Medicalpress
Niewydolność serca od lat pozostaje jedną z głównych przyczyn chorobowości, umieralności i wykorzystania zasobów ochrony zdrowia na świecie. Jej przewlekły, postępujący charakter sprawia, że generuje nie tylko ogromne obciążenie kliniczne, ale także społeczne i ekonomiczne – szczególnie w starzejących się populacjach. Najnowsza analiza danych Narodowego Funduszu Zdrowia z lat 2015–2025, opublikowana 6 lutego 2026 r. w Polish Heart Journal przez zespół pod kierunkiem prof. Agnieszki Pawlak, pokazuje, że Polska nie jest tu wyjątkiem – a skala wyzwań systemowych jest większa, niż mogłoby się wydawać.
Autorzy przeanalizowali zagregowane dane NFZ obejmujące liczbę pacjentów, świadczeń, hospitalizacji oraz koszty refundacyjne w ujęciu rocznym, a także różnice między kobietami i mężczyznami. Analiza ma charakter opisowy, populacyjny i pokazuje kierunek zmian w całym systemie ochrony zdrowia.

Stabilna liczba pacjentów, gwałtowny wzrost po pandemii
W latach 2015–2023 liczba pacjentów leczonych z powodu niewydolności serca pozostawała względnie stabilna i oscylowała wokół 630–627 tys. rocznie. Wyraźny spadek odnotowano w okresie pandemii COVID-19, co – jak można przypuszczać – wiązało się z ograniczonym dostępem do diagnostyki i opieki specjalistycznej. Już w 2024 r. liczba pacjentów z nowym rozpoznaniem wzrosła jednak o niemal 5% w porównaniu z rokiem poprzednim i osiągnęła 660 tys. osób.

Co więcej, dane cząstkowe za pierwszy kwartał 2025 r. wskazują na dalszy wzrost – liczba pacjentów zwiększyła się o 286 979 w stosunku do roku poprzedniego. Autorzy przypominają jednocześnie, że według Map Potrzeb Zdrowotnych populacja chorych na niewydolność serca w Polsce miała wzrosnąć z 1,2 mln w 2021 r. do 1,4 mln w 2025 r. Oznacza to, że skala problemu wyraźnie przekracza liczbę pacjentów aktywnie raportowanych w systemie w danym roku.

1,9 mln świadczeń rocznie. Choroba, która wymaga ciągłej opieki
Jeszcze bardziej wymowna jest liczba udzielanych świadczeń. W latach 2015–2023 ich roczna liczba mieściła się w przedziale 1,67–1,73 mln. W 2024 r. osiągnęła 1,89 mln, czyli o 161 tys. więcej niż rok wcześniej. Już w pierwszym kwartale 2025 r. zarejestrowano 498 668 świadczeń.

Ta rozbieżność między liczbą pacjentów a liczbą świadczeń pokazuje kluczową cechę niewydolności serca: jest to choroba wymagająca wielokrotnych wizyt, monitorowania, modyfikacji leczenia i reagowania na zaostrzenia. To nie jest jednorazowa interwencja medyczna, lecz stała obecność pacjenta w systemie ochrony zdrowia.

Hospitalizacje – wciąż najtwardszy wskaźnik
Najbardziej dynamiczne zmiany dotyczą hospitalizacji. W 2019 r., jeszcze przed pandemią, odnotowano 153 tys. hospitalizacji wśród mężczyzn i 140 tys. wśród kobiet. W 2020 r. nastąpił gwałtowny spadek, prawdopodobnie związany z ograniczeniem dostępu do opieki stacjonarnej w czasie COVID-19.

Od 2021 r. liczby te ponownie zaczęły rosnąć. W 2023 r. przekroczyły poziom sprzed pandemii, a w 2024 r. osiągnęły najwyższą wartość w analizowanym okresie. W 2024 r. hospitalizacji wśród mężczyzn było 161 tys., a wśród kobiet 141 tys. Polska – jak przypominają autorzy w konkluzjach – nadal należy do krajów OECD o najwyższym wskaźniku hospitalizacji z powodu niewydolności serca.

Hospitalizacja pozostaje więc centralnym punktem ciężkości całego systemu opieki nad pacjentem z HF – zarówno klinicznie, jak i finansowo.

Gdzie leczy się niewydolność serca?
Struktura świadczeń pokazuje wyraźną dominację podstawowej opieki zdrowotnej oraz opieki szpitalnej. POZ odpowiada za 55,4% wszystkich świadczeń i obejmuje 50,4% pacjentów. Opieka szpitalna stanowi 16,8% świadczeń i obejmuje 24,9% pacjentów, ale jej udział w kosztach jest nieproporcjonalnie wysoki.

Specjalistyczna opieka ambulatoryjna odpowiada za 15,4% świadczeń i 16% pacjentów, pełniąc istotną rolę w długoterminowym monitorowaniu choroby. Mniejsze, lecz klinicznie istotne komponenty systemu to opieka pielęgniarska i opiekuńcza (7,3%), ratownictwo medyczne (1,8%), rehabilitacja (1,3%) oraz programy pilotażowe (0,2–3,1%).

Warto zauważyć, że po 2021 r. wyraźnie wzrósł udział rehabilitacji i programów pilotażowych, co autorzy interpretują jako sygnał przesuwania modelu opieki w stronę bardziej zintegrowanych rozwiązań.

4,2 miliarda euro. 90% kosztów w szpitalach
Najmocniejszym wnioskiem analizy jest koncentracja kosztów w opiece szpitalnej. W latach 2015–2025 całkowite wydatki na hospitalizacje z powodu niewydolności serca wyniosły 4,2 mld euro i stanowiły 90,6% wszystkich kosztów związanych z HF.
Dla porównania: opieka pielęgniarska i paliatywna odpowiadała za 5,5% kosztów, specjalistyczna opieka ambulatoryjna i rehabilitacja po 1,7%, natomiast podstawowa opieka zdrowotna – mimo że obsługuje największą liczbę świadczeń – zaledwie 0,1% całkowitej refundacji.
Koszty opieki szpitalnej wzrosły z 1,75 mln euro w 2015 r. do 769,6 mln euro w 2024 r., z przejściowym spadkiem w 2020 r. Specjalistyczna opieka ambulatoryjna zwiększyła swoje koszty z 3,3 mln euro do 18,4 mln euro w tym samym okresie, a wydatki na POZ po 2021 r. zaczęły wyraźnie rosnąć, osiągając ponad 1,8 mln euro w 2024 r.

System finansowo „reaguje” więc dopiero wtedy, gdy pacjent trafia do szpitala. Wydatki na wczesną interwencję i stabilne leczenie ambulatoryjne pozostają marginalne w porównaniu z kosztami ostrych dekompensacji.

Kobiety i mężczyźni – różne profile obciążenia
Analiza potwierdza znane z literatury różnice płciowe. Kobiety stanowią większą część populacji starszych pacjentów z niewydolnością serca, natomiast mężczyźni są przeciętnie młodsi. W 2024 r. liczba mężczyzn i kobiet z HF była już niemal równa, jednak to mężczyźni generowali wyższe koszty leczenia.
Mężczyźni częściej byli hospitalizowani, częściej korzystali z opieki szpitalnej i ogółem otrzymywali więcej świadczeń. W 2024 r. odpowiadali za 59% całkowitej refundacji świadczeń związanych z HF, podczas gdy kobiety za 41%, co oznacza 18% wyższe koszty leczenia po stronie mężczyzn.
Autorzy sugerują, że może to odzwierciedlać różnice w przebiegu choroby, ciężkości stanu klinicznego lub schematach kierowania do szpitala.

Wnioski systemowe: bez wzmocnienia opieki ambulatoryjnej nie będzie przełomu
Z danych NFZ wyłania się spójny obraz: rosnąca liczba pacjentów, wysoka intensywność świadczeń, koncentracja kosztów w hospitalizacjach i utrzymujące się wysokie wskaźniki przyjęć do szpitala. Niewydolność serca pozostaje jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce.

Autorzy podkreślają, że przyszłe strategie powinny koncentrować się na wzmocnieniu podstawowej opieki zdrowotnej, rozwoju ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz rehabilitacji, aby ograniczyć liczbę hospitalizacji i związane z nimi koszty, a w konsekwencji poprawić długoterminowe wyniki leczenia.

Jeżeli niemal 91% środków pochłania leczenie szpitalne, oznacza to, że system nadal reaguje głównie na zaostrzenia, a nie zapobiega im skutecznie na wcześniejszych etapach. Najnowsza analiza z Polish Heart Journal nie tylko dokumentuje skalę problemu w liczbach, lecz także pokazuje kierunek niezbędnych zmian – od modelu hospitalizacyjnego do modelu koordynowanej, ambulatoryjnej opieki nad pacjentem z przewlekłą niewydolnością serca.

Na podstawie:
Polish Heart Journal DOI: 10.33963/v.phj.111073
https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/111073/87821 
– Od 1 lipca b.r. flozyny (empagliflozyny) będą refundowane w całym spektrum niewydolności serca. Oznacza to, że zarówno pacjenci ze zredukowaną frakcją wyrzutową lewej komory, ale też łagodnie upośledzoną oraz z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory będą mogli skorzystać z nowoczesnego leczenia empagliflozyną. To przełom, na który czekaliśmy – wszyscy pacjenci bez względu na frakcję wyrzutową będą mieli szanse na skuteczną terapię i zatrzymanie lub spowolnienie postępu choroby. – mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.
Skuteczna farmakoterapia, oparta o aktualne wytyczne krajowe i europejskie, jest jednym z kluczowych elementów zapewnienia stabilizacji stanu pacjenta oraz zabiegania zaostrzeniom i niepotrzebnym hospitalizacjom. Niewydolność serca (NS) jest ciężką, postępującą chorobą, z którą w Polsce żyje już ok 1,4 mln. osób, a nawet 140 000 rocznie umiera, jednak dzięki postępowi w medycynie można jej zapobiegać i skutecznie leczyć.

Bez względu na typ niewydolności serca, fundamentem leczenia jest terapia modyfikująca przebieg choroby. W przypadku pacjentów z obniżoną frakcją wyrzutową serca kluczowe znaczenie mają cztery grupy leków: beta-blokery, inhibitory konwertazy angiotensyny (ACE) lub leki z grupy ARNI, antagoniści receptora mineralokortykoidowego oraz flozyny. U chorych z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową – jedyną grupą leków, która wykazała skuteczność, są flozyny (dapagliflozyna i empagliflozyna). Dlatego pełna dostępność refundacyjna flozyn, niezależnie o typu NS, zapewnia klinicystom możliwości odpowiedniego doboru terapii do potrzeb pacjenta.
 
Ministerstwo Zdrowia zawarło długo oczekiwane poszerzenie wskazań do flozyn w najnowszym projekcie lipcowej listy refundacyjnej.Z rozszerzenia wskazań refundacyjnych dostępnych w aptece terapii nieonkologicznych skorzystają m.in. pacjenci z cukrzycą typu 2., przewlekłą niewydolnością serca i przewlekłą chorobą nerek. To ważne zmiany nie tylko dla setek tysięcy, ale może już nawet miliona osób. – mówił podczas konferencji prasowej resortu zdrowia, wiceminister Marek Kos.
 
Od lipca b.r. empagliflozyna będzie refundowana w nowych wskazaniach:
– Skuteczność leczenia zależy także od edukacji i sposobu prowadzenia pacjenta. – Musimy mówić pacjentowi nie tylko o objawach, ale też o celach terapii. Kontynuacja leczenia, które wiemy, że poprawia rokowanie, to kluczowy element skutecznej opieki nad pacjentem z niewydolnością serca – podkreśla prof. Pawlak.
 
Ponadto, zrozumienie istoty choroby, sposobu działania zastosowanych terapii oraz przede wszystkim umiejętność monitorowania progresji niewydolności serca, oceny swoich objawów np. przewodnienia i znajomości czynników, które mogą te objawy nasilać – wspierają skuteczność leczenia i zmniejszają ryzyko dekompensacji i hospitalizacji, które skracają życie.

 – Ważne jest, aby pacjenci czynnie uczestniczyli w procesie leczenia i mieli do tego potrzebne narzędzia. Mamy świadomość, że pobyt w szpitalu nie zaspokaja potrzeb edukacyjnych, głównie ze względu na to, że procesy dzieją się tam bardzo szybko, a pacjent jest w dużym stresie. Dlatego od 2024 roku prowadzimy Centrum Edukacji i Wparcia Pacjenta z Niewydolnością Serca KARDIOLINIAplatformę edukacyjną, która zapewnia przestrzeń dla Pacjentów i ich Bliskich/Opiekunów, gdzie w przypadku pytań, wątpliwości (np. po zakończonej hospitalizacji, z niedawno rozpoznaną niewydolnością serca) mogą porozmawiać z profesjonalistą – Edukatorem (certyfikowaną Pielęgniarką Niewydolności Serca). – dodaje prof. Agnieszka Pawlak.
 
 
 
 źródło: ANS PTK
W debacie „Po pierwsze: KARDIOLOGIA – wyzwania dla zdrowego życia”, zorganizowanej podczas Polskiego Kongresu Gospodarczego, eksperci z różnych obszarów systemu ochrony zdrowia dyskutowali o pilnej potrzebie wzmocnienia działań profilaktycznych, reformie opieki nad pacjentami z chorobami przewlekłymi oraz skuteczniejszej koordynacji ścieżki pacjenta kardiologicznego. Zgodnie podkreślano, że to nie tylko kwestia medycyny, ale również efektywności gospodarczej i społecznej.
Już na początku dyskusji zwrócono uwagę na zaniechania, jakie przez lata narastały w zakresie prewencji. Jak zauważyła dr Agnieszka Gorgoń-Komor, senator RP i kardiolog, „Nie odrobiliśmy lekcji z profilaktyki – ani jako system, ani jako społeczeństwo”. Zasugerowała, że potencjał absolwentów uczelni zdrowia publicznego – edukatorów zdrowotnych – mógłby zostać lepiej wykorzystany m.in. w szkołach, po uzupełnieniu ich wykształcenia o komponent pedagogiczny. Edukacja zdrowotna powinna być obecna nie tylko jako idea, ale jako systemowo wspierany i realizowany proces.
 
Senator przypomniała również o uchwale Senatu RP ustanawiającej rok 2025 Rokiem Profilaktyki i Zdrowego Stylu Życia. „Nie może to być tylko czas konferencji i dyskusji – potrzebujemy realnych efektów zdrowotnych i społecznych” – podkreśliła, wskazując, że skuteczna koordynacja przynosi wymierne rezultaty: krótsze zwolnienia lekarskie, szybszy powrót pacjentów do pracy i życia rodzinnego.
 
Z dużą nadzieją komentowano nowe narzędzia systemowe – zwłaszcza program „Moje Zdrowie”, który w przeciwieństwie do 40+ jest bardziej dostępny i realnie skoordynowany z opieką POZ. Jak zaznaczył Konrad Korbiński, Dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej w Ministerstwie Zdrowia, program obejmuje również młodsze roczniki – od 20. roku życia – i pozwala na regularne bilanse zdrowia. Po wykonaniu badań pacjent otrzymuje indywidualny plan zdrowotny, a osoby z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym objęte są już na tym etapie elektroniczną kartą opieki kardiologicznej. Dzięki temu możliwe jest nie tylko monitorowanie stanu zdrowia, ale też edukowanie pacjenta i planowanie jego dalszej opieki.
 
Jak wyjaśniał przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia, program „Moje Zdrowie” ma też duży potencjał analityczny: zebrane dane mogą służyć nie tylko do zarządzania ryzykiem, ale również jako materiał do badań naukowych i kształtowania polityki zdrowotnej. Padła także propozycja, by podobne rozwiązania wdrażać w onkologii – jako część szerszej strategii poprawy wczesnej wykrywalności i diagnostyki chorób przewlekłych.
 
Prof. Jarosław J. Fedorowski zwrócił uwagę, że największe koszty ochrony zdrowia pochłania niewielka grupa – pacjenci z chorobami przewlekłymi. „Powinniśmy odejść od silosowego myślenia o POZ, AOS i szpitalu. Potrzebne są organizacje koordynowanej ochrony zdrowia, które będą wynagradzane za utrzymywanie pacjentów w zdrowiu, a nie za liczbę procedur” – zaznaczył, wskazując jako wzorzec model value-based healthcare. Zwrócił uwagę, że koncepcja „szpitala bez ścian” staje się realna, a koordynowana opieka nie powinna być rozdrobniona sektorowo, lecz oparta na efektach zdrowotnych.
 
Lek. Krzysztof Przyśliwski, dyrektor Medyczny Wielospecjalistycznego Szpitala Medicover wskazał z kolei, że choć efektywność jest słowem kluczem w działalności przedsiębiorców, to równie ważna jest jakość życia pacjenta. Przypomniał, że choroby układu krążenia są wciąż główną przyczyną zgonów w Polsce – blisko 200 tys. rocznie, z czego 67 tys. z powodu zawału serca. Jednocześnie przypomniał, że niemal pół miliona osób w kraju żyje po zawale i to właśnie im należy zapewnić skuteczną, długofalową opiekę.
 
Wskazywano również na nierówności w dostępie do świadczeń – zarówno regionalne, jak i instytucjonalne – oraz potrzebę włączenia prywatnych placówek w systemową opiekę koordynowaną. „30% hospitalizacji kardiologicznych realizują podmioty prywatne – ta współpraca jest kluczowa i należy ją rozwijać” – zauważono.
 
Prof. Agnieszka Pawlak z Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreśliła wagę wczesnej diagnostyk w chorobach sercowo-naczyniowych – Kluczowa jest wczesna diagnostyka, gdy choroba nie zdąży się zaawansować. Dziś mamy precyzyjne narzędzia: diagnostykę obrazową, a coraz częściej także genetyczną – pozwalającą identyfikować chorobę i dobrać lek do profilu pacjenta. Ponadto wskazała na istotną rolę edukacji pacjentów po hospitalizacji, zwłaszcza tych z niewydolnością serca. „Celem jest nie tylko wydłużenie życia, ale poprawa jego jakości” – mówiła. Zwróciła uwagę na działania podejmowane przez Asocjację Niewydolności Serca PTK, która przygotowuje materiały edukacyjne i narzędzia mające wspierać pacjentów w codziennym życiu z chorobą. Tego typu wsparcie – jak zaznaczyła – może przyczynić się do ograniczenia liczby ponownych hospitalizacji i zwiększenia bezpieczeństwa chorego w warunkach domowych.
 
Uczestnicy zgodzili się, że jednym z kluczowych kroków powinna być standaryzacja opieki i rozwój centrów referencyjnych, które zapewnią najwyższą jakość diagnostyki i leczenia – również w zakresie genetyki i nowoczesnej diagnostyki obrazowej.
 
Na zakończenie panelu zgodnie padła najważniejsza rekomendacja: koordynacja, koordynacja i jeszcze raz koordynacja – nie tylko w wymiarze organizacyjnym, ale przede wszystkim z myślą o pacjencie, który musi umieć odnaleźć się w systemie i być prowadzony przez całą ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną.

 
źródło: redakcja Medicalpress, panel „Po Pierwsze Kardiologia” Polski Kongres Gospodarczy
Zdjęcie: PracodawcyRP,
Alexey_pilipenko
Depresja, lęk, zaburzenia snu – choć nie są bezpośrednim objawem niewydolności serca, mogą decydować o rokowaniach, skuteczności leczenia i jakości życia pacjentów. Eksperci alarmują: czas włączyć zdrowie psychiczne do standardu opieki kardiologicznej. – Pacjent, który cierpi na depresję, nie zadba o siebie. Nie będzie brał leków, nie zmieni stylu życia, nie podejmie rehabilitacji. A to przekłada się nie tylko na jakość życia, ale i na ryzyko zgonu. – mówiła prof. Dominika Dudek, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Schorzenie milionów – i jego niewidzialna twarz

Niewydolność serca dotyczy dziś 1–2% populacji i jest jedną z głównych przyczyn zgonów oraz hospitalizacji. W Polsce choruje na nią blisko 1,4 mln osób. Mimo postępu medycyny, odsetek zgonów w tej grupie pozostaje dramatycznie wysoki – nawet 50–75% pacjentów umiera w ciągu 5 lat od diagnozy. Co gorsza, oprócz obciążenia fizycznego, niewydolność serca często niesie za sobą poważne konsekwencje psychiczne: depresję, lęk, bezsenność, a u starszych pacjentów również epizody majaczeniowe.[1]
Związek między chorobami układu krążenia a zaburzeniami psychicznymi od lat potwierdzają badania naukowe. U pacjentów z niewydolnością serca depresję diagnozuje się u 42%, a aż połowa z nich ma jej postać ciężką. Nawet 50% pacjentów doświadcza objawów lękowych. Obecność tych zaburzeń znacząco zwiększa ryzyko zgonu (o 32%) i zdarzeń sercowo-naczyniowych (o 19%). Zaburzenia snu zgłasza aż 73% chorych – a ich konsekwencją są gorsze wyniki testów wysiłkowych, spadek aktywności, większa liczba hospitalizacji i pogorszenie jakości życia.[2]

Mimo tych danych, zdrowie psychiczne pacjentów kardiologicznych wciąż bywa pomijane. – Pacjent, który cierpi na depresję, nie zadba o siebie. Nie będzie brał leków, nie zmieni stylu życia, nie podejmie rehabilitacji. A to przekłada się nie tylko na jakość życia, ale i na ryzyko zgonu. – mówiła prof. Dominika Dudek, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Luka między wiedzą a praktyką

– Zachęceni doświadczeniem pracy nad dokumentem eksperckim, postanowiliśmy zapytać lekarzy i pacjentów o to, jak wygląda rzeczywista praktyka kliniczna w tym zakresie. – mówiła prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

W badaniu ankietowym przeprowadzonym przez Asocjację Niewydolności Serca  PTK i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne niemal 80% lekarzy (kardiolodzy, lekarze POZ i innych specjalizacji) zadeklarowało, że miesięcznie leczy ponad 10 pacjentów z niewydolnością serca, a połowa – ponad 20. Mimo to tylko 21% z nich przeprowadza wywiad w kierunku zaburzeń psychicznych u wszystkich swoich pacjentów. Tymczasem z danych międzynarodowych wynika, że nawet 50–60% pacjentów z NS może doświadczać depresji, lęku lub innych zaburzeń psychicznych.[3]
Najczęściej zaburzenia psychiczne pojawiają się w czasie zaostrzenia choroby, hospitalizacji, czyli wtedy, gdy pacjent najbardziej potrzebuje wsparcia. – tłumaczyła prof. Pawlak. Ale często nie są rozpoznawane, bo pacjenci nie zgłaszają tych objawów lub nie łączą ich z chorobą. A lekarze nie zawsze pytają.

Tylko 12% lekarzy zadeklarowało pełną gotowość do wdrażania leczenia psychiatrycznego. Pozostali podejmują decyzję jedynie w łagodnych przypadkach lub odsyłają pacjentów do specjalistów – co niestety w praktyce oznacza opóźnienia lub nawet brak leczenia, zwłaszcza poza dużymi ośrodkami.

Obraz wyłaniający się z odpowiedzi pacjentów z NS również nie napawa optymizmem. Tylko 18% respondentów deklaruje, że znajduje się pod stałą opieką kardiologiczną. 30% leczy się prywatnie, a aż 52% – nie korzysta z żadnej specjalistycznej opieki. 72% nigdy nie było leczonych psychiatrycznie, mimo że deklarowali objawy obniżonego nastroju, lęku czy bezsenności.
– Często wystarczy zadać dwa proste pytania przesiewowe, by wykryć depresję. To może uratować życie. – przekonywała prof. Dudek. – Nie chodzi o to, by każdy pacjent był diagnozowany przez psychiatrę. Chodzi o czujność i gotowość do działania każdego lekarza.

Koordynacja leczenia: brakujące ogniwo systemu

Prof. Paweł Rubiś, przewodniczący-elekt ANS PTK. zwrócił uwagę na konieczność systemowego wdrażania wsparcia psychologicznego już w warunkach szpitalnych. – W naszym ośrodku niemal każdy pacjent hospitalizowany z powodu niewydolności serca ma kontakt z psychologiem. Coraz częściej sięgamy też po bezpieczne kardiologicznie leki przeciwdepresyjne. To nie kwestia dobrej woli lekarza. Mamy na to twarde dane – leczenie depresji poprawia przeżycie, zmniejsza liczbę hospitalizacji, poprawia współpracę pacjenta – podkreślił.

O potrzebie włączenia wsparcia psychologicznego w opiekę nad pacjentem mówił także dr Aleksander Biesiada z Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej. Wskazywał na dwa newralgiczne momenty: tuż po diagnozie oraz w fazie utraty samodzielności pacjenta. Niestety, jak podkreślał, POZ nie ma dziś dostępu do psychologów i psychiatrów. – Możemy kierować pacjentów dalej, ale to często oznacza duże opóźnienia i utrudnienia w dostępie. Potrzebujemy bardziej dostępnych rozwiązań – i lepszej współpracy między lekarzami rodzinnymi a specjalistami.

W kontekście działań systemowych eksperci wskazują na potencjał programu opieki koordynowanej nas pacjentami kardiologicznymi w POZ. Dziś koncentruje się on na opiece poszpitalnej, jednak – jak wynika z opinii ANS PTK i PTP – warto go rozszerzyć o komponent zdrowia psychicznego.

Wprowadzenie prostych skal przesiewowych w szpitalu, zapewnienie dostępu do konsultacji psychiatrycznej, a także gotowość kardiologów do inicjowania leczenia w przypadkach łagodnych – to konkretne i możliwe do wdrożenia kroki. Kardiolog, w tym modelu, staje się osobą integrującą opiekę i przekierowującą pacjenta, gdy sytuacja tego wymaga.

Zdrowie psychiczne to nie dodatek – to warunek skutecznej terapii
Eksperci zgodnie podkreślają, że integracja opieki kardiologicznej i psychiatrycznej to nie luksus, lecz konieczność. W dokumencie[4] opracowanym przez ANS PTK i PTP znalazły się konkretne postulaty:
Niewydolność serca to nie tylko choroba ciała – to wyzwanie psychiczne, społeczne i systemowe. Jak pokazują zarówno dane naukowe, jak i doświadczenia kliniczne, bez uwzględnienia aspektu psychicznego trudno mówić o skutecznej terapii. A skoro mamy narzędzia, wiedzę i rekomendacje – pozostaje jedno: zacząć działać.

Niewydolność serca nas nie zatrzyma!
Niedawno zakończyły się tegoroczne obchody Dni Świadomości Niewydolności Serca – kampanii edukacyjnej organizowanej m.in. przez Asocjację Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. W jego trakcie odbyła się konferencja online poświęcona relacji między sercem a psychiką, podczas której zaprezentowano wyniki ankiet wśród lekarzy i pacjentów oraz wspólne stanowisko ANS PTK i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. To pierwszy tego typu dokument w Polsce, który tak jednoznacznie wskazuje, że bez troski o zdrowie psychiczne nie ma skutecznej terapii kardiologicznej.

Opinia ekspercka opublikowana w Polish Heart Journal dostępna jest pod adresem: https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958.

 
 
[1] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958
[2] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958
[3] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958
[4] Opinia ekspertów Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego dotycząca postępowania z chorymi z niewydolnością serca i wybranymi zaburzeniami psychicznymi, https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958

źródło: ANS PTK

 
Czy można zatrzymać chorobę, która dotyka ponad 1,4 miliona osób w Polsce? Czy możliwe jest życie z niewydolnością serca bez lęku o każdy kolejny dzień? Czy da się przełamać statystyki i odmienić rokowania, które są dziś gorsze niż w przypadku wielu nowotworów? Odpowiedzią na te pytania są działania lekarzy, pacjentów, ich rodzin, organizacji społecznych i decydentów, które spotkały się w jednym miejscu – podczas Dni Świadomości Niewydolności Serca 2025. Tegoroczne hasło kampanii – „Niewydolność serca nas nie zatrzyma” – wybrzmiało 6 maja podczas konferencji online, otwierającej polskie obchody. Inicjatorem wydarzenia była Asocjacja Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ANS PTK).

W dniach 5–11 maja 2025 r. w całej Europie trwają Dni Świadomości Niewydolności Serca (Heart Failure Awareness Days), zainicjowane przez Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne. W Polsce kampanię od lat realizuje ANS PTK, kierując swój przekaz do pacjentów, ich rodzin, środowiska medycznego i opinii publicznej. Celem tegorocznych obchodów jest pokazanie, że z niewydolnością serca – choć to poważna, przewlekła choroba – można żyć aktywnie, realizować pasje, wracać do pracy i mieć wpływ na własne zdrowie. Warunkiem jest dostęp do właściwego leczenia, zaangażowanie pacjenta i dobre systemowe wsparcie.
Jeszcze kilka lat temu szacowaliśmy liczbę pacjentów na 1,2 mln. Obecnie jest ich co najmniej 1,4 mln – to niepokojący trend. – mówiła podczas konferencji prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji. – Dlatego zdecydowaliśmy się na zmianę optyki – krzywa, którą przedstawiamy na plakacie kampanii, symbolizuje, że dzięki terapii, edukacji i współpracy można wyjść z choroby na prostą.

Tegoroczna kampania ma więc nieść przede wszystkim nadzieję i motywację. Jej ambasadorem został Tomasz Kozłowski – ratownik górski, skoczek spadochronowy, psycholog i mówca motywacyjny. Jego przesłanie stanowi serce tegorocznych obchodów: – „Zmaganie z chorobą nie czyni nas słabszymi – przeciwnie. Sprawia, że uczymy się odwagi. Jeśli Twoje serce potrzebuje wsparcia – nie zwlekaj, działaj” – apelował podczas wystąpienia. – „Nie zatrzyma mnie i nie zatrzyma ciebie” – dodał, pokazując, że nawet z tak poważną chorobą można żyć aktywnie – pod warunkiem, że nie zabraknie wiedzy, wsparcia i odwagi, by działać. Ale rzeczywistość wielu pacjentów pokazuje jasno: motywacja to za mało, jeśli system zawodzi.

Niewydolność serca to choroba, która najczęściej dotyka osób po 60. roku życia, ale statystyki są coraz bardziej niepokojące – co piąty chory nie ukończył 65 lat. Schorzenie to rozwija się jako konsekwencja innych chorób przewlekłych: nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, miażdżycy, przebytych zawałów czy wad zastawkowych. Mimo dostępnych nowoczesnych terapii, niewydolność serca wciąż pozostaje główną przyczyną zgonów z powodu chorób sercowo-naczyniowych w Polsce. Każde pogorszenie stanu zdrowia i każda hospitalizacja to nie tylko ogromne wyzwanie dla systemu, ale też poważne ryzyko dla życia chorego.

Musimy mieć świadomość, że perspektywa pacjenta z zaawansowaną niewydolnością serca bywa dziś gorsza niż w wielu chorobach onkologicznych. – ostrzegła prof. Pawlak.

Problem niewydolności serca to nie tylko statystyka i koszty. To konkretne historie pacjentów i ich rodzin. Tomasz Łaszcz, koordynator Sekcji Niewydolności Serca Fundacji TO SIĘ LECZY, opowiadał o swojej drodze przez chorobę. – Warunki poprawy rokowania są proste: trzeba się leczyć i słuchać lekarzy. Ale równie ważna jest edukacja i zmiana stylu życia – także ta, której zabrakło w szkole. Dlatego edukujemy się nawzajem, tworzymy grupy wsparcia, a ja sam staram się żyć aktywnie – nawet dziś będąc w szpitalu, po drodze zrobiłem spacer i pokonałem 3 tysiące kroków, mój cel na dziś to 8 tysięcy.

Eksperci mówili o tym, jak ważne są działania profilaktyczne i edukacyjne – nie tylko ogólnospołeczne, ale również te skierowane do samych pacjentów i ich rodzin. – Edukacja pacjenta to najskuteczniejszy sposób zapobiegania hospitalizacjom – podkreślała mgr Anna Idziak, pielęgniarka i edukatorka z Centrum Wsparcia Pacjentów „Kardiolinia”. To, czy pacjent potrafi rozpoznać pierwsze objawy, wiedzieć, co zrobić przy wzroście wagi, jak reagować na duszność – przekłada się bezpośrednio na jego stan zdrowia i życie.

W tym kontekście głos senator, dr Agnieszki Gorgoń-Komor był przypomnieniem, że odpowiedzialność za zdrowie publiczne spoczywa także na politykach. –  Musimy wspierać medyków w ich roli edukatorów i chronić pacjentów przed dezinformacją, która niestety w sieci rozprzestrzenia się szybciej niż wiedza oparta na faktach. To nasza wspólna odpowiedzialność – ekspertów, decydentów i mediów – by pacjent nie musiał wybierać między internetowym mitem a medycyną opartą na dowodach. – mówiła. Jej zdaniem, takie inicjatywy jak Kardiolinia pokazują, że edukacja pacjentów może iść w parze z nowoczesnymi narzędziami – aplikacjami, telefonicznym wsparciem, komunikacją cyfrową. – Nie możemy mówić, jak było kiedyś. Musimy dotrzeć do pacjenta tam, gdzie on dziś jest – także w telefonie. – dodała.

Jednak nawet najlepsza edukacja i nowoczesne narzędzia nie zastąpią dobrze funkcjonującego systemu. Eksperci zgodnie podkreślali, że jednym z największych wyzwań pozostaje luka między opieką szpitalną a dalszym leczeniem. – Wciąż brakuje skutecznego przekazania informacji między szpitalem a zespołem POZ – zaznaczył dr Aleksander Biesiada, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej. – Koordynacja opieki nad pacjentem i lepsza współpraca między specjalistami a lekarzami rodzinnymi to dziś klucz do ograniczenia liczby zaostrzeń i hospitalizacji.

To właśnie w tym miejscu systemowej luki może pomóc tzw. odwrócona piramida świadczeń – czyli model, w którym jak najwięcej działań diagnostycznych i terapeutycznych odbywa się ambulatoryjnie, bez konieczności hospitalizacji. – Dzięki nowym rozwiązaniom możliwe jest wykonanie kluczowych badań, jak echo serca, Holter, oznaczenie NT-proBNP czy tomografia naczyń wieńcowych, już na poziomie AOS i POZ. To realna szansa na wcześniejsze wykrycie problemu i skuteczniejsze leczenie – wskazała prof. Pawlak.

Na tym etapie leczenia niezwykle ważne stają się codzienne nawyki pacjenta – i jego gotowość do współodpowiedzialności za zdrowie. – To są proste rzeczy: codzienny pomiar wagi, ciśnienia, kontrola tętna. Jeśli coś się zmienia – reagujemy. Edukujemy pacjentów, żeby potrafili obserwować siebie i zgłaszali niepokojące objawy lekarzowi lub pielęgniarce – mówiła prof. Agnieszka Pawlak.

Tomasz Łaszcz dodał, że oprócz leczenia – potrzebna jest zmiana stylu życia: więcej ruchu, świadome odżywianie, uważność. – Wszystko w Polsce jest solone, nawet dżemy. Trzeba nauczyć się czytać etykiety. To nie jest wiedza specjalistyczna, ale jej ciągle brakuje – również dlatego, że edukacja zdrowotna, choć została wprowadzona do szkół, wciąż nie jest przedmiotem obowiązkowym. A przecież tu się zaczyna troska o zdrowie – od podstaw.

Podczas konferencji wskazano na powiązania między stanem psychicznym pacjentów a skutecznością leczenia. – Zaburzenia lękowe, depresyjne czy problemy ze snem wpływają na to, czy i jak pacjent przyjmuje leki, czy zmienia styl życia, czy angażuje się w leczenie. – mówiła prof. Dominika Dudek, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. – Pacjent z depresją nie będzie przestrzegać zaleceń – dlatego musimy zadawać pytania, diagnozować i leczyć również tę sferę.

Jak dodała prof. Pawlak: – Dziś mamy bezpieczne i skuteczne terapie – zarówno kardiologiczne, jak i psychiatryczne. Ale to od nas – lekarzy, pacjentów, decydentów – zależy, czy z tej wiedzy skorzystamy.

Tegoroczne obchody koncentrują się na pokazaniu pozytywnego wymiaru życia z niewydolnością serca. W ramach kampanii Asocjacja przygotowała materiały edukacyjne, inspirujące historie pacjentów, aktywności w mediach społecznościowych i kolejne odsłony projektu „Kardiolinia”. – Nie wszystko można zmienić od razu, ale każda decyzja – o leczeniu, o edukacji, o współpracy – to krok ku temu, by niewydolność serca była coraz lepiej kontrolowaną chorobą przewlekłą – podsumował prof. Paweł Rubiś, przewodniczący elekt Asocjacji Niewydolności Serca PTK.

***
Warto korzystać z dostępnych źródeł, które powstały z myślą o pacjentach i ich bliskich. Pomocne materiały edukacyjne, wskazówki i możliwość umówienia się na bezpłatne porady edukacyjne oraz informacje o aplikacji DlaSerca znajdziesz m.in. na stronie www.kardiolinia.pl.

Relacja z konferencji:
https://www.youtube.com/live/ogK8mqWjgvc?si=CvJTUV9Z_mgqJH9X 

źrodło: ANS PTK

Zapraszamy do oglądania nadchodzącej debaty eksperckiej online z cyklu „Kardiologia – Wspólna Sprawa” pt. „Plaga niewydolności serca – wyzwanie dla medycyny i systemu ochrony zdrowia”, która odbędzie się 9 kwietnia 2025 r. o godz. 12:00.

W debacie udział wezmą:

Niewydolność serca (NS) jest jednym z najważniejszych problemów zdrowotnych naszych czasów, dotykającym coraz większej liczby naszych obywateli i generującym znaczne koszty dla systemu opieki zdrowotnej. NS pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów spośród wszystkich chorób układu krążenia. Szacuje się, iż na niewydolność serca (NS) choruje w Polsce ok. 1,3 miliona osób, co stanowi ok. 3% populacji naszego kraju. Co roku z jej powodu umiera prawie 140 000 osób, a pięcioletnie przeżycie pacjenta od momentu ustalenia rozpoznania niewydolności serca wynosi niespełna 50%. Dodatkowo niepokoi fakt, że średnia wartość wskaźnika liczby hospitalizacji z powodu NS w Polsce w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest niemal 3-krotnie wyższa niż średnia dla pozostałych krajów OECD. Populacja chorych na niewydolność serca cały czas rośnie, ponieważ mamy do czynienia z epidemią chorób cywilizacyjnych, w tym prowadzących do NS, w szczególności: cukrzycy, miażdżycy, nadciśnienia tętniczego, otyłości oraz przebytych zawałów serca. 

W gronie ekspertów, parlamentarzystów oraz przedstawicieli instytucji ochrony zdrowia postaramy się zdiagnozować aktualne wyzwania, przeanalizować zmiany systemowe oraz wskazań potrzebne rozwiązania w zakresie kompleksowej i koordynowanej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca w Polsce.

Transmisja na YouTube:
https://www.youtube.com/watch?v=milwscFZwq0

Najczęstszą chorobą przewlekłą jest obecnie zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny (zespół CKM). – To zaburzenie ogólnoustrojowe charakteryzujące się patofizjologicznymi interakcjami między: metabolicznymi czynnikami ryzyka, przewlekłą choroba nerek, układem sercowo-naczyniowym, które prowadzi do dysfunkcji wielonarządowej i wystąpienia niekorzystnych zdarzeń sercowo-naczyniowych – mówi kardiolog, prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK, Kierownik Pododdziału Niewydolności Serca i Transplantologii oraz Pracowni Echokardiografii w Klinice Kardiologii PIM MSWiA w Warszawie.
W Polsce zagrożonych wystąpieniem zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego może być nawet 90 proc. społeczeństwa. Ma to związek z coraz częstszym występowaniem nadwagi i otyłości. Jak wskazują dane 60 proc. Polaków ma nadwagę, a co czwarty jest otyły.

Jak tłumaczy prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, zespół CKM obejmuje osoby zagrożone chorobą sercowo-naczyniową z powodu obecności metabolicznych czynników ryzyka, przewlekłej choroby nerek lub obu tych elementów oraz osoby z istniejącą chorobą sercowo-naczyniową, która jest potencjalnie związana lub komplikuje metaboliczne czynniki ryzyka lub przewlekłą chorobą nerek.

W Polsce niewydolność serca stwierdzana jest u 1.2 mln pacjentów (na świecie u 65 mln), cukrzyca u 3 mln chorych (na świecie 500 mln) oraz przewlekła niewydolność nerek u 4,5 mln osób (na świecie 700 mln). Występowanie którejkolwiek z tych jednostek istotnie zwiększa szanse wystąpienia dwóch pozostałych – mówi specjalistka.

Terapia na miarę
Zespół CKM to nowa jednostka, która została ogłoszona na kongresie Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego (American Heart Association – AHA) w 2023 roku. W publikacji stanowiska AHA w Circulation z 2023 znajdują się informacje na temat postępowania terapeutycznego w tym zespole.

Eksperci tworzący zespół CKM zajmują się nie tylko planowaniem terapii pacjentów z już rozpoznanym CKM, ale omawiają procesy i wskazują rozwiązania, które mają zredukować wystąpienie zespołu CKM. Mowa tu o populacji, w której nie stwierdza się czynników ryzyka, czyli o osobach na etapie „0” CKM.

W tej populacji zalecana jest edukacja oraz unikanie wzrostu masy ciała. Zespół CKM nakierunkowuje nas na myślenie o nadwadze/otyłości, jako bardzo istotnym czynniku, który prowadzi do rozwoju innych jednostek chorobowych jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze i in. Dlatego w kolejnych etapach zaleca się redukcję masy ciała zarówno poprzez zmianę stylu życia jak i interwencje farmakologiczne (poprzez stosowanie analogów inkretyn: glukagonopodobny peptyd-1 – GLP1 i glukozozależny peptyd insulinotropowy – GIP: GLP-1, GLP1/GIP i GLP1/GIP/glukagon) czy interwencje chirurgiczne (operacje bariatryczne) – mówi prof. Pawlak. – Wskazuje się, że redukcja masy ciała o 5-10 proc. pozwala nam na lepszą kontrolę ciśnienia tętniczego, glikemii i poziomu trójglicerydów. Dalsza redukcja do około 15 proc. zmniejsza ryzyko wystąpienia powikłań sercowo-naczyniowych. W kolejnych etapach do leczenia dołączane są nowoczesne rozwiązania farmakologiczne, tu szczególna rola SGLT-2 inhibitorów, czyli flozyn, których zasadność stosowania u chorych z cukrzycą, niewydolnością serca czy przewlekłą chorobą nerek wykazano w wielu badaniach klinicznych (DAPA-HF, EMEROR – REDUCED, EMEROR-PRESERVED, DELIVER, DAPA-CKD czy EMPA– KIDNEY). Zaleca się zatem stosowanie statyn i ezetynibu u osób z nieprawidłowymi wartościami cholesterolu i jego pochodnych ze szczególnym zwróceniem uwagi na trójglicerydy. U chorych z nadciśnieniem tętniczym dodatkowo terapię możemy wesprzeć stosowaniem ACE inhibitowami i ARB (antagonista receptora angiotensyny II). U chorych z niewydolnością nerek i cukrzycą finerenonem. W przypadku wystąpienia pełnoobjawowej choroby sercowo-naczyniowej jak np. niewydolności serca, należy stosować również zalecenia odnoszące się do tych jednostek, czyli w tym przypadku fundament stanowi terapia oparta o cztery filary (ACE-I/ ARNI, BB, MRA, SGLT-2). – dodaje.

Specjalistka podkreśla, że bez wątpienia dokonujący się postęp powoduje możliwość szycia terapii na miarę do potrzeb chorego.

Jak w Polsce przedstawia się diagnostyka zespołu CKM  
Zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny to jednostka, która dotyczy zmian w różnych narządach, podzielono ją w zależności od zaawansowania na kilka stadiów (od stadium zero do stadium cztery). Ma to szczególne znaczenie, kiedy mowa o diagnostyce tego schorzenia – mówi prof. Pawlak.
Na tym etapie powinniśmy rozpocząć nasze intensywniejsze działania odnoszące się do stylu życia. O ile w fazie „0” monitorujemy a prawidłowe parametry utwierdzają nas w naszych właściwych wyborach, to w stadium „1” powinniśmy podjąć wysiłek redukcji masy ciała i powrotu do właściwych wartości glikemii. Dla osób, którym nie udaje się stylem życia zredukować masy ciała zaleca się rozwiązania farmakologicznie, jakim są analogii inkretyn (GLP-1 i GIP) – wskazuje prof. Pawlak.
Tu kluczowe znaczenie mają badania zarówno laboratoryjne opisujące nam dysfunkcję serca jak i szeroki wachlarz badań obrazowych poczynając od badania echokardiograficznego serca, przez tomografię naczyń wieńcowych, szyjnych, mózgowych, rezonans serca – mówi specjalistka.

Ekwiwalentem subklinicznych postaci choroby sercowo-naczyniowej czy niewydolności serca jest przewlekła niewydolność nerek w stadium 4 lub 5 jak i wysokie ryzyko sercowo-naczyniowe wyliczone na podstawie kalkulatorów ryzyka CVD.

Dziś duży problem stanowi dostęp do badań obrazowych w kardiologii zarówno echokardiograficznych (ale tu mamy nadzieję, że wprowadzenie koordynowanej opieki niewydolności serca w POZ częściowo rozwiąże ten problem) jak i tomografii komputerowej naczyń oraz rezonansu magnetycznego serca. Ciągle niewystarczająca liczba specjalistów radiologii w ocenie badań z zakresu kardiologii powoduje, że czas oczekiwania na opis jest wydłużony – mówi prof. Pawlak.
Na tym etapie potrzebujemy już szerokiego wachlarza diagnostycznego, laboratoryjnego jak i obrazowego. I niestety mamy kolejki chorych czekających na pełną diagnostykę i inicjację leczenia – podsumowuje prof. Agnieszka Pawlak.   
 
 
Autor: red. Katarzyna Redmerska
Lato i wysokie temperatury kojarzą się z wakacjami, relaksem i czasem spędzonym na świeżym powietrzu. Jednak upały mogą mieć poważny wpływ na zdrowie, szczególnie na serce i układ krążenia. Jak zminimalizować ryzyko związane z ekstremalnymi warunkami pogodowymi i nie wystawiać na próbę organizmu? 
Upał zdecydowanie nie jest sprzymierzeńcem układu krążenia. Gdy temperatura powietrza zaczyna się podnosić, ludzki organizm robi wszystko, aby chronić się przed przegrzaniem oraz utrzymać ciepłotę ciała na bezpiecznym poziomie 36,6-37˚C. To nie lada wyzwanie nie tylko dla osób obciążonych kardiologicznie.
 
Jak upał wpływa na serce?
 
Organizm w starciu z upałem zaczyna słabnąć. Wyraźnie odczuwalne jest zmęczenie, pojawiają się problemy z koncentracją, a efektywność spada.

Upał powoduje, że naczynia krwionośne rozszerzają się, co z kolei prowadzi do spadku ciśnienia krwi. Obniżenie ciśnienia organizm usiłuje skompensować szybszą pracą serca. A stąd już tylko krok do jego przeciążenia, zwłaszcza u osób cierpiących na choroby serca i układu krążenia.
 
Ekstremalne temperatury prowadzą także do utraty większej ilości wody, co prowadzi do zagęszczenia krwi. Wzrost lepkości krwi zwiększa ryzyko powstawania zakrzepów, co może prowadzić do incydentów sercowo-naczyniowych, takich jak zawał mięśnia sercowego czy udar mózgu – mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, ekspert Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.
 
Jeśli dołożyć do tego utratę elektrolitów takich jak sód, potas i magnez, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania mięśnia sercowego, mamy gotowy przepis na poważne zagrożenie dla zdrowia i życia.
 
Grupy wysokiego ryzyka. Kto jest szczególnie narażony na działanie upału?
 
Przyjęło się, że najbardziej wrażliwe na działanie ekstremalnych temperatur są osoby starsze i dzieci. Z wiekiem zdolność organizmu do termoregulacji ulega osłabieniu, co w połączeniu z często występującymi chorobami przewlekłymi takimi jak nadciśnienie tętnicze czy niewydolność serca, zwiększa ryzyko dekompensacji krążeniowej.
 
Dzieciom z kolei nie pomaga w pełni rozwinięty system termoregulacji oraz większe zapotrzebowanie na płyny w przeliczeniu na masę ciała. Ich organizmy szybciej tracą wodę, co może prowadzić do błyskawicznego odwodnienia i zaburzeń elektrolitowych.
 
Niezależnie od wieku, szczególną ostrożnością w starciu z upałem wykazać muszą się osoby z chorobami sercowo-naczyniowymi. Choroby takie jak wieńcowa, niewydolność serca czy zaburzenia rytmu serca, w warunkach wysokiej temperatury i odwodnienia, mogą ulec zaostrzeniu.

Co robić, by w tym niełatwym czasie pomóc swemu sercu zachować dobrą kondycję i sprawność? 
 
Jak chronić serce przed negatywnymi skutkami upałów? Lekka dieta, mikroelementy i woda
 
Podstawą funkcjonowania w okresie letnim jest spożywanie dużej ilości płynów, z których głównie zalecana jest woda, najlepiej niegazowana. Wyjątek stanowią chorzy z niewydolnością serca, u których należy ostrożnie zwiększać ilość wypitych płynów i wnikliwie obserwować czy nie pojawiają się objawy przewodnienia jak np. obrzęki kończyn dolnych. Zaleca się picie wody przez cały dzień, małymi łykami, nawet bez wyraźnego uczucia pragnienia. Kiedy się pojawia, nierzadko bywa sygnałem spóźnionym i świadczy o kilkuprocentowym odwodnieniu organizmu.
 
Dobrą praktyką jest także wystrzeganie się słodkich napojów, które przynieść mogą skutek odwrotny do oczekiwanego. Wysokie stężenie cukru zadziałać może bowiem odwadniająco. Warto za to korzystać z dobrodziejstw napojów wzbogaconych o mikroelementy, przede wszystkim magnez i potas. Pierwiastki te poprawiają kurczliwość serca i zapobiegają zaburzeniom jego rytmu.
 
Sprzymierzeńcem jest także lekka dieta, bogata w warzywa i owoce, które są źródłem wody i elektrolitów. Lepiej zrezygnować z ciężkich i tłustych potraw, które mogą dodatkowo obciążać serce.
 
Jak pomóc sercu latem? Obserwuj sygnały wysyłane przez organizm
 
Równie ważnym aspektem jest unikanie ekstremalnych temperatur. W godzinach największego upału, warto przebywać w zaciemnionych lub klimatyzowanych pomieszczeniach Jeśli zachodzi konieczność wyjścia na zewnątrz, zalecane są lekkie, przewiewne ubrania i nakrycie głowy.
 
Choć aktywność fizyczna na co dzień bywa nie do przecenienia, w upalne dni warto ją ograniczyć. Zakupy czy niewymagające wielkiego wysiłku aktywności takie jak spacery, warto planować albo wcześnie rano, albo już po zachodzie słońca, kiedy temperatura na zewnątrz pozwala na komfortowe poruszanie się – podkreśla prof. Pawlak.
 
W gorące, letnie dni warto uważnie obserwować organizm. Bóle i zawroty głowy, omdlenia czy zasłabnięcia to sygnały, których nie wolno lekceważyć. Bo z sercem nie ma żartów. Szczególnie latem.
źródło: PTK
Aż 600 hospitalizacji z powodu niewydolności serca na 100 tys. mieszkańców – tyle notuje Polska, będąca niechlubnym liderem w rankingu hospitalizacji z powodu niewydolności serca w ramach państw grupy OECD. Hospitalizacje są poważnym i kosztownym problemem: pogarszają rokowanie pacjentów, generują dodatkowe koszty społeczne, są istotnym obciążeniem dla budżetu opieki zdrowotnej. Konieczne jest przesunięcie akcentu opieki w niewydolności serca ze szpitali do podstawowej opieki zdrowotnej i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej – zwracają uwagę prof. Agnieszka Pawlak i prof. Izabella Uchmanowicz.
Hospitalizacje – problem poważny i kosztowny
Spośród państw grupy OECD (ang. Organization for Economic Co-operation and Development, Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) Polska zajmuje od lat niechlubne pierwsze miejsce w rankingu liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca. Zdaniem ekspertów to poważny problem – z wielu powodów.

–  Jeśli chodzi o liczbę hospitalizacji z powodu niewydolności serca, jako państwo rzeczywiście mamy problem. Notujemy aż 600 hospitalizacji na 100 tys. mieszkańców. Wiemy, że każda hospitalizacja oznacza pogorszenie rokowania pacjenta. Do szpitala chory trafia już w zdecydowanie gorszej formie niż gdyby trafił wcześniej do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) czy kardiologa w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS). Co więcej, wczesna interwencja mogłaby przyczynić się nawet do uniknięcia obciążającej, ale także kosztownej hospitalizacji. Aspekt kosztowy hospitalizacji nie jest bez znaczenia: koszty związane z leczeniem pacjentów z niewydolnością serca w ramach opieki szpitalnej pochłaniają aż 95-98% budżetu przeznaczanego na diagnostykę i leczenie tego schorzenia (w 2019 roku było to 1,5 mld złotych. To ogromna i niepokojąca skala – zwraca uwagę dr hab. Agnieszka Pawlak, prof. PAN, kierownik Pododdziału Niewydolności Serca i Transplantologii w Klinice Kardiologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

– Każda hospitalizacja pacjenta generuje znaczne koszty, nie tylko zresztą w ujęciu ekonomicznym, ale również w ujęciu społecznym – dodaje prof. Izabella Uchmanowicz, Kierownik Katedry Pielęgniarstwa i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prezydent The Association of Cardiovascular Nursing and Allied Professions of European Society of Cardiology (ACNAP ESC) i wyjaśnia: – Pobyt w szpitalu wiąże się często z koniecznością wzięcia dnia wolnego w pracy przez opiekunów pacjenta. To straty finansowe w ujęciu gospodarczym. Hospitalizacja osoby bliskiej to jednak oprócz tego także ogromny stres dla wszystkich zaangażowanych. Na te psychologiczne i społeczne aspekty kosztów związanych z niewydolnością serca rzadko zwracamy uwagę a są przecież bardzo istotnym obciążeniem.

Ze szpitala do POZ i AOS
Ekspertki zastrzegają, że hospitalizacja w niewydolności serca powinna być ostatecznością i dotyczyć tych pacjentów, u których co do zasady ze względów klinicznych cel diagnostyczno-terapeutyczny, z uwagi na przykład na pogorszenie stanu ogólnego, nie może zostać osiągnięty w warunkach ambulatoryjnych.

W opublikowanym wiosną 2024 roku opracowaniu pt. „Heart failure care in the Central and Eastern Europe and Baltic region: status, barriers, and routes to improvement”[1] akcentuje się konieczność identyfikacji luk w infrastrukturze i systemie opieki w niewydolności serca w państwach regionu Europy Środkowo-Wschodniej i regionu Morza Bałtyckiego. Zaleca się niwelowanie ich zgodnie ze sprawdzonymi strategiami. W Polsce eksperci w ramach działań strategicznych zalecają przeniesienie ciężkości opieki w niewydolności serca ze szpitali do podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) oraz wykorzystanie dedykowanych niewydolności serca specyficznych narzędzi, w tym edukacyjnych, a także wykorzystanie różnych form opieki telemedycznej.

– Skala epidemiologiczna, rokownicza i kosztowa problemu hospitalizacji w niewydolności serca skłania do myślenia o innych koncepcjach rozwiązania opieki nad pacjentem z niewydolnością serca. Wypracowywane są wartościowe propozycje, wiele z nich jest sukcesywnie wdrażana do systemu opieki zdrowotnej w Polsce – potwierdza prof. Agnieszka Pawlak i podaje przykłady: – Opieka koordynowana nad pacjentami z niewydolnością serca w ramach POZ umożliwiła wykonanie wielu do niedawna niedostępnych w ramach podstawowej opieki zdrowotnej badań diagnostycznych (w tym na przykład echokardiografii i badania Holtera) i tym samym postawienie szybszej diagnozy albo wczesną identyfikację objawów zaostrzeń niewydolności serca i szybką, skuteczną interwencję, na przykład w ramach poradni kardiologicznej. Według aktualnych danych opiekę koordynowaną w niewydolności serca prowadzi już około 30 proc. placówek POZ.

Wsparcie po wypisie
Zdaniem ekspertek nie mniej ważna niż profilaktyka pierwotna i wsparcie pacjenta na etapie diagnozy jest opieka na dalszym etapie życia ze schorzeniem, w tym po hospitalizacji. Służy temu idea wyszkolonych pielęgniarek-edukatorek niewydolności serca oraz nowy projekt Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego: Kardiolonia (www.kardiolinia.pl) – Centrum Edukacji i Wsparcia Pacjenta z Niewydolnością Serca.

– Planowane rozszerzenie specjalistycznej opieki o poradnie niewydolności serca z bezpośrednim zaangażowaniem pielęgniarek-edukatorek niewydolności serca wpłynie w mojej ocenie na wzmocnienie sprawowanej opieki specjalistycznej oraz, co pewne, na efektywność kosztową opieki nad pacjentem z niewydolnością serca w ujęciu całościowym. Zmniejszenie liczby hospitalizacji, zwiększenie dostępności opieki specjalistycznej (realizowanej stacjonarnie, ale również w ramach stałego kontaktu pacjenta z pielęgniarką niewydolności serca poprzez kontakt telefoniczny niezależnie od miejsca zamieszkania pacjenta) to kluczowy element zarządzania chorobą przewlekłą w ujęciu systemowym – podkreśla prof. Izabella Uchmanowicz i dodaje:

– Inicjatywa ta docelowo jest zbieżna z realizowanym przez Ministerstwo Zdrowia projektem „Odwróconej piramidy świadczeń”, którego nadrzędnym celem jest zmniejszenie liczby hospitalizacji i zwiększenie dostępności opieki w poraniach specjalistycznych i podstawowej opiece zdrowotnej. Wykorzystanie potencjału pielęgniarek-edukatorek niewydolności serca pozwoli na zwiększenie dostępności opieki dla pacjentów z niewydolnością serca. Być może koniecznym będzie przeprowadzenie pilotażu takiego modelu opieki, jednak analizując dotychczasowe doświadczania i doniesienia z prowadzonych badań, między innymi nad pacjentem po zawale mięśnia sercowego, realizowanej w ramach modelu KOS-Zawał, korzyści dla pacjenta są wymierne. Podkreślam naszą otwartość i deklaruję ścisłą współpracę z przedstawicielami administracji publicznej w tym aspekcie.

Celowi lepszej edukacji pacjentów z niewydolnością serca i sprawniejszego zarządzania schorzeniem służy Kardiolinia.

– Mamy nadzieję, ze edukacja chorego z niewydolnością serca pozwoli na unikanie hospitalizacji poprzez lepszą identyfikację zaostrzeń i umiejętną interwencję farmakologiczną. Wiemy, że im lepiej wyedukowany pacjent z niewydolnością serca, tym efekty terapii są lepsze. Powołując Centrum Kardiolinia skoncentrowaliśmy się na trzech aspektach, które stanowią główne przyczyny zwiększonych hospitalizacji pacjentów z niewydolnością serca. Pierwszym aspektem, na który zwracamy uwagę w procesie edukacji jest umiejętność monitorowania stanu klinicznego pacjenta (pomiary masy ciała chorego, ciśnienia i tętna oraz umiejętność prowadzenia bilansu płynów (płyny przyjęte i płyny wydalone)). Drugi aspekt to umiejętność obserwacji obrzęków, narastających duszności, narastającego obwodu brzucha czy masy ciała, które są wymiernym wskaźnikiem mówiącym o retencji płynów w organizmie. I wreszcie aspekt trzeci: umiejętność zarządzenia zaobserwowanymi zmianami, w tym właściwe postępowanie w zależności od objawów (modyfikacja farmakoterapii, zgłoszenie się do poradni etc.). Co bardzo istotne dla naszych pacjentów, Kardiolinia jest rzetelnym źródłem wiedzy, tworzonym przez specjalistów na co dzień opiekujących się chorymi na niewydolność serca. To pozwala zaufać oferowanej edukacji i stopniowo bardziej, pewniej i odpowiedzialnie angażować się w proces swojego leczenia – mówi prof. Agnieszka Pawlak.

Specjalistki podkreślają, że w niewydolności serca przesunięcie akcentu opieki nad pacjentami ze szpitali do podstawowej opieki zdrowotnej i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej jest konieczne.
 
 
[1] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/38520086/
źródło: salus pr
Jednym największych problemów z jakimi mierzy się polski system opieki zdrowotnej w obszarze niewydolności serca, jest nadmierna liczba hospitalizacji, która wynika głównie z zaostrzenia cech NS – średnia wartość wskaźnika liczby hospitalizacji z powodu NS w Polsce w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest niemal 3-krotnie wyższa niż średnia dla pozostałych krajów OECD1 . Inne wyzwania dotyczą zbyt późnego rozpoznania niewydolności serca, braku ciągłości opieki nad pacjentami po wypisaniu ze szpitala (braku opieki koordynowanej) i odpowiedniego monitoringu, czy ograniczonego dostępu do niektórych nowoczesnych terapii. Eksperci czekają na reaktywację KONS.
W dniach 7-8 czerwca 2024 r. w Warszawie podczas tegorocznej Konferencji naukowej Asocjacji Niewydolności Serca PTK, spotkali się eksperci z całej Polski zajmujący się diagnostyką i leczeniem tej jednostki chorobowej. Niewydolność serca (NS) to wyzwanie globalne, szczególnie widoczne w starzejących się społeczeństwach, takich jak Polska, gdzie schorzenie to odpowiada za największą liczbę zgonów wśród chorób sercowo-naczyniowych. Kluczem do opanowania epidemii niewydolności serca, jest wczesne rozpoznanie czynników ryzyka i wdrożenie skutecznej interwencji w zakresie zmiany stylu życiu, farmakoterapii i leczenia zabiegowego oraz opieka koordynowana i monitoring chorych po opuszczeniu szpitala.
 
Aktualne wyzwania w NS
 
Z niewydolnością serca (NS) w Polsce żyje ponad 1,2 mln. osób, chorują coraz młodsze osoby, najczęściej dotyka jednak ona osób po 60 r.ż. Niewydolność serca jest konsekwencją wielu schorzeń, w szczególności sercowo-naczyniowych tj. cukrzyca, miażdżyca, nadciśnienie tętnicze, otyłość, przebyte zawały serca czy wady zastawkowe serca.
 
– Dlatego tak ważna jest czujność lekarzy rodzinnych i specjalistów pozwalająca na wczesne podjęcie interwencji w zakresie zapobiegania rozwojowi niewydolności serca lub jej wczesnego wykrycia i skutecznego leczenia, w celu zapobiegania jej rozwojowi i ciężkim powikłaniom, w tym przedwczesnym zgonom. – podkreśliła prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.
 
Jednym największych problemów z jakimi mierzy się polski system opieki zdrowotnej w tym obszarze, jest nadmierna liczba hospitalizacji, która wynika głównie z zaostrzenia cech NS – średnia wartość wskaźnika liczby hospitalizacji z powodu NS w Polsce w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest niemal 3-krotnie wyższa niż średnia dla pozostałych krajów OECD1 . Inne wyzwania dotyczą zbyt późnego rozpoznania niewydolności serca, braku ciągłości opieki nad pacjentami po wypisaniu ze szpitala (braku opieki koordynowanej) i odpowiedniego monitoringu, czy ograniczonego dostępu do niektórych nowoczesnych terapii.
 
Eksperci podkreślają, że hospitalizacje mogłyby być zastąpione przez lepszą opiekę ambulatoryjną lub hospitalizacje jednodniowe, co zmniejszyłoby obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej, przy jednoczesnym poprawieniu monitoringu stanu zdrowia chorych – usprawnieniu telemonitoringu oraz opieki domowej nad chorymi.
 
– Pomiędzy rokiem 2014 a 2019 mieliśmy do czynienia z bardzo dużym, bo 41% wzrostem hospitalizacji, wynikającym głównie z zaostrzenia cech niewydolności serca, co oczywiście powoduje bardzo duże zwiększenie nakładów finansowych na leczenie chorych, a jednocześnie nie przyczynia się do zmniejszenia umieralności w tej grupie pacjentów. – wskazał podczas Konferencji Asocjacji Niewydolności Serca PTK prof. Adam Witkowski, pełnomocnik ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia.
 
Czy czeka nas powrót KONS?
Jednym z rozwiązań systemowych, które mają poprawić sytuację pacjentów z niewydolnością  serca jest Narodowy Program Chorób Układu Krążenia (ChUK), który zaplanowany jest na 10 lat, do 2032 roku, a jego celem jest obniżenie zachorowalności i umieralności z powodu chorób układu krążenia, zmniejszenie różnic regionalnych w zachorowalności, umieralności, zredukowanie wpływu klasycznych czynników ryzyka chorób układu krążenia oraz poprawa organizacji opieki nad pacjentami i wykorzystanie potencjału badań naukowych w kardiologii. Te wszystkie działania będą realizowane w 5 obszarach: inwestycje w kadry, inwestycje w edukację, profilaktykę i styl życia, inwestycje w pacjenta, inwestycje w naukę i innowacje oraz obszar piąty, inwestycje w system opieki kardiologicznej.
 
– W Program ChUK jest miejsce dla pacjentów z niewydolnością serca, a nawet bym powiedział, że duża część tego programu jest przeznaczona na leczenie i diagnostykę pacjentów z niewydolnością serca, zarówno w sensie obecnie realizowanych działań, jak i zaplanowanychNie możemy spocząć na laurach, trzeba zaadresować wyzwania, dlatego chcielibyśmy wrócić do koncepcji koordynowanej, kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca, czyli do programu KONS. – dodał prof. Adam Witkowski.
 
Program KONS pierwotnie miał ruszyć w latach 2018/2019, ukazało się dedykowane rozporządzenie ministra zdrowia, jednak z różnych przyczyn, w szczególności z powodu wybuchu pandemii koronawirusa, nie doszło do realizacji programu. Obecnie nastąpił powrót do idei KONS w ramach Programu ChUK, kierownikiem tego projektu jest prof. Jadwiga Nessler, członek zarządu Asocjacji Niewydolności Serca PTK, która koordynowała pilotaż KONS.
 
Podczas Konferencji Asocjacji Niewydolności Serca PTK, eksperci podkreślili, że reaktywacja programu KONS ma zapewnić ciągłość opieki i jej koordynację dla pacjentów, którzy zostali wypisani ze szpitala, podobnie jak ma to miejsce w opiece pozawałowej (KOS-zawał). Celem KONS jest wdrożenie kompleksowej opieki, dostępu do wszystkich świadczeń jakie są niezbędne dla pacjentów z niewydolnością serca, realizowanych w ramach współpracy wielospecjalistycznej i przy aktywnym wsparciu ze strony szpitali dla opieki ambulatoryjnej i POZ. Trzeba pamiętać, że pacjent z NS to pacjent z wielochorobowością, który powinien być kompleksowo zaopatrzony.
 
– Chcemy zaplanować indywidualną opiekę medyczną dla każdego pacjenta z niewydolnością serca, położyć nacisk na opiekę ambulatoryjną i jednodniową, szczególnie u chorych z zaostrzeniem cech niewydolności serca i wreszcie zapewnić aktywny nadzór nad pacjentem stabilnym w podstawowej opiece zdrowotnej i poprzez telemonitoring. – dodał prof. Adam Witkowski.
 
Ścieżka dla pacjentów z niewydolnością serca znalazła się także w Krajowej Sieci Kardiologicznej. Do marca 2024 roku włączono do niej ponad 28 000 pacjentów.
 
Edukacja pacjentów i lekarzy
 
Obok rozwiązań systemowych, które są wdrażane dla pacjentów z niewydolnością serca w Polsce, niezwykle ważnym aspektem jest edukacja lekarzy oraz chorych, zarówno na etapie pobytu w szpitalu czy podczas konsultacji, ale również, a wręcz szczególnie, po powrocie pacjenta do domu. – Pacjent zostaje wówczas sam ze swoją chorobą, dlatego powinien wiedzieć jak monitorować stan swojego zdrowia, jak unikać zaostrzenia, ale też rozpoznać wcześniej objawy dekompensacji, a także posiadać umiejętność modyfikacji leczenia diuretycznego w zależności od objawów przewodnienia organizmu. Tutaj z pomocą przychodzi „Kardiolinia”, Centrum Edukacji i Wsparcia Pacjenta z Niewydolnością Serca, uruchomione 20 maja przez Asocjację Niewydolności Sera PTK. Dobrze przeprowadzona edukacja jest w stanie zredukować zasadniczo nawrotowe hospitalizacje, ponieważ jedną z ich przyczyn jest nieprawidłowa retencja płynów. Dlatego w ramach „Kardiolinii” edukatorki – pielęgniarki niewydolności serca, przede wszystkim, uczą, jak monitorować objawy niewydolności serca, modyfikować leczeni diuretyczne i styl życia. – zaznaczyła prof. Agnieszka Pawlak.
 
W ramach „Kardiolinii”, czyli platformy edukacyjnej z systemem zapisów online, pacjent lub osoba bliska może wybrać termin porady, a Edukator dzwoni do niego we skazanym czasie i odpowiada na pytania, wyjaśnia wątpliwości pacjenta oraz edukuje na temat najważniejszych aspektów jakości życia z niewydolnością serca.
 
Podnoszeniu świadomości NS wśród lekarzy oraz pacjentów, szczególnie z grup ryzyka, były poświęcone tegoroczne Europejskie Dni Świadomości Niewydolności Serca, które w Polsce odbyły się pod hasłem: „Serce bije na alarm – może potrzebować Twojej pomocy. Wykryj niewydolność serca”. Jak podkreślał prof. Paweł Rubiś, przewodniczący elekt Asocjacji Niewydolności Serca PTK, przekaz Dni kierowany był głownie do lekarzy pierwszego kontaktu (POZ), gdyż to oni mają najczęściej do czynienia z pacjentami z chorobami przewlekłymi. Z jednej strony celem zwiększonej czujności lekarza POZ ma być wczesne rozpoznanie symptomów niewydolności serca oraz monitoring pacjentów z grup ryzyka takich jak np. cukrzyca, choroba wieńcowa, otyłość, a z drugiej strony istotna jest poprawa jakości życia, czyli funkcjonowania pacjenta, co przekłada się też na lepsze rokowania. Jakość życia rozumiana jest szeroko, przede wszystkim jako pozbycie się dokuczliwych objawów, męczliwości, duszności wysiłkowej, nawracających zaostrzeń i obrzęków.
 
 Ma to niebagatelne znaczenie zważywszy na fakt, że postępowanie terapeutyczne jest kontynuowane po wypisie pacjenta ze szpitala, a chorego często dalej prowadzi lekarz rodzinny. Jeśli pacjent nie jest dobrze zaopiekowany, to aż u 40% z nich w ciągu 60 dni od wyjścia ze szpitala występuje konieczność ponownej hospitalizacji lub innej interwencji medycznej, co zwiększa ryzyko zgonu. – alarmował podczas Dni Świadomości Niewydolności Serca dr Mateusz Sokolski, HFA Young Committee Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Europejska Sieć Ośrodków Referencyjnych

Asocjacja Niewydolności Serca we współpracy z Europejskim Towarzystwem Kardiologicznym rozwija sieć certyfikowanych ośrodków niewydolności serca w ramach projektu ICARE-HF, którego celem jest poprawa wyników leczenia pacjentów poprzez podnoszenie standardów opieki w placówkach i docenianie tych, które stosują najlepsze praktyki. ICARe-HF ocenia funkcjonowanie poszczególnych ośrodków, instytucji i klinik w oparciu o uznane standardy opieki, wytyczne ESC i dane naukowe. – W minionym tygodniu Asocjacja rozesłała zaproszenia do dołączenia do projektu wraz z pakietem informacji i dokumentów do ekspertów i klinik NS w całym kraju. Zachęcamy do wspólnego budowania najwyższej jakości opieki nad pacjentami z niewydolnością serca w Polsce. – apeluje prof. Agnieszka Pawlak.

 
Jeśli chcesz zgłosić Placówkę do projektu ICARE-HF lub masz pytania napisz na adres: biuro@niewydolnosc-serca.pl
 
 
1 OECD. Health at a Glance 2021: OECD Indicators. 2021
źrodło: ANS PTK
 
Kardiolinia.pl czyli Centrum Edukacji i Wparcia Pacjenta z Niewydolnością Serca, to platforma edukacyjna stworzona przez Asocjację Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, która zapewnia przestrzeń dla Pacjentów i ich Bliskich/Opiekunów, gdzie w przypadku pytań, wątpliwości (np. po zakończonej hospitalizacji, z niedawno rozpoznaną niewydolnością serca) będą mogli porozmawiać z profesjonalistą – Edukatorem (Pielęgniarką Niewydolności Serca). Pierwsze 60 dni po wyjściu ze szpitala chorego ma kluczowe znaczenie, bowiem wtedy najczęściej dochodzi do zaostrzenia choroby i konieczności ponownego pobytu w szpitalu. Dlatego umiejętność samoopieki, monitorowania objawów i modyfikacji np. leczenia diuretycznego, jest niezbędna, aby pacjent mógł czuć się bezpiecznie i uzyskał maksymalne korzyści z terapii, w postaci poprawy ogólnej wydolności organizmu, lepszego samopoczucia i poprawy rokowań.
– Wierzymy, że nic tak nie pomoże pacjentom w walce z niewydolnością serca, jak dogłębne zrozumienie jej istoty, sposobu działania zastosowanych terapii oraz przede wszystkim umiejętność monitorowania progresji niewydolności serca, oceny swoich objawów np. przewodnienia i znajomości czynników, które mogą te objawy nasilać. Ważne jest, aby pacjenci czynnie uczestniczyli w procesie leczenia i mieli do tego potrzebne narzędzia. Mamy świadomość, że pobyt w szpitalu nie zaspokaja potrzeb edukacyjnych, głównie ze względu na to, że procesy dzieją się tam bardzo szybko, a pacjent jest w dużym stresie. Dlatego uruchomiając Kardiolinię, dajemy Państwu możliwość rozmowy z Edukatorem, który wyjaśni wątpliwości oraz przekaże niezbędną wiedzę. – podkreśla prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.

Szacuje się, iż na niewydolność serca (NS) w Polsce choruje ponad 1,2 miliona pacjentów. Jest ona najczęstszą przyczyną zgonów spośród wszystkich chorób układu krążenia. (odpowiada za prawie 140 000 zgonów rocznie[1]). Niepokoi także fakt, że Polska ma najwyższy wskaźnik hospitalizacji z powodu NS wśród krajów OECD a pięcioletnie przeżycie pacjenta od momentu ustalenia rozpoznania niewydolności serca wynosi niespełna 50%. Dlatego Asocjacja Niewydolności Serca PTK oraz inne środowiska kliniczne i pacjenckie od lat działają na rzecz usprawnienia opieki nad chorymi na NS, m.in. poprzez szkolenia lekarzy i pielęgniarek, edukację pacjentów, opracowanie założeń koordynowanej opieki nad pacjentem z NS ze wskazaniem optymalnej ścieżki chorego oraz podkreśleniem roli opieki poszpitalnej, zabiega także o wdrażanie innowacyjnych technologii medycznych lekowych i nielekowych.

Fakty są takie, że w ciągu ostatnich kilku lat dokonał się ogromny postęp w leczeniu niewydolności serca, za sprawą nowych terapii i nowych wytycznych postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, co pozwala na skuteczną kontrolę choroby, opóźnienie jej postępu i pojawienia się powikłań. Aktualnie leczenie pacjenta z NS opieka się na 4 grupach leków, a kluczowe znaczenie ma kontynuacja terapii po wyjściu pacjenta ze szpitala i umiejętność samoopieki. U 40% pacjentów w ciągu 60 dni od wyjścia ze szpitala występuje jednak konieczność ponownej hospitalizacji lub innej interwencji medycznej, co zwiększa ryzyko zgonu. Dlatego kluczowa jest kontrola pacjenta w pierwszych tygodniach po leczeniu szpitalnym, jeśli to możliwe w poradni kardiologicznej, ale także w gabinecie lekarza rodzinnego oraz edukacja pacjenta na temat samokontroli, obserwacji objawów zaostrzenia choroby oraz zmiany nawyków życia codziennego, aby poprawić jakość życia i oddalić w czasie ryzyko ponownej hospitalizacji.

– Pacjenci bardzo często wymagają kompleksowej edukacji, dlatego uzupełnienie systemu o kardiolinię, gdzie porad udzielają nasze koleżanki – pielęgniarki, które będą mogły przejść z pacjentem przez najważniejsze zalecenia, doskonale wpisuje w model odwróconej piramidy świadczeń, gdzie unikamy hospitalizacji na rzecz ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Jest to bardzo cenna inicjatywa i będziemy ją wspierać, powinna dotrzeć do pacjentów z całej Polski. W dobie braku kadr medycznych taka inicjatywa wypełnia lukę. – powiedziała senator Agnieszka Gorgoń-Komor, lekarz, przewodnicząca parlamentarnego zespołu ds. kardiologii.

Kardiolinia.pl ma za zadanie wesprzeć pacjentów i ich bliskich w świadomym życiu z chorobą, umiejętności zarządzania swoim zdrowiem i poruszania się po systemie opieki zdrowotnej. Pacjent po wyjściu ze szpitala często czuje się zagubiony i osamotniony oraz przytłoczony ilością leków i zaleceń terapeutycznych.

– Pacjent po wyjściu ze szpitala ma wiele obaw i wątpliwości, to dla niego bardzo duża niewiadoma, co przed nim. Dlatego ważne, aby pacjent nie został sam. Druga sprawa to potrzeba motywacji do zmiany stylu życia, aby nie zaprzepaścić efektów wdrożonego leczenia. Ja osobiście wiele zawdzięczam pielęgniarkom, które były dla mnie ogromnym wsparciem. – powiedział Tomasz Łaszcz, pacjent, wolontariusz Grupy Wsparcia „Niewydolność serca – to się leczy”.

– Pacjenci teoretycznie są coraz lepiej wyedukowani, ale często potrzebują dopytać się o pewne kwestie, skonsultować swoje wątpliwości, a wiemy jakie są kolejki stacjonarnie w ochronie zdrowia. Dlatego dostęp do rozmowy z pielęgniarką na Kardiolinii może być dla wielu ratunkiem. My jako pacjenci, mamy z pielęgniarkami najczęstszy kontakt i możemy skorzystać z ich wiedzy i potencjału. – mówiła Agnieszka Wołczenko, prezes Stowarzyszenia „EcoSerce”.

Dla tych pacjentów, postała właśnie Kardiolinia, platforma edukacyjna online z systemem zapisów na porady edukacyjne, gdzie pacjenci oraz ich bliscy będą mogli uzyskać informacje i praktyczne porady o tym jak żyć z NS.
 
– Pacjenci z niewydolnością serca są trudną grupą, mają wiele schorzeń współistniejących, często są to osoby starsze, ale coraz więcej choruje już w młodszym wieku, dlatego potrzebują kompleksowej, wielodyscyplinarnej opieki medycznej (wielu specjalistów) oraz edukacji. Pielęgniarka stanowi ogniwo, które łączy szpital, opiekę specjalistyczną i domową. Towarzyszy pacjentowi na każdym etapie leczenia. – mówi prof. Jadwiga Nessler, pełnomocnik Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego ds. Inicjatyw w Niewydolności Serca.
 
Warto podkreślić, że dzięki Polskiemu Towarzystwu Kardiologicznemu udało się stworzyć zaplecze certyfikowanych w dziedzinie opieki nad pacjentem z NS, wysoko wykwalifikowanych pielęgniarek (jest ich ponad 1400). Założeniem Kardiolinii i kolejnych działań PTK jest w pełni wykorzystać potencjał i umiejętności tej kadry dla dobra pacjentów.
 
– Kardiolinia może odciążyć system opieki zdrowotnej i przede wszystkim przyczynić się do odroczenia lub uniknięcia kolejnych hospitalizacji pacjenta z niewydolnością serca, a co za tym idzie poprawić jakość życia, ale i ograniczyć liczbę zgonów. Widzę ogromny potencjał tego programu. Warto, aby to rozwiązanie wprowadzić jako standardową procedurę do koszyka świadczeń, bo daleko na samym entuzjazmie nie zajedziemy, a edukacja powinna być integralnym elementem opieki zdrowotnej i profilaktyki. – podkreślił prof. Robert J. Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Edukatorzy – Pielęgniarki Niewydolności Serca Kardiolinii od 20 maja będą edukować Pacjentów i ich Bliskich przede wszystkim w zakresie: monitorowania objawów niewydolności serca, modyfikacji leczenia diuretycznego, zachowań prozdrowotnych, jak również, informować nt. opieki koordynowanej i innych projektów dla pacjentów kardiologicznych (aktualnych), informować, gdzie można uzyskać fachową poradę lekarską, kierować do wiarygodnych źródeł informacji.

– Bardzo się cieszę, że doceniono grupę zawodową – pielęgniarek i ich wiedzę oraz umiejętności edukacyjne. Dodatkową wartością projektu Kardiolinia jest stałe monitorowanie jej efektów (w ramach pilotażu), co pozwoli na przekazanie wniosków do resortu zdrowia. Takie rozwiązania mogłyby bowiem być częścią systemu opieki zdrowotnej – zaznaczyła mgr Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Zapisz się na poradę edukacyjną już dziś na:
www.kardiolinia.pl
 
 
[1] Raport „Niewydolność serca w Polsce 2014 – 2021” https://www.niewydolnosc-serca.pl/doc/ANS_raport_01.09_.pdf
źródło: ANS PTK

Pomimo braku wiarygodnych źródeł epidemiologicznych uważa się, że niewydolność serca to nowa epidemia XXI wieku. Czym jest niewydolność serca, jak leczy się tę jednostkę chorobową i czy możliwe jest zatrzymanie fali zachorowań? Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Agnieszką Pawlak, zastępcą Kierownika Kliniki Kardiologii, kierownikiem Pododdziału Niewydolności Serca i Transplantologii oraz Pracowni Echokardiografii w Klinice Kardiologii PIM MSWiA, kierownikiem Zakładu Badawczo-Klinicznego Fizjologii Stosowanej IMDiK im. M. Mossakowskiego PAN, Prezesem Zarządu Asocjacji Niewydolności Serca PTK. 

Katarzyna Redmerska: Niewydolność serca to epidemia XXI. Czym jest to schorzenie?

Prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak: Niewydolność serca to epidemia XXI wieku ze względu na narastającą liczbę chorych, ale również związane z nią problemy społeczne i ekonomiczne. W Polsce na niewydolność serca choruje około 1,2 mln osób. W Europie ocenia się populację chorych z niewydolnością serca na około 15 mln., na świecie szacuje się na około 65 mln. ludzi.

Niewydolność serca to zespół chorobowy w przebiegu, którego obserwujemy narastającą męczliwość, duszność oraz retencję płynów najczęściej w obrębie kończyn dolnych (tzw. obrzęki kończyn dolnych), ale również w płucach czy jamie brzusznej. Objawy te mogą wystąpić zarówno u chorych z uszkodzoną funkcją skurczową lewej komory (tj. u chorych definiowanych, jako chorzy z niewydolnością serca ze zredukowaną frakcją (HFrEF), w tej populacji frakcja wyrzutowa wynosi ≥40 proc. ale również u chorych z zachowaną funkcją skurczową, wtedy u tych chorych najczęściej obserwujemy zaburzenia funkcji rozkurczowej (HFpEF) i w takim przypadku frakcja wyrzutowa wynosi ≤50 proc. Mamy jeszcze chorych z łagodnie upośledzoną frakcją wyrzutową- HFmrEF. Są to chorzy, którzy, że względu na EF znajdują się między chorymi z HFrEF i HFpEF.

Najczęstszą przyczyną HFrEF jest uszkodzenie mięśnia sercowego w przebiegu choroby niedokrwiennej serca, wad zastawkowych czy zapalenia mięśnia sercowego. Z kolei rozwojowi HFpEF sprzyjają takie czynniki jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, migotanie przedsionków, płeć żeńska czy starszy wiek. W ostatnim czasie obserwuje się wzrost liczby chorych z HFpEF. Należy podkreślić, że rokowanie chorych HFpEF jest równie niekorzystne jak chorych z HFrEF.

Katarzyna Redmerska: Liczba chorych wciąż rośnie. Dlaczego tyle osób choruje? 

Prof. Agnieszka Pawlak: Jest co najmniej kilka powodów tego zjawiska. Niewątpliwie najistotniejszym jest, jeżeli patrzymy na statystyki, starzejące się społeczeństwo. Według danych NFZ i MZ jedynie 10 proc. chorych z niewydolnością serca to chorzy z poniżej 60 roku życia. Pozostałe 90 proc. to chorzy po 60 rż (60-69lat -19 proc., 70-79lat – 30 proc., 80-89lat – 32 proc., powyżej 90 lat – 9 proc.).

Kolejnym istotnym elementem są nieskutecznie leczone czynniki ryzyka jak np. nadciśnienie tętnicze, hipercholesterolemia gdzie wiele osób mimo rozpoznania tych czynników nie ma ich prawidłowo kontrolowanych. Obserwuje się dramatycznie narastającą liczbę osób z otyłością – to kolejny ważny czynnik.

Kolejnym istotnym elementem jest skuteczne leczenie chorych z ostrym zespołem wieńcowym (OZW). To ogromne polskie osiągnięcie.  Zarówno szybki dostęp do pracowni hemodynamicznych jak również możliwość udziału w programie koordynowanej opieki pozawałowej (KOS) powoduje, że chorzy Ci skutecznie powiększają grupę chorych z HFrEF.  Poprawa skuteczności leczenia innych jednostek chorobowych powoduje, że pacjenci osiągają dłuższy czas przeżycia, ale nierzadko z towarzyszącą niewydolnością serca.

Katarzyna Redmerska: Liczba hospitalizacji z powodu niewydolności serca jest w Polsce 2,5-krotnie wyższa niż średnia dla wszystkich 36 krajów OECD. Czy to oznacza, że pacjent jest źle prowadzony, czy zbyt późno trafia do specjalisty?

Prof. Agnieszka Pawlak: Mamy tu wiele nieprawidłowości: pierwszą i podstawową wydaje się problem z dostępem do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Nadal pacjenci z tak źle rokującą jednostką chorobową muszą długo oczekiwać w kolejce do specjalisty. Wydaje się, że opieka ambulatoryjna wymaga głębszej analizy i modyfikacji jej funkcjonowania oraz rozważenia, które grupy chorych kardiologicznych powinny być szczególnie brane pod uwagę chociażby ze względu na rokowanie (śmiertelność pięcioletnia w niewydolności serca wynosi 50-75 proc.).  Pewnym rozwiązaniem tego problemu ma być rozwijająca się opieka koordynowana dla chorych z niewydolnością serca w Podstawowej Opiece Zdrowotnej (POZ). Miejmy nadzieję, że to pozwoli lepiej zaopiekować się chorymi z niewydolnością serca.  Kolejnym istotnym elementem to zbyt mało świadomy pacjent w kontekście swojej choroby. Zbyt późno zgłasza swoje objawy co powoduje, że nierzadko jedynym rozwiązaniem jest hospitalizacja.  Dobrze wyedukowany pacjent powinien umieć prowadzić obserwacje dotyczące retencji płynów tak aby wcześnie móc interweniować jak i modyfikować dawki leków moczopędnych. 

Jeszcze jedną istotną kwestią według Asocjacji Niewydolności Serca PTK pozostaje stworzenie pobytu jednodniowego dla chorych, którzy mimo eskalacji doustnego leczenia diuretycznego, obserwują postępującą retencję. Taka jednodniowa hospitalizacja z podaniem iv leków diuretycznych miałaby przełamać oporność na leki diuretyczne doustne i zmniejszyć liczbę długich hospitalizacji pogarszających istotnie rokowanie chorych z niewydolnością serca oraz istotnie zmniejszyć bezpośrednie koszty leczenia.

Katarzyna Redmerska: Kim jest polski pacjent z NS?

Prof. Agnieszka Pawlak: Polski Pacjent to najczęściej chory po 60 rż z wielochorobowością. Najczęstszymi współtowarzyszącymi chorobami są: choroba niedokrwienna serca, nadciśnienie tętnicze, wady zastawkowe, choroby onkologiczne, cukrzyca, udar mózgu, POCHP, przewlekła choroba nerek, niedokrwistość, otyłość. Niestety często obserwowana jest plipragmazja w tej populacji. Chory po 70 rż przyjmuje średnio 12 tabletek dziennie.

Katarzyna Redmerska: Jak istotna jest potrzeba wczesnego rozpoznawania chorych z czynnikami ryzyka NS?

Prof. Agnieszka Pawlak: Po pierwsze w ogólnej populacji szalenie ważna jest świadomość czynników ryzyka i do czego mogą one prowadzić. O wielu czynnikach ryzyka nie powinniśmy myśleć dopiero w przypadku wystąpienia choroby jak niewydolność serca, ale zdecydowanie wcześniej. Redukcja czynników ryzyka może spowodować, że niektóre jednostki wystąpią zdecydowanie później lub w ogóle nie wystąpią.

Nikotynizm – istotny czynnik rozwoju choroby niedokrwiennej serca, która może z kolei prowadzić do niewydolności serca. Redukcja tego czynnika może istotnie opóźnić wystąpienie niewydolności serca. Kolejny czynnik to hipercholesterolemia. W decydowanej większości jest niestety efektem nieprawidłowej diety i braku aktywności i również może prowadzić do rozwoju niewydolności serca poprzez progresję choroby niedokrwiennej serca.

Innymi możliwymi do modyfikowania czynnikami coraz częściej obserwowanymi w polskiej populacji są otyłość i stres. To również są czynniki na które mamy bezpośredni wpływ.

Również radziłabym wszystkim okresowy pomiar ciśnienia, aby jak najszybciej wychwycić i leczyć, celem uniknięcia powikłać sercowo-naczyniowych jak zawał serca i udar mózgu. A od zawału krótka droga do niewydolności serca.

I jeszcze jedno, aktywność fizyczna i zdrowa dieta to bardzo ważne elementy utrzymania właściwego dobrobytu naszego ciała i jego właściwego funkcjonowania. A zatem nie ma wątpliwości, że im wcześniej rozpoznane czynniki ryzyka tym mniejsza szansa na rozwój niewydolności serca. Co ważne na wiele z tych czynników mamy osobisty wpływ i możliwość redukcji.  A im lepiej kontrolowane czynniki ryzyka już u chorych z niewydolnością serca to mniejsza szansa na progresję niewydolności serca.

Katarzyna Redmerska: Co z edukacją społeczeństwa?

Prof. Agnieszka Pawlak: Edukacja społeczeństwa wydaje się kluczowa, aby zmniejszyć zapadalność na niewydolność serca. Ale również istotnym elementem jest edukacja chorych z niewydolnością serca i ich rodzin, aby móc swobodnie zarządzać swoją jednostką chorobową. Obserwuję, że potrzeby w tej materii są ogromne. Ogromy biurokracji, która nam towarzyszy zarówno w trakcie wizyt ambulatoryjnych jak i hospitalizacji i stosunkowo krótki czas wizyt oraz skracanie hospitalizacji chorego powoduje, że nie są wykorzystywane szanse na możliwość edukacji pacjenta z niewydolnością serca.

Dlatego też Asocjacja Niewydolności Serca PTK podjęła inicjatywę powołania Centrum Edukacji i Wsparcia chorych z niewydolnością serca celem poprawienia stanu wiedzy chorych na temat samej jednostki chorobowej, umiejętności monitorowania objawów przewodnienia jak i umiejętności modyfikowania leczenia diuretycznego celem spowolnienia lub uniknięcia zaostrzeń niewydolności serca a co za tym idzie zmniejszenia hospitalizacji.

Centrum będzie aktywowane w połowie maja. Będzie to platforma internetowa, na którą będą mogli zapisywać się chorzy jak i ich rodziny w sytuacji różnych wątpliwości i zapytań w odniesieniu do niewydolności serca oraz poszerzenia swojej wiedzy. Po umówieniu się na wizytę pielęgniarka niewydolności serca będzie edukowała i odpowiadała na pytania pacjentów i ich rodzin.

Jeżeli mówimy o edukacji nie sposób nie wspomnieć o Tygodniu Świadomości Niewydolności Serca 2024 (w dniach 29 kwietnia – 5 maja 2024 r.), które są częścią dorocznych Europejskich Dni Świadomości Niewydolności Serca (Heart Failure Awarness Days) realizowanych przez Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne. Kampania skierowana jest do ogółu społeczeństwa, pracowników służby zdrowia i decydentów w całej Europie. Również w tym roku Asocjacja Niewydolności Serca będzie prowadziła szeroką kampanię uświadamiającą poprzez promowanie przesłania „SERCE BIJE NA ALARM – może potrzebować Twojej pomocy. Wykryj niewydolność serca. (więcej na: https://www.facebook.com/AsocjacjaNiewydolnosciSercaPTK )

Katarzyna Redmerska: NS to choroba postępująca, której nie można wyleczyć. Czy zatem można ją zaleczyć?

Prof. Agnieszka Pawlak: Niestety niewydolność serca to jednostka chorobowa, której rzeczywiście nie da się wyleczyć. Czasami możemy obserwować poprawę stanu chorego i powrót do parametrów wyjściowych jak to jest najczęściej w przypadku np. kardiomiopatii tachyarytmicznej czy zapalenia mięśnia sercowego. Obecne wytyczne jednak definiują tych pacjentów nie jako wyleczonych, ale chorych z niewydolnością serca z poprawioną frakcją wyrzutową lewej komory.

Zastosowanie terapii opartej o 4 podstawowe grupy leków: beta – blokery, inhibitory enzymu konwertującego/ARNI, antagoniści receptora mineralokortykoidowego i flozyny skutecznie poprawia rokowanie chorych, redukuje liczbę hospitalizacji i poprawia jakość życia. Obecne rokowanie chorych z niewydolnością serca powinno być zdecydowanie lepsze pod warunkiem zastosowania się do wytycznych i przyjmowania zalecanych leków.

red. Katarzyna Redmerska

– Niewydolność serca to epidemia XXI wieku ze względu na narastającą liczbę chorych, ale również związane z nią problemy społeczne i ekonomiczne. W Polsce na niewydolność serca choruje ok. 1,2 mln osób. Niewydolność serca to zespół chorobowy w przebiegu, którego obserwujemy narastającą męczliwość, duszność oraz retencję płynów najczęściej w obrębie kończyn dolnych (tzw. obrzęki kończyn dolnych), ale również w płucach czy jamie brzusznej. Najczęstszą przyczyną NS z obniżoną frakcją wyrzutową jest uszkodzenie mięśnia sercowego w przebiegu choroby niedokrwiennej serca, wad zastawkowych czy zapalenia mięśnia sercowego. Z kolei rozwojowi NS z zachowaną frakcją wyrzutową sprzyjają takie czynniki jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, migotanie przedsionków, płeć żeńska czy starszy wiek. Dlatego świadomość pacjentów jak i czujność lekarzy rodzinnych i innych specjalizacji jest kluczowa, aby wcześnie wykrywać i skutecznie leczyć niewydolność serca. – podkreśla prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.
W dniach 29 kwietnia – 5 maja 2024 obchodzimy Dni Świadomości Niewydolności Serca, będące częścią Europejskich obchodów „Heart Failure Awareness Days” organizowanych co roku z inicjatywy Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Kampania ta skierowana jest do ogółu społeczeństwa, pracowników ochrony zdrowia oraz decydentów w całej Europie i ma na celu zwiększenie świadomości na temat niewydolności serca, która jest najczęstszą przyczyną zgonów wśród wszystkich chorób układu krążenia. Dlatego tak ważna jest szeroka mobilizacja w celu jej zapobiegania, wczesnego wykrywania oraz poprawy jakości i długości życia chorych w krajach europejskich. Polskie obchody Dni Świadomości NS przebiegną pod hasłem „Serce bije na alarm. Może potrzebować Twojej pomocy. Wykryj niewydolność serca”.

Tegoroczna odsłona  europejskiej kampanii („Wykryj niewykryte: ZNAJDŹ MNIE”, eng.: Detect undetected: Find me)[1] i zwraca uwagę na potrzebę dotarcia do jeszcze niezdiagnozowanych pacjentów, zwłaszcza z grup ryzyka, takich jak cukrzyca, nadciśnienie, otyłość czy wady zastawkowe serca oraz podjęcia odpowiednio wczesnych, właściwych interwencji w zakresie zmiany stylu życia oraz wdrożenia skutecznego leczenia, co będzie miało największe przełożenie na poprawę długości i jakości życia pacjentów oraz ich rokowań.

– Niewydolność serca (NS) to epidemia XXI wieku ze względu na narastającą liczbę chorych, ale również związane z nią problemy społeczne i ekonomiczne. W Polsce na niewydolność serca choruje ok. 1,2 mln osób. Niewydolność serca to zespół chorobowy w przebiegu, którego obserwujemy narastającą męczliwość, duszność oraz retencję płynów najczęściej w obrębie kończyn dolnych (tzw. obrzęki kończyn dolnych), ale również w płucach czy jamie brzusznej. Najczęstszą przyczyną NS z obniżoną frakcją wyrzutową jest uszkodzenie mięśnia sercowego w przebiegu choroby niedokrwiennej serca, wad zastawkowych czy zapalenia mięśnia sercowego. Z kolei rozwojowi NS z zachowaną frakcją wyrzutową sprzyjają takie czynniki jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, migotanie przedsionków, płeć żeńska czy starszy wiek. Dlatego świadomość pacjentów jak i czujność lekarzy rodzinnych i innych specjalizacji jest kluczowa, aby wcześnie wykrywać i skutecznie leczyć niewydolność serca. – podkreśla prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.

Polska aktywnie włącza się w obchody Dni Świadomości Niewydolności Serca od kilku lat dzięki aktywności Asocjacji Niewydolności Serca PTK i partnerów. Wpisując się w motyw przewodni tegorocznej edycji, polska odsłona kampanii skupia się na przekazaniu kluczowej wiedzy na temat niewydolności serca, która może uratować życie tysiącom pacjentów, dlatego pragniemy dotrzeć z przekazem do jak największej części polskiego społeczeństwa i budować czujności wśród lekarzy rodzinnych w zakresie przyczyn, czynników ryzyka i objawów niewydolności serca, w celu wczesnego wykrywania tej ciężkiej i śmiertelnej choroby. Przesłanie tegorocznego tygodnia brzmi: „Serce bije na alarm – może potrzebować Twojej pomocy. Wykryj i lecz niewydolność serca”. Partnerami obchodów jest Polskie Towarzystwo Kardiologiczne oraz Naczelna Izba Lekarska.

Świadomość ryzyka rozwoju niewydolności serca wśród pacjentów z chorobami cywilizacyjnymi, jak cukrzyca, nadciśnienie czy choroby nerek, może uratować życie. Co istotne, aktualne możliwości leczenia niewydolności serca dają pacjentom szanse na długie życie w lepszej sprawności. Warunkiem jest postawienie diagnozy i wdrożenie terapii zgodnej z zaleceniami klinicznymi.

– Przekaz Dni Świadomości kierujemy przede wszystkim do lekarzy pierwszego kontaktu, lekarzy rodzinnych, którzy na co dzień opiekują się pacjentami z chorobami przewlekłymi.  Mamy przed oczami dwa główne cele, po pierwsze poprawę jakości życia, czyli funkcjonowania pacjenta, a z drugiej poprawę jego rokowania. Jakość życia rozumiemy tutaj szeroko, przede wszystkim jako pozbycie się dokuczliwych objawów, męczliwości, duszności wysiłkowej, nawracających zaostrzeń i obrzęków. Jeżeli umożliwimy pacjentowi funkcjonowanie w jak najlepszej formie, to zyskamy u niego kredyt zaufania i dobrą współpracę. Pacjent będzie zażywał leki, ponieważ będzie widział związek przyczynowo skutkowy między stosowaniem się do konkretnych zaleceń, a poprawą jego stanu zdrowia. – zaznacza prof. Paweł Rubiś, przewodniczący elekt Asocjacji Niewydolności Serca.

– Obecnie mamy 4 główne filary leczenia niewydolności serca (4 grupy leków), a postępowanie terapeutyczne jest kontynuowane po wypisie pacjenta ze szpitala, dlatego tak ważna jest współpraca na linii kardiolog – lekarz rodzinny. Aż u 40% pacjentów w ciągu 60 dni od wyjścia ze szpitala występuje konieczność ponownej hospitalizacji lub innej interwencji medycznej, co zwiększa ryzyko zgonu. Dlatego kluczowa jest kontrola pacjenta w pierwszych tygodniach po leczeniu szpitalnym, jeśli to możliwe w poradni kardiologicznej, ale także w gabinecie lekarza rodzinnego. Dąży się wówczas do optymalizacji terapii i poprawy stanu zdrowia chorego. wskazuje dr Mateusz Sokolski, HFA Young Committee Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Na inaugurację tegorocznych obchodów Dni Świadomości Serca zagrają jedyne w Polsce gdańskie carillony na Ratuszu Głównym Miasta, 29 kwietnia (poniedziałek) o godz. 12:00. To wyjątkowe wykonanie będzie symbolem, tego jak ważne jest serce dla każdego człowieka „serce bijące jak dzwon” oraz potrzeby dbania o nie w każdym wieku. Relacja z tego wydarzenia będzie dostępna na Facebook Asocjacji Niewydolności Serca: https://www.facebook.com/AsocjacjaNiewydolnosciSercaPTK.

Do klinik niewydolności serca trafi plakat tegorocznej odsłony kampanii oraz ulotki edukacyjne. Przez cały tydzień na profilu Asocjacji Niewydolności Serca PTK będą pojawiać się nagrania z ekspertami (kardiologami, diabetologami, nefrologami, psychiatrami i lekarzami rodzinnymi) i pacjentami oraz posty i infografiki edukacyjne, które będą przybliżać tematykę niewydolności serca. Zachęcamy do śledzenia profilu i udostępniania treści.

Niewydolność serca to globalne wyzwanie, które łączy różnych specjalistów medycznych i pacjentów z chorobami współistniejącymi. Wspólnie możemy uratować wiele istnień. Niech nasze serca zabiją na alarm!
 
 
***
Kluczowe fakty o niewydolności serca:
 
 
[1]https://www.escardio.org/Sub-specialty-communities/Heart-Failure-Association-of-the-ESC-(HFA)/Advocacy/Heart-failure-awareness-day/Heart-failure-awareness-days-2024
[2] Raport „Niewydolność serca w Polsce 2014 – 2021” https://www.niewydolnosc-serca.pl/doc/ANS_raport_01.09_.pdf
[3] OECD. Health at a Glance 2021: OECD Indicators. 2021

źródło: Asocjacja Niewydolności Serca PTK