Medicalpress

Środowiska pacjenckie oraz eksperci wyrażają zaniepokojenie zmianami wprowadzonymi przez Sejm do nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne znoszącej obowiązujący zakaz reklamy aptek. Zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 12 czerwca 2025 roku, Polska została zobligowana do zmiany prawa umożliwiającego aptekom informowanie o swojej działalności. W dniu 16 września br. organizacje społeczne, pacjenckie, seniorskie, konsumenckie oraz reprezentujące opiekunów osób niesamodzielnych, podpisały apel do parlamentarzystów, popierający rządową wersję projektu przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia i przyjętego w dniu 4 sierpnia 2026 r. przez Radę Ministrów.

W toku prac sejmowych do projektu wprowadzono jednak niepokojące zmiany. Najbardziej kontrowersyjne z nich dotyczą podniesienia maksymalnej kary za naruszenie przepisów dotyczących reklamy aptek z proponowanych pierwotnie przez rząd 100 tys. zł do 1 mln zł. Wprowadzono również zasadę, zgodnie z którą kara może być naliczana odrębnie dla każdej apteki.

Zdaniem Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” – Związek Stowarzyszeń, skutki tych zmian nie zostały należycie przeanalizowane, mimo że mogą one mieć istotny wpływ na dalsze funkcjonowanie rynku aptecznego i dostępność usług farmaceutycznych dla pacjentów.

Apel organizacji społecznych i brak odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia

Jak podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” – Jeszcze podczas prac Sejmowej Komisji Zdrowia Koalicja zwróciła się do parlamentarzystów o zadanie przedstawicielom resortu zdrowia pytania dotyczącego wpływu tak wysokiej kary na postępujący od wielu lat proces zamykania się aptek w Polsce i tym samym ograniczania dostępności do nich. Stanowiska Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie nie poznaliśmy do dzisiaj.

Koalicja podkreśla, że tak istotna zmiana regulacyjna powinna zostać poprzedzona oceną jej wpływu na dostępność aptek, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie proces zamykania placówek jest obserwowany od ponad 10 lat. Podobne stanowisko wyraża środowisko „Głosu Seniora” – inicjatora kampanii „STOP LIKWIDACJI APTEK”.

Kara niewspółmierna do skali działalności aptek

Według Łukasza Salwarowskiego, Prezesa Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora, istnieje realne ryzyko, że tak skonstruowane przepisy doprowadzą do przyspieszenia procesu zamykania aptek w Polsce.  – Kara do 1 mln złotych to nawet 30-40 proc. rocznych przychodów niewielkiej apteki. To właśnie takie placówki są najczęściej odwiedzanymi przez seniorów placówkami systemu ochrony zdrowia. Wiele z nich funkcjonuje w mniejszych miejscowościach, gdzie seniorzy stanowią już dominująca grupę mieszkańców. Tam zmiany wymyślane w Warszawie, gdzie aptek jest jeszcze wiele, mogą spowodować powstanie kolejnych białych plam, gdzie nie ma już ani apteki, ani nawet punktu aptecznego – i dodaje, pytając – Czy nasi parlamentarzyści zdają sobie sprawę ze skutków takich zmian?

Zdaniem Koalicji „Na pomoc niesamodzielnych” szczególnie zastanawiające jest porównanie proponowanych sankcji z karami nakładanymi za znacznie poważniejsze naruszenia rynku farmaceutycznego.

– Kara w wysokości 500 mln zł nałożona przez UOKiK na największą hurtownię farmaceutyczną w Polsce za zmowę cenową i sztuczne zawyżanie cen leków wydaje się ogromna, jednak w relacji do skali działalności tej firmy stanowił niespełna 4 proc. rocznych przychodów. Tymczasem kara do 1 mln zł dla pojedynczej apteki może oznaczać utratę nawet jednej trzeciej rocznych przychodów takiej placówki – zauważa Tomasz Michałek, Dyrektor Biura Zarządu Koalicji.

Ryzyko chaosu prawnego i wątpliwości konstytucyjnych

Koalicja zwraca również uwagę na możliwe wątpliwości konstytucyjne związane z nowymi regulacjami. Dotyczą one zarówno wysokości sankcji, jak i sposobu ich naliczania. W ocenie organizacji przepisy mogą budzić zastrzeżenia w kontekście zasady proporcjonalności kary, zakazu nadmiernej represyjności sankcji administracyjnych oraz zasady jedności czynu, szczególnie jeśli za jedno działanie sankcje mogłyby być nakładane na wiele aptek odrębnie.  – W rezultacie, zamiast uporządkować kwestie związane z reklamą i informacją apteczną po wyroku TSUE, nowe regulacje mogą doprowadzić do dalszego chaosu prawnego i pogłębić negatywne zjawiska już dziś wpływające na dostępność aptek, oferowane przez nich świadczenia oraz sytuację ekonomiczną placówek – dodaje Tomasz Michałek.

Pacjenci nadal nie mają dostępu do finansowanych przeglądów lekowych

Podczas debaty parlamentarnej wielokrotnie podkreślano rolę aptek w realizacji świadczeń zdrowotnych, w tym przeglądów lekowych. – Znamienne jest powoływanie się przez parlamentarzystów na bezpłatne przeglądy lekowe realizowane w aptekach, mimo że świadczenia te nadal nie są finansowane przez NFZ. Oznacza to, że jeśli gdziekolwiek są obecnie wykonywane, odbywa się to wyłącznie dzięki zaangażowaniu farmaceutów i na koszt właścicieli aptek – podkreśla prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, Prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej.

Zdaniem ekspertki przy tak restrykcyjnych sankcjach właściciele aptek mogą obawiać się informowania pacjentów o dostępnych działaniach prozdrowotnych, co utrudni rozwój opieki farmaceutycznej i jeszcze bardziej ograniczy wykorzystanie potencjału farmaceutów w systemie ochrony zdrowia.

Apteka to ważny element systemu ochrony zdrowia, szczególnie dla seniorów

Jeżeli konsekwencją nowych przepisów będzie dalsze zamykanie aptek, szczególnie w mniejszych miejscowościach, to najbardziej odczują to właśnie seniorzy. Dla wielu z nich apteka jest najbliższym i najłatwiej dostępnym miejscem kontaktu z systemem ochrony zdrowia. Potrzebne są regulacje, które z jednej strony będą chronić pacjentów przed nadużyciami, a z drugiej nie będą odstraszały aptek od informowania o usługach zdrowotnych i rozwijania opieki farmaceutycznej.

Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”:

– Koalicja od lat postrzega farmaceutów oraz apteki jako ważny element systemu ochrony zdrowia. To właśnie dlatego przyłączyliśmy się do inicjatywy Głosu Seniora „STOP LIKWIDACJI APTEK” i podpisaliśmy apel organizacji pacjenckich, seniorskich, konsumenckich oraz reprezentujących opiekunów, o sprawne procedowanie zmian znoszących całkowity zakaz reklamy aptek. Pacjenci, a w szczególności seniorzy, powinni mieć szerszy dostęp do informacji oraz świadczeń realizowanych w aptekach, a nie obawiać się, że kolejne placówki znikną z ich najbliższego otoczenia.

Łukasz Salwarowski, Prezes Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora:

– Od początku angażowaliśmy się w debatę dotyczącą zmian przepisów o reklamie aptek, ponieważ z perspektywy seniorów problemem nie była nadmierna informacja, lecz jej brak. Przez lata pacjenci często nie mogli dowiedzieć się, jakie usługi świadczy apteka, czy wykonuje bezpłatne badania, przeglądy lekowe, honoruje Ogólnopolską Kartę Seniora, prowadzi działania profilaktyczne lub oferuje rozwiązania ułatwiające dostęp osobom starszym i z niepełnosprawnościami. Dlatego poparliśmy rządowy projekt, który wykonywał wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE i przywracał pacjentom prawo do informacji, jednocześnie pozostawiając mechanizmy chroniące przed nieuczciwymi praktykami. To co „wypracowano” w Sejmie temu jednak nie służy.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, Prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej:

– Przy tak wysokich karach właściciele aptek mogą koncentrować się przede wszystkim na minimalizowaniu ryzyka prawnego. Zamiast rozwijać opiekę farmaceutyczną i informować pacjentów o dostępnych świadczeniach zdrowotnych, będą obawiali się, czy taka informacja nie zostanie uznana za naruszenie przepisów. Potrzebujemy rozwoju opieki farmaceutycznej, edukacji zdrowotnej i skutecznego informowania pacjentów o dostępnych świadczeniach. W przeciwnym razie utrwalimy obecny stan, w którym potencjał aptek pozostaje niewykorzystany.

Źródło: inf pras

Leki przeznaczone dla polskich pacjentów mogą być nielegalnie pozyskiwane z aptek i ponownie wprowadzane do obrotu, również z przeznaczeniem na wywóz za granicę. Tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji może ograniczać dostępność potrzebnych terapii. O mechanizmach tego procederu oraz współpracy GIF, KAS i prokuratury dyskutowano podczas konferencji zorganizowanej 28 września w Ministerstwie Zdrowia.

Konferencję „Nielegalny wywóz leków – działania państwa na rzecz bezpieczeństwa pacjentów” zorganizował Główny Inspektorat Farmaceutyczny we współpracy z Ministerstwem Zdrowia. Spotkanie otworzył Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny.

W dyskusji uczestniczyli przedstawiciele instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad rynkiem leków oraz wykrywanie i ściganie nieprawidłowości. Ministerstwo Zdrowia reprezentował Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji. W panelach uczestniczyli również przedstawiciele Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, Ministerstwa Finansów i Krajowej Administracji Skarbowej oraz Prokuratury Krajowej.

Kiedy lek zamiast do pacjenta trafia poza legalny system

Jednym z głównych tematów konferencji był tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji leków. To mechanizm, w którym produkty lecznicze przeznaczone dla pacjentów są niezgodnie z prawem pozyskiwane z rynku detalicznego, a następnie kierowane do dalszego obrotu, w tym za granicę.

W praktyce oznacza to, że lek, który powinien trafić z hurtowni do apteki, a następnie do pacjenta, zostaje wyprowadzony z legalnego łańcucha dystrybucji. Konsekwencją może być ograniczenie dostępności określonych produktów leczniczych dla pacjentów w Polsce.

Eksperci wyjaśnili, w jaki sposób działa ten mechanizm, jakie podmioty mogą być w niego zaangażowane oraz jak rozpoznawane są nieprawidłowości w obrocie lekami.

Współpraca instytucji w walce z nielegalnym procederem

Skuteczne przeciwdziałanie nielegalnemu wywozowi leków wymaga współpracy instytucji odpowiedzialnych za nadzór, kontrolę i ściganie przestępstw. Podczas konferencji przedstawiciele Inspekcji Farmaceutycznej, Krajowej Administracji Skarbowej i Prokuratury Krajowej przedstawili swoje zadania oraz sposób współdziałania w przypadku podejrzenia nieprawidłowości w obrocie produktami leczniczymi.

Omówiono działania nadzorcze, kontrolne i śledcze oraz wymianę informacji między instytucjami. Pokazano również, jak identyfikowane są mechanizmy wykorzystywane do nielegalnego pozyskiwania i dalszego obrotu lekami.

Dla pacjenta najważniejsza jest dostępność leczenia

Nielegalny obrót lekami nie jest wyłącznie problemem rynku farmaceutycznego. Jego konsekwencje mogą dotknąć przede wszystkim pacjentów, jeśli produkty lecznicze przeznaczone na polski rynek nie trafiają tam, gdzie są potrzebne.

Dlatego działania państwa koncentrują się zarówno na wykrywaniu nieprawidłowości, jak i ochronie legalnego łańcucha dystrybucji leków. Celem jest zapewnienie, aby produkty lecznicze przeznaczone dla polskich pacjentów były dla nich dostępne.

Fakty, kompetencje i odpowiedzi na pytania

W ostatniej części konferencji eksperci wyjaśnili najważniejsze wątpliwości związane z nielegalnym wywozem leków. Doprecyzowali również, jakie kompetencje mają poszczególne instytucje i jakie działania mogą podejmować w przypadku stwierdzenia.

Źródło: MZ

Od 13 września 2026 r. Centrum e-Zdrowia uruchamia nowe reguły walidacji recept refundowanych. Zmiany oznaczają zwiększenie kontroli poprawności danych już na etapie wystawiania recepty, w szczególności w zakresie sposobu dawkowania oraz ilości przepisywanego produktu leczniczego.

Prawidłowe określenie dawkowania nie jest wyłącznie wymogiem technicznym systemu e-recepty. Jest elementem prawidłowo prowadzonej farmakoterapii, służy bezpieczeństwu pacjenta oraz pozwala na określenie ilości produktu leczniczego niezbędnej do zapewnienia ciągłości leczenia.

O czym należy pamiętać podczas wystawiania recepty?

1. Wprowadzaj kompletny i zrozumiały sposób dawkowania

Dawkowanie powinno jednoznacznie wskazywać pacjentowi sposób stosowania produktu leczniczego oraz umożliwiać prawidłowe określenie ilości leku potrzebnej na okres prowadzonej terapii.

W przypadku recept objętych nowymi regułami walidacji należy wprowadzać dawkowanie w wymaganej, ustrukturyzowanej postaci.

Brak wprowadzenia prawidłowych danych uniemożliwi wystawienie recepty dla pacjenta w systemie gabinetowym.

2. Zadbaj o zgodność informacji przekazywanych pacjentowi

Informacja przekazywana pacjentowi ustnie lub w dodatkowych materiałach powinna być zgodna z aktualnym sposobem dawkowania zapisanym na recepcie.

W przypadku zmiany schematu terapii należy zweryfikować, czy dawkowanie znajdujące się na recepcie odpowiada rzeczywistym zaleceniom terapeutycznym.

Dla osoby realizującej receptę podstawą określenia ilości wydawanego produktu jest informacja zawarta w dokumencie recepty.

3. Brak lub wadliwe dawkowanie może ograniczyć ilość leku wydanego pacjentowi

Brak wpisania sposobu dawkowania, wpisania go nieczytelnie, błędnie lub niespełniającego wymagań określonych przepisami, może skutkować ograniczeniem ilości produktu leczniczego możliwą do wydania w aptece dla pacjenta.

W takich przypadkach osoba realizująca receptę może wydać maksymalnie ilość odpowiadającą 4 najmniejszym opakowaniom danego produktu.

Powyższe działania mogą skutkować wydaniem pacjentowi ilości leku mniejszej niż zaplanowana przez osobę wystawiającą receptę i niewystarczającej do zapewnienia ciągłości terapii.

4. Szczególną uwagę należy zachować przy lekach psychotropowych i środkach odurzających

W przypadku produktów leczniczych zawierających środki odurzające lub substancje psychotropowe należy bezwzględnie przestrzegać szczególnych wymagań dotyczących sposobu dawkowania wynikających z właściwych przepisów.

Brak wymaganej informacji o sposobie dawkowania może skutkować brakiem możliwości realizacji recepty przez aptekę.

Problemy techniczne nie powinny pozbawiać pacjenta prawidłowo wystawionej recepty

Problemy techniczne związane z oprogramowaniem gabinetowym nie powinny prowadzić do przenoszenia ich konsekwencji na pacjenta, w szczególności poprzez nieuzasadnione odstąpienie od wystawienia recepty refundowanej.

W przypadku problemów z wykorzystywanym oprogramowaniem należy korzystać z dostępnych rozwiązań umożliwiających prawidłowe wystawienie recepty, w tym z systemu gabinet.gov.pl, a w przypadkach przewidzianych przepisami – z możliwości wystawienia recepty w postaci papierowej.

Jeżeli pacjent spełnia warunki refundacji danego produktu leczniczego, sam problem techniczny związany z wykorzystywanym oprogramowaniem nie powinien stanowić podstawy do pozbawienia pacjenta przysługującego mu poziomu refundacji.

Dawkowanie a Charakterystyka Produktu Leczniczego

Dawkowanie produktu leczniczego powinno wynikać z rzeczywistych potrzeb terapeutycznych pacjenta oraz uwzględniać jego bezpieczeństwo.

Przekroczenie dawkowania wskazanego w Charakterystyce Produktu Leczniczego nie oznacza automatycznie błędnego sposobu dawkowania. W uzasadnionych sytuacjach klinicznych osoba prowadząca leczenie może podjąć indywidualną decyzję terapeutyczną dotyczącą sposobu stosowania produktu leczniczego.

Decyzja taka powinna mieć uzasadnienie kliniczne i znajdować odpowiednie odzwierciedlenie w dokumentacji medycznej pacjenta.

Nieuzasadnione klinicznie i niebezpieczne dla pacjenta jest natomiast wpisywanie zawyżonego dawkowania w stosunku do aktualnych potrzeb wynikających z wybranej terapii, które wielokrotnie przekraczają dawkę dobową oraz dawkę śmiertelną danej substancji czynnej, którego jedynym celem jest zaopatrzenie pacjenta w zwiększoną ilość zapasu leku.

Kontrola ordynacji i refundacji

Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia mogą analizować prawidłowość ordynacji i refundacji produktów leczniczych.

Szczególnej analizy mogą wymagać przypadki, w których zadeklarowany na recepcie sposób dawkowania prowadzi do przepisania ilości produktu leczniczego niewspółmiernej do rzeczywistych potrzeb terapeutycznych pacjenta, w szczególności gdy wskazane dawkowanie znacząco przekracza wartości określone w Charakterystyce Produktu Leczniczego lub może budzić wątpliwości z punktu widzenia bezpieczeństwa farmakoterapii.

W takich przypadkach osoba wystawiająca receptę powinna być przygotowana podczas kontroli do wykazania medycznego uzasadnienia przyjętego sposobu leczenia na podstawie dokumentacji medycznej pacjenta.

Dawkowanie ma znaczenie

Prawidłowe dawkowanie to nie tylko wymóg systemu.

To przede wszystkim:

Źródło: MZ

Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy wykaz produktów zagrożonych brakiem dostępności w Polsce. Na liście znalazły się 294 pozycje, w tym insuliny, leki stosowane w padaczce, astmie i POChP, psychiatrii czy onkologii. Samo umieszczenie produktu w wykazie nie oznacza jednak, że zniknął on z aptek. Lista jest przede wszystkim sygnałem, że jego dostępność wymaga szczególnego monitorowania i uruchamia mechanizmy mające chronić krajowe zapasy przed wywozem za granicę.

Nowe obwieszczenie ministra zdrowia zostało wydane 1 września 2026 r., a wykaz produktów zagrożonych brakiem dostępności ustalono na 9 września. Zastępuje on poprzednią listę z 8 lipca.

Lista liczy 294 pozycje. Już pierwsze strony dokumentu pokazują, jak różnorodnych grup terapeutycznych dotyczy problem. Znajdują się na niej m.in. insuliny, preparaty wziewne stosowane w chorobach układu oddechowego, leki przeciwpadaczkowe i stosowane w psychiatrii, ale także specjalistyczne środki żywieniowe i wyroby medyczne. Wśród wymienionych produktów są m.in. preparaty zawierające insulinę glargine, insulinę ludzką i insulinę glulizynową, walproinian sodu, salbutamol, formoterol czy ipratropium.

Na dalszych pozycjach znajdują się m.in. kolejne insuliny, karbamazepina, tamoksyfen, preparaty stosowane w leczeniu chorób obturacyjnych płuc, paliperydon i olanzapina stosowane w psychiatrii oraz filgrastym wykorzystywany m.in. u pacjentów onkologicznych.

Tak szeroki zakres może budzić niepokój pacjentów, ale nazwę wykazu trzeba interpretować ostrożnie. Obecność produktu na tzw. liście antywywozowej nie jest równoznaczna z informacją, że nie można go obecnie kupić w Polsce. Główny Inspektorat Farmaceutyczny podkreśla, że dostępność leków jest stale monitorowana na podstawie danych z różnych poziomów dystrybucji, w tym aptek, szpitali, hurtowni oraz informacji od podmiotów odpowiedzialnych. GIF publikuje ponadto cotygodniowe zestawienia dotyczące aktualnych i przewidywanych problemów z dostępnością konkretnych produktów.

Lista jest coraz dłuższa. W lutym 2026 r. obejmowała 273 pozycje, natomiast wykaz obowiązujący od początku czerwca liczył 286 pozycji. Wrześniowe obwieszczenie zawiera już 294. Sam wzrost liczby pozycji nie wystarcza jednak do stwierdzenia, że bezpieczeństwo lekowe w Polsce pogorszyło się w takim samym stopniu. Na wykaz wpływają bowiem zarówno bieżące problemy z dostawami, jak i sposób monitorowania rynku oraz konieczność zabezpieczenia konkretnych produktów przed odpływem z krajowego łańcucha dystrybucji.

Dla pacjenta najważniejsze jest nie samo pytanie, ile pozycji znajduje się na liście, ale czy problemy dotyczą właśnie jego terapii, czy dostępny jest odpowiednik oraz jak długo mogą potrwać ewentualne zakłócenia dostaw. Szczególnego znaczenia nabiera to w przypadku terapii przewlekłych, w których przerwanie leczenia lub niekontrolowana zmiana preparatu może mieć poważne konsekwencje. Dlatego pojawienie się leku w wykazie nie powinno być powodem do samodzielnego odstawienia terapii czy robienia zapasów, lecz sygnałem, że jego dostępność jest objęta szczególnym nadzorem.

Pełną listę można znaleźć: TU

Źródło: Dz.U. MZ

Od września w aptekach będą dostępne szczepionki przeciwko grypie na sezon 2026/2027. Eksperci zauważają, że mamy szeroki system refundacji i coraz więcej miejsc, w których można się zaszczepić, jednak większa ich dostępność nie zawsze przekłada się na wysoki poziom wyszczepialności.

Jak poinformowano podczas konferencji prasowej Ogólnopolskiego Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych „Gotowi na sezon”, w sezonie 2025/2026 przeciwko grypie zaszczepiło się 2,3 mln Polaków – o ponad 0,5 mln więcej aniżeli w sezonie 2024/2025. To zaledwie 6 proc. naszej populacji, kilkakrotnie mniej niż w wielu krajach Unii Europejskiej.

Zbyt rzadko szczepią się u nas nawet seniorzy. W grupie osób po 65. roku życia odsetek zaszczepionych nie przekroczył w minionym sezonie 16 proc. – To stawia nasz kraj na jednym z ostatnich miejsc wśród państw OECD – zaznaczył przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych prof. Adam Antczak.

Wskazuje na to raport OECD opublikowany w 2025 r. Wynika z niego, że w Danii i Wielkiej Brytanii przeciwko grypie szczepi się 78 proc. seniorów, w Irlandii – 76 proc., a w Portugalii – 72 proc. Wyprzedzają nas Czechy (25 proc.), Rumunia (23 proc.), Węgry (20 proc.) i Słowenia (18 proc.).

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w każdym sezonie przeciwko grypie powinno zostać zaszczepionych co najmniej 75 proc. osób po 65. roku życia. Wtedy jest największa gwarancja, że seniorzy dzięki szczepieniom unikną ciężkiego przebiegu tej choroby oraz przedwczesnego zgonu. – Grypa toruje drogę innym infekcjom i może powodować groźne powikłania – ostrzegał prof. Antczak. Niektóre z nich – zaznaczył – mogą się ujawnić nawet po kilku latach w postaci zawału serca i udaru mózgu albo demencji.

Zdaniem ekspertów Ogólnopolskiego Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych konieczne jest dalsze zwiększenie wyszczepialności przeciwko grypie oraz innym zakażeniom układu oddechowego, takim jak RSV oraz pneumokoki. Przyznają oni, że ostatnio zwiększyła się dostępność szczepień przeciwko grypie, RSV oraz półpaścowi. Przyczyniła się do tego szersza refundacja szczepień i zwiększenie miejsc, w których można się zaszczepić, przede wszystkim w aptekach.

– Mamy dziś więcej narzędzi niż jeszcze kilka sezonów temu – refundację, szczepienia w aptekach, możliwość koadministracji (jednoczesnego wykonania kilku szczepień – PAP) i coraz szerszą ofertę profilaktyki. Teraz musimy zamienić dostępność w realną wyszczepialność. Pacjent powinien mieć prostą ścieżkę, jasną rekomendację i możliwość zaszczepienia się wtedy, kiedy już jest w kontakcie z systemem ochrony zdrowia – uważa prof. Adam Antczak.

Szczepionka przeciwko grypie jest bezpłatna dla seniorów od 65. roku życia oraz dla dzieci i młodzieży od 6. miesiąca do 17. roku życia. Dla osób w wieku 18-64 lat obowiązuje 50-proc. refundacja. Po 60. roku życia bardziej korzystna jest tzw. szczepionka wysokodawkowa (o zwiększonej zawartości antygenu), gdyż w większym stopniu zwiększa odporność przeciwko grypie. Jednak w tej grupie wiekowej szczepionka ta jest dostępna jedynie w ramach 50-proc. refundacji. Eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych uważają, że powinna być ona bezpłatna, podobnie jak szczepionka standardowa.

Ważne jest zwiększenie dostępności szczepień w aptekach oraz w ośrodkach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). – Pacjent w każdym miejscu powinien mieć możliwość skorzystania ze szczepień w szybki i łatwy sposób – przekonywał prof. Antczak.

W aptekach powstają nowe punkty szczepień (jest ich już 2,5 tys. w całym kraju) i można się w nich zaszczepić przeciwko grypie i innym chorobom zakaźnym podczas jednej wizyty. W POZ szczepienie zalecane wymaga dwukrotnego pobytu w placówce: po kwalifikacji i wystawieniu recepty trzeba się udać do apteki po szczepionkę, a potem powrócić na szczepienie.

– Tę procedurę w POZ trzeba uprościć w najbliższym sezonie grypowym – powiedział prof. Antczak. Wyraził nadzieję, że wkrótce to nastąpi. – Model ten zakłada dostępność zalecanej szczepionki w placówce POZ oraz stworzenie świadczenia dla ośrodków finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia – dodał. Zaznaczył, że nie wyklucza to utrzymania osobnej ścieżki refundacji aptecznej.

Źródło: Nauka w Polsce

Liczba aptek w Polsce spadła już poniżej 11 tysięcy[1] osiągając poziom z 2007 roku, pomimo rosnących potrzeb zdrowotnych pacjentów[2]. Największe problemy z dostępnością do leków występują w mniejszych miejscowościach, szczególnie we wschodnich województwach, a rekordowy spadek liczby aptek miał miejsce na Dolnym Śląsku[3]. W niektórych gminach apteki są przekształcane w punkty apteczne, które oferują ograniczony dostęp do leków i często znacznie wyższe ceny, przez co pacjenci coraz częściej muszą wybrać się w podróż po lek.

Przykładem zamiany apteki na punkt apteczny jest gmina Krasne na Mazowszu, gdzie od 35 lat mieszkańcy korzystali z apteki prowadzonej przez farmaceutkę. Pod koniec 2025 r. placówka została zamknięta. Kilka miesięcy później, w tym samym lokalu otworzył się punkt apteczny, lecz mieszkańcy utracili dostęp do wielu leków oraz do opieki magistra farmacji. Krasne nie jest wyjątkiem, przez ostatnie 8 lat podobna zmiana nastąpiła w wielu miejscowościach w Polsce.

Po 1 stycznia 2018 r. w 96 miejscowościach zamkniętą aptekę ogólnodostępną zastąpił punkt apteczny. Oznacza to, że na każdy przypadek, gdy punkt apteczny zastąpiła apteka, przypadają ponad cztery zmiany w przeciwnym kierunku. Przypadki zastąpienia apteki punktem aptecznym odnotowano po 2018 r. w aż 14 województwach. Najwięcej było ich w województwie podkarpackim – 19, małopolskim – 13 oraz łódzkim – 10.

Punkt apteczny: mniejszy wybór leków, wyższe ceny

Apteka i punkt apteczny nie są tym samym. W punkcie aptecznym pacjent może kupić tylko część leków i traci gwarantowany dostęp do farmaceuty oraz dodatkowych świadczeń, tj. szczepień ochronnych czy usług opieki farmaceutycznej. Gdy brak leku zagraża zdrowiu pacjenta, w punkcie aptecznym zazwyczaj nie otrzyma on ratunkowej recepty farmaceutycznej, gdyż tą może wydać jedynie farmaceuta.

Opublikowane przez Fundację Forum Konsumentów badanie pokazuje, że punkty apteczne oferują ograniczony asortyment w wyższej cenie – niektóre leki potrafią być w nich nawet dwukrotnie droższe niż w aptekach działających w warunkach pełnej konkurencji. Brak pełnej dostępności leków i usług oraz wysokie ceny są najmocniej odczuwalne właśnie na terenach mniej zurbanizowanych. Z raportu wyłania się obraz kryzysu dostępności do leków w mniejszych miejscowościach. To szczególnie groźne tam, gdzie pacjent nie może po prostu pójść do innej apteki. Największe ryzyko przerwania leczenia wystąpiło w mniejszych miejscowościach, w punktach aptecznych, gdzie braki dostępności sięgnęły aż 40%, podczas gdy w mieście wynosiły ok. 5%.

Z tego względu punkt apteczny powinien być traktowany jako ratunkowa forma dostępu do ograniczonego katalogu leków na terenach wiejskich, jednak docelowo powinno się dążyć do zastępowania punktów aptecznych pełnoskalowymi aptekami. Aktualnie obserwujemy proces dokładnie odwrotny – mieszkańcy wsi tracą dostęp do apteki na rzecz ograniczonych asortymentowo i usługowo punktów aptecznych. Jak pokazują badania, płacą też więcej za te same leki niż mieszkańcy miast, mimo że średnio zarabiają od nich mniej. Średnia wartość koszyka leków pełnopłatnych w aptece w mieście wynosiła ok. 150 złotych, podczas gdy za te same produkty w punkcie aptecznym pacjent musiał zapłacić ponad 183 złote.

Paradoks w przepisach

Punkt apteczny może zostać otwarty tylko w gminie, w której nie funkcjonuje żadna apteka ogólnodostępna. Paradoksalnie więc zamknięcie ostatniej apteki tworzy warunek umożliwiający otwarcie punktu aptecznego. Teoretycznie mogłaby się tam ponownie otworzyć kolejna apteka, np. prowadzona przez innego właściciela. W praktyce jednak z powodu zaostrzonych regulacji brakuje osób, które mogłyby taką aptekę otworzyć. Co istotne, nałożone regulacje obejmują tylko apteki, nie dotyczą one punktów aptecznych.

Liczba aptek spada, a to przez paradoks, który tworzą przepisy. Otwarcie nowej apteki obwarowane jest ograniczeniami wynikającymi z ustawy „Apteka dla Aptekarza”. Zezwolenie na prowadzenie apteki może uzyskać wyłącznie farmaceuta. Dodatkowo obowiązuje limit czterech aptek na jednego farmaceutę lub spółkę farmaceutów. Bardzo restrykcyjne przepisy utrudniają, a nawet czasami uniemożliwiają uzyskanie kredytu bankowego na otworzenie apteki. W przypadku punktów aptecznych takie wymagania nie istnieją – placówkę może prowadzić dowolny przedsiębiorca, w dowolnej formie.

„Zastępowanie aptek punktami aptecznymi to cicha degradacja ochrony zdrowia w mniejszych miejscowościach. Mieszkańcy wsi i małych miasteczek płacą wyższą cenę za ograniczony asortyment leków i brak stałego dostępu do opieki farmaceutycznej. Nie możemy akceptować sytuacji, w której miejsce zamieszkania decyduje o tym, czy pacjent dostanie potrzebny lek na miejscu, czy będzie musiał po niego jechać kilkanaście kilometrów” – podkreśla Mariusz Kisiel, prezes Związku Aptek Franczyzowych

Pacjenci podróżują za lekiem

Przed 2017 rokiem i wejściem ustawy „Apteka dla Aptekarza”, obserwowano systematyczny wzrost liczby aptek na terenach wiejskich. Od 2017 roku nowe apteki powstają niezwykle rzadko, a w miejsce zamykanych wiejskich aptek powstają punkty apteczne. Od czasu wejścia tych regulacji, z mapy Polski zniknęło ok. 2300 aptek ogólnodostępnych. To rekordowe, na skalę europejską, tempo degradacji rynku aptecznego. Obecnie liczba aptek spadła poniżej 11 tysięcy zniżając się do poziomu z 2007 roku, gdy rynek dopiero się kształtował. Wróciliśmy do stanu sprzed dwóch dekad.

Jednocześnie GUS podał[4], że w 2025 r. wartość sprzedaży leków na receptę wyniosła 33,4 mld zł i było to o 13,1% więcej niż w roku poprzednim. Liczba zrealizowanych recept również wzrosła, osiągając poziom 515,6 mln recept, czyli o 2,3 mln więcej niż w roku poprzednim. Udział refundacji z NFZ w wartości sprzedanych leków na receptę wyniósł 45,9%. Najwięcej recept na jednego mieszkańca zrealizowano w województwie łódzkim (15,8) a najmniej – w podkarpackim (12,5), podczas gdy średnia krajowa wyniosła 13,8 recepty na mieszkańca rocznie. Oznacza to, że każda placówka apteczna jest coraz bardziej obciążona, a pacjenci muszą podróżować, aby znaleźć swój lek w normalnej cenie.

Podróż pacjentów za tańszym i w ogóle dostępnym lekiem jest widoczna w danych GUS. Najmniejszą liczbę recept w stosunku do liczby mieszkańców powiatu zanotowano w powiecie przemyskim (bez miasta Przemyśl), łomżyńskim (bez miasta Łomża) i suwalskim (bez miasta Suwałki). Natomiast na przeciwnym krańcu odnotowanych wartości tego wskaźnika znalazły się miasta na prawach powiatu pełniące funkcje centrów usług, gdzie znajdowały się placówki medyczne, apteki odwiedzane także przez mieszkańców okolicznych miejscowości. Oznacza to, że pacjenci często po lek muszą jeździć do miasta powiatowego.

Dla mieszkańca małej miejscowości czy wsi zastąpienie apteki punktem aptecznym nie jest jedynie zmianą szyldu czy właściciela. To utrata dostępu do wybranych leków oraz usług farmaceutycznych. Dane wskazujące na drastyczne i systematyczne pogarszanie się dostępu do leków w Polsce powinny być impulsem do podjęcia konkretnych działań na rzecz odwrócenia tego niepokojącego trendu.


[1] https://rejestry.ezdrowie.gov.pl/ra/search/public – 10 983 apteki aktywne w dniu 20.08.2026 

[2] https://publikacje.new.stat.gov.pl/portal-publikacje/sprzedaz-lekow-na-recepte-w-2025-r

[3] https://gazetawroclawska.pl/na-dolnym-slasku-jest-coraz-mniej-aptek-sytuacja-z-roku-na-rok-jest-coraz-bardziej-dramatyczna/ar/c1p2-27868027

[4] https://publikacje.new.stat.gov.pl/portal-publikacje/sprzedaz-lekow-na-recepte-w-2025-r

źródło: Związek Aptek Franczyzowych

11 sierpnia 2026 r. w Ministerstwie Zdrowia odbyło się historyczne spotkanie poświęcone przyszłości zawodu farmaceuty, perspektywom jego rozwoju oraz rozszerzaniu kompetencji zawodowych. Wydarzeniu przewodniczyła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. To przykład efektywnego dialogu ponad podziałami. Podczas spotkania prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków złożył na ręce wiceminister zdrowia projekt ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw, przygotowany wspólnie z reprezentantami środowiska farmaceutycznego. – To ważny moment nie tylko dla środowiska farmaceutycznego, ale także dla resortu. To wydarzenie jest dowodem na dialog, który promujemy w ministerstwie, i na otwartość na dobre, konstruktywne rozwiązania. Bardzo dziękuję wszystkim za zaangażowanie w wypracowanie wspólnego kierunku działań. To przełomowy dzień i początek intensywnej pracy nad zmianami – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Szersze kompetencje i nowe możliwości dla farmaceutów

Wśród założeń projektu znajdują się m.in. wdrażanie nowych świadczeń oraz uporządkowanie zasad udzielania świadczeń zdrowotnych w aptekach ogólnodostępnych, wprowadzenie indywidualnych i grupowych praktyk zawodowych farmaceutów, zapewnienie dostępu do dokumentacji medycznej w ramach udzielanych świadczeń, a także doprecyzowanie statusu usług farmacji klinicznej.

Złożenie dokumentu odbyło się również w symbolicznym dla farmaceutów momencie, dokładnie 35 lat po powstaniu samorządu aptekarskiego i 25 lat po wejściu w życie ustawy Prawo farmaceutyczne.

– To dla nas wydarzenie historyczne, ponieważ otwiera nowy rozdział w wykonywaniu zawodu farmaceuty. Mam nadzieję, że wspólnie z resortem piszemy dziś nowy rozdział tej historii, a przedłożony przez nas projekt zostanie przyjęty, przeanalizowany i skierowany do dalszych prac legislacyjnych. Liczymy również, że w odpowiedzi na zmiany zachodzące na rynku farmaceutycznym uda się wdrożyć nowe świadczenia i wyznaczyć nowe kierunki rozwoju tego zawodu – podkreśla Marek Tomków.

Projekt otwierający nowy etap rozwoju zawodu

Projekt jest także przykładem zjednoczenia środowiska i skutecznego prowadzenia dialogu ponad podziałami. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele środowiska farmaceutycznego, w tym konsultanci krajowi w dziedzinie farmacji, Naczelna Izba Aptekarska, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Agencja Badań Medycznych oraz przedstawiciele organizacji branżowych. Ministerstwo Zdrowia reprezentowali również przedstawiciele Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji oraz Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych.

Prace zostały zapoczątkowane w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji jako inicjatywa przeprowadzenia wewnętrznych prekonsultacji. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło jednocześnie perspektywę dalszych prac nad dwoma aktami prawnymi zawierającymi rozwiązania zmieniające model pracy farmaceuty, wspierające rozwój opieki farmaceutycznej oraz dalsze wzmacnianie kompetencji zawodowych: ustawą o receptach oraz ustawą o Indywidualnej Praktyce Zawodowej Farmaceuty.

Uczestnicy spotkania byli zgodni co do kierunku zmian i zadeklarowali jedność całego środowiska na rzecz wzmocnienia roli farmaceutów w polskim systemie ochrony zdrowia, wzorując się na rozwiązaniach funkcjonujących w innych krajach europejskich.

Źrodło: MZ

Foto: MZ

Czy lek, który trafia do pacjenta, jest na pewno autentyczny? Choć problem sfałszowanych produktów leczniczych wciąż pozostaje realnym zagrożeniem, europejski system weryfikacji leków oraz działania służb nadzoru skutecznie chronią legalny łańcuch dostaw. Każdego dnia miliony opakowań są sprawdzane przed wydaniem pacjentowi, a najprostszym sposobem ochrony pozostaje kupowanie leków wyłącznie w legalnych aptekach.

Co się ostatnio wydarzyło?

Jak chroni nas unijna Dyrektywa Fałszywkowa w praktyce – tłumaczy Iwona McManus, Prezes Krajowej Organizacji Weryfikacji Autentyczności Leków (KOWAL).

„Od 9 lutego 2019 roku każde opakowanie leku na receptę objętego obowiązkiem serializacji posiada unikalny kod 2D Data Matrix nadrukowany przez producenta oraz dodatkowo fizyczne zabezpieczenie przed otwarciem opakowania, które wskazuje, czy ktoś je wcześniej otwierał. Dane z kodu są przekazywane do europejskiej bazy EU-Hub, a następnie przekazywane do krajowych systemów NMVS – w Polsce do systemu PLMVS (Polish Medicines Verification System), którym administrujemy jako Fundacja KOWAL.

Podczas wydawania leku farmaceuta skanuje kod 2D znajdujący się na opakowaniu. System PLMVS porównuje odczytane dane z informacjami zapisanymi w bazie i potwierdza autentyczność produktu. Jeżeli dane są zgodne, farmaceuta może bezpiecznie wydać lek pacjentowi. Gdy system wykryje niezgodność lub brak danych, generowany jest alert wymagający wyjaśnienia przed dalszym postępowaniem z produktem.

To właśnie ten moment stanowi ostatni punkt kontroli przed przekazaniem leku pacjentowi. Dla pacjenta proces ten pozostaje praktycznie niewidoczny i nie wpływa na sposób realizacji recepty. Za kulisami działa jednak rozbudowana infrastruktura technologiczna obejmująca producentów, hurtownie farmaceutyczne, apteki, szpitale oraz krajowe organizacje weryfikacji leków”.

3 rzeczy, o których pacjenci powinni pamiętać:

  1. Kupuj leki wyłącznie w legalnej aptece – stacjonarnej albo internetowej (te w UE mają wspólne, rozpoznawalne logo).
  2. Zwróć uwagę na opakowanie. Zaklejone, nienaruszone? Dobrze. W razie wątpliwości poproś farmaceutę o pomoc.
  3. Omijaj „okazje” i „promocje” z social mediów. Tani lek z nieznanego źródła może nie działać, mieć złą dawkę albo zawierać coś, czego nie chcesz mieć w organizmie.

Za każdym zeskanowanym opakowaniem stoi farmaceuta

System weryfikacji autentyczności leków nie działa samodzielnie. Jego skuteczność zależy od ludzi, którzy każdego dnia korzystają z niego w swojej pracy. To farmaceuci, często w warunkach dużego natężenia pracy, skanują kolejne opakowania, weryfikują dane i reagują na wszelkie nieprawidłowości.

Nawet najbardziej zaawansowany system informatyczny nie zapewni bezpieczeństwa pacjentom bez uważności i profesjonalizmu osób, które z niego korzystają. To farmaceuta wykonuje ostatnią kontrolę przed wydaniem leku i to on jest ostatnim ogniwem chroniącym pacjenta przed potencjalnie niebezpiecznym produktem.

Dzięki temu każdego dnia miliony opakowań leków mogą zostać zweryfikowane przed wydaniem pacjentom, a ryzyko przedostania się sfałszowanych produktów do legalnego obrotu jest skutecznie ograniczane. W rezultacie pacjent otrzymuje to, czego oczekuje najbardziej – bezpieczny i autentyczny lek.

źródło: inf. prasowa

Po ponad dekadzie obowiązywania jednego z najbardziej restrykcyjnych przepisów na europejskim rynku farmaceutycznym rząd zdecydował się na jego zmianę. Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego, który znosi całkowity zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych. To efekt konieczności dostosowania polskich przepisów do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zmiana nie oznacza jednak pełnej swobody marketingowej. Wręcz przeciwnie, projekt przewiduje szereg ograniczeń mających chronić pacjentów przed nieuczciwymi praktykami i nadmierną komercjalizacją usług farmaceutycznych.

Obowiązujący od 2012 roku zakaz reklamy aptek od początku budził liczne kontrowersje. Zwolennicy przekonywali, że chroni pacjentów przed agresywnym marketingiem i ogranicza zjawisko traktowania leków jak zwykłych produktów konsumpcyjnych. Krytycy wskazywali natomiast, że przepisy były wyjątkowo restrykcyjne i utrudniały aptekom przekazywanie nawet podstawowych informacji o swojej działalności, dostępnych usługach czy nowych rozwiązaniach dla pacjentów.

Nowelizacja przygotowana przez Ministerstwo Zdrowia ma znaleźć kompromis pomiędzy prawem do informowania a koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Reklama będzie dopuszczalna, ale jej zakres zostanie wyraźnie ograniczony.

Projekt zakłada przede wszystkim, że przekazy reklamowe nie będą mogły wprowadzać pacjentów w błąd ani zachęcać do nieuzasadnionego kupowania leków, wyrobów medycznych czy innych produktów związanych ze zdrowiem. Oznacza to odejście od całkowitego zakazu na rzecz modelu, w którym kluczową rolę odgrywa odpowiedzialność za treść komunikacji.

Szczególna ochrona ma objąć dzieci i młodzież. Reklamy nie będą mogły wykorzystywać wizerunku ani głosu osób poniżej 18. roku życia, również wtedy, gdy zostały one wygenerowane cyfrowo z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. Projekt zakazuje także oferowania pacjentom różnego rodzaju korzyści lub gratyfikacji w zamian za zakup produktów albo skorzystanie z usług apteki.

Zmiany obejmują również placówki prowadzące obrót pozaapteczny. Zniesiony ma zostać zakaz reklamy sklepów ogólnodostępnych i sklepów zielarsko-medycznych w zakresie wyrobów medycznych. To kolejny element dostosowujący przepisy do standardów wynikających z prawa unijnego.

Równocześnie ustawodawca proponuje zaostrzenie odpowiedzialności za naruszanie nowych regulacji. Maksymalna kara administracyjna za niezgodną z prawem reklamę wzrośnie z obecnych 50 tys. zł do 100 tys. zł. Wyższe sankcje mają zniechęcać do obchodzenia przepisów i ograniczyć ryzyko pojawienia się agresywnych kampanii marketingowych.

Zmiana wpisuje się w szerszą dyskusję dotyczącą roli reklamy w ochronie zdrowia. Z jednej strony pacjenci coraz częściej oczekują łatwego dostępu do informacji o usługach świadczonych przez apteki, takich jak szczepienia, przeglądy lekowe, konsultacje farmaceutyczne czy dostępność określonych preparatów. Z drugiej strony eksperci od lat podkreślają, że decyzje dotyczące leczenia nie powinny być kształtowane przez przekazy marketingowe, lecz przez rzeczywiste potrzeby zdrowotne oraz rekomendacje profesjonalistów.

Przyjęty przez Radę Ministrów projekt próbuje pogodzić oba cele. Pozwala aptekom informować o swojej ofercie, jednocześnie wyznaczając granice, których przekroczenie może prowadzić do manipulowania decyzjami pacjentów lub promowania nieracjonalnego stosowania produktów zdrowotnych.

Jeżeli nowe przepisy zostaną uchwalone przez parlament, wejdą w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Oznacza to, że po wielu latach obowiązywania całkowitego zakazu polski rynek apteczny wkroczy w nowy etap, w którym informowanie o działalności będzie możliwe, ale pod znacznie większym nadzorem niż w większości innych sektorów gospodarki.

Źródło: MZ

2 sierpnia 2026 r. wchodzimy w kolejny etap stosowania unijnych regulacji dotyczących sztucznej inteligencji. Dla sektora farmaceutycznego to ważny moment – nie dlatego, że od tego dnia wszystkie rozwiązania wykorzystujące AI staną się systemami wysokiego ryzyka, ale dlatego, że korzystanie ze sztucznej inteligencji coraz wyraźniej przestaje być wyłącznie kwestią technologii, a staje się również kwestią odpowiedzialności organizacyjnej. Przygotowanie do nowych regulacji wymaga od branży aptecznej zrozumienia gdzie i w jakim celu wykorzystują one AI, kto odpowiada za jej działanie oraz jakie informacje mogą trafiać do zewnętrznych narzędzi, a w konsekwencji natychmiastowego audytu i ścisłej współpracy z dostawcami oprogramowania.

Sztuczna inteligencja przestała być futurystyczną wizją w sektorze farmaceutycznym – staje się codziennym narzędziem wspierającym diagnostykę, weryfikację interakcji farmakologicznych, analizę i przechowywanie dokumentacji oraz danych czy automatyzację procesów administracyjnych, a w przyszłości zapewne obsługę pacjenta przy okienku w aptece. Według unijnego rozporządzenia AI Act, sektor farmaceutyczny i medyczny znajduje się w grupie szczególnego nadzoru, a wiele stosowanych w nim algorytmów kwalifikuje się do kategorii wysokiego ryzyka lub podlega bezwzględnym wymogom transparentności.

Jednym z najbardziej odczuwalnych wymogów, które wchodzą w życie, jest zasada przejrzystości i obowiązek informacyjny. Każdy pacjent korzystający z cyfrowych kanałów apteki, które wykorzystują systemy AI – czy to poprzez chatbota na stronie WWW, wirtualnego asystenta na infolinii, czy aplikację do rezerwacji leków – musi być od samego początku wyraźnie poinformowany, że wchodzi w interakcję z systemem sztucznej inteligencji, a nie z człowiekiem. Przejrzystość jest fundamentem budowania zaufania na rynku medycznym.

AI Act kładzie także nacisk na nadzór ludzki (Human-in-the-Loop) i odpowiedzialność farmaceuty. W przypadku aptek może dotyczyć to m.in. systemów wspierających analizę interakcji lekowych czy rekomendacji suplementacji – ostateczna decyzja farmaceutyczna zawsze musi jednak należeć do magistra farmacji. Systemy AI mogą działać wyłącznie jako „druga para oczu” lub wsparcie analityczne, jednak to farmaceuci muszą posiadać realną możliwość zweryfikowania, zmodyfikowania lub zignorowania sugestii wygenerowanej przez algorytm.

Kolejnym ważnym aspektem jest klasyfikacja ryzyka i bezpieczeństwo danych pacjenta. Większość specjalistycznych narzędzi AI używanych w ochronie zdrowia – zwłaszcza tych wbudowanych w oprogramowanie medyczne – podlega rygorystycznym procedurom oceny zgodności, tworzenia dokumentacji technicznej oraz rejestracji w unijnej bazie danych. Równolegle, podmioty przetwarzające dane zdrowotne pacjentów (dane wrażliwe w rozumieniu RODO) za pośrednictwem algorytmów AI muszą zagwarantować najwyższe standardy cyberbezpieczeństwa oraz stosować zaawansowane mechanizmy anonimizacji i pseudonimizacji.

Kluczowe jest także szkolenie z kompetencji cyfrowych. AI Act nakłada na podmioty stosujące sztuczną inteligencję obowiązek zapewnienia tzw. AI literacy – czyli odpowiednich kompetencji i wiedzy po stronie personelu. Osoby korzystające z niewątpliwych udogodnień systemów AI muszą wiedzieć, jak działają stosowane w ich pracy narzędzia, jakie mają ograniczenia (np. ryzyko halucynacji) oraz w jakich sytuacjach nie należy polegać na ich wskazaniach.

Jak apteki powinny przygotować się na zmiany? Każdy podmiot powinien podjąć 4 kluczowe kroki:

  1. Inwentaryzacja i audyt narzędzi AI – przegląd wszystkich wykorzystywanych systemów, od chatbotów, po algorytmy optymalizujące zatowarowanie i ceny.
  2. Weryfikacja umów z dostawcami IT – apteki muszą upewnić się, że dostawcy oprogramowania spełniają wymogi AI Act, dostarczają wymaganą dokumentację techniczną oraz gwarantują zgodność z przepisami RODO i właściwymi rozporządzeniami.
  3. Wdrożenie procedur i oznaczeń dla pacjentów – umieszczenie jasnych komunikatów informacyjnych we wszystkich kanałach cyfrowych, w których pacjent ma kontakt ze sztuczną inteligencją.
  4. Szkolenia zespołu – przeprowadzenie szkoleń z zakresu bezpiecznego i etycznego korzystania z AI, o ile systemy AI wykorzystywane są w codziennej pracy apteki, oraz ustalenie wewnętrznych procedur nadzoru ludzkiego.

AI Act niewątpliwie stanowi dla aptek szansę na uporządkowanie cyfrowej transformacji. Wydaje się, że w niedalekiej przyszłości sztuczna inteligencja może zacząć wspierać farmaceutów w części powtarzalnych zadań, usprawniać komunikację i procesy administracyjne, a tym samym pozwalać pracownikom skupić się na tym, co w aptece najważniejsze – kontakcie z pacjentem i profesjonalnej opiece farmaceutycznej.

Warunkiem jest jednak właściwe ustawienie relacji człowiek–technologia. AI powinna być narzędziem wspierającym farmaceutę, a nie zastępującym jego wiedzę, doświadczenie i odpowiedzialność.

Z perspektywy Związku Aptek Franczyzowych najważniejsze jest więc, aby sektor farmaceutyczny nie podchodził do AI Act wyłącznie jako do kolejnego obowiązku formalnego. Dobrze przygotowana organizacja powinna już teraz wiedzieć, gdzie wykorzystuje sztuczną inteligencję, jakie ryzyka się z tym wiążą i jak zapewnić pracownikom odpowiednie kompetencje.

2 sierpnia zaczyna się bardziej dojrzały etap dyskusji o AI w aptekach – etap, w którym obok pytania o to, co sztuczna inteligencja potrafi, musimy równie poważnie odpowiedzieć sobie na pytanie, jak odpowiedzialnie chcemy z niej korzystać.

Źródło: inf pras

Każdego roku mieszkańcy Europy samodzielnie leczą ok. 1,2 mld drobnych dolegliwości, stosując leki bez recepty, co przynosi blisko 36,7 mld euro oszczędności rocznie. Sam system ochrony zdrowia w UE oszczędza na tym 26,3 mld euro, a w Polsce – 1 mld zł. Starzenie się społeczeństwa i jego rosnące potrzeby zdrowotne sprawiają, że takie podejście będzie zyskiwać na znaczeniu, ale potrzeba do tego podnoszenia kompetencji zdrowotnych pacjentów – przypominają eksperci z okazji Międzynarodowego Dnia Samoleczenia.

– Odpowiedzialne samoleczenie to element każdego nowoczesnego systemu opieki zdrowotnej. Oznacza to, że pacjent samodzielnie podejmuje decyzje o leczeniu drobnych dolegliwości przy użyciu leków bez recepty (OTC) – mówi w rozmowie z agencją Newseria Ewa Jankowska, prezeska PASMI – Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty.

Samoleczenie jest elementem szerszej koncepcji samoopieki (self-care), którą Światowa Organizacja Zdrowia definiuje jako zdolność do zapobiegania chorobom, utrzymywania zdrowia oraz radzenia sobie z dolegliwościami. Według raportu Uczelni Łazarskiego „Rola samoleczenia w systemie opieki zorientowanym na wartość zdrowotną” w Unii Europejskiej każdego dnia ok. 3,3 mln drobnych dolegliwości zdrowotnych można leczyć przy użyciu leków OTC. To głównie infekcje wirusowe, ból gardła, kaszel, alergie, dolegliwości układu pokarmowego, bóle głowy czy niewielkie urazy. Bezpieczne samoleczenie dotyczy wyłącznie mniejszych dolegliwości, a w przypadku utrzymywania się lub nasilenia objawów konieczna jest konsultacja z lekarzem.

– Samoleczenie jest dzisiaj benefitem nie tylko dla pacjenta, ale również dla całego systemu opieki zdrowotnej – ocenia Łukasz Marynowski, country head Poland w Opella Healthcare, członek zarządu PASMI. – W obliczu starzejącego się społeczeństwa, rosnącej liczby pacjentów, ale też ograniczonych zasobów kadrowych to właśnie odpowiedzialne samoleczenie powinno być niezbędnym uzupełnieniem opieki medycznej. Pozwoli to efektywnie wykorzystać zasoby całego systemu ochrony zdrowia.

Według raportu AESGP Study „Self-Care in Europe: Economic and Social Impact on Individuals and Society” każde 1 euro wydane przez pacjenta na samoleczenie przynosi średnio 6,7 euro korzyści ekonomicznych – 4,6 euro dla systemu ochrony zdrowia oraz 2,1 euro dla gospodarki. Przytaczane w raporcie wyliczenia ekspertów szacują, że gdyby pacjenci zgłaszali się ze wszystkimi drobnymi dolegliwościami, w całej UE potrzebnych byłoby dodatkowo 120 tys. lekarzy pierwszego kontaktu lub obecna kadra musiałaby pracować dodatkowe 144 minuty dziennie. Większe wykorzystanie odpowiedzialnego samoleczenia mogłoby ograniczyć liczbę wizyt u lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej o kolejne 10–25 proc. i przynieść 17,6 mld euro oszczędności rocznie (12,5 mld dla systemu i 5,1 mld dla gospodarki).

W Polsce obecnie nieco ponad połowa drobnych dolegliwości leczona jest w ramach odpowiedzialnego samoleczenia, co pokazuje, że model ten odgrywa istotną rolę w funkcjonowaniu krajowego systemu ochrony zdrowia. Tak szerokie wykorzystanie samoleczenia wymaga jednak odpowiednich kompetencji zdrowotnych oraz świadomego i bezpiecznego stosowania produktów leczniczych dostępnych bez recepty.

– Kompetencje te buduje się poprzez uważne czytanie ulotek. Ważne również, aby w trakcie procesu samoleczenia obserwować reakcję organizmu i w przypadkach wątpliwych skonsultować się z farmaceutą i lekarzem – mówi Ewa Jankowska.

Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że kompetencje zdrowotne obejmują umiejętność wyszukiwania, rozumienia i wykorzystywania informacji dotyczących zdrowia przy podejmowaniu codziennych decyzji. Oznacza to m.in. umiejętność właściwego stosowania leków zgodnie z ulotką, rozpoznania objawów wymagających konsultacji z lekarzem oraz korzystania z wiedzy farmaceutów.

– Odpowiedzialne samoleczenie zaczyna się od rzetelnej i sprawdzonej wiedzy. Dzisiaj pacjenci mają bardzo szeroki dostęp do informacji i trudno jest dokonać wyboru pomiędzy faktem a niesprawdzoną poradą. Dlatego bardzo ważną rolę odgrywa środowisko medyczne – podkreśla Ewa Królikowska, dyrektor generalna Teva Pharmaceuticals Polska, członkini zarządu PASMI.

Jak wynika z przytoczonego w raporcie badania Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, 62,5 proc. pacjentów jako główne źródło wiedzy o stosowanych lekach wskazuje lekarza. Również farmaceuci odgrywają ważną rolę w budowaniu ich kompetencji zdrowotnych i wspieraniu w bezpiecznym zażywaniu leków bez recepty. Właśnie promowaniu takich postaw służy obchodzony 24 lipca Międzynarodowy Dzień Samoleczenia.

– W tym dniu przypominamy, jak ważne społecznie jest odpowiednie stosowanie leków bez recepty. Symbol 24/7 oznacza, że o zdrowie powinniśmy dbać odpowiedzialnie przez całą dobę, siedem dni w tygodniu – podkreśla Ewa Jankowska.

Źródło: Newseria

W Polsce działa już 546 gmin bez ani jednej apteki, a od 2017 roku z rynku zniknęło 2247 placówek. Związek Aptek Franczyzowych podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. deregulacji rynku aptecznego przedstawił propozycje zmian, które mają poprawić dostęp pacjentów do leków. Wśród postulatów znalazły się m.in. możliwość przenoszenia aptek po utracie lokalu, dziedziczenia i sprzedaży placówek wraz z zezwoleniem oraz zmiana zasad konkurencji na rynku.
Sztandarowym przykładem wadliwości aktualnych przepisów jest obowiązujący zakaz przenoszenia aptek. Przeniesiona placówka traktowana jest jak zupełnie nowy podmiot, a nowa apteka nie może powstać, jeżeli w promieniu 500 metrów działa inna i to nawet jeśli chodzi o aptekę obecną w tym samym miejscu od 20 lat.

– Jeżeli apteka się spali, a farmaceuta znajdzie lokal 50 metrów dalej, to prawo powie mu: nie. Pacjenci tracą sprawdzoną placówkę nie z powodów ekonomicznych, tylko czysto formalnych. Nikt na tym nie zyskuje ani pacjent, ani farmaceuta, ani budżet państwa. Proponujemy ciągłość zezwolenia przy zmianie lokalu, jeżeli przeniesienie wynika z utraty tytułu prawnego do lokalu albo jego zniszczenia. To prosta zmiana, która znacząco pomoże zarówno pacjentom jak i farmaceutom – mówi Mariusz Kisiel, prezes Związku Aptek Franczyzowych.

Sukcesja: majątek życia wygasa razem z zezwoleniem

Drugim postulatem proponowanym przez Związek Aptek Franczyzowych jest odblokowanie sukcesji. Właściciel apteki indywidualnej nie może dziś sprzedać jej nikomu spoza wąskiego grona farmaceutów, a placówki nie można w praktyce przekazać dzieciom, jeżeli nie wybrały zawodu farmaceuty.

– Farmaceuta przed emeryturą, którego dzieci pracują w innych zawodach, ma dziś trzy opcje: sprzedać aptekę za ułamek wartości koledze farmaceucie, o ile takiego znajdzie i o ile tego kolegę stać, zamknąć ją, albo umrzeć z zezwoleniem w ręku. Majątek, wart czasami nawet kilka milionów złotych, budowany dekadami traci wartość, bo popyt został ustawowo zlikwidowany. To wywłaszczenie bez odszkodowania, tylko rozłożone w czasie. Chcemy realnej możliwości zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy ścisłym zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i pełnego nadzoru inspekcji. Bezpieczeństwo pacjenta zapewniają przepisy o wykonywaniu zawodu, nie struktura właścicielska – podkreśla Mariusz Kisiel.

Uczciwa konkurencja: egzekucja zamiast zakazów

Obecnie przedsiębiorcy apteczni podlegają dwóm wykluczającym się limitom antykoncentracyjnym, przy czym jeden z nich jest sztuczny. ZAF proponuje jasny i przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu, na wzór rozwiązań włoskich, gdzie po reformie z 2017 roku jeden właściciel może posiadać maksymalnie 20 procent aptek w prowincji. Według analiz Instytutu Finansów Publicznych taki próg oznaczałby w Polsce wzrost liczby aptek o około 660 placówek w perspektywie 15 lat, podczas gdy utrzymanie obecnych przepisów to dalszy spadek o około 750. Nie musimy wymyślać koła na nowo, w Europie te mechanizmy już działają, wymagają tylko odpowiedniego dostosowania do polskiego rynku.

Czego nie naprawi państwowe koło ratunkowe

W trakcie prac zespołu pojawiła się druga propozycja, zupełnie odmiennego projektu. Tak jak projekt ZAF był propozycją deregulacyjną, mającą na celu zwiększyć dostępność do aptek oraz konkurencyjność całego sektora i zabezpieczyć ceny przed nadmiernym wzrostem, tak projekt konkurencyjny zaprezentowany przez ZAPPA zawierał radykalne rozwiązania jeszcze bardziej ograniczające i tak mocno zablokowany już rynek apteczny. ZAPPA zaproponowała nałożenie na apteki nowego podatku w wysokości 2% od obrotu – co w krótkiej perspektywie czasu mogłoby doprowadzić do upadku kolejnych kilku tysięcy aptek. Przedstawiciele Izby Aptekarskiej wskazywali, że nawet 30% aptek miało problemy z rentownością w przeszłości – kolejny podatek to przysłowiowy gwóźdź do trumny. Im mniej aptek, tym niższa dostępność leków oraz wyższe ceny. Już teraz ceny leków nierefundowanych rosną kilka razy szybciej niż inflacja. Z tego powodu, jak pokazują najnowsze badania nawet połowa mieszkańców terenów, gdzie ubytek aptek jest najbardziej zauważalny rezygnuje z zakupu potrzebnych leków – coraz więcej ludzi na leki po prostu nie stać. Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich wskazało natomiast że w latach 2020-24 liczba niezrealizowanych pozycji recept wzrosła o 22 mln. Kolejnym pomysłem ZAPPA jest pewnego rodzaju nacjonalizacja rynku, czyli powołanie państwowego przedsiębiorstwa skupiającego upadające apteki. To bezprecedensowy pomysł, który cofałby rynek o kilkadziesiąt lat. Rynek apteczny stałby się niewydolny i niedofinansowany, tak jak państwowa służba zdrowia. Ta propozycja obrazuje jednak jak trudna jest obecna sytuacja farmaceutów i pacjentów.

– Regulacja, która wymaga państwowego koła ratunkowego, jest złą regulacją. Skoro proponuje się państwową spółkę do skupowania aptek i fundusz pożyczkowy za pół miliarda złotych z budżetu, to autorzy tych pomysłów sami przyznają, że rynek pod rządami obecnych przepisów nie utrzyma aptek tam, gdzie są potrzebne. Problem białych plam będzie rósł, brakuje aptek w małych gminach, zamykają się apteki całodobowe w wielkich miastach. Co znamienne, spółka Skarbu Państwa ma być zwolniona z ograniczeń, które obowiązują wszystkich pozostałych uczestników rynku. Nie stać nas na ratowanie skutków złego prawa publicznymi pieniędzmi. Nie stać nas także na to by nakładać kolejny podatek na apteki, których duża część jest dzisiaj nierentowna i pozbawiona możliwości pozyskania wsparcia inwestycyjnego z zewnątrz. Stać nas na dobre prawo i zdrową deregulacje – podsumowuje Mariusz Kisiel.

Postulaty przedsiębiorców aptecznych przedstawione przez ZAF w trakcie posiedzenia komisji sejmowej ds. regulacji rynku aptecznego:

  1. Ciągłość zezwolenia przy przeniesieniu apteki do innego lokalu, gdy przyczyną jest utrata tytułu prawnego lub zniszczenie lokalu.
  2. Możliwość zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i nadzoru inspekcji farmaceutycznej.
  3. Przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu na wzór włoski.
  4. Zwolnienie z opłaty administracyjnej za wydanie zezwolenia podmiotom, które chciałyby otworzyć placówkę apteczną w gminie, w której nie funkcjonuje żadna apteka
  5. Zachowanie ograniczeń geograficznych i demograficznych jako element mobilizujący powstawanie aptek w lokalizacjach, które tego najbardziej potrzebują
  6. Zlikwidowanie niekonstytucyjnych ograniczeń z 2023 roku, które wzmocniły rozpoczętą ustawą tzw. Apteką dla Aptekarza z 2017 degradację rynku aptecznego.
Źródło: inf pras
Apteka nie powinna być jedynie miejscem realizacji recept, ale pełnoprawnym elementem systemu ochrony zdrowia – przekonywali uczestnicy konferencji poświęconej przyszłości opieki farmaceutycznej w Polsce. Organizacje pacjenckie, seniorskie i konsumenckie apelują o zmiany w Prawie farmaceutycznym, które zapewnią pacjentom dostęp do rzetelnej informacji o cenach i dostępności leków, umożliwią rozwój usług farmaceutycznych oraz lepiej wykorzystają kompetencje farmaceutów. W centrum proponowanych reform ma znaleźć się pacjent, jego bezpieczeństwo i realny dostęp do świadczeń zdrowotnych.
Podczas konferencji organizacje pozarządowe, reprezentujące środowiska: pacjenckie, seniorskie i konsumenckie, przedstawiły stanowisko w toczącej się debacie nt. zmian w Prawie farmaceutycznym. Chodzi o kwestie dotyczące dostępu pacjentów do informacji oraz świadczeń oferowanych przez apteki i farmaceutów. 

Wydarzenie było kolejnym krokiem po wspólnym apelu organizacji pacjenckich do minister zdrowia z 26 marca 2026 r. Punkt wyjścia stanowił ubiegłoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-200/24, który nakreślił ramy dopuszczalnej reklamy porównawczej w aptekach i którego pełna implementacja wymaga działania od polskiego ustawodawcy.

Wyrok TSUE przesądza, że państwa członkowskie nie mogą utrzymywać zakazów reklamy aptecznej niezgodnych z zasadą swobody przepływu towarów i usług. Dotychczasowy art. 94a Prawa farmaceutycznego wymaga nowelizacji – jest to obowiązek wynikający z prawa europejskiego. Uczestnicy konferencji z zadowoleniem przyjęli fakt, że Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt zmiany przepisów (UD291). Jednocześnie zgodnie ocenili, że dotychczas zaproponowane zmiany stanowią krok w dobrym kierunku, ale nie są wystarczające – zwłaszcza z perspektywy realnych potrzeb pacjentów oraz czekających Polskę wyzwań demograficznych.

Uczestnicy debaty podkreślili, że możliwość kupowania leków po niższych cenach dzięki dostępowi do wiarygodnej informacji o ofertach aptecznych nie oznacza wzrostu nakładów na leki ani ich nadmiernej konsumpcji. 

Zdaniem biorących udział w dyskusji ekspertów dziś problemem jest niekontrolowana polipragmazja (przyjmowanie zbyt wielu leków jednocześnie). Bariery w dostępie do informacji o dostępności leków w aptece, ich interakcjach z innymi lekami, czy oferowanych przez apteki innych świadczeniach, stają się problemem natury zdrowotnej oddziałującym szczególnie na mieszkańców mniejszych miejscowości. W ich sytuacji, poza placówką POZ, najczęściej mogą liczyć jedynie na aptekę oraz pracującego w niej farmaceutę lub farmaceutkę.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że nowelizacja art. 94a Pf powinna zostać wpisana w szerszy cel: uczynienia apteki pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia, czyli lokalnym centrum zdrowia oferującym szersze świadczenia niż tylko sprzedaż produktów leczniczych. Osiągnięcie tego celu wymaga nowelizacji prawa, które umożliwi rozszerzenie świadczeń oferowanych przez apteki o takie obszary jak:

„Od 17 lat – także poprzez program Ogólnopolskiej Karty Seniora i Głos Seniora – jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z setkami tysięcy seniorów w całej Polsce. Dlaczego umożliwiamy koncernom farmaceutycznym szeroką reklamę leków bez recepty, zabraniając jednocześnie aptekom honorować karty rabatowe, takie jak np. Ogólnopolska Karta Seniora?” – argumentował Łukasz Salwarowski.

Z kolei Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, podkreślił, że apteka istnieje po to, żeby służyć pacjentowi, a nie żeby być przedmiotem sporu o to, kto ma prawo nią zarządzać. Maćkowiak podkreślił, że hasło „apteka dla aptekarza” jest odwróceniem właściwej hierarchii – w centrum powinien stać pacjent, a nie interes właściciela. Jego zdaniem dopóki debata publiczna pozostaje zdominowana przez spory branżowe, głos pacjenta będzie systematycznie wypychany na margines.
Zwrócono również uwagę na zjawiska, które – jeśli nie zostaną odpowiednio zaadresowane przez politykę zdrowotną – przełożą się na trwałe pogorszenie dostępności do opieki zdrowotnej. Należą do nich:
Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, podkreślił: „Apel z 26 marca, pod którym podpisały się organizacje reprezentujące miliony polskich pacjentów, nie jest postulatem ideologicznym – to wezwanie do racjonalnej polityki opartej na interesie pacjenta i spójnym podejściu do całości zagadnień związanych z funkcjonowaniem aptek w Polsce. Pacjenta nie interesuje, kto jest właścicielem apteki – jego interesuje dostępność do apteki oraz zakres świadczeń, jakie może mu ta placówka zaoferować”.

Zbigniew Tomczak, przewodniczący Obywatelskiego Parlamentu Seniorów, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z chorobą Alzheimera, stwierdził: „Seniorzy to dziś ponad 10 milionów obywateli – największa grupa odbiorców świadczeń aptecznych w Polsce. A jednak w tej debacie ich głos jest najsłabiej słyszalny. Dominuje spór o własność aptek, o przepisy, o rynek. My mówimy o czymś innym: o człowieku, który stoi przy okienku aptecznym, często z listą kilkunastu leków w ręku, i nie wie, czy stać go na wszystkie, czy są tańsze zamienniki i czy w ogóle bezpiecznie jest je łączyć. Szczególnie niewidzialni są opiekunowie osób z chorobą Alzheimera: to oni zarządzają terapią, to oni stoją przy okienku aptecznym, bez możliwości wizyty farmaceuty u ich podopiecznego w domu. My prosimy tylko o jedno: żeby prawo wreszcie ich zobaczyło” – stwierdził Zbigniew Tomczak.

Anna Gryżewska, dyrektor Biura Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, zaznaczyła, że pacjent przewlekle chory, zmagający się do końca życia z postępująca chorobą (jaką jest np. stwardnienie rozsiane), ma prawo oczekiwać od systemu ochrony zdrowia bardziej elastycznego podejścia do jego potrzeb. „Apteka to często ostatnie miejsce w systemie ochrony zdrowia, w którym pacjent ma realny kontakt z profesjonalistą medycznym przed sięgnięciem po lek. Szczególnie u osób z wielochorobowością i dużą różnorodnością objawów, przyjmujących nierzadko kilka preparatów dziennie, rola rzetelnej opieki farmaceutycznej wyraźnie oddzielonej od działań marketingowych jest kluczowa dla bezpieczeństwa terapii. Debata o art. 94a Prawa farmaceutycznego to w istocie debata o tym, czy farmaceuta będzie miał wreszcie warunki, by wpisać się w rolę profesjonalnego doradcy, zarówno w aptece, jak i poza nią. Dla chorych na SM tych, którzy chorują długo i doświadczają niepełnosprawności istotny jest też kontakt z farmaceutą w domu poza apteką – co także jest podnoszone przez środowiska chorych jako ważny element – możliwy do wprowadzenia w Polsce” – wskazała Anna Gryżewska.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej, podsumowała: „Senior przyjmujący kilkanaście leków dziennie to codzienność zarówno w polskich aptekach, jak i w placówkach opieki długoterminowej. Właśnie w tej grupie pacjentów szczególnie widoczny jest niewykorzystany potencjał farmaceutów. Farmaceuta powinien mieć możliwość wykonywania przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, zarówno w aptece, jak i w miejscu zamieszkania lub przebywania seniora, ponieważ są one jednym z najskuteczniejszych narzędzi ograniczania niekontrolowanej polipragmazji, zmniejszania ryzyka interakcji lekowych oraz optymalizacji farmakoterapii” – mówiła prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Jej zdaniem rzetelna informacja nie prowadzi do nadmiernej konsumpcji leków. „Przeciwnie, dobrze poinformowany pacjent podejmuje bardziej racjonalne decyzje zdrowotne, np. zrezygnuje z drogiego, niepotrzebnego suplementu, a rozpocznie regularne stosowanie zleconego przez lekarza leku, z którego często zrezygnował ze względu na cenę. Dziś największym problemem jest brak systemowych narzędzi wspierających optymalną farmakoterapię. Dlatego rozwój opieki farmaceutycznej, w tym przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, powinien stać się jednym z priorytetów polityki zdrowotnej państwa.

Dzięki temu farmaceuci będą mogli w pełni wykorzystać swoje kompetencje, zwiększając bezpieczeństwo terapii i poprawiając jej skuteczność, a jednocześnie ograniczając koszty wynikające z nieoptymalnego leczenia” – wskazała prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Źródło: PAP MediaRoom