie obejmują m.in. leczenie:

Wpływ na budżet i system

Ministerstwo Zdrowia szacuje, że rocznie z nowych terapii skorzysta 7760 pacjentów, a łączna kwota refundacji wyniesie 134,78 mln zł. Część leków wymaga jeszcze formalnych procedur, ponieważ 2 substancje nie są obecnie dopuszczone do obrotu w Polsce, a inne nie znajdują się w Rejestrze Produktów Leczniczych (np. winblastyna, etopozyd w postaci doustnej).

Nowa lista to kolejny krok w ramach systemowego podejścia MZ do usprawnienia refundacji. Przypomnijmy, że:

Ministerstwo chce w ten sposób tworzyć szybkie ścieżki refundacyjne dla sprawdzonych leków, które są potrzebne dużym grupom pacjentów, a przy tym mają możliwie korzystny profil kosztowy.

Włączenie do refundacji leków onkologicznych o potwierdzonej skuteczności to krok we właściwym kierunku. Nadal jednak duża część leków z nowej listy – mimo pozytywnej oceny – pozostaje poza zakresem faktycznej refundacji. Warto obserwować, czy firmy farmaceutyczne złożą wnioski refundacyjne, a także jak szybko AOTMiT i Ministerstwo przeprowadzą kolejne etapy oceny. Dla pacjentów walczących z nowotworami liczy się bowiem nie tylko decyzja – ale realny dostęp do terapii.

Link do pełnej listy

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Nowy model organizacji opieki onkologicznej w Polsce nabiera realnych kształtów. Dzięki wprowadzeniu Specjalistycznych Ośrodków Leczenia Onkologicznego (SOLO), pacjenci onkologiczni mają otrzymywać leczenie dostosowane do stopnia zaawansowania choroby, bliżej miejsca zamieszkania i w systemie lepiej zorganizowanej koordynacji. To jeden z kluczowych elementów budowy Krajowej Sieci Onkologicznej.
– Jednym z fundamentów Krajowej Sieci Onkologicznej jest nowy model organizacji opieki nad pacjentami realizowany w Specjalistycznych Ośrodkach Leczenia Onkologicznego (SOLO).

SOLO funkcjonują na trzech poziomach referencyjnych – I, II i III – które odpowiadają za różny zakres świadczeń, dostosowany do potrzeb pacjenta i stopnia zaawansowania jego choroby.

SOLO I – pierwszy kontakt z systemem
Ośrodki I poziomu, czyli SOLO I, obejmują szpitale powiatowe i miejskie. Ich zadaniem jest diagnostyka oraz realizacja podstawowych procedur onkologicznych – takich jak chirurgia, chemioterapia czy radioterapia – zazwyczaj w jednym zakresie. To właśnie tu najczęściej rozpoczyna się proces leczenia.

SOLO II – leczenie interdyscyplinarne
Na poziomie SOLO II pacjenci mogą liczyć na opiekę wielodyscyplinarnych zespołów. Ośrodki te oferują świadczenia w co najmniej dwóch zakresach (np. chirurgia i chemioterapia). Zlokalizowane są głównie w większych miastach i dysponują szerszym zapleczem diagnostycznym.

SOLO III – najbardziej zaawansowane terapie
SOLO III to ośrodki akademickie i instytuty onkologiczne – jak Narodowy Instytut Onkologii – w których stosuje się najbardziej nowoczesne i zaawansowane metody leczenia. To tu prowadzi się badania kliniczne, terapie celowane, immunoterapię, a także opracowuje strategie terapeutyczne dla całej sieci.

– SOLO III posiadają najwyższy poziom referencyjności. Obejmuje on wysokospecjalistyczne ośrodki akademickie i instytuty onkologiczne, w których prowadzone są najbardziej zaawansowane terapie, badania kliniczne oraz stosuje się nowatorskie metody leczenia, takie jak terapie celowane czy immunoterapia.

Opieka bliżej pacjenta, lepsza koordynacja
Struktura SOLO umożliwia płynne kierowanie pacjentów do ośrodków odpowiedniego poziomu, zapewniając im dostęp do leczenia na miarę potrzeb. Nowy model sprzyja lepszej koordynacji procesu leczenia – również dzięki funkcji koordynatorów opieki onkologicznej.

– Dzięki strukturze SOLO, pacjenci mogą liczyć na sprawnie funkcjonujący system opieki, który gwarantuje szybki dostęp do właściwego leczenia oraz wsparcie koordynatorów opieki onkologicznej na etapie diagnozy i leczenia nowotworów.

– Każdy pacjent diagnozowany w ramach KSO otrzymuje kompleksową ocenę stanu zdrowia i jest kierowany do odpowiedniego poziomu SOLO, zgodnie z indywidualnymi potrzebami terapeutycznymi.

Nowy model organizacji leczenia w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej zapewnia więc pacjentom nie tylko dostęp do nowoczesnych terapii, ale także pozwala na bardziej precyzyjne monitorowanie efektów leczenia na każdym jego etapie, i co ważne, leczenie bliżej miejsca zamieszkania kiedy tylko jest to możliwe – dodaje prof. Mariusz Bidziński, Pełnomocnik Dyrektora NIO-PIB ds. wdrożenia KSO.

Pełna lista ośrodków SOLO dostępna jest na stronie Narodowego Funduszu Zdrowia:
Wykaz świadczeniodawców KSO – nfz.gov.pl

Źródło: NIO-PIB w Warszawie

Prof. Rodryg Ramlau, Kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu podkreśla, że komfort psychiczny pacjentek ma ogromne znaczenie dla skutecznego leczenia. Jednym ze sposobów poprawy jakości życia w trakcie chemioterapii jest zastosowanie urządzenia, które chłodząc skórę – minimalizuje wypadanie włosów.
Fundacja „Lepsza Terapia” zakupiła już 2 takie urządzenia dla Kliniki Onkologii w Poznaniu, które są wykorzystywane przez cały czas. Fundacji zależy jednak, aby zwiększyć dostępność tej technologii dla większej liczby kobiet leczonych onkologicznie.

System Paxman reguluje temperaturę chłodzenia tak, aby miejscowo obkurczyć naczynia włosowate skóry głowy i uzyskać czasowe zmniejszenie przepływu krwi na jej powierzchni, ograniczając tym samym dawkę chemioterapeutyku docierającego do wrażliwych mieszków włosowatych.

Trwa zbiórka charytatywna przeznaczona na zakup urządzeń Paxman: https://www.siepomaga.pl/paxman

A 6 grudnia b.r. odbędzie się specjalne wydarzenie 14 Kolacja Charytatywna z udziałem Stanisława Sojki, z której przychód będzie przeznaczony także na ten cel. Wydarzenie objęli patronatem: Ewa Kopacz, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej oraz Jacek Jaśkowiak Prezydent Miasta Poznania i Prof. Zbigniew Krasiński Rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

źródło: Lepsza Terapia, redakcja

W niniejszym oświadczeniu prezentujemy wspólne stanowisko środowiska onkologicznego i Ministra Zdrowia oraz Rzecznika Praw Pacjenta, stanowczo sprzeciwiając się treściom zawartym w wypowiedzi pana Jerzego Zięby na temat leczenia przeciwnowotworowego, w tym porównaniu efektów chemioterapii do cyklonu B, używanego w komorach gazowych nazistowskich obozów zagłady w trakcie II wojny światowej. Tego rodzaju treści, które pojawiły się we fragmentach wypowiedzi zamieszczanych w przestrzeni publicznej, mogą podważyć zaufanie pacjentów do współczesnej medycyny i sprowadzić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia pacjentów onkologicznych.

Oświadczenie Ministra Zdrowia, Narodowego Instytutu Onkologii im Marii Skłodowskiej – Curie – Państwowego Instytutu Badawczego, Rzecznika Praw Pacjenta, Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, Polskiego Towarzystwa Ginekologii-Onkologicznej.

Współczesna medycyna dokonała ogromnego postępu w dziedzinie onkologii. Nowoczesne terapie są coraz bardziej precyzyjne, a ich skuteczność wzrasta. To znacząco poprawia szanse pacjentów na wyleczenie lub dłuższe życie. Stosowane obecnie leki podlegają rygorystycznym badaniom i są dopuszczane do obrotu wyłącznie po udokumentowaniu ich skuteczności i bezpieczeństwa.

Leczenie systemowe (obejmujące leki cytotoksyczne – czyli chemioterapię, leki ukierunkowane molekularnie oraz immunoterapię), jest uznaną i naukowo potwierdzoną metodą leczenia chorych na nowotwory. To jedna z trzech – obok chirurgii i radioterapii – podstawowych metod leczenia tych pacjentów. Sformułowaniem „chemioterapia” powszechne określa się leczenie każdego typu nowotworu, w którym stosuje się produkty lecznicze, mimo iż leki te wykorzystują różne mechanizmy działania. Leczenie systemowe polega na zastosowaniu leków, które niszczą komórki nowotworowe, hamują ich wzrost lub mobilizują układ odpornościowy pacjenta do walki z nowotworem. Działają na poziomie komórkowym samodzielnie lub w połączeniu z innymi metodami (np. radioterapią i chirurgią).

Opublikowany na nagraniu zamieszczonym na profilu x.com fragment wypowiedzi Jerzego Zięby, w której porównuje on chemioterapię do cyklonu B, używanego w komorach gazowych obozów zagłady w trakcie II wojny światowej, jest głęboko nieetyczny i szkodliwy. Takie treści mogą wywołać niepokój u pacjentów chorujących na nowotwory i u ich bliskich oraz skłaniać do odrzucania skutecznych metod leczenia, a to może prowadzić do pogorszenia się stanu zdrowia chorujących pacjentów a nawet śmierci.

Inżynier Jerzy Zięba, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, nie ma wykształcenia medycznego. Mimo to od wielu lat promuje teorie, które nie znajdują oparcia w rzetelnych badaniach naukowych. Ani metody przez niego promowane, ani jego zalecenia nie bazują na medycynie opartej na dowodach naukowych (evidence-based medicine).

Działania osób szerzących nieprawdziwe informacje na temat metod leczenia mogą prowadzić do narażenia zdrowia publicznego, dlatego też będziemy podejmować kroki w celu monitorowania i adekwatnego reagowania na taką działalność, współpracując z właściwymi instytucjami i towarzystwami naukowymi.

Primum non nocere — po pierwsze nie szkodzić – to jedna z naczelnych zasad etycznych w medycynie, którą kierują się lekarze i personel medyczny, ale która nie obowiązuje osób szerzących pseudomedyczny, niebezpieczny przekaz, działający na szkodę pacjentów.

Apelujemy do społeczeństwa, a przede wszystkim – do pacjentów – o nieustające zaufanie do lekarzy i specjalistów z dziedziny medycyny, którzy każdego dnia, dzięki wieloletniej edukacji i praktyce, troszczą się o Państwa zdrowie. Ich celem jest wyleczenie pacjenta poprzez zaproponowanie najskuteczniejszych dostępnych terapii, w zakresie których – szczególnie w onkologii – w ostatnich latach nastąpił niezwykły postęp.

źródło: Narodowy Instytut Onkologii

Chemioterapia to podstawowa i często stosowana forma leczenia nowotworów, która mimo wielu skutków ubocznych, jest bardzo skuteczna. Jej zadaniem jest usunięcie z organizmu pacjenta wszystkich komórek nowotworowych. Stosuje się ją zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. Co warto wiedzieć o leczeniu chemioterapeutycznym?
 

Nowotwory dziecięce wymagają kompleksowego leczenia, na które może składać się chemioterapia, radioterapia, leczenie operacyjne, a także przeszczep szpiku. Rodzaj terapii jest dostosowywany indywidualnie do każdego pacjenta i zależny przede wszystkim od rodzaju nowotworu. Najczęściej stosowaną metodą leczenia nowotworów dziecięcych jest właśnie chemioterapia.

Czym jest chemioterapia?

Chemioterapia to metoda polegająca na użyciu środków cytostatycznych, czyli leków, których zadaniem jest zniszczenie lub zahamowanie namnażania komórek nowotworowych. Rodzaj chemioterapii zależy przede wszystkim od rodzaju guza, a także m.in. od tego, jakie istnieją dodatkowe czynniki ryzyka.

 Chemioterapię dzielimy na wstępną, czyli neoadiuwantową (indukcyjną), którą stosuje się przed zabiegiem chirurgicznym czy radioterapią lub do uzyskania remisji w przypadku chorób onkohematologicznych oraz następową, inaczej adiuwantową (konsolidacyjną). Ta z kolei stosowana jest po leczeniu zasadniczym. W tej fazie dobór leków zależy od reakcji na dotychczasową chemioterapię i występowania ewentualnych innych ognisk chorobowych. Każdy pacjent wymaga indywidualnego podejścia i doboru odpowiedniej dla niego metody leczenia. Tylko przy tak prowadzonej kuracji jesteśmy w stanie osiągnąć najlepsze rezultaty – wyjaśnia prof. Anna Raciborska, Kierownik Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.

W leczeniu chemioterapeutycznym najczęściej wykorzystuje się kilka leków, które podawane są w czasie poszczególnych etapów leczenia. W przypadku guzów litych między cyklami chemioterapii, trwającymi od kilku minut do kilku dni, występują najczęściej około trzytygodniowe okresy odpoczynku. Przerwy w przyjmowaniu leków pozwalają na to, by organizm odtworzył zdrowe komórki. Podczas chemioterapii często konieczne jest dodatkowo wykonywanie badań kontrolnych krwi lub RTG czy USG.

 Istnieją różne sposoby na podawanie chemioterapii pacjentowi. Spośród nich możemy wyróżnić formę dożylną, podczas której leki podawane są bezpośrednio do krwiobiegu oraz doustną. W przypadku chemioterapii dożylnej korzystnym rozwiązaniem jest założenie małemu pacjentowi długoterminowego dojścia dożylnego  portu lub cewnika centralnego. Znacząco zwiększa to komfort dziecka podczas leczenia, ponieważ niweluje ból związany z częstymi wkłuciami – dodaje prof. Anna Raciborska z Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka.

Skutki uboczne chemioterapii

Z powodu destrukcyjnego działania środków cytostatycznych zarówno na komórki nowotworowe, jak i zdrowe, organizm poddany chemioterapii doznaje znacznego osłabienia. Zastosowanie leczenia chemioterapeutycznego wiąże się z występowaniem różnych efektów ubocznych, m.in. ogólnego gorszego samopoczucia, zmęczenia, nudności czy zaburzeń snu. Dolegliwości te są często uciążliwe dla pacjenta, ale najczęściej mijają wkrótce po zakończeniu podawania cytostatyków.

Dwa lub trzy tygodnie po pierwszym cyklu leczenia, zaczyna pojawiać się wypadanie włosów. W większości przypadków jest to zjawisko odwracalne. Prawie u wszystkich dzieci objętych leczeniem chemioterapeutycznym może występować niedokrwistość, małopłytkowość, obniżenie odporności i skłonność do zakażeń, a także zaburzenia czynności wątroby.

 Skutkiem ubocznym, o którym nie mówi się wiele w kontekście nowotworów dziecięcych, jest niepłodność. Jest on jednak równie istotny i wymaga odpowiedniego postępowania. Chemioterapia znacznie uszkadza komórki jajowe i plemniki, przez co może powodować trwałe zaburzenie płodności. Wyleczalność młodych pacjentów onkologicznych ogólnie szacuje się obecnie na ok. 65-75%[1], dlatego świadomość rodziców na temat potencjalnej niepłodności ich dzieci w dorosłym życiu powinna wzrosnąć. Ważne jest, by opiekunowie wiedzieli, że istnieją sposoby na zabezpieczenie płodności swojego dziecka. Można to osiągnąć dzięki pobraniu i zamrożeniu komórek jajowych lub nasienia. Niestety, w tym momencie nie są to zabiegi refundowane i koszty takich procedur muszą ponieść rodzice. Niemniej jednak jest to rozwiązanie, które może dać szansę dziecku na założenie rodziny w przyszłości – mówi prof. Anna Raciborska.

O czym należy pamiętać podczas chemioterapii?

Dziecko, które otrzymuje chemioterapię, wymaga specjalnej opieki. Podczas przyjmowania leków cytostatycznych, należy pamiętać przede wszystkim o zachowaniu odpowiedniej diety. Powinna być urozmaicona, wysokoenergetyczna i lekkostrawna. Należy unikać produktów uznawanych za silnie uczulające, takich jak miód czy orzechy.

 Chemioterapia jest metodą silnie obciążającą cały organizm, mimo to nie zaleca się profilaktycznego przyjmowania witamin, suplementów diety czy leków bez recepty, ponieważ mogą one zmienić jej działanie. Przed przyjęciem jakichkolwiek preparatów, konieczne jest skontaktowanie się z lekarzem, który zdecyduje o tym, czy jest to wskazane. Lekarz powinien zostać poinformowany o wszystkich przyjmowanych przez dziecko lekach, np. przeciwuczuleniowych czy przeciwbólowych i potwierdzić bezpieczeństwo ich stosowania – tłumaczy prof. Anna Raciborska.

Bardzo ważne podczas chemioterapii jest także prowadzenie oszczędzającego trybu życia i unikanie nadmiernego wysiłku fizycznego. Warto zadbać o spokojny, jakościowy sen u dziecka oraz odpoczynek w ciągu dnia. Dziecko przyjmujące chemioterapię ma znacznie osłabioną odporność, przez co niewskazane jest uczęszczanie przez niego do przedszkola czy szkoły, gdzie narażone jest na infekcje.

W celu złagodzenia nieprzyjemnych skutków ubocznych leczenia warto zadbać o odpowiednią higienę jamy ustnej, w tym stosowanie miękkiej szczoteczki do zębów i łagodnej pasty do mycia. Należy podkreślić, że zęby powinno się myc po każdym posiłku. Zmniejszy to ryzyko ciężkich zakażeń w jamie ustnej, związanych ze stosowanym leczeniem. W przypadku pacjentów, u których występuje problem nadmiernego wypadania włosów, także o ich właściwą i delikatną pielęgnację.

Wsparcie psychologiczne

Choroba nowotworowa i związana z nią chemioterapia stanowią nie tylko wyzwanie fizyczne, ale także są ogromnym obciążeniem emocjonalnym, szczególnie dla dzieci. Mali pacjenci muszą zmierzyć się z zaawansowanymi procedurami medycznymi i obawami o swoje zdrowie, a także izolacją i ograniczeniem kontaktów z przyjaciółmi. Chemioterapia i hospitalizacje często sprawiają, że dzieci tracą poczucie kontroli nad własnym życiem. To może prowadzić do uczucia bezsilności i niepewności. Niektóre dzieci martwią się o zmiany w swoim wyglądzie zewnętrznym, takie jak utrata włosów czy obrzęki, które mogą być wynikiem chemioterapii. Zdarza się, że tracą przez to poczucie własnej wartości. Dlatego niezwykle istotne jest zapewnienie im wsparcia psychologicznego, które uwzględni indywidualne potrzeby i obawy dzieci w trakcie chemioterapii.

– Wsparcie psychologiczne powinno być integralną częścią leczenia dzieci poddawanych chemioterapii. Rolą psychoonkologa jest pomoc dzieciom i ich rodzinom w radzeniu sobie z emocjonalnymi aspektami choroby i leczenia. Dzieci najbardziej obawiają się tego, czego nie rozumieją, dlatego istotne jest, aby objaśnić małemu pacjentowi cały proces leczenia, co pozwoli złagodzić niepewność i lęk. Psychoonkolodzy potrafią zrozumieć emocje towarzyszące dziecku w tym trudnym czasie i dostosować sposób przekazu do wieku każdego pacjenta – podkreśla mgr Joanna Pruban, psychoonkolog, pedagog, Instytut Matki i Dziecka.
Ważne jest także, aby zachować zdrowy balans między leczeniem a codziennymi czynnościami. Dla dzieci to zabawa, kreatywne zajęcia czy aktywność artystyczna mogą stanowić doskonałą odskocznię od szpitalnej rutyny.

Leczenie chemioterapeutyczne wzbudza wiele obaw zarówno u młodych pacjentów, jak i ich rodziców. Warto przeprowadzić dokładną rozmowę z lekarzem prowadzącym, który opowie o procesie terapii i pomoże się do niego przygotować. Ważne jest, by opiekunowie posiadali dużą wiedzę na temat opieki nad dzieckiem, które przyjmuje chemioterapię, dzięki której pomogą mu przejść przez wszystkie etapy leczenia. Niezbędne jest także wsparcie psychologiczne zarówno dla dzieci, jak i ich rodziców, dzięki któremu będzie im łatwiej poradzić sobie z trudnymi emocjami, towarzyszącymi chorobie i leczeniu.


Klinika Onkologii i Chirurgii Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka (IMiD)

Najstarsza w Polsce, wysokospecjalistyczna Klinika onkologiczna dla dzieci i młodzieży zlokalizowana w Warszawie. Interdyscyplinarny, doświadczony zespół Kliniki prowadzi pełną diagnostykę i kompleksowe leczenie nowotworów u dzieci od okresu płodowego do 25. roku życia z całego kraju. Specjalizuje się w zakresie leczenia guzów litych poza ośrodkowym układem nerwowym oraz histiocytoz. Klinika jest ośrodkiem referencyjnym w leczeniu oszczędzającym, umożliwiającym uratowanie kończyny choremu dziecku. Do 2023 r. wykonano ponad 800 zabiegów wszczepiania endoprotez, także tych wydłużanych mechanicznie lub w wyniku działania pola elektromagnetycznego. Najmłodszy pacjent, u którego wykonano taki zabieg miał 8 miesięcy. Zespół Kliniki prowadzi także działalność naukową – m.in. niekomercyjne badania kliniczne dot. leczenia guzów litych u dzieci.

Dr hab. n. med., prof. IMID Anna Raciborska

Specjalistka pediatrii, onkologii i hematologii dziecięcej. Jest absolwentką II Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Warszawie (obecnie Warszawski Uniwersytet Medyczny), a także absolwentką wydziału Rehabilitacji Ruchowej Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Od 2003 jest związana z Instytutem Matki i Dziecka w Warszawie, gdzie od 2017 pełni funkcję kierownika Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej, a także członka Rady Naukowej IMiD. Jednym z głównych celów jej pracy zawodowej jest poprawa wyników leczenia pierwotnych nowotworów kości oraz chorób z kręgu histiocytoz. Anna Raciborska jest otwartą i łamiącą stereotypy lekarką, a onkologia dziecięca jest jej pasją. W swojej pracy łączy doświadczenie dynamicznej i rzeczowej specjalistki z empatią kobiety i matki.

mgr Joanna Pruban

Absolwentka wydziału psychologii Uniwersytetu SWPS w Warszawie oraz wydziału pedagogiki UKSW w Warszawie. Ukończyła studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim z zakresu treningu kreatywności oraz arteterapii dla dzieci i dorosłych, a także kierunek Psychoonkologia na Uniwersytecie SWPS. Posiada 18-letnie doświadczenie w pracy w Klinice Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka, gdzie od 2014 r. prowadzi również Poradnię Psychoonkologiczną. W ramach praktyki zawodowej przeprowadza konsultacje oraz terapie psychologiczne, pracuje indywidualnie z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Jest wykładowcą i prowadzącą ćwiczenia dla studentów z psychologii rozwojowej, organizuje warsztaty oraz szkolenia dla różnych grup zawodowych. Autorka artykułów naukowych i poglądowych, uczestniczka oraz prelegent licznych konferencji medycznych, zaangażowana w działalność popularyzującą wiedzę z zakresu psychoonkologii.  

[1]https://imid.med.pl/pl/dzialalnosc-kliniczna/dzialkliniczna/kliniki/klinika-onkologii-i-chirurgii-onkologicznej/leczenie-guzow-kosci

źródło: IMID

Europejska Agencja Leków (EMA) przyjęła wniosek o pozwolenie na dopuszczenie do obrotu produktu leczniczego Jemperli (dostarlimab) w skojarzeniu z chemioterapią w leczeniu  pacjentek z pierwotnie zaawansowanym lub nawrotowym rakiem endometrium u pacjentek z zaburzeniami mechanizmu naprawy niesparowanych zasad dMMR i niestabilnością mikrosatelitarną MSI-H. Oznacza to rozpoczęcie przez Komitet ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi EMA procesu oficjalnego przeglądu w celu wydania zalecenia dla Komisji Europejskiej w sprawie pozwolenia na dopuszczenie leku do obrotu w potencjalnym nowym wskazaniu. Wnioski rejestracyjne zostały złożone na podstawie kluczowych danych z części 1. badania III fazy RUBY. 
Spółka GSK Commercial Sp. z o.o. poinformowała przyjęciu przez Europejską Agencję Leków wniosku o ocenę ws. dopuszczenia do obrotu leku Jemperli (dostarlimab) w skojarzeniu z chemioterapią w leczeniu dorosłych pacjentek z pierwotnym zaawansowanym lub nawrotowym rakiem endometrium z zaburzeniami mechanizmu naprawy niesparowanych zasad dMMR i niestabilnością mikrosatelitarną MSI-H. Jest to potencjalne nowe wskazanie dla tego leku. Dotychczas dostarlimab został przez EMA dopuszczony do stosowania w monoterapii u dorosłych pacjentek z nawracającym lub zaawansowanym rakiem endometrium dMMR/MSI-H po progresji lub po wcześniejszym leczeniu schematem obejmującym pochodną platyny.

Wnioski rejestracyjne są oparte o tymczasowe wyniki badania fazy III RUBY/ENGOT-EN6/GOG3031/NSGO, które zostały opublikowane w The New England Journal of Medicine oraz zaprezentowane podczas wirtualnej konferencji plenarnej ESMO i dorocznego spotkania SGO. Jak wynika z publikacji, badanie spełniło pierwszorzędowy punkt końcowy obejmujący czas przeżycia bez progresji choroby (PFS) w ocenie badacza. Schemat leczenia w oparciu o dostarlimab w skojarzeniu z chemioterapią wykazał statystycznie i klinicznie istotną korzyść w porównaniu z placebo w skojarzeniu z chemioterapią w populacji pacjentek z dMMR/MSI-H. Ponadto profil bezpieczeństwa i tolerancji dostarlimabu stosowanego w skojarzeniu z karboplatyną-paklitakselem był ogólnie zgodny ze znanymi już profilami bezpieczeństwa poszczególnych leków.
Utrzymujący się od pewnego czasu ogólnoświatowy rosnący trend zachorowań na raka endometrium oraz czynniki za to odpowiadające sprawiają, że można nazwać go chorobą cywilizacyjną. Dostępne dane wskazują na to, że w kolejnych latach chorych na ten nowotwór będzie przybywać. Jako firma GSK jesteśmy w pełni świadomi tego wyzwania, dlatego nasze wysiłki skupiają się na intensywnych pracach nad rozwojem cząsteczki o wysokim potencjale zarówno w nowotworach ginekologicznych jak i całej onkologii. Mając na uwadze rosnące potrzeby związane z leczeniem raka endometrium, dotychczasowe wnioski płynące z badań III fazy RUBY są optymistyczne. Mam nadzieję, że już wkrótce sytuacja chorych na ten nowotwór w Polsce będzie znacznie lepsza – powiedział Krzysztof Kępiński, Dyrektor Relacji Zewnętrznych w firmie GSK.
Firma GSK spodziewa się, że ocena dokumentacji regulacyjnej w USA w oparciu o wyniki badania fazy III RUBY nastąpi w pierwszej połowie 2023 roku.
 
Rak endometrium

Rak endometrium rozwija się w błonie śluzowej wyścielającej macicę nazywanej endometrium. Jest to najczęstszy nowotwór ginekologiczny w krajach rozwiniętych, a każdego roku na całym świecie zgłasza się około 417 000 nowych przypadków, przy czym prognozuje się, że wskaźniki częstości występowania tej choroby wzrosną o prawie 40% do roku 2040. U około 15–20% pacjentek w chwili rozpoznania choroba jest w stadium zaawansowanym.
 
Badanie RUBY

Badanie RUBY jest dwuczęściowym, wieloośrodkowym, randomizowanym badaniem fazy III prowadzonym metodą podwójnie ślepej próby z udziałem pacjentek z pierwotnie zaawansowanym lub nawrotowym rakiem endometrium. W części 1 ocenie podlega stosowanie dostarlimabu w skojarzeniu z karboplatyną-paklitakselem, a następnie samego dostarlimabu w porównaniu z leczeniem karboplatyną-paklitakselem z placebo, a następnie samym placebo. W części 2 ocenia się stosowanie dostarlimabu w skojarzeniu z karboplatyną-paklitakselem, a następnie dostarlimabu w skojarzeniu z niraparybem w porównaniu z placebo w skojarzeniu z karboplatyną-paklitakselem, a następnie samym placebo. Pierwszorzędowymi punktami końcowymi w części 1 są PFS w ocenie badacza na podstawie kryteriów oceny odpowiedzi w guzach litych wer. 1.1 oraz OS. Plan analizy statystycznej uwzględnia określone z góry analizy PFS w populacjach dMMR/MSI-H i ITT oraz OS w populacji całkowitej. Przeprowadzono również określone z góry eksploracyjne analizy PFS w populacji MMRp/MSS oraz OS w populacji dMMR/MSI-H. Do części 1 badania RUBY włączono szeroką populację pacjentek, w tym pacjentki z typami histologicznymi nowotworu, jakie często wyklucza się z badań klinicznych; około 10% stanowiły pacjentki z rozpoznaniem mięsakoraka, a 20% z rozpoznaniem raka surowiczego. Pierwszorzędowym punktem końcowym w części 2 badania jest PFS w ocenie badacza. Do drugorzędowych punktów końcowych w części 1 i 2 badania należą PFS w ocenie niezależnej zaślepionej komisji weryfikacyjnej, całkowity odsetek odpowiedzi, czas trwania odpowiedzi, wskaźnik kontroli choroby, wyniki zgłaszane przez pacjentki oraz bezpieczeństwo stosowania i tolerancja.
 
Produkt leczniczy Jemperli (dostarlimab)

Produkt leczniczy Jemperli to przeciwciało blokujące receptor programowanej śmierci 1 (PD-1), które wiąże się z receptorem PD-1 i blokuje jego interakcję z ligandami PD-1: PD-L1 i PD-L2.

Produkt leczniczy Jemperli w schemacie leczenia skojarzonego ze standardową chemioterapią (karboplatyna-paklitaksel), po którym następuje podawanie samego dostarlimabu, nie jest zatwierdzony w żadnym kraju na świecie w leczeniu chorych na pierwotnie zaawansowanego lub przerzutowego raka endometrium. W Stanach Zjednoczonych produkt leczniczy Jemperli jest wskazany do stosowania w leczeniu dorosłych pacjentek z nawracającym lub zaawansowanym rakiem endometrium z upośledzeniem mechanizmu naprawy niesparowanych zasad (dMMR), wykrytym za pomocą zatwierdzonego przez FDA testu, u których doszło do progresji w trakcie lub po wcześniejszej terapii opartej na związkach platyny w dowolnym schemacie i u których nie można przeprowadzić radykalnego zabiegu chirurgicznego lub radioterapii. W Stanach Zjednoczonych produkt leczniczy Jemperli jest również wskazany do stosowania u pacjentów z nawracającymi lub zaawansowanymi nowotworami litymi z dMMR, wykrytymi za pomocą zatwierdzonego przez FDA testu, u których doszło do progresji w trakcie lub po wcześniejszej terapii i dla których nie są dostępne inne zadowalające możliwości leczenia. To drugie wskazanie zostało zarejestrowane w Stanach Zjednoczonych w trybie przyspieszonym na podstawie odsetka odpowiedzi ze strony nowotworu i trwałości odpowiedzi. Utrzymanie decyzji o rejestracji wskazania do stosowania w nowotworach litych może być uzależnione od weryfikacji i opisu korzyści klinicznych w badaniach potwierdzających.

Produkt leczniczy Jemperli został odkryty przez firmę AnaptysBio, która udzieliła licencji firmie TESARO, Inc., na mocy umowy o współpracy i licencji na wyłączność podpisanej w marcu 2014 r. Współpraca zaowocowała opracowaniem trzech monoswoistych przeciwciał, które przeszły do etapu badań klinicznych. Są to: produkt leczniczy Jemperli (GSK4057190) – antagonista PD-1, kobolimab (GSK4069889) – antagonista TIM-3 i GSK4074386 – antagonista LAG-3. GSK odpowiada za trwające badania naukowe, prace rozwojowe, wprowadzenie na rynek i wytwarzanie każdego z tych leków na mocy umowy.
 
Dostarlimab jest wskazany do stosowania w monoterapii w leczeniu dorosłych pacjentek z nawrotowym lub zaawansowanym rakiem endometrium z upośledzeniem naprawy nieprawidłowo sparowanych nukleotydów (dMMR)/wysoką niestabilnością mikrosatelitarną (MSI-H), u których doszło do progresji w trakcie lub po zakończeniu wcześniejszego schematu leczenia opartego na związkach platyny.
 
Jemperli w UE – wskazania do stosowania

Produkt leczniczy Jemperli jest wskazany do stosowania w monoterapii u dorosłych pacjentek z nawracającym lub zaawansowanym rakiem endometrium z komórkami, w których nie zachodzi naprawa nieprawidłowo sparowanych nukleotydów (dMMR)/z wysoką niestabilnością mikrosatelitarną (MSI-H), który wykazuje progresję, lub po wcześniejszym leczeniu schematem obejmującym pochodną platyny.
 
Pełną listę zdarzeń niepożądanych oraz kompletne informacje dotyczące bezpieczeństwa można znaleźć w Informacjach Referencyjnych EMA dla produktu Jemperli
 
Pełna Charakterystyka Produktu Leczniczego jest dostępna tutaj:
https://www.ema.europa.eu/en/documents/product-information/jemperli-epar-product-information_pl.pdf

źródło: GSK