Medicalpress
Jeżeli nie zostaną podjęte środki zaradcze, w ciągu najbliższych 25 lat na choroby wywołane patogenami odpornymi na dostępne leki drobnoustrojowe może umrzeć niemal 40 mln osób i pośrednio przyczynić się do kolejnych 169 mln zgonów. – Prognozy są coraz mniej optymistyczne. Wynika to nie tylko z samego szerzenia się oporności, ale również „starzenia się” społeczeństwa – mówi dr n. med. Artur Drzewiecki, specjalista mikrobiologii lekarskiej ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
Periodyk „The Lancet” opublikował niepokojące prognozy dotyczące lekooporności. W przypadku braku szybkiej reakcji, grozi nam wzmożona liczba zgonów wskutek odporności patogenów na leki – do 1,91 mln rocznie, a zgonów związanych z tym zjawiskiem – do 8,22 mln rocznie.

Cytowana przez Agencję Reutera Dame Sally Davies, członkini Międzyagencyjnej Grupy Koordynacyjnej ONZ ds. Odporności na Środki Przeciwdrobnoustrojowe stwierdziła: – (…) świat stoi w obliczu nadzwyczajnej sytuacji antybiotykowej, która pociąga za sobą niszczycielskie koszty ludzkie dla rodzin i społeczności na całym świecie.  

Wzrost lekooporności – prognozy mało optymistyczne  
Niestety jak dotąd w kolejnych analizach prognozy są coraz mniej optymistyczne. Przykładowo w badaniach z 2014 roku ustalono, że liczba zgonów powiązanych bezpośrednio z wieloopornymi szczepami wyniesie kilkanaście milionów do 2050 roku – tłumaczy w rozmowie z Medicalpress, dr n. med. Artur Drzewiecki, specjalista mikrobiologii lekarskiej ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, i dodaje: – Wynika to nie tylko z samego szerzenia się oporności, ale również „starzenia się” społeczeństwa w krajach rozwiniętych, paradoksalnie postępu w medycynie (potrafi utrzymać przy życiu coraz więcej pacjentów z obciążeniami, a oni stanowią z kolei cel dla bakterii) oraz masowego pojawienia się oporności w krajach rozwijających się [NDM (New Delhi metallo-β-lactamase), jak nazwa wskazuje został wykryty w Indiach].

Zagrożone są zwłaszcza osoby starsze
Jak wskazują badacze, liczba zgonów wśród osób 70+ wzrosła w latach 1990 – 2021 o ponad 80 proc. i taki stan ma się według prognoz utrzymywać. Ponadto dotknie on w nieproporcjonalnie silny sposób kraje o niskich i średnich dochodach. Najwyższe wskaźniki śmierci mających związek przyczynowy z opornością na antybiotyki odnotowywany jest w Afryce Subsaharyjskiej oraz Azji Południowej – mowa tutaj zwłaszcza o opornej na leczenie gruźlicy.

Dlaczego rośnie lekooporność?  
Najprościej, drobnoustroje walczą o życie, a w tym są mistrzami – mówi dr Artur Drzewiecki. – W końcu asteroida, która zniszczyła dinozaury bakteriom specjalnie nie zaszkodziła. A poważniej i szerzej – z punktu widzenia przetrwania mikroorganizmów leki przeciwinfekcyjne, to nie jest jakieś specjalne zagrożenie, bo z różnymi substancjami chemicznymi w środowisku musiały i muszą sobie radzić. Bakterie są skrajnie plastyczne genetycznie i potrafią „wymieniać się” gotowymi genami. Ponadto my też im pomagamy niewłaściwie stosując leki – już od kilkudziesięciu lat wiadomo, jak nie stosować antybiotyków, a dalej często niewiele się zmieniło i powszechnie błędy powielamy.

Zatrzymać tendencję wzrostową lekooporności
Jak wskazuje dr Artur Drzewiecki, autorzy analizy zaproponowali przede wszystkim szeroko pojętą poprawę jakości opieki zdrowotnej, przy czym nie zdefiniowali zaleceń ogólnoświatowych, raczej pozostawili to na szczeblu lokalnym. Można to interpretować jako właściwe stosowanie antybiotyków, ale nie tylko. Ponadto jako specyficzne działanie podali poprawę dostępności nowych leków skutecznych wobec najgroźniejszych mechanizmów oporności.


Autor: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress
Angina to ostre zapalenie migdałków podniebiennych oraz błony śluzowej gardła, charakteryzujące się specyficznymi objawami i często wymagające leczenia antybiotykiem. Choroba ta może dotknąć każdego, niezależnie od wieku. O jej objawach, przyczynach oraz metodach leczenia mówi lek. Dominika Hanusek, American Heart of Poland.
Angina jest chorobą zakaźną wywoływaną przez drobnoustroje, najczęściej przez paciorkowce z grupy A (Streptococcus pyogenes). Drobnoustroje te mogą przenosić się z osoby chorej na zdrową drogą kropelkową – poprzez kaszel, kichanie czy bliski kontakt. Z tego względu, w miejscach o dużym skupisku osób, jak szkoły czy biura, angina może szybko się rozprzestrzeniać.

Zaczyna się od bólu gardła
– Początek choroby jest zazwyczaj nagły i intensywny. Najbardziej charakterystycznym objawem jest silny ból gardła, który utrudnia przełykanie i często promieniuje w kierunku uszu. Do innych typowych objawów anginy należą: wysoka gorączka, często przekraczająca 38°C, dreszcze, powiększone i bolesne węzły chłonne szyi oraz podżuchwowe, złe samopoczucie, ból głowy i ogólne osłabienie, które może przypominać objawy przeziębienia – mówi lek. Dominika Hanusek, American Heart of Poland.

Antybiotyk i odpoczynek
– Anginy nie można bagatelizować, ponieważ jej powikłania mogą być groźne, obejmując m.in. ropnie okołomigdałkowe, gorączkę reumatyczną czy kłębuszkowe zapalenie nerek. Właściwe rozpoznanie i leczenie są kluczowe – przestrzega ekspertka American Heart of Poland. Leczenie anginy zwykle wymaga zastosowania antybiotyków, szczególnie penicyliny lub jej pochodnych. Dodatkowo, zaleca się odpoczynek, nawadnianie organizmu oraz zażywanie leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych.

Latem też można zachorować!
Choć angina kojarzy się głównie z chłodniejszymi porami roku, to latem również możemy na nią zachorować. – Podczas gorących dni naczynia krwionośne w gardle rozszerzają się, a spożywanie zimnych napojów czy lodów powoduje ich nagły skurcz i ochłodzenie tkanek. Taki stan sprzyja osłabieniu mechanizmów obronnych śluzówki gardła, która staje się bardziej podatna na atak drobnoustrojów. Dodatkowo, bakterie naturalnie obecne w jamie ustnej mogą łatwiej penetrować tkanki gardła i wywoływać stan zapalny – podkreśla lek. Dominika Hanusek.

Zadbaj o gardło
Angina to poważna choroba, której nie można lekceważyć. Szybkie rozpoznanie i odpowiednie leczenie są kluczowe dla uniknięcia groźnych powikłań. Dbając o zdrowie gardła, szczególnie latem, warto unikać nagłych zmian temperatur oraz dbać o higienę, aby zminimalizować ryzyko zakażenia. – W przypadku wystąpienia objawów anginy, niezwłoczna konsultacja z lekarzem jest konieczna, aby wdrożyć odpowiednie leczenie i szybko wrócić do zdrowia – puentuje ekspertka American Heart of Poland.
 
 
źródło: AHOP
Ubiegłoroczny sezon infekcji wirusowych, w porównaniu z poprzednimi, był wyjątkowo długi oraz intensywny. Wirusowe zapalenia gardła, krtani oraz zatok przynosowych wiodły prym w liczbie wizyt lekarskich w POZ w sezonie jesienno-zimowym.  Pacjenci z infekcjami dróg oddechowych zgłaszali się nawet w okresie późnej wiosny, czy początków lata, co w poprzednich sezonach było rzadkością. – podsumowuje Profesor Agnieszka Mastalerz – Migas, Konsultant Krajowa Medycyny Rodzinnej.  
Nowe narzędzia diagnostyczne w POZ wspierają zaufanie pacjentów do leczenia objawowego i przeciwzapalnego
 
Od lipca 2022 roku, po raz pierwszy w POZ, możliwe było bezpłatne wykonanie szybkich testów CRP dla pacjentów do ukończenia 6 roku życia oraz Strep-testów niezależnie od wieku. Od stycznia 2023 roku podjęto decyzję o finansowaniu tzw. testów combo, czyli testów antygenowych służących do diagnostyki COVID-19, grypy oraz wirusa RSV. Niewątpliwie narzędzia te ułatwiły codzienną pracę w podstawowej opiece zdrowotnej. Umożliwiły diagnostykę różnicową nie tylko pomiędzy infekcją bakteryjną a wirusową, ale także rozróżnienie COVID-19, grypy czy też RSV, których obraz kliniczny może być bardzo zbliżony.

„Ukazanie pacjentowi dodatniego wyniku testu po pierwsze wpływało pozytywnie na budowanie zaufania na linii pacjent-lekarz oraz stanowiło obiektywne potwierdzenie etiologii wirusowej schorzenia. Dzięki temu pacjenci wykazywali większą tolerancję dotyczącą czasu leczenia oraz zrozumienia swojej choroby. Wydaje się również, że określenie etiologii choroby utwierdzało w przekonaniu pacjenta o skuteczności i zasadności leczenia objawowego, a leczenie przyczynowe (leki przeciwwirusowe, antybiotykoterapia) zarezerwowano jedynie w razie określonych wskazań.– ocenia doktor Jacek Krajewski, Prezes Porozumienia Zielonogórskiego.
 
Leczenie objawowe wirusowego zapalenia gardła – aktualne wytyczne.[1]
 
Najczęstszymi drobnoustrojami wywołującymi ostre zapalenie gardła i  migdałków podniebiennych są wirusy.  Odpowiadają one za 90-95% przypadków tej choroby u dorosłych. Leczenie takich infekcji powinno być objawowe i przeciwzapalne. Nie ma podstaw do stosowania antybiotyków, które są skuteczne jedynie w przypadku infekcji bakteryjnych.

Zgodnie z wytycznymi w ostrym zapaleniu gardła i migdałków podniebiennych stosujemy leczenie objawowe:
Łagodzenie bólu gardła i stanu zapalnego miejscowo
Łagodzenie dolegliwości bólowych i gorączki
W przypadku braku skuteczności jednego z nich można je stosować naprzemiennie
 
Dodatkowo w leczeniu objawowym możemy zastosować:
Niezbędna edukacja, że antybiotyk nie „jest na wszystko”.
 
Eksperci/Lekarze zwracają uwagę, że w Polsce nadal pokutuje mit/stereotyp, że antybiotykiem można leczyć infekcje powszechnie nazywane przeziębieniem, które mają podłoże wirusowe Potwierdzają to wyniki badania świadomości przeprowadzone przez Ipsen na zlecenie Reckitt:
– co 4 badany niesłusznie/ błędnie uważa, że infekcje wywołaną wirusami należy leczyć antybiotykiem
– 35 % osób stosowało antybiotyk do leczenia infekcji infekcji gardła bez zalecenia lekarza.
 
 
Profesor Agnieszka Mastalerz – Migas podkreśla, że „antybiotyk przyjmowany przy infekcji wirusowej nie dość że nie zadziała, to wpłynie jedynie negatywnie na nasze  zdrowie, niszcząc florę bakteryjną.”

Reckitt jako właściciel marki najbardziej zaufanej[2] w obszarze leczenia górnych dróg oddechowych, której celem jest m.in. poprawa standardów samoleczenia oraz ochrona antybiotyków prowadzi działania edukacyjne skierowane zarówno do profesjonalistów medycznych, jak i pacjentów „Antybiotykooporność jest poważnym wyzwaniem globalnym, Polska znajduje się w negatywnej czołówce państw europejskich, gdzie antybiotyki są nadużywane, dlatego  edukację w tym zakresie uznajemy za kluczową/niezwykle istotną. W tym roku przygotowaliśmy koncepcję wizualną, która, mamy nadzieję, dotrze do wielu osób, zwracając ich uwagę na problem – mówi Inga Songin, Regional Marketing Director Reckitt.  
 
[1] Diagnostyka i leczenie wybranych infekcji oraz stanów zapalnych dróg oddechowych. Wytyczne dla lekarzy POZ – Andrzej M. Fal, Mateusz Babicki, Eliza Brożek-Mądry, Paweł Dobrzyński, Ewa Jaźwińska-Tarnawska, Piotr Karniej, Ernest Kuchar, Agnieszka Mastalerz-Migas, Piotr Rzymski, Anna Wiela-Hojeńska
[2] IPSOS, Strepsils Poland Brand Equity, 04.2022
źródło: enmedica

O tym, jak groźnym stanem jest sepsa słyszał niemal każdy. Według zatrważających statystyk WHO, na świecie średnio co 3 sekundy umiera jedna osoba właśnie z tego powodu. Nie jest więc nadużyciem stwierdzenie, iż jest to jeden z najpoważniejszych problemów XXI wieku, bowiem wyniki badań epidemiologicznych dowodzą, że rocznie na świecie na sepsę zapada blisko 49 mln osób, z czego połowa to małe dzieci. Problemem jest jednak nie tylko sama sepsa, ale sposób, w jaki system ochrony zdrowia się z nią zmaga.

Czytając te dane, na myśl od razu przychodzi pytanie, ile z tych przypadków dotyczy naszego kraju? I tu pojawia się problem, bowiem w Polsce nie istnieje krajowy rejestr zapadalności na sepsę. Stąd też zapobieganie i zwalczanie jest wyjątkowo trudne. Sepsa to nieprawidłowa i niekontrolowana odpowiedź organizmu na zakażenie. Niekontrolowana pod względem siły uszkodzenia narządów oraz szybkości rozwoju objawów tej niewydolności. Krajowy rejestr ma tu więc kluczowe znaczenie, bowiem to dzięki niemu możliwe jest uzyskanie wiarygodnych analiz epidemiologicznych, dotyczących sepsy w Polsce, które pozwoliłyby na ocenę efektywności rozpoznawania sepy i skuteczności jej leczenia.
W przypadku sepsy, reakcja obronna organizmu dosłownie wymyka się spod kontroli i może być tak gwałtowna, że pacjent rozwinie w ciągu kilkudziesięciu minut wstrząs septyczny i ciężką niewydolność wielonarządową, co może prowadzić do śmierci z powodu nieodwracalnych zmian w organizmie  i braku odpowiedzi na zastosowane leczenie – tłumaczy prof. Katarzyna Dzierżanowska-Fangrat, lekarz, mikrobiolog, kierownik Zakładu Mikrobiologii i Immunologii Klinicznej Instytutu „Pomnik- Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie. – Dlatego ważne jest wczesne rozpoznanie i wdrożenie postępowania określonego w wytycznych Surviving Sepsis Campaign, w myśl których wczesne rozpoznanie i natychmiastowe rozpoczęcie skutecznego leczenia są kluczowe w walce z wysoką śmiertelnością w sepsie i wstrząsie septycznym – podkreśla.

Nie ma jednego zestawu „typowych” objawów sepsy

Aby jednak tak mogło się stać, potrzebna jest właściwa i szybka diagnostyka mikrobiologiczna. W momencie podejrzenia sepsy, lekarz w sposób empiryczny wprowadza antybiotyk, ale żeby leczenie było jak najbardziej skuteczne, niezbędne jest wykonanie szeregu badań mikrobiologicznych (w tym posiewu krwi pacjenta), które dadzą finalną odpowiedź, z jakiego rodzaju drobnoustrojami (bakteriami, grzybami czy wirusami) walczy organizm. Tylko po ustaleniu, co jest przyczyną sepsy możliwe jest zastosowanie najbardziej efektywnej terapii.
Sepsę rozpoznaję się w oparciu o wiele przesłanek i badań. Nie ma typowych objawów sepsy. Żaden objaw sepsy nie jest dla niej w 100 proc. typowy. Rozpoznanie stawia się na podstawie całości obrazu klinicznego, tj. objawów, jakie zgłasza / prezentuje pacjent (np. gorączka, dreszcze, duszność, przyspieszona czynność serca, blada, zasiniona, zimna lub  spocona skóra, zatrzymanie oddawania moczu, zaburzenia świadomości, bardzo złe samopoczucie), badania przedmiotowego oraz wyników badań laboratoryjnych i obrazowych – dodaje prof. Dzierżanowska-Fangrat.
Na sepsę może  wskazywać nietypowa odpowiedź organizmu na zastosowane leczenie, np. brak spadku gorączki mimo stosowania leków przeciwgorączkowych lub pogorszenie stanu pacjenta w przebiegu zakażenia, które zamiast ustępować, ulega nasileniu. Dlatego tak ważna jest diagnostyka.

Sprzęt od WOŚP już wkrótce pomoże szpitalnym laboratoriom

Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia analizowanych przez NIK wynika, że liczba dorosłych hospitalizowanych w Polsce z powodu sepsy wynosi około 20 tys. rocznie. Eksperci podkreślają jednak zgodnie, że wartość ta z pewnością jest niedoszacowana, ze wspomnianych powodów właśnie. Stąd też Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy  zagrała w tym roku na rzecz wprowadzenia nowoczesnej diagnostyki mikrobiologicznej do szpitali w całej Polsce. Akcja spotkała się tradycyjnie z fantastycznym odzewem, co przełożyło się na rekordową zbiórkę 243 259 387,25 zł, czyli ponad 13,5 mln zł więcej niż przed rokiem. Teraz te środki zostaną przeznaczone na zakup sprzętu do laboratoriów mikrobiologicznych w szpitalach w całej Polsce zgodnie ze zgłoszonym przez nie zapotrzebowaniem.

Laboratorium mikrobiologiczne nie w każdym szpitalu

Całodobowy dostęp do diagnostyki mikrobiologicznej wbrew pozorom nie jest standardem wszystkich polskich szpitali. Obecnie jednak dostępne są szybkie i wiarygodne narzędzia diagnostyczne, które potrafią znacznie przyspieszyć diagnostykę mikrobiologiczną sepsy skracając ją z kilku dni, do jednej doby, a czasami nawet kilkunastu godzin. To między innymi zakup takich rozwiązań eksperci wskazują jako realną szansę zwiększającą  możliwość uratowania życia wielu pacjentów. 
    Sepsa jest stanem zagrożenia życia, dlatego szybka identyfikacja mikroorganizmu i określenie jego lekowrażliwości, są kluczem do włączenia najlepiej „dopasowanego” leku przeciwdrobnoustrojowego oraz do powodzenia leczenia – podkreśla prof. Dzierżanowska-Fangrat. 

Leczenie przeciwdrobnoustrojowe jest skuteczne wtedy, gdy jest właściwie dobrane. Dlatego więc diagnostyka mikrobiologiczna w szpitalu jest tak kluczowa. Wierzymy, że dzięki sprzętowi zakupionemu przez WOŚP możliwość szybszego wdrożenia najskuteczniejszego leczenia, pomoże ocalić życie wielu pacjentów, dlatego tegoroczny finał był tak istotny z punktu widzenia nas wszystkich
– podsumowuje prof. mikrobiolog.
ródło: Biuro Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”

O tym, jak groźnym stanem jest sepsa słyszał niemal każdy. Według zatrważających statystyk WHO, na świecie średnio co 3 sekundy umiera jedna osoba właśnie z tego powodu. Nie jest więc nadużyciem stwierdzenie, iż jest to jeden z najpoważniejszych problemów XXI wieku, bowiem wyniki badań epidemiologicznych dowodzą, że rocznie na świecie na sepsę zapada blisko 49 mln osób, z czego połowa to małe dzieci. Problemem jest jednak nie tylko sama sepsa, ale sposób, w jaki system ochrony zdrowia się z nią zmaga.

Czytając te dane, na myśl od razu przychodzi pytanie, ile z tych przypadków dotyczy naszego kraju? I tu pojawia się problem, bowiem w Polsce nie istnieje krajowy rejestr zapadalności na sepsę. Stąd też zapobieganie i zwalczanie jest wyjątkowo trudne. Sepsa to nieprawidłowa i niekontrolowana odpowiedź organizmu na zakażenie. Niekontrolowana pod względem siły uszkodzenia narządów oraz szybkości rozwoju objawów tej niewydolności. Krajowy rejestr ma tu więc kluczowe znaczenie, bowiem to dzięki niemu możliwe jest uzyskanie wiarygodnych analiz epidemiologicznych, dotyczących sepsy w Polsce, które pozwoliłyby na ocenę efektywności rozpoznawania sepy i skuteczności jej leczenia.
W przypadku sepsy, reakcja obronna organizmu dosłownie wymyka się spod kontroli i może być tak gwałtowna, że pacjent rozwinie w ciągu kilkudziesięciu minut wstrząs septyczny i ciężką niewydolność wielonarządową, co może prowadzić do śmierci z powodu nieodwracalnych zmian w organizmie  i braku odpowiedzi na zastosowane leczenie – tłumaczy prof. Katarzyna Dzierżanowska-Fangrat, lekarz, mikrobiolog, kierownik Zakładu Mikrobiologii i Immunologii Klinicznej Instytutu „Pomnik- Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie. – Dlatego ważne jest wczesne rozpoznanie i wdrożenie postępowania określonego w wytycznych Surviving Sepsis Campaign, w myśl których wczesne rozpoznanie i natychmiastowe rozpoczęcie skutecznego leczenia są kluczowe w walce z wysoką śmiertelnością w sepsie i wstrząsie septycznym – podkreśla.

Nie ma jednego zestawu „typowych” objawów sepsy

Aby jednak tak mogło się stać, potrzebna jest właściwa i szybka diagnostyka mikrobiologiczna. W momencie podejrzenia sepsy, lekarz w sposób empiryczny wprowadza antybiotyk, ale żeby leczenie było jak najbardziej skuteczne, niezbędne jest wykonanie szeregu badań mikrobiologicznych (w tym posiewu krwi pacjenta), które dadzą finalną odpowiedź, z jakiego rodzaju drobnoustrojami (bakteriami, grzybami czy wirusami) walczy organizm. Tylko po ustaleniu, co jest przyczyną sepsy możliwe jest zastosowanie najbardziej efektywnej terapii.
Sepsę rozpoznaję się w oparciu o wiele przesłanek i badań. Nie ma typowych objawów sepsy. Żaden objaw sepsy nie jest dla niej w 100 proc. typowy. Rozpoznanie stawia się na podstawie całości obrazu klinicznego, tj. objawów, jakie zgłasza / prezentuje pacjent (np. gorączka, dreszcze, duszność, przyspieszona czynność serca, blada, zasiniona, zimna lub  spocona skóra, zatrzymanie oddawania moczu, zaburzenia świadomości, bardzo złe samopoczucie), badania przedmiotowego oraz wyników badań laboratoryjnych i obrazowych – dodaje prof. Dzierżanowska-Fangrat.
Na sepsę może  wskazywać nietypowa odpowiedź organizmu na zastosowane leczenie, np. brak spadku gorączki mimo stosowania leków przeciwgorączkowych lub pogorszenie stanu pacjenta w przebiegu zakażenia, które zamiast ustępować, ulega nasileniu. Dlatego tak ważna jest diagnostyka.

Sprzęt od WOŚP już wkrótce pomoże szpitalnym laboratoriom

Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia analizowanych przez NIK wynika, że liczba dorosłych hospitalizowanych w Polsce z powodu sepsy wynosi około 20 tys. rocznie. Eksperci podkreślają jednak zgodnie, że wartość ta z pewnością jest niedoszacowana, ze wspomnianych powodów właśnie. Stąd też Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy  zagrała w tym roku na rzecz wprowadzenia nowoczesnej diagnostyki mikrobiologicznej do szpitali w całej Polsce. Akcja spotkała się tradycyjnie z fantastycznym odzewem, co przełożyło się na rekordową zbiórkę 243 259 387,25 zł, czyli ponad 13,5 mln zł więcej niż przed rokiem. Teraz te środki zostaną przeznaczone na zakup sprzętu do laboratoriów mikrobiologicznych w szpitalach w całej Polsce zgodnie ze zgłoszonym przez nie zapotrzebowaniem.

Laboratorium mikrobiologiczne nie w każdym szpitalu

Całodobowy dostęp do diagnostyki mikrobiologicznej wbrew pozorom nie jest standardem wszystkich polskich szpitali. Obecnie jednak dostępne są szybkie i wiarygodne narzędzia diagnostyczne, które potrafią znacznie przyspieszyć diagnostykę mikrobiologiczną sepsy skracając ją z kilku dni, do jednej doby, a czasami nawet kilkunastu godzin. To między innymi zakup takich rozwiązań eksperci wskazują jako realną szansę zwiększającą  możliwość uratowania życia wielu pacjentów. 
    Sepsa jest stanem zagrożenia życia, dlatego szybka identyfikacja mikroorganizmu i określenie jego lekowrażliwości, są kluczem do włączenia najlepiej „dopasowanego” leku przeciwdrobnoustrojowego oraz do powodzenia leczenia – podkreśla prof. Dzierżanowska-Fangrat. 

Leczenie przeciwdrobnoustrojowe jest skuteczne wtedy, gdy jest właściwie dobrane. Dlatego więc diagnostyka mikrobiologiczna w szpitalu jest tak kluczowa. Wierzymy, że dzięki sprzętowi zakupionemu przez WOŚP możliwość szybszego wdrożenia najskuteczniejszego leczenia, pomoże ocalić życie wielu pacjentów, dlatego tegoroczny finał był tak istotny z punktu widzenia nas wszystkich
– podsumowuje prof. mikrobiolog.
ródło: Biuro Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”

Antybiotyki to leki, które mogą wywołać sporo szkody lub nie zadziałać, jeśli nie będziemy ściśle przestrzegać określonych zasad w trakcie ich zażywania. Dowiedz się, jak prawidłowo postępować w trakcie i po antybiotykoterapii. Im precyzyjniej dobierzemy antybiotyk, tym mniejsze jest ryzyko niepowodzenia leczenia. Z tego powodu antybiotyki powinniśmy stosować wyłącznie na zlecenie i ściśle zgodnie z zaleceniami lekarza: ani krócej ani dłużej.
Antybiotyki są lekami stosowanymi w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych, ułatwiając organizmowi ich opanowanie. Medycyna dysponuje niemal 200 medykamentami z tej grupy. Niektóre z nich mogą być stosowane w leczeniu wielu chorób, niektóre działają wyłącznie na jeden, konkretny szczep bakterii. Używane są także profilaktycznie, np. przed zabiegami chirurgicznymi i w profilaktyce bakteryjnego zapalenia wsierdzia. Obecnie za antybiotyki uznaje się również chemioterapeutyki, czyli substancje wytworzone przez człowieka metodami chemicznymi.

Im precyzyjniej dobierzemy antybiotyk, tym mniejsze jest ryzyko niepowodzenia leczenia. Z tego powodu antybiotyki powinniśmy stosować wyłącznie na zlecenie i ściśle zgodnie z zaleceniami lekarza: ani krócej ani dłużej.

Częstym błędem jest przerywanie antybiotykoterapii przez pacjenta, gdy tylko poprawi się jego ogólne samopoczucie. Niestety, może to doprowadzić do przykrych konsekwencji – infekcja może nie zostać do końca wyleczona, co może skutkować jej groźniejszym nawrotem. Takie działanie indukuje też  zjawisko antybiotykooporności, gdyż bakterie, które nie zginą, chcąc przeżyć wytwarzają mechanizmy oporności na stosowany lek i na dodatek ten „sposób” ratowania siebie mogą sobie przekazywać – wyjaśnia Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Antybiotyki a posiłki

Z uwagi na substancje w nich zawarte antybiotyki mogą różnie reagować z pokarmami. W związku z tym niektórych antybiotyków wręcz nie należy łączyć z pokarmem lub innymi lekami, ponieważ dochodzi do utrudnienia ich wchłaniania z przewodu pokarmowego. Zaleca się więc zażywanie ich co najmniej godzinę przed jedzeniem lub dwie godziny po posiłku. Przykładami takich interakcji mogą być np.:

Są też antybiotyki, które należy zażywać w trakcie posiłku. Dlatego zanim rozpoczniesz terapię, przeczytaj fragment z ulotki dołączonej do każdego leku, jak należy go stosować.


Leki popijaj wyłącznie wodą

Antybiotyków, podobnie jak i zdecydowanej większości innych leków, nie należy popijać sokami, mlekiem lub jogurtem czy kefirem. Zawarty w tych ostatnich wapń może hamować działanie niektórych antybiotyków (np. tetracyklin). Także napoje zawierające kofeinę (kawa, herbata, cola), źle wpływają na proces wchłaniania leków. Przyjmując je doustnie należy zawsze popijać leki wyłącznie wodą.


Podczas trwania antybiotykoterapii odstaw alkohol

Alkohol osłabia działanie wielu antybiotyków, a także cały organizm i dlatego wolniej wracamy do zdrowia. Dodatkowo może nasilać niektóre dolegliwości, które są niegroźne, jednak wpisują się w zakres działań niepożądanych – np. nudności, osłabienie czy zawroty głowy.

Alkohol w połączeniu z antybiotykami może także doprowadzić do tzw. reakcji disulfiramowej, czyli nietolerancji alkoholu, która może powodować takie objawy jak spadek ciśnienia tętniczego, duszności, kołatanie serca,  czy nadmierną potliwość – wyjaśnia internistka.


Antybiotyk należy brać zawsze o tej samej godzinie

Skuteczność antybiotyku uzależniona jest od odpowiedniego stężenia w tkankach, które musi być utrzymywane przez określony czas, dlatego bardzo istotne jest przyjmowanie antybiotyków w regularnych, ściśle określonych odstępach czasu. Te informacje znajdziesz również w ulotce, ale lekarz może zlecić inne dawkowanie (np. większymi dawkami czy częściej).


Doprowadź zalecaną antybiotykoterapię do końca

Jeśli antybiotyk jest dobrze dobrany, poprawa zdrowia następuje szybko, już po 2-4 dniach. To nie jest sygnał, że leki te można odstawić, bo objawy choroby się cofnęły. Antybiotyki trzeba brać tak długo, jak zalecił to lekarz. W przeciwnym razie z jednej strony narażamy się na powrót infekcji, często o cięższym przebiegu, w której trzeba będzie zastosować inny antybiotyk, a z drugiej odstawienie antybiotyku zbyt wcześnie jest niczym innym niż hodowanie bakterii opornych na ten konkretny antybiotyk (nie będzie dla tych bakterii szkodliwy. Mało tego, że u nas już ten antybiotyk nie zadziała, to na dodatek istnieje ryzyko, że opornymi szczepami zarazimy innych, którzy również będą mieli węższe możliwości antybiotykoterapii.


Liczy się właściwe dobranie antybiotyku do konkretnej infekcji

Antybiotyki stosuje się w leczeniu infekcji bakteryjnych (w zakażeniach grzybiczych, znacznie rzadszych, stosowane są mykotyki, choć przy niektórych infekcjach skuteczne są też antybiotyki, działające na bakterie „współópracujące” z grzybem).

Często, zanim rozpocznie się antybiotykoterapię, pobierany jest posiew materiału od chorego (np. krwi, moczu, wymazu z gardła), aby określić, jaka bakteria jest odpowiedzialna za zakażenie i jaka jest jej wrażliwość na antybiotyki. Czasem jednak nie ma na to czasu albo po prostu nie jest to potrzebne, bo lekarz dobiera antybiotyk zgodnie z wiedzą, jakiego rodzaju drobnoustroje odpowiedzialne są za konkretne infekcje w danym sezonie.

W niektórych schorzeniach antybiotyki stosuje się przez bardzo długi czas. W takich przypadkach lekarz zwykle zleca okresowo badania krwi i moczu, by sprawdzić, czy nie doszło do działań niepożądanych.


Wpływ antybiotyków na mikroflorę i substancje osłonowe

Wpływ na określony szczep bakterii, niezależnie od tego, czy są one dla nas korzystne lub szkodliwe, jest uzależniony od spektrum działania antybiotyków. Im precyzyjniejszy ich dobór, tym większa szansa, że doprowadzą one tylko do niszczenia drobnoustrojów chorobotwórczych. To także jeden z powodów, dla którego nie powinniśmy stosować antybiotyków, które pozostały w naszej apteczce po pokonaniu innej infekcji – wyjaśnia Joanna Pietroń.

Antybiotyków nie bierzemy „na wszelki wypadek”, zaleca się je tylko, gdy są absolutnie konieczne. Mogą one, oprócz eliminowania chorobotwórczych bakterii, niszczyć również drobnoustroje stanowiące florę naturalną (fizjologiczną), które chronią człowieka przed różnymi zakażeniami bakteriami potencjalnie chorobotwórczymi. Niekorzystnym następstwem antybiotykoterapii może też być usuwanie naturalnej jelitowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, na którą składają się liczne szczepy bakteryjne, zwłaszcza bakterii beztlenowych. Są one barierą dla bakterii chorobotwórczych, odgrywają rolę w metabolizmie różnych substancji w przewodzie pokarmowym i wytwarzają witaminy.

Dlatego, szczególnie wtedy, gdy zażywamy antybiotyk o szerokim spektrum działania, należy zadbać o te „dobre” drobnoustroje – przede wszystkim za pomocą diety (bogatej w błonnik, witaminy i szczepy bakterii znajdujących się w produktach fermentowanych – takich jak jogurty czy kiszonki). Lekarz może doradzić także probiotyk do kupienia w aptece. Warto dopytać, kiedy przyjmować zarówno naturalne probiotyki, takie jak jogurt, jak i te kupowane w aptece – najczęściej pomiędzy przyjęciem leku i probiotyku musi upłynąć odpowiedni czas – nawet kilka godzin.


W zakażeniach wirusowych antybiotyk nie pomaga

W infekcjach wirusowych leczenie antybiotykami nie ma sensu, ponieważ wirusy nie są wrażliwe na antybiotyki. Antybiotykiem nie leczymy więc np. przeziębienia czy grypy. Grypa jest infekcją wirusową, podobnie jak większość przeziębień z katarem i kaszlem.

Nawet bardzo złe samopoczucie lub wysoka gorączka podczas infekcji wirusowej nie są żadnym uzasadnieniem do sięgnięcia po antybiotyk. Grypie można zapobiegać przez coroczne szczepienia i gdy jest wskazanie lekarskie zastosować, skuteczny lek przeciwko wirusowi grypy – przypominają specjaliści.

Dlaczego czasem jednak także w przypadku infekcji wirusowej zapisywany jest antybiotyk? Dzieje się tak wtedy, kiedy w trakcie wirusowej infekcji dochodzi do do rozwoju chorobotwórczych bakterii (tzw. nadważenia bakteryjnego).

Choć skuteczność antybiotyków jest bardzo duża ich nieodpowiednie i nadmierne stosowanie może przynieść odwrotny skutek tzn. powodować, że bakterie staną się na nie oporne tj. niewrażliwe.


Źródło: PAP

Antybiotyki to leki, które mogą wywołać sporo szkody lub nie zadziałać, jeśli nie będziemy ściśle przestrzegać określonych zasad w trakcie ich zażywania. Dowiedz się, jak prawidłowo postępować w trakcie i po antybiotykoterapii. Im precyzyjniej dobierzemy antybiotyk, tym mniejsze jest ryzyko niepowodzenia leczenia. Z tego powodu antybiotyki powinniśmy stosować wyłącznie na zlecenie i ściśle zgodnie z zaleceniami lekarza: ani krócej ani dłużej.
Antybiotyki są lekami stosowanymi w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych, ułatwiając organizmowi ich opanowanie. Medycyna dysponuje niemal 200 medykamentami z tej grupy. Niektóre z nich mogą być stosowane w leczeniu wielu chorób, niektóre działają wyłącznie na jeden, konkretny szczep bakterii. Używane są także profilaktycznie, np. przed zabiegami chirurgicznymi i w profilaktyce bakteryjnego zapalenia wsierdzia. Obecnie za antybiotyki uznaje się również chemioterapeutyki, czyli substancje wytworzone przez człowieka metodami chemicznymi.

Im precyzyjniej dobierzemy antybiotyk, tym mniejsze jest ryzyko niepowodzenia leczenia. Z tego powodu antybiotyki powinniśmy stosować wyłącznie na zlecenie i ściśle zgodnie z zaleceniami lekarza: ani krócej ani dłużej.

Częstym błędem jest przerywanie antybiotykoterapii przez pacjenta, gdy tylko poprawi się jego ogólne samopoczucie. Niestety, może to doprowadzić do przykrych konsekwencji – infekcja może nie zostać do końca wyleczona, co może skutkować jej groźniejszym nawrotem. Takie działanie indukuje też  zjawisko antybiotykooporności, gdyż bakterie, które nie zginą, chcąc przeżyć wytwarzają mechanizmy oporności na stosowany lek i na dodatek ten „sposób” ratowania siebie mogą sobie przekazywać – wyjaśnia Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Antybiotyki a posiłki

Z uwagi na substancje w nich zawarte antybiotyki mogą różnie reagować z pokarmami. W związku z tym niektórych antybiotyków wręcz nie należy łączyć z pokarmem lub innymi lekami, ponieważ dochodzi do utrudnienia ich wchłaniania z przewodu pokarmowego. Zaleca się więc zażywanie ich co najmniej godzinę przed jedzeniem lub dwie godziny po posiłku. Przykładami takich interakcji mogą być np.:

Są też antybiotyki, które należy zażywać w trakcie posiłku. Dlatego zanim rozpoczniesz terapię, przeczytaj fragment z ulotki dołączonej do każdego leku, jak należy go stosować.


Leki popijaj wyłącznie wodą

Antybiotyków, podobnie jak i zdecydowanej większości innych leków, nie należy popijać sokami, mlekiem lub jogurtem czy kefirem. Zawarty w tych ostatnich wapń może hamować działanie niektórych antybiotyków (np. tetracyklin). Także napoje zawierające kofeinę (kawa, herbata, cola), źle wpływają na proces wchłaniania leków. Przyjmując je doustnie należy zawsze popijać leki wyłącznie wodą.


Podczas trwania antybiotykoterapii odstaw alkohol

Alkohol osłabia działanie wielu antybiotyków, a także cały organizm i dlatego wolniej wracamy do zdrowia. Dodatkowo może nasilać niektóre dolegliwości, które są niegroźne, jednak wpisują się w zakres działań niepożądanych – np. nudności, osłabienie czy zawroty głowy.

Alkohol w połączeniu z antybiotykami może także doprowadzić do tzw. reakcji disulfiramowej, czyli nietolerancji alkoholu, która może powodować takie objawy jak spadek ciśnienia tętniczego, duszności, kołatanie serca,  czy nadmierną potliwość – wyjaśnia internistka.


Antybiotyk należy brać zawsze o tej samej godzinie

Skuteczność antybiotyku uzależniona jest od odpowiedniego stężenia w tkankach, które musi być utrzymywane przez określony czas, dlatego bardzo istotne jest przyjmowanie antybiotyków w regularnych, ściśle określonych odstępach czasu. Te informacje znajdziesz również w ulotce, ale lekarz może zlecić inne dawkowanie (np. większymi dawkami czy częściej).


Doprowadź zalecaną antybiotykoterapię do końca

Jeśli antybiotyk jest dobrze dobrany, poprawa zdrowia następuje szybko, już po 2-4 dniach. To nie jest sygnał, że leki te można odstawić, bo objawy choroby się cofnęły. Antybiotyki trzeba brać tak długo, jak zalecił to lekarz. W przeciwnym razie z jednej strony narażamy się na powrót infekcji, często o cięższym przebiegu, w której trzeba będzie zastosować inny antybiotyk, a z drugiej odstawienie antybiotyku zbyt wcześnie jest niczym innym niż hodowanie bakterii opornych na ten konkretny antybiotyk (nie będzie dla tych bakterii szkodliwy. Mało tego, że u nas już ten antybiotyk nie zadziała, to na dodatek istnieje ryzyko, że opornymi szczepami zarazimy innych, którzy również będą mieli węższe możliwości antybiotykoterapii.


Liczy się właściwe dobranie antybiotyku do konkretnej infekcji

Antybiotyki stosuje się w leczeniu infekcji bakteryjnych (w zakażeniach grzybiczych, znacznie rzadszych, stosowane są mykotyki, choć przy niektórych infekcjach skuteczne są też antybiotyki, działające na bakterie „współópracujące” z grzybem).

Często, zanim rozpocznie się antybiotykoterapię, pobierany jest posiew materiału od chorego (np. krwi, moczu, wymazu z gardła), aby określić, jaka bakteria jest odpowiedzialna za zakażenie i jaka jest jej wrażliwość na antybiotyki. Czasem jednak nie ma na to czasu albo po prostu nie jest to potrzebne, bo lekarz dobiera antybiotyk zgodnie z wiedzą, jakiego rodzaju drobnoustroje odpowiedzialne są za konkretne infekcje w danym sezonie.

W niektórych schorzeniach antybiotyki stosuje się przez bardzo długi czas. W takich przypadkach lekarz zwykle zleca okresowo badania krwi i moczu, by sprawdzić, czy nie doszło do działań niepożądanych.


Wpływ antybiotyków na mikroflorę i substancje osłonowe

Wpływ na określony szczep bakterii, niezależnie od tego, czy są one dla nas korzystne lub szkodliwe, jest uzależniony od spektrum działania antybiotyków. Im precyzyjniejszy ich dobór, tym większa szansa, że doprowadzą one tylko do niszczenia drobnoustrojów chorobotwórczych. To także jeden z powodów, dla którego nie powinniśmy stosować antybiotyków, które pozostały w naszej apteczce po pokonaniu innej infekcji – wyjaśnia Joanna Pietroń.

Antybiotyków nie bierzemy „na wszelki wypadek”, zaleca się je tylko, gdy są absolutnie konieczne. Mogą one, oprócz eliminowania chorobotwórczych bakterii, niszczyć również drobnoustroje stanowiące florę naturalną (fizjologiczną), które chronią człowieka przed różnymi zakażeniami bakteriami potencjalnie chorobotwórczymi. Niekorzystnym następstwem antybiotykoterapii może też być usuwanie naturalnej jelitowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, na którą składają się liczne szczepy bakteryjne, zwłaszcza bakterii beztlenowych. Są one barierą dla bakterii chorobotwórczych, odgrywają rolę w metabolizmie różnych substancji w przewodzie pokarmowym i wytwarzają witaminy.

Dlatego, szczególnie wtedy, gdy zażywamy antybiotyk o szerokim spektrum działania, należy zadbać o te „dobre” drobnoustroje – przede wszystkim za pomocą diety (bogatej w błonnik, witaminy i szczepy bakterii znajdujących się w produktach fermentowanych – takich jak jogurty czy kiszonki). Lekarz może doradzić także probiotyk do kupienia w aptece. Warto dopytać, kiedy przyjmować zarówno naturalne probiotyki, takie jak jogurt, jak i te kupowane w aptece – najczęściej pomiędzy przyjęciem leku i probiotyku musi upłynąć odpowiedni czas – nawet kilka godzin.


W zakażeniach wirusowych antybiotyk nie pomaga

W infekcjach wirusowych leczenie antybiotykami nie ma sensu, ponieważ wirusy nie są wrażliwe na antybiotyki. Antybiotykiem nie leczymy więc np. przeziębienia czy grypy. Grypa jest infekcją wirusową, podobnie jak większość przeziębień z katarem i kaszlem.

Nawet bardzo złe samopoczucie lub wysoka gorączka podczas infekcji wirusowej nie są żadnym uzasadnieniem do sięgnięcia po antybiotyk. Grypie można zapobiegać przez coroczne szczepienia i gdy jest wskazanie lekarskie zastosować, skuteczny lek przeciwko wirusowi grypy – przypominają specjaliści.

Dlaczego czasem jednak także w przypadku infekcji wirusowej zapisywany jest antybiotyk? Dzieje się tak wtedy, kiedy w trakcie wirusowej infekcji dochodzi do do rozwoju chorobotwórczych bakterii (tzw. nadważenia bakteryjnego).

Choć skuteczność antybiotyków jest bardzo duża ich nieodpowiednie i nadmierne stosowanie może przynieść odwrotny skutek tzn. powodować, że bakterie staną się na nie oporne tj. niewrażliwe.


Źródło: PAP