Medicalpress

W raku pęcherza jednym z największych problemów nie jest wyłącznie samo rozpoznanie choroby, lecz to, co dzieje się później. Nawet jeśli nowotwór zostaje wykryty wcześnie i usunięty, ryzyko nawrotu pozostaje wysokie. W praktyce oznacza to konieczność dalszego leczenia i ścisłego nadzoru, ale bez pełnej pewności, którzy pacjenci rzeczywiście wymagają intensywniejszego postępowania, a u których zabieg chirurgiczny okazał się wystarczający. Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie „Cell”, przygotowane przez zespół badaczy ze Stanford, wskazuje, że pomocne może być nieinwazyjne badanie moczu oparte na analizie DNA guza. 

Autorzy pokazali, że taki test może na poziomie molekularnym odróżnić pacjentów, u których choroba została skutecznie opanowana, od tych, u których po leczeniu nadal utrzymują się ślady nowotworu i wysokie ryzyko nawrotu.

Problem, którego dotąd nie udawało się dobrze rozwiązać

Większość chorych na raka pęcherza rozpoznaje się na etapie raka nienaciekającego mięśniówki pęcherza, czyli NMIBC. W tej postaci nowotwór pozostaje ograniczony do bardziej powierzchownych warstw ściany pęcherza. Mimo to choroba bardzo często nawraca. Po przezcewkowej resekcji guza pacjenci z cechami wyższego ryzyka zwykle otrzymują dopęcherzowe wlewki BCG, czyli immunoterapię stosowaną w tym wskazaniu od wielu lat. Nadal jednak brakowało wiarygodnego narzędzia, które pozwalałoby z wyprzedzeniem rozpoznać, kto rzeczywiście odniesie korzyść z takiego leczenia, a kto będzie wymagał innej strategii.

To właśnie ten punkt stanowi o wadze nowego badania. Autorzy nie skupili się wyłącznie na wykrywaniu samej obecności nowotworu, lecz na ocenie minimalnej choroby resztkowej po leczeniu. Innymi słowy, chodzi o uchwycenie tych sytuacji, w których po zabiegu i terapii nadal pozostają komórki nowotworowe niewidoczne jeszcze w rutynowym nadzorze, ale istotne z punktu widzenia dalszego przebiegu choroby.

Na czym polega nowe podejście

Podstawą testu jest analiza fragmentów DNA nowotworu obecnych w moczu. W raku pęcherza to rozwiązanie jest szczególnie obiecujące, ponieważ materiał biologiczny może być pozyskiwany bez dodatkowych procedur inwazyjnych. Badacze zwrócili jednak uwagę na problem, który mógł zaburzać wyniki wcześniejszych prób diagnostycznych. Także u osób zdrowych w nabłonku pęcherza mogą z wiekiem gromadzić się mutacje związane z nowotworzeniem. Takie komórki, choć nie są rakiem, również mogą uwalniać zmienione DNA do moczu.

Zespół ze Stanford określił to zjawisko mianem clonal cystopoiesis i opracował metodę statystyczną, która pozwala odfiltrować to tło biologiczne. Dzięki temu test ma lepiej rozróżniać między rzeczywistym sygnałem utrzymującej się choroby a zmianami pochodzącymi z prawidłowego, choć zmutowanego wraz z wiekiem, urotelium.

Problem polega bowiem na tym, że w nabłonku pęcherza – podobnie jak w wielu innych tkankach – wraz z wiekiem mogą pojawiać się mutacje genetyczne związane z procesem starzenia się komórek. Nie oznaczają one jednak obecności nowotworu. Jeśli test wykrywający DNA nowotworowe jest bardzo czuły, może zarejestrować takie mutacje i błędnie zinterpretować je jako sygnał choroby resztkowej. W praktyce oznaczałoby to wynik sugerujący utrzymywanie się nowotworu, mimo że w rzeczywistości pacjent został skutecznie wyleczony.

To właśnie dlatego sam wzrost czułości testu nie zawsze oznacza poprawę jego wartości klinicznej. Bez odpowiedniej swoistości – czyli zdolności do odróżnienia rzeczywistej choroby od zmian niezwiązanych z nowotworem – badanie może prowadzić do nadinterpretacji wyników. W takim scenariuszu pacjent mógłby zostać uznany za osobę z utrzymującą się chorobą, co skutkowałoby niepotrzebnym niepokojem, dodatkowymi badaniami lub wdrożeniem leczenia, które w rzeczywistości nie jest konieczne.

Jak podkreślił dr Joseph Liao, współautor badania, „nasz test pozwala nieinwazyjnie wykrywać minimalną chorobę resztkową po leczeniu raka pęcherza, a jednocześnie uwzględnia mutacje obecne w prawidłowym urotelium, które komplikowały wcześniejsze badania. Po raz pierwszy mogliśmy odróżnić pacjentów prawdopodobnie wyleczonych dzięki BCG od tych, którzy zostali wyleczeni samą operacją.” (tłum. red.).

Trzy wzorce odpowiedzi na leczenie

Analiza próbek pobieranych przed operacją, po operacji i po immunoterapii pozwoliła badaczom wyróżnić trzy odrębne wzorce odpowiedzi. W pierwszej grupie znaleźli się pacjenci, u których sygnał DNA nowotworu znikał już po samym zabiegu chirurgicznym. W drugiej byli chorzy, u których materiał nowotworowy utrzymywał się po operacji, ale zmniejszał się po leczeniu BCG. Trzecią grupę stanowili pacjenci, u których DNA guza utrzymywało się lub narastało mimo immunoterapii, co wskazywało na brak skutecznej odpowiedzi na leczenie.

Taki podział ma duże znaczenie praktyczne. Pokazuje bowiem, że pacjenci z pozoru leczeni według podobnego schematu mogą w rzeczywistości należeć do biologicznie różnych kategorii. Część z nich jest skutecznie leczona już na etapie chirurgii, część odpowiada na immunoterapię dopęcherzową, a część wymaga prawdopodobnie wcześniejszego rozważenia innego postępowania.

Test może uprzedzać to, co później widać w cystoskopii

Według autorów test okazał się silnym narzędziem prognostycznym w prospektywnie obserwowanej grupie chorych. Pacjenci, u których po zakończeniu leczenia BCG nadal wykrywano DNA nowotworowe w moczu, mieli bardzo wysokie ryzyko nawrotu choroby. Z kolei u osób, u których materiał genetyczny guza przestawał być wykrywalny, obserwowano bardzo dobre wyniki leczenia i znacznie niższe prawdopodobieństwo ponownego pojawienia się nowotworu.

Autorzy zwracają jednocześnie uwagę, że analiza DNA nowotworowego w moczu może dostarczać informacji o aktywności choroby na poziomie molekularnym. W części analizowanych przypadków sygnał ten był obecny jeszcze przed pojawieniem się zmian możliwych do uchwycenia w rutynowej cystoskopii. Oznacza to, że tego typu badanie mogłoby w przyszłości stanowić uzupełnienie obecnych metod monitorowania pacjentów po leczeniu raka pęcherza.

W stronę bardziej precyzyjnego leczenia

Autorzy pracy zwracają uwagę, że możliwość rozróżnienia odpowiedzi na sam zabieg chirurgiczny i na BCG pozwala lepiej zrozumieć biologię nowotworu. Guzy oporne na leczenie chirurgiczne wykazywały cechy związane z proliferacją i inwazyjnością, natomiast te odpowiadające na BCG charakteryzowały się wyższym obciążeniem mutacyjnym i wcześniejszą aktywnością immunologiczną. Sugeruje to, że odpowiedź na oba typy leczenia nie jest przypadkowa, lecz wynika z odmiennych właściwości biologicznych guza.

Z punktu widzenia klinicznego może to być krok w stronę bardziej precyzyjnego prowadzenia chorych z NMIBC. Nie chodzi wyłącznie o wcześniejsze przewidywanie nawrotu, ale również o lepsze dopasowanie dalszego leczenia do realnego ryzyka i do biologii choroby. Jak zaznaczyła dr Eila Skinner, kierująca Katedrą Urologii na Stanford, „takie biomarkery predykcyjne są niezwykle istotne. Mamy dziś nowe terapie, które są kosztowne i wiążą się z ryzykiem działań niepożądanych. Chcielibyśmy personalizować leczenie tak, aby każdy pacjent otrzymywał terapię najlepiej dopasowaną do jego nowotworu” (tłum. red.).

Obiecujący kierunek, ale jeszcze nie gotowe rozwiązanie

Wyniki opublikowane w „Cell” są bardzo obiecujące, ale nie oznaczają jeszcze natychmiastowej zmiany standardu postępowania. Jak zwykle w przypadku nowych biomarkerów konieczne będzie potwierdzenie tych obserwacji w większych grupach pacjentów i w niezależnych ośrodkach. Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy test nie tylko dobrze prognozuje przebieg choroby, ale też realnie poprawia decyzje terapeutyczne i wyniki leczenia.

Mimo to kierunek jest wyraźny. W raku pęcherza coraz większe znaczenie może mieć nie tylko to, czy guz został usunięty, ale również to, czy po leczeniu pozostaje molekularny ślad choroby. Jeśli nowa metoda przejdzie kolejne etapy walidacji, zwykła próbka moczu może stać się ważnym narzędziem w ocenie skuteczności terapii i planowaniu dalszego postępowania u chorych z rakiem pęcherza nienaciekającym mięśniówki.

Źródła: Stanford Medicine, A Urine Test That Could Change the Course of Bladder Cancer Care, 20 marca 2026; badanie opublikowane w „Cell”.
Ministerstwo Zdrowia wspólnie z Głównym Inspektorem Sanitarnym opublikowało komunikat dotyczący zasad szczepień noworodków przeciw gruźlicy w czasie realizacji ogólnopolskiego pilotażu badań przesiewowych w kierunku ciężkiego złożonego niedoboru odporności SCID. Dokument ma na celu uporządkowanie informacji oraz wyjaśnienie wątpliwości pojawiających się wokół kolejności szczepień i badań przesiewowych, a także podkreślenie, że uruchomienie nowego pilotażu nie zmienia obowiązujących zasad kwalifikacji do szczepienia BCG ani priorytetów zdrowia publicznego.
Ministerstwo Zdrowia informuje: Szczepienie noworodków przeciw gruźlicy (BCG) w pierwszej dobie życia jest w Polsce powszechne i obowiązkowe, a ponadto uzasadnione obecną sytuacją epidemiologiczną. Szczepionka BCG chroni dzieci, szczególnie najmłodsze, przed najcięższymi postaciami gruźlicy. Nowe badanie przesiewowe umożliwia wczesne wykrycie SCID (ciężkiego złożonego niedoboru odporności) i natychmiastowe rozpoczęcie leczenia. W przypadku dziecka z wykrytym SCID, które zostało zaszczepione BCG, niezwłocznie wdrażane jest profilaktyczne leczenie przeciwprątkowe.

Wprowadzenie pilotażu badań przesiewowych w kierunku SCID nie zmienia zasad kwalifikacji do szczepienia BCG. W związku z wyższym ryzykiem zachorowania na gruźlicę (4236 przypadków w 2024 roku) nieszczepionych noworodków i niemowląt niż podania szczepionki BCG dziecku z zespołem SCID (obecne ryzyko wystąpienia SCID wynosi 1/55 000–60 000 urodzeń żywych, co daje 4-5 przypadków na rok w Polsce), szczepienia przeciw BCG noworodków pozostają priorytetem. Nie zmieniło się to po uruchomieniu ogólnopolskiego pilotażu badania przesiewowego noworodków w kierunku ciężkiego złożonego wrodzonego niedoboru odporności (SCID) w ramach finansowanego przez Ministerstwo Zdrowia Programu Badań Przesiewowych Noworodków.

Celem nowego badania przesiewowego jest wczesne wykrycie SCID i natychmiastowe rozpoczęcie leczenia przyczynowego.

Każde dziecko z rozpoznanym SCID zostaje objęte opieką Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. W przypadku dziecka, u którego wykryto SCID i które zostało zaszczepione szczepionką BCG, może być wdrożone profilaktyczne leczenie przeciwprątkowe, które skutecznie zapobiega wystąpieniu niepożądanych odczynów poszczepiennych. Nie ma racjonalnych przesłanek do odraczania szczepienia BCG do czasu wykluczenia zespołu SCID na podstawie badania przesiewowego. Przed wykonaniem szczepienia lekarz przeprowadza obowiązkowe badanie kwalifikacyjne, które pozwala wykluczyć przeciwwskazania do szczepienia, w tym poprzez szczegółowy wywiad dotyczący wrodzonych niedoborów odporności w rodzinie noworodka. W przypadku dzieci, u których lekarz stwierdza realne ryzyko choroby, szczepienie BCG zostaje odroczone.

Czas oczekiwania na wynik badania przesiewowego w kierunku SCID wykonywanego przez Instytut Matki i Dziecka w Warszawie wynosi obecnie ok. 5-12 dni, czyli wynik jest dostępny zazwyczaj po wypisie dziecka ze szpitalnego oddziału noworodkowego.

Rodzice dzieci, u których odroczono termin wykonania szczepienia BCG, są zobowiązani do uzupełnienia tego szczepienia w jak możliwie jak najkrótszym czasie po wypisie dziecka ze szpitala.

Aby zapewnić jak największą dostępność do szczepień uzupełniających BCG poza oddziałami noworodkowymi, szczepienie to może być realizowane w punktach szczepień przy oddziałach szpitalnych lub w ramach wskazanych na terenie danego powiatu placówek podstawowej opieki zdrowotnej.

W przypadku odroczenia terminu szczepienia BCG obowiązkiem personelu oddziału noworodkowego przy wypisie jest wskazanie rodzicom dziecka sposobu uzyskania wyniku badania przesiewowego oraz wskazanie miejsca wykonania uzupełniającego szczepienia BCG.

Lista punktów szczepień realizujących szczepienia uzupełniające BCG u noworodków i niemowląt zostanie opublikowana na stronie MZ i GIS. Jeżeli pojawi się problem z uzyskaniem szczepienia dziecka, wsparcie zapewni właściwa powiatowa stacja sanitarno-epidemiologiczna (https://www.gov.pl/web/gis/stacje-sanitarno-epidemiologiczne).

Wszystkie noworodki w Polsce badane są w kierunku 30 chorób wrodzonych w ramach programu polityki zdrowotnej państwa pn. „Rządowy program badań przesiewowych noworodków na lata 2019-2026”. Celem tych badań jest wczesne wykrycie genetycznie uwarunkowanej choroby, co daje możliwość wczesnej interwencji i podjęcia leczenia dziecka. Od 15 września 2025 roku rozpoczęto pilotażowe badania przesiewowe pod kątem 6 nowych jednostek chorobowych, w tym wrodzonych niedoborów odporności. Jest to grupa chorób, w przebiegu których dochodzi do zaburzenia działania układu odpornościowego i zaburzeń odpowiedzi immunologicznej. Największy problem kliniczny stanowią ciężkie, złożone niedobory odporności, w których pierwsze objawy kliniczne pojawiają się zazwyczaj w okresie wczesnoniemowlęcym, a ich przebieg może zagrażać zdrowiu i życiu dziecka z powodu zakażeń wirusowych, bakteryjnych, grzybiczych czy pasożytniczych. Ciężkie postacie SCID należą do grupy chorób ultrarzadkich – częstość występowania SCID szacowana jest na ≈1/55 000-60 000 urodzeń, co oznacza 4-6 przypadków rocznie w Polsce.

Wczesne wykrycie zespołu SCID umożliwia objęcie takich dzieci specjalistyczną opieką, w tym wdrożenie odpowiedniego leczenia (przeszczep macierzystych komórek krwiotwórczych, terapia genowa) oraz postępowania profilaktycznego. Noworodki z zespołem SCID, które zostały zaszczepione przeciw gruźlicy, wymagają monitorowania, a w uzasadnionych przypadkach, wdrożenia profilaktycznego leczenia, celem zapobiegania niepożądanym odczynom poszczepiennym.

W związku z występowaniem w Polsce gruźlicy, zgodnie z wytycznymi WHO oraz obowiązującymi przepisami prawa, wszystkie zdrowe noworodki powinny być zaszczepione przeciw gruźlicy przed wypisem ze szpitalnego oddziału noworodkowego.

Gruźlica jest chorobą, która w dalszym ciągu stanowi znaczący problem zdrowotny w Polsce i na świecie. Zapadalność w ostatnich latach wynosi ok. 9-11 na 100 tys. ludności i jest wielokrotnie wyższa niż częstość występowania SCID. Szacuje się, że rocznie w Polsce może urodzić się 4-6 dzieci z zespołem SCID, a nowych chorych na gruźlicę jest ponad 4 tys. Oznacza to, że ryzyko zakażenia noworodka gruźlicą jest istotnie wyższe niż ryzyko związane z zaszczepieniem przeciw gruźlicy dziecka z zespołem SCID. Głównym celem szczepienia BCG nie jest całkowite zapobieżenie zakażeniu, ale ochrona przed najgroźniejszymi, często śmiertelnymi powikłaniami gruźlicy. U nieszczepionego noworodka drastycznie rośnie ryzyko wystąpienia gruźliczego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, które może prowadzić do trwałych uszkodzeń neurologicznych lub śmierci, jak również tzw. gruźlicy prosówkowej (rozsianej), w której prątki gruźlicy rozprzestrzeniają się drogą krwi do wielu narządów jednocześnie, co stanowi bezpośrednie zagrożenie życia.

W przypadku podjęcia decyzji o odroczeniu szczepienia przeciw gruźlicy w okresie noworodkowym, należy w jak najkrótszym czasie uzupełnić to szczepienie, ze względu na ryzyko zachorowania na gruźlicę.
Szczegółowe informacje o programie badań przesiewowych (https://przesiew.imid.med.pl/)

Źródło informacji: MZ