Medicalpress
Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym (PHEIC) w związku z ogniskiem gorączki krwotocznej Ebola wywołanej wirusem Bundibugyo w Demokratycznej Republice Konga. Główny Inspektorat Sanitarny poinformował również o przypadkach importowanych w Ugandzie. Eksperci podkreślają, że choć globalne ryzyko oceniane jest obecnie jako niskie, sytuacja w regionie pozostaje bardzo poważna. Nie istnieje zatwierdzona szczepionka ani specyficzne leczenie przeciw tej odmianie wirusa Ebola.

Czterech pracowników ochrony zdrowia zmarło w ciągu kilku dni

Jak wynika z informacji przekazanych przez GIS, 5 maja 2026 r. WHO otrzymała alert dotyczący nieznanej choroby o wysokiej śmiertelności w strefie zdrowia Mongbwalu w prowincji Ituri w Demokratycznej Republice Konga. W ciągu czterech dni zmarło tam czterech pracowników ochrony zdrowia. 13 maja zespół szybkiego reagowania rozpoczął dochodzenie epidemiologiczne w Mongbwalu i Rwampara Health Zone. Dwa dni później potwierdzono, że zachorowania wywołuje wirus Bundibugyo. Do 15 maja zgłoszono 77 podejrzanych przypadków i 67 zgonów w dwóch strefach zdrowia DRK – Rwampara i Mongbwalu – oraz w Bunia Health Zone. Zidentyfikowano także 65 osób z kontaktu, z czego 15 uznano za kontakty wysokiego ryzyka.

GIS podkreśla, że działania epidemiologiczne utrudniają niestabilna sytuacja bezpieczeństwa oraz ograniczenia w przemieszczaniu się. Część osób z kontaktu rozwinęła objawy i zmarła przed izolacją. Większość podejrzanych przypadków dotyczy osób między 20. a 39. rokiem życia, a ponad 60 proc. stanowią kobiety. Według ekspertów może to wskazywać na znaczącą transmisję wirusa w gospodarstwach domowych i podczas opieki nad chorymi członkami rodziny.

Przypadki także w Ugandzie

15 maja Ministerstwo Zdrowia Ugandy poinformowało WHO o laboratoryjnie potwierdzonym przypadku choroby wywołanej wirusem Bundibugyo u starszego mieszkańca DRK, który przyjechał do Ugandy w celu uzyskania pomocy medycznej. W ciągu kolejnych 24 godzin wykryto drugi przypadek u osoby podróżującej z Demokratycznej Republiki Konga.

Obecnie zdarzenie oceniane jest jako przypadki importowane, bez dowodów na lokalną transmisję wirusa w Ugandzie. Trwa dochodzenie mające ustalić źródła zakażenia i drogi szerzenia się choroby.

Czym jest wirus Bundibugyo?

BVD to jedna z odmian wirusa Ebola wywołująca ciężką gorączkę krwotoczną. Wirus przenosi się na ludzi poprzez kontakt z krwią lub wydzielinami zakażonych dzikich zwierząt, m.in. nietoperzy czy małp, a następnie może szerzyć się między ludźmi.

Okres inkubacji wynosi od 2 do 21 dni. Do czasu wystąpienia objawów zakażona osoba nie jest zakaźna. Choroba zaczyna się zwykle nagle – gorączką, silnym osłabieniem, bólem mięśni, głowy i gardła. Mogą pojawić się także wymioty, biegunka, wysypka, niewydolność nerek i wątroby oraz krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne.

W poprzednich ogniskach BVD w Ugandzie i DRK śmiertelność wynosiła od 30 do 50 proc. Ostatnie ognisko tej odmiany Eboli odnotowano w 2021 r. w Demokratycznej Republice Konga – zgłoszono wtedy 59 przypadków, w tym 34 zgony.

WHO zwraca uwagę, że w przeciwieństwie do wirusa Ebola Zair nie istnieje obecnie zatwierdzona szczepionka ani specyficzne leczenie przeciw wirusowi Bundibugyo. Trwają jednak prace badawcze nad opracowaniem skutecznych metod terapii i profilaktyki.

Źródło: GIS

Ponad milion dzieci z Ghany, Kenii oraz Malawi otrzymało już przynajmniej pierwszą dawkę zatwierdzonej w ubiegłym roku szczepionki na malarię. Szczepienia, zarekomendowane przez WHO w październiku 2021 roku, mogą uratować od śmierci nawet 80 000 dzieci rocznie. Kraje Afryki Subsaharyjskiej mierzą się jednak również z innymi podstawowymi problemami w zakresie zdrowia: słabym zaopatrzeniem szpitali i niedostatecznym zagęszczeniem placówek medycznych.
Światowy Dzień Malarii obchodzony jest co roku 25 kwietnia. Pomimo postępów w walce z chorobą i niemal całkowitym wyeliminowaniem jej z niektórych regionów naszej planety, jeszcze w 2020 roku na malarię chorowało ponad 240 milionów ludzi na całym świecie. W wyniku choroby zmarło aż 627 000 tysięcy z nich, co było pierwszym znaczącym wzrostem w statystykach od wielu lat. Aż 95% przypadków choroby notowanych jest w Afryce: to mieszkańcy tego kontynentu z największą niecierpliwością czekali na skuteczne metody walki z malarią.
 
Wszystko wskazuje na to, że wreszcie się doczekali. Jeszcze pod koniec 2021 roku opracowana przez GlaxoSmithKline (GSK) szczepionka Mosquirix, została zarekomendowana przez WHO do użycia wśród dzieci w Afryce Subsaharyjskiej oraz w innych regionach z umiarkowanym lub wysokim wskaźnikiem transmisji choroby. Obecnie szacuje się, że w ramach programu pilotażowego w Ghanie, Kenii oraz Malawi zaszczepionych przynajmniej jedną dawką zostało około 1 000 000 dzieci między 5 a 17 miesiącem życia. To właśnie najmłodsi są najczęstszymi ofiarami choroby: w Afryce dzieci do lat pięciu stanowiły aż 80% śmiertelnych przypadków malarii.
 
– Od wielu lat jesteśmy obecni w Afryce, gdzie na własne oczy widzimy ogromną, choć bardzo nierówną walkę podejmowaną w kierunku zapobiegania malarii. Postępy we wprowadzeniu powszechnych szczepień to przełom, który wedle szacunków może uratować życia od 40 do 80 tysięcy ludzi rocznie – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.
 
Ograniczenie zachorowalności na malarię będzie przełomem, ale nie rozwiąże wszystkich problemów medycznych w krajach Afryki. Jak wskazuje Polska Misja Medyczna, służba zdrowia w wielu afrykańskich krajach mierzy się ze słabym wyposażeniem i zaopatrzeniem. Problemem jest również często niedostateczne zagęszczenie placówek medycznych: osoby przewlekle chore czy kobiety w ciąży po potrzebną im pomoc medyczną muszą jechać często przez wiele godzin, co miewa dla nich tragiczne skutki.
 
– Czasami pomocą jest zakup tak podstawowego sprzętu, jak aparat do USG. Wsparciem dla ograniczonego personelu szpitali są często też polscy lekarze i lekarki, którzy wyjeżdżają tam ramach naszych projektów – dodaje Ewa Piekarska-Dymus z Polskiej Misji Medycznej.
 
Sytuacji w Afryce Subsaharyjskiej nie polepsza wojna w Ukrainie, której pośrednim efektem mogą być kryzysy żywnościowe w krajach tego regionu. Polska Misja Medyczna od początku swojej działalności pomaga mieszkańcom tego kontynentu. W ostatnich latach organizacja prowadziła projekty pomocowe m.in. w Tanzanii, Malawi, Zambii, Senegalu oraz Kenii.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:


źródło:PMM

Ponad milion dzieci z Ghany, Kenii oraz Malawi otrzymało już przynajmniej pierwszą dawkę zatwierdzonej w ubiegłym roku szczepionki na malarię. Szczepienia, zarekomendowane przez WHO w październiku 2021 roku, mogą uratować od śmierci nawet 80 000 dzieci rocznie. Kraje Afryki Subsaharyjskiej mierzą się jednak również z innymi podstawowymi problemami w zakresie zdrowia: słabym zaopatrzeniem szpitali i niedostatecznym zagęszczeniem placówek medycznych.
Światowy Dzień Malarii obchodzony jest co roku 25 kwietnia. Pomimo postępów w walce z chorobą i niemal całkowitym wyeliminowaniem jej z niektórych regionów naszej planety, jeszcze w 2020 roku na malarię chorowało ponad 240 milionów ludzi na całym świecie. W wyniku choroby zmarło aż 627 000 tysięcy z nich, co było pierwszym znaczącym wzrostem w statystykach od wielu lat. Aż 95% przypadków choroby notowanych jest w Afryce: to mieszkańcy tego kontynentu z największą niecierpliwością czekali na skuteczne metody walki z malarią.
 
Wszystko wskazuje na to, że wreszcie się doczekali. Jeszcze pod koniec 2021 roku opracowana przez GlaxoSmithKline (GSK) szczepionka Mosquirix, została zarekomendowana przez WHO do użycia wśród dzieci w Afryce Subsaharyjskiej oraz w innych regionach z umiarkowanym lub wysokim wskaźnikiem transmisji choroby. Obecnie szacuje się, że w ramach programu pilotażowego w Ghanie, Kenii oraz Malawi zaszczepionych przynajmniej jedną dawką zostało około 1 000 000 dzieci między 5 a 17 miesiącem życia. To właśnie najmłodsi są najczęstszymi ofiarami choroby: w Afryce dzieci do lat pięciu stanowiły aż 80% śmiertelnych przypadków malarii.
 
– Od wielu lat jesteśmy obecni w Afryce, gdzie na własne oczy widzimy ogromną, choć bardzo nierówną walkę podejmowaną w kierunku zapobiegania malarii. Postępy we wprowadzeniu powszechnych szczepień to przełom, który wedle szacunków może uratować życia od 40 do 80 tysięcy ludzi rocznie – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.
 
Ograniczenie zachorowalności na malarię będzie przełomem, ale nie rozwiąże wszystkich problemów medycznych w krajach Afryki. Jak wskazuje Polska Misja Medyczna, służba zdrowia w wielu afrykańskich krajach mierzy się ze słabym wyposażeniem i zaopatrzeniem. Problemem jest również często niedostateczne zagęszczenie placówek medycznych: osoby przewlekle chore czy kobiety w ciąży po potrzebną im pomoc medyczną muszą jechać często przez wiele godzin, co miewa dla nich tragiczne skutki.
 
– Czasami pomocą jest zakup tak podstawowego sprzętu, jak aparat do USG. Wsparciem dla ograniczonego personelu szpitali są często też polscy lekarze i lekarki, którzy wyjeżdżają tam ramach naszych projektów – dodaje Ewa Piekarska-Dymus z Polskiej Misji Medycznej.
 
Sytuacji w Afryce Subsaharyjskiej nie polepsza wojna w Ukrainie, której pośrednim efektem mogą być kryzysy żywnościowe w krajach tego regionu. Polska Misja Medyczna od początku swojej działalności pomaga mieszkańcom tego kontynentu. W ostatnich latach organizacja prowadziła projekty pomocowe m.in. w Tanzanii, Malawi, Zambii, Senegalu oraz Kenii.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:


źródło:PMM