Medicalpress
Eksperci coraz częściej podkreślają, że niewłaściwa dieta może zwiększać ryzyko rozwoju choroby nowotworowej, w tym nowotworów głowy i szyi. Nie zapominajmy jednak, że podczas leczenia onkologicznego odpowiednie żywienie ma również bardzo duże znaczenie, o czym mówią aktualne zalecenia Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN). W onkologii często skupiamy się na nowoczesnym, drogim leczeniu, a zapominamy o tak prostych metodach, jak wsparcie żywieniowe pacjenta – komentuje dr n. med. Aleksandra Kapała, specjalista w dziedzinie onkologii klinicznej, chorób wewnętrznych oraz żywienia klinicznego.
Profilaktyka to również odpowiednia dieta
Już na etapie profilaktyki nowotworowej istotne znaczenie ma nie tylko dbanie o zdrowy tryb życia, ale także sposób odżywiania. –  Jak wykazały duże, wieloośrodkowe badania, na nowotwory głowy i szyi częściej zapadają osoby stosujące dietę ubogą w owoce i warzywa, natomiast bogatą w czerwone mięso, szczególnie w postaci przetworzonejwyjaśnia dr n. med. Aleksandra Kapała. Profilaktyka nowotworów głowy i szyi to przede wszystkim dbanie o zdrowy styl życia, a więc zerwanie z nałogiem palenia tytoniu, nadużywania alkoholu. Ważne jest także stosowanie diety bogatej w antyoksydanty, a więc w owoce i warzywa.

Leczenie i… odpowiednie odżywienie organizmu
Leczenie nowotworów głowy i szyi wymaga długotrwałej i agresywnej terapii. Już na etapie przygotowania warto pamiętać, że chorzy onkologicznie często nie są w stanie dostarczyć swojemu organizmowi odpowiedniej ilości niezbędnych składników odżywczych, co wynika m.in. z problemów z przełykaniem, stanu zapalnego i szeroko pojętego stresu. W efekcie, pacjenci zagrożeni są niedożywieniem, które skutkuje obniżeniem odporności, zwiększeniem ryzyka zakażeń, wydłużeniem lub nawet przerwaniem leczenia.

Objawy niedożywienia lub wyniszczenia występują u 30-85 proc. chorych na nowotwory[1]
Szczególnie narażeni na niedożywienie są pacjenci z nowotworami głowy i szyi – krtani, jamy ustnej, gardła, zatok przynosowych i gruczołów ślinowych.

Ryzyko niedożywienia występuje właściwie w każdym typie nowotworu, przy czym największe jest ono u chorych z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego (przełyk, żołądek, trzustka) oraz u chorych z nowotworami narządów głowy i szyi. U tych pacjentów ryzyko niedożywienia wynosi od 60-90%, co w praktyce oznacza, że jeśli chory nie jest niedożywiony na etapie diagnozy choroby, to pewnością będzie w kolejnych miesiącach terapii i/lub rozwoju nowotworu. Zagrożeni są również chorzy na raka płuca, jelita grubego, nowotwory narządów rodnych czy układu krwiotwórczego tłumaczy dr n. med. Aleksandra Kapała, kierownik Kliniki Diagnostyki Onkologicznej, Kardioonkologii i Medycyny Paliatywnej w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie.

Dlatego zwłaszcza u pacjentów z nowotworami głowy i szyi ważne jest zadbanie o odpowiednie odżywianie.  Na co należy zwrócić uwagę? Przede wszystkim na dostarczenie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, w tym m.in.:
Kwasy omega-3 szczególnie zadbają o odpowiednie odżywienie pacjenta
Kwasy tłuszczowe omega-3 działają przeciwzapalnie, mogą  zmniejszać nasilenie kacheksji nowotworowej (wyniszczenia), poprawiać apetyt i przyczyniać się do stabilizacji lub wzrostu masy ciała. Mają także znaczenie dla procesu leczenia, gdyż nasilony stan zapalny w organizmie może zwiększać toksyczność zastosowanych terapii przeciwnowotworowych. Spożywanie produktów bogatych w ten składnik jest szczególnie ważne, ponieważ ludzki organizm nie jest w stanie go samodzielnie wytworzyć.

Znaczenie kwasów tłuszczowych omega-3 znalazło odzwierciedlenie w aktualnych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN), zgodnie z którymi zaleca się ich stosowanie w celu stabilizacji lub poprawy apetytu, spożycia pokarmów oraz regulacji masy ciała u pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową poddawanych chemioterapii, u których istnieje ryzyko utraty masy ciała lub niedożywionych. Wytyczne te są oparte o rzetelne badania naukowe, w związku z czym z pewnością warto je wprowadzić w życie – mówi dr n. med. A. Kapała.

Korzyści wynikające z wyciszenia stanu zapalnego obserwowane są przy spożywaniu 1,5-2,0 g kwasów tłuszczowych omega-3 na dobę. Warto podkreślić, że mowa o konkretnie 2 kwasach: EPA (kwas eikozapentaenowy) i DHA (kwas dokozaheksaenowy), których źródłem są tłuste ryby morskie, jak np. łosoś, makrela oraz oleje roślinne (np. lniany czy rzepakowy).
 
[1] Muscaritoli M, Arends J, Bachmann P, et al. ESPEN practical guideline: Clinical Nutrition in cancer. Clin Nutr. 2021;40(5):2898-2913. doi:10.1016/j.clnu.2021.02.005

źródło: komunikat

Eksperci coraz częściej podkreślają, że niewłaściwa dieta może zwiększać ryzyko rozwoju choroby nowotworowej, w tym nowotworów głowy i szyi. Nie zapominajmy jednak, że podczas leczenia onkologicznego odpowiednie żywienie ma również bardzo duże znaczenie, o czym mówią aktualne zalecenia Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN). W onkologii często skupiamy się na nowoczesnym, drogim leczeniu, a zapominamy o tak prostych metodach, jak wsparcie żywieniowe pacjenta – komentuje dr n. med. Aleksandra Kapała, specjalista w dziedzinie onkologii klinicznej, chorób wewnętrznych oraz żywienia klinicznego.
Profilaktyka to również odpowiednia dieta
Już na etapie profilaktyki nowotworowej istotne znaczenie ma nie tylko dbanie o zdrowy tryb życia, ale także sposób odżywiania. –  Jak wykazały duże, wieloośrodkowe badania, na nowotwory głowy i szyi częściej zapadają osoby stosujące dietę ubogą w owoce i warzywa, natomiast bogatą w czerwone mięso, szczególnie w postaci przetworzonejwyjaśnia dr n. med. Aleksandra Kapała. Profilaktyka nowotworów głowy i szyi to przede wszystkim dbanie o zdrowy styl życia, a więc zerwanie z nałogiem palenia tytoniu, nadużywania alkoholu. Ważne jest także stosowanie diety bogatej w antyoksydanty, a więc w owoce i warzywa.

Leczenie i… odpowiednie odżywienie organizmu
Leczenie nowotworów głowy i szyi wymaga długotrwałej i agresywnej terapii. Już na etapie przygotowania warto pamiętać, że chorzy onkologicznie często nie są w stanie dostarczyć swojemu organizmowi odpowiedniej ilości niezbędnych składników odżywczych, co wynika m.in. z problemów z przełykaniem, stanu zapalnego i szeroko pojętego stresu. W efekcie, pacjenci zagrożeni są niedożywieniem, które skutkuje obniżeniem odporności, zwiększeniem ryzyka zakażeń, wydłużeniem lub nawet przerwaniem leczenia.

Objawy niedożywienia lub wyniszczenia występują u 30-85 proc. chorych na nowotwory[1]
Szczególnie narażeni na niedożywienie są pacjenci z nowotworami głowy i szyi – krtani, jamy ustnej, gardła, zatok przynosowych i gruczołów ślinowych.

Ryzyko niedożywienia występuje właściwie w każdym typie nowotworu, przy czym największe jest ono u chorych z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego (przełyk, żołądek, trzustka) oraz u chorych z nowotworami narządów głowy i szyi. U tych pacjentów ryzyko niedożywienia wynosi od 60-90%, co w praktyce oznacza, że jeśli chory nie jest niedożywiony na etapie diagnozy choroby, to pewnością będzie w kolejnych miesiącach terapii i/lub rozwoju nowotworu. Zagrożeni są również chorzy na raka płuca, jelita grubego, nowotwory narządów rodnych czy układu krwiotwórczego tłumaczy dr n. med. Aleksandra Kapała, kierownik Kliniki Diagnostyki Onkologicznej, Kardioonkologii i Medycyny Paliatywnej w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie.

Dlatego zwłaszcza u pacjentów z nowotworami głowy i szyi ważne jest zadbanie o odpowiednie odżywianie.  Na co należy zwrócić uwagę? Przede wszystkim na dostarczenie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, w tym m.in.:
Kwasy omega-3 szczególnie zadbają o odpowiednie odżywienie pacjenta
Kwasy tłuszczowe omega-3 działają przeciwzapalnie, mogą  zmniejszać nasilenie kacheksji nowotworowej (wyniszczenia), poprawiać apetyt i przyczyniać się do stabilizacji lub wzrostu masy ciała. Mają także znaczenie dla procesu leczenia, gdyż nasilony stan zapalny w organizmie może zwiększać toksyczność zastosowanych terapii przeciwnowotworowych. Spożywanie produktów bogatych w ten składnik jest szczególnie ważne, ponieważ ludzki organizm nie jest w stanie go samodzielnie wytworzyć.

Znaczenie kwasów tłuszczowych omega-3 znalazło odzwierciedlenie w aktualnych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN), zgodnie z którymi zaleca się ich stosowanie w celu stabilizacji lub poprawy apetytu, spożycia pokarmów oraz regulacji masy ciała u pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową poddawanych chemioterapii, u których istnieje ryzyko utraty masy ciała lub niedożywionych. Wytyczne te są oparte o rzetelne badania naukowe, w związku z czym z pewnością warto je wprowadzić w życie – mówi dr n. med. A. Kapała.

Korzyści wynikające z wyciszenia stanu zapalnego obserwowane są przy spożywaniu 1,5-2,0 g kwasów tłuszczowych omega-3 na dobę. Warto podkreślić, że mowa o konkretnie 2 kwasach: EPA (kwas eikozapentaenowy) i DHA (kwas dokozaheksaenowy), których źródłem są tłuste ryby morskie, jak np. łosoś, makrela oraz oleje roślinne (np. lniany czy rzepakowy).
 
[1] Muscaritoli M, Arends J, Bachmann P, et al. ESPEN practical guideline: Clinical Nutrition in cancer. Clin Nutr. 2021;40(5):2898-2913. doi:10.1016/j.clnu.2021.02.005

źródło: komunikat

Dotychczas najsilniejszymi czynnikami zwiększającymi ryzyko wystąpienia nowotworów narządów  głowy i szyi było palenie papierosów, picie wysokoprocentowego alkoholu oraz działanie wirusów onkogennych jak HPV 16 lub EBV. Dziś coraz częściej zwraca się uwagę, że do rozwoju choroby przyczynia się także niewłaściwa dieta. Ma ona ogromne znaczenie również na etapie leczenia, ponieważ pacjenci z nowotworami głowy i szyi są wśród chorych onkologicznych najbardziej zagrożonych niedożywieniem, które może wpływać na przebieg leczenia. Jak temu zapobiec?
Nowotwory głowy i szyi to dość pojemne pojęcie – obejmuje ono takie narządy jak krtań, jama ustna, gardło, zatoki przynosowe i gruczoły  ślinowe. Są najczęściej diagnozowane u osób po 45. roku życia, za wyjątkiem raka nosowej części gardła, który diagnozowany jest u chorych młodszych. Zachorowalność jest niemal 5-krotnie wyższa wśród mężczyzn niż kobiet. Co roku w Europie rozpoznaje się ok. 150 tys. nowych przypadków. Ich odsetkowy udział wśród wszystkich nowotworów złośliwych w Polsce niezmiennie w ciągu ostatnich lat waha się od 5,5 do 6,2%, co przekłada się na ok. 5500 do 6000 nowych zachorowań rocznie. Podobne wskaźniki zachorowalności dotyczą także innych krajów Europy i USA.

Zapobiegaj
Za najczęstsze przyczyny powstania nowotworów narządów głowy i szyi  uznaje się palenie papierosów i picie alkoholu. Czynnikiem zwiększającym ryzyko zachorowania jest również zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) oraz wirusem Epsteina-Barra (EBV). Ale, jak się okazuje, znaczenie ma także sposób odżywiania. –  Jak wykazały duże, wieloośrodkowe badania, na nowotwory głowy i szyi częściej zapadają osoby stosujące dietę ubogą w owoce i warzywa, natomiast bogatą w czerwone mięso, szczególnie w postaci przetworzonej – wyjaśnia dr n. med. Aleksandra Kapała, specjalista w dziedzinie onkologii klinicznej, chorób wewnętrznych oraz żywienia klinicznego, kierownik Kliniki Diagnostyki Onkologicznej, Kardioonkologii i Medycyny Paliatywnej w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie.Profilaktyka nowotworów głowy i szyi to przede wszystkim dbanie o zdrowy styl życia, a więc zerwanie z nałogiem palenia tytoniu, nadużywania alkoholu. Ważne jest także stosowanie diety bogatej w antyoksydanty, a więc w owoce i warzywa.

Diagnozuj
Nowotwory narządów głowy i szyi rozwijają się początkowo bez wyraźnych objawów, przez co pacjenci nie zdają sobie sprawy z tego, że pojawiające się dolegliwości to coś więcej niż nawracająca, bądź trudna do wyleczenia infekcja gardła, afty czy nadżerki na śluzówkach jamy ustnej. Pierwsze symptomy, które można zaobserwować to dyskomfort i/lub niegojące się zmiany w jamie ustnej, uczucie przeszkody przy przełykaniu bądź powiększone węzły chłonne na szyi. Ból, obrzęk, postępująca utrata masy ciała na skutek problemów z jedzeniem, problemy z mową, bądź utrudnione oddychanie są objawami choroby zaawansowanej. Niestety większość chorych trafia do onkologa na tym etapie choroby.

Jeśli którekolwiek z powyższych objawów utrzymuje się dłużej niż 2 tygodnie, należy zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu, który wypisze skierowanie do laryngologa bądź chirurga twarzowo-szczękowego w celu rozpoznania przyczyny dolegliwości. Do metod diagnostycznych wykorzystywanych przy wykrywaniu nowotworów głowy i szyi należą: tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, USG oraz biopsja z pobraniem wycinków do badania histopatologicznego, fiberoskopia, direktoskopia.

Lecz i… odpowiednio odżywiaj organizm
Gdy diagnoza zostanie potwierdzona, rozpoczyna się leczenie pacjenta. Leczenie tego typu nowotworu jest terapią długotrwałą i agresywną. Stosowane są chirurgia, radioterapia i leczenie systemowe (chemio- i immunoterapia). Już na etapie przygotowania do terapii warto pamiętać, że chorzy onkologicznie często nie są w stanie dostarczyć swojemu organizmowi odpowiedniej ilości niezbędnych składników odżywczych, co wynika m.in. z dysfagii towarzyszącej chorobie (problemy z przełykaniem), uogólnionego stanu zapalnego, katabolizmu i szeroko pojętego stresu. W efekcie powszechnym problemem, który według różnych danych dotyczy 30-85% pacjentów onkologicznych, jest niedożywienie. Skutkuje ono  obniżeniem odporności, zwiększeniem ryzyka zakażeń, wydłużeniem albo nawet przerwaniem czy odroczeniem leczenia przeciwnowotworowego. Szacuje się, że prawie co piąta osoba z nowotworem nie umiera z powodu choroby, lecz z niedożywienia!

Ryzyko niedożywienia występuje właściwie w każdym typie nowotworu, przy czym największe jest ono u chorych z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego (przełyk, żołądek, trzustka) oraz u chorych z nowotworami narządów głowy i szyi. U tych pacjentów ryzyko niedożywienia wynosi od 60-90%, co w praktyce oznacza, że jeśli chory nie jest niedożywiony na etapie diagnozy choroby, to pewnością będzie w kolejnych miesiącach terapii i/lub rozwoju nowotworu. Zagrożeni są również chorzy na raka płuca, jelita grubego, nowotwory narządów rodnych czy układu krwiotwórczego – tłumaczy dr n. med. Aleksandra Kapała. 

Dlatego zwłaszcza u pacjentów z nowotworami głowy i szyi ważne jest zadbanie o odpowiednie odżywianie.  Na co należy zwrócić uwagę?  Istotnym problemem jest wczesne rozpoznaniem dysfagii i określenie ile składników odżywczych chory jest w stanie przyjąć samodzielnie wraz z dietą doustną i jak to się ma do wyliczonego zapotrzebowania na białko i energię. Jeżeli rozdźwięk między tymi dwiema wartościami jest duży, oznacza to, że chory będzie wymagał wsparcia żywieniowego z założeniem specjalnych dostępów do żywienia do przewodu pokarmowego, jak np. zgłębnik nosowo-żołądkowy bądź PEG (przezskórna endoskopowa gastrostomia) i stosowania specjalnych diet dojelitowych. Jeśli różnica jest mała, wystarczy dobrze zbilansowana dieta doustna, zazwyczaj o zmienionej konsystencji i właściwie dobrane doustne preparaty odżywcze zalecone przez lekarza. Odpowiednią modyfikacją diety dopasowaną do potrzeb pacjenta zajmie się wykwalifikowany dietetyk.

Równie istotne jest dostarczenie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, wśród których kluczowe znaczenie ma białko. Jest ono podstawowym budulcem w organizmie człowieka, ważnym dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego i prawidłowej funkcji wszystkich tkanek. Pacjentom onkologicznym zaleca się spożywanie go prawie dwukrotnie więcej niż osobom zdrowym, bo ok. 1,5 -2,0 g białka/kg masy ciała/dobę. Z kolei witamina D jest istotna dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego, wpływa również na zmniejszenie stanu zapalnego towarzyszącego chorobie nowotworowej. Niestety, chorzy są  często narażeni na niedobory witaminy D oraz niedobory nienasyconych  kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3. Kwasy tłuszczowe omega-3 działają przeciwzapalnie i mogą  zmniejszać nasilenie kacheksji nowotworowej (wyniszczenia), poprawiać apetyt i przyczyniać się do stabilizacji lub wzrostu masy ciała. Ma to także znaczenie dla procesu leczenia, gdyż nasilony stan zapalny w organizmie może zwiększać toksyczność zastosowanych terapii przeciwnowotworowych. Spożywanie produktów bogatych w ten składnik jest szczególnie ważne, ponieważ ludzki organizm nie jest w stanie go samodzielnie wytworzyć.

Znaczenie kwasów tłuszczowych omega-3 znalazło odzwierciedlenie w aktualnych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN), zgodnie z którymi zaleca się ich stosowanie w celu stabilizacji lub poprawy apetytu, spożycia pokarmów oraz regulacji masy ciała u pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową poddawanych chemioterapii, u których istnieje ryzyko utraty masy ciała lub niedożywionych. Wytyczne te są oparte o rzetelne badania naukowe, w związku z czym z pewnością warto je wprowadzić w życie – mówi dr n. med. A. Kapała.

Korzyści wynikające z wyciszenia stanu zapalnego obserwowane są przy dawce 1,5-2,0 g kwasów tłuszczowych omega-3 na dobę. Warto podkreślić, że mowa o konkretnie 2 kwasach: EPA (kwas eikozapentaenowy) i DHA (kwas dokozaheksaenowy), których powszechnie znanym źródłem naturalnym są tłuste ryby morskie, jak np. łosoś, makrela, ale już nie oleje roślinne (np. lniany czy rzepakowy).

Gdy chory nie jest w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości składników odżywczych wraz z tradycyjną dietą, co w przebiegu nowotworów głowy i szyi jest dość częstym problemem, warto skonsultować z lekarzem i wykwalifikowanym dietetykiem możliwość zastosowania żywienia medycznego.

źródło: komunikat prasowy
na zdjęciu: dr hab. n. med. Aleksandra Kapała

Dotychczas najsilniejszymi czynnikami zwiększającymi ryzyko wystąpienia nowotworów narządów  głowy i szyi było palenie papierosów, picie wysokoprocentowego alkoholu oraz działanie wirusów onkogennych jak HPV 16 lub EBV. Dziś coraz częściej zwraca się uwagę, że do rozwoju choroby przyczynia się także niewłaściwa dieta. Ma ona ogromne znaczenie również na etapie leczenia, ponieważ pacjenci z nowotworami głowy i szyi są wśród chorych onkologicznych najbardziej zagrożonych niedożywieniem, które może wpływać na przebieg leczenia. Jak temu zapobiec?
Nowotwory głowy i szyi to dość pojemne pojęcie – obejmuje ono takie narządy jak krtań, jama ustna, gardło, zatoki przynosowe i gruczoły  ślinowe. Są najczęściej diagnozowane u osób po 45. roku życia, za wyjątkiem raka nosowej części gardła, który diagnozowany jest u chorych młodszych. Zachorowalność jest niemal 5-krotnie wyższa wśród mężczyzn niż kobiet. Co roku w Europie rozpoznaje się ok. 150 tys. nowych przypadków. Ich odsetkowy udział wśród wszystkich nowotworów złośliwych w Polsce niezmiennie w ciągu ostatnich lat waha się od 5,5 do 6,2%, co przekłada się na ok. 5500 do 6000 nowych zachorowań rocznie. Podobne wskaźniki zachorowalności dotyczą także innych krajów Europy i USA.

Zapobiegaj
Za najczęstsze przyczyny powstania nowotworów narządów głowy i szyi  uznaje się palenie papierosów i picie alkoholu. Czynnikiem zwiększającym ryzyko zachorowania jest również zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) oraz wirusem Epsteina-Barra (EBV). Ale, jak się okazuje, znaczenie ma także sposób odżywiania. –  Jak wykazały duże, wieloośrodkowe badania, na nowotwory głowy i szyi częściej zapadają osoby stosujące dietę ubogą w owoce i warzywa, natomiast bogatą w czerwone mięso, szczególnie w postaci przetworzonej – wyjaśnia dr n. med. Aleksandra Kapała, specjalista w dziedzinie onkologii klinicznej, chorób wewnętrznych oraz żywienia klinicznego, kierownik Kliniki Diagnostyki Onkologicznej, Kardioonkologii i Medycyny Paliatywnej w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie.Profilaktyka nowotworów głowy i szyi to przede wszystkim dbanie o zdrowy styl życia, a więc zerwanie z nałogiem palenia tytoniu, nadużywania alkoholu. Ważne jest także stosowanie diety bogatej w antyoksydanty, a więc w owoce i warzywa.

Diagnozuj
Nowotwory narządów głowy i szyi rozwijają się początkowo bez wyraźnych objawów, przez co pacjenci nie zdają sobie sprawy z tego, że pojawiające się dolegliwości to coś więcej niż nawracająca, bądź trudna do wyleczenia infekcja gardła, afty czy nadżerki na śluzówkach jamy ustnej. Pierwsze symptomy, które można zaobserwować to dyskomfort i/lub niegojące się zmiany w jamie ustnej, uczucie przeszkody przy przełykaniu bądź powiększone węzły chłonne na szyi. Ból, obrzęk, postępująca utrata masy ciała na skutek problemów z jedzeniem, problemy z mową, bądź utrudnione oddychanie są objawami choroby zaawansowanej. Niestety większość chorych trafia do onkologa na tym etapie choroby.

Jeśli którekolwiek z powyższych objawów utrzymuje się dłużej niż 2 tygodnie, należy zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu, który wypisze skierowanie do laryngologa bądź chirurga twarzowo-szczękowego w celu rozpoznania przyczyny dolegliwości. Do metod diagnostycznych wykorzystywanych przy wykrywaniu nowotworów głowy i szyi należą: tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, USG oraz biopsja z pobraniem wycinków do badania histopatologicznego, fiberoskopia, direktoskopia.

Lecz i… odpowiednio odżywiaj organizm
Gdy diagnoza zostanie potwierdzona, rozpoczyna się leczenie pacjenta. Leczenie tego typu nowotworu jest terapią długotrwałą i agresywną. Stosowane są chirurgia, radioterapia i leczenie systemowe (chemio- i immunoterapia). Już na etapie przygotowania do terapii warto pamiętać, że chorzy onkologicznie często nie są w stanie dostarczyć swojemu organizmowi odpowiedniej ilości niezbędnych składników odżywczych, co wynika m.in. z dysfagii towarzyszącej chorobie (problemy z przełykaniem), uogólnionego stanu zapalnego, katabolizmu i szeroko pojętego stresu. W efekcie powszechnym problemem, który według różnych danych dotyczy 30-85% pacjentów onkologicznych, jest niedożywienie. Skutkuje ono  obniżeniem odporności, zwiększeniem ryzyka zakażeń, wydłużeniem albo nawet przerwaniem czy odroczeniem leczenia przeciwnowotworowego. Szacuje się, że prawie co piąta osoba z nowotworem nie umiera z powodu choroby, lecz z niedożywienia!

Ryzyko niedożywienia występuje właściwie w każdym typie nowotworu, przy czym największe jest ono u chorych z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego (przełyk, żołądek, trzustka) oraz u chorych z nowotworami narządów głowy i szyi. U tych pacjentów ryzyko niedożywienia wynosi od 60-90%, co w praktyce oznacza, że jeśli chory nie jest niedożywiony na etapie diagnozy choroby, to pewnością będzie w kolejnych miesiącach terapii i/lub rozwoju nowotworu. Zagrożeni są również chorzy na raka płuca, jelita grubego, nowotwory narządów rodnych czy układu krwiotwórczego – tłumaczy dr n. med. Aleksandra Kapała. 

Dlatego zwłaszcza u pacjentów z nowotworami głowy i szyi ważne jest zadbanie o odpowiednie odżywianie.  Na co należy zwrócić uwagę?  Istotnym problemem jest wczesne rozpoznaniem dysfagii i określenie ile składników odżywczych chory jest w stanie przyjąć samodzielnie wraz z dietą doustną i jak to się ma do wyliczonego zapotrzebowania na białko i energię. Jeżeli rozdźwięk między tymi dwiema wartościami jest duży, oznacza to, że chory będzie wymagał wsparcia żywieniowego z założeniem specjalnych dostępów do żywienia do przewodu pokarmowego, jak np. zgłębnik nosowo-żołądkowy bądź PEG (przezskórna endoskopowa gastrostomia) i stosowania specjalnych diet dojelitowych. Jeśli różnica jest mała, wystarczy dobrze zbilansowana dieta doustna, zazwyczaj o zmienionej konsystencji i właściwie dobrane doustne preparaty odżywcze zalecone przez lekarza. Odpowiednią modyfikacją diety dopasowaną do potrzeb pacjenta zajmie się wykwalifikowany dietetyk.

Równie istotne jest dostarczenie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, wśród których kluczowe znaczenie ma białko. Jest ono podstawowym budulcem w organizmie człowieka, ważnym dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego i prawidłowej funkcji wszystkich tkanek. Pacjentom onkologicznym zaleca się spożywanie go prawie dwukrotnie więcej niż osobom zdrowym, bo ok. 1,5 -2,0 g białka/kg masy ciała/dobę. Z kolei witamina D jest istotna dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego, wpływa również na zmniejszenie stanu zapalnego towarzyszącego chorobie nowotworowej. Niestety, chorzy są  często narażeni na niedobory witaminy D oraz niedobory nienasyconych  kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3. Kwasy tłuszczowe omega-3 działają przeciwzapalnie i mogą  zmniejszać nasilenie kacheksji nowotworowej (wyniszczenia), poprawiać apetyt i przyczyniać się do stabilizacji lub wzrostu masy ciała. Ma to także znaczenie dla procesu leczenia, gdyż nasilony stan zapalny w organizmie może zwiększać toksyczność zastosowanych terapii przeciwnowotworowych. Spożywanie produktów bogatych w ten składnik jest szczególnie ważne, ponieważ ludzki organizm nie jest w stanie go samodzielnie wytworzyć.

Znaczenie kwasów tłuszczowych omega-3 znalazło odzwierciedlenie w aktualnych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN), zgodnie z którymi zaleca się ich stosowanie w celu stabilizacji lub poprawy apetytu, spożycia pokarmów oraz regulacji masy ciała u pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową poddawanych chemioterapii, u których istnieje ryzyko utraty masy ciała lub niedożywionych. Wytyczne te są oparte o rzetelne badania naukowe, w związku z czym z pewnością warto je wprowadzić w życie – mówi dr n. med. A. Kapała.

Korzyści wynikające z wyciszenia stanu zapalnego obserwowane są przy dawce 1,5-2,0 g kwasów tłuszczowych omega-3 na dobę. Warto podkreślić, że mowa o konkretnie 2 kwasach: EPA (kwas eikozapentaenowy) i DHA (kwas dokozaheksaenowy), których powszechnie znanym źródłem naturalnym są tłuste ryby morskie, jak np. łosoś, makrela, ale już nie oleje roślinne (np. lniany czy rzepakowy).

Gdy chory nie jest w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości składników odżywczych wraz z tradycyjną dietą, co w przebiegu nowotworów głowy i szyi jest dość częstym problemem, warto skonsultować z lekarzem i wykwalifikowanym dietetykiem możliwość zastosowania żywienia medycznego.

źródło: komunikat prasowy
na zdjęciu: dr hab. n. med. Aleksandra Kapała

Od ponad 20 lat powtarzam, że człowiek musi jeść, musi oddychać i musi spać. Cała reszta to jest ogromnie względna sprawa i tak na dobrą sprawę bez właściwej opieki żywieniowej nie ma leczenia żadnej poważnej choroby przewlekłej. Nawet Covid-19 nam doskonale pokazał jak nieprawdopodobną rolę pełni właściwe żywienie chorych. Natomiast onkologia to jest absolutnie szczególny obszar – tutaj żywienie kliniczne wręcz niekiedy umożliwia rozpoczęcie leczenia. – podkreśla dr Aleksandra Kapała, Kierownik Działu Żywienia Klinicznego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.
Pani Doktor, jakiś czas temu ukazał się raport na bazie badania wśród pacjentów chorujących na raka płuca, w którym poruszono także aspekty związane z żywieniem. Wyniki badania ankietowego pokazują, że wiedza pacjentów chorych na raka płuca na temat żywienia jest nadal niewystarczająca. Ponad połowa respondentów odpowiedziała, że ma wiedzę bardzo małą albo żadną na temat. Tylko 11% respondentów kiedykolwiek skorzystało z odpłatnej porady dietetyka. Jak Pani skomentowałaby takie wyniki, czy są one specyficzne dla obszaru raka płuca, czy problem jest szerszy?

Tak naprawdę myślę, że wyniki badania są bardziej optymistyczne niż nasza rzeczywistość. W większości bowiem byli to respondenci młodsi i sprawniejsi w systemie opieki zdrowotnej, którzy potrafią sobie może więcej i lepiej pewne rzeczy załatwić – głownie pacjenci z aktywnych Grup Wsparcia na Facebook. Osoby starsze, które nie mają dostępu do takich nowoczesnych technologii, są w gorszej sytuacji.

Realistycznie rzecz ujmując myślę, że temat żywienia klinicznego w onkologii to jest właściwie sprawa, która jest bardzo młoda i bardzo rozwojowa i z pewnością jest ogromne, po prostu przeogromne jeszcze „pole do zaorania”, pielęgnowania i do wzrastania. Dietetycy kliniczni obejmują opieką nadal niewielką ilość pacjentów, a powinno być ich znacznie więcej. Dlaczego tak jest? Przede wszystkim brakuje specjalistów z zakresu żywienia klinicznego w Polsce. Dietetyka nadal nie jest usankcjonowana w Polsce jako zawód medycznym, co też rodzi bardzo wiele nieporozumień, i tak na dobrą sprawę to jest obszar, który w Polsce po prostu raczkuje.

Nie brzmi to optymistycznie. Proszę powiedzieć czy taki problem występuje w całej Europie lub jej części? Skąd taka sytuacja?
Przede wszystkim problem polega na modelu kształcenia lekarzy. Żywienie kliniczne, przynajmniej w naszym kraju, zostało dopiero dołączone do obowiązkowego programu nauczania na studiach medycznych po roku 2000. Dlatego większość specjalistów na rynku, w tym momencie, traktuje temat żywienia klinicznego jako rzecz nieznaną, z którą muszą się oswoić, do której muszą się w jakimś sensie jeszcze merytorycznie przygotować.

Żywienie kliniczne w onkologii jest rzeczą nieprawdopodobnie trudną, dlatego że, tak naprawdę, trzeba podchodzić bardzo indyscyplinarnie, żeby właściwie pacjentowi pomóc i dobrać odpowiedni model opieki żywieniowej do rodzaju choroby, stopnia jej zaawansowania, typu leczenia, które jest prowadzone, wieku, płci i tak naprawdę wielu innych zmiennych. Mówiąc wprost, jest to po prostu osobna specjalizacja, która w Polsce nawet nie jest uznana za specjalizację medyczną. My tę specjalizację robimy często jeżdżąc za granicę.

Jeżeli chodzi o Europę to tam również procedury związane z żywieniem klinicznym nie są wcale tak idealnie wprowadzane w życie. Nie tylko nasz kraj odstaje, natomiast to co nas odróżnia to fakt, że przynajmniej w większości krajów Europy status zawodu dietetyka jest lepiej uregulowany, a zakres obowiązków tej grupy zawodowej jest po prostu lepiej opisany i to ratuje te systemy zdrowotne w kontekście opieki żywieniowej. To jest ta przewaga.

Żywienie onkologiczne jest szczególnie istotne, ale przecież odgrywa ono jedną z kluczowych ról także w innych obszarach terapeutycznych np. w kardiologii?
Od ponad 20 lat powtarzam, że człowiek musi jeść, musi oddychać i musi spać. Cała reszta to jest ogromnie względna sprawa i tak na dobrą sprawę bez właściwej opieki żywieniowej nie ma leczenia żadnej poważnej choroby przewlekłej. Nawet Covid-19 nam doskonale pokazał jak nieprawdopodobną rolę pełni właściwe żywienie chorych. Natomiast onkologia to jest absolutnie szczególny obszar – tutaj żywienie kliniczne wręcz niekiedy umożliwia rozpoczęcie leczenia. Bardzo często jest tak, że my stawiamy chorego na nogi, umożliwiamy mu w ogóle dojście do siebie, zarówno poprzez odżywienia ale też żywienie medyczne – pozajelitowe i dojelitowe. To bardzo często otwiera drogę do rozpoczęcia leczenia, do operacji, ale także pomaga w przypadku wsparcia organizmu przy powikłaniach leczenia onkologicznego.

Rak płuca jest jednym z wyniszczających nowotworów, dlatego żywienie jest tu bardzo ważne. Ale mamy również takie nowotwory jak raki głowy i szyi, górnego odcinka przewodu pokarmowego czy trzustki, gdzie ryzyko niedożywienia jest tak ogromne, że na 100% wiemy, że chory będzie niedożywiony. Nawet jeśli w chwili rozpoznania choroby pacjent przychodzi do nas otyły, to odsetki niedożywienia sięgają nawet 90%. Rak płuca podobnie jak rak jelita grubego, jak nowotwory ginekologiczne, hematoonkologiczne – to jest ok. 50% ryzyko wystąpienia niedożywienia. Połowa tych chorych będzie niedożywiona więc absolutnie warto w tej grupie pacjentów zająć się opieką żywieniową. Tutaj naprawdę ułatwi życie i zmniejszy częstość powikłań. W tej chwili mamy już twarde dowody naukowe na to, że metody żywieniowe wydłużają także przeżycie. Jak pokazują najnowsze dane europejskie w przypadku żywienia pozajelitowego na przykład raków żołądka są to aż 4 miesiące. To ogromne wydłużenie mediany przeżycia, wiele leków stosowanych w onkologii może pozazdrościć takiego wyniku, a nadal tak rzadko sięgamy po to wsparcie. To znaczne wsparcie dla onkologów, specjalista prowadzący leczenie onkologiczne ma naprawdę lżej, ma mniej powikłań, ma chorego w lepszym stanie sprawności, w lepszej kondycji, może to leczenie prowadzić bezpieczniej i dłużej.

To jest niesamowite jakie wyniki daje żywienie i podnosi jakość życia.
To prawda, bardzo często podkreślam to, że niedożywienie boli. Jeżeli pacjent jest skrajnie wyniszczony to dla niego nawet siedzenie na krześle może być procesem bolesnym. To są rzeczy, których nie zrozumie osoba, której masa ciała jest prawidłowa, chory wyniszczony ma problem dosłownie ze wszystkim, z utrzymaniem szklanki z płynem, z utrzymaniem pozycji siedzącej, ze zrobieniem kilku kroków, aby najprostsze czynności wokół siebie wykonać.  Chcę jednocześnie stanowczo podkreślić, że musimy działać wcześniej i nie dopuszczać do sytuacji, w której chory trafi w tak złym stanie sprawności, bo bardzo często wtedy jesteśmy już zupełnie nieskuteczni. Dlatego opiekę żywieniową należy rozpoczynać wcześnie, zaraz po rozpoznaniu choroby nowotworowej. Nie ma znaczenia czy w tym momencie pacjent jest otyły, ma nadwagę, czy odżywia się zupełnie normalnie. Ocenia się pacjenta perspektywicznie, wiedząc jakie to jest rozpoznanie, jakiej terapii chory będzie poddany. Możemy również przewidzieć co będzie działo się z masą ciała i zaproponować wyprzedzająco kroki, które ochronią chorego przed znacznym spadkiem masy ciała. Zwłaszcza w przypadku diagnozy nowotworów regionu głowy i szyi, raka żołądka, przełyku, trzustki, nowotworów ginekologicznych, rak płuca, rak jelita grubego – absolutnie konieczne jest skierowanie do zespołów żywieniowych –  powinno być to po prostu rutynowa praktyka w szpitalach.

Przechodząc właśnie do wątku procedur, wiemy, że opieka żywieniowa nadal nie jest standardem w placówkach onkologicznych. Jak się Pani Doktor udało doprowadzić do powstania oddziału żywienia klinicznego w Narodowym Centrum Onkologii w Warszawie? Trudno mówić o budowaniu priorytetu żywienia klinicznego przy przyjmowaniu pacjenta do ośrodka, jeśli takiej opieki nie ma.
Tak to prawda, rzeczywiście powinien być to zespół ludzi oddanych temu zagadnieniu, bo jeśli to się wrzuci na głowę onkologowi, który ma np. 50 wizyt dziennie, to nie ma w ogóle takiej szansy, żeby zająć się jeszcze problematyką żywieniową. Poza tym, to trzeba robić dobrze, po to są standardy, to jest ogromny zasób wiedzy. Konsultacja żywieniowa zajmuje min. 30 minut. Trzeba zrobić bioimpedancję, ocenić bieżący pobór kalorii, ocenić ryzyko niedoborów u takiego chorego i wiele innych zmiennych.

Pyta Pan jak się mi to udało. Ja od 20 lat wydeptuję tę ścieżkę tak naprawdę, to chyba upór i cierpliwość. Jak mnie wyrzucali oknem to wracałam drzwiami i tak dalej, aż w końcu, w którymś momencie dyrekcja podjęła decyzję, widząc po prostu owoce tej pracy, że to naprawdę wiele zmienia w funkcjonowaniu chorych. Jestem bardzo wdzięczna za zielone światło dla rozwoju dedykowanej jednostki żywienia. W tej chwili mamy siedmioro dietetyków klinicznych, którzy naprawdę są oddani pacjentom i zajmują się tylko opieką żywieniową i to jest ten sukces.

Dyrektorzy szpitali muszą zrozumieć, że żywienie przyniesie im globalne zyski, gdyż będą mieli mniej powikłań, mniej kłopotliwych pacjentów, mniej zakażeń i mniej zgonów w ich wyniku. Żywienie jest jedną z metod, która bezwzględnie wykazuje wpływ na zmniejszenie częstości zakażeń. To także korzyści finansowe, mniej zużytych antybiotyków, mniej hospitalizacji na oddziałach intensywnej terapii, chory jest w lepszym stopniu sprawności, ma mniej powikłań. To powinno być argumentem dla dyrektora szpitala, a nie to że musi wydać na pensję dietetyka, bo finalnie wszystkim się nam to opłaci. Pragnę podkreślić, że żywienie kliniczne jest metodą w 100% refundowaną przez NFZ. Zarówno żywienie dojelitowe jak i pozajelitowe jest refundowane w tak zwanych osobo dniach dopisywanych do każdej, podkreślam każdej hospitalizacji, w związku z czym, nikt na tym nie traci. Oprócz leczenia szpitalnego, mamy również poradnię chorób metabolicznych, gdzie w trybie ambulatoryjnym może przyjść do nas każdy pacjent z chorobą nowotworową i uzyskać poradę dietetyczną lub być zakwalifikowanym do pobytu żywieniowego szpitalnego, kiedy wiemy, że musimy już pacjentowi założyć jakieś dostępy endoskopowe czy żywić dożylnie w sposób zabiegowy. Wszystkie te procedury są refundowane i można je rozliczyć.

Są to niewątpliwe korzyści i argument za tym, żeby inwestować w takie poradnie i oby było ich jak najwięcej. Dziękuję i za rozmowę i życzę powodzenia w dalszym rozwoju żywienia klinicznego w Polsce.

Rozmawiał Marek Kustosz, redaktor naczelny Medicalpress

Od ponad 20 lat powtarzam, że człowiek musi jeść, musi oddychać i musi spać. Cała reszta to jest ogromnie względna sprawa i tak na dobrą sprawę bez właściwej opieki żywieniowej nie ma leczenia żadnej poważnej choroby przewlekłej. Nawet Covid-19 nam doskonale pokazał jak nieprawdopodobną rolę pełni właściwe żywienie chorych. Natomiast onkologia to jest absolutnie szczególny obszar – tutaj żywienie kliniczne wręcz niekiedy umożliwia rozpoczęcie leczenia. – podkreśla dr Aleksandra Kapała, Kierownik Działu Żywienia Klinicznego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.
Pani Doktor, jakiś czas temu ukazał się raport na bazie badania wśród pacjentów chorujących na raka płuca, w którym poruszono także aspekty związane z żywieniem. Wyniki badania ankietowego pokazują, że wiedza pacjentów chorych na raka płuca na temat żywienia jest nadal niewystarczająca. Ponad połowa respondentów odpowiedziała, że ma wiedzę bardzo małą albo żadną na temat. Tylko 11% respondentów kiedykolwiek skorzystało z odpłatnej porady dietetyka. Jak Pani skomentowałaby takie wyniki, czy są one specyficzne dla obszaru raka płuca, czy problem jest szerszy?

Tak naprawdę myślę, że wyniki badania są bardziej optymistyczne niż nasza rzeczywistość. W większości bowiem byli to respondenci młodsi i sprawniejsi w systemie opieki zdrowotnej, którzy potrafią sobie może więcej i lepiej pewne rzeczy załatwić – głownie pacjenci z aktywnych Grup Wsparcia na Facebook. Osoby starsze, które nie mają dostępu do takich nowoczesnych technologii, są w gorszej sytuacji.

Realistycznie rzecz ujmując myślę, że temat żywienia klinicznego w onkologii to jest właściwie sprawa, która jest bardzo młoda i bardzo rozwojowa i z pewnością jest ogromne, po prostu przeogromne jeszcze „pole do zaorania”, pielęgnowania i do wzrastania. Dietetycy kliniczni obejmują opieką nadal niewielką ilość pacjentów, a powinno być ich znacznie więcej. Dlaczego tak jest? Przede wszystkim brakuje specjalistów z zakresu żywienia klinicznego w Polsce. Dietetyka nadal nie jest usankcjonowana w Polsce jako zawód medycznym, co też rodzi bardzo wiele nieporozumień, i tak na dobrą sprawę to jest obszar, który w Polsce po prostu raczkuje.

Nie brzmi to optymistycznie. Proszę powiedzieć czy taki problem występuje w całej Europie lub jej części? Skąd taka sytuacja?
Przede wszystkim problem polega na modelu kształcenia lekarzy. Żywienie kliniczne, przynajmniej w naszym kraju, zostało dopiero dołączone do obowiązkowego programu nauczania na studiach medycznych po roku 2000. Dlatego większość specjalistów na rynku, w tym momencie, traktuje temat żywienia klinicznego jako rzecz nieznaną, z którą muszą się oswoić, do której muszą się w jakimś sensie jeszcze merytorycznie przygotować.

Żywienie kliniczne w onkologii jest rzeczą nieprawdopodobnie trudną, dlatego że, tak naprawdę, trzeba podchodzić bardzo indyscyplinarnie, żeby właściwie pacjentowi pomóc i dobrać odpowiedni model opieki żywieniowej do rodzaju choroby, stopnia jej zaawansowania, typu leczenia, które jest prowadzone, wieku, płci i tak naprawdę wielu innych zmiennych. Mówiąc wprost, jest to po prostu osobna specjalizacja, która w Polsce nawet nie jest uznana za specjalizację medyczną. My tę specjalizację robimy często jeżdżąc za granicę.

Jeżeli chodzi o Europę to tam również procedury związane z żywieniem klinicznym nie są wcale tak idealnie wprowadzane w życie. Nie tylko nasz kraj odstaje, natomiast to co nas odróżnia to fakt, że przynajmniej w większości krajów Europy status zawodu dietetyka jest lepiej uregulowany, a zakres obowiązków tej grupy zawodowej jest po prostu lepiej opisany i to ratuje te systemy zdrowotne w kontekście opieki żywieniowej. To jest ta przewaga.

Żywienie onkologiczne jest szczególnie istotne, ale przecież odgrywa ono jedną z kluczowych ról także w innych obszarach terapeutycznych np. w kardiologii?
Od ponad 20 lat powtarzam, że człowiek musi jeść, musi oddychać i musi spać. Cała reszta to jest ogromnie względna sprawa i tak na dobrą sprawę bez właściwej opieki żywieniowej nie ma leczenia żadnej poważnej choroby przewlekłej. Nawet Covid-19 nam doskonale pokazał jak nieprawdopodobną rolę pełni właściwe żywienie chorych. Natomiast onkologia to jest absolutnie szczególny obszar – tutaj żywienie kliniczne wręcz niekiedy umożliwia rozpoczęcie leczenia. Bardzo często jest tak, że my stawiamy chorego na nogi, umożliwiamy mu w ogóle dojście do siebie, zarówno poprzez odżywienia ale też żywienie medyczne – pozajelitowe i dojelitowe. To bardzo często otwiera drogę do rozpoczęcia leczenia, do operacji, ale także pomaga w przypadku wsparcia organizmu przy powikłaniach leczenia onkologicznego.

Rak płuca jest jednym z wyniszczających nowotworów, dlatego żywienie jest tu bardzo ważne. Ale mamy również takie nowotwory jak raki głowy i szyi, górnego odcinka przewodu pokarmowego czy trzustki, gdzie ryzyko niedożywienia jest tak ogromne, że na 100% wiemy, że chory będzie niedożywiony. Nawet jeśli w chwili rozpoznania choroby pacjent przychodzi do nas otyły, to odsetki niedożywienia sięgają nawet 90%. Rak płuca podobnie jak rak jelita grubego, jak nowotwory ginekologiczne, hematoonkologiczne – to jest ok. 50% ryzyko wystąpienia niedożywienia. Połowa tych chorych będzie niedożywiona więc absolutnie warto w tej grupie pacjentów zająć się opieką żywieniową. Tutaj naprawdę ułatwi życie i zmniejszy częstość powikłań. W tej chwili mamy już twarde dowody naukowe na to, że metody żywieniowe wydłużają także przeżycie. Jak pokazują najnowsze dane europejskie w przypadku żywienia pozajelitowego na przykład raków żołądka są to aż 4 miesiące. To ogromne wydłużenie mediany przeżycia, wiele leków stosowanych w onkologii może pozazdrościć takiego wyniku, a nadal tak rzadko sięgamy po to wsparcie. To znaczne wsparcie dla onkologów, specjalista prowadzący leczenie onkologiczne ma naprawdę lżej, ma mniej powikłań, ma chorego w lepszym stanie sprawności, w lepszej kondycji, może to leczenie prowadzić bezpieczniej i dłużej.

To jest niesamowite jakie wyniki daje żywienie i podnosi jakość życia.
To prawda, bardzo często podkreślam to, że niedożywienie boli. Jeżeli pacjent jest skrajnie wyniszczony to dla niego nawet siedzenie na krześle może być procesem bolesnym. To są rzeczy, których nie zrozumie osoba, której masa ciała jest prawidłowa, chory wyniszczony ma problem dosłownie ze wszystkim, z utrzymaniem szklanki z płynem, z utrzymaniem pozycji siedzącej, ze zrobieniem kilku kroków, aby najprostsze czynności wokół siebie wykonać.  Chcę jednocześnie stanowczo podkreślić, że musimy działać wcześniej i nie dopuszczać do sytuacji, w której chory trafi w tak złym stanie sprawności, bo bardzo często wtedy jesteśmy już zupełnie nieskuteczni. Dlatego opiekę żywieniową należy rozpoczynać wcześnie, zaraz po rozpoznaniu choroby nowotworowej. Nie ma znaczenia czy w tym momencie pacjent jest otyły, ma nadwagę, czy odżywia się zupełnie normalnie. Ocenia się pacjenta perspektywicznie, wiedząc jakie to jest rozpoznanie, jakiej terapii chory będzie poddany. Możemy również przewidzieć co będzie działo się z masą ciała i zaproponować wyprzedzająco kroki, które ochronią chorego przed znacznym spadkiem masy ciała. Zwłaszcza w przypadku diagnozy nowotworów regionu głowy i szyi, raka żołądka, przełyku, trzustki, nowotworów ginekologicznych, rak płuca, rak jelita grubego – absolutnie konieczne jest skierowanie do zespołów żywieniowych –  powinno być to po prostu rutynowa praktyka w szpitalach.

Przechodząc właśnie do wątku procedur, wiemy, że opieka żywieniowa nadal nie jest standardem w placówkach onkologicznych. Jak się Pani Doktor udało doprowadzić do powstania oddziału żywienia klinicznego w Narodowym Centrum Onkologii w Warszawie? Trudno mówić o budowaniu priorytetu żywienia klinicznego przy przyjmowaniu pacjenta do ośrodka, jeśli takiej opieki nie ma.
Tak to prawda, rzeczywiście powinien być to zespół ludzi oddanych temu zagadnieniu, bo jeśli to się wrzuci na głowę onkologowi, który ma np. 50 wizyt dziennie, to nie ma w ogóle takiej szansy, żeby zająć się jeszcze problematyką żywieniową. Poza tym, to trzeba robić dobrze, po to są standardy, to jest ogromny zasób wiedzy. Konsultacja żywieniowa zajmuje min. 30 minut. Trzeba zrobić bioimpedancję, ocenić bieżący pobór kalorii, ocenić ryzyko niedoborów u takiego chorego i wiele innych zmiennych.

Pyta Pan jak się mi to udało. Ja od 20 lat wydeptuję tę ścieżkę tak naprawdę, to chyba upór i cierpliwość. Jak mnie wyrzucali oknem to wracałam drzwiami i tak dalej, aż w końcu, w którymś momencie dyrekcja podjęła decyzję, widząc po prostu owoce tej pracy, że to naprawdę wiele zmienia w funkcjonowaniu chorych. Jestem bardzo wdzięczna za zielone światło dla rozwoju dedykowanej jednostki żywienia. W tej chwili mamy siedmioro dietetyków klinicznych, którzy naprawdę są oddani pacjentom i zajmują się tylko opieką żywieniową i to jest ten sukces.

Dyrektorzy szpitali muszą zrozumieć, że żywienie przyniesie im globalne zyski, gdyż będą mieli mniej powikłań, mniej kłopotliwych pacjentów, mniej zakażeń i mniej zgonów w ich wyniku. Żywienie jest jedną z metod, która bezwzględnie wykazuje wpływ na zmniejszenie częstości zakażeń. To także korzyści finansowe, mniej zużytych antybiotyków, mniej hospitalizacji na oddziałach intensywnej terapii, chory jest w lepszym stopniu sprawności, ma mniej powikłań. To powinno być argumentem dla dyrektora szpitala, a nie to że musi wydać na pensję dietetyka, bo finalnie wszystkim się nam to opłaci. Pragnę podkreślić, że żywienie kliniczne jest metodą w 100% refundowaną przez NFZ. Zarówno żywienie dojelitowe jak i pozajelitowe jest refundowane w tak zwanych osobo dniach dopisywanych do każdej, podkreślam każdej hospitalizacji, w związku z czym, nikt na tym nie traci. Oprócz leczenia szpitalnego, mamy również poradnię chorób metabolicznych, gdzie w trybie ambulatoryjnym może przyjść do nas każdy pacjent z chorobą nowotworową i uzyskać poradę dietetyczną lub być zakwalifikowanym do pobytu żywieniowego szpitalnego, kiedy wiemy, że musimy już pacjentowi założyć jakieś dostępy endoskopowe czy żywić dożylnie w sposób zabiegowy. Wszystkie te procedury są refundowane i można je rozliczyć.

Są to niewątpliwe korzyści i argument za tym, żeby inwestować w takie poradnie i oby było ich jak najwięcej. Dziękuję i za rozmowę i życzę powodzenia w dalszym rozwoju żywienia klinicznego w Polsce.

Rozmawiał Marek Kustosz, redaktor naczelny Medicalpress

O roli żywienia klinicznego w onkologii oraz obecnej sytuacji i miejscu żywienia klinicznego w kompleksowej opiece nad pacjentami onkologicznymi rozmawiamy z dr Aleksandrą Kapałą, Kierownik Działu Żywienia Klinicznego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu.


źródło: rozmowa redakcji Medicalpress

O roli żywienia klinicznego w onkologii oraz obecnej sytuacji i miejscu żywienia klinicznego w kompleksowej opiece nad pacjentami onkologicznymi rozmawiamy z dr Aleksandrą Kapałą, Kierownik Działu Żywienia Klinicznego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu.


źródło: rozmowa redakcji Medicalpress

Dr Aleksandra Kapała, Kierownik Działu Żywienia Klinicznego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego zaprasza do udziału w konferencji „Nowości i trendy w żywieniu klinicznym w onkologii”, która odbędzie się 3 czerwca w trybie hybrydowym w NIO-PIB w Warszawie.

Podczas konferencji dowiecie się Państwo się m.in:

W programie praktyczne przypadki oraz zalecenia kliniczne, znakomite grono prelegentów.

Szczegółowe informacje oraz rejestracja dostępne są na stronie:
https://nowosciwzywieniuonko.viamedica.pl

źródło: Medicalpress

Dr Aleksandra Kapała, Kierownik Działu Żywienia Klinicznego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego zaprasza do udziału w konferencji „Nowości i trendy w żywieniu klinicznym w onkologii”, która odbędzie się 3 czerwca w trybie hybrydowym w NIO-PIB w Warszawie.

Podczas konferencji dowiecie się Państwo się m.in:

W programie praktyczne przypadki oraz zalecenia kliniczne, znakomite grono prelegentów.

Szczegółowe informacje oraz rejestracja dostępne są na stronie:
https://nowosciwzywieniuonko.viamedica.pl

źródło: Medicalpress