Medicalpress
W lutym br. pacjenci Oddziału Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu w Szpitalu Klinicznym im. Heliodora Święcickiego w Poznaniu otrzymają bezpłatne wsparcie technologiczne w zakresie endoprotezoplastyki biodra. Przed operacją dostaną m.in. wskazówki dot. niezbędnych badań, zalecenia dla rodziny, informacje o żywieniu i fizjoterapii oraz wsparcie psychologa. Z kolei po zabiegu otrzymają specjalną opaskę telemedyczną, nadzorującą postępy leczenia. Nowatorskie rozwiązanie może poskutkować zmniejszeniem liczby odwoływanych operacji i obniżeniem ryzyka powikłań.
Projekt Polmedi Group, realizowany we współpracy z SiDLY, zakłada wsparcie pacjentów Oddziału Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu w Szpitalu Klinicznym im. Heliodora Święcickiego w Poznaniu. Ma objąć osoby zarówno oczekujące na zabieg endoprotezoplastyki biodra, jak i będące już po takiej operacji. Rozwiązanie pozwala na wykorzystanie narzędzi cyfrowych oraz opasek wspomagających monitorowanie postępów prehabilitacji i rehabilitacji. Jest finansowane ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, w ramach projektu „Inkubator Innowacji Społecznych Wielkich Jutra Dostępność+”.

– W lutym br. wdrożymy nasze rozwiązanie w ww. placówce. Pacjenci, którzy będą z niego korzystać, zyskają m.in. automatyczne potwierdzanie daty zabiegu, a następnie przypomnienie o nim. Za pośrednictwem aplikacji iWound będą otrzymywać ważne informacje przed operacją i cykliczne zadania do wykonania w ramach prehabilitacji. Mogą to być ćwiczenia bądź zalecenia dotyczące odżywiania. Pacjenci będą też pozostawać w stałym kontakcie z poradnią na czacie aplikacji – mówi Piotr Piątek z Polmedi Group.

Aplikacja iWound, jako część systemu, zostanie udostępniona za darmo dla użytkowników – w tym wypadku pacjentów oddziału ortopedii. Szpitale w całym kraju, zainteresowane wprowadzeniem technologicznego wsparcia dla swoich pacjentów, już teraz mogą zgłaszać się bezpośrednio do Polmedi Group.

– Przewidujemy dwa rodzaje upowszechnienia. Pierwszy to odrębny portal, na którym założymy konto każdemu podmiotowi chcącemu skorzystać z rozwiązania. W drugim wariancie wystawimy nową, indywidualną wersję aplikacji, aby zainteresowany szpital mógł ją zainstalować na własnych serwerach – dodaje Piotr Piątek.

Twórcy technologii wyjaśniają, że pacjenci korzystający z aplikacji w pierwszym kroku uzupełnią ankietę o stanie zdrowia. Automatyzacja tego procesu będzie przede wszystkim udogodnieniem dla lekarzy i specjalistów, odciążając ich od czasochłonnych wywiadów medycznych oraz ograniczając liczbę procesów administracyjnych. Na podstawie pozyskanych ankiet specjaliści dostosują spersonalizowane zadania prehabilitacyjne.

– Stosownie do czasu przed operacją, pacjent będzie dostawał m.in. wskazówki dotyczące niezbędnych badań, wideoporadniki z ćwiczeniami, zalecenia dla rodziny, dot. żywienia i fizjoterapii, a także wsparcie psychologa. Wszystkie informacje zwrotne od pacjenta będą dostępne dla personelu szpitala w panelu. W przypadku wykrycia nieprawidłowości, zespół medyczny będzie miał szansę na poprawę stanu jego zdrowia, kontaktując się z nim poprzez system – podkreśla ekspert z Polmedi Group. 

Z kolei po wykonanym zabiegu pacjent otrzyma dodatkowo opaskę telemedyczną, wspierającą jego proces rehabilitacji oraz nadzorującą postęp leczenia. Będzie ona zbierała pomiary medyczne. W aplikacji będą pojawiały się np. prośby o dokumentacje zdjęciowe, zmianę opatrunku czy ankiety pooperacyjne. Przesyłane będą także zalecenia związane z rehabilitacją z każdorazowym potwierdzeniem wykonania zestawu ćwiczeń.

– Dotychczas w Polsce przygotowanie pacjenta do zabiegu przeważnie ograniczało się do przekazania mu ulotek i danych na temat wizyty kwalifikującej do zabiegu. W praktyce okazywało się to bardzo nieefektywne. Z kolei opieka pooperacyjna była ograniczona z powodu niedoboru personelu. Wsparcie technologiczne może poskutkować zmniejszeniem liczby odwoływanych operacji i obniżeniem ryzyka powikłań pooperacyjnych. Warto podkreślić, że w Polsce czas oczekiwania na operację wszczepienia endoprotezy wynosi, w zależności od ośrodka, od 3 do 18 miesięcy – komentuje Piotr Piątek.

Prehabilitacja i rehabilitacja, w połączeniu z opieką pooperacyjną z wykorzystaniem smart urządzeń, jest w Polsce zjawiskiem nowym i dotąd niespotykanym. – Tworzymy przyszłość opieki zdrowotnej. Dążymy do stworzenia świata, w którym zaawansowane technologie są integralną częścią codziennej opieki zdrowotnej, dostępnej dla każdego. Chcemy, aby placówki medyczne, pacjenci i ich opiekunowie mogli bez wysiłku korzystać z rozwiązań, które nie tylko usprawniają procesy leczenia, ale także wprowadzają opiekę na wyższy poziom – w pełni zindywidualizowaną, opartą na danych i dostępną w każdym miejscu i czasie – podsumowuje zarząd Polmedi Group.

 
Grupa Polmedi powstała na bazie połączenia dwóch podmiotów, tj. spółki Polmedi, funkcjonującej na rynku IT w obszarze medycyny od 2017 roku, oraz spółki WARMIE, działającej w segmencie nowoczesnych technologii monitorowania parametrów życiowych, obecnej na rynku od 2019 roku. Swoim zakresem Polmedi Group obejmuje rozwiązania zarówno dla specjalistów, jak i użytkowników detalicznych. Zasięg działania to rynek europejski.
źródło: Polmedi
Podczas Konferencji „Zmiany w Ochronie Zdrowia 2023” oficjalnie opublikowano Przegląd AI to nie Sci-Fi, stworzony przez Koalicję AI w zdrowiu we współpracy z Polską Federacją Szpitali i zespołem ekspertów wZdrowiu. Przegląd AI to nie Sci-Fi to nie tylko zestawienie najnowszych rozwiązań i technologii, ale przede wszystkim przekonanie, że innowacje w medycynie są już teraźniejszością, a nie tylko przyszłością.
AI w Ochronie Zdrowia
Rola technologii rośnie we współczesnej medycynie, a AI już dawno przestała być jedynie sferą planów i marzeń – to rzeczywistość, która rewolucjonizuje ochronę zdrowia. Dzięki innowacjom można obecnie przyspieszyć i precyzyjniej diagnozować, skuteczniej leczyć pacjentów oraz efektywniej zarządzać zasobami i kosztami w placówkach medycznych.
 
Druga edycja Przeglądu „AI to nie Sci-Fi” to przede wszystkim przegląd najnowszych innowacji w opiece zdrowotnej. Wydarzenie to nie tylko prezentuje konkretne rozwiązania, ale również analizuje, jakie korzyści te innowacje mogą przynieść pacjentom, placówkom medycznym i personelowi medycznemu. Jest to także inspiracja dla kolejnych podmiotów medycznych. Przegląd dostarcza informacji o konkretnych rozwiązaniach, które inne placówki medyczne mogą zastosować w swojej codziennej praktyce. To praktyczny przewodnik po transformacji, który wyraźnie pokazuje, że innowacje nie są tylko domeną kilku pionierów, ale są dostępne i możliwe do stosowania dla każdej placówki medycznej.
 
Rozwiązania przedstawione w Przeglądzie AI to nie Sci-Fi
W Przeglądzie AI to nie Sci-Fi pojawiają się rozwiązania takie jak:
 
Zapoznaj się z Przeglądem!
W dynamicznie ewoluującym świecie ochrony zdrowia, innowacje stały się kluczem do rozwiązywania współczesnych wyzwań medycznych. Jak pokazuje Przegląd AI to nie Sci-Fi, polskie placówki medyczne przekształcają się w przestrzenie, w których nowoczesne technologie i kreatywność spotykają się, by poprawić jakość opieki zdrowotnej. Ponadto, przegląd nie tylko przedstawia, co już jest możliwe dzięki innowacjom, ale również daje konkretne wskazówki, jak kolejne placówki medyczne mogą wprowadzić te rozwiązania w swojej codziennej praktyce.
 
Partnerami tegorocznej publikacji są Baxter, Medtronic, Aidmed, StehoMe, IC Solutions, Talkie.ai oraz PHIN Consulting.
 
Zachęcamy do zapoznania się z Przeglądem pod linkiem:
https://aiwzdrowiu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Przegląd-AI-to-nie-Sci-Fi.pdf

źródło:AIwZdrowiu
Naukowcy z Uniwersytetu w Toronto dowiedli, że korzystanie z aplikacji trenującej utrwalanie wspomnień pozwala użytkownikom zapamiętać o połowę więcej szczegółów z nimi związanych. Aplikacja naśladuje proces zapamiętywania charakterystyczny dla hipokampu – obszaru w mózgu odpowiedzialnego za pamięć dotyczącą m.in. zdarzeń. Odkrycie może być przełomem w postępowaniu z pacjentami zmagającymi się z chorobą Alzheimera na wczesnym etapie. Dzięki aplikacji prawdopodobnie uda się opóźnić progresję choroby.
 HippoCamera to aplikacja, której celem jest zachowywanie i wspieranie pamięci związanej z codziennymi wydarzeniami. Zaprojektowaliśmy ją w oparciu o znajomość mechanizmów wspierających pamięć w mózgu. HippoCamera ma dwie funkcje, które pozwalają na rejestrowanie i ponowne odtwarzanie wspomnień w oparciu o zasady ugruntowane w nauce o pamięci. To odróżnia ją od typowego korzystania ze smartfona, gdzie po prostu nagrywamy filmy i robimy zdjęcia – informuje w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje prof. Morgan Barense, neruolożka z Wydziału Psychologii Uniwersytetu w Toronto.

Korzystając z aplikacji, użytkownik najpierw nagrywa kilkusekundowy, dźwiękowy opis rejestrowanego wspomnienia. Później tworzy 24-sekundowe nagranie wideo, a potem określa w pięciostopniowej skali, jak ważne jest to wspomnienie. Następnie aplikacja koduje wspomnienie w sposób zbliżony do takiego, jaki zachodzi w hipokampie ludzkiego mózgu. Następnym etapem ćwiczenia pamięci jest wykonywanie sesji powtórzeń z przyspieszonym odtwarzaniem filmu.

Z badania, którego rezultaty zostały opublikowane na łamach „Proceedings of the National Academy of Sciences”, wynika, że korzystanie z aplikacji pozwala użytkownikom przypomnieć sobie o połowę szczegółów więcej niż uczestnikom z grupy kontrolnej. Tak szczegółowa pamięć utrzymywała się nawet po 200 dniach przerwy w ćwiczeniach z użyciem aplikacji.

 Skorzystaliśmy z funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego, które wykazało, że hipokamp użytkowników aplikacji HippoCamera, przypominających sobie rejestrowane z jej użyciem wydarzenia, wykazywał intensywną aktywność. HippoCamera zmienia więc coś w sposobie, w jaki hipokamp przywołuje nasze wspomnienia, co służy zachowywaniu ich bogactwa i dostępności w dłuższej perspektywie. Zastępuje to proces korzystania ze smartfona w typowy sposób, za pomocą standardowych aplikacji, w których tylko gromadzimy obrazy i bezmyślnie je nagrywamy, nie myśląc o tym, dlaczego są one dla nas ważne. HippoCamera skłania użytkowników, aby zatrzymali się i zwrócili uwagę na moment, którego właśnie doświadczają. Później prosimy ich o zapoznanie się z pamięciowymi wskazówkami w sposób, który sprzyja zapamiętywaniu – podkreśla prof. Morgan Barense.
Tak obiecujące wyniki badań mogą być szczególnie ważne dla osób cierpiących na chorobę Alzheimera, zwłaszcza w jej wczesnych stadiach. Systematyczne ćwiczenia pamięci mogą się przyczynić do opóźnienia jej progresji. Z danych, na które powołuje się Państwowa Inspekcja Sanitarna, wynika, że schorzeniem tym może być dotkniętych nawet do 21 mln ludzi na całym świecie, a w samej Polsce – już ponad 350 tys.
Na potrzeby osób zmagających się z chorobą Alzheimera zwraca uwagę coraz więcej dostawców aplikacji mobilnych. Backup Memory to aplikacja łącząca się za pośrednictwem Bluetootha z telefonami osób bliskich użytkownika. Choremu wyświetlane są zdjęcia tych osób wraz z informacją o tym, kim one są. Dostępne rozwiązania opierają się jednak najczęściej na prostych modelach pamięciowych i nie próbują odtwarzać sposobu, w jaki tego typu informacje zapamiętuje ludzki mózg.

– Dostępnych jest mnóstwo aplikacji do trenowania mózgu, których twórcy twierdzą, że usprawniają pamięć poprzez konkretne gry. Faktycznie takie aplikacje mogą poprawiać naszą pamięć w kontekście danej gry, w którą gramy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że korzyści z takich ćwiczeń mózgu mogą nie przekładać się na inne aspekty pamięci, które są ważne w rzeczywistym świecie. To jedna z kwestii, którą zajmowaliśmy się w naszym laboratorium. Staraliśmy się opracować taką aplikację, która skupia się w szczególności na poprawie pamięci w kontekście realnych wydarzeń – 
wskazuje neurolożka z Uniwersytetu w Toronto.
Korzystanie ze smartfona równie dobrze może poprawiać, jak i pogarszać pamięć. Coraz więcej mówi się o zjawisku cyfrowej amnezji. To nadmierne poleganie na urządzeniach cyfrowych, szczególnie smartfonach. Dostępność wszystkich istotnych informacji w takim urządzeniu prowadzi do tego, że użytkownicy nie muszą ich zapamiętywać i tym samym nie ćwiczą pamięci.

– Mówi się, że narządy nieużywane zanikają i to samo dotyczy funkcji poznawczych – tracimy je, gdy z nich nie korzystamy. Jeśli więc wszystkie informacje trzymamy w swoim smartfonie, to będziemy mieli coraz gorszą pamięć. Nie ćwicząc jej, prowadzimy do jej osłabienia. Mowa więc tutaj tak naprawdę o dwóch czynnikach – po pierwsze, smartfony odciągają naszą uwagę, a po drugie, używamy ich do przechowywania informacji, zamiast korzystać z własnych mózgów i ćwiczyć naszą pamięć 
– mówi prof. Morgan Barense.

Według analityków Future Market Insights światowy rynek aplikacji wspomagających opiekę nad osobami z demencją wypracował w 2022 roku przychody w wysokości 27 mln dol. Do 2032 roku wartość rynku wzrośnie ponad dwukrotnie – do 56,2 mln dol.

źródło: newseria

Naukowcy z Uniwersytetu w Toronto dowiedli, że korzystanie z aplikacji trenującej utrwalanie wspomnień pozwala użytkownikom zapamiętać o połowę więcej szczegółów z nimi związanych. Aplikacja naśladuje proces zapamiętywania charakterystyczny dla hipokampu – obszaru w mózgu odpowiedzialnego za pamięć dotyczącą m.in. zdarzeń. Odkrycie może być przełomem w postępowaniu z pacjentami zmagającymi się z chorobą Alzheimera na wczesnym etapie. Dzięki aplikacji prawdopodobnie uda się opóźnić progresję choroby.
 HippoCamera to aplikacja, której celem jest zachowywanie i wspieranie pamięci związanej z codziennymi wydarzeniami. Zaprojektowaliśmy ją w oparciu o znajomość mechanizmów wspierających pamięć w mózgu. HippoCamera ma dwie funkcje, które pozwalają na rejestrowanie i ponowne odtwarzanie wspomnień w oparciu o zasady ugruntowane w nauce o pamięci. To odróżnia ją od typowego korzystania ze smartfona, gdzie po prostu nagrywamy filmy i robimy zdjęcia – informuje w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje prof. Morgan Barense, neruolożka z Wydziału Psychologii Uniwersytetu w Toronto.

Korzystając z aplikacji, użytkownik najpierw nagrywa kilkusekundowy, dźwiękowy opis rejestrowanego wspomnienia. Później tworzy 24-sekundowe nagranie wideo, a potem określa w pięciostopniowej skali, jak ważne jest to wspomnienie. Następnie aplikacja koduje wspomnienie w sposób zbliżony do takiego, jaki zachodzi w hipokampie ludzkiego mózgu. Następnym etapem ćwiczenia pamięci jest wykonywanie sesji powtórzeń z przyspieszonym odtwarzaniem filmu.

Z badania, którego rezultaty zostały opublikowane na łamach „Proceedings of the National Academy of Sciences”, wynika, że korzystanie z aplikacji pozwala użytkownikom przypomnieć sobie o połowę szczegółów więcej niż uczestnikom z grupy kontrolnej. Tak szczegółowa pamięć utrzymywała się nawet po 200 dniach przerwy w ćwiczeniach z użyciem aplikacji.

 Skorzystaliśmy z funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego, które wykazało, że hipokamp użytkowników aplikacji HippoCamera, przypominających sobie rejestrowane z jej użyciem wydarzenia, wykazywał intensywną aktywność. HippoCamera zmienia więc coś w sposobie, w jaki hipokamp przywołuje nasze wspomnienia, co służy zachowywaniu ich bogactwa i dostępności w dłuższej perspektywie. Zastępuje to proces korzystania ze smartfona w typowy sposób, za pomocą standardowych aplikacji, w których tylko gromadzimy obrazy i bezmyślnie je nagrywamy, nie myśląc o tym, dlaczego są one dla nas ważne. HippoCamera skłania użytkowników, aby zatrzymali się i zwrócili uwagę na moment, którego właśnie doświadczają. Później prosimy ich o zapoznanie się z pamięciowymi wskazówkami w sposób, który sprzyja zapamiętywaniu – podkreśla prof. Morgan Barense.
Tak obiecujące wyniki badań mogą być szczególnie ważne dla osób cierpiących na chorobę Alzheimera, zwłaszcza w jej wczesnych stadiach. Systematyczne ćwiczenia pamięci mogą się przyczynić do opóźnienia jej progresji. Z danych, na które powołuje się Państwowa Inspekcja Sanitarna, wynika, że schorzeniem tym może być dotkniętych nawet do 21 mln ludzi na całym świecie, a w samej Polsce – już ponad 350 tys.
Na potrzeby osób zmagających się z chorobą Alzheimera zwraca uwagę coraz więcej dostawców aplikacji mobilnych. Backup Memory to aplikacja łącząca się za pośrednictwem Bluetootha z telefonami osób bliskich użytkownika. Choremu wyświetlane są zdjęcia tych osób wraz z informacją o tym, kim one są. Dostępne rozwiązania opierają się jednak najczęściej na prostych modelach pamięciowych i nie próbują odtwarzać sposobu, w jaki tego typu informacje zapamiętuje ludzki mózg.

– Dostępnych jest mnóstwo aplikacji do trenowania mózgu, których twórcy twierdzą, że usprawniają pamięć poprzez konkretne gry. Faktycznie takie aplikacje mogą poprawiać naszą pamięć w kontekście danej gry, w którą gramy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że korzyści z takich ćwiczeń mózgu mogą nie przekładać się na inne aspekty pamięci, które są ważne w rzeczywistym świecie. To jedna z kwestii, którą zajmowaliśmy się w naszym laboratorium. Staraliśmy się opracować taką aplikację, która skupia się w szczególności na poprawie pamięci w kontekście realnych wydarzeń – 
wskazuje neurolożka z Uniwersytetu w Toronto.
Korzystanie ze smartfona równie dobrze może poprawiać, jak i pogarszać pamięć. Coraz więcej mówi się o zjawisku cyfrowej amnezji. To nadmierne poleganie na urządzeniach cyfrowych, szczególnie smartfonach. Dostępność wszystkich istotnych informacji w takim urządzeniu prowadzi do tego, że użytkownicy nie muszą ich zapamiętywać i tym samym nie ćwiczą pamięci.

– Mówi się, że narządy nieużywane zanikają i to samo dotyczy funkcji poznawczych – tracimy je, gdy z nich nie korzystamy. Jeśli więc wszystkie informacje trzymamy w swoim smartfonie, to będziemy mieli coraz gorszą pamięć. Nie ćwicząc jej, prowadzimy do jej osłabienia. Mowa więc tutaj tak naprawdę o dwóch czynnikach – po pierwsze, smartfony odciągają naszą uwagę, a po drugie, używamy ich do przechowywania informacji, zamiast korzystać z własnych mózgów i ćwiczyć naszą pamięć 
– mówi prof. Morgan Barense.

Według analityków Future Market Insights światowy rynek aplikacji wspomagających opiekę nad osobami z demencją wypracował w 2022 roku przychody w wysokości 27 mln dol. Do 2032 roku wartość rynku wzrośnie ponad dwukrotnie – do 56,2 mln dol.

źródło: newseria

Podstawą walki z nowotworami, także tymi występującymi na skórze jak czerniak, jest świadomość na temat zagrożeń i właściwa profilaktyka. Największe znaczenie w jej kontekście mają czynniki związane ze stylem życia: odpowiednia ochrona skóry przed promieniowaniem UV oraz regularne samobadanie tego największego, ludzkiego narządu.

„Zdecydowana większość przypadków raka skóry zauważana jest samodzielnie, w domu. Jego wczesne wykrycie pozytywnie wpływa na proces leczenia i rokowania dla pacjenta” – wyjaśnia Aleksandra Agatowska, prezes PZU Życie S.A.

Regularne badanie skóry i nieignorowanie niepokojących zmian staje się cywilizacyjną koniecznością. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów tempo przyrostu zachorowalności na czerniaka cały czas rośnie — obecnie każdego roku diagnozowanych jest około 3,5 tys. nowych przypadków. Eksperci szacują, że niebawem w Polsce co druga osoba po 60. roku życia zachoruje na nowotwór skóry.

„Na czerniaka można zachorować w każdym momencie życia. Nowotwór może pojawić się już u dzieci, jednak liczba takich przypadków rośnie wyraźnie po przekroczeniu 20 roku życia. Jako największy polski ubezpieczyciel nie możemy ignorować tego narastającego problemu zagrażającego milionom Polaków, dlatego postanowiliśmy zaoferować im innowacyjne, bezpieczne i skuteczne narzędzie wspierające profilaktykę nowotworów skóry” – dodaje Aleksandra Agatowska.

Tym narzędziem jest „SkinVision” – certyfikowana medycznie aplikacja mobilna dostępna dla pracowników firm posiadających ubezpieczenie grupowe w PZU Życie SA. Wystarczy, że użytkownik za jej pomocą wykona zdjęcie znamienia. Wówczas aplikacja, wykorzystując sztuczną inteligencję, oceni ryzyko pod kątem występowania nowotworu i sformułuje konkretne zalecenia, takie jak dalsza obserwacja czy natychmiastowa wizyta u specjalisty. Ponadto wszystkie przypadki z wysoką oceną ryzyka są weryfikowane przez sztab dermatologów. Twórcą aplikacji jest holenderski startup o tej samej nazwie.

„Nasz algorytm jest w stanie wykryć raka skóry u ponad 90 proc. osób z tą chorobą. Dotychczas za pomocą aplikacji wykonano już ponad 2,9 mln kontroli skóry, diagnozując ponad 49 tys. zmian nowotworowych na całym świecie” – przekonuje Erik de Heus, dyrektor generalny SkinVision.

PZU zrealizowało własny pilotaż rozwiązania, którym zostało objętych ok. 125 tys. osób zatrudnionych w firmach współpracujących z PZU Życie S.A. w ramach ubezpieczeń grupowych oraz sami pracownicy Grupy. Chętni do wypróbowania aplikacji otrzymali kod uprawniający do wykonania pełnego skanu wszystkich znamion skórnych oraz korzystania z aplikacji przez sześć miesięcy. Dzięki temu udało się wykryć pięć przypadków nowotworu skóry, które zostały potwierdzone przez lekarzy. Aktualnie z aplikacji mogą korzystać wszyscy pracownicy firm posiadających ubezpieczenie grupowe w PZU Życie S.A.

„Jako największa firma ubezpieczeniowa w Polsce zwracamy szczególną uwagę na wspieranie zdrowia społeczeństwa. Aktywnie monitorujemy ekosystem technologicznych rozwiązań zdrowotnych i wdrażamy najlepsze z nich, aby wspierać nasze działania profilaktyczne” – podkreśla Małgorzata Kot, członek zarządu PZU S.A., PZU Życie S.A.

Choć czerniak jest nowotworem o wysokim stopniu złośliwości mogącym dawać przerzuty do okolicznych węzłów chłonnych, a także przerzuty odległe, najczęściej do płuc i mózgu, to jednak we wczesnym stadium rozwoju jest niemal w każdym przypadku wyleczalny. Warunkiem jest jednak jego szybkie wykrycie, dlatego też tak ważna jest profilaktyka czerniaka.

„Każdy z nas odpowiada za swoje dobre samopoczucie oraz jakość i długość życia. Czas to sobie wreszcie uświadomić i wziąć sprawy w swoje ręce. PZU jako lider rynku ubezpieczeń cieszy się zaufaniem milionów Polaków. Dlatego walczymy o to, aby profilaktyka była prawdziwa, dawała wymierne efekty i wpływała na poprawę zdrowia całego społeczeństwa” – przekonuje Aleksandra Agatowska.

Prezes PZU Życie SA dodaje, że firma czuje się zobowiązana do ciągłego rozwoju i doskonalenia działań prewencyjnych tak, aby dbać o zdrowie swoich klientów.

„Chcemy im oferować narzędzia oraz wiedzę jak można zadbać o siebie tu i teraz. Korzystanie w tym celu z najnowszych technologii to dla nas oczywistość” – dodaje Aleksandra Agatowska.

Udostępnienie aplikacji SkinVision jest elementem szerszego programu „Minuta dla skóry”, nagrodzonego w czerwcu złotą statuetką w „The Efma-Accenture Innovation In Insurance Awards 2022”, jednym z najbardziej prestiżowych konkursów w dziedzinie innowacji technologicznych w ubezpieczeniach na świecie. Celem programu jest budowa społecznej świadomości co do potrzeby stałej ochrony i pielęgnacji skóry oraz jej regularnego badania. Współpraca z holenderskim, innowacyjnym startupem została nawiązana w ramach projektu PZU: „Ready for Startups”, pomagającym młodym, ambitnym firmom w opracowywaniu i komercjalizacji przełomowych rozwiązań technologicznych.

To zobowiązuje nas do ciągłego rozwoju i doskonalenia swoich działań prewencyjnych tak, aby dbać o zdrowie naszych Klientów. Chcemy im oferować narzędzia oraz wiedzę jak można zadbać o siebie tu i teraz. Korzystanie w tym celu z najnowszych technologii to dla nas oczywistość. – przekonuje Aleksandra Agatowska, prezes PZU Życie SA.

Źródło: PAP MediaRoom

Podstawą walki z nowotworami, także tymi występującymi na skórze jak czerniak, jest świadomość na temat zagrożeń i właściwa profilaktyka. Największe znaczenie w jej kontekście mają czynniki związane ze stylem życia: odpowiednia ochrona skóry przed promieniowaniem UV oraz regularne samobadanie tego największego, ludzkiego narządu.

„Zdecydowana większość przypadków raka skóry zauważana jest samodzielnie, w domu. Jego wczesne wykrycie pozytywnie wpływa na proces leczenia i rokowania dla pacjenta” – wyjaśnia Aleksandra Agatowska, prezes PZU Życie S.A.

Regularne badanie skóry i nieignorowanie niepokojących zmian staje się cywilizacyjną koniecznością. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów tempo przyrostu zachorowalności na czerniaka cały czas rośnie — obecnie każdego roku diagnozowanych jest około 3,5 tys. nowych przypadków. Eksperci szacują, że niebawem w Polsce co druga osoba po 60. roku życia zachoruje na nowotwór skóry.

„Na czerniaka można zachorować w każdym momencie życia. Nowotwór może pojawić się już u dzieci, jednak liczba takich przypadków rośnie wyraźnie po przekroczeniu 20 roku życia. Jako największy polski ubezpieczyciel nie możemy ignorować tego narastającego problemu zagrażającego milionom Polaków, dlatego postanowiliśmy zaoferować im innowacyjne, bezpieczne i skuteczne narzędzie wspierające profilaktykę nowotworów skóry” – dodaje Aleksandra Agatowska.

Tym narzędziem jest „SkinVision” – certyfikowana medycznie aplikacja mobilna dostępna dla pracowników firm posiadających ubezpieczenie grupowe w PZU Życie SA. Wystarczy, że użytkownik za jej pomocą wykona zdjęcie znamienia. Wówczas aplikacja, wykorzystując sztuczną inteligencję, oceni ryzyko pod kątem występowania nowotworu i sformułuje konkretne zalecenia, takie jak dalsza obserwacja czy natychmiastowa wizyta u specjalisty. Ponadto wszystkie przypadki z wysoką oceną ryzyka są weryfikowane przez sztab dermatologów. Twórcą aplikacji jest holenderski startup o tej samej nazwie.

„Nasz algorytm jest w stanie wykryć raka skóry u ponad 90 proc. osób z tą chorobą. Dotychczas za pomocą aplikacji wykonano już ponad 2,9 mln kontroli skóry, diagnozując ponad 49 tys. zmian nowotworowych na całym świecie” – przekonuje Erik de Heus, dyrektor generalny SkinVision.

PZU zrealizowało własny pilotaż rozwiązania, którym zostało objętych ok. 125 tys. osób zatrudnionych w firmach współpracujących z PZU Życie S.A. w ramach ubezpieczeń grupowych oraz sami pracownicy Grupy. Chętni do wypróbowania aplikacji otrzymali kod uprawniający do wykonania pełnego skanu wszystkich znamion skórnych oraz korzystania z aplikacji przez sześć miesięcy. Dzięki temu udało się wykryć pięć przypadków nowotworu skóry, które zostały potwierdzone przez lekarzy. Aktualnie z aplikacji mogą korzystać wszyscy pracownicy firm posiadających ubezpieczenie grupowe w PZU Życie S.A.

„Jako największa firma ubezpieczeniowa w Polsce zwracamy szczególną uwagę na wspieranie zdrowia społeczeństwa. Aktywnie monitorujemy ekosystem technologicznych rozwiązań zdrowotnych i wdrażamy najlepsze z nich, aby wspierać nasze działania profilaktyczne” – podkreśla Małgorzata Kot, członek zarządu PZU S.A., PZU Życie S.A.

Choć czerniak jest nowotworem o wysokim stopniu złośliwości mogącym dawać przerzuty do okolicznych węzłów chłonnych, a także przerzuty odległe, najczęściej do płuc i mózgu, to jednak we wczesnym stadium rozwoju jest niemal w każdym przypadku wyleczalny. Warunkiem jest jednak jego szybkie wykrycie, dlatego też tak ważna jest profilaktyka czerniaka.

„Każdy z nas odpowiada za swoje dobre samopoczucie oraz jakość i długość życia. Czas to sobie wreszcie uświadomić i wziąć sprawy w swoje ręce. PZU jako lider rynku ubezpieczeń cieszy się zaufaniem milionów Polaków. Dlatego walczymy o to, aby profilaktyka była prawdziwa, dawała wymierne efekty i wpływała na poprawę zdrowia całego społeczeństwa” – przekonuje Aleksandra Agatowska.

Prezes PZU Życie SA dodaje, że firma czuje się zobowiązana do ciągłego rozwoju i doskonalenia działań prewencyjnych tak, aby dbać o zdrowie swoich klientów.

„Chcemy im oferować narzędzia oraz wiedzę jak można zadbać o siebie tu i teraz. Korzystanie w tym celu z najnowszych technologii to dla nas oczywistość” – dodaje Aleksandra Agatowska.

Udostępnienie aplikacji SkinVision jest elementem szerszego programu „Minuta dla skóry”, nagrodzonego w czerwcu złotą statuetką w „The Efma-Accenture Innovation In Insurance Awards 2022”, jednym z najbardziej prestiżowych konkursów w dziedzinie innowacji technologicznych w ubezpieczeniach na świecie. Celem programu jest budowa społecznej świadomości co do potrzeby stałej ochrony i pielęgnacji skóry oraz jej regularnego badania. Współpraca z holenderskim, innowacyjnym startupem została nawiązana w ramach projektu PZU: „Ready for Startups”, pomagającym młodym, ambitnym firmom w opracowywaniu i komercjalizacji przełomowych rozwiązań technologicznych.

To zobowiązuje nas do ciągłego rozwoju i doskonalenia swoich działań prewencyjnych tak, aby dbać o zdrowie naszych Klientów. Chcemy im oferować narzędzia oraz wiedzę jak można zadbać o siebie tu i teraz. Korzystanie w tym celu z najnowszych technologii to dla nas oczywistość. – przekonuje Aleksandra Agatowska, prezes PZU Życie SA.

Źródło: PAP MediaRoom

Pandemia wywarła wielki wpływ na system opieki zdrowotnej, zmuszając dostawców usług medycznych do natychmiastowej digitalizacji. Wdrożenie najnowszych technologii i cyfryzacji procesów umożliwiających optymalizację oraz usprawnienie świadczonych usług spowodowało powstanie Pacjenta Phygitalowego, czyli łączącego fizyczne i cyfrowe aspekty dbania o zdrowie. Jak wynika z raportu Phygitalowy Pacjent przyszłości. W jaki sposób technologia cyfrowa ukształtuje pacjenta nowej generacji?, przygotowanego przez firmę Deloitte Digital, oczekuje on takiego samego poziomu obsługi we wszystkich dostępnych kanałach, które mają się wzajemnie uzupełniać.

Celem badania przeprowadzonego przez Deloitte Digital w pierwszym kwartale 2022 r. było rozpoznanie nawyków związanych z dbaniem o well-being i zdrowie oraz ocena możliwości wykorzystania narzędzi cyfrowych w tym obszarze. Miało ono też sprawdzić, czy nowoczesna technologia może ułatwić ludziom prowadzenie zdrowego trybu życia. W badaniu wzięli udział również polscy respondenci.

W oparciu o dwa wskaźniki – poziom digitalizacji i dbałości o zdrowie – eksperci Deloitte zdefiniowali dwa rodzaje pacjentów:
  • Pacjent Tradycyjny (średnio 49 proc. wśród badanych krajów, 43 proc. w Polsce) korzysta z maksymalnie czterech aplikacji mobilnych przeznaczonych do dbania o zdrowie, a dbając o nie wykonuje od czterech do ośmiu czynności.
  • Pacjent Phygitalowy (odpowiednio 15 proc. i 17 proc.) korzysta z min. pięciu zdrowotnych aplikacji mobilnych, a w trosce o swój dobrostan wykonuje od czterech do jedenastu czynności.
Pacjenci Tradycyjni stanowią największy segment rynkowy i są najbardziej reprezentatywnym punktem odniesienia dla większości pacjentów. Pacjenci Phygitalowi łączą dwie grupy osób – najbardziej dbających o zdrowie i zdigitalizowanych. Można oczekiwać, że stopniowe zmierzanie w kierunku zdrowszego i bardziej cyfrowego stylu życia zwiększy w przyszłości liczbę tych drugich.
 

– Co ciekawe, w badaniu nie zaobserwowaliśmy występowania istotnej relacji między poziomem digitalizacji danego kraju a udziałem Pacjentów Phygitalowych w jego populacji. Dowodzi to, że na chęć korzystania z takich rozwiązań wpływają także inne czynniki. Można zatem założyć, że do korzystania z nich można zachęcić i zmotywować nawet przedstawicieli starszych generacji. Polska z odsetkiem wynoszącym 17 proc. to kraj z trzecią największą liczbą Phygitalowych Pacjentów w zestawieniu, pomimo przynależności do państw o zaledwie średniej dojrzałości cyfrowej – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider Life Sciences & Health Care, Deloitte w Polsce

W ujęciu globalnym Pacjenci Phygitalowi to przede wszystkim kobiety (61 proc.), głównie z pokolenia millenialsów (45 proc.), pracujące w średnich i dużych firmach (44 proc.), lepiej zdiagnozowane pod kątem chorób przewlekłych (39 proc.).

Cyfryzacja napędza dbałość o zdrowie

Najważniejszym czynnikiem motywującym wszystkich pacjentów do dbania o zdrowie jest wygodny dostęp do specjalistów – tak deklaruje średnio 50 proc. badanych przez Deloitte. Jest to aspekt najważniejszy zarówno dla Pacjentów Phygitalowych (62 proc.), jak i Tradycyjnych (51 proc.).

Dla tych pierwszych jednak bardzo istotne są także zachęty technologiczne. Jednym z czynników najsilniej motywujących jest dostęp do wielu funkcjonalności w ramach jednej aplikacji (53 proc.), automatyczne przypomnienia o wizytach (46 proc.) czy możliwość udostępnienia lekarzowi informacji o zdrowiu pacjenta przez aplikację (46 proc.).
 

– Wyzwaniem dla firm zajmujących się opieką zdrowotną jest poparcie prozdrowotnych postaw pacjentów. Można wykorzystać do tego proste rozwiązania, ułatwiające dostęp do lekarzy specjalistów, a także bardziej zaawansowane narzędzia, wykraczające poza standardowe, codzienne potrzeby pacjenta. Mamy już przykłady platform cyfrowych przeznaczonych do dbania o siebie i zwiększających zaangażowanie użytkowników. Jesteśmy świadkami powstawania całych systemów cyfrowych, których celem jest oferowanie wartości dodanej, zintegrowanej obsługi i angażowanie użytkowników – podkreśla Paweł Kuśmierowski, partner associate, lider Life Sciences & Health Care Consulting, Deloitte w Polsce

Pandemia skłoniła do większej troski także o zdrowie psychiczne

Pandemia spowodowała nasilenie niepokoju i depresji na całym świecie, a główne jej przyczyny to izolacja społeczna, lęk przed zarażeniem, troska o zdrowie najbliższych, zgony w rodzinie lub problemy finansowe. Jednocześnie zauważono wzrost dbałości o zdrowie psychiczne, którego dowodem jest popularyzacja rozwiązań cyfrowych dotyczących uważności (mindfulness), pomagających użytkownikom zwalczyć stres i niepokój. Jak wynika z badania Deloitte, Pacjenci Phygitalowi zwracają większą uwagę na profilaktykę, bardziej dbają o swoją dietę, zdrowie fizyczne i psychiczne. Aż 48 proc. badanych z tej grupy pacjentów wskazuje ten ostatni aspekt jako istotny element swojej codziennej rutyny – jest to półtora razy wyższy odsetek niż w przypadku Pacjentów Tradycyjnych. Nowy typ pacjenta podejmuje też konkretne działania, które zapobiegają powstawaniu problemów psychicznych – utrzymuje głębsze relacje (94 proc.), wyznacza sobie czas na odpoczynek (73 proc.) i prowadzi życie wolne od stresów (48 proc.).
 

– Narzędzia cyfrowe, które mają ułatwiać utrzymanie dobrego samopoczucia psychicznego, nie są powszechnie stosowane przez tradycyjne placówki służby zdrowia. Mogą one jednak znacząc o przyczynić się do zyskania lojalności i przywiązania pacjentów. Rozwiązania te mogą obejmować zarówno ofertę dla indywidualnych pacjentów, jak i dla firm zmagających się z problemem wypalenia zawodowego pracowników. Oferując takie aplikacje firma może zachęcać pracowników do przyjęcia zdrowego stylu życia, a jednocześnie zapewnić im poczucie, że nie są odcięci od świata w warunkach pracy zdalnej – dodaje Krzysztof Wilk

Zaufanie do wykorzystania danych pacjentów

Pacjenci Phygitialowi znacznie chętniej udostępniają swoje dane medyczne poprzez aplikacje mobilne. Główną zachętą do takiego postępowania jest troska o swoje zdrowie, na drugim miejscu zaś znajdują się korzyści finansowe. Niezależnie od motywacji, za największą korzyść z takiego udostępnienia Pacjenci Phygitalowi uznali możliwość zmniejszenia ryzyka zapadnięcia na ciężką chorobę w przyszłości (54 proc.). Czynnik ten był wyraźnie mniej istotny dla przeciętnego Pacjenta Tradycyjnego (41 proc.). Pacjenci Phygitalowi mają również większe poczucie wkładu w rozwój nauk medycznych (istotność tego czynnika w tej grupie była o 21 p.p. wyższa niż wśród Pacjentów Tradycyjnych), co może dowodzić większej świadomości efektów tego rodzaju wsparcia. Istotne są dla nich również korzyści finansowe, takie jak zniżki na ubezpieczenie oferowane przez ubezpieczycieli prywatnych i publicznych (wskazało je odpowiednio 47 proc. i 34 proc. Respondentów Phygitalowych i 44 proc. i 32 proc. pacjentów Tradycyjnych).
 

– Przedstawiciele służby zdrowia cieszą się dużym zaufaniem wśród pacjentów pod względem udostępniania ich danych medycznych. Jest to solidny fundament, który w połączeniu z dostępnymi na rynku technologiami może umożliwić spełnianie, a nawet przekraczanie, oczekiwań najbardziej wymagających pacjentów. Ponieważ sektor opieki zdrowotnej dopiero stawia pierwsze kroki w tej dziedzinie, można spodziewać się wielu nowych możliwości wykorzystania danych w połączeniu z technologią. Wobec tego ten, kto podejmie działania już teraz, szybko uzyska przewagę konkurencyjną w niedalekiej przyszłości – mówi Jan Michalski, partner, lider Deloitte Digital CE

Więcej przewlekle chorych wśród Pacjentów Phygitalowych

Ponad połowa badanych Polaków cierpi na choroby przewlekłe, przy czym większy odsetek chorych wykryto w grupie pacjentów Phygitalowych, którzy są na ogół lepiej zdiagnozowani niż Tradycyjni. Po części może to wynikać z większej skłonności tych pierwszych do samodzielnego i stałego monitorowania swojego stanu zdrowia – wyraźnie chętniej (55 proc. vs 21 proc.) korzystają oni z aplikacji czy urządzeń umożliwiających monitoring lub leczenie chorób przewlekłych. Za największe utrudnienia w korzystaniu z rozwiązań cyfrowych uważają brak informacji o ich istnieniu (46 proc.), preferowanie kanałów tradycyjnych (26 proc.) i małą dostępność takich rozwiązań (22 proc.).
 

– Pacjenci Phygitalowi odnoszą korzyści z rozwiązań łączących leczenie, technologię i kontakty społeczne dla potrzeb usprawnienia procesu leczenia. Charakteryzują się wysoką samoświadomością i umiejętnością korzystania z narzędzi cyfrowych, chętniej testują nowe rozwiązania medyczne, co czyni z nich cennych klientów – nie tylko dla dostawców usług medycznych. To oni są docelowymi użytkownikami ekosystemów dbania o zdrowie i wellbeing, w których działają firmy lifestylowe, oferujące usługi medyczne, ubezpieczeniowe i technologiczne – zaznacza Paweł Kuśmierowski

O badaniu
Badanie Deloitte Digital zostało przeprowadzone w pierwszym kwartale 2022 r. metodą CAWI na reprezentatywnej próbie11 tys. dorosłych (w wieku 18-65 lat) użytkowników smartfonów z jedenastu europejskich krajów. Uczestnicy odpowiadali na pytania o aktualne wykorzystanie i preferencje dotyczące technologii medycznych, a także potrzeb, motywacji i utrudnień w procesie dbania o własne zdrowie.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.
 

źródło: Deloitte

Pandemia wywarła wielki wpływ na system opieki zdrowotnej, zmuszając dostawców usług medycznych do natychmiastowej digitalizacji. Wdrożenie najnowszych technologii i cyfryzacji procesów umożliwiających optymalizację oraz usprawnienie świadczonych usług spowodowało powstanie Pacjenta Phygitalowego, czyli łączącego fizyczne i cyfrowe aspekty dbania o zdrowie. Jak wynika z raportu Phygitalowy Pacjent przyszłości. W jaki sposób technologia cyfrowa ukształtuje pacjenta nowej generacji?, przygotowanego przez firmę Deloitte Digital, oczekuje on takiego samego poziomu obsługi we wszystkich dostępnych kanałach, które mają się wzajemnie uzupełniać.

Celem badania przeprowadzonego przez Deloitte Digital w pierwszym kwartale 2022 r. było rozpoznanie nawyków związanych z dbaniem o well-being i zdrowie oraz ocena możliwości wykorzystania narzędzi cyfrowych w tym obszarze. Miało ono też sprawdzić, czy nowoczesna technologia może ułatwić ludziom prowadzenie zdrowego trybu życia. W badaniu wzięli udział również polscy respondenci.

W oparciu o dwa wskaźniki – poziom digitalizacji i dbałości o zdrowie – eksperci Deloitte zdefiniowali dwa rodzaje pacjentów:
  • Pacjent Tradycyjny (średnio 49 proc. wśród badanych krajów, 43 proc. w Polsce) korzysta z maksymalnie czterech aplikacji mobilnych przeznaczonych do dbania o zdrowie, a dbając o nie wykonuje od czterech do ośmiu czynności.
  • Pacjent Phygitalowy (odpowiednio 15 proc. i 17 proc.) korzysta z min. pięciu zdrowotnych aplikacji mobilnych, a w trosce o swój dobrostan wykonuje od czterech do jedenastu czynności.
Pacjenci Tradycyjni stanowią największy segment rynkowy i są najbardziej reprezentatywnym punktem odniesienia dla większości pacjentów. Pacjenci Phygitalowi łączą dwie grupy osób – najbardziej dbających o zdrowie i zdigitalizowanych. Można oczekiwać, że stopniowe zmierzanie w kierunku zdrowszego i bardziej cyfrowego stylu życia zwiększy w przyszłości liczbę tych drugich.
 

– Co ciekawe, w badaniu nie zaobserwowaliśmy występowania istotnej relacji między poziomem digitalizacji danego kraju a udziałem Pacjentów Phygitalowych w jego populacji. Dowodzi to, że na chęć korzystania z takich rozwiązań wpływają także inne czynniki. Można zatem założyć, że do korzystania z nich można zachęcić i zmotywować nawet przedstawicieli starszych generacji. Polska z odsetkiem wynoszącym 17 proc. to kraj z trzecią największą liczbą Phygitalowych Pacjentów w zestawieniu, pomimo przynależności do państw o zaledwie średniej dojrzałości cyfrowej – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider Life Sciences & Health Care, Deloitte w Polsce

W ujęciu globalnym Pacjenci Phygitalowi to przede wszystkim kobiety (61 proc.), głównie z pokolenia millenialsów (45 proc.), pracujące w średnich i dużych firmach (44 proc.), lepiej zdiagnozowane pod kątem chorób przewlekłych (39 proc.).

Cyfryzacja napędza dbałość o zdrowie

Najważniejszym czynnikiem motywującym wszystkich pacjentów do dbania o zdrowie jest wygodny dostęp do specjalistów – tak deklaruje średnio 50 proc. badanych przez Deloitte. Jest to aspekt najważniejszy zarówno dla Pacjentów Phygitalowych (62 proc.), jak i Tradycyjnych (51 proc.).

Dla tych pierwszych jednak bardzo istotne są także zachęty technologiczne. Jednym z czynników najsilniej motywujących jest dostęp do wielu funkcjonalności w ramach jednej aplikacji (53 proc.), automatyczne przypomnienia o wizytach (46 proc.) czy możliwość udostępnienia lekarzowi informacji o zdrowiu pacjenta przez aplikację (46 proc.).
 

– Wyzwaniem dla firm zajmujących się opieką zdrowotną jest poparcie prozdrowotnych postaw pacjentów. Można wykorzystać do tego proste rozwiązania, ułatwiające dostęp do lekarzy specjalistów, a także bardziej zaawansowane narzędzia, wykraczające poza standardowe, codzienne potrzeby pacjenta. Mamy już przykłady platform cyfrowych przeznaczonych do dbania o siebie i zwiększających zaangażowanie użytkowników. Jesteśmy świadkami powstawania całych systemów cyfrowych, których celem jest oferowanie wartości dodanej, zintegrowanej obsługi i angażowanie użytkowników – podkreśla Paweł Kuśmierowski, partner associate, lider Life Sciences & Health Care Consulting, Deloitte w Polsce

Pandemia skłoniła do większej troski także o zdrowie psychiczne

Pandemia spowodowała nasilenie niepokoju i depresji na całym świecie, a główne jej przyczyny to izolacja społeczna, lęk przed zarażeniem, troska o zdrowie najbliższych, zgony w rodzinie lub problemy finansowe. Jednocześnie zauważono wzrost dbałości o zdrowie psychiczne, którego dowodem jest popularyzacja rozwiązań cyfrowych dotyczących uważności (mindfulness), pomagających użytkownikom zwalczyć stres i niepokój. Jak wynika z badania Deloitte, Pacjenci Phygitalowi zwracają większą uwagę na profilaktykę, bardziej dbają o swoją dietę, zdrowie fizyczne i psychiczne. Aż 48 proc. badanych z tej grupy pacjentów wskazuje ten ostatni aspekt jako istotny element swojej codziennej rutyny – jest to półtora razy wyższy odsetek niż w przypadku Pacjentów Tradycyjnych. Nowy typ pacjenta podejmuje też konkretne działania, które zapobiegają powstawaniu problemów psychicznych – utrzymuje głębsze relacje (94 proc.), wyznacza sobie czas na odpoczynek (73 proc.) i prowadzi życie wolne od stresów (48 proc.).
 

– Narzędzia cyfrowe, które mają ułatwiać utrzymanie dobrego samopoczucia psychicznego, nie są powszechnie stosowane przez tradycyjne placówki służby zdrowia. Mogą one jednak znacząc o przyczynić się do zyskania lojalności i przywiązania pacjentów. Rozwiązania te mogą obejmować zarówno ofertę dla indywidualnych pacjentów, jak i dla firm zmagających się z problemem wypalenia zawodowego pracowników. Oferując takie aplikacje firma może zachęcać pracowników do przyjęcia zdrowego stylu życia, a jednocześnie zapewnić im poczucie, że nie są odcięci od świata w warunkach pracy zdalnej – dodaje Krzysztof Wilk

Zaufanie do wykorzystania danych pacjentów

Pacjenci Phygitialowi znacznie chętniej udostępniają swoje dane medyczne poprzez aplikacje mobilne. Główną zachętą do takiego postępowania jest troska o swoje zdrowie, na drugim miejscu zaś znajdują się korzyści finansowe. Niezależnie od motywacji, za największą korzyść z takiego udostępnienia Pacjenci Phygitalowi uznali możliwość zmniejszenia ryzyka zapadnięcia na ciężką chorobę w przyszłości (54 proc.). Czynnik ten był wyraźnie mniej istotny dla przeciętnego Pacjenta Tradycyjnego (41 proc.). Pacjenci Phygitalowi mają również większe poczucie wkładu w rozwój nauk medycznych (istotność tego czynnika w tej grupie była o 21 p.p. wyższa niż wśród Pacjentów Tradycyjnych), co może dowodzić większej świadomości efektów tego rodzaju wsparcia. Istotne są dla nich również korzyści finansowe, takie jak zniżki na ubezpieczenie oferowane przez ubezpieczycieli prywatnych i publicznych (wskazało je odpowiednio 47 proc. i 34 proc. Respondentów Phygitalowych i 44 proc. i 32 proc. pacjentów Tradycyjnych).
 

– Przedstawiciele służby zdrowia cieszą się dużym zaufaniem wśród pacjentów pod względem udostępniania ich danych medycznych. Jest to solidny fundament, który w połączeniu z dostępnymi na rynku technologiami może umożliwić spełnianie, a nawet przekraczanie, oczekiwań najbardziej wymagających pacjentów. Ponieważ sektor opieki zdrowotnej dopiero stawia pierwsze kroki w tej dziedzinie, można spodziewać się wielu nowych możliwości wykorzystania danych w połączeniu z technologią. Wobec tego ten, kto podejmie działania już teraz, szybko uzyska przewagę konkurencyjną w niedalekiej przyszłości – mówi Jan Michalski, partner, lider Deloitte Digital CE

Więcej przewlekle chorych wśród Pacjentów Phygitalowych

Ponad połowa badanych Polaków cierpi na choroby przewlekłe, przy czym większy odsetek chorych wykryto w grupie pacjentów Phygitalowych, którzy są na ogół lepiej zdiagnozowani niż Tradycyjni. Po części może to wynikać z większej skłonności tych pierwszych do samodzielnego i stałego monitorowania swojego stanu zdrowia – wyraźnie chętniej (55 proc. vs 21 proc.) korzystają oni z aplikacji czy urządzeń umożliwiających monitoring lub leczenie chorób przewlekłych. Za największe utrudnienia w korzystaniu z rozwiązań cyfrowych uważają brak informacji o ich istnieniu (46 proc.), preferowanie kanałów tradycyjnych (26 proc.) i małą dostępność takich rozwiązań (22 proc.).
 

– Pacjenci Phygitalowi odnoszą korzyści z rozwiązań łączących leczenie, technologię i kontakty społeczne dla potrzeb usprawnienia procesu leczenia. Charakteryzują się wysoką samoświadomością i umiejętnością korzystania z narzędzi cyfrowych, chętniej testują nowe rozwiązania medyczne, co czyni z nich cennych klientów – nie tylko dla dostawców usług medycznych. To oni są docelowymi użytkownikami ekosystemów dbania o zdrowie i wellbeing, w których działają firmy lifestylowe, oferujące usługi medyczne, ubezpieczeniowe i technologiczne – zaznacza Paweł Kuśmierowski

O badaniu
Badanie Deloitte Digital zostało przeprowadzone w pierwszym kwartale 2022 r. metodą CAWI na reprezentatywnej próbie11 tys. dorosłych (w wieku 18-65 lat) użytkowników smartfonów z jedenastu europejskich krajów. Uczestnicy odpowiadali na pytania o aktualne wykorzystanie i preferencje dotyczące technologii medycznych, a także potrzeb, motywacji i utrudnień w procesie dbania o własne zdrowie.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.
 

źródło: Deloitte

 Powrót do relacji jest dziś w medycynie bardzo potrzebny. Dopiero później można na to nakładać technologie, sztuczną inteligencję czy automatyzację – mówi Maciej Malenda, założyciel Doctor.One. Technologie mogą być jednak pomocne w budowaniu relacji i zaufania między lekarzem a pacjentami. Taki jest cel aplikacji Doctor.One, wirtualnej przychodni, która w modelu subskrypcji oferuje lekarzom możliwość budowania bazy pacjentów i utrzymywania z nimi stałego kontaktu. Twórcy aplikacji podkreślają, że do 2040 roku chcą zapewnić opiekę prywatnego lekarza 100 mln ludzi na całym świecie.
 Aby pogodzić kwestie relacji między pacjentami a lekarzami, uważamy, że należy wrócić do podstaw. Kiedyś medycyna była relacją – lekarz opiekował się lokalnymi pacjentami, stawiał na to, że ta relacja była najważniejszą częścią, opartą na wiedzy o historii pacjenta, o jego rodzinie. W dzisiejszych czasach, kiedy się wyspecjalizowaliśmy, mamy coraz więcej technologii nas wspierających, i to jest bardzo potrzebne, natomiast musimy wrócić do tej relacji, ponieważ ona jest podstawą leczenia i odzyskiwania zdrowia – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Malenda.

Doctor.One to pierwsza na świecie wirtualna przychodnia pozwalająca lekarzom na stworzenie i prowadzenie prywatnej praktyki lekarskiej w modelu subskrypcyjnym. Podstawą świadczonej opieki zdrowotnej są „obchody” online, podczas których medycy odpowiadają na wiadomości od swoich pacjentów lub kontaktują się z nimi, by sprawdzić postępy leczenia. Dzięki aplikacji lekarze mogą być w stałym i bezpośrednim kontakcie z pacjentem, jednocześnie zachowując kontrolę i równowagę między pracą a życiem prywatnym. Z kolei pacjenci otrzymują stałe wsparcie i bezpośredni kontakt do zaufanego lekarza w prostym modelu abonamentowym.

 Doctor.One działa na zasadzie relacji, mówimy prosto: lekarzu, zaproś swoich zaufanych pacjentów, żeby mieli z tobą stały dostęp w subskrypcyjnej formie. Pacjent ma dostęp przez aplikację do swojego lekarza właściwie każdego dnia, w każdej chwili, kiedy tylko ma problem, może do niego napisać – mówi pomysłodawca aplikacji. – Pacjenci zyskują więc bezpieczeństwo. Przykładowo w ramach akcji „Bezpieczne wakacje” z Doctor.One można mieć dostęp do swojego lekarza, również będąc na wakacjach, przez swój telefon.

Za pośrednictwem aplikacji lekarze mogą rozmawiać na czacie, kontaktować się telefonicznie, nie zdradzając prywatnego numeru, zaplanować wizytę stacjonarną, zlecić wykonanie badań czy wystawić receptę. W Doctor.One to lekarze zapraszają pacjentów, których chcą objąć opieką. Mają pełną kontrolę nad poświęcanym im czasem, a także zakresem i ceną abonamentu. Z obliczeń twórców aplikacji wynika, że przy utrzymaniu podobnej liczby godzin pracy zarobki medyków mogą wzrosnąć o minimum 20 proc. Co więcej, lekarze mają też możliwość zarządzania swoimi pacjentami i dbania o ich zdrowie nie tylko wtedy, kiedy sami przychodzą z problemem.

– Nasi lekarze są aktywni i sami pytają pacjentów, co im dolega, czy wszystko jest u nich w porządku, więc mamy utrzymanie w zdrowiu i prawdziwą profilaktykę opieki – tłumaczy Maciej Malenda. – Model Doctor.One z założenia jest dostępny dla wszystkich. Na razie widzimy rozwój przede wszystkim w medycynie prywatnej. Natomiast mamy nadzieję, że w pewnym momencie stanie się to standardem opieki również w medycynie publicznej.

Jak podkreślają twórcy Doctor.One, nowe podejście w publicznym systemie ochrony zdrowia będzie coraz pilniej potrzebne wraz z postępującymi trendami: starzeniem się społeczeństwa, rozwojem chorób cywilizacyjnych oraz trudniejszym dostępem do lekarzy. Bez tego pacjent coraz częściej będzie pozostawiony sam sobie z jego problemami zdrowotnymi, co też zwiększa ryzyko błędnej lub zbyt późnej diagnozy, a także ogranicza możliwość działań profilaktycznych.

– Nasze plany to przede wszystkim koncentracja na pediatrii, ponieważ osoby posiadające dzieci chcą najczęściej, żeby lekarz dbał o nie długo, minimum przez 18 lat. Natomiast nie zatrzymujemy się na pediatrii, mamy już 33 specjalizacje w naszym systemie. Staramy się rozwijać kolejne oraz wchodzić na kolejne rynki zagraniczne – uściśla twórca Doctor.One.

Spółka planuje w ciągu najbliższych kilku lat nawiązać współpracę z ponad 10 tys. lekarzy w pięciu krajach.

O przyszłości systemu opieki zdrowotnej w aspekcie jej automatyzacji i humanizacji eksperci rozmawiali podczas jednego z Thursday Gathering, cyklicznych imprez, które w każdy czwartek gromadzą społeczność innowatorów i dają okazję do omówienia najważniejszych trendów gospodarczych, społecznych i technologicznych. Organizatorem wydarzeń w warszawskim Varso jest Fundacja Venture Café Warsaw.

źródło: newseria

 Powrót do relacji jest dziś w medycynie bardzo potrzebny. Dopiero później można na to nakładać technologie, sztuczną inteligencję czy automatyzację – mówi Maciej Malenda, założyciel Doctor.One. Technologie mogą być jednak pomocne w budowaniu relacji i zaufania między lekarzem a pacjentami. Taki jest cel aplikacji Doctor.One, wirtualnej przychodni, która w modelu subskrypcji oferuje lekarzom możliwość budowania bazy pacjentów i utrzymywania z nimi stałego kontaktu. Twórcy aplikacji podkreślają, że do 2040 roku chcą zapewnić opiekę prywatnego lekarza 100 mln ludzi na całym świecie.
 Aby pogodzić kwestie relacji między pacjentami a lekarzami, uważamy, że należy wrócić do podstaw. Kiedyś medycyna była relacją – lekarz opiekował się lokalnymi pacjentami, stawiał na to, że ta relacja była najważniejszą częścią, opartą na wiedzy o historii pacjenta, o jego rodzinie. W dzisiejszych czasach, kiedy się wyspecjalizowaliśmy, mamy coraz więcej technologii nas wspierających, i to jest bardzo potrzebne, natomiast musimy wrócić do tej relacji, ponieważ ona jest podstawą leczenia i odzyskiwania zdrowia – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Malenda.

Doctor.One to pierwsza na świecie wirtualna przychodnia pozwalająca lekarzom na stworzenie i prowadzenie prywatnej praktyki lekarskiej w modelu subskrypcyjnym. Podstawą świadczonej opieki zdrowotnej są „obchody” online, podczas których medycy odpowiadają na wiadomości od swoich pacjentów lub kontaktują się z nimi, by sprawdzić postępy leczenia. Dzięki aplikacji lekarze mogą być w stałym i bezpośrednim kontakcie z pacjentem, jednocześnie zachowując kontrolę i równowagę między pracą a życiem prywatnym. Z kolei pacjenci otrzymują stałe wsparcie i bezpośredni kontakt do zaufanego lekarza w prostym modelu abonamentowym.

 Doctor.One działa na zasadzie relacji, mówimy prosto: lekarzu, zaproś swoich zaufanych pacjentów, żeby mieli z tobą stały dostęp w subskrypcyjnej formie. Pacjent ma dostęp przez aplikację do swojego lekarza właściwie każdego dnia, w każdej chwili, kiedy tylko ma problem, może do niego napisać – mówi pomysłodawca aplikacji. – Pacjenci zyskują więc bezpieczeństwo. Przykładowo w ramach akcji „Bezpieczne wakacje” z Doctor.One można mieć dostęp do swojego lekarza, również będąc na wakacjach, przez swój telefon.

Za pośrednictwem aplikacji lekarze mogą rozmawiać na czacie, kontaktować się telefonicznie, nie zdradzając prywatnego numeru, zaplanować wizytę stacjonarną, zlecić wykonanie badań czy wystawić receptę. W Doctor.One to lekarze zapraszają pacjentów, których chcą objąć opieką. Mają pełną kontrolę nad poświęcanym im czasem, a także zakresem i ceną abonamentu. Z obliczeń twórców aplikacji wynika, że przy utrzymaniu podobnej liczby godzin pracy zarobki medyków mogą wzrosnąć o minimum 20 proc. Co więcej, lekarze mają też możliwość zarządzania swoimi pacjentami i dbania o ich zdrowie nie tylko wtedy, kiedy sami przychodzą z problemem.

– Nasi lekarze są aktywni i sami pytają pacjentów, co im dolega, czy wszystko jest u nich w porządku, więc mamy utrzymanie w zdrowiu i prawdziwą profilaktykę opieki – tłumaczy Maciej Malenda. – Model Doctor.One z założenia jest dostępny dla wszystkich. Na razie widzimy rozwój przede wszystkim w medycynie prywatnej. Natomiast mamy nadzieję, że w pewnym momencie stanie się to standardem opieki również w medycynie publicznej.

Jak podkreślają twórcy Doctor.One, nowe podejście w publicznym systemie ochrony zdrowia będzie coraz pilniej potrzebne wraz z postępującymi trendami: starzeniem się społeczeństwa, rozwojem chorób cywilizacyjnych oraz trudniejszym dostępem do lekarzy. Bez tego pacjent coraz częściej będzie pozostawiony sam sobie z jego problemami zdrowotnymi, co też zwiększa ryzyko błędnej lub zbyt późnej diagnozy, a także ogranicza możliwość działań profilaktycznych.

– Nasze plany to przede wszystkim koncentracja na pediatrii, ponieważ osoby posiadające dzieci chcą najczęściej, żeby lekarz dbał o nie długo, minimum przez 18 lat. Natomiast nie zatrzymujemy się na pediatrii, mamy już 33 specjalizacje w naszym systemie. Staramy się rozwijać kolejne oraz wchodzić na kolejne rynki zagraniczne – uściśla twórca Doctor.One.

Spółka planuje w ciągu najbliższych kilku lat nawiązać współpracę z ponad 10 tys. lekarzy w pięciu krajach.

O przyszłości systemu opieki zdrowotnej w aspekcie jej automatyzacji i humanizacji eksperci rozmawiali podczas jednego z Thursday Gathering, cyklicznych imprez, które w każdy czwartek gromadzą społeczność innowatorów i dają okazję do omówienia najważniejszych trendów gospodarczych, społecznych i technologicznych. Organizatorem wydarzeń w warszawskim Varso jest Fundacja Venture Café Warsaw.

źródło: newseria

Ponad 1,2 mln PLN od LT Capital i Adamedu to kapitał, jaki Good Sleeper zebrał w ramach zakończonej właśnie rundy finansowania. Pozyskane fundusze pomogą spółce sfinalizować prace nad rozwojem aplikacji Terapiabezsennosci.pl. Jeszcze na ten kwartał zaplanowane jest uruchomienie wersji 2.0. aplikacji, wzbogaconej o wersję całkowicie mobilną. Dodatkowo pod koniec tego roku dostępna będzie jej wersja anglojęzyczna. Trwają także prace nad ulepszeniem UX – obsługa aplikacji będzie jeszcze prostsza i bardziej intuicyjna. W tej chwili na ekosystem ten składa się aplikacja przeglądarkowa oraz towarzysząca jej aplikacja natywna, ułatwiająca wykonywanie codziennych ćwiczeń terapeutycznych.
 
 
Mamy już ponad 1000 skutecznych terapii zrealizowanych za pomocą naszego rozwiązania. Daje to nam pewność co do jej skuteczności. Równocześnie mieliśmy już okazję przetestować wszelkie aspekty techniczne aplikacji, a wprowadzone przez nas zmiany dotyczące łatwości obsługi są tego efektem. Mając zabezpieczone finansowanie, po zamknięciu rundy pre-seed, z naszymi partnerami na pokładzie – LT Capital i Adamedem, mamy zamiar wejść na wyższy poziom rozwoju w tym celu negocjujemy warunki współpracy z różnego typu potencjalnymi partnerami – czy to dużymi sieciami prywatnej opieki zdrowotnej, czy ubezpieczycielami. Widzimy ogromny potencjał do synergii z podmiotami mogącymi oferować naszą terapię swoim klientom w ramach pakietów medycznych lub ubezpieczenia – mówi Jan Potworowski, prezes zarządu i współzałożyciel Good Sleeper SA.
 
Good Sleeper to jedyna firma w Polsce i jedna z niewielu globalnie, udostępniająca aplikację do tzw. CBT-I (ang. cognitive-behavioral therapy for insomnia), uważanej za najskuteczniejszą dostępną terapię bezsenności. Aplikacja Terapiabezsennosci.pl powstała w zespole wybitnych specjalistów w tym zakresie – składają się na niego m.in. dr Małgorzata Fornal-Pawłowska, psychoterapeutka będącą jedną z pionierek CBT-I w Polsce oraz lekarz psychiatra dr Michał Skalski – jeden z największych autorytetów w dziedzinie medycyny snu w Polsce. Oboje są również udziałowcami w spółce. Terapia oferowana przez Good Sleeper ma status wyrobu medycznego klasy 1, a jej skuteczność w istotnej redukcji objawów bezsenności została wykazana w badaniu randomizowanym przeprowadzonym we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu SWPS.
 
W leczeniu bezsenności lekarze najczęściej wypisują recepty na leki nasenne. Jest to jednak jedynie rozwiązanie doraźne. Leki nasenne pomagają pacjentowi uzyskać stan uśpienia, pozostając jednak bez wpływu na przyczynę zaburzeń i mogą prowadzić do uzależnienia oraz różnego typu skutków ubocznych. Natomiast terapia CBT-I jest metodą opartą na psychoterapii, a jej skuteczność została wykazana w kilkuset badaniach randomizowanych oraz w licznych meta-analizach – mówi dr Małgorzata Fornal-Pawłowska. – Niestety ta metoda w swojej klasycznej postaci jest nieadekwatna do możliwości systemu opieki zdrowotnej. W Polsce mamy zdecydowanie zbyt mało psychoterapeutów specjalizujących się w terapii bezsenności, podczas gdy według szacunków na zaburzenia snu cierpi u nas w kraju nawet 5 mln osób. Stąd potrzeba i sens jej efektywnej digitalizacji.
 
Terapia CBT-I wpisuje się w zyskujący na całym świecie popularność trend digital theraputics, gdzie tradycyjne, sprawdzone metody terapeutyczne realizowane są za pomocą nowoczesnych cyfrowych narzędzi. Dzięki temu mogą być one skalowane na znacznie większą liczbę użytkowników. Na naszych oczach tworzy się właśnie zupełnie nowa gałąź biznesu, konkurencyjnego, a czasem komplementarnego wobec tradycyjnego rynku farmaceutycznego. Już w 2019 r. światowy rynek Digital Therapeutics wyceniany był na 1.9 mld. USD, a prognozowana wartość tego rynku w roku 2025 wynosi 5.67 mld. USD.[1] Niektóre duże koncerny farmaceutyczne już to dostrzegają i wręcz same inwestują w ten nowy segment usług. Branża DTx, czyli sektor cyfrowych terapii będzie się w najbliższych latach bardzo szybko rozwijać, także w Polsce. – komentuje Krzysztof Kuwałek, Venture Partner w LT Capital i ekspert rynku Dtx.

Na niektórych rynkach już jakiś czas temu dostrzeżono wysoką skuteczność cyfrowych terapii i stały się one elementem wpływającym na oszczędności dla systemu opieki zdrowotnej. W Stanach Zjednoczonych takie rozwiązania są refundowane przez pracodawców[2], a niektóre z nich przepisywane na receptę. Z kolei w Wielkiej Brytanii są refundowane przez NHS (National Health Service)[3].
 
– Naszym celem od zawsze było kreowanie i wspieranie polskich innowacji. Od wielu już lat na działania badawczo-rozwojowe przeznaczamy znaczące budżety, a teraz także równolegle wspieramy polski rynek startupowy. Dobry ogląd sektora młodych polskich firm umożliwił nam wybór partnera biznesowego o sporym potencjale. Good Sleeper jako prekursor cyfrowej terapii bezsenności ma spore szanse skutecznie wspierać leczenie tej przypadłości w znaczącej skali – komentuje Marcin Szczeciński, Investment Manager w Adamed Pharma.
 
– Bezsenność jest dużym, finansowym obciążeniem dla systemu opieki zdrowotnej. Ma ona negatywny wpływ na niemal każdy aspekt zdrowia i przekłada się na większą liczbę wizyt lekarskich, hospitalizacji, zwolnień chorobowych oraz wypisywanych recept. Może prowadzić do wielu poważnych konsekwencji zdrowotnych, w tym chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca, choroby układu krążenia, czy zaburzenia psychiczne. W związku z bezsennością rosną również koszty dla ubezpieczycieli i dla pracodawców – pracownik z zaburzeniami snu jest częściej nieobecny w pracy, spada jego efektywność oraz zaangażowanie. Tymczasem w Polsce średni czas oczekiwania na udział w grupie terapeutycznej refundowanej przez NFZ wynosi 6 miesięcy, a koszt terapii w gabinecie prywatnym, to średnio ok. 1000 PLN. Dlatego właśnie oferowana przez nas terapia może znacząco poprawić tę sytuację. U osób, które przeszły jej pełen cykl, czas zasypiania skraca się średnio aż o 44 proc., a nocne przebudzenia trwają aż o 45 proc. krócej tłumaczy dr Małgorzata Fornal-Pawłowska.
 
Według Amerykańskiej Akademii Medycyny Snu (AAMS) około 30 do 35 proc.  proc. populacji odczuwa przejściowe objawy bezsenności, częstość występowania krótkotrwałej bezsenności (poniżej 3 miesięcy) wśród dorosłych wynosi od 15 proc. do 20 proc., a pełny kliniczny zespół przewlekłej bezsenności (co najmniej 3 miesiące) występuje u około 10 proc. populacji[4].
______________________________________________________________________
Good Sleeper to naukowo sprawdzona aplikacja, która pozwala samodzielnie przejść przez program terapii poznawczo-behawioralnej na bezsenność (CBT-I), bez pomocy terapeuty. CBT-I jest zalecana jako podstawowy lek na bezsenność przez wiodące ośrodki badawcze. Niestety wielu pacjentów nie ma dostępu do tej sprawdzonej metody i przy pierwszych objawach bezsenności kierowanych jest na leczenie farmakologiczne. Good Sleeper koncentruje swoje działania na wypełnieniu tej wielkiej przepaści między wiedzą naukową a praktyką medyczną, tak aby każdy mógł mieć dostęp do złotego standardu leczenia bezsenności.
 
[1]    https://www.researchandmarkets.com/reports/5137778/global-digital-therapeutics-market-2020-2025-by#pos-0
[2]    https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33151330/
[3]    https://www.medrxiv.org/content/10.1101/2021.02.15.21249646v1
[4]    https://aasm.org/about/newsroom/
Ponad 1,2 mln PLN od LT Capital i Adamedu to kapitał, jaki Good Sleeper zebrał w ramach zakończonej właśnie rundy finansowania. Pozyskane fundusze pomogą spółce sfinalizować prace nad rozwojem aplikacji Terapiabezsennosci.pl. Jeszcze na ten kwartał zaplanowane jest uruchomienie wersji 2.0. aplikacji, wzbogaconej o wersję całkowicie mobilną. Dodatkowo pod koniec tego roku dostępna będzie jej wersja anglojęzyczna. Trwają także prace nad ulepszeniem UX – obsługa aplikacji będzie jeszcze prostsza i bardziej intuicyjna. W tej chwili na ekosystem ten składa się aplikacja przeglądarkowa oraz towarzysząca jej aplikacja natywna, ułatwiająca wykonywanie codziennych ćwiczeń terapeutycznych.
 
 
Mamy już ponad 1000 skutecznych terapii zrealizowanych za pomocą naszego rozwiązania. Daje to nam pewność co do jej skuteczności. Równocześnie mieliśmy już okazję przetestować wszelkie aspekty techniczne aplikacji, a wprowadzone przez nas zmiany dotyczące łatwości obsługi są tego efektem. Mając zabezpieczone finansowanie, po zamknięciu rundy pre-seed, z naszymi partnerami na pokładzie – LT Capital i Adamedem, mamy zamiar wejść na wyższy poziom rozwoju w tym celu negocjujemy warunki współpracy z różnego typu potencjalnymi partnerami – czy to dużymi sieciami prywatnej opieki zdrowotnej, czy ubezpieczycielami. Widzimy ogromny potencjał do synergii z podmiotami mogącymi oferować naszą terapię swoim klientom w ramach pakietów medycznych lub ubezpieczenia – mówi Jan Potworowski, prezes zarządu i współzałożyciel Good Sleeper SA.
 
Good Sleeper to jedyna firma w Polsce i jedna z niewielu globalnie, udostępniająca aplikację do tzw. CBT-I (ang. cognitive-behavioral therapy for insomnia), uważanej za najskuteczniejszą dostępną terapię bezsenności. Aplikacja Terapiabezsennosci.pl powstała w zespole wybitnych specjalistów w tym zakresie – składają się na niego m.in. dr Małgorzata Fornal-Pawłowska, psychoterapeutka będącą jedną z pionierek CBT-I w Polsce oraz lekarz psychiatra dr Michał Skalski – jeden z największych autorytetów w dziedzinie medycyny snu w Polsce. Oboje są również udziałowcami w spółce. Terapia oferowana przez Good Sleeper ma status wyrobu medycznego klasy 1, a jej skuteczność w istotnej redukcji objawów bezsenności została wykazana w badaniu randomizowanym przeprowadzonym we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu SWPS.
 
W leczeniu bezsenności lekarze najczęściej wypisują recepty na leki nasenne. Jest to jednak jedynie rozwiązanie doraźne. Leki nasenne pomagają pacjentowi uzyskać stan uśpienia, pozostając jednak bez wpływu na przyczynę zaburzeń i mogą prowadzić do uzależnienia oraz różnego typu skutków ubocznych. Natomiast terapia CBT-I jest metodą opartą na psychoterapii, a jej skuteczność została wykazana w kilkuset badaniach randomizowanych oraz w licznych meta-analizach – mówi dr Małgorzata Fornal-Pawłowska. – Niestety ta metoda w swojej klasycznej postaci jest nieadekwatna do możliwości systemu opieki zdrowotnej. W Polsce mamy zdecydowanie zbyt mało psychoterapeutów specjalizujących się w terapii bezsenności, podczas gdy według szacunków na zaburzenia snu cierpi u nas w kraju nawet 5 mln osób. Stąd potrzeba i sens jej efektywnej digitalizacji.
 
Terapia CBT-I wpisuje się w zyskujący na całym świecie popularność trend digital theraputics, gdzie tradycyjne, sprawdzone metody terapeutyczne realizowane są za pomocą nowoczesnych cyfrowych narzędzi. Dzięki temu mogą być one skalowane na znacznie większą liczbę użytkowników. Na naszych oczach tworzy się właśnie zupełnie nowa gałąź biznesu, konkurencyjnego, a czasem komplementarnego wobec tradycyjnego rynku farmaceutycznego. Już w 2019 r. światowy rynek Digital Therapeutics wyceniany był na 1.9 mld. USD, a prognozowana wartość tego rynku w roku 2025 wynosi 5.67 mld. USD.[1] Niektóre duże koncerny farmaceutyczne już to dostrzegają i wręcz same inwestują w ten nowy segment usług. Branża DTx, czyli sektor cyfrowych terapii będzie się w najbliższych latach bardzo szybko rozwijać, także w Polsce. – komentuje Krzysztof Kuwałek, Venture Partner w LT Capital i ekspert rynku Dtx.

Na niektórych rynkach już jakiś czas temu dostrzeżono wysoką skuteczność cyfrowych terapii i stały się one elementem wpływającym na oszczędności dla systemu opieki zdrowotnej. W Stanach Zjednoczonych takie rozwiązania są refundowane przez pracodawców[2], a niektóre z nich przepisywane na receptę. Z kolei w Wielkiej Brytanii są refundowane przez NHS (National Health Service)[3].
 
– Naszym celem od zawsze było kreowanie i wspieranie polskich innowacji. Od wielu już lat na działania badawczo-rozwojowe przeznaczamy znaczące budżety, a teraz także równolegle wspieramy polski rynek startupowy. Dobry ogląd sektora młodych polskich firm umożliwił nam wybór partnera biznesowego o sporym potencjale. Good Sleeper jako prekursor cyfrowej terapii bezsenności ma spore szanse skutecznie wspierać leczenie tej przypadłości w znaczącej skali – komentuje Marcin Szczeciński, Investment Manager w Adamed Pharma.
 
– Bezsenność jest dużym, finansowym obciążeniem dla systemu opieki zdrowotnej. Ma ona negatywny wpływ na niemal każdy aspekt zdrowia i przekłada się na większą liczbę wizyt lekarskich, hospitalizacji, zwolnień chorobowych oraz wypisywanych recept. Może prowadzić do wielu poważnych konsekwencji zdrowotnych, w tym chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca, choroby układu krążenia, czy zaburzenia psychiczne. W związku z bezsennością rosną również koszty dla ubezpieczycieli i dla pracodawców – pracownik z zaburzeniami snu jest częściej nieobecny w pracy, spada jego efektywność oraz zaangażowanie. Tymczasem w Polsce średni czas oczekiwania na udział w grupie terapeutycznej refundowanej przez NFZ wynosi 6 miesięcy, a koszt terapii w gabinecie prywatnym, to średnio ok. 1000 PLN. Dlatego właśnie oferowana przez nas terapia może znacząco poprawić tę sytuację. U osób, które przeszły jej pełen cykl, czas zasypiania skraca się średnio aż o 44 proc., a nocne przebudzenia trwają aż o 45 proc. krócej tłumaczy dr Małgorzata Fornal-Pawłowska.
 
Według Amerykańskiej Akademii Medycyny Snu (AAMS) około 30 do 35 proc.  proc. populacji odczuwa przejściowe objawy bezsenności, częstość występowania krótkotrwałej bezsenności (poniżej 3 miesięcy) wśród dorosłych wynosi od 15 proc. do 20 proc., a pełny kliniczny zespół przewlekłej bezsenności (co najmniej 3 miesiące) występuje u około 10 proc. populacji[4].
______________________________________________________________________
Good Sleeper to naukowo sprawdzona aplikacja, która pozwala samodzielnie przejść przez program terapii poznawczo-behawioralnej na bezsenność (CBT-I), bez pomocy terapeuty. CBT-I jest zalecana jako podstawowy lek na bezsenność przez wiodące ośrodki badawcze. Niestety wielu pacjentów nie ma dostępu do tej sprawdzonej metody i przy pierwszych objawach bezsenności kierowanych jest na leczenie farmakologiczne. Good Sleeper koncentruje swoje działania na wypełnieniu tej wielkiej przepaści między wiedzą naukową a praktyką medyczną, tak aby każdy mógł mieć dostęp do złotego standardu leczenia bezsenności.
 
[1]    https://www.researchandmarkets.com/reports/5137778/global-digital-therapeutics-market-2020-2025-by#pos-0
[2]    https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33151330/
[3]    https://www.medrxiv.org/content/10.1101/2021.02.15.21249646v1
[4]    https://aasm.org/about/newsroom/
Doctor.One to pierwsza na świecie wirtualna przychodnia pozwalająca lekarzom na stworzenie i prowadzenie prywatnej praktyki lekarskiej w modelu subskrypcyjnym. Podstawą świadczonej opieki zdrowotnej są obchody lekarskie online, podczas których medycy przy pomocy czatu lub rozmowy telefonicznej odpowiadają na wiadomości od swoich pacjentów, lub kontaktują się z nimi, by sprawdzić postępy leczenia. Za pośrednictwem aplikacji mogą również zaplanować wizytę stacjonarną czy zlecić wykonanie badań.
W Doctor.One to lekarze zapraszają pacjentów, których chcą objąć opieką. Mają pełną kontrolę nad poświęcanym im czasem, a także zakresem i ceną abonamentu.

Nowatorski pomysł stojący za Doctor.One dostrzegli jurorzy konkursu Start-up Challenge 2022, towarzyszącego Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu, przyznając spółce tytuł laureata w kategorii Health & Biotechnology.

Jesteśmy na rynku niecałe pół roku, a już z Doctor.One korzystają lekarze ponad 30 specjalizacji – od medycyny rodzinnej i pediatrii, przez ginekologię oraz alergologię, po endokrynologię, hematologię czy neonatologię. Zarówno od medyków, jak i pacjentów otrzymaliśmy pozytywny feedback na temat naszego modelu stałej opieki zdrowotnej, opartej na bezpośredniej relacji z zaufanym lekarzem. Co więcej, nasze dane pokazują, że już po miesiącu współpracy z nami przychody niektórych lekarzy wzrastają nawet o 20 proc. przy zachowaniu podobnej liczby godzin pracy. Dzięki zwiększeniu decyzyjności lekarzy w kontekście czasu jaki poświęcają pacjentom i formy kontaktu, są oni w stanie efektywniej zarządzić swoim cennym czasem, jednocześnie zapewniając unikalną na rynku ciągłość opieki  – mówi Tomasz Rudolf, CEO Doctor.One.

Ogromny potencjał Doctor.One docenił renomowany berliński fundusz VC Atlantic Labs, inwestujący w spółki będące w fazie pre-seed i seed. Do tej pory Atlantic Labs zainwestował w ponad 130 spółek o globalnym potencjale, m.in. Soundcloud, Zenjob, Clue, Choco, GetYourGuide czy Omio.

Model opieki polegający na płaceniu za pojedyncze wizyty jest przestarzały i prowadzi do gorszej dostępności świadczeń zdrowotnych. Unikalne podejście Doctor.One umożliwia pacjentom pozostawanie z zaufanymi lekarzami w bliższej relacji i zwiększa liczbę usług zdrowotnych, świadczonych online lub za pośrednictwem telefonu, tym samym pozytywnie wpływając na wydolność systemu oraz wygodę pacjentów. Cieszymy się, że możemy wesprzeć zespół w jego misji, którą jest zapewnienie dostępu do aplikacji pacjentom na całym świecie – tłumaczy Daniel Niemi, dyrektor w Atlantic Labs.

W Doctor.One ponownie zainwestował również Movens Capital, znany z kilkudziesięciu inwestycji w regionie CEE, m.in. w Vue Storefront, Packhelp czy StethoMe. Fundusz jako pierwszy uwierzył w ambitną wizję startupu – w rundzie pre-seed wyłożył 2 mln PLN.

Pozyskane fundusze pozwolą nam rozpocząć ekspansję na europejskie rynki. Planujemy również dalszy rozwój aplikacji, tak aby była ona w jak największym stopniu dopasowana do potrzeb lekarzy i pacjentów, a także realiów lokalnych rynków zdrowia. Aby zrealizować nasze ambicje, zamierzamy do końca roku podwoić wielkość naszego zespołu – dodaje Maciej Malenda, współzałożyciel i COO Doctor.One.

Obecnie Doctor.One rozbudowuje aplikację i w związku z tym rekrutuje programistów. W ostatnim czasie jako Chief Technology Officer do spółki dołączył Jan Namedyński. Wcześniej był on m.in. Head of Global Digital Innovation Lab w Avon oraz CTO w Spark & Mortar, inkubatorze nowych biznesów grupy USP.

W najbliższym czasie uruchomimy nową funkcję w aplikacji – konta rodzinne, będącą odpowiedzią na potrzeby głównie lekarzy rodzinnych, pediatrów i geriatrów. Dzięki nim jeden specjalista będzie mógł objąć opieką całą rodzinę. Jesteśmy również w trakcie negocjowania umowy na stałą współpracę z siecią laboratoriów, co ułatwi proces wystawiania skierowań na badania i ich realizacji – mówi Jan Namedyński, CTO Doctor.One.

Dane „Digital Health Global Market Report 2022” pokazują, że globalny rynek digitalowej opieki zdrowotnej w 2021 r. był wart ponad 201 mld USD i zgodnie z prognozami w 2022 r. osiągnie wartość blisko 253 mld USD przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 25,5 proc. (CARG). Autorzy raportu przewidują również, że rynek będzie rósł w tempie 24 proc. (CARG) rocznie, osiągając wartość blisko 597 mld USD w 2026 r.

źródło: komunikat