Medicalpress
Współczesny człowiek funkcjonuje w środowisku, do którego jego mózg nie był projektowany. Stały dostęp do informacji, nieustanne bodźce, brak ruchu i relacji, a także przewlekły stres tworzą warunki, w których układ nerwowy pracuje bez przerwy – bez czasu na regenerację. To właśnie ten kontekst coraz częściej wskazywany jest jako punkt wyjścia do rozmowy o zdrowiu mózgu.
Jak zauważa Izabella Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power z Fundacji dla Zdrowia Mózgu, „każdego dnia nasz mózg przetwarza ogromną ilość informacji – funkcjonuje w stanie ciągłej stymulacji i gotowości”, a konsekwencje tego przeciążenia są coraz bardziej widoczne – od „spadku koncentracji i zdolności do głębokiego myślenia” i „większej impulsywności”, po „trudności z zapamiętywaniem informacji (…) uzależnienie od technologii (…) zaburzenia lękowe”.

W jej ocenie nie jest to już problem pojedynczych osób, lecz zjawisko o charakterze społecznym. Jak podkreśla, „żyjemy w modelu ‘choroby trzech krzeseł’ – między biurkiem, samochodem i kanapą”, co oznacza, że „ograniczamy ruch, zwiększamy napięcie, przeciążamy układ nerwowy bodźcami i izolujemy się społecznie”.

Jednocześnie – mimo rosnącej świadomości – działania profilaktyczne nie nadążają za skalą wyzwań. Dessoulavy-Gładysz zwraca uwagę, że „tylko 35% Polaków zetknęło się z pojęciem higieny zdrowia mózgu (…) a 90% uważa, że profilaktyka jest równie ważna jak leczenie”, co pokazuje wyraźną lukę między świadomością a praktyką: społeczeństwo rozumie wagę problemu, ale wciąż nie ma narzędzi ani wiedzy, jak skutecznie działać.

Mózg bez wytchnienia

To przeciążenie ma bardzo konkretny wymiar biologiczny i psychiczny. Jak tłumaczy dr Maja Herman, psychiatra, edukatorka zdrowotna, psychoterapeutka i prezes Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, „mózg jest nam potrzebny po to, żebyśmy wszystkie bodźce, emocje i zdarzenia (…) potrafili przyjąć, skompensować i wypuścić”. Problem w tym, że – jak zaznacza – dziś ten mechanizm coraz częściej przestaje działać prawidłowo, bo „nie ma dziś więcej informacji niż kiedyś, mamy tylko większy dostęp do nich – 24 godziny na dobę”, co sprawia, że „nasz mózg nie ma wytchnienia, nie ma urlopu”.

W praktyce oznacza to chroniczne przeciążenie systemów regulacyjnych i rosnącą trudność w osiąganiu stanu odpoczynku. Jak przyznaje dr Herman, „uczę pacjentów… nic nie robienia. To jest bardzo trudne”, co dobrze oddaje skalę problemu. Jednocześnie zwraca uwagę na jeden z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów współczesności, podkreślając, że „multitasking to nie jest supermoc – to jeden z najbardziej szkodliwych mechanizmów dla naszego mózgu”, ponieważ „robienie wielu rzeczy naraz przeciąża go i pogarsza jego funkcjonowanie”.

Styl życia jako główne pole ryzyka

To, co dzieje się dziś z mózgiem, nie wynika wyłącznie z postępu technologicznego. Kluczową rolę odgrywa styl życia – a właściwie jego degradacja w wielu obszarach jednocześnie. Jak zwraca uwagę prof. Paweł Koczkodaj z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii, „trudno jest oddzielić profilaktykę w neurologii, psychiatrii i onkologii, ponieważ tych wspólnych czynników ryzyka jest naprawdę wiele”.

Ekspert przywołuje przy tym konkretne dane, które pokazują skalę problemu. „Około 17% dorosłej populacji nadal pali papierosy (…) a wśród młodzieży obserwujemy wzrost używania nowych wyrobów nikotynowych”, co – jak zaznacza – idzie w parze z wyraźnym spadkiem ekspozycji na kampanie antytytoniowe. Równie niepokojący obraz wyłania się w obszarze aktywności fizycznej – „brak aktywności deklaruje 70% mężczyzn i aż 84% kobiet, a w grupie powyżej 55. roku życia ponad 90% osób jest nieaktywnych fizycznie”. Do tego dochodzi wysoki poziom konsumpcji alkoholu: „spożycie alkoholu w Polsce wynosi około 9 litrów czystego alkoholu na osobę rocznie i nadal jest bardzo wysokie”.

Wnioski – jak podkreśla prof. Koczkodaj – są jednoznaczne: „sama wiedza nie wystarczy, aby zmienić zachowania zdrowotne. Musimy tworzyć środowisko, które sprzyja zdrowym wyborom”.

Ruch jako najprostsza interwencja

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera aktywność fizyczna – nie jako element stylu życia „dla wybranych”, ale jako jedno z najbardziej podstawowych narzędzi profilaktyki. Jak podkreśla dr Joanna Wojsiat, dr n. biologicznych z Instytutu Biologii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk, „aktywność fizyczna (…) jawi się jako jeden z fundamentów prewencji”, zarówno w kontekście chorób neurodegeneracyjnych, jak i zaburzeń psychicznych. Jednocześnie zaznacza, że „nie chodzi o sport wyczynowy (…) chodzi po prostu o aktywność, która jest przyjemnością, która staje się codziennością”.

Efekty tej aktywności są mierzalne nawet przy niewielkim wysiłku – jak wskazuje badaczka, „już 20 minut ruchu zdecydowanie poprawia nasze funkcje poznawcze (…) już 4 tysiące kroków opóźnia pojawianie się objawów choroby Alzheimera”. Ruch działa przy tym wielowymiarowo: wpływa na metabolizm, układ krążenia i mikrobiotę jelitową, a także bezpośrednio oddziałuje na mózg poprzez mechanizmy neuroplastyczności. „Uruchamia całą kaskadę związków biologicznie aktywnych (…) które z mięśni wędrują między innymi do mózgu i tam robią bardzo dużo dobrego” – wyjaśnia dr Wojsiat, podkreślając, że „nigdy nie jest za późno na ruch”, a korzyści mogą osiągać również osoby w podeszłym wieku.

Początek w dzieciństwie

Jednocześnie fundament zdrowia mózgu powstaje znacznie wcześniej – w pierwszych latach życia, a właściwie jeszcze przed narodzinami. Dr Łukasz Dębiński, pediatra z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, nie pozostawiał w tej sprawie wątpliwości, podkreślając, że „nie można mówić o profilaktyce bez uwzględnienia pediatrii i wieku dziecięcego”. Jak zaznaczał, kluczowe znaczenie ma „pierwsze tysiąc dni życia, obejmujące okres prenatalny oraz pierwsze dwa–trzy lata życia dziecka”, bo to właśnie wtedy mózg rozwija się najintensywniej.

Dr Dębiński przypominał, że w tym czasie mózg nie tylko gwałtownie rośnie, osiągając „ponad 90% swojej masy do szóstego roku życia”, ale przechodzi też fundamentalne procesy rozwojowe. „Dochodzi do mielinizacji, czyli pokrycia wypustek neuronów mieliną – to jak przejście z kabli miedzianych na światłowody. W tym samym czasie powstają nowe połączenia synaptyczne, a na końcu rozwija się kora przedczołowa, odpowiedzialna za planowanie, emocje wyższe i zdolność do podejmowania decyzji” – wyjaśniał.

Jak mówił, „rozwój mózgu należy rozpatrywać w trzech aspektach: potencjału poznawczego, społecznego i zdrowotnego”, bo większe zasoby poznawcze oznaczają nie tylko lepsze indywidualne funkcjonowanie dziecka, lecz także „większą innowacyjność i produktywność społeczeństwa, lepsze relacje społeczne oraz większą świadomość zdrowotną, co wprost wpływa na niższe koszty opieki zdrowotnej”.

Dlatego – jak zaznaczał dr Dębiński – o jakości rozwoju mózgu decydują czynniki pozornie podstawowe, ale w rzeczywistości fundamentalne: właściwe odżywianie, sen, bezpieczeństwo emocjonalne, stymulacja poznawcza i ruch. Równie jasno wskazywał jednak na zagrożenia. „Na rozwój mózgu negatywnie wpływają czynniki prenatalne, takie jak nikotyna, alkohol czy stres” – mówił, dodając, że duże stężenia kortyzolu u małych dzieci „zaburzają rozwój hipokampa, odpowiedzialnego za pamięć”. Do czynników ryzyka zaliczał także urazy, ciężkie infekcje oraz nadmierną ekspozycję na bodźce.

Dr Dębiński dodaje: „każde 30 minut dziennie spędzone przed ekranem przez dwuletnie dziecko zwiększa ryzyko zaburzeń sensorycznych o 10%”. 

Kryzys zdrowia psychicznego młodego pokolenia

Skutki zaniedbań profilaktycznych szczególnie wyraźnie widać w psychiatrii dzieci i młodzieży. Jak wskazuje dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, „kondycja psychiczna dzieci i młodzieży z każdym rokiem się pogarsza”, a w okresie od 2019 do końca 2025 roku „blisko czterokrotnie wzrosła liczba dzieci i młodzieży wymagających specjalistycznej opieki psychiatrycznej”.

Jednocześnie – jak podkreśla – rozbudowa systemu nie nadąża za rosnącymi potrzebami, ponieważ „koncentracja wyłącznie na medycynie naprawczej (…) nigdy nie przyniesie pełnego efektu”. W jej ocenie kluczowe znaczenie mają czynniki środowiskowe, takie jak „przemoc, brak umiejętności radzenia sobie z emocjami, deficyty odporności psychicznej”, czyli obszary, na które społeczeństwo ma realny wpływ.

Dlatego – jak zaznacza dr Lewandowska – „edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa”, a skuteczne działania muszą obejmować nie tylko dzieci i młodzież, lecz także dorosłych oraz całe otoczenie społeczne.

Jedna całość: mózg, psychika i ciało

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych zjawisk jest odejście od myślenia o zdrowiu w kategoriach odrębnych specjalizacji i coraz wyraźniejsze dostrzeganie jego całościowego charakteru. Jak podkreśla prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i kierownik Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, „człowiek jest całością. Nie można rozdzielać neurologii i psychiatrii (…) jeśli choruje człowiek, choruje mózg i choruje cały organizm”. Podobnie wskazuje prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwracając uwagę, że „neurologia i psychiatria (…) mają wspólne korzenie i coraz częściej potrzebę wspólnego działania”.

Z tej potrzeby – jak tłumaczy prof. Kułakowska – wyrosły konkretne inicjatywy środowiskowe, w tym powołanie Koalicji na Rzecz Zdrowia Mózgu oraz powrót do idei opracowania kompleksowego Brain Planu dla Polski. Jak zaznacza, „wypracowaliśmy siedem głównych założeń, które nazwaliśmy siedmioma filarami zdrowia mózgu”, stanowiących podstawę systemowego i długofalowego podejścia.

Siedem filarów zdrowia mózgu:
Model ten obejmuje uznanie zdrowia mózgu za priorytet polityki państwa, inwestycje w kapitał mózgu i edukację w całym cyklu życia, rozwój diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, wzmocnienie badań naukowych i innowacji, rozwój kompetencji kadry medycznej, budowę systemu wsparcia dla opiekunów i rodzin oraz monitoring i cyfrową transformację opieki. To podejście wpisuje się w szerszy kontekst europejski i coraz wyraźniej pokazuje, że zdrowie mózgu staje się jednym z kluczowych obszarów polityki zdrowotnej.

Wyzwanie europejskie i globalne

Skala problemu wykracza daleko poza poziom krajowy. Jak przypomina europoseł Adam Jarubas, „jedna na trzy osoby cierpi na choroby mózgu”, a prognozy wskazują na dalszy, dynamiczny wzrost liczby pacjentów – zarówno w przypadku chorób neurodegeneracyjnych, jak i innych zaburzeń neurologicznych.

Za tymi danymi idą ogromne konsekwencje ekonomiczne i społeczne. Jarubas zwraca uwagę, że „koszty choroby Alzheimera (…) około 250 miliardów euro (…) całkowity ciężar ekonomiczny zaburzeń neurologicznych (…) 368 miliardów euro rocznie”, co przekłada się nie tylko na obciążenie systemów ochrony zdrowia, ale także na funkcjonowanie całych społeczeństw. W jego ocenie „choroby neurologiczne stanowią jedno z najpilniejszych (…) wyzwań zdrowotnych, społecznych i gospodarczych Europy”, dlatego na poziomie Unii Europejskiej trwają prace nad Europejską Strategią Zdrowia Neurologicznego.

Jednym z jej kluczowych założeń ma być wyrównywanie dostępu do diagnostyki i leczenia. Jak podkreśla Jarubas, „zdrowie może zależeć od kodu DNA, ale nie powinno zależeć od kodu pocztowego”, co wprost odnosi się do wciąż widocznych nierówności między państwami i regionami.

Podobną perspektywę przedstawia Frédéric Destrebecq, dyrektor generalny European Brain Council, zwracając uwagę, że choroby mózgu to nie tylko problem systemowy, ale przede wszystkim „rzeczywiste obciążenie dla ludzi (…) rodzin oraz opiekunów”. Dlatego – jak podkreśla – rozwijana strategia musi mieć charakter holistyczny i obejmować zarówno diagnostykę i leczenie, jak i zdrowie psychiczne oraz działania społeczne.

Mózg jako miara jakości życia

Ostatecznie zdrowie mózgu nie jest wyłącznie kategorią medyczną, lecz fundamentem ludzkiego doświadczenia i jakości życia. Jak podkreśla prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, „mózg waży zaledwie półtora kilograma, a mieści całe ludzkie życie (…) pamięć, nadzieję, ale także choroby i cierpienie”, co pokazuje, jak głęboko kwestie biologiczne splatają się z tym, co najbardziej ludzkie.

Z tej perspektywy – jak zaznacza – odpowiedzialność za zdrowie mózgu wykracza poza system ochrony zdrowia, bo „troska o mózg nie zaczyna się w gabinecie lekarskim. Zaczyna się w rodzinie, w szkole, w relacjach społecznych”. W tym sensie zdrowie mózgu przestaje być wyłącznie elementem polityki zdrowotnej, a staje się jednym z podstawowych warunków jakości życia – zarówno jednostki, jak i całego społeczeństwa.

Artykuł opracowany na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas debaty „Profilaktyka – Polityka Zdrowotna – Przyszłość Pokoleń”, zorganizowanej z okazji Europejskiego Dnia Mózgu przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Centralnego Układu Nerwowego oraz Parlamentarny Zespół ds. Chorób Cywilizacyjnych, 24 marca 2026 r., Sejm RP.

Choroby mózgu, jak np. udar, choroba Alzheimera czy depresja, stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych, przewyższając łącznie koszty onkologii, diabetologii i reumatologii. Skutki chorób mózgu obejmują nie tylko system ochrony zdrowia, ale też rynek pracy, rodziny pacjentów i całe społeczeństwo – wskazali eksperci podczas konferencji na ten temat. Zaapelowali też o dodanie „brain planu” do priorytetów polityki zdrowotnej państwa.
Otwierając konferencję pt. „Zdrowie mózgu – nowy priorytet publiczny i cywilizacyjny”, zorganizowaną przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwróciła uwagę, że mózg jest najważniejszym ludzkim organem. „Jest naszym centralnym komputerem, on decyduje o tym, kim jesteśmy. Bez naszego mózgu nie bylibyśmy sobą i musimy o tym cały czas pamiętać, walcząc o zachowanie go w jak najlepszym zdrowiu” – podkreśliła. 

Prof. Kułakowska dodała, że zmienia się struktura naszego społeczeństwa, które się starzeje. Rośnie liczba seniorów oraz liczba pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi, jak demencja, choroba Alzheimera czy Parkinsona. 

„Rośnie liczba pacjentów z udarem mózgu czy chorobami neurozwyrodnieniowymi, to sprawia, że szczególnie my, neurolodzy, mamy coraz więcej pacjentów, a system coraz więcej wyzwań kadrowych, klinicznych i finansowych” – powiedziała.

Według prof. Kułakowskiej sukcesy w diagnostyce i terapii neurologicznej oraz psychiatrycznej stanowią także wyzwanie, ponieważ wymagają od specjalistów przyswojenia nowej wiedzy i skutecznego wdrażania jej w opiece nad pacjentami. 

„Do tego, żeby opieka była jak najbardziej kompleksowa i efektywna, potrzebne są szersza współpraca i działania systemowe, które spowodują dodanie do priorytetów zdrowotnych kwestii profilaktyki, leczenia i wsparcia systemowego osób z chorobami mózgu” – zaznaczyła prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. 

Jak przypomniała prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pierwsze próby stworzenia „Brain Planu dla Polski” miały miejsce w 2018-2019 roku. „Musimy do tego wrócić, ponieważ w naszym kraju nadal niedostatecznie zajmujemy się chorobami mózgu, które leczą zarówno neurolodzy, jak i psychiatrzy” – podkreśliła. 

Dodała, że liczba pacjentów z chorobami neurologicznymi i psychiatrycznymi gwałtownie rośnie, dlatego konieczne jest precyzyjne określenie zapotrzebowania na opiekę nad nimi.

„Potrzebujemy rozwoju skoordynowanej opieki nad osobami z chorobami mózgu, systemowego wsparcia dla ich opiekunów oraz wsparcia społecznego dla pacjentów cierpiących m.in. na depresję, epilepsję i inne zaburzenia. Potrzebujemy również szerokiej profilaktyki, zwłaszcza skierowanej do dzieci, które są najbardziej narażone na uzależnienia – jedną z najczęstszych przyczyn chorób mózgu. Konieczna jest także wieloetapowa edukacja na temat zdrowia mózgu i jego znaczenia dla dobrostanu oraz zdrowia publicznego” – powiedziała prof. Szulc. 

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego i dziekan Łazarski Executive Education, zwróciła uwagę, że schorzenia mózgu stają się ogromnym obciążeniem nie tylko dla systemu ochrony zdrowia, lecz także dla państw w wymiarze społecznym i gospodarczym. Jak wskazują badania Europejskiej Rady Mózgu, łączne koszty chorób mózgu przewyższają koszty kilku innych dużych grup chorób, w tym onkologii, diabetologii i reumatologii razem wziętych. 

„To wyzwanie mierzone nie tylko ludzkim zdrowiem i życiem, ale także bezpośrednimi kosztami systemu ochrony zdrowia oraz kosztami pośrednimi, wynikającymi z ogromnego wpływu choroby mózgu na absencję w pracy i spadek jej wydajności, mimo pozostawania w zatrudnieniu. Są to również koszty, które ponoszą bliscy pacjentów, bo to właśnie choroby mózgu najczęściej wymagają wsparcia ze strony drugiej osoby” – powiedziała.

Dr Gałązka-Sobotka zaprezentowała „7 filarów Zdrowia Mózgu” – kluczowego elementu Strategii Zdrowotnej Polska 2030. Pierwszym filarem jest uznanie zdrowia mózgu za priorytet w polityce państwa, które w ramach podejścia wielosektorowego powinno dążyć do ograniczania czynników ryzyka rozwoju chorób mózgu.

„Drugim filarem powinny być inwestycje w kapitał mózgu oraz edukację społeczną. Edukacja zdrowotna musi mieć charakter powszechny i obejmować wszystkie grupy wiekowe: od poczęcia po starość, tak by budować świadomość znaczenia zdrowia psychicznego i fizycznego, środowiska oraz relacji społecznych” – wskazała ekspertka. 

Dodała, że kolejnym niezbędnym elementem skutecznej profilaktyki i leczenia jest rozwój neuronauki, w tym badań nad neurodegeneracją i neuroprotekcją, a także terapii genowych oraz narzędzi cyfrowych wspierających prewencję i leczenie. 

„Piątym filarem jest rozwój kompetencji kadr medycznych, a szóstym – wsparcie dla opiekunów i rodzin pacjentów z chorobami mózgu. W tym obszarze niezbędna jest integracja opieki zdrowotnej i społecznej, rozwój opieki długoterminowej oraz systemowe wsparcie opiekunów” – wyjaśniła ekspertka. 

Dr. Gałązka-Sobotka podkreśliła, że siódmym filarem jest monitorowanie i ewaluacja. Wyjaśniła, że chodzi o utworzenie krajowych rejestrów chorób mózgu oraz corocznego „monitora zdrowia mózgu”, opartego na danych m.in. NFZ, ZUS i systemu edukacji, co pozwoli prowadzić politykę opartą na danych i stale doskonalić rozwiązania systemowe. Dr Jolanta Sobierańska-Grenda, minister Zdrowia, przypomniała, że w tym roku rząd przyjął dwa priorytety zdrowotne: zdrowe serce i zdrowy mózg, podkreślając, że problem wykracza poza same kwestie medyczne. 

„Ważne jest wieloaspektowe i międzyresortowe działanie, które wzmocni pozycję i skuteczność w neurologii oraz w psychiatrii” – wskazała. 

Według minister Sobierańskiej-Grendy ważne jest również postrzeganie zdrowia publicznego jako wartości. „Mamy wiele do nadrobienia w profilaktyce i chcemy tu sporo zrobić, m.in. we współpracy z resortem edukacji” – dodała. 

Taką chęć współpracy potwierdziła Paulina Piechna-Więckiewicz, wiceminister Edukacji Narodowej, która podkreśliła, że w edukacji zdrowotnej wprowadzonej w tym roku do szkół istotny jest duży komponent wiedzy o zdrowiu psychicznym. 

„Zabiegamy o wprowadzenie tego przedmiotu do szkół jako obowiązkowego, ale to nie jedyne nasze działania. W nowej podstawie programowej będziemy wdrażać również tematy związane ze zdrowymi nawykami, np. dbanie o sen, który ma kluczowe znaczenie dla zdrowia psychicznego i fizycznego” – zaznaczyła wiceminister. 

Ma to szczególne znaczenie w kontekście wyników badań społecznych przeprowadzonych przez Koalicję na rzecz zdrowia mózgu pod koniec 2024 r. Jak podkreśliła Izabela Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power – Fundacji dla Zdrowia Mózgu tylko 13 proc. ankietowanych osób wiedziało, co to znaczy higiena zdrowia mózgu, a pytani o konkretne działania, jakie należy podjąć, wymieniali głównie ćwiczenia umysłowe, zapominając o roli diety i snu. Widać, jak ważna jest edukacja całego społeczeństwa i w tym kierunku powinniśmy prowadzić działania, opierając się na doświadczeniach międzynarodowych.  

Dla dr Aleksandry Lewandowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, błędem jest to, że edukacja zdrowotna w szkołach nie jest obowiązkowym przedmiotem. „Tymczasem musimy wzmacniać kompetencje społecznie w obszarze zdrowia. Ponadto należy pamiętać, że dla mózgu niezwykle ważne są więzi i relacje społeczne” – wskazała.  

Prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, przewodnicząca Zarządu Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych, podkreśliła, że do piątego roku życia rozwija się 90 proc. możliwości naszego mózgu. Jej zdaniem należy chronić dzieci przed czynnikami negatywnie wpływającymi na rozwój mózgu. „Nagminne jest podawanie maluchom telefonu do ręki, żeby je wyciszyć, tymczasem niebieskie światło z ekranu negatywnie wpływa na produkcję melatoniny, zaburzając sen, który jest dla mózgu niezbędny” – tłumaczyła.

Prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska zaapelowała również o wykonywanie szczepień ochronnych u dzieci, podkreślając, że chronią one przed infekcjami, które mogą negatywnie wpływać na rozwój mózgu. 

Według prof. Jarosława Sławka, kierownika Oddziału Neurologii i Oddziału Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku, zarys polskiego brain planu powstał prawie dekadę temu, jednak świadomość dotycząca zdrowia mózgu wciąż jest „nędzna”. „Dziś przepalamy mnóstwo pieniędzy w niewydolnym systemie, płacimy wielokrotnie za te same procedury, bo brakuje koordynacji. Brain plan jako system diagnostyki i leczenia pacjentów jest konieczny, bo tracimy zbyt wiele środków, a efekty są niewielkie” – ocenił specjalista. 

Prof. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, zwrócił uwagę, że choroby neurologiczne są największym obciążeniem społeczno-zdrowotnym mieszkańców Polski, jeśli łącznie uwzględnić śmiertelność, długość życia z niepełnosprawnością i wielkość zaangażowania osób drugich (w tym instytucjonalną) w opiekę nad pacjentami. „Taka charakterystyka w największym stopniu jest ukształtowana przez udary mózgu i choroby neurodegeneracyjne, i to te choroby mają szczególnie znaczący wpływ na gospodarkę kraju” – zaznaczył. 

Dodał, że zapobieganie chorobom musi mieć wymiar interdyscyplinarny, nie tylko w kontekście wybranych dyscyplin medycyny klinicznej, ale także międzyresortowy posługując się przykładem znaczenia edukacji i stanu środowiska (zanieczyszczenia) w kształtowaniu systemu prewencji udarów mózgu.

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego i przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, podkreśliła potrzebę wykorzystywania nowych technologii nie tylko w edukacji i promowaniu profilaktyki zdrowia mózgu, ale także w diagnostyce i leczeniu. Zwróciła uwagę, że nowoczesne rozwiązania nie zastąpią lekarzy, ale mogą znacząco wspierać ich pracę. „Z nowych technologii trzeba korzystać tak, jak od lat korzystamy z odkrycia penicyliny” – zaznaczyła.  

Prof. Konrad Rejdak, past-prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz członek Rady Programowej Europejskiej Akademii Neurologii, podkreślił, że prace nad Polskim Planem Mózgu w pełni wpisują się w aktualne działania oraz strategiczne kierunki wyznaczane przez wiodące międzynarodowe organizacje i towarzystwa naukowe. Inicjatywa ta jest spójna z celami realizowanymi przez takie instytucje jak Europejska Akademia Neurologii, Europejska Rada Mózgu oraz Międzynarodowy Sojusz dla Zdrowia Mózgu, w których Polska odgrywa istotną rolę i posiada silną reprezentację ekspercką.

Jak zaznaczył prof. Rejdak, szczególnie istotne jest wypracowanie uniwersalnego i długofalowego planu, który opierałby się na wspólnych założeniach oraz sprawdzonych fundamentach naukowych, a jednocześnie uwzględniał specyfikę krajowych uwarunkowań systemowych, organizacyjnych i finansowych. Tylko takie podejście pozwoli na skuteczne wdrażanie rozwiązań poprawiających profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz opiekę nad pacjentami z chorobami mózgu, a także na lepszą koordynację działań pomiędzy środowiskiem naukowym, klinicznym i decydentami.

W ocenie profesora Polski Plan Mózgu może stać się ważnym elementem europejskiej i globalnej strategii na rzecz zdrowia mózgu, wzmacniając pozycję Polski jako aktywnego i odpowiedzialnego partnera w międzynarodowych inicjatywach zdrowotnych oraz badawczych.

Ponadto prof. Rejdak podkreślił, że zorganizowanie I Szczytu Zdrowia Mózgu w dniu 14 lutego 2025 roku w Warszawie było niezwykłą okazją oraz istotnym etapem rozpoczęcia szerokiej dyskusji z udziałem różnych interesariuszy działających w obszarze zdrowia mózgu, w tym – co szczególnie ważne – przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Wyraził również zadowolenie z faktu, że planowana jest organizacja corocznej konferencji, a kolejne wydarzenie zostało zaplanowane na 29 października 2026 roku.

Dr Piotr Winciunas z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, zauważył, że im nowocześniejsze i skuteczniejsze leczenie, tym mniejsze są wypłaty z ZUS z tytułu niezdolności do pracy. Jego zdaniem postęp medycyny pozwala optymalizować te świadczenia, ponieważ więcej osób może wrócić do aktywności zawodowej.  

Ekspert dodał, że w 2024 r. koszty absencji w pracy wyniosły w ZUS 57 mld zł, z czego 20 proc. stanowiły schorzenia psychiatryczne i neurologiczne. 

O przygotowanie i wprowadzenie w życie brain planu dla Polski apelowały przedstawicielki organizacji pacjenckich, wskazując na potrzebę rozwiązań systemowych dla samych pacjentów, ale też dla opiekunów osób z chorobami mózgu.  

„W naszej codziennej pracy widzimy, że największym problemem pacjentów z chorobami mózgu – zarówno neurologicznymi, jak i psychicznymi – jest to, że na pierwszy rzut oka nie widać, jak bardzo cierpią. A skoro nie widać, to ich potrzeby są często bagatelizowane: w rodzinach, w systemie opieki, w pracy. W Polsce opiekunowie ponoszą ogromną część kosztów chorób mózgu – finansowych, emocjonalnych i zawodowych. A formalnie często nie istnieją. Brakuje im podstawowego wsparcia, edukacji, miejsca, w którym mogą powiedzieć: >>już nie daję rady<<”- dodaje Urszula Szybowicz, prezes Fundacji Nie Widać Po Mnie oraz nowopowstałej Federacji dla Zdrowia Mózgu.

Na zakończenie konferencji dr Małgorzata Gałązka-Sobotka podkreśliła, że profilaktyka ratuje życie wielu ludzi i poprawia zdrowie populacji, jednak jej działania mają sens tylko wtedy, kiedy są rozpisane na lata i realizowane konsekwentnie. Zaapelowała do urzędników, aby zrezygnowali z inicjowania i realizacji licznych, drobnych i nieskutecznych projektów profilaktycznych i edukacyjnych, zastępując je systemem interwencji skoncentrowanych na konkretnych problemach i czynnikach ryzyka, dedykowanych szerokim grupom populacji. 

Źródło: PAP MediaRoom