Medicalpress
Kleszczowe zapalenie mózgu to groźna choroba wirusowa, która może prowadzić do trwałych powikłań neurologicznych, a nawet śmierci. Eksperci alarmują, że wraz ze zmianami klimatycznymi rośnie liczba zakażeń i obszarów występowania kleszczy. Choć szczepienie przeciw KZM jest skuteczne i dostępne także w aptekach, odsetek zaszczepionych Polaków pozostaje bardzo niski, obejmując jedynie niewielką część społeczeństwa.
– Szczepienia przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu (KZM) zalecane są bardzo szerokiej populacji, bo mówimy tu o populacji pediatrycznej i populacji osób dorosłych. Zalecenie szczepienia wynika z tego, że powszechność napotkania kleszcza, nie tylko w głębokim lesie czy podczas spływu kajakowego, ale także w parkach, na skwerach czy w naszych przydomowych ogrodach, jest bardzo duża i nigdy nie wiemy, który kleszcz wektoruje ten patogen – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria dr n. o zdr. Barbara Czech-Szczapa, epidemiolog z Katedry I Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Kleszczowe zapalenie mózgu jest chorobą wirusowa, której powikłania często mają charakter neurologiczny. Choroba rozwija się przez 7–14 dni, początkowo bezobjawowo lub z objawami podobnymi do grypy. U części osób zakażonych po tym okresie dochodzi do zajęcia ośrodkowego układu nerwowego. Następstwami zakażenia mogą być zapalenie rdzenia kręgowego, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych lub zapalenie mózgu. Jak podaje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny na portalu Szczepienia.Info, u 35–58 proc. chorych z zajęciem ośrodkowego układu nerwowego dochodzi do trwałych powikłań neurologicznych.

– Tacy pacjenci trafiają do szpitala i w ubiegłym roku mieliśmy ich ponad 900. Rok do roku obserwujemy coraz większą liczbę przypadków i, jak informują nas biolodzy czy osoby, które zajmują się liczebnością kleszczy, przyczyn jest wiele, ale główną są zmiany klimatyczne. Łagodne zimy i dosyć wilgotne lato sprzyjają kleszczom – wskazuje prof. dr hab. n. med. Joanna Zajkowska, specjalistka chorób zakaźnych z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Jak podaje NIZP-PZH, jeden na 100 przypadków KZM kończy się zgonem. W przeciwieństwie do innej choroby odkleszczowej, jaką jest borelioza, przed kleszczowym zapaleniem mózgu można się chronić, stosując profilaktykę.

Eksperci podkreślają, że szczepienie jest obecnie jedynym skutecznym sposobem uchronienia się przed tą ciężką chorobą i jej powikłaniami. Aby utrzymać ochronę przed zakażeniem, konieczne jest przyjęcie trzech dawek szczepienia w schemacie podstawowym oraz dawkę przypominającą co trzy–pięć lat. Szczepienie można zrealizować w POZ lub prywatnym gabinecie, ale od ubiegłego roku szczepionkę można przyjąć również w aptece.

– Apteczne punkty szczepień stają się istotnym elementem systemowym, jeżeli chodzi o udzielanie świadczeń związanych z profilaktyką, w tym również immunoprofilaktykę. Zwiększenie dostępności do aptek, w których wykonywane są te świadczenia, stanowi ważną zmianę i duży krok, jeżeli chodzi o poprawę wyszczepialności. Drugą rolą, o której nie powinniśmy zapominać, jest rola edukatora. Farmaceuta jest osobą, która jest wykształcona i przygotowana do tego, żeby nie tylko zaszczepić pacjenta, ale też porozmawiać o szczepieniach, o profilaktyce, szczególnie jeżeli rozmawiamy o szczepieniach osób dorosłych, które do tej pory w naszym kraju nie odgrywały ważnej roli i nie były postrzegane jako ważny element profilaktyki – mówi dr Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

– Zainteresowanie szczepieniami w aptekach z sezonu na sezon rośnie. Widzimy to po pewnych zmianach, które zostały wprowadzone w polskiej legislacji. Pozwoliły one na, po pierwsze, przyspieszenie procesu szczepień w aptekach, po drugie, zwiększają liczbę aptecznych punktów szczepień na terenie kraju. Mamy ich w tej chwili ponad 2250, w związku z czym dostępność populacyjna jest dużo większa, a zainteresowanie rośnie – dodaje.

Pomimo rosnącej świadomości zagrożenia – 65% Polek i Polaków postrzega KZM jako poważną chorobę – obserwuje się wyraźną lukę między wiedzą a działaniami profilaktycznymi, jak wynika z badań TBE Awareness Coverage and Compliance Research 2025 przeprowadzonych przez Ipsos. Część społeczeństwa nadal błędnie zakłada możliwość skutecznego leczenia choroby, a 31% badanych deklaruje brak wystarczających informacji na temat kleszczowego zapalenia mózgu i szczepień. Efektem jest niski poziom realizacji szczepień, który plasuje Polskę wśród krajów o najniższym poziomie ochrony w Europie przy jednocześnie endemicznym statusie dla KZM. 

– Jesteśmy bardzo przebodźcowani różnymi informacjami. Mamy kult wypowiedzi socjotechnicznie konstruowanych jak wypowiedź ekspercka, które bardzo dobrze trafiają do odbiorców według określonego algorytmu i przypominają ugruntowaną wiedzę. Wynika to też z braku kompetencji weryfikowania źródeł wiedzy, ale przede wszystkim z poczucia, że szczepienie jest elementem medykalizacji, że jest czymś ponadstandardowym, co nie jest konieczne. Mówimy też o celowych działaniach związanych z dezinformacją oraz o wyparciu pewnej nakazowości epidemiologicznej, która jest reminiscencją pandemii COVID-19, gdzie ten bunt się pojawiał. Poza tym widzimy globalny problem odstępu od chęci szczepień, mamy takie zjawisko, które obserwujemy nie tylko w Polsce – wymienia dr n. o zdr. Barbara Czech-Szczapa.

Tymczasem szczepienie przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu, co do zasady, powinien przyjąć każdy, kto nie ma przeciwwskazań, a korzysta np. z parków czy odwiedza lasy lub tereny trawiaste, choćby podczas spacerów z psem. Wspomniane przeciwwskazania to reakcja anafilaktyczna po wcześniejszej dawce szczepionki i ostra choroba przebiegająca z gorączką oraz nasilona reakcja alergiczna na substancje pomocnicze wchodzące w skład szczepionki. Zaszczepienie się jest tym istotniejsze, że jak przewidują eksperci, problem chorób odkleszczowych będzie narastał przede wszystkim z uwagi na zmiany klimatyczne.

Źródło: Newseria

Wszystkie cztery okazy kleszczy ofrykańskich, znalezione w Polsce i zbadane, zawierały patogenne egzotyczne bakterie – informują naukowcy z UW. Apelują o czujność i – w razie znalezienia takich kleszczy – przesyłanie ich badań.

Akcja „narodowe kleszczobranie” (www.narodowekleszczobranie.pl) trwa od wiosny 2024 r. W ramach tego projektu naukowcy zachęcają Polaków, aby po spacerach regularnie przeglądali siebie i swoje psy pod kątem obecności kleszczy. Schwytane osobniki można przesłać do badań w Zakładzie Eko-Epidemiologii Chorób Pasożytniczych na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. „Wiedza o obecności kleszczy Hyalomma pozwoli na zapobieganie chorobom przenoszonym przez te kleszcze” – deklarują naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego, autorzy akcji.

Dzięki tej akcji chcą ustalić, w jakiej skali obecne są w Polsce egzotyczne kleszcze i czy przenoszą one nowe, groźne patogeny.

Nadsyłane zgłoszenia dotyczą różnych gatunków kleszczy. Na mapie naniesiono dotychczas 253 zgłoszenia kleszczy pospolitych, 212 głoszenia kleszczy łąkowych i 12 kleszczy z rodzaju Hyalomma. Bo to one budzą największe zainteresowanie. „Po dwóch sezonach aktywności kleszczy i obywateli wiemy już, że egzotyczne kleszcze Hyalomma są znajdowane regularnie w różnych regionach kraju, np. na Śląsku czy w Wielkopolsce” – podsumowała w komunikacie dla mediów kierująca projektem prof. Anna Bajer.

Fizycznie do badania trafiły cztery Hyalomma.

„Wyniki badań kleszczy przesłanych do naszego laboratorium wykazały, że wszystkie cztery okazy zawierały bakterie, riketsje R. aeschlimannii, które należą do patogenów wywołujących u ludzi riketsjozy z grupy gorączek plamistych. Zakażenie może objawiać się wysoką gorączką, silnym osłabieniem, bólami mięśni oraz charakterystyczną zmianą skórną w miejscu ukłucia. Ten gatunek bakterii jest ściśle związany z kleszczami z rodzaju Hyalomma, więc jest nowym patogenem, po raz pierwszy zanotowanym na terenie naszego kraju” – poinformowała Wiktoria Romanek, doktorantka zajmująca się projektem „narodowe kleszczobranie”.

„Na szczęście w kleszczach z Polski nie wykryliśmy dotychczas wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, która jest chorobą o bardzo niebezpiecznym przebiegu” – zaznaczyła.

Hyalomma są duże (po opiciu krwią osiągają nawet 2 cm długości), szybko biegają i potrafią podążać za ofiarą nawet przez kilkaset metrów. Lubi krew koni, owiec, bydła i psów. Są groźne dla ludzi – przenoszą wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej.

Naukowcy z UW podkreślili, że obecna wiosna – sucha i ciepła – jest idealna dla przeżycia i rozwoju przywiezionych z Afryki młodocianych kleszczy Hyalomma. Wraz z migrującymi ptakami, tysiące larw i nimf trafiają corocznie do Europy.

Dlatego badacze proszą Polaków o czujność i zgłaszanie obserwacji.

„Chcieliśmy jeszcze raz prosić Państwa o pełną mobilizację i udział w projekcie, gdyż podczas nadchodzącej wiosny i lata możemy doświadczyć prawdziwego wysypu tych kleszczy. Przypominamy, że obecnie trwa wysyp kleszczy łąkowych (Dermacentor reticulatus) przenosicieli babeszjozy psów. Warto więc dokładnie oglądać siebie i pupili po spacerach, i zwracać uwagę na obecność nietypowych kleszczy, które można przesłać do Zakładu Eko-epidemiologii Chorób Pasożytniczych” – zachęca prof. Bajer.

W razie znalezienia nietypowo dużego kleszcza należy poinformować badaczy (za pośrednictwem formularza) i załączyć zdjęcie. Najlepiej wysłać samego kleszcza. Aby go usunąć, nie wolno go przekręcać ani szarpać. Można to zrobić pęsetą lub zastosować specjalne lasso, haczyki zwane kleszczołapkami czy specjalną pompkę ssącą. Ważne, by został uchwycony jak najbliżej skóry, co zapobiega zgnieceniu pajęczaka. Najlepiej wyciągać kleszcza powoli, unikając gwałtownych szarpnięć. Przygotowując kleszcza do transportu, należy go zamrozić w torebce plastikowej w zamrażalniku (minus 20 st. C) przez co najmniej 24 godziny. Znalezisko należy zapakować (może być rozmrożony) z kartką z danymi: z jakiego zwierzęcia został zdjęty, kiedy, gdzie.

Kleszcze należy wysłać na adres: Zakład Eko-epidemiologii Chorób Pasożytniczych na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego (Ilji Miecznikowa 1, 02-096 Warszawa). (PAP)

Źródło: Nukawpolsce

W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że stwardnienie rozsiane bywa mylone z boreliozą, a strach przed diagnozą SM sprawia, że pacjenci chwytają się nadziei, iż „to tylko borelioza”. Jak w rzeczywistości wygląda diagnostyka różnicowa, dlaczego w praktyce neurologicznej takie pomyłki zdarzają się niezwykle rzadko oraz dlaczego uporczywe szukanie innych niż SM przyczyn objawów może być niebezpieczne – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Alicja Kalinowska, prezes Sekcji Stwardnienia Rozsianego i Neuroimmunologii Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz kierownik Zakładu Neuroimmunologii Instytutu Chorób Układu Nerwowego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Stwardnienie rozsiane, czyli SM (łac. sclerosis multiplex), to przewlekła autoimmunologiczna choroba ośrodkowego układu nerwowego, w której układ odpornościowy atakuje własne struktury mózgu i rdzenia kręgowego. Prowadzi to do powstawania zmian zapalnych i uszkodzenia mieliny, które mogą dawać różnorodne objawy neurologiczne. Objawy te nie są specyficzne, a więc mogą pojawić się w przebiegu innych chorób, w tym także – choć rzadko – w przypadkach neuroboreliozy. Warto zwrócić uwagę, że neuroborelioza i borelioza nie są pojęciami tożsamymi. Borelioza to choroba infekcyjna wywołana przez bakterie – krętki Borrelia, która może zająć różne tkanki i narządy. U kilku procent pacjentów dochodzi do zajęcia ośrodkowego układu nerwowego, czyli tego samego obszaru, który jest objęty procesem autoimmunologicznym w stwardnieniu rozsianym. Takie sytuacje oczywiście uwzględniamy w diagnostyce różnicowej, zwłaszcza u pacjentów z pierwszymi objawami neurologicznymi. Rozpoznanie SM opiera się jednak nie tylko na identyfikacji objawów klinicznych, ale – przede wszystkim – na uwidocznieniu charakterystycznych uszkodzeń w badaniu rezonansu magnetycznego oraz nieprawidłowości w płynie mózgowo-rdzeniowym.

Jak w praktyce wygląda rozróżnienie tych dwóch chorób?

Dysponujemy całym zestawem badań, które wykonujemy rutynowo u pacjentów z objawami wskazującymi na stan zapalny w ośrodkowym układzie nerwowym. Kluczowe znaczenie ma badanie płynu mózgowo-rdzeniowego pobieranego od pacjenta poprzez nakłucie lędźwiowe. W stwardnieniu rozsianym charakterystyczna jest bardzo niewielka liczba komórek obecnych w płynie, natomiast w infekcji, takiej jak borelioza, liczba komórek w płynie jest wyraźnie zwiększona. A zatem już to podstawowe badanie bardzo często pozwala nam ukierunkować dalszą diagnostykę. Jeśli u pacjenta z podejrzeniem stwardnienia rozsianego widzimy nietypowy obraz płynu mózgowo-rdzeniowego, zawsze rozszerzamy diagnostykę o czynniki infekcyjne, a borelioza jest jednym z elementów standardowego panelu badań.

Wokół diagnostyki boreliozy narosło jednak wiele mitów…

I to jest duży problem. Kryteria rozpoznania boreliozy są jasno określone i rekomendowane przez międzynarodowe towarzystwa naukowe. Opierają się wyłącznie na dwóch testach serologicznych: ELISA jako czułym badaniu przesiewowym oraz Western Blot jako swoistym teście potwierdzającym.

W testach serologicznych oceniana jest obecność przeciwciał IgM i IgG specyficznych dla infekcji krętkami Borrelia, co pozwala określić, czy mamy do czynienia ze świeżą infekcją, przebytą infekcją, czy też w ogóle nie ma mowy o boreliozie. IgM to przeciwciała wczesne, pojawiające się w pierwszej, ostrej fazie zakażenia, a następnie zastępowane przez przeciwciała IgG. Zdarza się jednak, że IgM utrzymują się przez wiele miesięcy lub lat przy braku IgG – i to jest klasyczny przykład wyniku fałszywie dodatniego, a nie aktywnej infekcji. Bo pamiętamy zawsze o tym, że w przypadku testów serologicznych mogą wystąpić wyniki fałszywie dodatnie lub fałszywie ujemne, zwłaszcza u pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi. Zdarzają się też zwykłe błędy laboratoryjne. Dlatego nigdy nie opieramy się na jednym wyniku – zawsze patrzymy na całość obrazu klinicznego, a w razie potrzeby powtarzamy badania w odpowiedniej sekwencji czasowej.

Pacjenci często wykonują też badania nierekomendowane…

Niestety tak. Spotykam się w mojej praktyce klinicznej z sytuacjami, kiedy pacjenci przychodzą z wynikami badań wykonanych na własną rękę, takich jak biorezonans czy badanie PCR, które absolutnie nie są zalecane w diagnostyce boreliozy. Do takich wyników bardzo trudno się odnieść klinicznie. Ostateczne rozpoznanie zawsze opiera się na całości obrazu: objawach klinicznych, badaniu neurologicznym, rezonansie magnetycznym, badaniu płynu mózgowo-rdzeniowego i wiarygodnych badaniach serologicznych, niekiedy powtarzanych, ale zawsze w określonych przez lekarza sekwencjach.

A co z drugą opinią lekarską u pacjenta już z rozpoznanym SM?

Rutynowo nie ma takiej potrzeby. Kluczowe jest to, czy na etapie pierwotnej diagnozy wykonano badania serologiczne w kierunku boreliozy. Jeśli tak było, to ówczesne objawy neurologiczne nie mogą być tłumaczone boreliozą, która przecież mogła pojawić się później. Pacjent mógł się zakazić boreliozą już po postawieniu diagnozy SM, co absolutnie nie jest powodem do wycofywania wcześniej postawionego rozpoznania stwardnienia rozsianego. Warto tutaj podkreślić, że może zdarzyć się współistnienie boreliozy i stwardnienia rozsianego. Rozpoznanie jednej z tych chorób nie wyklucza drugiej. Dlatego tak ważna jest wnikliwa diagnostyka prowadzona przez neurologów, często we współpracy z innymi specjalistami, na przykład lekarzami chorób zakaźnych. W zdecydowanej większości przypadków jesteśmy w stanie jednoznacznie określić, z czym mamy do czynienia.

Dlaczego pacjenci tak często szukają alternatywnej diagnozy?

Najczęściej z powodów emocjonalnych. Borelioza jest chorobą infekcyjną, którą można wyleczyć antybiotykiem, natomiast stwardnienie rozsiane wciąż bywa postrzegane jako choroba nieuchronnie prowadząca do niepełnosprawności. Tymczasem charakter SM diametralnie zmienił się w ostatnich kilkunastu latach, w dużej mierze dzięki nowoczesnym terapiom, ale i dzięki lepszym możliwościom diagnostycznym, które pozwalają na wczesne postawienie rozpoznania, a tym samym – na wczesne wdrożenie skutecznego leczenia. Dzisiaj stwardnienie rozsiane pozostaje nieuleczalną chorobą przewlekłą, ale w większości przypadków udaje się bardzo dobrze ją kontrolować.

Czy samodzielne, kwestionujące diagnozę lekarską, „dociekanie” pacjentów może być niebezpieczne?

Tak, ponieważ może prowadzić do opóźnienia podjęcia leczenia albo – co gorsza – do nieuzasadnionego odstawienia terapii stwardnienia rozsianego. A to może skutkować trwałą niepełnosprawnością, której można było uniknąć. Diagnostyka chorób neurologicznych to proces złożony, wymagający doświadczenia i czasu, a ewentualne decyzje o zmianie rozpoznania zawsze zapadają zespołowo, nigdy jednoosobowo. Na koniec chciałabym jeszcze raz mocno podkreślić, że stwardnienie rozsiane, choć jest chorobą poważną, nie jest w obecnych czasach wyrokiem i nie warto na siłę szukać innych rozpoznań kosztem skutecznego leczenia.

Źródło: komunikat Prasowy Expert PR

Ukąszenie kleszcza to nie tylko chwilowa niedogodność. To potencjalne zagrożenie dla zdrowia, które – jeśli zostanie zignorowane – może prowadzić do poważnych, a nawet trwałych powikłań. Tymczasem liczba zachorowań na choroby odkleszczowe w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie – tylko w 2024 roku lekarze POZ udzielili pomocy ponad 98 tysiącom pacjentów z tego typu schorzeniami. Najwięcej przypadków dotyczy boreliozy, ale nie można lekceważyć także rzadszego, a znacznie groźniejszego odkleszczowego zapalenia mózgu.
Wbrew stereotypom, kleszcze nie czekają wyłącznie w głębokich lasach. „Nie musisz iść do lasu, aby ‘złapać pasażera na gapę’. Wystarczy wizyta w parku, spacer z psem wokół bloku czy praca w ogródku” – przypomina NFZ w swoim Poradniku Pacjenta. Pajęczaki te stają się aktywne już w lutym, a szczyt ich aktywności przypada na miesiące wakacyjne – dokładnie wtedy, gdy chętnie spędzamy czas na łonie natury.

Kleszcze mogą przenosić groźne dla człowieka patogeny. Najczęściej mowa o krętkach Borrelia, które wywołują boreliozę – chorobę, która rozwija się powoli, ale może mieć dramatyczne konsekwencje. „Borelioza może rozwijać się w ciągu miesięcy, a nawet lat. Bezwzględnie trzeba ją leczyć. Dlatego już pierwsze objawy wymagają antybiotykoterapii” – czytamy w poradniku. Nieleczona choroba może prowadzić do zapalenia stawów, powikłań neurologicznych, a nawet uszkodzenia serca.

Uwagę powinien zwrócić charakterystyczny rumień wędrujący – owalna zmiana skórna w miejscu wkłucia, która się powiększa. Jednak jego brak nie wyklucza zakażenia. Wśród innych niepokojących objawów wymienia się gorączkę, zmęczenie, bóle głowy i uczucie ogólnego rozbicia. NFZ ostrzega: „Samoistne zniknięcie rumienia wędrującego nie oznacza wyzdrowienia”.

Wirusowe odkleszczowe zapalenie mózgu, choć rzadsze (w 2024 roku potwierdzono 850 przypadków), może mieć dramatyczny przebieg i wymagać hospitalizacji. Skuteczną ochroną przed tą chorobą jest szczepienie – tym bardziej warto o nim pamiętać, jeśli planujemy letnie wyjazdy w rejony leśne lub jeziorne.

Co zrobić, jeśli mimo środków ostrożności znajdziemy kleszcza wkłutego w skórę? Kluczowe jest szybkie i prawidłowe usunięcie pasożyta. W aptekach dostępne są specjalistyczne narzędzia, które pozwalają uchwycić kleszcza blisko skóry i usunąć go bez ryzyka rozgniecenia. „Znaczący wzrost ryzyka zakażenia bakterią przenoszoną przez kleszcze pojawia się po 36 godzinach od momentu wkłucia” – przypomina NFZ. Po usunięciu należy miejsce ukąszenia dokładnie umyć i zdezynfekować.

Jeśli w miejscu wkłucia pojawi się zaczerwienienie, obrzęk, a tym bardziej objawy ogólnoustrojowe jak wysoka gorączka czy bóle głowy – należy jak najszybciej zgłosić się do lekarza. Konsultacji wymagają także sytuacje, gdy w skórze pozostanie duży fragment ciała kleszcza, np. główka.

NFZ podkreśla, że nie należy badać samego kleszcza w laboratorium. „Takie badanie, zgodnie z przepisami, nie może być uznane za badanie diagnostyczne. Co więcej, nie jest także rekomendowane przez gremia naukowców oraz specjalistów w dziedzinie chorób zakaźnych” – informuje Monika Pintal-Ślimak, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych. Dodatni wynik badania kleszcza nie oznacza bowiem, że doszło do zakażenia człowieka – o tym decyduje wyłącznie ocena stanu zdrowia osoby ukąszonej.

Jak się chronić? Eksperci zalecają unikanie wysokich traw i wilgotnych zarośli, noszenie długich ubrań w jasnych kolorach, stosowanie repelentów i dokładne oględziny ciała po spacerze. Szczególnie należy zwracać uwagę na okolice pachwin, brzucha, piersi i kolan – to miejsca najczęściej wybierane przez kleszcze.

Zachorowania na choroby odkleszczowe są zjawiskiem sezonowym, ale problem dotyczy całej Polski i wszystkich grup wiekowych. Jak pokazują dane NFZ, w 2023 roku liczba zachorowań wyniosła 104 tys., a w 2022 – 95 tys. Choć w 2024 roku spadła do 98 tys., nadal pozostaje wysoka i niepokojąca. A jedynym skutecznym narzędziem w walce z tym zagrożeniem pozostaje wiedza, ostrożność i szybka reakcja na objawy.

Źródło: NFZ

Wycieczki na łono natury to dla wielu obowiązkowy punkt majówki. Warto jednak pamiętać, że wśród przyrody czają się niewidoczne gołym okiem zagrożenia. Ukąszenie kleszcza może być początkiem boreliozy – choroby, która nieleczona potrafi latami siać spustoszenie w organizmie, również w sercu. O tym, jak rozpoznać zagrożenie, jakie objawy powinny zaniepokoić i jak skutecznie chronić się przed kleszczami, mówi dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka, kardiolożka American Heart of Poland.
Jak podkreśla dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka, w Europie powikłania sercowe występują u 0,3–4% osób zakażonych boreliozą, ale jeśli już do nich dojdzie, mogą być niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia.

Kiedy borelioza zaczyna zagrażać sercu?
Największe ryzyko powikłań pojawia się wtedy, gdy choroba nie została wcześnie rozpoznana i odpowiednio leczona. – Do problemów kardiologicznych dochodzi zazwyczaj w przewlekłej fazie boreliozy, czyli mniej więcej po roku od zakażenia – stwierdza dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka. Wśród możliwych powikłań wymienia zapalenie mięśnia sercowego, osierdzia czy wsierdzia, pojawianie się zaburzeń rytmu serca, a także rozwój kardiomiopatii rozstrzeniowej. Krętki borrelia mogą zaatakować każdą strukturę serca – od mięśnia po układ przewodzenia.

Szczególnie narażone są osoby, które nie zauważyły ugryzienia przez kleszcza lub nie rozpoczęły leczenia we wczesnym stadium choroby. Niepokojący jest też wzrost liczby przypadków boreliozy wśród dzieci. – U najmłodszych powikłania sercowe mogą występować podobnie jak u dorosłych, choć u dzieci częściej obserwujemy również objawy skórne, stawowe i neurologiczne – zauważa kardiolożka American Heart of Poland. Dzieci nie zawsze potrafią precyzyjnie określić swoje dolegliwości, a symptomy boreliozy mogą przybierać nietypową postać — od problemów żołądkowo-jelitowych, przez nadpobudliwość ruchową, po zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

Jakie objawy powinny niepokoić?
Zaatakowane przez boreliozę serce może dawać różne, często niespecyficzne sygnały. – U pacjentów pojawia się uczucie przewlekłego zmęczenia, gorsza tolerancja wysiłku, bóle w klatce piersiowej, duszności, a także kołatanie serca – wylicza dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka. W przypadku zapalenia mięśnia sercowego lub kardiomiopatii rozstrzeniowej może dojść do zwiększenia częstości oddechów, zawrotów głowy, a nawet obrzęków nóg i kostek. Objawy bywają mylące, dlatego zanim postawi się diagnozę boreliozy z zajęciem serca, konieczne jest wykluczenie innych chorób dających podobne symptomy, takich jak choroby nowotworowe, niedoczynność tarczycy czy zawał serca.

Diagnostyka
W przypadku podejrzenia powikłań kardiologicznych boreliozy konieczne jest wykonanie szeregu badań. Podstawą jest klasyczne EKG, które pozwala wykryć zaburzenia rytmu, szczególnie bloki przewodzenia, charakterystyczne dla boreliozowego zapalenia serca. – W wielu przypadkach niezbędny jest również przedłużony zapis EKG oraz test wysiłkowy – dodaje ekspertka American Heart of Poland. Przydatne bywają także badania echokardiograficzne, a w trudniejszych przypadkach – rezonans magnetyczny serca.

Jak zmniejszyć ryzyko zakażenia?
Aby nie dopuścić do powikłań, najlepiej w ogóle nie dać się ugryźć kleszczowi. Wybierając się do lasu czy na łąkę, warto pamiętać o długich spodniach, zakrytym obuwiu i odzieży o śliskiej fakturze, po której kleszcze mają trudności z przemieszczaniem się. – Po powrocie do domu należy bardzo dokładnie obejrzeć całe ciało, a w przypadku znalezienia kleszcza usunąć go jak najszybciej i w sposób prawidłowy – mówi dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka.

Przed spacerem warto też zabezpieczyć skórę i ubranie środkami odstraszającymi owady, pamiętając jednak, że nie każdy preparat nadaje się dla najmłodszych dzieci i niemowląt. Najważniejsze jest jednak, by nie bagatelizować żadnych niepokojących objawów, które mogą wskazywać na boreliozę. Im szybciej zostanie podjęte leczenie, tym mniejsze ryzyko, że choroba rozwinie się do niebezpiecznej fazy przewlekłej i zagrozi sercu.
źródło: AHP
W kontekście coraz częstszych przypadków stosowania niekonwencjonalnych, potencjalnie niebezpiecznych terapii w leczeniu boreliozy, kolejne orzeczenia sądów administracyjnych utwierdzają w przekonaniu, że ochrona pacjenta i jego prawa do leczenia opartego na dowodach naukowych pozostaje priorytetem. Najnowszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie to wyraźne potwierdzenie słuszności działań podejmowanych przez Rzecznika Praw Pacjenta w obronie standardów medycznych.
W wyroku z dnia 16 kwietnia 2025 r. (sygn. V SA/Wa 2779/24), Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę jednego z podmiotów leczniczych na decyzję Rzecznika Praw Pacjenta dotyczącą zakazu stosowania tzw. „metody pulsacyjnej” w leczeniu boreliozy. Sąd uznał, że decyzja Rzecznika była w pełni uzasadniona i oparta na rzetelnych opiniach medycznych.

„Metoda pulsacyjna” – brak dowodów, wysokie ryzyko

Tzw. „metoda pulsacyjna” przewiduje długotrwałe i przerywane stosowanie antybiotyków – mimo braku dowodów naukowych potwierdzających jej skuteczność i bezpieczeństwo. Opinie konsultantów krajowych i wojewódzkich w dziedzinie chorób zakaźnych są jednoznaczne: metoda ta nie znajduje poparcia w środowisku naukowym, nie jest rekomendowana przez żadne uznane towarzystwo medyczne i wiąże się z realnym ryzykiem powikłań oraz promowaniem antybiotykooporności.

Rzecznik interweniuje, sądy potwierdzają

Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec od lat interweniuje w sprawie stosowania kontrowersyjnych metod leczenia boreliozy, w tym tzw. „metody ILADS” – również opartej na przewlekłej antybiotykoterapii bez dowodów na skuteczność. Podkreśla, że zgodnie z Kodeksem Etyki Lekarskiej lekarz ma obowiązek kierować się kryterium skuteczności i bezpieczeństwa, a nie eksperymentować kosztem zdrowia pacjenta.

Medycyna oparta na faktach – jedyne bezpieczne podejście

Eksperci przypominają, że leczenie boreliozy powinno odbywać się w poradniach specjalistycznych i zgodnie z wytycznymi m.in. Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Randomizowane badania nie potwierdzają skuteczności długoterminowego stosowania antybiotyków, szczególnie w leczeniu tzw. boreliozy bezobjawowej.
W opinii sądu: „Aktualna wiedza medyczna nie zależy od oświadczeń pacjentów, ale jest obiektywnym kryterium.”

Konsekwencja działań RPP – w trosce o pacjentów

Decyzja sądu to kolejny krok w kierunku ugruntowania zasad medycyny opartej na faktach w codziennej praktyce klinicznej. W erze dezinformacji i pseudomedycznych trendów, instytucjonalna ochrona pacjentów nabiera szczególnego znaczenia.

Źródło: RPP

22 lipca 2024 roku ruszył dedykowany dla żołnierzy i funkcjonariuszy pełniących służbę na granicy wschodniej, przygotowany przez Wojskowy Instytut Medyczny–Państwowy Instytut Badawczy program profilaktyki i leczenia chorób odkleszczowych „Operacja borelioza”.
Żołnierze i funkcjonariusze pełniący służbę na granicy wschodniej są narażeni na wysokie ryzyko wystąpienia chorób odkleszczowych. Każdego dnia kilka tysięcy osób przebywających w tym rejonie, realizując zadania służbowe jest wystawiona na ryzyko infekcji, których odległe skutki mogą być niebezpieczne dla zdrowia i życia, w tym również negatywnie rzutować na ich sprawność operacyjną. WIM-PIB odpowiadając na bieżące potrzeby żołnierzy opracował i przystępuje do wdrożenia działań profilaktycznych, a w razie konieczności leczniczych, ograniczających to ryzyko. Celem projektu jest wdrożenie systemowych rozwiązań w obszarze opieki nad zdrowiem i życiem żołnierzy w części dotyczącej zagrożeń związanych z chorobami odkleszczowymi.

W realizacji projektu zostaną wykorzystane nie tylko tradycyjne metody opieki oferowane przez personel i podmioty lecznicze wojskowej służby zdrowia, ale także narzędzia teleinformatyczne, które skrócą czas interwencji i zmniejszą dystans pomiędzy pacjentem, a placówkami opieki zdrowotnej. Tego rodzaju podejście pozwoli poprawić dostępność usług, dostarczyć wsparcie merytoryczne dla terenowej służby medycznej, zapewniając jednocześnie warunki monitorowania zdarzeń w czasie rzeczywistym. Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy planuje realizację projektu w sposób ciągły ze szczególnym uwzględnieniem występującej w tym obszarze sezonowości.

Profilaktyka i leczenie chorób odkleszczowych wśród żołnierzy pod nazwą „Operacja borelioza” rozpocznie się w najbliższy poniedziałek 22.07.2024 roku. Wstępna diagnostyka przez lekarzy WIM-PIB będzie odbywała się – za pośrednictwem formularza, który wypełniają żołnierze danymi niezbędnymi do postawienia diagnozy. Mogą porównać swoje objawy na skórze jakie pojawiły się po ukłuciu przez kleszcza ze zdjęciami typowych przypadków jak również mogą sami wykonać zdjęcie miejsca podejrzanego i wysłać je w ramach konsultacji. Formularz znajduje się na dedykowanej stronie internetowej, na której dodatkowo zamieszczone są informacje dotyczące prawidłowego postępowania po ukąszeniu, profilaktyki i szczepień:
https://wim.mil.pl/borelioza-wsparcie/borelioza-kwestionariusz/.
 
„Operacja borelioza” to nie tylko usprawnienie diagnostyki i leczenia żołnierzy i funkcjonariuszy pełniących służbę na wschodniej granicy, ale również program badawczy realizowany przy udziale naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego. O naszych wspólnych badaniach i postępach w programie będziemy informować Państwa na bieżąco.
 

O programie opowiedzieli: 

 
 
źródło: WIM-PIB
Zaatakowane przez krętki borreliozy serce może zareagować bardzo różnie – chory może odczuwać duże zmęczenie, źle tolerować wysiłek, ale może także odczuwać ból w klatce piersiowej, nieregularne lub szybkie bicie serca czy duszności. Zdarza się też kłujący ból zamostkowy oraz obrzęki nóg i kostek. Przy kardiomiopatii rozstrzeniowej raczej zwiększenie liczby oddechów i zawroty głowy.
Dla porządku warto przypomnieć, że boreliozę wywołują kręti borelia, które bytują w układzie pokarmowym kleszcza. Do jej rozwoju dochodzi wtedy, gdy bakterie dostaną się do krwioobiegu – kleszcz zatem musi w skórę się wbić oraz pozbyć się bakterii ze swojego układu pokarmowego. Tym samym kleszcz, który po prostu wędrował po skórze poszukując dopiero miejsca żerowania, nie stanowi żadnego zagrożenia.

Zapalenie serca z Lyme jest wczesną manifestacją boreliozy, która może wystąpić od dwóch do sześciu tygodni po ukąszeniu kleszcza. Na skutek zakażenia zakłócony zostaje normalny ruch sygnałów elektrycznych z górnych do dolnych komór serca czyli proces, który koordynuje bicie serca. Rezultatem jest coś, co lekarze nazywają „blokiem serca”, który może szybko się zmieniać. Gdy dochodzi do omdleń lub silnych zawrotów głowy, sytuacja staje się niebezpieczna, bo jest efektem „wyłączenia” układu elektrycznego serca, które może gwałtownie ewoluować.

Nieco inny charakter mają powikłania sercowe po zakażeniu boreliozą, do których dochodzi, gdy choroba nie była odpowiednio wcześnie leczona, najczęściej z tego powodu, że ugryzienie przez kleszcza nie zostało odkryte w odpowiednim czasie i choroba weszła w fazę przewlekłą (ok. rok od zakażenia).

Zakażenie boreliozą może doprowadzić do chorób każdej struktury, która występuje w sercu, a więc do zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia osierdzia, zapalania wsierdzia, występowania różnego rodzaju arytmii, a także kardiomiopatii rozstrzeniowej.

Jak pokazują statystyki, coraz częściej na boreliozę chorują dzieci.

To dosyć alarmująca sytuacja, gdyż powikłania sercowe u dzieci mogą występować tak samo jak u dorosłych, a częściej przy tym pojawiają się u nich inne objawy: ze strony skóry, układu stawowego oraz przede wszystkim układu nerwowego. Niestety objawy u każdego dziecka mogą być zupełnie inne: mogą to być problemy żołądkowo-jelitowe, zespół nadpobudliwości ruchowej, czy też zaburzenia obsesyjno-kompulsywne – mówi dr n.med. Iwona Banasiewicz-Szkróbka z Polsko-Amerykańskiej Kliniki Serca Centrum Sercowo-Naczyniowe w Tychach.

Kardiologiczne problemy po ukąszeniu kleszcza: objawy

Zaatakowane przez krętki borreliozy serce może zareagować bardzo różnie – chory może odczuwać duże zmęczenie, źle tolerować wysiłek, ale może także odczuwać ból w klatce piersiowej, nieregularne lub szybkie bicie serca czy duszności. Zdarza się też kłujący ból zamostkowy oraz obrzęki nóg i kostek. Przy kardiomiopatii rozstrzeniowej raczej zwiększenie liczby oddechów i zawroty głowy.

Zrób badania

Ponieważ nie są to objawy typowe wyłącznie dla powikłań kardiologicznych wywołanych boreliozą warto wykluczyć inne schorzenia, które mogą się manifestować podobnymi objawami. Na przykład ogólne zmęczenie może być oznaką choroby nowotworowej albo ogólnoukładowej zapalnej, a ból w klatce piersiowej – zawału mięśnia sercowego lub nerwobólu. Zaburzenia rytmu serca mogą z kolei oznaczać również problemy z tarczycą.

Badania, które warto wykonać przy podejrzeniu powikłań sercowych boreliozy, to na pewno zwykłe EKG, a następnie przedłużony zapis EKG. Pamiętajmy, że powikłania po boreliozie w przypadku serca często są związane z procesem przewodzenia i mogą powodować różnego rodzaju bloki. A te wykryjemy monitorując pracę mięśnia sercowego przed dłuższy odcinek czasu. Wśród zalecanych badań znajdziemy też testy wysiłkowe oraz badanie echokardiograficzne. Pomocny będzie także rezonans magnetyczny serca, ale jest to badanie trudniej dostępne – mówi dr Banasiewicz-Szkróbka.

Jakie rokowania

Zapalenie serca z Lyme można leczyć antybiotykami, w zależności od ciężkości, doustnymi lub dożylnymi. Niektórzy pacjenci mogą potrzebować tymczasowego rozrusznika – czasowa stymulacja serca może być wymagana nawet w jednej trzeciej przypadków. Jednak ogólne rokowanie w boreliozowym zapaleniu serca jest bardzo dobre, całkowite wyleczenie następuje u większości (ponad 90 proc.) pacjentów, chociaż powrót do zdrowia może być opóźniony i mogą wystąpić późne powikłania, takie jak kardiomiopatia rozstrzeniowa. Pacjenci zwykle wracają do zdrowia w ciągu 1-6 tygodni.
Jak zapobiegać boreliozie

Szczepionki nie ma – jest przeciwko odkleszczowemu zapaleniu mózgu, bardzo groźnej chorobie i warto się zaszczepić. Najlepiej zapobiegać ukąszeniu kleszcza. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne.

Warto stosować repelenty oraz zasłaniać nogi i ręce odpowiednim ubraniem. Trzeba pamiętać, że kleszcze bytują na krzakach, w zaroślach, na trawie. Po każdej wyprawie na taki teren (włączając miejskie parki!) trzeba zmienić ubranie i dokładnie obejrzeć całe ciało. Warto wiedzieć, że kleszcz zazwyczaj dość długo poszukuje odpowiedniego miejsca do żerowania, nawet przez kilka godzin, więc zwykle mamy naprawdę dużo czasu na to, by zapobiec ugryzieniu. Szczególnie dokładnie trzeba obejrzeć okolice zgięć stawów, za uszami, owłosioną skórę głowy i okolice szyi, wyczesać włosy.

Jeśli, niestety, kleszcz rozpoczął żerowanie w naszej skórze, nie jest to powód do paniki. Trzeba go jak najszybciej usunąć. Nie wolno go zgniatać czy czymkolwiek smarować – to może utrudnić mu oddychanie, wskutek czego spowodować u niego ślinotok lub wymioty i w efekcie zwiększyć ryzyko przekazania do krwioobiegu groźnych zarazków.

Po znalezieniu u siebie kleszcza wczepionego w skórę należy jak najszybciej wyciągnąć go pęsetą z cienkimi końcami (najlepiej dentystyczną) lub specjalnymi plastikowymi „kleszczołapkami”, które można kupić w aptece. Alternatywą dla pęset są też specjalne pompki ssące. Aby skutecznie usunąć pasożyta należy chwycić go jak najbliżej skóry, za przednią część ciała, a następnie lekko podważyć i pewnym ruchem pociągnąć ku górze. Trzeba się postarać wyciągnąć go w całości. Miejsce po kleszczu należy zdezynfekować.

Potem pozostaje nam obserwować się przez kilka tygodni. Nie każdy kleszcz „sprzeda” nam chorobę – np. w zależności od regionu zakażonych krętkami boreliozy kleszczy jest od kilku do kilkudziesięciu procent. Im bliżej miast, tym odsetek zakażonych kleszczy większy.

Niezwłocznie trzeba się udać do lekarza, jeśli w okolicy ukąszenia przez kleszcza zauważymy charakterystyczny rumień.

Pierwsze objawy mogą pojawić się w ciągu 1-6 tygodni od ugryzienia: w 40-50 proc. przypadków na skórze pojawia się niebolesny, wędrujący, pierścieniowaty rumień, czerwony lub czerwonawy, okrągły lub owalny, powiększający się, a potem zanikający. Typowy rumień ma ponad 5 cm średnicy, choć początkowo nie przekracza 1-1,5 cm.

Do lekarza należy się też zgłosić, jeśli wystąpią niepokojące objawy, takie jak zmęczenie, nadmierna senność, bóle ciała, zawroty głowy, problemy z sercem, gorączka. Im dłużej krętki borreliozy działają nieleczone w naszym organizmie, tym większe mogą siać spustoszenie. Szybka reakcja (przyjęcie odpowiednich antybiotyków – kuracja trwa około miesiąca) po wykonaniu testów diagnostycznych w kierunku boreliozy daje bardzo wysoką szansę na wyleczenie.

Źródło: Serwis Zdrowie

Zaatakowane przez krętki borreliozy serce może zareagować bardzo różnie – chory może odczuwać duże zmęczenie, źle tolerować wysiłek, ale może także odczuwać ból w klatce piersiowej, nieregularne lub szybkie bicie serca czy duszności. Zdarza się też kłujący ból zamostkowy oraz obrzęki nóg i kostek. Przy kardiomiopatii rozstrzeniowej raczej zwiększenie liczby oddechów i zawroty głowy.
Dla porządku warto przypomnieć, że boreliozę wywołują kręti borelia, które bytują w układzie pokarmowym kleszcza. Do jej rozwoju dochodzi wtedy, gdy bakterie dostaną się do krwioobiegu – kleszcz zatem musi w skórę się wbić oraz pozbyć się bakterii ze swojego układu pokarmowego. Tym samym kleszcz, który po prostu wędrował po skórze poszukując dopiero miejsca żerowania, nie stanowi żadnego zagrożenia.

Zapalenie serca z Lyme jest wczesną manifestacją boreliozy, która może wystąpić od dwóch do sześciu tygodni po ukąszeniu kleszcza. Na skutek zakażenia zakłócony zostaje normalny ruch sygnałów elektrycznych z górnych do dolnych komór serca czyli proces, który koordynuje bicie serca. Rezultatem jest coś, co lekarze nazywają „blokiem serca”, który może szybko się zmieniać. Gdy dochodzi do omdleń lub silnych zawrotów głowy, sytuacja staje się niebezpieczna, bo jest efektem „wyłączenia” układu elektrycznego serca, które może gwałtownie ewoluować.

Nieco inny charakter mają powikłania sercowe po zakażeniu boreliozą, do których dochodzi, gdy choroba nie była odpowiednio wcześnie leczona, najczęściej z tego powodu, że ugryzienie przez kleszcza nie zostało odkryte w odpowiednim czasie i choroba weszła w fazę przewlekłą (ok. rok od zakażenia).

Zakażenie boreliozą może doprowadzić do chorób każdej struktury, która występuje w sercu, a więc do zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia osierdzia, zapalania wsierdzia, występowania różnego rodzaju arytmii, a także kardiomiopatii rozstrzeniowej.

Jak pokazują statystyki, coraz częściej na boreliozę chorują dzieci.

To dosyć alarmująca sytuacja, gdyż powikłania sercowe u dzieci mogą występować tak samo jak u dorosłych, a częściej przy tym pojawiają się u nich inne objawy: ze strony skóry, układu stawowego oraz przede wszystkim układu nerwowego. Niestety objawy u każdego dziecka mogą być zupełnie inne: mogą to być problemy żołądkowo-jelitowe, zespół nadpobudliwości ruchowej, czy też zaburzenia obsesyjno-kompulsywne – mówi dr n.med. Iwona Banasiewicz-Szkróbka z Polsko-Amerykańskiej Kliniki Serca Centrum Sercowo-Naczyniowe w Tychach.

Kardiologiczne problemy po ukąszeniu kleszcza: objawy

Zaatakowane przez krętki borreliozy serce może zareagować bardzo różnie – chory może odczuwać duże zmęczenie, źle tolerować wysiłek, ale może także odczuwać ból w klatce piersiowej, nieregularne lub szybkie bicie serca czy duszności. Zdarza się też kłujący ból zamostkowy oraz obrzęki nóg i kostek. Przy kardiomiopatii rozstrzeniowej raczej zwiększenie liczby oddechów i zawroty głowy.

Zrób badania

Ponieważ nie są to objawy typowe wyłącznie dla powikłań kardiologicznych wywołanych boreliozą warto wykluczyć inne schorzenia, które mogą się manifestować podobnymi objawami. Na przykład ogólne zmęczenie może być oznaką choroby nowotworowej albo ogólnoukładowej zapalnej, a ból w klatce piersiowej – zawału mięśnia sercowego lub nerwobólu. Zaburzenia rytmu serca mogą z kolei oznaczać również problemy z tarczycą.

Badania, które warto wykonać przy podejrzeniu powikłań sercowych boreliozy, to na pewno zwykłe EKG, a następnie przedłużony zapis EKG. Pamiętajmy, że powikłania po boreliozie w przypadku serca często są związane z procesem przewodzenia i mogą powodować różnego rodzaju bloki. A te wykryjemy monitorując pracę mięśnia sercowego przed dłuższy odcinek czasu. Wśród zalecanych badań znajdziemy też testy wysiłkowe oraz badanie echokardiograficzne. Pomocny będzie także rezonans magnetyczny serca, ale jest to badanie trudniej dostępne – mówi dr Banasiewicz-Szkróbka.

Jakie rokowania

Zapalenie serca z Lyme można leczyć antybiotykami, w zależności od ciężkości, doustnymi lub dożylnymi. Niektórzy pacjenci mogą potrzebować tymczasowego rozrusznika – czasowa stymulacja serca może być wymagana nawet w jednej trzeciej przypadków. Jednak ogólne rokowanie w boreliozowym zapaleniu serca jest bardzo dobre, całkowite wyleczenie następuje u większości (ponad 90 proc.) pacjentów, chociaż powrót do zdrowia może być opóźniony i mogą wystąpić późne powikłania, takie jak kardiomiopatia rozstrzeniowa. Pacjenci zwykle wracają do zdrowia w ciągu 1-6 tygodni.
Jak zapobiegać boreliozie

Szczepionki nie ma – jest przeciwko odkleszczowemu zapaleniu mózgu, bardzo groźnej chorobie i warto się zaszczepić. Najlepiej zapobiegać ukąszeniu kleszcza. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne.

Warto stosować repelenty oraz zasłaniać nogi i ręce odpowiednim ubraniem. Trzeba pamiętać, że kleszcze bytują na krzakach, w zaroślach, na trawie. Po każdej wyprawie na taki teren (włączając miejskie parki!) trzeba zmienić ubranie i dokładnie obejrzeć całe ciało. Warto wiedzieć, że kleszcz zazwyczaj dość długo poszukuje odpowiedniego miejsca do żerowania, nawet przez kilka godzin, więc zwykle mamy naprawdę dużo czasu na to, by zapobiec ugryzieniu. Szczególnie dokładnie trzeba obejrzeć okolice zgięć stawów, za uszami, owłosioną skórę głowy i okolice szyi, wyczesać włosy.

Jeśli, niestety, kleszcz rozpoczął żerowanie w naszej skórze, nie jest to powód do paniki. Trzeba go jak najszybciej usunąć. Nie wolno go zgniatać czy czymkolwiek smarować – to może utrudnić mu oddychanie, wskutek czego spowodować u niego ślinotok lub wymioty i w efekcie zwiększyć ryzyko przekazania do krwioobiegu groźnych zarazków.

Po znalezieniu u siebie kleszcza wczepionego w skórę należy jak najszybciej wyciągnąć go pęsetą z cienkimi końcami (najlepiej dentystyczną) lub specjalnymi plastikowymi „kleszczołapkami”, które można kupić w aptece. Alternatywą dla pęset są też specjalne pompki ssące. Aby skutecznie usunąć pasożyta należy chwycić go jak najbliżej skóry, za przednią część ciała, a następnie lekko podważyć i pewnym ruchem pociągnąć ku górze. Trzeba się postarać wyciągnąć go w całości. Miejsce po kleszczu należy zdezynfekować.

Potem pozostaje nam obserwować się przez kilka tygodni. Nie każdy kleszcz „sprzeda” nam chorobę – np. w zależności od regionu zakażonych krętkami boreliozy kleszczy jest od kilku do kilkudziesięciu procent. Im bliżej miast, tym odsetek zakażonych kleszczy większy.

Niezwłocznie trzeba się udać do lekarza, jeśli w okolicy ukąszenia przez kleszcza zauważymy charakterystyczny rumień.

Pierwsze objawy mogą pojawić się w ciągu 1-6 tygodni od ugryzienia: w 40-50 proc. przypadków na skórze pojawia się niebolesny, wędrujący, pierścieniowaty rumień, czerwony lub czerwonawy, okrągły lub owalny, powiększający się, a potem zanikający. Typowy rumień ma ponad 5 cm średnicy, choć początkowo nie przekracza 1-1,5 cm.

Do lekarza należy się też zgłosić, jeśli wystąpią niepokojące objawy, takie jak zmęczenie, nadmierna senność, bóle ciała, zawroty głowy, problemy z sercem, gorączka. Im dłużej krętki borreliozy działają nieleczone w naszym organizmie, tym większe mogą siać spustoszenie. Szybka reakcja (przyjęcie odpowiednich antybiotyków – kuracja trwa około miesiąca) po wykonaniu testów diagnostycznych w kierunku boreliozy daje bardzo wysoką szansę na wyleczenie.

Źródło: Serwis Zdrowie

Borelioza to podstępna choroba, która potrafi się rozwijać w naszym organizmie latami, przynosząc wiele powikłań – również pod kątem serca. A choć do powikłań kardiologicznych po zakażeniu boreliozą dochodzi stosunkowo rzadko, to jeśli już wystąpią, potrafią być bardzo groźne. O tym, czym mogą się objawiać powikłania sercowe przy boreliozie, które badania pomagają w rozpoznaniu choroby oraz jak się przed nią chronić opowiada dr n.med. Iwona Banasiewicz-Szkróbka, Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca Centrum Sercowo-Naczyniowe w Tychach, Grupa American Heart of Poland.
Wakacje to dla wielu z nas okazja do spędzania wolnego czasu na łonie natury. Podczas letniej beztroski warto jednak pamiętać o zagrożeniach, które mogą na nas czyhać na łące lub w lesie. Mowa tu np. o kleszczach, których ukąszenie może się wiązać z zakażeniem boreliozą. 

Jak zaznacza dr Banasiewicz-Szkróbka, powikłania sercowe przy zakażeniu boreliozą nie należą do szczególnie częstych i zazwyczaj dotyczą one sytuacji, w których choroba nie była odpowiednio wcześnie leczona. W Europie szacuje się, że występują one z częstotliwością od 0,3 do 4%. Warto jednak mieć się na baczności, bo w wielu wypadkach mogą się one okazać groźne dla zdrowia.

Najczęściej powikłania sercowe boreliozy występują w fazie przewlekłej choroby, a zatem po ok. roku od zakażenia. Mówimy wówczas o możliwości wystąpienia zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia osierdzia, zapalania wsierdzia, występowania różnego rodzaju arytmii, a także kardiomiopatii rozstrzeniowej. Zakażenie boreliozą może doprowadzić do chorób każdej struktury, która występuje w sercu – tłumaczy.

Kto jest szczególnie narażony na powikłania kardiologiczne przy boreliozie?
Na wystąpienie tego typu powikłań wystawione są przede wszystkim te osoby, które nie odkryły w odpowiednim czasie ugryzienia przez kleszcza (a tak często bywa) i nie rozpoczęły leczenia we wczesnym okresie rozwoju choroby, co spowodowało, że weszła ona w fazę przewlekłą. Szczególną ostrożnością powinny się wykazywać przy tym osoby starsze oraz dzieci.

Statystyki niestety pokazują, że zakażenie boreliozą rośnie u dzieci, pomimo wysiłków, które są wkładane na rzecz większej świadomości oraz zapobiegania tej chorobie. Jest to dosyć alarmująca sytuacja, gdyż powikłania sercowe u dzieci mogą występować tak samo jak u dorosłych, a częściej przy tym pojawiają się u nich inne objawy: ze strony skóry, układu stawowego oraz przede wszystkim układu nerwowego – mówi Iwona Banasiewicz-Szkróbka. – Musimy wiedzieć, że objawy u każdego dziecka mogą być zupełnie inne, a dzieci nie zawsze potrafią je sprecyzować. Mogą to być problemy żołądkowo-jelitowe, zespół nadpobudliwości ruchowej, czy też zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Zatem zapobieganie boreliozie u dzieci powinno być priorytetem dla dorosłych, gdyż leczenie tej choroby u młodych pacjentów jest ciężkim wyzwaniem – podkreśla.
 
Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?
Pacjent, u którego wystąpiło zaatakowanie serca przez krętki borrelia, prezentuje bardzo szeroki wachlarz objawów. Jak tłumaczy ekspertka z Grupy American Heart of Poland, może to być po prostu uczucie dużego zmęczenia i zła tolerancja wysiłku, ale również ból w klatce piersiowej, nieregularne lub szybkie bicie serca czy duszności. Czasem mamy do czynienia z bólem zamostkowym o charakterze kłującym oraz obrzękami nóg i kostek. Przy kardiomiopatii rozstrzeniowej będzie to przede wszystkim zwiększenie liczby oddechów, a także zawroty głowy.

Jakie badania warto wykonać?
Przed postawieniem diagnozy powikłań kardiologicznych na skutek boreliozy niezbędne jest wykluczenie innych poważnych schorzeń, które mogą się manifestować podobnymi objawami. Na przykład ogólne zmęczenie może być oznaką choroby nowotworowej, a ból w klatce piersiowej – zawału mięśnia sercowego. Zaburzenia rytmu serca mogą z kolei oznaczać również problemy z tarczycą.

– Zatem zanim postawimy rozpoznanie, że mamy do czynienia z kardiologicznymi powikłaniami boreliozy, musimy dokładnie przeskanować i zrobić badania całego organizmu. Badania, które warto wykonać przy podejrzeniu powikłań sercowych boreliozy, to na pewno zwykłe EKG, a następnie przedłużony zapis EKG. Pamiętajmy, że powikłania po boreliozie w przypadku serca często są związane z procesem przewodzenia i mogą powodować różnego rodzaju bloki. A te wykryjemy monitorując pracę mięśnia sercowego przed dłuższy odcinek czasu. Wśród zalecanych badań znajdziemy też testy wysiłkowe oraz badanie echokardiograficzne. Pomocny będzie także rezonans magnetyczny serca, ale jest to badanie trudniej dostępne – mówi dr Banasiewicz-Szkróbka.

Jak zapobiegać powikłaniom sercowym boreliozy?
– Aby zmniejszyć do absolutnego minimum ryzyko wystąpienia powikłań sercowych boreliozy powinniśmy przede wszystkim zadbać o to, by nie zostać ugryzionym przez kleszcza. Wybierając się na tereny zalesione zakładajmy długie spodnie i zakryte buty, tak aby faktura tego ubioru była śliska, wtedy kleszcze będą miały problem z poruszaniem się po nim. Poza tym po każdym spacerze powinniśmy dokładnie sprawdzić skórę i jak najszybciej usunąć kleszcze, które wbiły się w skórę, pamiętając przy tym, by robić to w sposób prawidłowy, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności – wyjaśnia kardiolożka.

Przed wyjściem z domu warto też spryskać swoje ubranie i odsłonięte fragmenty skóry odpowiednim środkiem odstraszającym kleszcze. Pamiętajmy przy tym, by uważać przy wyborze takich repelentów, ponieważ nie wszystkie mogą być stosowane u noworodków i małych dzieci. Pamiętajmy też, by absolutnie nie bagatelizować objawów, które mogą wskazywać na boreliozę i jak najszybciej skonsultować się w takiej sytuacji z lekarzem, ponieważ im dłużej krętki borrelia działają nieleczone w naszym organizmie, tym większe mogą siać spustoszenie.
 
Grupa American Heart of Poland (Grupa AHoP) zapewnia pacjentom w ponad 20 ośrodkach medycznych w całym kraju kompleksową, ciągłą, wielospecjalistyczną i nowoczesną opiekę medyczną, integrującą edukację prozdrowotną, profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz rehabilitację w zakresie chorób cywilizacyjnych. Jest obecnie liderem na rynku usług sercowo-naczyniowych w Centralnej Europie, zapewniając ponad 175 tysiącom pacjentów rocznie na terenie całego kraju dostęp do najwyższej klasy procedur medycznych, również w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Należące do nas podmioty realizują 50 tysięcy hospitalizacji rocznie, związanych z zabiegami wieńcowymi, co plasuje nas na pierwszym miejscu w kraju.

źródło: AHoP
Borelioza to podstępna choroba, która potrafi się rozwijać w naszym organizmie latami, przynosząc wiele powikłań – również pod kątem serca. A choć do powikłań kardiologicznych po zakażeniu boreliozą dochodzi stosunkowo rzadko, to jeśli już wystąpią, potrafią być bardzo groźne. O tym, czym mogą się objawiać powikłania sercowe przy boreliozie, które badania pomagają w rozpoznaniu choroby oraz jak się przed nią chronić opowiada dr n.med. Iwona Banasiewicz-Szkróbka, Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca Centrum Sercowo-Naczyniowe w Tychach, Grupa American Heart of Poland.
Wakacje to dla wielu z nas okazja do spędzania wolnego czasu na łonie natury. Podczas letniej beztroski warto jednak pamiętać o zagrożeniach, które mogą na nas czyhać na łące lub w lesie. Mowa tu np. o kleszczach, których ukąszenie może się wiązać z zakażeniem boreliozą. 

Jak zaznacza dr Banasiewicz-Szkróbka, powikłania sercowe przy zakażeniu boreliozą nie należą do szczególnie częstych i zazwyczaj dotyczą one sytuacji, w których choroba nie była odpowiednio wcześnie leczona. W Europie szacuje się, że występują one z częstotliwością od 0,3 do 4%. Warto jednak mieć się na baczności, bo w wielu wypadkach mogą się one okazać groźne dla zdrowia.

Najczęściej powikłania sercowe boreliozy występują w fazie przewlekłej choroby, a zatem po ok. roku od zakażenia. Mówimy wówczas o możliwości wystąpienia zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia osierdzia, zapalania wsierdzia, występowania różnego rodzaju arytmii, a także kardiomiopatii rozstrzeniowej. Zakażenie boreliozą może doprowadzić do chorób każdej struktury, która występuje w sercu – tłumaczy.

Kto jest szczególnie narażony na powikłania kardiologiczne przy boreliozie?
Na wystąpienie tego typu powikłań wystawione są przede wszystkim te osoby, które nie odkryły w odpowiednim czasie ugryzienia przez kleszcza (a tak często bywa) i nie rozpoczęły leczenia we wczesnym okresie rozwoju choroby, co spowodowało, że weszła ona w fazę przewlekłą. Szczególną ostrożnością powinny się wykazywać przy tym osoby starsze oraz dzieci.

Statystyki niestety pokazują, że zakażenie boreliozą rośnie u dzieci, pomimo wysiłków, które są wkładane na rzecz większej świadomości oraz zapobiegania tej chorobie. Jest to dosyć alarmująca sytuacja, gdyż powikłania sercowe u dzieci mogą występować tak samo jak u dorosłych, a częściej przy tym pojawiają się u nich inne objawy: ze strony skóry, układu stawowego oraz przede wszystkim układu nerwowego – mówi Iwona Banasiewicz-Szkróbka. – Musimy wiedzieć, że objawy u każdego dziecka mogą być zupełnie inne, a dzieci nie zawsze potrafią je sprecyzować. Mogą to być problemy żołądkowo-jelitowe, zespół nadpobudliwości ruchowej, czy też zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Zatem zapobieganie boreliozie u dzieci powinno być priorytetem dla dorosłych, gdyż leczenie tej choroby u młodych pacjentów jest ciężkim wyzwaniem – podkreśla.
 
Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?
Pacjent, u którego wystąpiło zaatakowanie serca przez krętki borrelia, prezentuje bardzo szeroki wachlarz objawów. Jak tłumaczy ekspertka z Grupy American Heart of Poland, może to być po prostu uczucie dużego zmęczenia i zła tolerancja wysiłku, ale również ból w klatce piersiowej, nieregularne lub szybkie bicie serca czy duszności. Czasem mamy do czynienia z bólem zamostkowym o charakterze kłującym oraz obrzękami nóg i kostek. Przy kardiomiopatii rozstrzeniowej będzie to przede wszystkim zwiększenie liczby oddechów, a także zawroty głowy.

Jakie badania warto wykonać?
Przed postawieniem diagnozy powikłań kardiologicznych na skutek boreliozy niezbędne jest wykluczenie innych poważnych schorzeń, które mogą się manifestować podobnymi objawami. Na przykład ogólne zmęczenie może być oznaką choroby nowotworowej, a ból w klatce piersiowej – zawału mięśnia sercowego. Zaburzenia rytmu serca mogą z kolei oznaczać również problemy z tarczycą.

– Zatem zanim postawimy rozpoznanie, że mamy do czynienia z kardiologicznymi powikłaniami boreliozy, musimy dokładnie przeskanować i zrobić badania całego organizmu. Badania, które warto wykonać przy podejrzeniu powikłań sercowych boreliozy, to na pewno zwykłe EKG, a następnie przedłużony zapis EKG. Pamiętajmy, że powikłania po boreliozie w przypadku serca często są związane z procesem przewodzenia i mogą powodować różnego rodzaju bloki. A te wykryjemy monitorując pracę mięśnia sercowego przed dłuższy odcinek czasu. Wśród zalecanych badań znajdziemy też testy wysiłkowe oraz badanie echokardiograficzne. Pomocny będzie także rezonans magnetyczny serca, ale jest to badanie trudniej dostępne – mówi dr Banasiewicz-Szkróbka.

Jak zapobiegać powikłaniom sercowym boreliozy?
– Aby zmniejszyć do absolutnego minimum ryzyko wystąpienia powikłań sercowych boreliozy powinniśmy przede wszystkim zadbać o to, by nie zostać ugryzionym przez kleszcza. Wybierając się na tereny zalesione zakładajmy długie spodnie i zakryte buty, tak aby faktura tego ubioru była śliska, wtedy kleszcze będą miały problem z poruszaniem się po nim. Poza tym po każdym spacerze powinniśmy dokładnie sprawdzić skórę i jak najszybciej usunąć kleszcze, które wbiły się w skórę, pamiętając przy tym, by robić to w sposób prawidłowy, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności – wyjaśnia kardiolożka.

Przed wyjściem z domu warto też spryskać swoje ubranie i odsłonięte fragmenty skóry odpowiednim środkiem odstraszającym kleszcze. Pamiętajmy przy tym, by uważać przy wyborze takich repelentów, ponieważ nie wszystkie mogą być stosowane u noworodków i małych dzieci. Pamiętajmy też, by absolutnie nie bagatelizować objawów, które mogą wskazywać na boreliozę i jak najszybciej skonsultować się w takiej sytuacji z lekarzem, ponieważ im dłużej krętki borrelia działają nieleczone w naszym organizmie, tym większe mogą siać spustoszenie.
 
Grupa American Heart of Poland (Grupa AHoP) zapewnia pacjentom w ponad 20 ośrodkach medycznych w całym kraju kompleksową, ciągłą, wielospecjalistyczną i nowoczesną opiekę medyczną, integrującą edukację prozdrowotną, profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz rehabilitację w zakresie chorób cywilizacyjnych. Jest obecnie liderem na rynku usług sercowo-naczyniowych w Centralnej Europie, zapewniając ponad 175 tysiącom pacjentów rocznie na terenie całego kraju dostęp do najwyższej klasy procedur medycznych, również w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Należące do nas podmioty realizują 50 tysięcy hospitalizacji rocznie, związanych z zabiegami wieńcowymi, co plasuje nas na pierwszym miejscu w kraju.

źródło: AHoP