Medicalpress
W centrum dyskusji znalazła się rola koordynatora opieki onkologicznej. To właśnie koordynacja – zarówno na etapie diagnostyki, jak i leczenia – pozwala pacjentowi poruszać się po złożonym systemie bez poczucia zagubienia. W minionym roku przeszkolono ponad 2 tys. osób, a ponad 1 tys. koordynatorów ukończyło certyfikowane szkolenia, wzmacniając kompetencje zespołów odpowiedzialnych za prowadzenie pacjentów.
Współpraca, koordynacja i jakość opieki coraz wyraźniej wyznaczają kierunek rozwoju polskiej onkologii. Wnioski płynące z konferencji „Onkologia – razem możemy więcej!”, która odbyła się 4 lutego 2026 r. w Światowym Dniu Raka w Centrum Edukacyjno-Konferencyjnym Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie, pokazują, że systemowe zmiany zaczynają przekładać się na realną poprawę ścieżki pacjenta – od podejrzenia choroby po leczenie i rehabilitację.

Wydarzenie, zorganizowane wspólnie przez Narodowy Instytut Onkologii, Polskie Towarzystwo Onkologiczne oraz Fundacja TO SIĘ LECZY, stało się przestrzenią rozmowy o tym, jak nowoczesna onkologia – oparta na współpracy wielu środowisk – może skuteczniej odpowiadać na potrzeby pacjentów. Patronat honorowy Ministerstwa Zdrowia oraz Rzecznika Praw Pacjenta dodatkowo podkreślił systemowy charakter dyskusji.

Konkretne dane zamiast deklaracji
Jednym z najmocniejszych akcentów konferencji były dane pokazujące postęp w organizacji opieki onkologicznej. Jak podkreślano, w 2025 roku ponad 400 tys. pacjentów otrzymało kartę Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO), co oznacza wzrost o 22 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. To nie tylko statystyka – karta DiLO stała się narzędziem umożliwiającym monitorowanie całej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej.

Jak zaznaczyła Dyrektor NIO-PIB dr hab. Beata Jagielska, „zielona karta” to dziś nie tylko formalne otwarcie szybkiej ścieżki, ale realne narzędzie kontroli jakości procesu leczenia. – Tzw. zielona karta to nie tylko szybka ścieżka onkologiczna. Pozwala także na monitorowanie prawidłowości ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej.

Równie istotny jest czas. Dane pokazują, że ponad 77 proc. pacjentów rozpoczyna leczenie w ciągu 14 dni od konsylium.– Ponad 77 proc. pacjentów onkologicznych rozpoczyna leczenie w ciągu 14 dni i co ważne, to leczenie rozpoczyna się po konsylium. – wskazywała dyr. Jagielska.

Dane te pokazują, że skracanie czasu do rozpoczęcia terapii przestaje być wyłącznie postulatem, a zaczyna być standardem organizacyjnym.

Koordynacja jako realne wsparcie pacjenta
W centrum dyskusji znalazła się rola koordynatora opieki onkologicznej. To właśnie koordynacja – zarówno na etapie diagnostyki, jak i leczenia – pozwala pacjentowi poruszać się po złożonym systemie bez poczucia zagubienia. W minionym roku przeszkolono ponad 2 tys. osób, a ponad 1 tys. koordynatorów ukończyło certyfikowane szkolenia, wzmacniając kompetencje zespołów odpowiedzialnych za prowadzenie pacjentów.

– Ostatnie lata pokazują, że dzięki współpracy – na prawdę razem możemy więcej. Będziemy wspierać zmiany i rozwiązania, które się już rozpoczęły oraz nowe inicjatywy, w tym obszar profilaktyki. – podkreślała Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. 

Aleksandra Wilk z Fundacji TO SIĘ LECZY podkreślała, że pacjenci coraz częściej chcą być aktywnymi uczestnikami procesu leczenia, brać udział w konsyliach i rozumieć decyzje terapeutyczne. To zmiana, która wymaga nie tylko dobrej organizacji, ale także jasnej komunikacji i poszanowania praw pacjenta.

Jakość konsyliów i standaryzacja ścieżek
Ważnym elementem poprawy jakości opieki są konsylia wielodyscyplinarne (MDT). Wojewódzkie Ośrodki Monitorujące przygotowały checklisty i ujednolicone ścieżki diagnostyczno-terapeutyczne dla poszczególnych nowotworów, co ma ułatwić pracę zespołów i zapewnić pacjentom porównywalny standard leczenia niezależnie od miejsca zamieszkania.

– Czas diagnostyki jest ważny. Nie spoczywamy więc na laurach. W 2026 r. musimy doprecyzować te dane, zobaczyć jakie one są w określonych ośrodkach – zapowiedziała dr hab. Beata Jagielska. – Na pewno poprosimy SOLO III o bardzo ścisłą współpracę z pozostałymi ośrodkami, tak abyśmy mogli skutecznie podejmować działania na rzecz dotrzymania terminów. W planach jest również stworzenie specjalnej, dedykowanej ścieżki dla pacjentów z podejrzeniem nowotworu, która w przystępny sposób wyjaśni dostępne możliwości: od karty DiLO, przez terminy diagnostyczne, konsylium, po rozpoczęcie leczenia.

Równolegle rozwijane są rozwiązania cyfrowe – od e-DiLO po narzędzia telekonsultacyjne – które mają wspierać współpracę między ośrodkami o różnym stopniu referencyjności w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej.

Ważnym sygnałem systemowej dojrzałości zmian w onkologii jest także krok wykonany na poziomie legislacyjnym. Jak poinformowała podczas konferencji dyrektor Agnieszka Molenda-Wiśniewska z Ministerstwo Zdrowia, Rządowe Centrum Legislacji opublikowało projekty rozporządzeń Ministra Zdrowia w sprawie wskaźników jakości opieki onkologicznej dla poszczególnych poziomów zabezpieczenia opieki onkologicznej Krajowej Sieci Onkologicznej. – Wdrażamy już teraz wskaźniki opieki onkologicznej dla poszczególnych poziomów zabezpieczenia opieki onkologicznej Krajowej Sieci Onkologicznej – mówiła.

Jak podkreślała, publikacja projektów rozporządzeń to jeden z kluczowych kroków w kierunku realnej standaryzacji opieki onkologicznej w całym kraju — nie tylko na poziomie deklaracji, ale mierzalnych, porównywalnych kryteriów jakości.

Diagnostyka patomorfologiczna i molekularna jako fundament
Podczas konferencji wielokrotnie podkreślano, że bez wysokiej jakości diagnostyki patomorfologicznej i molekularnej nie ma dziś mowy o skutecznej, spersonalizowanej terapii. Wprowadzane w części ośrodków jednoczasowe, warunkowe kierowanie na badania molekularne pozwala skrócić czas diagnostyki i szybciej kwalifikować pacjentów do odpowiedniego leczenia. Eksperci wskazywali jednak na konieczność uczynienia tego rozwiązania standardem ogólnokrajowym, powiązanym z jasnym systemem finansowania i kontroli jakości.

– Podstawą diagnostyki nowotworów jest diagnostyka patomorfologiczna i molekularna. Trzeba ją traktować jako inwestycję, ponieważ bez niej nie można zakwalifikować pacjenta do skutecznego leczenia – podkreślała dr hab. Monika Durzyńska.

Z kolei prof. Piotr Rutkowski zwracał uwagę na organizacyjny wymiar diagnostyki molekularnej. – Obecnie udało się w ponad 40 szpitalach wprowadzić warunkowe skierowanie na diagnostykę molekularną – od razu podpisanie zgody przyspiesza czas diagnostyki. Chcielibyśmy, aby było to rozwiązanie systemowe, w całym kraju.

Pacjent po leczeniu nie zniknie z systemu
Nowym, istotnym elementem zapowiadanych zmian jest Paszport Pacjenta Onkologicznego – narzędzie, które ma porządkować opiekę po zakończeniu leczenia. Dokument ma zawierać zalecenia dotyczące badań kontrolnych, rehabilitacji, możliwych powikłań oraz historię choroby, stanowiąc naturalną kontynuację karty e-DiLO.

– Tworzone jest nowe rozwiązanie Paszport Pacjenta Onkologicznego zawierający konkretne zalecenia dla pacjentów po zakończeniu leczenia dotyczące postępowania, badań kontrolnych, rehabilitacji, możliwych powikłań, ale także historię choroby” – mówiła dr n. med. Paulina Jagodzińska-Mucha.

Równolegle rozwijany jest Narodowy Portal Onkologiczny https://onkologia.pacjent.gov.pl/pl (dostępny od ponad 7 miesięcy), który gromadzi w jednym miejscu sprawdzone informacje dla pacjentów, w tym wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne dla poszczególnych nowotworów. To odpowiedź na potrzebę rzetelnej wiedzy w świecie przepełnionym niesprawdzonymi treściami.

Symbol, który ma znaczenie
Konferencję poprzedziło symboliczne odsłonięcie 25. Dzwonu Życia – znaku zakończenia leczenia i początku nowego etapu. W Światowym Dniu Walki z Rakiem ten gest przypomniał, że za każdą procedurą i wskaźnikiem stoi człowiek, a celem onkologii jest nie tylko skuteczna terapia, ale także przywracanie pacjentom poczucia bezpieczeństwa i sprawczości.

Wspólny kierunek
„Onkologia – razem możemy więcej!” to nie tylko hasło konferencji, ale coraz wyraźniej rysujący się kierunek zmian. Dane, rozwiązania systemowe i głosy ekspertów pokazują, że współpraca – między instytucjami publicznymi, środowiskiem klinicznym i organizacjami pacjentów – zaczyna przynosić mierzalne efekty. Kolejnym wyzwaniem pozostaje utrzymanie tempa zmian i ich równomierne wdrażanie w całym kraju, tak aby każdy pacjent miał dostęp do opieki opartej na tych samych standardach.

źródło: redakcja Medicalpress na podstawie konfernecji: 

https://www.youtube.com/watch?v=bAioWUFeajs 
We wrześniu Warszawa stanie się centrum światowej kardioonkologii. Narodowy Instytut Onkologii zorganizuje pierwszą w Polsce międzynarodową konferencję poświęconą tej interdyscyplinarnej specjalności – The Summit on Cardio-Oncology Excellence 2025. Wydarzenie ma zgromadzić największe autorytety kliniczne i naukowe, które podzielą się najnowszą wiedzą o diagnostyce i leczeniu pacjentów cierpiących jednocześnie na choroby nowotworowe i sercowo-naczyniowe.
Historia kardioonkologii w NIO sięga 2012 roku, kiedy dr hab. n. med. Beata Jagielska, obecna dyrektor Instytutu, stworzyła Klinikę Chorób Wewnętrznych i Kardioonkologii. „Naszym celem od początku było zwiększenie dostępności świadczeń kardiologicznych dla chorych na nowotwory, bo widzieliśmy, jak bardzo brakuje takiej zintegrowanej opieki” – podkreśla. Jej publikacje dotyczące kardiotoksyczności terapii onkologicznych wpłynęły na poprawę standardów leczenia i bezpieczeństwa terapii przeciwnowotworowych. Dziś kardioonkologia w NIO działa jako wyodrębniony pododdział, zapewniając kompleksową opiekę pacjentom z różnymi rozpoznaniami.

Potrzeba takiej specjalizacji wynika z faktu, że nowotwory i choroby układu sercowo-naczyniowego to dwie najczęstsze przyczyny zgonów na świecie, a coraz częściej współistnieją. Jak zauważa dr hab. n. med. Sebastian Szmit, konsultant kardioonkolog w NIO, „synergia onkologii i kardiologii jest dziś kluczowa. Choroba serca może ograniczać możliwość zastosowania pełnej terapii przeciwnowotworowej, a leczenie onkologiczne może wpływać negatywnie na serce. Naszym zadaniem jest tak prowadzić pacjenta, by mógł bezpiecznie przejść terapię onkologiczną i zachować zdrowie serca na lata”.

Wrześniowa konferencja ma być impulsem do stworzenia ogólnopolskiej sieci ośrodków kardioonkologicznych, rozwoju programów edukacyjnych i badań naukowych. Patronat nad wydarzeniem objęły m.in. IC-OS, MASCC, ESMO, ESC, EHA, ESTRO, a także polskie towarzystwa naukowe i instytucje medyczne.

Narodowy Instytut Onkologii liczy, że kongres zainicjuje nową erę ścisłej współpracy międzynarodowej i krajowej. W przyszłości choroby nowotworowe i sercowo-naczyniowe mają być leczone w ramach jednej, spójnej strategii terapeutycznej, a nie w oddzielnych specjalizacjach.

Szczegóły wydarzenia dostępne są na stronie cardiooncology.pl

Źródło: NIO
– Już po pierwszym miesiącu funkcjonowania Krajowej Sieci Onkologicznej widzimy konkretne bariery, szczególnie w obszarze diagnostyki. Ale wiemy też, co można i trzeba zmienić – mówił prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. Brak możliwości rozliczania badań molekularnych z krwi w trybie ambulatoryjnym, niepełne rozpoznania w SOLO-3, przesadna biurokracja i zbyt długie ścieżki decyzyjne – to tylko niektóre z problemów wskazanych przez ekspertów. Kluczowe jest odblokowanie finansowania, uproszczenie procedur, wprowadzenie jednoczasowego skierowania na badania patomorfologiczne i molekularne (warunkowe) oraz przywrócenie akredytacji dla zakładów patomorfologii. – Nie możemy dłużej udawać, że diagnostyka molekularna to dodatek. To warunek skutecznej diagnostyki i leczenia – podkreśli wielokrotnie eksperci.
Prof. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – PIB, podkreśliła, że potrzeba zmian w diagnostyce nie jest nowa – postulaty dotyczące odpowiedniego finansowania i organizacji badań molekularnych składano już od lat. Niestety, ich skala nadal jest niewystarczająca. Jak poinformowała, w latach 2017–2023 wykonano w Polsce niespełna 41 tys. badań molekularnych w raku płuca, mimo że tylko w jednym roku zachorowań jest ponad 22 tys., a większość pacjentów wymaga takiej diagnostyki. W raku jajnika sytuacja jest jeszcze bardziej niepokojąca – przy średnio 4–5 tys. zachorowań rocznie, łączna liczba wykonanych badań BRCA1/2 nie przekroczyła przez te lata 10 tys. – Nie chodzi tylko o dostępność. Potrzebne są decyzje, które umożliwią ich rutynowe i terminowe wykonanie – zgodnie ze standardami leczenia onkologicznego. – wskazała.

Wiceminister zdrowia prof. Urszula Demkow przyznała, że zgadza się z najważniejszymi postulatami środowiska medycznego – w tym m.in. z koniecznością rozszerzenia katalogu świadczeń o kompleksowe badanie CGP w raku jajnika czy zapewnienia możliwości rozliczania badań genetycznych z krwi w trybie ambulatoryjnym. Zapewniła, że Ministerstwo Zdrowia oraz Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dały już „zielone światło”. Wkrótce można spodziewać się stosownych rozporządzeń i zarządzeń.

Odnosząc się do postulatu ekspertów dotyczącego uproszczenia skierowań na badania molekularne podkreśliła, że jednoczasowe skierowanie warunkowe na badania predykcyjne mogłoby być wystawiane już przy zleceniu badania patomorfologicznego, ale uruchamiane dopiero, gdy będzie potrzebne. – To klinicysta z patomorfologiem naciskają w zielony guzik – i skierowanie się realizuje.

O tym, jak wygląda obecnie wykorzystanie badań molekularnych i patomorfologicznych w praktyce, mówiła Beata Koń, zastępczyni dyrektora Departamentu Analiz, Monitorowania, Jakości i Optymalizacji Świadczeń NFZ. Przedstawiła twarde dane: w 2023 roku z dodatkowo finansowanej diagnostyki patomorfologicznej skorzystało 14 tys. pacjentów, a już w 2024 – 31 tys., co oznacza ponad dwukrotny wzrost. W przypadku badań genetycznych – w 2024 r. wykonano je u 114 tys. pacjentów, co oznacza wzrost o 19% w stosunku do poprzedniego roku. Wydatki NFZ na diagnostykę molekularną wyniosły 252 mln zł, a na leki onkologiczne w programach lekowych – 6,6 mld zł.

Prof. Piotr Rutkowski skomentował te liczby bez euforii: Mamy tylko 31 tysięcy rozpoznań histopatologicznych rozliczonych jako oddzielne świadczenia – na ponad 180 tysięcy nowych zachorowań rocznie. To pokazuje, jak niska jest realna skala wykorzystania diagnostyki – i jak ograniczona jest liczba ośrodków z pełnym dostępem.

Głos zabrała też prof. Renata Langfort, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów. – Wydajemy miliardy na leczenie – a na diagnostykę kroplę w morzu. A przecież pacjent musi być dobrze zdiagnozowany, żeby terapia była skuteczna, wskazując zwłaszcza na sytuację w raku płuca. Zwróciła uwagę, że badania patomorfologiczne są refundowane tylko dla pacjentów z kartą DILO i tylko w ośrodkach, które przeszły akredytację, która została wstrzymana prawie 2 lata temu – W efekcie mamy pacjentów z rozpoznaniem, ale bez oceny ekspresji PD-L1 – która jest przecież podstawą do zastosowania immunoterapii. To opóźnia decyzje terapeutyczne i działa na niekorzyść chorego. – podkreśliła.

Prof. Langfort wskazała, że bez wznowienia procesu akredytacji zakładów patomorfologii system nie ruszy z miejsca. – To nie tylko kwestia certyfikatu, ale też pieniędzy – zakłady bez akredytacji nie mają możliwości rozliczenia badań predykcyjnych. Bez tego nie będzie pełnej diagnostyki – zaznaczyła. Zwróciła też uwagę na systemowy problem braku wykwalifikowanego personelu pomocniczego – histotechników – oraz na potrzebę stworzenia nowego zawodu medycznego, by zapewnić wysoką jakość materiału niezbędnego do badań molekularnych.

Eksperci zgodnie podkreślali, że diagnostyka molekularna przestała być czymś wyjątkowym – dziś to element rutynowego postępowania. – Badania molekularne to nie jest już żadna czynność, która powinna budzić emocje. To standardowa diagnostyka, która musi być stale rozwijana i dostosowywana do zmieniających się potrzeb pacjentów – mówił prof. Bartosz Wasąg, kierownik Kliniki i Zakładu Biologii i Genetyki Medycznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Prof. Wasąg zaznaczył, że obecne zapisy dot. świadczeń diagnostyki molekularnej wymagają aktualizacji – zarówno ze względu na rozwój technologii, jak i dostępność nowych terapii. Wskazał na potrzebę wprowadzenia do finansowania tzw. kompleksowego badania genetycznego (CGP), które pozwala na szeroką ocenę zmian molekularnych niezależnie od lokalizacji nowotworu. Przykłady? – Pacjent z rakiem żołądka, u którego wykryliśmy rzadką fuzję genu NTRK3 – otworzyło to dostęp do terapii agnostycznej. Albo nowotwory o nieznanym punkcie wyjścia – to typowi kandydaci do CGP, ale dziś nie mamy dla nich systemowego rozwiązania – mówił profesor.

Podkreślił również znaczenie tzw. płynnej biopsji – badania z krwi, przydatnego zwłaszcza wtedy, gdy materiał tkankowy jest niedostępny lub niewystarczający do rozpoczęcia diagnostyki molekularnej. – To narzędzie, które powinno być dostępne w standardzie, a dziś można je wykorzystać właściwie tylko do wykrycia mutacji warunkującej oporność w genie EGFR.

Ekspert zauważył też, że nowoczesne techniki takie jak CGP (comprehensive genomic profiling), nie będą dostępne w każdym ośrodku – i nie muszą. Wystarczy kilka wysokiej jakości laboratoriów i dobrze zorganizowany system kierowania pacjentów. – Technologia jest gotowa. Teraz potrzebne są decyzje systemowe, które pozwolą pacjentom z niej skorzystać. – podsumował prof. Wasąg.

Wśród badań o rosnącym znaczeniu klinicznym wskazuje się także profilowanie HRD (deficytu rekombinacji homologicznej) w raku jajnika – niezbędne do kwalifikacji pacjentek do leczenia inhibitorami PARP, a coraz częściej również immunoterapią. Wdrożenie HRD jako standardu w diagnostyce może znacząco poprawić skuteczność terapii i zoptymalizować ich kosztowość.

O tym, jak ogromne znaczenie dla skuteczności i szybkości diagnostyki molekularnej mają kwestie organizacyjne, mówił dr n. med. Andrzej Tysarowski, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej. – Koordynatorzy w KSO mogą odegrać kluczową rolę w usprawnieniu obiegu materiału między klinicystą, patomorfologiem a laboratorium molekularnym. W dużych ośrodkach, gdzie wszystko odbywa się pod jednym dachem, to działa. Ale kiedy placówki są rozproszone – zaczynają się problemy.

Jednym z rozwiązań praktykowanych już w niektórych ośrodkach jest wystawianie skierowań na badania molekularne jednoczasowo ze skierowaniem na badania patomorfologiczne. Taki model działa u nas od 2017 roku. Od razu pobierana jest zgoda pacjenta, komplet dokumentów trafia do obiegu diagnostycznego, a gdy patomorfolog ustali rozpoznanie wymagające pogłębienia – badanie molekularne może ruszyć bez zbędnych opóźnień – mówił dr Tysarowski.

Ekspert wskazał również na konieczność stosowania tzw. algorytmów i checklist, które ułatwiłyby koordynatorom monitorowanie realizacji niezbędnych badań. I – co równie ważne – zaznaczył, że jakość materiału tkankowego ma bezpośredni wpływ na jakość i wykonalność diagnostyki molekularnej. – Zakłady patomorfologii po akredytacji dostarczają materiał bardzo dobrej jakości. W przypadku pozostałych wciąż mamy poważne problemy – źle utrwalony, niewłaściwie zabezpieczony materiał uniemożliwia wykonanie badań.

Dr Tysarowski podkreślił także potrzebę szybkiego wdrożenia CGP zwłaszcza w nowotworach takich jak rak jajnika i rak płuca, gdzie liczba biomarkerów i wariantów genetycznych koniecznych do rozpoznania stale rośnie. Zwrócił również uwagę na pilną potrzebę umożliwienia rozliczania badań z materiału świeżego – zwłaszcza krwi – w trybie ambulatoryjnym, bez konieczności hospitalizacji pacjenta. – Dziś wiele placówek stosuje sztuczne hospitalizacje tylko po to, by móc wykonać badanie z krwi. To absurd, który generuje koszty i opóźnia diagnostykę. A przecież mówimy o pacjentach z rakiem piersi, prostaty czy trzustki – w ich przypadku to właśnie materiał świeży, nie archiwalny bloczek parafinowy, daje szansę na rozpoznanie mutacji germinalnych i podjęcie skutecznego leczenia” – tłumaczył ekspert.

Kończąc dyskusję, głos zabrała prof. dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – PIB. Jej słowa wybrzmiały jako apel o przełożenie deklaracji na konkretne decyzje i systemowe zmiany. – Od lat mówimy o konieczności finansowania badań, a mimo to ich wykorzystanie wciąż jest niewystarczające. To są liczby, które mówią same za siebie. Ekspertka stanowczo odrzuciła obawy o „nadmierne wykonywanie” badań molekularnych. – To nie jest ryzyko, to jest mit. Problemem nie jest nadwykonanie, tylko niedodiagnozowanie. Płatnik dziś ponosi niepotrzebne koszty, refundując drogie terapie chorym, którzy być może nie są właściwie zakwalifikowani. A z drugiej strony – tracą pacjenci, którzy nie otrzymują terapii, mimo że mogliby skorzystać. – argumentowała.

W jej ocenie konieczne są równoległe działania: z jednej strony – formalne decyzje o finansowaniu i organizacji diagnostyki molekularnej, z drugiej – skuteczna kontrola i monitorowanie, czy pacjenci są rzeczywiście kierowani na właściwe badania. – To już nie czas na dyskusje. Musimy działać – jako eksperci, jako środowisko i jako system. Bo dalsze opóźnianie decyzji to nie tylko większe koszty, ale realne straty zdrowotne i ludzkie. – podsumowała.

Wnioski są jednoznaczne: potrzebne są decyzje, nie deklaracje

Jak wskazywali uczestnicy debaty, wiele działań naprawczych można podjąć natychmiast – bez konieczności zmian ustawowych. To m.in. uproszczenie ścieżki diagnostycznej, umożliwienie wystawiania „warunkowego” skierowania na badania molekularne równolegle z patomorfologicznym, poszerzenie katalogu świadczeń w trybie ambulatoryjnym, czy aktualizacja listy kodów ICD-10 umożliwiających wykonanie badań. Równolegle – potrzebne jest wznowienie akredytacji zakładów patomorfologii, rozwój kadry technicznej i szybkie wdrożenie CGP dla raka jajnika, a następnie innych nowotworów.

– W Krajowej Sieci Onkologicznej nie można pozwolić sobie na rozpoznania niepełne, z adnotacją „podejrzenie nowotworu”. Ośrodki, które przyjęły rolę SOLO3, mają obowiązek zapewnić pacjentowi pełną diagnozę – przypomniał prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. – Jako środowisko nie tylko alarmujemy, ale też przedstawiamy rozwiązania. Teraz czas, by decyzje zapadały po stronie Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia – dodał.

Relacja z debaty

źródło: PTO

Badania patomorfologiczne i molekularne odgrywają kluczową rolę w diagnostyce i leczeniu nowotworów, a ich dostępność i jakość stanowią istotne wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia. Eksperci w dziedzinie onkologii, patomorfologii i diagnostyki molekularnej podczas debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego podkreślili znaczenie interdyscyplinarnej współpracy oraz konieczność pilnych systemowych zmian w zakresie diagnostyki nowotworowej bez których nie będzie możliwa realizacja celów Krajowej Sieci Onkologicznej.
Diagnostyka na miarę pacjenta
– Nie ma wątpliwości, że mówimy dziś o zupełnie innym wymiarze onkologii – leczenie możemy szyć na miarę pacjenta, na miarę jego rozpoznania i nieprawidłowości molekularnych – podkreśliła dr hab. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – PIB, przewodnicząca Krajowej Rady Onkologicznej.

Ekspertka podkreśliła, że obecnie w onkologii zbliżamy się do modelu terapii agnostycznej – kluczową rolę odgrywa identyfikacja zaburzeń molekularnych nowotworu. – Nie zapominamy o samym rozpoznaniu, ocenie stopnia zaawansowania czy stanie sprawności pacjenta, ale profil molekularny komórki nowotworowej pozwala nam nie tylko dobrać leczenie w pierwszej linii, ale także zaplanować strategię postępowania w kolejnych etapach terapii – zaznaczyła. Zarówno leczenie ukierunkowane molekularnie, jak i immunoterapia mają obecnie fundamentalne znaczenie w onkologii. – Immunoterapia przebojem wdarła się do onkologii i staje się jej kluczowym elementem – można powiedzieć, że niedługo będziemy mogli nazwać ją królową onkologii – dodała.

Dr hab. Beata Jagielska podkreśliła, że dzięki immunoterapii i terapiom celowanym nowotwory coraz częściej traktowane są jako choroby przewlekłe. – Nie u każdego pacjenta możemy odnotować sukces terapeutyczny, ale dla wielu rokowanie sięga już lat, a nie miesięcy. Ekspertka zwróciła także uwagę, że leczenie onkologiczne wymaga zastosowania zaawansowanych technik diagnostycznych oraz ścisłej współpracy interdyscyplinarnej. – Możemy powiedzieć jedno – onkologia stała się dziedziną wyjątkowo innowacyjną. Zarówno w diagnostyce patomorfologicznej, jak i w profilowaniu molekularnym konieczna jest ścisła współpraca onkologów, patomorfologów i diagnostów molekularnych, aby zapewnić pacjentom leczenie na najwyższym poziomie – podsumowała.

Rola patomorfologii w nowoczesnej onkologii
O znaczeniu patomorfologii w diagnostyce nowotworów mówiła prof. Renata Langfort, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów. – Obecnie mamy do dyspozycji wiele zaawansowanych narzędzi diagnostycznych, takich jak tomografia komputerowa wysokiej rozdzielczości czy badania PET. Są one niezwykle pomocne, ale kluczowe dla podjęcia decyzji o konkretnym leczeniu pozostaje pobranie materiału i ustalenie rozpoznania. Ważne jest ustalenie, z jakim rodzajem guza mamy do czynienia, ponieważ od tego zależy dalsze postępowanie. Co więcej, nie każda zmiana widoczna w badaniach obrazowych jest nowotworem – patomorfologia pozwala precyzyjnie to określić.

Ekspertka zwróciła również uwagę na potrzebę ścisłej współpracy klinicystów z patomorfologami i diagnostami molekularnymi od samego początku. – Dzięki temu już na etapie ustalania rozpoznania możemy określić czynniki predykcyjne i zakwalifikować pacjenta do najlepszego możliwego leczenia.
O tym, jak kluczowa jest obecność patomorfologa w procesie diagnostycznym i terapeutycznym, mówił dr med. Mateusz Polaczek, podkreślając jego nieocenioną rolę w konsyliach wielospecjalistycznych. – Patomorfolog to nie tylko lekarz pracujący gdzieś w odległym budynku czy na dalekim piętrze, który wpisuje rozpoznanie histopatologiczne. Jest niezbędnym członkiem konsylium, bez którego nie jesteśmy w stanie prawidłowo zdiagnozować pacjenta i zaplanować leczenia. – zaznaczył ekspert.

Dzięki udziałowi patomorfologa i diagnosty molekularnego w konsyliach klinicyści mogą lepiej zrozumieć wyniki badań, a w niektórych przypadkach decyzje terapeutyczne są modyfikowane. – Na naszych posiedzeniach, w ocenie pooperacyjnej, często to właśnie patomorfolog wskazuje na konieczność zmiany zaleceń dotyczących dalszego leczenia – dodał dr Polaczek. Ekspert zwrócił także uwagę na korzyści płynące z udziału patomorfologa w dyskusjach klinicystów – Może to sprawić, że w niektórych ośrodkach diagnostyka patomorfologiczna ulegnie poprawie, ponieważ patomorfolodzy będą bardziej świadomi tego, jak kluczowe są oznaczenia czynników predykcyjnych, takich jak PD-L1.

Prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, zwrócił uwagę, że w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO) planowane jest wprowadzenie telekonsyliów, które pozwolą na jeszcze lepszą koordynację działań diagnostycznych. – Dzięki telekonsyliom będziemy mogli precyzyjnie określić, czego wymagamy od siebie nawzajem. To szczególnie istotne w diagnostyce bardziej skomplikowanych nowotworów, takich jak rak płuca, gdzie nie ma miejsca na niepewność – zaznaczył. Jednocześnie zwrócił uwagę, że problem jakości diagnostyki patomorfologicznej nie dotyczy wszystkich nowotworów. – W przypadku nowotworów takich jak rak piersi czy czerniak, proces diagnostyczny jest w dużej mierze wystandaryzowany, a wyniki rzadko wymagają dodatkowych konsultacji. Natomiast w raku płuca sytuacja jest zupełnie inna – tu patomorfologia odgrywa kluczową rolę i wymaga ścisłej współpracy.

Niezrealizowany potencjał akredytacji i jego konsekwencje
W ostatnich latach wprowadzono standardy w patomorfologii oraz zrealizowano pilotaż akredytacji zakładów patomorfologii, który miał podnieść jakość badań. – To był ogromny wysiłek, który doprowadził do istotnych zmian – zakłady patomorfologii zyskały nowoczesne zaplecze diagnostyczne, a wyniki badań stały się bardziej konkluzywne i kompleksowe – mówiła prof. Langfort. Jednak pilotaż zakończył się, a planowana kontynuacja programu akredytacyjnego nie została wdrożona. – Po dwóch latach od zakończenia pilotażu nie widzimy żadnych działań w kierunku jego wznowienia, mimo licznych apeli do Ministerstwa Zdrowia. Jeśli akredytacja nie zostanie przywrócona, cofniemy się do sytuacji sprzed lat – alarmowała ekspertka.

Jednym z przykładów problemów wynikających z braku finansowania jest ocena ekspresji białka PD-L1, kluczowa w kwalifikacji pacjentów do immunoterapii, m.in. w raku płuca. – To badanie powinno być standardem w zakładach patomorfologii, ale wiele placówek nie chce go wykonywać, ponieważ nie jest ono finansowane w zakładach nie mających akredytacji. Brak zwrotu kosztów sprawia, że pacjenci tracą dostęp do kluczowych badań – dodała prof. Langfort.

Prof. Piotr Rutkowski zwrócił uwagę na problem finansowania drugiej opinii patomorfologicznej w trudnych przypadkach, takich jak chłoniaki, mięsaki czy inne rzadkie nowotwory. – Nie ma systemowego finansowania drugiej opinii, przez co pacjenci muszą samodzielnie przewozić bloczki i preparaty między ośrodkami. W przypadku nowotworów częstych to w ogóle nie powinno mieć miejsca.

Z kolei dr hab. Beata Jagielska podkreśliła, jak duży problem stanowią błędne lub niepełne wyniki badań patomorfologicznych. – Tylko w zeszłym roku w Narodowym Instytucie Onkologii skonsultowaliśmy blisko 6700 wyników patomorfologicznych, które budziły wątpliwości. Nie chodziło o subtelne różnice w interpretacji – na podstawie tych wyników nie można było podjąć decyzji terapeutycznej – zaznaczyła. Konsekwencje są ogromne – zarówno dla pacjentów, jak i dla systemu ochrony zdrowia. – Koszt powtórnej diagnostyki w tych przypadkach wyniósł blisko 8 milionów złotych. To nie tylko obciążenie finansowe, ale przede wszystkim stracony czas dla pacjenta, który czeka na jednoznaczne rozpoznanie i możliwość wdrożenia leczenia.

Eksperci zgodnie podkreślili, że bez wznowienia procesu akredytacji zakładów patomorfologii jakość diagnostyki w Polsce może znacząco ucierpieć, a pacjenci będą narażeni na jeszcze dłuższy czas oczekiwania na rzetelną diagnozę. – Bez akredytacji i certyfikacji będziemy musieli powtarzać wiele badań, a to oznacza nie tylko dodatkowe koszty, ale przede wszystkim wydłużenie ścieżki leczenia dla pacjentów onkologicznych – podsumowała dr hab. Beata Jagielska.

Diagnostyka molekularna – klucz do skutecznego leczenia
Diagnostyka molekularna stanowi dziś jeden z fundamentów nowoczesnej onkologii, pozwalając na kwalifikację pacjentów do terapii celowanych i immunoterapii. Jednak w Polsce wciąż istnieją poważne bariery w jej dostępności i jakości. Dr Andrzej Tysarowski, kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów NIO – PIB, podkreślił, że jakość badań molekularnych jest silnie uzależniona od standardów obowiązujących w patomorfologii. – Biologia molekularna i genetyka są w dużym stopniu zależne od jakości patomorfologii. Ośrodki, które uzyskały akredytację, przygotowują materiał na wysokim poziomie, co pozwala na skuteczne wykonanie badań genetycznych. Natomiast w przypadku jednostek, które nie spełniają tych standardów, nigdy nie mamy pewności, czy uzyskamy diagnostyczny wynik.

Ekspert podał przykłady, w których z powodu niewłaściwego przygotowania materiału tkankowego nie udało się przeprowadzić kluczowych badań, m.in. kwalifikacji pacjentów do terapii w raku prostaty czy raku endometrium. – Akredytacja zakładów patomorfologii jest niezbędna, abyśmy jako diagności mogli pracować na odpowiedniej jakości materiałach – dodał.

Badania molekularne wciąż zbyt mało dostępne
Od 2015 roku obserwujemy ogromny wzrost znaczenia badań genetycznych. Co pół roku przybywa nowych markerów molekularnych i terapii celowanych, które wymagają odpowiedniej diagnostyki – wskazał dr Tysarowski. Wspomniał m.in. o terapiach agnostycznych, które nie są przypisane do konkretnego typu nowotworu, ale do określonych zaburzeń genetycznych, takich jak rearanżacje w genach NTRK czy mutacje w genie BRAF. Wskazał także na kluczową rolę badań genetycznych w klasyfikacji nowotworów – szczególnie w przypadku nowotworów tkanek miękkich, kości oraz ośrodkowego układu nerwowego.

Dodatkowo diagnostyka molekularna odgrywa istotną rolę w kwalifikacji pacjentów do terapii celowanych. Mutacje w genach BRCA nie tylko determinują leczenie raka piersi, ale także nowotworów trzustki, prostaty i jajnika. Natomiast klasyfikacja molekularna raka endometrium – w tym analiza mutacji w genach POLE i TP53 – pozwala na dostosowanie terapii do agresywności nowotworu.

Dr Tysarowski podkreślił również, że badania molekularne pozwalają nie tylko na dobór skutecznej terapii, ale także na monitorowanie leczenia i wykrywanie mutacji opornościowych. – Dzięki badaniom genetycznym możemy wykryć pojawienie się mutacji wtórnych jeszcze przed progresją choroby, co pozwala na wcześniejsze podjęcie decyzji o zmianie leczenia.

Brak regulacji i finansowania utrudnia rozwój diagnostyki
Dr Tysarowski zwrócił uwagę na brak systemowych rozwiązań regulujących diagnostykę molekularną w Polsce. – Nie mamy w Polsce ustawy o testach genetycznych, która regulowałaby jakość i zasady tych badań. Obecnie laboratoria muszą polegać na międzynarodowych standardach kontroli jakości, ale brakuje krajowych wytycznych dotyczących akredytacji laboratoriów genetycznych.

W kontekście finansowania ekspert zaznaczył, że mimo refundacji, wiele placówek nadal nie wykonuje badań metodą NGS (sekwencjonowania następnej generacji). – Szacuje się, że w Polsce tylko ok. 40% pacjentów ma wykonaną pełną diagnostykę metodą NGS. Pozostali diagnozowani są metodami jednogenowymi, co w przypadku takich nowotworów jak rak płuca oznacza, że nie wykrywamy wszystkich istotnych mutacji.

Dr Mateusz Poleczek dodał, że obecnie diagnostyka molekularna jest potrzebna już na najwcześniejszych etapach zaawansowania nowotworów. – W raku płuca mamy dziewięć różnych genów, których mutacje mogą wpływać na wybór terapii. Diagnostyka molekularna jest niezbędna zarówno na początku leczenia, jak i w trakcie terapii, ponieważ pozwala śledzić, jak zmienia się nowotwór.

Jak zaznaczył ekspert dlatego środowisko kliniczne zabiega też o wdrożenie o Lung Cancer Unitów, które poprawią jakość i kompletność badań – Chcemy, aby materiał tkankowy nie krążył po Polsce i żeby nie było potrzebne dorabianie, które jest stratą czasu i niestety pogarsza rokowanie pacjenta. Obecnie czekamy też. na finansowanie leczenia pacjentów z rakiem płuca z mutacją w genie BRAF V600E.

To obowiązek, a nie wybór
Podsumowując dyskusję, prof. Piotr Rutkowski podkreślił, że diagnostyka molekularna nie powinna być traktowana jako opcjonalna. – To nie jest kwestia promocji badań molekularnych, tylko obowiązek. Mamy wytyczne w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej, które jasno określają, jakie badania powinny być wykonane. Dodał, że choć minimalne wymagania w programach lekowych obejmują jedynie kilka podstawowych markerów genetycznych, to nie oznacza, że lekarze powinni ograniczać się tylko do nich. – Sekwencjonowanie metodą NGS jest refundowane i powinno być standardem w diagnostyce nowotworów – podkreślił prof. Piotr Rutkowski.

Biurokracja i dostępność badań – główne bariery diagnostyki
Jednym z głównych tematów debaty była potrzeba usprawnienia i skrócenia procesu diagnostyki molekularnej, który w Polsce wciąż napotyka liczne bariery organizacyjne i finansowe. Eksperci zgodnie podkreślali, że kluczową kwestią jest poprawa obiegu informacji między klinicystami a patomorfologami oraz konieczność likwidacji nadmiernych procedur administracyjnych.

Kierowanie na badania – system wymaga uproszczenia
Skrócenie ścieżki diagnostycznej jest niezwykle ważne. W raku płuca nie powinna ona przekraczać 2 miesięcy. Dlatego kluczowe jest pozyskiwanie od pacjenta zgody na diagnostykę genetyczną już na pierwszej wizycie oraz wdrożenie do standardu postępowania obligatoryjnego „skierowania jednoczasowego” na diagnostykę patomorfologiczną i molekularną.

Prof. Renata Langfort zwróciła uwagę, że mimo dostępności nowoczesnych technologii diagnostycznych, nadal brakuje jednolitego schematu postępowania. – Sprawa jest prostsza w dużych miastach i instytutach, gdzie zakład patomorfologii i zakład biologii molekularnej są blisko siebie. Jednak w mniejszych ośrodkach pacjent jest diagnozowany w jednym miejscu, a materiał trafia do innego, co wydłuża proces – podkreśliła. Wskazała także, że ogromnym problemem jest brak pełnej informacji w skierowaniach, co powoduje, że patomorfolog działa w ograniczonym zakresie. – Jeśli w skierowaniu nie ma jednoznacznej prośby o badania molekularne, patomorfolog ich nie wykona. Klinicysta musi potem dodatkowo wnioskować o uzupełnienie badań, co zabiera czas, a w onkologii liczy się każdy dzień – zaznaczyła.

Prof. Piotr Rutkowski zaznaczył – Rozwiązaniem mogłoby być obligatoryjne skierowanie jednoczasowe na diagnostykę patomorfologiczną i molekularną, wystawiane przez lekarza prowadzącego równolegle ze skierowaniem do jednostki diagnostyki patomorfologicznej. To umożliwiłoby patomorfologom zlecenie dalszej diagnostyki i usprawniło cały proces. Ponadto, pacjent powinien od razu wyrazić zgodę na badania molekularne i patomorfologiczne. Takie jednoczasowe skierowanie i pobieranie zgody na pierwszej wizycie działa w Narodowym Instytucie Onkologii oraz w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc – sprawdza się, więc można i powinno się je obowiązkowo wdrożyć – argumentował.

Podobne stanowisko zajęła dr hab. Beata Jagielska.Gdy wykonujemy biopsję, pobieramy zgodę na badanie. To nie jest żadna nowość. Już od 2018 roku pokazujemy, że zgody na badanie patomorfologiczne i genetyczne mogą być połączone, a ich pobranie nie stanowi problemu. To wyłącznie kwestia organizacyjna.

Długie kolejki i nierówny dostęp do diagnostyki
Eksperci zwrócili także uwagę na zbyt długi czas oczekiwania na wyniki badań, który bezpośrednio wpływa na skuteczność leczenia. Dr hab. Jagielska przedstawiła najnowsze dane dotyczące diagnostyki raka płuca, podkreślając, że mimo poprawy dostępności badań, wciąż nie są one wykonywane w wystarczającym zakresie. – W 2023 roku w Polsce wykonano 6 340 badań molekularnych raka płuca na materiale świeżym, co stanowi wzrost w porównaniu do lat poprzednich. Ale nadal przy rocznej zachorowalności na poziomie 22-23 tysięcy przypadków, wynik ten nie jest satysfakcjonujący. – podkreśliła.

Dużym problemem pozostają różnice regionalne w dostępie do diagnostyki. – W województwie mazowieckim wykonuje się 15% wszystkich badań molekularnych, podczas gdy w innych województwach jest to poniżej 10%. To pokazuje, że nadal mamy nierówny dostęp do nowoczesnej diagnostyki. – zaznaczyła ekspertka.

Średni czas oczekiwania na wynik badania od momentu jego rozliczenia do rozpoczęcia leczenia w programie lekowym wynosi obecnie 47 dni. – To oznacza, że w praktyce pacjent czeka około 1,5 miesiąca na rozpoczęcie terapii. W przypadku chorych na raka płuca to czas, który decyduje o ich szansach na przeżycie. – dodała dr hab. Jagielska.

Finansowanie badań – paradoksy systemowe
W trakcie debaty wielokrotnie podkreślano problem finansowania badań molekularnych i patomorfologicznych. Eksperci wskazywali, że choć państwo refunduje drogie terapie onkologiczne, to nadal nie ma wystarczających środków na diagnostykę, która warunkuje skuteczność tych terapii.
– Stać nas na bardzo drogie leki, których pojedyncza dawka kosztuje 60-100 tysięcy złotych, a w przypadku terapii zaawansowanych nawet miliony złotych. A jednocześnie mamy problem z finansowaniem diagnostyki, która kosztuje kilka tysięcy złotych – zwróciła uwagę dr hab. Beata Jagielska.

– Dobra kwalifikacja pacjenta i wysokiej jakości materiał do badań to klucz do skutecznego leczenia. Tymczasem wiele ośrodków nie chce wykonywać badań molekularnych, bo nie ma na nie finansowania – powiedziała prof. Renata Langfort.

Prof. Piotr Rutkowski dodał, że problemem jest także brak akredytacji dla części placówek patomorfologicznych, co powoduje, że diagnostyka nie jest wykonywana zgodnie ze standardami. – Nie możemy dopuszczać do sytuacji, w której badania patomorfologiczne są wykonywane w sposób niespełniający określonych norm. Akredytacja zakładów patomorfologii powinna być kontynuowana i rozwijana.

Potrzebne zmiany systemowe
Eksperci zgodnie podkreślili, że konieczne są systemowe zmiany w organizacji i finansowaniu diagnostyki molekularnej. Dr Andrzej Tysarowski wskazał, że lista badań genetycznych wymaga aktualizacji. – Wytyczne dotyczące diagnostyki molekularnej powstały w 2017-2018 roku, od tego czasu pojawiły się nowe technologie, a diagnostyka znacznie się rozwinęła. Trzeba to uwzględnić w systemie.

Dodał również, że pacjenci powinni mieć możliwość wykonywania badań genetycznych z materiału świeżego w trybie ambulatoryjnym. – Dziś szpital może zlecić badania molekularne z materiału świeżego tylko wtedy, gdy pacjent jest hospitalizowany. To absurd. W większości przypadków pacjent nie wymaga hospitalizacji, a mimo to badania nie mogą być wykonane.

Dr Mateusz Polaczek zaznaczył, że brak dostępności badań molekularnych to realna przeszkoda w skutecznym leczeniu. – W raku płuca mamy już dziewięć genów, których mutacje wpływają na wybór terapii. Brak diagnostyki molekularnej na starcie leczenia to dziś błąd w sztuce.
Prof. Piotr Rutkowski podsumowując debatę podkreślił Musimy poprawić akredytację ośrodków patomorfologicznych, znieść bariery biurokratyczne, skrócić czas wykonywania diagnostyki molekularnej i patomorfologicznej oraz zagwarantować stabilne finansowanie. Bez tego będziemy wciąż kręcić się w kółko.

Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Narodowy Instytut Onkologii, Polskie Towarzystwo Patologów, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej oraz Polska Grupa Raka Płuca przygotowały kluczowe rekomendacje dotyczące usprawnienia diagnostyki, które zostały przekazane Ministerstwu Zdrowia i Krajowej Radzie Onkologicznej. – Mam nadzieję, że za rok, podczas kolejnej debaty, będziemy mogli powiedzieć, że część z tych zmian została już wdrożona. Niezwykle ważna będzie też edukacja lekarzy i działów rozliczeń procedur w ośrodkach onkologicznych, aby w dobie możliwości refundacji badań molekularnych metodą NGS, potrafili je zlecać i rozliczać.

Relacja wideo z debaty

źródło: PTO

W imieniu Polskiego Towarzystwa Onkologicznego zapraszamy do oglądania debaty eksperckiej online z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” pt. „Od diagnozy do terapii: rola badań patomorfologicznych i predykcyjnych w skutecznym leczeniu pacjentów onkologicznych”, która odbędzie się 25 marca (wtorek) o godz. 15:00.
Transmisja na żywo na YouTube: 
https://www.youtube.com/live/7Z2oyq-_P3A?si=K9B5AslZf8p5UY3g

Uczestnicy debaty:

Tematyka debaty:

Zapraszamy do oglądania i zadawania pytań.

Nowotwory złośliwe stanowią jedno z najpoważniejszych wyzwań współczesnej medycyny, a sytuacja w Polsce jest szczególnie alarmująca. Według Krajowego Rejestru Nowotworów, liczba nowych zachorowań na raka dynamicznie rośnie. Obecnie, ponad miliom osób żyje w naszym kraju z chorobą nowotworową. Coraz bardziej dotkliwy staje się zatem niedobór kadry medycznej w dziedzinie onkologii. Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, liczba lekarzy praktykujących ten zawód wynosi 1168 osób. Oznacza to, że średnio na jednego lekarza onkologa przypada rocznie tysiąc pacjentów, z czego 145 to nowo zdiagnozowani chorzy.
Co więcej, dane z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego pokazują, że w naborze na specjalizacje w
postępowaniu kwalifikacyjnym jesień 2023, co drugie miejsce w dziedzinie onkologii klinicznej pozostało wolne. W sześciu województwach na specjalizację zdecydowała się jedna osoba, a w województwie zachodniopomorskim – nikt.

– Niedobór kadr onkologicznych jest jednym z głównych problemów, z którymi mierzy się system opieki zdrowotnej. Priorytetem więc staje się inwestycja w zwiększenie liczby lekarzy, pielęgniarek i innych specjalistów w dziedzinach onkologii, dlatego te działania stanowią jeden z filarów Narodowej Strategii Onkologicznej – wskazuje prof. Piotr Rutkowski, pełnomocnik dyrektora NIO–PIB ds. Narodowej Strategii Onkologicznej i Badań Klinicznych.

Jednym z działań zmierzających ku zmianie tego stanu rzeczy jest powołanie w 2022 roku przez Narodowy Instytut Onkologii Studenckiego OnkoForum (SOF), którego celem jest promocja onkologii wśród adeptów medycyny.
Jedną z kluczowych inicjatyw Studenckiego Onko-Forum jest organizowana już po raz trzeci konferencja naukowa – SOF24.

– Chcemy obalić mit o bezradności onkologii. Dziś ta specjalizacja nie jest tą samą, którą my wybieraliśmy będąc na studiach. Dziś onkologia to symbol dynamicznego rozwoju w medycynie. Poprzez działania SOF pragniemy pokazać, że onkologia to także szansa na skuteczną pomoc dla wielu pacjentów. omawiając nowe możliwości i rozwiązania w walce z nowotworami i dając szansę na praktyczną naukę podczas warsztatów – mówi opiekun Studenckiego Onko-Forum profesor Marek Dedecjus, na co dzień kierujący Kliniką Endokrynologii Onkologicznej i Medycyny Nuklearnej w NIO.

– Podkreślając rolę konferencji, prof. Dedecjus zaznacza, że Onko-Forum nie tylko zachęca młodych ludzi do zainteresowania się onkologią jako dziedziną przyszłości, ale również stwarza im realne możliwości rozwoju naukowego i zawodowego – szczerze wierzę, że takim inicjatywom możemy mieć nadzieję na przeciwdziałanie niedoborowi kadr onkologicznych i poprawę jakości opieki nad pacjentami z chorobami nowotworowymi w Polsce – dodaje prof. Dedecjus.

Podczas wydarzenia prezentowane są najlepsze prace studenckie, a ich abstrakty zostają opublikowane w prestiżowym periodyku „Nowotwory. Journal of Oncology”. Co więcej, autorowi najlepszej pracy zostaje przyznany grant edukacyjny, umożliwiający wyjazd na doroczny kongres European Society of Medical Oncology (ESMO) – jedno z najważniejszych wydarzeń w dziedzinie onkologi w Europie. To, co wyróżnia SOF spośród innych inicjatyw, to wsparcie ze strony wybitnych polskich i zagranicznych autorytetów związanych z onkologią. Ich udział jako prelegentów na konferencji nadaje wydarzeniu międzynarodowy wymiar i dodatkową wartość edukacyjną.

– W tegorocznej edycji Studenckiego Onko-Forum swój udział potwierdzili między innymi profesor Thierry Philip, Przewodniczący Zarządu Instytutu Curie w Paryżu, oraz Profesor Matteo Lambertini, Przewodniczący Komitetu Młodych Onkologów Europejskiego Towarzystwa Onkologicznego (ESMO) oraz wiele autorytetów z polskich ośrodków onkologicznych w tym oczywiście z Narodowego Instytutu Onkologii – za co jesteśmy bardzo wdzięczni – mówi Paulina Kalman, prezeska SOF i studentka 5. roku medycyny na WUM.

Wśród przyczyn jakie młodzi ludzie podają jako te, które zniechęcają ich do wyboru onkologii są między innymi duże obciążenie psychiczne pracą i przeświadczenie, że rak to „wyrok”, z uwagi na brak skutecznych terapii.

– W mojej ocenie kluczowa jest zmiana narracji panującej wokół onkologii. Musimy przestać mówić tylko o walce czy wojnie i zacząć mówić o nadziei i szansie. Absolutnie nie umniejszam ciężarowi diagnozy choroby nowotworowej, ani temu z jak trudnymi emocjami wiąże się praca w tym zawodzie. Nie to jednak faktu, że ta dziedzina niesamowicie się rozwija i oferuje coraz to nowe metody leczenie, a co za tym idzie – szanse na wyleczenie. To ma znaczenie dla pacjenta, lekarza, i wreszcie, dla tych, którzy będą leczyć nas w przyszłości – czyli dzisiejszych studentów – zaznacza Rzeczniczka Prasowa Narodowego Instytutu Onkologii Monika Dzienyńska-Dyk — Zaczynając pracę w Instytucie usłyszałam: są rzeczy, których nie da się zrobić dopóki, ktoś nie wie, że się nie da i je zrobi. I tak właśnie, krok po kroku wspólnie ze studentami i ich mentorami z NIO, odczarowujemy onkologię, pokazując jak wiele można zrobić dzięki jej postępowi.

Tegoroczna konferencja to dwa intensywne dni, pełne wykładów i prelekcji, w których udział weźmie, zdalnie i osobiście w Centrum Konferencyjnym Narodowego Instytutu Onkologii, ponad 300 uczestników. Dużym zainteresowaniem wśród przyszłych onkologów cieszy się cześć warsztatowa, konferencji, podczas której studenci mają szansę ćwiczyć umiejętności praktyczne, tak ważne w dalszym rozwoju drogi zawodowej.

– Medycyna personalizowana to innowacyjna onkologia pozwalająca nam leczyć pacjenta w sposób precyzyjny, ukierunkowany na cechy charakterystyczne guza, a nie tylko na samo rozpoznanie narządowe choroby nowotworowej. To właśnie jest przyszłość tych, którzy dziś studiują a to oni są przyszłością polskiej onkologii, dlatego u nas w Instytucie zawsze będzie dla nich miejsce — podsumowuje dr hab. n. med. Beata Jagielska Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii.

Już jutro w Narodowym Instytucie Onkologii rozpocznie się Konferencja Studenckie OnkoForum 2024, najważniejsze wydarzenie w bogatym kalendarzu działań podejmowanych przez  SOF. 
https://www.facebook.com/StudenckieOnkoForum 

żródło: NIO-PIB
Potrzebna jest większa wiedza Polaków na temat dostępności badań profilaktycznych nowotworów. Aż 62 % Polaków boi się diagnozy onkologicznej, ale tylko ok 40% korzysta z dostępnych od lat bezpłatnych badań. Współpraca Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej- Curie ze Światową Organizacją Zdrowia może dać szansę na poprawę tej sytuacji. Takie wnioski płyną ze spotkania, które w tym tygodniu obyło się w NIO-PIB.
W Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie odbyło się spotkanie dr Nino Berdzuli – dyrektor Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce i dr hab. n. med. Beaty Jagielskiej – dyrektor NIO-PIB. Tematem rozmowy była m.in. profilaktyka nowotworów, a zwłaszcza programy profilaktyczne, w tym badania przesiewowe raka szyjki macicy i raka piersi.

– Jednym z kluczowych priorytetów WHO jest poprawa jakości i skuteczności programów badań przesiewowych oraz dostępu do nowoczesnych terapii onkologicznych zmierzających do poprawy wyników leczenia nowotworów. Dążymy do osiągnięcia tych celów poprzez współpracę z państwami członkowskimi. Narodowy Instytut Onkologii jest dla nas niezwykle ważnym partnerem. Liczymy na rozwój współpracy, dostarczającej dowodów na skuteczność procedur i umożliwiającej wdrażanie rozwiązań dopasowanych do lokalnych potrzeb, zarówno w zakresie badań przesiewowych, jak i wczesnej diagnostyki – powiedziała podczas spotkania dr Nino Berdzuli.

– Profilaktyka, także dla nas jest w priorytetem. Nie jest jednak tajemnicą, że Polska nie może pochwalić się w tym zakresie imponującymi wynikami. Bezpłatne programy przesiewowe są dostępne od wielu lat, ale ich efekty – czyli przede wszystkim liczba badających się osób – są dalece niezadowalające. Dlatego uważam, że pytanie, które musimy sobie wspólnie zadać, brzmi: dlaczego nasze społeczeństwo nie chce z tych badań korzystać? – podkreśliła dr Beata Jagielska.

W odpowiedzi dr Berdzuli zaznaczyła, że znalezienie odpowiedzi na to pytanie to jeden z wielu obszarów, w których NIO-PIB może liczyć na wsparcie WHO. Rozmówczynie zgodziły się, że aby do badań zachęcić jak najwięcej osób, konieczne jest włączenie się lokalnych społeczności i samorządów w intensywne działania promujące profilaktykę. Ich przedstawiciele najlepiej wiedzą, w jaki sposób dotrzeć do mieszkańców mniejszych miast czy wsi, gdzie świadomość dostępności badań profilaktycznych i ich liczba są najbardziej niepokojące.

Przed rozmową dyrektor WHO z dyrektor NIO-PIB, odbyło się równie ważne, robocze spotkanie, w którym uczestniczył zespół Centrum Profilaktyki Nowotworów Instytutu Onkologii. Inicjatorem spotkania był dr hab. n. med. Andrzej Nowakowski, prof. Instytutu – kierownik Centralnego Ośrodka Koordynującego Program Profilaktyki Raka Szyjki Macicy.

Warto podkreślić, że prof. Nowakowski, jako jedyny specjalista z Polski, został powołany w skład Eksperckiej Grupy Roboczej Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (International Agency for Research on Cancer – IARC) w ramach inicjatywy Komisji Europejskiej w zakresie raka szyjki macicy. Grupa ta ma za zadanie m.in. przygotować rekomendacje dotyczące badań przesiewowych raka szyjki macicy dla regionu europejskiego WHO.
– Mamy bardzo silną i aktywną reprezentację NIO-PIB na arenie międzynarodowej.

To dla mnie wyjątkowo istotne, że te relacje, budowane zarówno w Europie, jak i na całym świecie przez osoby związane z Instytutem, przekładają się na wymierne efekty i realne współprace, a ich pozytywne skutki odczuwamy, mówiąc kolokwialnie, na naszym własnym gruncie. Gratuluję profesorowi Nowakowskiemu udziału
w grupie roboczej i dziękuję za inicjatywę spotkania oraz rozmów pracowników Centrum Profilaktyki z panią dyrektor Nino Berdzuli – podkreśliła Beata Jagielska.

Blisko dwugodzinne spotkanie dr Nino Berdzuli i Rafała Włodarczyka z Biura WHO w Polsce z zespołem prof. Nowakowskiego i Beatą Janik – p.o. kierownika Zakładu Profilaktyki Nowotworów, poświęcone było przede wszystkim organizacji programów badań przesiewowych w onkologii w Polsce. Omówiono także dokument WHO
„Krótki poradnik na temat badań przesiewowych w kierunku nowotworów złośliwych. Zwiększenie skuteczności, maksymalizacja korzyści i minimalizacja szkód” i działania, jakie można podjąć według jego wytycznych, dostępny już także w języku polskim.

– To bardzo ważny dokument, który jest „przewodnikiem” w zakresie organizacji programów badań przesiewowych w onkologii w Europie. Jest napisany w przystępny sposób, opiera się na wynikach badań naukowych i doświadczeniach najbardziej skutecznych krajów. Może służyć jako „mapa drogowa” dla organizatorów opieki zdrowotnej w Polsce. Dokument ten może także wskazywać, w kierunku których nowotworów powinny być prowadzone badania profilaktyczne i jak je organizować – wyjaśniał prof. Nowakowski.

Na spotkaniu przedyskutowano także perspektywy wdrożenia, do realizowanego w Polsce programu badań przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy, badań molekularnych HPV HR, zgodnych z zaleceniami WHO. Profilaktyka raka szyjki macicy jest dla mnie, jako ginekologa, nie tylko pasją zawodową, ale również moralnym obowiązkiem. Nie możemy zaakceptować tego, że kobiety umierają z powodu choroby, której można zapobiegać za pomocą skutecznych narzędzi, takich jak szczepienia przeciwko HPV i badania przesiewowe, wykrywające nowotwór w jego wczesnym stadium” – podkreśliła dr Berdzuli.

Po omówieniu zagadnień merytorycznych programów przesiewowych uczestnicy spotkania skupili się na ich aspektach prawnych, zarządzaniu nimi, a także na identyfikacji grupy docelowej, rekrutacji uczestniczek, mapowaniu ścieżki badań oraz diagnostyce i leczeniu stanów przedrakowych w screeingu opartym na badaniach HPV HR.
Ustalono także, że warto wykorzystać zalecenia WHO dotyczące budowy systemów informatycznych i rejestru badań przesiewowych. Pozwoli to lepiej kontrolować jakość oraz analizować i oceniać efekty programów badań przesiewowych. Współpraca NIO-PIB z WHO otwiera przed nami nowe kierunki rozwoju. Globalne doświadczenie Światowej Organizacji Zdrowia może w wielu obszarach rzucić nowe światło na standardy badań, ich jakość i skuteczność. Wszystko to dla dobra naszych pacjentów – podsumowała wnioski ze spotkania dr Beata Jagielska.

źródło: NIO-PIB
Rusza druga edycja międzynarodowego konkursu „Wartość w medycynie Dragon’s Grant & Endorsement”. Konkurs skierowany jest  do  instytucji działających w obszarze ochrony zdrowia, które wdrażają praktyczne rozwiązania z obszaru organizacji systemu, w oparciu o jakość tzw. Value Based Healthcare. Zgłoszenia należy przesyłać do 28 lutego 2022 roku.
W zeszłym roku po raz pierwszy Instytut INNOWO i Polska Koalicja Medycyny Personalizowanej PKMP zorganizowały polską edycję konkursu „Wartość w medycynie Dragon’s Grant & Endorsement”. Dzięki tej inicjatywie, polskie projekty mogły zaprezentować się na arenie międzynarodowej i konkurować z najlepszymi programami z tego obszaru w Europie. Laureatami polskiej edycji zostali: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku i Dolnośląskie Centrum Onkologii. Polski projekt „Pomorski model zintegrowanej opieki dla chorych na zaawansowaną POChP” Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku zwyciężył w międzynarodowym konkursie VBHC PRIZE Dragon’s Grant & Endorsement. Natomiast Dolnośląskie Centrum Onkologii z projektem „Sieci Szpitali Onkologicznych” przeszło do ścisłego finału i w efekcie zdobyło drugie miejsce w kategorii VBHC Dragons Endorsement.

– Przyznanie pierwszej nagrody zespołowi z Gdańska pod przewodnictwem prof. dr hab. Ewy Jassem jest dla nas ogromnym zaszczytem. Bardzo się cieszymy z tego wyróżnienia i jesteśmy dumni, że dzięki naszej inicjatywie mogły zostać uhonorowane wieloletnie wysiłki Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Mam nadzieję, ze nasza ścisła współpraca z prof. Fredem van Eenennaam’em i VBHC Centre Europe przełoży się w przyszłości na znaczącą poprawę jakości – mówi dr hab. n. med. Beata Jagielska, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej.

Celem projektu jest budowanie świadomości koncepcji systemu ochrony zdrowia opartego na wartościach i innowacyjnych rozwiązaniach mających na celu zwiększenie efektywności systemu. VBHC Dragon’s Grant jest inicjatywą, która ma na celu promowanie praktycznych rozwiązań z obszaru organizacji systemu w oparciu o jakość, które są wdrażane w instytucjach ochrony zdrowia na całym świecie.

Najlepsze projekty wyróżnione są prestiżową nagrodą Value Based Healthcare Prize i muszą spełnić następujące warunki:

  1.  Zapewniają pacjentowi najwyższą jakość,
  2. Koncentrują się na pacjentach i ich spersonalizowanym procesie leczenia, według najnowszych wytycznych medycznych
  3.  Są opłacalne,
  4. Wprowadzają innowacje w szerokim znaczeniu tego słowa; tj. organizacyjne, medyczne i /lub diagnostyczne,
  5. Mogą być wdrożone w całym cyklu opieki.
Konkurs organizowany jest przez Polską Koalicję Medycyny Personalizowanej, Instytut INNOWO we współpracy z Value Based Healthcare Center Europe.

Patronat Honorowy nad przedsięwzięciem objęli Narodowy Fundusz Zdrowia, Rzecznik Praw Pacjenta, Polska Federacja Szpitali, Polskie Towarzystwo Koordynowanej Ochrony Zdrowia, Gdański Uniwersytet Medyczny, Warszawski Uniwersytet Medyczny i Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum.

Więcej informacji na temat edycji polskiej: https://bit.ly/3y9nZT6

źródło: INNOWO

Rusza druga edycja międzynarodowego konkursu „Wartość w medycynie Dragon’s Grant & Endorsement”. Konkurs skierowany jest  do  instytucji działających w obszarze ochrony zdrowia, które wdrażają praktyczne rozwiązania z obszaru organizacji systemu, w oparciu o jakość tzw. Value Based Healthcare. Zgłoszenia należy przesyłać do 28 lutego 2022 roku.
W zeszłym roku po raz pierwszy Instytut INNOWO i Polska Koalicja Medycyny Personalizowanej PKMP zorganizowały polską edycję konkursu „Wartość w medycynie Dragon’s Grant & Endorsement”. Dzięki tej inicjatywie, polskie projekty mogły zaprezentować się na arenie międzynarodowej i konkurować z najlepszymi programami z tego obszaru w Europie. Laureatami polskiej edycji zostali: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku i Dolnośląskie Centrum Onkologii. Polski projekt „Pomorski model zintegrowanej opieki dla chorych na zaawansowaną POChP” Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku zwyciężył w międzynarodowym konkursie VBHC PRIZE Dragon’s Grant & Endorsement. Natomiast Dolnośląskie Centrum Onkologii z projektem „Sieci Szpitali Onkologicznych” przeszło do ścisłego finału i w efekcie zdobyło drugie miejsce w kategorii VBHC Dragons Endorsement.

– Przyznanie pierwszej nagrody zespołowi z Gdańska pod przewodnictwem prof. dr hab. Ewy Jassem jest dla nas ogromnym zaszczytem. Bardzo się cieszymy z tego wyróżnienia i jesteśmy dumni, że dzięki naszej inicjatywie mogły zostać uhonorowane wieloletnie wysiłki Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Mam nadzieję, ze nasza ścisła współpraca z prof. Fredem van Eenennaam’em i VBHC Centre Europe przełoży się w przyszłości na znaczącą poprawę jakości – mówi dr hab. n. med. Beata Jagielska, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej.

Celem projektu jest budowanie świadomości koncepcji systemu ochrony zdrowia opartego na wartościach i innowacyjnych rozwiązaniach mających na celu zwiększenie efektywności systemu. VBHC Dragon’s Grant jest inicjatywą, która ma na celu promowanie praktycznych rozwiązań z obszaru organizacji systemu w oparciu o jakość, które są wdrażane w instytucjach ochrony zdrowia na całym świecie.

Najlepsze projekty wyróżnione są prestiżową nagrodą Value Based Healthcare Prize i muszą spełnić następujące warunki:

  1.  Zapewniają pacjentowi najwyższą jakość,
  2. Koncentrują się na pacjentach i ich spersonalizowanym procesie leczenia, według najnowszych wytycznych medycznych
  3.  Są opłacalne,
  4. Wprowadzają innowacje w szerokim znaczeniu tego słowa; tj. organizacyjne, medyczne i /lub diagnostyczne,
  5. Mogą być wdrożone w całym cyklu opieki.
Konkurs organizowany jest przez Polską Koalicję Medycyny Personalizowanej, Instytut INNOWO we współpracy z Value Based Healthcare Center Europe.

Patronat Honorowy nad przedsięwzięciem objęli Narodowy Fundusz Zdrowia, Rzecznik Praw Pacjenta, Polska Federacja Szpitali, Polskie Towarzystwo Koordynowanej Ochrony Zdrowia, Gdański Uniwersytet Medyczny, Warszawski Uniwersytet Medyczny i Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum.

Więcej informacji na temat edycji polskiej: https://bit.ly/3y9nZT6

źródło: INNOWO