Medicalpress
Nadciśnienie tętnicze coraz rzadziej jest postrzegane jako odrębna choroba. Jak podkreśla prof. Krzysztof Narkiewicz, nawet 90 proc. pacjentów z nadciśnieniem zmaga się jednocześnie z innymi czynnikami ryzyka, takimi jak otyłość, cukrzyca czy zaburzenia lipidowe. Eksperci wskazują, że skuteczne leczenie wymaga dziś spersonalizowanego podejścia, odpowiednio dobranej terapii skojarzonej oraz aktywnej współpracy lekarza z pacjentem.
Ponieważ o różnych powiązaniach czynników ryzyka wiemy coraz więcej, na nadciśnienie tętnicze patrzymy dziś zupełnie inaczej niż jeszcze do niedawna. Wiele mówimy o otyłości, cukrzycy, schorzeniach kardiometabolicznych, zaburzeniach lipidowych i chorobie wieńcowej. W terapii eliminujemy potencjalne interakcje pomiędzy lekami, uwzględniamy preferowane połączenia i cechy terapii, a kiedy to możliwe, wybieramy preparaty złożone w jednej tabletce. O trendach w leczeniu nadciśnienia tętniczego mówi prof. Krzysztof Narkiewicz.
 
Ekspert: Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz, Kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, gospodarz Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (ang. European Society of Hypertension, ESH) w 2026 roku, prezes ESH w latach 2009-2011.

Panie Profesorze, program tegorocznego Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, który odbył się w maju tego roku w Gdańsku, wyróżniał się niespotykaną wcześniej interdyscyplinarnością tematów. Skąd taka zmiana?

Rzeczywiście, jeszcze do niedawna w programie dorocznych spotkań naukowych naszego towarzystwa dominowało „czyste nadciśnienie”. Co więcej, nawet poprzednie zalecenia naukowe ESH w 2/3 przypadków były skoncentrowane na nadciśnieniu tętniczym – jedynie 1/3 dokumentów traktowała o sytuacjach szczególnych. Dzisiaj wiemy, że „sytuacją szczególną” jest samo nadciśnienie tętnicze. Jest tak dlatego, że nawet 90% pacjentów z nadciśnieniem tętniczym ma dodatkowe czynniki ryzyka czy inne współistniejące schorzenia. Coś takiego jak „czyste nadciśnienie”, czyli nadciśnienie bez innych obciążeń u danego pacjenta, w praktyce klinicznej występuje bardzo rzadko. Ponieważ o różnych zależnościach pomiędzy  czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego wiemy coraz więcej, na nadciśnienie tętnicze patrzymy dziś zupełnie inaczej niż jeszcze do niedawna. Tegoroczny Kongres ESH rzeczywiście mocno odzwierciedlał to interdyscyplinarne podejście. Wiele mówiliśmy o otyłości, cukrzycy, schorzeniach kardiometabolicznych.

Czy zmiana w podejściu do nadciśnienia tętniczego jest odzwierciedlana także w zaleceniach?

Trend holistycznego spojrzenia wytycznych naukowych na problem nadciśnienia tętniczego i schorzeń współistniejących jest coraz bardziej zauważalny. Muszę powiedzieć, że polskie zalecenia są w tym kontekście wyjątkowe. Dokument pt. „Wytyczne postępowania w nadciśnieniu tętniczym w Polsce 2024 – stanowisko Ekspertów Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego/Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego” to opracowanie, które przez międzynarodowe środowisko hipertensjologów jest uznawane za jedno z najnowocześniejszych na świecie. Zalecenia te są doceniane za uwzględnianie najnowszej wiedzy o złożoności sytuacji klinicznej pacjentów, ale także za przystępną formę, w tym czytelne, pomocne ryciny. Bez wątpienia możemy być dumni, że stworzyliśmy w Polsce opracowanie na najwyższym poziomie merytorycznym.

Czy pacjentów z różnorodnymi czynnikami ryzyka lub wieloma różnymi schorzeniami da się opisać w ramach bardziej ogólnej charakterystyki?

W zaleceniach skoncentrowaliśmy się na kontinuum kardiometabolicznym, gdzie wszystko zaczyna się od otyłości i drugim, wieńcowym, gdzie szczególną uwagę poświęcamy zmianom w naczyniach wieńcowych i zaburzeniom gospodarki lipidowej. Oczywiście, w każdym przypadku terapia pacjentów z obydwu grup powinna być maksymalnie spersonalizowana.

Schorzeniom kardiometabolicznym poświęcono podczas Kongresu wyjątkowo wiele sesji.

Tak, ponieważ to zagadnienie jest naprawdę niezmiernie ważne. Przypomnijmy: wszystko zaczyna się od nadwagi, otyłości, później pojawia się stan przedcukrzycowy. Rozwija się cukrzyca i jej powikłania: przewlekła choroba nerek, albuminuria, stopniowy przerost mięśnia lewej komory serca, zaburzenia rytmu serca (łącznie z migotaniem przedsionków grożącym udarem niedokrwiennym mózgu), a w końcu niewydolność serca. To wszystko jest ze sobą mocno powiązane, a terapia staje się złożona.

Czy są zasady wskazujące, jak łączyć ze sobą poszczególne leki, by terapia była bezpieczna i efektywna jednocześnie?

Z pewnością można powiedzieć, że wiemy o tym coraz więcej. Po pierwsze, jesteśmy bogatsi o doświadczenia z poprzednich lat. Wiemy na przykład, których leków należy unikać, żeby do minimum redukować ryzyko działań niepożądanych. Takim przykładem jest  simwastatyna  (lek z grupy statyn), która odeszła już do historii, ponieważ dawała znacznie więcej interakcji niż nowsze leki z tej grupy, takie jak atorwastatyna czy rozuwastatyna. Inny przykład, z grupy antagonistów wapnia – werapamil: wykazywał dużo interakcji i z tego powodu nie jest już stosowany. A zatem nauczyliśmy się, których leków jako takich należy unikać. Co więcej, wiemy także coraz więcej, których połączeń leków warto unikać. I, z drugiej strony, które leki możemy bezpiecznie i skutecznie łączyć lub – to nowość, jakie leki złożone możemy stosować, żeby działały wielokierunkowo.

Leki typu single pill  combination to ważny trend?

Od lat mówimy o tym, że żadna, nawet najwspanialsza terapia, nie będzie skuteczna, jeśli nie będzie stosowana przez pacjenta. Nowe leki, w tym właśnie typu single pill (znane również jako SPC (od ang. single-pill combination), czyli preparaty złożone w jednej tabletce), to nowoczesne leki łączące dwie lub więcej substancji czynnych w jednej dawce. Są obecnie standardem pierwszego wyboru w leczeniu wielu chorób przewlekłych, zwłaszcza nadciśnienia tętniczego i zaburzeń lipidowych. Tego typu preparaty istotnie wspomagają adherencję. Jeśli pacjent może przyjąć jedną tabletkę dziennie zamiast kilku o różnych porach dnia, z większym prawdopodobieństwem łatwiej mu będzie wdrożyć nawyk regularnego przyjmowania leku. A to wprost przekłada się na skuteczność terapii. W kontekście efektywności terapii nie mniej istotne są: komunikacja na linii pacjent-lekarz, motywacja specjalistów, ich otwartość, zaangażowana rozmowa z chorym. Ważne, byśmy budowali z naszymi pacjentami partnerskie relacje. To także temat szeroko dyskutowany na tegorocznym Kongresie ESH i jestem pewien, że w kolejnych latach poświęcać mu będziemy jeszcze więcej uwagi.

A wątek leków niewymagających metabolizmu wątrobowego?

To także zdecydowanie bardzo ważne zagadnienie. Wiemy, że z powodu narastającej epidemii otyłości bardzo wielu pacjentów ma na różnym etapie swojego życia ma zaburzenia czynności wątroby. Zastosowanie u tych pacjentów preparatu takiego jak lizynopryl – niewymagającego metabolizmu wątrobowego, czyli nie obciążającego dodatkowo tego narządu, zdecydowanie jest zasadne. Co więcej, w przypadku różnych terapii w tak złożonych przypadkach, jak nadciśnienie tętnicze współistniejące z różnymi istotnymi czynnikami ryzyka, musimy brać pod uwagę również takie kwestie, jak na przykład: czy dany lek wchłania się inaczej, jeśli jest przyjmowany z posiłkiem lub po nim? (idealnie, kiedy to nie ma istotnego znaczenia) lub czy dany preparat możemy zastosować w ostrej fazie zawału mięśnia sercowego? (idealnie, jeśli możemy). Dobrze, że dysponujemy dziś takimi możliwościami.

Rozmawiała Marta Sułkowska
Źródło: inf pras

Nadciśnienie tętnicze coraz częściej wymaga leczenia wykraczającego poza samą kontrolę ciśnienia. Podczas Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (ESH 2026) eksperci podkreślali, że skuteczna terapia pacjentów z chorobami współistniejącymi powinna być spersonalizowana, holistyczna i skoncentrowana na potrzebach chorego. Kluczowe znaczenie mają wczesna diagnostyka, zmiana stylu życia oraz odpowiednio dobrana farmakoterapia uwzględniająca cały profil ryzyka sercowo-naczyniowego.
W praktyce klinicznej nadciśnienie tętnicze rzadko występuje jako jedyne schorzenie dotykające pacjenta. Często towarzyszą mu zaburzenia gospodarki lipidowej, cukrzyca, ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych. W świetle wniosków z tegorocznego Kongresu ESH 2026, trendy w postępowaniu w leczeniu nadciśnienia tętniczego w złożonych scenariuszach klinicznych są jasne: terapia musi być „pacjentocentryczna”, holistyczna i spersonalizowana.

Nadciśnienie tętnicze i schorzenia towarzyszące

Podczas Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (ang. European Society of Hypertension, ESH), który odbył się w maju 2026 roku w Gdańsku, często przypominano, że nadciśnienie tętnicze niezwykle rzadko występuje jako pojedyncze, odizolowane zaburzenie. Zdecydowana większość przypadków to nadciśnienie pierwotne, które rozwija się jako jeden z symptomów szerszych problemów zdrowotnych pacjenta.

W ramach Kongresu ESH 2026 mówiono o tym szczegółowo między innymi w czasie dwóch mini-sympozjów współorganizowanych przez Gedeon Richter, dotyczących: zintegrowanej terapii u pacjentów z nadciśnieniem tętniczym, dyslipidemią i powikłaniami sercowo-naczyniowymi oraz strategii terapeutycznych w złożonych przypadkach klinicznych, W toku dyskusji specjaliści podkreślali, że nadciśnienie bardzo często stanowi element tak zwanego zespołu metabolicznego, w którym  współistnieje z takimi schorzeniami jak: otyłość, insulinooporność i cukrzyca, zaburzenia gospodarki lipidowej, miażdżyca, choroby nerek.

W świetle aktualnej wiedzy medycznej postępowanie w złożonych scenariuszach klinicznych, wymagających zastosowania wielu różnych metod terapeutycznych, zdaniem ekspertów musi spełniać trzy podstawowe kryteria: musi być „pacjentocentryczne”, holistyczne i spersonalizowane.

Profilaktyka i spersonalizowana terapia

Po pierwsze: profilaktyka i radar nastawiony na wczesne objawy. Podczas sesji pt. „Integrated Management of Hypertension, Dyslipidemia and Vascular Complications” prof. Thomas Weber (Austria) przypominał, że objawy nadciśnienia tętniczego i schorzeń kardiometabolicznych pojawiają się, kiedy choroba jest już rozwinięta. Celem powinna być skuteczna profilaktyka i możliwie najwcześniejsza diagnostyka zaburzeń. Regularne badania kontrolne i pomiary ciśnienia tętniczego pomogą wcześnie wykryć ewentualne nieprawidłowości – wtedy, kiedy modyfikacją stylu życia i ewentualnie minimalnie inwazyjnym postępowaniem terapeutycznym można zahamować postęp choroby.

Po drugie: terapia zawsze powinna rozpocząć się od redukcji modyfikowalnych czynników ryzyka, to jest zmiany stylu życia pacjenta. Takie działanie powinno zdaniem ekspertów stanowić integralną część procesu leczenia, a nie dodatek, opcję. W ramach wspomnianego panelu prof. Dagmara Hering (Polska) stwierdziła: plan leczenia każdorazowo zaczynam ze swoimi pacjentami od redukcji czynników ryzyka. Eliminacja soli w diecie, obniżenie nadmiernej masy ciała – to naprawdę podstawa. Skuteczne leczenie nadciśnienia tętniczego wymaga holistycznego podejścia skoncentrowanego na pacjencie, ze szczególnym uwzględnieniem kompleksowej ochrony układu sercowo-naczyniowego poprzez zmianę stylu życia, systematyczną kontrolę ciśnienia krwi i zarządzanie gospodarką lipidową organizmu. Od tego musimy zacząć.

Co w kwestii farmakoterapii? W złożonej terapii skojarzonej celem jest eliminowanie potencjalnych konfliktów pomiędzy lekami, uwzględnianie preferowanych połączeń poszczególnych terapii, a kiedy to możliwe, wybór preparatów złożonych w jednej tabletce.

Farmakoterapia – kluczowy właściwy dobór

Leki typu single pill (znane również jako SPC, ang. single-pill combination), czyli preparaty złożone w jednej tabletce), łączące dwie lub więcej substancji czynnych w jednej dawce, są obecnie standardem pierwszego wyboru w leczeniu wielu chorób przewlekłych, zwłaszcza nadciśnienia tętniczego i zaburzeń lipidowych. Specjaliści podkreślili, że czynnik, taki jak dawkowanie leku – konieczność przyjmowania jednej lub kilku tabletek leku dziennie – z punktu widzenia pacjenta może mieć istotne znaczenie, które potencjalnie może przełożyć się na adherencję. To w konsekwencji wpłynie na efektywność stosowanego leczenia.

Eksperci zaznaczyli także, że w doborze strategii terapeutycznej warto uwzględniać nie tylko dowody naukowe na bezpieczeństwo i skuteczność terapii we wskazaniu podstawowym, ale także dodatkowe korzyści, które niosą za sobą poszczególne rozwiązania terapeutyczne. Przykładowo, w grupie leków typu DOAC (bezpośrednich doustnych antykoagulantów), u pacjentów ze zwiększonym ryzykiem krwawienia z przewodu pokarmowego istnieje możliwość zastosowania terapii zapewnianiającej skuteczną ochronę przeciwzakrzepową przy najkorzystniejszym profilu bezpieczeństwa. Analiza dostępnych opcji i specyficznych potrzeb pacjenta pozwoli wybrać najkorzystniejsze rozwiązanie.

Kiedy strategia leczenia obejmuje wiele różnych leków, mogą pojawiać się obawy o ewentualne skutki uboczne stosowania tak skonstruowanej terapii. Podczas sesji pt. „Effective Treatment Strategies in Complex Clinical Scenarios: Stroke Prevention in Atrial Fibrillation with Hypertension and Diabetes” prof. Andrzej Januszewicz (Polska) zaznaczył: podstawą w takich przypadkach jest rzetelna edukacja zarówno specjalistów, jak i pacjentów, która znacząco redukuje obawy. Mówiąc najkrócej: właściwe stosowanie dobrze dobranej terapii skojarzonej jest bezpieczne.

Dobra współpraca z pacjentem

W dyskusji w ramach tego samego panelu prof. Bela Benczur (Węgry) zwrócił uwagę, że z punktu widzenia pacjenta istotne znaczenie ma oczywiście bezpieczeństwo i efektywność kliniczna różnych metod terapeutycznych, ale także i aspekt kosztowy terapii. Zdaniem specjalistów warto omawiać z pacjentem te kwestie otwarcie – wybór leku refundowanego lub po prostu tańszej opcji terapeutycznej może zapobiec przerywaniu leczenia z powodów finansowych i tym samym przyczynić się do bardziej systematycznego stosowania terapii przez chorego. Raz jeszcze przypomniano, że terapia nadciśnienia tętniczego, zwłaszcza w złożonych scenariuszach klinicznych, powinna uwzględniać indywidualne uwarunkowania każdego chorego i jego preferencje. W tym kontekście powinna być „pacjentocentryczna”, holistyczna i spersonalizowana.

Wnioski ekspertów zostały zarejestrowane podczas wystąpień odbywających się w ramach dwóch mini-sympozjów wspieranych przez Gedeon Richter: dotyczących zintegrowanej terapii u pacjentów z nadciśnieniem tętniczym, dyslipidemią i powikłaniami sercowo-naczyniowymi oraz strategii terapeutycznych w złożonych przypadkach klinicznych.

Razem dla postępu w leczeniu nadciśnienia – Gedeon Richter Platynowym Partnerem Kongresu ESH 2026

Artykuł powstał w ramach zaangażowania Gedeon Richter we współtworzenie Kongresu ESH 2026. Kardiologia i choroby kardiometaboliczne to ważne obszary specjalizacji firmy.

Gedeon Richter jest międzynarodową specjalistyczną firmą farmaceutyczną rozwijającą̨ swoją działalność́ na pięciu kontynentach. Firma pragnie zostać globalnym innowatorem w kilku kluczowych dziedzinach nauki, jednocześnie działając na rzecz zwiększenia dostępności leków na całym świecie. W 2025 roku kapitalizacja rynkowa Gedeon Richter wyniosła 4,8 mld EUR a sprzedaż 2,3 mld EUR.

Gedeon Richter prowadzi największe centrum badawczo-rozwojowe w Europie Środkowej, które przynosi przełomowe rozwiązania w neuropsychiatrii i opiece zdrowotnej kobiet. Obszar biotechnologiczny i portfolio leków generycznych firmy zwiększa dostępność terapii dla pacjentów. Gedeon Richter produkuje także substancje czynne m.in. na potrzeby produkcji własnych produktów.

Gedeon Richter od 70 lat poszerza swoje portfolio o szeroką gamę leków generycznych, odgrywając wiodącą rolę w tej dziedzinie w Europie Środkowo-Wschodniej i krajach WNP. Portfolio Gedeon Richter zapewnia szeroki dostęp do wysokiej jakości i przystępnych cenowo  leków, w tym tradycyjnych leków Gedeon Richter, produktów generycznych i innowacyjnych produktów na licencji, obejmujących głównie obszary terapeutyczne chorób kardiometabolicznych, ośrodkowego układu nerwowego i reumatologii. Oferta produktów Gedeon Richter dostępnych bez recepty (OTC)w niektórych krajach obejmuje leki przeciwbólowe czy leki przeciwwirusowe.

Więcej informacji: www.gedeonrichter.com, www.gedeonrichter.pl.

Źródło: inf pras

Na nadciśnienie tętnicze choruje niemal 11 mln dorosłych Polaków. Zdrowy i aktywny styl życia wraz ze zbilansowaną dietą ma duże znaczenie w przeciwdziałaniu i leczeniu nadciśnienia. Niemniej jednak w wielu przypadkach konieczne jest leczenie farmakologiczne. Choć dostępne są skuteczne metody leczenia, niektórzy pacjenci nie osiągają  zalecanych wartości ciśnienia. Jedną z przyczyn jest zbyt rzadkie stosowanie terapii zgodnych z aktualnymi wytycznymi, które zalecają stosowanie leczenia skojarzonego już na początkowym etapie choroby. Te wyzwania były jednym z tematów poruszanych przez lekarzy podczas 35. Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.
Z danych WHO wynika, że liczba osób z nadciśnieniem tętniczym na świecie wzrosła w ciągu ostatnich 30 lat niemal dwukrotnie – z 648 mln do 1,28 mld. Nadciśnienie tętnicze jest najważniejszym modyfikowalnym czynnikiem ryzyka chorób układu krążenia. Według Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego nadciśnienie dotyczy blisko 37 proc. dorosłych mieszkańców Europy, podobnie jak w Polsce (35 proc.), i odpowiada za około jedną czwartą wszystkich zgonów w regionie. Tematy związane ze skutecznością leczenia nadciśnienia tętniczego, wpływem choroby otyłościowej na ryzyko sercowo-naczyniowe oraz nowymi możliwościami terapeutycznymi były jednymi z głównych zagadnień omawianych podczas tegorocznego Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, który po raz pierwszy odbył się w Polsce, w Gdańsku.

– W Polsce, pomimo rekomendacji, żeby łączyć leki, połowa chorych rozpoczyna leczenie od jednego leku. To jest przykład inercji terapeutycznej – mówi agencji Newseria prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz, kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Dobra wiadomość jest taka, że polscy lekarze w ciągu pierwszego roku intensyfikują leczenie i już po sześciu miesiącach–roku większość chorych jest leczona terapią złożoną. Warto by było, żeby etap złożonej terapii był inicjowany wcześniej i żeby jednak częściej sięgać po większe dawki.

Jak podkreśla, inercja terapeutyczna jest jednym z najważniejszych wyzwań w terapii sercowo-naczyniowej, obok nieprzestrzegania zaleceń.

– Ciągle pamiętamy, że powinniśmy, jak w podręcznikach farmakologii sprzed wielu lat, zaczynać od jednego leku. To już zupełnie nieaktualne, musimy się pozbyć starych nawyków. Druga niezwykle ważna rzecz to trzymanie się zaleceń, które jednoznacznie mówią, co możemy zrobić. Warto też przestrzegać zalecenia dotyczącego monitorowania ciśnienia tętniczego w domu. To niezwykle przydatne narzędzie, żeby przełamywać naszą inercję – przekonuje prof. Krzysztof Narkiewicz, współtwórca 35. Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (ESH Gdańsk 2026).

Według danych Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego skuteczną kontrolę ciśnienia osiąga obecnie jedynie około 22 proc. chorych.

– Aby osiągnąć sukces terapeutyczny, musimy mieć proaktywnego lekarza, współpracującego chorego i dobrze dobrane leczenie. Zalecenia mówią nam bardzo jednoznacznie: wyjątkowo, u niewielu chorych stosujemy jeden lek, myślmy o łączeniu preparatów od samego początku i tym, żeby to była terapia także w połączeniu z modyfikacją stylu życia – mówi ekspert.

Samo pojawianie się nowych terapii nie wystarczy do poprawy wyników leczenia. Kluczowe znaczenie mają wdrażanie aktualnych wytycznych w codziennej praktyce oraz regularna edukacja zarówno lekarzy, jak i pacjentów.

– Bausch Health bardzo mocno stawia na edukację lekarzy, zwłaszcza środowiska lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, hipertensjologów i kardiologów. Jednym z tematów jest przełamywanie inercji terapeutycznej, która jest jedną z przyczyn niepowodzeń w terapii – dodaje Agata Subocz, group brand manager cardiology w Bausch Health, który był partnerem ESH Gdańsk 2026.

Podczas wydarzenia eksperci wskazywali, że coraz częściej wyzwaniem nie jest wyłącznie samo obniżenie ciśnienia tętniczego, ale też poradzenie sobie z wtórną przyczyną choroby, jakimi są otyłość i inne zaburzenia metaboliczne.

– Za kilka lat będziemy modyfikować książki do kardiologii i hipertensjologii, umieszczając chorobę otyłościową we wtórnych przyczynach nadciśnienia tętniczego. Doskonale wiemy, że każdy kilogram masy ciała po prostu podwyższa ciśnienie tętnicze – ocenia prof. dr hab. n. med. Aleksander Prejbisz, kierownik Centrum Prewencji i Epidemiologii Chorób Układu Krążenia w Narodowym Instytucie Kardiologii.

„American Heart Association Journals” przytacza badania, które wskazują, że nadmierna masa ciała odpowiadała za 78 proc. nowych przypadków nadciśnienia u mężczyzn i 65 proc. u kobiet. Naukowcy zaobserwowali również, że wzrost masy ciała o 5 proc. wiązał się z 20–30-proc. wzrostem ryzyka rozwoju nadciśnienia tętniczego. Zależność działa także w drugą stronę – nawet niewielka redukcja masy ciała może pomóc obniżyć ciśnienie tętnicze i poprawić kontrolę choroby, a tym samym zmniejszyć ryzyko zawału serca, udaru mózgu i zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych. Z tego powodu tak ważne są odpowiedni styl życia i zbilansowana dieta.

– Powinniśmy wrócić do tak zwanej interny, czyli do tego, żeby patrzeć na pacjenta całościowo. Musimy ocenić chorobę otyłościową i jej przyczyny, ustalić sposób leczenia, ale też zaadresować trzy pozostałe główne czynniki ryzyka: stężenie glukozy, cholesterolu LDL i wysokość ciśnienia tętniczego. Nie da się skutecznie leczyć pacjenta ani zmniejszać ryzyka sercowo-naczyniowego bez uwzględnienia wszystkich czterech głównych filarów tego ryzyka – przekonuje prof. Aleksander Prejbisz.

Według danych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) nadwagę ma już 57,4 proc. mieszkańców krajów należących do ESC, a otyłość – 23,2 proc. Choroba otyłościowa zwiększa ryzyko zgonu z dowolnej przyczyny nawet o 50–100 proc., głównie z powodu chorób układu krążenia.

– Pacjent z chorobą otyłościową często wymaga większej liczby leków, żeby uzyskać skuteczną kontrolę ciśnienia tętniczego. Pamiętajmy, że bardzo ważne jest hamowanie układu renina–angiotensyna–aldosteron, bo w chorobie otyłościowej dochodzi do aktywacji tego systemu, ale również często jest konieczne hamowanie nadmiernej stymulacji układu współczulnego. Stąd często u pacjenta z chorobą otyłościową w leczeniu nadciśnienia tętniczego znajdują zastosowanie beta-adrenolityki – wskazuje kierownik Centrum Prewencji i Epidemiologii Chorób Układu Krążenia w Narodowym Instytucie Kardiologii.

– Wiedza, którą posiadamy, zmienia się praktycznie z dnia na dzień, pojawiają się nowe doniesienia, wyniki nowych badań klinicznych. To sprawia, że lekarze, nie tylko polscy, potrzebują ciągłej edukacji w obszarze hipertensjologii i kardiologii. Dane, które dostarczają różnego rodzaju badania kliniczne, otwierają nowe drzwi w leczeniu chorób sercowo-naczyniowych – podkreśla Agata Subocz.

– To w pewnym sensie jest uznanie przez naszych europejskich partnerów zasług silnych ośrodków badających nadciśnienie tętnicze. To niebywale ważne wydarzenie też dla polskich lekarzy. Dzięki temu, że odbywa się w Gdańsku, możemy gościć więcej lekarzy z Polski, specjalistów, lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy najwięcej skorzystają na swojej obecności tutaj – ocenia dr hab. n. med. Jacek Wolf z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Źródło: Newseria

W Warszawie odbyła się konferencja z okazji II Światowego Dnia Adherence – wydarzenie, które po raz kolejny zgromadziło przedstawicieli administracji publicznej, środowisk akademickich, klinicystów, farmaceutów, pielęgniarki, ekspertów zdrowia publicznego oraz organizacje pacjenckie wokół jednego z najważniejszych wyzwań współczesnej ochrony zdrowia: przestrzegania zaleceń terapeutycznych. Organizatorami konferencji były Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego oraz niezależny ośrodek analityczny THINKTANK.
Jednym z głównych wniosków płynących z konferencji było potwierdzenie, że adherencja terapeutyczna pozostaje jednym z najbardziej niedoszacowanych, a jednocześnie kluczowych problemów współczesnej medycyny. Pomimo dynamicznego rozwoju nauk medycznych, rosnącej dostępności innowacyjnych terapii oraz coraz bardziej precyzyjnych wytycznych klinicznych, efekty leczenia na poziomie populacyjnym wciąż nie są satysfakcjonujące.

Eksperci podkreślali, że nawet 50% pacjentów z chorobami przewlekłymi nie stosuje się do zaleceń terapeutycznych. Skutkuje to nie tylko pogorszeniem wyników leczenia, lecz także zwiększonym ryzykiem powikłań – w tym incydentów sercowo-naczyniowych, takich jak udar mózgu czy zawał serca – oraz wyższą śmiertelnością. Problem ma również wymiar ekonomiczny: w skali Europy nieprzestrzeganie zaleceń terapeutycznych odpowiada za setki tysięcy zgonów rocznie i generuje koszty sięgające 125 mld euro.

W trakcie konferencji wielokrotnie podkreślano, że adherencja przestała być już wyłącznie problemem pojedynczego pacjenta i lekarza – stała się ważnym miernikiem efektywności całego systemu ochrony zdrowia. Jak pokazują dane i codzienne doświadczenie kliniczne, nawet najlepsze terapie nie przynoszą efektów, jeśli nie są regularnie stosowane.

System „traci pacjenta” – gdzie leży problem?

Jednym z kluczowych tematów pierwszego panelu była analiza miejsc, w których system ochrony zdrowia „traci pacjenta”. Eksperci zgodnie wskazywali, że proces terapeutyczny najczęściej przebiega prawidłowo na etapie diagnozy i wdrożenia leczenia, natomiast ulega rozszczelnieniu na dalszych etapach – przede wszystkim
w obszarze kontynuacji terapii, monitorowania efektów oraz wsparcia pacjenta w długim okresie.

Zwracano uwagę na szereg barier systemowych, takich jak ograniczony czas wizyty lekarskiej, niedobór kadr medycznych, brak skutecznych narzędzi do monitorowania realizacji zaleceń oraz niewystarczająca koordynacja opieki. Istotnym problemem pozostaje również niedostateczna edukacja pacjentów, która przekłada się na brak zrozumienia celu terapii i jej długoterminowych korzyści.

W tym kontekście adherence została wskazana jako brakujące ogniwo skuteczności systemu – element, bez którego nawet najlepiej zaprojektowane strategie terapeutyczne nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.

Wątek konieczności wzmocnienia działań na poziomie europejskim wyraźnie wybrzmiał w wystąpieniu europosła Adam Jarubas, który podkreślił: “W europejskich strategiach dotyczących chorób układu sercowo-naczyniowego, w tym rozwijanym obecnie “EU Cardiovascular Health Plan” powinniśmy wyraźnie uwzględnić działania wspierające adherence, edukację pacjentów, prostsze schematy leczenia, rozwiązania cyfrowe czy lepszą koordynację opieki. Równie ważne jest jednak to, aby te założenia były przekładane na konkretne działania na poziomie krajowym – także w Polsce – bo w wielu przypadkach największą szansą na poprawę zdrowia pacjentów nie jest dziś odkrycie nowej terapii, lecz skuteczne wykorzystanie terapii, które już mamy”.

Non-adherence jako nowy czynnik ryzyka

W trakcie dyskusji eksperckich postawiono odważną tezę, że brak adherencji powinien być traktowany jako niezależny, pełnoprawny czynnik ryzyka zdrowotnego. Podkreślano, że w sytuacji, gdy pacjent nie przyjmuje zaleconych leków, nawet najbardziej trafne decyzje lekarskie tracą swoje znaczenie.

Z perspektywy klinicznej oznacza to m.in. brak kontroli podstawowych parametrów zdrowotnych, takich jak ciśnienie tętnicze, a w konsekwencji zwiększone ryzyko poważnych powikłań i progresji chorób przewlekłych.

Na często niedoceniany, ekonomiczny wymiar zjawiska zwrócił uwagę dr hab. n. med. Maciej Niewada z Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, wskazując, że konsekwencje niskiej adherencji wykraczają daleko poza obszar kliniczny. Ekspert podkreślił, że nawet niewielka oszczędność wynikająca z adherencji pojedynczego pacjenta generuje ogromne oszczędności w perspektywie powszechnie występujących schorzeń. W skali Polski szacowane są one na około 6 mld euro.

Prelegenci zwracali również uwagę na społeczne i psychologiczne uwarunkowania non-adherence, w tym działania niepożądane terapii, brak motywacji, niską świadomość zdrowotną oraz trudności w utrzymaniu długoterminowych nawyków zdrowotnych.

Rok zmian: od debaty do inicjatyw systemowych

Istotnym elementem konferencji było podsumowanie działań podjętych w ciągu roku od pierwszej edycji Światowego Dnia Adherence. Jak podkreślano, ubiegłoroczne wydarzenie zapoczątkowało realne zmiany w podejściu do problemu adherence w Polsce.

Najważniejszym efektem było powołanie Parlamentarnego Zespołu ds. Adherencji, który stał się platformą współpracy pomiędzy środowiskami eksperckimi, a decydentami. W ramach jego prac zidentyfikowano kluczowe bariery systemowe oraz wypracowano rekomendacje dotyczące m.in. monitorowania adherencji, edukacji zdrowotnej oraz rozwoju opieki koordynowanej i farmaceutycznej.

Do zmiany podejścia do polityki zdrowotnej w Polsce odniosła się dr n. med., Senator Beata Małecka-Libera, inicjatorka Parlamentarnego Zespołu ds. Adherencji, podsumowując dotychczasowe doświadczenia: “Przez lata w Polsce koncentrowaliśmy się głównie na dostępie do nowoczesnych terapii. Dziś wiemy, że bez poprawy adherencji nie osiągniemy realnej poprawy wyników leczenia. Cieszę się, że prace Zespołu zaowocowały konkretnymi propozycjami zmian – mam nadzieję, że wkrótce przełożą się one na realną praktykę kliniczną.”

W trakcie panelu wyraźnie podkreślano, że Polska jest jednym z nielicznych krajów europejskich, w których temat adherence został podniesiony na tak wysoki poziom debaty publicznej i legislacyjnej.

Trzy kluczowe bariery: niedostateczna świadomość choroby, inercja terapeutyczna, niska adherencja

W dalszej części konferencji eksperci zwrócili uwagę na powiązania między trzema fundamentalnymi barierami ograniczającymi skuteczność leczenia: brakiem świadomości choroby i jej następstw wśród chorych (awareness), inercją terapeutyczną lekarzy i pacjentów oraz niską adherencją do stosowanego leczenia.

Niewystarczająca edukacja zdrowotna ogranicza zgłaszalność pacjentów do systemu, inercja terapeutyczna utrudnia osiąganie celów leczenia, a niska adherencja sprawia, że stosowany schemat terapeutyczny jest nieskuteczny. Rozwiązanie problemu wymaga zatem podejścia kompleksowego, obejmującego wszystkie trzy obszary jednocześnie.

Wyjaśniając kwestię inercji terapeutycznej prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, powiedział: „O inercji terapeutycznej możemy mówić zarówno w odniesieniu do lekarzy jak i pacjentów. My, jako lekarze musimy pamiętać, że przede wszystkim powinniśmy stosować się do zaleceń towarzystw naukowych – zarówno polskich, jak i europejskich, chociażby w zakresie stosowania leków złożonych. Inercja terapeutyczna, w połączeniu z niską adherencją, tworzy mechanizm, który znacząco ogranicza skuteczność leczenia chorób przewlekłych. Nawet najlepsze terapie nie przyniosą efektu, jeśli nie są odpowiednio modyfikowane i konsekwentnie stosowane.”

Uzupełniając tę perspektywę o aspekt edukacyjny, dr hab. n. med. Jacek Wolf z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zaznaczył: „Sądzę, że biorąc pod uwagę jak duży procent młodych ludzi nie stosuje się do zaleceń terapeutycznych, powinniśmy zaprosić tę grupę pacjentów do debaty publicznej w temacie adherencji, a także wykorzystywać odpowiedni język, tak żeby do niej trafić. To właśnie oni, pokoleniowo, mogą zmienić sytuację”. Ekspert podkreślił, że fundamentem całego procesu terapeutycznego jest edukacja – to ona buduje świadomość, motywację i odpowiedzialność pacjenta za własne zdrowie. Bez niej nawet najlepsze rekomendacje kliniczne nie przekładają się na realne efekty zdrowotne.

„Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą” – kierunek wdrożeń

Kulminacyjnym punktem konferencji była prezentacja programu „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą”, który stał się odpowiedzią na niski poziom skuteczności leczenia nadciśnienia tętniczego. To inicjatywa Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego zakładająca zwiększenie odsetka pacjentów z prawidłowo kontrolowanym ciśnieniem tętniczym (poniżej 130/80 mm Hg) co najmniej do 50% do 2030 roku. Program obejmuje działania na poziomie populacyjnym, uwzględniające edukację pacjentów, wsparcie lekarzy w intensyfikacji terapii oraz rozwój narzędzi wspierających monitorowanie leczenia.

Kluczowe znaczenie adherencji dla powodzenia całego programu podkreślił prezes elekt Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, prof. dr hab. n. med. Jacek Lewandowski. Stwierdził, że poprawa adherence to warunek skutecznego leczenia nadciśnienia. Program „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą’ jest ważnym krokiem w kierunku budowania trwałych nawyków terapeutycznych u pacjentów.

Do wdrażania programu zadeklarowały wsparcie kluczowe towarzystwa naukowe, w tym Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej. Jak podkreśliła jego prezes, dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas: „Medycyna rodzinna jest tu bardzo ważna – to na poziomie POZ najczęściej buduje się długoterminowe nawyki i prowadzi stałą opiekę nad pacjentem z chorobą przewlekłą. Wdrażamy opiekę koordynowaną i indywidualne plany opieki medycznej dla pacjenta – mamy mocne systemowe narzędzia do tego żeby pacjent był cały czas zaopiekowany.

Jednocześnie powinniśmy mocniej popracować nad systemowymi narzędziami informatycznymi, które dadzą naszym lekarzom informację zwrotną jak dobrze leczą swoich pacjentów, aby zmotywować ich do dalszej edukacji i poszerzania swojej wiedzy”.

Prezes elekt PTK, prof. dr hab. n. med. Agnieszka Tycińska, podkreśliła znaczenie wspólnych działań środowiska: „Polskie Towarzystwo Kardiologiczne w pełni popiera inicjatywę PTNT i program Misja 50/30. Powinniśmy wzmacniać przekaz Misji zarówno do lekarzy jak i pacjentów.  Wspólne wytyczne PTNT/PTK oraz szeroka edukacja i monitorowanie adherencji to dziś najważniejsze narzędzia, by realnie zmniejszyć obciążenie sercowo-naczyniowe w Polsce.”

Gotowość do aktywnego włączenia się w realizację programu zadeklarowała również prezes Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego Bożena Karolewicz, reprezentująca środowisko farmaceutów: „Myślę, że konieczne jest naturalne wdrożenie farmaceutów do pracy z pacjentem – na poziomie doradztwa, edukacji, ale także czuwania nad bezpieczeństwem pacjenta i optymalizacją farmakoterapii.”

Wspólna odpowiedzialność za efekty leczenia

II Światowy Dzień Adherence potwierdził, że poprawa przestrzegania zaleceń terapeutycznych nie jest już tylko postulatem środowisk medycznych – stała się priorytetem systemowym i politycznym. Sukces zależy od współpracy wszystkich stron: decydentów, lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek i – co najważniejsze – samych pacjentów.

Bez skutecznego rozwiązania problemu adherencji nie uda się osiągnąć ani trwałej poprawy zdrowia populacji, ani realnej racjonalizacji wydatków na ochronę zdrowia. Polska ma dziś unikalną szansę stać się liderem zmian w tym obszarze w Europie Środkowo-Wschodniej – pod warunkiem, że diagnoza zamieni się w szybkie i odważne decyzje systemowe.

Konferencja otrzymała patronat honorowy Minister Zdrowia, Senackiej Komisji Zdrowia oraz Rzecznika Praw Pacjenta.
Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej i Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne objęło wydarzenie patronatem merytorycznym.

Partnerem wydarzenia była Fundacja My Pacjenci.

Źródło: Komunikat Prasowy

Nadciśnienie tętnicze pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce, dotykając 11 milionów dorosłych osób.  Mimo powszechnego dostępu do skutecznych terapii, jedynie 22,4% chorych osiąga cele terapeutyczne tj. ciśnienie tętnicze poniżej 130/80 mmHg, co ma poważne konsekwencje zdrowotne – m.in. zwiększona liczba udarów i zawałów, a także przedwczesne zgony.
Odpowiedzią na ten niski poziom skuteczności leczenia jest inauguracja nowego, ogólnopolskiego programu Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego – „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą”. Inicjatywa zakłada zwiększenie odsetka pacjentów z prawidłowo kontrolowanym ciśnieniem tętniczym do 50% do 2030 roku. Program „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą” został objęty honorowym patronatem Senackiej Komisji Zdrowia, w ramach ogłoszonego przez Senat RP Roku Edukacji Zdrowotnej i Profilaktyki 2025.

Trzy bariery skutecznego leczenia

Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Mieczysław Litwin, prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, wyzwanie związane z nadciśnieniem tętniczym dotyczy przede wszystkim skutecznego wdrażania i konsekwentnej realizacji celów terapeutycznych w codziennej praktyce.

Nadciśnienie tętnicze wciąż pozostaje jednym z największych, a jednocześnie najbardziej zaniedbanych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce. Przegrywamy nie dlatego, że nie mamy skutecznych terapii, ale dlatego, że zbyt rzadko osiągamy realne cele leczenia – przez niską świadomość choroby, inercję terapeutyczną i brak przestrzegania zaleceń terapeutycznych. Program „Misja 50/30” odpowiada kompleksowo na wszystkie te bariery i jest krokiem od deklaracji do systemowych działań”zaznacza prof. Litwin.

Eksperci PTNT od lat wskazują, że poprawa adherence, czyli przestrzegania zaleceń terapeutycznych, jest jednym z kluczowych warunków skutecznego leczenia chorób przewlekłych. Niski poziom kontroli ciśnienia wynika w dużej mierze z braku systematycznego stosowania się pacjentów do zaleceń lekarskich. Wielu z nich przerywa terapię, a część nie wykupuje nawet pierwszej zaordynowanej recepty na leki obniżające ciśnienie tętnicze krwi.  

Adherencja jako wyzwanie systemowe

O znaczeniu adherence z perspektywy systemowej i legislacyjnej mówi dr n. med. Beata Małecka-Libera, senator RP, przewodnicząca Senackiej Komisji Zdrowia oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Adherencji: „Adherencja to nie problem pojedynczego pacjenta czy lekarza, ale jedno z kluczowych, a przez lata niedostatecznie adresowanych, wyzwań zdrowotnych w Polsce. Dane pokazują jasno, że poprawa przestrzegania zaleceń terapeutycznych ratuje życie i przynosi realne oszczędności społeczne. Powołanie Parlamentarnego Zespołu ds. Adherencji było wyraźnym sygnałem, że ten problem wymaga trwałego zainteresowania na poziomie legislacyjnym. Program „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą” pokazuje, jak takie zaangażowanie może przełożyć się na konkretne działania systemowe, a program Misji doskonale wpisuje się w cele Roku Edukacji Zdrowotnej i Profilaktyki”podkreśla senator Małecka-Libera.

Skala problemu i nowe cele leczenia

Dane epidemiologiczne i wyniki ogólnopolskich pomiarów ciśnienia tętniczego jednoznacznie pokazują skalę wyzwania, przed jakim stoi system ochrony zdrowia. W grupie dorosłych Polaków szacujemy, że 11-12 mln ma podstawy do rozpoznania NT, a w wieku 60 lat i powyżej problem ten dotyczy aż 75% naszej populacji. Mimo leczenia kontrolę ciśnienia tętniczego (poniżej 140/90 mmHg) osiąga jedynie 23-33% chorych. Należy podkreślić, że założeniem programu „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą” jest skupienie uwagi lekarzy na bardziej rygorystycznym celu terapii hipotensyjnej tj. poniżej 130/80 mmHg. Wartości docelowe terapii nadciśnienia tętniczego w zakresie 120-129/70-79 zostały opisane w aktualnych wytycznych jako pożądane dla większości chorych na nadciśnienie tętnicze. Konsekwentne wdrażanie tych wytycznych w codziennej praktyce lekarzy POZ jest kluczowe dla poprawy sytuacji epidemiologicznej w Polsce.

Skuteczna terapia hipotensyjna jest ogólnie dostępna i stosunkowo niedroga dla pacjentów. Ma ona także wielki potencjał w redukcji zdarzeń sercowo-naczyniowych – szacujemy, że obniżenie ciśnienia skurczowego zaledwie o 10 mmHg pozwala zmniejszyć ryzyko powikłań NT o około 20%, w tym niewydolności serca o 28%, udaru mózgu o 27% oraz ogólnej śmiertelności o 13%.

„Nadciśnienie tętnicze dotyczy w Polsce ponad 11 milionów osób, a mimo zaordynowanego leczenia jedynie niewielka część pacjentów osiąga obecnie zalecane cele terapeutyczne. Dane z ogólnopolskich pomiarów jasno pokazują, że sytuacja jest dalece niesatysfakcjonująca. Kluczowym wyzwaniem jest poprawa adherencji pacjentów i lekarzy, kontrola inercji terapeutycznej oraz konsekwentna edukacja. Aktualne, wspólne wytyczne Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego wprawdzie wprowadzają nowe bardziej restrykcyjne cele terapeutyczne (poniżej 130/80 mmHg u większości chorych, podobnie jak w innych krajach europejskich i Ameryki Północnej), ale też przekazują narzędzia ich skutecznego osiągania. Niewątpliwie kluczem do ich realizacji jest powszechne stosowanie leków złożonych z chwilą rozpoznania farmakoterapii i na każdym etapie jej intensyfikacji” mówi dr hab. n. med. Jacek Wolf z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Pacjent jako partner terapii

Istotnym elementem programu „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą” jest wzmocnienie roli pacjentów i organizacji pacjenckich.

„Nadciśnienie tętnicze to choroba, z którą pacjent żyje często latami bezobjawowo. Ta pozorna „niegroźność” sprawia, że wielu chorych ignoruje problem, nie traktując go jako realnego zagrożenia. Wyniki naszego ostatniego badania „Pacjent z chorobą przewlekłą w systemie ochrony zdrowia” pokazują, że blisko połowie pacjentów zdarza się przerywać terapię lub przyjmować leki nieregularnie, głównie z powodu zapominania czy braku wiedzy o konsekwencjach przerwania leczenia. Skuteczne leczenie zaczyna się tam, gdzie pacjent rozumie swoje cele terapeutyczne, widzi sens regularnego leczenia i czuje się partnerem w procesie terapii. Dlatego właśnie potrzebujemy zdecydowanie więcej edukacji i wsparcia – tak, aby pacjenci byli świadomi, że kontrola wartości nadciśnienia tętniczego wymaga systematyczności, nawet wtedy, gdy „nic nie boli”. Programy takie jak „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą” udowadniają, że bez aktywnego zaangażowania pacjentów nie da się osiągnąć trwałych efektów. To wspólna droga – personelu medycznego i świadomego pacjenta” – podkreśla Magdalena Kołodziej, prezes Fundacji My Pacjenci.

Od deklaracji do działania

Jak zaznacza prof. dr hab. n. med. Jacek Lewandowski, prezes elekt PTNT i koordynator programu, „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą” jest strategicznym przedsięwzięciem o perspektywie wieloletniej, opartym na współpracy szerokiego grona interesariuszy.

„Program „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą” powstał jako odpowiedź na dysonans pomiędzy wiedzą medyczną a codzienną praktyką kliniczną. Naszym celem jest osiągnięcie 50-procentowej kontroli ciśnienia tętniczego do 2030 roku poprzez wspólne działania środowiska medycznego, pacjentów i decydentów. To długofalowa inicjatywa oparta na wytycznych, edukacji i współpracy interdyscyplinarnej”podsumowuje prof. Lewandowski.

Program realizowany będzie w latach 2026-2030, z trzema etapami oceny skuteczności i szerokim udziałem lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, specjalistów, pielęgniarek, farmaceutów oraz organizacji pacjenckich. W ramach programu zaplanowano ogólnopolskie badania przesiewowe, umożliwiające monitorowanie postępów w kontroli nadciśnienia tętniczego.

Źródło: Komunikat Prasowy

Skuteczne leczenie to nie tylko leki, lecz także współpraca pacjenta z lekarzem. Rozmowa ekspertów dotyczyła adherencji – czyli przestrzegania zaleceń terapeutycznych – jako warunku powodzenia terapii, zwłaszcza w chorobach przewlekłych. Uczestnicy panelu zastanawiali się, jak można poprawić komunikację pacjenta z lekarzem.
Senator Beata Małecka-Libera podkreśliła podczas rozmowy, że mówiąc o adherencji, mówimy o szeroko rozumianych zaleceniach terapeutycznych. „To nie jest kwestia tylko realizacji i przestrzegania dawkowania leków, ale także diety, stylu życia, rehabilitacji, odpowiednich innych zaleceń, które często chorobom przewlekłym towarzyszą” – mówiła senator. Beata Małecka-Libera przypominała, że 2 lipca został powołany zespół do spraw adherencji w Senacie.

Prof. Krzysztof Narkiewicz z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zaznaczał, że chory nie ma biernej roli w leczeniu. Leczenie jest porozumieniem między lekarzem a chorym – mówił lekarz. „To nie jest tylko przestrzeganie, ale właśnie realizowanie tego wspólnego planu” – podkreślił.

Prof. Agnieszka Mastalerz-Migas z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu mówiła, że mamy niski poziom edukacji zdrowotnej. Zawsze najsłabszym ogniwem są ludzie – podkreśliła. Lekarze również powinni być zainteresowani adherencją swoich pacjentów – zaznaczała prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Wiceprezes NFZ Marek Augustyn podkreślił, że pacjent ma nie tylko prawa, ale i obowiązki. „Musimy zacząć mówić o odpowiedzialności pacjenta za swoje zdrowie” – mówił. Efekt profilaktyki jest odłożony w czasie, ale przyniesie naprawdę dobry efekt – zaznaczał. „Musimy uzbroić się w cierpliwość, rozmawiać ponad podziałami politycznymi, wytyczyć sobie jakiś plan z perspektywą 10, może 15 lat i ze świadomością, że to przyniesie naprawdę dobry efekt zdrowotny dla państwa” – dodał.

Podczas panelu eksperci omówili znaczenie zaufania do lekarzy, jasnego tłumaczenia diagnozy i celu leczenia oraz wpływu dobrej komunikacji na zaangażowanie pacjenta. Odwołując się do danych WHO, podkreślali, że brak adherencji to jedna z głównych przyczyn niepowodzeń terapii. Podczas panelu uczestnicy zaznaczyli, jak ważne jest budowanie partnerskiej relacji i wspierania pacjenta w aktywnym uczestnictwie w leczeniu.

Według badań 50% osób nie realizuje dokładnie zaleceń terapeutycznych.

W panelu udział wzięli:
źródło: EFNI.pl
Agenda zdrowotna polskiej prezydencji w Radzie UE odbiła się szerokim echem wśród ekspertów i decydentów w całej Europie. W centrum uwagi znalazły się kluczowe wyzwania, takie jak bezpieczeństwo lekowe, zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, adherencja w leczeniu chorób przewlekłych, wzrost zakażeń HIV, walka z otyłością i rozwój onkologii. 30 czerwca, podczas debaty Medyczna Racja Stanu, liderzy opinii, parlamentarzyści oraz przedstawiciele administracji rządowej i sektora farmaceutycznego podsumowali najważniejsze efekty polskiego przewodnictwa. Wnioski? Europa zdrowotna zaczyna się dziś – i nie mamy czasu do stracenia.
„Agenda polskiej prezydencji dotycząca zdrowia rozumianego jako kondycja zdrowotna społeczeństwa UE, sprawność i efektywność systemów ochrony zdrowia, a także niezakłócony dostęp do leków” – wyznaczyła priorytety prac Komisji Europejskiej na obecną kadencję. I co najważniejsze, już widzimy pierwsze jej efekty – powiedział europoseł Adam Jarubas.

Wśród istotnych osiągnięć Adam Szłapka, minister ds. UE, wymienił postęp w integracji europejskiego systemu bezpieczeństwa zdrowotnego oraz wsparcie cyfryzacji ochrony zdrowia. Natomiast Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsekretarz stanu w KPRM, zwróciła uwagę na wyniesienie tematu zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży na poziom unijny. – Zdrowie psychiczne dzieci zależy nie tylko od ministrów zdrowia, ale też od współpracy z gospodarką i technologią – wskazała.

Jarubas podkreślił kompromis w sprawie Pakietu Farmaceutycznego, największej od 20 lat reformy prawa farmaceutycznego UE. Jej celem jest poprawa dostępności leków, w tym na choroby rzadkie, i antybiotyków po przystępnych cenach.

Szczególną uwagę poświęcono alarmującemu wzrostowi zakażeń HIV – o 12% w skali Europy. – Zakończenie epidemii HIV do 2030 r. jest możliwe, ale wymaga inwestycji w profilaktykę i partnerstwa z NGO – podkreślił Jarubas. Dr Anna Marzec-Bogusławska przypomniała, że w Polsce bezpłatne leczenie antyretrowirusowe otrzymuje ponad 21 tys. osób, a nową nadzieją jest iniekcyjna forma profilaktyki zatwierdzona przez FDA.

Adherencja, czyli przestrzeganie zaleceń lekarskich, to kolejny filar, któremu poświęcono uwagę. – Szacunki KE wskazują, że nawet 50% pacjentów z chorobami przewlekłymi nie stosuje się do zaleceń lekarskich – to koszt rzędu 125 mld euro rocznie – wyliczał Jarubas. Prof. Krzysztof Narkiewicz wskazał, że tylko 20% młodych pacjentów z nadciśnieniem i cukrzycą kontynuuje leczenie po roku. Rozwiązaniem jest integracja lekarzy rodzinnych, farmaceutów, narzędzi cyfrowych i edukacji.

Szczepienia ochronne, jako element profilaktyki, również znalazły się wśród priorytetów. Eksperci podkreślili potrzebę usprawnienia dostępu – poprzez możliwość szczepień w aptekach i POZ. – Czy jednak wystarczająco dużo robimy, aby te szczepienia wprowadzać w życie? – pytał prof. Krzysztof Tomasiewicz.

Nie zabrakło również mocnego akcentu dotyczącego zdrowia publicznego – otyłości. – W Polsce mamy 9 mln osób z otyłością i kolejne 9 mln z nadwagą – przypomniał prof. Leszek Czupryniak. Ekspert apelował o refundację leków GLP-1 oraz powszechne wdrożenie programu KOS-BAR jako elementu systemowego leczenia otyłości. – Otyłość to ciężka choroba przewlekła i wymaga przewlekłej terapii – zaznaczył.

Bezpieczeństwo zaczyna się od zdrowia – dodał prof. Paweł Kowal. Nie tylko bezpieczeństwo lekowe, ale również cyfrowa transformacja systemów zdrowia i uniezależnienie się od dostaw z rynków zewnętrznych. W Europie 80% substancji farmaceutycznych pochodzi spoza UE. – Jeśli nagle zostaniemy odcięci, tak jak od rosyjskiej energii, nie będziemy w stanie zapewnić obywatelom leczenia – ostrzegła Katarzyna Piotrowska-Radziewicz z MZ.

– Musimy mieć gwarancję zbytu i ceny leku, by inwestować w krajową produkcję. Potrzebny jest fast track administracyjny – dodała Joanna Drewla, dyrektor generalna Servier Polska.

Zamykając spotkanie, dr Aleksandra Lewandowska przypomniała, że temat zdrowia psychicznego dzieci musi zostać osadzony w zdrowiu publicznym, a uczniowie z Gdyni apelowali: – Dorośli, jesteśmy waszymi ofiarami. Zróbcie wszystko, by zdrowie było rozumiane holistycznie.

Polska prezydencja w Radzie UE wniosła realny wkład w kształtowanie wspólnej polityki zdrowotnej Europy. To nie tylko momenty debaty, ale konkretne efekty legislacyjne, nowe standardy profilaktyki i otwarcie dyskusji o zdrowiu psychicznym oraz bezpieczeństwie lekowym. Eksperci podkreślali, że teraz kluczowe jest przełożenie politycznych deklaracji na skuteczne działania. Bo zdrowie – jak przypomniano – to nie koszt. To inwestycja w przyszłość Unii Europejskiej.

Źródło: Komunikat Prasowy

Zdrowie obywateli to nie tylko fundament dobrostanu społeczeństwa, ale również kluczowy element bezpieczeństwa narodowego i stabilności państwa. 30 czerwca 2025 r. w Pałacu Staszica w Warszawie odbyła się debata Medycznej Racji Stanu pt. „Zdrowie i bezpieczeństwo narodowe”, zorganizowana pod patronatem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej oraz Przewodniczącego Rady ds. Współpracy z Ukrainą. Wydarzenie zgromadziło ekspertów, decydentów, lekarzy, organizacje pacjenckie oraz przedstawicieli przemysłu medycznego i farmaceutycznego, którzy wspólnie zastanawiali się, jak efektywnie budować odporność systemów ochrony zdrowia w obliczu rosnących wyzwań.
Wg WHO, zdrowie „to stan pełnego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby lub kalectwa. Korzystanie z najwyższego osiągalnego poziomu zdrowia jest jednym z podstawowych praw każdego człowieka bez względu na rasę, religię, przekonania polityczne, sytuację ekonomiczną czy społeczną”. Zdrowie wszystkich narodów ma fundamentalne znaczenie dla osiągnięcia pokoju i bezpieczeństwa i zależy od najpełniejszej współpracy jednostek i państw. Osiągnięcia każdego państwa w promocji i ochronie zdrowia mają wartość dla wszystkich. Rządy ponoszą odpowiedzialność za zdrowie swoich narodów, którą można spełnić jedynie poprzez zapewnienie odpowiednich środków zdrowotnych i socjalnych.

Zdrowie – element bezpieczeństwa strategicznego
W debacie podkreślano, że ochrona zdrowia musi być traktowana na równi z bezpieczeństwem militarnym czy energetycznym. Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, kryzysy klimatyczne i cyberataki uwypukliły konieczność budowania odporności zdrowotnej zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym.

Europejska Unia Zdrowotna – wspólna odpowiedź na wspólne zagrożenia
Podczas wydarzenia szeroko omawiano priorytety polityki zdrowotnej UE, w tym budowę Europejskiej Unii Zdrowotnej, reformę prawa farmaceutycznego, przeciwdziałanie nierównościom zdrowotnym oraz inwestycje w profilaktykę. Podkreślano, że zdrowie to nie koszt, lecz inwestycja, przynosząca wymierne korzyści ekonomiczne i społeczne.

Sukcesy polskiej prezydencji
Wśród kluczowych osiągnięć Polski jako przewodniczącej Rady UE wymieniono przyjęcie reformy pakietu farmaceutycznego, uchwalenie aktu o lekach krytycznych oraz działania na rzecz zdrowia psychicznego młodzieży, profilaktyki i bezpieczeństwa lekowego.

Priorytety systemowe: adherencja, zdrowie psychiczne, szczepienia
Eksperci apelowali o poprawę przestrzegania zaleceń terapeutycznych (adherencji), rozwój zintegrowanych systemów leczenia (np. dla diabetyków), szeroki dostęp do szczepień ochronnych – szczególnie dorosłych – oraz intensyfikację działań w zakresie zdrowia psychicznego i profilaktyki zakażeń HIV i HCV.

Bezpieczeństwo lekowe jako wyzwanie strategiczne
Debata podkreśliła znaczenie krajowej produkcji leków, stabilnych łańcuchów dostaw oraz systemowych inwestycji w nowe terapie – w tym refundację terapii nowotworowych czy systemów dla pacjentów z cukrzycą typu 1.

Debata Medycznej Racji Stanu pokazała, że zdrowie publiczne powinno być traktowane jako centralny komponent strategii bezpieczeństwa narodowego. Polityki zdrowotne – zarówno krajowe, jak i unijne – muszą odpowiadać na rosnące zagrożenia cywilizacyjne i geopolityczne. Konieczna jest zmiana paradygmatu: z leczenia chorób na inwestowanie w zdrowie i profilaktykę. Jak podkreślali uczestnicy debaty, zdrowie to nie koszt – to warunek przetrwania i rozwoju społeczeństw.

Po ponad dwóch latach od wdrożenia programu opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) można stwierdzić, że ten model zwiększa dostęp do badań oraz konsultacji i innych świadczeń specjalistycznych a także usprawnia proces diagnostyczno-terapeutyczny. Potrzeba dalszych zmian organizacyjnych, w tym powołania ośrodków kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca (KONS), pełniejszego wykorzystania potencjału pielęgniarek-edukatorek niewydolności serca i promocji działań świadomościowych – uważa prof. Jadwiga Nessler, kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca, Instytut Kardiologii, Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum, pełnomocnik Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego ds. Inicjatyw w Niewydolności Serca.
Pani Profesor, na czym polega idea programu opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej? Porozmawiajmy w kontekście niewydolności serca.
Program opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) działa w Polsce od października 2022 roku, ale warto przypomnieć, że idea opieki koordynowanej jest starsza i jest ugruntowana w Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization, WHO). Koncepcja ta polega na świadczeniach związanych z promocją postaw prozdrowotnych, diagnozowaniem, leczeniem, opieką i rehabilitacją pacjentów, pojmowanymi jako zintegrowana i skoordynowana całość. W opisanym modelu organizacyjnym różne dziedziny medycyny przenikają się i uzupełniają w sposób komplementarny. Jest to zatem model wielodyscyplinarny, który ma wpływać na doskonalenie efektywności i skuteczności całego procesu opieki zdrowotnej.

Co to oznacza w praktyce?
W praktyce oznacza to, że różni specjaliści, począwszy od lekarza pierwszego kontaktu, przez kardiologa, po dietetyka, rehabilitanta i farmaceutę współpracują ze sobą i z pacjentem, zapewniając choremu skoordynowaną i spersonalizowaną opiekę. Koordynacja i współpraca pomiędzy różnymi interesariuszami i podmiotami ma przekładać się na poprawę dostępności świadczeń, jakości opieki medycznej i jej efektywności. Wymienione czynniki mają z kolei przełożyć się na rezultat końcowy, to jest na poprawę wyników terapii, samopoczucia pacjenta i jakości jego życia.

Czy funkcjonujący w Polsce model opieki koordynowanej wyróżnia się czymś szczególnym?
Założenia polskiego modelu opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej zostały przygotowane w oparciu o wyniki różnych analiz międzynarodowych, z uwzględnieniem specyfiki lokalnego systemu opieki zdrowotnej i po konsultacjach z przedstawicielami różnych dziedzin medycyny oraz organizacjami działającymi na rzecz pacjentów w Polsce.
Według polskiego modelu opieki koordynowanej w POZ w centrum znajduje się pacjent, a wiodącą rolę koordynującą proces opieki ma lekarz rodzinny, którzy przeprowadza wywiad lekarski, realizuje i zleca konieczne badania oraz prowadzi pacjenta.

Jakie świadczenia są realizowane w ramach programu opieki koordynowanej w POZ?
Obecnie w zakres tego modelu opieki wchodzą świadczenia z zakresu profilaktyki oraz kompleksowego wsparcia pacjenta w diagnostyce i terapii wybranych chorób przewlekłych. W ramach tak zdefiniowanego zakresu lekarze rodzinni mogą kierować swoich pacjentów na określone badania diagnostyczne dostępne w ramach tak zwanego funduszu powierzonego. Dodatkowo, dostępne są także inne świadczenia, w tym takie jak porady pielęgniarskie, konsultacje dietetyczne czy konsultacje specjalistyczne.

Idea opieki koordynowanej polega na stworzeniu tak zwanego indywidualnego planu opieki, opracowanego w oparciu o stan zdrowia konkretnego pacjenta i jego indywidualne uwarunkowania ekonomiczno-społeczne. Wyznacza się w nim konkretne cele zdrowotne, które pacjent przy wsparciu całego interdyscyplinarnego zespołu powinien osiągać. Plan powinien być w zamyśle regularnie aktualizowany – w miarę postępu procesu terapii i w odniesieniu do przebiegu choroby. Aby takie działanie było możliwe, warunkiem koniecznym jest sprawna komunikacja pomiędzy podmiotami sprawującymi opiekę nad pacjentem i koordynacja procesu opieki. Chociaż zarówno indywidualny plan opieki, jak i wyniki przeprowadzonych badań znajdują się na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP), to kluczową rolę we wsparciu pacjenta w realizacji procesu terapii mają koordynatorzy, którzy w zamyśle systematycznie monitorują przebieg całego procesu.

Jakie zadania ma koordynator procesu opieki?
Funkcja koordynatora w modelu opieki koordynowanej to nowa jakość w kontekście tradycyjnych modeli opieki. Osoba koordynująca zarządza komunikacją pomiędzy wszystkimi członkami zespołu opiekującego się danym pacjentem, co znacząco usprawnia proces terapii. Koordynator umawia i pilnuje terminów realizacji poszczególnych badań i konsultacji, informuje o nich pacjenta i wspiera chorego w terminowym zgłaszaniu się na kolejne zaplanowane procedury. Koordynator stanowi także pierwszy kontakt dla pacjenta, dzięki czemu chory nie błądzi po systemie opieki zdrowotnej, próbując we własnym zakresie poszukiwać poradni czy możliwości realizacji określonych badań lub zabiegów. Koordynator śledzi także postępy w realizacji indywidualnego planu opieki i wyznaczonych celów, motywuje chorego do wzięcia odpowiedzialności za swoje zdrowie i zaangażowania się w proces terapii.

Jak takie podejście przekłada się na proces leczenia?
Opisany model pozwala na wczesne rozpoznanie schorzenia i jego ewentualnych zaostrzeń oraz niezwłoczne wdrożenie właściwych interwencji. W przypadku niewydolności serca, gdzie każde zaostrzenie zagraża hospitalizacją, a ta z kolei istotnie przekłada się na pogorszenie rokowania, to możliwości nie do przecenienia.
Indywidualne i holistyczne podejście do zdrowia pacjenta ma w zamyśle uwzględniać także różne pozamedyczne aspekty zdrowia i dobrostanu, takie jak styl życia pacjenta, jego warunki socjalno-rodzinne czy stan psychiczny. Wymienione czynniki odgrywają ogromną rolę w procesie terapii, wpływając między innymi na jej optymalne stosowanie przez pacjenta, i przekładają się na jego efektywność.

Ile poradni podstawowej opieki zdrowotnej oferuje pacjentom taką formę opieki?
Do programu opieki koordynowanej przystąpiło jak dotąd 38% uprawnionych świadczeniodawców. Po dwóch latach od wdrożenia programu taki wskaźnik można uznać za zadowalający, chociaż trzeba zaznaczyć, że trend wzrostowy w zakresie włączania nowych podmiotów do programu opieki koordynowanej w ostatnim czasie wyhamował. Przedstawiciele medycyny rodzinnej zgłaszali obawy o finansowanie świadczeń ujętych w programie opieki koordynowanej, w tym ewentualnych nadwykonań dotyczących świadczeń limitowanych. Ministerstwo Zdrowia zapewniło jednak, że świadczenia te wciąż będą finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ).

Jak model opieki koordynowanej w POZ wygląda od strony organizacyjnej?
Świadczenia w omawianym programie realizowane są w ramach pięciu grup dziedzinowych: kardiologii, diabetologii, pulmonologii, endokrynologii i dodanej nieco później nefrologii. Łącznie realizuje je 2 100 podmiotów. Największy odsetek realizowanych świadczeń dotyczy kardiologii – to 1 707 współpracujących jednostek. W obszarze kardiologii wyodrębniono dodatkowo postępowanie w ramach czterech schorzeń głównych: nadciśnienia tętniczego, niewydolności serca, choroby niedokrwiennej serca i migotania przedsionków.
W ramach budżetu powierzonego można skierować pacjenta kardiologicznego na badania takie jak: EKG, 24- i 48-godzinne badanie holterowskie, EKG wysiłkowe, badanie echokardiograficzne serca, Holter ciśnieniowy, USG dopplerowskie tętnic szyjnych i kończyn dolnych a także oznaczenie markera NT-proBNP czyli oceny stężenia peptydów natriuretycznych (notabene, niezwykle ważnego badania, które, jeśli jego wyniki są prawidłowe, w znaczącym odsetku przypadków pozwala na wykluczenie niewydolności serca).

Pani Profesor, czy po ponad dwóch latach od wdrożenia tego modelu opieki można ocenić czy ten program działa zgodnie z oczekiwaniami?
Bez wątpienia wdrożenie modelu opieki koordynowanej jest dużym i ważnym krokiem usprawniającym opiekę nad pacjentami z najczęściej występującymi chorobami przewlekłymi, w tym kardiologicznymi, w tym pacjentami z niewydolnością serca.
Według opinii chorych, którzy trafiają do naszych ośrodków właśnie ścieżką opieki koordynowanej i według informacji przekazywanych nam przez organizacje pacjentów, ten model opieki jest przyjazny dla pacjentów i realnie ułatwia im realizację procesu terapii oraz zwiększa możliwości sprawnego wykonania koniecznych badań i procedur.
W kontekście oceny efektywności programu opieki koordynowanej w POZ w trakcie debat eksperckich podkreśla się jednak, że do miarodajnej oceny efektów tego modelu potrzebne byłyby określone obiektywne mierniki jakości, takie jak częstość hospitalizacji i skrócenie czasu oczekiwania na konsultację specjalistyczną. Czy dzięki programowi nastąpiło zmniejszenie częstotliwości korzystania ze świadczeń dostępnych w ramach AOS? Czy doszło do zmniejszenia liczby hospitalizacji? Odpowiedzi na te pytania byłyby istotne.

Czy istnieją jakieś dane, które sugerowałyby odpowiedzi?
Zgodnie z danymi Narodowego Funduszu Zdrowia w całym 2023 roku wystawiono pół miliona indywidualnych planów opieki medycznej, a tylko w pierwszej połowie 2024 roku wystawiono kolejne pół miliona planów. Tendencja jest więc rosnąca.
Podczas niedawnej konferencji w Uczelni Łazarskiego, w kontekście programu opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej, dyrektor Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia (MZ) zauważył, że ministerstwo dostrzega pewien trend spadkowy jeśli chodzi o liczbę konsultacji odbywanych w ramach AOS, ale także świadczeń realizowanych w ramach sektora prywatnej opieki medycznej. Takie obserwacje świadczyłyby o efektywności programu opieki koordynowanej; o tym, że skrócił się czas oczekiwania na badania i zwiększyła dostępność konsultacji specjalistycznych w ramach programu (których w związku z tym nie trzeba już poszukiwać prywatnie).

Szybsza i większa dostępność badań usprawnia cały proces opieki?
Oczywiście. Mechanizm jest taki: możliwość wykonania przez lekarza rodzinnego wielu niedostępnych do tej pory (poza programem opieki koordynowanej) badań, umożliwia wstępne rozpoznanie; potwierdzenie bądź wykluczenie (co jest nie mniej istotne) na wczesnym etapie określonych schorzeń. To w dłuższej perspektywie zauważalnie przełoży się na zmniejszenie kolejek do procedur specjalistycznych, do których będą w zamyśle właściwie kwalifikowani pacjenci rzeczywiście wymagający określonych form diagnostyki i terapii. Dzięki temu pacjent w wielu przypadkach może być prowadzony w ramach POZ a do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej lub ośrodków referencyjnych trafią jedynie pacjenci z właściwie zdefiniowanymi potrzebami i o najbardziej złożonym profilu klinicznym.

Lekarz rodzinny, specjalista, koordynator. Kto jeszcze należy do zespołu w ramach opieki koordynowanej?
W kontekście wielodyscyplinarności opieki koordynowanej bardzo ważnym ogniwem są pielęgniarki. W opisywanym modelu opieki pielęgniarki i pielęgniarze pełnią rolę edukatorów pacjenta z niewydolnością serca. Głównym celem tych działań jest wspieranie pacjenta w adherencji, to jest właściwym stosowaniu zaleconego leczenia i przestrzeganiu zaleceń, skuteczna nauka samoopieki, w tym modyfikacji terapii w przypadku wystąpienia pierwszych objawów zaostrzeń niewydolności serca. Aktualnie mamy w Polsce 2 400 pielęgniarek–edukatorek niewydolności serca – osób, które ukończyły kurs zwieńczony uzyskaniem stosownego certyfikatu. To ogromny potencjał i warto, by system opieki zdrowotnej z niego skorzystał. Dzięki temu możliwe będzie efektywniejsze zorganizowanie opieki i umożliwienie lekarzom poświęcania większej ilości czasu na zaplanowanie i przeprowadzenie terapii.

Do jakich innych źródeł wiedzy mogą sięgać pacjenci z niewydolnością serca i ich bliscy?
Jeśli chodzi o edukację, warto przypominać o unikatowych wręcz zasobach wiedzy, zgromadzonych i przygotowanych z myślą o edukacji zarówno środowiska medycznego, jak i pacjentów oraz ich bliskich, którzy wspierają ich w procesie terapii. Dobrym źródłem wiedzy i platformą umożliwiającą specjalistom doskonalenie i poszerzanie umiejętności w zakresie opieki nad pacjentami z omawianej grupy, jest regularnie aktualizowany portal Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego www.slabeserce.pl. Nowością skierowaną do pacjentów jest www.Kardiolinia.pl – centrum edukacji i wsparcia pacjenta z niewydolnością serca stworzone przez Asocjację Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Pani Profesor, wróćmy do statystyk. Co zdaniem Pani Profesor warto byłoby zrobić, by odsetek poradni POZ, oferujących opiekę koordynowaną, był coraz wyższy?
W kontekście wyzwań dotyczących pełniejszego wykorzystania możliwości, jakie oferuje program opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej, warto wymienić bariery administracyjne. Niektóre podmioty POZ zgłaszają trudności w zawarciu umów ze specjalistą kardiologiem.

Budżet powierzony umożliwia oczywiście realizację różnych wspomnianych badań diagnostycznych, jednak potrzebna jest także kompleksowa wizyta specjalistyczna, podczas której kardiolog oceni stan chorego, właściwie zinterpretuje (zwłaszcza potencjalnie niejednoznaczne) wyniki badań i zaproponuje dalszą ścieżkę terapii, w tym ewentualne procedury specjalistyczne.

Doskonalenia wymaga także system przygotowywania zaleceń ze strony AOS i szpitalnictwa – im pełniejsze, jasne i bardziej szczegółowe zalecenia otrzyma pacjent po wypisie ze szpitala lub po realizacji procedur w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, tym lepiej ma szansę być prowadzony w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.

W ramach profilaktyki i wczesnej diagnostyki niewydolności serca bardzo ważne jest szkolenie lekarzy rodzinnych w zakresie prewencji oraz aktywnego poszukiwania schorzeń kardiologicznych, pamiętania o fenotypach niewydolności serca takich jak: niewydolność serca z zachowaną i lekko obniżoną frakcją wyrzutową serca, które wymagają innej strategii terapeutycznej niż niewydolność serca z obniżoną frakcją wyrzutową, ale bezwzględnie wymagają monitorowania i odpowiedniego postępowania.
Odpowiedzią na wymienione wyzwania a także wciąż aktualną potrzebą systemową jest powołanie ośrodków KONS (kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca). W tym modelu lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mogliby zawrzeć umowę ze specjalistami w ramach tego modelu. Skorzystaliby na tym pacjenci, ale także system i budżet opieki zdrowotnej w Polsce.

Pani Profesor, uprzejmie dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Marta Sułkowska
Wywiad odbył się w ramach XI Łódzkich Warsztatów Niewydolności Serca. Patronat naukowy i merytoryczny nad wydarzeniem: Prof. dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek, FESC, FHFA, Zakład Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi Więcej informacji: https://www.wnslodz.pl/
źródło: saluspr