Medicalpress
Od 3 czerwca dzieci i młodzież do 16. roku życia korzystające z rowerów, hulajnóg elektrycznych oraz innych urządzeń transportu osobistego muszą obowiązkowo używać kasków ochronnych. Za nieprzestrzeganie nowych przepisów przewidziano mandat w wysokości 100 zł. Zmiana ma poprawić bezpieczeństwo najmłodszych użytkowników jednośladów, jednak eksperci podkreślają, że same regulacje prawne nie rozwiążą problemu.
Dane Komendy Głównej Policji pokazują, że w 2025 roku doszło do blisko 6 tys. zdarzeń z udziałem rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych. Wśród nich było około 1,1 tys. wypadków z udziałem osób poniżej 17. roku życia.

– W 2025 roku mieliśmy blisko 6 tys. zdarzeń z udziałem rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych, w tym blisko 1,1 tys. wypadków z udziałem osób do 17. roku życia – wskazuje nadkom. Emilia Kosma z Biura Prewencji Komendy Głównej Policji.

Najwięcej takich zdarzeń odnotowywanych jest w okresie wakacyjnym, kiedy dzieci częściej korzystają z rowerów i hulajnóg, a jednocześnie spędzają więcej czasu poza domem bez bezpośredniego nadzoru dorosłych.

Urazy głowy należą do najpoważniejszych konsekwencji wypadków

Ministerstwo Infrastruktury zwraca uwagę, że urazy głowy stanowią około jednej trzeciej wszystkich obrażeń użytkowników hulajnóg elektrycznych. Jazda bez kasku zwiększa ryzyko ciężkich urazów czaszkowo-mózgowych, które mogą prowadzić do trwałej niepełnosprawności lub zagrożenia życia.

Jednocześnie dane europejskiego projektu Trendline wskazują, że Polska należy do krajów o stosunkowo niskim poziomie korzystania z kasków ochronnych. Kask nosi jedynie około połowa rowerzystów do 14. roku życia i niespełna jedna czwarta starszych nastolatków.

Eksperci podkreślają, że skuteczność nowych regulacji będzie zależała nie tylko od kontroli i egzekwowania przepisów, ale przede wszystkim od budowania nawyków bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwa trzeba uczyć w praktyce

Zdaniem specjalistów dzieci często znają zasady ruchu drogowego i potrafią je wymienić, jednak nie zawsze stosują je w codziennych sytuacjach.

Dlatego coraz większy nacisk kładzie się na edukację opartą na ćwiczeniach praktycznych, analizie rzeczywistych sytuacji oraz rozwijaniu umiejętności oceny ryzyka. Chodzi nie tylko o znajomość przepisów, ale również o wykształcenie odruchów pozwalających odpowiednio reagować w sytuacjach zagrożenia.

Eksperci przypominają również, że wraz ze zbliżającymi się wakacjami warto rozmawiać z dziećmi nie tylko o bezpieczeństwie na drodze, ale także o zasadach zachowania nad wodą, w domu czy podczas samodzielnego spędzania czasu.

Według badań przywoływanych przez Fundację MultiSport niemal co trzeci dorosły Polak deklaruje, że nie zna zasad udzielania pomocy dziecku w sytuacji zagrożenia. Pokazuje to, że edukacja dotycząca bezpieczeństwa powinna obejmować nie tylko najmłodszych, ale również ich rodziców i opiekunów.

Nowe przepisy dotyczące obowiązkowych kasków są więc kolejnym elementem poprawy bezpieczeństwa dzieci. Specjaliści zgodnie podkreślają jednak, że największe znaczenie będzie miało codzienne utrwalanie właściwych nawyków oraz konsekwentne stosowanie zasad bezpieczeństwa zarówno przez dzieci, jak i dorosłych.

Źródło: Newseria, Komenda Główna Policji, Ministerstwo Infrastruktury

Od 3 czerwca dzieci i młodzież do 16. roku życia poruszające się rowerami oraz hulajnogami elektrycznymi mają obowiązek jazdy w kasku ochronnym. Za nieprzestrzeganie nowych przepisów przewidziano mandat w wysokości 100 zł. Zmiana ma poprawić bezpieczeństwo najmłodszych użytkowników jednośladów, jednak eksperci podkreślają, że skuteczna ochrona dzieci wymaga nie tylko regulacji prawnych, ale także systematycznej edukacji i kształtowania bezpiecznych nawyków.
Od 3 czerwca osoby do 16. roku życia korzystające z rowerów i hulajnóg elektrycznych będą miały obowiązek jazdy w kasku. Za jego brak będzie groził mandat w wysokości 100 zł. To kolejna regulacja, która ma na celu zwiększenie ochrony nieletnich użytkowników jednośladów, bo wypadki z ich udziałem wciąż zdarzają się zbyt często. Eksperci podkreślają jednak, że same przepisy nie wystarczą i potrzebna jest praktyczna edukacja dotycząca bezpieczeństwa.

– W 2025 roku mieliśmy blisko 6 tys. zdarzeń z udziałem rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych, w tym blisko 1,1 tys. wypadków z udziałem osób do 17. roku życia – mówi agencji Newseria nadkom. Emilia Kosma, ekspertka Wydziału Profilaktyki Społecznej z Biura Prewencji Komendy Głównej Policji.

Dane KGP wskazują, że sprawcami części tych zdarzeń byli niepełnoletni rowerzyści (221 osób w wieku 0–17 lat) oraz użytkownicy hulajnóg elektrycznych (596 osób w wieku 7–17 lat). Najwięcej wypadków z ich udziałem Policja odnotowuje w czasie wakacji, których rozpoczęcie zbiega się z wejściem w życie obowiązku noszenia kasku.

Ministerstwo Infrastruktury wskazuje, że urazy głowy stanowią jedną trzecią wszystkich obrażeń użytkowników hulajnóg elektrycznych, a jazda bez kasku zwiększa ryzyko ciężkich urazów głowy, w tym urazowego uszkodzenia mózgu. Dane europejskiego raportu Trendline współfinansowanego przez Unię Europejską wskazują, że w Polsce kask zakłada zaledwie połowa rowerzystów do 14. roku życia i niemal jedna czwarta spośród tych, którzy ukończyli 15 lat. To jedne z najniższych wyników w Unii Europejskiej.

– Niestety Polacy nie są na szczycie listy państw w Unii Europejskiej, których obywatele chętnie korzystają z kasków. Dlatego bardzo ważne jest to, żebyśmy edukowali dzieci, ale też dorosłych, w jaki sposób zachowywać się bezpiecznie podczas aktywności fizycznej – mówi Justyna Rysiak, prezeska Fundacji MultiSport.

Obowiązek jazdy w kasku to kolejna regulacja, która ma wzmocnić ochronę niepełnoletnich użytkowników jednośladów. W marcu tego roku wprowadzono przepisy, które zabraniają użytkowania hulajnóg elektrycznych dzieciom do 13. roku życia poza strefą zamieszkania i bez nadzoru dorosłego opiekuna.

– Wierzymy, że przepisy realnie wpłyną na bezpieczeństwo, ale mamy też świadomość, że potrzebujemy edukacji. Według naszych badań blisko 60 proc. Polaków twierdzi, że ten temat powinien być częściej obecny w szkole. Jest on wprawdzie w podstawie programowej, ale wiemy, że nie zawsze nauczyciele mają dobre materiały na wyciągnięcie ręki, żeby przeprowadzić ciekawe dla dzieci lekcje. Stąd nasz pomysł na MultiBezpieczeństwo i przekazanie im gotowych scenariuszy lekcji – mówi Justyna Rysiak.

Program MultiBezpieczeństwo powstał we współpracy Fundacji MultiSport m.in. z Policją, Komendą Główną Straży Pożarnej i Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym (WOPR). Obejmuje siedem scenariuszy lekcji dotyczących bezpieczeństwa na drodze, nad wodą, w domu i w przestrzeni miejskiej.

– Program MultiBezpieczeństwo daje nauczycielom bezpłatne scenariusze lekcji i pokazuje, jak rozmawiać z dziećmi o bezpieczeństwie w sposób ciekawy i angażujący – mówi prezeska Fundacji MultiSport. – Materiały trafiły już do 14 tys. szkół podstawowych i skorzystało z nich ponad 650 nauczycieli.

Lekcje programu dotyczą sytuacji, z którymi dzieci spotykają się na co dzień. Zamiast tradycyjnych wykładów wykorzystują gry edukacyjne, analizę konkretnych sytuacji i ćwiczenia praktyczne. Eksperci zwracają uwagę, że dzieci nie powinny się uczyć zasad bezpieczeństwa wyłącznie poprzez zakazy i ostrzeżenia.

– Rodzice i nauczyciele powinni zmienić komunikację i zaprzestać języka, który buduje ograniczenia: nie ruszaj, nie dotykaj, nie wolno. To komunikaty, które uczą nas unikania kary, a nie uczą budowania nawyków. Zasady bezpieczeństwa to nie tabliczka mnożenia, której nauczę się na pamięć. Nie możemy jej traktować jako wyznacznik tego, co robić, bo to musi być odruch – tłumaczy Ilona Gregorczyk, ekspertka edukacyjna programu MultiBezpieczeństwo z Fundacji MultiSport.

Jak podkreśla, dzieci powinny umieć rozpoznać zagrożenie, przeanalizować sytuację i adekwatnie na nią zareagować. Dlatego ważniejsze niż wpajanie zasad jest pokazanie, dlaczego coś się może wydarzyć, jakie zagrożenia się z tym wiążą i jakie mogą być tego skutki. W dodatku potrzebna jest odpowiednia forma takiego przekazu, dostosowana do możliwości dzieci.

 Stąd metoda multisensoryczna, która została wprowadzona w naszym projekcie, aby móc poprzez ruch, emocje, gry edukacyjne i symulacje przeprowadzić ucznia przez dosyć trudne zagadnienia, ale takie, które nie będą wyłącznie instrukcją użytkowania, ale będą się odnosić do ich własnych doświadczeń – mówi Ilona Gregorczyk.

 Program MultiBezpieczeństwo wpisuje się w codzienną pracę szkoły, można go realizować na godzinach wychowawczych i zawiera wszystkie potrzebne elementy, żeby wyposażyć dzieci w praktyczną i teoretyczną wiedzę na temat bezpieczeństwa – mówi Agnieszka Cieniuszek, nauczycielka i wicedyrektorka Szkoły Podstawowej nr 366 w Warszawie. – Dzieci dziś mają dużą wiedzę teoretyczną, są w stanie wyrecytować wszystkie zasady, natomiast nie zawsze w praktyce o nich pamiętają. Dlatego przypominanie i korzystanie z różnych aktywnych programów jest bardzo ważne.

Okazją do rozmów i lekcji na temat bezpieczeństwa są zbliżające się wakacje, kiedy dzieci mają więcej czasu na aktywność fizyczną, ale też więcej przestrzeni do samodzielności.

– W wakacje część dzieci, zwłaszcza starszych, może coraz częściej przebywać samodzielnie. Dzieci nie zawsze wiedzą, jak postępować w sytuacji zagrożenia, dlatego rodzice i nauczyciele powinni rozmawiać z nimi o zasadach wzywania pomocy i potencjalnych zagrożeniach w domu – mówi sekc. Mariola Główka z Wydziału Prasowego Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej. – Dom kojarzy nam się z bezpieczeństwem, spokojem, ale to może uśpić naszą czujność na potencjalne niebezpieczne zdarzenia. Warto pamiętać, że np. podłączenie wielu urządzeń do jednej listwy, zaśnięcie obok ładującego się urządzenia pod poduszką, tuż obok głowy, może stwarzać wiele niebezpieczeństw.

– Jeśli jesteśmy nad morzem czy na kąpieliskach, zwracajmy dzieciom uwagę, żeby nie oddalały się za bardzo od miejsca, w którym plażujemy, żeby nigdy nie wchodziły do wody same, tylko zawsze pod opieką dorosłego. Powinniśmy się też kąpać tylko w miejscach do tego dozwolonych, czyli strzeżonych kąpieliskach – przypomina Patryk Znamirowski z WOPR.

Jak podkreśla, choć wiedza na temat bezpieczeństwa nad wodą rośnie, WOPR co roku podejmuje setki interwencji. W ubiegłym roku od kwietnia do września utonęło w Polsce 200 osób, w tym 12 dzieci.

Eksperci wskazują, że uczenie dzieci zasad bezpieczeństwa może być dobrą okazją dla rodziców do odświeżenia swojej wiedzy na ten temat. Z badania przeprowadzonego przez Fundację MultiSport wynika, że co trzeci dorosły Polak nie zna zasad udzielania pomocy dzieciom w sytuacji zagrożenia.

Źródło: Newseria

Informacja o przekroczeniu norm radonu w Szkole Podstawowej nr 5 w Jeleniej Górze mogłaby zostać potraktowana jako pojedynczy, lokalny incydent. Trzy pomieszczenia, konkretne pomiary, szybka reakcja. A jednak to zdarzenie otwiera znacznie szerszą dyskusję o bezpieczeństwie środowiskowym w miejscach, w których przebywają dzieci, oraz o tym, jak niewidzialne czynniki ryzyka funkcjonują w systemie ochrony zdrowia publicznego.
W dwóch salach lekcyjnych i sali gimnastycznej odnotowano stężenia przekraczające dopuszczalną normę 300 Bq na metr sześcienny. W niektórych przypadkach poziom radonu przekraczał 2000 Bq. To wartości, które w pierwszym odruchu mogą budzić niepokój, szczególnie w kontekście szkoły. Jednocześnie warto pamiętać, że pomiary wykonano w warunkach, które nie odzwierciedlają codziennej ekspozycji. Pomieszczenia nie były użytkowane i nie były wietrzone, co ma kluczowe znaczenie dla interpretacji wyników.

To jednak nie zmienia faktu, że radon pozostaje jednym z najbardziej niedocenianych zagrożeń środowiskowych. Jest gazem bezbarwnym i bezwonnym, nie daje żadnych sygnałów ostrzegawczych, a jednocześnie uznawany jest za jeden z głównych czynników ryzyka raka płuca, szczególnie u osób niepalących. Jego obecność w budynkach wynika z naturalnych procesów geologicznych. Przenika z gruntu do wnętrz i kumuluje się zwłaszcza w niższych kondygnacjach.

Region Jeleniej Góry nie jest w tym kontekście przypadkowy. Obszary Sudetów od lat wskazywane są jako miejsca o podwyższonym naturalnym stężeniu radonu. To oznacza, że problem nie dotyczy jednej szkoły, lecz potencjalnie wielu budynków użyteczności publicznej, w tym placówek edukacyjnych, przedszkoli czy szpitali.

Reakcja szkoły i władz lokalnych była szybka i zgodna z zaleceniami. Wprowadzono harmonogram wietrzenia, ograniczono użytkowanie wybranych pomieszczeń, rozpoczęto prace infrastrukturalne, takie jak remont piwnicy i zastosowanie hydroizolacji odpornej na radon. To działania właściwe, ale jednocześnie doraźne. Prawdziwe pytanie dotyczy tego, czy system posiada narzędzia, aby problem radonu monitorować i minimalizować w sposób systemowy, a nie reaktywny.

W Polsce temat radonu pojawia się regularnie, ale rzadko przebija się do debaty publicznej. Nie funkcjonuje powszechny program badań przesiewowych budynków, a świadomość społeczna pozostaje ograniczona. Tymczasem w wielu krajach europejskich obowiązują bardziej rygorystyczne standardy monitorowania oraz programy wsparcia dla modernizacji budynków w regionach podwyższonego ryzyka.

Przypadek Jeleniej Góry pokazuje również coś jeszcze. W ochronie zdrowia często koncentrujemy się na leczeniu chorób, podczas gdy ich źródła bywają zakorzenione w środowisku, w którym żyjemy. Radon jest tego przykładem. Nie jest chorobą, ale może być jej przyczyną. Nie wymaga wizyty u lekarza, lecz odpowiedniej wentylacji, konstrukcji budynku i świadomości ryzyka.

Dlatego ta historia nie powinna kończyć się na powtórnych pomiarach w jednej szkole. Powinna stać się impulsem do szerszej refleksji nad tym, jak traktujemy zdrowie środowiskowe i czy jesteśmy gotowi myśleć o profilaktyce w sposób wykraczający poza system ochrony zdrowia.

Źródło: Jeleniagóraonline

Wakacje to dla wielu dzieci czas swobody, zabawy i beztroski. Niestety, z punktu widzenia lekarzy oznacza to również sezon wypadków i urazów. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu liczba dzieci trafiających na oddział chirurgii urazowo-ortopedycznej rośnie w tym okresie nawet trzykrotnie. Powód? Zabawy bez zabezpieczeń, jazda bez kasku, skoki do nieznanej wody – czyli szybka zabawa, która może skończyć się długotrwałą rehabilitacją, a czasem nawet trwałym kalectwem.
„Najczęściej są to pacjenci z urazami kończyn górnych i dolnych, które powstają wskutek upadków z roweru, hulajnogi, deskorolki czy podczas zabawy na trampolinie” – mówi dr hab. Wiktor Urbański, neurochirurg i kierownik Oddziału Klinicznego Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Dziecięcej USK. „Letnie miesiące sprzyjają aktywności, ale niestety nie zawsze idzie za tym zachowanie zasad bezpieczeństwa, zwłaszcza u dzieci i nastolatków”.

Statystyki mówią same za siebie – w całym 2024 roku pod opiekę ortopedów USK we Wrocławiu trafiło 691 dzieci. Tymczasem tylko do trzeciej dekady czerwca 2025 roku leczono już 398 dzieci z urazami. Większość to niegroźne złamania, skręcenia czy stłuczenia, ale wraz z wiekiem pacjentów rośnie także skala obrażeń. U nastolatków i młodych dorosłych coraz częściej mamy do czynienia z poważnymi urazami głowy, kręgosłupa, czy wielonarządowymi obrażeniami.

„Wypadki przy wysokiej prędkości na hulajnodze, motocyklu czy rowerze, szczególnie w połączeniu z brakiem kasku, mogą skutkować urazami głowy, złamaniami kręgosłupa, a nawet trwałym kalectwem” – ostrzega dr Krzysztof Kołtowski, ortopeda i traumatolog dziecięcy z USK. Jak zaznacza, ofiarami są często nie tylko kierujący, ale też przypadkowi przechodnie, którzy nagle znajdą się na drodze rozpędzonego pojazdu.

Do jednych z najniebezpieczniejszych wakacyjnych aktywności należą skoki do wody. Szczególnie niebezpieczne są te wykonywane „na główkę”, w nieznanym miejscu lub do płytkiej wody. Dr Goutham Chourasia, zastępca kierownika Szpitalnego Oddziału Ratunkowego USK, przypomina: „W najgorszym przypadku może dojść do uszkodzenia rdzenia kręgowego i czterokończynowego porażenia. Liczne kampanie społeczne przynoszą efekty, bo jeszcze kilka lat temu w wakacje tak zwany skoczek trafiał się co najmniej raz w tygodniu, teraz to jest raczej jeden taki przypadek na miesiąc, ale i tak. To dalej o jeden przypadek za dużo”.

Wrocławski szpital dysponuje jedynym na Dolnym Śląsku Centrum Leczenia Urazów Wielonarządowych i Mnogich dla dzieci. Trafiają tu najmłodsi pacjenci z najcięższymi obrażeniami, którzy następnie przekazywani są pod opiekę odpowiednich specjalistów. To miejsce, w którym medycyna ratunkowa działa na najwyższym poziomie – także latem.

Zespół lekarzy zwraca również uwagę na inne niepokojące zjawisko: wzrost liczby wypadków związanych z zażyciem alkoholu lub substancji psychoaktywnych. Niestety, część przypadków dotyczy prób samobójczych wśród młodzieży. Dlatego, jak podkreślają specjaliści, wakacje to także czas, w którym warto rozmawiać – z dziećmi, z rodzeństwem, z przyjaciółmi. Jedna szczera rozmowa może okazać się kluczowa.

Choć w wakacje liczba nagłych przyjęć wzrasta, Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Dziecięcej USK nie przerywa zaplanowanych hospitalizacji. Część rodzin – świadomie lub intuicyjnie – wykorzystuje letnią przerwę na przeprowadzenie mniej skomplikowanych zabiegów, aby dzieci zdążyły dojść do siebie przed wrześniem. Lekarze przyznają, że przy prostych procedurach taka strategia może być sensowna, ale przestrzegają przed planowaniem dużych zabiegów chirurgicznych w okresie największych upałów – wysoka temperatura i trudniejsze warunki domowe mogą utrudnić gojenie ran.

„W przededniu wakacji apelujemy do rodziców i opiekunów o większą czujność, a do młodzieży o rozwagę. Wakacje to czas odpoczynku i nie powinien kończyć się na szpitalnym oddziale” – podsumowuje dr hab. Wiktor Urbański.

Pozostaje mieć nadzieję, że te słowa dotrą nie tylko do rodziców, ale przede wszystkim do młodych ludzi – bo choć dzieciństwo rządzi się swoimi prawami, to zdrowie i bezpieczeństwo muszą być priorytetem, niezależnie od pogody.

Źródło: USK we Wrocławiu

Do 3 kwietnia 2026 roku obowiązują tymczasowe przepisy w UE, które umożliwiają platformom internetowym dobrowolne wykrywanie i zgłaszanie materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. W komisjach parlamentarnych trwają prace nad nowymi regulacjami, ale czas na to jest ograniczony. Ustalenie ram prawnych w tym obszarze jest konieczne, bo – jak podkreśla europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska – proceder nadużyć seksualnych wobec dzieci w świecie online jest coraz poważniejszym zagrożeniem.
– Ten problem jest naprawdę bardzo duży. Mówimy tutaj na przykład o zjawisku wykorzystywania dzieci przez internet, nagabywaniu, uwodzeniu, wykorzystywaniu poprzez stosowanie różnego rodzaju praktyk. Wiemy, że istnieją tzw. podręczniki dla pedofili, które są swoistą instrukcją, jak doprowadzić do takiej sytuacji, że pedofil będzie mógł uwieść dziecko, jak zyskać zaufanie dziecka, jak wykorzystywać jego ufność. Dlatego bardzo stanowczo działamy w tym kierunku, żeby wprowadzić regulacje chroniące dzieci przed wykorzystywaniem w internecie – zapewnia w rozmowie z agencją Newseria Jadwiga Wiśniewska.

Jednym z elementów unijnej strategii walki z wykorzystywaniem seksualnym dzieci jest nowelizacja dyrektywy ustanawiającej ramy prawa karnego UE w tej dziedzinie. W ubiegłym roku, podczas prac w komisji LIBE, europosłanka podkreślała, że prawo karne odgrywa kluczową rolę w koordynacji wysiłków państw członkowskich w walce z tym procederem, dlatego musi ono na bieżąco odpowiadać na nowe wyzwania i rozwój technologii. Projektowana dyrektywa ma więc poprawić zdolność państw członkowskich do skutecznego zwalczania tych przestępstw, zaktualizować i rozszerzyć definicję przestępstw oraz wzmocnić mechanizmy ścigania, zapobiegania i wsparcia dla ofiar. Po raz pierwszy na poziomie europejskim penalizuje się produkcję i posiadanie tzw. podręczników dla pedofilów krążących w internecie.

 Mówimy również o tym, że to, co jest zakazane offline, musi być zakazane online i prawodawstwo w tej kwestii powinno być bardzo restrykcyjne. Niestety proceder wykorzystywania dzieci do praktyk pedofilskich w Unii Europejskiej narasta. Zauważamy również wykorzystywanie dzieci nielegalnych migrantów, które trafiają bardzo często do środowisk pedofilskich, więc uważamy, że czas zakończyć również niekontrolowaną migrację, której ofiarami są również dzieci. Potrzebujemy regulacji, które będą chroniły dzieci i uwrażliwiały obywateli na to, co się dzieje w darknecie, w tej czarnej sferze. Trzeba temu postawić tamę, nawet czasem kosztem swojej wolności – mówi posłanka do PE.
W UE obowiązuje obecnie odstępstwo od przepisów unijnych o prywatności w sieci. Pozwala to platformom internetowym wykrywać i zgłaszać materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci. Mogą to robić dobrowolnie, wykorzystując do tego technologię. Przyjęte odstępstwo miało wstępnie obowiązywać do sierpnia 2024 roku, ale rok temu Parlament Europejski zagłosował za przesunięciem tego terminu do 3 kwietnia 2026 roku. Europosłowie podkreślili przy tym potrzebę szybkiego uzgodnienia trwałych ram prawnych, które będą nakierowane na zapobieganie i zwalczanie wykorzystywania seksualnego dzieci w internecie.

– Nie ma bardziej podłych i nikczemnych zbrodni niż zbrodnia przeciwko niewinności dziecka. Dla mnie priorytetem jest więc kwestia ochrony dzieci. Musimy znaleźć takie regulacje, które nie będą naruszały w sposób rażący prywatności obywateli, ale będą chroniły dzieci – podkreśla europosłanka. – Pracujemy zarówno w komisji LIBE, jak i w komisji FEMM nad regulacjami związanymi z tą kwestią. Mam nadzieję, że w ciągu kolejnego roku uda się wypracować takie rozwiązania, które przejdą przez Parlament Europejski, bo każde rozwiązanie musi znaleźć większość w Parlamencie. Widzimy, jak te środowiska, szczególnie lewicowe i lewackie, bardzo opowiadają się po stronie ochrony prywatności obywateli, nie zwracając uwagi w sposób należyty na ochronę dzieci przed wykorzystaniem i uwodzeniem w internecie.

W lutym na posiedzeniu Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) wiceminister cyfryzacji Rafał Rosiński w trakcie dyskusji na temat prac nad projektem unijnego rozporządzenia ws. zapobiegania i zwalczania wykorzystywania seksualnego dzieci podkreślił, że ochrona dzieci w sieci jest jednym z ważniejszych tematów prezydencji. Jak zaznaczył, Unia Europejska jest zgodna co do tego, że nowe przepisy powinny gwarantować co najmniej taki sam poziom ochrony jak obecne regulacje, nowe ramy prawne muszą jednak jednocześnie respektować prywatność użytkowników.

O konieczności przyspieszenia prac nad kluczowymi unijnymi aktami prawnymi niedawno przypominała Rzeczniczka Praw Dzieci Monika Horna-Cieślak. Zaapelowała do ministra do spraw Unii Europejskiej o pełne wykorzystanie prezydencji do intensyfikacji prac i zwrócenia szczególnej uwagi na konieczność kontynuowania negocjacji nad dwiema kluczowymi inicjatywami: projektami rozporządzenia CSAM oraz dyrektywy.

RPD przytoczyła dane Childlight – Global Child Safety lnstitute na Uniwersytecie w Edynburgu, które wskazują, że ponad 300 mln dzieci rocznie pada ofiarą niegodziwego traktowania i wykorzystywania seksualnego w internecie. W ubiegłym roku jedno na osiem dzieci na całym świecie doświadczyło utrwalania lub rozpowszechniania jego nagiego wizerunku wbrew własnej woli.

Z kolei Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji, na konferencji w lutym wskazał, że w Polsce w ubiegłym roku wykryto ponad siedem razy więcej treści dotyczących seksualnego wykorzystywania dzieci w internecie. 85 proc. ofiar to dzieci poniżej 13. roku życia, a 95 proc. to dziewczynki. Szybka reakcja odpowiednich służb jest kluczowa przy zwalczaniu tego typu przestępstw. Dzięki międzynarodowej współpracy i nowoczesnym technologiom Dyżurnet.pl 90 proc. przypadków zamieszczanych na serwerach w Polsce jest usuwanych w ciągu 48 godz. od zgłoszenia (85 proc. w 24 godz. od zgłoszenia).

Materiał pochodzi z Biznes Newseria