Medicalpress
Migrena może utrudniać nie tylko pracę, naukę czy codzienne obowiązki, ale także prowadzenie samochodu. W badaniu Mig-Drive, opublikowanym w Scientific Reports, ponad 70% kierowców z migreną deklarowało, że przynajmniej raz doświadczyło bólu głowy podczas jazdy. Objawom często towarzyszyły spadek koncentracji, niepokój i drażliwość, a trudne warunki drogowe, ostre światło, hałas czy intensywne zapachy mogły dodatkowo nasilać dolegliwości.
Migrena a prowadzenie samochodu

Prowadzenie auta wymaga stałej uwagi, szybkiego reagowania, przetwarzania wielu bodźców jednocześnie oraz dobrej koordynacji wzrokowo-ruchowej. Dla osób z migreną może to być szczególnie obciążające, ponieważ choroba często wiąże się z nadwrażliwością na światło, dźwięki, zapachy, ruch czy bodźce wzrokowe.

Autorzy badania podkreślają, że wpływ migreny na prowadzenie pojazdów pozostaje niedostatecznie rozpoznany zarówno w praktyce klinicznej, jak i w regulacjach dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Ponad 1300 kierowców z migreną

Badanie miało charakter wieloośrodkowy i przekrojowy. Objęło 2522 osoby z rozpoznaną migreną, z których 1333 miały aktywną historię prowadzenia samochodu. Średnia wieku kierowców wynosiła 36,75 roku, a 64,4% stanowiły kobiety.

Dane zbierano od maja do lipca 2024 roku w 40 ośrodkach, a ankiety przeprowadzało 57 neurologów podczas bezpośrednich rozmów z pacjentami.

Uczestników pytano m.in. o charakter migreny, objawy pojawiające się podczas jazdy, sytuacje drogowe nasilające dolegliwości, sposoby radzenia sobie z bólem, ograniczenie lub zaprzestanie prowadzenia auta oraz historię wypadków.

Ból głowy podczas jazdy nie był rzadkością

Kierowcy z migreną doświadczali bólu głowy średnio podczas 13% przejazdów. Aż 70,6% badanych przyznało, że przynajmniej raz w życiu wystąpił u nich ból głowy podczas prowadzenia samochodu.

Ataki pojawiające się w czasie jazdy trwały średnio 3,36 godziny. Ich nasilenie oceniano przeciętnie na 6 punktów, przy ogólnym nasileniu bólu migrenowego na poziomie 7,5 punktu.

Dla części pacjentów migrena realnie wpływała na mobilność. Z powodu choroby 1,7% badanych całkowicie przestało prowadzić samochód, a 9,2% ograniczyło częstotliwość jazdy.

Spadek koncentracji, niepokój i drażliwość

Najczęstszym problemem zgłaszanym podczas bólu głowy za kierownicą był spadek uwagi. Wskazało go 69% kierowców. Kolejne często zgłaszane objawy to niepokój lub pobudzenie, które występowały u 66% badanych, oraz drażliwość, zgłaszana przez 56% uczestników.

Autorzy badania zwracają uwagę, że właśnie tego typu objawy mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa jazdy. Migrena nie jest bowiem wyłącznie bólem głowy, ale zaburzeniem obejmującym także przetwarzanie bodźców, koncentrację i reakcję na otoczenie.

Co najbardziej przeszkadzało kierowcom?

W obecności bólu głowy kierowcy z migreną byli bardziej wrażliwi na różne warunki drogowe i środowiskowe. Szczególnie obciążające okazywały się trudne warunki pogodowe, takie jak śnieg, lód czy mgła.

Wśród czynników mogących wywoływać lub nasilać ból głowy podczas jazdy wymieniano m.in. ostre światło słoneczne padające z przodu, światła LED, światła drogowe, sygnały świetlne, dźwięki syren, hałas w ruchu ulicznym, głośną muzykę, zapach paliwa, dym papierosowy, korki oraz nierówne lub kręte drogi.

Szczególne znaczenie miały bodźce świetlne. Autorzy badania wskazują, że jasne światło słoneczne było jednym z najczęściej zgłaszanych czynników nasilających migrenę podczas jazdy.

Jak kierowcy radzili sobie z migreną?

Najczęściej stosowaną strategią było przyjęcie leków przeciwbólowych lub leków stosowanych w napadzie migreny, w tym tryptanów. Takie działanie deklarowało 58,8% badanych.

Ponad połowa kierowców, 51,9%, wyłączała muzykę, a 47,7% zakładało okulary przeciwsłoneczne. Część osób ograniczała ekspozycję na bodźce, starała się odpocząć lub przerwać jazdę.

Niepokojące jest jednak to, że 17,7% uczestników badania przyznało, że podczas napadu migreny kontynuowało jazdę bez podejmowania żadnych środków ostrożności.

Migrena i bezpieczeństwo na drodze

W badaniu 17,6% kierowców z migreną zgłosiło udział w co najmniej jednym wypadku drogowym w poprzednim roku. Autorzy podkreślają jednak, że wyniki należy interpretować ostrożnie. Badanie opierało się na deklaracjach pacjentów, nie obejmowało grupy kontrolnej i nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że migrena bezpośrednio powoduje wypadki.

Analizy wskazały natomiast, że ból głowy podczas jazdy może pośrednio zwiększać ryzyko poprzez nasilenie wrażliwości na warunki drogowe i bodźce z otoczenia. Wśród kierowców, którzy mieli wypadek, średnia wieku była niższa niż u osób bez takiej historii.

Autorzy zwrócili też uwagę na szczególne grupy pacjentów, m.in. osoby z migreną przewlekłą, migreną z aurą oraz migreną przedsionkową, u których określone objawy mogą dodatkowo wpływać na komfort i bezpieczeństwo prowadzenia pojazdu.

Temat, o którym warto rozmawiać z lekarzem

Zdaniem autorów badania migrena powinna być postrzegana nie tylko jako zespół bólowy, ale także jako zaburzenie neurosensoryczne, które może wpływać na złożone czynności wymagające uwagi, koordynacji i szybkiego reagowania.

W praktyce oznacza to, że pacjenci z migreną powinni rozmawiać z lekarzem nie tylko o częstotliwości i nasileniu napadów, ale także o tym, jak choroba wpływa na codzienne funkcjonowanie — w tym prowadzenie samochodu.

Eksperci podkreślają, że ocena zdolności do prowadzenia pojazdów powinna być indywidualna i uwzględniać profil objawów pacjenta, typ migreny, obecność zawrotów głowy, zaburzeń widzenia, nadwrażliwości na światło oraz skuteczność leczenia.

Potrzebne są dalsze badania

Autorzy zaznaczają, że badanie miało ograniczenia. Zostało przeprowadzone w warunkach szpitalnych, bez udziału zdrowej grupy kontrolnej, a dane dotyczące jazdy i wypadków pochodziły z samoopisów pacjentów. Nie wykonywano również obiektywnych pomiarów w symulatorze jazdy ani testów neuropsychologicznych w czasie rzeczywistym.

Mimo to wyniki pokazują, że wpływ migreny na prowadzenie samochodu może być niedoceniany. Lepsza edukacja pacjentów, rozmowa o strategiach radzenia sobie z objawami oraz dostosowanie zaleceń do indywidualnego przebiegu choroby mogą pomóc ograniczyć ryzyko i poprawić jakość życia osób z migreną.

Źródło: Genc H, Ghouri R, Ozdemir AA, Ozge A, Dikmen PY, Ekizoglu E, Uc EY, Tasdelen B, Bolay H, Baykan B; Mig-Drive Study Group. Assessing the relationships between migraine and driving risks, challenges and coping strategies. Scientific Reports. 2026;16:19522.
Od 3 czerwca dzieci i młodzież do 16. roku życia poruszające się rowerami oraz hulajnogami elektrycznymi mają obowiązek jazdy w kasku ochronnym. Za nieprzestrzeganie nowych przepisów przewidziano mandat w wysokości 100 zł. Zmiana ma poprawić bezpieczeństwo najmłodszych użytkowników jednośladów, jednak eksperci podkreślają, że skuteczna ochrona dzieci wymaga nie tylko regulacji prawnych, ale także systematycznej edukacji i kształtowania bezpiecznych nawyków.
Od 3 czerwca osoby do 16. roku życia korzystające z rowerów i hulajnóg elektrycznych będą miały obowiązek jazdy w kasku. Za jego brak będzie groził mandat w wysokości 100 zł. To kolejna regulacja, która ma na celu zwiększenie ochrony nieletnich użytkowników jednośladów, bo wypadki z ich udziałem wciąż zdarzają się zbyt często. Eksperci podkreślają jednak, że same przepisy nie wystarczą i potrzebna jest praktyczna edukacja dotycząca bezpieczeństwa.

– W 2025 roku mieliśmy blisko 6 tys. zdarzeń z udziałem rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych, w tym blisko 1,1 tys. wypadków z udziałem osób do 17. roku życia – mówi agencji Newseria nadkom. Emilia Kosma, ekspertka Wydziału Profilaktyki Społecznej z Biura Prewencji Komendy Głównej Policji.

Dane KGP wskazują, że sprawcami części tych zdarzeń byli niepełnoletni rowerzyści (221 osób w wieku 0–17 lat) oraz użytkownicy hulajnóg elektrycznych (596 osób w wieku 7–17 lat). Najwięcej wypadków z ich udziałem Policja odnotowuje w czasie wakacji, których rozpoczęcie zbiega się z wejściem w życie obowiązku noszenia kasku.

Ministerstwo Infrastruktury wskazuje, że urazy głowy stanowią jedną trzecią wszystkich obrażeń użytkowników hulajnóg elektrycznych, a jazda bez kasku zwiększa ryzyko ciężkich urazów głowy, w tym urazowego uszkodzenia mózgu. Dane europejskiego raportu Trendline współfinansowanego przez Unię Europejską wskazują, że w Polsce kask zakłada zaledwie połowa rowerzystów do 14. roku życia i niemal jedna czwarta spośród tych, którzy ukończyli 15 lat. To jedne z najniższych wyników w Unii Europejskiej.

– Niestety Polacy nie są na szczycie listy państw w Unii Europejskiej, których obywatele chętnie korzystają z kasków. Dlatego bardzo ważne jest to, żebyśmy edukowali dzieci, ale też dorosłych, w jaki sposób zachowywać się bezpiecznie podczas aktywności fizycznej – mówi Justyna Rysiak, prezeska Fundacji MultiSport.

Obowiązek jazdy w kasku to kolejna regulacja, która ma wzmocnić ochronę niepełnoletnich użytkowników jednośladów. W marcu tego roku wprowadzono przepisy, które zabraniają użytkowania hulajnóg elektrycznych dzieciom do 13. roku życia poza strefą zamieszkania i bez nadzoru dorosłego opiekuna.

– Wierzymy, że przepisy realnie wpłyną na bezpieczeństwo, ale mamy też świadomość, że potrzebujemy edukacji. Według naszych badań blisko 60 proc. Polaków twierdzi, że ten temat powinien być częściej obecny w szkole. Jest on wprawdzie w podstawie programowej, ale wiemy, że nie zawsze nauczyciele mają dobre materiały na wyciągnięcie ręki, żeby przeprowadzić ciekawe dla dzieci lekcje. Stąd nasz pomysł na MultiBezpieczeństwo i przekazanie im gotowych scenariuszy lekcji – mówi Justyna Rysiak.

Program MultiBezpieczeństwo powstał we współpracy Fundacji MultiSport m.in. z Policją, Komendą Główną Straży Pożarnej i Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym (WOPR). Obejmuje siedem scenariuszy lekcji dotyczących bezpieczeństwa na drodze, nad wodą, w domu i w przestrzeni miejskiej.

– Program MultiBezpieczeństwo daje nauczycielom bezpłatne scenariusze lekcji i pokazuje, jak rozmawiać z dziećmi o bezpieczeństwie w sposób ciekawy i angażujący – mówi prezeska Fundacji MultiSport. – Materiały trafiły już do 14 tys. szkół podstawowych i skorzystało z nich ponad 650 nauczycieli.

Lekcje programu dotyczą sytuacji, z którymi dzieci spotykają się na co dzień. Zamiast tradycyjnych wykładów wykorzystują gry edukacyjne, analizę konkretnych sytuacji i ćwiczenia praktyczne. Eksperci zwracają uwagę, że dzieci nie powinny się uczyć zasad bezpieczeństwa wyłącznie poprzez zakazy i ostrzeżenia.

– Rodzice i nauczyciele powinni zmienić komunikację i zaprzestać języka, który buduje ograniczenia: nie ruszaj, nie dotykaj, nie wolno. To komunikaty, które uczą nas unikania kary, a nie uczą budowania nawyków. Zasady bezpieczeństwa to nie tabliczka mnożenia, której nauczę się na pamięć. Nie możemy jej traktować jako wyznacznik tego, co robić, bo to musi być odruch – tłumaczy Ilona Gregorczyk, ekspertka edukacyjna programu MultiBezpieczeństwo z Fundacji MultiSport.

Jak podkreśla, dzieci powinny umieć rozpoznać zagrożenie, przeanalizować sytuację i adekwatnie na nią zareagować. Dlatego ważniejsze niż wpajanie zasad jest pokazanie, dlaczego coś się może wydarzyć, jakie zagrożenia się z tym wiążą i jakie mogą być tego skutki. W dodatku potrzebna jest odpowiednia forma takiego przekazu, dostosowana do możliwości dzieci.

 Stąd metoda multisensoryczna, która została wprowadzona w naszym projekcie, aby móc poprzez ruch, emocje, gry edukacyjne i symulacje przeprowadzić ucznia przez dosyć trudne zagadnienia, ale takie, które nie będą wyłącznie instrukcją użytkowania, ale będą się odnosić do ich własnych doświadczeń – mówi Ilona Gregorczyk.

 Program MultiBezpieczeństwo wpisuje się w codzienną pracę szkoły, można go realizować na godzinach wychowawczych i zawiera wszystkie potrzebne elementy, żeby wyposażyć dzieci w praktyczną i teoretyczną wiedzę na temat bezpieczeństwa – mówi Agnieszka Cieniuszek, nauczycielka i wicedyrektorka Szkoły Podstawowej nr 366 w Warszawie. – Dzieci dziś mają dużą wiedzę teoretyczną, są w stanie wyrecytować wszystkie zasady, natomiast nie zawsze w praktyce o nich pamiętają. Dlatego przypominanie i korzystanie z różnych aktywnych programów jest bardzo ważne.

Okazją do rozmów i lekcji na temat bezpieczeństwa są zbliżające się wakacje, kiedy dzieci mają więcej czasu na aktywność fizyczną, ale też więcej przestrzeni do samodzielności.

– W wakacje część dzieci, zwłaszcza starszych, może coraz częściej przebywać samodzielnie. Dzieci nie zawsze wiedzą, jak postępować w sytuacji zagrożenia, dlatego rodzice i nauczyciele powinni rozmawiać z nimi o zasadach wzywania pomocy i potencjalnych zagrożeniach w domu – mówi sekc. Mariola Główka z Wydziału Prasowego Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej. – Dom kojarzy nam się z bezpieczeństwem, spokojem, ale to może uśpić naszą czujność na potencjalne niebezpieczne zdarzenia. Warto pamiętać, że np. podłączenie wielu urządzeń do jednej listwy, zaśnięcie obok ładującego się urządzenia pod poduszką, tuż obok głowy, może stwarzać wiele niebezpieczeństw.

– Jeśli jesteśmy nad morzem czy na kąpieliskach, zwracajmy dzieciom uwagę, żeby nie oddalały się za bardzo od miejsca, w którym plażujemy, żeby nigdy nie wchodziły do wody same, tylko zawsze pod opieką dorosłego. Powinniśmy się też kąpać tylko w miejscach do tego dozwolonych, czyli strzeżonych kąpieliskach – przypomina Patryk Znamirowski z WOPR.

Jak podkreśla, choć wiedza na temat bezpieczeństwa nad wodą rośnie, WOPR co roku podejmuje setki interwencji. W ubiegłym roku od kwietnia do września utonęło w Polsce 200 osób, w tym 12 dzieci.

Eksperci wskazują, że uczenie dzieci zasad bezpieczeństwa może być dobrą okazją dla rodziców do odświeżenia swojej wiedzy na ten temat. Z badania przeprowadzonego przez Fundację MultiSport wynika, że co trzeci dorosły Polak nie zna zasad udzielania pomocy dzieciom w sytuacji zagrożenia.

Źródło: Newseria

W słoneczne dni Oddział Ratunkowy Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku nie zaznaje spokoju. „Kiedy jest ładna pogoda, to nie ma dyżuru w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku, żeby nie trafiło tam dziecko po wypadku na hulajnodze elektrycznej” – informuje szpital. Skala problemu skłoniła lekarzy do zorganizowania konferencji prasowej, podczas której – wspólnie z podlaską policją – zaapelowali o rozwagę, przestrzeganie przepisów i natychmiastowe działania edukacyjne.
Statystyki są alarmujące. Tylko w pierwszym półroczu 2025 roku w UDSK odnotowano 26 ciężkich wypadków z udziałem dzieci korzystających z hulajnóg elektrycznych, które wymagały hospitalizacji. W całym 2024 roku było ich 38. Problem narasta, a lekarze nie kryją niepokoju.

„Pierwszy raz, odkąd pamiętam, mamy sytuację na naszym Oddziale Intensywnej Terapii, że nie mieliśmy wczoraj miejsc. Musieliśmy organizować dodatkowe stanowiska, które mamy zaplanowane tylko do sytuacji tzw. zdarzeń masowych. Nie pamiętam w swojej karierze zawodowej, żebyśmy mieli taki problem” – powiedziała podczas konferencji prof. Anna Wasilewska, dyrektor UDSK.

Skutki wypadków bywają dramatyczne. „Na wczorajszym dyżurze przyjęliśmy do oddziału dwójkę pacjentów. Jeden w stanie ciężkim po urazie głowy i twarzoczaszki, drugi tylko poobijany, miał dużo więcej szczęścia. Młodszy 8-latek, starszy to 12-latek. W tym roku już mieliśmy kilku pacjentów, którzy byli operowani z powodu urazu czaszkowo-mózgowego, krwiaków wewnątrzczaszkowych, albo byli operowani z powodu pęknięcia śledziony po uderzeniu w kierownicę. Są to urazy, które bezpośrednio zagrażają życiu tych dzieci. A samo ich leczenie jest bardzo skomplikowane i długotrwałe. Niestety takie urazy bardzo często pozostawiają trwały ślad w przyszłości, jakieś deficyty neurologiczne, niedowłady, zaburzenia mowy, czasem zaburzenia widzenia. Ten problem cały czas się nasila, bo hulajnogi są coraz szybsze” – mówił prof. Adam Hermanowicz, kierownik Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej UDSK.

O tym, jak niebezpieczna może być jazda na elektrycznej hulajnodze, świadczy przypadek pacjenta, który – jak sam twierdził – jeździł z prędkością 80 km/h. Policjanci zatrzymali niedawno w Białymstoku użytkownika poruszającego się z prędkością 90 km/h. „Pochwalił się mundurowym, że najszybciej jechał 99 km/h”.

Równie mocno przemawiają dane przedstawione przez dr. Tomasza Guszczyna, kierownika Kliniki Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej UDSK: „W ciągu 10 lat liczba hospitalizacji z powodu urazów na hulajnogach w Stanach Zjednoczonych wzrosła 169 razy! Druga rzecz: zwykłe hulajnogi generowały w 55 procentach otarcia i skręcenia, w 16 procentach złamania, w ponad 20 procentach stłuczenia głowy. Natomiast hulajnogi elektryczne w 55 procentach generują złamania kończyn górnych i są to złamania wysokoenergetyczne. To są złamania trzonów kości przedramienia, złamania łokcia, bardzo niebezpieczne u dzieci, są złamania kości ramiennej”. Dr Guszczyn zwrócił uwagę, że 80% urazów dotyczy osób korzystających z hulajnóg wypożyczanych, a „aż 97 % osób nie używa kasku”.

O skali problemu mówi również podlaska policja – 80 procent uczestników wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych to osoby poniżej 18 roku życia.

Zasady korzystania z tych pojazdów są jasno określone. „Hulajnoga elektryczna bez względu na to, gdzie się porusza, nie może jechać z prędkością większą niż 20 km na godzinę” – przypomina mł. insp. Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji. W miejscach, gdzie obowiązuje ograniczenie do 20 km/h, można poruszać się po jezdni. W pozostałych przypadkach należy korzystać z chodnika lub ścieżki rowerowej – odpowiednio dostosowując prędkość.

Prawo również jasno precyzuje, kto i gdzie może korzystać z hulajnóg. „Dzieci poniżej 10 roku życia na hulajnogach elektrycznych mogą jeździć tylko pod opieką dorosłych i tylko na obszarach zamkniętych, np. wewnętrzne drogi na osiedlach zamkniętych (nie mogą jechać chodnikiem lub ścieżką rowerową!). Osoby starsze – do 18 roku – muszą posiadać stosowne uprawnienia, np. kartę rowerową”.

Przewożenie innych osób lub bagaży na hulajnodze również jest zabronione. „Jadąc hulajnogą pod żadnym pozorem nie wolno nam przewozić pasażerów. A niestety zauważamy takie obrazki z życia codziennego, że nawet trzy osoby potrafią poruszać się jedną hulajnogą elektryczną. Nie możemy też wozić bagaży, czyli na przykład nie możemy na hulajnodze mieć zawieszonej torby z zakupami, kiedy wracamy ze sklepu” – dodał Tomasz Krupa.

Chociaż używanie kasku wciąż nie jest obowiązkowe, to wkrótce może się to zmienić. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego podjęła decyzję o konieczności wprowadzenia obowiązku stosowania kasku przez dzieci i młodzież do 16. roku życia podczas jazdy na rowerze, hulajnodze elektrycznej lub innym urządzeniu transportu osobistego.

Lekarze i policjanci są zgodni: ten problem wymaga natychmiastowych działań – nie tylko legislacyjnych, ale przede wszystkim edukacyjnych. Bo dziś w szpitalnych statystykach kryją się konkretne dzieci i ich dramaty – i coraz częściej są to dramaty możliwe do uniknięcia.

Źródło: Uniwersytet Medyczny w Białymstoku