Medicalpress
Europa mierzy się ze wzrostem zachorowań na alergie i astmę. Bez wprowadzenia nowoczesnych rozwiązań terapeutycznych problem będzie narastać – ocenia proc. Marek Jutel, kierownik Katedry i Zakładu Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Według najnowszych szacunków na choroby alergiczne cierpi ponad 150 mln Europejczyków, najwięcej w Europie Zachodniej, nieco mniej w Europie Wschodniej – poinformował PAP prof. Marek Jutel, kierownik Katedry i Zakładu Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dyrektor Medycznego Instytutu Badawczego ALL-MED we Wrocławiu, dyrektor Central and Southern European Allergy and Asthma Alliance (CSEA3).

Dodał, że z badań, które objęły też dzieci i młodzież, wynika, iż w Europie Zachodniej na astmę cierpi 16 proc. populacji, na alergiczny nieżyt nosa 26 proc., a na atopowe zapalenie skóry (AZS) 13 proc. populacji. Dla krajów północnej i wschodniej Europy odsetki te wynoszą odpowiednio 10,4 proc., 16,8 proc. oraz 8,8 proc.

„Badania epidemiologiczne są w tym przypadku trudne, ponieważ obejmują bardzo szerokie spektrum schorzeń, a sama definicja chorób alergicznych ulega zmianom – pojawiają się m.in. nowe kategorie reakcji nadwrażliwości” – wyjaśnił specjalista, cytowany w informacji prasowej przesłanej PAP.

Według niego szacunkowo – na podstawie dostępnych danych – można przyjąć, że nawet około 30-40 proc. populacji Polski zmaga się z jakąś formą choroby alergicznej. Na przykład astma dotyczy około 5–7 proc. populacji. „Na szczęście w większości przypadków jest to astma łagodna, natomiast postacie ciężkie występują znacznie rzadziej. Istotnym problemem pozostaje natomiast alergiczny nieżyt nosa, który dotyczy już 15–20 proc. populacji. Oznacza to, że – w uproszczeniu – co piąta osoba może cierpieć na tę chorobę” – tłumaczył alergolog.

Przypomniał, że istnieje kilka teorii próbujących wyjaśnić przyczyny dużego rozpowszechnienia alergii. Wcześniej dominowała tzw. hipoteza higieniczna, zgodnie z którą wzrost częstości alergii wiązano z bardziej sterylnymi warunkami życia i wyższymi standardami higieny. Obecnie coraz częściej wskazuje się jednak na tzw. uszkodzenie bariery jelitowej, skórnej oraz nabłonka dróg oddechowych.

„Jest to cena, jaką płacimy za kontakt z coraz większą liczbą substancji chemicznych. Prowadzi to do osłabienia integralności bariery, co ułatwia przenikanie alergenów. Komórki układu odpornościowego zaczynają wówczas inicjować przewlekły stan zapalny, który sprzyja rozwojowi chorób alergicznych” – wyjaśnił prof. Jutel.

Jego zdaniem, choć leki biologiczne stanowią ogromny przełom w terapii, to są przeznaczone głównie dla pacjentów z najcięższymi postaciami chorób alergicznych. Dlatego szczególną rolę w terapii tych schorzeń odgrywa immunoterapia alergenowa, która jest przeznaczona dla znacznie szerszej grupy pacjentów i jako jedyna metoda może wpływać na naturalny przebieg choroby.

Immunoterapię należy rozpoczynać możliwie wcześnie, zanim dojdzie do utrwalenia mechanizmów immunologicznych, które mogą być trudne do odwrócenia. „Chcielibyśmy stosować ją u większej grupy pacjentów i na wcześniejszym etapie choroby. Pacjent może być początkowo uczulony tylko na pyłki traw, a z czasem dochodzi do uczulenia na roztocza, sierść kota czy psa. Wtedy choroba staje się znacznie bardziej zaawansowana immunologicznie i trudniejsza do leczenia” – tłumaczy prof. Jutel.

Obecnie w Polsce immunoterapią objęte jest ok.150 tysięcy pacjentów. I – jak ocenił specjalista – jest to nadal niewielka liczba. Dla porównania w Niemczech to około 600 tysięcy osób, a w Hiszpanii nawet ok. 1 miliona. Zdaniem eksperta w Polsce liczba pacjentów leczonych tą metodą mogłaby być co najmniej dwu- lub trzykrotnie większa. Prof. Jutel przypomniał, że na ryzyko rozwoju alergii oraz na skuteczność jej leczenia wpływają również czynniki zależne od stylu życia.

„Liczne badania pokazują związek między nadwagą, otyłością oraz niską aktywnością fizyczną, zmianami składu mikrobiomu a chorobami alergicznymi. Nadwaga, otyłość i niewłaściwy mikrobiom nasilają procesy zapalne w organizmie, co może utrudniać leczenie. Z kolei regularna aktywność fizyczna i odpowiednia dieta mogą istotnie poprawić kontrolę choroby i są w dużej mierze w zasięgu każdego pacjenta” – podkreślił alergolog.

Prof. Jutel w maju zorganizował w Warszawie pierwszy międzynarodowy Kongres Central and Southern European Allergy and Asthma Alliance (CSEA3). Jest to nowa, międzynarodowa organizacja działająca w obszarze alergologii, która ma reprezentować kraje Europy Środkowej i Południowej, zwłaszcza mniejsze, takie jak Litwa, Estonia, Węgry, Bułgaria, Słowacja, Serbia, Chorwacja, Macedonia Północna.

Zdaniem specjalisty wspólne działanie w ramach większej organizacji znacznie zwiększa szanse, aby głos ekspertów z tych krajów był realnie słyszalny na forum europejskim i miał wpływ na decyzje podejmowane w UE. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Alergie zwykle kojarzymy z układem odpornościowym, genetyką i środowiskiem. Coraz częściej jednak w tej układance pojawia się jeszcze jeden element: mikrobiota jelitowa. Przegląd badań opublikowany w czasopiśmie International Journal of Molecular Sciences sugeruje, że przerost bakterii w jelicie cienkim (SIBO) może mieć związek z nasileniem objawów chorób atopowych, takich jak astma oskrzelowa, alergie pokarmowe czy przewlekła pokrzywka.
Praca przeglądowa powstała przy udziale naukowców i studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, w tym członków Studenckiego Koła Naukowego Alergologii i Chorób Wewnętrznych UMW.

Jelita a układ odpornościowy

SIBO (small intestinal bacterial overgrowth) oznacza nadmierne namnażanie bakterii w jelicie cienkim. Może powodować objawy ze strony przewodu pokarmowego, takie jak wzdęcia, biegunki czy bóle brzucha. Coraz więcej badań wskazuje jednak, że jego skutki mogą wykraczać poza układ trawienny.

Zaburzenia mikrobioty jelitowej mogą wpływać na układ odpornościowy poprzez tzw. oś jelito–odporność. W efekcie dysbioza jelitowa może sprzyjać nasileniu objawów chorób atopowych – dotyczących dróg oddechowych, skóry lub przewodu pokarmowego.

Analiza dostępnych badań pokazuje, że dodatnie wyniki testów oddechowych w kierunku SIBO częściej obserwuje się u pacjentów z astmą oskrzelową, alergiami pokarmowymi, zespołem aktywacji mastocytów oraz przewlekłą pokrzywką spontaniczną. Nie oznacza to jednak, że SIBO jest bezpośrednią przyczyną tych chorób.

– Szacuje się, iż w populacji ogólnej SIBO występuje do ok. 20% osób zdrowych, natomiast dla alergików brak jest jednoznacznych danych. Większość badań wskazuje jednak na korelację między dodatnim wynikiem testu oddechowego a objawami alergii – wyjaśnia dr Krzysztof Gomułka z Katedry i Kliniki Alergologii i Chorób Wewnętrznych UMW. Jak podkreśla badacz, wiele dostępnych danych dotyczy dzieci, dlatego potrzebne są dalsze badania w populacji osób dorosłych.

Kiedy leczenie SIBO może pomóc?

Związek między SIBO a alergiami może mieć znaczenie praktyczne w leczeniu niektórych pacjentów.

– Największa szansa na poprawę objawów po diagnostyce i leczeniu SIBO może dotyczyć pacjentów z astmą oskrzelową, alergiami pokarmowymi oraz przewlekłą pokrzywką spontaniczną – mówi dr Krzysztof Gomułka. Mechanizm tej zależności może działać w obie strony. Z jednej strony SIBO może prowadzić do tzw. „nieszczelności jelita”, która sprzyja stanowi zapalnemu i reakcjom alergicznym. Z drugiej strony przewlekły stan zapalny związany z atopią może zaburzać pracę jelit i sprzyjać namnażaniu bakterii.

Sygnał ostrzegawczy

Diagnostyka w kierunku SIBO nie jest jeszcze standardem u pacjentów z alergią. Są jednak sytuacje, w których warto ją rozważyć.

– Sygnałem ostrzegawczym może być nagłe pogorszenie przebiegu choroby alergicznej lub pojawienie się nowych objawów mimo stosowania dotychczasowego leczenia – podkreśla dr Krzysztof Gomułka. W takich przypadkach konieczna może być dokładniejsza ocena stanu pacjenta i rozszerzenie diagnostyki, w tym w kierunku SIBO.

Nowy kierunek badań nad alergią

Naukowcy podkreślają, że potrzebne są dalsze badania, aby lepiej zrozumieć związek między SIBO a chorobami atopowymi. Jeśli przyszłe wyniki potwierdzą tę zależność, diagnostyka i leczenie zaburzeń mikrobioty jelitowej mogą stać się ważnym elementem terapii części pacjentów z alergiami.

Materiał powstał na podstawie artykułuInternational Journal of Molecular Sciences, Possible Crosstalk Between Small Intestinal Bacterial Overgrowth (SIBO) and Atopic Manifestations—A Short Overview, Michał Terlecki, Wiktoria Brzeczek, Martyna Kowalczyk, Emilia Kiełczyńska, Klaudia Kukla, Gabriela Osmulska, Krzysztof Gomułka

Źródło: Komunikat Prasowy

Wieloletnia działalność Federacji i organizacji w niej zrzeszonych pokazuje również rosnącą świadomość pacjentów chorych na astmę, alergię i POChP. – Pacjenci są dziś w dużej mierze świadomi swojej choroby i swoich praw. Jednocześnie chętnie współpracują – również w obszarze nauki. Wielu z nich bierze udział w badaniach naukowych, w tym w badaniach nad nowymi lekami, co daje im nadzieję na poprawę stanu zdrowia. Angażują się także w inne projekty badawcze, wiedząc, że ich udział może przyczynić się do postępu w medycynie – podkreśla prof. Anna Doboszyńska.
Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i Przewlekłą Obturacyjną Chorobę Płuc obchodzi swoje XX-lecie. W trakcie jubileuszu po raz pierwszy wręczona została nagroda im. Profesora Wacława Droszcza, człowieka o wielkim sercu, który był mentorem i wychowawcą wielu pokoleń lekarzy pulmonologów, pasjonatem budowania bliskich relacji z pacjentem, edukatorem, orędownikiem idei dialogu i współpracy, jako wartości dodanej do zastosowanego leczenia. Powołana przez Federację nagroda ma w sposób szczególny uhonorować osoby oraz organizacje, które angażują się w opiekę nad chorymi i poprawę życia polskich pacjentów.

Po raz pierwszy laureatami nagrody zostały organizacje: Polskie Towarzystwo Zwalczania Chorób Alergicznych Oddział w Bydgoszczy, Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Astmę i Choroby Alergiczne w Łodzi oraz Stowarzyszenie Chorych na Astmę Oskrzelową w Lublinie. Uroczystość była również okazją do podsumowań i dyskusji na temat zmian w obszarze leczenia pacjentów oraz roli organizacji pacjenckich w

procesie podejmowania decyzji w systemie ochrony zdrowia.

Historia Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP jak w soczewce pokazuje ewolucję, jaka dokonała się w obszarze organizacji pozarządowych na przestrzeni ostatnich lat. Jedną z osób zaangażowanych w działania na rzecz pacjentów z astmą, alergią i POChP jest prof. Anna Doboszyńska z Katedry Pulmonologii Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

– Jedną z idei powołania Federacji stowarzyszeń pacjentów było zapewnienie wszystkim chorym równego dostępu do wiedzy – abyśmy jako organizacje przekazywali pacjentom spójne i rzetelne informacje. W Federacji działało około 20 organizacji, które wspólnie pracowały nad tym, by edukacja pacjentów była wiarygodna i jednolita. Warto pamiętać, że mówimy o czasach sprzed pojawienia się dzisiejszych narzędzi internetowych, sztucznej inteligencji czy czatów, więc wówczas bezpośredni kontakt pacjenta z lekarzem i edukacja miały szczególne znaczenie – wspomina prof. dr hab. n. med. Anna Doboszyńska. Dziś rola lekarzy, ale również organizacji pacjentów, ewoluuje. – Obecnie pacjenci nie oczekują już typowej, wykładowej wiedzy medycznej – tę mogą bowiem łatwo znaleźć w internecie. Bardziej potrzebują korekty i weryfikacji informacji, a także wsparcia w działaniach rzeczniczych – wskazała prof. Anna Doboszyńska.

Wieloletnia działalność Federacji i organizacji w niej zrzeszonych pokazuje również rosnącą świadomość pacjentów chorych na astmę, alergię i POChP. – Pacjenci są dziś w dużej mierze świadomi swojej choroby i swoich praw. Jednocześnie chętnie współpracują – również w obszarze nauki. Wielu z nich bierze udział w badaniach naukowych, w tym w badaniach nad nowymi lekami, co daje im nadzieję na poprawę stanu zdrowia. Angażują się także w inne projekty badawcze, wiedząc, że ich udział może przyczynić się do postępu w medycynie – podkreśla prof. Anna Doboszyńska.

Edukacja i wsparcie pacjentów
Pierwsze grupy wsparcia dla pacjentów z astmą, alergią i POChP w Polsce inicjowali lekarze – zarówno ci zajmujący się chorymi zawodowo, jak i ci, którzy mieli osobiste doświadczenia związane z chorobą własną lub bliskich. Jak wspomina dr n. med. Irena Węgrzyn-Szkutnik, pulmonolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, pierwsza grupa na terenie Lublina powstała z inicjatywy prof. Biruty Fąfrowicz na przełomie lat 80′ i 90′.

– W tamtych czasach podejmowaliśmy ogromny wysiłek edukacyjny, który zmienił podejście pacjentów do leczenia. Dzięki temu zrozumieli oni ideę leczenia przewlekłego w astmie i POChP – wspominała dr n. med. Irena Węgrzyn- Szkutnik.

Działające w całym kraju organizacje pacjentów aktywizują chorych na różne sposoby. Bydgoski oddział Polskiego Towarzystwa Zwalczania Chorób Alergicznych stawia na fizjoterapię i aktywizację poprzez ruch. – Nasza działalność skupia się wokół dwóch głównych obszarów. Pierwszy to zajęcia gimnastyczne odbywające się regularnie od ponad 40 lat. Drugim filarem są coroczne turnusy rehabilitacyjne, które organizujemy w Łebie. W trakcie 14 dni nasi członkowie korzystają z oferty zaprzyjaźnionego ośrodka oraz z zajęć prowadzonych przez naszą fizjoterapeutkę – podkreślił Kazimierz Kolander.

Federacja silna organizacjami członkowskimi
Rosnąca świadomość pacjentów oraz ich zaangażowanie wpływają także na zmianę paradygmatu działalności Federacji, której rola ewoluowała ze stricte edukacyjnej w doradczą.
– Organizacje zrzeszone w naszej Federacji podejmują działania na rzecz pacjentów na różnych polach. To decyduje o sile Federacji, która aktywnie uczestniczy w pracach Rady Organizacji Pacjentów przy Ministrze Zdrowia. Na przestrzeni ostatnich lat spotkaliśmy się ponad 60 razy, by zabierać głos w dyskusjach dotyczących aktów wykonawczych, rozporządzeń czy sytuacji pacjentów w różnych obszarach terapeutycznych – podkreślił dr hab. n. med. Piotr Dąbrowiecki, prezes Federacji i jeden z jej formalnych założycieli, pracujący na co dzień w Wojskowym Instytucie Medycznym.

Dodał, że w przyszłości widziałby rolę Federacji jako ciała doradczego zrzeszającego różne organizacje pacjentów. – Mamy pełne kompetencje, by wspierać doradczo resort zdrowia w obszarach związanych z organizacją systemu czy wdrażaniem nowych technologii i rozwiązań postulowanych przez środowisko lekarskie. Federacja, skupiając pacjentów i lekarzy, a także posiadając unikalną perspektywę wynikającą z doświadczeń w systemie ochrony zdrowia, jest naturalnym partnerem dla Ministerstwa Zdrowia i innych instytucji podejmujących kluczowe decyzje dla polskiego systemu ochrony zdrowia – podkreślił Piotr Dąbrowiecki.

Federacja inicjuje i wspiera inicjatywy służące wprost dobru pacjenta. W latach 2010 – 2019 organizowała razem z Polskim Towarzystwem Chorób Płuc, Światowe i Polskie Dni Spirometrii. Była to unikalna inicjatywa, w trakcie której w około 200 ośrodkach medycznych w Polsce, lekarze i pielęgniarki non-profit wykonywały badania spirometryczne. Zbierano również ankiety na temat stanu zdrowia chorego – czy pali tytoń, czy jest alergikiem lub czy mieszka w zanieczyszczonym środowisku. Jeśli wyniki badania spirometrycznego wskazywały na obturację – czyli skurcz oskrzeli, otrzymywał skierowanie do swojego lekarza POZ z prośbą o wdrożenie dalszej diagnostyki w kierunku astmy lub POChP – chorób dla których, cechą charakterystyczną jest obturacja oskrzeli.

– W ciągu 10 lat przebadano ponad 65.000 chorych, a dokładnie 12.658 osób otrzymało skierowanie na dalsze badania. Wczesne rozpoznanie POChP daje szanse na dłuższe i bardziej satysfakcjonujące życie. Szybkie rozpoznanie astmy umożliwia określenie jej stopnia klinicznego (także dzięki spirometrii) pozwala uszyć na miarę potrzeb terapię a także zapobiega progresji do ciężkiej postaci choroby. Stąd też na pewno pozytywna reakcja i wsparcie dla naszej inicjatywy ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Ministerstwa Zdrowia. Ścisła współpraca z NFZ wyrażała się chociażby realizacją projektu „Liczy się każdy oddech”, gdzie w centrali narodowego płatnika odbywały się szkolenia dla chorych na astmę a strona internetowa NFZ służyła, jako źródło wiarygodnej wiedzy dla chorych na temat astmy, alergii i POChP – przypomniał Piotr Dąbrowiecki.

Obecnie Federacja jest w trakcie realizacji projektu LungHealth4Life (LH4L). To projekt współfinansowany przez Komisję Europejską w ramach programu EU4Health i uruchomiony we wrześniu 2024 r. Realizując projekt Federacja edukuje nauczycieli, uczniów, ale także rodziców w zakresie czynników działających szkodliwie na czynność płuc. Wykonuje także wśród dzieci badania spirometryczne, aby wytypować te zagrożone rozwojem astmy w tej chwili i POChP w dorosłości. Projekt jest prowadzony w 3 krajach UE – w Polsce, Portugalii i na Węgrzech. – Organizacje reprezentujące pacjentów nie tylko wspierają chorych w ich trudnym losie, ale angażują się w badania naukowe, inicjują kampanie profilaktyczne, są równorzędnym partnerem dla organizacji lekarskich oraz decydentów opieki zdrowotnej w Polsce – podsumował Piotr Dąbrowiecki.

Więcej na stronie: https://www.astma-alergia-pochp.pl 

źródło: Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę i Choroby Alergiczne i Przewlekłe Obturacyjne Choroby Płuc.

W Polsce niedorozpoznanie astmy oskrzelowej sięga około 70 proc., przy czym nawet połowa pacjentów z rozpoznaniem jest leczona niezgodnie z najnowszymi wytycznymi.[1] Dzięki konsolidacji sił i współpracy ekspertów-lekarzy z czterech towarzystw medycznych, zaktualizowane zostały Standardy rozpoznawania i leczenia astmy, czyli zasady pokazujące, kiedy podejrzewać astmę, jak ją diagnozować i wykluczać, a co najważniejsze jak leczyć. Celem dokumentu jest zoptymalizowanie opieki nad chorymi z astmą oskrzelową przez lekarzy wszystkich specjalności, w szczególności lekarzy rodzinnych. Inicjatorem prac nad Standardami jest Koalicja na rzecz Leczenia Astmy.

 

 

Astma oskrzelowa jest jedną z najczęściej występujących, przewlekłych chorób układu oddechowego. Jak podają statystyki ponad 4 mln Polaków ma jej objawy, a jedynie 2,2 mln z nich jest zdiagnozowana i leczona, często w nieprawidłowy sposób. W odpowiedzi na te coraz bardziej palące wyzwania eksperci, lekarze praktycy z czterech polskich towarzystw lekarskich – Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, Polskiego Towarzystwa Pneumonologii Dziecięcej oraz Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, przy wykorzystaniu metodyki GRADE, skorygowali, uaktualnili oraz unowocześnili Standardy rozpoznawania i leczenia astmy u dzieci i dorosłych. STAN4T są krótkim i precyzyjnym opisem zasad rozpoznawania oraz leczenia astmy przeznaczonym dla lekarzy wszystkich specjalności, w szczególności lekarzy rodzinnych. Mogą także być stosowane w procedurach opieki koordynowanej.

 
To już kolejna odsłona Standardów, które muszą ewoluować wraz z międzynarodowymi wytycznymi, jakie otrzymujemy od Global Initiative for Asthma, czyli Światowej Inicjatywy na Rzecz Zwalczania Astmy – mówi prof. Marek Kulus, przewodniczący Koalicji na rzecz Leczenia Astmy, inicjatora prac nad dokumentem.

Jako Koalicja na rzecz Leczenia Astmy oraz Polskie Towarzystwo Alergologiczne dokładamy starań mających na celu wyposażanie lekarzy w najnowocześniejszą wiedzę podawaną w możliwie zwięzły i przystępny sposób. Mamy nadzieję, że unowocześnione Standardy będą realnym wsparciem dla środowiska medycznego – dodaje prof. Kulus.

 

Standardy rozpoznawania i leczenia astmy obejmują trzy grupy wiekowe pacjentów: <6 roku życia, 6-11 lat oraz 11+ w zakresie aspektów związanych z czynnikami ryzyka, rozpoznaniem, wykluczeniem astmy, diagnostyką różnicową, chorobami współistniejącymi, badaniami m.in. spirometrycznymi, rozpoczęciem i prowadzeniem leczenia, postępowaniem w sytuacji zaostrzenia astmy, podejrzeniem astmy ciężkiej, immunoterapią i farmakoterapią. W dokumencie ujęte zostały również kwestie dotyczące wpływu zanieczyszczenia środowiska na przebieg astmy, a także szczepień i COVID-19. 

Jednym z celów naszego Towarzystwa jest dążenie do odwrócenia piramidy świadczeń w zakresie leczenia astmy, dlatego tak dużą atencją obdarzamy wszystkie wytyczne, w tym zaktualizowane przez cztery towarzystwa medyczne Standardy rozpoznawania i leczenia astmy. Upatrujemy w nich szansę na usprawnienie i przede wszystkim ułatwienie pracy lekarzy różnych specjalizacji, z głównym naciskiem na lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej – mówi prof. Radosław Gawlik, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego – Kompleksowość tych materiałów daje szansę na zwiększenie wskaźnika rozpoznawalności astmy, a przez to umożliwienie większej liczbie chorych optymalnego leczenia – uzupełnia prof. Gawlik.

 

Autorami zaktualizowanych Standardów rozpoznawania i leczenia astmy u dzieci i dorosłych STAN4T są: prof. Rafał Pawliczak, prof. Andrzej Emeryk, prof. Adam Barczyk, prof. Paweł Majak, prof. Maciej Kupczyk, prof. Joanna Chorostowska-Wynimko, prof. Piotr Kuna, prof. Paweł Śliwiński, prof. Anna Bręborowicz,nprof. Zbigniew Doniec, prof. Henryk Mazurek, prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, dr Aleksander Biesiada, prof. Karina Jahnz-Różyk, prof. Katarzyna Krenke, prof. Marek Kulus.

 

Standardy dostępne są na stronach Polskiego Towarzystwa Alergologicznego oraz Koalicji na rzecz Leczenia Astmy, jak również w najnowszym wydaniu Alergologii Polskiej.

[1] Astma oskrzelowa – nowy model zarządzania chorobą nakierowany na wzrost wartości zdrowotnej, 2021

źródło: Koalicja na rzecz Leczenia Astmy

Na świecie na astmę choruje ok. 300 mln osób, w Polsce nawet 4 mln. Nierozpoznana lub niewłaściwie leczona choroba może prowadzić do rozwoju ciężkiej postaci. W naszym kraju na astmę ciężką choruje 35–40 tysięcy pacjentów, dlatego tak ważna jest edukacja. Budowaniu świadomości służy ustanowiony przez Global Initiative for Asthma (GINA) Światowy Dzień Astmy, obchodzony w każdy pierwszy wtorek maja. W tym roku przypada on 7 maja.

Budowanie świadomości na temat choroby wiąże się z dostarczeniem wiedzy społeczeństwu i pacjentom na temat dostępnych form diagnostyki i leczenia. Mimo funkcjonowania od ponad 10 lat w Polsce programu lekowego B.44 „Leczenie ciężkiej postaci astmy”, tylko ok.10 procent chorych ma możliwość korzystania z nowoczesnej terapii biologicznej. Specjaliści zidentyfikowali podstawowe bariery w dostępności typu: kryteria włączenia do programu oraz wyzwania organizacyjne i finansowe, w tym zbyt niska wycena świadczeń zdrowotnych. To bardzo utrudnia przesunięcie opieki nad pacjentami do ambulatorium, z możliwością dedykowania pacjentom leków do domu.

 

Typowe objawy astmy to kaszel, świsty i duszność. Na 4 miliony osób, które w badaniach epidemiologicznych wykazują cechy astmy, czyli mają przynajmniej dwa wymienione objawy równocześnie, leczone są 2 miliony. To oznacza, że aż połowa chorych nie ma postawionego rozpoznania i nie jest prawidłowo leczona.

 

W Polsce na rozpoznanie astmy czekamy ponad 7 lat. Przez ten czas stan zapalny w obrębie układu oddechowego, który daje okazjonalnie duszność, kaszel, świsty, doprowadza do postępującego remodelingu błony śluzowej oskrzeli i zaostrzenia choroby. Pacjenci z astmą ciężką to ci, którzy mimo zażywania wysokich dawek sterydów wziewnych i innych leków rozszerzających oskrzela, nadal nie mają kontroli choroby – mówi dr Piotr Dąbrowiecki, alergolog z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Infekcyjnych i Alergologii Wojskowego Instytutu Medycznego (WIM) w Warszawie, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.

 

Mimo że średni czas na rozpoznanie choroby w Unii Europejskiej jest dwa razy krótszy, potrzeba zwiększania globalnej świadomości na temat astmy jest nadal na tyle istotna, że GINA ustaliła pierwszy wtorek maja jako Światowy Dzień Astmy. W tym roku obchody wypadają 7 maja i są poświęcone potrzebie edukacji.

 

Edukacja jest integralnie związana z rozpoznaniem choroby. Jeżeli nie uwzględnimy edukacji w naszym podejściu terapeutycznym, to poniesiemy porażkę. To nauczenie pacjenta, jak prawidłowo stosować lek wziewny. W tej chwili połowa chorych, którzy stosują leki, stosuje je w sposób nieprawidłowy. Chodzi też o przekonanie chorego o konieczności stałego stosowania leków wziewnych – podkreśla dr Dąbrowiecki.

 

Polskie kryteria węższe niż wytyczne GINA

 
Długi czas rozpoznania choroby, nieprawidłowe stosowanie sterydów wziewnych, odstawianie ich przez pacjentów i brak edukacji, powodują, że chorzy na astmę z czasem mogą rozwinąć astmę ciężką, którym dedykowane jest leczenie biologiczne.

 

W Polsce od 2012 roku pacjenci z astmą ciężką mają dostęp do nowoczesnych terapii biologicznych. W ostatnich latach starania klinicystów doprowadziły do objęcia finansowaniem przez NFZ 5. terapii w tym wskazaniu: omalizumabu, benralizumabu, mepolizumabu, dupilumabu oraz tezepelumabu.

 

– Leczenie astmy w Polsce jest zgodne z obecnym standardem GINA i zgodnie z zaleceniami światowymi. Leki, które są zarejestrowane, są dostępne również w Polsce i możemy prowadzić farmakoterapię ciężkiej postaci astmy oskrzelowej. Myślę, że to jest olbrzymie osiągnięcie i dotyczy nie tylko nowych leków dodawanych do programów lekowych, ale również kolejnych zmian w zapisach tych programów – mówi prof. Maciej Kupczyk, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

 

To nie oznacza, że kolejne działania nie są potrzebne. W Polsce kryteria włączania pacjentów do programu lekowego są węższe niż wytyczne GINA i mówią o co najmniej dwóch epizodach zaostrzeń astmy, związanych z hospitalizacją i/lub stosowaniem sterydów doustnych.

 

– Zastanówmy się czy nie powinniśmy włączać terapii biologicznej na wcześniejszym etapie rozwoju ciężkich postaci astmy. To jest cały czas pytanie otwarte i będziemy dążyli do tego, gdy pojawiają się nowe leki biologiczne, żeby jak najszybciej były dostępne dla naszych chorych – dodaje prof. Maciej Kupczyk.

 

Wprowadzenie leczenia biologicznego na wcześniejszym etapie, w celu osiągnięcia pełnej kontroli choroby, pozwoliłoby uniknąć kolejnych zaostrzeń i rozwoju chorób współtowarzyszących. Uchroniłoby również pacjentów przed nadużywaniem systemowych leków sterydowych, których stosowanie nie pozostaje obojętne dla ich zdrowia. Należy zdawać sobie sprawę, że stosowanie sterydów systemowych powoduje powstawanie chorób, które stanowią dodatkowe obciążenie dla pacjenta: osteoporozy, nadciśnienia, cukrzycy, otyłości, choroby wrzodowej żołądka, jaskry oraz zaćmy. Oznacza to też dodatkowe koszty finansowe dla płatnika.

 

Największym problemem jest astma ciężka niekontrolowana, która stanowi największe obciążenie finansowe, bo praktycznie 50 proc. wydatków na leczenie astmy pochłania leczenie właśnie tych pacjentów – podkreśla prof. Radosław Gawlik, prezydent elekt Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

 

Wydanie leków do domu lepsze niż hospitalizacja

 

Specjaliści identyfikują wiele barier, które powodują, że tylko 10 proc. pacjentów jest leczonych nowoczesną terapią biologiczną. Dla porównania, we Włoszech jest to około 70 proc. pacjentów. Dlaczego tak się dzieje? Obecnie w Polsce jest około 60 ośrodków referencyjnych do leczenia astmy ciężkiej, z czego program lekowy B.44 jest realizowany jedynie przez 20 proc. ośrodków. Ta niewielka liczba placówek wykonuje aż 80 proc. kontraktów, co jest dla nich ogromnym obciążeniem i powoli prowadzi do niewydolności. Prowadzenie programu jest zatem dla szpitala nieopłacalne i obciążające.

 

– Bardzo dobrze zdajemy sobie sprawę, że przygotowanie i sprawne prowadzenie pacjenta
w programie terapii biologicznej jest olbrzymim wyzwaniem dla ośrodka. Większa liczba pacjentów wymaga zmiany organizacji. Trzeba zatrudnić dodatkowych pracowników. Obciążenia biurokratyczne i organizacyjne są bardzo istotne. To wynika też z faktu, że są to pacjenci ciężko chorzy ze współchorobowościami i opieka nad nimi stanowi pewne wyzwanie
– mówi prof. Maciej Kupczyk.

 

Polskie Towarzystwo Alergologiczne jest partnerem raportu, w którym przeanalizowano organizację i funkcjonowanie programu lekowego B.44 pod kątem farmakoekonomicznym oraz wyceny świadczeń. Z raportu wynika, że najmniej korzystną z punktu widzenia finansów szpitala metodą podawania pacjentowi leku jest wydawanie go do domu. Tymczasem – jak podkreślają specjaliści – astma ciężka to jednostka chorobowa, którą z powodzeniem można leczyć ambulatoryjnie.

 

Mimo że od 2022 roku jest taka możliwość, placówki wybierają jednodniowe hospitalizacje, które są bardziej opłacalne. Dlatego specjaliści będą starali się rozmawiać z decydentami, m.in. o nieadekwatnej wycenie świadczeń.

 

– Najbardziej zależałoby nam na możliwości rozliczenia nowego świadczenia związanego z wykonaniem programu, kiedy pacjent jest przyjęty raz na trzy miesiące, a ma wydanie leku do domu. Chodzi też o zmianę wyceny punktu rozliczeniowego. To są pomysły, które myślę, że uda się w najbliższym czasie przedyskutować, być może niektóre z nich uda się wprowadzić w praktyce – mówi prof. Kupczyk.

 

Leczenie bliżej pacjenta oznacza poprawę jakości życia

 

Zmiana w wycenie i możliwość przyjmowania pacjentów w szerszym trybie ambulatoryjnym, nie tylko byłaby korzystna dla płatnika i regulowałaby koszty świadczeniobiorcy, ale przede wszystkim pozwalałaby na leczenie pacjentów bliżej miejsca zamieszkania, przynosząc chorym lepszy komfort życia.

 

– W Światowym Dniu Astmy chcielibyśmy szczególnie zwrócić uwagę na to, że wczesna diagnoza i możliwość szybkiego podania terapii biologicznej pacjentom z astmą ciężką powinny być priorytetem dla całego środowiska medycznego i systemu ochrony zdrowia. Z punktu widzenia pacjenta, to nie tylko oszczędności dla płatnika w leczeniu astmy, ale również w leczeniu innych schorzeń współtowarzyszących, będących najczęściej wynikiem stosowania doustnych leków systemowych – dGKS. Powinniśmy zapobiegać ich występowaniu, a nie dodatkowo je leczyć. Dobrze by było zwiększyć również liczbę pacjentów leczonych w poradniach przyszpitalnych z możliwością wydania leku do domu. Zadbajmy o to, by pacjenci byli właściwie zaopiekowani, żeby mogli być leczeni zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Alergologicznego oraz światowymi standardami GINA 5 – mówi Joanna Zawadzka, prezes Fundacji Centrum Walki z Alergią.

 

Na psychologiczny aspekt pacjentów z astmą ciężką zwrócono uwagę w projekcie badawczym, zrealizowanym w ramach działalności Koalicji na rzecz Leczenia Astmy, która jest inicjatywą PTA. W wyniku tej inicjatywy powstał raport „Życie z astmą ciężką. Punkt widzenia pacjenta”, w którym pacjenci opowiadają, jak choruje się na astmę ciężką i jak leczenie biologiczne zmieniło ich życie.

 

Raport Koalicji na Rzecz Leczenia Astmy odzwierciedla codzienne zmagania pacjentów w chorobie i pokazuje zmiany, jakie przychodzą w ich życiu, dzięki włączeniu leczenia terapią biologiczną. Jak wiemy, astma ciężka często prowadzi do wykluczenia społecznego i zawodowego. Życie z chorobą jest pełne lęków, wstydu, wielu ograniczeń i poczucia stygmatyzacji. Emocje, które towarzyszą pacjentom, takie jak lęk czy strach, powodują występowanie zaostrzeń i nasilenie duszności, często dochodzi do braku kontroli astmy i rozwoju stanów depresyjnych. Skuteczne leczenie daje pacjentom poczucie bezpieczeństwa i szansę na powrót do normalnego życia, aktywności zawodowej, pełnienia ról społecznych i rodzinnych. Dajmy więc szansę tym chorym, którzy jeszcze czekają na włączenie do programu lekowego B.44. Dajmy im szansę na dobrą jakość życia, bo leczenie pokazuje, że jest to możliwe – dodaje Grzegorz Baczewski, psychoterapeuta, członek Rady Fundacji Centrum Walki z Alergią.

źródło: Fundacja Centrum Walki z Alergią

Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa, to poważna choroba układu oddechowego, która może prowadzić do wielu zaburzeń w zdrowiu i życiu pacjentów. Nieproporcjonalnie do skali problemu, świadomość tej choroby w polskim społeczeństwie jest bardzo niska, również wśród osób doświadczających schorzenia. Diagnoza często stawiana jest zbyt późno, dopiero po kilku latach, kiedy dochodzi już do zaawansowanego etapu choroby. Światowy Dzień Przewlekłego Zapalenia Zatok Przynosowych z Polipami Nosa (PZZPzPN) to okazja nie tylko do edukacji, ale również do przedstawienia skali problemu z jakimi mierzą się polscy pacjenci.
PZZPzPN to utrzymujący się powyżej 12 tygodni stan zapalny błony śluzowej nosa i zatok o nawrotowym charakterze. Uciążliwe objawy i ich przewlekły charakter powodują, że pacjenci opisują swoją jakość życia jako niższą niż pacjenci z chorobą Parkinsona albo z chorobami układu wieńcowego.
 
Nieskuteczne leczenie i walka z ciągle nawracającymi objawami rozwijają u chorych stany lękowe i depresyjne dodatkowo powodują obniżenie aktywności społecznej i zawodowej.

– Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa to poważna choroba o podłożu zapalnym, często współwystępująca z innymi chorobami np. z astmą, atopowym zapaleniem skóry czy alergią. Objawy choroby typu przewlekły ból głowy, zatkany nos, trudności w oddychaniu, utrata częściowa lub całkowita węchu w dużym stopniu uniemożliwiają chorym normalne funkcjonowanie. Polipy nosa są trudnym do leczenia przewlekłym i nawracającym schorzeniem, często nabierają takich rozmiarów, że stają się widoczne na zewnątrz nosa, powodując silną frustrację i poczucie wstydu u pacjentów. Te wszystkie objawy i bezsilność w walce z chorobą są przyczyną niskiej jakości życia chorych, rozwoju depresji, częstych absencji w pracy i zwolnień lekarskich. Dzisiaj przy okazji Światowego Dnia Przewlekłego Zapalenia Zatok Przynosowych z Polipami Nosa szczególnie chcemy zaznaczyć ten problem, bo dotyczy wielu pacjentów w Polsce – podkreśla Grzegorz Baczewski z Rady Fundacji Centrum Walki z Alergią.

Potwierdzają to dane ZUS dotyczące absencji chorobowej, według których PZZPzPN tylko w 2022 roku było przyczyną 461 712 dni absencji chorobowych i aż 50 237 wystawionych zwolnień.
 
Rozwój choroby
Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) to endogenne zapalenie błony śluzowej nosa i zatok przynosowych spowodowane nadmierną reaktywnością układu immunologicznego tzw. zapalenie typu 2[1], wywołane przez szereg potencjalnych czynników uszkadzających (np. wirusy, bakterie, alergeny czy zanieczyszczenie środowiska), prowadzące do napływu komórek zapalnych do dróg oddechowych, uszkodzenia otaczających tkanek, ich przebudowy i formowania polipów.

Polipy nosa są dość powszechną chorobą występującą u ponad 4% populacji dorosłych. Występują one najczęściej u osób w średnim i starszym wieku, zwykle między 30. a 60. rokiem życia oraz częściej u mężczyzn – podkreśla prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz[2].

Do zwiększonej grupy ryzyka rozwoju polipów nosa należą osoby doświadczające astmy, w tym astmy aspirynowej, u których występuje reakcja alergiczna na aspirynę lub inne leki z grupy NLPZ (niesteroidowe leki przeciwzapalne), alergiczne grzybicze zapalenie zatok, mukowiscydozę, zespół Churga iStrauss (zapalenie naczyń), a także u osób, u których w wywiadzie rodzinnym występowały polipy nosa.[3]

Polipy mają kształt „kropel wody” lub „uszypułowanych winogron” i nie są zmianami o charakterze nowotworowym. Najczęściej dochodzi do ich rozwoju u osób z obustronnymi zmianami zapalnymi, powstającymi początkowo w zatokach przynosowych. W późniejszym czasie mogą się one rozrastać do przewodów nosowych, powodując liczne i dokuczliwe objawy. W powstawaniu polipów nosa uczestniczą eozynofile, limfocyty Th2 oraz wiele mediatorów reakcji immunologicznej, których aktywność składa się na obraz zapalenia typu 2[4].

Objawy choroby i diagnostyka
PZZPzPN jest odpowiedzialne za szereg objawów, które w sposób istotny wpływają na codzienne życie: przewlekły katar, niedrożność nosa, upośledzenie lub utrata węchu, spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła, uczucie rozpierania u nasady nosa, bóle głowy wynikające z zablokowania naturalnych ujść zatok, niekiedy łzawienie. W zaawansowanych przypadkach można zaobserwować przerost polipów na zewnątrz nosa i jego deformację.
Pacjenci z objawami przewlekłego zapalenia zatok, najczęściej w przypadku nasilenia się objawów, po wizycie u lekarza POZ i otrzymaniu skierowania, trafiają na dalszą diagnostykę do specjalisty. Rozpoznanie PZZPzPN stawia najczęściej laryngolog (otolaryngolog) na podstawie wywiadu, badań fizykalnych i obrazowych. Podstawowym badaniem fizykalnym jest badanie endoskopowe (fiberoskopowe) jam nosa, które pozwala na rozpoznanie choroby w jej wczesnym stadium. Istotnym badaniem uzupełniającym jest tomografia komputerowa zatok przynosowych, która najczęściej wykonywana jest na etapie po wdrożeniu leczenia, w przypadku braku wyraźnej poprawy. Lekarz może także zlecić badania cytologiczne wydzieliny z jam nosa.

Możliwości leczenia
Leczenie przewlekłego zapalenia zatok przynosowych z polipami nosa rozpoczyna się standardowo od farmakoterapii polegającej na donosowym podawaniu leków sterydowych oraz doustnym podawaniu leków antyhistaminowych, które pozwalają zmniejszyć zapalenie błony śluzowej oraz złagodzić objawy związane z obrzękiem i obniżeniem drożności nosa, zaburzeniami w oddychaniu, upośledzeniem węchu.

W przypadkach braku odpowiedzi na leczenie zachowawcze lub nasilenia się objawów, konieczne może okazać się przeprowadzenie zabiegu chirurgicznego, który polega na usunięciu polipów oraz otwarciu i odblokowaniu ujść wszystkich zatok przynosowych tzw. endoskopowa operacja zatok przynosowych. Należy podkreślić, że leczenie chirurgiczne jest zazwyczaj rozważane, gdy inne metody nie przynoszą oczekiwanych efektów. W przypadkach nawracających polipów nosa, zwłaszcza jeśli wcześniejsze metody leczenia nie przyniosły poprawy, zastosowanie mają leki biologiczne, które wpływają na układ immunologiczny zaangażowany w procesy zapalne i rozrost polipów nosa. Jest to nowa, skuteczna metoda, której zadaniem jest blokowanie kaskady procesów zapalnych w błonie śluzowej. Każdy przypadek polipów nosa jest oceniany indywidualnie przez specjalistę, a wybór leczenia biologicznego zależy od wielu czynników m.in. nasilenia objawów, wyników badań laboratoryjnych i reakcji na inne formy leczenia, jak również od dostępności danej terapii w danym kraju.

Terapia biologiczna i jakość życia
O pozytywnej zmianie w jakości życia przy zastosowaniu terapii biologicznej wypowiadają się sami pacjenci, którzy po wykorzystaniu farmakoterapii i leczenia chirurgicznego otrzymali możliwość w ramach badań klinicznych lub ratunkowego dostępu do leczenia (RTDL) skorzystania z terapii biologicznej.

– Po rozpoczęciu leczenia biologicznego poczułam się tak, jakbym wygrała los na loterii – mówi Agnieszka Kustos, zmagająca się z przewlekłym zapaleniem zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) od blisko 20 lat. – Polipy się cofnęły, zaczęłam mieć bardzo dobrą wydolność płuc, zaczęłam regularnie ćwiczyć, biegać na bieżni, jeździć na rowerze. Po latach życia z tą chorobą zaczęłam funkcjonować jak zdrowy człowiek – dodaje. Jak dowodzą liczne badania terapia biologiczna zasadniczo zmienia leczenie chorych na ciężką astmę eozynofilową z polipami zatok. Pacjenci mają szansę na istotną poprawę jakości życia, a także na remisję samej astmy. Żyją jednak w Polsce w niepokoju. Ponieważ lek jest finansowany w ramach dostępu ratunkowego, cały czas jest niepewność, jak długo to leczenie będzie finansowane. Wszystko uzależnione jest od decyzji Ministerstwa Zdrowia. Mam w sobie dużo lęku związanego z tym, że bez dostępu do leczenia czeka mnie kolejna operacja, a potem następna. Bo tak było przed leczeniem. Po takim zabiegu bardzo często wracałam do domu zalana łzami i z depresją utrzymującą się przez następne kilka tygodni. To był trudny okres w moim życiu – podsumowuje pacjentka.

– Od 1.kwietnia 2024 r. został objęty refundacją w programie lekowym B. 156 pierwszy lek biologiczny – dupilumab w leczeniu dorosłych pacjentów chorych na ciężkie, przewlekłe zapalenie nosa i zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN), u których leczenie ogólnoustrojowymi kortykosteroidami i przebyte co najmniej 2 zabiegi operacyjne zatok (lub przeciwwskazania do zabiegu) nie zapewniają kontroli choroby.

– Cieszymy się, ze zmian jakie zachodzą w leczeniu chorych na PZZPzPN, były bardzo oczekiwane przez środowisko pacjenckie. Dostęp do leczenia biologicznego znacząco poprawia jakość życia chorych, pozwala im na przyjmowanie terapii w warunkach domowych i na powrót do normalnego życia, do aktywności zawodowej i społecznej – mówi Joanna Zawadzka, prezes Fundacji Centrum Walki z Alergią i dodaje – Wiemy, że obecnie wpłynął kolejny wniosek o objęcie finansowaniem ze środków publicznych następnej terapii biologicznej w tym wskazaniu – mepolizumabu. Byłby on dedykowany chorym, u których do rozwoju polipów nosa doszło na tle zapalnym wywołanym przez wysokie stężenia eozynofilów. Liczymy na pozytywną opinię AOTMiT i na dostęp do tej terapii w najbliższym czasie, tak by pacjenci z PZZPzNP byli zaopiekowani kompleksowo – podkreśla.
 
 
[1] https://www.ptca.pl/wp-content/uploads/2023/03/polipy-nosa-prof-krzeski-druk_PTCA.pdf
[2] Prof. Dariusz Jurkiewicz, Raport PZZPzPN – jak pomóc pacjentom_online_240823.p df.pdf
[3]https://www.mp.pl/pacjent/otolaryngologia/choroby/choroby-nosa-i-zatok/106002,polipy-nosa
[4] Prof. dr hab. n. med. Karina Jahnz-Różyk, Raport PZZPzPN – jak pomóc pacjentom_online_240823.p df.pdf
żródło: Fundacja Walki z Alergią
Szacuje się, że ponad 1 milion ukraińskich uchodźców cierpi na objawy astmy, nieżytu nosa i/lub pokrzywki, a ponad 100 000 cierpi na ciężką postać tych chorób. Dzięki aplikacjom MASK-air i CRUSE, które w ramach projektu UCRAID zostały przetłumaczone i udostępnione obywatelom z Ukrainy, możliwy jest powrót do – tak bardzo utrudnionego przez panującą sytuację geopolityczną – kontrolowania i monitorowania przez pacjentów wspomnianych jednostek chorobowych. Polskie Towarzystwo Alergologiczne jest partnerem projektu UCRAID.
Pomoc w opanowaniu astmy, nieżytu nosa oraz pokrzywki poprzez zmniejszenie liczby zaostrzeń, a przez to nieplanowanych wizyt lub hospitalizacji, które mogą być źródłem stresu dla obywateli z Ukrainy mających problem ze swobodnym posługiwaniem się językiem polskim, to cele nadrzędne aplikacji MASK-air oraz CRUSE. Aplikacje te od niedawne dostępne są w języku ukraińskim.

Czym jest MASK-air?
To aplikacja stworzona przez międzynarodowy zespół alergologów, która wspiera pacjenta w zrozumieniu objawów i radzeniu sobie z jednymi z najczęstszych chorób alergicznych – astmą oraz alergicznym nieżytem nosa. Narzędzie to daje możliwość codziennego rejestrowania sześciu kluczowych objawów zgłaszanych przez pacjentów, obserwowania ewolucji symptomów i wpływu jakie wywiera na chorego wdrożone leczenie, a także oceniania jakości życia. Dodatkowo wyposażone jest w opcję przypominania dzięki której zminimalizowane zostaje ryzyko związane z nieprzyjęciem dawki/dawek leków.

Bardzo ważną funkcjonalnością jest również możliwość udostępniania lekarzowi raportów pokazujących stan zdrowia chorego. Zgodnie z RODO pacjent udziela swojemu lekarzowi dostępu do aplikacji, skanując kod QR wyświetlany na komputerze lekarza (lub innego świadczeniodawcy). Rozwiązanie to umożliwia medykowi zapoznanie się z danymi zgromadzonymi w aplikacji w jego własnym języku.
MASK-air to także cenna baza danych uzupełniana i aktualizowana przez użytkowników z całego świata będąca wartościowym źródłem dla badaczy.
Z aplikacji mogą korzystać chorzy do 75 roku życia.
 
Czym jest CRUSE?
Z myślą o ponad 50 milionach ludzi chorujących na pokrzywkę przewlekłą na całym świecie, w tym obywatelach z Ukrainy, na kanwie aplikacji MASK-air, powstał CRUSE, który w łatwy i intuicyjny sposób pozwala chorym na przejęcie kontroli nad chorobą. Regularne, optymalnie codzienne, rejestrowanie objawów choroby, stanu zdrowia oraz przyjmowanych leków jest podstawą do zapewnienia optymalnego leczenia przez lekarza prowadzącego. Aplikacja CRUSE również daje możliwość generowania raportów, dzięki którym lekarz ma całościowy ogląd na stan zdrowia chorego.
 
UCRAID to projekt dający obywatelom z Ukrainy możliwość dbania o zdrowie, w kontekście chorób alergicznych, zawsze i wszędzie. Bezdyskusyjnie niweluje on bariery związane z nieznajomością języka, co dla środowiska medycznego jest olbrzymim wsparciem w podejmowaniu jak najlepszych decyzji terapeutycznych – mówi prof. Maciej Kupczyk, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergicznego – Cieszę się, że nasze Towarzystwo jest partnerem Ukraińskiej Pomocy Obywatelom i Uchodźcom w zakresie Chorób Układu Oddechowego, Alergologii, Immunologii i Dermatologii oraz że nasza wielomiesięczna praca oraz liczne konsultacje niosą realne wsparcie dodaje prof. Kupczyk.
 
Z ramienia Polskiego Towarzystwa Alergologicznego w projekt UCRAID włączeni są prof. Bolesław Samoliński (główny koordynator działania po stronie polskiej), prof. Maciej Kupczyk oraz prof. Marek Kulus.
 
UCRAID został opracowany przez ARIA (Allergy Rhinitis and its Impact on Asthma) i UCARE oraz powstał pod auspicjami Ministerstwa Zdrowia Ukrainy, a także naukowych towarzystw europejskich (EAACI, ERS, ESDR) i narodowych.
 
Polskie Towarzystwa Alergologiczne od ponad 40 lat działa aktywnie na rzecz rozwoju wiedzy alergologicznej. PTA prowadzi inicjatywy medyczne, kampanie edukacyjne oraz projekty medialne kierowane nie tylko do personelu medycznego, ale również szerokich grup społecznych, które stykają się z chorobami alergicznymi. Dzięki pracy i zaangażowaniu ponad 1200 Członków w całej Polsce, PTA jest jednym z najaktywniejszych towarzystw lekarskich.

źródło: PTA
– Podjęliśmy decyzję o objęciu refundacją kolejnej grupy leków, w tym terapii podjęzykowej dla pacjentów z alergią wziewną na roztocza kurzu domowego, która może być przyjmowana w domu. Kierowaliśmy się m.in. tym, że jest to forma zdecydowanie bardziej przyjazna dla pacjentów, ponieważ wszystkie dotychczasowe terapie były podawane w ramach porady bądź hospitalizacji – mówi agencji Newseria Biznes Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia. –Na początku refundacja obejmie pacjentów w wieku 12–17 lat, ponieważ jest to najbardziej potrzebująca grupa. I ta pierwsza decyzja jest dwuletnia, a co będzie później – zobaczymy.
Immunoterapia alergenowa w formie doustnej jest w pełni bezpieczna, skuteczna i najwygodniejsza dla pacjentów, nie wymaga jak klasyczne zastrzyki stawiania się co cztery tygodnie na wizycie w poradni alergologicznej. Zamiast tego mogą przyjmować ją samodzielnie w domu. Do tej pory ta forma leczenia alergii nie była w Polsce dostępna ze względu na brak refundacji. Jednak na zaktualizowanej liście leków refundowanych, która weszła w życie 1 lipca br., po raz pierwszy znalazła się immunoterapia alergenowa na roztocza kurzu domowego w formie liofilizatu do stosowania podjęzykowo w warunkach domowych dla pacjentów w wieku 12–17 lat. Lekarze mówią o przełomie, a Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że jest to furtka do wprowadzania kolejnych terapii doustnych w leczeniu alergii wziewnych.

Ponad 40 proc. Polaków cierpi na choroby alergiczne, przy czym ok. 10 proc. stanowią ciężkie jej postacie. Ze względu na szybki wzrost liczby chorych często określa się je mianem epidemii XXI wieku, a według WHO choroby alergiczne już w tej chwili zajmują trzecią pozycję na liście najczęstszych chorób przewlekłych. Jedyną metodą, która może wyleczyć pacjenta z alergii, jest immunoterapia alergenowa, popularnie nazywana odczulaniem. Zwalcza ona przyczynę choroby, zamiast jedynie łagodzić objawy. W uproszczeniu: polega na podawaniu pacjentowi niewielkich, bezpiecznych dawek alergenów, na które organizm uzyskuje tolerancję. Co istotne zastosowanie immunoterapii zapobiega też rozwojowi astmy oskrzelowej i ciężkich postaci innych chorób alergicznych.

Leczenie alergii, czyli odczulanie immunoterapią alergenową, trwa od trzech do pięciu lat. W tym czasie pacjent musi regularnie stawiać się na wizyty w poradni lub szpitalu, ponieważ w polskich warunkach immunoterapia podawana była dotąd wyłącznie w formie zastrzyków. Na rynku od dość dawna dostępne są preparaty w kroplach lub w tabletkach pod język, które chory może przyjmować samodzielnie w domu, ale pod warunkiem że sam za nie zapłaci. Do tej pory żaden z tych preparatów nie był refundowany, teraz zaczyna się to zmieniać.

– Podjęliśmy decyzję o objęciu refundacją kolejnej grupy leków, w tym terapii podjęzykowej dla pacjentów z alergią wziewną na roztocza kurzu domowego, która może być przyjmowana w domu. Kierowaliśmy się m.in. tym, że jest to forma zdecydowanie bardziej przyjazna dla pacjentów, ponieważ wszystkie dotychczasowe terapie były podawane w ramach porady bądź hospitalizacji – mówi agencji Newseria Biznes Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia. – Na początku refundacja obejmie pacjentów w wieku 12–17 lat, ponieważ jest to najbardziej potrzebująca grupa. I ta pierwsza decyzja jest dwuletnia, a co będzie później – zobaczymy.

Po latach starań klinicystów i Fundacji Centrum Walki z Alergią immunoterapia alergenowa na roztocza kurzu domowego w formie liofilizatu do stosowania podjęzykowo, w warunkach domowych, znalazła się na zaktualizowanej liście leków refundowanych, która weszła w życie 1 lipca br.

 Zrobiliśmy to w tym celu, aby była pewność dokończenia tej terapii, która jest trzy–pięcioletnia, a jej przerwanie jest później niesamowicie problematyczne – tłumaczy Maciej Miłkowski.

Jak wskazuje, decyzja Ministerstwa Zdrowia to potencjalna furtka do wprowadzania kolejnych terapii doustnych w leczeniu alergii wziewnych.

– Przebudowujemy schematy dostępności refundacji. Uzgodniliśmy z Agencją Oceny Technologii Medycznej nowy schemat podawania, dużo łatwiejszy dla firm farmaceutycznych, bez pełnych analiz HTA, i będziemy się starali – wspólnie z towarzystwem naukowym, z konsultantem krajowym – przeanalizować cały rynek leków w alergiach wziewnych i zmienić system, który dziś funkcjonuje, czyli zlecenie, wystawienie recepty do apteki, wykupienie recepty w aptece i z powrotem podanie w podmiocie leczniczym. Chcemy to uprościć, żeby było bezpośrednie podanie w podmiocie leczniczym i rozliczenie tego przez NFZ, a pacjent nie dopłacałby wówczas do tej terapii – mówi wiceminister zdrowia.

Jak podkreślają alergolodzy, refundacja immunoterapii w formie podjęzykowej do samodzielnego stosowania w domu powinna skłonić większą liczbę pacjentów do podjęcia takiej terapii, ponieważ w tej chwili odczulaniu poddaje się bardzo niewielki odsetek alergików.

– Pierwsza refundacja preparatów do immunoterapii alergenowej – w tym wypadku immunoterapii na alergię roztoczy kurzu domowego – powinna zwiększyć dostępność tych preparatów, a w efekcie zwiększyć ich zastosowanie w praktyce wśród chorych – mówi prof. dr hab. n med. Krzysztof Kowal, przewodniczący Sekcji Immunoterapii Swoistej Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, specjalista alergologii i chorób wewnętrznych z UM w Białymstoku. – Na początek ta refundacja obejmuje młodzież w wieku od 12. do 17. roku życia, ponieważ to właśnie w tej populacji oczekujemy największej korzyści przy zastosowaniu tego sposobu leczenia, zarówno jeśli chodzi o efekty doraźne, jak i efekty odległe.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z decyzji Ministerstwa Zdrowia odnośnie do refundacji dla pacjentów uczulonych na roztocza kurzu domowego, która obejmuje dzieci w wieku od 12 do 17 lat. Jest to początek. Mam nadzieję na przełom w leczeniu alergii w Polsce. Jednak z pewnością potrzebujemy jeszcze refundacji dla osób dorosłych i o to będziemy w dalszej perspektywie zabiegać – dodaje Joanna Zawadzka, prezes Fundacji Centrum Walki z Alergią.

Jak podkreśla, dzięki tej decyzji refundacyjnej znacząco poprawi się jakość życia dużej grupy pacjentów borykających się z alergią. Immunoterapia pod język jest bowiem w pełni bezpieczna i skuteczna, a przy tym najwygodniejsza dla pacjentów, ponieważ oszczędza czas i eliminuje konieczność częstych wizyt w gabinecie alergologa.

 Część pacjentów nie będzie musiała jeździć co cztery tygodnie na podanie iniekcyjne do poradni. To jest duża wygoda, ułatwienie nie tylko dla chorych, bo decyzja ministerstwa obejmuje na razie grupę pediatryczną, czyli dzieci w wieku 12–17 lat, które w większości jeżdżą na podanie iniekcji z rodzicami. A to wiąże się z absencjami w pracy czy nieobecnościami w szkołach – mówi Joanna Zawadzka. – Leczenie doustne, podjęzykowe jest bardzo skuteczne i bezpieczne. Można przyjmować je w domu, pod opieką alergologa i wówczas wystarczy stawiać się na wizytę w poradni wtedy, kiedy to jest konieczne, a nie co cztery tygodnie. To na pewno wpłynie na poprawę jakości życia tej grupy pacjentów i ich opiekunów.

 Metoda podjęzykowa jest prostsza, bo pacjent zaczyna leczenie u alergologa, ale kontynuuje je u siebie w domu i pojawia się w gabinecie raz na dwa–trzy miesiące. Jest to więc zdecydowanie bardziej przyjazna forma, ale tak samo skuteczna jak iniekcje i wydaje się, że zdecydowanie bezpieczniejsza – dodaje dr Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, ekspert Kliniki Chorób Infekcyjnych i Alergologii WIM w Warszawie. – Refundacja podjęzykowego odczulania może też spowodować, że ci pacjenci, którzy z przyczyn finansowych nie mogli do tej pory skorzystać z tej terapii, teraz będą mogli sobie na nią pozwolić. A odczulanie trwa od trzech do pięciu lat i ważne jest, żeby pacjent był w stanie sobie na to pozwolić, zarówno pod względem logistycznym, czasowym, jak i finansowym. Dobrze więc, że ta szczepionka jest już refundowana.

źródło: Newseria

W Polsce alergia dotyka około 12 mln osób. Żeby skutecznie z nią walczyć, potrzebna jest terapia łatwa w zastosowaniu, niezbyt droga, dostosowana do potrzeb konkretnego pacjenta – przekonywali uczestnicy konferencji „Przełom w leczeniu alergii wziewnej w Polsce. Pierwsza dostępna podjęzykowa immunoterapia dla pacjentów z alergią na roztocza kurzu domowego”.
Tematem zorganizowanej w Centrum Prasowym PAP konferencji było objęcie od 1 lipca 2023 r. refundacją pierwszej immunoterapii alergenowej roztoczy kurzu domowego w formie liofilizatu do stosowania podjęzykowo w warunkach domowych dla pacjentów 12-17 lat. Zdaniem uczestników spotkania decyzja Ministerstwa Zdrowia jest przełomem w leczeniu alergii.

Immunoterapia alergenowa (AIT), nazywana przez pacjentów odczulaniem, jest przyczynowym leczeniem chorób alergicznych, w tym alergicznego nieżytu nosa i astmy alergicznej. Działanie immunoterapii polega na przywróceniu organizmowi tolerancji na alergen. Jest to jedyna metoda, która łączy w sobie terapię i prewencję, ponieważ z jednej strony łagodzi objawy alergii, z drugiej zaś zabezpiecza przed ich wystąpieniem w przyszłości.

Zaletą immunoterapii podjęzykowej jest jej nieinwazyjność i wygoda stosowania. Pacjent może uniknąć niedogodności związanych z odczulaniem w zastrzykach: comiesięcznych wizyt u alergologa, dojazdów do przychodni, kolejek, zwolnień lekarskich i konieczności pozostawania przez 2 godziny pod nadzorem po podaniu leku.

„Jest to pierwszy element zmiany myślenia w zakresie immunoterapii. Zależało nam na tym, żeby pacjent nie musiał chodzić po szczepionkę do apteki i później przychodzić z nią do lekarza w celu podania” – mówił Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia.

Według Joanny Zawadzkiej, prezes Fundacji Centrum Walki z Alergią, decyzja Ministerstwa Zdrowia pozwoli stosować immunoterapię w wygodnych domowych warunkach i przyczyni się poprawy jakości życia chorych.

„Decyzja o udostępnieniu pacjentom podjęzykowej immunoterapii alergenowej na roztocze kurzu domowego jest dla nas przełomowa, czekaliśmy na nią trzy lata. Dziękujemy w imieniu wszystkich młodych pacjentów i liczymy na kolejne pozytywne zmiany w leczeniu alergii wziewnych” – powiedziała Joanna Zawadzka.

Prof. Karina Jahnz-Różyk, konsultant krajowy ds. alergologii, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej WIM w Warszawie przekonywała, że nowa terapia przyniesie pacjentom wiele korzyści.

„W Polsce byliśmy przyzwyczajeni do terapii podskórnej, a także podjęzykowej. Z racji tego że szczepionki podjęzykowe nie były refundowane, to ograniczało ich dostępność” – tłumaczyła prof. Karina Jahnz-Różyk.

Według niej refundowana od lipca terapia ułatwi lekarzom dobranie optymalnego leczenia alergii. Pacjent będzie miał dostęp do dwóch opcji terapeutycznych, co pozwoli wybrać najkorzystniejszą.

„Będzie to terapia szyta na miarę, dostosowana do potrzeb konkretnego pacjenta. Idziemy w dobrym kierunku, zgodnie z postępem, który dokonuje się w Polsce. Nie jesteśmy pod tym względem z tyłu za innymi krajami Europy” – podkreślała ekspertka.

Prof. Radosław Gawlik, prezydent elekt Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, reprezentujący Klinikę i Katedrę Chorób Wewnętrznych, Alergologii i Immunologii Klinicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach zauważył, że choroby alergiczne to w większości choroby cywilizacyjne.

„40 proc Polaków zmaga się z alergiami. Alergeny są często obciążone zanieczyszczeniami, przez co są bardziej agresywne. Mając do dyspozycji terapię przyczynową, zawsze gdy to możliwe, powinniśmy ją stosować. Każdy ośrodek zdrowia powinien być nią zainteresowany” – mówił prof. Radosław Gawlik.

Immunoterapię alergenową stosuje się od 3 do 5 lat. W przypadku iniekcji jest to dość uciążliwy system odczulania, z którego pacjenci często rezygnują. Natomiast odczulanie doustne do tej pory było w pełni płatne, co również było przyczyną rezygnacji z leczenia.

Zdaniem prof. R. Gawlika pacjenci nie powinni przedwcześnie porzucać terapii, tylko ją kontynuować, bo to opłaca się nie tylko im samym, ale także polskiemu systemowi zdrowia i całemu społeczeństwu.

„Mamy wówczas mniej hospitalizacji chorych z astmą, mniej nieobecności w pracy. Badania idą w tym kierunku, żeby terapie były bardziej skuteczne i bardziej skupione na danym alergenie. Immunoterapii nie można porównać z terapią antybiotykową, gdy pacjent bierze tabletkę i sprawa jest zakończona” – tłumaczył prof. Gawlik.

Prof. Ewa Cichocka-Jarosz z Kliniki Chorób Dzieci Katedry Pediatrii UJ CM, Oddział Pulmonologii, Alergologii i Dermatologii w Krakowie przekonywała, że szybkie rozpoznanie choroby i wdrożenie leczenia zabezpiecza przed kolejnymi uczuleniami.

„Alergeny sprzyjają nabywaniu kolejnych alergenów. Zaczyna się od nieżytu nosa, a kończy astmą. Terapia będzie chroniła przed tą progresją i przed nabywaniem nowych uczuleń” – tłumaczyła prof. Ewa Cichocka-Jarosz.

Prof. Krzysztof Kowal, przewodniczący Sekcji Immunoterapii Swoistej Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, reprezentujący Białostocki Uniwersytet Medyczny, Zakład Immunologii i Alergologii Doświadczalnej zgodził się z pozostałymi rozmówcami, że mnogość terapii zwiększy dostępność leczenia alergii.

„Robimy krok do przodu, żeby uelastycznić system opieki zdrowotnej. Decyzja o sposobie leczenia nie powinna zależeć od zdolności finansowej pacjenta – powinien ją podejmować lekarz” – przekonywał prof. Krzysztof Kowal.

Z kolei dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, reprezentujący Klinikę Chorób Infekcyjnych i Alergologii WIM w Warszawie, podkreślał, że immunoterapia zmniejsza ilość sterydów, które pacjent musi stosować. Dlatego, jego zdaniem, niekorzystanie z tej metody jest błędem w sztuce lekarskiej.

Na finansowy aspekt leczenia alergii zwracał uwagę Grzegorz Baczewski, członek Rady Fundacji Centrum Walki z Alergią. Podkreślał, że są to choroby przewlekłe, które często mają wpływ na życie całej rodziny.

„Z problemami finansowymi boryka się wielu pacjentów. Mało kogo stać na leczenie prywatne. Oprócz kosztów leków dochodzą koszty dojazdów na iniekcję, zwolnień lekarskich. Diagnostyka trwa wiele lat, to są koszty i wysiłek” – mówił Grzegorz Baczewski.

Więcej informacji: 
https://www.fundacjaalergia.pl/ lub na stronie FB: https://www.facebook.com/fundacjacentrumwalkizalergia.

Źródło: PAP MediaRoom

Zmiany klimatyczne zostały uznane za zagrożenie dla gatunku ludzkiego na Ziemi. Wywierają one wpływ na człowieka w wymiarze lokalnym oraz globalnym w zróżnicowany sposób. Rosnące temperatury, ocieplenie oceanów, niedobór wody, zmniejszająca się różnorodność biologiczna, a także zwiększone zanieczyszczenie powietrza oraz wcześniejsze i bardziej intensywne okresy pylenia, to tylko niektóre z ich skutków. Lekarze specjaliści alergologii i immunologii należą do tych, którzy jako pierwsi obserwują wpływ zanieczyszczonego, zmieniającego się otoczenia na zdrowie człowieka i biją na alarm: tsunami chorób alergicznych zyskuje na sile.
Zdaniem Światowej Organizacji Alergii (WAO) u 30-40% populacji świata występuje co najmniej jedno ze schorzeń alergicznych, a skala zjawiska zwiększa się. Jak szacuje WHO do 2050 roku połowa populacji będzie cierpieć na astmę i alergię. Do tego wzrostu silnie przyczyniają się zmiany klimatyczne spowodowane przez człowieka. Światowa Organizacja Alergii (WAO) co roku poświęca jeden tydzień wybranemu zagadnieniu, które wymaga zwiększenia świadomości zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy. W tym roku, w dniach 18 – 24 czerwca, wszystkie działania edukacyjne i komunikacyjne poświęcone są zmianom środowiskowym. Climate Change Worsenes Allergies (Zmiany klimatu pogarszają przebieg alergii) to hasło tegorocznego Światowego Tygodnia.

Choroby alergiczne są bardzo mocno skorelowane ze zmianami klimatycznymi. Np. dwutlenek węgla, czyli gaz cieplarniany odpowiadający za wzrost temperatury Ziemi, zmienia wzorzec uwalniania pyłków, zwiększone temperatury wydłużają okresy wegetacji i pylenia, a przez to sezon alergii. Zmianie ulega też zasięg wegetacji roślin przez co pojawiają się nowe źródła alergenów– mówi prof. Maciej Kupczyk, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego – Jako PTA stoimy na stanowisku konieczności przeciwdziałania zmianom klimatycznym, ponieważ każdego dnia w gabinetach i na oddziałach widzimy jego realne skutki. Z trwogą patrzymy także na prognozy pokazujące tendencję zwyżkową, jeśli chodzi o zachorowalność na choroby alergiczne, jak również ich coraz bardziej skomplikowany i trudny dla pacjenta przebieg – dodaje prof. Kupczyk.

Opieka zdrowotna w procesie zmian klimatycznych
Osoby cierpiące na alergie i astmę w skutek zmian klimatycznych bardzo często muszą modyfikować i dostosowywać swoją opiekę zdrowotną, a także różne aspekty codziennego życia. Niebagatelną rolę w tym całym procesie odgrywają lekarze i ich otwartość na korygowanie planów i metod leczenia. Bezsprzecznie wiedza, ale również narzędzia wspomagające ich pracę mają przełożenie na efektywność leczenia pacjenta. Jednym z projektów takiego narzędzia jest opracowana przez Polskie Towarzystwo Alergologiczne, Koalicja na rzecz Leczenia Astmy oraz Instytut Zarządzania Ochroną Zdrowia Uczelni Łazarskiego E-Recepta 2.0. Astma.

Celem tego rozwiązania jest wspieranie decyzji terapeutycznych podejmowanych wobec pacjentów z astmą oraz ograniczenie zjawiska nadużywania leków z klasy SABA oraz doustnych glikokortykosteroidów. Wykorzystanie zastosowanych w projekcie nowoczesnych narzędzi cyfrowych pozwoli na gromadzenie, wymianę oraz analizę informacji związanych z przebiegiem leczenia, co w efekcie będzie miało wpływ na jego optymalizację w warunkach ambulatoryjnych, a tym samym na zmniejszenie liczby hospitalizacji. 

Niestety w naszym kraju istnieje problem nadużywania inhalatorów z grupy SABA, czyli leków szybko i krótko rozkurczających drogi oddechowe. Badania przeprowadzone w ramach projektu AstmaZero pokazały, że średnie zużycie tych leków przez polskiego pacjenta wynosi 3,66 opakowań rocznie przy normie 1-3. Z kolei 6% osób z astmą przyjmujących leki z tej grupy zużywa ponad 12 opakowań rocznie. Takie pseudoleczenie silnie zwiększa ryzyko zaostrzeń astmy oraz śmiertelność – mówi prof. Radosław Gawlik, prezydent elekt Polskiego Towarzystwa Alergologicznego – Jako, że nasze działania nacelowane są na dobro pacjenta cieszymy się, że rozmowy z Centrum e-Zdrowia, podmiotem odpowiedzialnym za stronę wdrożeniową projektu E-Recepta 2.0 Astma, wchodzą na coraz wyższe stopnie i niebawem zostanie uruchomiony pilotaż tego rozwiązania – dodaje prof. Gawlik.

Inhalatory a proces zmian klimatycznych
Leczenie przede wszystkim astmy, ale również niektórych innych chorób alergicznych, w dużej mierze oparte jest na inhalatorach zawierających F-gazy, czyli fluorowane gazy cieplarniane. Ich redukcja z uwagi na zmiany klimatyczne wpisana jest w strategię Europejskiego Zielonego Ładu zakładającego całkowitą neutralność cieplarnianą do 2050 roku, co niestety nie jest bez znaczenia dla dostępności do pełnego wachlarza możliwości terapeutycznych.

Rekomendacje GINA 2023 podkreślają, że leczenie astmy koncentruje się nie tylko na kontroli objawów astmy, ale także na spersonalizowanym zarządzaniu modyfikowalnymi czynnikami ryzyka zaostrzeń, innych działań niepożądanych i braniu pod uwagę preferencji i celów pacjenta. M.in. dlatego 5 kwietnia Rada UE, reprezentująca państwa członkowskie UE, przyznała dodatkowy czas w porównaniu z pierwotną propozycją Komisji Europejskiej (do końca 2028 r.) na przejście na inhalatory o niskim GWP (ang. global warming potential, czyli miara służąca do ilościowej oceny wpływu danej substancji na efekt cieplarniany), aby zagwarantować pacjentom dostęp do leków.

Zgodnie z poprawką z Kigali i Dyrektywą unijną 2015, a także stanowiskiem takich towarzystw naukowych jak np. European Respiratory Society, przemysł farmaceutyczny rozpoczął już inwestycje w nowe rozwiązania technologiczne, które pozwolą w znacznym stopniu ograniczyć emisję F-gazów stosowanych w aerozolach medycznych. Pierwsze inhalatory przyjazne dla środowiska pojawią się za 3-4 lata.

Tegoroczna tematyka Światowego Tygodnia Alergii pozwoliła nam na dokonanie podsumowania i pokazała jak dużo w obszarze klimatu i chorób alergicznych dzieje się na naszym lokalnym rynku. Zarówno Polskie Towarzystwo Alergologiczne jak i Koalicja na rzecz Leczenia Astmy dokładają starań, aby zapewnić maksymalną dywersyfikację zarówno działań jak i grup, do których je kierujemy. Edukujemy, wspieramy i zabieramy głos w sprawach, które są ważne –
mówi Anna Ben Drissi, dyrektor zarządzający Polskiego Towarzystwa Alergologicznego oraz koordynator Koalicji na rzecz Leczenia Astmy – W kontekście zmian klimatycznych zgłosiliśmy do Ministerstwa Klimatu naszą gotowość i chęć eksperckiego zaangażowania się w proces opracowywania analiz, konstruowanie wniosków czy stanowisk. Jesteśmy w kontakcie z resortem i zauważamy, że nasz głos jest słyszalny – dodaje dyr. Anna Ben Drissi.
 
 
Polskie Towarzystwa Alergologiczne od ponad 40 lat działa aktywnie na rzecz rozwoju wiedzy alergologicznej. PTA prowadzi inicjatywy medyczne, kampanie edukacyjne oraz projekty medialne kierowane nie tylko do personelu medycznego, ale również szerokich grup społecznych, które stykają się z chorobami alergicznymi. Dzięki pracy i zaangażowaniu ponad 1200 Członków w całej Polsce, PTA jest jednym z najaktywniejszych towarzystw lekarskich.

źródło: PTA
Mimo, że wpływ oddychania zanieczyszczonym powietrzem na zdrowie jest dobrze udokumentowany w badaniach naukowych, czynnik ten nie był rozpoznawany w diagnozach lekarskich jako główna przyczyna problemów ze zdrowiem. Aż do teraz.
Opisany na łamach portalu SmogLab przypadek Maćka z Warszawy to prawdopodobnie pierwsza tego rodzaju diagnoza w Polsce. 11-letni Maciek (imię zmienione) przez większość swojego życia cierpiał na napady kaszlu, duszności i częste infekcje, zaostrzające się w sezonie grzewczym. Lekarze badający chłopca najczęściej jako przyczynę jego problemów ze zdrowiem wskazywali alergię – jednak testy alergiczne wykluczyły tę diagnozę.

Po długiej walce rodziców Maćka o znalezienie prawdziwej przyczyny złego stanu zdrowia, w końcu wystawiono opinię, która jasno stwierdza: „podejrzenie nadreaktywności oskrzeli/alergii wynikającej z zanieczyszczenia powietrza”.

Lekarze wskazują, że trudno jest jasno stwierdzić, na ile istotny jest wpływ smogu na przebieg zachorowania, gdyż brakuje obiektywnych metod badania.
Możemy tylko dostrzec korelację nasilenia objawów infekcji występujących jesienią oraz zaostrzenia wcześniej rozpoznanych chorób, jak astma oskrzelowa – komentuje dla SmogLabu dr Agnieszka Turlińska, lekarka pediatrii, która wystawiła przełomową diagnozę. – Jako pediatrzy obserwujemy częstsze występowanie infekcji dróg oddechowych i nasilenie objawów astmy oskrzelowej w czasie zwiększonego smogu. Obiektywną metodą monitorowania pogorszenia funkcjonowania układu oddechowego jest spirometria, której nie wykonuję w swojej praktyce lekarskiej – dodaje.
Podobny przypadek diagnozy, jednak zakończony tragicznie, miał miejsce kilka lat temu w Londynie. Ella Adoo-Kissi-Debrah zmarła w wieku zaledwie 9 lat – w jej akcie zgonu odnotowano, że istotnym czynnikiem rozwoju astmy było narażenie na nadmierne zanieczyszczenie powietrza.

Lekarze coraz bardziej świadomi problemu

Niektórzy eksperci ochrony zdrowia są coraz bardziej świadomi wpływu zanieczyszczonego powietrza na zdrowie. „Negatywny wpływ zanieczyszczeń obserwujemy już na etapie rozwoju płodowego, a konsekwencje w dalszych latach życia obejmują wywoływanie i zaostrzanie wielu chorób w tym układu oddechowego, krążeniowego i nerwowego” – zauważa alergolożka dr n. med. Małgorzata Bulanda, współautorka raportu dotyczącego wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie. Inna publikacja podkreśla, że wystarczy nawet jeden dzień smogu, by pogorszyć stan zdrowia i samopoczucia u ludzi.

Jednak wciąż brakuje świadomości na poziomie całego kraju – takiej, która pozwoli bezpośrednio łączyć skutki zdrowotne z konkretnym czynnikiem chorobotwórczym, jakim jest smog.
Wpływ zanieczyszczenia powietrza na zdrowie ludzi powinien być uwzględniany w programie studiów medycznych, by lekarze mogli od razu stawiać trafne diagnozy, w przypadkach takich jak ten, co pozwoli na podjęcie konkretnych działań ochronnych i poprawę zdrowia pacjenta – zwraca uwagę Weronika Michalak, dyrektorka HEAL Polska.
Czy to początek powszechnego diagnozowania chorób z bezpośrednim wskazaniem smogu jako przyczyny? Niewykluczone. Polska bowiem wciąż pozostaje jednym z najbardziej zanieczyszczonych pod względem jakości powietrza krajów w Unii Europejskiej – każdego roku ok. 40 tysięcy osób umiera przedwcześnie z powodu toksyn unoszących się w powietrzu.

Pełna historia Maćka opisana na portalu SmogLab:
https://smoglab.pl/smog-pierwszy-polski-pacjent-z-takim-orzeczeniem-co-truje-11-latka
 
Więcej informacji na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie:
http://healpolska.pl/aktualnosci/powietrze/
 
źródło: HEAL Polska
Światowa Organizacja Alergii ostrzega, że do 2032 roku co druga osoba będzie zmagała się z alergią. Już teraz co trzeci mieszkaniec Europy cierpi na choroby alergiczne. W Polsce, gdzie 40% populacji ma objawy alergii to narastający problem. Konsekwencją alergii często jest astma, jako następstwo alergii na mleko u niemowląt i małych dzieci. Przedstawiciele środowiska klinicystów, ekspertów zdrowia w dziedzinie alergologii, gastroenterologii, pediatrii i medycyny rodzinnej oraz specjalistów wspierających proces leczenia budują Koalicję Alergii na Mleko.
Wiek XXI coraz bardziej wpływa na środowisko, ale i na nasze zdrowie. Miarą rozwoju cywilizacyjnego i dobrobytu jest wysoka higienizacja, a także wręcz sterylne warunki życia, w których wychowują się młode pokolenia. Ceną tego trendu jest pandemia chorób alergicznych. Narastają lawinowo, zwłaszcza, że ryzyko jest przenoszone między pokoleniami, jeden rodzic jest alergikiem, u dziecka ryzyko wzrasta o 30 proc, jeżeli oboje — sięga ono już 60 proc. Jako pierwsza choroba alergiczna pojawia się alergia na białka mleka krowiego, która dotyczy głównie niemowląt i małych dzieci. Choroba zaczyna się najczęściej już pomiędzy 2. a 6. miesiącem życia. Stanowi ona jedną z najczęstszych dziecięcych alergii pokarmowych w krajach rozwiniętych, dotyka nawet ok. 6-8% maluchów.

Jedynym środkiem zaradczym jest długotrwała eliminacja z diety mleka krowiego i wszelkich produktów pochodnych. Aby zapewnić niemowlakowi prawidłowy rozwój, należy wprowadzić i stosować ścisłą dietę opartą na hipoalergicznych, najczęściej refundowanych preparatach mlekozastępczych, a gdy jest karmione piersią – eliminacyjną dietę u mamy. Wraz z wiekiem jedna postać alergii przeważnie ewoluuje w drugą i dochodzi do tzw. marszu alergicznego. Uczulenie na pokarmy we wczesnym dzieciństwie zwiększa ryzyko zachorowania na atopowe zapalenie skóry, alergiczny nieżyt nosa czy astmę oskrzelową aż czterokrotnie. Objawy astmy pojawiają się już u dzieci w 5-7 roku życia oraz u młodych dorosłych. Dodatkowym czynnikiem obciążającym jest zanieczyszczenie środowiska, higienizacja zaburzająca wykształcanie tolerancji alergenów i czynniki zaburzające mikrobiotę np. bardzo częsty w Polsce poród przez cesarskie cięcie.

 
Marsz alergiczny to potężne wyzwanie dla lekarzy, małych pacjentów, rodziców, opiekunów i całego systemu opieki zdrowotnej. Co to oznacza dla systemu? W latach 2017-2019 ponad 2 miliony pacjentów z diagnozą astmy korzystało ze świadczeń, z czego 660 tys. to dzieci. – wskazuje farmakooekonomista Michał Jachimowicz. Aby zminimalizować ryzyko wystąpienia marszu alergicznego, fundamentalna jest właściwa diagnoza i wdrożone leczenie – podkreśla Prof. Mieczysława Czerwionka-Szaflarska.

Na poziomie globalnym zjawisko obserwuje Światowa Organizacja Alergii (WAO), której celem jest podnoszenie świadomości na temat chorób alergicznych i ich wpływu na życie chorych. Jej flagową inicjatywą jest doroczny Światowy Tydzień Alergii, który w tym roku obchodzony jest w dniach 5 – 11 czerwca.
 
W związku z widocznymi w tym obszarze potrzebami w dniu 6 maja 2022 powołano Koalicję Alergii na Mleko, będącą nieformalnym zrzeszeniem przedstawicieli środowiska klinicystów, ekspertów zdrowia w dziedzinie alergologii, gastroenterologii, pediatrii i medycyny rodzinnej oraz specjalistów wspierających proces leczenia (m.in. dietetycy, psycholodzy). Wśród głównych zadań stojących przed Koalicją jest:
 
Inicjatywę wsparli czołowi eksperci tj.: prof. Mieczysława Czerwionka – Szaflarska, Konsultant Krajowa Gastroenterologii Dziecięcej; docent Andrea Horvath, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Sekcja Alergia na Pokarmy Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci; Docent Katarzyna Plata-Nazar, Katedra i Klinika Pediatrii, Gastroenterologii, Alergologii i Żywienia Dzieci, Gdański Uniwersytet Medyczny; dr Dagmara Pokorna-Kałwak, Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, Katedra Medycyny Rodzinnej.
 
Pomysłodawcą Koalicji Alergii na Mleko jest Reckitt. Firma Reckitt zobowiązuje się wspólnie z Ekspertami realizować programy ukierunkowane na wsparcie edukacji, mając na szczególnej uwadze świadomość zagrożeń związanych z alergią na mleko u niemowląt.
 
źródlo: komunikat
Światowa Organizacja Alergii ostrzega, że do 2032 roku co druga osoba będzie zmagała się z alergią. Już teraz co trzeci mieszkaniec Europy cierpi na choroby alergiczne. W Polsce, gdzie 40% populacji ma objawy alergii to narastający problem. Konsekwencją alergii często jest astma, jako następstwo alergii na mleko u niemowląt i małych dzieci. Przedstawiciele środowiska klinicystów, ekspertów zdrowia w dziedzinie alergologii, gastroenterologii, pediatrii i medycyny rodzinnej oraz specjalistów wspierających proces leczenia budują Koalicję Alergii na Mleko.
Wiek XXI coraz bardziej wpływa na środowisko, ale i na nasze zdrowie. Miarą rozwoju cywilizacyjnego i dobrobytu jest wysoka higienizacja, a także wręcz sterylne warunki życia, w których wychowują się młode pokolenia. Ceną tego trendu jest pandemia chorób alergicznych. Narastają lawinowo, zwłaszcza, że ryzyko jest przenoszone między pokoleniami, jeden rodzic jest alergikiem, u dziecka ryzyko wzrasta o 30 proc, jeżeli oboje — sięga ono już 60 proc. Jako pierwsza choroba alergiczna pojawia się alergia na białka mleka krowiego, która dotyczy głównie niemowląt i małych dzieci. Choroba zaczyna się najczęściej już pomiędzy 2. a 6. miesiącem życia. Stanowi ona jedną z najczęstszych dziecięcych alergii pokarmowych w krajach rozwiniętych, dotyka nawet ok. 6-8% maluchów.

Jedynym środkiem zaradczym jest długotrwała eliminacja z diety mleka krowiego i wszelkich produktów pochodnych. Aby zapewnić niemowlakowi prawidłowy rozwój, należy wprowadzić i stosować ścisłą dietę opartą na hipoalergicznych, najczęściej refundowanych preparatach mlekozastępczych, a gdy jest karmione piersią – eliminacyjną dietę u mamy. Wraz z wiekiem jedna postać alergii przeważnie ewoluuje w drugą i dochodzi do tzw. marszu alergicznego. Uczulenie na pokarmy we wczesnym dzieciństwie zwiększa ryzyko zachorowania na atopowe zapalenie skóry, alergiczny nieżyt nosa czy astmę oskrzelową aż czterokrotnie. Objawy astmy pojawiają się już u dzieci w 5-7 roku życia oraz u młodych dorosłych. Dodatkowym czynnikiem obciążającym jest zanieczyszczenie środowiska, higienizacja zaburzająca wykształcanie tolerancji alergenów i czynniki zaburzające mikrobiotę np. bardzo częsty w Polsce poród przez cesarskie cięcie.

 
Marsz alergiczny to potężne wyzwanie dla lekarzy, małych pacjentów, rodziców, opiekunów i całego systemu opieki zdrowotnej. Co to oznacza dla systemu? W latach 2017-2019 ponad 2 miliony pacjentów z diagnozą astmy korzystało ze świadczeń, z czego 660 tys. to dzieci. – wskazuje farmakooekonomista Michał Jachimowicz. Aby zminimalizować ryzyko wystąpienia marszu alergicznego, fundamentalna jest właściwa diagnoza i wdrożone leczenie – podkreśla Prof. Mieczysława Czerwionka-Szaflarska.

Na poziomie globalnym zjawisko obserwuje Światowa Organizacja Alergii (WAO), której celem jest podnoszenie świadomości na temat chorób alergicznych i ich wpływu na życie chorych. Jej flagową inicjatywą jest doroczny Światowy Tydzień Alergii, który w tym roku obchodzony jest w dniach 5 – 11 czerwca.
 
W związku z widocznymi w tym obszarze potrzebami w dniu 6 maja 2022 powołano Koalicję Alergii na Mleko, będącą nieformalnym zrzeszeniem przedstawicieli środowiska klinicystów, ekspertów zdrowia w dziedzinie alergologii, gastroenterologii, pediatrii i medycyny rodzinnej oraz specjalistów wspierających proces leczenia (m.in. dietetycy, psycholodzy). Wśród głównych zadań stojących przed Koalicją jest:
 
Inicjatywę wsparli czołowi eksperci tj.: prof. Mieczysława Czerwionka – Szaflarska, Konsultant Krajowa Gastroenterologii Dziecięcej; docent Andrea Horvath, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Sekcja Alergia na Pokarmy Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci; Docent Katarzyna Plata-Nazar, Katedra i Klinika Pediatrii, Gastroenterologii, Alergologii i Żywienia Dzieci, Gdański Uniwersytet Medyczny; dr Dagmara Pokorna-Kałwak, Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, Katedra Medycyny Rodzinnej.
 
Pomysłodawcą Koalicji Alergii na Mleko jest Reckitt. Firma Reckitt zobowiązuje się wspólnie z Ekspertami realizować programy ukierunkowane na wsparcie edukacji, mając na szczególnej uwadze świadomość zagrożeń związanych z alergią na mleko u niemowląt.
 
źródlo: komunikat