Medicalpress
W Polsce działa już 546 gmin bez ani jednej apteki, a od 2017 roku z rynku zniknęło 2247 placówek. Związek Aptek Franczyzowych podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. deregulacji rynku aptecznego przedstawił propozycje zmian, które mają poprawić dostęp pacjentów do leków. Wśród postulatów znalazły się m.in. możliwość przenoszenia aptek po utracie lokalu, dziedziczenia i sprzedaży placówek wraz z zezwoleniem oraz zmiana zasad konkurencji na rynku.
Sztandarowym przykładem wadliwości aktualnych przepisów jest obowiązujący zakaz przenoszenia aptek. Przeniesiona placówka traktowana jest jak zupełnie nowy podmiot, a nowa apteka nie może powstać, jeżeli w promieniu 500 metrów działa inna i to nawet jeśli chodzi o aptekę obecną w tym samym miejscu od 20 lat.

– Jeżeli apteka się spali, a farmaceuta znajdzie lokal 50 metrów dalej, to prawo powie mu: nie. Pacjenci tracą sprawdzoną placówkę nie z powodów ekonomicznych, tylko czysto formalnych. Nikt na tym nie zyskuje ani pacjent, ani farmaceuta, ani budżet państwa. Proponujemy ciągłość zezwolenia przy zmianie lokalu, jeżeli przeniesienie wynika z utraty tytułu prawnego do lokalu albo jego zniszczenia. To prosta zmiana, która znacząco pomoże zarówno pacjentom jak i farmaceutom – mówi Mariusz Kisiel, prezes Związku Aptek Franczyzowych.

Sukcesja: majątek życia wygasa razem z zezwoleniem

Drugim postulatem proponowanym przez Związek Aptek Franczyzowych jest odblokowanie sukcesji. Właściciel apteki indywidualnej nie może dziś sprzedać jej nikomu spoza wąskiego grona farmaceutów, a placówki nie można w praktyce przekazać dzieciom, jeżeli nie wybrały zawodu farmaceuty.

– Farmaceuta przed emeryturą, którego dzieci pracują w innych zawodach, ma dziś trzy opcje: sprzedać aptekę za ułamek wartości koledze farmaceucie, o ile takiego znajdzie i o ile tego kolegę stać, zamknąć ją, albo umrzeć z zezwoleniem w ręku. Majątek, wart czasami nawet kilka milionów złotych, budowany dekadami traci wartość, bo popyt został ustawowo zlikwidowany. To wywłaszczenie bez odszkodowania, tylko rozłożone w czasie. Chcemy realnej możliwości zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy ścisłym zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i pełnego nadzoru inspekcji. Bezpieczeństwo pacjenta zapewniają przepisy o wykonywaniu zawodu, nie struktura właścicielska – podkreśla Mariusz Kisiel.

Uczciwa konkurencja: egzekucja zamiast zakazów

Obecnie przedsiębiorcy apteczni podlegają dwóm wykluczającym się limitom antykoncentracyjnym, przy czym jeden z nich jest sztuczny. ZAF proponuje jasny i przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu, na wzór rozwiązań włoskich, gdzie po reformie z 2017 roku jeden właściciel może posiadać maksymalnie 20 procent aptek w prowincji. Według analiz Instytutu Finansów Publicznych taki próg oznaczałby w Polsce wzrost liczby aptek o około 660 placówek w perspektywie 15 lat, podczas gdy utrzymanie obecnych przepisów to dalszy spadek o około 750. Nie musimy wymyślać koła na nowo, w Europie te mechanizmy już działają, wymagają tylko odpowiedniego dostosowania do polskiego rynku.

Czego nie naprawi państwowe koło ratunkowe

W trakcie prac zespołu pojawiła się druga propozycja, zupełnie odmiennego projektu. Tak jak projekt ZAF był propozycją deregulacyjną, mającą na celu zwiększyć dostępność do aptek oraz konkurencyjność całego sektora i zabezpieczyć ceny przed nadmiernym wzrostem, tak projekt konkurencyjny zaprezentowany przez ZAPPA zawierał radykalne rozwiązania jeszcze bardziej ograniczające i tak mocno zablokowany już rynek apteczny. ZAPPA zaproponowała nałożenie na apteki nowego podatku w wysokości 2% od obrotu – co w krótkiej perspektywie czasu mogłoby doprowadzić do upadku kolejnych kilku tysięcy aptek. Przedstawiciele Izby Aptekarskiej wskazywali, że nawet 30% aptek miało problemy z rentownością w przeszłości – kolejny podatek to przysłowiowy gwóźdź do trumny. Im mniej aptek, tym niższa dostępność leków oraz wyższe ceny. Już teraz ceny leków nierefundowanych rosną kilka razy szybciej niż inflacja. Z tego powodu, jak pokazują najnowsze badania nawet połowa mieszkańców terenów, gdzie ubytek aptek jest najbardziej zauważalny rezygnuje z zakupu potrzebnych leków – coraz więcej ludzi na leki po prostu nie stać. Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich wskazało natomiast że w latach 2020-24 liczba niezrealizowanych pozycji recept wzrosła o 22 mln. Kolejnym pomysłem ZAPPA jest pewnego rodzaju nacjonalizacja rynku, czyli powołanie państwowego przedsiębiorstwa skupiającego upadające apteki. To bezprecedensowy pomysł, który cofałby rynek o kilkadziesiąt lat. Rynek apteczny stałby się niewydolny i niedofinansowany, tak jak państwowa służba zdrowia. Ta propozycja obrazuje jednak jak trudna jest obecna sytuacja farmaceutów i pacjentów.

– Regulacja, która wymaga państwowego koła ratunkowego, jest złą regulacją. Skoro proponuje się państwową spółkę do skupowania aptek i fundusz pożyczkowy za pół miliarda złotych z budżetu, to autorzy tych pomysłów sami przyznają, że rynek pod rządami obecnych przepisów nie utrzyma aptek tam, gdzie są potrzebne. Problem białych plam będzie rósł, brakuje aptek w małych gminach, zamykają się apteki całodobowe w wielkich miastach. Co znamienne, spółka Skarbu Państwa ma być zwolniona z ograniczeń, które obowiązują wszystkich pozostałych uczestników rynku. Nie stać nas na ratowanie skutków złego prawa publicznymi pieniędzmi. Nie stać nas także na to by nakładać kolejny podatek na apteki, których duża część jest dzisiaj nierentowna i pozbawiona możliwości pozyskania wsparcia inwestycyjnego z zewnątrz. Stać nas na dobre prawo i zdrową deregulacje – podsumowuje Mariusz Kisiel.

Postulaty przedsiębiorców aptecznych przedstawione przez ZAF w trakcie posiedzenia komisji sejmowej ds. regulacji rynku aptecznego:

  1. Ciągłość zezwolenia przy przeniesieniu apteki do innego lokalu, gdy przyczyną jest utrata tytułu prawnego lub zniszczenie lokalu.
  2. Możliwość zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i nadzoru inspekcji farmaceutycznej.
  3. Przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu na wzór włoski.
  4. Zwolnienie z opłaty administracyjnej za wydanie zezwolenia podmiotom, które chciałyby otworzyć placówkę apteczną w gminie, w której nie funkcjonuje żadna apteka
  5. Zachowanie ograniczeń geograficznych i demograficznych jako element mobilizujący powstawanie aptek w lokalizacjach, które tego najbardziej potrzebują
  6. Zlikwidowanie niekonstytucyjnych ograniczeń z 2023 roku, które wzmocniły rozpoczętą ustawą tzw. Apteką dla Aptekarza z 2017 degradację rynku aptecznego.
Źródło: inf pras
Apteka nie powinna być jedynie miejscem realizacji recept, ale pełnoprawnym elementem systemu ochrony zdrowia – przekonywali uczestnicy konferencji poświęconej przyszłości opieki farmaceutycznej w Polsce. Organizacje pacjenckie, seniorskie i konsumenckie apelują o zmiany w Prawie farmaceutycznym, które zapewnią pacjentom dostęp do rzetelnej informacji o cenach i dostępności leków, umożliwią rozwój usług farmaceutycznych oraz lepiej wykorzystają kompetencje farmaceutów. W centrum proponowanych reform ma znaleźć się pacjent, jego bezpieczeństwo i realny dostęp do świadczeń zdrowotnych.
Podczas konferencji organizacje pozarządowe, reprezentujące środowiska: pacjenckie, seniorskie i konsumenckie, przedstawiły stanowisko w toczącej się debacie nt. zmian w Prawie farmaceutycznym. Chodzi o kwestie dotyczące dostępu pacjentów do informacji oraz świadczeń oferowanych przez apteki i farmaceutów. 

Wydarzenie było kolejnym krokiem po wspólnym apelu organizacji pacjenckich do minister zdrowia z 26 marca 2026 r. Punkt wyjścia stanowił ubiegłoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-200/24, który nakreślił ramy dopuszczalnej reklamy porównawczej w aptekach i którego pełna implementacja wymaga działania od polskiego ustawodawcy.

Wyrok TSUE przesądza, że państwa członkowskie nie mogą utrzymywać zakazów reklamy aptecznej niezgodnych z zasadą swobody przepływu towarów i usług. Dotychczasowy art. 94a Prawa farmaceutycznego wymaga nowelizacji – jest to obowiązek wynikający z prawa europejskiego. Uczestnicy konferencji z zadowoleniem przyjęli fakt, że Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt zmiany przepisów (UD291). Jednocześnie zgodnie ocenili, że dotychczas zaproponowane zmiany stanowią krok w dobrym kierunku, ale nie są wystarczające – zwłaszcza z perspektywy realnych potrzeb pacjentów oraz czekających Polskę wyzwań demograficznych.

Uczestnicy debaty podkreślili, że możliwość kupowania leków po niższych cenach dzięki dostępowi do wiarygodnej informacji o ofertach aptecznych nie oznacza wzrostu nakładów na leki ani ich nadmiernej konsumpcji. 

Zdaniem biorących udział w dyskusji ekspertów dziś problemem jest niekontrolowana polipragmazja (przyjmowanie zbyt wielu leków jednocześnie). Bariery w dostępie do informacji o dostępności leków w aptece, ich interakcjach z innymi lekami, czy oferowanych przez apteki innych świadczeniach, stają się problemem natury zdrowotnej oddziałującym szczególnie na mieszkańców mniejszych miejscowości. W ich sytuacji, poza placówką POZ, najczęściej mogą liczyć jedynie na aptekę oraz pracującego w niej farmaceutę lub farmaceutkę.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że nowelizacja art. 94a Pf powinna zostać wpisana w szerszy cel: uczynienia apteki pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia, czyli lokalnym centrum zdrowia oferującym szersze świadczenia niż tylko sprzedaż produktów leczniczych. Osiągnięcie tego celu wymaga nowelizacji prawa, które umożliwi rozszerzenie świadczeń oferowanych przez apteki o takie obszary jak:

„Od 17 lat – także poprzez program Ogólnopolskiej Karty Seniora i Głos Seniora – jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z setkami tysięcy seniorów w całej Polsce. Dlaczego umożliwiamy koncernom farmaceutycznym szeroką reklamę leków bez recepty, zabraniając jednocześnie aptekom honorować karty rabatowe, takie jak np. Ogólnopolska Karta Seniora?” – argumentował Łukasz Salwarowski.

Z kolei Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, podkreślił, że apteka istnieje po to, żeby służyć pacjentowi, a nie żeby być przedmiotem sporu o to, kto ma prawo nią zarządzać. Maćkowiak podkreślił, że hasło „apteka dla aptekarza” jest odwróceniem właściwej hierarchii – w centrum powinien stać pacjent, a nie interes właściciela. Jego zdaniem dopóki debata publiczna pozostaje zdominowana przez spory branżowe, głos pacjenta będzie systematycznie wypychany na margines.
Zwrócono również uwagę na zjawiska, które – jeśli nie zostaną odpowiednio zaadresowane przez politykę zdrowotną – przełożą się na trwałe pogorszenie dostępności do opieki zdrowotnej. Należą do nich:
Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, podkreślił: „Apel z 26 marca, pod którym podpisały się organizacje reprezentujące miliony polskich pacjentów, nie jest postulatem ideologicznym – to wezwanie do racjonalnej polityki opartej na interesie pacjenta i spójnym podejściu do całości zagadnień związanych z funkcjonowaniem aptek w Polsce. Pacjenta nie interesuje, kto jest właścicielem apteki – jego interesuje dostępność do apteki oraz zakres świadczeń, jakie może mu ta placówka zaoferować”.

Zbigniew Tomczak, przewodniczący Obywatelskiego Parlamentu Seniorów, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z chorobą Alzheimera, stwierdził: „Seniorzy to dziś ponad 10 milionów obywateli – największa grupa odbiorców świadczeń aptecznych w Polsce. A jednak w tej debacie ich głos jest najsłabiej słyszalny. Dominuje spór o własność aptek, o przepisy, o rynek. My mówimy o czymś innym: o człowieku, który stoi przy okienku aptecznym, często z listą kilkunastu leków w ręku, i nie wie, czy stać go na wszystkie, czy są tańsze zamienniki i czy w ogóle bezpiecznie jest je łączyć. Szczególnie niewidzialni są opiekunowie osób z chorobą Alzheimera: to oni zarządzają terapią, to oni stoją przy okienku aptecznym, bez możliwości wizyty farmaceuty u ich podopiecznego w domu. My prosimy tylko o jedno: żeby prawo wreszcie ich zobaczyło” – stwierdził Zbigniew Tomczak.

Anna Gryżewska, dyrektor Biura Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, zaznaczyła, że pacjent przewlekle chory, zmagający się do końca życia z postępująca chorobą (jaką jest np. stwardnienie rozsiane), ma prawo oczekiwać od systemu ochrony zdrowia bardziej elastycznego podejścia do jego potrzeb. „Apteka to często ostatnie miejsce w systemie ochrony zdrowia, w którym pacjent ma realny kontakt z profesjonalistą medycznym przed sięgnięciem po lek. Szczególnie u osób z wielochorobowością i dużą różnorodnością objawów, przyjmujących nierzadko kilka preparatów dziennie, rola rzetelnej opieki farmaceutycznej wyraźnie oddzielonej od działań marketingowych jest kluczowa dla bezpieczeństwa terapii. Debata o art. 94a Prawa farmaceutycznego to w istocie debata o tym, czy farmaceuta będzie miał wreszcie warunki, by wpisać się w rolę profesjonalnego doradcy, zarówno w aptece, jak i poza nią. Dla chorych na SM tych, którzy chorują długo i doświadczają niepełnosprawności istotny jest też kontakt z farmaceutą w domu poza apteką – co także jest podnoszone przez środowiska chorych jako ważny element – możliwy do wprowadzenia w Polsce” – wskazała Anna Gryżewska.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej, podsumowała: „Senior przyjmujący kilkanaście leków dziennie to codzienność zarówno w polskich aptekach, jak i w placówkach opieki długoterminowej. Właśnie w tej grupie pacjentów szczególnie widoczny jest niewykorzystany potencjał farmaceutów. Farmaceuta powinien mieć możliwość wykonywania przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, zarówno w aptece, jak i w miejscu zamieszkania lub przebywania seniora, ponieważ są one jednym z najskuteczniejszych narzędzi ograniczania niekontrolowanej polipragmazji, zmniejszania ryzyka interakcji lekowych oraz optymalizacji farmakoterapii” – mówiła prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Jej zdaniem rzetelna informacja nie prowadzi do nadmiernej konsumpcji leków. „Przeciwnie, dobrze poinformowany pacjent podejmuje bardziej racjonalne decyzje zdrowotne, np. zrezygnuje z drogiego, niepotrzebnego suplementu, a rozpocznie regularne stosowanie zleconego przez lekarza leku, z którego często zrezygnował ze względu na cenę. Dziś największym problemem jest brak systemowych narzędzi wspierających optymalną farmakoterapię. Dlatego rozwój opieki farmaceutycznej, w tym przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, powinien stać się jednym z priorytetów polityki zdrowotnej państwa.

Dzięki temu farmaceuci będą mogli w pełni wykorzystać swoje kompetencje, zwiększając bezpieczeństwo terapii i poprawiając jej skuteczność, a jednocześnie ograniczając koszty wynikające z nieoptymalnego leczenia” – wskazała prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Źródło: PAP MediaRoom

Dzięki nowej funkcjonalności systemu e-zdrowia, pacjenci zyskają większą swobodę w realizacji e-recept. Centrum e-Zdrowia uruchomiło nową funkcjonalność, która umożliwia kontynuowanie realizacji recepty w różnych aptekach. Oznacza to, że po wykupieniu pierwszej partii leków pacjent nie będzie musiał wracać do tej samej apteki, aby odebrać kolejne opakowania.
 
Nowe rozwiązanie będzie wdrażane stopniowo. Już teraz zapraszamy wszystkie apteki do składania wniosków o dostęp do nowej funkcjonalności. W pierwszej kolejności będzie ona uruchamiana w aptekach z Kalisza i Łodzi, a od 18 czerwca w aptekach na terenie całego kraju.

Koniec z koniecznością powrotu do tej samej apteki

Do tej pory pacjent, który rozpoczął realizację e-recepty obejmującej większą liczbę opakowań leku, musiał odbierać kolejne partie leków w tej samej aptece. Dotyczyło to przede wszystkim recept wystawianych na dłuższy okres leczenia – w zdecydowanej większości recept rocznych. Dzięki nowej funkcjonalności każde kolejne opakowania będzie można wykupić również w innej aptece, pod warunkiem że obie apteki korzystają z nowego rozwiązania.

Korzyści dla pacjentów

Najważniejszą korzyścią jest większa wygoda i oszczędność czasu. Pacjent nie będzie już związany z jedną apteką tylko dlatego, że właśnie tam rozpoczął realizację recepty. Jeśli zmieni miejsce pobytu, wyjedzie na urlop, będzie przebywał czasowo w innej miejscowości lub po prostu nie znajdzie potrzebnego leku w dotychczasowej aptece, będzie mógł kontynuować realizację recepty w innej placówce. Podobnie w sytuacji, jeśli apteka zostanie zamknięta np. z powodu remontu lub nie będzie miała możliwości zamówienia z danej hurtowni kolejnego opakowania leku. Pacjent nie będzie musiał wykupić całej recepty od razu i ponosić koszt wszystkich opakowań z danej pozycji.

Korzyści dla aptek

Nowa funkcjonalność przynosi również korzyści aptekom. Po jej uruchomieniu apteka:

Korzyści dla systemu ochrony zdrowia

Jak działa nowe rozwiązanie?

Po uruchomieniu funkcjonalności apteka widzi w systemie informacje o e-recepcie, której realizacja została rozpoczęta w innej aptece, która również korzysta z tego rozwiązania Dzięki temu farmaceuta może kontynuować realizację recepty i wydać pacjentowi kolejną część przepisanych leków zgodnie z obowiązującymi zasadami.

Nowe rozwiązanie to kolejny krok w rozwoju usług cyfrowych w ochronie zdrowia, który zwiększa wygodę pacjentów oraz ułatwia codzienną pracę farmaceutów.

Źródło: MZ

Polacy coraz bardziej ufają szczepieniom, jednak nie przekłada się to na realną wyszczepialność – szczególnie wśród dorosłych. Eksperci podkreślają, że problemem nie jest brak świadomości, lecz bariery systemowe: utrudniony dostęp, brak przypomnień i niedostateczne wsparcie na poziomie polityki zdrowotnej. Jednocześnie rośnie rola aptek jako punktów szczepień, a rozwiązania cyfrowe mogą stać się kluczem do poprawy sytuacji.
Według raportu „State of Vaccine Confidence in the EU”, między 2018 a 2022 rokiem zaufanie Polaków do szczepień wzrosło o 4,9 proc. – jeden z wyższych wyników w Unii Europejskiej. Globalne programy szczepień uratowały co najmniej 154 miliony istnień w ciągu ostatnich 50 lat, co według badań opublikowanych w 2024 r. w „Lancecie” oznacza 6 uratowanych żyć na minutę przez pół wieku.

Mimo to w Polsce szczepienia wciąż kojarzą się głównie z profilaktyką dzieci i młodzieży. Dorosłych nikt skutecznie nie przypomina o dawkach uzupełniających, a system tego nie ułatwia. Nie jest to zresztą wyzwanie wyłącznie polskie – zarówno Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób, jak i WHO promują koncepcję life-course immunisation, czyli szczepień przez całe życie.

Apteka coraz ważniejszym punktem szczepień

W 2025 r. apteki zrealizowały ponad 60 proc. wszystkich szczepień przeciw COVID-19, ok. 30 proc. przeciw RSV i 20 proc. przeciw grypie. System jest konsekwentnie rozwijany: od 1 kwietnia 2025 r. refundacją objęto szczepionki przeciw RSV (dla ciężarnych i osób po 65. roku życia) oraz przeciw półpaścowi, a od 1 lutego 2026 r. katalog bezpłatnych szczepień dla dorosłych w aptekach rozszerzono o ospę wietrzną, dur brzuszny, meningokoki (B i ACWY), żółtą gorączkę oraz szczepionkę skojarzoną przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi i polio.

– Rozszerzenie katalogu bezpłatnych świadczeń to bardzo ważny krok. Pokazuje, że apteka przestaje być wyłącznie miejscem wydania leku, a staje się realnym, systemowym punktem profilaktyki zdrowotnej. Żeby jednak w pełni wykorzystać ten potencjał, trzeba dalej upraszczać ścieżkę pacjenta – mówi dr Mikołaj Konstanty, prezydent Farmaceutycznej Grupy Unii Europejskiej (PGEU), wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Postuluje m.in. systemowy dostęp farmaceutów do historii szczepień pacjenta oraz możliwość szczepienia poza apteką – w DPS-ach, szkołach i zakładach pracy.

Szczepienia w planach fiskalnych – luka do wypełnienia

Eksperci wskazują na poważną lukę systemową: szczepienia nie figurują w polskim „Średniookresowym planie budżetowo-strukturalnym na lata 2025–2028″ jako inwestycja. A mogłyby – regulacje UE dopuszczają finansowanie działań wzmacniających odporność populacyjną, co może nawet wydłużyć realizację planu z 4 do 7 lat.

– Konieczne wydaje się systemowe uwzględnienie wydatków na szczepienia w ramach planów fiskalnych jako inwestycji o wysokiej stopie zwrotu społeczno-gospodarczego. Włączenie szczepień do priorytetów fiskalnych pozwoli nie tylko ograniczyć przyszłe koszty systemu ochrony zdrowia, ale także zwiększyć aktywność zawodową i produktywność społeczeństwa – mówi prof. dr hab. Marcin Czech, kierownik Zakładu Farmakoekonomiki w Instytucie Matki i Dziecka.

Liczby mówią same za siebie: według WHO szczepienia zapobiegają 3,5–4 milionom zgonów rocznie, a ekonomiści szacują, że każdy dolar zainwestowany w programy szczepień zwraca nawet szesnastokrotność poniesionych kosztów.

HPV – szczepienie, które nie wychodzi z cienia

Wzrost zaufania do szczepień nie objął HPV. Z bezpłatnego programu skorzystało zaledwie 13,46 proc. dzieci w wieku 9–14 lat i 16 proc. w grupie 15–18 lat. Tymczasem w Finlandii i Wielkiej Brytanii, gdzie wyszczepialność jest niemal stuprocentowa, w 2025 r. nie odnotowano żadnego przypadku raka szyjki macicy u kobiet szczepionych w wieku 12–13 lat.

Cyfrowa karta szczepień – postulat środowiska

Polska ma potencjał, by skutecznie rozwijać model szczepień przez całe życie, jednak wymaga to zmian systemowych i lepszego wykorzystania dostępnych narzędzi. Kluczowe są: uproszczenie ścieżki pacjenta, włączenie szczepień do priorytetów fiskalnych oraz wdrożenie cyfrowej karty szczepień z przypomnieniami. Bez tych działań wysoki poziom zaufania społecznego nie przełoży się na realną ochronę zdrowia publicznego.

Źródło: Komunikat Prasowy

Główny Inspektor Farmaceutyczny decyzją nr 1/SF/2026 z 20 lutego 2026 r. wycofał z obrotu i zakazał dalszego wprowadzania do obrotu trzech serii produktu leczniczego Octenisept w opakowaniu bezpośrednim w postaci przezroczystej butelki o pojemności 50 ml. Sprawa dotyczy sfałszowanych opakowań, które nie pochodziły z autoryzowanego procesu konfekcjonowania. GIF apeluje do pacjentów o czujność i zwrot podejrzanych produktów do apteki.
Wycofanie obejmuje serie: 1621506 z terminem ważności 02/2030, 1624037 z terminem ważności 04/2030 oraz 1615731 z terminem ważności 08/2029. Jak podkreślono w komunikacie, decyzja dotyczy wyłącznie produktu w przezroczystej butelce 50 ml, na której poza numerem serii i datą ważności brakuje szczegółowych informacji o produkcie. Opakowania te występują bez kartonika i są opatrzone sfałszowaną etykietą.

Dla porównania oryginalny produkt znajduje się w białej butelce umieszczonej w kartoniku z pełną etykietą i ulotką. To kluczowa różnica, która może pomóc w rozpoznaniu nielegalnie wprowadzonego do obrotu preparatu.

Z ustaleń inspekcji wynika, że do procederu dochodziło u przedsiębiorcy prowadzącego apteki ogólnodostępne. Oryginalny Octenisept w opakowaniach 1000 ml był rozlewany do przezroczystych butelek 50 ml, a następnie opatrywany podrobionymi etykietami. Na opakowaniach umieszczano numery serii i daty ważności odpowiadające produktowi w dużym opakowaniu, co miało upozorować jego legalne pochodzenie. Preparat był konfekcjonowany poza autoryzowanym procesem, bez udziału podmiotu odpowiedzialnego i wymaganego nadzoru.

GIF apeluje, aby nie stosować produktu budzącego jakiekolwiek wątpliwości co do autentyczności i zwrócić go do apteki. Pozwoli to zabezpieczyć preparat i podjąć dalsze działania wyjaśniające. Każde podejrzenie sfałszowania należy zgłaszać organom inspekcji farmaceutycznej.

W komunikacie przypomniano również aptekom o zakazie dzielenia opakowań bezpośrednich poza przypadkami dopuszczonymi przepisami prawa, przelewania produktów leczniczych do opakowań nieoryginalnych oraz sporządzania etykiet naśladujących wygląd oryginalnego opakowania producenta. Działania tego typu stanowią fałszowanie produktu leczniczego i podlegają sankcjom karnym.

Źródło: GIF
Foto: GIF

Od 1 lutego 2026 roku dorośli pacjenci w Polsce zyskają dostęp do kolejnych szczepień ochronnych realizowanych bezpośrednio w aptekach. Zmiany wprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia obejmują rozszerzenie katalogu szczepień finansowanych w całości lub częściowo ze środków publicznych i mają na celu poprawę dostępności profilaktyki chorób zakaźnych, zwłaszcza wśród osób dorosłych. Nowe rozwiązania wpisują się w rozwój opieki farmaceutycznej oraz strategię wzmacniania zdrowia publicznego poprzez łatwiejszy dostęp do szczepień ochronnych poza tradycyjnym systemem ambulatoryjnym.
 

Obwieszczenie podpisane 23 grudnia 2025 r. wejdzie w życie 1 lutego 2026 r. Zmiany obejmują szczepienia wykonywane u osób pełnoletnich w aptekach posiadających umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Rozszerzenie katalogu szczepień realizowanych w aptekach to kolejny element działań mających na celu zwiększenie dostępności szczepień ochronnych dla dorosłych oraz wzmocnienie profilaktyki zdrowotnej. Zakres finansowania poszczególnych szczepień — pełny lub częściowy — będzie zależał od wskazań medycznych, epidemiologicznych oraz obowiązujących programów profilaktycznych.

Nowe szczepienia od lutego 2026 r.

Od 1 lutego 2026 r. w aptekach będzie można, w ramach finansowania publicznego, zaszczepić się m.in. przeciwko:

  • ospie wietrznej,
  • durowi brzusznemu,
  • meningokokom typu B,
  • meningokokom typu ACWY,
  • żółtej gorączce (febrze),
  • błonicy, tężcowi, krztuścowi i poliomyelitis — w postaci szczepionki skojarzonej.

Już wcześniej apteki realizowały szczepienia ochronne u osób dorosłych w ramach umów z NFZ. Od 25 sierpnia 2025 r. pacjenci mogli korzystać w aptekach m.in. ze szczepień przeciwko COVID-19, grypie sezonowej, kleszczowemu zapaleniu mózgu, błonicy, tężcowi, krztuścowi, HPV, pneumokokom, półpaścowi, MMR, wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i B, polio oraz RSV. Szczepienia te były finansowane w całości lub częściowo ze środków publicznych, w zależności od preparatu i schematu szczepienia.

Rozszerzenie listy szczepień dostępnych w aptekach wpisuje się w rozwój opieki farmaceutycznej i ma ułatwić pacjentom dostęp do profilaktyki, szczególnie osobom dorosłym, które dotychczas rzadziej korzystały ze szczepień ochronnych.

Źródło: GIF

Już od Black Friday nawet do połowy stycznia logistyka corocznie mierzy się ze szczególnymi wyzwaniami – wzmożony ruch, nieprzebrana liczba przesyłek, wiele dni wolnych od pracy, a do tego często niesprzyjające warunki na drogach. Wszystko to sprawia, że grudzień dla branży jest jednym z najintensywniejszych miesięcy w skali roku. W branży farmaceutycznej to także szczególny okres, więc sprawdzamy, czy wszystkie leki trafią do pacjentów na czas!
W tym roku Święta Bożego Narodzenia znacząco się wydłużą: po raz pierwszy wigilia jest dniem ustawowo wolnym od pracy, co więcej – tuż po świętach kalendarzowo witamy weekend – sobotę i niedzielę, co może sprawić, że dostęp do wielu sklepów, w tym aptek, będzie nieco bardziej utrudniony niż zwykle. Pacjenci o tym doskonale wiedzą i wielu z nich już przezornie – z wyprzedzeniem kupuje leki, które przyjmują na stałe.

Grudzień to także miesiąc, kiedy system logistyczny notuje szczególną aktywność – liczba przesyłek często właśnie w tym miesiącu osiąga apogeum ze względu na liczne promocje (Black Friday, prezenty świąteczne, poświąteczne wyprzedaże). Eksperci rekomendują także pacjentom zamawiającym produkty z e-aptek o wcześniejsze złożenie zamówień, by mieć pewność, że wszystkie niezbędne środki czy leki będą na czas.

Grudniowe apogeum

Sezon grudniowy generuje rekordowe wolumeny przesyłek kurierskich i wzrost zakupów, co zmienia rozkład ładunków w sieci logistycznej i może skrócić tzw. okna dostaw. Już w tym roku niektórzy operatorzy kurierscy raportowali rekordowe liczby przesyłek w okresie Black Friday, tym samym potwierdzając presję na łańcuchy dostaw w całej Europie.

Równoległe globalne wyzwania w dostępności niektórych substancji i leków utrzymują się — europejskie audyty i analizy wskazują na utrzymującą się wrażliwość łańcuchów dostaw leków i działania regulacyjne ukierunkowane na poprawę odporności systemu. To dodatkowo zwiększa znaczenie planowania zapasów na poziomie aptek.
Trzydniowe Święta Bożego Narodzenia, wydłużający je weekend, sylwester, Nowy Rok i Święto Trzech Króli to zdecydowanie jedna z najbardziej wyczekiwanych kompilacji dni wolnych w ciągu roku. Jednak wiąże się ona nieodzownie z wieloma wyzwaniami – także na poziomie logistycznym i zakupowym. Choć zawsze w pobliżu znajdziemy dyżurującą aptekę, to miejmy świadomość jej ogromnego obciążenia w tym czasie i, o ile to możliwe, zaopatrzmy się we wszystkie przyjmowane na stałe leki z wyprzedzeniem, by mieć pewność, że będziemy w tym czasie mogli bez przeszkód kontynuować terapię – mówi mgr farm. Paulina Milcz, kierownik Hurtowni Farmaceutycznej Pharmalink.

Tylko w minionym roku sprzedaż statystycznej apteki w grudniu wyniosła o 6,5% – wobec wcześniejszego miesiąca. W skali całego rynku aptecznego było to o ok. 8% więcej – co w tej branży stanowi duży wzrost.

Przezorny zawsze ubezpieczony

O właściwy zapas leków powinni zadbać pacjenci, ale także same apteki, ponieważ jak podkreśla ekspert:

Od grudnia do połowy stycznia apteki często mierzą się z wyraźnym wzrostem ruchu pacjentów oraz większym zapotrzebowaniem na leki. Ma na to wpływ kumulacja dni wolnych, a także intensywniejsze podróże i przemieszczanie się osób chorych. Dlatego w tym czasie wskazane jest – w miarę możliwości – składanie zamówień z odpowiednim wyprzedzeniem i ewentualnie też z większą częstotliwością, co sprzyja utrzymaniu ciągłości dostaw oraz minimalizuje ryzyko opóźnień.W Pharmalink w czasie wzmożonej aktywności rozbudowujemy możliwości operacyjne, uruchamiamy wszelkie zasoby, by realizacja dostaw odbywała się możliwie jak najczęściej i jak najsprawniej, by wszyscy pacjenci otrzymali leki w swoich ulubionych i najbliższych aptekach.Daniel Charucki, kierownik transportu Pharmalink.
Pharmalink jako jeden z kluczowych operatorów farmalogistycznych w kraju dostrzega w tym okresie większą aktywność pacjentów w całej Polsce, w tym szczególnie osób chorych przewlekle. Odpowiadając na większe zapotrzebowanie w tym czasie uruchamia dodatkowe sloty dystrybucyjne wedle potrzeb, zwiększa przepustowość m.in. skalując flotę czy liczbę pracowników na stanowiskach kurierskich. Kluczowe są także liczne komory przeładunkowe w strategicznych lokalizacjach w Polsce, co znacznie przyspiesza czas realizacji dostaw.

Warto pokreślić, że w branży farmaceutycznej już nieco większe zapotrzebowanie niż zwykle stanowi dużą zmianę. W grudniu zapotrzebowanie na niektóre leki może wynieść nawet powyżej 10% względem poprzedzającego miesiąca, co wynika z licznych dni wolnych, wyjazdów. W takich sytuacjach realizacja dostaw staje się kluczowym czynnikiem zaważającym na zdrowiu i życiu pacjentów. Co więcej – zwiększony ruch w aptekach to także efekt wybierania na prezent różnych suplementów diety, czy zwiększonego zapotrzebowania na niektóre leki – np. wspierające trawienie– mówi Paulina Milcz, ekspertka Pharmalink.

Choć okołoświąteczna aura zachęca do rzucenia się w wir przygotowań świątecznych potraw, pakowania prezentów czy generalnych porządków – nie zapominajmy, by w pierwszej kolejności zadbać i zabezpieczyć swoje zdrowie. Właściwe przygotowanie domowych apteczek i zabezpieczenie właściwej ilości leków przyjmowanych w rodzinie pozwoli na beztroskie spędzenie świąt, a nie poszukiwanie dyżurującej apteki.

Źródło: Komunikat Prasowy

Rosnące ceny i braki leków sprawiają, że Polakom zdarza się nie realizować recept. 38 proc. pacjentów przyznaje, że ich to dotyczy, a co czwarty tłumaczy to zbyt wysokimi kosztami – wynika z danych Stowarzyszenia Importerów Równoległych Produktów Leczniczych. Jego eksperci wskazują, że jednym z rozwiązań mogłoby być zwiększenie w aptekach udziału leków z importu równoległego, które są zwykle tańsze. Ten mechanizm dystrybucji preparatów w ciągu pięciu ostatnich lat wygenerował 3,6 mld zł oszczędności, ale odpowiada dziś tylko za 1 proc. rynku.
– Badania opinii publicznej zlecone w sierpniu tego roku pokazują, że jedna trzecia pacjentów, a dokładnie 38 proc., nie wykupuje leków w aptece. 23 proc. wskazuje, że są one za drogie, a 15 proc. – że nie mogli dostać w aptece leku, który był przepisany na recepcie – wylicza w rozmowie z agencją Newseria Tomasz Dzitko, prezes Stowarzyszenia Importerów Równoległych Produktów Leczniczych (SIRPL), powołując się na dane zebrane w raporcie „Polska paradoksalna: oszczędności na setki milionów złotych blokowane przez biurokrację”.

– Poszukując leków o niższych cenach, polski pacjent bardzo często staje przed dylematem możliwości wykupienia swoich leków ze względu na swoje możliwości finansowe. Wiemy o tym, że bariery finansowe są rzeczą istotną, jeżeli chodzi o budżety polskich pacjentów, zatem możliwość pozyskania leków w niższej cenie jest dla nich pewną wartością dodaną – komentuje dr Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.

Leki z importu równoległego to produkty wytwarzane przez tego samego producenta, pod taką samą nazwą handlową i z identycznym składem, co obecne na polskim rynku, lecz pierwotnie przeznaczone do sprzedaży w innym kraju UE, gdzie są one dostępne taniej. Takie leki mogą być legalnie sprowadzane do Polski, a potem sprzedawane z uzupełnieniem o polskojęzyczną ulotkę.

– Import równoległy w Unii Europejskiej to jest ponad 50 lat doświadczeń. W Polsce import równoległy jest dostępny od 20 lat, czyli od kiedy weszliśmy do UE. Jednakże doświadczenia innych krajów pokazują, że tego importu może być więcej. To jest bardzo pozytywne zjawisko, które pozytywnie wpływa na ogół pacjentów i dostęp do leków. Takie kraje jak Niemcy i Dania już dawno zrozumiały, że import równoległy należy wykorzystywać szerzej, niż to robi obecnie Polska. W Polsce to jest około 1 proc. całego rynku leków, a w grupie leków refundowanych tylko 0,25 proc., podczas gdy w Niemczech te procenty sięgają 8 proc., a w Danii nawet 30 proc. – wylicza Tomasz Dzitko.

Z raportu przygotowanego przez SIRPL na podstawie danych IQVIA wynika, że w latach 2019–2024 mechanizm importu równoległego wygenerował 3,6 mld zł oszczędności dla polskiego systemu i pacjentów oraz dostarczył na rynek 156 mln dodatkowych opakowań leków (średnio 22 mln rocznie). Oszczędności bezpośrednie, czyli te wynikające z różnicy w cenie między lekiem z importu równoległego a jego krajowym odpowiednikiem, stanowią 21 proc. całości. Oszczędności pośrednie są więc znacznie większe, stanowiąc 79 proc. całości. Powstają one w sytuacji, gdy producenci leku obniżają swoje ceny z uwagi na to, że ich importowane „bliźniaki” są tańsze. Raport SIRPL podaje przykład leków, w przypadku których po wejściu na rynek importu równoległego ich cena obniżyła się o jedną trzecią. Eksperci podkreślają, że jest to naturalna regulacja rynku.

 Import równoległy zmniejszy zjawisko niedostępności leków dla pacjentów z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że leki z importu równoległego są tańsze, czyli mniejszy procent pacjentów będzie odchodził od okienka w aptece z pustymi rękami, ponieważ nie stać ich na zakup. Po drugie dlatego, że leków z importu równoległego jest więcej, w związku z tym będą one łatwiej dostępne w sytuacjach, kiedy leku brakuje na rynku – podkreśla prezes SIRPL.

– W momencie światowego kryzysu w dostępności do leków, a taką sytuację mamy dzisiaj i o tym mówią wszystkie kraje rozwijające się, wszystkim zależy na tym, aby pacjenci mogli otrzymywać leki na czas, w odpowiednich interwałach, jeżeli chodzi o wystawianie recept i ich realizację. Patrząc perspektywicznie, jesteśmy przekonani, że to rozwiązanie powinno nam towarzyszyć, bardzo pozytywnie wpływając na ceny leków – dodaje dr Mikołaj Konstanty.

Z analizy ekonomicznej przygotowanej dla SIRPL wynika, że każda złotówka wydana na leki z importu równoległego generuje prawie 1,2 zł oszczędności w systemie ochrony zdrowia. Barierą dla rozwoju tego rynku w Polsce są jednak ramy legislacyjne związane ze sprzedażą importowanych leków refundowanych. Są one traktowane nie jako leki oryginalne, tylko odpowiedniki generyczne. Przez to ich cena urzędowa musi być niższa od najtańszego zamiennika dostępnego na rynku, a to często ekonomicznie niemożliwe. Oznacza to też problemy biurokratyczne, m.in. zbyt wygórowane wymogi formalne nakładane na importerów, a wiążące się z traktowaniem ich na równi z producentami. Zdaniem ekspertów z SIRPL usunięcie barier legislacyjnych mogłoby podwoić roczne oszczędności związane z obrotem w imporcie równoległym, z czego około 700 mln zł trafiałoby bezpośrednio do budżetu NFZ.

W październiku kilkudziesięciu sygnatariuszy, w tym organizacje pacjenckie i branża farmaceutyczna, podpisało list otwarty do Ministerstwa Zdrowia. Wezwali resort do wykorzystania zbliżającej się nowelizacji ustawy refundacyjnej jako szansy na odblokowanie potencjału importu równoległego.

Źródło: Newseria

Od 1 listopada 2025 roku wszystkie apteki realizujące szczepienia ochronne muszą stosować jeden, właściwy sposób raportowania w systemie e-Karta Szczepień. Narodowy Fundusz Zdrowia przypomina, że prawidłowe oznaczenie finansowania to „Publiczne – szczepienie w punkcie szczepień”. Każde inne oznaczenie będzie traktowane jako błąd formalny, który uniemożliwi rozliczenie świadczenia i wymusi korektę dokumentacji.
To komunikat, który ma uporządkować zasady rozliczeń i zakończyć serię nieprawidłowości, jakie pojawiały się w ostatnich miesiącach. NFZ zwraca uwagę, że część aptek wciąż wybierała inne opcje finansowania, na przykład „Publiczne – szczepienie przeciwko grypie/NFZ” lub „Publiczne – szczepienie przeciwko grypie/COVID RARS”. Od listopada takie oznaczenia nie będą już akceptowane. Fundusz podkreśla, że „wybór innego znacznika finansowania […] spowoduje brak możliwości rozliczenia świadczenia”.

Zasada ta wynika z obwieszczenia Ministra Zdrowia z 20 sierpnia 2025 roku, w którym określono wykaz szczepień ochronnych realizowanych w aptekach i finansowanych ze środków publicznych. Dokument jednoznacznie wskazuje, że w systemie e-Karta Szczepień należy wybrać tylko jedną opcję finansowania: „Publiczne – szczepienie w punkcie szczepień”. NFZ dodaje, że od momentu publikacji komunikatu prawidłowe oznaczenie powinno być stosowane we wszystkich raportach dotyczących szczepień wykonywanych w aptekach.

Lista szczepień, które mogą być realizowane w tym trybie, obejmuje między innymi ochronę przeciwko COVID-19, grypie, kleszczowemu zapaleniu mózgu, błonicy, tężcowi, krztuścowi, HPV, pneumokokom, półpaścowi, odrze, śwince, różyczce, poliomyelitis, WZW typu A i B oraz RSV. To szeroki katalog, który ma uczynić z aptek istotne punkty profilaktyki zdrowotnej w systemie ochrony zdrowia.

Choć komunikat NFZ ma charakter techniczny, jego znaczenie wykracza poza kwestie administracyjne. W praktyce oznacza bowiem, że apteki – jako nowe punkty szczepień – muszą funkcjonować z taką samą dokładnością i odpowiedzialnością za dane jak podmioty medyczne. Dla pacjentów zmiana pozostaje niewidoczna, ale dla farmaceutów to test na dojrzałość i gotowość do pełnego włączenia się w system finansowania świadczeń zdrowotnych.

Nie jest to pierwsza korekta zasad raportowania w e-Karcie Szczepień. Od czasu uruchomienia aptek jako punktów szczepień wprowadzono już kilka zmian porządkujących – każda z nich miała na celu ujednolicenie danych i zapobieganie dublowaniu świadczeń. Teraz NFZ stawia sprawę jasno: od 1 listopada 2025 roku „tylko jedna opcja finansowania jest prawidłowa”.

Źródło: NFZ

Ataki hakerskie coraz częściej uderzają w sektor ochrony zdrowia – od aptek i hurtowni, po systemy szpitalne. Phishing, wyłudzenia danych logowania, ransomware blokujące dostęp do systemów czy próby manipulacji w obiegu leków stają się codziennością. – W obliczu rosnącej liczby cyberataków autentyczność leków i bezpieczeństwo pacjentów stały się priorytetem – podkreśla Krzysztof Skowerski, IT Manager w Altkom Software & Consulting oraz ekspert Fundacji KOWAL.
Farmacja, ze względu na skalę danych i strategiczne znaczenie rynku, stała się jednym z kluczowych celów hakerów. Z raportu Europejskiej Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA) za 2023 r. wynika, że aż 9 procent wszystkich ataków w UE skierowano właśnie w stronę przemysłu farmaceutycznego. Dominują incydenty ransomware (54% wszystkich przypadków), a niemal jedna trzecia to poważne naruszenia danych.

Równie niepokojąco wygląda sytuacja w Polsce. W 50 największych szpitalach publicznych ujawniono ponad 2200 wycieków danych logowania, w tym kilkadziesiąt sklasyfikowanych jako wysokiego lub krytycznego ryzyka. Jak wskazuje Threat Report ESET, w drugiej połowie 2024 roku liczba ataków ransomware w naszym kraju wzrosła aż o 36%, plasując Polskę na drugim miejscu w Europie pod względem częstotliwości tego rodzaju incydentów. Każda luka w systemach IT może w takich warunkach oznaczać realne zagrożenie dla zdrowia pacjentów.

Cyberbezpieczeństwo staje się kluczowym elementem systemów weryfikacji w farmacji. Luka w zabezpieczeniach może nie tylko skutkować utratą danych, ale również otworzyć furtkę dla sfałszowanych leków. Dlatego tak istotną rolę odgrywa europejski system EMVS i jego polska część – PLMVS, które umożliwiają sprawdzanie autentyczności leków w aptekach, hurtowniach czy szpitalach.

Na poziomie centralnym za bezpieczeństwo odpowiada Europejska Organizacja Weryfikacji Leków (EMVO), która chroni EU Hub – główną „bramę” przesyłania danych od producentów do krajowych systemów. EMVO regularnie wdraża aktualizacje i korzysta z zaawansowanych protokołów szyfrowania SSL oraz certyfikatów wzajemnej weryfikacji. Jednak ostateczna odpowiedzialność za ochronę systemów IT w placówkach medycznych spoczywa na ich administratorach i dostawcach technologii.

Fundacja KOWAL wprowadziła dodatkowe mechanizmy bezpieczeństwa w polskim systemie weryfikacji leków. – Dostęp do PLMVS jest możliwy tylko poprzez certyfikaty przypisane do konkretnych lokalizacji, a aplikacje muszą przejść testy jakości i bezpieczeństwa – wyjaśnia Krzysztof Skowerski. Dane przesyłane są wyłącznie w postaci zaszyfrowanej, a użytkownicy mają dostęp jedynie do własnych operacji. Co istotne, system nie przechowuje danych pacjentów ani recept, a import informacji o lekach odbywa się wyłącznie z europejskiego hubu EMVS. Takie podejście ma zapewnić nie tylko pełną kontrolę nad integralnością danych, lecz także zminimalizować ryzyko nieuprawnionych ingerencji.

Eksperci podkreślają, że nawet najlepsze systemy ochrony wymagają świadomych użytkowników. Edukacja pracowników aptek, szpitali i hurtowni w zakresie cyberbezpieczeństwa jest równie ważna, jak stosowanie zaawansowanych narzędzi IT. Tylko połączenie technologii i wiedzy daje gwarancję, że system weryfikacji leków będzie odporny na rosnące zagrożenia.

W dobie cyfryzacji zdrowia cyberbezpieczeństwo staje się fundamentem zaufania pacjentów do całego systemu. Fundacja KOWAL, rozwijając mechanizmy ochrony i prowadząc działania edukacyjne, podkreśla, że autentyczność leków nie kończy się na opakowaniu – dziś zaczyna się w cyberprzestrzeni.

Źródło: materiał prasowy

Dostęp do aptek jest jednym z elementów bezpieczeństwa zdrowotnego, a zarazem podstawowym prawem pacjentów. Tymczasem w Polsce narasta problem tzw. białych plam – miejsc, gdzie mieszkańcy, często osoby starsze lub z niepełnosprawnościami, pozostają bez apteki w swojej gminie. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych dyskutowano, jak przeciwdziałać temu zjawisku i czy obowiązujące regulacje sprzyjają, czy raczej hamują rozwój rynku.
W tle sporu stoi fundamentalne pytanie: czy apteka jest wyłącznie przedsiębiorstwem, którego byt powinien być oceniany przez pryzmat opłacalności, czy też elementem systemu ochrony zdrowia, wymagającym szczególnej troski państwa? Jak podkreślił przewodniczący zespołu, poseł Norbert Pietrykowski: „Pamiętajcie jeszcze, że coś, co robimy jako pracownicy służby zdrowia, to jest coś więcej niż tylko biznes. Jeszcze są w tym wszystkim pacjenci”.

Od 2017 roku w Polsce obowiązuje zasada „Apteka dla Aptekarza”. Przepisy wprowadziły ograniczenia geograficzne i demograficzne oraz limit czterech aptek dla jednego właściciela. Ich celem miało być przeciwdziałanie monopolizacji rynku i wzmocnienie pozycji farmaceutów. Zwolennicy tego rozwiązania przypominają, że chodziło o uniknięcie sytuacji, w której dwie czy trzy duże sieci mogłyby wpływać na politykę lekową państwa, a farmaceuci staliby się pracownikami najemnymi pozbawionymi samodzielności. Jednak krytycy ustawy wskazują, że skutki są odwrotne od zamierzonych – liczba aptek spada, a rozwój usług farmaceutycznych został zahamowany. W ocenie przedstawicieli organizacji pracodawców to właśnie błędne założenia reform doprowadziły do obecnej sytuacji, w której – jak podkreślano – mamy „lawinowo spadającą liczbę aptek, ograniczony rozwój opieki farmaceutycznej i branżę w uwiądzie”.

Na problem białych plam nakładają się kwestie ekonomiczne i demograficzne. Małe gminy nie gwarantują aptekom odpowiedniego obrotu, a farmaceutów brakuje. Jak zauważał farmaceuta z Podlasia, w miejscowościach takich jak Perlejewo apteka „na samej marży nie utrzyma się” i bez wprowadzenia refundowanych świadczeń farmaceutycznych, dobrze wycenionych i porównywalnych z tymi, jakie funkcjonują w Kanadzie czy Wielkiej Brytanii, problem nie zostanie rozwiązany. Głos samorządowców potwierdza, że dla mieszkańców to nie abstrakcyjny spór, lecz codzienne zmaganie się z brakiem dostępu do leków. Wójt gminy Perlejewo, Jakub Krzysztof Wierzbicki, mówił wprost, że jego obowiązkiem jest zapewnienie mieszkańcom apteki, a kolejne nakazy i zakazy jedynie pogarszają sytuację gmin wiejskich, które już borykają się z odpływem usług publicznych.

Środowisko farmaceutyczne jest podzielone w ocenie, kto ma największe szanse zapewnić pacjentom dostęp do leków. Jedni wskazują, że duże sieci, dzięki efektowi skali, mogą pozwolić sobie na otwieranie aptek nawet tam, gdzie działalność nie jest dochodowa. Inni ostrzegają, że wejście kapitału inwestycyjnego nie służy pacjentom, lecz inwestorom, i prowadzi do monopolizacji rynku. Jeszcze inni przypominają, że demonizowanie aptek sieciowych jest nieuprawnione, ponieważ o jakości obsługi decydują konkretni farmaceuci, a nie model własności. Dyskusja często przeradza się w spór ideologiczny, tymczasem pacjentów – jak przypominała strona społeczna – nie interesuje forma własności, lecz realny dostęp do usług. „Bez pacjentów państwa biznes nie istnieje, brutalnie mówiąc. Bo państwa biznes właśnie służy pacjentom” – zwróciła uwagę przedstawicielka koalicji działającej na rzecz osób niesamodzielnych.

Wiele głosów wskazywało, że reforma rynku nie może koncentrować się wyłącznie na liczbie aptek, ale również na poszerzeniu ich funkcji. W krajach Europy Zachodniej farmaceuci prowadzą programy profilaktyczne, uczestniczą w badaniach przesiewowych czy wczesnym wykrywaniu chorób i odgrywają większą rolę w systemie opieki zdrowotnej. W Polsce takie rozwiązania wciąż nie zostały wdrożone na szerszą skalę. Tymczasem bez nowych źródeł finansowania, wynikających z kontraktowanych usług, utrzymywanie aptek w małych miejscowościach będzie ekonomicznie niemożliwe.

W poszukiwaniu rozwiązań pojawiały się propozycje mapowania potrzeb i stworzenia rządowego systemu gwarancji finansowych dla farmaceutów, którzy decydują się na otwieranie aptek w mniejszych gminach. Wskazywano także na konieczność zachęcania młodych ludzi do studiowania farmacji i podejmowania pracy w lokalnych aptekach, na przykład poprzez system stypendiów i zobowiązań do odpracowania w danej gminie. Nie brakowało odwołań do doświadczeń innych państw – od Włoch, które liberalizując rynek doprowadziły do wzrostu liczby aptek, po Danię czy Francję, gdzie samorządy lokalne mogą wspierać powstawanie placówek tam, gdzie pacjentom brakuje dostępu.

Wspólnym mianownikiem wszystkich głosów była obawa przed dalszym pogłębianiem się problemu. Zwracano uwagę, że białe plamy istnieją już dziś i jeśli nie zostaną podjęte zdecydowane działania, ich liczba wzrośnie, m.in. wskutek cofania zezwoleń na prowadzenie aptek w związku z wcześniejszym procederem nielegalnego wywozu leków. Bez względu na to, czy zwolennicy zmian widzą rozwiązanie w repolonizacji rynku, wsparciu aptek indywidualnych czy dopuszczeniu większej roli sieci, jasne jest jedno: pacjenci nie mogą być zakładnikami sporów biznesowych. To oni powinni być punktem odniesienia dla przyszłych decyzji, a zadaniem państwa i samorządów – stworzenie takich warunków, aby każdy mieszkaniec, niezależnie od miejsca zamieszkania, miał zapewniony dostęp do profesjonalnej opieki farmaceutycznej.

Artykuł powstał na bazie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych pt. „Białe plamy na aptecznej mapie. Jak im przeciwdziałać?”. Cytowane wypowiedzi pochodzą z zapisu wideo tego posiedzenia.

Dostępność aptek w małych miejscowościach i na terenach wiejskich pozostaje jednym z kluczowych wyzwań systemu ochrony zdrowia. Tak zwane „białe plamy” na mapie farmaceutycznej oznaczają, że pacjenci muszą pokonywać wiele kilometrów, aby zrealizować receptę czy uzyskać poradę farmaceutyczną. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych przedstawiciele Naczelnej Izby Aptekarskiej (NIA) zaprezentowali propozycje zmian, które – jak podkreślają – mają realnie poprawić sytuację.
Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych przedstawiciele NIA przypomnieli, że celem ustawy „Apteka dla Aptekarza” było powstrzymanie monopolizacji rynku. – Chodziło o to, aby nie powstały dwie–trzy duże sieci, które mogłyby wpływać na politykę lekową państwa – podkreśliła mgr farm. Małgorzata Pietrzak, przewodnicząca Sądu Aptekarskiego NIA. Jej zdaniem kluczem jest tworzenie „map potrzeb aptecznych” w porozumieniu z samorządem i instytucjami państwowymi.

Europejskie wzorce i polska specyfika.

Mecenas Krzysztof Baka z Naczelnej Rady Aptekarskiej przypomniał, że zgodnie z polskim prawem aptekę może prowadzić wyłącznie farmaceuta lub spółka farmaceutów, a maksymalna liczba placówek na właściciela to cztery. Takie rozwiązanie obowiązuje również w wielu krajach europejskich, m.in. we Francji czy Hiszpanii. Tam, gdzie brakuje aptek, lokalne samorządy współfinansują ich działalność, dbając o profesjonalny charakter opieki.

„7 kroków do apteki” – konkretne rozwiązania

Najbardziej szczegółowe propozycje przedstawił mgr farm. Marcin Piątek, prezes Pomorsko-Kujawskiej OIA. Dokument „7 kroków do apteki” zawiera m.in. obniżenie opłaty za zezwolenie na prowadzenie apteki na terenach wiejskich z 23 tys. zł do 233 zł, uproszczenie wymogów lokalowych i tworzenie punktów opieki farmaceutycznej, obniżki podatków od nieruchomości, szybkie podpisywanie umów z NFZ w ciągu 48 godzin oraz współfinansowanie dyżurów aptek ze środków publicznych. To – jak podkreślają przedstawiciele NIA – rozwiązania sprawiedliwe i racjonalne, które mogą poprawić dostęp pacjentów do usług farmaceutycznych tam, gdzie są one dziś najbardziej potrzebne.

Profesjonalizm ponad zysk

NIA podkreśla, że celem zmian nie jest tworzenie kolejnych placówek sterowanych przez fundusze inwestycyjne, ale zagwarantowanie obywatelom dostępu do profesjonalnej opieki farmaceutycznej. – Farmaceuci są gotowi otwierać apteki w mniejszych miejscowościach, jeśli otrzymają gwarancje państwa, a nie wsparcie funduszy inwestycyjnych, których celem jest wyłącznie zysk – podsumowała Małgorzata Pietrzak.

Problem „białych plam” na mapie aptek to nie tylko kwestia dostępności leków, ale także równości w dostępie do opieki farmaceutycznej. Propozycje NIA pokazują, że rozwiązanie nie musi oznaczać deregulacji rynku, lecz mądre wsparcie dla farmaceutów chcących działać w mniejszych miejscowościach. Wdrażając „7 kroków do apteki”, państwo może zapewnić pacjentom nie tylko lepszy dostęp do leków, ale i profesjonalną opiekę farmaceutyczną, opartą na wiedzy, etyce i odpowiedzialności.

Źródło: NIA

Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowe obwieszczenie z wykazem leków, które są zagrożone brakiem dostępności na terytorium Polski. Dokument z 27 sierpnia 2025 roku obejmuje aż 269 pozycji – produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.
Czym jest taki wykaz? To narzędzie, które pozwala państwu reagować na niedobory leków i ograniczać zjawisko ich wywozu za granicę. Zgodnie z ustawą antywywozową wojewódzcy inspektorzy farmaceutyczni są zobowiązani zgłaszać do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego te leki, których brakuje w co najmniej 5 proc. aptek w danym województwie. Następnie GIF przekazuje informacje ministrowi zdrowia, który na tej podstawie publikuje listę.

Aktualny wykaz zawiera 269 pozycji. Dla pacjentów oznacza to, że w najbliższym czasie dostępność tych produktów może być utrudniona. Choć sama lista nie rozwiązuje problemu braków, stanowi ważne źródło informacji i element systemu zabezpieczającego ochronę zdrowia publicznego.

Eksperci przypominają, że braki leków w aptekach to nie tylko problem logistyczny czy gospodarczy, ale realne zagrożenie dla kontynuacji terapii tysięcy pacjentów. Dotyczy to m.in. osób przewlekle chorych, które wymagają regularnego przyjmowania farmakoterapii.

Pełna lista produktów zagrożonych brakiem dostępności jest dostępna w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia. To źródło, z którego zarówno pacjenci, jak i lekarze oraz farmaceuci mogą na bieżąco sprawdzać, jakie preparaty mogą być trudniej dostępne w aptekach.

Lista dostępna jest: TU

Źródło: Dz.U. MZ