<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>nocnanapadowahemoglobinuria &#8211; Medicalpress</title>
	<atom:link href="https://medicalpress.pl/tag/nocnanapadowahemoglobinuria/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://medicalpress.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 27 Jun 2023 14:35:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://medicalpress.pl/wp-content/uploads/2026/07/placeholder-article-150x150.png</url>
	<title>nocnanapadowahemoglobinuria &#8211; Medicalpress</title>
	<link>https://medicalpress.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Uciążliwe życie z PNH &#8211; podsumowanie raportu „Sytuacja chorych na nocną napadową hemoglobinurię w Polsce” </title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/pacjent/uciazliwe-zycie-z-pnh-podsumowanie-raportu-sytuacja-chorych-na-nocna-napadowa-hemoglobinurie-w-polsce/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/pacjent/uciazliwe-zycie-z-pnh-podsumowanie-raportu-sytuacja-chorych-na-nocna-napadowa-hemoglobinurie-w-polsce/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jun 2023 14:35:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[chorobygenetyczne]]></category>
		<category><![CDATA[chorobyrzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[jedninamilion]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[nocnanapadowahemoglobinuria]]></category>
		<category><![CDATA[pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[PHN]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/uciazliwe-zycie-z-pnh-podsumowanie-raportu-sytuacja-chorych-na-nocna-napadowa-hemoglobinurie-w-polsce/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Chorobie i jej leczeniu podporządkowany jest każdy aspekt życia pacjentów z nocną napadową hemoglobinurią (PNH) oraz ich rodzin – począwszy od edukacji i pracy, przez sytuację finansową, po plany na przyszłość związane z założeniem rodziny, co destrukcyjnie wpływa na jakość życia i psychikę chorych. To wniosek z pierwszego raportu poświęconego osobom z tą ultrarzadką chorobą w Polsce, który powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Pacjentów z PNH „Jedni na milion”.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Chorobie i jej leczeniu podporządkowany jest każdy aspekt życia pacjentów z nocną napadową hemoglobinurią (PNH) oraz ich rodzin – począwszy od edukacji i pracy, przez sytuację finansową, po plany na przyszłość związane z założeniem rodziny, co destrukcyjnie wpływa na jakość życia i psychikę chorych. To wniosek z pierwszego raportu poświęconego osobom z tą ultrarzadką chorobą w Polsce, który powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Pacjentów z PNH „Jedni na milion”.</div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Nocna napadowa hemoglobinuria (w skrócie PNH) jest przewlekłą, postępującą, wyniszczającą i zagrażającą życiu chorobą ultrarzadką. Jej występowanie szacuje się na 1,2 na milion osób rocznie.</span><strong><span data-contrast="auto"> PNH dotyka głównie ludzi młodych – mediana wieku zachorowania to ok. 30 lat</span></strong><span data-contrast="auto">. </span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span data-contrast="auto"><br />Choroba ma podłoże genetyczne</span></strong><span data-contrast="auto">; charakteryzuje się wewnątrznaczyniową hemolizą (rozpadem czerwonych krwinek w organizmie chorego), która jest spowodowana zaburzeniami mechanizmu odpowiedzi immunologicznej, tj. ciągłym stanem aktywacji układu dopełniacza.   </span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Objawy kliniczne obejmują m.in. zakrzepicę i niewydolność nerek, które mogą być</span><strong><span data-contrast="auto"> przyczyną przedwczesnego zgonu. Ok. 35% nieleczonych pacjentów umiera z powodu PNH w ciągu 5 lat od postawienia diagnozy.</span></strong><span data-contrast="auto"> Ponadto, chorzy doświadczają wielu innych objawów, tj. nadciśnienie płucne, anemia, duszności, przewlekłe zmęczenie, hemoglobinuria, zaburzenia połykania, wzmożone napięcie mięśni, bóle brzucha, czy zaburzenia erekcji. W znaczący sposób wpływają one na jakość życia, </span><strong><span data-contrast="auto">uniemożliwiając chorym normalne funkcjonowanie</span></strong><span data-contrast="auto">.</span><span data-ccp-props="{"> </p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span data-contrast="auto">Destrukcyjne skutki</span></strong><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span data-contrast="none"><br />W Polsce aktualnie zdiagnozowanych jest ok. 100 pacjentów z PNH</span></strong><span data-contrast="none">. Przybliżeniu realiów ich codziennego życia, ograniczeń i problemów, z jakimi muszą się mierzyć, ale także potrzeb w zakresie diagnostyki i leczenia ma służyć opublikowany pod koniec czerwca 2023 roku raport „Sytuacja chorych na nocną napadową hemoglobinurię w Polsce”.</span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><em><span data-contrast="none"><br />–</span></em> <em><span data-contrast="none">Pacjenci z PNH to ludzie młodzi, którzy chcą normalnie pracować, podróżować, marzyć, korzystać i cieszyć się z życia. Niestety, życie z tą chorobą jest trudne, a czasem nawet nie do zniesienia. Raport potwierdza, że PNH, ale również jej leczenie, wpływa na każdy aspekt codzienności pacjenta i jego bliskich: począwszy od edukacji i pracy, przez sytuację finansową, po plany na przyszłość związane na przykład z założeniem rodziny. Ma również destrukcyjny wpływ na psychikę chorych</span></em><span data-contrast="none"> – mówi </span><strong><span data-contrast="auto">Ilona Roszkowska-Rzemieniecka ze Stowarzyszenia Pacjentów z PNH „Jedni na milion”,</span></strong><span data-contrast="auto"> z inicjatywy którego powstał raport. </span><span data-contrast="none">Został on oparty o badanie jakościowe przeprowadzone w kwietniu 2023 roku przez agencję Experience </span><span data-contrast="auto">Institute</span><span data-contrast="none"> wśród pacjentów z PNH</span><span data-contrast="auto">. Stowarzyszenie liczy, że raport – stanowiąc cenne źródło wiedzy dla osób odpowiedzialnych za politykę zdrowotną w Polsce – pomoże w poprawie sytuacji pacjentów z PNH i ich bliskich.</span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span data-contrast="auto"><br />Pseudodiagnozy i niekorzystne leczenie</span></strong><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="none">Jak wynika z raportu, </span><strong><span data-contrast="none">wpływ choroby na sferę emocjonalną pacjentów może być równie niszczycielski, jak jej skutki fizyczne</span></strong><span data-contrast="none">. Jeszcze przed zdiagnozowaniem PNH, chorzy czują się niezrozumiani przez otoczenie, a nawet stygmatyzowani, ponieważ wskutek najczęstszych objawów choroby, jakimi są brak energii czy szybka męczliwość, są postrzegani jako osoby </span><span data-contrast="auto">leniwe i mało ambitne.</span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span data-contrast="auto"><br />Traumatycznym doświadczeniem dla</span></strong><strong><span data-contrast="none"> wielu pacjentów był długi proces rozpoznania choroby</span></strong><span data-contrast="none">, który w przypadku ponad 1/3 badanych trwał powyżej 1. roku, a 1 na 10 pacjentów otrzymało prawidłową diagnozę dopiero po 3 latach od pojawienia się pierwszych objawów. W tym czasie słyszeli różne diagnozy, dotyczące takich chorób jak np. białaczka, toczeń, żółtaczka. Jak wspomina w raporcie jedna z badanych, </span><em><span data-contrast="none">„lekarze byli obojętni, jak ja reaguję na te pseudodiagnozy. Był tydzień, że ryczałam, żegnałam się z rodziną (…). W pewnym momencie miałam wrażenie, że choruję na 100 różnych chorób jednocześnie”</span></em><em><span data-contrast="none">.</span></em><span data-contrast="none">       </span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="none"><br />Co gorsza, </span><strong><span data-contrast="none">za nieprawidłową diagnozą szło wdrażanie niepotrzebnego, a nawet niekorzystnie działającego na organizm leczenia</span></strong><span data-contrast="none">. Inna z badanych: </span><span data-contrast="none">„</span><em><span data-contrast="none">wyniszczyli mi szpik chemią, potem podali mi immunoglobuliny i sterydy, żeby ten szpik się odnowił, (…) jeszcze dostawałam leki immunosupresyjne, jakieś biseptole, witaminy. Ja byłam wtedy nastolatką i to było bardzo trudne dla mnie</span></em><span data-contrast="none">”.</span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Postawienie trafnej diagnozy w pierwszej chwili paradoksalnie wywoływało u pacjentów poczucie ulgi – ponieważ w końcu wiedzieli, co im dolega. Niestety, </span><strong><span data-contrast="auto">tylko nieliczni otrzymali od lekarza informację, czym jest PNH i z czym się wiąże. Większość czuła się pozostawiona samym sobie</span></strong><span data-contrast="auto">, a pierwsze informacje o chorobie, przeważnie nieaktualne i nierzetelne, czerpała z internetu.</span> <em><span data-contrast="none">„Miałam 23 lata i dowiedziałam się, że nie dożyję trzydziestki, że z PNH żyje się 7-10 lat, to choroba nieuleczalna”, „Policzyłam, że mogę nie doczekać momentu, kiedy moje dzieci 18 lat pokończą… To mną targnęło strasznie” </span></em><span data-contrast="auto">– wspominają pacjentki, biorące udział w badaniu. </span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />W efekcie, </span><strong><span data-contrast="auto">wskutek postawienia diagnozy większość pacjentów doświadczyła stresu i niepokoju, a niektórzy odczuwali depresje lub stany lękowe. </span></strong><span data-contrast="auto">Tylko pojedyncze osoby otrzymały w szpitalu wsparcie emocjonalne i psychologiczne.</span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span data-contrast="none"><br />Urlop na leczenie, zamiast na wypoczynek</span></strong><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span data-contrast="auto"><br />Obciążenie związane ze świadomością posiadania nieuleczalnej choroby, wymagającej terapii do końca życia, wpływa na funkcjonowanie nie tylko chorego, ale i całej jego rodziny</span></strong><span data-contrast="auto">. </span><span data-contrast="none">Potęgują to warunki związane z aktualnymi możliwościami terapii. </span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Jedynym refundowanym i stosowanym u pacjentów z PNH w Polsce lekiem jest ekulizumab, podawany w codwutygodniowych wlewach dożylnych w wyznaczonych punktach szpitalnych.</span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Aby przyjąć lek, pacjenci aktywni zawodowo muszą korzystać z jakiejś formy usprawiedliwienia nieobecności w pracy – wśród osób biorących udział w badaniu, </span><strong><span data-contrast="auto">najczęstszym rozwiązaniem wskazywanym przez 4 na 10 pacjentów, jest wykorzystanie na podanie leku… urlopu wypoczynkowego!</span></strong><span data-contrast="auto"> Wolne z pracy muszą brać również ich bliscy, którzy towarzyszą chorym podczas wizyt w szpitalu, gdyż część pacjentów po podaniu leku wymaga wsparcia. W przypadku posiadania dzieci, wizyty w szpitalu łączą się z koniecznością zorganizowania dla nich opieki, często na 20-25 dni w roku. Do tego dochodzą wydatki związane z dojazdem do szpitala (nawet do 1000 zł miesięcznie), w przypadku niektórych pacjentów oddalonego od domu nawet kilkaset kilometrów. </span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />W rezultacie, jak opisują pacjenci, </span><strong><span data-contrast="auto">życie ich rodzin toczy się wokół ich leczenia:</span></strong> <em><span data-contrast="none">„Córka za rok wychodzi za mąż. Rok temu planowali datę ślubu i specjalnie ją ustalali między moimi szpitalami… wyliczyli, kiedy mam wizyty w szpitalu 2 lata do przodu”. „Lek podawany jest co 14 dni. Infekcje i choroby wykluczają podawanie leku, dlatego bardzo tego pilnuję, żeby nie być chora. I czasami jak moje dzieci są chore, to się zastanawiam, czy się nimi zajmować, ale ryzykując, że się zarażę… samo myślenie o tym sprawia, że mam wyrzuty sumienia. Co ze mnie za matka!”.</span></em><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Pacjenci mają poczucie winy z powodu przedkładania swoich potrzeb ponad potrzeby innych członków rodziny, co często prowadzi do stanów depresyjnych. Mało tego, </span><strong><span data-contrast="auto">3/4 pacjentów zadeklarowało, że choroba i związane z nią leczenie wpływa negatywnie na decyzje prokreacyjne</span></strong><span data-contrast="auto">.</span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Choroba i organizacja leczenia oddziałują też na pracę zawodową pacjentów. </span><strong><span data-contrast="auto">Potrzeba nieobecności raz na dwa tygodnie, aby przyjąć lek sprawia, że ich atrakcyjność na rynku pracy mocno spada. </span></strong><span data-contrast="auto">Niektórzy spotykali się z dyskryminacją i negatywnymi ocenami, że są niepełnowartościowi. </span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span data-contrast="auto">Pacjenci jak „tykające bomby”</span></strong><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Patrząc historycznie, przełom w leczeniu chorych z PNH nastąpił w 2007 roku, kiedy w Europie zarejestrowano pierwszy lek na tę chorobę, ekulizumab (inhibitor C5 układu dopełniacza), który od 2018 roku jest dostępny dla pacjentów w Polsce. – </span><em><span data-contrast="auto">Wprowadzenie leczenia zmieniło przebieg choroby. Istotnie zmniejszyło się występowanie incydentów zakrzepowych i spadła śmiertelność: przeżycie pięcioletnie pacjentów wzrosło z 65 do 97 proc</span></em><span data-contrast="auto">. – wyjaśnia </span><strong><span data-contrast="auto">prof. dr hab. n. med. Jadwiga Dwilewicz-Trojaczek z Sekcji ds. Zespołów Mielodysplastycznych przy PALG – Stowarzyszenia Polskiej Grupy ds. Leczenia Białaczek u Dorosłych. </span></strong><span data-contrast="auto">Jak dodaje ekspertka,</span><strong><span data-contrast="auto"> w ciągu kilku ostatnich lat wachlarz terapii PNH rozszerzył się o dwa innowacyjne leki, tj. rawulizumab</span></strong><span data-contrast="auto"> (pierwszy długodziałający inhibitor C5 układu dopełniacza) i </span><strong><span data-contrast="auto">pegcetacoplan</span></strong><span data-contrast="auto"> (inhibitor C3 układu dopełniacza, stosowany u pacjentów z PNH nieodpowiadających optymalnie na leczenie inhibitorem C5), </span><strong><span data-contrast="auto">których udostępnienie wpłynęłoby na optymalizacje leczenia pacjentów z tą chorobą.</span></strong><span data-ccp-props="{"> </p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Nowe terapie są mniej obciążające dla chorych niż aktualne leczenie. Przykładowo, podawany dożylnie rawulizumab wymaga stosowania co 8 tygodni, a więc aż czterokrotnie rzadziej niż ekulizumab, co oznacza 6-7 podań rocznie zamiast 26 podań, a jest równie skuteczny, co obecnie dostępny lek.</span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />– </span><em><span data-contrast="auto">Jesteśmy bardzo wdzięczni za aktualne leczenie, ale wraz z nim często brakuje nam czasu i energii, by realizować się rodzinnie, czy po prostu rozwijać. Dostępna terapia ratuje nam życie, równocześnie sprawiając, że stajemy się jej więźniami</span></em><span data-contrast="auto"> – komentuje </span><strong><span data-contrast="auto">Ilona Roszkowska-Rzemieniecka ze Stowarzyszenie „Jedni na milion”. </span></strong><span data-contrast="auto">– </span><em><span data-contrast="auto">Wierzymy, że dostęp do mniej obciążającego leczenia pozwoliłby odsunąć nasze aktualne zmartwienia. Aż 93 proc. pacjentów wskazuje tę opcję terapeutyczną jako preferowaną.</span></em> <em><span data-contrast="auto">To nie jest kwestia wygody, to jest kwestia normalności!</span></em><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Z zawartej w raporcie analizy wynika, że </span><strong><span data-contrast="auto">zmniejszenie częstości podań leku zredukuje obciążenie chorobą pacjentów, przełoży się na poprawę jakości ich życia rodzinnego, umożliwi większą aktywności zawodową i społeczną chorych oraz ich bliskich, a także przyniesie zyski dla systemu ochrony zdrowia</span></strong><span data-contrast="auto">. – </span><em><span data-contrast="auto">Udostępnienie terapii podawanych rzadziej pozwoli na osiągnięcie korzyści systemowych poprzez redukcję obciążenia personelu medycznego oraz kosztów związanych z wizytami i podaniem leku </span></em><span data-contrast="auto">– uważa </span><strong><span data-contrast="auto">prof. dr hab. n. med. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka oraz Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej</span></strong><span data-contrast="auto">.</span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Ponadto, biorąc pod uwagę skalę problemów psychicznych zgłaszanych przez pacjentów biorących udział w badaniu, dla pełnej poprawy sytuacji chorych z PNH w Polsce niezbędne jest również </span><strong><span data-contrast="auto">systemowe wsparcie psychologiczne</span></strong><span data-contrast="none">, </span><span data-contrast="auto">np. w postaci opieki psychologicznej dostępnej w każdym ośrodku hematologicznym zajmującym się leczeniem PNH. </span><span data-ccp-props="{"> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto"><br />Równie </span><strong><span data-contrast="auto">istotne jest ustawiczne kształcenie lekarzy</span></strong><span data-contrast="auto">, co zapewni optymalną opiekę nad pacjentami z PNH i skróci czas do postawienia prawidłowej diagnozy.</span> <span data-contrast="auto">Jak bowiem wynika z raportu, brak wiedzy na temat tej choroby wśród medyków jest aktualnie źródłem wielu problemów pacjentów. Zdarza się, że lekarze POZ odmawiają leczenia, traktując osoby z PNH jak “tykające bomby”. Jedna z chorych relacjonuje w raporcie: „</span><em><span data-contrast="none">W mojej małej miejscowości przez PNH nie chcą mi leczyć zębów. Boją się. Córka załatwiła mi po znajomości dentystę w Warszawie, więc tam muszę jeździć na leczenie. W Warszawie mam też ginekologa. Z ortopedą też był problem!”. </span></em><span data-contrast="auto">Z kolei inna opowiada:</span><em><span data-contrast="none"> „Chodzę z kwitkami od jednego lekarza do drugiego. (…) Słyszę od nich „biedna pani z tą swoją chorobą…”.</span></em><span data-ccp-props="{"> </p>
<p></span><span style="font-size: 8pt;">źródło: Stowarzyszenie Pacjentów z PHN</span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/pacjent/uciazliwe-zycie-z-pnh-podsumowanie-raportu-sytuacja-chorych-na-nocna-napadowa-hemoglobinurie-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wygoda? Nie. To pragnienie możliwie normalnego życia &#8211; dziś Światowy Dzień Chorób Rzadkich</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/pacjent/wygoda-nie-to-pragnienie-mozliwie-normalnego-zycia-dzis-swiatowy-dzien-chorob-rzadkich/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/pacjent/wygoda-nie-to-pragnienie-mozliwie-normalnego-zycia-dzis-swiatowy-dzien-chorob-rzadkich/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Feb 2023 08:36:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[aHUS]]></category>
		<category><![CDATA[atypowyzespółhemolitycznomocznicowy]]></category>
		<category><![CDATA[chorobyrzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[jedninamilion]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[nocnanapadowahemoglobinuria]]></category>
		<category><![CDATA[pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[PNH]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/wygoda-nie-to-pragnienie-mozliwie-normalnego-zycia-dzis-swiatowy-dzien-chorob-rzadkich/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Przypadający w ostatni dzień lutego Światowy Dzień Chorób Rzadkich to niezwykle ważna data dla osób zmagających się z ultrarzadkimi, wyniszczającymi i zagrażającymi życiu schorzeniami, takimi jak nocna napadowa hemoglobinuria (PNH) czy atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy (aHUS), których przyczyną jest niekontrolowana aktywacja układu dopełniacza. Chorych tych łączy jedno – pragnienie możliwie normalnego życia, które dać im może szybsza diagnoza oraz dostęp do nowoczesnych terapii.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Przypadający w ostatni dzień lutego Światowy Dzień Chorób Rzadkich to niezwykle ważna data dla osób zmagających się z ultrarzadkimi, wyniszczającymi i zagrażającymi życiu schorzeniami, takimi jak nocna napadowa hemoglobinuria (PNH) czy atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy (aHUS), których przyczyną jest niekontrolowana aktywacja układu dopełniacza. Chorych tych łączy jedno – pragnienie możliwie normalnego życia, które dać im może szybsza diagnoza oraz dostęp do nowoczesnych terapii.</div>
<div style="text-align: justify;"><em>&#8211;  Wielu z nas doświadczyło kilkuletniego okresu diagnozy, byliśmy odsyłani od jednego lekarza do drugiego. Moment diagnozy przynosił chwilową ulgę, zaraz po niej pojawiał się strach przed śmiertelnym przeciwnikiem. Dziś nasze życie i życie naszych rodzin, podporządkowane jest chorobie i jej leczeniu. I mimo, że jesteśmy wdzięczni za to, że mamy dostęp do terapii ratującej życie, to ciągłe wizyty w szpitalu niejednokrotnie oddalonym o kilkaset kilometrów od domu, apatia, zmęczenie, stres i ból związany z zapaleniami żył w wyniku częstych wlewów, liczne infekcje wirusowe i bakteryjne, które w przypadku pacjentów z PNH kończą się przetaczaniem krwi i kolejnymi hospitalizacjami, obciążające domowy budżet koszty dojazdów powodują, że nasze życie z tą chorobą czasami jest trudne do zniesienia </em>– podkreśla ze smutkiem <em>Ilona Roszkowska-Rzemieniecka </em>ze Stowarzyszenia Jedni na Milion.<em> &#8211;  Jesteśmy „więźniami” naszej terapii mimo, iż na świecie i w Europie, w państwach o zbliżonym do Polski PKB takich jak Węgry, Czechy, Słowacja czy Chorwacja w leczeniu aHUS i PNH stosuje się już mniej obciążające, podawane dużo rzadziej skuteczne terapie, tak by pacjent mógł normalniej funkcjonować zarówno zawodowo, jak </em><em>i rodzinnie. Wracać do społeczeństwa.</em><strong><em></p>
<p></em></strong></div>
<div style="text-align: justify;">Nocna napadowa hemoglobinuria to przewlekła, postępująca, ultrarzadka choroba charakteryzująca się wewnątrznaczyniową hemolizą spowodowaną ciągłym stanem aktywacji układu dopełniacza. Objawy kliniczne tego schorzenia obejmują między innymi niedokrwistość, zakrzepicę, anemię, niewydolność nerek czy nadciśnienie płucne, które mogą być przyczyną przedwczesnego zgonu. Objawom tym towarzyszy apatia i uczucie ciągłego niewyobrażalnego zmęczenia. &#8211; <em>Czasem jestem tak zmęczona, że nie mam już siły</em>– zwraca uwagę Izabela pacjentka z PNH, na co dzień pracująca w banku. <em>&#8211; Ta choroba i jej leczenie obciąża nie tylko mnie, ale również moją rodzinę. Przytłacza fizycznie, finansowo, ale i psychicznie. Nigdy nie wiem czy nie będę miała przełomu hemolitycznego, czy po wizycie w szpitalu nie będę miała jakiejś infekcji i nie zakończy się ona hospitalizacją, która wyłączy mnie na dłuższy czas. Życie z tą chorobą to jak życie na bombie</em> – dodaje ze smutkiem.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo że w leczeniu PNH i aHUS zarejestrowane są dwa leki hamujące czynnik  C5 układu dopełniacza – ekulizumab i cztery razy dłużej działający rawulizumab to dla polskich pacjentów dostępny jest aktualnie jedynie ten pierwszy, podawany w warunkach szpitalnych we wlewie dożylnym co dwa tygodnie.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>&#8211; </strong><em>Co dwutygodniowe wlewy i wizyty w szpitalu powodują, że życie z tą chorobą jest naprawdę trudne. Tak obciążająca terapia wpływa na wszystko, funkcjonowanie społeczne, życie rodzinne i zawodowe – podkreśla Ilona Roszkowska-Rzemieniecka. &#8211; Pacjenci z PNH czy opiekunowie dzieci z aHUS to osoby głównie młode w najbardziej produktywnym okresie swojego życia. Każdy dojazd do szpitala na podanie leku, niejednokrotnie z odległych zakątków Polski to obciążenie zarówno dla nich, jak i ich bliskich. Nieobecności w pracy, zwolnienia, dostosowanie pod częste iniekcje życia całej rodziny, również małych dzieci, którym w tym czasie trzeba zapewnić opiekę i znaczne koszty to codzienność z którą muszą się mierzyć. Przy dzisiejszych cenach paliwa każda wyprawa na podanie leku zwłaszcza jeśli pacjent musi dojechać kilkaset kilometrów to koszt, który jest nie bez znaczenia dla domowego budżetu. Wielu pacjentów nie stać na dojazdy i niestety przerywają terapię narażając swoje życie &#8211; </em>zwraca uwagę Ilona Roszkowska Rzemieniecka ze Stowarzyszenia Jedni na Milion.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>&#8211; Co dwutygodniowe wyjazdy do szpitala, do którego mam prawie 200 kilometrów angażują moją córkę i partnera, który za każdym razem zwalnia się z pracy, ponieważ nie jestem w stanie sama po wlewie wrócić do domu. Oni swoje życie podporządkowali mojemu schematowi leczenia, żyją w ciągłym napięciu, ponoszą konsekwencje mojej choroby. Nawet termin ślubu córki dostosowany został do mojej wizyty w szpitalu – mówi Izabela.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Trudy związane z terapią, liczne nieobecności nie zawsze spotykają zrozumienie wśród pracodawców. Na podanie leku pacjenci wykorzystują większość swojego urlopu wypoczynkowego, bo nie chcą brać zwolnienia, by jeszcze bardziej nie narażać się w pracy. – <em>Mimo, że biorę urlop to i tak odrabiam zaległości po godzinach – </em>żali się Izabela.<em> Jesteśmy przykuci do jednego miejsca pracy, bo boimy się, że nowy pracodawca nie zaakceptuje powtarzających się nieobecności. Chciałabym pracować, rozwijać się zawodowo, planować, po prostu żyć. Czy tak wiele pragniemy?</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Nie inaczej jest w przypadku dzieci czy dorosłych dotkniętych aHUS czyli atypowym zespołem hemolityczno-mocznicowym, w której pacjenci doświadczają nagłych i postępujących epizodów mikroangiopatii zakrzepowej (TMA) spowodowanych niekontrolowaną aktywacją dopełniacza prowadzącą do upośledzenia czynności nerek, uszkodzenia narządu wzroku, nadciśnienia tętniczego napadu padaczkowego czy udaru. &#8211; <em>W przypadku dzieci każde podanie leku i wizyta w szpitalu to nie tylko nieobecności i zaległości w szkole, to przede wszystkim ogromny stres i ból związany z wielokrotnymi wkłuciami. Często pielęgniarki nie mają, gdzie się wkłuć, bo żyły są tak słabe, że pękają – </em>zwraca uwagę Roszkowska<em>. To wszystko powoduje traumę i negatywnie wpływa na dobrostan psychiczny zwłaszcza najmłodszych – dodaje.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Zapalenia żył i problemy z wkłuciami pojawiają się również u dorosłych. U niektórych pacjentów by móc podać lek zakłada się porty naczyniowe jednak jest to rozwiązanie tymczasowe i niestety również generujące dodatkowe koszty dla pacjenta. Warunkiem zachowania właściwości sprężystych membrany portu jest używanie do jej nakłuwania wyłącznie specjalnie do tego celu przeznaczonych igieł, które nie przecinają silikonowych włókien membrany, a jedynie je rozwarstwiają.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>&#8211; Niestety nie zawsze takie igły są dostępne w ośrodku, więc muszę mieć zawsze swoją –</em> mówi Adrianna pacjentka z aHUS<em> &#8211; Kiedyś stresowałam się przed każdym podaniem, bo żyły pękały, ale też dziś boję się cały czas. Mała nieuwaga personelu, zanieczyszczenie może doprowadzić do zakażenia i sepsy, która będzie dla mnie śmiertelna w skutkach</em> – dodaje.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>&#8211; Port naczyniowy może być używany przez wiele miesięcy, ale nie lat. A w przypadku pacjentów z PNH czy u większości pacjentów z aHUS leczenie jest leczeniem przewlekłym stosowanym do końca życia pacjenta</em> – podkreśla Ilona Roszkowska-Rzemieniecka.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Rozwiązaniem mogłaby stosowana w aHUS i PNH być mniej obciążająca i wymagająca mniejszej liczby iniekcji leku, nowoczesna terapia rawulizumabem, która jest równie skuteczna jak aktualnie stosowany ekulizumab, ale pozwala 4-krotnie zredukować liczbę podań, dając pacjentowi czas na regenerację organizmu, lub terapia pegcetakoplanem podawana w infuzji w postaci podskórnej u pacjentów z PNH, którzy nie odpowiadają optymalnie na leczenie inhibitorem C5.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">&#8211; Rawulizumab to pierwszy długodziałający inhibitor C5 układu dopełniacza z ponad 4-krotnie dłuższym okresem półtrwania niż ekulizumab, dzięki czemu zapewnia natychmiastową, kompletną oraz długotrwałą inhibicję C5. Redukuje on liczbę podań z 26 aż do 6 rocznie, co znacznie przekłada się zarówno na jakość życia pacjenta, jego rodziny i opiekunów, ale też obciążenie personelu medycznego i koszty związane z podaniem leku. Zarówno w Europie, jak i na świecie jest już standardem w leczeniu PNH. Mamy nadzieję, że ten standard już niebawem będzie dostępny również dla polskich pacjentów – zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Marek Hus z Katedry i Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">&#8211; Zmniejszenie częstości wlewów bez utraty skuteczności leczenia jest szczególnie istotna u młodych pacjentów ciepiących na aHUS. W ich przypadku wielokrotne nakłuwanie żył obwodowych jest bowiem nie tylko traumatyczne ale również z czasem generuje istotne problemy z dostępem naczyniowym. My lekarze aby skutecznie leczyć pacjentów musimy dysponować szerokim wachlarzem narzędzi terapeutycznych tak by móc dopasowywać leczenie do indywidualnych potrzeb pacjenta. Polska nie powinna w tym zakresie odstawać od innych krajów europejskich – podkreśla prof. dr. hab. n med.  Michał Nowicki kierownik Kliniki Nefrologii, Hipertensjologii i Transplantologii Nerek w Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">– <em>Chcielibyśmy tak jak pacjenci z chorobą Fabry’ego czy chorobą Gauchera, mieć dostęp do nowoczesnych mniej obciążających terapii, dzięki którym będziemy mogli normalniej żyć, pracować, płacić podatki i bezpiecznie patrzeć w przyszłość</em> – puentuje Roszkowska. <em>Marzę o tym, by  w końcu cześć swojego urlopu wykorzystać na wypoczynek z rodziną, a nie na wizyty w szpitalu.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;">źródło: Stowarzyszenie Jedni na Milion</span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/pacjent/wygoda-nie-to-pragnienie-mozliwie-normalnego-zycia-dzis-swiatowy-dzien-chorob-rzadkich/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wygoda? Nie. To pragnienie możliwie normalnego życia &#8211; dziś Światowy Dzień Chorób Rzadkich</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/pacjent/wygoda-nie-to-pragnienie-mozliwie-normalnego-zycia-dzis-swiatowy-dzien-chorob-rzadkich-2/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/pacjent/wygoda-nie-to-pragnienie-mozliwie-normalnego-zycia-dzis-swiatowy-dzien-chorob-rzadkich-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Feb 2023 08:36:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[aHUS]]></category>
		<category><![CDATA[atypowyzespółhemolitycznomocznicowy]]></category>
		<category><![CDATA[chorobyrzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[jedninamilion]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[nocnanapadowahemoglobinuria]]></category>
		<category><![CDATA[pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[PNH]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/wygoda-nie-to-pragnienie-mozliwie-normalnego-zycia-dzis-swiatowy-dzien-chorob-rzadkich-2/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Przypadający w ostatni dzień lutego Światowy Dzień Chorób Rzadkich to niezwykle ważna data dla osób zmagających się z ultrarzadkimi, wyniszczającymi i zagrażającymi życiu schorzeniami, takimi jak nocna napadowa hemoglobinuria (PNH) czy atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy (aHUS), których przyczyną jest niekontrolowana aktywacja układu dopełniacza. Chorych tych łączy jedno – pragnienie możliwie normalnego życia, które dać im może szybsza diagnoza oraz dostęp do nowoczesnych terapii.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Przypadający w ostatni dzień lutego Światowy Dzień Chorób Rzadkich to niezwykle ważna data dla osób zmagających się z ultrarzadkimi, wyniszczającymi i zagrażającymi życiu schorzeniami, takimi jak nocna napadowa hemoglobinuria (PNH) czy atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy (aHUS), których przyczyną jest niekontrolowana aktywacja układu dopełniacza. Chorych tych łączy jedno – pragnienie możliwie normalnego życia, które dać im może szybsza diagnoza oraz dostęp do nowoczesnych terapii.</div>
<div style="text-align: justify;"><em>&#8211;  Wielu z nas doświadczyło kilkuletniego okresu diagnozy, byliśmy odsyłani od jednego lekarza do drugiego. Moment diagnozy przynosił chwilową ulgę, zaraz po niej pojawiał się strach przed śmiertelnym przeciwnikiem. Dziś nasze życie i życie naszych rodzin, podporządkowane jest chorobie i jej leczeniu. I mimo, że jesteśmy wdzięczni za to, że mamy dostęp do terapii ratującej życie, to ciągłe wizyty w szpitalu niejednokrotnie oddalonym o kilkaset kilometrów od domu, apatia, zmęczenie, stres i ból związany z zapaleniami żył w wyniku częstych wlewów, liczne infekcje wirusowe i bakteryjne, które w przypadku pacjentów z PNH kończą się przetaczaniem krwi i kolejnymi hospitalizacjami, obciążające domowy budżet koszty dojazdów powodują, że nasze życie z tą chorobą czasami jest trudne do zniesienia </em>– podkreśla ze smutkiem <em>Ilona Roszkowska-Rzemieniecka </em>ze Stowarzyszenia Jedni na Milion.<em> &#8211;  Jesteśmy „więźniami” naszej terapii mimo, iż na świecie i w Europie, w państwach o zbliżonym do Polski PKB takich jak Węgry, Czechy, Słowacja czy Chorwacja w leczeniu aHUS i PNH stosuje się już mniej obciążające, podawane dużo rzadziej skuteczne terapie, tak by pacjent mógł normalniej funkcjonować zarówno zawodowo, jak </em><em>i rodzinnie. Wracać do społeczeństwa.</em><strong><em></p>
<p></em></strong></div>
<div style="text-align: justify;">Nocna napadowa hemoglobinuria to przewlekła, postępująca, ultrarzadka choroba charakteryzująca się wewnątrznaczyniową hemolizą spowodowaną ciągłym stanem aktywacji układu dopełniacza. Objawy kliniczne tego schorzenia obejmują między innymi niedokrwistość, zakrzepicę, anemię, niewydolność nerek czy nadciśnienie płucne, które mogą być przyczyną przedwczesnego zgonu. Objawom tym towarzyszy apatia i uczucie ciągłego niewyobrażalnego zmęczenia. &#8211; <em>Czasem jestem tak zmęczona, że nie mam już siły</em>– zwraca uwagę Izabela pacjentka z PNH, na co dzień pracująca w banku. <em>&#8211; Ta choroba i jej leczenie obciąża nie tylko mnie, ale również moją rodzinę. Przytłacza fizycznie, finansowo, ale i psychicznie. Nigdy nie wiem czy nie będę miała przełomu hemolitycznego, czy po wizycie w szpitalu nie będę miała jakiejś infekcji i nie zakończy się ona hospitalizacją, która wyłączy mnie na dłuższy czas. Życie z tą chorobą to jak życie na bombie</em> – dodaje ze smutkiem.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo że w leczeniu PNH i aHUS zarejestrowane są dwa leki hamujące czynnik  C5 układu dopełniacza – ekulizumab i cztery razy dłużej działający rawulizumab to dla polskich pacjentów dostępny jest aktualnie jedynie ten pierwszy, podawany w warunkach szpitalnych we wlewie dożylnym co dwa tygodnie.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>&#8211; </strong><em>Co dwutygodniowe wlewy i wizyty w szpitalu powodują, że życie z tą chorobą jest naprawdę trudne. Tak obciążająca terapia wpływa na wszystko, funkcjonowanie społeczne, życie rodzinne i zawodowe – podkreśla Ilona Roszkowska-Rzemieniecka. &#8211; Pacjenci z PNH czy opiekunowie dzieci z aHUS to osoby głównie młode w najbardziej produktywnym okresie swojego życia. Każdy dojazd do szpitala na podanie leku, niejednokrotnie z odległych zakątków Polski to obciążenie zarówno dla nich, jak i ich bliskich. Nieobecności w pracy, zwolnienia, dostosowanie pod częste iniekcje życia całej rodziny, również małych dzieci, którym w tym czasie trzeba zapewnić opiekę i znaczne koszty to codzienność z którą muszą się mierzyć. Przy dzisiejszych cenach paliwa każda wyprawa na podanie leku zwłaszcza jeśli pacjent musi dojechać kilkaset kilometrów to koszt, który jest nie bez znaczenia dla domowego budżetu. Wielu pacjentów nie stać na dojazdy i niestety przerywają terapię narażając swoje życie &#8211; </em>zwraca uwagę Ilona Roszkowska Rzemieniecka ze Stowarzyszenia Jedni na Milion.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>&#8211; Co dwutygodniowe wyjazdy do szpitala, do którego mam prawie 200 kilometrów angażują moją córkę i partnera, który za każdym razem zwalnia się z pracy, ponieważ nie jestem w stanie sama po wlewie wrócić do domu. Oni swoje życie podporządkowali mojemu schematowi leczenia, żyją w ciągłym napięciu, ponoszą konsekwencje mojej choroby. Nawet termin ślubu córki dostosowany został do mojej wizyty w szpitalu – mówi Izabela.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Trudy związane z terapią, liczne nieobecności nie zawsze spotykają zrozumienie wśród pracodawców. Na podanie leku pacjenci wykorzystują większość swojego urlopu wypoczynkowego, bo nie chcą brać zwolnienia, by jeszcze bardziej nie narażać się w pracy. – <em>Mimo, że biorę urlop to i tak odrabiam zaległości po godzinach – </em>żali się Izabela.<em> Jesteśmy przykuci do jednego miejsca pracy, bo boimy się, że nowy pracodawca nie zaakceptuje powtarzających się nieobecności. Chciałabym pracować, rozwijać się zawodowo, planować, po prostu żyć. Czy tak wiele pragniemy?</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Nie inaczej jest w przypadku dzieci czy dorosłych dotkniętych aHUS czyli atypowym zespołem hemolityczno-mocznicowym, w której pacjenci doświadczają nagłych i postępujących epizodów mikroangiopatii zakrzepowej (TMA) spowodowanych niekontrolowaną aktywacją dopełniacza prowadzącą do upośledzenia czynności nerek, uszkodzenia narządu wzroku, nadciśnienia tętniczego napadu padaczkowego czy udaru. &#8211; <em>W przypadku dzieci każde podanie leku i wizyta w szpitalu to nie tylko nieobecności i zaległości w szkole, to przede wszystkim ogromny stres i ból związany z wielokrotnymi wkłuciami. Często pielęgniarki nie mają, gdzie się wkłuć, bo żyły są tak słabe, że pękają – </em>zwraca uwagę Roszkowska<em>. To wszystko powoduje traumę i negatywnie wpływa na dobrostan psychiczny zwłaszcza najmłodszych – dodaje.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Zapalenia żył i problemy z wkłuciami pojawiają się również u dorosłych. U niektórych pacjentów by móc podać lek zakłada się porty naczyniowe jednak jest to rozwiązanie tymczasowe i niestety również generujące dodatkowe koszty dla pacjenta. Warunkiem zachowania właściwości sprężystych membrany portu jest używanie do jej nakłuwania wyłącznie specjalnie do tego celu przeznaczonych igieł, które nie przecinają silikonowych włókien membrany, a jedynie je rozwarstwiają.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>&#8211; Niestety nie zawsze takie igły są dostępne w ośrodku, więc muszę mieć zawsze swoją –</em> mówi Adrianna pacjentka z aHUS<em> &#8211; Kiedyś stresowałam się przed każdym podaniem, bo żyły pękały, ale też dziś boję się cały czas. Mała nieuwaga personelu, zanieczyszczenie może doprowadzić do zakażenia i sepsy, która będzie dla mnie śmiertelna w skutkach</em> – dodaje.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>&#8211; Port naczyniowy może być używany przez wiele miesięcy, ale nie lat. A w przypadku pacjentów z PNH czy u większości pacjentów z aHUS leczenie jest leczeniem przewlekłym stosowanym do końca życia pacjenta</em> – podkreśla Ilona Roszkowska-Rzemieniecka.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Rozwiązaniem mogłaby stosowana w aHUS i PNH być mniej obciążająca i wymagająca mniejszej liczby iniekcji leku, nowoczesna terapia rawulizumabem, która jest równie skuteczna jak aktualnie stosowany ekulizumab, ale pozwala 4-krotnie zredukować liczbę podań, dając pacjentowi czas na regenerację organizmu, lub terapia pegcetakoplanem podawana w infuzji w postaci podskórnej u pacjentów z PNH, którzy nie odpowiadają optymalnie na leczenie inhibitorem C5.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">&#8211; Rawulizumab to pierwszy długodziałający inhibitor C5 układu dopełniacza z ponad 4-krotnie dłuższym okresem półtrwania niż ekulizumab, dzięki czemu zapewnia natychmiastową, kompletną oraz długotrwałą inhibicję C5. Redukuje on liczbę podań z 26 aż do 6 rocznie, co znacznie przekłada się zarówno na jakość życia pacjenta, jego rodziny i opiekunów, ale też obciążenie personelu medycznego i koszty związane z podaniem leku. Zarówno w Europie, jak i na świecie jest już standardem w leczeniu PNH. Mamy nadzieję, że ten standard już niebawem będzie dostępny również dla polskich pacjentów – zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Marek Hus z Katedry i Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">&#8211; Zmniejszenie częstości wlewów bez utraty skuteczności leczenia jest szczególnie istotna u młodych pacjentów ciepiących na aHUS. W ich przypadku wielokrotne nakłuwanie żył obwodowych jest bowiem nie tylko traumatyczne ale również z czasem generuje istotne problemy z dostępem naczyniowym. My lekarze aby skutecznie leczyć pacjentów musimy dysponować szerokim wachlarzem narzędzi terapeutycznych tak by móc dopasowywać leczenie do indywidualnych potrzeb pacjenta. Polska nie powinna w tym zakresie odstawać od innych krajów europejskich – podkreśla prof. dr. hab. n med.  Michał Nowicki kierownik Kliniki Nefrologii, Hipertensjologii i Transplantologii Nerek w Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">– <em>Chcielibyśmy tak jak pacjenci z chorobą Fabry’ego czy chorobą Gauchera, mieć dostęp do nowoczesnych mniej obciążających terapii, dzięki którym będziemy mogli normalniej żyć, pracować, płacić podatki i bezpiecznie patrzeć w przyszłość</em> – puentuje Roszkowska. <em>Marzę o tym, by  w końcu cześć swojego urlopu wykorzystać na wypoczynek z rodziną, a nie na wizyty w szpitalu.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;">źródło: Stowarzyszenie Jedni na Milion</span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/pacjent/wygoda-nie-to-pragnienie-mozliwie-normalnego-zycia-dzis-swiatowy-dzien-chorob-rzadkich-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
