<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>terapia-konopiami &#8211; Medicalpress</title>
	<atom:link href="https://medicalpress.pl/tag/terapia-konopiami/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://medicalpress.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Apr 2026 11:09:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.1</generator>

<image>
	<url>https://medicalpress.pl/wp-content/uploads/2026/07/placeholder-article-150x150.png</url>
	<title>terapia-konopiami &#8211; Medicalpress</title>
	<link>https://medicalpress.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Medyczne konopie w Polsce: rynek rośnie, pacjenci płacą, a krajowa uprawa wciąż pozostaje bardziej projektem niż rzeczywistością</title>
		<link>https://medicalpress.pl/aktualnosci/medyczne-konopie-w-polsce-rynek-rosnie-pacjenci-placa-a-krajowa-uprawa-wciaz-pozostaje-bardziej-projektem-niz-rzeczywistoscia/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/aktualnosci/medyczne-konopie-w-polsce-rynek-rosnie-pacjenci-placa-a-krajowa-uprawa-wciaz-pozostaje-bardziej-projektem-niz-rzeczywistoscia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Apr 2026 11:09:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Dostępność-Leczenia]]></category>
		<category><![CDATA[Główny-Inspektorat-Farmaceutyczny]]></category>
		<category><![CDATA[import-konopi-medycznych]]></category>
		<category><![CDATA[konopie-medyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Krajowe-Centrum-Przeciwdziałania-Uzależnieniom]]></category>
		<category><![CDATA[medyczna-marihuana]]></category>
		<category><![CDATA[Receptomaty]]></category>
		<category><![CDATA[recepty-na-marihuanę-medyczną]]></category>
		<category><![CDATA[Regulacje-Prawne]]></category>
		<category><![CDATA[rynek-konopi-medycznych]]></category>
		<category><![CDATA[telemedycyna]]></category>
		<category><![CDATA[terapia-konopiami]]></category>
		<category><![CDATA[uprawa-konopi-w-Polsce]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/medyczne-konopie-w-polsce-rynek-rosnie-pacjenci-placa-a-krajowa-uprawa-wciaz-pozostaje-bardziej-projektem-niz-rzeczywistoscia/</guid>

					<description><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Polski rynek medycznych konopi przestał być niszowym marginesem farmakoterapii. Skala importu rośnie, liczba zarejestrowanych surowców zwiększa się, a zapotrzebowanie pacjentów jest dziś na tyle duże, że Polska należy już do największych rynków europejskich. Jednocześnie cały system nadal opiera się niemal wyłącznie na produkcie sprowadzanym z zagranicy, kosztownym i podatnym na zakłócenia logistyczne. W efekcie pacjent funkcjonuje w rzeczywistości, w której lek formalnie jest dostępny, ale w praktyce jego ciągłość, cena i organizacja terapii pozostają obciążone wieloma barierami.</span></p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Polski rynek medycznych konopi przestał być niszowym marginesem farmakoterapii. Skala importu rośnie, liczba zarejestrowanych surowców zwiększa się, a zapotrzebowanie pacjentów jest dziś na tyle duże, że Polska należy już do największych rynków europejskich. Jednocześnie cały system nadal opiera się niemal wyłącznie na produkcie sprowadzanym z zagranicy, kosztownym i podatnym na zakłócenia logistyczne. W efekcie pacjent funkcjonuje w rzeczywistości, w której lek formalnie jest dostępny, ale w praktyce jego ciągłość, cena i organizacja terapii pozostają obciążone wieloma barierami.</span></p>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Z dyskusji wokół obowiązujących przepisów wyłania się obraz rynku rozwijającego się szybciej niż krajowe instrumenty prawne i organizacyjne. Teoretycznie Polska od lat posiada podstawę ustawową umożliwiającą prowadzenie upraw medycznych konopi. W praktyce jednak nie przełożyło się to dotąd na realną i stabilną obecność krajowego surowca w aptekach. Powstał więc paradoks: państwo dopuściło medyczne wykorzystanie konopi, ale jednocześnie skonstruowało model, który nie doprowadził do zbudowania sprawnego krajowego łańcucha produkcji.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Pacjenci między importem a dostępnością terapii</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Najbardziej odczuwają to pacjenci. </span><strong>Maciej Pawłowski, reprezentujący Stowarzyszenie Pacjentów Konopnych</strong><span style="font-weight: 400;">, zwracał uwagę, że rynek wciąż jest zakładnikiem importu, a to oznacza nie tylko wysokie ceny, lecz także problemy z ciągłością terapii. Jak podkreślał, „Często dochodzi do sytuacji, w której </span><strong>pacjent nie może kupić w aptece swojego leku</strong><span style="font-weight: 400;"> z konopi, ponieważ producent boryka się z problemami importowymi.”. W jego ocenie dla osób leczonych przewlekle nie jest to jedynie niedogodność organizacyjna, ale realny problem terapeutyczny, bo – jak podkreśla – „</span><strong>pacjent musi przyjmować lek stale, nie może dochodzić do przerw w terapii</strong><span style="font-weight: 400;">”. Z tej perspektywy dyskusja o modelu uprawy nie jest sporem wyłącznie ustrojowym czy gospodarczym, lecz pytaniem o bezpieczeństwo i przewidywalność leczenia.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Do problemu dostępności dochodzi kwestia ceny. </span><strong>Mec. Daniel Wójtowicz</strong><span style="font-weight: 400;"> wskazywał, że mimo nowelizacji przepisów w polskich aptekach nadal nie ma krajowej marihuany medycznej, a ta obecna na rynku jest droga. Jak mówił, „dzisiaj </span><strong>jeden gram marihuany medycznej kosztuje średnio około 65 zł</strong><span style="font-weight: 400;">, co sprawia, że koszt miesięcznej kuracji może sięgać nawet 1000 zł”. W jego ocenie koszt wytworzenia surowca w Polsce mógłby być realnie znacznie niższy, ale obowiązujący model prawny nie stworzył dotąd warunków do tego, by krajowa produkcja rzeczywiście ruszyła na większą skalę.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W ostatnich latach wolumen importu systematycznie rósł, a Polska stała się trzecim największym rynkiem medycznych konopi w Europie. Jednocześnie – jak zwracał uwagę Maciej Pawłowski – „</span><strong>0 g pochodzi z surowca krajowego</strong><span style="font-weight: 400;">”. Ten kontrast dobrze oddaje obecną sytuację: rynek istnieje, pacjenci są, pieniądze krążą, ale produkcja wciąż pozostaje poza Polską.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Regulacje, które nie doprowadziły do powstania krajowej produkcji</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Wśród powodów tego stanu rzeczy najczęściej pojawia się </span><strong>konstrukcja art. 49a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii</strong><span style="font-weight: 400;">, który dopuścił uprawę konopi innych niż włókniste wyłącznie przez państwowe instytuty badawcze, po uzyskaniu zezwolenia Głównego Inspektora Farmaceutycznego. W założeniu miał to być model bezpieczny, ściśle kontrolowany i nastawiony na potrzeby polskich pacjentów. W praktyce okazał się jednak rozwiązaniem trudnym do wdrożenia. Jak argumentował mec. Wójtowicz, instytuty zazwyczaj nie dysponują ani własną infrastrukturą, ani odpowiednim finansowaniem, a więc są zmuszone budować skomplikowane modele współpracy z podmiotami zewnętrznymi. To wydłuża cały proces o kolejne konkursy, negocjacje, przygotowanie dokumentacji, procedury administracyjne, kontrole zabezpieczeń, sprowadzenie materiału roślinnego i dalsze etapy prowadzące dopiero do rozpoczęcia uprawy.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Instytuty między misją publiczną a realiami finansowymi</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W tej perspektywie problem nie sprowadza się do samego formalnego zakazu działania przez prywatnych producentów. Równie ważne jest to, że państwowe instytuty, którym powierzono tę misję, muszą często wykonywać ją w warunkach niedostosowanych do realiów przedsięwzięcia wymagającego wysokich nakładów, infrastruktury i specjalistycznego zaplecza technologicznego. </span><strong>Dr inż. Przemysław Baraniecki z Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich Państwowego Instytutu Badawczego</strong><span style="font-weight: 400;"> podkreśla, że „najistotniejszym problemem dla nas były i wciąż pozostają kwestie finansowe”. Jak zaznaczał, wysokość nakładów potrzebnych do uruchomienia takiego przedsięwzięcia okazała się dla instytutu zaporowa. „Nie mogliśmy sobie pozwolić ani na finansowanie z własnych środków, ani na zaciągnięcie tak dużego kredytu, który pozwoliłby sfinansować to przedsięwzięcie” – wyjaśniał, dodając, że w jego instytucie prace nad projektem ostatecznie nie są dziś kontynuowane.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Z kolei </span><strong>przedstawiciel Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach</strong><span style="font-weight: 400;"> podkreślał, że ich zespół prowadzi projekt samodzielnie, na własny koszt i we własnym modelu organizacyjnym. Instytut korzysta wprawdzie z wydzierżawionego obiektu, ale – jak zaznaczono – bez powierzania zasadniczej części przedsięwzięcia zewnętrznemu wykonawcy. Według przedstawionych informacji instytut jest już zaawansowany w badaniach stabilności dwóch odmian i liczy na szybkie przejście do etapu rejestracji surowców farmaceutycznych.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Pokazuje to jednak, że tylko część instytutów jest w stanie zbudować odpowiednie zaplecze organizacyjne i finansowe. W praktyce obecny model sprawia, że uruchomienie produkcji staje się procesem długim, kosztownym i zależnym od zdolności konkretnej jednostki do samodzielnego udźwignięcia takiego przedsięwzięcia.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Spór o otwarcie rynku na podmioty prywatne</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na tym tle wraca pytanie o ewentualne </span><strong>otwarcie rynku na podmioty prywatne</strong><span style="font-weight: 400;">. Zwolennicy tej zmiany wskazują, że skoro obowiązujące wymogi dotyczące zabezpieczeń, kontroli i zezwoleń pozostają rygorystyczne, to nie ma przekonującego uzasadnienia, by samo prawo do wystąpienia o zgodę na uprawę było ograniczone wyłącznie do państwowych instytutów badawczych. Taką logikę prezentował m.in. </span><strong>poseł Przemysław Wipler</strong><span style="font-weight: 400;">, który pytał przedstawicieli administracji, czy przy zachowaniu wszystkich pozostałych rygorów deregulacja w zakresie kręgu uprawnionych podmiotów niosłaby realne ryzyka dla państwa. W jego ocenie obecna konstrukcja tworzy „</span><strong>biurokratyczne, niepotrzebne pośrednictwo</strong><span style="font-weight: 400;">”, a </span><strong>Polska, mimo korzystnych warunków, oddaje w praktyce cały rynek podmiotom zagranicznym.</p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Główny Inspektorat Farmaceutyczny nie zajął w tej sprawie stanowiska politycznego, ale sygnalizował, że temat wymaga analizy międzyresortowej. </span><strong>Magdalena Rychter, dyrektor Departamentu Nadzoru Farmaceutycznego GIF</strong><span style="font-weight: 400;">, przypominała, że organ jest przede wszystkim wykonawczy i działa w granicach obowiązującej ustawy. Zaznaczała jednocześnie, że sama uprawa substancji narkotycznej musi pozostawać pod odpowiednim nadzorem i że </span><strong>wymagania w tym zakresie „nie są na wyrost”</strong><span style="font-weight: 400;">. Dodała jednak, że przy właściwych zabezpieczeniach i dobrze zaprojektowanych regulacjach zmiany nie są wykluczone. </p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Z drugiej strony część instytutów badawczych broniła obecnego rozwiązania. Przedstawiciel Instytutu Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego argumentował, że prywatne podmioty są nastawione przede wszystkim na zysk, podczas gdy intencją ustawodawcy było zabezpieczenie potrzeb polskiego rynku i polskich pacjentów. W jego ocenie instytuty są w stanie docelowo zaspokoić krajowe zapotrzebowanie, zachowując przy tym reżimy bezpieczeństwa i przejrzystość działania. </p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Dostęp do terapii i skutki ograniczenia „receptomatów”</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Obok kwestii uprawy wyraźnie wybrzmiał także problem dostępu do leczenia na poziomie lekarz–pacjent. Maciej Pawłowski zwracał uwagę na </span><strong>skutki zmian związanych z ograniczeniem działalności tzw. receptomatów</strong><span style="font-weight: 400;">. W jego ocenie sama eliminacja praktyk polegających na wystawianiu recept bez rzeczywistego badania pacjenta była potrzebna, ale </span><strong>sposób interpretacji nowych przepisów doprowadził do nadmiernego ograniczenia telemedycyny</strong><span style="font-weight: 400;">. Jak argumentował, uznanie, że badanie osobiste musi oznaczać fizyczną obecność pacjenta i lekarza w jednym pomieszczeniu, uderza szczególnie w osoby z mniejszych miejscowości i w tych pacjentów, którzy nie mają łatwego dostępu do wyspecjalizowanych poradni. Według niego skutek jest taki, że ciężar kontynuacji terapii został w dużej mierze przerzucony na lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy często nie mają odpowiedniego przygotowania do prowadzenia leczenia z użyciem konopi medycznych.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Z perspektywy nadzorczej zwrócono także uwagę na skutki zmian dotyczących tzw. receptomatów. </span><strong>Joanna Sosnowska, naczelnik Wydziału ds. Substancji Kontrolowanych w Departamencie Nadzoru Farmaceutycznego</strong><span style="font-weight: 400;">, stwierdziła wprost, że „te </span><strong>zapisy spowodowały, że preskrypcja marihuany w Polsce spadła prawie o 50%</strong><span style="font-weight: 400;">”. Ten spadek można oczywiście interpretować na różne sposoby: jako ograniczenie patologii, ale też jako sygnał pogorszenia dostępności legalnej terapii dla części pacjentów. </p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Wiedza medyczna i kontekst zdrowia publicznego</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Istotną rolę w całej debacie odgrywa także kwestia wiedzy medycznej. Pawłowski mówił o niewielkiej liczbie lekarzy gotowych do pogłębiania kompetencji w tym obszarze i wskazywał, że temat leczenia konopiami medycznymi praktycznie nie funkcjonuje w standardowym kształceniu medycznym. Do tego wątku odniósł się także </span><strong>dr n. społ. Artur Malczewski z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom</strong><span style="font-weight: 400;">, przypominając, że w 2022 roku na zlecenie KCPU powstała publikacja „Konopie i medyczne zastosowanie kanabinoidów. Praktyczne rekomendacje”. Jak zaznaczał, celem tego opracowania było właśnie dostarczenie środowisku lekarskiemu kompendium wiedzy o możliwych zastosowaniach kanabinoidów w leczeniu różnych chorób. W polskiej debacie medyczne konopie są często omawiane przede wszystkim w kategoriach regulacyjnych i politycznych, podczas gdy bez szerszego zaplecza edukacyjnego nawet najlepsze przepisy nie przełożą się na dojrzałą praktykę kliniczną.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jednocześnie KCPU przypomina o drugim, znacznie szerszym tle zjawiska, czyli o ryzykach związanych z używaniem marihuany poza kontekstem medycznym. Z przedstawionych danych wynikało, że w grupie 15–16-latków skala używania marihuany spadła między 2019 a 2025 rokiem z 21 proc. do 17 proc., ale w populacji ogólnej odnotowano wzrost zarówno odsetka osób, które próbowały marihuany kiedykolwiek w życiu, jak i tych, które używały jej w ostatnim roku. </p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">System nadzoru i perspektywa regulacyjna</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">GIF podkreśla, że w swojej części system stara się działać sprawnie. </span><strong>Magdalena Rychter</strong><span style="font-weight: 400;"> informowała, że wydano dotąd dwa zezwolenia dotyczące uprawy, z czego jedno pozostaje aktywne, a kolejny wniosek jest procedowany. Zaznaczała też, że </span><strong>wnioski importowe są obecnie rozpatrywane bez opóźnień, a średni czas procedowania skrócił się do około 14 dni</strong><span style="font-weight: 400;">. Jednocześnie urząd rozwija narzędzia monitorowania rynku, m.in. przez propozycję raportowania obrotu surowcami farmaceutycznymi do systemu SMOP. Z punktu widzenia nadzoru to ruch racjonalny: skoro rynek rośnie, konieczne jest lepsze śledzenie dystrybucji i wyłapywanie nieprawidłowości.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Rynek, który wciąż czeka na krajowy surowiec</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><strong>To wszystko nie zmienia jednak podstawowego faktu, że Polska nadal pozostaje rynkiem importowym. </strong><span style="font-weight: 400;">Nawet jeśli administracja usprawniła część procedur, a niektóre instytuty są bliżej uruchomienia krajowego surowca niż jeszcze kilka lat temu, system nadal nie zapewnił pacjentom tego, co z perspektywy zdrowotnej i gospodarczej wydaje się najbardziej oczywiste: przewidywalnego, krajowego źródła produktu leczniczego dostępnego w rozsądnej cenie.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Właśnie dlatego dyskusja o medycznych konopiach coraz mniej przypomina spór ideologiczny, a coraz bardziej debatę o jakości regulacji. Dziś nie chodzi już o samo pytanie, czy terapia konopiami medycznymi ma prawo funkcjonować w Polsce, bo to zostało rozstrzygnięte wcześniej. Kluczowe staje się raczej to, czy państwo potrafi zbudować model, który rzeczywiście służy pacjentowi: zapewnia ciągłość leczenia, nie skazuje rynku wyłącznie na import, nie produkuje zbędnych barier biurokratycznych i jednocześnie nie rezygnuje z nadzoru właściwego dla substancji kontrolowanej.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400; font-size: 8pt;">Źródło: opracowanie redakcyjne na podstawie zapisu posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany pt. „Spotkanie z ekspertami dotyczące polskich regulacji prawnych w zakresie uprawy medycznych konopi oraz praktycznego funkcjonowania tego rynku”, 26 marca 2026 r., sala nr 04A, bud. U. Wypowiedzi cytowane w tekście pochodzą z tego posiedzenia.</span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/aktualnosci/medyczne-konopie-w-polsce-rynek-rosnie-pacjenci-placa-a-krajowa-uprawa-wciaz-pozostaje-bardziej-projektem-niz-rzeczywistoscia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
