Medicalpress
Migrena należy do najczęstszych chorób neurologicznych. Choć dostępnych jest wiele metod leczenia, nie wszyscy pacjenci uzyskują zadowalającą kontrolę objawów. Dlatego naukowcy poszukują terapii, które mogłyby uzupełniać standardowe leczenie. Wyniki nowego badania zaprezentowanego podczas kongresu Federation of European Neuroscience Societies (FENS) Forum 2026 sugerują, że akupunktura ucha może zmniejszać nasilenie bólu migrenowego i ograniczać jego wpływ na codzienne funkcjonowanie. 
Czym jest aurikuloterapia?

Aurikuloterapia, nazywana również akupunkturą ucha, polega na stymulowaniu określonych punktów znajdujących się na małżowinie usznej. W badaniu wykorzystano półtrwałe igły umieszczane w punktach związanych z leczeniem migreny, a następnie nasiona gorczycy, które miały utrzymywać stymulację między kolejnymi sesjami.

Badacze chcieli sprawdzić, czy taka forma terapii może zmniejszyć ból migrenowy oraz poprawić codzienne funkcjonowanie pacjentek cierpiących na przewlekłą migrenę.

Randomizowane badanie z grupą kontrolną

Badanie przeprowadził zespół kierowany przez Fernandę Belle z University of Southern Santa Catarina (UNISUL) w Brazylii.

Do badania włączono 68 kobiet z rozpoznaną przewlekłą migreną. Wszystkie doświadczały napadów bólu głowy przez co najmniej 15 dni w miesiącu.

Uczestniczki losowo przydzielono do jednej z dwóch grup. Pierwsza otrzymywała aurikuloterapię zgodnie z protokołem leczenia migreny, natomiast w drugiej wykonywano zabieg pozorowany (sham), polegający na stymulacji punktów na uchu niezwiązanych z migreną.

Pacjentki nie wiedziały, do której grupy zostały zakwalifikowane. Oceniający wyniki również nie znali przydziału uczestniczek, co ograniczało ryzyko błędu.

Łącznie wykonano osiem sesji terapeutycznych w ciągu ośmiu tygodni.

Ból zmniejszył się w obu grupach

Nasilenie bólu oceniano za pomocą Kwestionariusza Bólu McGilla, natomiast wpływ migreny na codzienne życie przy użyciu skali HIT-6. Oceny przeprowadzano przed rozpoczęciem terapii, bezpośrednio po jej zakończeniu oraz po 30 dniach.

W grupie poddanej aurikuloterapii średni wynik oceny bólu zmniejszył się z 50,5 punktu przed rozpoczęciem leczenia do 44,7 po zakończeniu terapii oraz do 41 punktów po 30 dniach obserwacji. Oznaczało to zmniejszenie nasilenia bólu o około 11% po zakończeniu leczenia i o 18% miesiąc później.

Poprawę odnotowano jednak również w grupie otrzymującej zabieg pozorowany. Tam średni wynik zmniejszył się z 50,2 do 44,3 punktu po zakończeniu terapii i do 43,9 punktu po 30 dniach.

Podobnie wyglądały wyniki dotyczące wpływu migreny na codzienne funkcjonowanie. W obu grupach odnotowano poprawę wynoszącą około 8–10%.

Nie wykazano przewagi nad zabiegiem pozorowanym

Choć poprawa była widoczna, nie stwierdzono statystycznie istotnej różnicy pomiędzy grupą otrzymującą aurikuloterapię a grupą poddaną zabiegowi pozorowanemu. Oznacza to, że na podstawie obecnych wyników nie można jednoznacznie stwierdzić, że akupunktura ucha działa skuteczniej niż placebo.

Jak podkreśla Fernanda Belle: 
„Obie grupy poprawiały się z upływem czasu, co może sugerować, że sama stymulacja małżowiny usznej – nawet niespecyficzna – może wpływać na odczuwanie bólu. Na obecnym etapie nie możemy jednak stwierdzić, że aurikuloterapia była skuteczniejsza od zabiegu pozorowanego.”

Jednocześnie badaczka zaznacza, że efekt zmniejszenia bólu był bardziej wyraźny w grupie poddanej właściwej aurikuloterapii, dlatego badania będą kontynuowane z udziałem większej liczby uczestniczek.

Badacze obserwowali również zmiany w pracy mózgu

Oprócz oceny objawów naukowcy analizowali także zmiany zachodzące w korze przedczołowej mózgu przy użyciu hemoencefalografii (HEG). Jest to nieinwazyjna metoda wykorzystująca spektroskopię bliskiej podczerwieni do oceny przepływu krwi i utlenowania tkanek mózgowych.
W trakcie badania zaobserwowano zmiany poziomu utlenowania kory przedczołowej, jednak również w tym przypadku nie udało się wykazać jednoznacznych różnic pomiędzy obiema grupami.

Zdaniem autorów jest to jednak cenna obserwacja, pokazująca możliwość obiektywnego monitorowania zmian czynności mózgu u osób z przewlekłą migreną.

Dlaczego akupunktura ucha może działać?

Autorzy podkreślają, że mechanizm działania aurikuloterapii nadal nie jest do końca poznany.

Małżowina uszna jest unerwiona przez gałęzie nerwu błędnego, nerwu trójdzielnego oraz nerwów szyjnych, które uczestniczą w regulacji odczuwania bólu, reakcji autonomicznych i procesów zapalnych.

Jedna z hipotez zakłada, że stymulacja tych struktur może wpływać na tzw. oś neuroimmunologiczną – system wzajemnej komunikacji pomiędzy układem nerwowym i odpornościowym – modulując procesy związane z przewlekłym bólem i nadwrażliwością.

Potrzebne są kolejne badania

Autorzy podkreślają, że przedstawione wyniki mają charakter wstępny i pochodzą z trwającego projektu badawczego. Analizy zostaną powtórzone po włączeniu większej liczby uczestniczek.

Do wyników odniosła się również prof. Christina Dalla z National and Kapodistrian University of Athens, która nie brała udziału w badaniu. Zwróciła uwagę, że dobrze zaprojektowane randomizowane badania dotyczące metod wspomagających leczenie migreny są nadal rzadkością.
Ekspertka podkreśliła jednocześnie, że nawet jeśli skuteczność aurikuloterapii zostanie potwierdzona w przyszłości, będzie ona mogła stanowić jedynie uzupełnienie standardowego leczenia migreny, a nie jego zastępstwo.

Na obecnym etapie wyniki są więc obiecujące, ale nie pozwalają jeszcze uznać akupunktury ucha za metodę o potwierdzonej skuteczności w leczeniu przewlekłej migreny. Odpowiedzi na to pytanie mają przynieść kolejne, większe badania.

Źródło: Federation of European Neuroscience Societies (FENS); Ear acupuncture may reduce migraine pain, study suggests News Medical Life Sciences
Migrena może utrudniać nie tylko pracę, naukę czy codzienne obowiązki, ale także prowadzenie samochodu. W badaniu Mig-Drive, opublikowanym w Scientific Reports, ponad 70% kierowców z migreną deklarowało, że przynajmniej raz doświadczyło bólu głowy podczas jazdy. Objawom często towarzyszyły spadek koncentracji, niepokój i drażliwość, a trudne warunki drogowe, ostre światło, hałas czy intensywne zapachy mogły dodatkowo nasilać dolegliwości.
Migrena a prowadzenie samochodu

Prowadzenie auta wymaga stałej uwagi, szybkiego reagowania, przetwarzania wielu bodźców jednocześnie oraz dobrej koordynacji wzrokowo-ruchowej. Dla osób z migreną może to być szczególnie obciążające, ponieważ choroba często wiąże się z nadwrażliwością na światło, dźwięki, zapachy, ruch czy bodźce wzrokowe.

Autorzy badania podkreślają, że wpływ migreny na prowadzenie pojazdów pozostaje niedostatecznie rozpoznany zarówno w praktyce klinicznej, jak i w regulacjach dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Ponad 1300 kierowców z migreną

Badanie miało charakter wieloośrodkowy i przekrojowy. Objęło 2522 osoby z rozpoznaną migreną, z których 1333 miały aktywną historię prowadzenia samochodu. Średnia wieku kierowców wynosiła 36,75 roku, a 64,4% stanowiły kobiety.

Dane zbierano od maja do lipca 2024 roku w 40 ośrodkach, a ankiety przeprowadzało 57 neurologów podczas bezpośrednich rozmów z pacjentami.

Uczestników pytano m.in. o charakter migreny, objawy pojawiające się podczas jazdy, sytuacje drogowe nasilające dolegliwości, sposoby radzenia sobie z bólem, ograniczenie lub zaprzestanie prowadzenia auta oraz historię wypadków.

Ból głowy podczas jazdy nie był rzadkością

Kierowcy z migreną doświadczali bólu głowy średnio podczas 13% przejazdów. Aż 70,6% badanych przyznało, że przynajmniej raz w życiu wystąpił u nich ból głowy podczas prowadzenia samochodu.

Ataki pojawiające się w czasie jazdy trwały średnio 3,36 godziny. Ich nasilenie oceniano przeciętnie na 6 punktów, przy ogólnym nasileniu bólu migrenowego na poziomie 7,5 punktu.

Dla części pacjentów migrena realnie wpływała na mobilność. Z powodu choroby 1,7% badanych całkowicie przestało prowadzić samochód, a 9,2% ograniczyło częstotliwość jazdy.

Spadek koncentracji, niepokój i drażliwość

Najczęstszym problemem zgłaszanym podczas bólu głowy za kierownicą był spadek uwagi. Wskazało go 69% kierowców. Kolejne często zgłaszane objawy to niepokój lub pobudzenie, które występowały u 66% badanych, oraz drażliwość, zgłaszana przez 56% uczestników.

Autorzy badania zwracają uwagę, że właśnie tego typu objawy mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa jazdy. Migrena nie jest bowiem wyłącznie bólem głowy, ale zaburzeniem obejmującym także przetwarzanie bodźców, koncentrację i reakcję na otoczenie.

Co najbardziej przeszkadzało kierowcom?

W obecności bólu głowy kierowcy z migreną byli bardziej wrażliwi na różne warunki drogowe i środowiskowe. Szczególnie obciążające okazywały się trudne warunki pogodowe, takie jak śnieg, lód czy mgła.

Wśród czynników mogących wywoływać lub nasilać ból głowy podczas jazdy wymieniano m.in. ostre światło słoneczne padające z przodu, światła LED, światła drogowe, sygnały świetlne, dźwięki syren, hałas w ruchu ulicznym, głośną muzykę, zapach paliwa, dym papierosowy, korki oraz nierówne lub kręte drogi.

Szczególne znaczenie miały bodźce świetlne. Autorzy badania wskazują, że jasne światło słoneczne było jednym z najczęściej zgłaszanych czynników nasilających migrenę podczas jazdy.

Jak kierowcy radzili sobie z migreną?

Najczęściej stosowaną strategią było przyjęcie leków przeciwbólowych lub leków stosowanych w napadzie migreny, w tym tryptanów. Takie działanie deklarowało 58,8% badanych.

Ponad połowa kierowców, 51,9%, wyłączała muzykę, a 47,7% zakładało okulary przeciwsłoneczne. Część osób ograniczała ekspozycję na bodźce, starała się odpocząć lub przerwać jazdę.

Niepokojące jest jednak to, że 17,7% uczestników badania przyznało, że podczas napadu migreny kontynuowało jazdę bez podejmowania żadnych środków ostrożności.

Migrena i bezpieczeństwo na drodze

W badaniu 17,6% kierowców z migreną zgłosiło udział w co najmniej jednym wypadku drogowym w poprzednim roku. Autorzy podkreślają jednak, że wyniki należy interpretować ostrożnie. Badanie opierało się na deklaracjach pacjentów, nie obejmowało grupy kontrolnej i nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że migrena bezpośrednio powoduje wypadki.

Analizy wskazały natomiast, że ból głowy podczas jazdy może pośrednio zwiększać ryzyko poprzez nasilenie wrażliwości na warunki drogowe i bodźce z otoczenia. Wśród kierowców, którzy mieli wypadek, średnia wieku była niższa niż u osób bez takiej historii.

Autorzy zwrócili też uwagę na szczególne grupy pacjentów, m.in. osoby z migreną przewlekłą, migreną z aurą oraz migreną przedsionkową, u których określone objawy mogą dodatkowo wpływać na komfort i bezpieczeństwo prowadzenia pojazdu.

Temat, o którym warto rozmawiać z lekarzem

Zdaniem autorów badania migrena powinna być postrzegana nie tylko jako zespół bólowy, ale także jako zaburzenie neurosensoryczne, które może wpływać na złożone czynności wymagające uwagi, koordynacji i szybkiego reagowania.

W praktyce oznacza to, że pacjenci z migreną powinni rozmawiać z lekarzem nie tylko o częstotliwości i nasileniu napadów, ale także o tym, jak choroba wpływa na codzienne funkcjonowanie — w tym prowadzenie samochodu.

Eksperci podkreślają, że ocena zdolności do prowadzenia pojazdów powinna być indywidualna i uwzględniać profil objawów pacjenta, typ migreny, obecność zawrotów głowy, zaburzeń widzenia, nadwrażliwości na światło oraz skuteczność leczenia.

Potrzebne są dalsze badania

Autorzy zaznaczają, że badanie miało ograniczenia. Zostało przeprowadzone w warunkach szpitalnych, bez udziału zdrowej grupy kontrolnej, a dane dotyczące jazdy i wypadków pochodziły z samoopisów pacjentów. Nie wykonywano również obiektywnych pomiarów w symulatorze jazdy ani testów neuropsychologicznych w czasie rzeczywistym.

Mimo to wyniki pokazują, że wpływ migreny na prowadzenie samochodu może być niedoceniany. Lepsza edukacja pacjentów, rozmowa o strategiach radzenia sobie z objawami oraz dostosowanie zaleceń do indywidualnego przebiegu choroby mogą pomóc ograniczyć ryzyko i poprawić jakość życia osób z migreną.

Źródło: Genc H, Ghouri R, Ozdemir AA, Ozge A, Dikmen PY, Ekizoglu E, Uc EY, Tasdelen B, Bolay H, Baykan B; Mig-Drive Study Group. Assessing the relationships between migraine and driving risks, challenges and coping strategies. Scientific Reports. 2026;16:19522.
Migrena nie jest „zwykłym bólem głowy”. To przewlekła choroba neurologiczna, która potrafi odebrać młodym ludziom zdolność do pracy, chęć planowania przyszłości i zakładania rodziny. Choć nowoczesne leczenie pozwala skutecznie kontrolować chorobę, dla większości pacjentów w Polsce pozostaje ono poza realnym zasięgiem.
Migrena dla laików to taki silniejszy „zwykły ból głowy”: coś uciążliwego, ale niekoniecznie poważnego, co można przeczekać z lekiem przeciwbólowym w ręku. Tymczasem z perspektywy neurologii i samych chorych migrena jest przewlekłą chorobą neurologiczną, która realnie odbiera ludziom zdolność do normalnego życia. W Polsce dotyka nawet czterech milionów osób, a jej konsekwencje wykraczają daleko poza sferę zdrowia, wpływając na decyzje życiowe, sytuację zawodową i rodzinną. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) od lat umieszcza migrenę w czołówce chorób najbardziej negatywnie wpływających na jakość życia. Wśród wszystkich chorób zajmuje trzecie miejsce jako przyczyna wyłączania ludzi z aktywnego życia zawodowego i społecznego.

Jak podkreśla Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, migrena jest jedną z najczęstszych chorób neurologicznych – dotyka około 15 proc. populacji. Jej przyczyny nie są do końca poznane, dlatego zaliczana jest do tzw. idiopatycznych bólów głowy. Nie potrafimy jej wyleczyć raz na zawsze. Możemy jednak – i powinniśmy – skutecznie ją leczyć i kontrolować.

Największe nasilenie choroby przypada na okres szczytowej aktywności życiowej: między 25. a 35. rokiem życia. Migrena dotyczy przede wszystkim kobiet w wieku 20-50 lat, choć chorują także mężczyźni. Dla wielu pacjentek to właśnie choroba staje się jednym z niewidzialnych czynników wpływających na decyzje o macierzyństwie. Obawa przed utratą samodzielności, częstą absencją w pracy czy niemożnością sprawowania opieki nad dzieckiem sprawia, że migrena przestaje być wyłącznie problemem medycznym, a zaczyna determinować rzeczywistość.

„Charakterystyczną cechą migreny jest jej napadowość. Pomiędzy napadami pacjenci często czują się zupełnie zdrowi. Sam napad bywa jednak doświadczeniem skrajnie inwalidyzującym. Silnemu, zazwyczaj pulsującemu bólowi głowy towarzyszy nadwrażliwość na światło i dźwięki, nudności, wymioty, a nawet nasilanie się bólu przy najprostszej aktywności ruchowej, takiej jak chodzenie czy wchodzenie po schodach” – tłumaczy prof. Kułakowska. „W praktyce oznacza to całkowite wyłączenie z życia zawodowego i rodzinnego. Chory szuka ciszy, ciemności i snu, który często przerywa atak” – dodaje.

Jak podkreślano podczas „Forum bólów głowy”, konferencji z udziałem specjalistów z całego kraju, szczególnie dramatyczną postacią choroby jest migrena przewlekła. Rozpoznaje się ją wtedy, gdy ból głowy występuje przez co najmniej 15 dni w miesiącu, z czego przynajmniej 8 dni spełnia kryteria bólu migrenowego. W Polsce cierpi na nią kilkaset tysięcy osób, głównie w wieku produkcyjnym.

Jednym z kluczowych wyzwań, zdaniem lekarzy, jest niedostateczne rozpoznawanie migreny. Choć jej diagnostyka opiera się na kryteriach klinicznych i w rękach neurologa jest stosunkowo prosta, wielu pacjentów latami funkcjonuje z błędnym rozpoznaniem „zwykłych bólów głowy”. Tymczasem – jak podkreśla prof. Kułakowska – migrena to choroba neurologiczna i powinna być rozpoznawana oraz prowadzona właśnie przez neurologów. Brak właściwej diagnozy oznacza brak właściwego leczenia, a to zwiększa ryzyko przejścia migreny epizodycznej w postać przewlekłą.

To szczególnie istotne, ponieważ już przy czterech napadach migreny w miesiącu zaleca się włączenie leczenia profilaktycznego. Nieleczona lub źle leczona migrena może bowiem prowadzić do trwałych zmian w ośrodkowym układzie nerwowym i paradoksalnie zwiększać częstość napadów. Wczesna interwencja nie jest więc luksusem, ale inwestycją w przyszłe zdrowie pacjenta.

Współczesna medycyna dysponuje szerokim wachlarzem możliwości terapeutycznych. Leczenie migreny obejmuje nie tylko przerywanie napadów, ale także profilaktykę. W tej pierwszej grupie mieszczą się zarówno klasyczne leki przeciwbólowe, jak i preparaty dedykowane migrenie, takie jak tryptany czy nowsze: gepanty. W cięższych postaciach choroby kluczowe znaczenie ma jednak leczenie zapobiegające napadom, które może diametralnie zmienić życie pacjenta.

Dostępne obecnie nowoczesne terapie profilaktyczne – w tym toksyna botulinowa oraz przeciwciała monoklonalne anty-CGRP – potrafią istotnie zmniejszyć liczbę dni z bólem głowy w miesiącu. U części chorych redukcja napadów sięga 50 procent, u niektórych dochodzi wręcz do ich całkowitego ustąpienia. Migrena, choć pozostaje chorobą na całe życie, może być dzięki nim skutecznie kontrolowana.

Problem, jaki podnoszono na „Forum bólów głowy”, polega jednak na tym, że w Polsce nowoczesne leczenie migreny przewlekłej jest dostępne niemal wyłącznie w ramach programu lekowego. Program ten, choć sam w sobie jest ogromnym krokiem naprzód, obarczony jest licznymi ograniczeniami administracyjnymi i organizacyjnymi. Jak wskazują dane, leczony jest w nim zaledwie niewielki odsetek pacjentów spełniających kryteria – kilka tysięcy osób.

Zdaniem prof. Kułakowskiej program wymaga pilnych zmian. Migrena jest chorobą przewlekłą, a tymczasem obecne zapisy ograniczają możliwość powrotu pacjenta do programu do dwóch razy w życiu. To rozwiązanie trudne do obrony zarówno medycznie, jak i etycznie, ponieważ u wielu chorych po przerwaniu skutecznej terapii dochodzi do nawrotu ciężkich objawów. Jak podkreśla ekspertka: leczenie, które działa, zostaje im po prostu odebrane.

Jak sygnalizują neurolodzy, jeszcze poważniejszym problemem jest brak refundacji leków stosowanych w migrenie epizodycznej i w profilaktyce poza programami lekowymi. Nowoczesne preparaty, w tym gepanty, są kosztowne i w całości finansowane z kieszeni pacjentów.

„Obowiązujące przepisy refundacyjne sprawiają, że nawet częściowa refundacja – na przykład 30-procentowa – bywa niemożliwa ze względów formalnych. W rezultacie wielu pacjentów nie korzysta z terapii, bo po prostu nie może sobie na nią pozwolić” – mówi prof. Kułakowska.

Zdaniem ekspertów zgromadzonych na „Forum bólów głowy”: z perspektywy systemu ochrony zdrowia to krótkowzroczność. Migrena generuje ogromne koszty pośrednie: absencję chorobową, spadek produktywności i obciążenie systemu świadczeń społecznych. Skuteczne leczenie profilaktyczne przynosi nie tylko poprawę jakości życia chorych, ale także realne korzyści ekonomiczne. Pacjent, który nie ma napadów, pracuje, płaci podatki i pełni swoje role społeczne.

Eksperci coraz głośniej podnoszą argument, że refundacja nowoczesnych leków profilaktycznych w ramach refundacji aptecznej byłaby rozwiązaniem korzystnym zarówno dla pacjentów, jak i dla państwa. Pozwoliłaby dotrzeć do znacznie większej grupy chorych, odciążyć programy lekowe i zmniejszyć niewidzialne koszty migreny, które dziś ponosimy wszyscy.

Migrena nie jest fanaberią ani „kobiecą przypadłością”. To ciężka, przewlekła choroba neurologiczna, która – jeśli pozostaje nieleczona – potrafi zrujnować życie. Właściwie rozpoznana i skutecznie leczona może jednak przestać być wyrokiem. Warunkiem jest dostęp do nowoczesnej terapii i system refundacyjny, który uwzględnia nie tylko koszty leków, ale także realne koszty braku leczenia.

 
Źródło informacji: PAP MediaRoom

Dla części osób z migreną zapach świeżych perfum, detergentów czy dym papierosowy nie są neutralnym elementem codzienności. W trakcie napadu migreny lub tuż przed nim mogą być odbierane jako wyjątkowo intensywne, drażniące albo wręcz trudne do zniesienia. U niektórych pacjentów określone wonie bywają także wskazywane jako czynnik poprzedzający lub wyzwalający ból głowy.

Zjawisko to określane jest mianem osmofobii – nadwrażliwości lub awersji wobec zapachów związanych z migreną. Nie chodzi wyłącznie o silniejsze odczuwanie woni. Charakterystyczne jest również to, że zapachy normalnie odbierane jako neutralne lub przyjemne mogą podczas napadu stać się nieprzyjemne i nasilać dyskomfort. W części publikacji pojęcie to pojawia się obok hiperosmii, czyli zwiększonej wrażliwości węchowej, choć oba zjawiska nie są tożsame.

Choć częściej mówi się o nadwrażliwości na światło czy dźwięki, reakcja na zapachy nie należy do rzadkości. Z opublikowanego w 2025 roku przeglądu systematycznego i metaanalizy obejmujących 58 badań z udziałem ponad 22 tys. pacjentów wynika, że niemal połowa osób z migreną doświadcza osmofobii. Ponad 40 proc. wskazuje natomiast konkretne zapachy jako potencjalny czynnik wyzwalający napad.

Perfumy najczęściej wskazywanym czynnikiem 

Najczęściej zgłaszanym czynnikiem zapachowym były perfumy – wskazało je 65 proc. pacjentów zgłaszających zapach jako wyzwalacz migreny. Dym tytoniowy lub inne rodzaje dymu wymieniało 36,3 proc., a środki czystości, wybielacze i chemiczne zapachy – 29 proc. Badacze zauważają, że choć określone substancje zapachowe są często wskazywane przez pacjentów, mechanizmy odpowiedzialne za tę zależność pozostają nie do końca poznane.

Metaanaliza wykazała również, że osoby doświadczające osmofobii częściej zgłaszały inne objawy sensoryczne związane z migreną. Dotyczyło to przede wszystkim nadwrażliwości na światło (fotofobii), nudności oraz aury migrenowej. Nie stwierdzono natomiast wyraźnego związku z nadwrażliwością na dźwięki.

Czy reakcja na zapachy może pomóc w rozpoznaniu migreny?

Autorzy pracy zwracają uwagę na możliwe znaczenie diagnostyczne tego objawu. Migrena nadal bywa mylona z bólem zatokowym, zwłaszcza gdy pacjent zgłasza jednocześnie uczucie zatkania nosa, wyciek wydzieliny czy uczucie rozpierania w obrębie twarzy. Tymczasem – jak przypominają badacze – wcześniejsze analizy wskazywały, że wielu pacjentów przekonanych o zatokowym charakterze bólu głowy w rzeczywistości spełnia kryteria rozpoznania migreny.

W ocenie autorów pytanie o reakcję na zapachy może stanowić dodatkowy element wywiadu lekarskiego, szczególnie u pacjentów zgłaszających nawracające bóle głowy o niejednoznacznym charakterze. Jednocześnie podkreślają oni, że rzeczywista częstość występowania osmofobii może być trudna do precyzyjnego oszacowania. Do analizy włączano badania różniące się definicją objawu, a większość danych pochodziła z deklaracji pacjentów, bez zastosowania obiektywnych testów oceniających funkcję węchu.

Badacze wskazują również na potrzebę dalszych analiz dotyczących mechanizmów neurologicznych łączących migrenę z reakcją na zapachy. Jedna z hipotez zakłada udział połączeń między układem trójdzielnym odpowiedzialnym za przewodzenie bodźców bólowych a korą węchową, jednak zależności te nie zostały dotychczas jednoznacznie wyjaśnione.

Indywidualne czynniki wyzwalające mają znaczenie 

U części pacjentów identyfikacja zapachów nasilających dolegliwości staje się elementem codziennego radzenia sobie z chorobą. Specjaliści zajmujący się migreną zwracają uwagę, że pomocne może być obserwowanie indywidualnych czynników wyzwalających napad – np. poprzez prowadzenie dzienniczka migrenowego – oraz ograniczanie ekspozycji na konkretne bodźce zapachowe, jeśli pacjent zauważa powtarzalną zależność. W praktyce może to oznaczać wybór bezzapachowych środków czystości lub kosmetyków, częstsze wietrzenie pomieszczeń czy unikanie szczególnie drażniących zapachów w okresach zwiększonej podatności na napady. 

Źródło: Briggs EE, Shah AH, Nguyen SA i wsp. Osmophobia in Patients With Migraine: A Systematic Review and Meta-Analysis, 2025, DOI: 10.1002/wjo2.70069
Fotofobia jest jednym z najbardziej charakterystycznych objawów migreny, ale słowo światłowstręt tylko częściowo oddaje to, czego doświadczają pacjenci. U wielu osób z migreną ekspozycja na światło może nasilać ból głowy, wywoływać dyskomfort, drażliwość, nudności, zmęczenie, zawroty głowy, uczucie napięcia, łzawienie albo ogólną potrzebę wycofania się z jasnego otoczenia. Dla części pacjentów obciążające są także migotanie, kontrastowe wzory, pasy czy intensywne zestawienia kolorów.
Dlatego fotofobię w migrenie coraz częściej rozumie się szerzej: nie jako prostą reakcję oka na światło, ale jako złożoną odpowiedź układu nerwowego na bodźce świetlne i wzrokowe. W efekcie osoba z migreną może czuć się gorzej w centrum handlowym, przy ekranie komputera, pod określonym typem oświetlenia, na tle kontrastowych wzorów albo w pomieszczeniu, które dla innych osób wydaje się zupełnie neutralne. 

Fotofobia nie jest jednym objawem

W literaturze fotofobia bywa definiowana różnie: jako nieprawidłowa wrażliwość na światło, ból lub dyskomfort oka pod wpływem światła, nasilenie bólu głowy przez światło albo szerzej jako awersja do światła. W migrenie to ostatnie ujęcie wydaje się szczególnie istotne, ponieważ doświadczenie pacjenta często wykracza poza sam ból.

Światło może zwiększać intensywność bólu głowy, ale może też uruchamiać szerszą reakcję organizmu. U części pacjentów pojawia się nie tylko potrzeba zasłonięcia oczu czy przejścia do ciemniejszego pomieszczenia, lecz także nudności, senność, zmęczenie, uczucie rozdrażnienia, niepokój, zawroty głowy, łzawienie, suchość w ustach, przyspieszone bicie serca, uczucie duszności albo napięcia. Takie objawy sugerują, że w fotofobii uczestniczą nie tylko drogi wzrokowe, lecz także szlaki związane z bólem, układem autonomicznym, emocjami i regulacją rytmu snu oraz czuwania.

Może się więc zdarzać, że pacjent unika światła także wtedy, gdy nie wiąże go bezpośrednio z nasileniem bólu głowy. Ekspozycja na światło może być odbierana jako nieprzyjemna, obciążająca i męcząca, a u części osób uruchamiać szerszą reakcję dyskomfortu. 

Gdy światło spotyka się z bólem

Jednym z ważnych mechanizmów fotofobii w migrenie jest interakcja między drogami wzrokowymi a układem odpowiedzialnym za ból.

Proces ten zaczyna się już na poziomie siatkówki. Oprócz czopków i pręcików, które odpowiadają za klasyczne widzenie, znajdują się w niej komórki zwojowe zawierające melanopsynę. Reagują one przede wszystkim na natężenie światła i uczestniczą m.in. w regulacji rytmu dobowego oraz odruchu źrenicznego, ale także w przekazywaniu informacji o świetle do głębszych struktur mózgu – niezależnie od świadomego widzenia obrazów.

Sygnały świetlne z siatkówki mogą następnie docierać do neuronów wzgórza uczestniczących w przetwarzaniu bodźców bólowych. W czasie napadu migreny sygnały bólowe pochodzą m.in. ze struktur unerwianych przez układ trójdzielno-naczyniowy i są przekazywane przez pień mózgu do wzgórza, a następnie do kory mózgowej, gdzie powstaje świadome odczucie bólu.

Oznacza to, że informacje wzrokowe i sygnały bólowe mogą być integrowane w obrębie tych samych struktur ośrodkowego układu nerwowego. W sytuacji, gdy neurony te są już pobudzone w przebiegu napadu migreny, dodatkowa stymulacja świetlna może prowadzić do dalszego zwiększenia ich aktywności i nasilenia percepcji bólu.

W trakcie napadu migreny nawet typowe bodźce, takie jak światło dzienne, ekran telefonu czy oświetlenie w pomieszczeniu, mogą być odbierane jako wyjątkowo trudne do tolerowania. 

Dlaczego wzory, migotanie i kontrasty mogą być tak męczące?

Osoby z migreną mogą reagować nie tylko na jasność, ale też na migotanie, wzory i kontrasty barwne, czyli bodźce wymagające bardziej zaawansowanego przetwarzania w mózgu.

W migrenie problemem może być nie tylko ilość światła, ale także jego struktura. Migotanie, pasy, regularne wzory, ostre kontrasty czy intensywne zestawienia kolorystyczne mogą powodować dyskomfort, ponieważ silnie angażują korę wzrokową.

U osób z migreną kora mózgowa, zwłaszcza obszary odpowiedzialne za analizę bodźców wzrokowych, może wykazywać zwiększoną pobudliwość. Oznacza to, że pewne bodźce są przetwarzane intensywniej, mniej efektywnie albo z większym kosztem dla układu nerwowego. Dlatego to, co dla jednej osoby jest tylko wzorem na koszuli, migoczącym światłem albo kontrastową grafiką, dla pacjenta z migreną może stać się realnym źródłem przeciążenia.

Podobnie działa migotanie. Nawet jeśli nie zawsze jest świadomie zauważane, może być rejestrowane przez układ nerwowy. Dlatego niektóre źródła sztucznego światła, ekrany albo dynamiczne obrazy mogą być dla osób z migreną bardziej obciążające.

Podwzgórze, emocje i objawy autonomiczne

Światło może wpływać także na struktury mózgu związane z regulacją funkcji autonomicznych i emocjonalnych. Szczególne znaczenie ma tu podwzgórze, które uczestniczy m.in. w regulacji snu, czuwania, apetytu, pragnienia, temperatury ciała oraz reakcji współczulnych i przywspółczulnych.

W tym kontekście ekspozycja na światło podczas migreny może wiązać się nie tylko z nasileniem bólu, ale również z pojawieniem się takich objawów jak nudności, senność, zmęczenie, ziewanie, uczucie rozdrażnienia, niepokoju, napięcia, zawroty głowy czy łzawienie. Fotofobia może więc obejmować reakcję całego organizmu, a nie tylko dyskomfort wzrokowy. 

Dlaczego to ma znaczenie w praktyce?

Migrena nie jest wyłącznie bólem głowy. To choroba układu nerwowego, w której często występuje nadwrażliwość na bodźce: światło, dźwięk, zapach, ruch, dotyk czy zmiany rytmu dobowego. Fotofobia jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych przejawów tej nadwrażliwości.

Szersze rozumienie fotofobii może pomóc lepiej rozmawiać o migrenie i jej objawach. Warto zwrócić uwagę na to, jakie bodźce nasilają dolegliwości u konkretnej osoby: jasne światło, światło słoneczne, ekran, migotanie, kontrastowe wzory, galerie handlowe, jazda samochodem nocą, światła LED, określone kolory, szybko zmieniający się obraz czy praca przy komputerze.

Nie chodzi jednak o całkowite unikanie bodźców wzrokowych. W niektórych przypadkach nadmierne ograniczanie ekspozycji na światło może wiązać się z większą wrażliwością. Kluczowe jest raczej rozpoznanie indywidualnych czynników obciążających i lepsze dopasowanie codziennego funkcjonowania, leczenia oraz strategii niefarmakologicznych.

Źródła:
Burstein R, Noseda R, Fulton AB. The Neurobiology of Photophobia. Journal of Neuro-Ophthalmology. 2019;39(1):94–102. doi: 10.1097/WNO.0000000000000766.
Wilkins AJ, Haigh SM, Mahroo OA, Plant GT. Photophobia in migraine: A symptom cluster? Cephalalgia. 2021;41(11–12):1240–1248. doi: 10.1177/03331024211014633.